Odmowa podjęcia przez Jarosława Kaczyńskiego jakiejkolwiek współpracy z SB, zobacz dokument

Mityczny „kwit na Kaczora”, którym straszyli polską prawicę przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości, robi furorę w mediach społecznościowych. Okazała się nim odmowa podjęcia jakiejkolwiek współpracy z SB przez obecnego prezesa PiS-u.

Odmawiam podpisania przedłożonego mi oświadczenia ze względu na jego szkodliwy ze względów moralnych charakter. Jednocześnie stwierdzam, że nie istnieją podstawy prawne zobowiązujące obywateli PRL do składania tego rodzaju deklaracji

— czytamy w dokumencie podpisanym przez Kaczyńskiego 17 grudnia 1981 roku.
Podoba mi się ten „kwit na Kaczora”. Już się dowiedziałam, że „z pewnością sfałszowany”
— napisała na Facebooku Agnieszka Romaszewska.
A swoja drogą widać, że Kiszczak w domu trzymał wybrane „varia”. Ciekawostki i kurioza. Pamiątki. Ciekawe gdzie była reszta dokumentów wiążących
— dodała dziennikarka.
Jak widać, również w tak dramatycznych czasach można było zachować się przyzwoicie. Jarosław Kaczyński jest tego najlepszym przykładem.
Źródło: wPolityce

*****
Głos Polski – min. Antoni Macierewicz

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityka, Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Odmowa podjęcia przez Jarosława Kaczyńskiego jakiejkolwiek współpracy z SB, zobacz dokument

  1. Marakuja pisze:

    Ks. Międlar: W propagandzie medialnej wszystko to, co narodowe wrzuca się do worka z napisem: „faszyzm”.

    Okrzyknięty przez „Gazetę Wyborczą” mianem „kapłan nienawiści” wciąż działa wśród narodowców i patriotycznej młodzieży. Rozmowa z ks. Jackiem Międlarem o fałszywym obrazie środowisk narodowych w społeczeństwie. O tym, czym jest naprawdę Marsz Niepodległości i dlaczego księża nie mogą zamykać się w kościołach i siedzieć cicho. Krzysztof Kwiatkiewicz: Zachęca ksiądz i sam jedzie na Marsz Niepodległości do Warszawy. Czy to jest miejsce dla księży?
    Ks. Jacek Międlar: Każdy obywatel demokratycznego państwa, a więc także ksiądz, ma prawo uczestniczyć w legalnych zgromadzeniach publicznych. A tym bardziej takich, w których hołduje się wartościom patriotycznym i chrześcijańskim. Moja i innych kapłanów obecność na Marszu z jednej strony jest wyrazem poparcia dla tego typu inicjatyw wbrew mainstreamowej propagandzie, która przedstawia to wydarzenie jako pełne agresji i przemocy. Z drugiej strony to odpowiedź na zawołanie papieża Franciszka, by wyjść na peryferia wiary, do tych ludzi, do których wielu boi się pójść. Ja nie byłbym w stanie być duszpasterzem np., związku kolejarzy czy harleyowców, bo się na tym nie znam i nie miałem z nimi nigdy styczności. Jeżeli jednak wyrastam ze środowiska narodowego i kibicowskiego, łatwiej mi jest dogadać się z tymi ludźmi i, co najważniejsze, głosić wśród nich kerygmat czyli Ewangelię.

    Czyli osoba księdza jest potrzebna narodowcom?

    Ks. Jacek Międlar: Absolutnie tak. Tym bardziej, gdy dostrzegam na to zapotrzebowanie. Ci ludzie wyrażają chęć, aby ksiądz był z nimi, błogosławił im, prowadził do Chrystusa. W tych środowiskach istnieje wielkie zapotrzebowanie na duszpasterzy, a ci nie zawsze chcą się zająć ewangelizacją narodowców.

    Może po prostu się boją. Dlaczego ludzie czują lęk przed marszami takimi jak np. ten w Warszawie czy Marsz Patriotów we Wrocławiu? Czy bezpodstawnie?

