Historia o dwóch dzbanach – każdy jest potrzebny i ma swoje zadanie do wykonania

Pewna stara Chinka miała dwa wielkie dzbany na wodę. Nosiła je przywiązane do drążków,
które opierała sobie na ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymał pełną porcję wody…

3Po długiej drodze od rzeki do domu kobiety, jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty.
I tak przez dwa lata stara kobieta przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody. Dobry dzban był oczywiście zawsze dumny ze swojego wyczynu. A biedny pęknięty bardzo się wstydził swojej wady i mocno go trapił fakt, że potrafi wykonać tylko połowę tego, do czego został przeznaczony.

Po dwu latach, które wydawały mu się straszne, rzekł do kobiety:

– Bardzo się wstydzę z powodu mojego pęknięcia, wycieka z niego woda przez całą drogę do twojego domu.
Stara kobieta uśmiechnęła się: – Nie zauważyłeś, że po twojej stronie drogi kwitną kwiaty, a po drugiej nie? Zasiałam po twojej stronie nasionka, gdyż wiedziałam o twoim pęknięciu.
W ten sposób za każdym razem, gdy wracaliśmy do domu, podlewałeś je.
Przez całe dwa lata mogłam zrywać piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś był inny, ich piękno by nie zaistniało i nie zdobiło naszego domu.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

73 odpowiedzi na „Historia o dwóch dzbanach – każdy jest potrzebny i ma swoje zadanie do wykonania

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

    • Bogumiła pisze:

      Niech dobry Jezus ma nas w swojej opiece bo bez Jego pomocy zginiemy. Maryjo Matko nasza módl się za nami.
      Kiedy w końcu wszyscy ludzie zrozumieją, że jesteśmy dla siebie braćmi i siostrami?! Boże wybacz nam nasze grzechy i zmiłuj się nad nami za to, że zamiast Ciebie wybieramy grzech. Wstyd nam! Prosimy o Twoje przebaczenie i ratunek.

    • Bogusia pisze:

      Prosze o modlitwe,dzisiaj czeka mnie bardzo wazny dzien i trudna decyzje do podjecia.
      Matko Boza Ludzmierska i sw. Maksymilianie ,blagam pomozcie.
      Sw. Michale Archaniele , badz w kazdej mojej sytuacji.
      Jezu Milosierny, zajmij sie wszystkim…Jezu Tu sie tym zajmij.
      Dziekuje…!!!

  2. Pepe pisze:

    Film oparty na prawdziwej historii Annabel Beam, dziewczynki, która za życia odwiedziła Niebo. Narratorką opowieści jest jej matka Christy Beam (Jennifer Garner). Annabel większość dzieciństwa spędziła w szpitalach, przykuta do łóżka przez rzadką chorobę, która nie dawała jej szans na normalne życie. Kiedy poczuła się na tyle dobrze, by móc wyjść na zewnątrz i pobawić się z siostrami, zdarzył się wypadek, który mógł kosztować ją życie… Annabel wpadła do środka wielkiego, spróchniałego drzewa. Znaleziono ją nieprzytomną. I kiedy wszyscy, łącznie z lekarzami, byli przygotowani na śmierć dziewczynki, ta obudziła się i opowiedziała niezwykłą historię o tym, jak spotkała Jezusa. Niejako na potwierdzenie tych słów, lekarze stwierdzili, że jej dotychczasowa choroba cofnęła się…

  3. Agnieszka pisze:

    Dostałam informację od liderki wspólnoty charyzmatycznej, że rzekomo nie można jechać na pielgrzymkę z kapłanem do Medjugorie, jedynie turystycznie, czy to prawda? Jakie jest zarządzenie Papieże Franciszka?

    • im pisze:

      Nieprawda! Nadal jeżdżą kapłani z pielgrzymami, bo to jest miejsce modlitwy. W czasie trwania objawień Kościół nie może ich zatwierdzić, tylko po ich zakończeniu. Nie słuchać tzw wszystko wiedzących. Medżiugorie jest miejscem niezwykłych łask!!! Pielgrzymuję tam od 1995 r i jestem bardzo Bogu wdzięczna za Jego troskę nad ludzkością przez przyjście Królowej Pokoju. im

    • Monika pisze:

      Diabeł boi się Maryi i to wszystko wyjaśnia – będzie odciągał ludzi niedowierzających, poprzez puszczanie fałszywych informacji o jakichś oficjalnych zakazach na pielgrzymki.
      To są jakieś wymysły ludzi, którzy puszczają takie a nie inne informacje w obieg a kolejni tylko powtarzają, że jest jakiś zakaz wyjeżdżania na pielgrzymki tu czy tam.
      Zarządzenie o zakazie? – kiedy tylu pokornych i Maryjnych Kapłanów odwiedza właśnie Medziugorje i daje swoje świadectwo, często świadectwo swego nawrócenia, gdzie ludzie powracają do Boga po wielu latach i zaczynają żyć sakramentami.
      Czy dawać świadectwo swoim całym życiem to mało?

