O. Augustyn Pelanowski OSPPE – Nie ma już czasu, czyli o oświetleniu sumień

O. Augustyn Pelanowski – o oświetleniu sumień

„Czym będzie dla ludzkości taki dzień, kiedy rozbłyśnie Jego światło. I wszyscy nagle zobaczą jak na ekranie skanującym sumienie i przeszłość, i całą swoją niegodziwość – i wszyscy w nagości staną wobec spojrzenia Boga i ilu to wytrzyma? Tylko ci, którzy trenują stawanie w Prawdzie! A my trenujemy chodząc do spowiedzi… „uważajcie na samych siebie”

(…) Trenujmy oswajanie się z Prawdą w sakramencie spowiedzi. Bo być może będzie tak, że nie będziemy mieli nawet godziny na pobiegnięcie do konfesjonału, ani nie będzie nawet czasu wezwać kapłana. Traktujmy dzisiejsze słowo jak ostrzeżenie przed dniem, który wszystko prześwietli!”

Ps. Dziękuję Bogu, że nie jestem w tym osamotniona, że coraz więcej księży mówi o tym, co dane było przeżyć ks. Adamowi Skwarczyńskiemu, Alanowi Amesowi i mi…już 38 lat temu, gdy byłam w 4 klasie podstawówki (o czym wie i ks. Adam i mój kierownik duchowy  oraz trzech egzorcystów)

Wysłuchaj całości

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

93 odpowiedzi na „O. Augustyn Pelanowski OSPPE – Nie ma już czasu, czyli o oświetleniu sumień

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

    • roza pisze:

      PO OWOCACH ICH POZNACIE:)
      Prawda nigdy nie przeminie.

    • ania pisze:

      Dobrzy ludzie nie idą do nieba mimo, że chodzą do Kościoła, czasami modlą się, nigdy niczego nie ukradli i nikogo nie zabili. W niebie nie spotkasz tych, którzy nie oddali swojego życia dla Jezusa, bojaźliwych, którzy nigdy nie przyznali się do Niego.
      Jeśli nie narodzisz się na nowo nie wejdziesz do Królestwa Niebieskiego, bo nie ważne jest to jak dobry jesteś, dopiero jak uwierzysz w sercu swoim i wyznasz ustami przed ludźmi, że Jezus jest Panem wtedy będziesz zbawiony.

      • Bozena pisze:

        Bardzo madre slowa! Chwala Panu za takie umysly jak Twoj Ania natchniete Duchem Swietym! Bog zaplac

      • rzymski katolik pisze:

        Co to za bzdurna pseudoprotestancka nowa teologia ludzka, a nie Boża!?
        Bóg jest Miłością!
        Największym Dobrem!
        Jakie jest największe przykazanie ?!
        Przecież mówi o tym sam Chrystus w Ewangelii!
        Czytacie, a nie widzicie!

  2. Magda pisze:

    Niespodziane nadejście dnia ostatecznego

    1 Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach, 2 sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy. 3 Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie umkną. 4 Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. 5 Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. 6 Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi. 7 Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a którzy się upijają, w nocy są pijani. 8 My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, przyodziani w pancerz wiary i miłości oraz w hełm nadziei zbawienia. 9 Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg [na to, abyśmy zasłużyli] na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, 10 który za nas umarł, abyśmy – żywi czy umarli – razem z Nim żyli. 11 Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich, jak to zresztą czynicie.

    http://www.biblijni.pl/1Tes,5,1-11

    • Paweł pisze:

      Katechizm Kościoła Katolickiego poucza nas, że „przyjście eschatologiczne może wypełnić się w każdej chwili”, i to nawet pomimo tego, że jeszcze nie nadszedł Antychryst ani nie nastąpiły inne wydarzenia zapowiedziane na koniec historii ludzkości:

      „673 Od Wniebowstąpienia przyjście Chrystusa w chwale jest bliskie, nawet jeśli nie do nas należy ‚znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą’ (Dz 1, 7). Przyjście eschatologiczne może wypełnić się w każdej chwili, nawet jeśli to przyjście i ostateczna próba, która je poprzedzi, są jeszcze ‚zatrzymane’.”
      http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkI-2-2.htm

      W dotychczasowej historii ludzkości koniec świata był jednak stale odwlekany, i to pomimo nawet zapowiedzi Chrystusa o jego rychłym nadejściu:
      Mt 10,23: „Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy.”
      Mt 16,28: „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim.”
      Na ten temat można przeczytać znakomity artykuł na stronie czasopisma „Miłujcie się!”:
      https://archiwum.milujciesie.org.pl/pg/pl/gorace_tematy/spytajmy_biblie_kiedy_syn.html

      W książce Marii Valtorty „KONIEC CZASÓW. Walka dobra ze złem u progu wiosny Kościoła” [wydanie Wydawnictwa „Vox Domini”, Katowice 2012, przekład i opracowanie: Ewa Bromboszcz] na str. 270-271 znajduje się rozdział zatytułowany „Zmierzch Wszechświata”, w którym Pan Jezus opisuje wymarcie wszelkiego życia na Ziemi u kresu naszej historii oraz pewien okres zupełnej martwoty planety Ziemi związany z oczekiwaniem Boga na zakończenie odbywania kary czyśćcowej przez wszystkie dusze zmarłych w czyśćcu cierpiących (bo dopiero wtedy będzie mogło nastąpić powszechne zmartwychwstanie ciał i Sąd Ostateczny):

      „(…) Wielu myśli, że od chwili końca [ludzkości na Ziemi] do Sądu Ostatecznego minie tylko chwila. O córko, Bóg będzie dobry do końca: dobry i sprawiedliwy. Nie wszyscy żyjący w ostatniej godzinie będą święci, ale też nie wszyscy będą godni potępienia. Pośród tych pierwszych będą tacy, którzy – choć przeznaczeni do Nieba – będą jeszcze coś mieć do odpokutowania. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym im anulował pokutę, jaką zadałem tym wszystkim, którzy ich poprzedzili i którzy w chwili śmierci znajdowali się w takim samym stanie.
      Dlatego właśnie, gdy sprawiedliwość i koniec przyjdą na inne planety, kiedy zgasną gwiazdy jak zdmuchnięte świece i kiedy stopniowo będzie się nasilać chłód i ciemność, w moich godzinach, które są waszymi wiekami – a godzina ciemności już się rozpoczęła, zarówno na sklepieniu niebieskim jak i w sercach – wtedy żyjący ostatniej godziny [świata] oraz umarli w ostatniej godzinie, godni Nieba, ale potrzebujący jeszcze oczyszczenia, pójdą do oczyszczającego ognia. Zwiększę żar tego ognia, aby oczyszczenie stało się szybsze i aby błogosławieni niedługo czekali na uwielbienie swoich świętych ciał i na radość oglądania swego Boga, swego Jezusa, w Jego doskonałości i tryumfie.
      Oto dlaczego ujrzałaś ziemię pozbawioną traw i drzew, zwierząt, ludzi, życia oraz oceany bez widocznych na nich żagli, tak wielką przestrzeń wód śpiących w bezruchu. Ruch nie będzie im już potrzebny, aby dać życie rybom w wodach, jak już nie będzie potrzebne ziemi ciepło, aby dać życie zbożom i innym bytom. Dlatego właśnie ujrzałaś sklepienie niebieskie pozbawione swoich lamp, bez ognia i bez świateł. Światło i ciepło nie będą potrzebne ziemi, która się stanie jakby ogromną martwą istotą, noszącą w sobie zwłoki wszystkich żyjących, od Adama do jego ostatniego syna.
      Śmierć, moja ostatnia służąca na Ziemi, wykona swe ostatnie zlecenie, a potem i ona zostanie usunięta. Nie będzie już śmierci. Tylko Życie wieczne. W szczęśliwości lub grozie. Życie w Bogu albo życie w szatanie – dla waszego ‚ja’, ponownie złożonego z duszy i z ciała.”

      [Opinia Czcigodnego Sługi Bożego papieża Piusa XII o dziełach Marii Valtorty jest przytoczona na stronie:

      http://www.voxdomini.com.pl/of_ks/

      Wszystko, co można powiedzieć o pięknie i głębi zawartości pism Marii Valtorty streszcza się w zdaniu wypowiedzianym przez Ojca Świętego Piusa XII, który 26 lutego 1948, w czasie audiencji specjalnej udzielonej ojcom Andrea M. Cecchin, Corrado Berti i Romualdo M. Migliorini, teologom z Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny, opiekunom Marii Valtorty, powiedział: «Opublikujcie to dzieło takie jakie jest. Nie ma potrzeby wydawać opinii o jego pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie»

      Kardynał Gagnon wydał 31.10.1987 oświadczenie: «Sąd wydany przez Ojca Świętego w roku 1948 stanowił oficjalne imprimatur nadane w obecności świadków »]

      • rzymski katolik pisze:

        Pawle ostrzegam powielasz po raz kolejny sekciarskie bujdy i herezje.
        Źródłem wiedzy o sprawach eschatologicznych jest Jezus Chrystus i Jego słowa w Ewangelii a nie panie Bromboszcz czy Valtora albo pseudokatolickie pisemka i książki obliczone głównie na zysk od znudzonych Chrystusem i ciągle tymi samymi czytaniami mszalnymi, żądnych sensacji i adrenaliny wiernych.
        Przepowiedznie prywatne i niepotwierdzone przez Kościół mogą być owocem:
        – choroby psychicznej;
        – działania złego ducha;
        – konfabulacji mediów i osób czerpiących zyski z ich druku i rozpowszechniania;
        – działalności służb tajnych supermocarstw (jak to było np. w czasie I wojny światowej – patrz tzw. przepowiednia „Anioła z Przemyśla” i po II wojnie światowej – prppagowane przez CIA fałszywe przepowiednie rzekomo fatimskie o ataku Chin na ZSRR i ZSRR i Układu Warszawskiego na Europę oraz krwawych walkach pomiędzy NRD i RFN) by – sugerując ich nadprzyrodzone pochodzenie – wyeliminować sprzeciw ludzi wierzących wobec słów rzekomego sacrum, a tak naprawdę wobec swoich brudnych imperialnych planów politycznych i militarnych.
        Jeśli wierzysz że żyjesz w czasach ostatecznych (te trwają od narodzin Boga w Betlejem!) uwierz słowom Chrystusa, że ich cechą będzie wysyp fałszywych proroków i podążaj za Ewangelią i Chrystusem a nie za niesamowitościami opowiadanymi przez niewiarygodnych ludzi.
        Przepraszam za ton, ale nie za treść.
        Pozdrawiam w Chrystusie

        • Paweł pisze:

          „Rzymski katoliku”, również w odniesieniu do św. Faustyny Stolica Apostolska przez pewien czas obrała drogę NIEPOTRZEBNYCH RESTRYKCJI:

          „W marcu 1959 r. Stolica Apostolska wydała notę zabraniającą szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez Siostrę Faustynę (AAS, 6 marca 1959 r., s. 271). Oznaczało to zakaz publikowania Dzienniczka s. Faustyny. Mimo iż sześć lat później rozpoczęto w Krakowie proces beatyfikacyjny, zakaz cofnięto dopiero w 1978 r.”
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Faustyna_Kowalska

          Światowej sławy mariolog i znawca objawień ks. prof. Rene Laurentin na str. 28-35 swojej książki „Współczesne objawienia Najświętszej Maryi Panny” [wydanie Wydawnictwa EXTER, Gdańsk 1995, NIHIL OBSTAT ET IMPRIMATUR: Curia Metropolitana Gedanensis, Gedani-Olivae, die 25 Martius 1994, Ks. dr Wiesław Lauer, Vicarius Generalis] tak pisze o stosunku Kościoła do objawień prywatnych na przestrzeni historii:

          „Przez długi czas objawienia cieszyły się uznaniem Kościoła, lecz stopniowo okoliczności historyczne oraz czynniki uniemożliwiające jednoznaczną interpretację tych wyjątkowych zjawisk przechyliły szalę na drugą stronę. (…) Dewaluacja objawień osiągnęła swój szczyt w latach 1950-1980.”

          I moim zdaniem, Ty, „rzymski katoliku” wypowiadasz się właśnie w duchu tej tendencyjnej „dewaluacji objawień”, która doprowadziła nawet do czasowego obłożenia restrykcjami dzieła św. Faustyny.

