List św. Ojca Pio do Ojca Augustyna o kapłanach – mordercach!

List Ojca Pio do Ojca Augustyna, 7 kwietnia 1913 r:

Fotografia pochodzi ze strony: http://www.antoni-kapucyni.pl/aktualnosci/weekend-z-ojcem-pio-wokol-eucharystii/

Mój drogi Ojcze, w piątek rano, kiedy jeszcze leżałem w łóżku, ukazał mi się Pan Jezus. Był zdruzgotany i załamany. Ukazał mi ogromny tłum księży, pośród których było wielu dygnitarzy z różnych kościołów.

Jedni odprawiali Msze św. bez należnego nabożeństwa, inni ubierali lub zdejmowali szaty liturgiczne bez żadnego szacunku. Widok Pana Jezusa w tak opłakanym stanie wywołał we mnie ogromny ból.

Zapytałem dlaczego tak cierpi. Nie odpowiedział, tylko pokazał mi ukaranie tych księży. Za chwile jednak, patrząc na nich z wielkim smutkiem zapłakał i zobaczyłem jak dwie duże łzy spłynęły po Jego twarzy. Odwrócił się i odszedł stamtąd wypowiadając gorzko pod ich adresem –„Mordercy!”

Zwracając się do mnie powiedział: „Mój synu, nie wierz w to, że moja agonia trwała tylko trzy godziny. Moja agonia nadal trwa i będzie trwała do końca świata ze względu na Dusze, które bardzo umiłowałem. Dlatego wszyscy powinni czuwać, nikomu nie wolno zasnąć. Moja Dusza szuka wciąż choć odrobiny litości w sercu człowieka, ale ludzie nie chcą odwzajemnić Mojej ogromnej miłości. To potęguje Moje cierpienie i przedłuża agonię.

A najgorsze jest to, że ludzie są obojętni, nie wierzą we mnie i gardzą Moja miłością. Ileż to razy Mój gniew jak piorun, chciałem obrócić przeciw nim, ale powstrzymali mnie Aniołowie i Duch miłości, który jest we mnie….

Opisz wszystko co widziałeś i co usłyszałeś ode mnie dziś rano swojemu spowiednikowi i powiedz mu, żeby Twój list pokazał Ojcu Prowincjałowi… „Pan Jezus dalej mówił ale nie wolno mi ujawnić już niczego więcej….”

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „List św. Ojca Pio do Ojca Augustyna o kapłanach – mordercach!

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. wobroniewiary pisze:

    Z Mądrości Syracha:
    Żałoba po zmarłym trwa siedem dni,
    po głupim i bezbożnym zaś przez wszystkie dni jego życia

  3. ja pisze:

    Rodzice, błogosławcie swoje dzieci:
    Błogosławieństwo ma moc

    • ja pisze:

      Rodzice są bramą wieczności dla swych dzieci, zaś Boże błogosławieństwo zawsze spływa na nas przez ojca i matkę mówił egzorcysta ojciec Bogusław Jaworowski MSF, który głosił nauki rekolekcyjne w parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie. Od niedzieli wierni z parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie gromadzili się w swojej świątyni, by poprzez rekolekcje przygotować się do świąt Narodzenia Pańskiego.
      Zwieńczeniem rekolekcji było specjalne błogosławieństwo dla rodzin. Podczas dzisiejszej nauki rekolekcyjnej o. Bogusław Jaworowski zwrócił uwagę na ogromną moc rodzicielskiego błogosławieństwa. Zaznaczył, iż w Biblii napisane jest, że „błogosławieństwo ojca i matki ma tak wielką moc, że potrafi uzdrawiać, potrafi wprowadzać pokój w serce dziecka”. – Nie mamy żadnego daru, którego nie otrzymalibyśmy z darem życia, że dar życia otwiera dopiero wszystkie inne. Błogosławieństwo ojca, matki musi otwierać dziecku niebo. Bo wszystko człowiek otrzymuje przez nich – mówił ojciec rekolekcjonista do zgromadzonych w kościele wiernych.

