Diabeł mieszał, ale dzieło powstało: misericordianie czyli męskie zgromadzenie zakonne wg prośb Pana Jezusa do św. Faustyny

Wszystko zaczęło się w kwietniu 1936 r. w Walendowie. A właściwie jeszcze wcześniej – od pierwszego objawienia się Pana Jezusa s. Faustynie, co wpisało ją w Dzieło Bożego Miłosierdzia

Miseri 005
Pan Jezus stopniowo przekazywał s. Faustynie i egzekwował swoje polecenia. Wśród nich były te dotyczące obrazu, święta i powołania zgromadzenia żeńskiego, o czym można odnaleźć informacje w „Dzienniczku” s. Faustyny – opowiada ks. dr Grzegorz Bliźniak, założyciel Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego. – Zawsze mnie interesowało, dlaczego Pan Jezus nic nie mówił na temat zgromadzenia męskiego.

Temat ten zajmował go do tego stopnia, że kiedy w 1992 r. został już księdzem, zaczął szukać odpowiedzi na to pytanie. Znalazł ją u Sióstr Jezusa Miłosiernego w Myśliborzu, w zgromadzeniu założonym przez bł. ks. Sopoćkę w odpowiedzi na żądanie skierowane do s. Faustyny. Matka Generalna pokazała mu list św. s. Faustyny do ks. Michała Sopoćki z kwietnia 1936 r., w którym s. Faustyna napisała, że Pan Jezus pragnie, aby było również męskie zgromadzenie. Potem były kolejne listy z uporczywymi prośbami, by się tym zajął.

Sztafeta założycielska z przeszkodami

Ks. Sopoćko podjął to wyzwanie po śmierci s. Faustyny. Mimo starań, każda z prób założenia zgromadzenia kończyła się fiaskiem, nawet wówczas, kiedy zgłosili się już kandydaci. Przyczyna niepowodzeń tkwiła najprawdopodobniej w fakcie, że nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia było wówczas „prześladowane”, jako sprawa w tamtych czasach niepewna. Gdy ks. Sopoćko był już chory, na początku lat 70. XX wieku zaczął szukać kogoś, komu mógłby tę sprawę przekazać. Niemal na łożu śmierci znalazł następcę – ks. prał. Zygmunta Chodosowskiego, swego ucznia z seminarium białostockiego. Ten kilka lat po śmierci ks. Sopoćki podjął dzieło. Były lata 80. Ks. Chodosowski zaczął szukać możliwości. Zgłosiło się do niego kilku księży, zaczęli się spotykać, modlić, odprawiać Godzinę Miłosierdzia. Sytuacja jednak się powtórzyła – nie udało się zatwierdzić zgromadzenia. Kiedy przyszły lata 90., po przejściu na emeryturę ks. Zygmunt wyjechał na Białoruś i tam w Witebsku i Mińsku głosił Boże Miłosierdzie, jednak ciągle myślał o założeniu zgromadzenia. Myśl ta towarzyszyła także ks. Grzegorzowi Bliźniakowi i wkrótce drogi obu kapłanów opatrznościowo skrzyżowały się. – Kiedy ja, po wielu latach pracy w Rosji i we Włoszech, wróciłem w 2004 r. do Polski – opowiada ks. Bliźniak – ta myśl tak mnie „prześladowała”, że nie mogłem sobie poradzić. To właśnie wówczas ks. Grzegorz znalazł wspomniane już potwierdzenie u sióstr Jezusa Miłosiernego. Wkrótce zadzwonił do niego ks. Zygmunt Chodosowski i doszło do spotkania obu kapłanów. Ks. Zygmunt był już wówczas ciężko chory na raka. Starania o założenie zgromadzenia podjął ks. Grzegorz. Rozpoczęło się poszukiwanie biskupa, który mógłby zatwierdzić nowe zgromadzenie. Sprawa nie była jednak prosta. Czas płynął i wkrótce okazało się, że stanie się tak, jak to przewidział przed śmiercią ks. Chodosowski: „Jeśli zgromadzenie to powstanie, to nie w Polsce”. W Polsce bowiem diabeł przeszkadzał. Niezwykle otwarty na sprawę był abp Stanisław Nowak z Częstochowy. – Kiedy spotkaliśmy się, powiedział, że zgromadzenie trzeba założyć, bo to Boża sprawa. Niestety, nie miał dla nas żadnej siedziby – dzieli się ks. Bliźniak.

