Apokaliptyczne proroctwo – Franciszek radzi każdemu przeczytać książkę „Antychryst. Pan świata”

O tej książce papież Franciszek powiedział: „Radzę ją przeczytać”. Wcześniej zwracał na nią uwagę publicznie także kard. Ratzinger. „Pan świata” to napisana ponad sto lat temu prorocza wizja dzisiejszej cywilizacji.

W styczniu 2015 r. papież Franciszek wracał samolotem z Filipin. Jeden z dziennikarzy zapytał go wówczas, co ma na myśli, kiedy mówi o „kolonizacji ideologicznej”. Franciszek dał najpierw jako przykład sytuację, gdy udziela się pomocy finansowej szkole pod warunkiem uwzględnienia przez nią „teorii gender”. „Wprowadzają do życia ludzi idee, które nie mają nic wspólnego z ich życiem narodowym” – mówił z oburzeniem. Potem przywołał książkę, wydaną na początku XX w.: „Pana świata” Roberta Hugh Bensona. „Jest to książka, której autor zobaczył w tamtym czasie dramat kolonizacji ideologicznej… Czytając tę książkę, zrozumiecie dobrze, co mam na myśli, używając określenia »kolonizacja ideologiczna«”.

Franciszek mówił o tej samej książce już wcześniej. W homilii z 18 listopada 2013 r. stwierdził, że „także dzisiaj duch światowości prowadzi nas do progresywizmu, do uniformizmu myślenia”. Wymienił przy tym utwór Bensona, mówiąc, że pokazuje on, jak duch świata prowadzi do apostazji, „niemal jakby to było proroctwo, jakby [autor] przewidywał, co się stanie”.
No dobrze, ale czy ktoś z nas słyszał o „Panu świata” i Bensonie? Dzisiaj – przynajmniej w Polsce, bo w świecie anglofońskim jest inaczej – ten tytuł i autor są praktycznie nieznani.
Autor, Robert Hugh Benson, urodzony w 1871 r., był – bagatela! – synem anglikańskiego arcybiskupa Canterbury. Miał braci, którzy także byli literatami. Robert szedł początkowo drogą kariery duchownego anglikańskiego, lecz w roku 1903 nawrócił się do Kościoła katolickiego, a rok później otrzymał ważne święcenia kapłańskie w Rzymie. Zmarł w roku 1914.
„Pan świata” nie wyczerpuje dorobku literackiego ks. Bensona. Jednak to „Pana świata” stawia się do dziś w szeregu tak wybitnych dzieł jak „My” Jewgienija Zamiatina (1921), „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya (1932) czy „1984” George’a Orwella (1948).

Imperium humanitaryzmu
W świecie XXI w., przedstawionym w „Panu świata”, Europa jest jednością polityczną (i to razem z Afryką – najwyraźniej jesteśmy w świecie europejskich imperiów kolonialnych); istnieje parlament europejski i prezydent Europy. Obie Ameryki są zjednoczone (chociaż nie odgrywają też większej roli politycznej – tutaj Benson nie przewidział zmiany, która miała nastąpić wraz z I wojną światową). Ludzie Zachodu obawiają się Cesarstwa Wschodniego, obejmującego całą Azję od Uralu, a religijnie reprezentującego przede wszystkim mahometanizm.

Już w prologu powieści mówi się nam, że liczą się tylko trzy siły duchowe: katolicyzm, humanitaryzm i religie Wschodu. O tych ostatnich wiemy najmniej, natomiast dramatyczna akcja książki wynika z apokaliptycznej konfrontacji Kościoła i świeckiego humanitaryzmu.
Humanitaryzm jest ideologią panującą w krajach Zachodu. Jest równocześnie wrogi chrześcijaństwu i jednak powstały jakby wskutek pewnej operacji przeprowadzonej na chrześcijaństwie: stworzyli go ludzie należący do społeczeństw niegdyś chrześcijańskich, usuwając z kultury chrześcijańskiej pierwiastek nadprzyrodzoności i w ogóle więź z Bogiem różnym od świata. W to miejsce humanitaryzm wprowadził mglistą duchowość typu panteistycznego (jako żywo przypominającą New Age znany nam z lat 90. ubiegłego wieku). Jednak panteistyczne medytacje są przedmiotem zainteresowania nielicznych, natomiast masy – kierowane przez emocjonalną pożywkę z gazet – pasjonują się raczej wielkimi ruchami społecznymi: dążenie do zjednoczenia świata i wyeliminowania z niego niepokojów jest najważniejszym tematem społecznych przeżyć.
Humanitaryzm, jako ideologia dominująca, tworzy parę z demokracją, jako ustrojem państwowym, z partią socjalistyczną w roli głównej. Istotną i już w ogóle nieskrywaną rolę odgrywa masoneria, organizacja niejako zastępująca Kościół w życiu społeczeństwa. Potrzebne temu nowemu społeczeństwu rytuały i święta są kopiami rytuałów masońskich, przyrządzanymi fachowo przez księży-odstępców, wciąż świetnie czujących się w masowych celebrach.
Na ten nowoczesny laicki świat patrzymy z perspektywy Londynu, przez pryzmat życia przedstawicieli jego elity: polityka Olivera Branda i jego żony Mabel. W tle przesuwają się tłumy – wyciszone i szare na co dzień, zaś dziko rozemocjonowane, gdy trzeba świętować kolejne etapy zjednoczenia świata lub ścigać katolików rozpoznanych jako podejrzanych o zamachy na przywódców ludzkości. Codzienność jest racjonalnie zorganizowana, masy ludzi przenoszą się bezszelestnie do pracy i z niej. Jest jakoś szaro i bezwonnie, dba się o wyciszenie wszelkich hałasów. Jeśli zdarzy się jakiś wypadek, natychmiast na miejscu zjawia się „służba eutanazji”, by oszczędzić cierpień poranionym; zresztą eutanazja – zalegalizowana w 1998 roku (!) – jest wyjściem do wyboru dla każdego, kto chce „odejść z godnością”.

Kościół czasów ostatecznych
Jedyną duchową alternatywą dla tej mieszanki humanitaryzmu i liberalnego socjalizmu jest Kościół i stworzona kiedyś pod jego wpływem cywilizacja chrześcijańska. Katolicy są już jednak mniejszością w morzu bezreligijnych społeczeństw Zachodu. Mniejszością, w której wzrastające ciśnienie okoliczności przyspiesza ekstatyczną świętość nielicznych, ale i apostazję całych narodów lub wpływowych hierarchów.