      Kapłan przytoczył wspaniałą historię jednej z rodzin.- Pewnego dnia – mówił – podeszła do mnie kobieta, która przypomniała, że przed rokiem głosiłem misje święte w jednej z parafii. Wówczas jej syn był ciężko chory na raka. Kobieta podczas spotkania z o. Jaworowskim powiedziała: „Kiedy przed rokiem głosiliście misje święte, mówiliście o błogosławieństwie ojca i matki. Mieliśmy chore na raka dziecko w szpitalu. Ja byłam w innym świecie. Do mnie te słowa tak nie dotarły, ale do męża tak dotarły, że przeszyły jego serce. Kiedy pojechaliśmy do szpitala, mąż stanął nad małym i powiedział do niego: ”synku, nie wiem, dlaczego nas to spotkało. Nie wiem, czemu jesteś chory. Nie jestem lekarzem, nie wiem jak leczyć, ale to, co mam, chcę ci dać. Daję Ci moje błogosławieństwo, żeby ono cię chroniło. Jako ojciec błogosławię cię »w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego«. Kiedy położył mu rękę na głowie, to mały zadrżał. Lekarz zwiesił głowę i wyszedł z sali„. Ojciec za każdym razem przychodząc do chorego dziecka, kładł ręce na jego głowie i błogosławił. Kobieta wyjaśniła, że po roku choroba synka całkowicie ustąpiła. – Otrzymaliśmy ostateczne wyniki badań, które potwierdziły wcześniejsze diagnozy, że choroba całkowicie ustąpiła. Zatrzymała się tego dnia, kiedy mąż pobłogosławił po raz pierwszy syna. Od tego momentu zaczęła się wycofywać. Dzisiaj lekarze mówią, że jest całkowicie zdrowy, że nie ma śladu choroby. Mówią ”tak się zdarza„, niektórzy nazywają to cudem. Jeden z lekarzy mówi: ”widziała pani, co mąż robił, to niech pani to wystarczy„ – relacjonowała kobieta, która – jak zaznaczył o. Bogusław Jarowowski – głęboko wierzy, że zdrowie jej synek zawdziecza błogosławieństwu, jakie otrzymywał od swojego taty. – Błogosławieństwo zawsze spływa przez rodzinę. Nie ma innej drogi – podkreślił rekolekcjonista, który – jak sam przyznał – za każdym razem prosi swoich rodziców o błogosławieństwo. Jednocześnie o. Jaworowski przypomniał, że rodzice swojego błogosławieństwa mogą udzielać na odległość.

      • @ Ja. To co napisałaś (napisałeś) jest prawdopodobnie przedrukiem bądź cytatem. Brak podania źródła czyni twój wpis niewiarygodnym, nawet jak cytujesz samą siebie (samego siebie). Przeczytaj powyższe jeszcze raz, a przekonasz się sama (sam) , że coś tu nie gra. A szkoda, bo dobre i pouczające.

      • leszek pisze:

        Od chwili, gdy poznałem dzięki wowit treść błogosławieństwa Aaronowego użyłem go kilka razy błogosławiąc moją córcię, dzieci mojej siostry, kolegów z pracy na budowie, bratową w ciąży, a tekst przekazałem kierownikowi robót, który tak się tym zainteresował, że wszystkim z nadzoru rozpowiedział. Mam nadzieję, że oni też to stosują.

        • Kasia pisze:

          Cieszę się,bo mam teraz potwierdzenie,że błogosławieństwo na odległość też jest ważne.Codziennie błogosławię dzieci i męża oraz modlę się do ich Aniołów Stróżów.Córki zaczęły się też same modlić przed jedzeniem,a najstarszy syn znowu zaczyna zadawać pytania odnośnie wiary,a nie zaczęłam jeszcze nawet NP w jego intencji.Marzy mi się,abyśmy w naszych domach,całą rodziną powrócili do takich chrześcijańskich wartości i modlitw.Tak nam dopomóż Bóg!

  4. Magda pisze:

    We wrześniu 1880 r. odbyła się w Rzymie manifestacja na cześć rewolucjonistki Ludwiki Michel. Jeden z wolnomularzy miał mowę, sławiącą Lucyfera, chorążego modernistycznych idei. Ktoś z tłumu zawołał: „Evviva Satana! Niech żyje szatan!” Pięć tysięcy głosów powtórzyło: „Nie ma Boga! Niech żyje diabeł!”. Noszono przez całe lata w Genui podczas uroczystości Mazziniego czarną chorągiew z obrazem Lucyfera. Prezydent antyklerykalnego koła, idąc za sztandarem, oświadczył: „Naszym celem jest zatknąć chorągiew szatana na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie dzień, gdy książę tego świata, pan nasz, zatryumfuje nad Chrystusem, i jako prawdziwy Bóg czczony będzie”. A więc satanokracja – panowanie diabła!