          Ks. prof. Rene Laurentin na str. 37-39 wyżej wymienionej książki pisze:

          „Wszelkie czynniki, które dewaluowały i niszczyły objawienia, ciągle znajdują się u podstaw panujących obecnie zasad. A dziś naprawdę trzeba pójść dalej. Przytoczmy dla przykładu jedną z tych zasad:
          – Dopóki dane objawienie nie zostało oficjalnie uznane przez Kościół, nie należy o nim mówić, nie należy udawać się do tego miejsca. Trzeba czekać. W przeciwnym razie popełnia się nieostrożność, wprowadza zamęt i nieposłuszeństwo.
          Nie odzwierciedla to wcale tradycyjnej postawy Kościoła. W czasach proroków, Chrystusa oraz zawsze wówczas, gdy w Kościele występowały objawienia lub inne charyzmaty, lud chrześcijański kochający Boga przybiegał do tych znaków z nieba z otwartymi oczyma i sercem, lecz również ze zmysłem krytycznym. I w takiej mierze, w jakiej rozpoznał działanie Boga, okazywał wielkoduszne posłuszeństwo. Tak było w Lourdes, w Pontmain, w Fatimie, Beauraing, itp. To jest po prostu normalne. Kiedy ktoś dowiaduje się, że bliska osoba przylatuje samolotem, aby złożyć wizytę, jedzie na lotnisko, zamiast mówić: ‚Może to jest fałszywa wiadomość. Lot może zostać odwołany. Nie będę ryzykował omyłki i rozczarowania.’ Takie rozumowanie nie ma sensu dla kogoś, kto kocha. Miłość woli raczej być zawiedziona, nie znajdując osoby oczekiwanej, niż zawieść przybywającego. To wszystko jest pewnością serca dla tego, kto je jeszcze posiada. Rozumowanie odwrotne, obecnie praktykowane w dziedzinie objawień, jest obce miłości; wprowadza obojętność wobec Boga, Chrystusa i Matki Najświętszej. (…)
          Skądinąd, jeśli wierny lud kierowałby się obecnymi zasadami, ignorując objawienia, wszelkie działanie Kościoła w tej sprawie byłoby bezcelowe. Objawienia rodziłyby się martwe, a Kościół wiele by na tym stracił.
          Ci, którzy zabraniają tej normalnej praktyki wiary przez lud, z drugiej strony przeceniają opinie władz tak, jak gdyby był to nieomylny wyrok. Tak więc wierni mieliby oczekiwać na decyzję, a następnie poddać się jej ślepo. Lecz tradycja Kościoła również i w tym przypadku jest zupełnie inna. Objawienia i znaki z nieba były zawsze miejscem wolności, interpelacją Boga zawsze obecnego, a nie głuchego czy niemego jak bałwany, na temat których ironizują Psalmy (115, 6; 135, 17).
          Znajduje to swe głębokie uzasadnienie zarówno w przenikliwości, jak i przezorności Kościoła. Kościół święty naucza w imieniu Chrystusa i z Jego boskim autorytetem głosi Jego Objawienie – Ewangelię. Lecz gdy idzie o rozstrzyganie, czy dane uzdrowienie jest cudownym dziełem Boga, albo też, czy to rzeczywiście Najświętsza Maryja Panna objawia się tej czy innej osobie, jest to wydarzeniem innej rangi w życiu Kościoła. Eksperci wyznaczeni przez biskupa dla przebadania wszystkich aspektów wydarzenia, bez względu na wysiłek, nigdy nie dosięgną samego objawienia. Rozeznanie jest domniemane; jest prawdopodobne, a nie nieomylne. Dlatego zarówno przed, jak i po wyroku Kościoła, wolność chrześcijańska pozostaje tak wielka (oczywiście z zachowaniem porządku, ostrożności i miłości).
          Kościół nie jest więzieniem. Jego prawem jest wolność w Duchu Świętym, która harmonijnie zwycięża, jeśli miłość i posłuszeństwo łączy kapłanów i wiernych.”

  3. wobroniewiary pisze:

    „Trenujmy oswajanie się z Prawdą w sakramencie spowiedzi. Bo być może będzie tak, że nie będziemy mieli nawet godziny na pobiegnięcie do konfesjonału, ani nie będzie nawet czasu wezwać kapłana. Traktujmy dzisiejsze słowo jak ostrzeżenie przed dniem, który wszystko prześwietli!”
    Amen!

    • Sylwia pisze:

      Tak trenujmy się , bo nie zamny dnia ani godziny kiedy Pan przyjdzie .
      Ale chciałam się z wami czymś podzielić czymś co mnie totalnie zaskoczyło .. Otóż moje dziecko przyszło do mnie i powiedziało :
      Mamo a czy ty wiesz że rozmwiam z Bogiem – ja na to , tak kochanie każdy może rozmawiać z Bogiem . A ona na to, że Pan Bóg jej powiedział że przyjdzie za niedługo na ziemię , pytałam skąd ta pewność u nniej , córeczka powiedziała mi że słyszała głos : mamo taki w głowie ,mówił do mnie jak Echo 🙂 , a czy ty wiesz że jak człowiek rozmawia z Bogiem to inny człowiek tego nie słyszy ? zatkało mnie ..
      Od tamtej pory dziecko zadaje mi pytania które mnie mocno zastanawiają i wprowadzają w zakłopotanie , choć gdy wiem to odpowiem 🙂 .
      I gdy dziecko mówi coś takiego to ktoś mógł by powiedzieć że to wymysł , że to wyobraźnia lecz uważam że nie do końca tak jest .

      Pan Przyjdzie i prześwietli nasze sumienia , kiedy nie wiemy lecz musimy czuwać .

  4. maria pisze:

    W czwartek 16 czerwca w nasza parafia będzie przeżywać nawiedzenie relikwi habitu i rękawicy św. O. Pio. Relikwie piegrzymują w tych dniach po Polsce. Zapraszamy czcicieli św. O. Pio do wspolnej modlitwy.http://poczekajka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1358:relikwie-sw-o-pio-na-poczekajce&catid=182&Itemid=126

    • wobroniewiary pisze:

      Tak Mario, ja tego dnia będę na 2 końcu Polski, więc pomódl się i za mnie, proszę.
      Jestem duchową córką O. Pio, ale wzywają mnie ważne sprawy (będę i w kościele i będę rozmawiać o pracy dla pewnego biura tłumaczeń)

  5. wobroniewiary pisze:

    Panteon – to świątynia poświęcona wszystkim bogom.
    Posłuchajmy Grzegorza Brauna, bo mówi prawdę!

  6. maria pisze:

    Pamiętam i dlatego zamieściłam ten wpis.
    Nie wiem czy pojadę – jeśli tak oczywiście pomodlę się.
    pozdrawiam 🙂

  7. wobroniewiary pisze:

    Kard. Müller: ruchy charyzmatyczne jak „nieplanowane dzieci”

    Ruchy charyzmatyczne są jak nieplanowane dzieci, które przyszły na świat – uważa kard. Gerhard Ludwig Müller. We wtorek 14 czerwca zostanie zaprezentowany List Kongregacji Nauki Wiary do biskupów Kościoła Katolickiego „Iuvenescit Ecclesia” (Odmładzający się Kościół). Jego tematem są często drażliwe relacje między kościelnymi ruchami i zakonami charyzmatycznymi a hierarchią. Czy ruchy mają się rządzić jak chcą, czy też muszą się trzymać wytycznych biskupa miejsca? To jedno z pytań, na które odpowiada dokument, zaaprobowany przez papieża już w marcu.

    (…) Jak donosi francuski dziennik katolicki „La Croix” we wczorajszym wydaniu, w dokumencie zaleca się, aby w przyszłości ruchy charyzmatyczne były bardziej kontrolowane przez biskupa miejsca. Biskupi są zobowiązani do starannego i wnikliwego badania wszelkich prywatnych objawień, o których informują członkowie ruchów charyzmatycznych.

    „La Croix” w swoim wydaniu online cytuje, nie podając nazwiska, jednego z pracowników Kongregacji, który powiedział, że dotychczas biskupi mieli trudności z orzeczeniem autentyczności objawień prywatnych. Chodzi o znalezienie wypośrodkowanego stanowiska, które pozwoliłoby na całkowite zakwestionowanie autentyczności takich objawień albo na pełną ich akceptację.

    Ruchy charyzmatyczne powstały po II Soborze Watykańskim. Określa się je również jako ruchy odnowy duchowej i były szczególnie wspierane przez papieży: bł. Pawła VI i św. Jana Pawła II. Charakterystyczny jest dla nich silny nacisk na bezpośrednie i osobiste doświadczenie Ducha Świętego i osobiste życie duchowe.

    http://niedziela.pl/artykul/22753/Kard-M%C3zller-ruchy-charyzmatyczne-jak

    • AKSORZ pisze:

      Również o charyzmatykach i sacrum

      https://gloria.tv/media/x38rVVvo5Jq

      • wobroniewiary pisze:

        O ile ks. Recław popełnia wielkie błędy o tyle nagonka na ruch Odnowy jest … totlanie niezrozumiała.

        Co chcieć od o. Józefa Witko, który klęczy, leży krzyzem przed Najśw. Sakramentem, modli się potem językami itd.

        I nie tylko On, wielu jest takich, którzy przy okazji obrywają, bo „jezuici łódzcy szaleją…

        Bardzo stronnicze!

      • Z linku AKSORZA „Charyzmatycy – wrzód na ciele Kościoła.”

        Czy autor tego zdania miał na myśli Kościół Katolicki, czy jakiś swój/inny?
        ______________________________________________

        Hierarchia Kościoła a ruchy charyzmatyczne
        O relacji między darami hierarchicznymi a charyzmatycznymi dla życia i misji Kościoła traktuje list Kongregacji Nauki Wiary do biskupów Kościoła katolickiego.
        Dokument, zatytułowany „Iuvenescit Ecclesia”, Iuvenescit Ecclesia (kliknij) przedstawia m.in. kryteria rozeznawania darów charyzmatycznych w Kościele i „form prawnych uznawania nowych form eklezjalnych” z nimi związanych.

        Autorzy listu wychodzą od stwierdzenia, że „Kościół mocą Ewangelii utrzymuje się w ciągłej młodości, a Duch stale go odnawia, budując i prowadząc go poprzez rozmaite dary hierarchiczne i charyzmatyczne”. Uznanie i docenienie „licznych charyzmatów, zdolnych do pobudzania i karmienia życia wiarą Ludu Bożego” jest dziś bardziej niż kiedykolwiek przedtem konieczne w związku z zadaniem nowej ewangelizacji.

        Biblijne i teologiczne podstawy

        Przedstawiając rozumienie charyzmatów w Nowym Testamencie, dokument podkreśla, że są one udzielane dla wspólnego pożytku, a ich różnorodność wynika z tego, iż Kościół „stale wzrasta w czasie, dzięki ożywiającemu działaniu Ducha”. Biblia nie przeciwstawia sobie poszczególnych charyzmatów, lecz wskazuje „na ich harmonijne połączenie i wzajemną komplementarność”. Przeciwstawienie, „które z jednej strony umieszcza Kościół instytucjonalny typu judeo-chrześcijańskiego, a z drugiej charyzmatyczny typu Pawłowego, którego doszukują się niektóre zawężone interpretacje eklezjologiczne, nie znajduje w rzeczywistości potwierdzenia w tekstach Nowego Testamentu”. Posiadanie charyzmatów nie upoważnia „do uchylenia się od posłuszeństwa wobec hierarchii kościelnej”. Dlatego św. Paweł ustala precyzyjne zasady korzystania z charyzmatów.

        Autorzy listu przypominają, że „dary hierarchiczne i charyzmatyczne” mają „to samo pochodzenie i ten sam cel”. Są „darami Boga, Ducha Świętego, Chrystusa, darami udzielanymi po to, by przyczyniać się, na różne sposoby, do budowania Kościoła”. Kto bowiem „otrzymał dar prowadzenia Kościoła, ma także obowiązek czuwania nad dobrym korzystaniem z innych charyzmatów, tak, by wszystko razem pracowało dla dobra Kościoła i jego ewangelizacyjnej misji”. Duch „obdarowuje hierarchę Kościoła zdolnością rozeznawania autentycznych charyzmatów, przyjmowania ich z radością i z wdzięcznością, szczerego zachęcania do ich wykorzystywania i towarzyszenia z ojcowską czujnością”.

