Wanda Półtawska o Eucharystii: upadnij na kolana ludu czcią przejęty

47b3ba686ab60b7emedMała byłam, jeszcze nie chodziłam do szkoły, gdy zachorował nasz dozorca, stary Pan Michał. Groźny był, wielki, z dużymi rudymi wąsami. Dzieci z przedszkola bały się go – ja nie. Michał był moim przyjacielem i strasznie mi się podobało, jak żelaznym drągiem wybijał lud z rynsztoka. Lód pryskał na wszystkie strony. Raz chciałam, żeby mi pozwolił tez tak robić; roześmiał się, podał ten drąg, którego w ogóle nie mogłam ruszyć. Był taki mocny zawsze, wydawał mi się uosobieniem mocy. A teraz leżał w łóżku i nie mógł wstać. Zima to była, czy może przedwiośnie, bo śnieg był pomieszany z błotem, taka mazia. Dzieci z podwórka wiedziały, że stary Michał umiera i dlatego przyjdzie do niego Pan Jezus. Trochę się dziwiłam, dlaczego dopiero teraz, jak już nie może wstać, a nie wcześniej. Ale wszystkie czekałyśmy przy furtce od ulicy. Zza rogu, a właściwie z zakrętu, odezwał się dzwonek, chłopiec taki niewiele większy ode mnie, w białej komeżce dzwonił dzwonkiem, a wszyscy od razu się obejrzeli – za nim szedł ksiądz.

Zbyszek, duży chłopak z podwórka, powiedział: „niesie Pana Jezusa” – nie było widać gdzie niesie, ale wszyscy od razu uklękli. Jakiś pan w szubie, jakaś pani w futerku i pan w czerwonej czapeczce, co przynosił listy do mojej starszej siostry. I chłop zlazł z wozu, zatrzymał konie i ukląkł. Wszyscy bez namysłu w to błoto i roztapiający się śnieg. Ja też – wszystkie dzieci z podwórka też. Przez moment błysnęła mi myśl: „mam białe getry, co na to powie mama!?” Ale mama właśnie wyszła na próg i uklękła też. Ksiądz poprzedzony chłopczykiem wszedł do sieni na prawo do izdebki, gdzie mieszkał stary Michał. A potem jeszcze pamiętam samą trumnę. Wynosili ją bokiem, bo nie chciała się zmieścić, na cmentarz mnie nie wzięli. Tyle lat temu, a ja niemal co dzień wspominam tę scenę. Ludzi klęczących, bo przechodzi Pan Jezus. Wspominam to podczas każdej Mszy św., gdy widzę, jak ministranci rozparci siedzą na ławkach koło ołtarza, a ksiądz koło nich rozdaje komunię św. Widzę to, gdy na Mszy św. Podczas podniesienia ludzie stoją – klęczy parę starych kobiet. I widzę to w kaplicy papieskiej, gdy wszyscy siedzą, a klęczy jeden człowiek w białej sutannie i z białymi włosami, Jan Paweł II. Gdy go w Krakowi nie można było znaleźć w Kurii, wystarczyło pójść parę ulic dalej, gdzie siostry mają wieczna adorację. Klęczał tam godzinami.

Młodzi, zdrowi – dlaczego nie klęczą? Bo niemodne? Nie, to by nie wystarczyło, to jest głębszy znak – „upadnij na kolana, ludu czcią przejęty”, no właśnie, trzeba być czcią przejętym, żeby paść na kolana. Trzeba wiedzieć przed kim i dlaczego. Wstać można na znak szacunku. Wstają studenci, gdy wchodzi profesor, stoją ludzie na baczność, gdy grają hymn państwowy. Ale jest to zwłaszcza dzisiaj gest wieloznaczny. Stoi się, stało się godzinami w kolejce pod sklepem (niekiedy pod sklepem monopolowym kolejka była dłuższa niż za chlebem), stoi się w przepełnionym tramwaju, stoi się na przystanku. Już samo wstanie nie jest jednoznaczne i jest to gest na użytek ludzi.