    Ks. Jacek Międlar: To efekt mainstremowej propagandy takich mediów jak „Gazeta Wyborcza”, tygodnik „Nie” czy telewizje TVN lub reżimowa TVP. Tworzą oni specyficzną otoczkę wobec uczestników marszu, środowisk narodowych, stosując narzędzia łudząco podobne do tych używanych przez komunistyczny Komintern. Wszystko to, co narodowe wrzuca się do worka z napisem: „faszyzm”. Ludzie słyszą tę propagandę od dziesiątków lat, ulegają jej, a potem obawiają się nie tego co trzeba. Mam nadzieję, że to wybrzmi dosadnie, że patrioci odcinają się od jakichkolwiek prowokacji i form agresji. Przecież na Marszu Niepodległości nie doszło nigdy do żadnego śmiertelnego wypadku, a media nieustannie straszą nim Polaków. Powiem dla kontrastu: na jednym z Przystanków Woodstock ginie 5 osób i żadna z nich nie umiera naturalnie. 3 osoby umierają z przepicia i przećpania, jedna w niewyjaśnionych okolicznościach i jedna po śmiertelnym pobiciu. I jaki był oddźwięk? Żaden. Festiwal jest nadal wspaniały, bo „rób ta co chceta” Owsiaka to kwintesencja wolności. Gdyby takie incydenty miały miejsce podczas Marszu, wszyscy wieszaliby psy na patriotach.

    Czyli nie boi się ksiądz niczego na Marszu Niepodległości?

    Ks. Jacek Międlar: Mam obawy, owszem, ale dotyczą one prowokacji policyjnych. Sami policjanci mówią mi: „Czy ksiądz myśli, że te prowokacje organizowane są przez zwykłych ludzi? To rola specjalnie postawionych policjantów, których zadaniem jest stworzenie chaosu podczas marszu tak, aby wizerunek tego wydarzenia został zniszczony”. Z rozmów z afery podsłuchowej jasno wynika, że MSW oraz policja uczestniczyły w eskalacji przemocy podczas Marszu Niepodległości, choćby w przypadku podpalenia budki przed ambasadą rosyjską.

    A chuligani?

    Ks. Jacek Międlar: Jest coś takiego, jak psychologia tłumu. Jeżeli ktoś sprowokuje sytuację w takim środowisku jak kibice, którzy, powiedzmy sobie szczerze, mają w sobie werwę, powoduje wtedy lawinę. Być może i spotkamy na marszu ludzi agresywnych, a ich agresja wynika często z frustracji spowodowanej ciągłym kłamstwem i manipulacją, jaką serwują nam politycy i media. Poza tym wciąż pokutuje ocenianie tych środowisk przez pozory, czyli bardzo krzywdząco. Wielu już przekonało się, że strach ma wielkie oczy… ale mało mocy. I dalej, gdzie tu miłość chrześcijańska, której brak nam, narodowcom się zarzuca? A nasi przeciwnicy sami wykluczają nas z automatu.

    Mówiąc np. że narodowiec = faszysta, łysy, niezbyt inteligentny agresor, który szuka zaczepki. A kto to jest tak naprawdę ten narodowiec?

    Ks. Jacek Międlar: W brygadach narodowców wciąż się powtarza: „Nie ma zgody na jakąkolwiek agresję i chamstwo. Naszym zadaniem jest budowane Kościoła i Polski od podstaw w oparciu o wartości chrześcijańskie i patriotyczne”. Narodowiec kocha swój naród, ma szacunek do historii swojej ojczyzny i oddaje cześć bohaterom, którzy walczyli o jej wolność. Narodowcy to ludzie, którzy potrafią poświęcić swoje kariery naukowe i zawodowe na rzecz patriotycznej działalności. W środowisku powtarza się jak mantrę takie hasło: „Z ONR-em kariery nie zrobisz. Co więcej ONR może Ci zaszkodzić”. Świadczy to tylko o tym, jak wielkie i mocne ideały mają ci ludzie, ponieważ oni nie czerpią żadnych profitów ze swoich działań.