Mocne przesłanie Papieża Miłosierdzia

Kiedy ks. Grzegorz, wraz ze swoim przyjacielem – ks. Mirosławem Kęską, zaczął zakładać zgromadzenie, napisał list do papieża Jana Pawła II, na ręce ówczesnego abp. Dziwisza, z pytaniem, czy Kościół potrzebuje takiej wspólnoty. Był rok 2005, Papież leżał ciężko chory w poliklinice Gemelli. Odpowiedź nie przychodziła.
Ks. Grzegorz wraz z ks. Mirosławem wybrali się zatem do Rzymu. Był luty. Chodzili codziennie do polikliniki Gemelli, by w szpitalnej kaplicy odmawiać Koronkę o godz. 15, modlić się za Papieża i o jakiś znak. Nic znaczącego jednak nie wydarzyło się, księża wrócili więc do Polski. – I Papież umiera po pierwszych Nieszporach Niedzieli Bożego Miłosierdzia. I to jest znak, na który czekaliśmy – wspomina ks. Grzegorz. – Śmierć Papieża w wigilię Niedzieli Bożego Miłosierdzia była duchowym „powerem”, którego dostaliśmy. Przypomniało nam się wtedy, co Papież powiedział podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, na Błoniach Krakowskich: „Zostawiam Wam swój duchowy testament: Bądźcie apostołami Bożego Miłosierdzia”.

Z Toskanii na Wołyń – z orędziem Miłosierdzia

W 2008 r. organizowany był we Włoszech I Światowy Kongres Bożego Miłosierdzia. Ks. Grzegorz wybrał się na Kongres. Tam poznał biskupa z Toskanii – Eugenio Bininiego z Massa-Carrara, który, zapoznawszy się z ideą, zaprosił powstające dzieło do siebie. Okazało się, że w parafii, do której zaprosił księży, za przyczyną nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia zdarzył się cud. Biskup uznał, że to miejsce będzie doskonałe dla nowej wspólnoty. Do Włoch wyjechali dwaj księża i kleryk. – Kiedy jednak dotarliśmy do wyznaczonej włoskiej parafii, biskup rozchorował się bardzo poważnie. Diabeł wciąż nam przeszkadzał – dzieli się z „Niedzielą” ks. Bliźniak. – Przez rok mieszkaliśmy w walącym się domu, kiedy padał deszcz, lało się nam na głowę. Dzieło się nie rozwijało, nie miało perspektyw. Księża zaczęli odprawiać nowenny do Bożego Miłosierdzia, jedną po drugiej. Przy którejś ks. Grzegorz usłyszał głos wewnętrzny: „Jedź do Łucka na Ukrainie”. – Zadzwoniłem do bp. Marcjana Trofimiaka z Łucka i usłyszałem: „Ja na was czekam” – wspomina ks. Grzegorz. – Kiedy przybyłem na Ukrainę w maju 2009 r., Ksiądz Biskup od razu podpisał nasze konstytucje i powiedział, że nie można czekać z zatwierdzeniem tego dzieła, bo diabeł znowu będzie przeszkadzać. 8 maja 2009 r. w Łucku na Wołyniu zgromadzenie zostało ostatecznie kanonicznie zatwierdzone przez Biskupa Diecezji Łuckiej pod nazwą Stowarzyszenie Misjonarzy Jezusa Miłosiernego. Ksiądz Biskup dał jako siedzibę Stowarzyszeniu położony w Kiwercach, 14 km od Łucka, kościół, a przy nim niewielki, przedwojenny drewniany domek, obłożony cegłą. Bp Marcjan Trofimiak stał się dla Misjonarzy Jezusa Miłosiernego narzędziem Bożej Opatrzności oraz – jak mówi ks. Grzegorz – największym przyjacielem popierającym nowe dzieło w każdej sprawie.

