Dziś o 19-00 transmisja on-line ze spotkania z Alanem Amesem w Krakowie

Transmisja w: nowohuckie.pl (kliknij, słuchaj)
(w środę 27 kwietnia)

Od 21 lat nawrócony gangster ma wizje lub rozmawia z Jezusem, Matką Bożą i aniołami. Otrzymuje przekazy od Trójcy Świętej. Odwiedziło go prawie stu świętych. Choć brzmi to niesamowicie, a Kościół oficjalnie nie może potwierdzić teraz prawdziwości tych zjawisk, świadectwo Amesa mówi samo za siebie. – Na to, co piszę i mówię, muszę dostać zgodę Kościoła. O to poprosił mnie Jezus. Zaznaczył, że nawet jeśli coś mi przekaże, a mój biskup nie zgodzi się, bym o tym mówił, to mam wykazać wobec Kościoła bezgraniczne posłuszeństwo (podobną wskazówkę otrzymała św. Faustyna Kowalska).

27 kwietnia, Kraków, godz. 19 spotkanie w parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, ul. Augustiańska 7. Patronat radia nowohuckie.pl. Spotkanie będzie transmitowane przez radio nowohuckie.pl

Transmisja spotkania w Radiu nowohuckie.pl
transmisja-alan

*******

Należał do gangu, kradł. Kiedy sięgnął dna, Jezus zabrał go… na spacer do Jerozolimy. Każdego dnia dyktował mu książkę. Widują się od 21 lat. Carver Alan Ames rozmawia też z Maryją i świętymi.

Jego historia dosłownie wbija w fotel. Ma 62 lata. Bije od niego takie dobro, że nawet małe dzieci, które zwykle boją się obcych, od razu wskakują mu na kolana. Mówi się, że Carver Ames jest współczesnym wcieleniem bł. Katarzyny Emmerich, której Jezus przekazał szczegóły swojej męki.

Od 21 lat nawrócony gangster ma wizje lub rozmawia z Jezusem, Matką Bożą i aniołami. Otrzymuje przekazy od Trójcy Świętej. Odwiedziło go prawie stu świętych. Choć brzmi to niesamowicie, a Kościół oficjalnie nie może potwierdzić teraz prawdziwości tych zjawisk, świadectwo Amesa mówi samo za siebie. – Na to, co piszę i mówię, muszę dostać zgodę Kościoła. O to poprosił mnie Jezus. Zaznaczył, że nawet jeśli coś mi przekaże, a mój biskup nie zgodzi się, bym o tym mówił, to mam wykazać wobec Kościoła bezgraniczne posłuszeństwo (podobną wskazówkę otrzymała św. Faustyna Kowalska).

Na spotkania ewangelizacyjne byłego gangstera do kościołów przychodzą tysiące osób. Carver przed każdym się spowiada, tak jak przed każdą Mszą św. „Najważniejszy jest tu Jezus Chrystus i wasi kapłani!” – mówi wszędzie. W czasie modlitwy wstawienniczej wielu uzyskuje zdrowie. Często wtedy Carver ma wizje. Raz zobaczył Chrystusa konającego na krzyżu, wydającego ostatnie tchnienie. Żona stała wtedy na końcu kościoła. Spojrzała w punkt, w który wbił wzrok jej mąż. I poczuła na swojej twarzy ciepły oddech. Ostatni, ten z krzyża. Wtedy się nawróciła.

Głaz

– Urodziłem się w rodzinie katolickiej. Moja mama jest Irlandką. Byłem złym człowiekiem, najgorszym uczniem, za złe zachowanie wyrzucono mnie ze szkoły jezuitów – wyznaje Carver Alan Ames.

