Anna Argasińska na Rok Miłosierdzia: „Wszystko co czynimy drugiemu, powraca do nas.”

                                                                                                                 Warszawa, 08.12.2015r.

Święty Rok Miłosierdzia.

     Warunkiem odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami jest: nawiedzenie Kościoła Jubileuszowego, spowiedź lub stan łaski uświęcającej, przyjęcie Komunii Świętej, modlitwa w intencjach Ojca Świętego, wykluczenie wszelkiego przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, także powszedniego.
I tu zaczynają się schody. Żeby wykluczyć przywiązanie do grzechu, należy rozpocząć pracę nad samym sobą, nad swoim „ego”. Jeżeli zabraknie z naszej strony pracy nad wadami, które przylgnęły do nas w ciągu lat i tak dalece przyzwyczailiśmy się do nich, że nie zdajemy sobie sprawy, że to są właśnie grzechy powszednie przeciw miłości Boga i bliźniego, nie skorzystamy z tej Łaski, o której mowa. Ani my sami, ani nasi zmarli. Zatem potrzeba tylko jednego: zaprzeć się samego siebie, złych przyzwyczajeń, aby ze starego człowieka mógł narodzić się nowy, żyjący zgodnie z Ewangelią Chrystusa, a nie swoją wygodą. To znaczy, żyć dla Chrystusa, a umrzeć dla siebie. Gdybyśmy wszyscy żyli w ten sposób, nie byłoby między nami waśni, nieporozumień, zatwardziałości serca i nienawiści.
Przyzwyczajenie do grzechu powszedniego jest tak duże, że z czasem sumienie zostaje zagłuszone i ukorzeniony chwast bardzo trudno wyrwać.
Jeżeli podejmiemy się pracy nad swoimi grzechami, owoce będą wielkie i one otworzą nam bramy do Nieba. Także naszym zmarłym. Korzyść będzie obustronna. Dlatego warto!
Zauważam (nawet wychodząc z kościoła) w środkach komunikacji miejskiej, wśród dziennikarzy medialnych, niestety wśród młodzieży a nawet dzieci, język nienawiści. Śmiem stwierdzić, że jest to około 70% społeczeństwa.
Nasz język bardzo rzadko odpoczywa. Rzadko też wypowiada słowo przepraszam. Przepychamy się przebojem, aby być tym pierwszym, lepszym, sprytniejszym, wyżej stojącym od drugiego i bijemy rekordy w obmawianiu, niezależnie od wykształcenia. Nastąpił zanik kultury słowa i bycia. Bardzo rzadko przypisujemy winę sobie.
Są to grzechy przeciwko najważniejszemu przykazaniu miłości do Boga i człowieka, które nakazał nam Pan Jezus. My często kierujemy się „niedobrą miłością ziemską, która plami i oplątuje serca ludzkie”. Tak napisał Tomasz a Kempis. Pamiętajmy głoszoną mądrość naszych przodków: „Wszystko co czynimy drugiemu, powraca do nas.”
I w takim stanie duchowym – „Święci”, „niewinni” a jednocześnie nieszczęśliwi – z nadzieją w sercu wchodzimy w Rok Miłosierdzia, który został ogłoszony przez Ojca Świętego Franciszka.
Obyśmy się nie zawiedli, że modliliśmy się a nie otrzymaliśmy. Chrystus nam wtedy odpowie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie” (Jk 4,2).
Stąd też propozycja na całoroczne rekolekcje pracy nad sobą dla wszystkich, którzy chcą wejść do Królestwa Niebieskiego i pomóc wejść naszym zmarłym.
Czysty język, czyste serce oraz bezinteresowne uczynki miłosierdzia; abyśmy stali zawsze w cieniu Pana Jezusa nie przysłaniając PANA swoją „wielkością” i „mądrością”.
     Sami nie damy rady. Dlatego szturmujmy Miłosierdzie Boże wołając: Jezu, synu Dawida, ulituj się nade mną; Panie daj żebym przejrzał; wierzę, ale przymnóż mi wiary; chcę; MARANA THA!!!
Życzę Państwu włożenia dużo wysiłku w pracę nad sobą, ażeby podobać się Bogu, a nie ludziom i w ten sposób ratować świat i dostać się do Nieba.

                                                                               Do zobaczenia w Domu Ojca. Anna Argasińska.

W pokorze zawierzenia się.

     „Nie przykładaj zbyt wielkiej wagi do tego kto jest z tobą, a kto przeciw tobie, ale tak postępuj, o to się kłopocz, aby Bóg był z tobą we wszystkich twoich sprawach.
Miej czyste sumienie,* a Bóg cię ochroni. Komu sam Bóg pomaga, temu niczyja chytrość nie zaszkodzi.
Jeśli umiesz cierpieć w milczeniu** wkrótce zobaczysz, że PAN przyjdzie ci z pomocą. On sam wie, kiedy i jak ci ulżyć, i dlatego masz Mu się powierzyć.
Bóg osłania pokornego i pociesza, pochyla się nad pokornym, zsyła pokornemu swoją łaskę, a potem przemienia jego poniżenie w chwałę.
Pokorny nie traci spokoju, gdy dotknie go zniewaga, bo ma oparcie w Bogu a nie w świecie.
     Pamiętaj, nie udoskonaliłeś się jeszcze ani trochę, jeżeli nie sądzisz, że jesteś najmniejszy ze wszystkich.

     Spokojny to więcej niż uczony.
     To nie sztuka przebywać wśród dobrych i łagodnych, bo to w sposób naturalny wszystkim dogadza, każdy wybiera spokój i lgnie bardzo do tych co myślą podobnie. Ale umieć żyć nie tracąc wewnętrznego spokoju wśród szorstkich, złośliwych, niezdyscyplinowanych i nieprzyjaznych – to łaska, to dzielność i zasługa.
A przecież pokój taki, jaki możemy osiągnąć w tym nędznym życiu powinien polegać raczej na pokornej cierpliwości niż unikaniu cierpienia.
Ale są tacy, którzy ani nie wiedzą co to pokój, ani innych nie potrafią nim obdarzyć.
Gdybyś był do głębi dobry i czysty, wówczas wiedziałbyś i pojmował wszystko bez przeszkód. Serce czyste przenika niebo i piekło. Jaki kto jest wewnątrz, tak widzi świat zewnętrzny.”
(Tomasz a Kempis zwraca uwagę, że często kieruje nami uczucie, a my uważamy je za gorliwość)
„Gdybyś zważał na to, jaki jesteś w swojej głębi, nie dbałbyś, co mówią o tobie ludzie. Człowiek widzi twarz, a Bóg serce. Człowiek ocenia czyny, Bóg waży intencje.
Nie pragnąc pocieszenia od nikogo to znak czystości i ufności wewnętrznej.
Gdy zdołasz opróżnić swoje wnętrze ze wszystkiego, co ziemskie, Jezus chętnie w tobie zamieszka. Pewnego dnia zobaczysz, że utraciłeś wszystko, co z siebie umieściłeś w ludziach poza Jezusem.”