      Wyjechać z intencją i modlitwą, a tym jest przecież pielgrzymka, to można w dowolne miejsce na świecie i nie ma wyznaczonych takich miejsc, do których wyjazd jest zabroniony – a Mszę Świętą można odprawić także w dowolnych warunkach, jakie kapłan ma do dyspozycji, nawet na kamieniu.
      Przykład? Święty Jan Paweł II odprawiał Msze Święte na łonie natury (choćby na kajakach) – w takich warunkach jakie zastał. Poza tym pielgrzymował On niestrudzenie po całym świecie i tym także dawał dobry przykład – Jego życie było jedną wielką nieustanną pielgrzymką.

      Kiedyś byłam na pielgrzymce, gdzie Msza Święta była odprawiana na cmentarzu (znanym cmentarzu) i był tam ołtarz – stół pod gołym niebem a Kapłan odprawiał Mszę Świętą, podczas, której pod ołtarzem położyły się psy – i dodam, że nikt ich nie wyganiał. Schroniły się bo był to jedyny cień w okolicy a żar lał się z nieba. One prawdopodobnie były tam stale i prawdopodobnie stale przychodziły położyć się pod ołtarzem.

      Dodam, że nawet taka Wikipedia podaje Medziugorje jako ważne miejsce pielgrzymkowe chrześcijaństwa.

      Jezus jest Panem!

    • Maria z Warszawy pisze:

      @Agnieszko, kochanie a co jest ważniejsze nazwa, czy spotkanie z Matką?

      • Agnieszka pisze:

        Ta liderka dała mi również antyświadectwo dziewczyny przy objawieniu Matki Najświętszej… Nie wiedziała, że jadę do Medziugorie i takie rzeczy mi gada, więc pomyślałam, że to zły odciąga. Pytam dla pewności, aby nie czynić nic wbrew Kościołowi. Wiem, że Maryja tam jest na czasy ostateczne. Można zauważyć, że Święty Kościół Katolicki jest wewnętrznie podzielony, stąd tak przeciwne opinie nawet wśród duchowieństwa, ale bramy piekielne go nie przemogą! Dziękuję za ten portal i osoby, które nad nim pracują. Tu zawsze utwierdzam się w dobrym. https://www.youtube.com/watch?v=VUWxGZnx_F8

        • Elizeusz pisze:

          Jeszcze raz to trzeba powiedzieć, że Księga Apokalipsy św. Jana Apostoła mówi wyraźnie o tym, że w Końcu Czasów, a więc w czasie, jaśniej w pokoleniu, w którym dane jest z łaski Bożej nam żyć – mówi o wielkiej bliskiej już schizmie w KK, który podzieli się na Kościół schizmatycki (określ. Wielką Nierządnicą – wedle Ap 17) i Kościół małej Reszty (Ap 18,4nn) wierny Ewangelii i prawdom wiary. I tylko ten Kościół Reszty moce piekielne nie przemogą (Mt 16,18)! Tylko ten Kościół, tj. prawdziwa część Kościoła, z którą Powracający w chwale Zmartwychwstały Jezus Chrystus założy fundamenty całkowicie odnowiony Kościół Czasu Nowego Nieba i Nowej Ziemi (Ap 21,1n), do którego wejdą wszystkie narody i ludy ocalałe po Apokalipsie (Ps 22,28 i 102,23; Iz 2,2n).
          B. często o tym mówiła i to zapowiadała Matka Bożą/Matka Kościoła w swych Orędziach do Jej umiłowanych synów, Kapłanów.

