Ks. Adam Skwarczyński: Ludzie piszą, dzwonią, pytają…

Piszą, dzwonią, pytają…

       Otrzymuję coraz częściej nie tylko prośby o modlitwę, spotkanie czy pomoc w rozwiązaniu problemu, ale i te „z innej beczki”. Niektórymi z nich podzielę się z Czytelnikami.

– Czy robić zapasy żywności? Śnił mi się Barack Obama – twierdzi rozmówczyni – który wręczył dwom gospodyniom domowym po pustym wiadrze, wyjętym spod biurka. Mam głębokie przekonanie, że może tu chodzić o dwa lata głodu albo o dwa sezony, dane nam jeszcze na napełnienie tych wiader żywnością. Sama traktuję to poważnie i czuję, że muszę przyśpieszyć robienie zapasów trwałej żywności, zwłaszcza suszu warzywnego i konserw warzywnych w słoikach. Czy Ksiądz by nie chciał ludzi do tego zachęcać?
NIE! Gdyż jestem przekonany, że gdyby Bóg uzależniał od zapasów żywności ocalenie ludzi w czasie Wielkiego Oczyszczenia, ziemia byłaby pusta! Tak nieliczni przecież wierzą w Paruzję i do niej się przygotowują… Warto jednak mieć w zapasie – dla siebie i dla innych – jakąś ilość nasion na czas, gdy sklepów nie będzie. Także inne przedmioty, którymi można zawsze podzielić się z innymi. A więc w tym względzie kierujmy się nie egoizmem, lecz miłością bliźniego.

– Dzisiaj dzwoniła mama Izy-przedszkolaczka, prosząc mnie o wytłumaczenie jej snu-wizji sprzed północy. Rozbudzona przybiegła do rodziców, opowiadając im mnóstwo szczegółów, dotyczących najbliższej okolicy (zabudowań) miasta, w którym mieszkają. Całe jego centrum było zdruzgotane przez kule; oszczędziły one tylko nieliczne domy, w których ludzie się modlą. Od tych domów odbijały się i wracały. Czy nadchodzi wojna?
NIE UMIAŁEM ODPOWIEDZIEĆ. Jest pewne, że dziecko nie zmyśliłoby tylu szczegółów, a do tego z dziedziny życia raczej mu nieznanej. Może trzeba to rozumieć w sensie duchowym: domy przeszyte piekielnymi kulami – te, w których nauczycielem i panem jest Lucyfer z pomocnikami – są w duchowej ruinie, a stoją tylko ich atrapy? Żywe natomiast są tylko domy „omodlone”, gdyż Niebo odrzuca od nich piekielne pociski…? Jeśli tak, to biada światu! Bo jeśli w Polsce tak mało domów może ocaleć z pogromu, co stanie się z innymi krajami?! Kompletna pustka i martwota na ogromnych obszarach może tylko potwierdzić, że podzieliły one los Sodomy i Gomory… Jeśli zaś chodzi o wojnę – muszę stwierdzić, że coraz więcej ludzi mówi mi o swoim przeczuwaniu jej bliskości.

– Co z naszą Polską…?! Skąd u niektórych z dotychczasowych „władców” tyle wściekłości i nienawiści? Czy to prawda, że za udział w zorganizowanym przez nich marszu płacili po 400 złotych? Na ile to prawda, że za udział w głosowaniach w sejmie i w senacie płacono wysokie stawki – tym wyższe, im bardziej masonom zależało na uchwałach zgodnych z ich planami?
NIE JESTEM EKSPERTEM W TYCH SPRAWACH. Wszyscy jednak wiemy (nie tylko księża egzorcyści), że tam, gdzie piekielny przeciwnik dostaje po głowie i upadają jego plany, okazuje swoje zdenerwowanie, a nawet na atak odpowiada atakiem. Powinniśmy się więc z takich jego reakcji, jakie teraz obserwujemy w Polsce, cieszyć, a nie martwić się nimi czy niepokoić.