                                                                                                                   ( Tomasz a Kempis)

„Ja, PAN, jestem twoim Bogiem!
Uczę cię tego, co jest dla ciebie pożyteczne,
prowadzę drogą, którą powinieneś kroczyć.
Gdybyś z uwagą słuchał moich przykazań,
twój pokój byłby jak rzeka,
a twoja sprawiedliwość jak fale morza.”

(Iz 48,17-18)

 * – (przypis od Anny) Sprawdzaj swoje postępowanie z nauką zawartą w Ewangelii. Wspominam o tym, bo na obecny czas większość ludzi ma czyste sumienia. I na tym polega ludzkie nieszczęście.
** – (przypis od Anny) Bardzo ważnym jest umieć znaleźć swoje miejsce w trudnej sytuacji: milczeć powinno się wtedy, kiedy plują na mnie. Natomiast grzechem jest milczeć wówczas, kiedy plują na PANA, Jego naukę i Kościół

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa, Wydarzenia, Święty Rok Miłosierdzia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „Anna Argasińska na Rok Miłosierdzia: „Wszystko co czynimy drugiemu, powraca do nas.”

  1. wobroniewiary pisze:

    „Bardzo ważnym jest umieć znaleźć swoje miejsce w trudnej sytuacji: milczeć powinno się wtedy, kiedy plują na mnie. Natomiast grzechem jest milczeć wówczas, kiedy plują na PANA, Jego naukę i Kościół ”

    (…) abyśmy stali zawsze w cieniu Pana Jezusa nie przysłaniając PANA swoją „wielkością” i „mądrością”.
    Anna Argasińska

    „Do zobaczenia w Domu Ojca. Anna Argasińska.”
    Do zobaczenia Anno!

    • Maria pisze:

      Niedawno wróciłam ze Mszy Św i nabożeństwa przebłagalnego za grzechy popełnione w naszych rodzinach, która sprawowana jest każdego 13 miesiąca w jednej z pod lubelskich parafii. Oddałam Panu wszystkie sprawy z jakimi ostatnio muszę się zmierzyć. W tej intencji modlę się już drugą nowenną pompejańską. Pierwsza intencja o zwycięstwo prawdy i wypełnienie woli Bożej, druga o obronę na sprawie w sądzie pracy. Wypowiedzenie jakie otrzymałam jest niezgodny z kp, a powód mija się z prawdą. Jedno co mogę stwierdzić, że mam kolejną odpowiedź od Boga, jak trudno uwolnić się od przywiązania się do rzeczy ziemskich i jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. W tej sytuacji co mi przychodzi na myśl to stwierdzenie, że ” trudna jest ta mowa” zaczerpnięta z Pisma Świętego i jak trudno pokonać swoje EGO. Dlatego gorąco proszę o modlitwę w tej intencji i o zwycięstwo prawdy i wypełnienie woli Bożej.
      Jezu Ty się tym zajmij.

  2. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "POUCZENIA" pon. 1.10.1990

    † Oddanie Mi siebie, to pójście na służbę i przyjmowanie wszystkiego z miłością i wdzięcznością w Imię Moje. To jest zadanie twojego każdego dnia. Wszystko inne jest drugorzędne. Nawet modlitwa, bo jeśli przysyłam kogoś, to trzeba intymną modlitwę przerwać, a trwać we Mnie w tej sytuacji, jaka jest, gdy twój bliźni jest z tobą. Ten przepływ Mojej Miłości, jaki zaistnieje wtedy pomiędzy Mną a nim za twoim pośrednictwem, jest także modlitwą, jest modlitwą, jakiej najbardziej pragnę od ciebie i od każdego.

    Odtrącaj swój egoizm i przyjmuj Moje Miłosierdzie dla wszystkich, którym możesz służyć; którym masz służyć. Służenie Mi jest przecież służeniem ludziom – ich duszom, a kochanie Mnie jest kochaniem ludzi – nie tych, których ty wybierasz, lecz tych, których Ja stawiam przed tobą.

    Ps 100 Służcie Panu z weselem

    "Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie;
    służcie Panu z weselem!
    Wśród okrzyków radości stawajcie przed Nim!
    Wiedzcie, że Pan jest Bogiem:
    On sam nas stworzył, my Jego własnością,
    jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska.
    Wstępujcie w Jego bramy wśród dziękczynienia,
    wśród hymnów w Jego przedsionki;
    chwalcie Go i błogosławcie Jego imię!
    Albowiem dobry jest Pan,
    łaskawość Jego trwa na wieki,
    a wierność Jego przez pokolenia".

    • AnnaSawa pisze:

      I kolejna, kolejna odpowiedź od Pana. Nie mogę się doczekać wydania Pouczeń.

    • Bogusia pisze:

      Och jak ja czekam na książkę Alicji Lenczewskiej! Myślę, że jak tylko będzie – to WOWIT od razu będzie wiedział. 🙂

    • eska pisze:

      Gdybym mogła, zarezerwowałabym egzeplarz książki już teraz, żeby mieć pewność, że mi nie umknie… 🙂

    • Bogusia pisze:

      A tym czasem pamiętajmy o:

      Nowenna do Dzieciątka Jezus
      (Przed uroczystością (16-24 grudnia) lub w okresie Bożego Narodzenia)
      Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny
      Wszechmogący wiekuisty Boże, Panie nieba i ziemi, który objawiasz się maluczkim; spraw, prosimy, abyśmy z należną czcią uwielbiając święte tajemnice Dzieciątka Jezus, Twojego Syna, i wiernie wstępując w Jego ślady mogli dojść do królestwa niebieskiego obiecanego maluczkim. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

      Dzień 1 – 16 grudnia
      Uwielbiajmy Serce Dzieciątka Jezus i oddajmy cześć tej miłości, którą Ono płonęło ku Ojcu Przedwiecznemu i ku nam, biednym grzesznikom. Ofiarujmy nasze serca Boskiemu Dziecięciu, aby Ono je oczyściło i nauczyło świętej prostoty, by ofiara naszych serc była Mu przyjemna.

      Modlitwa

      Najsłodsze Dziecię Jezu, wielbimy Twe Boskie Serce, od pierwszej chwili Twego Wcielenia gorejące miłością i oddające najwyższą cześć Bogu Ojcu. Ty ofiarowałeś się na cierpienie i mękę dla naszego zbawienia. Bądź za to uwielbiony na wieki.

      Oddajemy Ci nasze biedne serca prosząc, abyś je raczył przyjąć i uczynić swoją własnością. Oczyść je ze wszystkich przewinień i zapal Twoją miłością. Naucz nas prostoty, pokory i cichości. Króluj w nas niepodzielnie i nie pozwól nam przywiązywać się do rzeczy doczesnych i zgubnych przyjemności. Niech nasze serca będą dla Ciebie miłym mieszkaniem tu na ziemi, a potem w niebie niech się Tobą radują na wieki. Amen.

      Dzień 2 – 17 grudnia
      Patrząc na nóżki Bożego Dzieciątka zastanówmy się, ile kroków będą musiały uczynić dla naszego zbawienia. One nam wyznaczą drogę sprawiedliwości i prawdy, a wyznaczą ją krwawym śladem. Prośmy gorąco Boże Dzieciątko, abyśmy umieli chodzić Jego śladami.