W powieści Bensona widzimy dwóch papieży: najpierw Jana XXV, panującego przez kilka dziesięcioleci obrońcę wiary świadomie upodobnionego do Piusa X (w którego czasach powstawał utwór); następnie wybranego w trybie nadzwyczajnym Sylwestra II, pasterza czasów dosłownie ostatecznych. Dwóch papieży – ale przedstawiony nam styl papiestwa składa się z trzech warstw.
Pierwsza to Rzym papieski odmalowany jako barwna enklawa tradycji, przyciągająca do siebie wszystkie osobistości starej cywilizacji chrześcijańskiej, na czele z monarchami wypędzonymi ze swoich królestw, teraz służącymi papieżowi do uroczystej Mszy. Ta enklawa „dawnego życia” jest jakby kompletnym przeciwieństwem szarości i funkcjonalności nowoczesnych miast. W Rzymie żyje się z manifestacyjną staroświeckością (dość powiedzieć, że kardynałowie jeżdżą karocami, a papież na mule lub jest noszony na sedia gestatoria z powiewającymi strusimi piórami…).
Jednak w środku tej wydzielonej przestrzeni konserwatywnego buntu przeciw unifikacji i ubóstwionej nowoczesności znajdują się nagle winda i maszyna do pisania (mamy rok 1907!), które uprzedzają, że Kościołem zarządza się – w sumie – bardzo nowocześnie.
W reakcji na zmiany w świecie rządy w Kościele zostały maksymalnie scentralizowane, papież rządzi regionami przy pomocy wyznaczonych dla nich kardynałów protektorów czuwających w Rzymie, a kontaktujących się codziennie z siatką księży sprawozdawców. Pozycja ordynariuszy jest niezauważalna, zaś wszystkie zakony zostały decyzją papieża sprowadzone do trzech.
I jest jeszcze warstwa trzecia: papiestwo Kościoła apokaliptycznego, posługujące się przede wszystkim specjalnie stworzonym superzakonem, „podobnym do jezuitów, lecz wolnym od ich złej renomy”. Papież pozostaje tu centralą, lecz – pozbawiony możliwości działania z Rzymu i wszystkich swoich urzędów rzymskich – patronuje już jedynie garstce wiernych, gotowych na męczeństwo w warunkach zaciskającej się pętli krwawych i administracyjnych prześladowań.
Nie odkrywając tutaj wszystkich sekretów opowieści, powiedzmy jeszcze tylko, że momentem napędzającym akcję i wywołującym kolejne fazy w zderzeniu humanitaryzmu i katolicyzmu jest pojawienie się na horyzoncie, a potem w centrum akcji genialnego polityka Juliana Felsenburgha. Spełniając marzenia o pokoju i dalszej unifikacji, ten „prezydent Europy” jest dosłownie ubóstwiany, przydając dotychczasowej bezosobowości systemu socjalizmu element spersonalizowanego absolutyzmu. Tutaj jednak dotykamy już tajemnicy kryjącej się w tytule: „Pan świata”.
To właśnie o tej książce powiedział Franciszek: „Radzę ją przeczytać”. Dodajmy, że już w lutym 1992 r. zwracał na nią uwagę publicznie kard. Ratzinger – wtedy gdy reagował krytycznie na pojawiające się wówczas hasło budowania „nowego porządku świata”, New World Order. Kardynał porównał to hasło do opowieści Bensona o „podobnie zunifikowanej cywilizacji i jej mocy niszczenia ducha”.
„Pan świata” ma przedwojenny przekład. Książka ukazała się w 2002 r. pod nieco zmienionym tytułem. Być może niedostatki przekładu sprawiają, że nie odbieram tego utworu jako arcydzieła. Jednak ten, kto sięgnie do niego jako do „antyutopii”, nie będzie rozczarowany. Oby się tylko nie przeraził…
Antychryst – Pan świata przeł. Stefan Barszczewski Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski Warszawa, Komorów 2002
Źródło: Gość Niedzielny

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Czytelnia, Papież Franciszek, znaki czasu i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

64 odpowiedzi na „Apokaliptyczne proroctwo – Franciszek radzi każdemu przeczytać książkę „Antychryst. Pan świata”

  1. mer pisze:

    Niewątpliwie – jest to b ambitne wydawnictwo – Marcin Dybowski

    http://wpolityce.pl/polityka/289459-kod-po-petru-psl-opozycja-zapowiada-
    powtorke-blekitnego-marszu-sprzed-10-lat-schetyna-nie-damy-wyprowadzic-
    polski-z-europy
    http://wpolityce.pl/polityka/289466-gronkiewicz-waltz-zaprasza-timmermansa-
    do-warszawy-na-7-maja-wiceszef-ke-wezmie-udzial-w-marszu-przeciw-pis
    ALE jest kontrpropozycja!
    07.05 Warszawa Zapraszamy na Marsz “Odwagi Polsko! Maryja
    Zwycięży!” Stop
    Targowicy!
    http://wp.me/p3vwgV-1ad
    http://stowarzyszenierkw.org/2920-705-warszawa-bedzie-akcja-zdrajcow-na-
    nasz-marsz-stop-targowicy
    Tego dnia będzie Pierwsza Sobota miesiąca a także rozpoczniemy pierwszy
    dzień naszej nowenny do św. Andrzeja Boboli Patrona Polski o ocalenie
    Ojczyzny oraz naszą wierność Bogu Krzyżowi, Ewangelii oraz wypełnienie
    Jasnogórskich Ślubów Narodu.
    plakat:
    https://drive.google.com/file/d/0B7i15HJp0hgRMFMzVVhsaXlfUjQ/view?
    usp=sharing
    Niestety tego dnia do stolicy Polski zwołane zostały te siły, które nie chcą
    się pogodzić z możliwością odzyskania przez nas wolności Dzieci Bożych i
    podmiotowości poprzez odrzucenie wrogich chrześcijaństwu wzorców i zasad.
    Wobec jawnych ataków na naszą Ojczyznę, przyzywanie na wzór Targowicy obcej
    przemocy, obcych rządów i instytucji zagranicznych, musimy odważnie dać
    świadectwo przywiązania do naszego patriotycznego Dziedzictwa Narodowego, w
    publicznej modlitwie różańcowej wzywać będziemy Maryję Królową Polski do
    obrony naszego Kraju, rozpoczniemy uroczyście pierwszy dzień nowenny do św.
    Andrzeja Boboli. Przybądźmy do Warszawy 07 maja! Szczegóły Marszu ODWAGI
    POLSKO! MARYJA ZWYCIĘŻY! już wkrótce.
    link do rozsyłania: http://wp.me/p3vwgV-1ad
    o potędze Różańca Świętego i Pierwszych Sobotach: https://youtu.be/f-
    qADnVoVI0
    Marcin Dybowski
    509 458 438
    http://stowarzyszenierkw.org
    http://stowarzyszenierkw.org/koordynatorzyrkw
    http://www.krucjatarozancowazaojczyzne.pl
    Proszę dalej o modlitwę o zdrowie Ks Adama i w intencjach Adminki

  2. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  3. wobroniewiary pisze:

    Europa stoi nad przepaścią – zagraża jej śmiertelne niebezpieczeństwo związane z możliwym uderzeniem militarnym Wschodu. Niespodziewanie na scenie dziejów pojawia się Julian Felsenbourgh, człowiek znikąd – ktoś kto niemożliwe marzenie o spokoju czyni możliwym faktem. Zachód może odetchnąć – kryzys wojenny zostaje zażegnany, a świat ocalony – przynajmniej pozornie. Upojeni sukcesem politycy i opinia publiczna, na fali powszechnego entuzjazmu obwołują swojego wybawcę nowym prezydentem całej Europy, a ostatecznie również świata. Problem jest jednak jeden – ten wybawca to Antychryst.