Lata 80. ubiegłego wieku, Londyn. Ames jest szefem jednego z największych gangów nad Tamizą. Pije, zażywa narkotyki, stosuje przemoc. Jest członkiem bandy napadającej na sklepy. Żeni się z 20-letnią Kathryn. Trochę wycisza się po ślubie, choć nadal nałogowo pije alkohol. Na świat przychodzą jego dzieci (dziś syn ma 29 lat, a córka 32). Carver jest zdolny, szybko dostaje posadę w firmie farmaceutycznej jako dyrektor ds. sprzedaży. Sporo podróżuje po kraju i świecie.

Rok 1993. Jest późny wieczór. Ames przylatuje do australijskiej Adelajdy. Włącza w hotelu telewizję. Nagle staje przed nim mężczyzna. Ubrany na ciemno, ze szpetną, ohydną twarzą, dusi Carvera. Ten usiłuje zadać mu cios, ale ręka przechodzi przez złowrogą postać. Nagle słyszy w myślach: „Odmów »Ojcze nasz!«”. Od 30 lat nie modlił się w ten sposób. Poddaje się tej myśli, wtedy czarny typ znika. Kiedy Carver przestaje się modlić, postać znowu się pojawia. Wtedy kolejne „Ojcze nasz”. Dramat trwa całą noc.

Carver: – Byłem przekonany, że postradałem zmysły, że mi zwyczajnie odbiło.

Zaczyna odwiedzać go anioł. Nalega, by się modlił. Przez trzy miesiące. Były gangster wciąż myśli, że zwariował. Anioł w końcu się denerwuje: „Odejdę! Bo nie traktujesz mnie serio i się nie zmieniasz”. Krótko potem Carvera odwiedza św. Teresa z Avila. Była godzina 21.30. – Zobaczyłem w pokoju różanieczakonnicę w brązowym habicie. Miała surowy wyraz twarzy – opisuje. „Zmień swoje życie i zacznij się modlić, bo twoja dusza zginie!” – mówi święta i nakazuje Carverowi odmówić Różaniec. Ponieważ nie ma go przy sobie, zakonnica wysyła Amesa do sklepu. Ale wszystko zamknięte, poza tym Carver wcale nie chce się modlić. „Ryzykujesz utratą duszy!” – nalega „zjawa”. Ames wystraszony wybiega z pokoju. Za rogiem ulicy widzi niewielki kiosk. „No idź tam!” – popędza go święta. „Wskazała mi na brązowy różaniec. Odmówiłem po raz pierwszy wtedy tę modlitwę” – relacjonuje Brytyjczyk.

Wizje Carvera nasilają się. Odwiedzają go święci Szczepan, Andrzej i Mateusz. Zachęcają do czytania Pisma Świętego i modlitwy.

Londyn 1994 r. Carver jedzie na wakacje do Anglii. W Londynie zagląda do kościoła św. Edmunda. Chodził tu jako dziecko, ale od kiedy policja złapała go w tej świątyni na kradzieży, przestał ją odwiedzać. Teraz jako 31-latek klęka przed figurą Najświętszego Serca. I widzi przed sobą światło. A potem lśniącą postać z sercem otoczonym białymi różami. To pierwsze spotkanie z Matką Bożą. Maryja ma kruczoczarne włosy, błękitne oczy. Jej piękno mocno wstrząsa Carverem. Od tego dnia zaczyna modlić się intensywniej. Ale najmocniejsze doświadczenie dopiero przed nim. Mówi o nim jako o „największym, ale i najtrudniejszym w swoim życiu”. Jest koniec 1994 r.

Zobaczyłem Jezusa na krzyżu. Cierpiał i umierał. I widziałem, jak wszystkie moje grzechy się do tego przyczyniły. Za każdym razem, kiedy kogoś krzywdziłem, krzywdziłem Jezusa, On wtedy cierpiał i umierał. Kiedy skłamałem, okłamywałem Jezusa, a On znowu umierał. Kiedy plotkowałem, stałem pod krzyżem ze wszystkimi, którzy szemrali o Jezusie. On cierpiał i umierał. Zobaczyłem, jak moje grzechy raniły Jezusa. On wyciągał do mnie rękę z krzyża, dawał mi swoją miłość i wołał mnie. Chciał mi wybaczyć bez względu na to, co zrobiłem. Poczułem się tak zawstydzony, że nie chciałem więcej żyć.