      Modlitwa

      O maleńki Jezu, drżący z zimna na twardym sianie, jakże wielkie umęczenie Cię czeka! Jakże się utrudzisz, szukając po drogach tego świata zbłąkanej owieczki – biednej duszy grzesznika. Niech Twoje trudy nie będą dla nas daremne. Pozwól, o słodki Jezu, przytulić się całym sercem do Twoich świętych stóp. Daj, abyśmy, oblewając je łzami skruchy, wyprosili sobie łaskę naśladowania Ciebie, a idąc Twymi śladami doszli tam, gdzie Ty królujesz ze świętymi Twymi na wieki. Amen.

      Dzień 3 – 18 grudnia
      Uczcijmy święte rączki Boskiego Dzieciątka, które tak bardzo będą musiały się natrudzić dla naszego zbawienia i przez to oddadzą wielką chwałę Ojcu Niebieskiemu. Z rączek Dzieciątka Jezus spływają potoki łask dla ubogacenia naszych dusz i umocnienia nas w dobrym. Oddajmy się całkowicie w te Boskie rączki, tak maleńkie, a tak wszechmocne. Prośmy Dzieciątko Jezus, by raczyło pobłogosławić nasze ręce, aby wszystkie nasze czyny były zawsze święte i miłe Bogu.

      Modlitwa

      Boskie Dziecię, z najwyższą czcią całujemy Twe wszechmocne rączki, które skruszyły więzy naszej niewoli i otworzyły nam bramy niebios. One podtrzymują cały świat, a tak drżące i bezsilne wydają się być w żłóbku. O najsłodsze Dziecię, w Twe rączki składamy ofiarę naszych serc. Przyjmij nas, oddajemy Ci się zupełnie. Podnieś swoje rączki nad nami i błogosław nam. Błogosław nasze myśli, uczucia i sprawy, błogosław krzyże i cierpienia, którymi nas nawiedzasz, abyśmy żyjąc, pracując i cierpiąc jedynie dla Ciebie, z Twoich rąk mogli kiedyś otrzymać koronę wiecznej chwały. Amen.

      Dzień 4 – 19 grudnia
      Boskie usta Dzieciątka Jezus zamykają w sobie słowa życia, prawdy i mądrości przedwiecznej, oddają doskonałą chwałę Bogu Ojcu i miłosiernie ogłaszają przebaczenie grzesznikom. One mają kiedyś ogłosić błogosławieństwo wybranym, a wieczne potępienie odrzuconym. Boże Dziecię zwiastuje przez aniołów „pokój ludziom dobrej woli”, a naszym ustom jakże nieraz trudno wymówić słowa przebaczenia, jakże często sieją one niepokój, a może powodują ból.

      Modlitwa

      O Najświętsze Dzieciątko, oczyść nasze usta ogniem Twej miłości. Naucz je mówić tylko na Twoją chwałę i pożytek bliźnich. Nie pozwól, aby kiedykolwiek miały się splamić grzesznymi słowami. Spraw, niech z naszych ust nieustannie wznoszą się ku Tobie uwielbienia i prośby, abyśmy zasłużyli usłyszeć kiedyś z Twoich Boskich ust wezwanie do wiecznego wesela z Tobą. Amen.

      Dzień 5 – 20 grudnia
      Z jak wielką miłością spoglądają na nas oczy Dzieciątka Jezus. One cieszą się wszystkim, co dobrego widzą w naszym życiu, a rzewnie płaczą nad naszymi grzechami. Oddajmy Dzieciątku nasze oczy, byśmy już nigdy nie obrażali Go wzrokiem, lecz jak najczęściej spoglądali na to, co nasze serce podnosi do Boga.

      Modlitwa

      O Boskie Dziecię, spojrzyj na nas. Niech miłosierne wejrzenie Twoich oczu rozpali w nas miłość ku Tobie. Ofiarujemy Ci, Jezu, nasze oczy. Udziel nam łaski, abyśmy we wszystkim, co stworzyłeś, widzieli Twoje dzieło, dziękowali Ci za to, co nam dałeś i używali tego zgodnie z Twoją wolą, dla dobra naszej duszy. Obyśmy często spoglądali na Ciebie i rozważali Twoją miłość ku nam. Spraw, abyśmy odrzucali to, co prowadzi do złego i opłakiwali swoje grzechy. Daj nam zasłużyć na twoje łaskawe spojrzenie w ostatniej chwili naszego życia i oglądanie Twej Boskiej chwały w niebie. Amen.

      Dzień 6 – 21 grudnia
      Uszy Boskiego Dzieciątka łaskawie wysłuchują modlitw ludzi pokornych i ubogich w duchu. Ofiarujmy Mu nasze uszy, a szczególnie wewnętrzny słuch naszego serca, abyśmy odwracając się od zdradliwych podszeptów świata, ciała i złego ducha, tym łatwiej mogli usłyszeć natchnienia łaski. Szanujmy ten Boży głos w naszych sercach i wypełniajmy jego nakazy.

      Modlitwa

      O Boskie Dzieciątko, nakłoń Twe uszy ku naszym prośbom i błaganiom. Przyjmij łaskawie nasze uwielbienia i dziękczynienia, nie zważając na naszą nędzę. Ofiarujemy Ci nasz słuch i prosimy, uczyń nas pilnymi w słuchaniu Twego słowa, abyśmy przyjmując je ochotnym sercem i wypełniając z miłością, zasłużyli na wsłuchiwanie się w niebiańskie melodie, których ludzkie ucho nie słyszało. Amen.

      Dzień 7 – 22 grudnia
      Główka Dzieciątka Bożego spoczywa na sianie, a przecież jest to Głowa Ciała Mistycznego – Kościoła, którego jesteśmy członkami. Z tej Najświętszej Głowy spływa na nasze dusze rosa Bożej łaski dająca nam życie. Starajmy się żyć w ścisłym zjednoczeniu z tą Boską Głową, naśladujmy Pana Jezusa ze wszystkich sił, abyśmy jak najbardziej upodobnili się do Niego.

      Modlitwa

      Jezu, Boskie Dziecię, ty jesteś dla nas najjaśniejszym słońcem oświecającym drogi naszego życia, tak często pełne niebezpieczeństw. Prowadź nas i chroń od wszelkiego zła, a zwłaszcza od wiecznej zguby. Pomóż nam żyć święcie, a przez to pomnażać świętość Kościoła – Ciała Mistycznego, którego jesteś Głową. Spraw, abyśmy wiernie naśladując Ciebie, wypełnili Twój nakaz: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty” i doszli do szczęśliwej wieczności. Amen.

      Dzień 8 – 23 grudnia
      Uwielbiajmy Najświętszą Duszę Dzieciątka Jezus, jaśniejącą niepokalaną czystością i bogactwem wszelkich łask i cnót. Oddaje ona doskonałą cześć i uwielbienie Bogu Ojcu. Poświęćmy Boskiemu Dzieciątku naszą duszę ze wszystkimi jej władzami i prośmy, aby ją oczyścił, ubogacił swymi łaskami i przyozdobił cnotami, byśmy mogli stać się godnym Jego mieszkaniem.

