Ks. Adam Skwarczyński: spotkanie z Bogiem Ojcem

Moja znajoma niedawno doznała cudu uzdrowienia, które potwierdził lekarz. Byłem zdumiony wyglądem tej staruszki: została wyraźnie odmłodzona!
Dzisiejszej nocy (17 marca o 2.45) miała spotkanie z Bogiem Ojcem, pierwsze w życiu – zadzwoniła do mnie, zdumiona i zaszokowana. Był olbrzymi, pozwolił jej z czułością  przytulić się do swojego policzka. Polecił jej, by wyjrzała przez okno. Ziemia była pokryta wodą na znaczną wysokość. Zapytała przerażona: Boże Ojcze, czy to już koniec świata?! Odpowiedział: Jeszcze nie.
Ponieważ sam tylko Ojciec “zna czasy i chwile” (Dz 1,7) i o nich decyduje, ja to spotkanie traktuję poważnie: widocznie podjął już decyzję, dotyczącą naszych dni. W związku z tym pytam: czy ktoś z czytelników tej strony miał niedawno podobne spotkanie lub przeżycie? Jeśli tak – czy mógłby o nim opowiedzieć?
ks. Adam Skwarczyński

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

59 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: spotkanie z Bogiem Ojcem

  1. beat pisze:

    Czytalam proroctwa Zywego Plomienia najnowsze i jestem wstrzasnieta ta wizja ktora sie wypelni za naszych czasow , trzecia Tajemnica Fatimska i proroctwa Oj Pio i 10 tajemnica z Medjiugiri ktora w czesci zostala ujawniona mowi o karze za grzechy nasze przygotujmy sie na Paruzje!!!
    Podobne proroctwa o czasach ostatecznych przekazal Sp.Adam Czlowiek i Vassula Ryden przeslalam ostatnie proroctwo i modlitwe o zlagodzenie naszej kary!

    • wobroniewiary pisze:

      Przestań czytać „pierdoły” nawiedzonego złym duchem pseudowizjonera.
      Poczytaj co on pisał o synodzie, jak to uchodźcy mieli zasztyletować Papieża.

      Błagam, nie czytajcie, a jak już czytacie takie diabelskie wypociny, to tu o tym nie piszcie,
      Chcieliśmy pomóc Piotrowi, skontaktować go z jakimś kapłanem, by poddał się pod prowadzenie Kościoła,ale on się nie zgodził, więc …adieu!!!

  2. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  3. Adminka pisze:

    Dz Kazimierz za umieszczenie wpisu od ks. Adama, jak mnie nie było.
    Napiszę tyle….

    Ja miałam taką wizję, ale zostawiłam ją w konfesjonale.
    Mogę napisać tyle… byłam w pokoju patrzę, woda taka czysta przeźroczysta podchodzi coraz wyżej, pod koniec okna, a jestem na parterze, w pokoju mamy, więc patrzę w górę ile tej wody przybywa i jestem pozytywnie zdziwiona, że nie tonę, oddycham, nie boję się, woda sięga 1-ego piętra, spoglądam coraz wyżej, jak daleko sięga woda, patrzę… a tu jak z ram zdjęty na górze na niebie ukazuje się Jezus Miłosierny z promieniami krwi i wody jak na obrazie…
    resztę opowiem księdzu Adamowi przez tel. 🙂

    • Rafał pisze:

      Mam nadzieję, że kiedyś zdecyduje się Pani opisać to wydarzenie nam wszystkim:) W moim przypadku wszystko zaczęło się w zeszłym roku właśnie od Jezusa Miłosiernego i koronki do Bożego Miłosierdzia. Później był różaniec, odnowa charyzmatyczna, spowiedź generalna z całego życia, a teraz ewangelizacja ( co prawda mocna amatorska, ale się staram ) 🙂

  4. Marakuja pisze:

    Ez 47,1
    Następnie zaprowadził mnie z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. 2 I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. 3 Potem poprowadził mnie ów mąż w kierunku wschodnim; miał on w ręku pręt mierniczy, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę; woda sięgała aż do kostek. 4 Następnie znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść przez wodę: sięgała aż do kolan; i znów odmierzył tysiąc [łokci] i kazał mi przejść: sięgała aż do bioder; 5 i znów odmierzył jeszcze tysiąc [łokci]: był tam już potok, przez który nie mogłem przejść, gdyż woda była za głęboka, była to woda do pływania, rzeka, przez którą nie można było przejść. 6 Potem rzekł do mnie: „Czy widziałeś to, synu człowieczy?” I poprowadził mnie z powrotem wzdłuż rzeki. 7 Gdy się odwróciłem, oto po obu stronach na brzegu rzeki znajdowało się wiele drzew. 8 A On rzekł do mnie: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. 9 Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. 10 Będą nad nimi stać rybacy począwszy od Engaddi aż do En-Eglaim, będzie to miejsce na zakładanie sieci i będą tam ryby równe rybom z wielkiego morza, w niezliczonej ilości. 11 Ale jego błota i zalewy nie zostaną uzdrowione, one są pozostawione dla soli. 12 A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ woda dla nich przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo”.

  5. Marta pisze:

    Miałam niedawno sen: słyszę wycie syreny jak karetki, wybiegłam z domu, patrzę na słońce, które było bardzo duże, nagle pojawiła się w nim Twarz Jezusa, a z niej wychodzą dwa ogromne promienie, oczywiście biały i czerwony, upadłam na kolana i zaczęłam mówić dwa razy Boże, Boże i w tym momencie się obudziłam. Czułam się tak jakby to było naprawdę.

  6. Szymon pisze:

    Może nie dokładnie takie ale jest to sen z lipca zeszłego roku Kiedy usłyszałem trąbę której głos rozlegał się na całą ziemię i po tym ujrzałem światło którego nigdy nie zapomnę było cudowne z niego biła taka dobroć … nie do opisania i nagle ujrzałem wszystkie swoje grzechy to było przerażające i wnet to wszystko zostało zabrane szybko sprzed moich oczu tak iż zrozumiałem abym się tym nie przejmował że to owszem miało miejsce ale to już za tobą i żebym do tego już nie wracał i zgodziłem się. W tym momencie ogarnęło mnie uczucie niesamowitej miłości i bardzo chciałem przyjść do tego światła ale nie mogłem wtedy ujrzałem jak wszyscy ludzie mnóstwo, naprawdę prawie wszyscy zaczęli chować się po piwnicach zabijając okna deskami zamurowywać okna tak aby nie widzieć tego światła i usłyszałem głos czy może przypomniały mi się słowa pisma „Wtedy mówić będą do gór: Przykryjcie nas!” i nie chcieli przyjść do światła a ja tak bardzo płakałem że oni nie chcą ze mną iść i mówiłem co się z wami dzieje dlaczego nie idziecie do kościoła był dosłownie dwie przecznice dalej Ale oni woleli chować się w kasynach bankach. to było przerażające ja w tym świetle czułem się jak w domu. Obudziłem się ze strasznym niepokojem i słowami „ONI WSZYSCY ZGINĄ!” Całość snu miała miejsce miała miejsce podczas później wiosny wczesnym latem wiem że był piękny dzień. Parę tygodni później pytałem Pana po Komunii świętej kiedy się to stanie otrzymałem wyraźne słowo „NIEBAWEM!”. Oczywiście to tylko sen i nie mam żadnego potwierdzenia czy jest to tylko sen czy coś więcej nie musicie w nic takiego wierzyć wiec proszę nie bierzcie moich słów za pewnik jestem tylko zgniłym prochem ziemi który Pan raczył ocalić bez jakiejkolwiek mojej w tym zasługi. Nie wiem czy cokolwiek to zmieni czy ułatwi czcigodnemu księdzu Skwarczyńskiemu niemniej jednak serdecznie go pozdrawiam.