Dla Boga – jeżeli się choć trochę pojmuje Kim On jest, człowiek od wieków szukał sposobu wyrażenia tej czci, tego timor Dei, jaki stworzenie winno okazać Stwórcy; starał się znaleźć gest szczególny, specjalny, jedynie dla Boga przeznaczony; ludzie klękali, wznosili ręce do nieba. Gest nie ofiarowywany nikomu z ludzi. Owszem jeszcze Jego Zastępcy – przed Piotrem na Stolicy Apostolskiej klękali ludzie. Kiedyś – dziś nawet tam nie – Dlaczego? Zmalał Bóg w ludzkich oczach sprowadzony do naszego nędznego wymiaru – pojecie sacrum (tego, co święte) zanika. Jest, jest paru szaleńców Bożych chodzących po tym świecie XXI wieku, usiłujących zaszczepić na nowo kult dla Białego Krążka w złocistej monstrancji. Chodzą od parafii do parafii i namawiają na wieczysta adorację. I mówią rzeczy graniczące z cudem, że od czasu, jak w tej parafii całą dobę adoruje się Przenajświętszy Sakrament, jak ludzie kolejno klęczą przed Sanctissimum, to maleje ilość przestępstw, to zmienia się klimat parafii. A inni? Niektórzy wzruszają ramionami: ach to tylko symbol; inni oglądają się dookoła: wszyscy stoją, jakże się tu wychylać, sam jeden? Pierwszy raz widziała człowieka stojącego podczas podniesienia w kościele w Lublinie na samym początku okupacji: SS-man w mundurze (a jakże katolik – na pasie miał wybite przecież Gott mit uns). Stał sztywno na rozkraczonych nogach, a cały kościół klęczał. Potem po wojnie umarł nasz kolega – przez wszystkich ceniony; na pogrzebowej Mszy św. Koledzy po fachu, panowie doktorzy partyjni, stali sztywno. Lojalnie przyszli na Mszę św., ale nie mogli się narazić klękaniem. I było to jak znak – wierzący wiedzą, co się dzieje, padają na kolana.

Niewierzący grzecznie stoją jak na uroczystości ludzkiej, nie rozumiejąc nic więcej. A teraz? W kaplicy u Sióstr podczas Mszy św. Wszystkie stoją, nie, nie wszystkie: dwie staruszki klęczą i ja – pytam przełożonej, co to jest, czy one nie rozumieją? Czy wszystkie są chore? Przełożona trochę speszona mówi: „z Zachodu przyszło, Kapituła przegłosowała zmiany stroju i zmiany obyczaju”. Magiczne słowa, jak zaklęcie: z Zachodu. Zalewa nas fala brudnej wody z Zachodu, przywożą do na śmiecie, a w Polsce się wszystko bierze, bo … bo po prostu jest snobizm. Snobizm na zachód – na „nowoczesność”! „Wszystko jedno jak się modlę”, ktoś mi powiedział; może, ale … jak dzieciom odróżnić wagę tego, co się dzieje podczas Mszy św.? Dawniej na Ewangelię wierni stali ze skupieniem słuchając słów natchnionych, ale gdy Bóg sam schodził na ziemię – padali na kolana, dziecko widziało: jest Bóg tu i teraz – hic et nunc! Tak jak my dzieci z podwórka wiedziałyśmy na pewno, że przychodzi Ktoś najważniejszy – sam Pan Jezus, bo wszyscy dorośli padli na kolana.

Co wiedzą dziś dzieci? Czego się uczą patrząc na dorosłych? Nawet tych niby wierzących, nawet w kościele – w którym dziś niekiedy nie można odnaleźć tabernakulum wyrzuconego z głównego ołtarza gdzieś do kąta? Gdzie Bóg sam z niepojętą cierpliwością czeka na człowieka…

Wanda Półtawska
Źródło: Kliknij

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 odpowiedzi na „Wanda Półtawska o Eucharystii: upadnij na kolana ludu czcią przejęty

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

    • Szymon pisze:

      gdyby ktoś miał ochotę i chwilkę na modlitwę za grzesznika który zmaga się z jakąś masakryczną alergią byłbym wdzięczny

      • mer pisze:

        pij tymianek zamiast herbaty
        +++

      • Marakuja pisze:

        +++
        Szymon poszukaj poradnię, w której zrobią testy i ewentualne odczulanie szczepionkami.
        Tu masz link ogólnopolski:http://szukaj.sluzbazdrowia.pl/Alergologia/D36,20,1.html

        • Szymon pisze:

          Dziękuję za informację – nigdy nie byłem na nic uczulony a od 1 maja jest fatalnie.