    „Antychryst – pan świata” jest lekturą niepokojącą. Napisana na początku XX w. powieść w sposób niezwykle celny przewiduje wiele procesów, które możemy obserwować w otaczającym nas świecie, a które jednocześnie w wizji autora są zwiastunami czasów ostatecznych. Europa Bensona jest światem pustym i wygodnym. Promowanym stylem życia jest życie bez zobowiązań i bez wysiłku. Tradycyjny system wartości zostaje zastąpiony przez nowy, w którym centralne miejsce zajmuje człowiek, jego potrzeby, przyjemności i pragnienia. Z powszechnej świadomości wyrugowane zostaje niemal pojęcie grzechu, a jeśli funkcjonuje jest ono synonimem zacofania, zabobonności lub co najmniej staroświeckości. Ludzkość zdaje się zataczać koło historii, wracając znów do czasów pogańskich i żądając dla siebie tylko chleba i igrzysk. Nijako w opozycji do nowej religii świata, którą człowiek czyni sam siebie, stoi Kościół Katolicki – jedyna instytucja, która opiera się postępującej demoralizacji i nihilizmowi, a także mówi jeszcze o Bogu jako Stwórcy świata, a o człowieku jako bycie obdarzonym nieśmiertelną duszą, będącym czymś więcej niż tylko prymitywną sumą popędów i przyjemności osadzonych w doczesności. I to właśnie Kościół jest jedynym, który w pozornym dobru głoszonym przez nowego Pana Świata rozpozna prawdziwe Zło.

    Powieść Bensona obrazuje wizję ostatecznego starcia Boga i Szatana, Prawdy i Kłamstwa. Zło nie jest wcale oczywiste i łatwe do dostrzeżenia. Wręcz przeciwnie – Antychryst przejmuje władzę nad światem jako wielki humanista i zwolennik pokoju, który pod sztandarami wolności i haseł pacyfistycznych, a także przy użyciu zabiegów legislacyjnych, chce zgładzić Kościół Katolicki, jako wspólnotę wiernych i kościół instytucjonalny. Śmiertelne niebezpieczeństwo, przed którym stanie Kościół w starciu z wzrastającą siłą Antychrysta będzie jednocześnie odpowiedzią na pytanie o prawdę, siłę wiary i wytrwałość tej reszty, która mimo prześladowań została przy Bogu. Ale czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi gdy przyjdzie?

    http://europachristiana.org/news/spoleczenstwo/302/antychryst-pan-swiata

  4. ja pisze:

    Trudno znaleźć dostępną w sprzedaży w internecie, wszędzie produkt niedostępny

  5. mariaP pisze:

    Z końcem lat osiemdziesiątych na łamach włoskiego miesięcznika 30 Giorni przetoczyła się żywa dyskusja wokół tej książki z udziałem kardynałów, profesorów i pisarzy. Wynikało z niej, że wraz z upadkiem filozofii marksistowskiej, która w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych tego wieku dzierżyła hegemonię kulturalną w ośrodkach kształtowania myśli, walka ideologiczna przeciwko religii katolickiej bynajmniej nie ustała.
    Toczy się ona nadal i jest prowadzona jeszcze bardziej podstępnie, bo pod płaszczykiem humanitaryzmu i tolerancji.
    W miejsce Dekalogu proponuje się moralność uniwersalną, w której ”
    filantropia zajmuje miejsce miłości,
    zadowolenie zastępuje nadzieję,
    a kultura usuwa wiarę”.
    Myślę, że na początku nowego tysiąclecia warto byłoby przypomnieć, a nawet wznowić tę książkę-ostrzeżenie przed niebezpieczeństwami współczesnego świata.
    Walka Antychrysta z katolicyzmem , ANNA PURSKA
    http://www.niedziela.pl/wydruk/67873/nd

    Skad my to znamy ??
    antyChryst ( w ksiazce, i w realu ) posluguje sie moca z moca ( ! ) , talentem zakopanym przez wielu powolanych !
    / zakupilam kilka lat temu w Te Deum

  6. wobroniewiary pisze:

    Mail od Eli z Wilna ❤

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Kilka dni temu widziałam wpis, że Janina z Wilna zamówiła Mszę św. w intencji ks. Adama w Wilnie w kościele Świętego Ducha 22 kwietnia o 15. Jest tego dnia, jak każdego 22-go dnia miesiąca Msza św. za wstawiennictwem św. Jana Pawła II sprawowana przy obrazie Jezusa Miłosiernego. Tu , w tym miejscu, przy pierwszym obrazie Jezusa Miłosiernego, namalowanego według wskazówek św. s. Faustyny, modlił się też papież Jan Paweł II podczas wizyty w Wilnie w 1993 r.

    O 15 koronka do Bożego Miłosierdzia, Msza św., modlitwa przy relikwii św. Jana Pawła II – w tym kościele jest relikwiarz z krwią św. Jana Pawła II.

    Będę na tej Mszy św. modliła się o powrót do zdrowia i ochronę dla ks. Adama, o światło Ducha Świętego dla lekarzy, którzy się nim opiekują, o potrzebne łaski dla Ciebie, Ewo, a także za wszystkich naszych czytelników i twórców strony.

    Ewo, jeśli uważasz za słuszne, przypomnij o tej Mszy św. naszym ,,wowitom", poproś o wspolną modlitwę w tym czasie, polskiego czasu początek o godz.14, w Wilnie to 15.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Dziękuję!
    Z Panem Bogiem
    Ela J.
    Wilno

    • mariaP pisze:

      Elu , dzieki. We Wroclawiu w kościele pw Najświętszego Serca Pana Jezusa przy moscie Grunwaldzkim jest zwykle podobny program każdego 22-go dnia miesiąca , zaczyna sie chyba nawet przed 15/00 ta . Ku czci Bożego Milosierdzia. To dla zainteresowanych .

      • wobroniewiary pisze:

        U mnie jutro 22.dzień miesiąca a więc:

        dzień spotkania z Matką Bożą w Jej figurze z Fatimy. O godz. 17:30 nabożeństwo różańcowe przed Najśw. Sakramentem, następnie procesja z figurą Matki Bożej wokół kościoła i Msza św.

        • magda pisze:

          U mnie, (i nie tylko)jak każdego 22 dnia miesiąca – wspomnienie Św. Rity. Błogosławione Jej przejście z tego świata do Raju.Msze święte są odprawiane 22 dnia każdego miesiąca w Pustelni Matki Bożej Jasnogórskiej w Częstochowie. Można wysyłać intencje.