  7. Ania pisze:

    Pod koniec listopada ubiegłego roku miałam sen, że byłam w kościele. Na bocznym ołtarzu widziałam duże obrazy przesuwające się kolejno najpierw Sąd Boga Ojca, obraz Pana Jezusa Miłosiernego i Siostry Faustyny. Pod koniec stycznia tego roku śnił mi się Pan Jezus, który zszedł z nieba na ziemię i bardzo się śpieszył do ludzi, ale nikt nie był przygotowany na Jego przyjście. Widziałam w tym śnie też potężną chmurę pyłu na niebie kiedy Pan Jezus na chwilę zatrzymał się koło mnie i przytulił. Miałam też przekazać rodzinie wiadomość przygotujcie zapasy wody, wody, wody!!!! Tak wołałam do mamy we śnie. Myślę, że jesteśmy w przededniu ostrzeżenia.
    Proszę księdza wielka powódź również śniła mi się kilka razy, woda podchodziła, aż do drugiego piętra bloku, w którym mieszkamy. Ale wszyscy mieszkańcy byli wówczas spokojni, chociaż wiedzieliśmy, że zbliżają się szczególne wydarzenia.
    Wszystkich czytających to świadectwo zachęcam szczególnie teraz do modlitwy i wynagradzania za grzechy swoje, rodziny i całego świata w tych ostatnich chwilach spokojnego jeszcze czasu. Najlepiej modlitwą uniżenia, którą propaguje ks. Dominik Chmielewski.
    Błogosławię wszystkich i oddaję Matce Bożej.

  8. Magda pisze:

    Jesteśmy już po zdjęciach z księdzem Adamem Skwarczyńskim i doktorem Wincentym Łaszewskim. Obie rozmowy są szalenie owocne dla fabuły filmu, jednak ponownie napiszemy, że niewiele możemy na razie zdradzić szczegółów. Cierpliwość to jednak cnota, więc czekajcie cierpliwie. Dla zaostrzenia apetytu napiszę tylko, że ksiądz Skwarczyński dokładnie opowiedział nam, jak mają wyglądać trzy dni ciemności, o których mówił ojciec Pio… Poczęstował nas herbatą i pysznymi ciastami. Czuliśmy, że mamy tego samego Szefa i doskonale, zarówno my jak i ksiądz Adam, o tym wiemy, że ten film powstaje z Jego (Szefa) polecenia. Chwała Panu za ten dzień i Wasze wsparcie duchowe!

  9. Weronika pisze:

    Z papieżem Franciszkiem spotkała się piętnastka dzieci w wieku od ośmiu do trzynastu lat ze szkół jezuickich z całego świata. Ta audiencja miała związek z książką o pytaniach dzieci do Franciszka i jego odpowiedziach.

    Usłyszeliśmy tam m.in. pytanie małego Faitha z Singapuru, który zapytał o ulubionych świętych papieża. W odpowiedzi padło: „Mam wielu świętych przyjaciół i nie wiem, który najbardziej mi się podoba. Jednakże czuję się przyjacielem Tereski od Jezusa, św. Ignacego i św. Franciszka. Podobają mi się z różnych powodów. Ci jednak są najbliżej mojego serca”.

    Inne pytanie zadał najstarszy chłopczyk, Yfan z Chin. Chciał wiedzieć, ile razy dziennie papież się modli i jak to robi. Papież opowiedział o swoim nabożeństwie do Madonny z Sheshan i o modlitwie za Chińczyków.

    Opisał także swoją codzienną modlitwę: „Modlę się rano po obudzeniu, biorąc do rąk książkę do modlitwy, którą używają wszyscy księża, brewiarz. Potem celebruję mszę św. i odmawiam różaniec. Radzę wam, byście zawsze przy sobie mieli różaniec. Ja go zawsze mam w kieszeni. Po południu adoracja Najświętszego Sakramentu. To są te stałe momenty modlitwy. Ale lubię też modlić się za osoby, które spotykam. Pokazuję wam różaniec i każdemu z was podaruję jeden, lecz w kieszeni mam również zapisane stacje drogi krzyżowej. I kiedy widzę, co Jezus wycierpiał dla mnie, dla każdego z nas, z miłości, to czyni mnie lepszym”.

  10. Marek pisze:

    „Kle Mens odwołuje się do dobrze znanych w Polsce motywów religijnych, nadając im osobisty charakter i poszukując w nich kontekstów egzystencjalnych, feministycznych i seksualnych”

    W papierowym wydaniu Tygodnika Powszechnego 13 marca 2016 nr 14, 3479) na s.24 znajduje się prowokujący wizerunek, który z pewnością może ranić uczucia religijne wielu osób. Na stronie 24, w obszarze na dole strony oznaczonym jako „reklama” znajduje się wiadomość o wystawie w Biurze Wystaw Artystycznych w Tarnowie. Tytuł wystawy brzmi „KATO” a pseudonim autorki wystawy „Kle Mens”. Daty otwarcia wystawy to 17-03 – 6.04 2016. Zdjęcie, które jest na reklamie Tygodnika Powszechnego przedstawia osoby upozowane na wzór Maryi i Jezusa w pozie kojarzącej się z wizerunkiem dewocyjnym „Pieta”.
    http://www.fronda.pl/a/bluznierczy-wizerunek-w-tygodniku-powszechnym,68056.html

  11. J pisze:

    Drogi Ks. Adamie, Serdecznie pozdrawiam i zauwazam ze na deskach starego domu u ks. to obrazy sie juz same maluja. 😉
    Ja troszke z innej beczki i zaznaczam ze w swoich rozwazaniach moge sie mylic wiec mnie poprawcie. 🙂 Jutro jest 18-ty marca wiec co-roczne widzenie dla Miriany w Medjugorie. Jutrzejsze odbedzie o 2pm czasu w Medjugorie czyli tego samego czasu polskiego. Sa rozsylane prosby zeby juz 20 minut wczesniej trwac na rozancu i w pozycji kleczacej.
    Miriana wielokrotnie mowila w swoich wywiadach ze Matka Boza przychodzi w dniu jej urodzin ale Matka Boza nigdy nie skalada jej zyczen urodzinowych. Osobiscie mysle ze samo przyjscie Matki Bozej w tym dniu jest juz wielkim darem i laska. Czy to rzeczywiscie jest tylko dzien urodzin Miriany?
    Zaczelo mnie to jakis czas temu zastanawiac poniewaz u Naszego Ojca Niebieskiego nie ma przypadkow. Z czym zwiazana sie data 18-ty marca ? Przypatrzmy sie w jakie dni maja miejsce obecne roczne objawienia w Medjugorie. Inne coroczne objawienia maja miejsce w dniu 25-go grudnia a wiec w dniu narodzin Jezusa Chrystusa.
    Chce jeszcze zauwazyc inna rzecz. Bardzo czesto na przestrzeni lat objawienia w dniu 18-go marca maja miejsce o 14-tej. Jak wiemy w obecnym porzadku swiatowym mamy czas letni i zimowy. Ale Matka Boza w Medjugorie przychodzi o tej samej porze czasu czyli innej godzinie czasu zimowego i letniego poniewaz czas zimowy i letni to sa porzadkiem wprowadzonym przez mieszkancow ziemii. Jak tak troszke zamyslalam sie nad ta data 18-ty marca to przyszlo mi do glowy jedno pytanie: Czy 18-ty marca jest rzeczywistym dniem Ukrzyzowania Chrystusa? I trafilam przynajmniej na jedno zrodlo ktore wskazuje ze to jest najbardziej prawdopodobna data.
    http://www.bbc.co.uk/religion/religions/christianity/history/passionofchrist_1.shtml
    Inna mozliwa data smierci Chrystusa jest 3 kwietnia 33AD
    A teraz godzina. Czy godzina 2 pm czasu zimowego nie jest 3 pm czasu letniego w wiec godzina konania Chrystusa na krzyzu ?
    Nie zapominajmy tez o tym ze kazdego 2-go i 25-go dnia miesiaca maja rowniez miejsce objawienia w Medjugorie.
    Siostry i Bracia, trwajmy jutro na modlitwie tak jak prosi Nasza Matka Niebieska, byc moze jest to rzeczywisty dzien ukrzyzowania naszego Zbawiciela. Szczesc Boze wszystkim.

  12. AnnaSawa pisze:

    Sen sprzed ok. 2 lat.
    Stałam na jakiejś ogromnej skarpie nadmorskiej, na której również było tysiące ludzi (dosłownie mrowiło się od ludzi)…..wszyscy czekali na przybycie Pana Jezusa i spoglądali w kierunku morza.
    Nagle podpłynął Pan Jezus na barce, również w towarzystwie jakichś ludzi. Wszyscy zaczęli machać i wołać do Pana na powitanie ……….radość była przeogromna i poruszenie :).