    Ale, jak to zwykle bywa, znajdą się wśród takich grup czarne owce…

    Ks. Jacek Międlar: Oczywiście, takie też znajdują się np. w Kościele. Jednak „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. I chciałbym dodać wyraźnie to, o czym media się nawet nie zająkną: szeroką działalność charytatywną środowisk narodowych, jak np. współpraca z organizacją Caritas oraz czynne uczestnictwo w życiu Kościoła, swoich parafii.

    Patrząc na księdza przez pryzmat medialnych informacji, wydaje się, że sprawiedliwości stało się zadość. Najpierw szum, kontrowersje, ataki oraz „brudne” insynuacje medialne, z drugiej strony ogromne wsparcie parafian i młodzieży. To drugie zostało i wciąż się rozwija. Pierwsze chyba odchodzi w niepamięć…

    Ks. Jacek Międlar: Myślę, że dziennikarze „GW”, jak i innych mediów, które uderzały w moją osobę, nie zdawały sobie sprawy, że kosa trafiła na kamień. Co więcej, każdy atak w moim kierunku i w kierunku osób, z którymi współpracuję sprawiał, że nasza duma narodowo-chrześcijańska wciąż wzrastała. Myślę, że lewackie media nie zdawały sobie z tego sprawy. Burza wokół mnie ucichła, a prawda zwyciężyła. Choć wiem, że wrony nadal będą krakać, ale nic mnie nie zatrzyma przed głoszeniem Chrystusa i prawdy. Młodzież, która mnie otacza i której służę, wciąż zmienia się na lepsze, żyjąc prawdami Ewangelii i ideałami narodowymi. Młodzi, którzy nie chodzili do Kościoła, teraz tłumnie przychodzą do spowiedzi, nawracają się, uczestniczą w nabożeństwach. Uwaga, wkrótce otwieramy młodzieżową grupę duszpasterską. Cóż… „Gazeta Wyborcza” nieświadomie osiągnęła więc odwrotny efekt do zamierzonego. Zrobili nam wspaniałą robotę, za którą chciałem im podziękować (śmiech).

    Powtórzę za św. Pawłem z Listu do Rzymian: „A poczytywałem sobie za punkt honoru głosić Ewangelię jedynie tam, gdzie imię Chrystusa było jeszcze nieznane, by nie budować na fundamencie położonym przez kogo innego.

    http://tiny.pl/g7qt5

    • Maggie pisze:

      Św.JPII kiedyś nawoływał do zachowania świadomości i dziedzictwa narodowego, jako, że zapomnienie tych wartościach … wymazuje i czyni byciem: niegodnym istnienia jako wolny Naród i Państwo.

      Do tego dodajmy, że Polska wzrosła na wartościach katolickich i takież jest jej dziedzictwo, i że nie była inwazyjnym państwem kolonialnym.

      Jako potomkowie zesłańców syberyjskich, powstańców tj tych co walczyli za i o WOLNOŚĆ NASZĄ i WASZĄ i kiedy jesteśmy atakowani za rzekomy faszyzm, spójrzmy najpierw: kto to mówi, kto lub co się za tym tak naprawdę kryje … i kto chce panować nad nami, odwracając globalnie uwagę od siebie.

      • Marakuja pisze:

        Tak dokładnie Maggie 🙂 Jestem wnuczką Powstańca i w sercu dobrze to rozumiem ❤ i czuję..

        • Maggie pisze:

          Historycznie: taka polska natura i buta, że nie usiądzie spokojnie, jeśli łańcuchem skuta, a Bóg, Honor i Ojczyzna .. to nasza Ojcowizna.

          Myślę, że wielu z nas ma takie powstańcze korzenie, bo choćby tylko niedawna Solidarność była również powstaniem, a tłumy na uroczystościach papieskich były i są armią, choć bez pałaszy czy strzelb – tłumy, których rogaty ze swoimi niewolnikami się lęka i nęka.