        • mer pisze:

          Mniej więcej od 1987 (od Czarnobyla) dostalam kichania w maju – w ciągu 1 godziny ok 15- 25 razy. Od kiedy zaczęłam pić tymianek, kichalam 2-5 razy na godzinę. Od ok 2-3 lat – nie kicham. To było tylko w maju (lub od ok 20 kwietnia).

      • Marakuja pisze:

        Szymon idź do rodzinnego po skierowanie do poradni alergologicznej i poszukaj w najbliższym dużym ośrodku, najlepiej w mieście wojewódzkim ( nie wiem, gdzie mieszkasz) Dobra alergologia na południu jest w Krakowie i Katowicach, na pewno i inne tę są dobre, np w Gdańsku. W Katowicach mogę polecić kogoś (na @)

  2. Ania pisze:

    Wreszcie mam poczucie że jestem w Polsce, wśród ludzi, którzy rozumieją, co to znaczy. Dopiero tu w tej chwili dzięki temu, co teraz jest mam poczucie, że jednak dożyłam tego, o co chodziło w życiu moim i mojego pokolenia – odpowiedziała prezydentowi Wanda Półtawska

    • Bogumiła pisze:

      Mnie się marzy aby moje dzieci miały taki szacunek do starszych jak prezentuje pan Prezydent Andrzej Duda. Uczę tego. Jezu niech ta nauka nie pójdzie w niwecz.
      Dziękuję za każdą łaskę, którą obdarzyłeś naszą rodzinę. Prowadź nas. Ty jesteś Drogą i Pradą i Życiem naszym. I tylko do Ciebie należeć chcemy. Panuj nad nami i Króluj nam Jezu w każdej chwili naszego życia. ❤

      • mariaP pisze:

        To sie zaczyna w domu .
        A kontynuuje w szkole . Mialam fantastycznych wychowawcow , tu byla matczyna pedagogika , dzis wiele z macochy …robia , co chca , dzieci oczywiscie , bezkarne . Szkoda , bo czesto w szkole wychowawca nadrabial to , czego brakowalo w domu . Byla szansa na lepsze , dzis jest mniejsza. Choc nie przepadam za stawianiem pomników , dobremu wychowawcy bym postawila ! ” Takie bowiem Rzeczpospolite , jakie jej dzieci chowanie.”

  3. Ania pisze:

    Smutne konsekwencje laicyzacji Zachodu. We Francji wystawiono na sprzedaż kościół

    Firma maklerska w regionie Nord Pas-de-Calais w północnej Francji oferuje na sprzedaż niecodzienną nieruchomość: za 70 tys. euro można kupić „atrakcyjnie położony w centrum handlowym” kościół katolicki o powierzchni 280 m. kw. z przylegającym do niego 130-metrowym ogrodem
    http://wpolityce.pl/swiat/291652-smutne-konsekwencje-laicyzacji-zachodu-we-francji-wystawiono-na-sprzedaz-kosciol

  4. Aga pisze:

    https://www.siepomaga.pl/laskowski tutaj jest zbiórka na wózek dla chorego 19-letniego Damiana. Kto nie może wesprzeć, to niech chociaż udostępni jego zbiórkę dalej, tak by zebrał określoną kwotę.

  5. duszyczka pisze:

    Powiem tak, w tej wypowiedzi W.Półtawskiej jest tyle prawdy, że aż serce boli.
    Bardzo sobie cenię wiarę tych starszych ludzi, którzy potrafią przekazać nam pewne swoje zachowania, tradycje związane własnie z wiarą.
    Moja babcia mówiła mi, aby zawsze jak spadnie chleb, pocałować go, a znów babcia mojego męża uczyła,by po przyjęciu Komunii św. po przyjściu do domu, zagryźć chlebem, co nazwane zostało zabobonem nie dawno przez jednego z kapłanów, ale moje sumienie odczuwa inaczej.