  7. rzymski katolik do braci pisze:

    Mam do was prośbę.
    Nawróćcie się. Nie idźcie za ludźmi którzy sieją zamęt. Formalnie jesteście jeszcze w Kościele katolickim, ale wasza teologia, apologetyka i struktura jest już niestety klasycznie sekciarska.
    Boli mnie to jako katolika.
    Waszm grzechem pierworodnym jest grzebanie się we wróżbach i przepowiedniach, także pochodzenia okultystycznego, jak np. przepowiednia z Tęgoborza, uzyskana w drodze seansu spirytystycznego. Nie uznajecie także wykładni kościelnej o demonicznym pochodzeniu i przebiegu wydarzeń w Grandalabar.
    Wasza teologia, mimo zapewnień o wierności Rzymowi ma, podobnie jak wasze „przepowiednie”, wiele cech sadystycznych a więc demonicznych, sprzecznych z naturą Boga i oficjalną nauką Kościoła Rzymskokatolickiego.
    Żyjemy w czasach wielkiego zamętu, obawiam się schizmy w Kościele, bo oficjalną, ale tylko teoretyczną jedność niby wciąż jeszcze mamy.
    Proszę Was powróćcie do Chrystusa i Ewangelii, do nauki naszej matki – Kościoła, do prawdziwej ufności i miłości dzieci bożych. Nie badajcie przyszłości ponad to, na co zezwolił i zatwierdził KRK. O to samo prosi na pewno Bóg ks.Skwarczyńskiego w ostatnich dniach. Przed nim trudne zadanie powiedzenia wam o tym. Myślę, że trwacie w pewnej formie zniewolenia demonicznego. Chociażby okładka, którą prezentujecie wyżej, jest jawnym choć być może przez was nie uświadomionym sobie, wyznaniem kultu i władzy szatana, a nie Boga!
    Dlaczego też np. przeszkadza wam humanitaryzm, którego trzonem jest Miłość pochodząca od Boga-Stwórcy?
    Poproście księży spoza waszej grupy o pomoc w uwolnieniu się od waszych pęt i zniewolenia diabelskiego.
    Polecam list św.Pawła do Galatów.
    Powróćcie do Boga i powróćcie do prawowitej nauki Kościoła.

    • wobroniewiary pisze:

      Idź człowieku przeżegnaj się wodą święconą i zobacz, czy nie parzy!

    • Sylwia pisze:

      Rzymski katoliku do braci – może spójrz najpierw w głąb siebie a potem pouczaj . Zajrzyj tam i zastanów się czy w Tobie samym nie ma czegoś niezgodnego z nauką Kościoła . Dzięki za słowa troski ale nie masz racji .. wybacz .

      • Teodor pisze:

        Przepraszam, ale dlaczego w taki sposób człowiekowi odpisujecie? Jest zatroskany, wymienił konkretną rzecz, może w złej pisowni, czemu tak odpisywać? Argumenty jakieś za garandanbal, dyskusja, kultura. Obserwuje komentarze tu od dawna, czasem wyskoczy ktoś dziwny, ale tutaj kulturalnie człowiek napisał. Bezkrytycyzm to pycha. Moją koleżankę ktoś nazywał opętana, ksiądz egzorcysta powiedział, że tak nie można bez powodu. Takiej rzeczy nie rozeznaje się po komentarzu internetowym… Przynajmniej nie takim. A czas jest zamętu, pokój miedzy chrześcijany, a nie oskarżać się od opętanych…

        • Ania pisze:

          No nie!
          Ja wkleiłam tę modlitwę bo mi się podoba a nie, że kogoś uważam za złego .
          W końcu to on pisze, że my i ks. Adam mamy się nawrócić, bo mamy w sobie złego ducha.

          Przeczytaj końcówkę:
          „Proszę Was powróćcie do Chrystusa i Ewangelii, do nauki naszej matki – Kościoła, do prawdziwej ufności i miłości dzieci bożych. Nie badajcie przyszłości ponad to, na co zezwolił i zatwierdził KRK. O to samo prosi na pewno Bóg ks.Skwarczyńskiego w ostatnich dniach. Przed nim trudne zadanie powiedzenia wam o tym. Myślę, że trwacie w pewnej formie zniewolenia demonicznego.”

        • wobroniewiary pisze:

          Dokładnie!
          To nas posądzono o trwanie w zniewoleniu demonicznym

        • Teodor pisze:

          Chodziło mi o to pierwsze. A wklejenie tekstu tej modlitwy na przywitanie też sugestywne i przykre. Sam mam zasadę- kiedy przychodzą do mnie Świadkowie Jehowy, to ich zapraszam i rozmawiam. I uciekają gdzie pieprz rośnie! Nie raz musiałem ich zachęcać, by jeszcze zostali, a wieją, chociaż jestem miły i rozmawiam o Biblii jak chcieli. A moi sąsiedzi, mama mówią sp….. Co tylko utwierdza ich w sekciarstwie. Argument siły czy siła argumentu? Prawda się wybroni. A tu człowiek ma swoje pytania, jest wierzący, może błądzi ale w poszukiwaniu prawdy. A może ma trochę racji. Strona apologetyczna ma wszystkich informować, a idź precz używamy, kiedy już ktoś się naprawdę zamanifestuje. Chodzi o to by dotrzeć do serca człowieka. To się nie uda będąc przekupką. Papież Franciszek tego próbuje, nie rozmawia z bestią w człowieku, nie manifestuje swej namiętności w swojej wizji Kościoła, bo ta nawet najpiękniejsza nie musi być prawdziwa- tylko próbuje dotrzeć do każdego, do muzułmanów też- choć to prawie bezcelowe i tylko robi tę „schizmę” której wyżej wspomniany brat się obawia. Bronicie Franciszka, to go naśladujcie.
          Co do humanitaryzmu, wszystko można robić w Bogu. Np nichilizm. Jeśli ktoś ma skłonności nichilistyczne- i szczerze odda to Bogu- to On to przerobi i będziecie mieli to, co święci nazywali wzgardą świata!!! Diabeł tkwi w szczegółach… Które widać tylko sercem. Sam mam kolegę nichilistę, deterministę- i planuje mu opowiedzieć, co Bóg może z tym zrobić, jeśli z wiarą powie „oddaję Ci to Boże”. Ktoś, kto rozkminiał determinizm może wspaniale pojąć wpływ na nas Opatrzności, może dostrzeże, jak był programowany. Wszak jesteśmy zdeterminowani wieloma rzeczami. Bóg wszystko stworzył dobre na początku. Wspomniana książka mówi o wykrzywieniu dobrych rzeczy, a nie o tym, że są one złe.

          Człowiek tutaj może być szczerze zaniepokojony- wszak ta strona wybiega naprzód, a św Jan pisał w listach, nie wybiegajcie zbytnio naprzód!… Powiedzcie, co jest złego w konstruktywnej krytyce? Jak idziemy na kosy, to już nie jest konstruktywna. Większość rzeczy prezentowana na stronce nie jest niezbędna do wiary. I Kościół wcale nie nakazuje w to wierzyć. To nie są dogmaty. Więc w czym problem? Sam czytam Wowit od dawna, ale konsekwentnie pomijam wszystko co związane z Medjugorie. Czasem zerkam tylko, zachowując krytyczne myślenie. Bo Kościół jeszcze nie uznał, bo „Matka Boża” nawoływała do nieposłuszeństwa biskupowi… Bo mam turbo- Maryjność bez tego, i jest dużo innych przesłanek. No i w czym problem, czytam całą resztę na Wowit i zachwalam.
          Św Ludwik napisał, że szatan podrabia Maryję, Jezusa… Niektóre rzeczy jak Garabandal budzą słuszne kontrowersje. I nikt nie każe mi w nie wierzyć. I czy jestem opętany? Albo nie lubię Medjugorie, nie lubię Maryi? Baaaardzo lubię a nawet kocham, i mam do Niej swoje drogi. A książka z tematu- daje do myślenia- lecz nie potrzebna do zbawienia 🙂

        • Maggie pisze:

          Teodorze, porzuć określenia typu „bronicie Franciszka to go naśladujcie” , bo to nie przypiął ani przyłatał, a JEST uderzeniem poniżej pasa i do tego nielogiczne – skoro ktoś broni to poważa, kroczy, albo stara się kroczyć za papieżem.