      Modlitwa

      O Dziecię Jezu, z najgłębszą pokorą wielbimy i błogosławimy Trójcę Przenajświętszą, która w Twej duszy złożyła wszystkie skarby doskonałości i łaski, i zjednoczyła ją ze Słowem Przedwiecznym tak, że stanowi najdoskonalszą jedność z samym Bogiem. Najsłodsze Dziecię Jezu, błagamy, abyś przyjął naszą grzeszną duszę, oczyścił ją i ubogacił nadprzyrodzonymi darami. Niech jej władze, odnowione Twą łaską, napełnią się Twoim życiem, abyśmy mogli wołać z Apostołem: „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”. O Jezu, Życie nasze na ziemi, stań się naszym życiem wiekuistym w niebie. Amen.

      Dzień 9 – 24 grudnia
      Trójca Święta dała Dzieciątku Jezus najwyższą królewską władzę, lecz Ono chce królować nad nami swoją niewinnością, pokorą, cichością i miłością. W ten sposób ogłasza wszelkiemu stworzeniu najwyższą wolę Ojca. Przygotujmy się na przyjęcie naszego Króla. Poddajmy się Jego panowaniu i starajmy się we wszystkim spełniać Jego wolę, aby Dziecię Jezus mogło uczynić z nas czystą i przyjemną ofiarę Trójcy Przenajświętszej.

      Modlitwa

      Królu wiecznej chwały, który władasz niebem i ziemią, przyjdź do swego ludu. Chociaż żłóbek jest twoim tronem, stajenka – pałacem, pieluszki – płaszczem królewskim, a dworzanami – pastuszkowie, to jednak w tym uniżeniu wyznajemy, że jesteś naszym Królem. Tobie, nasz Królu, oddajemy serca, dusze i ciała, wszystko, co mamy i mieć możemy. Króluj w naszych sercach pokorą, cichością i miłością. Naucz nas pełnić wolę Ojca, jak Ty ją pełniłeś. Pragniemy służyć Ci wiernie i kochać ze wszystkich sił na ziemi, a w bramie wieczności powitać Ciebie jako naszego Króla i z Tobą wejść do Twego królestwa. Amen.

      Modlitwa na zakończenie każdego dnia nowenny

      O Boże Dziecię, prosimy Cię, spraw, abyśmy coraz doskonalej należeli do Ciebie i służyli Ci coraz lepiej. Chcemy Cię miłować w naszych bliźnich i szerzyć Twoje Królestwo wszędzie, gdziekolwiek się znajdziemy. Amen.

  3. Ania pisze:

    Papież otworzył drzwi święte na Lateranie: od chrześcijan wymaga się więcej
    „Jesteśmy podobni do tłumów, które pytały się Jana Chrzciciela: Co mamy czynić? Jan nie zwleka z odpowiedzią. Zachęca, by żyć sprawiedliwie i mieć wzgląd na potrzebujących. To, czego wymaga, ma potwierdzenie w Prawie. Przed nami natomiast stawia się wymagania bardziej radykalne. Wymaga się od nas, byśmy byli narzędziami miłosierdzia, świadomymi, że właśnie z tego będziemy sądzeni. Ten, kto został ochrzczony, wie, że jego zobowiązania są większe. Wiara w Chrystusa posyła nas w drogę, która trwa przez całe życie. Polega ona na byciu miłosiernym tak jak Ojciec. Radości z przekroczenia drzwi miłosierdzia towarzyszy zobowiązanie do przyjęcia i świadczenia o miłości, która wykracza poza sprawiedliwość i nie ma granic” – mówił Papież.

    Franciszek nawiązał też do bliskiego już Bożego Narodzenia. Stwierdził, że w tym kontekście nie możemy się poddawać znużeniu. Nie mamy też prawa do smutku, nawet gdyby były ku temu powody, bo nie brakuje trosk i różnych form przemocy, które ranią naszą ludzkość.

    http://pl.radiovaticana.va/news/2015/12/13/papie%C5%BC_otworzy%C5%82_drzwi_%C5%9Bwi%C4%99te_na_lateranie_od_chrze%C5%9Bcijan_wy/1194103

  4. Monika pisze:

    „Podejmij wyzwanie – Biblia w rok!
    Początek Nowego Roku bywa czasem postanowień. Zachęcam wszystkich do podjęcia wyzwania, mianowicie do przeczytania Biblii w ciągu roku. Niech Pismo Święte będzie przez ten czas codzienną porcją duchowego pokarmu potrzebnego w drodze ku niebu!”

    Oto strona z plikiem pdf, zawierającym schemat rocznego czytania Biblii, opracowanego przez Księdza Piotra Ostańskiego: http://www.nspjmyslowice.pl/index.php/dzialalnosc/rozwazania-parafian/518-podejmij-wyzwanie-biblia-w-rok.html

    Przypominam także ten adres, Który chyba większość z nas już zna – bo nie samym chlebem żyje człowiek: https://ewangeliadlanas.wordpress.com/
    Jezus jet Panem!

  5. wobroniewiary pisze:

    „Teraz, nawet kiedy oddajesz się złu, uważasz się za kogoś dobrego, ponieważ nie zadajesz sobie trudu przyjrzenia się sobie samemu. Upominasz innych, a nie zastanawiasz się nad sobą. Oskarżasz innych, a nie badasz samego siebie. Ich stawiasz przed oczyma, a od siebie się odwracasz. Toteż kiedy przyjdzie czas mojego sądu, postąpię zupełnie na odwrót: obrócę cię i postawię przed tobą samym. Wówczas siebie ujrzysz i zapłaczesz”.
    św. Augustyn, Kazanie 17

  6. Radek pisze:

    Monika popieram, mi również udało się w ciągu roku przeczytać Pismo Św. Przyznaje że potrzeba dużej konsekwencji, ale opłaca się, zachęcam bo warto!

    • Bogusia pisze:

      Tak Radku zgadzam się! Pismo Święte to słowa życia, uzdrawiają duszę i ciało. W mojej rodzinie była trudna bardzo sprawa, zwróciłam się do Eliasza o wstawiennictwo do Boga. I jest zdecydowana zmiana pewnej osoby!
      Przyznanie się do Jezusa jest momentem zwrotnym w naszym życiu. Przeżył to mój syn. Będąc w liceum omawiali „Pieśń nad pieśniami” i profesorka zapytała: kto czyta Pismo Święte? Syn podniósł rękę jako jedyny a potem podniosła jeszcze koleżanka. Pani zapytała dlaczego czytasz? Odpowiedział: „jestem chrześcijaninem, dla mnie to normalne”. Od tego momentu w jego życiu wydarzyło się coś niesamowitego: kolega, który go zniewalał zaczął się w „nieoczekiwany” sposób odsuwać.
      Parafrazując księdza Bałwasa – „nieoczekiwany” to też jedno z imion Boga. 🙂
      Jezus jest Panem!