Wy macie się nazywać „misericordianie”

Kiedy zgromadzenie zostało zatwierdzone, zaczęli się zgłaszać kandydaci. – Wiedzieliśmy, że mając dom tylko na Ukrainie, będziemy się słabo rozwijać jako zgromadzenie – dzieli się ks. Grzegorz. – Potrzebne są powołania, a te, jeśli będą, to najszybciej z Polski, a potem seminarzystów trzeba gdzieś kształcić, na Ukrainie byłoby to bardzo trudne, tym bardziej że wszyscy kandydaci byli z Polski. Ksiądz Założyciel przyjechał pomodlić się na Jasną Górę i zastanowić się, co dalej robić, gdzie i za co kształcić tych seminarzystów. Nie było pieniędzy – ledwie starczały na życie i remont domu. Z tą troską ks. Grzegorz udał się do abp. Stanisława Nowaka. I Ksiądz Arcybiskup odpowiedział sercem – przyjął kleryków do seminarium częstochowskiego. Wypowiedział wówczas słowa, które brzmiały jak życzenie: „Wy macie się nazywać «misericordianie»”.

Dom w miejscu przekreślonego miłosierdzia

Po założeniu domu na Ukrainie Księża Misjonarze zaczęli szukać możliwości, by założyć dom w Polsce. I tu z pomocą przyszedł biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy, który przyjął nowe zgromadzenie z otwartymi ramionami i ofiarował dom w Oświęcimiu, który obecnie jest remontowany. – To symboliczne miejsce. Właśnie tu, w Oświęcimiu, niedaleko obozu, w miejscu, gdzie jakby miłosierdzie zostało przekreślone, będziemy mieli swój dom. Z założenia będzie to dom nowicjacki, ale także dom modlitwy i pokuty, wynagradzania Panu Bogu za straszne grzechy, jakie zostały popełnione w obozie, i błagania o miłosierdzie dla świata.

Misjonarskie zadanie do końca świata

Zadaniem Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego jest nie tylko rozszerzanie nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia, ale przede wszystkim głoszenie światu orędzia Bożego Miłosierdzia – mówi ks. Grzegorz. – Miarą Bożego Miłosierdzia, ujmując to najprościej, jest nasze serce. Naszym wielkim zadaniem jest mówić ludziom o tym, otwierać ich na tę tajemnicę, by żyli tajemnicą Bożego Miłosierdzia, okazywali sobie nawzajem miłosierdzie. Miłosierdzie okazane przez nas innym będzie miarą miłosierdzia, jakie okaże nam Bóg.
Orędzie Bożego Miłosierdzia ma budzić w sercach ludzkich ufność w nieskończoną dobroć i miłość Boga do każdego człowieka. – To jest najważniejsze, chociaż i rozszerzanie samego nabożeństwa jest bardzo ważne, bo wielu ludzi nie wie jeszcze, jak odmawiać Koronkę i nie zna innych form nabożeństwa objawionego przecież przez samego Pana Jezusa. Często ludzie stawiają to nabożeństwo na równi z innymi, a to jest, jak powiedział Pan Jezus do s. Faustyny: „ostatnia deska ratunku dla świata” (Dz.998), a więc nabożeństwo wyjątkowe i jedyne – podkreśla ks. Grzegorz. – Głoszenie orędzia Bożego Miłosierdzia to jest zadanie do końca świata.
Znamienne jest to, że ksiądz zapalony do Bożego Miłosierdzia, potrafi pociągnąć za sobą parafię, sprawić, że ludzie się zmieniają, bowiem Boże Miłosierdzie otwiera ludzi, leczy ich rany. Nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia jest także wielką szansą dla osobistej duchowości kapłańskiej, sprawia, że kapłan staje się mocniejszy duchowo, jego kapłaństwo staje się bardziej wyraziste, gorliwe. To niezwykle ważne w czasach ataków na Kościół i kapłanów.