– Dlaczego jest mi coraz trudniej mówić Różaniec? Zasypiam często i wypada mi z ręki, osaczają mnie chaotyczne myśli, zupełnie jak we śnie…
MOŻE PANI UWZGLĘDNIĆ OKRES ZIMOWY, A POZA TYM… INTENSYWNIEJ WYKORZYSTAĆ SWOJĄ WYOBRAŹNIĘ. Przecież Różaniec to 20 obrazów, w które się wmyślam, a jeśli obraz mi „ucieka”, zatrzymuję się z przesuwaniem kuleczek, gdyż byłoby to tylko samo wymawianie słów bez śledzenia treści. Sam mam z tym wielki problem, ileż to razy muszę nieraz podnosić różaniec z podłogi, a szczególnie teraz, w środku zimy! Może jednak modlitwa, która wiele kosztuje, ma też wielką wartość dla Kościoła…?

– Jak to „w środku zimy” – zechce ktoś może zapytać? Przecież to koniec jesieni! MOŻE DLA INNYCH, bo mój organizm – jak słonecznik – idzie za słońcem: najdłuższa noc w roku to środek zimy, choćby jakieś media ogłaszały, że to dopiero jej początek. Przecież teraz promienie słońca ślizgają się tylko po powierzchni ziemi, padają na nią pod najmniejszym kątem i prawie jej nie ogrzewają. Klimat zależy obecnie od kierunku wiatru. Za półtora miesiąca, na początku lutego, wejdziemy w słoneczną wiosnę. Środkiem wiosny i jesieni, a nie początkiem, jest zrównanie dnia z nocą. Słonecznym środkiem lata jest najdłuższy dzień. Gdy od 21 czerwca odliczę półtora miesiąca wstecz, mam początek słonecznego lata, a półtora miesiąca naprzód – początek jesieni. Oczywiście klimat nie musi z tym się zgadzać, co zresztą widzimy tej zimy: w samym jej środku żyjemy jak nad Morzem Śródziemnym! I taki klimat da Bóg ludziom, których w Polsce pozostawi po straszliwym oczyszczeniu ziemi…

– Dlaczego słyszy się twierdzenie, że wystarczy całkiem zdrowego człowieka unieruchomić w łóżku, żeby po dwóch tygodniach wstał chory?
WPRAWDZIE NIE JA JESTEM OD UDZIELANIA PORAD Z TEJ DZIEDZINY, jednak na tak proste pytanie odpowiem. Otóż oprócz układu krwionośnego, napędzanego sercem jako „pompą”, istnieje w naszym ciele układ prawie równolegle rozmieszczonych naczyń limfatycznych wraz z węzłami chłonnymi w miejscach dość „ruchliwych”. Jego zadaniem jest wielorakie oczyszczanie całego organizmu. Jest on napędzany nie czym innym, jak ruchem mięśni. Stąd, jeśli zdrowy człowiek zostanie unieruchomiony na 2 tygodnie, jego organizm będzie zanieczyszczony – zatruty – w tak wysokim stopniu, że można już mówić o chorobie. Stąd można wyprowadzić i tę zasadę: im ktoś jest bardziej chory, tym więcej potrzebuje ruchu, by wspomóc swój organizm w samooczyszczaniu.