          Oby nie było więcej Targowicy, ani wojen domowych, na których pasożytuja ukryci ale rzeczywiści wrogowie, rzucający ochłapy marności tego świata w przywilejach tym, którzy w oślepieniu dają sobą kierować. Obudź się Chrystusowa Polsko w każdym z nas.
          Oby ludzie zrozumieli, że Jezus jest Panem! Któż jak Bóg!?!
          Święty Michale Archaniele wspomagaj nas, broń nas.

    • Maria z Warszawy pisze:

      Admini, moi kochani, poprawcie proszę wpis, na dokumencie widnieje „tego rodzaju deklaracji” a nie „oświadczeń”

  2. Marakuja pisze:



    http://mimj.pl/nagrania-spotkania-otwartego-18-05-2013/

    Alleluja!
    Wszystko, co dajemy do nas wraca..
    Pan Bóg wybiera kruche, niegodne naczynia i zaskakujące zbiegi zdarzeń, aby ratować człowieka. To jest po prostu niesamowite i Święte 🙂 Duch Święty działa, Ojciec działa i Syn działa:)

    Dzisiejsza Ewangelia też o tym mówi:

    Ewangelia wg św. Łukasza 16,19-31.
    Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił.
    U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz.
    Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody.
    Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
    Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.
    I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.
    Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz.
    A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”.
    Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca.
    Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.
    Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”.
    Tamten odrzekł: „Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”.
    Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”».

    • Elizeusz pisze:

      Z pozoru wydaje się, że bogacz z dzisiejszej św. Ewangelii ma w sobie miłość bliźniego, bo jest zatroskany o wieczny los swoich pięciu braci, by nie podzielili jego piekielnego losu. Z pozoru tak to może wyglądać, ale rzecz ma się zupełnie inaczej, co w ten sposób wyjaśnia Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny:
      1. w rozdz. ‚Nauka o Moście’: XL – Jak potępieni nie mogą pragnąć żadnego dobra.
      „Tak wielką jest nienawiść, którą żywią potępieni, że nie mogą chcieć ani pragnąć żadnego dobra. Nieustannie Mi bluźnią. A wiesz, czemu nie mogą pragnąć dobra? Bo wraz z życiem człowieka kończy się wolna wola (por. Syr 15,14.17). Stracili czas dany im do zdobycia zasług. Nie mogą na nic zasłużyć.
      Duszę tych, co zmarli w nienawiści, obarczeni winą grzechu śmiertelnego, sprawiedliwość Boska trzyma w pętach nienawiści i dusza ich trwa zawsze uparcie w złości, którą nosi w sobie, trawiąc się sama. Ciągle rosną jej męki, a zwłaszcza męki pochodzące od tych, których potępienia była przyczyną. Przypomnij sobie tego potępionego bogacza, który prosił o łaskę, aby Łazarz poszedł do braci jego, pozostałych na świecie i zawiadomił ich o jego mękach. Nie uczynił tego z miłości ani ze współczucia dla braci, bo był pozbawiony miłości i nie mógł pragnąć dobra, ani Mojej chwały, ani ich zbawienia. Bo jak ci rzekłem, potępieni nie mogą uczynić nic dobrego bliźniemu i bluźnią Mi; życie ich skończyło się w nienawiści do Mnie i do cnoty.
      Więc czemu to uczynił? Uczynił to, gdyż był najstarszy z nich i wychował ich w niegodziwościach, w których żył. Tak, był przyczyną ich potępienia i widział, że pogorszy się jego kara; gdy będą dzielić z nim męki tam, gdzie dusze trawią się wiecznie nienawiścią, bo w nienawiści skończyło się ich życie”.
      http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xl.html