    Sen sprzed ok. kilku miesięcy:
    Stałam w rzędzie z ludźmi do których podchodził Pan Jezus i się witał. Kiedy podszedł do mnie,
    wyciągnął rękę i powiedział………….Jezus Chrystus 🙂 (a ja jakbym powiedziała, „że to ja jestem”…..a w drugiej sekundzie pomyślałam, że „dziwnie” by było się zwyczajnie przedstawić z imienia i nazwiska…..bo przecież Pan Jezus doskonale wie kim ja jestem :).
    Pan Jezus wyglądał na 10-12 lat, miał krótkie blond włosy….ale ja wiedziałam doskonale, że to Pan :)…taki może jak przy ‚Odnalezieniu Pana Jezusa w Świątyni” .

    Sen z listopada z ubiegłego roku, tuż przed rekolekcjami z Ojcem Jamesem Manjackalem.
    Dzień przed snem modliłam się do Matki Bożej, że tak bardzo bym chciała Ją więcej pokochać, czuć do niej o wiele większą miłość.
    (w skrócie)
    Sen: siedzę na łóżku i patrzę się na ścianę na wiszący krzyż, obok wiszą obrazki święte (te, które mam zamiar powiesić koło krzyża tj. m.in. Matka Boska z Dzieciątkiem Jezus, Święty Michał Archanioł)…ale we śnie one już tam wiszą.
    Nagle w górnym rogu ściany, pod samym sufitem widzę ciemną, zmieniającą kształty chmurę, jakby z przeźroczystego dymu…ale jednocześnie jest ciemna. Czuję lęk i wiem, że to co widzę jest złe.
    Z moją mamą i siostrą na raz żegnamy się w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego…..i czynimy znak krzyża w powietrzu – wielokrotnie i głośno aby „to” przepędzić………..nagle ta ciemna chmura-dym znika.
    W tej samej chwili….drewniany anioł, który wisi na tej ścianie…….zlatuję dosłownie mi na rękę i się do mnie uśmiecha, a ja go trzymam w dłoni i jestem zarazem w szoku ale i ogromnie szczęśliwa :), podtrzymuję go na dłoni i wpatruję się w niego.
    Zaraz potem, leżąc na łóżku czuję jakiś ucisk na lewą rękę, coś chropowatego mnie za nią trzyma, spoglądam na nią a na niej siedzi jakby ta ciemna chmura…a ja wołam do mojej mamy, że to „coś” mi usiadło na rękę. W tej samej chwili znowu czynimy znak Krzyża a ja wołam: Maryjo, Maryjo, Maryjo ! Matko, Mamo !! ………..i ten ciemny dym znika na dobre. Amen.

    Maryjo kocham Cię bardzo i wiem, że to Ty zmiażdżysz głowę złemu i że w każdej ciemnej chwili i w każdym zagrożeniu pomożesz wszystkim , którzy się do Ciebie zwrócą. Amen.

    • mama adopcyjna pisze:

      Chcialam poswiadczyc powyzsze twierdzenie Anny Sawy (chodzi o ostatnie zdanie wypowiedzi Anny) – nie tylko we snie, ale przede wszystkim w realu tak wiele razy mialam doswiadczenie natychmiastowej interwencji Naszej Mamy w momencie wezwania Jej pomocy, ze do rana moglabym opisywac po kolei te wszystkie przypadki kiedy Maryja, przyzywana w opalach blyskawicznie przychodzi z pomoca. Zapewne wielu/e z Was tez ma takie doswiadczenia, wiec po prostu opisze tylko jedno zdarzenie, po prostu symbolicznie zeby dac swiadectwo. Otoz, parenascie lat temu, gdy bylam juz mezatka, ale jeszcze bezdzietna, pewnego popoludnia wyszlam na chwile do sklepu. Maz byl wowczas w domu. Gdy wrocilam zastalam meza rozmawiajacego z goscmi – 2 mlodziencami z USA. Byli to mormoni, ktorzy, jak swiadkowie Jehowy, chodzili po domach probujac nawracac ludzi na swoja wiare. Zapukali i do nas, maz ich wpuscil i zaczeli rozmawiac. Bardzo sie zdziwilam, bo nigdy dotad moj maz nie wpuszczal do domu tego typu gosci, ani tymbardziej nie wdawal sie z nikim w tego typu rozmowy. Mieszkalismy wowczas w Warszawie, w jednej z glownych dzielnic i calkiem czesto pukali do nas rozni dziwni goscie. Czemu wiec tym razem maz takich gosci wpuscil? W pierwszej chwili pomyslalam, ze po prostu tym razem pewnie skusila go okazja do sprawdzenia swojej znajomosci angielskiego w takiej tematyce, plus odzyly mile wspomnienia ze jego niedawnej podrozy do Stanow, gdzie doswiadczyl od Amerykanow bardzo cieplego przyjecia . Mlodziency byli mili i agitowali w najlepsze. A moj maz od dziwo chlonal to jak gabka – bylam w szoku. Natychmiast oddalam w myslach te sytuacje Panu Jezusowi. Panowie tymczasem zaprosili mnie bym siadla z nimi. Siadlam akurat tak, ze po lewicy mialam meza, po prawicy jednego z gosci, drugi zas siedzial po prawicy pierwszego czyli byl dla mnie niewidoczny. Wlasciwie to ten pierwszy (siedzacy obok mnie) intensywnie agitowal, a ten drugi milczal. Ja zas w myslach wzywalam Bozej pomocy. Wtedy poczulam impuls by spojrzec na tego drugiego mormona. Odchylilam sie delikatnie w tyl zeby na niego dyskretnie zerknac i …. zobaczylam, ze jest caly napiety i wgapia sie w mojego meza , doslownie wbija swoj wzrok w niego, caly spiety i maksymalnie skoncentrowany na mezu – zrozumialam, ze probuje meza zahipnotyzowac, lub ze rzuca na meza jakies zaklecia w myslach – tak byl zafiksowany! Jego tzw „jezyk ciala” to bardzo wyraznie zdradzal, cala postura, mina, wzrok, napiecie miesni, rumience, zaangazowanie i skupienie! Natychmiast w mysli zawolalam (jak zawsze w klopocie) : Zdrowas Mario… i jak zwykle juz na samo „Mario” Mama przybyla! Skad wiem? Bo wlasnie na owo „Mario” chlopak niemalze podskoczyl! A raczej odskoczyl. Tzn tak jak wczesniej byl pochylony w przod, w kierunku meza, tak teraz opadl w tyl , plecami na oparcie krzesla, otrzasnal sie i przez sekunde nie wiedzial co sie z nim dzieje, bardzo mrugajac oczami (moze niespodziewana jasnosc zobaczyl?), potem ochlonal i zrobil nietęgą mine, a jak sobie zdal z niej sprawe to nieporadnie probowal ją ukryc , opanowac. Ten jego podskok, a raczej odskok w tyl, byl na tyle nagly, ze ten pierwszy mormon przerwal agitacje i spytal drugiego co sie dzieje, na co ten drugi zaczal belkotac, ze wlasciwie to juz pozno i przeciez musza juz isc. Pierwszy byl w szoku i wrecz wsciekly, ze tak mu dobrze agitka szla, a tu raptem wspolbrat szyki psuje, no ale ten drugi byl tak stanowczy, ze pierwszy odpuscil i sie elegancko pozegnali i poszli, ale na odchodne ten pierwszy zostawil mezowi ichnia biblie. Jak wyszli, opowiedzialam mezowi co sie wydarzylo na drugim planie. Byl w wielkim szoku, ale od tamtej pory i on w roznych opalach odwaznie i smialo ucieka sie do Mamy i tez nigdy sie oczywiscie nie zawodzi. Mormonska ksiege oczywiscie natychmiast wyrzucilismy. Niesamowite jest to, ze juz na pierwsze 2 slowa Pozdrowienia Anielskiego (pod warunkiem, ze z wiara wypowiedziane!) zjawia sie Maryja! 💙 Przepraszam, ze to co napisalam jest nie do konca na temat zadany w glownym poscie, ale jak przeczytalam ostatnie zdanie wypowiedzi Anny S, po prostu poczulam, ze powinnam o tym akurat napisac tu i teraz. Pozdrawiam wszystkich i oczywiscie nieustannie omadlam, z Panem Bogiem!