– A co Ksiądz myśli o muzułmanach napierających na Europę, o Żydach czujących się w Polsce jak u siebie w domu, o masonerii…?
SĄ LUDZIE, KTÓRZY WNIKLIWIE BADAJĄ I OPISUJĄ TYCH LUDZI I TE ZJAWISKA. Ja mogę tylko krótko i węzłowato odpowiedzieć w punktach:
1). Plany Boże nie pokrywają się z planami piekła, choć Bóg posługuje się piekłem dla swoich celów.
2). W momencie Paruzji duch-zwodziciel narodów, wspomniany w Apokalipsie, zostanie przez anioła wrzucony do czeluści piekielnej, a wtedy i sieci, którymi omotał poszczególnych ludzi, instytucje i całe narody, zostaną zerwane.
3). Ludzie ci otworzą oczy na Prawdę i albo pójdą za nią – razem z nami, z Kościołem – drogą zbawienia, albo zostaną zabrani z ziemi. Wierne dzisiaj dzieci Kościoła będą się serdecznie obejmować i całować z neofitami, dotychczasowymi wrogami, a zagrożenie ze strony tych ostatnich przestanie istnieć.
Wtedy plany Bożego Miłosierdzia ukażą się wszystkim, a z ziemi wzniesie się hymn tryumfu na cześć Boga, który dopuszcza zło dla osiągnięcia wielkiego dobra. Zanim to nastąpi, już dzisiaj Mu ufajmy i z góry za Jego zwycięstwo dziękujmy!

25 grudnia 2015

Ks. Adam Skwarczyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: Ludzie piszą, dzwonią, pytają…

  1. Ania pisze:

    Ks. Stanisław Małkowski odpowiada na temat zabobonów wigilijnych:

  2. Weronika pisze:

    Reportaż Radia Maryja: Papież Franciszek – Prorok
    Austen Ivereigh to pochodzący z Anglii katolicki dziennikarz, który jest autorem biografii o Ojcu Świętym Franciszku. Austen Ivereigh w formie wywiadu przybliża mało znane fakty o papieżu oraz ukazuje główne cele, jakie Ojciec Święty wyznacza sobie oraz Kościołowi.

  3. Marakuja pisze:

    To o czym mówi ks. Michał dzięki Panu Bogu już odchodzi do lamusa w Polsce…

  4. mc2 pisze:

    Właśnie przeczytałem w internecie że ujawniono dokumenty zdobyte przez Amerykańskie siły specjalne pół roku temu w czasie walk z Islamistami . Otóż islamiści utworzyli zespół zapisów swojego prawa , wśród nich jest fatwa nr 68 . w której wyrażono poparcie dla pobierania organów od niewiernych. „Życie i organy apostatów nie wymagają szacunku i mogą być pobierane bezkarnie”
    I mam pytanie teologiczne : czy jeśli jakiś chrześcijanin o takiej osobowości jak ja, nie przebaczy przed śmiercią w czasie pobierania na żywca organów to czy dostąpi królestwa niebieskiego ? Jeśli nie przebaczy jeśli na jego oczach chwilę wcześniej pobiorą organy od członka jego rodziny .

    • eska pisze:

      Umiejętność przebaczenia sercem także jest łaską. Tylko Pan Bóg może nas do takiego przebaczenia uzdolnić. Jednak można podjąć decyzję, że chce sie przebaczyć – czyli niejako przebaczyć decyzją woli. A następnie prosić, aby Pan Bóg uzdolnił nas do przebaczenia sercem tym, którym póki co przebaczyć nie umiemy. Ja tak robię i to pomaga.
      Nie wypowiem się jako znawca „co jeśli…”, bo nie wiem, jaka decyzja zapadnie co do kogokolwiek z nas po naszej śmierci. Ale teraz jest czas, kiedy można się modlić o to, aby w potrzebnym czasie Pan dał łaskę umiejętności przebaczenia.

