11 lutego – Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, Światowy Dzień Chorego. Msza św. za chorych z Lourdes

Najświętsza Maryja Panna z Lourdes

VirgendeLourdesW 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża zjawiła się ubogiej pasterce, św. Bernadecie Soubirous, w Grocie Massabielskiej w Lourdes. Podczas osiemnastu zjawień (w okresie 11 lutego – 16 lipca) Maryja wzywała do modlitwy i pokuty.
11 lutego 1858 r. Bernadetta Soubirous wraz z siostrą i przyjaciółką udała się w pobliże Starej Skały – Massabielle – na poszukiwanie suchych gałęzi, aby rozpalić ogień w domu. Gdy dziewczyna została sama, usłyszała dziwny dźwięk podobny do szumu wiatru i zobaczyła światłość, z której wyłoniła się postać „Pięknej Pani” z różańcem w ręku. Odtąd objawienia powtarzały się.
Bernadetta opowiedziała o tym wydarzeniu koleżankom, te rozpowiedziały o tym sąsiadom. Rodzice strofowali Bernadettę, że rozpowiada plotki; zakazali jej chodzić do groty, w której miała jej się ukazać Matka Boża. Cofnęli jednak zakaz, gdy zobaczyli, że dziecko gaśnie na ich oczach z udręki. Dnia 14 lutego dziewczęta udały się najpierw do kościoła i wzięły ze sobą wodę święconą. Gdy przybyły do groty, było już po południu. Kiedy w czasie odmawiania różańca ponownie ukazała się Matka Boża, Bernadetta, idąc za radą towarzyszek, pokropiła tajemniczą zjawę i wypowiedziała słowa: „Jeśli przychodzisz od Boga, zbliż się; jeśli od szatana, idź precz!”. Pani, uśmiechając się, zbliżyła się aż do brzegu wylotu groty i odmawiała różaniec.
18 lutego Bernadetta udała się w pobliże groty z dwiema znajomymi rodziny Soubirous. Przekonane, że może to jest jakaś dusza czyśćcowa, poradziły Bernadecie, aby poprosiła zjawę o napisanie życzenia na kartce papieru, którą ze sobą przyniosły. Pani odpowiedziała: „Pisanie tego, co ci chcę powiedzieć, jest niepotrzebne”. Matka Boża poleciła dziewczynce, aby przychodziła przez kolejnych 15 dni. Wiadomość o tym rozeszła się lotem błyskawicy po całym miasteczku. 21 lutego, w niedzielę, zjawiło się przy grocie skał massabielskich kilka tysięcy ludzi. Pełna smutku Matka Boża zachęcała Bernadettę, aby modliła się za grzeszników. Tego dnia, gdy Bernadetta wychodziła po południu z kościoła z Nieszporów, została zatrzymana przez komendanta miejscowej policji i poddana śledztwu. Kiedy dnia następnego dziewczynka udała się do szkoły, uczące ją siostry zaczęły ją karcić, że wprowadziła tyle zamieszania swoimi przywidzeniami.
23 lutego Matka Boża ponownie zjawiła się i poleciła Bernadecie, aby udała się do miejscowego proboszcza i poprosiła go, aby tu wystawiono ku Jej czci kaplicę. Roztropny proboszcz, po pilnym przeegzaminowaniu 14-letniej dziewczynki, rzekł do Bernadetty: „Mówiłaś mi, że u stóp tej Pani, w miejscu, gdzie zwykła stawać, jest krzak dzikiej róży. Poproś Ją, aby kazała tej gałęzi rozkwitnąć”. Przy najbliższym zjawieniu się Matki Bożej Bernadetta powtórzyła słowa proboszcza. Pani odpowiedziała uśmiechem, a potem ze smutkiem wypowiedziała słowa: „Pokuty, pokuty, pokuty”.
25 lutego w czasie ekstazy Bernadetta usłyszała polecenie: „A teraz idź do źródła, napij się z niego i obmyj się w nim”. Dziewczę skierowało swoje kroki do pobliskiej rzeki, ale usłyszało wtedy głos: „Nie w tę stronę! Nie mówiłam ci przecież, abyś piła wodę z rzeki, ale ze źródła. Ono jest tu”. Na kolanach Bernadetta podążyła więc ku wskazanemu w pobliżu groty miejscu. Gdy zaczęła grzebać, pokazała się woda. Na oczach śledzącego wszystko uważnie tłumu ukazało się źródło, którego dotąd nie było. Woda biła z niego coraz obficiej i szerokim strumieniem płynęła do rzeki. Okazało się rychło, że woda ta ma moc leczniczą.Następnego dnia posłał do źródła po wodę swoją córkę niejaki Bouriette, kamieniarz, rzeźbiarz nagrobków. Stracił prawe oko przy rozsadzaniu dynamitem bloków kamiennych. Także na lewe oko widział coraz słabiej. Po gorącej modlitwie począł przemywać sobie ową wodą oczy. Natychmiast odzyskał wzrok. Cud ten zapoczątkował cały szereg innych – tak dalece, że Lourdes zasłynęło z nich jako pierwsze wśród wszystkich sanktuariów chrześcijańskich.
27 lutego Matka Boża ponowiła życzenie, aby na tym miejscu powstała kaplica. 1 marca 1858 roku poleciła Bernadecie, aby modliła się nadal na różańcu. 2 marca Matka Boża wyraziła życzenie, aby do groty urządzano procesje
Źródło i całość: Brewiarz.pl

***
Transmisja on-line z Lourdes
>>>kliknij<<<

***
Światowy Dzień Chorego

Światowy Dzień Chorego ustanowił Jan Paweł II w liście skierowanym 13 maja 1992 r. do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego. Papież wyznaczył też od razu na obchody tego Dnia wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. Ogólnoświatowe obchody tego Dnia odbywają się co roku w jednym z sanktuariów maryjnych na świecie.
Ustanowienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego stało się wezwaniem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i na ciele.
Jan Paweł II we wspominanym liście zaznaczył, że „ma on na celu uwrażliwienie ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu…”
Sprawom ludzi chorych Jan Paweł II, sam doświadczający licznych chorób, poświęcił wiele miejsca w swoim nauczaniu. Często spotykał się z chorymi i niepełnosprawnymi, tak w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich. Chorych prosił już na samym początku pontyfikatu o wsparcie modlitewne.

Jan Paweł II pije wodę z cudownego źródełka w LourdesPo raz pierwszy Dzień Chorego obchodzono w 1993 r., a główne uroczystości odbyły się wtedy w Lourdes i – częściowo – w Rzymie. W kolejnym roku miejscem centralnych obchodów była Jasna Góra, a następnie: Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1995), Guadalupe (Meksyk, 1996), Fatima (1997), Loreto (1998), Harissa (Liban, 1999), Rzym (2000, połączone z Jubileuszem Chorych), Sydney (2001), narodowe sanktuarium katolików indyjskich w Vailankamy (2002), Lourdes (2004), Jaunde w Kamerunie (2005), Adelajda w Australii (2006) i Seul w Korei Południowej (2007). W 2008 r., z racji 150. rocznicy objawień w Lourdes, Światowy Dzień Chorego obchodzono ponownie (jak w 1993 i 2004 r.) – w Lourdes.
Źródło i całość: Brewiarz.pl

***
Transmisja on-line z Lourdes
>>>kliknij<<<

Jutro, 11 lutego, o godz. 6-45 Msza św. po polsku z Lourdes

TV Lourdes2

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

92 odpowiedzi na „11 lutego – Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, Światowy Dzień Chorego. Msza św. za chorych z Lourdes

  1. bogumila2014 pisze:

    Obietnica

    Rak
    tylko trzy głoski
    a usta zamierają w bezgłośnym okrzyku
    w głowie miliony myśli i pustka…
    serce staje w panicznym strachu
    a mimo to bije…
    przed oczami przewija się film życia
    czy to koniec?
    Świat rozsypany w tysiące kawałków
    jak zdołam pozbierać je w całość?
    Dlaczego ja?
    Nie zadaję tego pytania
    chwytam się Twego Słowa Panie:
    Idź, twoja wiara cię uzdrowiła!

    /Bogumiła Dmochowska/

  2. bogumila2014 pisze:


    Szósta chemia

    Znowu ten sam pokój łóżko
    twarze poszarzałe bez brwi rzęs
    mdły zapach chemii
    śmierci
    samotności
    nadzieje i ból
    tylko towarzyszki niedoli wciąż nowe
    szkliste oczy
    tak samo przerażone
    niepotrafiące rozmawiać o przyszłości
    bieganina pielęgniarek
    pękająca żyła
    kropla za kroplą sączy się czerwony jad
    mówią że tak trzeba
    próbuję wytrzymać
    w gardle
    w brzuchu
    jakby ktoś sypał piach
    tony piachu duszą
    duszą
    duszą
    okropnie mdli
    cała pękam z bólu
    trudno myśleć oddychać
    Jezus wdech wydech Maryja
    tylko dwa słowa
    to cała moja modlitwa
    nadzieja która trzyma by żyć
    muszę przetrwać to wszystko
    szósty kolejny raz…

    /Bogumiła Dmochowska/

  3. bogumila2014 pisze:


    Westchnienie

    W labiryncie szpitalnych korytarzy
    gdzie samotność i strach
    czekają na wizytę
    a bezradność przycupnęła na brzegu łóżka
    (niezawodna towarzyszka niedoli)
    szukam sensu cierpienia
    dostrzegam
    Twoją twarz
    Twoje pytające oczy:
    kochasz Mnie?
    Panie!
    W Tobie moja ostoja
    Twa Miłość jest moją siłą
    Tobie zostawiam przyszłość…
    Najlepszy Lekarzu
    w Twoje ręce składam me cierpiące ciało
    Daj łaskę wiary przywróć nadzieję
    …pociesz umęczoną duszę…

    /Bogumiła Dmochowska/

    /obraz Jezusa mojego autorstwa/

  4. bogumila2014 pisze:


    Przy okazji Dnia Chorego chciałam Wam powiedzieć o czymś, co nadal jest dla wielu tematem tabu: strach… według mnie – realna przeszkoda w procesie zdrowienia.
    Gdy wracam pamięcią do chwili gdy usłyszałam diagnozę : rak – przypominam sobie że jego odczuwanie wysunęło się na pierwszy plan i towarzyszyło mi przez długi czas. Szczerze mówiąc, towarzyszył by mi pewnie do dziś gdyby nie ( wrodzona chyba) przekora i brak zgody na otaczającą rzeczywistość. Rzeczywistość pacjenta polskiej służby zdrowia.
    Moja ponad roczna wędrówka po medykach różnej specjalności zakończona we wrześniu 2011r. sugestią pani docent w gliwickiej Klinice – bym poszukała dobrego psychiatry, gdyż „wmawiam sobie chorobę”. Potem raptem po czterech miesiącach w styczniu 2012r. diagnoza rak i retoryczne pytanie pani onkolog : dlaczego tak późno? Oraz sugestia, że może zbyt późno… A przecież miałam wiele objawów, które mogły nasunąć w odpowiednim czasie podejrzenia, że dzieje się coś niedobrego. Towarzyszące mi uczucie ciągłego zmęczenia i ból ręki (nie będący skutkiem uszkodzonego kręgosłupa szyjnego), co prawda były objawami niespecyficznymi, podobnie jak zaciemnienie skóry tworzące charakterystyczny „niby dekolt w serek” – były jednak objawami znanymi przecież nawet studentom medycyny( o czym przekonałam się podczas moich pobytów w Klinice) a zwiodły lekarzy których spotkałam na swej drodze w tamtym czasie. Podobnie jak badanie mammograficzne. Bardzo mnie zabolał zarzut, że zgłaszam się „zbyt późno” – bo szukałam przyczyn swego dziwnego, złego samopoczucia z dużą determinacją. Zrobiłam na własną rękę wiele badań.Pukałam do wielu drzwi… Ale taka jest nasza służba zdrowia. Właściwie ze „służbą” już nie ma wiele wspólnego(choć zdarzają się jeszcze lekarze i pielęgniarki z powołania) powinno się raczej używać terminu: usługi medyczne. Nie chcę też Wam opisywać całej tej mojej trudnej drogi przez wszystkie cykle chemioterapii, mękę i ból poparzonego ciała podczas naświetlań. Chcę powiedzieć, że najgorszą rzeczą w tym wszystkim był strach. Strach, przed bólem, bezsilnością i śmiercią.