      • Marakuja pisze:

        Miałam to samo, sytuacji nie będę opisywać, ale to jest prawda, że wystarczyły w myślach z wiarą wypowiedziane pierwsze słowa Pozdrowienia Anielskiego i reakcja była u kogoś bardzo podobna 🙂

        • Maggie pisze:

          Tak, wezwanie Matki Najświętszej jest ratunkiem. Kiedyś już pisałam na WOWIT jak zamknęłam oczy wzywając błagalnie Maryję, tak serdecznie i gorąco, że zobaczyłam wspaniałą jasność, choć zamknęłam oczy, a kiedy otworzyłam oczy .. dziewczyna, która przebiegając na czerwonych światłach, przewróciła się na szynach tuż przed rozpędzonym tramwajem … nie straciła nóg, bo nie wiadomo skąd (?), pojawił się jakiś młodzieniec, który w ostatniej chwili odciągnął wrzeszczącą – było to na skrzyżowaniu ówczesnej A.Czerwonej i Stalingradzkiej w Poznaniu (te nazwy to już historia).

      • Joan pisze:

        Cudowne swiadectwo!!!

  13. Czester pisze:

    +++ Czekajacy

  14. Maggie pisze:

    Jako dziecku powtarzał mi się wielokrotnie sen: w pogodny słoneczny dzień szłam na plażę, a tu nagle z daleka do nieba wzniosła się ogromna, granatowo-niebieska fala i szła ku brzegowi zalewając wszystko, ponad drzewa. Gorąco się modliłam uciekając i żyłam, choć woda już dochodziła do mnie i budziłam się. Do dziś pamiętam ten sen – który przypominał słynne grudniowe tsunami.

    Od dziecka staram się nie nadużywać tj nie wzywać bez potrzeby Imienia Bożego, a jeśli przywołuję to tylko z szacunkiem i naprawdę w potrzebie. Wiele razy ominął mnie poważniejszy wypadek – pisałam choćby niedawno o metalu, który zamiast rąbnąć w szybę rozpędzonego na autostradzie auta, zmienił niespodziewanie tor lotu i przeciął tylko tablicę rejestracyjną.

    Przypomniałam sobie jak kiedyś, robilam karmelki z mleka i cukru i potem kroiłam, a raczej rąbałam twardą, zeszkloną grudę nożem, który „skoczył” i ciachnął mnie aż do kości przy kciuku lewej ręki. Widziałam głębokie przecięcie, kość, tkankę i krew etc … ale w tym samym momencie gorąco wezwałam Jezus/Maryja. Ścisnęłam bolącą rękę, modląc się zrobilam błyskawiczny opatrunek z odpowiednim uciskiem. Mama była w sanatorium, więc czekała mnie noc z obawą, że mogę się wykrwawić, zwłaszcza, że przez sen rana mogła się otworzyć. Modliłam się gorąco i serdecznie, chciałam przecież zrobić niespodziankę w postaci cukierków dla siostry, która miała wrócić późno gdyż się uczyła z koleżanką. Ręka bolała ale przysnęłam, siostra trochę mnie przebudziła, ale znów zasnęłam, trwając we śnie i jakby na pół jawie modliłam się. Kiedy rano ocknęlam się z tego jakby modlitewnego transu, zabrałam się do zmiany opatrunku i … zobaczyłam, że po odwinięciu ręki … rana była własciwie zagojona i tylko pobolewała wewnątrz .. Niesamowite ale prawdziwe, a to naprawdę nie były halucynacje, bo była i zniknęła naprawdę (!) głęboka rana. Siostra cieszyła się karmelkami, a ja zdrową ręką i świadomością o mocy modlitwy.

    • Maggie pisze:

      Tylko o OGROMNEJ fali w dzieciństwie to był sen – reszta o której pisałam to prawda.

      Czasem czasem było to polskie wybrzeże, czasem nie wiem gdzie.

      Miałam też parę razy w życiu sny o wojnie i ciemnościach – koszmarnej wojnie, zamieszaniu, potworach i ukrywaniu się w paraliżującym strachu, zniszczeniach i … chroniącym i ogarniającym mnie wówczas spokoju/dobroci/ochronie w momencie podjęcia modlitwy i trwania/istnienia dzięki modlitwie.

      Coś weselszego:
      W dzieciństwie kiedyś krzyczałam we śnie: miasto podziemne. Zbudziłam tym mamę, która podeszła do mnie mówiąc coś dla uspokojenia i dodając na koniec: jakie miasto podziemne? … a ja przez sen z przekonaniem: tak, tak miasto podziemne, 4-ry piętra w głąb ziemi – nadal spałam. Wszyscy w domu się śmiali, ja nie pamiętałam rozmowy z mamą, tylko widok tego „miasta”, a okazało się, potem tj kiedy i ile razy mówiłam przez sen … można było ze mną rozmawiać. Z czasem taka „zdolność” rozmowy w czasie snu zniknęła. Co ciekawe, że nie słyszałam o kolejkach typu metro, kiedy śnilam o tym podziemnym mieście, ani też nie miałam pojęcia o całych ciągach handlowych, jakie się teraz pod powierzchnią dużych miast buduje.
      W Kanadzie na dodatek jest wiele pomieszczeń, biur, przychodni lekarskich, zakładów pracy bez okien (!) – wszystko i wszyscy używać tam muszą nawet w słoneczny dzień elektrycznego oświetlenia … jak w podziemnym mieście. Widziałam w tutejszej TV krótki, dokumentalny film, że pod Nowym Jorkiem są podziemia, które są okryte tajemnicą oraz, że chyba w Newadzie pod jakąś górą mają podziemne centrum dowodzenia i rodzaj miasta. Jako dziecko we śnie gdzieś byłam i krzyczałam: podziemne miasto.

  15. im pisze:

    1-sen. Akcja dzieje się w nocy. Jestem w eleganckiej restauracji wypełnionej ludźmi biesiadującymi. Jest gwar i gra orkiestra. Chodzę pośród nich ze ślicznym chłopcem (5-7 lat) trzymając go za rączkę. Nie rozmawiamy ze sobą, jesteśmy poważni i bardzo spokojni! Nie jesteśmy przez tych ludzi zauważeni. Nagle gwar cichnie i zapada cisza. Ludzie w popłochu wybiegają na zewnątrz. To jest środek miasta z dużym rynkiem. Ja z moim małym chłopcem pośród tych uciekających i cisnących się ludzi wychodzę na zewnątrz. Jesteśmy nadal bardzo spokojni. Ten chaos i nacisk ludzi nas nie dotyka. W przestrzeni tego miasta jest ogromna cisza i pustka wokół. Domy pozamykane.Ci ludzie biegają w chaosie nie wiedząc, gdzie mają uciekać. Tupot ich stóp jest jedynym dźwiękiem. Są bardzo przestraszeni, żałośnie wyglądający w strojach wieczorowych: kobiety w powiewnych sukienkach i na szpilkach, panowie we frakach z muszkami pod szyją na białych koszulach. Stoję z „moim” małym chłopcem na tym placu patrząc na nich. Nic nie mówimy i nie możemy im pomóc. I ta scena zakończona.
    Następnie jest jasny dzień. Pora – przed południem. Jestem wewnątrz przestronnego jasnego budynku. Tam są inni ludzie: normalnie ubrani, spokojni, weseli, rozmawiający ze sobą, przestrzeń jasna, czysta i pośrodku basen ogromny wypełniony kryształowo czystą wodą. Zupełnie inna atmosfera, klimat.

    2-sen. Jestem W Warszawie na dworcu Wileńskim. Jest noc. Na peronach ogromny tłum ludzi napierających na stojące pociągi, które już są wypełnione. Jeden z nich przewraca się pod naporem tłumu. Latarnie świecą bardzo słabym światłem. Chodzę bardzo spokojna pośród nich chcąc ich uspokoić. Całe moje ubranie jest porwane w strzępy od ich rąk.

    3. To już nie sen ale realne wydarzenie. Jadę w Wa-wie tramwajem i mijam budynki nowej technologii, czyli szklane domy. Modlę się i w tym momencie mówię Panu, że te obecne szklane domy są takie sztuczne, bezduszne i słyszę Głos – tego tutaj nie będzie. Nie wiem, czy chodziło o dzielnicę Wa-wy czy o technologie tych domów.