      • A. pisze:

        zgadzam sie z Toba w pelni, tak podobnie zrobilam, gdy serce I uczucia sa niespokojne I nie pozwalaja na pokoj a chce sie przebaczyc to prosi sie Boga o to by przebaczyl to co my nie potrafimy w sercu w naszym imieniu. Tak sobie sama wymyslilam I prawie natychmiast przekonalam sie ze to dziala. Serce nie zawsze ma pokoj, nieraz potrzebujemy czasu zeby sie uspokoic, lub czasu by sie od pewnej sytuacji uwolnic, Wtedy Bog moze nasza terazniejsza decyzje przebaczenia zaakceptowac pomimo niepokojow serca, ktore mozemy ofiarowac za nasze grzechy lub bliznich. Dziekuje za Twoj komentarz mam nadzieje ze I moje swiadectwo przemowi do tych ktorych rozszalale nieraz emocje nie pozwalaja na pelne przebaczenie.
        Z Bogiem

    • Paweł pisze:

      Znany polski autorytet w dziedzinie teologii moralnej, ks. Stanisław Witek, w swoim podręczniku „Duszpasterstwo w konfesjonale” rozróżnia przebaczenie AFEKTYWNE i przebaczenie EFEKTYWNE. W skrócie można powiedzieć, że do przebaczenia AFEKTYWNEGO zawsze jesteśmy zobowiązani (jak Chrystus na Krzyżu, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy dziennie), natomiast przebaczać EFEKTYWNIE możemy tylko tym, którzy żałują swoich przewinień i mocno postanawiają poprawę, bo jeżeli tego u nich nie ma, to przebaczając im EFEKTYWNIE jedynie utwierdzalibyśmy ich w złu.
      Ksiądz Stanisław Witek tak pisze dosłownie:

      „Trzeba być (…) zawsze gotowym do przebaczenia doznanej krzywdy, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy, a więc bez ograniczenia, jak nakazał sam Chrystus (por. Mt 18, 22). Ze strony nieprzyjaciela zakłada to jednak, przynajmniej domyślną, chęć pojednania się (por. Łk 17, 4). Gdy on nie przejawia żadnej chęci w tym kierunku, a nawet chlubi się uczynionym złem, i gotów je ponowić, jeśli zdarzy mu się okazja, sprawa faktycznego pojednania zostaje mocno skomplikowana. Mamy bowiem do czynienia ze złą wolą przeciwnika, uporczywie trwającego w grzechu. Chrześcijaninowi pozostaje obowiązek pragnienia, aby się pojednać, czyli afektywnego nastawienia w tym kierunku. Z winy samego nieprzyjaciela, jeżeli jego zła wola nie chce się ugiąć, pojednanie efektywne jest uniemożliwione. I Chrystus miał swoich zdecydowanych nieprzyjaciół (zwł. faryzeuszów), nie mamy dowodów na to, aby kiedykolwiek się z nimi pojednał. Na krzyżu wstawiał się do Ojca, modląc się jako za nieprzyjaciół, u których okolicznością łagodzącą była niewiedza (Łk 23, 34). (…) Trzeba również pamiętać, że i Bóg, którego mamy naśladować w miłości do nieprzyjaciół (por. Mt 5, 45-48), nie darowuje efektywnie człowiekowi, któremu na Jego przebaczeniu nie zależy. (…) Dopóki nieprzyjaciel trwa w grzechu, jest również przeciwnikiem Boga, i jeżeli nie chce on zmienić swego nastawienia (metanoia), pojednanie z nim w sensie efektywnym, byłoby tylko utwierdzaniem go w złem.”
      [Źródło cytatu: str. 175-176 podręcznika ks. Stanisława Witka „Duszpasterstwo w konfesjonale”, Pallotinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej.]

  5. mc2 pisze:

    I jeszcze jedno co do artykułu : czy ma sens prośba do świętej Filomeny patronki katakumb o dobry schron na czas zagrożenia ?
    Z tego co wiem to jedyna święta która jest patronka takich miejsc schronienia .