        • Monika pisze:

          Agnieszko posłuchaj:

    • Sebro pisze:

      Więc po kolei. Oficjalne stanowisko Kościoła jest takie, że póki objawienia trwają to nie można oficjalnie stwierdzić czy są prawdziwe. I tu się zgadzam choć w sercu wierzę jak wy. Po drugie, w związku z tym jest zakaz organizowania pielgrzymek w to miejsce. Jednak nikt z biskupów nie zabrania wiernym jechać w to miejsce na wycieczkę. Dodatkowo zachęca się kapłanów, by towarzyszyli „turystom”, bo opieka duchowa potrzebna jest w każdym czasie 😉
      Zatem to nie jest tak, że Kościół odrzuca tylko trwają jeszcze procedury i dopóki one trwają żaden Papjeż nie wypowie się oficjalnie w tej kwestii.

      • Monika pisze:

        To wobec tego czy ks. Piotr Glas jest niedoinformowany albo się myli mówiąc wyraźnie, że nie ma zakazu?
        Mówi to w 30 sekundzie nagrania: świadectwo nawrócenia i uzdrowienia, które wkleiłam wyżej.

  4. Anna pisze:

    Proszę o modlitwę aby córcia zdała maturę, serwer padł i nie można tego sprawdzić. Jezu, zajmij się naszym życiem. Proszę o dobry dzień.

  5. (Mt 4,23)
    Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.

    (Mt 9,32-37)
    Przyprowadzono do Jezusa niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu! Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy . Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.

    Święta Maria Goretti, dziewica i męczennica

    Maria urodziła się w Corinaldo koło Ankony 16 października 1890 r. Pochodziła z ubogiej wiejskiej rodziny. Jako sześcioletnie dziecko otrzymała sakrament bierzmowania z rąk kardynała Juliusza Boschi (1896), a 29 maja 1902 r. przystąpiła do Pierwszej Komunii św. Kiedy miała 10 lat, umarł jej ojciec. Marysia pocieszała mamę: „Odwagi, mamusiu! Bóg nas nie opuści!” Pobożne dziewczę brało często różaniec do rąk, modląc się o spokój duszy ojca. Maria pomagała matce i opiekowała się rodzeństwem.
    Dom Gorettich zajmowała także rodzina Serenellich – ojciec z synem. Chłopiec Aleksander Serenelli miał 18 lat, kiedy zapłonął ku Marii przewrotną żądzą. Zaczął ją też coraz mocniej napastować, grożąc jej nawet śmiercią. Dziewczę umiało się zawsze skutecznie uwolnić od napastnika, ratując się ucieczką i omijając go. Nie mówiła jednak o tym nikomu w rodzinie, by nie pogłębiać przepaści niechęci Serenellich do Gorettich.
    5 lipca 1902 r. rodzina Gorettich i Serenellich była zajęta zbieraniem bobu. Maria została w domu i obserwowała pracowników. Zauważył ją Aleksander. Pod pretekstem, że musi wyjść na chwilę, udał się do domu i siłą wciągnął dziewczę do kuchni, która była przy drzwiach. Usiłował ją zmusić do grzechu. Kiedy zaś Maria stawiła mu gwałtowny opór, rozjuszony wyrostek chwycił nóż i zaczął nim atakować dziewczynę. Szczegóły te podał sam morderca przed sądem. Powracająca z pracy rodzina znalazła Marię już w stanie agonii. Natychmiast odwieziono ją do szpitala, gdzie zaopatrzona świętymi Sakramentami zmarła 6 lipca. Przed śmiercią darowała winę swojemu zabójcy. Lekarze stwierdzili, że miała na ciele 14 ran.
    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2016/07/05/5-lipca-wspominamy-swieta-marie-goretti-dziewice-i-meczennice-2/

  6. kasiaJa pisze:

    Nawiązując do objawień Matki Bożej w Fatimie i Medjugorju, Pan Jezus tak mówił do Alicji:

    „Ja, tak jak Moja Matka objawiająca się w Fatimie i Medjugorju, wzywam wszystkich do nawrócenia, modlitwy i pokuty, aby ocalić jak najwięcej istnień ludzkich i jak najwięcej połaci ziemi od totalnego zniszczenia przez szatana, który sieje w sercach ludzi niezgodę, nienawiść i agresję. Czyńcie pokutę i módlcie się za tych, którzy ulegli nienawiści, i za ich ofiary. I ufajcie Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, aby w sercach waszych, w słowach, które mówicie, i w waszych czynach był Pokój i była Miłość. Tylko w ten sposób przeciwstawicie się tej niszczącej fali wzajemnej nienawiści i niezgody, jaka przelewa się przez świat, ogarniając go coraz bardziej. To nowe dzieło szatana po fali totalitaryzmu faszystowskiego i komunistycznego. Teraz chodzi o to, aby walczyli wszyscy ze wszystkimi, wykorzystując różnice etniczne, narodowościowe, wyznaniowe czy jakiekolwiek inne. (…)”

    str. 16 Świadectwo Dziennik Duchowy Alicji Lenczewskiej

  7. AnnaSawa pisze:

    Dla wszystkich kapłanów od SERCA 🙂 :