    Strach, że lekarz który przekazał mi diagnozę ma rację, że jest już za późno. Za późno na leczenie. Za późno na wyzdrowienie. Za późno na życie…Polski pacjent onkologiczny przeważnie nie ma dostępu do psychoonkologa, nie otrzymuje pomocy psychologicznej. Tak było i ze mną. A myślę, że szkoda. Mówię to z własnego doświadczenia. Widziałam wiele przez te ostatnie lata. Analizując historie różnych ludzi(młodych i starych,z rakiem bardziej i mniej złośliwym,kobiet i mężczyzn) zauważyłam, że pacjenci u których nie było widać lęku … zdrowieli szybciej i „chorowali łagodniej” niż inni…
    W moim przypadku przełom nastąpił również wtedy, gdy sobie to uświadomiłam. Gdy w swym sercu gorąco zapragnęłam wyzdrowieć. A w głowie „zrobiłam porządek” – wyrzuciłam strach i przestałam „ślepo wierzyć lekarzom”. Gdy zdałam sobie sprawę, że każdy z nas jest inny, że pani doktor nie jest Panem Bogiem, i że może się mylić…A już na pewno, że nie ma prawa decydować o tym czy wyzdrowieję, o długości mojego życia. Te kwestie nie leżą w jej kompetencjach. O tym wie tylko dobry Bóg. I albo zrobię wszystko, by Mu w tym pomóc, albo pozwolę sobie nadal na paraliżujący, odbierający chęć życia strach… Od tamtej pory przestałam się bać. I nie są to puste słowa. Wiem, ze kiedyś umrę. Jak każdy. Czasami boję się bólu. Jak każdy. Ale już nie jestem bezsilna bo nie pozwalam sobie na to, by strach grał pierwsze skrzypce, by zdominował moje życie. Zawierzyłam Bogu i dziękuję Mu za każdy podarowany dzień, każdą chwilę. Nie czekam na śmierć. Żyję z pasją. Piszę, maluję i jestem aktywna na ile pozwala mi moja kondycja. Zwolniłam. Czasem się nawet zatrzymuję i oglądam wstecz. Ale nie na długo. Szkoda czasu. Trzeba wychodzić naprzeciw Przyszłości. Trzeba być. Tu i Teraz. Z uśmiechem. Z radością. Z przebaczeniem. Bo tylko tylko Ty decydujesz jakie myśli rodzą się w Twojej głowie, jakie uczucia nosisz w sercu! Ja już to wiem! W mojej głowie i sercu już nie ma miejsca na strach! Jest zaufanie Bożej Opatrzności, Jezusowi. Gdy zrozumiałam, że moje życie będzie dopiero prawdziwe bez lęku – wszystko stało się łatwiejsze do realizacji i nawet wyniki laboratoryjne się poprawiły…
    W tym dzisiejszym szczególnym dniu, Dniu Chorego, proszę Was : pomóżcie chorym, których spotykacie pokonać strach, bezsilność…Okażcie miłość swoją obecnością przy nich, zwykłą ludzką serdecznością, uściskiem…To ogromnie ważne dla nich! I nie zapominajcie o modlitwie…świadomość, że ktoś daruje nam swój czas, troskę i modlitwę potrafi być prawdziwym lekarstwem… Dziękuję…

    • Bogumiła pisze:

      Dziękuję Ci imienniczko za te słowa! ❤

    • Sylwia pisze:

      Kochana dziękuję ci za to co napisałaś .Tak wiele ludzi żyjąc codziennymi rozterkami nie widzi tych prawdziwych , trudnych spraw . Tak wielu z nas nie widzi jak cierpienie przechodzi obok nas . Czasami jest mi smutno że ludzie zajmują się bzdurami – kłótnią o byle co . Chodzenie po sądach o byle co , takie przypadki znam . I się dziś pytam co co to wszystko ? Wystarczy ułamek sekundy by nasze życie zmieniło się całkowicie ..
      Piszesz o strachu , cieszę się ze go pokonałaś i pokonujesz dalej .
      Bardzo dotknęło mnie to że szukałaś pomocy wszędzie i że wszyscy rozkładali ręce , dopiero po czasie znalazłaś odpowiedź . Wiesz ja jestem w tym samym momencie szukania przyczyny u mnie ale nie poddaję się , bo wiem że Pan Bóg ma dla każdego inny scenariusz życia .
      I napiszę coś bardzo osobistego :
      Ostatnio będąc u pani ginekolog – dowiedziałam się a raczej mi zakomunikowano że moje jajniki i mój organizm nie ma szans na drugie dziecko , to boli . Zakomunikowano mi to w taki sposób że poczułam się rzeczą nie człowiekiem .. miałam ochotę wyjść .
      I choć serce boli to nie będę się poddawać. Bo Kiedyś gdy byłam na Mszy Świętej z modlitwą o Uzdrowienie , to padły słowa że Jest małżeństwo które będzie jeszcze miało potomstwo , że Bóg da im syna . Wierzę w to że tak będzie . Potem w Piśmie Świętym dostałam potwierdzenie , ze Elżbieta która była w podeszłym wieku dostała piękny dar Syna który prowadził ludzi na spotkanie z Chrystusem .
      Tak samo jak i Sara i Abraham doczekali potomstwa choć nie dowierzali . Trzymam się tego mocno choć wiem że z moim zdrowiem nie jest też dobrze , ale mam zapewnienie od Pana , wiem że u Niego nie ma przypadków .
      Dlatego tym bardziej Dziękuję ci za to co napisałaś . Tak wiele ludzi nie ma odwagi by pisać o swej chorobie . Ostatnio sama stykam się z chorobami bliskich i wiem że u wielu ludzi to temat tabu . Nie lubię gdy ktoś mówi że jak ktoś choruje to lepiej nie przeszkadzać , nie odzywać się , nie dzwonić . A to błąd ! bo myślę że chory potrzebuje bliskości , przecież nie musimy nawet rozmawiać , wystarczy tylko siedzieć ,wziąć za rękę . Posiedzieć w milczeniu . To ważne . Modlitwa gra również znaczącą rolę , ona wspomaga i leczy dusze ale też i ciało , bo przecież Cuda które się zdarzają są wymodlone .
      Ufajmy Bogu On ma dla nas wspaniały plan , choć nam po ludzku wydaje się że wszystko jest trudne , stracone , bez sensu . Ale niech to On stanie się sensem naszego życia .
      Dziękuję ci Bogusiu że jesteś ❤ , i ze napisałaś tak ważne słowa . Myślę że trafią one do serc wielu ludzi zajmujących się bzdurami . Oby przyjrzeli się temu co najważniejsze , czyli miłości . Temu że obok dzieje się ludzki dramat , ale też i temu że Bóg jest naszym Ojcem i da nam wsparcie każdego dnia .

      • bogumila2014 pisze:

        Sylwia, dziękuję, że tak osobiście odpowiedziałaś na moje słowa. By zrozumieć drugiego człowieka, by przełamywać tematy tabu – trzeba ROZMAWIAĆ. A jakże płytkie są nasze relacje w tym zagonionym dzisiejszym świecie? Musimy zatrzymać ten szaleńczy(dokąd, po co?) bieg. Musimy pozdejmować wszystkie maski i stanąć w prawdzie, pamiętając że nie jesteśmy nigdy sami. Że nawet wtedy, gdy braknie zrozumienia, braknie serdecznej ludzkiej dłoni – ON jest zawsze obok nas…Ocean Miłosierdzia i Miłości – uczmy się tego miłosierdzia i miłości, okazujmy sobie nawzajem…a świat będzie piękniejszy!
        Kochana, pozdrawiam z darem modlitwy
        Oceany
        „Nie! Ręka Pana nie jest tak krótka,
        żeby nie mogła ocalić,
        ani słuch Jego tak przytępiony,
        by nie mógł usłyszeć…” Iz 59,1
        Naucz mnie Panie pokory
        bym nie liczył tylko na siebie
        moim łzom kroplę nadziei dodaj
        i zrozumienie
        że w Sercu Twoim mogę się schronić
        Tam me ocalenie…
        Choć czasem mam wrażenie
        że otacza mnie złowroga cisza
        ponawiając zaproszenie
        Ty wciąż czekasz
        każdą moją myśl słysząc
        Przedwieczny Królu
        mych grzechów
        cierniem ukoronowany
        Swej Krwi drogocenną kroplą
        wylewasz na nas Miłosierdzia oceany…
        /Bogumiła Dmochowska/

        • Sylwia pisze:

          Bardzo ci dziękuję , Jesteś Kochana ❤ .
          Masz rację trzeba rozmawiać, gorzej gdy ludzie nie chcą rozmowy to pozostaje tylko modlitwa . Ale trzeba się starać i poruszać tematy trudne , dzięki temu zrozumiemy drugiego człowieka . A przynajmniej będziemy starać się rozumieć .
          Wiesz kiedyś w naszej Parafii Ksiądz pokazał z pomocą młodzieży piękną pantominę . Była właśnie o zdejmowaniu masek , o tym by ludzie przestali grać i stanęli przed Bogiem i innymi ludźmi tacy jacy są . Było to piękne , na końcu każdy widział się w lustrze . Kiedyś staniemy przed Panem tacy jacy jesteśmy ..Dziękuję ❤

        • Sylwia pisze:

          oczywiście Pamiętam w modlitwie o Tobie 🙂

  5. Kate pisze:

    Właśnie dzisiaj rano dowiedziałam się, że mój mały kuzyn trafił na oddział hematologii/onkologii i jest w stanie krytycznym (a przed kilkoma dniami był całkiem zdrowym dzieckiem). Bardzo proszę o modlitwę za niego.

  6. Anna pisze:

    Pomódlmy się o zdrowie dla tego ojca
    Imigranci zaatakowali ojca z dzieckiem – dziecko nie żyje, ojciec ma rany kłute klatki piersiowej, brzucha i ramion

    Dwa tygodnie walczyli niemieccy lekarze o życie trzymiesięcznej dziewczynki, która wraz z ojcem wpadła do zamarzniętego jeziora w hamburskiej dzielnicy Eißendorf. Mężczyzna niósł swoją córeczkę w chuście na przodzie ciała, gdy został zaatakowany przez dwóch cudzoziemców i raniony nożem. Uciekł na zamarznięte jezioro i lód się pod nim załamał – donosi niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

    Tygodnik informuje, że 24-letni Tobias S. opuścił wieczorem 25 stycznia swoje mieszkanie, by udać się na spacer. Zabrał ze sobą trzymiesięczną córkę, którą umieścił w miękkim nosidełku. Jak zeznał „miała kolkę i nie mogła zasnąć”. Uznał więc, że spacer jej dobrze zrobi.