Carver upada na podłogę i pęka. – Płakałem jak dziecko – mówi. – Błagałem Go, żeby pozwolił mi umrzeć i by wysłał mnie do piekła, chciałem przestać istnieć. Ale On wołał mnie po imieniu i powtarzał, że chce mi wybaczyć, bo mnie kocha.

Ta scena trwa w mieszkaniu Carvera przez pięć godzin. Gangster wreszcie nabiera odwagi i prosi Jezusa o wybaczenie. – I wtedy poczułem się, jakby ktoś ściągnął ze mnie głaz. Dotykała mnie miłość, od wewnątrz, w tak cudowny sposób, że nie chciałem, by to się skończyło. Czułem się świeży, odnowiony. Poczułem miłość do Jezusa, chciałem przestać grzeszyć. Wtedy całe moje życie zanurzyłem w Bogu.

Carver – posłuszny wskazówce Jezusa – szybko zawiadamia metropolitę Perth w zachodniej Australii. Arcybiskup Hickey uważnie go słucha. – Arcybiskup patrzył na mnie bacznie, zadawał pytania. Słuchał cierpliwie i długo. Dał mi pozwolenie na głoszenie Słowa, modlitwę uzdrowieniową w kościołach. Przydzielił mi też duchowego opiekuna, kapłana, który był sceptyczny wobec nadprzyrodzonych zjawisk – mówi Ames.

„Nie myśl sobie, że uwierzę w te twoje wizje!” – o. Gerard Dickinson uprzedza już na pierwszym spotkaniu, zanim Carver cokolwiek powie. Ale mija krótki czas, a duchowny sam staje się rzecznikiem mistyka. – Był cudownym i świętym kapłanem. Po jego śmierci arcybiskup wysłał mnie do o. Richarda Rutkauskasa. Przez pierwsze 17 lat abp Hickey wspierał mnie we wszystkim. Po jego odejściu na emeryturę od 3 lat robi to abp Timothy Costelloe.

Carvera od początku, podobnie jak wielu mistyków, nęka Szatan. Bije go, wykrzywia mu ciało, straszy. Kiedy Ames jest w Rzymie mieszka niedaleko placu św. Piotra. Tutaj Szatan najbardziej go atakuje. – Myślałem, że umrę, wykrzywił moje ciało tak, że traciłem przytomność. Ale Bóg zawsze wtedy daje mi siłę. Odmówiłem modlitwę i jeszcze bardziej oddałem Jezusowi życie. Zły odszedł. Diabeł jest głupi, bo po każdym jego ataku bardziej zbliżam się do Boga.

Wybór

Carver napisał szesnaście książek – nie o swoich wizjach i nadprzyrodzonych wydarzeniach, ale o życiu w Bogu, o miłości. Po ich lekturze tysiące osób nawiązuje relację przyjaźni z Chrystusem. Opatrzone zwykle wstępem o. Dickinsona lub biskupów, są według Carvera inspirowane Duchem Świętym. Albo – jak powieść „Oczami Jezusa” – dyktowane niemal przez Boga. Ta książka jest zapisem wędrówki Jezusa z Apostołami do Jerozolimy, a powstała mniej więcej tak jak „Pasja” Katarzyny Emmerich. – To było niesamowite – wspomina Carver. – Raz Pan zabierał mnie na spacer i szedłem razem z Nim po Jerozolimie. Innego dnia tak jakbym oglądał film. Było i tak, jakbym stał w tłumie i przyglądał się Jezusowi, albo szedłem z Apostołami, albo też widziałem oczyma Jezusa to, co się działo.