Ile, kiedy i gdzie potrzeba

Do najważniejszych zadań zapisanych w konstytucjach Stowarzyszenia Misjonarzy Jezusa Miłosiernego należą spowiednictwo i kierownictwo duchowe. – W czasach, gdy księżom często brak czasu i cierpliwości, a ludziom potrzeba spowiednika, który cierpliwie by ich wysłuchał, naszym charyzmatem jest spowiadać: ile potrzeba, kiedy potrzeba i gdzie potrzeba – podkreśla wagę jednego z zadań ks. Grzegorz. Konfesjonał to trybunał Bożego Miłosierdzia – jak mówiła s. Faustyna. Księża głoszą także rekolekcje i misje o Bożym Miłosierdziu, rozpowszechniając duchowość Bożego Miłosierdzia. Ich owocem są spowiedzi z całego życia, nawrócenia i powstające w parafiach grupy modlitewne.
Bardzo ważnym elementem w życiu Stowarzyszenia jest modlitwa. Codziennie o godz. 15 odprawiana jest Droga Krzyżowa, a po niej Koronka do Bożego Miłosierdzia. – Rozważamy Mękę i Śmierć Chrystusa, pocieszamy Boskie Serce Jezusa w Najświętszym Sakramencie, rozważamy smutek i opuszczenie Chrystusa w chwili konania, tak jak Jezus prosił o to s. Faustynę. – Często ludzie traktują Koronkę w sposób magiczny, co mnie przeraża – mówi ks. Grzegorz. – Dlatego staramy się tę pełną Godzinę Miłosierdzia przeżywać w sposób duchowy.

Boże Miłosierdzie jest dla takich

Jednym z marzeń ks. Grzegorza Bliźniaka jest założenie domu rekolekcyjnego, gdzie można by zapraszać ludzi chorych duchowo, ludzi, którzy popadli w rozpacz, utracili ufność w Boże Miłosierdzie, którzy cierpią duchowo. – Pan Jezus w tajemnicy swojego Miłosierdzia szuka właśnie takich ludzi, niekiedy bardzo połamanych i zagubionych. „Im większa nędza, tym ma większe prawo do mojego Miłosierdzia” (Dz.1182) – mówił do s. Faustyny. Dlatego marzy mi się taki dom, gdzie ci ludzie mogliby przyjechać i pobyć. Nieraz ci całkiem zbuntowani, pokiereszowani duchowo, cierpiący z samotności, skłóceni z Panem Bogiem, a może z księdzem jednym czy drugim. Boże Miłosierdzie jest dla takich – podkreśla ks. Grzegorz. – Dla nich byłby ten dom – dom ulgi w duchowym cierpieniu.

Dla Boga nie ma nic niemożliwego

Obecnie w Stowarzyszeniu Misjonarzy Jezusa Miłosiernego jest 3 kapłanów i 2 diakonów. Trzej seminarzyści Stowarzyszenia studiują w WSD w Częstochowie. Do nowicjatu w tym roku zgłosiło się kilku kandydatów. Dwa lata temu, tuż po zatwierdzeniu wspólnoty, w katedrze w Łucku został wyświęcony pierwszy ksiądz dla zgromadzenia – ks. Jakub Małysa (seminarium ukończył we Włoszech w Massa-Carrara). Dwóch kolejnych diakonów zostało wyświęconych 14 maja br. w kaplicy Sióstr Karmelitanek Bosych w Oświęcimiu przez bp. Marcjana Trofimiaka z Łucka.

Ksiądz Założyciel wspomina wypowiedziane przed śmiercią do ks. Zygmunta Chodosowskiego słowa ks. Michała Sopoćki: „Misjonarze Bożego Miłosierdzia pójdą na cały świat”. – Kiedy rozważam te słowa, myślę sobie, jak i kiedy to będzie, jest nas przecież na razie tak niewielu. Ja już pewnie tego nie dożyję, chociaż dla Boga nie ma nic niemożliwego, i często sam do siebie mówię: UFAJ, człowieku małej wiary.
za: niedziela.pl

*******
Misericordianie mają dom w Oświęcimiu – kliknij

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Diabeł mieszał, ale dzieło powstało: misericordianie czyli męskie zgromadzenie zakonne wg prośb Pana Jezusa do św. Faustyny

  1. Marakuja pisze:

    Spełniają się słowa bł. ks. Michała Sopoćki w posyłaniu przez Ojca Świętego misjonarzy Bożego Miłosierdzia w Roku Jubileuszowym, który właśnie przeżywamy:
    http://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x90975/poszukiwani-misjonarze-milosierdzia/

  2. wobroniewiary pisze:

    Dzień II rekolekcji z o. Antonello Cadeddu

    • Pepe pisze:

      dlaczego nie można oglądać rekolekcji?