    Z „Dzienniczka” św. Siostry Faustyny:

    „Poznałam wielką zażyłość pomiędzy Jezusem a kapłanem. Co kapłan powie, Jezus tego broni i często się do jego życzeń zastosowuje, a nieraz uzależnia od zdania jego swój stosunek z duszą. W łaskach szczególnych poznałam to bardzo dobrze, jak daleko żeś się podzielił władzą i tajemnicą z nimi, o Jezu, więcej niż z aniołami. Cieszę się tym, bo to wszystko dla mojego dobra”(Dz. 1240).
    Pełny tekst „Dzienniczka” na stronie: faustyna.pl

  8. Hania pisze:

    proszę o modlitwę -o dobre zdanie egzaminów z pracy licencjackiej dla syna Wojciecha

  9. Kamuc73 pisze:

    +++

  10. ana pisze:

    Mam pytaie: Czy jest znacie jakas Roze Różańcowa do której mogłabym się zapisać modlącą sie w intencji pokoju na świecie, księży, nawrócenia grzeszników ?

  11. Anna pisze:

    Dziękuję za spokojnie przespaną noc i proszę o dobry dzień. Jezu dzięki za to że moje córki wczoraj zdały, jedna egzamin, druga maturę, Proszę Cię pomóż naszej rodzinie przetrwać ten trudny czas i blogoslaw na każdy dzień.

  12. Monika pisze:

    Podobna wersja tej historii: dwa wiadra.
    Bardzo pouczające: https://www.youtube.com/watch?v=iufON5GXFBU

    • Weronika pisze:

      Monika, czy ty czytałaś że Adminka nie poleca o. Adama Szustaka, za te jego herezje o spowiedzi Judasza i o pustym piekle.
      Robisz to na złość?
      Musisz go wklejać?
      To kapłan tzw. otwartego heretyckiego kościoła

      • Sylwia pisze:

        Mam pytanie. Ostatnio moja siostra, która zachwyca się księdzem Szustakiem przesłała mi link do spowiedzi Judasza. Wysłuchał tego, ale nie potrafię się z jego twierdzeniami zgodzić. Wydają mi się zbyt daleko posunięte i zbyt dowolnie tłumaczone. Kwestia przedstawionej nie wiary Judasza w miłosierdzie Boże, czego konsekwencją było jego samobójstwo. Chciałabym przekonać do tego siostrę. Czy znasz odniesienie jakiegoś katolickiego autorytetu do tej wypowiedzi ojca Szustaka?

        • wobroniewiary pisze:

          Tak, boleją nad takimi wypowiedziami np. ks. Piotr Glas czy ks. Michał Olszewski

        • Krzysztof pisze:

          Myślę, że warto posłuchać tego odcinka. Ojciec Adam wyjaśnia tam sporo o piekle, czyśćcu itp.

          Co do Judasza, to nie wiem tak jak i kościół, gdzie teraz znajduje się jego dusza, ale na pewno Judasz żałował, a to już dużo. Co do braku wiary w miłosierdzie Boże, to Judasz powiesił się zanim Pan Jezus zmartwychwstał i zanim Duch Święty zstąpił. Myślę, że w tamtym czasie niewiele osób wiedziało co to miłosierdzie Boże. Właściwie do siostry Faustyny, przeciętny człowiek niewiele wiedział o miłosierdziu Bożym.

          Weroniko stąpasz po kruchym lodzie, ja bym się zastanawiał na twoim miejscu, czy nie iść z tym czasem do spowiedzi, bo czy na pewno twoje słowa „To kapłan tzw. otwartego heretyckiego kościoła” są prawdziwe, czy może to fałszywe świadectwo i to o kapłanie.

          każdy kapłan może się czasem pomylić, możne tez zostać źle zrozumianym, jesteśmy tylko ludźmi, ale żeby od razu nazywać go heretykiem i to jeszcze kapłanem heretyków, w głowie mi się to nie mieści.