        Przypominając nauczanie Kościoła od czasów Piusa XII, dokument wskazuje teologiczny fundament relacji między darami hierarchicznymi i charyzmatycznymi. Polega on na wewnętrznej relacji „pomiędzy misją Słowa wcielonego a misją Ducha Świętego”, gdyż „każdy dar przychodzi od Ojca, za pośrednictwem Syna, w Duchu Świętym”, a „obie misje Boże nawzajem się implikują w każdym darze udzielonym Kościołowi”. Tak naprawdę „misja Jezusa Chrystusa już sama w sobie implikuje działanie Ducha Świętego”.

        „Dostrzeżenie trynitarnego i chrystologicznego horyzontu darów Bożych rzuca także światło na relację między darami hierarchicznymi a charyzmatycznymi. To bowiem w darach hierarchicznych, jako tych, które związane są z sakramentem kapłaństwa, wyłania się na pierwszy plan relacja ze zbawczym działaniem Chrystusa, jak np. w ustanowieniu Eucharystii, władzy odpuszczania grzechów, nakazie działalności apostolskiej z zadaniem głoszenia Ewangelii i udzielania chrztu. Podobnie jasne jest, że żaden sakrament nie może być udzielony bez działania Ducha Świętego. Z drugiej strony dary charyzmatyczne, udzielane przez Ducha, «który wieje tam, gdzie chce» i rozdziela je «tak, jak chce», są obiektywnie powiązane z nowym życiem w Chrystusie, ponieważ wszyscy, jako «poszczególne członki», są częścią Jego Ciała. Dlatego też właściwe zrozumienie darów charyzmatycznych możliwe jest wyłącznie poprzez odniesienie do obecności Chrystusa i Jego posługi. Jak stwierdza Jan Paweł II, «prawdziwe charyzmaty muszą dążyć do spotkania z Chrystusem w sakramentach». Dary hierarchiczne i charyzmatyczne są zatem ze sobą połączone poprzez odniesienie do wewnętrznej relacji między Jezusem Chrystusem a Duchem Świętym. Paraklet jest Tym, który skutecznie, poprzez sakramenty, rozdaje zbawczą łaskę ofiarowaną przez umarłego i zmartwychwstałego Chrystusa, a jednocześnie Tym, który udziela charyzmatów” – tłumaczy dokument Kongregacji.

        Rozważając relację między darami hierarchicznymi i charyzmatycznymi w życiu i misji Kościoła, list zauważa, że „nieuprawnione jest jakiekolwiek przeciwstawianie czy traktowanie rozłącznie darów hierarchicznych i darów charyzmatycznych”. Albowiem „relacja pomiędzy darami charyzmatycznymi a kościelną strukturą sakramentalną potwierdza współistnienie darów hierarchicznych – jako takich stałych, trwałych i nieodwołalnych – i darów charyzmatycznych”, które „w swych formach historycznych nie są zagwarantowane na zawsze”, ale nigdy nie może ich zabraknąć w życiu ani w misji Kościoła.

        Dary hierarchiczne, właściwe sakramentowi święceń, „udzielane są po to, by w Kościele jako komunii nie zabrakło nigdy żadnemu wiernemu obiektywnie udzielanej łaski sakramentów, normatywnego głoszenia Słowa Bożego i troski duszpasterskiej”. Z kolei dary charyzmatyczne są „w sposób dowolny rozdzielane przez Ducha Świętego, aby łaska sakramentalna przynosiła owoce w życiu chrześcijańskim”. Udział w nich mają nie tylko osoby, które je otrzymały, ale także inni, w zależności od „relacji, jaka we wspólnocie Kościoła łączy ze sobą danego człowieka i tę wspólnotę”. Wykorzystane w praktyce, dary te mogą budować „więzi duchowe”, poprzez które tworzą się „prawdziwe rodziny duchowe”. „Zrzeszenia eklezjalne w swych rozmaitych formach stanowią zatem takie współuczestniczenie w darze charyzmatycznym. Ruchy kościelne i nowe wspólnoty są dowodem tego, w jaki sposób charyzmat oryginalny może skupiać wokół siebie wiernych i pomagać im w pełni przeżywać ich chrześcijańskie powołanie i własny stan życia, w służbie misji Kościoła”, stwierdza Kongregacja.
        Całość: http://gosc.pl/doc/3233217.Hierarchia-Kosciola-a-ruchy-charyzmatyczne

  8. Iwona pisze:

    Nie wiem, czy to stosowna intencja, ale pojawiły się bardzo niepokojące prognozy pogody na przyszły tydzień. Mówi się, że może dojść do powtórki z 2007 r., kiedy niszczycielskie tornada i inne zjawiska ekstremalne przyczyniły się do śmierci 12 osób, a wielu ludzi zostało bez dachu nad głową. Podobno najbardziej zagrożona jest południowo-wschodnia część kraju. Bardzo się boję, bo mieszkam w domu,a nie w bloku. 😦 I w związku z tym chciałabym prosić o modlitwę, żeby te zjawiska nie były tak groźne. Czy świeca gromniczna chroni, czy to tylko taka tradycja?

    • magda pisze:

      Iwono,polecam – Modlitwa lub Błogosławieństwo Św. Antoniego z Padwy przeciwko burzom z mocą egzorcyzmu.

      • Maggie pisze:

        Tak, ten egzorcyzm działa, sprawdził się u mnie parokrotnie i jest on na WOWIT = był powtórzony/przypomniany parę dni temu.

        • Iwona pisze:

          Jeszcze mam jedno pytanie, jak należy odmawiać-klęcząc czy stojąc i czy koniecznie w kierunku żywiołu, bo czasem trudno to określić.

        • wobroniewiary pisze:

          Iwona, każdy odmawia jak chce, są tacy, którzy są przykuci do łóżka i odmawiają leżąc a inni leżą ze strachu w środku nocy w łóżku i odmawiają, bo nie pozycja ciała, ale intencja serc tu się liczy 🙂

      • Iwona pisze:

        Dziękuję, Madziu, ale w jakim momencie tę modlitwę trzeba odmówić? kiedy burza daleko, dopiero grzmi?

        • magda pisze:

          🙂 Mam starszą sąsiadkę, która odmawia tę modlitwę codziennie, ,,zapobiegawczo” i ,,profilaktycznie” 🙂 po prostu się do niej przyzwyczaiła, kiedy jej ją dałam. Podobnie jak Maggie też potwierdzam,że DZIAŁA ! już chyba nawet pisałam tu na stronie.
          Gdy coś w przyrodzie nie – tak odmawiam .

    • wobroniewiary pisze:

      Egzorcyzm przeciwko burzom.
      Przy każdym krzyżyku należy uczynić ręką znak Krzyża Św.

      Jezus Chrystus Król Chwały przyszedł w Pokoju.
      + Bóg stał się człowiekiem
      + i Słowo stało się ciałem.
      + Chrystus narodził się z Dziewicy.
      + Chrystus cierpiał.
      + Chrystus został ukrzyżowany.
      + Chrystus umarł.
      + Chrystus powstał z martwych.
      + Chrystus wstąpił do Nieba.
      + Chrystus zwycięża.
      + Chrystus króluje.
      + Chrystus rządzi.
      + Niechaj Chrystus ochroni nas przed wszelkimi burzami i błyskawicami.
      + Chrystus przeszedł przez ich środek w Pokoju,
      + i Słowo stało się Ciałem.
      + Chrystus jest z nami razem z Maryją.
      + Uciekajcie wy, wrogie duchy, ponieważ Lew z pokolenia Judy, z rodu Dawida zwyciężył.
      + Święty Boże!
      + Święty mocny!
      + Święty i Nieśmiertelny!
      + Zmiłuj się nad nami.
      Amen!

  9. ewa pisze:

    Bardzo Dziekuje, Bóg Zapłać za ten wpis! 🙂 – i tę konferencję o. Augustyna :)!

  10. Krystyna pisze:

    Pani Ewo, dziś na Mszy św. modliłam się za Panią. Dziękuję Bogu za tę stronę, prawie codziennie tu jestem i pogłębiam swoją wiarę. To Pani zasługa! Dziękuję z całego serca.

  11. wobroniewiary pisze:

    Aniołowie incognito

    Aniołowie posyłani do ludzi najczęściej przybierali ludzką postać, nie różniąc się od innych przedstawicieli naszego gatunku. Pojawiali się w ludzkich ciałach. Św. Tomasz wyklucza możliwość, że ciała te istniały tylko w wyobraźni ludzi, którzy je oglądali. Nie mogła to być jakaś zbiorowa halucynacja, ponieważ Pismo Święte mówi o cielesności aniołów, która utrzymywała się przez wiele dni (Tb 4,1-12,22). Prawdopodobnie aniołowie potrafią więc ukształtować z materii coś, co przypomina ciało ludzkie. Oczywiście anioł, przybierając ciało, nie staje się człowiekiem, ale potrafi znakomicie udawać człowieka.

    • Paweł pisze:

      Polecam Wszystkim bardzo ciekawą książkę: Joan Wester Anderson „Anielskie drogi” – http://www.taniaksiazka.pl/anielskie-drogi-joan-wester-anderson-p-93620.html

      Książka ta przytacza zebrane przez Autorkę relacje ludzi, którzy zorientowali się, że w pewnych trudnych momentach życia pomógł im Anioł, często przybierając – jak gdyby nigdy nic – postać nieznajomego miłego człowieka. Po przeczytaniu wielu takich relacji można sobie wyrobić osąd na temat tego, czym przeważnie charakteryzuje się taka interwencja świętego Gościa z nieba, choć często trudno jest o 100%-ową pewność, że to był na pewno Anioł. Jak się okazuje, takie spotkania z Aniołem, choć zawsze bardzo dyskretne, są wśród ludzi na świecie dość rozpowszechnione – moim zdaniem jest to podobnie jak z przeżyciami z pogranicza śmierci: Pan Bóg stale na nie zezwala w pewnym procencie przypadków, aby ludzkość zauważyła, że istnieją pomagający jej stale Aniołowie, tak jak istnieje życie pozagrobowe, o którym świadczą zdarzające się stale przeżycia z pogranicza śmierci.

      O książce „Anielskie drogi” tak wypowiada się na str. 12 broszurka Zofii Sobieraj „Modlitwy i Litania do Aniołów Stróżów” [wydana przez Wydawnictwo Księży Werbistów VERBINUM, Górna Grupa 2015, „za zgodą Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej z dnia 25 września 2001 r., nr 1299(K)2001 r.”]:

      „Coraz więcej wiadomości o aniołach znajdujemy w literaturze popularnej. Warto zwrócić uwagę na ciekawy zbiór – jak twierdzi autorka, Joan W. Anderson – autentycznych historii o gościach z niebios ‚Anielskie drogi’ (Exter, Gdańsk 1994). Książka ta była bestsellerem ‚New York Timesa’ w 1992 r. (…)”

  12. Teresa pisze:

    Bogumiło to dla Ciebie wiadomość ,Proszę kup „Koronkę Wyzwolenia” i Ty sie módl tą Koronką i cała Twoja rodzina o uzdrowienie Ciebie . Pan to uczyni .

  13. Teresa pisze:

    Ewo super!!!

  14. ja pisze:

    Ojciec Pelanowski po kolei 🙂

  15. rysik pisze:

    Może ktoś zechce pojechać, ostatnie chwile…..

  16. mariaP pisze:

    Ale zanim to nastapi , Katechizm KK, nr 675 – 677 zapowiada nam poprzedzajaca , ostatnia probe Kosciola .
    To tu zdamy egzamin z naszego dobrze uformowanego sumienia .
    Z Prawdy .
    Z wiernosci .
    Abp Fulton widzi to tak :
    /
    Ustanowi on [antychryst] antykościół, który będzie małpować Kościół, gdyż on, szatan, jest małpą Boga.
    Ów antykościół będzie posiadał wszystkie cechy Kościoła, ale w wypaczonej postaci, będzie też wyzuty ze swej Boskiej treści.
    Będzie on mistycznym ciałem antychrysta, które z wyglądu będzie bardzo przypominać mistyczne Ciało Chrystusa .
    Źródło: Communism and the Conscience of the West, 1948 r., s. 25. /

    Trudno nie oprzec sie wrazeniu , ze jestesmy swiadkami tego widowiska . Malo tego , bierzemy w nim udzial !
    Mocna i sprytna „starszyzna zydowska” i coraz mniej miejsca dla prawdziwych uczniow Chrystusa , ktorzy sa wysiedlani , osmieszani , ktorym podwaza sie autorytet , zakladka teczki i odfajkowuje .
    Golgotha wielu !