      • wobroniewiary pisze:

        BO BYŁY TYLKO W DNIU TRANSMISJI, TERAZ SIĘ KOŃCZĄ

        Oglądaj tu, w tej chwili trwające, tamte już są niedostępne ;(
        (można je tylko kupić na dvd)

      • Weronika pisze:

        A ja jestem lekko zniesmaczona tymi rekolekcjami. Jak o. Antonello mówi „jaki ten diabeł święty, podsuwa nam dobre pomysły” to ciarki mi po plecach przeszły.
        Zgadzam się, że diabeł podpowiada co mamy robić, bo najgłośniej krzyczy, co mu się nie podoba, ale nazywanie diabła świętym to już przesada. I to wyśmiewanie się z cudzych wad, grzechów. Wczoraj ojciec przyczepił się pewnego grubszego pana i non stop, czy on przytył 20 a może już 45 kg i szczypał go po tym brzuchu.
        Nie dla mnie takie wystąpienia, gdzie tu miejsce na miłość bliźniego?

        • Pepe pisze:

          słucham wyrywkami z braku czasu ,trudno mi się wypowiadać.

        • Justyna pisze:

          A ja chciałam oglądać transmisję z O. Danielem z hali w Częstochowie, ale oczywiście transmisji nie ma!
          Była tu kiedyś petycja, która nagle zniknęła.
          Wspólnota MIMJ zapewniała o transmisjach, I co? Guzik z pętelką!

        • Pepe pisze:

          zapewne nie dostali pozwolenia

  3. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. IV wt. 25.08.1987, godz. 10.10

    – Nawet nie ma czasu ani miejsca na spotkanie z Tobą, Panie. Kościół zamknięty. Czy tak, jak Hiob muszę siedzieć na gnoju – prawie dosłownie – aby oddać Ci poczucie własnej godności i czystości za czystość Dzieła? Za czystość ludzi tworzących je?
    † Ucisz się, Moje dziecko. Dziękuj za tą chwilę, za łaskę bólu i ogołocenia, bo błogosławieństwem jest, a owoce jej będą wielkie. Więcej ufności ci potrzeba, aby krzyż, który jest bólem, był mimo to pokojem i radością. Spełniłem twą prośbę i cierpię wespół z tobą.

    Pomyśl o tym, jak Mnie obrażały i poniżały plwociny, obelgi ludzi, którzy nie znali Prawdy. Czy ból zadano ci w oparciu o prawdę? Czy o ludzkie domniemania?

    Dlaczego tak boli cię opinia ludzka? Dlaczego tak mało myślisz o Mojej opinii? Z czego, z kogo masz czerpać życie i radość: z ludzi? Czy ze Mnie?

    Oddałaś Mi wszystko, co zewnętrzne i wierzchnie warstwy twej duszy. Teraz sięgnąłem do jądra, do tego, co jest istotą twej duszy. To też pragniesz Mi oddać. Raduj się więc, że nastał czas wielkiej łaski przeistoczenia w Ofiarę całkowitą, zupełną, czystą.

    – Słowo czystość, wywołuje u mnie tamto słowo i jest sztyletem w sercu. Czy jest sztyletem Symeona?

    † Będzie nim, jeśli je tak potraktujesz.

    – Spraw, żebym potrafiła.

    † Sprawiam i potrafisz. Czyż nie jest tak?