Po wizji Carver siadał i w ciągu 10 minut zapisywał dziesięć kartek. – Zapis wychodził czysty, bez błędów i poprawek.

Każdą porcję spisanej historii czytał ojciec duchowny Carvera. Nie musiał nic zmieniać.

Na 600 stronach powieści jest płacz, radości i obawy Jezusa. Są emocje Apostołów – to zresztą jest ciekawe studium dwunastu osobowości. Są i napięcia, i kłótnie między nimi. I reakcje Jezusa, który widzi ludzkie serca. Jezus odpowiada na nurtujące także i nas pytania (np. czemu Bóg wybrał Judasza, kiedy Ojciec wysłuchuje modlitwy, kiedy czyni cuda). Jezus wybiega też w przyszłość – widzi współczesną zagładę niewiniątek (aborcje). Kiedy umiera na krzyżu, widzi nasze twarze. Uzdrawia, przytula, ale i rozmawia z tymi, którzy Go opluwają. Lektura tej książki daje pokój, dotyka serca i porusza sumienia, prowokuje do stawiania pytań.

– Gdyby Bóg postawił mnie przed wyborem: wizje albo Eucharystia, wybrałbym to drugie! – mówi Carver. – Mistyczne doświadczenia są cudowne, ale o wiele wspanialsze jest spotkanie z Jezusem w Eucharystii, osiągalne dla każdego człowieka! Szkoda, że ludzie o tym zapomnieli.

Nalegam, by opisał, jak spotyka się z Bogiem. – Na różne sposoby. Czasem widzę Pana fizycznie, jak ciebie. Jezus ma soczyście błękitne oczy i śniadą cerę. Kiedy nie mam wizji, czuję Jego obecność, miłość, jakby Jestestwo. Widzę też twarz Jezusa w Hostii, w czasie Eucharystii. Widzę Go w wielu miejscach, na różne sposoby. W moim sercu zawsze dzieje się to samo: czuję ogromny pokój. To jest coś tak wspaniałego, że nie da się opisać!

(…) – Czemu ja? Pytałeś o to Jezusa? – pytam Carvera.

– Jasne. Przecież byłem wielkim grzesznikiem. Jezus wyjaśnił mi, że skoro przemieni mnie, to jest to znak, że miłość Boga jest dla wszystkich, a nie dla wybranych. Bóg kocha nawet najgorszych grzeszników. Czeka na ich miłość i każdy z nich może na nowo stać się takim, jakim go Bóg stworzył – zdolnym do miłości. Mam przekazać każdemu, że Bóg go kocha, że nikogo nie chce potępiać ani karać – mówi mi. – Mamy żyć jak Jezus, w posłuszeństwie Kościołowi katolickiemu, który jest Ciałem Chrystusa na ziemi i który jest prowadzony przez Ducha Świętego, oraz przyjmować sakramenty!

Za: Jezus przychodzi do gangstera – Carver Alan Ames rozmawia też z Maryją i Świętymi

C. Alan Ames: Oczami Jezusa – fragment cz. 53

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

79 odpowiedzi na „Dziś o 19-00 transmisja on-line ze spotkania z Alanem Amesem w Krakowie

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. Bogumiła pisze:

    O Boże zmiany w pracy Pawła. O opiekę dla Niego i całej rodziny.
    O hojność serc dla Piotra i Marcina. Za ich nawrócenie.
    We wszystkich intencjach Rodziny WOWITowej.
    +++

  3. ja pisze:

    Szokujący apel syna Lecha Wałęsy: Ojcze, pomóż mi, bo zapiję się na śmierć!
    Tak szokującego apelu syna do ojca dawno nie słyszeliśmy. 43-letni Sławomir Wałęsa, syn Lecha Wałęsy przyznał się publicznie do problemów z alkoholem i błaga ojca o pomoc w zerwaniu z nałogiem. – Jak mi ojciec nie pomoże, to się zapiję na śmierć – wyznał w rozmowie z „Super Expressem”.