    • mariaP pisze:

      I ja niegdys otrzymalam za pokute , roczne czytanie Pisma Swietego . Do dzis blogoslawie spowiednika ( na Jasnej Gorze ).
      ***

      Biblio , ojczyzno moja …

      Wszystko jest w Tobie,
      Cokolwiek przeżyłem.
      Wszystko jest w Tobie,
      Cokolwiek kochałem.
      Wszystko.
      Cały żywot własny
      Człowieka,
      Żyjącego w nawiedzonym przez szatana
      Wieku.
      (…)
      R. Brandstaetter
      ***

      Biblio , ojczyzno moja …
      ( zwiastun )
      ***

      Stoję na najwyższej półce twojej domowej biblioteki, wciś­nięta między stare, pożółkłe, od wielu lat nietknięte tomy encyklopedii Orgelbranda, do których jestem podobna formatem i objętością.
      I tak stojąc od wielu lat niedostrzeżona, nieomal niewidzialna, spokojnie medytuję nad moim nieweso­łym losem. Tematem moich najczęstszych medytacji jest pyta­nie: po co kupiłeś mnie, człowieku, po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co mnie przyniosłeś do domu? Po co?
      Czy po to, aby przerzucić kilka moich stronic, przeczytać pobieżnie na chybił trafił kilka wybranych wersetów, spojrzeć na mnie z bogobojnym drżeniem i odstawić nabożnie na najgórniejszą półkę w księgozbiorze?


      Pamiętam, jak raz podczas przyjęcia w twoim domu, ktoś w towarzyskiej rozmowie błędnie zacytował słowa Chrystusa, ktoś inny je sprostował, a gdy wybuchła między rozmówcami sprzeczka, który z cytatów jest właściwy, jeden z adwersarzy prosił cię o przyniesienie Pisma Świętego. Podniosłeś głowę i spojrzałeś w moim kierunku. Pomyślałam z radością, że wreszcie wybiła moja godzina, że podejdziesz do półek, i wspią­wszy się nieco na palcach, ujmiesz mnie za gruby grzbiet i wyciągniesz spomiędzy pożółkłych tomów encyklopedii Orgelbranda. Ale próżna była moja nadzieja. Twój wzrok obojętnie mnie minął, prześlizgnął się po mnie jak po niewidzialnym duchu, przez ułamek sekundy błąkał się po niższych półkach i – zatrzymał się bezradnie na twarzach twoich rozmówców: „Nie wiem, gdzie jest… Nie wiem, gdzie ją postawiłem…” – rzekłeś.
      

Był czas, gdy przypuszczałam, że nabyłeś mnie po to, by móc w razie potrzeby pochwalić się moją obecnością w twojej bibliotece. Teraz dowiodłeś swoją odpowiedzią, że nie miałeś zamiaru stosować wobec mnie snobistycznego nawyku, który mimo wszystko mógłby być częściowym wytłumaczeniem mojej egzystencji pod twoim dachem. Twoją odpowiedzią rozwiałeś jeszcze jedno moje złudzenie. Nie wiesz, gdzie jestem… Zapo­mniałeś, gdzie mnie postawiłeś… Słowa te wypowiedziałeś obojętnie, bez niepokoju, który zazwyczaj towarzyszy myślom o przedmiotach zaginionych, zawieruszonych, zapodzianych.

Z bólem zrozumiałam, że minęła mnie wielka szansa wyjścia z tego kraju wygnania, jakim jest dla mnie twój księgozbiór.
      Czy nigdy już nie nastąpi mój exodus?
      Czy nigdy już nie będę strażować na twoim nocnym stoliku, czy nigdy nie spocznę na twoim biurku, przy którym pracujesz, albo na twoim stole, na którym krajesz chleb?


      Więc po co kupiłeś mnie, człowieku? Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co?

      A potem zdarzyło się coś, co wzbudziło we mnie znowu nadzieję na moje rychłe wyzwolenie z zapomnienia, na które mnie lekkomyślnie skazałeś. Twoje jedyne dziecko ciężko za­chorowało. Wzywałeś lekarzy, sławnych profesorów. Nic nie pomogły lekarstwa i zabiegi. Dziecko twoje umarło, a ty po­grążony w bólu i rozpaczy siedziałeś w swoim gabinecie, w fotelu, przy zapuszczonych zasłonach i nieruchomym wzro­kiem patrzałeś w mrok zalegający pokój. Nie mogłeś zrozu­mieć sensu śmierci twojego dziecka, począłeś wątpić o sensie własnego życia, nie umiałeś dociec, dlaczego cierpi niewinne dziecko, a grzesznik żyje i bezkarnie tuczy się krzywdą bliź­niego, dlaczego bezlitosny los na ślepo w człowieka uderza. I wtedy serce we mnie gwałtownie zabiło, bo pomyślałam, że właśnie teraz nadeszła chwila, gdy wstaniesz z fotela, zapalisz światło elektryczne i zaczniesz mnie szukać, pospiesznie szu­kać, gorączkowym spojrzeniem biec będziesz po ozdobnych grzbietach książek, i wreszcie po tylu, tylu latach znajdziesz mnie wciśniętą między tomy starej encyklopedii, strząśniesz ze mnie siwy pył, otworzysz i wyczytasz w moich wersetach słowa pociechy o życiu, śmierci i nieśmiertelności. I znowu się rozczarowałam. I znowu przeżyłam jeszcze jedno złudzenie. Ostatnie. Nie wstałeś z fotela i nie zaświeciłeś światła elektrycz­nego. Siedziałeś bez ruchu, pogrążony w rozpaczy z niezliczo­nymi zapytaniami na ustach, które nie umiały ci udzielić odpowiedzi.

Więc po co kupiłeś mnie, człowieku?
      Po co zapłaciłeś za mnie trzysta złotych, po co dźwigałeś mnie w teczce przez miasto i po co przyniosłeś do domu? Po co?


      A potem umarła twoja żona, a ty ugiąłeś się pod nowym ciosem, stałeś się niedołężnym starcem, przestałeś wychodzić na miasto i tylko przechadzałeś się po pustym mieszkaniu, od czasu do czasu przystawałeś w oknie, patrzałeś na ulicę, na spieszących przechodniów, nie rozumiejąc, po co oni żyją, po co sam jeszcze żyjesz i po co istnieje świat.


      I pewnego dnia umarłeś.


      Szybko zjawili się spadkobiercy i likwidując mieszkanie, kiwali smutnie głowami nad twoim doczesnym majątkiem. Jeden znalazł mnie wśród książek zrzuconych bezładnie na podłogę. Schylił się, podniósł mnie i obejrzał, otrzepał mnie z grubej warstwy pyłu i rzekł drżącym od tkliwego wzruszenia głosem do stojącego obok młodzieńca:
      „Widzisz? Twój stryj nieboszczyk, Panie świeć nad jego duszą, był pobożnym czło­wiekiem. Miał Biblię. Weź sobie z niego przykład”.
      Roman Brandstaetter / krag biblijny / lament nieczytanej Biblii

      http://biblia.wiara.pl/doc_pr/909543.Lament-nieczytanej-Biblii

  7. Magda pisze:

    Boże jak spokojnie podejść do takiej informacji:
    Sprofanował grób ks. Gustkowicza – ukradł fragment czaszki!

    Makabryczne wydarzenie na cmentarzu w Nowym Porcie w Gdańsku. Sprawca zniszczył i sprofanował grób ks. Jana Gustkowicza, zasłużonego i znanego kapłana. Zbrano z niego fragment czaszki kapłana.