    – Niedaleko od domu napadło na mnie dwóch mężczyzn. Wyglądali na południowców i nie mówili po niemiecku, tylko w jakimś obcym języku. Domagali się, bym im oddał pieniądze i telefon. Krzyczeli: „money, phone!” Gdy im powiedziałem, że nie mam przy sobie kosztowności, zaatakowali mnie nożem – relacjonuje Tobias S.

    Uciekając wbiegł na zamarznięte jezioro. Lód się załamał, ponad trzy minuty tkwił z dzieckiem w lodowatej wodzie. Mieszkańcy, którzy usłyszeli wołanie o pomoc wezwali straż pożarną.

    Dziewczynkę udało się reanimować, ale pozostała w stanie krytycznym i dwa tygodnie później zmarła w w klinice uniwersyteckiej Hamburg-Eppendorf. Tobias S. odniósł rany kłute klatki piersiowej, brzucha i ramion, które nie zagrażały jego życiu, ale „nie były też powierzchowne”.

    • Sylwia pisze:

      Brak słów jak takie coś czytam , serce się kraje człowiekowi , co winna była ta mała dziecina ? To nie są imigranci . To jest zwykłe bydło ( wybaczcie za określenie ) , ale nie umiem przejść obojętnie obok czegoś takiego . Modlę się by w Polsce nie doszło do czegoś takiego bo naprawdę będzie strach wyjść na ulicę na spacer . W głowie się to człowiekowi nie mieści .

      • Marakuja pisze:

        Sylwia jedno co mi przychodzi zawsze na myśl, gdy dowiaduję się o takich rzeczach, to słowa Matki Bożej w Fatimie: „Jeśli świat się nie nawróci, niewinni będą bardzo cierpieli” Świat się nie nawrócił, póki co, a nawet stał się o wiele gorszy niż 100 lat temu. Wystarczy porównać stroje dzieci fatimskich ze strojami noszonymi obecnie.. dziewczynki,
        dziewczyny i kobiety paradują w czymś, co dawniej nazywało się rajstopy i było zakładane pod spodnie lub pod spódnicę.Nie chcę tu nikogo stygmatyzować, ale wpuszczono do Europy naród myślący kategoriami czasów biblijnych, czytałam o zdarzeniu w Niemczech, imigranci zabrali się do kamienowania dwóch kobiet homoseksualnych, czy jak to się tam nazywa. W czasach biblijnych kamienowano jawnogrzesznice, oni nam tu w Europie chcą to zafundować.. My w większości jesteśmy „dziećmi” rewolucji seksualnej z lat sześćdziesiątych i bez zadawania sobie trudu myślenia i wyciągania wniosków nie wiemy już, jako pokolenie, że coś jest nie tak z nami. Oczywiście, nie chcę generalizować, ale to takie moje ogólne przemyślenia. Pomyślcie o strojach sióstr zakonnych, do nich chyba by się emigranci nie przyczepili, że chodzą na pół gołe i z rozwianymi włosami 🙂 Matka Boża w Fatimie mówiła, że przyjdą takie mody, które będą bardzo Pana Boga obrażać.

        • Sylwia pisze:

          Marakuja , tak zgadza się, dziś istnieje taka moda która obraża Pana Boga . Tak Matka Boża w Fatimie powiedziała ludziom jak będzie wyglądał świat i dziś to widzimy na własne oczy . Niestety ,jest w tym prawda że bat przychodzi też i na niewinnych . Odnosząc się do strojów był już temat tu poruszany . Ale kiedyś widziałam filmik gdzie młoda Francuska jest molestowana przez imigranta – ale jak była ubrana ? oczywiście kusa spódniczka zakrywająca ledwie tyłek . Moda się tak zmieniła diametralnie ,ze kobiety nie widzą nic złego w odsłanianiu swoich ciał. Nie wiedzą gdzie leży granica dobrego smaku . Masz rację gdy przypomina mi się jak kobiety ubierały się na przestrzeni lat , choćby w Fatimie widać różnicę totalnie . I wiesz nawet bym chciała żeby się ta moda wróciła . Ale już sobie wyobrażam reakcję co nie których kobiet .

        • mariaP pisze:

          A mnie przychodza na mysl slowa ” nie znajdzie ludzkosc uspokojenia , dopoki nie zwroci sie z ufnoscia do milosierdzia Mego ”
          Widocznie czegos nam brak , bo tego uspokojenia nie znajdujemy .

  7. Magda pisze:

    Modlitwa o Cud śp. Peter Mary Rookey OSM
    Panie Jezu, staję przed Tobą taki jaki jestem. Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie, proszę przebacz mi. W Twoje Imię przebaczam wszystkim cokolwiek uczynili przeciwko mnie. Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł. Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki. Zapraszam Cię do mojego życia, przyjmuję Cię jako mojego Pana, Boga i Odkupiciela. Uzdrów mnie, odmień mnie, wzmocnij na ciele, duszy i umyśle. Przybądź Panie Jezu, osłoń mnie Najdroższą Krwią Twoją
    i napełnij Swoim Duchem Świętym. Kocham Ciebie Panie Jezu. Dzięki Ci składam. Pragnę podążać za Tobą każdego dnia w moim życiu. Amen. Maryjo Matko moja, Królowo Pokoju, Święty Peregrynie Patronie chorych na raka, Wszyscy Aniołowie i Święci, proszę przyjdźcie mi ku pomocy

  8. Magda pisze:

    Aha, są też chorzy …inaczej 😦
    I oni wymagają naszych modlitw

  9. leszek pisze:

    Niewiele wiem
    niewiele mam
    jak światło i cień
    przy tobie trwam
    nadziejo
    o ciszy co duszę pieści
    spokoju co w ciele mieści
    siłę by trwać
    tak wiele mam dobrych słów
    dla ciebie

    L.R.

  10. Marakuja pisze:

    Z innej beczki, ale też bardzo dobre dla chorych, nawet z nadciśnieniem i żylakami, które są leczone w tej saunie a ciśnienie się normuje. Są pewne przeciwwskazania i trzeba je poznać, zanim się pójdzie na saunę infrared. To coś takiego, jak piec kaflowy z dzieciństwa, do którego się lubiłam przytulać. Kliknijcie i zobaczcie, jak to działa, wcale nie ma tam temperatury 60 stopni ani pary jak w saunach klasycznych i jest trochę tańsza. Ja się zapisuję na jutro na pierwszy seans…
    http://www.cosmedica.szczecin.pl/wyszczpulanie-vacu-line/aktywne/sauna-infra-red/

    • Marakuja pisze:

      Musi być ceramiczna, trzeba o to zapytać. Urządzenie jest względnie tanie, od 3 tys zł i można mieć to w domu, gdyż wystarczy napięcie 220V Ostatnie badania mówią o działaniu leczniczym tej sauny w chorobach nowotworowych.

  11. Darek pisze:

    Imigranci z maczetami napadają na polskie TIR-y
    „Sytuacja w Porcie Calais jest tragiczna. Nielegalni emigranci atakują ciężarówki, rozbijają szyby, tną plandeki, niszczą zabezpieczenia na drzwiach, wkradają się do ciężarówek i niszczą towar. Mają noże, maczety i inne niebezpieczne narzędzia i przyrządy” – mówi Barbara Edelmuller-Generaux, właścicielka sądeckiej firmy transportowej „Batim”. O sprawie pisze portal Sądeczanin.info.

    „Najgorszy jest fakt, że uchodźcy nie boją się francuskiej policji ani ochrony- są bezwzględni i niebezpieczni” – dodaje kobieta.
    Inni rozmówcy portalu „Sądeczanin.info” potwierdzają, że sytuacja nie jest wesoła. „Sytuacja rzeczywiście bywa nerwowa. Najgorzej jest w Calais przy przeprawie między Francją a Wielką Brytanią. Trasa przejazdu jest ustawiona tak, że samochody muszą pokonać długi odcinek jadąc wolno, pokonując kilka rond. W związku z tym uchodźcy mają dużo czasu i okazji aby spróbować dostać się na ciężarówkę” – twierdza.

  12. wobroniewiary pisze:

    Kiedyś Ewa W. pytała, dlaczego Bóg za występek Chama ukarał jego syna.
    Odpowiedź mamy w dzisiejszym czytaniu z cyklu „Biblia w rok” czyli – CZYTAJMY PISMO ŚWIĘTE 🙂

    A Pan zstąpił w obłoku, i [Mojżesz] zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. 6 Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, 7 zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania, ale zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia”
    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/biblia-w-rok/biblia-w-rok-luty/biblia-w-rok-11-lutego/

  13. wobroniewiary pisze:

    Przepraszam, ale musiałam się pochwalić – mój dzisiejszy (przed chwilą był kurier) nabytek, w sam raz na Wielkopostne modlitwy i nie tylko.
    A kadzidło mam jeszcze od marakui, jak nam ks. Pęzioł poświęcił w Wąwolnicy (różane), zapach po całym domu, a ja zaraz będę odmawiać Różaniec św., oczywiście za Was wszystkich i za siebie

    • E. pisze:

      A gdzie to mozna kupic ? 🙂

    • roza pisze:

      Ewuś, świetny zakup, lepsze kadzidło niż kadzidełko. Muszę też takie zamówić:)

    • bogumila2014 pisze:

      AROMATYCZNA ŻYWICA (Boswellia carteri), KADZIDŁO
      Botaniczna Rodzina: Burseraceae (Frankincense)
      DZIAŁANIE: wykrztuśne, silnie antynowotworowe, stymulujące system immunologiczny, antydepresyjne, antykatarowe, przeciw astmie.

      TRADYCYJNE UŻYCIE: Olejek ten był znany także jako Olibanum lub Olej z Libanu. Nazwa Frankincense pochodzi ze średniowiecznej Francji i słowo to oznaczało „prawdziwe kadzidło, balsamiczny zapach”. Frankincense nosi przemyślane głęboko znaczenie jako święty Namaszczający Olej (pomazać króla, Boży pomazaniec) na całym Środkowym Wschodzie i był używany w religijnych ceremoniach od tysięcy lat. Był dobrze znany w czasach Chrystusa z uwagi na jego Uświęcające i Uzdrawiające Moce i był jednym z prezentów danych Chrystusowi z okazji jego urodzin od Trzech Mędrców, będących Królami. Był używany do leczenia każdej znanej człowiekowi choroby i stosowany na każdą ewentualność. Frankincense w starożytnych czasach był ceniony bardziej niż złoto. I tylko ten, kto posiadał wielki zasobny majątek obfitujący zyskami mógł go posiadać na własność. Dzisiejsi badacze odkryli, że posiada niezwykle wysoką zawartość półtoraterpenów, które pomagają stymulować system limbiczny mózgu (centra emocji). Równie dobrze wpływa na podwzgórze, szyszynkę i przysadkę mózgową. Podwzgórze jest głównym ośrodkiem kontrolującym gruczoły ludzkiego ciała. Kontroluje uwalnianie wielu hormonów, włączając w to hormony tarczycy i hormony wzrostu. Frankincense jest teraz badany dalej i używany leczniczo w wielu szpitalach Europy. Badano i dowiedziono jego zdolności do udoskonalania produkcji ludzkiego hormonu wzrostu.

      WSKAZANIA: Astma, depresja, wrzody. Wysoka zawartość półtoraterpenów jest stymulująca i podnosząca dla umysłu, pomaga przezwyciężyć stres i rozpacz, i równie dobrze wzmacnia system obronny .