    A lud stoi i patrzy , jak i wtedy , tak i teraz , nic nie rozumiejac !

  17. Czester pisze:

    +++ za ks. Jacka Miedlara

  18. rzymski katolik pisze:

    Do Pawła z forum:

    Szanowny Pawle!
    Rozum i serce nakazują rozsądek. Nie możemy wierzyć we wszystko co słyszymy, musimy zachowywać ostrożność ponieważ Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ NIE WSZYSTKIE rzeczywiste lub rzekome objawienia pochodzą z Nieba!
    Pisałem w poprzednim wpisie skąd mogą pochodzić!
    Tymczasem żyjąc w czasach Nowego Przymierza wierzymy, że Pełnia Objawienia Boga nastąpiła w Jezusie Chrystusie i nie potrzeba nam niczego więcej niż poznawanie Chrystusa i Jego nauczania i karmienia się Odwiecznym Słowem obecnym w Przenajświętszej Eucharystii!
    Wszystko inne ma nam w tym pomagać! Jest to podstawowy klucz, którym musimy się nauczyć kierować w darze rozpoznawania duchów! Nie może nami powodować niezdrowa ciekawość ani szukanie w swojej wierze „wiedzy tajemnej” ani adrenaliny, bo to pochodzi od zła i prowadzi na manowce, oddala od Boga i wiary, wcześniej czy później!
    Jeśli więc podważamy np. werdykty Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, to JUŻ jesteśmy na drodze odstępstwa od Mistycznego Ciała Chrystusa i od Boga! Również cierpliwość oczekiwania w spokoju tak na werdykt Kościoła i podporządkowanie się mu, jak i na wiele spraw dawanych od Boga w naszym życiu, jest cnotą, niezbędnym warunkiem podążania za Chrystusem, który jako jedyny jest Drogą, Prawdą i Życiem.
    Ten spokój wypełnia nas, ponieważ w Nim jedynym mieszka cała Prawda, pełnia Życia i pewność bycia na właściwej Drodze rozwoju nas i naszych braci i sióstr. Wszelkie odstępstwo od tego jest zgorszeniem, przed którym właśnie przestrzegał Chrystus. Przez naszą nieostrożność, szukanie siebie, publiczne propagowanie nowych nauk (?) możemy wielu odciągnąć od Chrystusa i sami popaść w stan, który od euforii uczestnictwa w rzekomym cudzie prowadzi nas i naszych braci w stan zwątpienia, rozpaczy, bezcelowości wysiłków w budowaniu zgodnie z Ewangelią Bożego Królestwa w nas i wokół nas, wreszcie do kompletnej beznadziei w mylnym przekonaniu, że wszystko postanowione i nie ma już dla nas ratunku, ani odwrotu, nie ma troski i miłości Boga, który niesie nam rzekomo tylko karę za bezmiar naszych win.
    Tymczasem dar rozpoznania duchów powinien ukazać nam, że taka teologia beznadziei i apologii zniszczenia, gniewu Boga to dzieło szatana, który jest panem zniszczenia i beznadziei, odebrania wiary w Boże Miłosierdzie i przekreślania Zbawczej dla nas Męki naszego Pana Jezusa Chrystusa na Krzyżu. Bóg, Chrystus ZAWSZE CZEKA! Tymczasem ona zamyka człowieka na działanie Boga w nim i w świecie, zamyka na aktywność ludzką i chrześcijańską! Serwuje tylko apatię i rozpacz, podczas gdy to właśnie Z DOBRYCH UCZYNKÓW NA TYM ŚWIECIE, Z MIŁOŚCI I PRZEZ MIŁOŚĆ BĘDZIEMY SĄDZENI!
    W kwestii św.Faustyny Kowalskiej potrzebne i konieczne było właśnie długie rozeznanie przez Kościół pochodzenia orędzia i stanu Wizjonerki, aby można było bez ryzykowania życiem chrześcijańskim wiernych z całą pewnością stwierdzić czy przesłanie pochodzi od Boga.
    W wielu przypadkach, np. Marii Valtorty, czy Vassuli Ryden to rozeznanie Kościoła jednak idzie w drugą stronę, co – to charakterystyczne i niepokojące zarazem – zwolennicy i poszukiwacze niesamowitości – przemilczają lub wręcz podają publicznie nieprawdę o rzekomej ich akceptacji przez Kościół, podczas gdy jest odwrotnie. Tak jest z obiema wymienionymi wyżej (co nie oznacza ich winy czy złych intencji) gdyż prefekt Kongregacji Nauki i Wiary kard. Józef Ratzinger, późniejszy Papueż Benedykt XVI, za akceptacją św.Jana Pawła II zalecił w latach 80-tych, by obu tych dzieł nie rozpowszechniać, gdyż mogą przyczynić się do szkód w umysłach prostych wiernych, ponadto wviąż niejasne są ich prawdziwe pochidzenie i cel. To zalecenie jest ignorowane przez współczesnych „handlarzy w świątyni”, którym chęć zysku przesłania zupełnie Boga. Żerują oni na ludzkiej naiwności!
    Tymczasem Kościół daje sobie czas na sprawdzenie wątpliwości (jak choćby np. znane ze spirytyzmu pismo automatyczne) by nie wprowadzić wiernych w błąd wiodący ku zatraceniu.
    Jest oficjalną nauką Kościoła, że objawienia nie są konieczne człowiekowi do głębszego poznania Boga, który w pełni objawił się w Chrystusie. Nie powinno to więc stanowić dla wiernych problemu ani oznaczać niecierpliwego wyczekiwania werdyktu Kościoła. Naszym celem nie może być sensacja, musi być nim Chrystus, który Swoim Przyjściem w Betlejem, Życiem, śmiercią odkupieńczą i Zmartwychwstaniem ZAKOŃCZYŁ DEFINITYWNIE ERĘ PROROKÓW. On pozostaje jedynym Nauczycielem i jedynym Prorokiem, a wszystko inne, dopiero po uznaniu i zaakceptowaniu przez Kościół winno nas do Niego przybliżać.
    W pozostałych sprawach musimy zachować rezerwę i stale czuwać czy dana rzecz nas buduje czy niszczy i unikać wszystkiego co miałoby choćby pozór zła, pamiętając, że Bóg w swej Miłości ze wszystkiego może wyprowadzać dobro.
    Dlatego np. kierując się darem rozpoznawania na tyle na ile został mi on dany, zachowując postawę wyczekującą i nie przesądzając publicznie niczego, wierzę, że w Medjugorie NAJPRAWDOPODOBNIEJ rzeczywiście przemawia do nas Niebo i Królowa Pokoju. Rozpoznaję to po owocach jej orędzi rodzących się we mnie i w bliźnich, po tym czy w całej historii nie ma czegoś burzącego nadzieję, wiarę, uzurpatorskiego, demonicznego, sprzecznego z Ewangelią, ale nigdy nie odważyłbym się zastępować Urzędu Nauczycielskiego Kościoła w tej sprawie.
    Tak pisze o tej potrzebnej naszej postawie Apostoł:

    1Pe 5:8-11 pau „(8) Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Wasz przeciwnik, diabeł, krąży jak ryczący lew i szuka, kogo by pożreć. (9) Mocni wiarą stawiajcie mu opór. Wiedzcie, że takie same cierpienia muszą znosić wasi bracia w świecie. (10) A najłaskawszy Bóg, który was powołał do swojej wiecznej chwały w Chrystusie, po krótkich cierpieniach sam was udoskonali, umocni, utwierdzi i ugruntuje. (11) Jemu chwała i moc na wieki. Amen.”

    • Paweł pisze:

      Nie mam daru rozpoznawania objawień i jestem tylko zupełnym „amatorem” w tej dziedzinie, więc może zamknijmy naszą dyskusję o Marii Valtorcie przytaczając – do wiadomości Wszystkich zainteresowanych – wypowiedź takiego FACHOWCA w tej dziedzinie, jakim jest światowej sławy mariolog i znawca objawień: ks. prof. Rene Laurentin.
      Oto cytat ze str. 251-252 jego książki „Współczesne objawienia Najświętszej Maryi Panny” [wydanie Wydawnictwa EXTER, Gdańsk 1995, NIHIL OBSTAT ET IMPRIMATUR: Curia Metropolitana Gedanensis, Gedani-Olivae, die 25 Martius 1994, Ks. dr Wiesław Lauer, Vicarius Generalis]:

      „[Miejsce objawienia:] Via Reggio
      Po nieszczęśliwym dzieciństwie Maria Valtorta (1897-1961) poświęciła się pracy pielęgniarki w szpitalach wojennych. Zaraziła się tam ‚ostrą grypą hiszpańską’. W 1923 roku poświęciła się w ofierze ‚Miłości Miłosiernej’ na podobieństwo św. Teresy z Lisieux. Odnowiła ten akt wiosną 1923 r. i w styczniu 1925 r. W lipcu 1930 r. ofiaruje się jako ofiara ‚Bożej Sprawiedliwości’. Od tego czasu jest obciążona cierpieniami fizycznymi i duchowymi, które przykują ją do łóżka na ostatnie 27 lat życia. Po okresie biernych doświadczeń, rozpoczyna redagowanie wielotomowego dzieła: ‚Życie Chrystusa: Poemat o Bogu-Człowieku’, które zostało opublikowane z podtytułem: ‚Ewangelia taka, jaką mi została objawiona’. To dwuznaczne sformułowanie (pomimo, że dzieło opublikowano nie bez cichej zgody Piusa XII) spowodowało potępienie dzieła przez Święte Oficjum. Poemat o Bogu-Człowieku był ostatnim utworem wpisanym do katalogu Indeksu, który został usunięty w wyniku Soboru w 1966 roku. Kardynał Ratzinger przypomniał, że nie usuwa to argumentów przeciwko dziełu. Lecz argumenty te, tak jak zostały sformułowane w czasie potępienia i jak zostały opublikowane w ‚L’Osservatore Romano’, nie są poważne i skłaniają przede wszystkim do relatywizacji tych prywatnych objawień, jako nie dających żadnych absolutnych gwarancji, odmiennie niż czyni to Objawienie Ewangelii.
      Wszystkie wydarzenia Ewangelii przesuwały się przed oczyma Marii Valtorty, jak w reportażu. Odróżniała ona osoby i dialogi we wzruszającym świetle. Jej opis jest fascynujący. Opublikowane przez małe, prywatne przedsiębiorstwa wydawnicze, dziesięć tomów stało się bestsellerem (wieść o nim przekazywana jest z ust do ust). Sprawia to, że ukazują się okresowe wznowienia we Włoszech, Francji i USA.
      Opis ten nie jest pozbawiony wymiaru duchowego. Jest zdumiewający w swym prawdopodobieństwie oraz uszanowaniu Ewangelii, nie będąc przy tym bez zarzutu, gdy idzie o historię. Ta prywatna rewelacja nie jest nieomylna. Lecz pozostanie jeszcze długo przedmiotem debaty między zagorzałymi czytelnikami na wszystkich szczeblach drabiny społecznej, a tymi, którzy reagują surowo przeciwko Ewangelii ‚z przemytu’.
      * Bibliografia: G. Roschini: ‚La Vierge Marie dans l’oeuvre de Maria Valtorta’ (Najświętsza Maryja Panna w dziele Marii Valtorty). Wyd. Kolbe, Montreal 1983. Przekład wydania włoskiego: Isola di Liri, Pisani 1973.”