    – Sprawca otworzył trumnę i zabrał z niej zachowany fragment czaszki —informuje Aleksandra Siewert z gdańskiej policji. Z kolei ks. Paweł Górny, proboszcz parafii św. Jadwigii Śląskiej w Gdańsku mówi portalowi gosc.pl: „Parafianie są zszokowani. Dziwią się, że można było zrobić coś takiego dobremu człowiekowi i niezwykle gorliwemu księdzu. Mówią o tym nie tylko ci, którzy chodzą do kościoła. Opinie takie można usłyszeć nawet pod sklepem monopolowym”.
    http://www.fronda.pl/a/sprofanowal-grob-ks-gustkowicza-ukradl-fragment-czaszki,62190.html

  8. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. IV Niedz. 5.07.1987, godz. 14.30

    – Wczoraj przed północą w obliczu Pana i w Nim dokonało się powtórne moje ofiarowanie za Dzieło, założyciela i ludzi. Dużo głębsze niż wpierw. Dane mi było poznać i odczuć tajemnicę Miłości Ofiarującej się, a także Miłości Umacniającej zrodzonych i rodzonych przez Miłość Stwórczą. Wszystko w Miłości i ogromnym pragnieniu ofiarowania absolutnego, teraz. I ból, że trzeba czekać, choć inni potrzebują tej ofiary. Ból i pragnienie Miłości Ofiarującej się, które mogły wycisnąć nie tylko łzy, ale krwawy pot – z miłości, a nie z lęku. Nie ma lęku, jest gotowość i pragnienie ofiary.
    Wiele dałeś mi poznać i doznać. Wiem, choć nie potrafię wyrazić.

    † Objawiam ci prawdę o Mnie. Twoje oddanie powinno być coraz bardziej świadome i głębokie. Jesteś we Mnie – w Moich ramionach. Wiesz, Kim jestem i gdzie cię niosę.

    – Wielkie rzeczy czynisz we mnie, Jezu…

    † Wszystko jest przygotowaniem. Jest potrzebne – teraz.

    – Już nadeszła ta teraźniejszość?

    † Trwa, choć jeszcze nie widać waszymi oczyma. Jest to końcowy etap przygotowania na przyjście końca czasu rozdwojenia człowieka i rozdwojenia świata i początek czasu jedności i harmonii człowieka i harmonii świata we Mnie.

    Trwaj we Mnie, aby przemiana trwała i osiągnęła pełnię miłości ofiarującej się w tobie i przez ciebie.

    Oto jestem…

    1 P 3, 18 "Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem".

  9. AnnaSawa pisze:

    Polski ksiądz z Belgii dla Fronda.pl: Kościół na Zachodzie jest nieinwazyjny. To BŁĄD! Kościół musi być WYMAGAJĄCY!

    „Czy woli pani drogę okrężną, czy prosto do celu?”

    Zapytacie mnie, jak mi się pracuje w Belgii. Mógłbym więc spróbować opisać Wam szczegółowo system duszpasterski i co ja w nim konkretnie robię. Ale myślę, że to znudziłoby większość czytelników. Postanowiłem więc opowiedzieć krótką historię, która pokazuje, na czym polega problem „Zachodu”.

    Kiedyś raz na tydzień miałem dyżur „spowiedziowy”. Polega to na podjęciu dyżuru w kościele, w czasie którego przyjmuje się ludzi do spowiedzi, lub na rozmowę. Pewnego dnia przyszła ubrana na czarno kobieta, lat około sześćdziesięciu. Chciała porozmawiać. Przez pół godziny opowiadała mi o swoim życiu. W skrócie można powiedzieć, że jest samotna, choć miała w życiu wielu partnerów. Ma zaburzenia psychiczne, leczy się u psychiatrów od wielu lat. Maluje obrazy dla zabicia czasu. Po cierpliwym wysłuchaniu jej bolesnej historii, mógłbym wzorem moich zachodnich współbraci księży, próbować ją pocieszyć, obdarzyć zrozumieniem i obiecać modlitwę. Ale przecież nie jestem księdzem po to, aby wcielać się w rolę następnego psychoterapeuty. Pierwsze co zrobiłem, to zadanie jej krótkiego, ale treściwego pytania: „Czy woli pani drogę okrężną, czy prosto do celu? Bo mógłbym pani udzielić kilka rad i odesłać do domu. Ale proponuje pani drogę wyjścia z choroby”. Mimo inwazyjnego charakteru mojego pytania, bez namysłu odpowiedziała, że woli krótszą drogę. Przystąpiłem więc do dzieła.

    Zadałem jej pierwsze pytanie: „Czy jest pani ochrzczona?” – „Tak”. „Czy przyjęła pani pierwszą komunię świętą?” – „Tak, ale to było dawno temu”. Kontynuuję: „Czy teraz chodzi pani na Msze święte i przyjmuje komunię?” – „Nie”. Odparłem bez namysłu: „To jak pani chce być zdrowa?!” Natychmiast zaproponowałem jej spowiedź. Odpowiedziała, że nawet nie wie, jak to się robi. Ja na to, że przecież za to mi płacą, żebym pomagał ludziom w ich niewiedzy J. Przekonałem ją. Zaczęliśmy spowiedź. Po udzieleniu rozgrzeszenia nałożyłem na nią ręce w modlitwie wstawienniczej, prosząc o dar pokoju wewnętrznego. Poczuła wewnętrznie ten pokój, jak falę ciepła rozlewającego się w jej klatce piersiowej. I tak się rozstaliśmy. Wróciła po miesiącu na mój dyżur spowiedziowy. Ale jej nawet nie poznałem: ubrana była na kolorowo, z zadbaną fryzurą, ale przede wszystkim, zmienioną twarzą, która promieniowała lekkością i radością. Rozpoczęliśmy rozmowę. Okazało się, że stało się coś nieoczekiwanego: z jej duszy opadł ciemny całun depresji, czuła się lekka i wyzwolona. Mówi, że zaczęła chodzić do kościoła i do komunii świętej.
    Ta krótka historia streszcza problem zachodniego duszpasterstwa, które jest „nieinwazyjne”. Broń Boże komuś powiedzieć, co ma robić, jak wierzyć, co zmienić w swoim życiu. Księża zadowalają się wymienianiem uprzejmych pozdrowień i popijaniem wina ze swoimi parafianami. Zabrania się stawiania wymagań, nie chcąc przestraszyć i tak już niepewnych parafian. Progresistowska propaganda wypruła z umęczonych dusz ostatnie resztki poczucia sacrum. I długo jeszcze mógłbym dawać negatywne przykłady tego, co modernizm uczynił z Kościoła na Zachodzie, ale nie o to chodzi.

    Jest nadzieja. Myślę, że właśnie nadchodzi nowy czas dla Zachodu. Modernizm słabnie, a progresistowskie projekty odbijają się o ścianę ludzkich serc, których nie da się oszukać. To tu i ówdzie przebłyskują światła nowych wspólnot i nowych kapłanów, którzy powracają do korzeni chrześcijaństwa, wierni nauczaniu Kościoła. Łaska wychwytuje pojedyncze osoby z tłumów ślepo kroczących ku humanizmowi bez Boga. Materialistyczny konsumpcjonizm pęka pod naporem mnożących się kryzysów (czy to będzie kryzys związany z ekonomią, czy z terroryzmem).