        • Elizeusz pisze:

          Judasz wszedł w wieczność w stanie rozpaczy i jego dusza została potępiona. Tę prawdę o synu zatracenia (J 17,12) potwierdza Bóg Ojciec mówi w dziele „Dialog o Bożej Opatrzności czyli Księga Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, w rozdz. ;Nauka o Moście’:
          http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xxxvii.html
          … Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie Moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31-32). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna Mojego, niż jego zdrada. Więc dusza jest oskarżona za ten fałszywy sąd, że uważała grzech swój za większy, niż Moje miłosierdzie i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi…
          w rozdz. ‚Mistyczne Ciało Kościoła Świętego’:
          http://sienenka.blogspot.com/2011/02/mistyczne-ciao-swietego-koscioa-cxxxii.html
          … W rozpaczy tkwi pogarda dla Mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy, niż miłosierdzie i dobroć Moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą Moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzoną Mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne…
          Por. pkt 1486 „Dz-czka” św. S. Faustyny
          O ostatnich chwilach życia, śmierci w rozpaczy i wiecznym losie Judasza możemy przeczytać w 6-ej Księdze „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty:
          http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-06-024.html
          http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-06-025.html

          W opisie zstąpienia duszy Pana Jezusa po śmierci na Krzyżu do otchłani w dziele „Życie i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i…” bł. A.K. Emmerich jesta tak napisane: „Gdy Aniołowie otworzyli bramy piekielne, ujrzałam jakiś zamęt ohydy, przekleństw, łajań, wycia i jęków. Jezus przemówił coś do duszy Judasza tu zamkniętej…”.

        • Beata-Ania pisze:

          Każdy autorytet może się czasem pomylić, przejęzyczyć albo być źle zrozumianym.
          Ojca Szustaka słucham i znam od 3 lat. Uwielbiam słuchać jak opowiada o Apostołach i w zasadzie tylko u niego słyszałam tak dużo i tak barwnie opowiedzianych przemyśleń ojca czy wyciągniętych wniosków. Dzięki niemu mam możliwość utożsamić się np.ze św.Piotrem, bo do niego mi najbliżej. Zobaczyłam z nim kawałek siebie i od tego czasu mam więcej cierpliwości do siebie, bardziej siebie kocham, mniej surowo się oceniam i zaczęłam lubić siebie taką jaka jestem. Wcześniej miałam z tym spore problemy. Nie katuję się już tak sobą i swoimi zachowaniami, sposobami myślenia itd…bo jestem tylko człowiekiem, tak jak był nim św.Piotr.

          Tylko ojciec Adam tak bardzo przybliżył mi Pana Jezusa, żaden ksiądz nigdzie wcześniej TAK o Nim nie opowiadał. Owszem, słyszałam ks.Dominika Chmielewskiego jak opowiadał o Matce Bożej i dzięki niemu przybliżyłam się do Niej bardzo….ale Pana Jezusa tylko o.Szustak.

          Jako jedyny potrafi mówić takim zrozumiałym językiem, tak prostym i zwyczajnym, dowcipnym, lekkim i zwyczajnie fajnym….
          Na jego konferencjach są tysiące młodych ludzi, którzy dzięki jego słowom, komentarzom, przemyśleniom i wnioskom zbliżają się do Pana Boga.
          Wyciąga bardzo nietypowe wnioski np z Ewangelii….ale każdy chyba ksiądz wyciąga jakieś….każdy inne.
          Nie znam drugiego kapłana, który tak często się powołuje na Ojców Kościoła….,

          Po ostatnich Vlogach ojca Adama było bardzo szumnie np.na fb, ale wynikało to ze złego zrozumienia tego, co powiedział. Ludzie czasem wkładają mu do ust słowa, których nie powiedział.
          Każdy jest tylko człowiekiem.
          Ale kto zna ojca Adama albo posłuchał choć część jego konferencji, a nie jedną np.o Harrym Potterze…..wie co ojciec miał na myśli.
          Oceniać jest najłatwiej. Krytykować także…ale zadać sobie trochę trudu, żeby zrozumieć co ojciec mówi, co chce przekazać….albo spróbować zrozumieć, że ktoś ma inne zdanie albo inny sposób myślenia- za ciężko.