  16. elwit pisze:

    To było chyba 30.12.2015, pamiętam dokładnie, bo mąż w życzeniach noworocznych pisał że Jezus niedługo przyjdzie. Rano obudził się i mówi że przyśniło mu się iż jest w Częstochowie na Mszy św., była Komunia św. Wszyscy po przyjęciu Jej w wpadali w spoczynek w Duchu Św. I mąż po przebudzeniu
    mówi do mnie ale z takim przekonaniem jaki u niego nigdy nie słyszałam ” Ela Jezus niedługo przyjdzie”. Mój mąż jest racjonalistą i w sny raczej nie wierzy, ale ta pewność mnie zastanowiła.

  17. monikas pisze:

    Szczęść Boże Wszystkim i Kochanemu Księdzu Adamowi , Około 5 lat temu miałam sen w którym na całym świecie zapanowała ciemność , nie świeciło słońce, gwiazdy ani księżyc jedynie na niebie był Krzyż Chrystusa z którego rozchodził się blask i światło na ziemie. Pamiętam, że we śnie zadawałam sobie pytanie co to ma znaczyć, co się dzieje lecz nie mogłam znaleźć odpowiedzi . Jedyne co przychodziło mi w tym śnie do głowy to modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia.

  18. mama adopcyjna pisze:

    Od dziecka nawiedzaly mnie sny o gigantycznym tsunami: czasem rozgrywaly sie one na wybrzezu baltyckim, czasem na wloskiej riwierze, a czasem nawet na Wisle. Z tym, ze to nie bylo tak, ze zobaczylam tsunami w telewizji lub kinie czy tez ktos mi cos naopowiadal lub przeczytalam gdzies o tym i wyrylo mi sie to potem w glowie i wracalo w snach. Nie. Nic z tych rzeczy. Bylo odwrotnie – to zjawisko poznalam najpierw w tych moich snach. Nie widzialam, ze ono istnieje naprawde w przyrodzie, ani jak sie nazywa. Znalam ze snow wielka fale po prostu. Jestem rocznik 74′ i w szkole na geografii ani na zadnej innej lekcji nie wspominano mi o takim zjawisku (chyba, ze jak mnie nie bylo, a duzo chorowalam). Z nikim tez nie rozmawialam o tych moich snach, poniewaz byly na tyle okropne, ze zawsze zaraz po przebudzeniu nie pragnelam niczego jak tylko o nich zapomniec. O tym, ze cos takiego istnieje naprawde i ze sie nazywa tsunami dowiedzialam sie z telewizji, (ktora ogladam tylko od wielkiego dzwonu), w 2004r, kiedy w Azji wystapilo wlasnie to zjawisko w Boze Narodzenie. Dla mnie to byl szok podwojny, bo nie dosc, ze tragedia gdzie zginela masa ludzi to jeszcze wlasnie potwierdzenie, ze moj koszmarny sen jednak mial miejsce w realu ( dotad bylam przekonana, ze cos takiego nie jest mozliwe w rzeczywiatosci skoro nigdy o tym nie slyszalam w realu). Pomyslalam wowczas, ze skoro to sen cykliczny i od dawna to moze jest proroczy i, ze cos takiego faktycznie moze czeka i wloskie i polskie wybrzeza. To czego sie dowiaduje ostatnimi czasy z roznych objawien i proroctw potwierdza moje przeczucie : czesto sie w nich powtarza motyw ogolnoswiatowego tsunami wywolanego uderzeniem meteorytu badz gigantycznymi trzesieniami dna morskiego z pow. przebiegunowania ziemi. Mysle, ze cos jest na rzeczy. Niektorzy wizjonerzy wspominaja tez wlasnie o tsunami rzecznym (jako pochodnej morskiego), zwlaszcza na rzece Ren, ale i nadmorskie tereny przywislane tez sa przez nich wspominane jako zagrozone widmem zalania. Coz robic – zachowac spokoj, modlic sie by do powyzszego nie doszlo, lub, jesli musi, to ofiarowywac modlitwy, uczynki, wyrzeczenia by zlagodzic skutki tego co ludzkosc czeka. W ten sposob mozemy oddalic te wydarzenia w czasie i pomniejszyc szkody i zasieg kataklizmow. No i zachecac tez innych do modlitwy i ofiary. +++

    • mama adopcyjna pisze:

      P. S. Ja w ogole zawsze mialam sporo tzw proroczych snow. Jednak nie byly one na tyle precyzyjne zebym mogla np kogos lub siebie uchronic przed ich spelnieniem, bo to, ze byly prorocze okazywalo sie dopiero po fakcie, po tym jak faktycznie sie zdarzyly w rzeczywistosci. Poprosilam w koncu Pana Boga by mi je zabral skoro nie sluza nikomu pomoca przed faktem, bo wiadomo, ze duzo snow, nawet tych proroczych, raczej od zlego pochodzi, no chyba, ze pobudzą do zarliwej modlitwy i ofiary w danej intencji. Pan Bog wysluchal mej prosby i juz od paru lat mi sie prawie nic nie sni, nawet sen o tsunami nie wraca od ponad roku. Niemniej korzystajac z okazji chcialam przytoczyc jeden przyklad proroczego snu jaki kiedys mialam: Rok 2005 – wybory prezydenckie w PL. W noc poprzedzajaca je sni mi sie pan Tusk w takiej oto scence: ziemia po zimie jeszcze zmarznieta, juz sniegu nie ma, ale szaro, buro, nedzny lasek, galezie drzew jak kikuty, nawet jeszcze nie zanosi sie na pąki na galeziach, takie wszystko martwe i ponure. Wrazenie, ze to jest gdzies na wschod od Polski. Wojskowy namiot, a w nim narada, siedza w nim osoby wygladajace na waznych politykow i wojskowych, wsrod nich pan Tusk, cichutko jak mysz pod miotla, mowa ciala mowi: przepraszam, ze zyje ,na wszystko sie zgadzam. Na naradzie prym wiedzie wojskowy o wschodniorosyjskich rysach twarzy. Rzadzi tym zebraniem, krzyczy i ustawia pozostalych, zwlaszcza potulnego, przytakujacego mu Tuska. Rano, po obudzeniu, zastanawialam sie po co mi sie to snilo. Sen byl ewidentna sugestia, ze delikatnie rzecz ujmujac pan Tusk to nie maz stanu. No ale ja o tym wiedzialam od dawna i nie zamierzalam przeciez na niego glosowac. Dla mnie oczywistym wyborem byl Lech Kaczynski. Bylam do niego przekonana od poczatku, wiec po co ten sen? Po prostu pomodlilam sie wiec wowczas zarliwiej za Ojczyzne. Mija 5 lat. Telewizje ogladam tylko od wielkiego dzwonu. No i wlasnie przychodzi wielki dzwon : 10.04.2010, w ten dzien i nastepne to akurat od tv odchodzi sie tylko na modlitwe lub by pojsc na Krakowskie ze zniczem. Nagle widze dokladnie ten ponury pejzaz z mojego snu, ten sam namiot, a w nim ci sami ludzie, Tusk i ten rosyjski general wiodacy prym (to byla ta polowa konfernecja prasowa, bodajze tuz po odjezdzie Putina z miejsca zdarzenia). A w nocy z 9 na 10 kwietnia 2010 mojej cioci przysnilo sie dwoch polskich lotnikow na galowo, ktorzy ze lzami w oczach zapewniali ją: To nie my, to nie nasza wina! Ciocia nie wiedziala o co chodzi poki radia rano nie wlaczyla. A zrozumienie przyszlo jak padly hipotezy, ze zawalili piloci. Podsumowujac tematyke snow, mysle, ze najwazniejsza dla katolika powinna byc czujnosc by roztrzasanie dlaczego dany sen sie przysnil i co oznacza nie zdominowalo naszego myslenia. Najwazniejsze by na pierwszym planie byla dla nas modlitwa/ofiara w intencji, ktorej dany sen dotyczy.

  19. Sylwia pisze:

    W lutym tego roku miałam sen, że jestem w środku Warszawy z synem siostry, ale ten chłopiec nie był podobny do żadnego z jej synów. Był schorowany i wychudzony. Powiedziałabym, że brzydki. Siostra weszła do jakiegoś budynku zrobić zakupy. Nagle ze wschodu jakby jakaś ogromna siła uderzyła w wieżowce. Pozostał z nich tylko pył. Powtórzyło się to potem z zachodu i z pozostałych stron. Szłam z tym dzieckiem za rękę i spokojnie na to patrzyłam, nie bałam się. Starałam się z tego wyjść, ale szłam spokojnie. Po drodze widziałam przepełniony ludźmi tramwaj. Nie dało się tam wejść, więc poszłam dalej. to wszystko wyglądało jak nagła i ogromna burza piaskowa. Jednak działo się to wokół mnie, ale do mnie nie dochodziło(widziałam jakby działo się to kilka budynków dalej ode mnie) . Miałam poczucie, że stało się to co miało się stać, że się wypełniło. Stąd ten mój spokój. Przy czym nie czułam że miałoby mi się stać coś złego.