    Myślę, że najlepiej to wypowie Marta Robin, która wygłosiła takie oto proroctwo dotyczące Francji, ale które możemy rozciągnąć na cała cywilizację Zachodu: «Francja upadnie bardzo nisko, niżej niż inne narody, z powodu swojej pychy i złych rządzących, których sobie wybiera. Zaryje nosem w piach. Nic już nie będzie. W swoim nieszczęściu przypomni sobie o Bogu. Więc będzie wołać do Niego, i to Matka Boża przyjdzie ją uratować. Francja odnajdzie swoje powołanie córki pierworodnej Kościoła, będzie miejscem największego wylania Ducha Świętego, i pośle na nowo misjonarzy na cały świat».

    Ks. Janusz Umerle

    Ksiądz Janusz Umerle jest autorem strony http://www.jumerle.konin.lm.pl, urodził się w Koninie. W 1994 udał się na misje na Wybrzeże Kości Słoniowej, gdzie pracował przez cztery lata. W latach 1999-2003 pracował w Ośrodku Odnowy w Duchu Świętym „Wieczernik” w Magdalence. Obronił pracę doktorską „Duchowość nazaretańska w świetle życia i pism Karola de Foucauld” na Uniwersytecie M. Kopernika w Toruniu. Obecnie mieszka i pracuje w Belgii.

    http://www.fronda.pl/a/polski-ksiadz-z-belgii-dla-frondapl-kosciol-na-zachodzie-jest-nieinwazyjny-to-blad-kosciol-musi-byc-wymagajacy,62153.html

    • Bogusia pisze:

      Ten tekst jest pocieszający! 🙂
      Chwała Panu!

    • mariaP pisze:

      Pod takim sztandarem ku Nowemu !

      ***

      Maly ksiaze ” zamiast Ewangelii –
      mówi o. Dariusz Cichor w rozmowie z Marcinem Jakimowiczem
      Artykul ukazal sie w 2005 roku i mnie uwiodl , przyznam.
      ~ Nasze tak ma byc tak , a nasze nie ma byc nie ~
      ~ wszystko mozna z Tym , ktory nas umacnia ~
      Swiadectwo przemyslalam i sie umocnilam !!
      Polecam goraco i wbrew !

      ***

      Czym przywitała Ojca Belgia?
      – Dla księdza, który przyjeżdża z Polski, gdzie jeszcze w kościołach są tłumy, spotkanie z malutkimi wspólnotami parafialnymi, z taką „resztą Kościoła”, jest szokiem! A parafie te niekoniecznie muszą być związane z Kościołem, który swą misję wyraził w Soborze Watykańskim II. Ich życie nie polega na nawoływaniu do wiary i nawrócenia, ale na pierwszy plan wysuwa się „sympatyczne duszpasterstwo”. Liczy się tylko, żeby było miło. Kościół jest przecież miejscem pogawędzenia, tolerancji…
      I doszło już do takich absurdów, że nawet kurie biskupie wydawały specjalnie przygotowane teksty świeckie, którymi można było zastępować w czasie liturgii… czytania biblijne. Przykład? Zamiast Listu do Hebrajczyków czytamy „Małego Księcia”, zamiast Ewangelii, na przykład Bergsona. Dla mnie był to szok. Mam mocne doświadczenie skuteczności Słowa Bożego. Wiele razy otwierało mi ono oczy, pokazywało prawdę…
      (…)
      Kiedyś w czasie Paschy powiedziałem: „Dziś Pan łamie naszą niewolę, daje nam nowe życie. Powiedzcie szczerze, czy jest w kościele ktoś, kto nie otrzymał błogosławieństwa?”. Nikt nie podniósł ręki. W sercach tych ludzi zaczęła rodzić się wiara. Nie jakaś tradycja religijna, którą trzeba pielęgnować i kultywować, jedynie po to, by żyć w zgodzie z Panem Bogiem i uspokoić własne sumienie. Oni uwierzyli Słowu, uwierzyli, że w Kościele jest zbawienie. A przyjęli to z rozbrajającym, dziecięcym zaufaniem…

      Mimo tego, że otoczeni byli przez drapieżną telewizję, New Age, ogromną krytykę Kościoła?

      Tak! Oni znaleźli Boga w martwej instytucji, za jaką uważali Kościół. Nie było ich wielu, ale przecież ta malutka, krucha wspólnota wystarczy! Bo Kościół jest zaczynem, jest malutką szczyptą soli, która w pogańskim środowisku daje znaki wiary i nadaje smak wszystkiemu. Malutka wspólnota powoduje ferment w całym środowisku! Ja zawsze im mówiłem: Nie musi być nas wielu, może być garstka, możecie nawet dzisiaj przestać chodzić do kościoła…

      W życiu nie słyszałem, by jakiś ksiądz odważył się na taką deklarację…

      A ja powiedziałem: mogę zostać tutaj sam, ale i tak będę tu przychodził i będę celebrował Eucharystię.
      Będę błogosławił Boga!
      Po raz pierwszy na własnej skórze doceniłem to, że Kościół daje mi potężną tarczę: swoje dokumenty i swoje nauczanie.
      Jestem już też coraz bardziej świadomy swej misji: mam doprowadzać ludzi do zbawienia.
      Jeśli nie będę jej pełnił, zaprowadzi to i mnie, i ich do potępienia.
      Nie musi być za wszelką cenę miło, przyjemnie, parafianie nie muszą mówić o mnie: „Ależ to sympatyczny ksiądz”.
      Nie!
      Nasza posługa to sprawa życia lub śmierci. Naprawdę.
      Pan Bóg zaczął zmieniać nasze serca.
      Ci ludzie, którzy żyli obok siebie, nagle zaczęli się o siebie troszczyć!
      Do tego stopnia, że gdy ktoś nie przyszedł do kościoła, dzwonili do niego: „Co się stało? Czy nie jesteś chory? Czy nie trzeba ci pomóc?”.
      Z tego zlepku ludzi Pan Bóg uczynił wspólnotę!
      Tak działa Słowo Boże!
      Pan Bóg spełnił to, o co Go prosiłem.
      Bo co mogłem zdziałać sam? Taki mały ksiądz z Polski?
      Kościół jest zaczynem,
      jest malutką szczyptą soli, która w pogańskim środowisku daje znaki wiary i nadaje smak wszystkiemu.
      Malutka wspólnota powoduje ferment w całym środowisku!

      http://gosc.pl/doc/808766.Maly-Ksiaze-zamiast-Ewangelii

      ***

      Zmarlym rzuc na wyzwanie okruch spiewu kruchy.
      Przybiegna wywolane
      Z wysokich stref zaswiata milowane duchy –
      Otworza brama sciane.

      I nagle – niepotrzebne zaklecia i ziola –
      Przy tobie wiernie stoja –
      Jak z mgly wyplyna dlonie i piersi , i czola –
      Ich wzrok wzrokiem pokoju !

      I dobrze ci , jak gdybys ramiona zanurzyl
      W wierze wolnej od trwogi –
      I cisza juz pogodna, spokoj jak po burzy
      I wieje Bogiem !!