    My głosimy teokrację, panowanie Chrystusa i Boga! Chrystus jest drogą. Mówimy „drogą”, a nie jedną z wielu dróg. Jest tylko jedna droga. Chrystus jest prawdą. Powtarzamy „prawdą”, nie jedną z wielu prawd. Chrystus jest życiem. To są trzy podstawowe prawdy katolicyzmu.

    Św. Paweł w liście do Filipian taki stąd wyciąga wniosek: Bóg dał Chrystusowi imię, które jest nad wszelkie imiona; na ziemi i pod ziemią. A więc panowanie nad światem i jedynowładztwo! Teokracja! Wszyscy na kolana przed Chrystusem Królem!

    https://nowerycerstwo.wordpress.com/2016/04/22/czego-chcemy/

  5. wobroniewiary pisze:

    Chwała Panu! Ks. Adam już oddycha samodzielnie, bez tlenu, zaczyna też rozmawiać z ludźmi 😉

    Dr Żurek informuje:
    Najdrożsi Przyjaciele ks. Adama!
    Pragnę z całego serca wyrazić Wam szczególną wdzięczność za modlitwy wspólne i indywidualne w intencji ratowania, podtrzymania, polepszenia stanu zdrowia Księdza oraz modlitwy za cały personel Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. Wasze modlitwy oraz wielkie poświęcenie personelu medycznego przynoszą widoczne, pozytywne wyniki. Świadomość Księdza o Waszym oddaniu, o Waszych modlitwach dodaje mu sił – umacnia duchowo i wzmacnia fizycznie.

    Dziś, po raz pierwszy widać wyraźną poprawę.
    Cicho, lecz jasno i wyraźnie rozmawia z personelem i najbliższym otoczeniem.
    Jest świadom opieki Trójcy Świętej i Maryi, Aniołów, Personelu Medycznego, Duchowieństwa i nas z wami Drodzy Bracia i Siostry.

    Minęło już chyba najgroźniejsze, spędzające sen z oczu lekarzy – niebezpieczeństwo nawrotu choroby i powikłań poinfekcyjnych. Ufajmy, że z pozostałymi objawami, wymagającymi profesjonalnej opieki medycznej, poradzi sobie – oddany Księdzu personel medyczny.

    Od jutra (23 kwietnia) rozpoczniemy ostrożne doustne odżywianie Księdza zgodnie z jego życzeniem, potrzebami i możliwościami organizmu oraz (i wyłącznie) w ścisłej konsultacji z ordynatorem oddziału.

    Zwracam się do wszystkich, kto gorąco pragnie osobistego widzenia z Księdzem Adamem!!!!!!
    Organizm Księdza potrzebuje spokoju dla regeneracji! Oszczędźmy mu jego wysiłku! I chociaż Ksiądz cieszy się z każdej wizyty, lecz teraz dobro Księdza postawmy ponad nasze nadmierne pragnienia osobistego spotkania. Jestem przekonamy, że moja prośba jest w pełni zgodna ze stanowiskiem lekarzy prowadzących i dyżurujących.

    Każdy z nas wie, że ks. Adam nigdy nikomu nie odmówił spotkania, rozmowy, porady i pomocy. Nasza wspólna bezcenna pomoc, wg. miłości, uczucia i możliwości już teraz przynosi nam wielki dar. Tym darem jest stan zdrowia i wzrastające przekonanie, że ksiądz niebawem powróci do nas. Ufajmy, że ten dzień nastąpi. Bądźmy jednak cierpliwi i nie ustawajmy w dalszej modlitwie szczególnie w modlitwie grupowej. Bóg Wam Zapłać!

  6. średnia pisze:

    Co o tym sądzicie? Znalazłam w internecie
    Czy to znaki zbliżającego się końca czasów?
    Tysiące ludzi wpadło w stan paniki w maleńkim Salwadorze w Ameryce Środkowej w niedzielę, 17 kwietnia 2016 roku, kiedy to ogromna kula ognia koloru krwistoczerwonego, pojawiła się nagle nad miastem Chalchuapa w departamencie Santa Ana na nocnym niebie. Wielu obawiało się że złowieszczy widok na niebie był zapowiedzią zagłady, znak rozpoczęcia apokalipsy i końca świata, a inni obawiali się że za chwile spłonie całe miasto.

    http://www.inquisitr.com/3018900/mystery-fireball-turns-sky-blood-red-over-el-salvador-sparks-panic-and-fears-of-the-apocalypse-photos/

  7. Janina pisze:

    Codziennie modle sie za ks. Adama podczas Mszy Sw i ofiarowuje za Niego komunie sw.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s