  6. wobroniewiary pisze:

    …Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: „Niech Jezus będzie przeklęty!”. Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: „Panem jest Jezus”. 4 Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; 5 różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; 6 różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. 7 Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. 8 Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, 9 innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, 10 innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. 11 Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce.
    (1 Kor. 12, 3-11)

  7. Pingback: Wanda Półtawska o Eucharystii: upadnij na kolana ludu czcią przejęty | Biały, bardzo biały

    • marta pisze:

      http://bardo.redemptor.pl/cudowna-figurka-nmp.html
      Moja kochana Matka Boza Bardzka Strazniczka Wiary modl sie za nami
      Zapraszam do Barda Miasta Cudow Maryi

      • marta pisze:

        http://swidnica.gosc.pl/doc/3099203.Sensacyja-Tysiacletnia-figurka-w-Bardzie
        Sensacja! Tysiącletnia figurka w Bardzie

        DODANE 19.04.2016 18:59
        Mirosław Jarosz
        Podczas zakończonej przed chwilą konferencji prasowej w Bazylice Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Bardzie przedstawiono wyniki badań, według których znajdująca się w tamtejszym ołtarzu figura Matki Bożej Strażniczki Wiary Świętej ma ponad 1000 lat. Jest tym samym najstarszą drewnianą figurą sakralną na terenie Polski i jedną z najstarszych w Europie.

        Figurka Matki Bożej Bardzkiej – Strażniczki Wiary Świętej ma ponad 1000 latBardo to jedno z najbardziej znanych sanktuariów maryjnych na Dolnym Śląsku. Pierwsze wzmianki o szerzącym się kulcie maryjnym, związanym z obecnością Cudownej Figurki Madonny w Bardzie, pochodzą z roku 1270.Według legendy Figurka została wykonana po objawieniu się Matki Bożej pewnemu młodzieńcowi, który na prośbę Marii umieścił jej podobiznę w kapliczce. Historycy nie byli jednak zgodni co do tego, czyim dziełem jest i kiedy powstała. Czas powstania rzeźby datowano dotychczas na przełom XII i XIII w.W ostatnich miesiącach Figurkę Matki Bożej Bardzkiej poddano pracom konserwatorskim. – Dostaliśmy również od wojewódzkiego konserwatora zabytków pozwolenie na przeprowadzenie badań fizykochemicznych – informuje Marcin Ciba, konserwator dzieł sztuki z Krakowa. – Wykonaliśmy m.in. zdjęcia rentgenowskie rzeźby, które pokazały, że struktura drewna jest zachowana w niewiarygodnie dobrym stanie. To był jednak początek zaskoczeń. Pobraliśmy z wnętrza figurki próbkę 2 gram drewna, którą poddaliśmy badaniu datowania węglem C-14. Jego wyniki były zaskoczeniem dla wszystkich. Badanie wskazuje, że materiał do wykonania figurki pozyskano w 1011 r. Granica błędu wynosi plus – minus 26 lat. Oznacza to, że mamy tu najstarsze drewniane przedstawienie rzeźbiarskie w Polsce.Jak wyjaśniał Marcin Ciba, znakomity stan drewna świadczy o tym, że zostało ono celowo pozyskane do wykonania rzeźby oraz, że nie leżało ono zbyt długo przed jej wykonaniem.Datowanie figurki Bardzkiej Madonny na początek XI w. otwiera dyskusję co do miejsca jej wykonania. Z pewnością historycy sztuki takową podejmą i zmierzą się z tym tematem.

  8. kasiaJa pisze:

    „Czytajmy adhortację papieską bez szukania sensacji na siłę. I kochajmy Kościół!