    • Maggie pisze:

      Sylwio, u mnie w koszmarach też było to uczucie, że stało się to co miało stać i stąd był spokój – najpierw strach/przerażenie … a potem ten spokój jak izolacja kiedy się modliłam przez sen.

  20. Krzysztof pisze:

    Szczęść Boże, Dziś, za godzinę wyruszam na Ekstremalną Drogę Krzyżową z Tomaszowa Lubelskiego, zabiorę także Wasze intencję z WOWiT . Plecak przygotowany, tylko zapakuję dodatkowe buty, trasa i rozważania przygotowane, a jeszcze herbata do termosu. Idziemy w grupie ok. 10 osób, choć mam zamiar zachować milczenie, modlić się głośno będziemy podczas kolejnych Stacji. „Jezus pokazuje nam drogę…” ( z I stacji rozważań EDK Jezus skazany na śmierć) Proszę o modlitwę za mnie i moją rodzinę

  21. Czester pisze:

    +++

  22. Wojtek pisze:

    Przyznam, że jestem dość zaskoczony ilu osobom śniła się ta wilka fala albo powódź. Przyznam, że też miałem wielokrotnie podobne sny. Pamiętam jak wybiegam z mojego domu i nagle widzę nad drzewami w oddali wielką granatowa linię która się przybliża. Na początku nie wiedziałem co to, ale po chwili zorientowałem się, że to fala? Trochę się zdziwiłem bo mieszkam w dość górzystym terenie 450 km od morza, ale nie zastanawiałem się długo i zaraz pobiegłem do domu wszystkich ostrzec, ale nikogo nie było, gdzieś wszyscy zniknęli i nie mogłem ich ustrzec więc wyszedłem na dach. Fala była coraz bliżej i sięgała kilka razy wyżej niż drzewa i wiedziałem, że na dachu i tak mnie zaleje, ale ogarnął mnie spokój i uwierzyłem że nic mi nie będzie. Woda mnie zalała ale ja mogłem normalnie oddychać, to było jakby mnie spokojnie ogarnęła woda, jakby zwolniła a ja po prostu wypłynąłem na powierzchnię i wcale się nie bałem.

    Śniły mi się też bomby atomowe jak wybuchały, ale może dlatego że naoglądałem się za dużo filmów. Śniły mi się też trąby powietrzne.

    Jakiś pół roku temu śniłem o tym, że byłem w kościele i siedziałem z tyłu w ławkach a w konfesjonale usiadł ksiądz. Bardzo się ucieszyłem, że mogę wyznać swoje grzechy i chciałem zachęcić do tego innych, ale żaden z kolegów nie chciał, a zamiast tego śmiali się ze mnie.

    Tydzień temu, śniło mi się, że na moim biurku leżała Hostia ale nagle nie wiem skąd zjawiła się czarna wrona i zaczęła ją ze złością i zapalczywością dziobać. Bardzo się przeraziłem tej wrony, ale ona dziobała Ciało Chrystusa więc się odważyłem, wstałem i zacząłem przeganiać to ptaszysko ręką, tak jakby machać na oślep bojąc się że mnie podziobie, ale zrozumiałem że mam otworzyć ono żeby go wypędzić i tak też zrobiłem a wrona wyleciała i już się nie bałem.

    Inny sen kiedy.
    On był dość niespodziewany bo nastąpił w momencie kiedy rano się lekko przebudziłem i śniłem trochę na jawie, decydując co zobaczę we śnie i byłem na przepięknej obcej planecie. Ogólnie ten sen był dość żartobliwy ale nie to to chodzi.
    Chodzi o to, że nagle to się urwało i znalazłem się w środku lasu w pół mroku w zimie, siedząc sam w samochodzie. Widziałem swój oddech bo było na prawdę lodowato. Nie wiedziałem co się dzieje bo straciłem całkowicie kontrolę nad tym co się działo. Nic nie rozumiałem i byłem potwornie przerażony, nagle z lewej uderzenie w drzwi i czyjaś dłoń na szybie. Zrozumiałe że to jakiś mój kolega, który gdzieś był ale wrócił biegiem z powrotem. Powiedział mi po cichu ,uciekaj” z takim lodowatym wzrokiem i pobiegł dalej. Ja przerażony nie wiedziałem co mam robić, ale po chwili się ogarnąłem i otwarłem z trudem drzwi (był głęboki śnieg chyba po kolana) i wysunąłem się na zewnątrz. Ogarnął mnie jeszcze gorszy strach. Przed sobą widziałem lukę gdzie nie było drzew i było dość jasno, ale za samochodem z kierunku z którego przyjechaliśmy była przerażająca ciemność. Taki pusty ciemny tunel w głąb lasu. Słyszałem tylko w myślach uciekaj, uciekaj, ale nagle zamarłem i zorientowałem się że coś jest po lewej stornie drogi. Spojrzałem tam powoli i z przerażeniem zobaczyłem martwego jelenia. Miał rozgryziony brzuch i wychodziły mu wnętrzności. Pomyślałem, kto mu to zrobił i usłyszałem w myślach niedźwiedź. Ale jaki niedźwiedź, nie do stałem w odpowiedzi tylko usłyszałem że mam uciekać bo on tu biegnie i goni go ,,wataha” (może wilków) zacząłem więc uciekać bo to były chyba takie wilki które kiedyś prześladowały mnie w snach, ale ich wcale się tak nie bałem. Najgorszy był ten niedźwiedź, nie umiem opisać jaki strach wzbudza we mnie samo jego wspomnienie. To synonim moich największych fobii, strachów największe zło. Usłyszałem w myślach, że niedźwiedź sam zabijał, ale teraz zabiją jego (tego niedźwiedzia). Że wataha do dopadnie i go rozszarpią bo jest ich więcej a on sam, ale że jeśli nie ucieknę to niedźwiedź tu przybiegnie i zanim sam zgininie to zabije też mnie. Brnąłem więc dalej mozolnie przez tą zaspę i czułem jak zło zbliża się coraz bardziej. Widziałem, że już jakaś grupa ludzi przebiegła tędy wcześniej więc i ja podążałem. Ale nagle przypomniałem sobie, że to przecież sen i nie muszę nigdzie uciekać, więc zmusiłem się do obudzenia i otwarłem jakoś oczy.

    Poza tym miałem kilka drastycznych snów, ale nie będę ich opisywał bo są za długie. I tak za dużo napisałem.

  23. Wojtek pisze:

    A co do jeszcze tego niedźwiedzia, to było było jedno zdanie który chyba jest najważniejsze z tego snu a którego nie napisałem. O tym niedźwiedziu, że sam zabijał a teraz zabija jego. Zabijał kogo chciał i z nikim się nie liczył, ale był samotnikiem a wataha jest liczniejsza i go dopadnie a niedźwiedź sam stanie się jedzeniem.

  24. Czekajacy pisze:

    Dopiero sobie przypomniałem, jak niedawno znajoma opowiadała o koleżance, która przyleciała na krótko do Polski z Anglii (gdzie aktualnie mieszka).

    Ponoć była roztrzęsiona i zastanawiała się co zrobić, czy wracać jeszcze na wyspy! Wszystko dlatego, iż miała wizję w trakcie lotu. Ponoć nagle ‚poczuła’ i ‚zobaczyła’ – jak wszystko „ZA NIĄ” (czyli Wielka Brytania) – jest przykrywane falą o wysokości kilku pięter!

    PS:
    dziękuję za modlitwę!

  25. Kasia pisze:

    Dziękujemy 🙂

  26. Sylwia pisze:

    To może i ja się podzielę czymś .
    Kiedyś śniła mi się woda ale nie duża płytka , była piękna przezroczysta , były w niej ryby duże okazałe i ja przez tę wodę szłam , bez butów z gołymi stopami , woda była przyjemna ,chłodząca . Obudziłam się – ale gdy w ciągu dnia ten sen mi się przypomniał stało się coś dziwnego tak jak by w ułamku sekundy zobaczyłam Pana Jezusa idącego tą wodą – Widok był piękny . Pan Jezus miał białą szatę z czerwoną szarfą . I myślę że to było dziwne coś jak kontynuacja snu ale tak w ciągu dnia ..
    A już dawno temu również śnił mi się Jezus , był uśmiechnięty , wokół Niego było pełno dzieci – i gdzieś z oddali usłyszałam : „Stań się jak dziecko „.