    – Jestem po dwóch rozwodach, mam czworo dzieci. Chciałbym im pomóc, ale nie radzę sobie ze swoimi emocjami. Ciągle upadam. Od kiedy pamiętam, jestem bez rodziny i przyjaciół – mówi Sławomir Wałęsa w rozmowie z „Super Expressem”. I dodaje, że jego problemy z alkoholem rozpoczęły się wiele lat temu. Przyznaje, że z nałogiem próbował walczyć, idąc na odwyk, jednak to nic nie dało. – Po dwóch miesiącach bez alkoholu myślałem, że zwariuję. Nie wiedziałem co i jak. Naprawdę nie chciałem się napić. Mnie chlanie nie pasuje. Ale to nie jest takie proste – opowiada Wałęsa.

    Teraz syn Lecha Wałęsy stawia wszystko na jedną kartę i prosi ojca, błaga, by ten mu pomógł walczyć z nałogiem. – Sam nie mogę sobie pomóc. Jak mi ojciec nie pomoże, to się zapiję na śmierć – błaga o ratunek Sławomir Wałęsa swego ojca

  4. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę za moją córcię
    Ania ma tydzień zwolnienia lekarskiego, dopiero wróciłyśmy od lekarza.
    jelitówka + podejrzenie wyrostka… bardzo cierpi 😦

  5. Pepe pisze:

    a gdzie w sieci można tego słuchać?

  6. MagdaB pisze:

    Audycja jest jutro o 19

  7. Witek pisze:

    Chyba transmisja będzie jutro?! Dzisiaj jest 26, a jutro 27.04.2016:)
    ale to nic, to jest słodkie oczekiwanie. Pozdrawiam Was słowami Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „…pokój mój daję wam”.

    • wobroniewiary pisze:

      Jestem zakręcona, muszę opiekować się chorym dzieckiem, czuwać nad nią, wieźć do lekarza, w międzyczasie coś przetłumaczyć, prowadzić stronę i latać po sądach tłumaczyć się, bo ktoś niespełna rozumu zrobił donos, że ja znęcam się nad Anią biję ją, zamykam i ciągam do kościoła…
      Jak już diabeł nie ma się czego czepić, to…oczywiście, że nikt nie uwierzył, ale całe czynności sprawdzające muszą być, słuchanie sąsiadów, nauczycieli, koleżanek, jej samej itd.

      To część krzyża, o którym pisałam, a nie jest lekki, diabeł próbuje mnie zniszczyć ale nie zniszczy, bo któż jak Bóg!

      • E. pisze:

        Podziwiam Panią, Pani Ewo. Ja ze swoim coraz gorzej sobie daje radę. Juz sama nie wiem, co robic. Jeden problem goni drugi.

      • MagdaB pisze:

        Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. 😀 Taka drobna pomyłka to przecież nic takiego. A dzięki temu zapewne wiele osób w natłoku codziennych obowiązków tym bardziej będzie pamiętać o tej audycji. 🙂

      • Kasia pisze:

        Ewo-ja cię też bardzo podziwiam,jak ty sobie dajesz radę z tym wszystkim,ale wiem też,że to Bóg daje ci siłę,której potrzebujesz,a my możemy choć wspierać cię modlitwą ❤

      • Maria pisze:

        Dziś w nocy jadę na pielgrzymkę po Sanktuariach Włoch.
        W tych świętych miejscach, w których z Bożej łaski będę mogła być, obiecuję modlitwę za wszystkich proszących i w ich intencjach. Polecę nasze trudy dnia codziennego przy grobie i za przyczyną św. Jana Pawła II, przy wystawionym ciele św. o. Pio, wszystkie trudne sprawy powierzę św. Ricie, za małżeństwa bezdzietne prosić będę w grocie Matki Bożej Ad Rupes, w Sanktuarium Świętego Michała Archanioła prosić będę o ochronę nas wszystkich przed złem, w Lanciano wynagradzać za bluźnierstwa i zniewagi Eucharystyczne, w Pompejach zawierzę Matce Bożej, za wstawiennictwem
        bł. B. Lango wszystkich czytelników WOWiT /przyjaciół i nieprzyjaciół/.
        Szczegółowych próśb i intencji nie chcę wymieniać aby nikt nie poczuł się pominięty lub urażony.
        Tak od siebie proszę choć o jedno Zdrowaś Maryjo ….. w moich intencjach i za Duchowe Owoce tej pielgrzymki.