    Czytam różne komentarze na temat adhortacji „Amoris laetitia”. Niektórzy piszą tak, jakby papież był takim absolutnym władcą, „królem słońce”, który przychodzi i robi, co uważa za stosowne. Ustanawia nowe dogmaty. Obala stare. Tymczasem to wszystko jest dużo bardziej złożone. Kościół nie jest jakimś okrętem miotanym po falach dziejów przez zewnętrzne okoliczności i niczym nieograniczoną wolę kapitana w białej sutannie. Czytam, że papież czegoś nie powtórzył, a zatem to już nie obowiązuje. Ale przecież brak powtórzenia wcześniej głoszonej nauki nie oznacza, że zostaje ona zniesiona na rzecz nowych idei. Jeśli coś było od wieków nauczaniem i praktyką Kościoła, to jakakolwiek zmiana winna być wypowiedziana w sposób jednoznaczny. Nie wystarczą jakieś ogólne wezwania do bycia otwartym na nowe sytuacje. Można dostać też zawrotów głowy od różnych stwierdzeń, że oto mamy jakąś nowość. Gdy tymczasem często w historii Kościoła bywało tak, iż „nowość” tak naprawdę nie była „nowością”, ale przypomnieniem jakiegoś ważnego aspektu nauczania Kościoła, który przez wieki został przysypany popiołem różnych idei. Jedną z takich rewolucji miałoby być nauczanie Franciszka na temat związku Eucharystii z zaangażowaniem na rzecz ubogich. W adhortacji czytamy: „Gdy osoby przyjmujące Komunię św. nie dają się pobudzić do zaangażowania względem ubogich i cierpiących lub zgadzają się na różne formy podziału, pogardy i niesprawiedliwości, to Eucharystia przyjmowana jest niegodnie” (186). I już słychać głosy, że to zmiana wielka, bo ponoć zdanie to oznacza, że teraz rozwiedzeni żyjący w nowych związkach są prawie bezgrzeszni, a grzech ciężki popełnia ten, kto pod dach nie chce przyjąć muzułmanów z Afryki. A przecież Kościół od swych początków nauczał, że nie można godnie sprawować Eucharystii, pozostając obojętnym na potrzebujących. Jan Paweł II w liście „Dies Domini” przypomniał starożytne nauczanie św. Jana Chryzostoma: „Chcesz uczcić ciało Chrystusa? […] Nie oddawaj Mu czci tutaj, w świątyni, odzianemu w jedwabie, aby potem wzgardzić Nim na zewnątrz, gdzie cierpi głód i nagość. […] Cóż z tego, że stół eucharystyczny ugina się od złotych kielichów, skoro On umiera z głodu? Najpierw nakarm Go, gdy jest głodny, a potem możesz ozdobić ołtarz tym, co ci pozostanie”. Czytajmy zatem adhortację bez szukania sensacji na siłę. I kochajmy Kościół!”
    ks. Dariusz Kowalczyk SJ
    http://gosc.pl/doc/3132090.Raz-jeszcze-o-adhortacji-o-rodzinie

    • kasiaJa pisze:

      Kard. Gerhard Müller przestrzega przed fałszywymi interpretacjami adhortacji Amoris laetitia, które popadają w sprzeczność z nauczaniem Kościoła. Prefekt Kongregacji Nauki Wiary mówił o tym w Madrycie na prezentacji swej nowej książki „Informe sobre la esperanza – Raport o nadziei”. Podkreślił on, że „nie można żyć w stanie łaski, a zarazem być w stanie grzechu. Kościół nie może zmieniać prawa Bożego, nie ma takiej władzy, nie może zmieniać nierozerwalności małżeństwa. Nie można mówić Jezusowi «tak» w Eucharystii i «nie» w małżeństwie. Jest to obiektywna sprzeczność” – powiedział szef watykańskiej dykasterii.
      Kard. Müller wyjaśnił, że każdy, kto znajduje się w stanie grzechu śmiertelnego, musi przystąpić do sakramentu spowiedzi, i tego nie może zmienić ani Papież, ani sobór powszechny. Zaznaczył on, że Papieżowi chodzi o coś innego, aby Kościół zastanowił się jak zintegrować osoby, które wiedzą, że żyją w sytuacji nieregularnej, lecz chcą zbliżyć się do Kościoła. Natomiast jeśli osoby rozwiedzione chcą przystąpić do komunii to muszą albo rozstać się z nieprawowitym małżonkiem, albo zachować czystość, bo jak zaznaczył kard. Müller, nie można usprawiedliwiać sytuacji, która jest sprzeczna z prawem Bożym.
      Prefekt Kongregacji Nauki Wiary zapewnił o swym oddaniu dla Papieża Franciszka, podkreślił, że ceni jego styl, osobisty i duszpasterski. Przestrzegł jednak przed złą interpretacją jego nauczania i przeciwstawianiem go poprzednim papieżom.

      • kasiaJa pisze:

        Komunia dla rozwodników? Kard. Müller ostrzega
        Prefekt Kongregacji Nauki Wiary o interpretacji adhortacji „Amoris laetitia”.

        Prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller przestrzegł przed takimi interpretacjami adhortacji „Amoris laetitia”, które zaprzeczają nauczaniu Kościoła. Podczas prezentacji w Madrycie swej książki „Informe sobre la esperanza” (Raport o nadziei) podkreślił, że „nie można żyć w stanie łaski, a zarazem w stanie grzechu”. Dodał, że „Kościół nie może zmieniać prawa Bożego, w tym nauki o nierozerwalności małżeństwa”. „Nie można mówić Jezusowi «tak» w Eucharystii i «nie» w małżeństwie. Jest to obiektywna sprzeczność” – powiedział niemiecki kardynał kurialny.