      INNE ZASTOSOWANIA: Ten olejek pomaga przy alergiach, ugryzieniach (owady i węże). Pozostałe zastosowania: bronchit, rak, infekcje układu oddechowego, dyfteryt, bóle głowy, krwotoki, opryszczka i liszaje, nadciśnienie, zapalenia, stres, zapalenie migdałków, dur brzuszny, brodawki i kurzajki. Frankincense zawiera bardzo dużo półtoraterpenów przekraczających barierę krwi w mózgu, to zwiększa aktywność leukocytów broniących ciało przed infekcją.

      SPOSÓB UŻYCIA Olejku z Kadzidłowca: Rozpylamy i stosujemy na wybrane punkty na ciele. Dodajemy do jedzenia i wody jako uzupełnienie codziennej diety.

      WPŁYW ZAPACHU: Pomaga w modlitwie i medytacji. Pomaga też polepszyć nasze nastawienie do siebie i do otoczenia oraz podnosi na duchu, co bardzo pomaga wzmocnić system immunologiczny.

      BIBLIJNE OPISY: Wspominany jest ponad 52 razy (np. EXODUS 30:40 , LEVITICUS 2:1 i 2:2).

      Wybrane badania: Michie, C.A et al. „Frankincese and myrrh as remedies In children” J R Soc Med. 1991 ; 84 (10 ) : 602 – 5. Wang L. G. ,et al. “Determination of DNA topoisomerase II activity from L 1210 cells – a target for screaning antitumor agents .
      Chung Kuo Yao Li Hsuech Pao . 1991 ; 12 (2) : 108 – 14

    • Marakuja pisze:

      🙂 Ewa ja też mam jeszce i nim się cieszę.. różany zapach najlepszy 🙂

  14. bogumila2014 pisze:


    Akt oddania się Panu Jezusowi według Don Dolindo

    Don Dolindo Ruotolo, neapolitański kapłan, który zmarł w opinii świętości, spisał niżej przedstawioną, a otrzymaną od Pana Jezusa naukę o oddaniu się Panu Bogu.

    Jezus: Dlaczego pozwalacie się niepokoić i wprowadzać w błąd? Oddajcie Mi swoje zmartwienia, a wszystko ucichnie. Zaprawdę powiadam wam, każde pełne ufności, prawdziwe i całkowite oddanie się Mi, przyniesie taki efekt, jakiego sobie życzycie i rozwiąże waszą trudną sytuację.

    Oddać się Mi nie oznacza: bać się, niepokoić i wątpić, i w takim stanie kierować do Mnie swoją niespokojną modlitwę, aby wam pomógł. Oddać się Mi oznacza: spokojnie zamknąć oczy duszy i pozwolić, abym mógł was przenieść na drugi brzeg – jak dziecko, śpiące w ramionach matki.

    Tym, co was wyprowadza z równowagi i co wam szkodzi jest nieustanne rozmyślanie nad waszymi problemami i zamęczanie się przekonaniem o konieczności rozwiązania wszystkiego samemu, i za wszelką cenę. Jak wiele czynię, gdy dusza w swoich duchowych i materialnych potrzebach zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie i pełna ufności mówi: „Troszcz się Ty”, i zamyka oczy, i spoczywa w moich ramionach! Macie mało łask, gdy się (sami) trudzicie, aby je otrzymać; macie ich wiele, gdy wasza modlitwa jest pełna ufności do Mnie.
    W cierpieniu modlicie się, abym wam je zabrał, ale w taki sposób, jak wy sobie tego życzycie. Zwracacie się do Mnie, ale jednocześnie chcecie, abym dopasował się do waszych życzeń. Jesteście jak chorzy, którzy proszą lekarza o pomoc, a jednocześnie sami sobie ją przepisują.

    Nie róbcie tak, ale módlcie się jak nauczyłem was w modlitwie „Ojcze nasz”. „święć się imię Twoje” tzn.: bądź błogosławiony w naszych potrzebach i kłopotach; „Przyjdź królestwo Twoje” tzn.: przyczyń się do zbudowania Twojego Królestwa w naszych sercach i w świecie;„Bądź Wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi” tzn.: decyduj Ty w naszych potrzebach, tak jak jest najlepiej dla naszego wiecznego i doczesnego życia. Jeśli mi naprawdę powiecie:„Bądź wola Twoja” albo „Troszcz się Ty”, wtedy wkraczam z całą Moją mocą i rozwiązuję najtrudniejsze sytuacje.

    Jeśli jednak widzisz, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się polepszać, nie niepokój się. Zamknij oczy i mów do Mnie z ufnością: „Bądź wola Twoja, troszcz się Ty”. Powiadam tobie, że się zatroszczę i zadziałam jak lekarz, i uczynię cud, jeśli taka zajdzie konieczność. A gdy zobaczysz, że stan chorego się pogarsza, nie niepokój się, ale zamknij oczy i mów:„Troszcz się Ty”. Powiadam Tobie, będę się troszczyć.

    Zamartwianie się i niepokój oraz rozmyślanie nad następstwami jakiejś trudnej sytuacji nie są zgodne z oddaniem się Mi. Przypomina to zachowanie dziecka, które oczekuje od matki troski o jego sprawy, a jednocześnie wszystko chce robić samemu, i tak przeszkadza tylko swojej matce.

    Zamknijcie więc oczy i pozwólcie Mi działać. Zamknijcie oczy i nie kierujcie swoich myśli w przyszłość, na kształt jakiejś pokusy. Spocznijcie we Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przyrzekam wam, na Moją miłość, że gdy w swoich trudnych sytuacjach zwrócicie się do Mnie: „Troszcz się Ty”, to zatroszczę się w pełni, pocieszę, uwolnię i poprowadzę.

    A gdy będę zmuszony prowadzić was inną drogą, aniżeli ta, jaką uważacie za słuszną, wtedy was o tym pouczę i poniosę na moich ramionach, gdyż w takiej sytuacji nie ma lepszego lekarstwa aniżeli wkroczenie Mojej Miłości. Jednak zatroszczę się tylko wtedy, gdy zamkniecie oczy tzn., gdy rzeczywiście i w pełni Mi zaufacie.
    Moje dzieci, chcecie same wszystko ocenić, poznać, o wszystkim decydować i tak zawierzacie się ludzkim możliwościom, albo jeszcze gorzej – ludziom, gdy wierzycie w ich pomoc, a to z kolei uniemożliwia moje działanie. O, jak bardzo pragnę waszego całkowitego oddania się Mi, aby Was obdarować; i jak bardzo zasmuca Mnie, gdy widzę was zmartwionych i niespokojnych. To szatan stara się wprowadzić was w taki stan, aby was oddzielić ode Mnie i od mojego działania, abyście zawierzyli się jedynie i całkowicie ludzkiej inicjatywie. Dlatego zaufajcie jedynie Mi, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim, a uczynię cuda, w takim stopniu, w jakim Mi się oddacie i w jakim przestaniecie ufać sobie.

    Ofiaruję wam skarby łask, gdy staniecie się ubodzy. Jeśli macie swoje własne źródła pomocy, również te najmniejsze, albo takich szukacie, znajdujecie się na naturalnej płaszczyźnie i idziecie naturalnym biegiem rzeczy, w który często wkracza szatan. Nikt, kto wszystko przedyskutuje, omówi, rozpatrzy albo wyważy i zaplanuje nie uczyni cudu, nawet święty. Ten, kto odda się Bogu działa z Bogiem!

    Gdy jednak będziesz widział, że nadal wszystko coraz to bardziej się komplikuje, to także i wtedy mów z zamkniętymi oczami duszy: „Troszcz się Ty”. I odwróć swoją uwagę w inną stronę, ponieważ twój niepokój utrudnia ci widzieć zło i jednocześnie Mi ufać. Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach. Czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie cuda. Zatroszczę się o to, przyrzekam to wam.

    W takiej postawie oddania się módlcie się zawsze, a będziecie mieć wielki pokój i spokój, także wtedy, gdy ofiaruję wam łaskę ofiary, zadośćuczynienia i miłości, która włoży (na was) cierpienie. Powiesz, że to niemożliwe? A zatem zamknij oczy i mów całą swoją duszą:„Jezu, troszcz się Ty”. I nie obawiaj się, Ja się zatroszczę, i będziesz wielbić Moje Imię.

    Wszystkie twoje modlitwy nie mają takiej wagi jak ten jeden jedyny akt pełnego ufności oddania się Mi; przemyśl to.

    Nie ma bardziej skutecznej Nowenny, aniżeli ta:
    „O Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się Ty”.


    Dolindo Ruotolo (ur. 6 października 1882 w Neapolu, zm. 19 listopada 1970 tamże) – włoski ksiądz oraz tercjarz franciszkański, ogłoszony przez Kościół katolicki Sługą Bożym, cieszył się wielkim szacunkiem Ojca Pio.
    Był piątym z jedenaściorga dzieci Raphaela, inżyniera i matematyka oraz Silvi Valle, potomkini neapolitańskiej arystokracji. W dzieciństwie cierpiał z powodu problemów ze zdrowiem oraz trudności finansowych rodziny. W 1896 roku, po separacji rodziców, wraz ze swoim bratem Elio trafił do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy (Scuola Apostolica dei Preti della Missione), a trzy lata później został przyjęty do nowicjatu. 1 czerwca 1901 roku złożył śluby, po których poprosił o możliwość pracy na misjach w Chinach. Jednak jego prośbę odrzucono. Po święceniach kapłańskich 24 czerwca 1905 roku został mianowany profesorem Szkoły Apostolskiej i zajmował się nauczaniem śpiewu gregoriańskiego. Przez krótki czas pracował w Taranto oraz Molfetcie, gdzie zajmował się reformą seminarium.
    W latach 1907-1937 bywał podejrzewany o herezję, stawał przed Świętym Oficjum, był poddawany badaniom psychiatrycznym i zawieszany w obowiązkach. Dopiero 17 lipca 1937 roku pozwolono mu ostatecznie wrócić do posługi kapłańskiej w Neapolu, w parafii San Giuseppe dei Nudi. Pozostawił po sobie 33 tomy komentarzy biblijnych, liczne dzieła teologiczne, mistyczne i ascetyczne, tomy listów i zapisków autobiograficznych.
    Po wylewie w 1960 roku lewa strona jego ciała była sparaliżowana. Zmarł 19 listopada 1970 roku. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.
    Nazwiskiem Dolindo Ruotolo jest podpisana prorocza wiadomość z dnia 2 lipca 1965 roku na temat obalenia komunizmu przez polskiego papieża (jej autentyczność poświadczył słowacki biskup Pavel Hnilica):
    „Maryja do duszy. Świat idzie ku zatracie, ale Polska, jak w czasach Sobieskiego, dzięki pobożności do Mojego serca będzie dzisiaj jak tamci w liczbie 20 tysięcy, którzy uratowali Europę i świat przed turecką tyranią. Polska uwolni świat od najstraszliwszej tyranii komunistycznej. Pojawi się nowy Jan, który w heroicznym marszu rozerwie kajdany i pokona granice narzucone przez komunistyczną tyranię. Pamiętaj o tym. Błogosławię Polskę. Błogosławię ciebie. Błogosławcie mnie. Ubogi ksiądz Dolindo Ruotolo – ulica Salvator Rosa, 58, Neapol”.