          Od pięknych, słów i słówek w świecie się roji, ale ileż z nich zwodniczo podpiera się tylko prawdą, otaczając się nią jak zasłoną dymną? Podpierać się prawdą, a opierać się na prawdzie to różnica.

          Modlitwa-egzorcyzm, którą podała Ania oczyszcza atmosferę … ale każdy sądzi według siebie tj wg swojej miary i wiary.
          Modlitwa ta jest modlitwą dla każdego chrześcijanina – podkreśla Ks.Dominik Chmielewski .. a więc nie tylko dla nas i kto ją przeczytał to się też pomodlił, choć bezwiednie.

      • marko5 pisze:

        ANIU ,niech Ci Pan blogoslawi za tę modlitwe.Wydrukowalem sobie i będe codziennie odmawiał ze wspolnikiem przed rozpoczęciem pracy.

    • eska pisze:

      Napisałeś, że trzonem humanitaryzmu jest miłość pochodząca OD Boga. A ja się pytam: miłość DO KOGO? Wystarczy się lepiej zapoznać z definicją, żeby wiedzieć, że jedynie do człowieka, z pominięciem Boga! Jest to filozofia propagowana między innymi przez masonerię, bo promująca ideę ciągłęgo doskonalenia się rodzaju ludzkiego, jednakże nie w kierunku duchowym, a w oparciu o wiarę w potęgę ludzkiego rozumu. Pan Bóg i Kościół Katolicki przypominają, że człowiek nie jest numerem jeden – Bóg jest. Humanitaryzm głosi rzeczy przeciwne.

      Co to jest „Grandalabar”?

      • rzymski katolik pisze:

        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
        1) Napisałem tu jeszcze znalezioną w internecie bardziej dokładną informację na temat autora polecanej książki. Ten ksiądz określany w artykule jako wizjoner i prorok w istoicie uprawiał okultyzm i uczestniczył w wielu seansach spirytystycznych. Nie wiem jak był to w stanie łączyć z posługą, ale to jego sprawa, pamiętajmy że wtedy nie widziano w tym aż takich zagrożeń, jednak my dziś musimy być mądrzejsi i ostrożniejsi. Napisałem to jako ważne moim zdaniem ostrzeżenie przed wchodzeniem w lekturę dzieł takiego człowieka bo oprócz zamętu w umyśle można wejść w zniewolenie diabelskie.
        Niestety adminka tego postu nie przepuściła.
        2) Nie wiem czemu miałaby mnie parzyć woda święcona?
        3) Mylicie chyba humanitaryzm z humanizmem – to dwie różne rzeczy – myślę że to wina tłumaczenia z angielskiego, dyskusji na ten temat nie będę rozwijał bo to chyba nie miejsce na to.
        4) Przepraszam za literówkę w nazwie Garandabal
        5) Ważne jest umiejętność rozeznawania owoców danej rzeczy i duchów. Nie piszę niczego na podstawie komentarzy, ale na pidstawie lektury książek ks.A.Skwarczyńskiego, tekstów ludzi powołujących się na niego, wniosków, ostrzeżeń i listów na stronach oficjalnych Kościoła Katolickiego i z nim związanych (np.opoka, mateusz.pl), treści artykułów na tym forum i wreszcie i wpisów samego księdza Adama Skwarczyńskiego, który np. sam wskazuje na rozbieżności między jego eschatologią a oficjalną nauką Kościła Rz-K., na przykład gdy pisze że wybrał formę powieści by „uniknąć ręki kościelnego cenzora”.Przez ponad pół roku dokładnie przeanalizowałem te wszystkie treści, spytałem też siebie czy one we mnie coś budują (bo mają i dobre elementy) czy raczej niszczą, czy może zawierają jakieś źródło lub elementy spirytystyczne i demoniczne.
        Wreszcie z kim pozostajecie w jedności, czy nie są to osoby lub organizacje wyłączone z Kościoła lub suspendowane.
        Pisząc to wiem że narażam się, ale czynię to dla Waszego dobra i dobra mojego Kościoła Rzymskokatolickiego i jego jedności.
        6) Martwi mnie rysujący się coraz bardziej podział w Kościele i narastanie tendencji sekciarskich, które nie są dyscyplinowane tylko z powodów troski o uniknięcie zamętu w Kościele i trwanie w jedności, ale tak długo postępować się nie da gdyż taka jedność albo powoduje rozpad od środka KRK albo dryfowanie Kościołów lokalnych w całości stronę wypaczonej teologii i moralności (np. apoteoza nienawiści i czynienia zła przez człowieka w imię „sprawiedliwości” lub zamysłu Boga przedstawianego jako bóstwo żądające ofiar i żertw to ludzjie zło zalecające jako swą wolę, lub wobec jakichś mniej lub bardziej wyrafinowanych rzekomych spisków, zagrożeń zasadzek itp.)
        7) Bóg sam wystarczy ze swoją Ewangelią i Miłością. W to wierzymy i tym żyjemy normalnie, bez poszukiwania dodatkowych przepowiedni, wizji, wróżb i bez oczekiwania jakichś dodatkowych znaków zapowiadanych przez współczesnych „proroków”, którzy są w stanie sami uwierzyć we wszystko i jeszcze nas tego nauczyć. Tylko Bóg zna czas i godzinę tego, co może się wydarzyć.

        Modliłem się i dalej powierzam Bogu zdrowie i życie ks.Adama Skwarczyńskiego, bo jako dziecku Bożemu jak każdemu mu się to należy.
        Podtrzymuję jednak wszystko co napisałem.
        Choć oczywiście sam jestem grzesznikiem, pokładam jednak ufność tylko w Bogu i Jego Ewangelii. Innej Ewangelii nie ma! Zatem czuwajcie i nie dajcie się zwodzić złemu!
        Wybaczcie też, że nie będę kontynuować tej dyskusji.
        Wyjaśniłem tylko powody swego listu do Was.