  6. mariaP pisze:

    Na przyrost populacji…

    ” swiety Pawel narodzil sie z Bozego milosierdzia i przebaczenia Swietego Szczepana ” .
    ( Franciszek / Aniol Panski / 26 12 15 )

    Panie , nie poczytaj im tego grzechu …

  7. Piotr pisze:

    przypominam pewnie dobrze znaną modlitwę 🙂

    W zjednoczeniu z Niepokalanym Sercem Maryi pozdrawiam i adoruję, o Jezu, Twoją Świętą Ranę Twej prawej Ręki. W tej Ranie składam wszystkich kapłanów Twego Świętego Kościoła. Daj im Ty, o Jezu, ilekroć sprawują Twoją Świętą Ofiarę, Płomień Twojej Boskiej Miłości, aby Go mogli dalej podawać powierzonym sobie duszom.
    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Świętą Ranę Twej lewej Ręki. W tej Ranie powierzam Ci, o Jezu, wszystkich heretyków i niewierzących, tych najbiedniejszych, którzy Cię nie znają. I ze względu na te dusze ześlij, o Jezu, wielu dobrych pracowników do Twojej Winnicy, aby oni wszyscy znaleźli drogę do Twego Najświętszego Serca.
    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Święte Rany Twej Najświętszej Głowy i w tych Ranach powierzam Ci, o Jezu, wrogów Świętego Kościoła, tych wszystkich, którzy dziś jeszcze zadają Ci krwawe Rany i prześladują Ciebie w Twoim Mistycznym Ciele. Proszę Cię, o Jezu, nawróć ich, wezwij ich, jak wezwałeś Szawła i uczyniłeś zeń Pawła, aby co prędzej nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz.
    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Święte Rany Twych Świętych Nóg i w tych Ranach przekazuję Ci, Jezu, zatwardziałych grzeszników, którzy kochają więcej świat niż Ciebie, a szczególnie powierzymy Ci tych, którzy muszą się już rozstać z tym ziemskim życiem. Nie dozwól, Najdroższy Jezu, by Twoja Drogocenna Krew była dla nich zmarnowana.
    Chwała Ojcu…

    Pozdrawiam i adoruję Ranę Twego Najświętszego Serca i w tej Ranie powierzam Ci, Jezu, moją duszę oraz tych, za których Ty chcesz, bym się modlił, a szczególnie za wszystkich cierpiących i uciśnionych, za wszystkich prześladowanych i opuszczonych. Użycz, o Najświętsze Serce Jezusa, wszystkiego Twego Światła i Twej Łaski. Napełnij nas wszystkich Twoją Miłością i Twoim Pokojem.
    Chwała Ojcu…

    Powyższą modlitwę dał Zbawiciel mistyczce Marii Graf. Powiedział: „Moja droga, mała duszo, gdybyś wiedziała, jak bardzo miła
    jest Mi ta modlitwa, to częściej byś ją odmawiała. Możecie nią świat uratować”
    .
    Św. Faustyna pisze: „Kiedy modliłam się przed Najśw. Sakr. Pozdrawiając Pięć Ran Pana Jezusa, przy każdym pozdrowieniu Rany czułam, jak strumień łaski tryskał w moją duszę i dawał mi
    [przedsmak nieba i zupełną ufność w miłosierdzie Boże (Dz 1337)
    . „Mało jest dusz, które rozważają mękę Moją z prawdziwym uczuciem;
    najwięcej łask udzielam duszom, które pobożnie rozważają mękę Moją (Dz 737)”.

    Zróbmy przyjemność Panu Jezusowi i odmawiajmy tą modlitwę często :))

    :*

  8. Aga pisze:

    Jeśli ktoś jeszcze chciałby wspomóc Siostry Dominikanki z Broniszewic może to zrobić tu https://www.siepomaga.pl/dominikanki Siostry zbierają pieniążki na zakup leków i pieluszek dla chorych i niepełnosprawnych dzieci którymi się opiekują. Obecnie otoczonych opieką jest 56 chłopców.Miesięczny koszt lekarstw, pieluszek, środków opatrunkowych i higienicznych to ok. 5000 zł. Brakuje im na to funduszy, a chcą zapewnić dzieciom leczenie i godne warunki życia. Do końca akcji pozostało 5 dni i jeszcze ponad 4,5 tys. do uzbierania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s