      / Wojciech Bak

  10. Maggie pisze:

    Piszę i jednym uchem słucham wiadomości w radio. Podali właśnie wiadomość, że dziś na peryferiach Paryża, muzułmanin (powiązany z ISIS) wykrzykując frazy, nożem zaatakował nauczyciela, przygotowującego się do zajęć – dobrze, że dzieci nie widziały podcięcia gardła. Nauczyciel jest w szpitalu, a policja ściga sprawcę, który zapowiedział więcej „akcji”.

    Jezu Ty się tym zajmij!

  11. daniel pisze:

    Witam!
    Czy ktoś wie co to jest „holistyczna terapia” miał ktoś to czynienia z taką metodą?

    • Sylwia pisze:

      Daniel,u za bardzo się na tym nie znam ale z tego co słyszałam to jest kolejne zagrożenie duchowe. Gdzieś obiło mi się to o uszy że wywodzi się to z dalekiego wschodu ale też podchodzi pod ruch New Age więc samo to już mnie odrzuca. Gdzieś czytałm że gdy jest chory jeden organ to leczy się cały organizm, jest to jakąś metoda samo uzdrawiania , coś powiązane jest to też z trzecim okiem .. Nie mniej jednak traktowała bym to jako kolejne zagrożenie, które należy unikać. Być może ktoś poda wiecej info na ten temat.

      .

    • Sebro pisze:

      Katolik nie może mieć z nią do czynienia. Wklejam fragment ze strony promującej taką terapię:
      „Podstawą Terapii w Gabinecie jest stosowanie Terapii Holistycznej wg Systemu Holistycznego Leczenia opracowanego przez mistrza. System Holistyczny obejmuje wielopostaciową, złożoną psycho-fizyczno-energetyczno-duchową osobowość człowieka wraz z jego 7 ciałami-powłokami i pozacielesnymi monadami.”

      Okultyzm w czystej postaci.

  12. daniel pisze:

    no to ładnie takie terapie proponują dzieciom. Nie no ja nie mogę, a mówili, że za komuny było źle, patrząc na te wszystkie zagrożenia to się zastanawiam czy aby na pewno?

    • wobroniewiary pisze:

      co ma komuna do tego???

      • daniel pisze:

        z tego co pamiętam to za komuny nie było tyle zagrożeń, co w dzisiejszych czasach.

        • wobroniewiary pisze:

          były inne- takie same jak nie gorsze
          Przestań tu piać nad komuną, bo moja cierpliwość jest już na cienkim paseczku i jak się zerwie, to będzie źle.

          Piewca komuny się znalazł! 😦

        • daniel pisze:

          oj przepraszam, ale ja nie sławie poprzedniego systemu. Ja się już nie chcę rozpisywac ja wiem ilu ludzi zginęło (akurat dzisiaj jest rocznica pacyfikacji kopalni „Wujek” w tamtych czasach, ilu musiało wyjechac z naszego kraju. Tylko co dzisaj się dzieje: Polacy dalej emigrują, może księży już nie mordują, ale co zrobili np. z Arcybiskupem Stanisławem Wielgusem, ile on musiał wycierpiec.
          ps. jeżeli komentarz nie zostanie opublikowany to się nie obrażę.

  13. Ania pisze:

    Potrzeba modlitwy za człowieka, dostał obłędu?
    Lech Wałęsa, zasugerował, iż rządy Prawa i Sprawiedliwości doprowadzą do wojny domowej. Były prezydent zasugerował, iż najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji jest zwołanie ogólnokrajowego referendum w sprawie skrócenia kadencji Sejmu, w którym większość mandatów otrzymali posłowie PiS.

    Read more: http://www.pch24.pl/lech-walesa–pis-wywola-wojne-domowa—potrzeba-referendum-w-sprawie-rozwiazania-sejmu,39975,i.html#ixzz3uKcAKioo

      • mariaP pisze:

        Maryja jest rowniez Matka Bolesna .

        • Maggie pisze:

          Wałęsa wiele razy, jak król z Bożej Łaski,
          mówi o sobie: My … czekając na oklaski.

          On to już ma doświadczenie wyrosłe na zamordowaniu demokracji przez wysiudanie rządu pana Olszewskiego…. bo wg niego „o take Polskę my walczyli”. Pamiętam jak na pogrzeb JPII przybył … przybrany w bieli … ale tam na papieża … obrać go nie chcieli – choć był w białym garniturze … to nie był zauważony przez tych co chodzą w purpurze …

  14. Ania pisze:

    Kościół w Niemczech wielkimi krokami odchodzi od nauczania Jezusa Chrystusa. Po zakwestionowaniu nierozerwalności małżeństwa nadszedł czas na odrzucenie nauczania o homoseksualizmie.

    Diecezja Limburg właśnie rozpoczęła dyskusję nad… wprowadzeniem specjalnego rytuału błogosławieństwa par homoseksualnych. A jakby tego było mało jednym z dwóch diecezjalnych duszpasterzy osób homoseksualnych przyznaje, że on sam taki ryt (prywatnie już sprawował).Ryt błogosławienia grzesznych związków, które są jednoznacznie zakazane przez Kościół sprawował także o. Ansgar Wucherpfennig, rektor Jezuickiej Wyższej Szkoły Filozofii i Teologii.

    http://www.fronda.pl/a/blogoslawienie-homo-konkubinatow-diecezja-sie-zastanawia,62232.html

  15. wobroniewiary pisze:

    http://www.today.pl/Robert-Fonte-Roldan/84-latek-wydziedziczyl-syna-bo-ten-zaglosowal-na-PiS-23joc

    Wszystko wskazywało na to, że cały spadek pana Lucjana (gospodarstwo i maszyny rolnicze) trafi do jego 56-letniego syna Adama. Taki był też zapis w testamencie. Aż do wyborów parlamentarnych. Tuż po nich pan Lucjan zdecydował się wydziedziczyć syna i zapisać cały majątek na najmłodszą córkę.
    Początek sporu

    W Radziłkowie – 40 osobowej wsi w województwie pomorskim – doszło do niecodziennego rodzinnego konfliktu. Od narodzin Adama – syna pana Lucjana – wszyscy okoliczni sąsiedzi wiedzieli, że największy majątek we wsi przypadnie właśnie jemu. To on przejmował obowiązki gospodarza i wkrótce miał odziedziczyć gospodarstwo po swoim starym i coraz bardziej schorowanym ojcu.

    Sąsiedzi obu panów twierdzą, że dogadywali się oni bardzo dobrze. Nie było widać jakichkolwiek nieporozumień i gdy o wszystkim się dowiedzieli, nie ukrywali zaskoczenia.

    Sytuacja zaczęła się zmieniać przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi. W ich czasie 84-latek kibicował początkowo w pierwszej turze Januszowi Palikotowi oraz w drugiej Bronisławowi Komorowskiemu. Syn pana Lucjana miał całkowicie odmienne zdanie na temat przyszłych losów Polski. W obu turach oddał głos na kandydata Prawa i Sprawiedliwości – Andrzeja Dudę.

  16. Czester pisze:

    Wiadomo wszystkim, ze dla pana L W brak wyksztalcenia,wiec szkoda slow.

  17. Pingback: „Wszystko co czynimy drugiemu, powraca do nas.” | Serce Jezusa

  18. Pingback: Anna Argasińska na Rok Miłosierdzia: „Wszystko co czynimy drugiemu, powraca do nas.” | Obraz Mojego Serca2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s