        Wyjaśnił, że każdy, kto znajduje się w stanie grzechu śmiertelnego, musi najpierw przystąpić do sakramentu spowiedzi i tego nie może zmienić ani papież, ani sobór powszechny. Mówca zaznaczył, że Franciszkowi chodzi o coś innego: aby Kościół zastanowił się, jak włączyć osoby, które wiedzą, że żyją w sytuacji nieuregulowanej, lecz chcą zbliżyć się do Kościoła. Jeśli natomiast osoby rozwiedzione, żyjące w nowych związkach, chcą przystąpić do komunii, muszą albo rozstać się z nieprawowitym małżonkiem, albo zachować czystość, bo – jak zaznaczył kard. Müller – nie można usprawiedliwiać sytuacji, która jest sprzeczna z prawem Bożym.
        Jednocześnie prefekt Kongregacji Nauki Wiary zapewnił o swym oddaniu papieżowi i podkreślił, że ceni jego styl osobisty i duszpasterski. Przestrzegł jednak przed złym odczytywaniem jego nauczania i przeciwstawianiem go poprzednim papieżom.

        Temat ten kard. Müller podjął również podczas spotkania z seminarzystami w Oviedo w Hiszpanii 30 kwietnia. Podkreślił tam, że w „Amoris laetitia” papież nie stwierdza, że rozwodnicy żyjący w nowym związku mogą przystępować do komunii. Gdyby Franciszek chciał zmienić tak ważną i głęboko zakorzenioną dyscyplinę, powiedziałby to jasno i podałby tego powody – podkreślił prefekt. Wyjaśnił, że przypis n. 351, w którym jest mowa o „pomocy sakramentów”, odnosi się ogólnie do obiektywnych sytuacji grzechu, a nie do tego konkretnego przypadku rozwiedzionych, którzy wstąpili w nowe związki.

        „To, czego nauczali św. Jan Paweł II w «Familiaris consortio» i Benedykt XVI w «Sacramentum caritatis», jest nadal niezmiennie ważne” – zapewnił kard. Müller. Według mediów niemieckich, które przytoczyły fragmenty jego wykładu, purpurat stanowczo zaprzeczył, jakoby adhortacja Franciszka zezwalała rozwodnikom żyjącym z nowymi partnerami, przynajmniej w niektórych przypadkach, na przyjmowane Eucharystii bez konieczności zmian ich sposobu życia.

        Kardynał zaznaczył, że sytuacja osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach pociąga za sobą „szczególne skutki”, co odróżnia ją od innych. Zwrócił uwagę, że osoby te żyją w sprzeczności z sakramentem małżeństwa i tym samym w sprzeczności z dyscypliną sakramentów. Nikt nie może naprawdę przyjąć sakramentu Eucharystii, bez jednoczesnego starania się o to, aby żyć w zgodzie z innymi sakramentami – przypomniał kard. Müller.

        Podkreślił, że każdy, kto zrywa węzeł małżeński, sprzeciwia się widocznemu znakowi sakramentu małżeństwa. „To, co dotyczy istnienia cielesnego, staje się «antyznakiem» nierozerwalności małżeństwa, nawet jeśli dana osoba nie ponosi subiektywnej winy. Właśnie dlatego, że jej życie cielesne jest sprzeczne ze znakiem nierozerwalności, przeciwstawia się ona najwyższemu znakowi eucharystycznemu, w którym objawia się wcielona miłość Jezusa, przyjmowana w postaci komunii” – wytłumaczył kardynał prefekt. Zaznaczył, że „gdyby Kościół zezwolił osobom rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach na przyjmowanie komunii, dopuściłby się tego, co św. Tomasz z Akwinu nazywa «fałszowaniem znaków sakramentalnych»”.

        Wykład kardynała ukazał się 2 maja w większości hiszpańskich mediów, które jednocześnie zamieściły jego krytykę ze strony arcybiskupa Madrytu Carlosa Osoro Sierry.
        http://gosc.pl/doc/3134383.Komunia-dla-rozwodnikow-Kard-M-ller-ostrzega

  9. kasiaJa pisze:

    😀 ups, o jednym czasie to samo wkleiłam…

  10. DANUTA pisze:

    Bylam w sobote u spowiedzi . W momencie kiedy mlody franciszkanin zaczol stanowczo do mnie mowic ze „….Z BOGIEM SIE NIE DYSKUTUJE..” jak blysk flesza zobaczylam pare metrow od siebie szaro-mleczna odchlan i sama przez moment tam bylam-tam bylo strasznie ogromna niemoc i bezradnosc ,samotnosc ( a franciszkanin powtarzal te slowa pare razy) :jA BYLAM PRZERAZONA TYM CO CZULAM bo bez dyskusji z Bogiem niejako bylabym w tym strasznym miejscu gdzie nie ma Naszego Boga. Po tej spowiedzi mialam ogromny ciezar na duszy i prosilam Jezusa , by mi to zabral, Wrocil mi spokoj po rozmowie z innym duchownym. Chwala Panu.