    – Staje się tak. Dzięki Ci za każde ukłucie tego sztyletu. I za każde poruszenie serca z tym sztyletem tkwiącym w środku. On chyba tam pozostanie i lepiej niech nikt nie próbuje go wyciągnąć, bo rana stanie się jeszcze większa.

    Odnalazłam się w roli Maryi i zaczynam dostrzegać inne znaki, które wpierw mówiły mi, że taką masz dla mnie rolę.

    † Przyjmij ją i bądź cicha i ufna jak Ona.

  4. Weronika pisze:

    Mail w sprawie fałszywych sms-ów z Medjugorje o wybuchu III wojny
    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Każdy z was obudzi się tylko okresloną ilość razy i ani razu więcej.

    OSWIADCZENIE SIOSTRY BARBARY Z MEDZIUGORJA
    Szczęść Boże, dowiedziałam się, że krążą sms-y i maile z wiadomością o 3 wojnie, niby przekazaną przez Gospę. Te informacje rozprzestrzeniane są z moim imieniem, że niby wiadomość jest od s. Barbary z Medjugorje. To kłamstwo, Gospa nic takiego nie powiedziała, ani ja tym bardziej nie pisałam, nie mówiłam czy podawałam takiej wiadomości. Proszę o dementowanie tej wiadomości, nie jest prawdziwa ani nie pochodzi ode mnie. Z Panem Bogiem. s.Barbara z Medjugorje

    P.s – ode mnie Ewy Jurasz – Podobno te smsy rozsyla jakas s.Bogumila z odnowy z Krakowa. Dobrze by było jakby sie uspokoiła, dała sobie na wstrzymanie i nie robiła zamieszania.

  5. Pingback: Miłosierdzie Boże | Serce Jezusa

  6. wobroniewiary pisze:

    Myśli Św. Ojca Pio na cały rok. DOBREGO DNIA!
    16 stycznia: „Przerażająca jest sprawiedliwość Boża. Ale nie zapominajmy, że również Jego miłosierdzie jest nieskończone” (GP, s. 138).

  7. wobroniewiary pisze:

    Dzisiejszą Ewangelię dedykuję wszystkim opluwaczom Papieża Franciszka

    (Mk 2,13-17)
    Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2016/01/16/16-grudnia-wspominamy-swietego-marcelego-i-papieza-i-meczennika/

  8. Modlitewna odsiecz

    Z ks. Jerzym Gardą, inicjatorem i organizatorem pikiet modlitewnych na Placu Zbawiciela rozmawia Izabela Kozłowska.

    Pierwsze pikiety modlitewne organizował Ksiądz pod Krajową Radą Radiofonii i Telewizji przeciwko dyskryminowaniu Telewizji Trwam, były też pikiety pod siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej przeciwko deprawowaniu poprzez ideologię gender dzieci i młodzieży. Wytrwała modlitwa płynęła przez wiele miesięcy z placu Zbawiciela w Warszawie przeciwko umieszczonej na nim tęczy przywłaszczonej przez środowiska homoseksualne. Tęczy nie ma, ale grupa pikietujących powróciła z modlitwą…

    Modlitwa jest czymś naturalnym dla każdego katolika. Naszymi pikietami pokazujemy, że troszczymy się także o sprawy Polski i naszych obywateli. Teraz wróciliśmy na plac Zbawiciela z modlitwą w intencji Prezydenta RP Andrzeja Dudy i premier rządu Beaty Szydło. Modlitwę rozpoczęliśmy tuż po ich wyborach. Początkowo odbywała się ona w zaciszu naszych świątyń i domów. Jednak sytuacja w kraju spowodowała, że postanowiliśmy przyjść z pomocą dla pana prezydenta i pani premier. Ci, którzy przegrali wybory nie są w stanie pogodzić się z utratą władzy i uderzają w demokratycznie wybrane władze. Kłamią i szkalują dobre imię Polski także na arenie międzynarodowej.

    Tradycyjnie wraz z modlitwą przynosicie Państwo transparenty…

    Dokładnie tak. Staramy się na nich wyjaśniać powody naszych pikiet. Na jednym z transparentów podkreślamy, że modlitwą i czynem wspieramy wszystkie pana prezydenta i rządu w celu naprawy Rzeczypospolitej.