      2. w rozdz. ‚Opatrzność Boża’: CLI – O dostojności duchowego ubóstwa. Jak Chrystus uczył tego ubóstwa nie tylko słowem, lecz przykładem. O opatrzności boskiej względem tych, którzy przyjmują to ubóstwo.
      … kto nie kocha jakiejś rzeczy, nie opłakuje jej straty i cieszy się, gdy porzuca to, czego nienawidzi. Toteż, skądkolwiek spojrzysz, znajdziesz w nich doskonały spokój, pogodę i wszelkie dobro, podczas gdy w nieszczęśliwych, którzy posiadają wielkie bogactwa z nieuporządkowaną miłością, napotkasz największe nieszczęścia i nieznośne cierpienia. Oto szczera prawda, choć z pozoru mogłoby się wydawać zupełnie inaczej.
      Któż by nie myślał, że Łazarz pogrążony był w największej nędzy, a bogacz cieszył się szczęściem i spokojem? Tak jednak nie było. Bogacz ten, mimo swych skarbów, znosił większe cierpienia, niż biedny Łazarz trapiony trądem. W bogaczu żyła wola własna, z której wypływa wszelkie udręczenie. W Łazarzu wola była martwa, lub żyła tylko we Mnie, który umacniałem i pocieszałem go w cierpieniu. Gdy był opuszczony przez wszystkich, w szczególności przez przeklętego bogacza, gdy nikt nie obmywał jego ran ani go pielęgnował, kazałem nierozumnemu zwierzęciu lizać wrzody jego. U kresu życia, jak widzicie w świetle wiary. Łazarz ma życie wieczne, bogacz tkwi w piekle…
      http://sienenka.blogspot.com/2011/10/opatrznosc-boza-cxli.html

      • Elizeusz pisze:

        Powyżej było powiedziane, że w bogaczu żyła wola własna, z której wypływa wszelkie udręczenie. Tak o tym mówi Bóg Ojciec w innym miejscu, tj. w rozdz. ‚Nauka o Moście’ „Dialogu…Księdze Boskiej Nauki”:
        XLVIII – Jak ludzie światowi nie mogą się nasycić tym, co posiadają; i o męce, którą zadaje im przewrotna wola w tym życiu.
        „Rzekłem ci powyżej, że tylko wola zadaje mękę człowiekowi. Ponieważ słudzy Moi wyzbyli się swojej woli, by przyoblec się Moją, nie czują męki naprawdę przygnębiającej i są nasyceni, gdyż czują Mą obecność w swej duszy przez łaskę. Lecz ci, którzy Mnie nie posiadają, nie mogą być nasyceni, choćby posiedli cały świat: gdyż rzeczy stworzone są mniejsze, niż człowiek; są bowiem stworzone dla człowieka, nie człowiek dla nich. Nie mogą więc być przez nie nasyceni. Tylko Ja mogę ich nasycić. Przeto ci biedacy, tkwiąc w takiej ślepocie, zawsze są głodni; nigdy się nie mogą nasycić, ciągle pożądają tego, czego nie mogą posiąść, bo nie proszą o to Mnie, który mogę im to dać.
        Chcesz wiedzieć, czemu cierpią? Wiesz, jakie miłość zawsze zadaje cierpienie, gdy człowiek traci coś, z czym się utożsamił. Tamci utożsamili się przez miłość z ziemią w różny sposób; stali się ziemią.
        Ten utożsamia się z bogactwem, ten ze zaszczytami, ten z dziećmi; jeden opuszcza Mnie, aby służyć stworzeniom, tamten czyni z ciała swego grube zwierzę nieczyste. I tak, bez względu na stan, pożądają ziemi i pasą się nią. Chcieliby, aby rzeczy te były stałe, a one stałe nie są: przemijają, jak wiatr. Albo śmierć odrywa ich od tego, co kochają, lub to co kochają, odbiera im Moje zarządzenie. Pozbawieni tych dóbr bardzo cierpią. Im większą była nieuporządkowana miłość posiadania, tym większą jest boleść straty. Gdyby byli posiadali te rzeczy jako pożyczone, a nie jak własne, zostawiliby je teraz bez żalu. Smucą się, bo nie mają tego, czego pragną. Bo, jak ci rzekłem, świat nie może ich nasycić; nie będąc syci, cierpią…
        Dalej/całość: http://sienenka.blogspot.com/2011/02/nauka-o-moscie-xlviii.html

        • Paweł pisze:

          To jak to jest z wolną wolą bo według http://www.teologia.pl:
          Dusza po śmierci nie traci wolności ani swoich zdolności poznawczych. Śmierć nie pozbawia duszy jej podstawowych cech, do których należy jej świadomość, wolność i zdolność rozumowego poznania. Ludzkie duchowe “ja” może więc po śmierci nie tylko istnieć z całkowitą świadomością, ale też kochać lub, niestety, nienawidzić – i to przez całą wieczność.Człowiek z chwilą śmierci traci jedynie te zdolności poznawcze, które posiadał dzięki swojemu ciału, a więc umiejętność zmysłowego widzenia, słyszenia, dotykania itp. Nie traci jednak możliwości innego duchowego poznania, a więc – duchowego “widzenia” i “słyszenia”.Tak więc w momencie śmierci nie kończy się istnienie ludzkiego “ja”. Nie traci też ono swoich zdolności poznawczych ani wolności. Zmienia się jedynie sposób jego istnienia, gdyż do momentu zmartwychwstania będzie żyło jako oddzielone od ciała. Śmierć więc nie jest unicestwieniem ani pogrążeniem się duszy w jakimś wiecznym nieświadomym śnie. Nasze ludzkie “ja” nie traci też swojej tożsamości – a więc nie zamienia się “w kogoś innego” – o czym będzie jeszcze mowa w rozdziale o zmartwychwstaniu ciał.

  3. Marakuja pisze:

    Modlitwa św. Katarzyny – do Matki Bożej
    O Maryjo, Świątynio Trójcy; Maryjo, Nosicielko Ognia…
    Maryjo, Ziemio urodzajna. Ty jesteś tą młodą rośliną,
    która dała nam wonny kwiat Słowa jednorodzonego, Syna Boga,
    w Tobie bowiem zostało zasiane to Słowo.
    Maryjo, Wozie Ognisty, Ty niosłaś ogień ukryty
    i przysłonięty popiołem Twego człowieczeństwa…
    O Maryjo, widzę, że Słowo, które dałaś, jest w Tobie,
    nie będąc odłączone od Ojca…
    W tym wszystkim ukazuje się godność człowieka,
    dla którego Bóg uczynił tak wiele i tak wielkie rzeczy…
    Dziś także, o Maryjo, w Tobie objawia się moc
    i wolność człowieka, bowiem gdy Anioł posłany był do Ciebie,
    aby Ci zwiastować tajemnicę daru Bożego,
    Syn Boży nie zszedł do łona Twego
    zanim nie zgodziłaś się w Twej woli.
    On czekał u drzwi Twojej woli. aż Mu otworzysz,
    gdyż pragnął wejść do Ciebie i byłby nigdy nie wszedł,
    gdybyś Mu nie była otwarła…
    Pukała do drzwi Twoich, o Maryjo Boskość odwieczna,
    lecz gdybyś nie otwarła, Bóg nie wcieliłby się w Tobie…
    Do Ciebie się uciekam, Maryjo,
    Tobie oddaję moje błaganie za słodką oblubienicą Chrystusa
    oraz za Jego Wikariusza na ziemi,
    ażeby do prowadzenia Kościoła świętego
    otrzymał światło rozwagi i roztropności.
    Amen.

    http://sienenka.blogspot.com

  4. mer pisze:

    25 luty 2016 r.
    „Drogie dzieci! W tym czasie łaski wzywam was wszystkich do nawrócenia. Kochane dzieci, mało miłujecie, a jeszcze mniej się modlicie. Zgubiliście się i nie wiecie jaki jest wasz cel. Weźcie krzyż, patrzcie na Jezusa i naśladujcie Go. On się wam daje aż do śmierci na krzyżu, ponieważ was kocha. Kochane dzieci, wzywam was abyście powrócili do modlitwy sercem, abyście w modlitwie znaleźli nadzieję i sens waszego żywota. Jestem z wami i modlę się za wami. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moją modlitwę”.
    – orędzie dla Mirjany – wg Ewy Jurasz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s