  15. an m pisze:

    + w intencji Kate

  16. an m pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za mojego syna, który w najbliższym czasie przystępuje do BIERZMOWANIA, aby w głęboki i wyjątkowy sposób przeżył to święto i aby zły, który krąży i nas dręczy ( w ostatnim czasie intensywniej ) dał nam spokój. Z Panem Bogiem

    • mariaP pisze:

      Szatan w ciemności łowi, jest to nocne zwierzę, Chroń się przed nim w światło, tam cię nie dostrzeże. ( Adam Mickiewicz )
      Mysle , ze codzienna serdeczna modlitwa do Ducha Swietego przyniesie i pokoj , i odpowiednie przygotowanie do tego Sakramentu dojrzalosci . Gdzie jest Duch , tam jest Zycie – z Panem Bogiem

    • bogumila2014 pisze:

      +++

  17. an m pisze:

    dziękuję wszystkim, Bóg zapłać

    • mariaP pisze:

      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/oredzie_mlodziez_30111997.html

      Jan Pawel II do mlodziezy – Duch Święty nauczy was wszystkiego-
      (por. J 14, 26)

      Na zakonczenie oredzia Jan Pawel II zwraca sie Do Maryi, Oblubienicy Ducha Świętego , slowami Swietego z Toledo ,


      Do Niej, do Matki Kościoła, zwracam się razem z wami słowami św. Ildefonsa z Toledo:
      «Proszę Cię, proszę, o święta Dziewico,
      bym otrzymał Jezusa od tegoż Ducha Świętego,
      za którego sprawą Ty sama Go zrodziłaś.
      Niech moja dusza przyjmie Jezusa
      za sprawą Ducha Świętego,
      przez którego poczęło Go Twoje ciało.
      Obym pokochał Jezusa w tym samym Duchu,
      w którym Ty wielbisz Go jako Pana
      i kontemplujesz jako Syna».
      (De virginitate perpetua Sanctae Mariae, XII: PL 96, 106).

      Wszystkim z serca błogosławię.

      Krotko i suto!

  18. Sylwia pisze:

    Papież Franciszek ostrzega przed pułapkami

    Misjonarze miłosierdzia mają być znakiem i narzędziem Bożego przebaczenia – zaznaczył Franciszek podczas Mszy św. odprawianej w Środę Popielcową w bazylice św. Piotra w Watykanie.
    Franciszek ostrzega przed pułapkami.

    „Niech wasze ręce błogosławią i pocieszają braci i siostry jak ojcowskie dłonie, niech poprzez was spojrzenie i ręce Ojca spoczną na dzieciach i uleczą ich rany” – zachęcał papież. Podczas koncelebrowanej Eucharystii Ojciec Święty dokona aktu rozesłania na świat „misjonarzy miłosierdzia”. Są to specjalnie wybrani kapłani, którzy w imieniu papieża będą głosić Boże Miłosierdzie i świadczyć o nim w konfesjonale. Jest ich w sumie ponad tysiąc, w tym 40 z Polski.

    W homilii Franciszek zwrócił uwagę, że Słowo Boże na początku Wielkiego Postu kieruje do Kościoła i do każdego z nas dwie zachęty. Pierwszą są słowa św. Pawła: „pojednajcie się z Bogiem”. „Nie jest to zwykła dobra ojcowska rada, ani też jedynie propozycja; jest to prawdziwe i w pełnym tego słowa znaczeniu błaganie w imieniu Chrystusa” – zaznaczył papież i pytał: „Dlaczego tak uroczyste i stanowcze wezwanie?” „Ponieważ Chrystus wie, jak bardzo jesteśmy słabi i grzeszni, zna słabość naszego serca; widzi, że jest ono zranione przez zło, jakie popełniliśmy i jakiego doznaliśmy. Wie, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia, wie, że musimy poczuć się kochanymi, aby czynić dobro” – wyjaśniał Franciszek i przypomniał, że „Chrystus zwycięża grzech i podnosi nas z nieszczęść, jeśli je Jemu powierzymy”.

    Pełny tekst papieskiej homilii

    Wskazał na przeszkody, które „zamykają drzwi serca”. Pierwszą pokusą jest sytuacja aby „żyć z własnym grzechem, minimalizując go, zawsze się usprawiedliwiając, myśląc, że nie jesteśmy gorsi od innych”. „W ten sposób zamykają się jednak zamki duszy i pozostajemy zamknięci wewnętrznie, stajemy się więźniami zła” – zaznaczył papież.

    Kolejną przeszkodą jest wstyd. „Wstyd, jest w istocie dobrym znakiem, ponieważ wskakuje, że chcemy oderwać się od zła. Jednak nigdy nie może przemieniać się w lęk czy strach” – powiedział papież.

    Trzecią pułapką jest sytuacja, kiedy zaszywamy się w naszej niedoli, gdy ciągle rozpamiętujemy rzeczy negatywne, łącząc je ze sobą, aż po pogrążenie się w najciemniejszych otchłaniach duszy. „Wtedy stajemy się przyzwyczajeni do smutku, którego nie chcemy, zniechęcamy się i jesteśmy słabsi w obliczu pokus. Dzieje się tak, bo jesteśmy sami ze sobą, zamykając się i uciekając od światła; podczas gdy tylko łaska Pana nas wyzwala” – mówił Franciszek i zachęcił aby „nie trwać w sobie samym, ale iść do Chrystusa gdyż w Nim znajdziemy „orzeźwienie i pokój”.

    Mówiąc o drugiej „wielkopostnej zachęcie” Franciszek przytoczył słowa proroka Joela: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem”. Wskazał na tajemnicę grzechu, którą jest oddalenie się od Boga, od innych ludzi, od samych siebie. Wskazał na trzy środki, leki, które leczą z grzechu: modlitwę, posługę charytatywną i post. Modlitwa oznacza powiedzenie: „nie jestem samowystarczalny, potrzebuję Ciebie, Ty jesteś moim życiem i moim zbawieniem”. Posługa charytatywna, która nie jest dawaniem czegoś na sposób paternalistyczny, aby uspokoić sumienie, ale zaakceptować tego, kto potrzebuje naszego czasu, naszej przyjaźni, naszej pomocy. Natomiast post i pokuta uwalniają od uzależnień wobec tego co mija i uczą bycia bardziej wrażliwymi i miłosiernymi.

    Franciszek podkreślił, że Jezus nas wzywa byśmy żyli modlitwą, miłością i pokutą w sposób konsekwentny, autentycznie, przezwyciężając obłudę. „Niech Wielki Post będzie czasem dobroczynnego „okrzesywania” z fałszu, światowości, obojętności: by nie myśleć, że wszystko jest w porządku, jeśli ja mam się dobrze; aby zrozumieć, że to, co się liczy to nie akceptacja, dążenie do sukcesu i zgody, ale oczyszczenie serca i życia; aby odnaleźć na nowo tożsamość chrześcijańską, to znaczy, miłość, która służy, a nie egoizm, który posługuje się innymi” – zachęcił na zakończenie Franciszek.

  19. Weronika pisze:

    Modlitwa do Matki Bożej z Lourdes
    Matko Najświętsza, słynąca w Lourdes wielkimi łaskami, przez dobroć, jakiej dajesz tyle dowodów w tym wybranym miejscu, błagamy Cię pokornie, uproś nam wszystkie cnoty, aby nas uświęciły oraz wyjednaj nam zupełne zdrowie duszy i ciała i dopomóż, abyśmy go użyli na chwałę Boga, dla dobra bliźnich i zbawienia duszy. Amen.

    Modlitwa Jana Pawła II.
    Bądź pozdrowiona, Maryjo, Niewiasto wiary, pierwsza pośród uczniów! Dziewico, Matko Kościoła, pomagaj nam zawsze zdawać sprawę z nadziei, która jest w nas, ufać w dobroć człowieka i w miłość Ojca.

    Naucz nas budować świat od wewnątrz: w głębi ciszy i modlitwy, w radości miłości braterskiej, w niezrównanej mocy krzyża. Święta Maryjo, Matko wierzących, nasza Pani z Lourdes, módl się za nami. Amen.

    • Paweł pisze:

      MODLITWA ZA CHOREGO
      zainspirowana przez Matkę Bożą w Medjugorju w sobotę, 22 czerwca 1985 roku (widząca: Jelena) –
      „Gospa mówi, że jest to najpiękniejsza modlitwa, jaką można odmówić za chorego”:

      „Przed tą modlitwą (…) odmówcie trzy razy ‚Chwała Ojcu’.”

      O mój Boże,
      oto przed Tobą ten chory:
      przyszedł Cię prosić
      o to, czego pragnie
      i o to, co uważa za najważniejsze dla siebie.
      Ty, o mój Boże,
      wprowadź w jego serce te słowa:
      „Najważniejsze jest zdrowie duszy!”
      Panie, niech się w nim wypełni
      cała Twoja wola: jeśli chcesz by wyzdrowiał,
      by zostało mu dane zdrowie;
      jeśli jednak inna jest Twoja wola,
      niech dalej niesie swój krzyż.
      Proszę Cię także za nas,
      którzy się za nim wstawiamy;
      oczyść nasze serca,
      abyśmy byli godni przekazać
      Twoje święte miłosierdzie.
      Strzeż go i ulżyj mu w cierpieniu,
      niech się w nim wypełni Twoja święta wola,
      niech przez niego zostanie objawione Twoje święte imię;
      pomóż mu odważnie dźwigać krzyż.

      [Zacytowałem ze str. 271-272 książki „SŁOWA Z NIEBA – Wszystkie orędzia z Medjugoria”, wydanie Wydawnictwa Księży Marianów, Warszawa 1997.]

      Niedawno dostałem od księży werbistów z Pieniężna książeczkę „Módlmy się… o zdrowie w chorobie” (wydanie III Wydawnictwa JUT, Szczebrzeszyn 2015, „Za zezwoleniem władzy kościelnej”), w której na str. 15-16 znajduje się powyższa modlitwa w odrobinę podretuszowanej formie:

      O mój Boże,
      oto przed Tobą ten chory przyszedł Cię prosić
      o to, czego pragnie,
      i o to, co uważa za najważniejsze dla siebie.
      Ty, o Boże,
      wprowadź w jego serce te słowa:
      „Najważniejsze jest zdrowie duszy!”
      Panie, niech się w nim wypełni cała Twoja wola:
      jeśli chcesz by wyzdrowiał, by zostało mu dane zdrowie,
      obdaruj go nim.
      Jeśli jednak inna jest Twoja wola,
      niech dalej niesie swój krzyż.
      Proszę Cię także za nas,
      którzy się za nim wstawiamy;
      oczyść nasze serca,
      abyśmy byli godni przekazać mu Twoje święte miłosierdzie.
      Strzeż go i ulżyj mu w cierpieniu,
      niech się w nim wypełni Twoja święta wola,
      niech przez niego zostanie objawione Twoje święte imię.
      Pomóż mu odważnie dźwigać krzyż.
      Amen.

  20. duszyczka pisze:

    Moja koleżanka będą w stanie błogosławionym usłyszała od doktora, że urodzi dziecko z zespołem downa. Stało się inaczej, urodziła piękną, zdrową dziewczynkę. Drugi lekarz powiedział:
    w medycynie nic nie ma na 100%.

  21. kasiaJa pisze:

    Kochani, dzisiaj byłam na mszy św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie – wszystkie wasze intencje zostały przedstawione Bogu. Oczekujmy owoców Bożej Miłości i Miłosierdzia ❤

    • kasiaJa pisze:

      To, co mi utkwiło w pamięci w sposób wyjątkowy, to słowa kapłana, który powiedział, żeby nie blokować Panu Bogu drogi do naszego uzdrowienia… Pewna kobieta jadąc na pielgrzymkę do miejsca świętego prosiła Boga, żeby jej oszczędził widzialnych cudów. Od tamtej pory pomimo, że uczestniczyła w wielu mszach o uzdrowienie, zdawało się, jakby Pan Bóg nie słyszał jej modlitw. Zdała sobie sprawę, że to może być skutek tamtego „zarzekania się” i odwołała swoje słowa na kolejnej mszy św. … , po której została uzdrowiona! 🙂

    • Bogumiła pisze:

      Kasiu z serca dziękuję! ❤ Niech Ci Bóg za to wynagrodzi morzem błogosławieństwa.