  27. Małgorzata pisze:

    Kilka lat temu miałam taki sen. Stałam nad rzeką z innymi ludźmi, rzeka była głęboka i bardzo brudna. Nurtem rzeki płynął ogromny krzyż a na nim prawdziwy Pan Jezus. Był bardzo sponiewierany i cierpiący. Kiedy przepływał blisko nas stojących, swój cierpiący wzrok skierował na nas jakby prosił o pomoc. Prosiłam mężczyzn, którzy tam stali aby wyciągnęli Jezusa z tej brudnej rzeki. Niestety nikt nie chciał pomóc a sama się bardzo bałam, że się utopię. Biegłam wzdłuż rzeki za Jezusem i wtedy się obudziłam. Najczęściej ja snów nie pamiętam ale ten był bardzo jawny i sobie go zapamiętałam. Nie mam pojęcia co ten sen oznaczał. Nigdy nie przywiązywałam żadnej uwagi do snów. Chciałam dodać, że w niedługim czasie zmarli moi rodzice. Oboje byli jeszcze młodzi-mama miała 58 l, a tata 62 l. Wiadomo co człowiek przeżywa w takim momencie, kiedy jeszcze się jest jedynakiem.

  28. lukes pisze:

    Mialem sen w ktorym ide sobie przez miasto i nagle widze bardzo mocne swiatlo. Pomyslalem w snie ze to Chwala Boza i padlem na kolana. Czulem przez chwile jakbym mial zaraz umrzec/zemdlec i wtedy sie obudzilem. Sytuacja z tego snu sie powtorzyla w snie jakis czas pozniej z tym ze bylem w mieszkaniu w kuchni. Pozdrawiam

  29. mój sen dotyczy Chyba Intronizacji kiedyś 2009 roku 11listopada godzina 9:30
    A zaczynał się tak przechodziłem obok plebani jakieś tzn byłem obserwatorem w środku był kapłan który się przebierał lecz czułem że to nie kapłan chrześcijański wyjechałem przez okno plebani niebo jakby się rozpadło jakby pręty spadały potem ciemność na niebie wszędzie z tej ciemności na niebie wyłonił się Krzyż Świetlisty nie umiem opisać tego światła jasno białe ciepłe złote kolory nie z tego świata potem na Krzyżu Pojawił się Pan Jezus A Z Jego Ran wychodziły Promienie pełne miłości i ciepła jasne biało złote czułem ogromną miłość potem zauważyłem tłum ludzi na placu twarzy nie widziałem było bardzo dużo osób lecz wyczuwałem obecność ludzi potem Jezus Pojawił się jako jasno szary Pomnik bez Korony podszedł do pewnej kobiety i wziął jej ręce swoimi chyba była to Rozalia Celakówna bo wiek z 46 lat potem podszedł do mnie i delikatnym czułym pełnym miłości głosem Powiedział,, Mało się modlisz ale będziesz więcej,, i obudziłem się z płaczem dziecka zrozumiałem jak Intronizacja jest bardzo ważna wiele bym jeszcze pisał żeczy na temat Intronizacji Chrystusa Króla Polski może skończę na tym że jest to bardzo naglące a jeśli chodzi o wysokie fale to od czasu do czasu tak są takie sny i często wielkie miasta są pod wodą a także niewyobrażalne trzęsienia ziemi których wiele razy byłem świadkiem we snach realnie i wojny światowej 😦

    Pamiętam ostatni sen zło mnie atakowało wyczuwało się obecność lecz gdy dusza wołała dla Jego Bolesnej Męki Miej Miłosierdzie dla nas i całego Świata bało się podejść w pewnym momencie zauważyłem Pana Jezusa Chrystusa KTÓRY PODSZEDŁ DO KONFESJONAŁU I USIADŁ ZROZUMIAŁEM ŻE MUSZĘ IŚĆ DO SPOWIEDZI OD TEGO CZASU KSIĘŻE ADAMIE SKWARCZYŃSKI GDY OFIAROWAŁEM SIĘ JAKO DUSZA OFIARNA NIEMAM WYTCHNIENIA ANI FIZYCZNIE MORALNIE I DUCHOWO NAWET ZE STRONY BLIŹNICH ALE CENA ZA ZBAWIENIE DUSZ JEST NIESKOŃCZONA BO WIECZNA JEŚLI MOŻE KSIĄDZ NAPISAĆ DO MOJEGO KOMENTARZA SWOJE PRZEMYŚLENIA BARDZO BYM BYŁ WDZIĘCZNY.

  30. babula pisze:

    Gdy byłam małą dziewczynką (a było to dawno temu 🙂 dręczyły mnie 3 rodzaje snów:
    1. wyglądam przez okno pokoju (mieszkaliśmy w bloku na 1 piętrze) i widzę, że ziemia pod oknem staje się pomarańczowo żółta, gorąca, miękka i wiem, ze zaraz wybuchnie w tym miejscu wulkan. Bardzo się boję..
    2.stoję z tatą na balkonie, patrzymy w niebo. Widzimy ciało niebieskie, coś jak spłaszczona piłka. Tata mówi, że ono uderzy w Ziemię. Wiem, że spowoduje to straszne skutki i wołam, że trzeba się ratować, uciekać, coś zrobić. A on mówi: nic nie można zrobić. Trzeba czekać aż uderzy.
    3. Mieszkaliśmy nad rzeką. Blok stał na stromym brzegu. Wyglądam przez okno i słyszę szum. Wszędzie woda, brudna, zalała podwórko i się podnosi. Wiem, ze gdy podmyje mocno fundamenty blok się zawali.

    Panie Jezu Miłosierdzia przez Twoją bolesną Mękę.

  31. Zenon pisze:

    Na stronie internetowej dzieckonmp (….edycja) 1 marca br. ukazał się ciekawy artykuł pt. Czy Ostrzeżenie będzie w Wielki Piątek tego roku?
    Będąc 15 marca w Świętej Lipce wydrukowany tekst dostarczyłem znajomemu księdzu. Wieczorem, gdy w swoim domu kręciłem się przy oknie, przykuł moją uwagę jasno świecący, lecący z zachodu na wschód obiekt. Pobiegłem na balkon, aby mu się dokładniej przyjrzeć. Patrząc przez lornetkę zauważyłem z przodu tej jasno świecącej kuli, poruszające się razem z nią dwie małe gwiazdki. Gdy wlatywały one pod gwiazdozbiór Lwa, nagle zaczęły zwalniać, aż się zatrzymały. Jasna gwiazda nieco przygasła. Wniosłem na balkon teleskop, aby się im jeszcze raz przyjrzeć. Z tyłu tej gwiazdy zauważyłem następne dwie małe gwiazdki. Następnego dnia również tam były. Sprawdziłem położenie ciał niebieskich na gwiezdnej mapie. Jest to Jowisz ze swoimi czterema księżycami. Sądzę, że ten znak na niebie, podobnie jak ten, który otrzymałem na cztery miesiące przed wybuchem Stanu Wojennego (powtarzał się przez trzy dni), był mi po coś dany.
    Czyżby Ostrzeżenie naprawdę miałoby nastąpić w Wielki Piątek?
    Króluj nam Chryste!
    Zenon

    • wobroniewiary pisze:

      Strony nie polecamy a dzień i godz. zna tylko Bóg Ojciec.

      Ma to się wydarzyć za życia wizjonerów z Medziugorje, za życia ks. Adama, Alan Ames też przeżył oświecenie sumienia (wiele nosób również, niektórzy już 38 lat temu…)

      I każdy z nas mówi – żadnych dat! To może mieć miejsce w Wielki Piątek a może być dziś, jutro i za rok czy za kilka lat (miesięcy)

  32. Sylwia pisze:

    dla Zenona :
    „[…] nikt nie zna tego dnia ani godziny, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”

    „Kiedy zapada wieczór, mówicie: Będzie pogoda, bo niebo się czerwieni, a rano: Dzisiaj będzie deszcz, bo czerwieni się zachmurzone niebo. Pogodę po wyglądzie nieba umiecie rozpoznawać, a znaków czasu nie potraficie?”