      • wobroniewiary pisze:

        Paweł dziękuję za te informacje

        To prawda, że jest wiele fałszywych objawień, prawdą jest, że Vasula Ryden nie ma pisma automatycznego (wyjaśniane wiele razy) i że Maria Valtorta, sam papież zalecał lekturę jej pism

        Pora skupić się na wyrugowaniu przesłań Żywego Płomienia, MBM Mieczysławy Kordas, jakiejś tam Heleny, Marysi i innych samozwańczych proroków służących złemu i masonerii, straszących ludzi i odbierających im nadzieję na zbawienie a nie tych, którzy w pokorze i posłuszeństwie Kościołowi przekazywali to co otrzymywali i nie rościli sobie prawa do samostanowienia o autentyczności

      • rzymski katolik pisze:

        Dla mnie większym FACHOWCEM w tej sprawie jest Prefekt Kongregacji Nauki Wiary, a i sam w sobie wibitny teolog, wykładowca teologii, emerytowany Papież Józef Ratzinger.
        Książki – no cóż – bywają różne i różni ludzie je piszą i drukują. W różnych celach.
        Żeby nie mnożyć wpisów i ja podam swoje linki do jak sądzę wiarygodnych stron.
        W niczym nie umniejszam ani pobożności, ani wartości cierpień czy szlachetności zamiarów Marii Valtorty. Uznanie jednak czy rzeczywiście przemawiał przez nią Bóg i w jakim stopniu, to zupełnie inna sprawa, do której rozstrzygania – pamiętajmy – upoważniony jest WYŁĄCZNIE Urząd Nauczycielski Kościoła.
        Moim celem jest tylko zwrócenie uwagi na absolutne pierwszeństwo Ewangelii Jezusa Chrystusa, której nie może przesłonić żadna inna publikacja czy orędzie oraz wykazanie się pobożną ostrożnością. Jeżeli to mamy nazwać charyzmatem rozeznawania duchów, to każdy chrześcijanin, na swój prywatny użytek, jest charyzmatykiem i powinien z tego korzystać.
        Oto link odnoszący się do drugiej z wymienionych wizjonerek.
        I jego nie teaktuję jako prawdy objawionej, lecz jako materiał do przemyśleń i własnego rozeznawania.

        http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/vassula_dyktando.html

        Pozdrawiam w Chrystusie

        • Paweł pisze:

          Pisałem Ci już – i jest to fakt powszechnie znany – jak bardzo NIEFACHOWA okazała się Kongregacja Nauki Wiary w sprawie Galileusza i w sprawie dzieła Mikołaja Kopernika „O obrotach sfer niebieskich”:
          https://pl.wikipedia.org/wiki/De_revolutionibus_orbium_coelestium

          Jeżeli chodzi o Galileusza, to w roku 1992 papież Jan Paweł II dokonał swego rodzaju rehabilitacji tego uczonego i w przemówieniu z dnia 31 X 1992 do uczestników sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk powiedział m. in.:

          „(…) nowa nauka, jej metody oraz jej zasada wolności poszukiwań zmusiły teologów do rewizji kryteriów interpretacji Biblii. Większość z nich nie była do tego zdolna.
          Rzecz paradoksalna, że Galileusz, człowiek głęboko wierzący, okazał tu większą przenikliwość niż teolodzy – jego przeciwnicy. ‚Choć Pismo święte nie może się mylić – pisał do Benedetto Castellego – może się mylić, i to na wiele sposobów, ten kto je interpretuje i komentuje’. (…) Galileuszowi, który wynalazł w praktyce metodę eksperymentalną, intuicja genialnego fizyka oraz liczne argumenty pozwoliły dojść do przekonania, że tylko Słońce mogło stanowić centrum znanego wówczas świata, to znaczy systemu planetarnego. Błąd teologów opowiadających się za centralnym położeniem Ziemi polegał na tym, że sądzili oni, iż nasza wiedza o fizycznej strukturze wszechświata była nam w pewien sposób narzucona przez dosłowne rozumienie sensu Pisma świętego. (…) W rzeczywistości Pismo święte nie zajmuje się szczegółami budowy fizycznego świata, którego poznanie odbywa się dzięki ludzkiemu doświadczeniu i rozumowaniu. Istnieją dwa rodzaje wiedzy: ta, która ma źródło w Objawieniu, i ta, którą rozum może odkryć własnymi siłami. Do tej drugiej dziedziny należą zwłaszcza nauki eksperymentalne i filozofia. Rozróżnienia między obydwoma nie należy pojmować jako opozycji: nie są one całkowicie sobie obce, lecz spotykają się w pewnych punktach. Metodologia właściwa każdej z nich pozwala uwypuklić różne aspekty rzeczywistości.”
          [Za: „L’Osservatore Romano”, wydanie polskie, nr 1 (149) 1993; str. 24-25]

          Podam jeszcze drugi, bardziej współczesny przykład NIEFACHOWOŚCI Kongregacji Nauki Wiary. Otóż w XIX wieku żył pewien znany wówczas teolog, bł. Antonio Rosmini-Serbati, który wówczas został potępiony oficjalnym dekretem Świętego Oficjum, gdyż jego tezy zostały uznane za heretyckie i szkodliwe, a książki umieszczone na indeksie tytułów zakazanych, ale 120 lat później zostaje zrehabilitowany, a nawet ogłoszony błogosławionym:
          http://kosciol.wiara.pl/doc/490693.Blogoslawiony-heretyk-bl-Antonio-RosminiSerbati

          14 grudnia 1887 r. Święte Oficjum przyjmuje dekret „Post obitum”, potępiający 40 tez wyciągniętych z pism Antonia Rosminiego. Dekret zostaje zaaprobowany przez papieża i opublikowany 7 marca 1888 r. oraz umieszczony wśród ostatecznych i nieodwołalnych orzeczeń Kongregacji Doktryny Wiary:
          http://kosciol.wiara.pl/doc/490693.Blogoslawiony-heretyk-bl-Antonio-RosminiSerbati/2

          Tezy bł. Antonio Rosminiego-Serbatiego są zacytowane jako potępione jeszcze nawet na str. 16 i 603-604 polskiego wydania „Breviarium fidei – Wyboru doktrynalnych wypowiedzi Kościoła” [opracowanego przez Stanisława Głowę SJ i Ignacego Biedę SJ, Księgarnia św. Wojciecha – Poznań 2001, IMPRIMATUR: Poznań dnia 29 lutego 1988 r., L. dz. 284/88, +Jerzy Stroba, Arcybiskup Metropolita Poznański, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej.].

          Jednak już encyklika „Fides et ratio” św. Jana Pawła II w n. 74 pochwala dzieło bł. Antoniego Rosmini-Serbati:
          „Przejawem owocnej relacji między filozofią a słowem Bożym są też śmiałe poszukiwania podjęte przez myślicieli bliższych nam w czasie, spośród których chciałbym wymienić takie postaci, jak John Henry Newman, Antonio Rosmini, Jacques Maritain, Étienne Gilson i Edyta Stein w świecie zachodnim, a w kręgu kultury wschodniej uczonych formatu Władimira S. Sołowjowa, Pawła A. Florenskiego, Piotra J. Czaadajewa, Władimira N. Łosskiego.”
          http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_6.html

          Ostatecznie Antonio Rosmini-Serbati został beatyfikowany 18 listopada 2007 r. w Novarze.

          Tak więc, jak widzisz „rzymski katoliku”, mimo że Kongregacja Nauki Wiary umieściła potępienie Antoniego Rosmini-Serbati wśród swoich OSTATECZNYCH I NIEODWOŁALNYCH orzeczeń, to jednak się w tym pomyliła!

        • rzymski katolik pisze:

          Pawle, cieszę się na to o czym piszesz. Kościół ŻYJE i choć jest to „Święty Koścół Grzesznych Ludzi” to jest prowadzony – wierzę w to – pośród grzechów swojego ludu przez Boga, Ducha Świętego, ku Pełni Prawdy i pełni Życia, zgodnie ze słowami Zbawicela „wiele jeszcze mam wam do powiedzenia, lecz teraz jeszcze pojąć [tego] nie możecie. Gdy zaś przyjdzie Duch Pocieszyciel, On sam was wszystkiego nauczy”.
          Dlatego tego Ducha Świętego dla świata wciąż wzywamy, potrzebujemy Jego Światła by rozumieć i by kochać Bożą Miłością.
          Piszesz o starych, znanych sprawach.
          Musimy jednak zachować posłuszeństwo Kościołowi, mając własną więź z Bogiem, bo inaczej zaczniemy zakłafać własne kościoły które szybko złamie szatan, a Chrystus przecież prosił, byśmy byli jedno, bo tu jest z nsmi przez wszystkie dni aż do skończenia znanego nam świata.
          Nawiązując do zacytowanych słów Zbawiciela, zachowując wolność wewnętrznych odczuć, przemyśleń ale i konfrontowania stanu własnego „ja”, posłuszeństwa naszej Matce Kościołowi, po prostu dajmy odpowiednim instytucjom kościelnym czas na dokładne sprawdzenie i werdykt dotyczący takich nadprzyrodzonych spraw a jednocześnie uznajmy że z woli Boga na dziś najlepsze jest takie a nie inne orzeczenie, nie występujmy przeciw władzy Kościoła z własną teologią.
          Prośmy Ducha Świętego o Światło dla teologów badających te sprawy i dla nas samych, byśmy oświeceni jednym Duchem spotkali się z naszymi hierarchami w jednym punkcie wzajemnego zrozumienia, wdzięczni Bogu za dar poznania od Ducha Świętego, który uczynił z nas jedno w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
          Potrzeba, byśmy byli jedno, by cały świat był Jednością w Bogu, bo wtedy spełnimy największe marzenie Boga o nas: o człowieku jako Jego Przyjacielu (patrz mowa Chrystusa do uczniów u św. Jana) w dziele DOKOŃCZENIA stwarzania świata, dziele wzajemnego wybaczenia i umiłowania. Człowiek NIE MA innej drogi do Nieba i do bycia Jednością z Osobami Trójcy Świętej jak chcieć stawać się dobrym, doskonałym i miłosiernym jak Bóg!
          To też apel Chrystusa do nas!
          Jestem przekonany, że dopiero wtedy akt stwarzania świata i współodkupienia w Chrystusie zostanie wykonany do końca.
          Wtedy dopiero życzenia składane naszemu Niebieskiemu Ojcu spełnią się!
          Czy to realne – nie wiem, ale wierzę, że tak, że śmierć śmierci leży w naszym Fiat i Fiat wypowiedzianym za Maryją przez wszystkich ludzi. Dlatego trzeba wciąż prosić Boga o dary Ducha Świętego dla tego biednego, poranionego, zaplątanego w ciernie – jak ta biedna owieczka – świata. Każdy z nas nią jest.
          MaranaTha jest dla mnie takim właśnie wołaniem o przyjście Miłosiernego Boga do każdego z nas, każdego człowieka, do wszystkiego co żyje i samym swoim istnieniem i pragnieniem Miłości wielbi i szuka Boga, jak pisał chociażby św.Paweł czy Izajasz i Jeremiasz.
          Po prostu – od momentu Zbawienia na Krzyżu i Zmartwychwstania, dzięki Chrystusowi powoli wracamy do Raju ale to my musimy Bogu oddać drugie tyle ile sami dostaliśmy – o tym mówi przypowieść o talentach. Musimy trwać w jedności.

        • Paweł pisze:

          Jeśli Tobie to przeszkadza, „rzymski katoliku”, to mogę już na tej stronie już nigdy nie cytować ani Marii Valtorty, ani Vassuli Ryden.
          Ja subiektywnie lubię objawienia prywatne [psychicznie się dobrze czuję w świecie objawień, choć to prawda, że ostatnio jest wiele objawień fałszywych i nawet kilka z tych, w które wierzyłem i które śledziłem w internecie, z biegiem czasu okazało się niestety fałszywymi lub przynajmniej częściowo fałszywymi, np. Michael DiBitetto, Glynda Linkous (panieńskie nazwisko: Lomax), ojciec Melvin Doucette z Wyspy Księcia Edwarda w Kanadzie, orędzia z Ontario „Jabez in Action”, Louise Starr Tomkiel, a także zwalczane już na tej stronie: Maria od Bożego Miłosierdzia, „Żywy Płomień”, Mieczysława Kordas – wszystkie te rozmaite orędzia popadły w pewne sprzeczności lub niedorzeczności, które można było zauważyć przy uważnym i systematycznym ich czytaniu, np. niedawno ojciec Melvin Doucette z Kanady zaszokował mnie – po 13 latach codziennego czytania jego orędzi – kiedy w orędziu z 19 maja 2016 padły słowa proroku Jonaszu ze Starego Testamentu połkniętym przez wieloryba W JEZIORZE, tak jakby wieloryby żyły w jeziorach, a nie tylko w morzach i oceanach (rozumiem, że ojciec Melvin jako emerytowany misjonarz nie zna się na naukach przyrodniczych, ale przecież nawet Biblia podaje, że prorok Jonasz został połknięty przez wieloryba W MORZU, a nie w jeziorze); dlatego tych wszystkich orędzi już nawet nie czytam, żeby sobie nie „zaśmiecać umysłu”; nie zawiodłem się natomiast – jak dotąd – na objawieniach propagowanych przez Wydawnictwo „Vox Domini”, takich jak Medjugorje, Naju w Korei Południowej, Garabandal, Vassula Ryden, Maria Valtorta, matka Eugenia Ravasio, Catalina Rivas i in., nie mam tylko wyrobionego jasnego zdania na temat objawień „Pani Wszystkich Narodów” z Amsterdamu, mimo że są one uznane przez Kościół na szczeblu lokalnym].