          Ojciec jest bardzo szczery i prostolinijny, nie owija w bawełnę, nie mówi „ą” i „ę”…wali prosto z mostu….a ja tak uwielbiam. Wielu ludzi też, co widać w komentarzach na fb , bądź frekwencją na konferencjach z nim.
          Jest bardzo ciepły, jak przytuli to aż boli, jest pełen Ducha św., co widać w każdym jego geście….kto go osobiście zna- ten wie.
          Ma prawo lubić tatuaże? ano ma.
          Jeden ksiądz mówi, ze tatuaże są be….inni mówią, że ok. Ojciec jasno i wyraźnie powiedział, ze jeśli są obraźliwe albo wyrazem kultu dla złego- takich tatuaży nie pochwala. Ale jeśli jest np.kawałek Ewangelii, to jest ok.
          Owszem, jest w ST napisane, że nie mamy się tatuować….ale jest też napisane, że mamy np.nosić szatę tkaną od góry do dołu——….nosi tak ktoś?
          Jeśli chcecie być tak bardzo dosłownymi w odnoszeniu się do ST…bądźcie we wszystkim, a nie wybiórczo.

          Jeśli ktoś chce znaleźć coś złego- zawsze znajdzie, ale to właśnie ojciec Adam nakazuje we wszystkim widzieć dobro.

          Jak ktoś ma złe intencje, to o ks.Adamie Skwarczyńskim powie, że jest bajkopisarz i ma urojenia. Jeśli ktoś ma złe intencje to powie o ks.Witko, że jest nawiedzony. A o ks.Dominiku Chmielewskim powie, że coś z nim nie halo, bo opowiada TAKIE historie o Matce Bożej.
          Ale jeśli chcemy widzieć dobro…to we wszystkim je zobaczymy.
          Z Panem Bogiem.

        • Elizeusz pisze:

          Cd. o Judaszu. Tym razem z „Prawdziwego Życia w Bogu”; Pan tak powiedział do V. Ryden:
          http://www.voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=47
          „Córko, gdyby dusze wiedziały, jak cudownie jest żyć w Bogu, żadna z nich nie potępiłaby się tak łatwo, chyba że wybrałaby potępienie jak Judasz. On wybrał drogę potępienia, choć Moje Serce pogrążało się w smutku za każdym razem, gdy widziałem, jak czynił nowy krok, oddalający go ode Mnie; chociaż modliłem się za niego; chociaż Moje Oczy wyczerpały się od łez z jego powodu. Otwarłem przed nim tyle dróg prowadzących do Mnie, którymi mógł iść. Jednak gdy tylko wszedł na jedną z nich, natychmiast z niej schodził, gdy uświadamiał sobie, że to Ja otwarłem ją dla niego. I tak do grzechu dorzucił bunt, gromadził w sercu przekleństwa na Mnie, swego Boga, gdy uświadomił sobie, że Moje Królestwo nie było królestwem ziemskim, w ziemskiej chwale. Zamknął serce, przeciął nasze więzy i natychmiast oddalił się ode Mnie. Jego wyczucie tego, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe zostało zaciemnione i zaczął służyć władcy mocarstwa powietrza (Ef 2,2)… ” (11.11.1990).

        • wobroniewiary pisze:

          Dziękuję Ci Elizeuszu
          A ja dodam ten wpis – może otrzeźwi wielu!

          https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/10/30/sw-jan-maria-vianney-o-niegodnym-swietokradczym-przyjmowaniu-komunii-sw/

          Proboszcz z Ars: Gdybym był w stanie wyciągnąć z płomieni piekła zdrajcę Judasza i pokazać wam, jak on tam okropnie jęczy i cierpi przez to, że niegodnie przyjął Ciało i Krew Pańską, to może choć trochę byście się przestraszyli!

          Komunia Św.

          O NIEGODNYM PRZYJMOWANIU KOMUNII ŚWIĘTEJ
          DUSZA, KTÓRA GRZESZY, TA UMRZE. Ez, 17,4

          Wielu przystępuje do Stołu Pańskiego po złej spowiedzi, jako że albo zataili swoje grzechy, albo nie mieli najmniejszego żalu i postanowienia poprawy. Inni znów przystępują do Komunii w gniewie i z przywiązaniem do grzechów i w ten sposób znieważają Ciało i Krew Pana. Sprawdzajcie sami siebie, czy przypadkiem nie popełniliście kiedyś świętokradztwa!
          Gdybym był w stanie wyciągnąć z płomieni piekła zdrajcę Judasza i pokazać wam, jak on tam okropnie jęczy i cierpi przez to, że niegodnie przyjął Ciało i Krew Pańską, to może choć trochę byście się przestraszyli!
          A co będzie z grzesznikami, którzy całe niemal życie dopuszczają się takich świętokradztw!
          Naprawdę, bracia moi – świętokradztwo jest najcięższą zbrodnią, bo jest napaścią na samego Boga; sprowadza też na człowieka ogromne nieszczęścia!
          Nie potrafię we właściwy sposób przedstawić wam tego, jak wielkim grzechem jest świętokradzka Komunia Święta! Zbawiciel świata raz jeden poniósł śmierć na ziemi, tymczasem ludzie przewrotni wciąż odnawiają tę Jego mękę przez niegodne przyjmowanie Go do swoich serc!