  22. marta pisze:

    Proszę o modlitwe za dziadka mojego meza Lukasza Henia, ktory dzis w nocy odszedl do domu Ojca , wieczne odpoczywanie racz Mu dac Panie…

    • kasiaJa pisze:

      Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

  23. rysik pisze:

    Nigeryjski biskup mówi, że miał wizję Chrystusa, po której jest pewien, że dzięki modlitwie różańcowej chrześcijanie zwyciężą zło Państwa Islamskiego oraz terrorystycznej organizacji Boko Haram.

    Biskup Oliver Dashe Doeme wzywa swoich wiernych do modlitwy różańcowej oraz daje świadectwo: „Pod koniec ubiegłego roku byłem w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem … modliłem się na różańcu i nagle ukazał mi się Jezus, który na początku nic nie mówił, ale po jakimś czasie wyciągnął miecz, następnie podał mi go, a w moich rękach okazał się różańcem”.

    Nigeryjski biskup zrozumiał, że ta wizja jest zapowiedzią zwycięstwa nad Boko Haram, które przyjdzie dzięki modlitwie różańcowej.

    Zachęcamy Was do odmawiania modlitwy różańcowej w intencji Nigerii, aby ponownie okazała się chwała Niepokalanej, która przepędza szatana i jego sługi!

    Źródło: http://www.catholicnewsagency.com/news/after-vision-of-christ-nigerian-bishop-says-rosary-will-bring-down-boko-haram-78382/

  24. Pingback: Modlitwa do Matki Bożej z Lourdes | Biały, bardzo biały

  25. Elizeusz pisze:

    Sprawie poznania i zgłębiania prawdy o tym, kim jest Maryja poświęcił całe swoje franciszkańskie życie św. Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941). Znając dobrze bogatą spuściznę teologii franciszkańskiej odnośnie osoby Maryi, szukał odpowiedzi na nurtujące go zadawane sobie pytanie: Kim jesteś, Niepokalane Poczęcie?’. Rezultaty studium, przemyśleń, odpowiedzi na te pytanie, św. Maksymilian zawierał w swoich pismach i szkicach, które przekazywał w wielu prowadzonych w wielu prowadzonych przez siebie konferencjach.
    I tak, by znaleźć odpowiedź na pytanie: ‘Kim jesteś, Niepokalane Poczęcie?’, św. Maksymilian wychodzi z dwóch wstępnych założeń, nad którymi się zatrzymuje, wnikliwie rozważając ich sens filozoficzno-teologiczny, aby lepiej zrozumieć, co będą znaczyć te dwa słowa: „poczęcie” i „niepokalana”, i co one wyrażają w odniesieniu do Maryi. Pierwszym z nich jest zestawienie odpowiedzi Matki Bożej danej św. Bernadetcie, z odpowiedzią, którą Bóg dał Mojżeszowi na górze Horeb, tak o tym mówiąc:
    „Pan Bóg objawiając się Mojżeszowi powiedział o Sobie: ’Jam jest, którym jest’ (Wj 3,14 i 6,2) – to znaczy, że Jest Istnieniem Samym. Matka Najświętsza, zapytana przez Bernadettę, jak się nazywa, odpowiedziała: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’. Oto definicja Niepokalanej”.
    W zestawieniach tych odpowiedzi, O. Kolbe dostrzega paralelizm, polegający na tym, że jak Bóg swą odpowiedzią na pytanie Mojżesza: „Jakie jest Twoje Imię?”(Wj 3,13) wyraża, jaka jest Jego istota, kim jest, tak samo Matka Boża odpowiadając na pytanie Bernadetty wyraża, jaka jest Jej istota, kim jest, dając definicję samej siebie. Istotnie, w rzeczy samej odpowiedź, w której Bóg zdefiniował Siebie Samego: „Ja jestem ,który jestem”(Wj 3,14) – jak twierdził św. Maksymilian – może być zastosowana tylko do Niego Samego, ponieważ On istnieje Sam ze siebie, będąc od nikogo niezależnym, gdy tymczasem wszystko, co jest poza Bogiem, nie jest istnieniem niezależnym, lecz otrzymuje istnienie od Boga (por. Rz 4,l7).
    Nadto w poniższych słowach precyzuje dalej, że wszystko, co jest poza Bogiem, nie tylko nie posiada istnienia ze siebie, ale nieustannie musi czerpać od Niego:
    „Każde stworzenie i wszystko, co jest poza Nim, istnieje od Boga. Sam Bóg istnieje tylko Sam od siebie. W każdej chwili wszystko otrzymuje istnienie od Boga” (konferencja 9.IV.1938r. Por. Mdr 11,24n i 1Kor 8,6a).
    Również Maryja przez otrzymanie istnienia swego od Boga jest stworzeniem, o czym tak dalej w czasie tej konferencji, O. Kolbe mówił: „Matka Najświętsza jest też stworzeniem Bożym. Z tego tytułu nie jest czymś w stosunku do siebie Samej. Czym zaś jest, ma to od Pana Boga”.
    Drugie z tych założeń odnosiło się do dziedziny filologii, do pochodzenia w języku polskim słowa „poczęcie”. Otóż słowo ‘poczęcie’ pochodzi od słowa ‘począć’, to znaczy zapoczątkować, zacząć, począć się. Wychodząc z tego założenia i pochodzenia filologicznego tych słów, św. Maksymilian wnioskuje, że poczęcie w ogóle oraz poczęcie konkretne znaczy i jest czymś, co nie jest wieczne, co ma swój początek, co zaczęło istnieć czasie, a zatem jest stworzeniem. Więc i Maryja skutek otrzymania istnienia od Boga jest poczęciem, przeto kiedy sama w Lourdes mówi, że jest Poczęciem, nie mówi o sobie nic innego, jak tylko to, że jest stworzeniem.
    „Poczęcie wprawdzie – wyznaje O. Kolbe – bo w czasie poczyna się Jej istnienie, ale Niepokalane Poczęcie”; a w artykule ‘Immaculata’: „Natomiast Dziewica Niepokalana ma swój początek od Boga, jest stworzeniem, jest poczęciem”.
    Termin ‘poczęcie’, św. Maksymilian bierze więc bądź w ogólnym znaczeniu otrzymania przez stworzenia istnienia bezpośrednio od Boga (jak np. świat, aniołowie, pierwsi Rodzice), bądź w znaczeniu szczególnym, tj. otrzymania istnienia od Boga prze pośrednictwo rodziców.
    Po tym wnikliwym rozważeniu terminu „poczęcie”, św. Maksymilian przechodzi do zbadania w odniesieniu do Maryi, przymiotnika „niepokalane”.
    Mówił o tym w ten sposób:
    „Niepokalane – znaczy – że od samego początku istnienia nie było w niej najmniejszego odchylenia od woli Bożej. Niepokalana jest najdoskonalszym stworzeniem bez żadnej plamy grzechowej, najbardziej ze stworzeń przebóstwioną, boską. W Niej przejawia się najdoskonalsza miłość stworzenia ku Bogu” (Konferencja 26.VII.1939r.).
    Jeśli do każdego stworzeń, które otrzymały albo otrzymują istnienie od Boga w każdej chwili swego istnienia – idąc za myślą św. Maksymiliana – może odnosić się termin poczęcie, to czym różni się poczęcie Maryi od poczęcia innych stworzeń? O. Kolbe odpowiada na to, że taka różnica wynika z faktu, iż poczęcie Maryi jest poczęciem niepokalanym, bez zmazy i dlatego określenie „Niepokalane Poczęcie” przysługuje wyłącznie tylko Jej. Wyraża się w ten sposób:
    „Kim jesteś, o Niepokalane Poczęcie? Nie Bogiem, bo Ten poczęcia nie ma, ani aniołem stworzonym bezpośrednio z niczego; nie Adamem ulepionym z mułu ziemi (Syr 33,10), nie Ewą wziętą z boku Adama (Rdz 2,21), ani też wcielonym Słowem, które od wieków już istniało i raczej poczętym niż poczęciem jest. Dzieci Ewy przed poczęciem nie istniały, więc bardziej poczęciem nazywać się mogą, lecz i od nich wszystkich Ty się różnisz, bo są to poczęcia pokalane grzechem pierworodnym, a Tyś jedna jedyna Poczęcie Niepokalane”.
    Oto dlaczego w Lourdes „Niepokalana nie zowie się już Niepokalanie Poczętą – zauważa św. Maksymilian – ale w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi, ‘Poczęcie Niepokalane’”.
    W tym miejscu można by zapytać O. Kolbego: czyż nasi Prarodzice, Adam i Ewa w stanie sprawiedliwości pierwotnej lub dobrzy aniołowie w każdej chwili swego istnienia nie byli niepokalanymi poczęciami? Na to pytanie O. Kolbe odpowiada porównując przymiot wyrażony przymiotnikiem „niepokalane” w poczęciu Maryi, z przymiotem wyrażonym przez ten sam przymiotnik w poczęciu aniołów i Prarodziców. W odniesieniu do Maryi ten przymiot jest czymś większym, bowiem Maryja rzeczywiście nie jest niepokalana tylko tak, jak aniołowie i prarodzice na początku swego życia, ale jest tak niepokalana, że ta niepokalaność należy do samej Jej istoty.
    cdn

    • Elizeusz pisze:

      „ Na ponawiane zapytanie Bernadetty, Niepokalana wyjawiła swoje Imię, mówiąc:
      ’Jam Jest NIEPOKALANE POCZĘCIE’. Rzeczywiście nikomu innemu, jak tylko Jej ta nazwa przysługuje” – mówi O. Kolbe. I powie też: „Niepokalana w objawieniu w Lourdes nie mówi: ’Ja jestem Niepokalanie Poczęta, lecz ‘Jestem Niepokalane Poczęcie’. Tymi słowami określa nie tylko fakt Niepokalanego Poczęcia, lecz także sposób, w jaki ten przywilej Jej przysługuje. Ona sama jest Niepokalanym Poczęciem; a więc nie jest to jakaś przypadłość, lecz coś należącego do Jej natury”.
      W Szkicu ‘Objawienie w Lourdes’, O. Kolbe powie:
      „W Lourdes Niepokalana Dziewica na kilkakrotne zapytanie Bernadetty, kim jest, aby wyjawiła swoje Imię, nie odpowiedziała: ‘Ja jestem Tą, która została bez grzechu poczęta’, ale odpowiedziała: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’. Tymi słowami jasno wyraziła, że nie jest tylko Niepokalanie Poczętą, lecz nawet samym Niepokalanym Poczęciem, jak czymś innym jest rzecz biała i sama jej białość, czymś innym rzecz doskonała i jej doskonałość. Mówiąc o sobie, tak Bóg odezwał się do Mojżesza: ‘Jam jest, którym jest’ (Wj 3,14), to jest do istoty Mojej należy bym naturę swą miał zawsze od Siebie: bez początku. Natomiast Dziewica Niepokalana ma swój początek od siebie: jest stworzeniem, jest poczęciem, wszakże Niepokalanym Poczęciem”.
      To, co do tej pory powiedziane zostało o Niepokalanym Poczęciu było niejako punktem wyjścia w rozważaniach św. Maksymiliana na temat relacji Maryi jako Niepokalanego Poczęcia do Trójcy Świętej, a potem też do innych prawd maryjnych. Zatem podążajmy za nim dalej, jego drogą.
      O. Kolbe obstając przy rozumieniu terminu poczęcie jako uzyskanie istnienia od Boga przez udział rodziców, będące owocem ich miłości, analogicznie odnosi je do Boga, twierdząc, że owocem miłości Ojca i Syna, owocem miłości niestworzonej jest poczęcie. Jest to zupełne , nie spotykane dotychczas novum w słownictwie teologicznym. Ale podczas gdy w przypadku stworzeń poczęcie lub poczęcia są stworzone, są owocem miłości stworzonej (tj. wynikiem działania rodziców), w Bogu Poczęcie jest niestworzone, jest wieczne, święte, niepokalane, jako owoc odwiecznej miłości Ojca i Syna, miłości, którą Ojciec i Syn się miłują, a jest nią Duch Święty. W dyktowanym przez siebie, w dniu swego aresztowania, 17 lutego 1941r., Szkicu ‘Niepokalane Poczęcie’, św. Maksymilian, mówiąc o pochodzeniu Osób Boskich, nazywa zaistnienie Ducha Świętego ‘poczęciem’:
      „Ojciec rodzi Syna, a Duch od Ojca i Syna pochodzi. W tych kilku słowach mieści się tajemnica życia Trójcy Przenajświętszej i wszystkich doskonałości w stworzeniach, które nie są niczym innym, jak echem różnorodnym, hymnem pochwalnym w różnobarwnych tonach tej pierwszej najpiękniejszej tajemnicy. Słowa wzięte ze słownika stworzeń niech nam posłużą, bo innych nie mamy, choć zawsze pamiętać musimy, że to bardzo niedoskonałe słowa. Kim Ojciec? Co stanowi Jego istotę? Rodzenie, że rodzi Syna od wieków, na wieki, zawsze rodzi Syna. Kim Syn? Rodzonym, że zawsze i od wieków rodzony przez Ojca. A kim Duch? Jest owocem miłości Ojca i Syna. Owocem miłości stworzonej to poczęcie stworzone. Owocem zaś miłości i pierwowzoru tej miłości stworzonej, to też nic innego, jak tylko poczęcie. Duch więc to poczęcie niestworzone, przedwieczne, pierwowzór wszelkiego poczęcia życia we wszechświecie. Ojciec więc rodzi, Syn jest rodzony, Duch jest poczynany i to jest Ich istotą, którą się różnią nawzajem. Jednoczy zaś Ich ta sama natura, boskie istnienie istotne. Duch Święty – to poczęcie przenajświętsze, nieskończone, święte, niepokalane”. cdn

    • Elizeusz pisze:

      Wychodząc z tego, że Niepokalane Poczęcie (Maryi) jest stworzone, odkrywa w Bogu Niepokalane Poczęcie niestworzone (Duch Święty), stwierdza, że Maryja i Duch Święty mają to samo imię, mówiąc:
      „Jeżeli w stworzeniach oblubienica otrzymuje nazwę oblubieńca dlatego, że do niego należy, z nim się jednoczy, do niego upodabnia i staje się w zjednoczeniu z nim czynnikiem twórczym życia, o ile bardziej nazwa Ducha Przenajświętszego: Poczęcie Niepokalane, jest nazwą Tej, w której On żyje miłością płodną w całym porządku nadprzyrodzonym”.
      Powie więc O. Kolbe, że to Duch Święty dał własne imię Maryi, a ponieważ wymiana imienia, jaka zachodzi u stworzeń, ma miejsce właśnie wśród oblubieńców, wobec tego Maryja i Duch Święty są Oblubieńcami, i dlatego w łonie Maryi, Oblubienicy Ducha Świętego, Który poczyna w czasie życie boskie Boga-Człowieka, tj. dokonuje się wcielenie; i zawsze w Jej łonie mogą ludzie być wcielani w Chrystusa, tj. odradzać się do nowego życia. Taka jest według św. O. Kolbe płodność ze zjednoczenia N i e p o k a l a n e g o P o c z ę c i a n i e s t w o r z o n e g o z N i e p o k a l a n y m P o c z ę c i e m s t w o r z o n y m.
      A wyraził to, w poniższym fragmencie cytowanego już szkicu ‘Niepokalane Poczęcie’:
      „Jakie to zjednoczenie? Jest ono nasamprzód wewnętrzne, zjednoczeniem istoty Niepokalanej z istotą Ducha Przenajświętszego, Który w Niej mieszka, w Niej żyje i to od pierwszej chwili Jej istnienia, zawsze i na wieki. – Na czym polega to życie Jego w Niej? On sam w Niej jest miłością; to miłość Ojca i Syna, miłość, którą Bóg Sam siebie miłuje, miłość całej Trójcy Przenajświętszej, miłość płodna, poczęcie. W podobieństwach stworzonych zjednoczenie miłości to zjednoczenie najściślejsze (…) ‘już nie są dwoje, ale jedno ciało’(Mt 19,6).
      W sposób bez porównania ściślejszy, bardziej wewnętrzny, istotniejszy Duch Przenajświętszy żyje w duszy Niepokalanej, w Jej istocie i Ją zapładnia, i to od pierwszej chwili istnienia, przez całe Jej istnienie, czyli wiecznie. To Poczęcie odwieczne Niepokalane [tj. Duch Święty] poczyna niepokalanie życie Boże w łonie duszy Maryi (z komentarza: „Co ma na myśli
      o. Kolbe używając słów: ‘w łonie duszy Maryi’? Wydaje się, że chce powiedzieć, że Duch Święty, Niepokalane Poczęcie niestworzone, jest obecny w duszy, w całym bycie {‘łono duszy’} Maryi od początku Jej istnienia, tzn., że Maryja jako Niepokalane Poczęcie stworzone została urzeczywistniona w czasie w stanie łaski, czyli mając w sobie łaskę, życie Boże”), Jej Niepokalane Poczęcie. I panieńskie łono Jej ciała jest dla Niego zarezerwowane i w Nim poczyna w czasie – jak wszystko co materialne dzieje się w czasie – też życie Boże Boga-Człowieka. (…). A Ona wpleciona w miłość Trójcy Przenajświętszej, staje się od pierwszej chwili istnienia na zawsze, na wieki dopełnieniem Trójcy Przenajświętszej. – W zjednoczeniu Ducha Świętego z Nią nie tylko miłość łączy te dwie istoty, ale jedna z nich – to cała miłość Trójcy Przenajświętszej, a druga – to cała miłość stworzenia. I tak w tym zjednoczeniu łączy się niebo z ziemią, całe niebo z całą ziemią, cała Miłość odwieczna z całą miłością stworzoną. To szczyt miłości. – I Niepokalana w Lourdes zwie się już Niepokalanie Poczętą, ale – jak opowiada św. Bernadetta – mówi: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ ”.
      Maryja powiedziała o sobie: „Jam jest Niepokalane Poczęcie”. Tajemnica Jej imienia.
      Św. Maksymilian w Szkicu ‘Akt poświęcenia się Niepokalanej, napisał takie słowa:
      „Niepokalany Pan Jezus i poczęty, ale nie był On poczęciem, ponieważ jako Bóg istniał już przedtem i stosowały się do Niego słowa Imienia Bożego objawione Mojżeszowi: ‘Jam jest, którym jest’ (Wj 3,14), który zawsze jest, a nie poczyna być. Inni ludzie są poczęciem, ale skalanym. Ona jedna jest nie tylko poczęta, ale Poczęciem i to Niepokalanym. Nazwa ta mieści wiele więcej tajemnic, które z czasem odkrywane będą. Wskazuje ona bowiem, że jakoby do istoty Niepokalanej należało Jej Niepokalanie Poczęcie”.
      W wyjaśnieniu tajemnicy Niepokalanego Poczęcia, którą zgłębiał św. Maksymilian Kolbe, nieocenioną pomocą będą słowa Orędzia Pana Jezusa o Niepokalanym Poczęciu Maryi, pisane (w końcu lat 80-ych XX w.) przez pewną osobę pod Jego ‘dyktando’; zrodziło się ono w kręgu duchowości franciszkańskiej i jest w pewnej mierze kontynuacją i rozwinięciem idei św. Maksymiliana. Treść tego Orędzia rozświetla właśnie tajemnicę Niepokalanego Poczęcia, imienia, którym Maryja przedstawiła się św. Bernadetcie, 25 marca 1858r. w Lourdes. Przytoczone poniższe fragmenty tego Orędzia ukażą nam istotę tej Tajemnicy, z odniesieniem do tego, co jest zapisane w Piśmie Świętym o Maryi.
      W tym Orędziu, Pan Jezus kilkakrotnie z mocą podkreśla fakt, że prawdę o Niepokalanym Poczęciu dał Kościołowi i światu przez św. Maksymiliana w Niepokalanowie. Na pytanie : ‘Co to jest właściwie Niepokalane Poczęcie?’, Pan Jezus, tak odpowiada: „Bóg rzekł do węża: wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę…” (Rdz 3,15). cdn

    • Elizeusz pisze:

      Ja Bóg i Człowiek w Niepokalanej Mej Matce miażdżę głowę szatana. Niepokalane Poczęcie – to Bóg Trójjedyny w Niepokalanej Maryi miażdżący głowę szatana! To Moje odwieczne Bóstwo i człowieczeństwo dane Mi w czasie przez Matkę i w Matce. Dlaczego Niepokalane Poczęcie? Niepokalaność to Ja, odwieczny Bóg; Poczęcie to Ja – Człowiek, poczęty w Mej Matce i przez Moją Matkę, zrodzony dla człowieka. Niepokalane Poczęcie – to Moje Imię Trójjedynego Boga i Jezusa Chrystusa. Niepokalany jest Ojciec i Syn, i Duch Święty; Ja jestem poczęty i zrodzony: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus” (Łk 1,34). Niepokalane Poczęcie – to Moje Imię w stworzeniu wolnym od grzechu – W Mej Matce, Córce i Oblubienicy.
      „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię” (Łk 1,35) – aby POCZĘTE mogło się NARODZIĆ.
      Maryja wypowiadając słowa: „Jam jest Niepokalane Poczęcie” wypowiada Imię Ojca, Syna, Ducha Świętego; Ojca, który Mnie posłał (J 6,38 i 7,16 i 8,42) i Ducha Świętego, którego chciałem posłać.
      „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w Moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26) – przypomni w Niepokalanym Poczęciu.
      Aby świat poznał Ojca , wysyła On Ducha Świętego, który zstępuje na Maryję i mocą Najwyższego osłania przekazując Jej tajemnicę woli Boga. On też później właśnie ‘przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem’.
      Moja Matka (posłana) w Lourdes, w Fatimie, w każdym innym miejscu nie wyraża swojej woli, bowiem zawsze pozwala poznać wolę Ojca Mocą Ducha Świętego. Mówiąc: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ przypomina to, że mocą Ducha Świętego zostaje powołany Kościół; przypomina, że ‘Jej potomstwo zmiażdży głowę szatana’ . Tak, jak moc Najwyższego osłoniła Mą Matkę – tak teraz Moja Matka osłania moc Najwyższego, Osobę Ducha Świętego. Stąd św. Maksymilian powie: „Ona jest jakby Duchem Świętym” (używając śmiałych i zaskakujących wyrażeń O. Kolbe porównuje zjednoczenie Maryi z Duchem Świętym – o czym była już mowa – ze zjednoczeniem Słowa z naturą ludzką, i stąd utrzymuje, że Duch Święty jakby wcielił się w Niepokalanej. Wyraża to, w tych oto słowach: „Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej przyszła na świat i dała dowód swej miłości. Trzecia Osoba Trójcy nie jest wcielona. Słowo jednak: Oblubienica Ducha Przenajświętszego – jest o wiele głębsze, niż w pojęciach ziemskich. Możemy poniekąd mówić, że Niepokalana jest wcieleniem Ducha Przenajświętszego” {konferencja 5.II.1941r.} i „Duch Święty to jakby wcielona Niepokalana i odwrotnie – Niepokalana to jakby uosobienie Ducha Przenajświętszego”{konferencja 16.VIII.1938r.}). Nie jest Duchem Świętym, ale osłania moc Ducha Świętego, Ducha Miłości Ojca i Syna, poczętego i zrodzonego z Tej, która jest pełna łaski, z którą jest Pan, która jest błogosławiona między niewiastami. Poznanie imienia (istoty, natury) Boga przez Nią staje się coraz głębsze, coraz więcej pozwala uwielbić Jego Miłość. Lud izraelski wie, że ‘Jestem, który Jestem’, posyła Mojżesza. Kiedy żołnierze przychodzą Mnie pojmać, mówię: ‘Ja Jestem’ (J 18,5.8). Bernadetta, gdy pyta ‘Panią’ o imię, słyszy: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’. Izrael poznał Ojca. Apostołowie poznali Syna, Kościół zaś poznaje Ducha Świętego, osłoniętego Maryją. Poznaje Ducha Miłości Ojca i Syna. ‘Jestem, Który Jestem’ – to imię Ojca (Wj 3,14). ‘Ja Jestem’ (J 18,5) – to imię Ojca i Syna. ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ – to imię Ojca, Syna, Ducha Świętego.
      Kiedy Maryja mówi do Bernadetty: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’ – odsłania ukryte imię Boga w Sobie, gdyż sama o sobie tak powiedzieć nie może. Wypowiada imię Boga, gdyż imię ‘Maryja’ nie jest tajemnicą dla stworzenia, gdyż jako Matka Jezusa, jako stworzenie nie jest tajemnicą i jako stworzenie, jako istota ludzka, ma swoje imię – Maryja (Maryja to: gwiazda, perła, światłość, pokój, ale też i gorycz). Nie jest więc tajemnicą Jej imię i nic w sobie nie kryje. Natomiast, kiedy mówi: ‘Jam jest Niepokalane Poczęcie’, nie mówi swego imienia, ale imię Boga; o sobie może tylko powiedzieć, że jest osłoną Boga. cdn