    Dlaczego podjął się Ksiądz zorganizowania kolejnej pikiety modlitewnej?

    Musimy bronić tych, których wybraliśmy do rządzenia naszym państwem. Są oni brutalnie i publicznie atakowani nie tylko w kraju, lecz także przez polityków z innych krajów. Nasza publiczna modlitwa symbolizuje miliony Polaków, którzy modlitwą otaczają rządzących. Chcemy publicznie pokazać, że stoimy murem za prezydentem Dudą i premier Szydło. Jest to oczywiście duchowy mur. Jesteśmy im wdzięczni za pracę jaką podjęli się dla naszego Narodu i Ojczyzny. W pełni akceptujemy i popieramy ich działania zmierzające do naprawy tego, co przez ostatnie osiem lat poprzednia ekipa rządząca wyniszczała. Modlitwą otaczamy także przeciwników dobrych zmian tzw. KOD-owców. Ich także wyeksponowaliśmy na jednym z transparentów nazywając „targowiczanami”. Należy mówić wprost o czym ich protesty świadczą. Modlimy się o przemianę ich serc i umysłów. Wypraszamy Boże Miłosierdzie w Roku miłosierdzia.

    Kto może dołączyć do pikietujących?

    Każdy. Do wspólnej modlitwy zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu dobro Ojczyzny. Zapraszamy tych, którzy chcą dobrych owoców działań podejmowanych przez Prezydenta RP i Premier Beatę Szydło i jej gabinet. Naszą modlitwę będziemy kontynuowali przez siedem tygodni do 26 lutego br.

    Jak przebiegają pikiety?

    Spotykamy się na placu Zbawiciela od poniedziałku do piątku. Rozpoczynamy o godz. 12.00 modlitwą Anioł Pański. W trakcie pikiety odmawiamy Różaniec i Koronkę do Bożego Miłosierdzia oraz modlitwie za Ojczyznę.

    Rozmawiała Iza Kozłowska: http://prawy.pl/z-kraju/12297-modlitewna-odsiecz

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/01/12/czuwania-modlitewne-na-placu-zbawiciela-z-o-jerzym-garda-w-intencji-prezydenta-i-nowego-rzadu/

  9. wobroniewiary pisze:

    A to z dedykacją dla tych, którzy chcą „ewangelizować” piekło i je opróżniać.
    Lektura Biblii na rok na dzień dzisiejszy
    Z Ewangelii wg św. Łukasza: „Bogacz i ubogi Łazarz”

    „….I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.
    (…) A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać

    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/biblia-w-rok/biblia-w-rok-styczen/biblia-w-rok-16-stycznia/

  10. seba pisze:

    Na tyle mieszal, na ile miał dopust Boga 🙂

  11. Marek pisze:

    Muzułmańscy imigranci usiłowali… ukamienować w Niemczech transseksualistów. „Ubogacenie Zachodu” postępuje w zawrotnym tempie…
    Niemieckie środowiska LGBT i trans są w szoku, gdy media ujawniły właśnie, że w Dortmundzie grupa uchodźców muzułmańskich próbowała… ukamienować parę transseksualistów.
    To było barbarzyństwo, co oni zrobili. To byli barbarzyńcy. To mi się nigdy nie zdarzyło, odkąd żyje. Żeby w 2016 r. w Niemczech kamieniami… To szczyt wszystkiego
    — mówiła wstrząśnięta Yasmine, która jest kobietą od 30 lat. To ona wraz z przyjaciółką Elisą – także transseksualistką, została zaatakowana kamieniami niedaleko dworca głównego w Dortmundzie przez grupę północno afrykańskich imigrantów w wieku od 16 do 18 lat.
    Was k… trzeba ukamieniować
    — wykrzyknął jeden z nich po niemiecku i wraz z kompanami zabrali się do dzieła zbierając kamienie z pobliskich rabatek. Cały czas krzyczeli przy tym po arabsku.
    Niedoszłe ofiary muzułmańskiego zwyczaju ukamienowania, albo jakby nazwała to posłanka Joanna Mucha – „ubogacenia”, uniknęły obrażeń lub nawet śmierci tylko dlatego, że zza rogu wyjechał akurat radiowóz policyjny. Policjanci zatrzymali sprawców napaści i najstarszego z nich sąd zezwolił na umieszczenie w areszcie śledczym.
    Tu można zobaczyć reportaż telewizyjny (w j. niemieckim) na temat tego zajścia:
    http://wpolityce.pl/swiat/278380-muzulmanscy-imigranci-usilowali-ukamieniowac-w-niemczech-transseksualistow-ubogacenie-zachodu-postepuje-w-zawrotnym-tempie