          Natomiast z obiektywnego punktu widzenia nie przypisuję objawieniom prywatnym zbyt wysokiej rangi. Możesz być spokojny, „rzymski katoliku”, bo podzielam pogląd, który jest przedstawiony w bardzo interesującym tekście na temat hierarchii orzeczeń w Kościele katolickim – tekście znajdującym się na str. 130-131 książki „Liberalizm jest grzechem”, którą napisał Ks. Dr Felix Sarda y Salvany, a w Polsce wydało w roku 1995 Wydawnictwo WERS z Poznania [książka ta posiada IMPRIMATUR: +John J. Kain, Arcybiskup St. Louis, Missouri, 30 czerwca 1899 r,]:

          „Sam Kościół posiada najwyższy doktrynalny urząd nauczycielski w sensie prawnym i faktycznym, juris et facti; jego suwerenny autorytet uosabiany jest przez Papieża. Tylko temu ostatniemu przysługuje prawo do wygłaszania ostatecznych, rozstrzygających i uroczystych wyroków. Nie wyklucza to jednak możliwości wydawania innych, mniej autorytatywnych, lecz bardzo ważkich orzeczeń, które nie mogą być lekceważone, a nawet powinny być wiążące dla katolickiego sumienia. Do kategorii tej należą:
          1. Orzeczenia biskupów w ich odpowiednich diecezjach.
          2. Orzeczenia duszpasterzy w ich parafiach.
          3. Orzeczenia spowiedników.
          4. Orzeczenia teologów, których radzi się świecki wierny.
          Orzeczenia te nie są oczywiście nieomylne, lecz mają tytuł do tego, by traktowano je z wielką uwagą, i powinny być wiążące proporcjonalnie do autorytetu tych, którzy je wydają, ze stopniowaniem takim jak powyżej. (…) Istnieje w tej sprawie [też jeszcze] inny czynnik zasługujący na traktowanie go z respektem, a mianowicie:
          5. Orzeczenie zwykłego ludzkiego rozumu, należycie oświeconego.
          Tak, rozum ludzki, mówiąc sposobem teologów, ma teologiczne miejsce w sprawach religii.(…)”

          Ponadto, „rzymski katoliku”, uznaję też taką hierarchię argumentów teologicznych, jaka bywa klasycznie przyjmowana w Kościele katolickim:
          Najważniejsze jest oczywiście Pismo święte, ale przyjmuje się też jeszcze dziewięć innych tak zwanych „miejsc teologicznych”, zgodnie z opracowaniem wybitnego teologa z XVI wieku – dominikanina Melchiora Cano, twórcy nowego działu w teologii, zwanego teologią fundamentalną. Można te dziesięć „miejsc teologicznych” poznać w zestawieniu na stronie:
          http://www.zgapa.pl/zgapedia/Locus_Theologicus.html
          A to samo, tylko trochę innymi słowami jest na stronie:
          http://rebelya.pl/forum/watek/21468/?page=1
          Zgodnie z powyższym, w Kościele katolickim można się odwoływać do następujących argumentów teologicznych:
          1. Do autorytetu Pisma świętego.
          2. Do Tradycji apostolskiej.
          3. Do (wiary) Kościoła powszechnego.
          4. Do soborów powszechnych.
          5. Do nauczania papieskiego (orzeczeń Kościoła rzymskiego).
          6. Do Ojców Kościoła (czyli w ogóle do Świętych starożytnych).
          7. Do teologów (scholastycznych) i kanonistów.
          8. Do rozumu naturalnego.
          9. Do filozofów i prawników.
          10. Do ludzkiej historii – tak spisanej, jak i przekazanej tradycją z ust do ust.

          Natomiast argumentem teologicznym nie są (i to wcale!) objawienia prywatne.
          Wyżej wymieniony autor, Melchior Cano, tak pisał na ten temat:
          „Objawienia prywatne nie odnoszą się do wiary katolickiej oraz nie należą do fundamentów i zasad doktryny kościelnej, to znaczy prawdziwej i autentycznej teologii, gdyż wiara nie jest cnotą prywatną, lecz powszechną” (Opera, De locis theologicis, XII, 3, wniosek 3, Editions Vassairi 1746, s. 350).
          Z kolei święty Tomasz z Akwinu, największy z doktorów Kościoła, mówił, że objawienia prywatne bardziej dotyczą nadziei niż wiary.
          [Powyższe stwierdzenia na temat objawień prywatnych wziąłem z książki „Współczesne objawienia Najświętszej Maryi Panny”, którą napisał ks. prof. Rene Laurentin, a wydało ją w roku 1995 Wydawnictwo EXTER z Gdańska; ksiązka posiada NIHIL OBSTAT ET IMPRIMATUR: Curia Metropolitana Gedanensis, Gedani-Olivae, die 25 Martius 1994, Ks. dr Wiesław Lauer, Vicarius Generalis]

        • Maggie pisze:

          Nie wdając się w dyskusję chcę podać jako ciekawostkę, że wieloryby można spotkać w kanadyjskich rzekach, zwłaszcza przy ich ujściach, tam gdzie są szerokie lub głębokie. W okolicach np Quebec City można sobie je obserwować. Rzeka św.Wawrzyńca to nie strumyk.
          Nie wiem czy jaki wieloryb wpłynął kiedyś do jakiegoś jeziora, jeziorka, czy bajorka ale czasem słyszy się o tych w rzekach i o akcji mającej zmienić kierunek „podróży” wieloryba=wędrownika, by wrócił do oceanu, by nie zginął.
          Dla mnie wiarygodną i nie do podważenia jest wersja bilblijna, tak jak jak dla Pawła.

        • Paweł pisze:

          Na temat ojca Melvina Doucette mogę jeszcze dodać, że w dniu 28 VI 2012 rozesłał on do czytelników jego orędzi e-mail z informacją, że jego biskup „zawiesił” go. Ponieważ po angielsku „zawiesił” wyraża się tym samym słowem, co „suspendował”, więc nie miałem pewności, czy chodzi na pewno o formalną suspensę, czy tylko o jakieś ustne „zawieszenie” [ten e-mail można nadal przeczytać po angielsku na stronie: http://www.ourladyofpei.com/messages/2012/06/28/the-meeting-of-june-23-2012/ ].
          Poza tym, o ile pamiętam, później ojciec Melvin informował, że jego biskup mimo wszystko przyjeżdża udzielać bierzmowania w tamtejszej parafii, więc ta „suspensa” jeszcze mnie nie odstraszyła. Ale orędzie z 19 maja 2016 o proroku Jonaszu płynącym przez JEZIORO – to już nawet dla mnie jest za wiele. Były też wcześniej pewne – jakby mimochodem zrobione – „przejęzyczenia”, np. w orędziu z dnia 15 stycznia 2010 jest mowa o tym, że Pan Jezus wisiał na Krzyżu DWIE GODZINY, ale uważałem to za nieuwagę starszego człowieka, jakim jest ojciec Doucette, przy zapisywaniu tego orędzia. Teraz jednak summa sumarum już nie wierzę w te orędzia i nie czytam ich.

        • rzymski katolik pisze:

          Pawle, nie zamierzam Ci odbierać wolności decydowania o czym masz pisać na tej stronie.
          Zwracam (jak widzisz po linkach nie ja jeden) tylko uwagę na diabelskie pułapki i niebezpieczeństwo przesłonięcia Ewangelii i prawdziwego życia chrześciańskiego przez fascynację tematem prywatnych objawień, których głód szybko może doprowadzić nie tylko do nieposluszeństwa Kościołowi (czego oznaki już u Ciebie dostrzegam) ale do szukania dalszych „wizjonerskich wrażeń” w ruchach nie związanych z Kościołem a wręcz mu wrogich.
          Po owocach możesz je poznać. Bezkrytyczne zinteresowanie wróżbiarstwem, „dobre samopoczucie” w atmosferze dziwów, objawień lub przepowiedni powinno być sygnałem alarmowym dla katolika, że sprawy zaszły zdecydowanie za daleko. Nigdy bowiem nie wiesz, z jakiego rodzaju mocą masz w nich do czynienia.
          To jest nałóg, jak papierosy czy pornografia, z którego najczęściej już bardzo trudno jest wyjść.

        • Paweł pisze:

          „Rzymski katoliku”, nie wiem, czy mnie dobrze zrozumiałeś, ale ani objawienia prywatne, ani papierosy, ani pornografia nie są moimi nałogami (chociaż jest to zasługa głównie Pana Boga i zrządzonych przez Niego okoliczności, bo do pewnych rzeczy nigdy nie miałem skłonności, a do innych – nie miałem zbyt wiele prawdziwych „okazji”, a teraz już się bardzo pilnuję).

          Dostrzegasz u mnie oznaki nieposłuszeństwa władzy kościelnej, ale ja staram się być posłuszny zarówno prawu Bożemu, jak i prawu kościelnemu, a także prawu cywilnemu (por. KKK 1952), rozróżniając jednak NAKAZY (czyli normy „pozytywne”, których obowiązywanie może zależeć od okoliczności) od ZAKAZÓW (czyli norm „negatywnych”, które obowiązują zawsze i bez wyjątków), zgodnie z nauczaniem św. Jana Pawła II zawartym w encyklice „Veritatis splendor” (n. 67):

          „W przypadku pozytywnych nakazów moralnych trzeba przede wszystkim roztropnie ocenić, czy rzeczywiście znajdują one zastosowanie w określonej sytuacji, zastanawiając się na przykład, czy nie istnieją jakieś inne, być może ważniejsze lub pilniejsze powinności.
          Ale przykazania moralne negatywne, to znaczy zakazujące pewnych czynów i zachowań jako z natury złych, nie dopuszczają żadnych uprawnionych wyjątków; nie pozostawiają żadnej możliwości — która byłaby do przyjęcia z moralnego punktu widzenia — dla ‚tworzenia’ norm z nimi sprzecznych. Gdy w konkretnym wypadku zostanie rozpoznany rodzaj moralny czynu zakazanego przez uniwersalną zasadę, to jedynie aktem moralnie dobrym jest posłuszeństwo prawu moralnemu i powstrzymanie się od tego, czego ono zakazuje.”
          http://adonai.pl/jp2/pliki/vs.pdf

        • rzymski katolik pisze:

          Pawle, wynajdujesz i wstawiasz w swoje komentarze mnóstwo cytatów i linków, ale mam wrażenie, że tylko niewiele z nich rozumiesz.
          Podobnie jak z tego, co ja tutaj piszę.
          Skończmy więc może tę dyskusję.

        • Paweł pisze:

          Bo to właśnie TEN, KTO DOMAGA SIĘ POSŁUSZEŃSTWA, musi zatroszczyć się o to, aby jego żądania były ZROZUMIAŁE dla tego, od kogo domaga się posłuszeństwa. Jak bowiem pisze św. Paweł Apostoł:

          „(…) JESLI TRĄBA BRZMI NIEPEWNIE, KTÓŻ BĘDZIE PRZYGOTOWYWAŁ SIĘ DO BITWY?”
          ( 1 Kor 14, 8 )

          Taką „trąbą niepewną” jest dla mnie każde niezrozumiałe, nieklarownie uzasadnione, mętne w swej motywacji domaganie się posłuszeństwa, które nie współbrzmi z głosem sumienia u osoby, od której domaga się posłuszeństwa.