          Czy może być większa zbrodnia, czy może być większe spustoszenie w miejscu świętym? Nawet piekło nie mogłoby okazać Bogu większej pogardy!

          Proboszcz z Ars.

        • Krzysztof pisze:

          Elizeusz dzięki, ciekawa lektura.

  13. Weronika pisze:

    Imigranci okupują katedrę w Ratyzbonie
    Kilkudziesięciu imigrantów obawiających się deportacji okupuje katedrę w niemieckiej Ratyzbonie.

    Grupa 40 imigrantów z Bałkanów, którzy spędzili popołudnie w katedrze w Ratyzbonie w Bawarii, zaczęło okupację świątyni, aby uniknąć deportacji do krajów pochodzenia. Imigranci znajdują się w przedsionku wewnątrz świątyni.

    Nie wiadomo jeszcze, jak długo imigranci pozostaną wewnątrz kościoła. Na razie mogą pozostać tylko jednej nocy. Imigranci pochodzą z krajów bałkańskich, ale domaga się od władz zapewnienia, że nie zostaną deportowani z Niemiec.
    http://www.fronda.pl/a/imigranci-okupuja-katedre-w-ratyzbonie,74562.html

  14. Sebro pisze:

    A tu jak dla mnie wiadomość bomba.
    https://www.lifesitenews.com/news/vatican-liturgy-chief-asks-all-priests-and-bishops-to-face-east-for-mass-fa

    W skrócie chodzi o to, że na konsylium biskupów w Londynie, Prefekt Kongregacji do spraw Liturgii i Sprawowania Sakramentów wyraził prośbę polartąprzez papieża Franciszka aby od 1 niedzieli Adwentu w Kościele Katolickim zaprowadzić pewne zmiany w liturgii. Otóż chodzi o to aby kapłani podczas Mszy Świętej byli zwróceni na wschód i twarzą w kierunku Tabernakulum. Natomiast Komunia Święta miała by być przyjmowana na klęcząco.
    Osobiście zatem czekam na rozwój wydarzeń i konkretne działania. Papież chce powrotu do mistycznej formy sprawiania Najświętszej Ofiary jak to miało miejsce wcześniej.

    • Ava pisze:

      A dlaczego papież nie da odpowiedniego zarządzenia w tej sprawie? Biedni księża znów będą między młotem a kowadłem….

      • wobroniewiary pisze:

        Sebro pisze, że Papież ma wydać takie rozporządzenie więc ta uwaga nie na miejscu

        • Ava pisze:

          Nie zupełnie tak; „Papież chce powrotu do mistycznej formy sprawiania Najświętszej Ofiary jak to miało miejsce wcześniej.”
          Ale nigdzie nie widzę że „Papież ma wydać takie rozporządzenie więc ta uwaga nie na miejscu” jak podajesz…..
          Swoją drogą o tym śnię i o to się modlę już od lat … o godność sprawowania mszy św i sposobu przyjmowania komunii św;

    • rzymski katolik pisze:

      A co z kościołami, które nie mają Prezbiterium i Tabernakulum na ścianie skierowanej na wschód?
      Nie kpię – w moim mieście jest pełno takich kościołów, szczególnie tych budowanych w od lat 20-tych, 30-tych XXwieku.
      Pytam powaźnie.
      Pozdrawiam.

      • wobroniewiary pisze:

        „A co z kościołami, które nie mają Prezbiterium i Tabernakulum na ścianie skierowanej na wschód?”