        • leszek pisze:

          Do rzymski katolik:
          Cyt.(…) Martwi mnie rysujący się coraz bardziej podział w Kościele i narastanie tendencji sekciarskich, które nie są dyscyplinowane tylko z powodów troski o uniknięcie zamętu w Kościele i trwanie w jedności, ale tak długo postępować się nie da gdyż taka jedność albo powoduje rozpad od środka KRK albo dryfowanie Kościołów lokalnych w całości stronę wypaczonej teologii i moralności (np. apoteoza nienawiści i czynienia zła przez człowieka w imię „sprawiedliwości” lub zamysłu Boga przedstawianego jako bóstwo żądające ofiar i żertw to ludzjie zło zalecające jako swą wolę, lub wobec jakichś mniej lub bardziej wyrafinowanych rzekomych spisków, zagrożeń zasadzek itp.)
          Odpowiedź:
          zapoznaj się bracie z przesłaniem Matki Bożej w Fatimie. Przeczytaj opublikowane treści objawienia i zastanów się nad tym co napisałeś. Mamy prawo błądzić, ale nie należy utwierdzać się w błędach.
          Ave Maria gracia plena, Dominus tecum, benedicta tu in mulieribus, et benedictus fructus ventris tui Jesus. Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae. Amen

        • eska pisze:

          Do rzymskiego katolika, ad. 3) i 4)
          Nie mów do mnie przez „wy” – nie ma takiej potrzeby. O humanitaryzmie pisałam ja, a nie cała społeczność, więc po co te uogólnienia. Nie pomyliłam go z humanizmem; humanitaryzm się z niego wywodzi i z niego czerpie. W jednym masz rację – faktycznie trudno tu dyskutować o niuansach jednego i dugiego, skoro wspominając o humanitaryzmie nie podałeś absolutnie żadnego przykładu, jaką konkretnie postawę z tych, z którymi spotkałeś się na tej stronie, do tego zaliczasz. Zwrócę uwagę na fakt, że ONZ nazywa humanitaryzmem (nie humanizmem) dopuszczenie aborcji w określonych sytuacjach. W imię „miłości”. Czyżby o taki humanitaryzm chodziło i Tobie? Jeśli tak, to Boże broń nas przed nim tym bardziej!
          Co do „Grandalabar” czy też „Garandabal” – chodzi raczej o Garabandal. Według mojej wiedzy osoby, które mają tego rodzaju problemy z percepcją wzrokową i w konsekwencji z przekręcaniem słów, mogą także mylić pojęcia o podobnym brzmieniu. Dlatego uwzględnienie pojęcia humanizmu przy odniesieniu się do humanitaryzmu nie było takie niezasadne. Aczkolwiek cieszę się, że masz świadomość obydwu.
          Pozdrawiam w Panu.

    • leszek pisze:

      Veni Sancte Spiritus, Przyjdź Duchu Święty…..przebacz mu Panie bo nie wie co czyni.

  8. rzymski katolik do braci pisze:

    I jeszcze dla rozwiania wątpliwości na ten temat tekst znaleziony w internecie:

    „Historie związane z praktykami ezoteryczno-spirytystycznymi na trwałe wryły się w kanon tematów poruszanych w literaturze. Ujęte w bardziej lub mniej swobodną formę stały się jedną z głównych domen opowiadań i powieści grozy, a wzrost zainteresowania tymi zagadnieniami, jaki możemy zaobserwować w dziewiętnastowiecznej literaturze fantastyczno-niesamowitej, doprowadził do stopniowego zwiększania się ilości książek poruszających problemy z pogranicza okultyzmu, religii i gnozy. Spośród nich tematyka związana ze światem nadprzyrodzonym oraz wątkiem przenikania czy też współistnienia świata materialnego i duchowego stała się wkrótce motorem napędowym klasycznego horroru, gdzie relacja człowieka z istotami niecielesnymi jawiła się jako coś oczywistego – niczym odwieczna prawda, która właśnie znajdowała szeroką rzeszę swych wyznawców.

    Do wzmożonego, społecznego, zainteresowania tematyką spirytystyczną na przełomie XIX i XX wieku doprowadziło powstanie licznych ugrupowań, bractw oraz towarzystw prowadzących działalność ezoteryczną w swoistego rodzaju „domach duchów”. Dotyczyło to zwłaszcza Francji oraz Wielkiej Brytanii, gdzie kolejne tego typu miejsca wyrastały jak grzyby po deszczu, a uczęszczanie na różnorakie seanse stało się czymś w rodzaju jednego z typowych zajęć dla dobrze sytuowanych ludzi szukających niebanalnej rozrywki łączącej w sobie możliwość przeżycia nowych doznań o podłożu duchowo-intelektualnym oraz poczucia dreszczu emocji związanego z domniemaną obecnością sił nadprzyrodzonych.

    Właśnie w taki świat przenosi nas powieść Czarnoksiężnicy Roberta Bensona, który sam jest postacią unikalną jeżeli chodzi o autorów literatury grozy. Wszak bowiem jak często zdarza się, aby autorem horroru był katolicki ksiądz?

    Robert Hugh Benson (1871-1914) był, i dalej pozostaje, osobą niezwykle barwną nie tylko w odniesieniu do świata literatury. Wychowany w rodzinie anglikańskiego pastora sam obrał podobną drogę co ojciec. W roku 1903 jego poglądy teologiczne uległy jednak zmianie w konsekwencji czego stał się konwertytą, który wybrał katolicką posługę kapłańską.

    Benson odróżniał się od wszystkich współczesnych (a dzisiejszych tym bardziej!) księży poprzez żywe interesowanie się religijnym ujęciem zjawisk nadprzyrodzonych, w tym między innymi tematyką duchów oraz nawiedzeń. Łącząc misyjność katolicyzmu z uwielbieniem dla literatury stał się pisarzem niezwykle płodnym, spełniającym swoje literackie powołanie na wielu gruntach.

    Omawiany tytuł – Czarnoksiężnicy – można uznać niejako za zwieńczenie zainteresowań Bensona w obrębie okultyzmu i spirytyzmu. Nim jednak przyszedł czas na ukazanie się The Necromancers w roku 1909 już w tamtej chwili poszczycić się on mógł sporą bibliografią, w tym kilkoma książkami z zakresu szeroko pojętej fantastyki. Do dziś najbardziej znamienitym tytułem w jego karierze pozostaje powieść Lord of the World (1907) – PAN ŚWIATA – dystopia łącząca w sobie futuryzm z chrześcijańskim konceptem końca świata ukazanym poprzez triumf antychrysta.

    Wracając do tematów natury spirytystycznej, to podwaliną dla napisania pełnej powieści o duchach były dwa zbiory opowiadań utrzymanych w klimacie ghost story, które Benson napisał wkrótce po zostaniu katolickim księdzem – The Light Invisible (1906) oraz Mirror of Shallot (1907 – wydawana najpierw w odcinkach w chrześcijańskich periodykach). Spośród nich to drugie cieszyło się ponoć swego czasu (i w pewnych kręgach) równym zainteresowaniem co Opowieści starego antykwariusza M.R. James’a.

    Do napisania ów antologii oraz Czarnoksiężników skłoniła Bensona jego obecność na seansach spirytystycznych, w których ten brał udział w latach swojej młodości (z tego co wiadomo, ów seanse nie przyniosły żadnych rezultatów w kwestii manifestacji nadprzyrodzonej obecności).”

    Czuwajcie.

    • Maggie pisze:

      Przyganiał kocioł garnkowi, że osmolone ucho ma.

      Co za pycha w Tobie bracie, kiedy siebie rzymskim katolikiem nazywacie … Gratuluję przenikliwości i zadowolenia z własnej osoby.

      Jezus jest Panem!