          A Mądrość Syracha mówi jeszcze bardziej dosadnie o nadużywaniu siły – także siły w postaci presji rozkazu i nakazu – zamiast perswazji i tłumaczenia:

          „CZYM JEST POŻĄDANIE EUNUCHA, BY DZIEWCZYNĘ POZBAWIĆ DZIEWICTWA, TYM JEST PRZEPROWADZANIE SPRAWIEDLIWOŚCI PRZEMOCĄ”
          ( Syr 20, 4 )

        • rzymski katolik pisze:

          Gdybyś napisał jeszcze większymi literkami byłbyś zapewne jeszcze bardziej męski i cool wśród swoich.
          Nie rozumiesz, a pewnie nie chcesz zrozumieć elementarnych rzeczy.
          Mnie twoje gadanie powiewa ponieważ od wieków jest tak, że sumienie i umysł powinien kształtować i wytężać w pokorze ten, który jest upominany czyli ten, który ma braki intelektualne czy teologiczne a nie ten, który upomina czy wyjaśnia. Inaczej nawet cepologia nic nie da, co widać na załączonym obrazku.
          Mądrość Syracha jako całość to taka sobie mądrość starotestamentowa, ja zaś jestem Człowiekiem Nowego Testamentu.
          Polecam raczej Chrystusowe Kazanie na Górze (chyba że dla ciebie ono teź jest „mętne”), do którego są liczne odniesienia chociażby w encyklice Vieritatis Splendor, którą przytoczyłeś wcześniej.
          Na koniec anegdota:
          Suną dwa węże i rozmawiają. W pewnym momencie jeden z nich się zatrzymuje i pyta drugiego: Sssłuchaj, czy my jesteśmy węże jadowite?
          Na to drugi: Nie wiem, a czemu pytasz?
          – Bo właśśśśnie przed chwilą przygryzłem ssssobie język…

          ….. edycja….

        • wobroniewiary pisze:

          „Zdrowia, bo na rozum to już raczej za późno.”

          Nie pozwalam, jasne???

        • Maggie pisze:

          A to ci dopiero … pokora i miłość bliźniego …
          Rzymski katoliku, to mówisz, że język sobie przygryzłeś? … Oj! … to poważna sprawa …radzę zażyć venum-antidotum, albo udaj się szybko na oddział zatruć.

          Czy to po rzymsko katolicku jest odzywać się z taką wzgardą do bliźniego i być tym, który ma ostatnie zdanie, kwitując je finalną kropką?

          Pawle, dziękuję za podawanie źródeł w postaci wiarygodnych linków, które pozwalają na samodzielne rozważania spraw. To co mówisz nie jest brane z powietrza, a modlitwy, które czasami cytujesz, posiadają imprimatur oraz informację jeśli są związane z odpustami – a tych nigdy za wiele.

        • rzymski katolik pisze:

          Jasne.
          W zasadzie bronienie swego stada (zwanego czasem towarzystwem wzajemnej adoracji) jest zrozumiałym atawizmem, mogłybyście jednak Obie Panie być bardziej bezstronne i zauważyć, że Wasz człowiek odpisywał mi zupełnie nie na temat a pod koniec dość dziwnie, choć nadal nonsensownie dobierając cytowane źródła. Rozumiem, że to ostatnie, zwieńczone kropką zdanie musi koniecznie należeć do Was i basta, zaś ze wzgardą można odzywać się tylko do mnie i innych tu zaglądających, przy czym jest to jak najbardziej po katolicku.
          Rzymsko-katolicku ma się rozumieć, co już odkrył był niejaki KALI.
          W tym momencie płaszcząc się jak najpokorniej przepraszam, że nie padłem przed waszym rodzynkiem plackiem, czego on zdaje się domagał przywołując Pawłowy Pierwszy do Koryntian. Nic z tego.

          Mimo wszystko Was pozdrawiam, ale tego nierozgarniętego łobuza 😛 w życiu !
          O tyle!
          NIE!!!

        • Paweł pisze:

          Jeśli myślisz, że wiara i religia są tylko dla zdrowych, sprawnych i pełni sił, a to, co duchowe, zależy tylko od darów i „talentów” naturalnych (co sugerujesz, życząc mi zdrowia, „bo na rozum za późno”), to Ci odpowiadam i odpowiadam też tym jakimś rzekomym „rzymskim” władzom, które Ty usiłujesz samozwańczo „reprezentować” albo je wyręczać w gromieniu „niewiernych owieczek”:

          „ZEJDŹ MI Z OCZU, SZATANIE! (…) BO MYŚLISZ NIE NA SPOSÓB BOŻY, LECZ NA LUDZKI”
          ( Mt 16, 23 )

  19. Maria z Warszawy pisze:

    Mili panowie Maggie ma rację. @ rzymski katolik pokazał nam wręcz obrazowo naszą katolicką miłość do brata w wierze. Nie zauważył tylko jednego , że sam stał się jak „jałowiec na stepie”.Być może osiągnął religijną i intelektualną „szacowność” ale w swoim zadufaniu nie zauważył, że serce jego odwróciło się od Boga. W miejsce Bożej łaski postawił ludzkie zdolności a to poskutkowało tym,że:
    – teologię postawił nad Bożym objawieniem
    – wykształcenie na pracą nad charakterem
    – elokwencję nad Bożą mocą
    – rozumowanie nad wiare
    – prawo/zakon nad miłość, a o działaniu Ducha Świętego chyba zapomniał
    na zakończenie pod rozwagę dla niego:
    ” Tak mówi Pan:
    Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swe oparcie, a od Pana odwraca swe serce.”

    • Maggie pisze:

      Jeśli ktoś ma przekonanie, że tylko słusznym jest jego zdanie i że ma przywilej obrażania dyskutanta, z którym się nie zgadzał, to nic dziwnego, źe edycja (ciut po moim wpisie, którego celem było zastopowanie gruboskórności) wywołała, falę kurtuazyjnych określeń, wyrażających szacunek do bliźniego: stado, towarzystwo wzajemnej adoracji, wasz rodzynek, atawizm, płaszczyć się …

      • rzymski katolik pisze:

        A co powiesz na nazywanie bliźniego szatanem?
        To też wynik „objawienia”?
        Tylko zastanówcie się czyjego.
        A jeśli chcecie odwoływać się do charyzmatów, to wiedzcie, że kiedyś i na mnie ktoś nałożył ręce! I dał Bóg, że jak dotąd się nie pomyliłem.
        Co was a właściwie Pawła tak strasznie rozzłościło?!
        Mówienie o Chrystusie?!
        To zastanówcie się, biedni pogubieni ludzie, jakie jest prawdziwe imię tego który przez was przemawia!
        Bo niepodobne jest, by Niebo walczyło samo ze sobą!
        Zatem:
        Do egzorcysty albo przynajmniej pod ołtarz marsz, i wypłakać swoją (i moją) nędzę i grzech przed Chrystusem!
        Zostawię Wam jeszcze Słowo do przemyśleń.
        Tymczasem – jak mawia papież Franciszek, do zobaczenia i smacznego obiadu!

        • Maria z Warszawy pisze:

          Wiesz co, @rzymski katoliku, jako żywo przypominasz mi faryzeusza w świątyni.I podobnie jak faryzeusze Jezusowi zarzucali ,że przez Belzebuba wyrzuca złe duchy tak i ty dołączyłeś się do nich. Czy wiesz jaki jest twój „szacowny” grzech? – legalizm i to do n-tej potęgi.
          Czy uważasz, że Ten , który powiedział „niech się stanie” i stało się wszystko, łącznie z tobą, nie ma prawa powiedzieć dziś, w tej chwili niech się stanie, albo gdy On powie niech się stanie – to nie stanie się?

        • Maggie pisze:

          Mnie nic nie rozlosccilo, tylko Ty bracie sie rozsierdziles i pokrzykujesz wydajac komendy i oceniajac ludzi „po swojemu”. Znamiennym jest Twoj ton i slownictwo. Wybaczam je Tobie, bo nie wiedzisz siebie z dystansu z jakiego ja patrze.

          Chce dodac, ze moj IPad (a to nie przez przypadek,) nie daje mi cokolwiek napisac , by dodac pare slow do Ciebie.
          Nawet o dziwo, kiedy poszlam na duzy komputer, zaczely sie dziac rozne „chocki-klocki”.

          Nie badz bardziej papieski niz sam papiez – lepiej posluchaj w jaki sposob on przemawia do bliznich, bo warte to do nasladowania.

          Jezus jest Panem! Jezu Ty sie tym zajmij!

        • Maggie pisze:

          Rzymski katoliku, to co zostalo powiedziane, to nie jest przeciw Tobie, ale tylko dla Twojego dobra, a dotyczy reakcji jako czynu, nie zas osoby jako osoby. Nie rozumiesz ludzkich intencji i jeszcze wykrecasz odpowiedzi wg swego widzimisie jak kota ogonem. Wiedz, ze ci, ktorych obrazasz tutaj, otaczaja Ciebie modlitwa.

          Nawet Medrca szkielko i oko,
          bez Boga i milosci blizniego,
          nie prowadza wysoko.

          Jezu Ty sie tym zajmij!

    • rzymski katolik pisze:

      Dz 6:1-70 pau „(1) Był to czas, gdy powiększała się liczba uczniów. Helleniści zaczęli narzekać na Hebrajczyków. Twierdzili, że ich wdowy są niesprawiedliwie traktowane podczas codziennej posługi. (2) Wtedy Dwunastu zwołało zgromadzenie wszystkich uczniów i powiedziało: „Nie jest słuszne, abyśmy zaniedbywali głoszenie słowa Bożego, a zajmowali się obsługiwaniem stołów. (3) Wybierzcie więc, bracia, siedmiu mężczyzn, cieszących się dobrą opinią, pełnych Ducha Świętego i mądrości! Im zlecimy to zadanie. (4) My zaś poświęcimy się wyłącznie modlitwie i służbie słowa”. (5) Wszyscy się z tym zgodzili. Wybrano Szczepana, człowieka pełnego wiary i Ducha Świętego, oraz Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa, a także Mikołaja, prozelitę z Antiochii. (6) Zaprowadzono ich do apostołów, którzy modląc się, nałożyli na nich ręce. (7) A słowo Boże rozszerzało się coraz bardziej. Zwiększała się też bardzo liczba uczniów w Jeruzalem. Uwierzyło nawet wielu kapłanów. (8) Szczepan, napełniony łaską i mocą, czynił cuda i wielkie znaki wśród ludzi. (9) Niektórzy wystąpili przeciwko niemu. Pochodzili oni z synagogi wyzwoleńców, Cyrenejczyków, Aleksandryjczyków oraz z Cylicji i Azji. Dyskutowali oni ze Szczepanem. (10) Nie byli jednak w stanie sprostać mądrości i Duchowi, pod wpływem którego przemawiał. (11) Wtedy podstawili ludzi, którzy zeznali: „Słyszeliśmy, jak On wypowiadał bluźniercze słowa przeciwko Mojżeszowi i Bogu”. (12) W ten sposób podburzyli lud, starszych oraz nauczycieli Pisma. Zebrali się, pojmali go i zaprowadzili przed Wysoką Radę. (13) Tam również podstawili fałszywych świadków, którzy zeznali: „Człowiek ten ciągle występuje przeciwko świątyni i Prawu. (14) Słyszeliśmy, jak mówił: «Jezus Nazarejczyk zniszczy to miejsce i zmieni zwyczaje, które przekazał nam Mojżesz»”. (15) A wszyscy, którzy znajdowali się w sali posiedzeń, widzieli, że ma twarz jakby oblicze anioła.”