  12. mc2 pisze:

    Wróciłem z sanktuarium Krzyża Św. o którym napomknołem w poprzednim temacie, charyzmatu żadnego nie otrzymałem , aczkolwiek nie prosiłem o niego .W drodze powrotnej wstąpiłem do marketu , multum ludzi , potem jeszcze Biedronka , dziesiątki ludzi bo wyprzedaż na specjalnym stoisku . Wracam do mieszkania i matka mówi mi że właśnie wróciła z pikiety obrońców życia pod Szpitalem Rydygiera – dokonuje się tam legalnych aborcji . Na pikiecie Fundacji Pro było 10 ludzi a była to akcja dla całego Krakowa… Matka nie używa internetu , o akcji wiedziała z Naszego Dziennika . Jak mi powiedziała , ze szpitala wychodziło dużo ludzi, dużo przychodziło do niego ale tych ludzi to nie interesowało. ( szpital gigant ) . Akcja będzie podobno ponowiona w przyszłą sobotę od godz. 12 do 13 . Ciekawe ilu przyjdzie Maryjnych Polaków , ( szpital w środku osiedli mieszkaniowych )

    • mc2 pisze:

      Jeszcze chciałem dodać , wiem jaki charyzmat chciałby posiadać ( cóż może to pycha ..)
      charyzmat szybkiego rozpoznawania Maryjnych ludzi , dzięki temu umiałbym rozpoznać Maryjność w ludziach których znam a nawet nie posądziłbym o to że są Maryjni . Wiadomo skoro Naród Maryjny to znaczy większość …obywateli.

      • Jola pisze:

        Po co szukać drzazgi w cudzym oku a belka nie uwiera?
        Sorry…może nie powinnam,z góry przepraszam

      • Maggie pisze:

        @mc2: to o czym mówisz jest niebezpieczne. Myślę, że źle prosisz: bo nie o to co powinieneś, a poznanie głębi ludzkich serc do Pana Boga należy. Czy nie lepiej prosić o ochronę przed złem, albo o towarzystwo ludzi, z którymi wzrośniesz we wierze?

        Jest w Tobie dobro i chęci oraz troska, ale rogaty wokół wszystkich (!) się kręci, podsuwając różne sztuczki – a granice jest łatwo i to niepostrzeżenie przekroczyć i nieźle samemu się naciąć. Ludzie zaś się zmieniają, w sensie negatywnym ale i pozytywnym (upadki i nawrócenia) … a pozory mogą mylić (tu nie masz gwarancji, co w kim siedzi).

        Nie oceniaj tych wchodzących i wychodzących ludzi, bo przysłaniają im oczy inne troski i choroby, kiedy/skoro idą do szpitala – a do tego wielu jest nieświadomych istoty lub miejsca aborcji, ani protestu (do szpitala idzie się po ratunek). Ty też byłeś w tym czasie gdzie indziej – z określonego powodu.

        Rozumię Twoje rozgoryczenie .. wierz mi: wielu nie sięga nawet po Nasz Dziennik (np bo niski nakład i stąd cena nie dla emeryta).

        Jak widzisz mam „charyzmat” gadulstwa.

        Jezus jest Panem!

  13. Katarzyna pisze:

    Artykul nieaktualny. Zakon rozwiazany w Oswiecimiu jak i na Ukrainie. W moim regionie biskup zabrania sluchania programu radiowego z ktorym wspolpracuje wymieniony powyzej ksiadz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s