    • Maria z Warszawy pisze:

      @rzymski katolik do braci (a siostry zgubiłeś po drodze :D), czy zastanowiłeś się na tym, że taka była jego droga zaplanowana przez Boga. Właściwie to co mu zarzucasz? Czy to, że urodził się jako syn pastora, czy to że sam został pastorem? Czy to, ze się nawrócił na katolicyzm, konsekwentnie idąc za powołaniem( został księdzem)? Czy wreszcie to, że postanowił zająć się tematyką ” z pogranicza” jako teolog?

      • Maggie pisze:

        Mario, chyba, że (?) …
        Wzrok ma bardzo ostry – zasztyletował nim siostry,
        stąd zginęły one z horyzonta, kiedy pouczaniem braci się zaprzątał

        Jak się dobrze przyjrzeć to według niego:

        1/ nawrócenie .. nie zasługuje na zbawienie
        2/ rozprawa z tym, co duszy szkodzi,
        kapłanowi się nie godzi,
        3/ doświadczenia, które otworzyły oczy,
        są jak virus, który nadal toczy ..
        4/ na koniec: nawet Świętemu, który nicość swą uznaje
        egzorcyzm zaleca i łaje (to i św.siostrze Faustynie również?)

        – czyż tak mówi … prawdziwie .. rzymski katolik,
        czy raczej ktoś, kogo rzymskość boli (?) ..
        kiedy wokół szczodrze „chrztem darzy”:
        imputując WOWIT’om imię sekciarzy?

        Z doświadczenia wiem, że cale życie się uczymy i NIE przypadkiem się na WOWIT trafia, więc nadzieja, że biegunowo odmieni się tego gościa kierunek=”geografia”.
        Mamy wszak jeden punkt zaczepienia, którego żadna (!) mowa NIE zmieni i NIE zmienia: JEZUS JEST PANEM!
        Po mowie, która Nieba sięga, przychodzi czas refleksji i milczenia, a to naprawdę wielka potęga.

        • Maria z Warszawy pisze:

          Maggie ładnie to ujęłaś, szczególnie punkt 2. Po co mówić o zagrożeniach jeszcze ktoś potraktuje je poważnie i dopiero się zrobi ambaras:D

  9. KasiaP pisze:

    Mam pytanie, czy paraliż senny to normalna sprawa u ludzi. Mam takie odczucie , że za tym stoi zły duch.

    • Marakuja pisze:

      Bardzo możliwe, choć niekoniecznie. Trzeba to omówić z kapłanem znającym ten temat.

    • wobroniewiary pisze:

      Za tym stoi zły duch!

    • Sylwia pisze:

      KingaP , tak jak powiedzieli Admini taki paraliż pochodzi od złego . Mówię to z własnego doświadczenia , bo takie paraliże miałam .. dawno temu . To był dla mnie koszmar. Więc sprawdź gdzie leży przyczyna i idź do konfesjonału .

      • Ufająca Bogu pisze:

        Ja również kilkanaście lat temu miałam paraliż senny, bardzo mocny. Zdarzyły mi się kilka w tym roku, kiedy zły szalał, jak odmawiałam nowennę pompejańską. Tylko spowiedź i rozmowa z kapłanem. Czasami było tak, że nie mogłam zmówić Zdrowaś Maryjo… ale wtedy ustępowało..

  10. kasiaJa pisze:

    Abp Tadeusz Gocłowski najprawdopodobniej miał wylew. Wczoraj wieczorem trafił do Akademii Medycznej w Gdańsku. Pamiętajmy o Nim w swoich modlitwach!

    MODLITWA ZA CHOREGO DO MATKI BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY

    Matko Boska Nieustającej Pomocy, Twój Boski Syn, którego na ręku trzymasz, wysłuchuje każdą Twoją prośbę.

    Poleć Mu także chorego, za którego dzisiaj w pokorze modlę się do Ciebie. Rzeknij tylko słowo, a chory wróci do zdrowia. Nie odmawiaj mi tej łaski, chorzy mają szczególne prawo do Twej dobroci. Proś przeto Jezusa, aby nam to drogie życie zachował. Ty sama bądź dla chorego dobrą i miłosierną Lekarką, a przy Twojej Pomocy z pewnością odzyska utracone siły.

    Gdyby jednak Bóg, którego wola rządzi światem, inaczej postanowił, wspomóż, o Matko, chorego i daj mu siłę, aby przyjął kielich goryczy i zdał się spokojnie na rozporządzenia Boga Wszechmocnego. Daj mu cierpliwość, broń od rozpaczy, Matko, Ty jesteś tak potężna, możesz nas pocieszyć. Jesteś Matką Najlepszą, pragniesz nas uratować.

    Wysłuchaj więc nas łaskawie i przyjdź nam z pomocą. Amen.
    http://www.fronda.pl/a/abp-goclowski-w-szpitalu,70229.html

  11. magda pisze:

    Proszę o modlitwę w moich intencjach.

  12. wobroniewiary pisze:

    Rzymski katoliku, wiedz, że Benson był okultystą a potem się nawrócił. I jeszcze został konwertytą i przeszedł na katolicyzm.
    Ty go odrzucasz a ja ci powiem, że Bartolo Longo był najpierw kapłanem satanizmu a potem propagował Różaniec święty.
    I mam to odrzucić, bo on wcześniej służył szatanowi?

    Pamiętaj, że (to z Pisma Świętego jest):
    „Ostatni będą pierwszymi” a do tego
    „złodzieje i prostytutki wejdą przed Wami do Królestwa Niebieskiego”

    Ps. Teraz już mogę pomilczeć dziś 🙂

    • rzymski katolik pisze:

      Krótko: w sytuacji opisanych przez Ciebie osób prócz aktu nawrócenia konieczny był też egzorcyzm kościeny lub nawet ich cała seria. Jeśli tego nie było, to mimo woli i „objawów” nawrócenia, Zły mógł mieć nadal wpływ na te osoby i ich otoczenie.
      PS Wielu świętych prosiło o egzorcyzm kościelny mimo świętego życia, np. Matka Teresa z Kalkuty.
      Pozdrawiam!

      Tylko Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        A kimźe Ty jesteś, aby nawróconym i świętym imputować tylko „objaw nawrócenia” i wysyłać do egzorcysty?

        Jeśli sam jesteś świeckim „egzorcystą” bracie, toś usiadł na niełwaściwej rabacie, bo nie na takie trafłeś tu grządki, byś na nich … mógł księdzu (!) nakazywać „porządki”.

        Jezus jest Panem! – to nie ulega wątpliwości, akurat w tym jednym trafiłeś w sedno!