  11. Robert pisze:

    Proszę o modlitwę za moją żonę i dzieciątko pod jej sercem. Żona bardzo źle się czuję a dziś będzie badanie USG. Kilka lat temu żona także była w ciąży i badanie wykazało brak serduszka u dziecka i musiała iść na zabieg, podczas którego miała zapaść i wstrząs dlatego teraz bardzo się boimy czy nie będzie powtórki.

  12. Gosia pisze:

    Chciałabym zapisać się do Zakonu Apostołów Czasów Ostatecznych. Nie wiem do kogo należy się z tym zwrócić. Jakie są warunki przyjęcia. Czy może ktoś coś wie na ten temat ?

  13. Gosia pisze:

    Ks. Adam Lenik powiedział , że mogą zapisać się również osoby świeckie. Przeczytałam tą informację na stronie WOWi-Tu.

    • wobroniewiary pisze:

      Skontaktuję się z ks. Adamem i udzielę odpowiedzi

    • wobroniewiary pisze:

      Gosiu – odpowiedź

      Korespondencja nr 3 w sprawie III Zakonu Apostołów Czasów Ostatecznych (skrót: Z-ACzO)*

      Adresatami są: członkowie, kandydaci oraz wszyscy zainteresowani w/w Sprawą, a w szczególności członkowie Ruchu Maryjnego ks. Gobbi.

      Spotkanie członków oraz pierwsze – kandydatów do III Zakonu Apostołów Czasów Ostatecznych odbędzie się w Krakowie – Łagiewnikach, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, tj. 03.04.2016r.
      Początek bezpośrednio po głównej Mszy św. w Sanktuarium, tj. ok. 12:30; gromadzimy się na zapleczu kaplicy sióstr Miłosierdzia, figura Pana Jezusa Miłosiernego i św. Faustyny, przy osobie z planszą o wezwaniu Matki Bożej z La Salette do Ap.Cz.Ost.
      Przejście na obiad (ok. 500 m), po czym ok. 14:00 spotkanie w Szkole Podstawowej nr 55, ul. Dobczycka 20, wejście od zaplecza kuchennego, naprzeciw bloków. Godzina 16:00 powrót do Sanktuarium, modlitwa w klasztorze księży rogacjonistów, ul. św. Faustyny 13.
      Możliwość noclegu: ul. św. Faustyny 46. Tel. 503 567 244.
      Kolejne takie spotkanie planowane jest na dzień 2. i 3. czerwca br. w Wadowicach, w klasztorze karmelitów. Rozpoczęcie godz. 18:00, zakończenie godz. 17:00. Dni 2. i 3. czerwca to Uroczystość Najśw. Serca Jezusowego i Niep. Serca Maryi. Jest możliwość noclegu w klasztorze. Zgłoszenia indywidualne pod nr tel. 33 873 21 87.

      Małgorzata Piekara – organizator „4 dni przygotowania Zakonu…”
      Marcin Cupiał – przedstawiciel członków III Z-ACzO
      P.S.
      Dziękujemy naszemu nowemu współpracownikowi, Krzysztofowi N., za zorganizowanie w/w. spotkania.
      Informujemy też, że nasz główny pomocnik, ks. Adam Lenik, wstrzymuje kolejne kontakty z powodu tego nowego wezwania Bożego o Zakonie oraz pogorszenia się stanu zdrowia. Prosi więc, by nie telefonować i nie przesyłać sms-ów ani listów. Nie dotyczy to osób z którymi On sam podejmie kontakt.

  14. Czester pisze:

    +++

  15. AKSORZ pisze:

    Bardzo dziękuję za ten text. Daje mi odwagę do dalszego przyjmowania Komunii na klęcząco. Podczas Mszy Świętej na 200 osób klękam sam co najwyżej dwie osoby jeszcze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s