      Dz 7:1-79 pau „(1) Wówczas najwyższy kapłan zapytał go: „Czy to prawda?”. (2) A on odpowiedział: „Wysłuchajcie mnie, bracia i ojcowie! Bóg pełen majestatu ukazał się w Mezopotamii naszemu ojcu Abrahamowi, zanim ten zamieszkał w Charanie. (3) Powiedział wtedy do niego: Opuść swoją ziemię i rodzinę, idź do kraju, który ci wskażę. (4) On wyszedł z ziemi Chaldejczyków i zamieszkał w Charanie. Stamtąd po śmierci ojca Bóg kazał mu przenieść się do kraju, który obecnie zamieszkujecie. (5) Nie dał mu jednak w posiadanie nawet kawałka tej ziemi. Przyrzekł tylko, że da ją jemu i jego potomstwu, chociaż nie miał on jeszcze wtedy dziecka. (6) Powiedział mu Bóg, że jego potomkowie przebywać będą na obcej ziemi. Jej mieszkańcy uczynią ich niewolnikami i będą ich uciskać przez czterysta lat. (7) I Bóg powiedział: Ja sam wymierzę karę? ludowi, który ich uczyni niewolnikami. Wyjdą stamtąd i będą mnie czcili na tym miejscu. (8) Potem zawarł z Abrahamem przymierze obrzezania. I urodził mu się Izaak, a on ósmego dnia go obrzezał. Izaakowi urodził się Jakub, a Jakubowi dwunastu patriarchów. (9) Patriarchowie zazdrościli Józefowi i sprzedali go do Egiptu. Lecz Bóg go nie opuścił. (10) Wybawił go ze wszystkich nieszczęść. Dał mu mądrość i sprawił, że faraon, władca Egiptu, był dla niego życzliwy i ustanowił go namiestnikiem nad całym Egiptem i całym swoim dworem. (11) Wtedy zapanowała wielka klęska głodu w Egipcie i Kanaanie. Ojcowie nasi nie mieli co jeść. (12) Jakub dowiedział się jednak, że w Egipcie jest zboże i po raz pierwszy wysłał tam naszych przodków. (13) Za drugim razem Józef dał się poznać swoim braciom. Wtedy faraon dowiedział się o jego pochodzeniu. (14) Potem Józef posłał po swojego ojca Jakuba i całą rodzinę złożoną z siedemdziesięciu pięciu osób. (15) Jakub przybył więc do Egiptu. Umarł tam on sam i nasi przodkowie. (16) Przeniesiono ich do Sychem i pochowano w grobowcu, który Abraham kupił za srebro od synów Chamora. (17) A gdy zbliżał się czas wypełnienia obietnicy, którą Bóg dał Abrahamowi, naród bardzo się rozrósł i rozmnożył w Egipcie. (18) Wtedy zaczął panować w Egipcie inny władca, który nie znał Józefa. (19) Był wrogo nastawiony do naszego narodu i krzywdził naszych przodków. Zmuszał ich do porzucania swoich niemowląt, aby w ten sposób ginęły. (20) Wówczas urodził się Mojżesz, który był miły Bogu. Przez trzy miesiące karmiono go w domu ojca. (21) A gdy go porzucono, wzięła go córka faraona i przybrała go sobie za syna. (22) Mojżesza wykształcono we wszystkich naukach egipskich. Był mocny w słowach i czynach. (23) A gdy skończył czterdzieści lat, poi stanowił odwiedzić swoich rodaków. (24) Wtedy zobaczył, jak jednego z nich krzywdzono. Broniąc go, zabił Egipcjanina. (25) Sądził, że jego rodacy zrozumieją, iż Bóg za jego pośrednictwem przynosi im wybawienie. Ale oni nie zrozumieli. (26) Następnego dnia zobaczył, jak biją się między sobą i usiłował ich pogodzić. «Ludzie, przecież jesteście braćmi! – zawołał – Dlaczego krzywdzicie się wzajemnie?». (27) Lecz ten, który krzywdził drugiego, odepchnął go od siebie i powiedział: «Kto ci dał władzę i uczynił cię sędzią nad nami? (28) Czy mnie też chcesz zabić, jak wczoraj zabiłeś Egipcjanina?». (29) Gdy Mojżesz to usłyszał, uciekł i przebywał jako cudzoziemiec w kraju Madianitów, gdzie urodziło mu się dwóch synów. (30) Po czterdziestu latach na pustyni pod górą Synaj ukazał mu się anioł w ogniu płonącego krzewu. (31) Gdy Mojżesz to zobaczył, zdziwił się. Podszedł bliżej, aby się dokładnie przyjrzeć i wtedy usłyszał słowa Pana: (32) Ja jestem Bogiem twoich ojców; Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Wtedy Mojżesz przeraził się i nie miał odwagi dłużej się temu przyglądać. (33) A Pan mu powiedział: Zdejmij sandały z twoich nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz jest ziemią świętą. (34) Już się dosyć napatrzyłem na krzywdy mojego ludu w Egipcie i wysłuchałem jego skarg. Dlatego zstąpiłem, aby go uwolnić. Teraz więc podejdź, poślę cię do Egiptu. (35) Tego Mojżesza, którego odrzucili, mówiąc: Kto ci dał władzę i uczynił cię sędzią?, Bóg uczynił przywódcą. Wysłał go jako wybawcę i dał mu do pomocy anioła, który objawił mu się w krzewie. (36) On wyprowadził ich, czyniąc cuda i znaki w Egipcie, nad Morzem Czerwonym i przez czterdzieści lat na pustyni. (37) Tenże Mojżesz powiedział do Izraelitów: Bóg wzbudzi wam spośród was proroka podobnego do mnie. (38) On na pustyni pośredniczył między aniołem, który mówił do niego na górze Synaj, a zgromadzeniem naszych przodków. On również otrzymał słowa życia, aby je nam przekazać. (39) Ale nasi przodkowie nie chcieli go słuchać i odrzucili go, pragnąc wrócić do Egiptu. (40) Powiedzieli do Aaro na: Zrób nam bogów, którzy by szli przed nami. Bo nie wiemy, co stało się z Mojżeszem, który nas wyprowadził z Egiptu. (41) Zrobili sobie wtedy cielca i złożyli ofiarę temu bożkowi. Cieszyli się dziełem swoich rąk. (42) Wtedy Bóg odwrócił się od nich i pozwolił im czcić gwiazdy niebieskie, jak napisano w księdze proroków: Izraelici, czy to Mnie składaliście zwierzęta i ofiary podczas czterdziestoletniego pobytu na pustyni? (43) Nie, lecz obnosiliście namiot Molocha, gwiazdę bożka Renana – te wyobrażenia, które uczyniliście, aby im oddawać cześć. Dlatego przesiedlę was poza Babilon. (44) Nasi przodkowie mieli na pustyni Namiot Przymierza. Ten bowiem, który rozmawiał z Mojżeszem, kazał mu go uczynić według ukazanego mu wzoru. (45) Nasi przodkowie przejęli go i pod wodzą Jozuego wnieśli do ziemi, z której Bóg przed nimi wypędził pogan. Tam namiot pozostał aż do czasów Dawida. (46) Jego Bóg obdarzył łaską, a on prosił, aby mógł zbudować świątynię dla domu Jakuba. (47) Jednak dopiero Salomon wybudował mu dom. (48) Ale Bóg Najwyższy nie mieszka w budowlach wzniesionych przez człowieka, jak mówi prorok: (49) Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem stóp moich. Jakiż dom możecie Mi zbudować – mówi Pan, i gdzie jest miejsce, w którym miałbym odpocząć? (50) Przecież to wszystko uczyniła moja ręka. (51) Ludzie twardego karku, opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu! Postępujecie jak wasi przodkowie! (52) Którego z proroków nie prześladowali wasi przodkowie? Zabili tych, którzy zapowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wy zdradziliście Go i zabiliście. (53) Otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, ale nie przestrzegaliście go”. (54) Gdy oni usłyszeli te słowa, wpadli w gniew i zgrzytali na niego zębami. (55) Lecz on pełen Ducha Świętego spojrzał w niebo. Ujrzał majestat Boga i Jezusa po prawej stronie Boga. (56) Powiedział wówczas: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawej stronie Boga”. (57) A oni głośno krzyczeli i zatykali sobie uszy. Rzucili się na niego wszyscy razem i (58) wyprowadzili go za miasto. Tam go kamienowali. A świadkowie złożyli swoje płaszcze przed młodzieńcem o imieniu Szaweł. (59) Kamienowali Szczepana, który modlił się: „Panie Jezu! Przyjmij mego ducha”. (60) Padając na kolana, zawołał głośno: „Panie, nie obciążaj ich tym grzechem!”. Po tych słowach skonał.”

  20. Teresa pisze:

    Moim mieczem jest miłość – św.Tereska od Dzieciątka Jezus . Niech ten miecz zostanie na tym forum

    • Paweł pisze:

      Aby już nie podgrzewać emocji, w których trudno jest o należytą „miłość”, tymczasowo nie będę wpisywał żadnych swoich odpowiedzi ani nawet nie będę zaglądał na stronę „W obronie Wiary i Tradycji” – do końca tego miesiąca (czerwca). Zajrzę tu dopiero 1 lipca.

      • wobroniewiary pisze:

        Paweł – nie!!!!

        Ja chcę czytać Twoje wpisy, proszę! 🙂

        • rzymski katolik pisze:

          Przecież mówiłem od początku, że to nałóg.
          :-p

        • Paweł pisze:

          Bardzo dziękuję za uznanie. Niezależnie jednak od tego, czy będę tu nadal się wpisywał czy nie, Pan Jezus obiecał każdemu człowiekowi, że „daje mu WSZYSTKO, CZEGO [ten człowiek] POTRZEBUJE”. Oto cytat na ten temat z Jego słów skierowanych do Gabrieli Bossis w dniu 20 lutego 1940:

          „Czy nigdy nie przyszło ci na myśl, że Ja szanuję człowieka? Szanuję jego wolę. Oczekuję od niego miłości. Ale go nie zmuszam… Daję mu wszystko, czego potrzebuje, ale oczekuję jego wdzięczności… Trwam przy nim niewidzialny, milczący, jak biedak, który pragnie jałmużny… Trzeba, abyście wy uczynili pierwszy krok… Ależ z jakąż radością Ja będę czynił wszystkie następne!…”

          [Jest to cytat ze str. 221 pierwszego tomu książki Gabrieli Bossis „On i ja”, Michalineum 2008, „za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej Nr 6744/K/86 z dnia 10 X 1986 r. – Wikariusz Generalny: Ks. bp K. Romaniuk, Notariusz: Ks. St. Pyzel”.]

          http://www.objawienia.pl/gabriela/gab/rok_1940.html

          Jak podaje Wikipedia, Gabriela Bossis „w 1944 roku przedstawia swoje notatki biskupowi Villepeletowi a cztery lata później w 1948 roku wydała anonimowo pierwszy tomik z wyborem swoich zapisków, który spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem We Francji, gdzie do 1967 roku ukazało się 50 wydań ‚Lui et moi’. Wydane zostały z kościelnym Imprimatur i Nihil obstat, potwierdzającymi, że treści w nich zawarte nie są sprzeczne z doktryną Kościoła katolickiego w kwestii wiary czy moralności.”
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Gabriela_Bossis

          Jeżeli chodzi o kontynuowanie moich dotychczasowych komentarzy, to na razie wstrzymam się z dalszym wpisywaniem się na stronie „W obronie Wiary i Tradycji”, a to z dwóch powodów:

          1. Nie jestem pewien, czy trochę nie naruszam praw autorskich, kiedy często cytuję tutaj – mniej lub bardziej obszernie – różne książki lub podaję linki do stron internetowych, które przytaczają teksty książek, ale nie wiadomo, czy za zgodą ich autorów (jak np. powyższa strona http://www.objawienia.pl ). Muszę to lepiej rozeznać, ponieważ Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 1755 stwierdza: „Czyn moralnie dobry zakłada jednocześnie dobro przedmiotu, celu i okoliczności.”

          2. Okoliczności mojej wymiany komentarzy z „rzymskim katolikiem” są moim zdaniem złe. Dlatego muszę to przerwać, bo chociaż same okoliczności (w odróżnieniu od przedmiotu działania i od celu działania – por. KKK 1755) nie mogą same uczynić złym działania, które samo w sobie jest dobre (KKK 1754), to jednak – moim zdaniem – nie można podejmować nawet dobrego działania wiedząc z góry, że okoliczności tego działania będą złe.

      • Monika pisze:

        Ja też ❤
        Jezus jest Panem!

  21. rzymski katolik pisze:

    Mam nadzieję, że Slowo jakie bez zdania własnego komenarza Wam wysłałem nie zostanie przez was ocenzurowane i wyrzucone do kosza ze spamem.

    Jak widzicie próbuję mimo wszystko nadal z wami rozmawiać (to nie „deszcz pada” moi mili, to „Pan uczynił mnie nieczułym na obelgi i osłonił mą twarz przed zniewagami i opluciem”) choć to trudne gdy jedna ze stron sporu ma w ręce narzędzie dowolnego moderowania swojego rozmówcy.
    Jednak chciałbym za prorokiem powtórzyć: „Przez wzgląd na Syjon nie umilknę!”

    Z Panem Bogiem!
    Tylko Jezus jest Panem!
    Amen!

  22. Czester pisze:

    rzymski katoliku wiecej pokory

    • rzymski katolik pisze:

      W czym widzisz moją pychę?
      Napisz, tylko rzeczowo, po kolei i bez opluwania mnie jak czynili to tutaj inni! Być może przyznam ci rację; przecież , chyba na razie ja sam pisałem tu wciąż, że jestem grzesznikiem jak i wy.
      Niech to nie będzie tylko o to – za św.Pawłem proszę – czcza babska gadanina jak to wcześniej wobec mnie bywało!
      O co jestem tu z taką zaciekłością (przyznaję: nie przez wszystkich) oskarżany?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s