        • rzymski katolik pisze:

          No cóż: bardzo złośliwi i pełni złej woli jesteście (nie wszyscy!), adresaci tych słów dobrze wiedzą kogo mam na myśli. Przypisujecie mi niestworzone rzeczy. Przeczuwając, że tak może być, napisałem wyraźnie: ” egzorcyzm kościelny”. Bo ja innych nie uznaję. Posługa egzorcysty zastrzeżona jest dla kapłanów (niektórych w dodatku!) i tyle. Inne to mogą być co najwyżej modlitwy które ktoś tak nazwał – jak ta wklejona, która naprawdę bardzo mnie ucieszyła i za nią dziękuję.
          Przepraszam że odpisuję hurtem, ale nie mam aż tyle czasu by z każdym wdawać się w dyskurs.
          Humanitaryzm – jest jego definicja. Co to znaczy być humanitarnym? Czy to trudne pytanie? Humanitarne traktowaie jeńców, ludzi będących pod naszą/ czyjąś władzą, humanitarne traktowanie stworzenia/zwierząt. To jest problem dla Was? Bo jeśli tak, to może powinniście jednak zastanowić się nad sobą? Czemu ktoś pisze mi o aborcji w zestawieniu z moim pisaniu o tym, by być dobrym? Czy ta osoba nie wie, jak paskudnego nadużycia dokonuje? Czy dlatego że ktoś zło (aborcję) nazywa dobrem, mamy się wyrzec prawdziego dobra?! Od kogo pochodzą takie myśli? Bo na pewno nie od Boga!
          Co do Gandalabar to pomyłki z tą nazwą na tym forum zdarzają się nie tylko mnie, ale tylko wobec mnie wyciąga się na ich podstawie absurdalne pseudopsychologiczne wnioski.
          Co do samego zjawiska jest w internecie (nawet na frondzie, za którą zresztą nie przepadam) dużo szczegółowych opisów oczywistej demoniczności tych zjawisk i takiej samej ich oceny ze strony odpowiednich instytucji Kościoła Rzymskokstolickego – jako zjawisk nadprzyrodzonych, ale pochodzenia zdecydowanie demonicznego.
          Jeśli ktoś chce mnie straszyć autorytetem księdza który to stanowisko oficjalne Kościoła Rzymskokatolickiego podważa i neguje, to niech sobie uświadomi, że problem to ma on, a nie ja! Bo to on zerwał jawnie i publicznie głosząc swe poglądy swoją jedność z Kościołem, a nie ja! Nie wstydzę się literówek w nazwie, nie staram się jej nawet dokładnie pamiętać. Demoniczna jest cała tamta historia, nawet (a może szczególne) zdjęcia medium w transie. Doprawdy chyba trzeba być slepym i mieć dużo złej woli by tego nie dostrzec. Na koniec: jeden ze świadków objawień miał odzyskać zgodnie z ich zapowiedzią wzrok w dniu „Ostrzeżenia”. Zmarł jednak 2 lata temu w uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej, do tego pod – innym imieniem – Joel, zamiast wcześniejszego Josef, co właściwie powoduje, że cała ta historia ze spekulacjami na temat tych – i podobnych – „orędzi” (np.syndrom roku 2012) powinna się definitywnie zakończyć jako oczywista i jawna mistyfikacja.
          Czy któryś z waszych księży-guru poinformował Was o tym? Czy wyjaśnił? Czy dalej, wiedziony własną ciekawością i może dobroduszną z założenia naiwnością bawi się zapałkami dalej?
          Przy okazji chcę prosić, ze względu na jego stan zdrowia i nieobecność tu ks.Skwarczyńskiego o nie wciąganie go w niuanse naszej wymiany zdań. Módlmy się za niego o zdrowie do Trójjedynego Boga.
          I kończąc: formę „bracia” zapożyczyłem od św.Pawła. Brat to bliźni, a jak mówią charyzmatycy do których i wy się zdaje się zaliczacie ” siostra to też brat!”. Ale jeśli któraś ze sióstr (teraz dobrze?) ma uwagi, to proszę na modlitwie św.Pawłowi powiedzieć to samo co mnie, ok? Tym bardziej, że on jeszcze napisał, żeby kobiety nie zabierały głosu w zgromadzeniu wiernych i dlaczego.
          Dziś nikt tego zalecenia nie przestrzega, ale obserwując ” życie charyzmatyczne” moich niektórych sióstr czasem zastanawiam się, czy jednak słów św.Pawła Apostoła nie należałoby potraktować poważnie. 🙂
          Kończąc, proszę aby jeżeli ktoś nie potrafi się odnieść do meritum a stać go tylko na złośliwości, nie pisał komentarza, ani nie wysilał się na częstochowskie rymy, bo tylko zaśmieca stronę. Nie pogniewam się, nawet wręcz przeciwnie, jeśli z braku inwencji z Wysoka zakończymy tę dyskusję.
          Wszechmogący Bóg niech Was umacnia w dobrym i prowadzi do siebie!
          Amen!

        • wobroniewiary pisze:

          „Czy któryś z waszych księży-guru”

          Niech Ci Bóg błogosławi, ale na tej stronie twoje występy zakończone!

        • Maria z Warszawy pisze:

          @rzymski katolik, chyba do mnie pijesz w kwestii sióstr i braci. To, że św. Paweł powiedział „razem bracia”(a mówił wtedy do mężczyzn), nie oznacza, że braćmi nazywał kobiety (ja bynajmniej nie czuję się niczyim bratem). Powszechnie wiadomo również, że św. Paweł nie” lubił” kobiet ( nie wnikam dlaczego), co nie przeszkadzało mu jednak korzystać z ich pomocy (Dzieje Apostolskie- jak uważnie przeczytasz, zrozumiesz). Rzeczywiście czas zakończyć dyskusję (zresztą czy to dyskusja, gdy ktoś nie odpowiada na pytania). Nie odpowiedziałeś na ani jedno moje pytanie. Niech Bóg błogosławi nawzajem.

        • Maggie pisze:

          @rzymski katoliku: Nie ma we mnie złości, choć z przymrużeniem oka, słowami rażę, ale nie w Ciebie lecz w to, co głosisz i z czym się obnosisz ..

          Gdybym inaczej napisała, a nie w tej lekkiej,i poniekąd prowokującej formie, dla wyzwolenia Twojego prawdziwego oblicza, ukrytego za swego rodzaju parawanem, .. w formie, która się sama na usta pcha, kiedy jak głuszec delektujesz się sobą – a jesteś w pewnym sensie jej inspiracją, w tej formie, w której jednak (!) zachowałam proformę, to …. nie zwróciłbyś uwagi i nie przywiązał wagi do słów i treści w danych Tobie ripostach.

          W Piśmie Świętym znajdziesz nakaz upomnienia błądzącego, a skoro Ty błądzisz i błądząc wydajesz nakazy, uważając siebie za autorytet rugający, a do tego ironicznie i okrutnie wyrażasz się o szlachetnym kapłanie … to bez obrazy, trudno milczeć.

          Gdzież u Ciebie człowieku miłość … ta wzajemna miłość, która ma łączyć chrześcijan? Zastanów się: gdzie drzazga, a gdzie belka w oku? Spórz, w lustro i na to, w jaki sposób odniosłeś się do wielu osób – „a priori”, w tym ks.Bensona, a następnie i ks.Adama …

          Kończę:
          Po mowie, która Nieba sięga, niech przyjdzie czas refleksji i milczenia – bo to wielka potęga.

          Jezus jest Panem!

  13. alutka pisze:

    (…)Co do tego zaś, że ktoś nazywa antychrystem następcę Piotra, pozwolę sobie tylko przypomnieć słowa Pana Jezusa: „Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą” (Mt 10,24n).(…)
    http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_52.htm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s