    • Elizeusz pisze:

      Niepokalane Poczęcie to ta sama Miłość w Bogu i Maryi Niepokalanej, wolnej na duszy i ciele od grzechu pierworodnego. Szatan nie z innego względu powiedział: „nie będę służył”, jak dlatego, że Bóg udzielił Stworzeniu tej miłości, Którą Sam jest. Wściekłość szatana nie tyle odnosi się do stworzenia, jakim jest Maryja, ile do tej miłości, która jest istotą Boga. Szatan nie nienawidziłby Maryi jako stworzenia, gdyby nie miłość, jaką dzieli ze swoim Stwórcą. Szatan Jej nienawidzi nie dlatego, że jest Stworzeniem, ale dlatego, że w żaden sposób nie może Jej zaszkodzić; ale że w tym Stworzeniu pojawił się obraz Boga-Miłości. To właśnie spowodowało jego wściekłość i „non serviam” – „nie będę służył” Miłości Bożej w stworzeniu, ani nie oddam Jej pokłonu (por. Mt 4,10). Wszystko, co mogłoby być i jest – choćby w najmniejszym stopniu – być obrazem miłości Bożej, jest w nienawiści szatana. Nie może on jej znieść.
      W jednym ze swych listów św. Max. Kolbe, tak się wyraził:
      „Niepokalana chce w nas i przez nas okazać pełność swego miłosierdzia – nie chciejmy stawiać Jej przeszkód, pozwólmy Jej działać. Dlaczego nas (tj. Zakon Franciszkański) wybrała. To jest tajemnicą Jej miłości”.
      Kto oddaje się Niepokalanej zwycięża śmierć, bo w Niej jest cała Trójca Święta. Kto oddaje się Niepokalanej, trwa w prawdzie Niepokalanego Poczęcia i jest owładnięty jego mocą. Szatan nie chce ustąpić i zaciekle walczy w Kościele, jak ryczący lew (1P 5,8), byleby tylko w duszy Kościoła nie dać miejsca Niepokalanemu Poczęciu. To niebezpieczeństwo widział św. Maksymilian, który w pewnym miejscu, tak powiedział:
      „Trzeba przyznać Maryi rolę Matki i Królowej, a następnie pozwolić Jej swobodnie działać. Wówczas Niepokalana odnosić będzie niesłychane triumfy. Zwycięży wszystkich nieprzyjaciół, samego nieprzyjaciela. Będzie to wtedy triumf Jezusa. Dla osiągnięcia tego celu trzeba przeżywać nasze poświęcenie się Niepokalanej w oddaniu się skutecznym, absolutnym i walczyć jako Jej uległe narzędzie”.
      Tajemnica Niepokalanego Poczęcia kryje w sobie i okrywa tajemnicę świętości tj. tajemnicę Krzyża. Tak, o tym mówił Pan:
      „Niepokalane Poczęcie to Mój Krzyż i Moja śmierć. To moc, która Mnie poczęła i zrodziła w Maryi; ta sama moc dała mi siłę cierpieć i umrzeć. Tę moc przekazałem na krzyżu uczniom i Kościołowi. Ojciec Mój usposobił Moją Matkę do trwania w tej mocy przez nią, abym Ja, jako człowiek niósł ją do człowieka i świadczył o Ojcu. Cała miłość Ojca do człowieka, została przekazana z Krzyża Kościołowi w Mej Matce, tak, jak Jan został dany Maryi, a Maryja Janowi (J 19,27-28). Na krzyżu zwyciężyła miłość Ojca we Mnie mocą Niepokalanego Poczęcia, mocą Ducha Świętego!
      Dzięki Maryi człowiek poznaje, że Bóg jest Trójcą: Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Taka jest Jego miłość do stworzenia. Tylko ze względu na Niepokalane Stworzenie, jakim jest Maryja, Bóg objawił, że jest Ojcem i Synem, i Duchem Świętym. Nie dał się wcześniej poznać, jak dopiero w chwili ‘Fiat’. Z chwilą ‘Fiat’ szatan został pokonany, ponieważ do człowieka w ‘Niewieście’ przyszła miłość miażdżąca jego głowę. Kiedy Bóg mówi do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie, a Niewiastę czyli między szatana a Jej potomstwo, które zmiażdży mu głowę”, oznacza to zwycięstwo miłości dane człowiekowi mocą Niepokalanego Poczęcia. Niepokalane Poczęcie jest tarczą Kościoła i schronieniem człowieka przed szatanem. Tą tarczą i schronieniem jest Eucharystia, bo właśnie w Eucharystii jestem Niepokalanym Poczęciem. Każda Msza Święta jest głoszeniem prawdy o Niepokalanym Poczęciu.(…). Największym zachwytem Ojca w niebie byłem nie Ja, lecz Moja Matka, Niepokalana Maryja, Ta, którą wśród stworzeń wybrał sobie Bóg na Matkę. Ona zawsze Boga zachwyca, bo odwiecznie wybrana na Matkę w czasie nie przestaje rodzić Syna mocą Ducha Świętego. Jej ‘Fiat’ nie ustaje, a trwa podczas sprawowania bezkrwawej Ofiary.

      • Monika pisze:

        Elizeuszu, czy możesz podać źródło tych tekstów? Może jakiś link?
        Czy te przytoczone teksty pochodzą z jednej książki? Jeśli tak to z jakiej?

        • Elizeusz pisze:

          Moniko! Co do źródeł, z których korzystałem tworząc opracowanie o Maryi (latem 2008 r. w 150-ą rocznicę objawień Matki Bożej w Lourdes), którego pierwszą częścią była historia dogmatu/prawdy naszej wiary o Niepokalanym Poczęciu NMP, zaś drugą istota „Jestem Niepokalanym Poczęciem”, były nimi:
          1. książka „Błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe. Dokumenty, artykuły, opracowania”; praca zbiorowa pod kierunkiem O. Joachima Romana Bara, rozdz. V ‚Kongres Mariologiczny 11-12.VIII.1972’; O. Franciszkanie – Niepokalanów1974.
          2. Teksty dyktand Pana Jezusa stanowiące wyjaśnienie (liczące 84 str. formatu A5) istoty Jestem Niepokalane Poczęcie. Już nie pamiętam w jakich to okolicznościach stałem się właścicielem tego Orędzia Pana, na które złożyły się wspomniane już liczne dyktanda, z lat 1988-1989. Te skserowane dyktanda posiadam w maszynopisie.
          Nie mogę Ci, Moniko podać żadnych linków, bo po prostu tekstu tych źródeł nie ma w internecie, a także o ile mi wiadomo nie zostały opublikowane w postaci wydanej jakieś książki. Przyczyną jest też fakt, że o ile mi wiadomo, prawdopodobnie nikt z O. Franciszkanów nie podjął się kontynuacji pracy dzisiaj już św. Max. M. Kolbego dot. wyjaśniania tajemnicy słów Maryi: „Jestem Niepokalanym Poczęciem” czy też „Jestem Niepokalane Poczęcie”.
          Gdybyś chciała mieć dla siebie, Moniko te dyktanda, to musiałbym mieć Twój adres internetowy, poprzez e-mail podałaś by mi swój adres domowy, wtedy mógłbym Ci wysłać ksero tych arcyważnych w swej treści dyktand.
          Na zakończenie powiem Ci to jeszcze Moniko, że do czasu napisania tego opracowania o Maryi (dodam tytułem uzupełnienia, że pomocnym źródłem cz. 1 mego opracowania była książka autorstwa Vittorio Messori „Opinie o Maryi. Fakty, poszlaki, tajemnice”; Wydawnictwo FRONDA, W-wa 2007) nigdy nie odmawiałem Godzinek ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP, zaś po jego napisaniu ni stąd ni zowąd zacząłem je odmawiać codziennie (na początku jednym ciągiem całość Godzinek, a później jak to ongiś było w Kościele każda z części Godzinek o określ./konkretnej porze dnia, począwszy od rannej jutrzni, skończywszy na wieczornej komplecie. Po ofiarowaniu godzinek odmawiam hymn Magnifikat. I tak się dzieje od tamtej pory do dnia dzisiejszego.
          To by było na tyle odpowiedzi z mojej strony na Twoje, Moniko pytania. Pozdr. w Panu + 3J2.

        • wobroniewiary pisze:

          Sporo na ten temat jest w „Wykładzie Godzinek o Niepokalanem Poczęciu N.M. Panny”

        • Elizeusz pisze:

          Dodałbym jeszcze tytułem dopełnienia mojej dla Ciebie, Moniko odpowiedzi, że treść owych dyktand Pana od strony teologicznej, biblijnej wysokiego lotu jest jak najbardziej zgodna z nauką KK. Ich wiarygodność została potwierdzona przez znanych mi uznanych biblistów KK.

  26. kasiaJa pisze:

    No proszę, ledwo film wszedł na ekrany kin w Polsce a już go zdejmują… :/
    Uwaga!
    Od 12 lutego sieć kin HELIOS wycofuje z repertuaru film BERNADETTA. CUD W LOURDES. Istnieje jednak możliwość organizowania pokazów specjalnych! Wystarczy tylko skontaktować się z najbliższym kinem.

  27. Pingback: 11 lutego – Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, Światowy Dzień Chorego | Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s