      • Dorota pisze:

        Ewuniu ❤ Boże zajmij się tym 😦

  8. Witek pisze:

    Nie chce nikomu niczego narzucać, ale nie lubię tego przysłowia – powiedzenia. Dzisiaj z Panią w ZUS, oraz z moją żoną „spierałem” się na ten temat. Ciekawe, że dzisiaj trzy razy (trzeci raz tutaj) słyszę o tym przysłowiu. Złe tylko wyjdzie na złe. to takie „słodkie” zmiękczanie i usypianie.
    Złe, zło, złego to zło!. Nigdy na dobre nie wyjdzie.

  9. Czester pisze:

    +++ za Anie

  10. Czester pisze:

    ++ we wszystkich intencjach

  11. Pingback: Spotkanie z wizjonerem | Obraz Mojego Serca2

  12. wobroniewiary pisze:

    Jak sobie radzić w trudnych sytuacjach? A tych aż nadto.
    Śmiechem należy pogonić czarnego, bo jak mówi ks. Pawlukiewicz: śmiech i radość to 1-szy egzorcyzm na diabła 🙂
    Ja jak zaczynam pracę na kompie, to włączam albo pieśni medziugorskie albo inne.
    Dziś włączyłam nabytą na ostatnich rekolekcjach płytę z ks.Pawlukiewiczem „Czarny Humor, czyli o kościele na wesoło” Nawet mała słucha i uśmiecha się. Polecam bo naprawdę warto

    Powiem tak – nie masz pomysłu na prezent to już masz pomysł 🙂

    Jeden przykład czarnego humoru kościelnego: podchodzi ksiądz do tabernakulum zaciął mu się kluczyk, kręci, kręci , nie może otworzyć i na cały głos „a ki diabeł tam siedzi” 😀

    • wobroniewiary pisze:

      Druga sytuacja: grupa takich sobie bandziorów NAPADA NA KSIĘDZA mówiąc: zegareczek, dokumenty… a jeden z nich mówi, ALE TO NASZ PROBOSZCZ… no to chłopcy myk, z powrotem zegareczek na rączkę, portfelik do kieszeni i mówią TO MY KSIĘDZA ODPROWADZIMY DO DOMU, BO TU SIĘ TYLE TEJ HOŁOTY KRĘCI OSTATNIO….

      • Kasia pisze:

        Masz rację-czarny chce nas zastraszyć, zdołować i wprowadzić w przygnębienie,a prawdziwy chrześcijanin powinien mieć radość i pokój w sercu.Nie wiem jak reszta,ale mnie się nastrój poprawił :).Poczucie humoru jest bardzo przydatne w życiu 🙂

      • Sylwia pisze:

        😀 to jest dobre 😀

  13. Cichy pisze:

    Pierwszy humor raczej niestosowny i nie do śmiechu mi po przeczytaniu go…

    • wobroniewiary pisze:

      Przecież mowa o zamku a nie o zawartości tabernakulum

      A to:
      Ksiądz śpiewa:
      gorzkie żale przybywajcie, do Betlejem pośpieszajcie…

    • Pepe pisze:

      i ja myślę,również,że pierwszy humor jest nie do przyjęcia , nawet jeśli mowa o zamku, to jednak w podtekście uderza w Chrystusa – nie, proszę wybaczyć ale to jest wręcz straszne .