  33. Pingback: Ks. Adam Skwarczyński: spotkanie z Bogiem Ojcem | Serce Jezusa

  34. tim pisze:

    Dzisiejszej nocy dlatego szukam czy ktoś nie miał podobnych zdarzeń i tu trafiłem wydarzyło się to:W śnie widziałem Chrystusa w mocnej czerwieni(może to krew była albo płonął nie wiem pod zbyt wielkim wrażeniem byłem)w ręku trzymał łopocący proporzec.Po obudzeniu i otwarciu oczu(myślałem,że to tylko sen obraz ten unosił się jeszcze kilka sekund na jawie.Teraz drugi ale to był już sen z 2 lata temu(mam tendencję do sprawdzania pewnych wydarzeń i bardzo na sercu jest mi Sw Paweł wszystko sprawdzajcie i badajcie czy od złego ducha,bądź z wyobraźni nie pochodzi dobre zachowajcie a złe wyrzućcie)znalazłem,że w tym samym czasie aż cztery osoby opisały we Frondzie w komentarzach podobny sen jak Ja miałem ale to bardzo podobny z detalami.A mianowicie:Idę spokojnie przez miasto i widzę spokojnie bawiących się hulających ludzi na ulicach,tylko się bawią,a ja zaczynam dostrzegać wielką falę w oddali i krzyczę do tych ludzi,uciekajcie bo niebezpieczeństwo się zbliża a oni w ogóle mnie ignorują i dalej się bawią.Nagle w jednej chwili(nie widzę żadnej fali która wszystko zmywa)wszystko jest pod wodą ja też w jednej chwili.Czuję że tonę ale jakaś siła wyrzuca mnie na powierzchnię i odkrywam że wszyscy utonęli i wołam czy ktoś jest ale cisza.Mało tego gdy wypłynąłem na powierzchnię na rękach miałem około 3 letniego chłopca który mocno trzymał się mnie na ramieniu.Identycznie we Frondzie wyczytałem takie same sny z chłopcem na ręku po wypłynięciu(po jakimś czasie przypadkowo na nie trafiłem w komentarzach po artykule).Może to oznacza,nie koniecznie tsunami ale przenośnia,że powoli zbliża się czas, ten czas gdzie ludzie będą weseli, bawić się i nie spostrzeżenie nie zauważą przyjścia Chrystusa i zginą nagle ci,którzy nie chcieli się nawrócić bo dla nich życie to świetna zabawa i własne interesy(co do zmian klimatycznych to już wiemy że klimat prawdopodobnie w ciągu 50 lat podniesie temp.przynajmniej o 4C a to wywoła potężne zmiany klimatyczne na ziemi,w tym wiele tsunami,burz,trzęsień itd)opinia naukowców z ostatniej konferencji w Paryżu szczyt klimatyczny 2015rBiblia mówi o końcu czasów iż za nim nadejdzie Paruzja poprzedzą ją wojny,trzęsienia ziemi zmiany klimatyczne nie spotykane do tej pory,epidemie,rozwiązłość moralna głód itd..będzie się myślało tylko o zabawach a nie o Jezusie,miłość ostygnie,i nastąpi wielka Apostazja ludzi (odstępstwo od prawdziwych nauk Chrystusa masowe)Konsekwencją podniesienia o 4 C są takie zmiany klimatyczne,że ziemia nie będzie dobrze rodzić,zakłócone zostaną standardowe warunki Biologiczne, chemiczne iż nastaną z tego łańcucha głód(mniejsze zbiory)epidemie(mnożenie się bakterii przez susze,powodzie,temp.wyższe zanieczyszczenie powietrza.Z głodu i chorób następują ,wojny, niepokoje społeczne itd. .Coś jak w Titanicu,statek powoli tonie a ludzie dalej tańczą i muzyka gra.Ojciec Badeni „uwierzcie w koniec świata” też miał dziwne widzenia gdzie Bóg nakazał mu przypomnieć ludziom o powoli nadchodzącej Paruzji dla dzisiejszego społeczeństwa.Może to dopiero preludium do przyszłych wydarzeń ale coś powoli jest na rzeczy ale tylko Bóg to wie!My możemy się tylko domyślać i patrzeć uważnie na owoce czy listki już nie kwitną i nie dojrzewa czas.

  35. rzymski katolik do braci w wierze pisze:

    Kącik opowiadania snów się tu widzę zrobił. Niejeden student psychologii z KUL miałby tu niezłe żniwa. Te sny mówią bowiem wiele o Was, ale nic o Bogu. Trzymajcie to więc dla siebie, nie rozpowszechniajcie bez zgody waszych ojców duchowych, nie kompromitujcie publicznie Chrystusowego Kościoła. Nie szydźcie z Boga! Jeśli czujecie, że to jest dla was ważne, odwiedźcie psychologa, albo księdza, ale takiego, który nie zabawia się we wróżby i nie bada przepowiedni!. Czy nie wiecie, że wróżbiarstwo i badanie przepowiedni oraz wiara w sny „prorocze” to grzech i obrzydliwość w oczach Boga?
    Czego szukacie?!
    Czy nie wystarcza Wam sam Bóg, który każdego dnia utrzymuje Was i wszystko kto istnieje przy życiu? Który Was karmi, w przenośni i dosłownie Chlebem Eucharystycznym i powszednim? Czy nie wystarcza Wam Jego Miłości?! Jego Miłosierdzia?!
    Czy brakuje wam ufności w Jego Miłość do nas i całego stworzenia?!
    Czegóż jeszcze Wam trzeba, że wchodzicie w ciemność i zabobon?!
    Kochani moi, proszę Was: opamiętajcie się, póki jeszcze jesteście w drodze. Strzeżcie się próżnych i niedorzecznych dociekań, albowiem nie ma w nich Boga; wy zaś, moje dzieci przyobleczcie się w Zbroję Światłości i bądźcie dobrzy, jak dobry jest Bóg, tylko bowiem wtedy zło nie ma do Was dostępu. Jedni drugich umacniajcie żyjąc Ewangelią i Dobrym Słowem, albowiem jesteście dziećmi Bożymi. Niech ustąpią spomiędzy was żądze sporu, zemsty i nienawiści, bo nie takie dzieci chce mieć Bóg, nasz Pan. Niech rządzi Wami Chrystusowy Pokój i łagodność, a sercami waszymi niewinność, bo po tym ludzie poznają, żeście są dziećmi Bożymi.
    To wszystko piszę Wam ku pokrzepieniu serc, albowiem czasy w których żyjemy są trudne, niespokojne, a wokół roi się od fałszywych proroków!
    Umacniajcie się miłością i dobrym przykładem, abyście nie doznali zawstydzenia wobec naszego Pana, Jezusa Chrystusa w godzinie waszego sprawdzenia! Jego pokój niech rządzi sercami waszymi!
    Strzeżcie skarbu Ewangelii przechowywanego w otwartym skarbcu, którym jest Boży Kościół Katolicki i jego namiestnik. Gliniany to skarbiec, niedoskonały lecz lepszego nie mamy. W tym czasie trudnym, tak wielkiego rozprężenia dyscypliny wśród kapłanów, bądźcie z waszym Papieżem i módlcie się za księży by nie odpadali od Boga w ciemności i by dusz nieświadomych zagrożenia za sobą w ciemność nie ciągnęli! Albowiem to sam nasz Pan, Jezus Chrystus chciał, abyśmy byli jedno.
    On założył swój Kościół Boży na skale i chciał, by trwał mocno w wierze, tak, aby bramy piekieł go nie przemogły.
    Tak i wy trwajcie w Chrystusie i bojaźni bożej, pełni nadziei, miłości i wiary które pochodzą od Boga i brońcie Kościół, ale złych jego dzieci uczynków nie naśladujcie.
    Miłość Boga Ojca, który nas stworzył, karmi i ubiera codziennie wraz z całym bratnim stworzeniem; Łaska naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który nas wybawił od zguby i codziennie nas z całym stworzeniem podtrzymuje i prosi Ojca za nas oraz Dar jedności i pokoju w Duchu Świętym, który nas strzeże i uczy prawdziwej Miłości Wiary i Nadziei oraz który prowadzi świat ku wiecznemu zbawieniu, niech będą z Wami Wszystkimi!
    Zostańcie z Bogiem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s