      • ja pisze:

        to jest stricte czarny humor z życia wzięty, nie w formie kawału ale opowiedziany, jak co się komu przydarzyło i słusznie nazwany czarnym humorem, myślę, że ksiądz który to powiedział sam się zorientował w niestosowności
        i rozumiem, że wam nigdy się nie zdarzyła żadna wpadka, panowie

  14. Cichy pisze:

    Czasami ksiądz też powinien zastanowić się co mówi i co śpiewa tym bardziej jak ma do czynienia z tak wielką Świętością jaką jest PAN BÓG…

    • Teodor pisze:

      A wiecie jak św Józef miał na nazwisko? Pośpiech. Św Łukasz w swojej Ewangelii zanotował: „Maryja wybrała się i poszła z Pośpiechem w góry” 😛
      Jest też podobny żydowski dowcip: Nauczyciel religii zwraca się do uczniów: Jak się nazywała żona króla Achwaszwerosza- ta, która ocaliła żydów z rąk siepaczy Hamana?
      Milczenie.
      Nauczyciel odchodzi do jednej z dziewcząt, której na imię Estera, i mówi:
      Ty przynajmniej powinnaś to wiedzieć. Przecież ona nazywała się tak samo jak ty. No więc, jak ona się nazywała?
      Pinelsówna.
      😛

      • Maggie pisze:

        Antoni Regulski (katolik) napisał:
        Pan Bóg stworzył człowieka na Swój obraz i utrapienie.

        • Maggie pisze:

          Jeszcze coś z Regulskiego:

          Ci, co piszą klepsydry Bogu, mają piekielną odwagę.

          Trzeba najpierw posiadać dobre imię, aby je splamić.

          Głos sumienia nie cichnie z postępem głuchoty.

          Kiedyż ludzkość ogarnie inflacja nienawiści?

          Bicie monety. Ale za co?

          I wśród gwiazd są karły.

          Głupota najczęściej przychodzi ludziom do głowy.

          Postęp często uruchamia bieg wsteczny.

          Niekiedy jedyną wartością rzeźby jest materiał.

          Są tacy, co dochodzą głębi, by mącić.

          Plotka przybiera na wadze w miarę jak biegnie.

          Dowcip to myśl, która popisuje się na trapezie humoru.

        • Maggie pisze:

          Też Regulski:

          Sursum corda! A ludzie bez serca?

          Kto mówi prawdę w oczy, musi być dobrym biegaczem .

          Cięty dowcip jest laserem rozumu.

          I kwiaty są cięte.

          Wieniec laurowy nigdy nie zastąpi głowy.

          Popularność jest jak żarówka – może się wypalić.

          Święty nie jest stworzony tylko dla relikwi.

          Niektórym łatwiej upaść na głowę niż na kolana.

          Ateiści gotowi uznać Boga pod warunkiem, że nie istnieje.

          Czy zegar, który się spieszy, zyskuje na czasie?

          Teraźniejszość jest przeszłością przyszłości.

          Człowiek jest skazany na wieczność. Z zawieszeniem.

  15. mer pisze:

    Słychać u Was? http://nowohuckie.pl/player.html – i nie słyszę Nie wiem… tak od 10 minut

  16. klasa pisze:

    proszę o zdrowie duchowe i fizyczne dla mojego syna Jakuba

  17. wobroniewiary pisze:

    Teraz mnie wzięło, wszystko boli, nie mam sił na nic…. prosze Cię Boże o zdrowie

  18. Witek pisze:

    Chyba nie posłuchamy. Za dużo osób chce słuchać na raz.

  19. Witek pisze:

    Spróbowałem wszystkiego i…. nic. Mam nadzieję, że tylko ja tak mam….

  20. Nawrócony pisze:

    Czytałem – to wszystko PRAWDA.Widzę inaczej, czuję inaczej, myślę inaczej . Te stan ciągle trwa. Już 3 lata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s