        Nie takie rzeczy przerabiano i nie takie można przerobić.
        Admin

        • rzymski katolik pisze:

          Jak ma kościół nawę główną (wysoką) na linii północ-południe to raczej trudno będzie przerobić…
          Chyba, że – no właśnie – przeniosą Tabernakulum do bocznego ołtarza, a dokładnie właśnie chodzi o coś przeciwnego.
          Tradycja budowy kościołów (żywa dalej na Wschodzie, także tamże w sposobie pochówków) prezbiterium na wschód miała wymiar symboliczny (poranek zmartwychwstania) i praktyczny (oświetlenie naturalne kościoła i ołtarza z księgami mszalnymi przez okna w łukowatej najczęściej ścianie prezbiteriów od grudnia do lipca czyli od pd-wsch po pn-wsch) – naturalne światło eliminowało konieczność oświetlania sztucznego gdy nie znano jeszcze światła elektrycznego i stawiało oświetlony słońcem ołtarz główny na którym sprawowano Mszę św. w centrum uwagi wiernych i przestrzeni świątyni.
          Msze św. były zasadniczo do południa, wieczornych w zasadzie nie było (poza np. Dniem Zadusznym) ze względu na trwający od rana (nie godzinnę jak teraz) post eucharystyczny.
          Od lat 20-tych (a więc długo PRZED II SOBOREM WATYKAŃSKIM) gdy upowszechniła się elekrtyczność, zaczęto odchodzić od tej tradycji budowania świątyń w Kościele łacińskim.
          Co ciekawe, również muzułmanie modlą się skierowani twarzą w stronę Mekki. Skąd powrót tego postulatu? Czy to nie jest tak, że podświadomie przenika nas jakoś ich sposób myślenia?
          Czy Pan Bóg nie wysłucha modlitw wiernego kapłana skierowanych do Niego twarzą nie na wschód? Moim zdaniem byłoby to twierdzenie dość dziwne. W jakiego Boga my wierzymy?
          Jaką mamy z Nim osobistą relację? Czy ważniejsze jest dla nas serce czy obrzędowość?
          Formalizm czy Duch?
          Nie zrozumcie mnie źle, ale Chrystus w Ewangelii o tym coś mówił. I to bardzo mocno.
          Dziękuję za możliwość wyrażenia moich pytań i przemyśleń.

          Z Bogiem

        • wobroniewiary pisze:

          „Co ciekawe, również muzułmanie modlą się skierowani twarzą w stronę Mekki. Skąd powrót tego postulatu? Czy to nie jest tak, że podświadomie przenika nas jakoś ich sposób myślenia?”

          Jaki z ciebie rzymski katolik, że takie masz myślenie? A do Pisma Świętego trzeba zajrzeć, podpowiem, do Księgi Ezechiela
          (Ez 47,1): „Oto woda wypływała spod progu świątyni w kierunku wschodnim”.

          Kiedy zrozumiesz, że islam powstał o wiele później i to on czerpie od nas skaża to co dobre, a ludzie my ślą i plotą, że to my coś bierzemy z islamu!

        • Maggie pisze:

          Myślę, źe najważniejsze jest aby ołtarz był w centrum z Jezusem Eucharystycznym, a nie tronami dla celebrantów – jak to się ma w wielu świątyniach.
          Pan Bóg jest wszędzie i w ktorym kierunku będę odrócona nie ma znaczenia, ale to co w sercu i czy i jak się modlę.

          Ważne też aby kościół budować na podstawie krzyża. Przy najbliższej okazji sprawdzę, ale to będzie tzw musztarda po obiedzie, gdyż ktoś mnie zapytał, czy to ma jakieś znaczenie, że pewien polonijny kościół (ma jakieś 30 lat) ma ściany tj wybudowany jest na pieciokącie. Zadrżałam … pentagon … a to nie tyle księża, co architekt, który inspirował nowoczesność ma dziwne oblicze. Sprawdzę, choć tu nic nie można będzie zmienić. Czasem projekt, plany za darmo albo półdarmo ale wychodzi cena wielka w innym wymiarze.
          Jezus jest Panem!

        • rzymski katolik pisze:

          Dziękuję za odpowiedź.
          Wiem kiedy powstał islam.
          Islam oparty jest na żydowskim Starym Testamencie (w tym księdze Ezechiela, a Ibrahim to żydowski Abraham) poza dodanymi tzw. szurami czyli wersetami Mahometa. Stąd midlitwa w stronę Mekki.
          Islam NIC Adminie nie czerpał z chrześcijaństwa, ponieważ nie uznaje Chrystusa za Mesjasza.
          Mam nadzieję, że coś rozjaśniłem.

          Z Bogiem

        • Maggie pisze:

          @Rzymski katolik:
          Stary Testament wypełnił się w Nowym – nie zapominajmy tego „drobiazgu”.
          Koran został napisany przez Żyda, bo ten, który zapisał się w historii świata i również miast Mekka i Medina, nie umiał pisać ani czytać. Skryba zaś łączył wszystko w całość, która miała uderzać w chrześcijaństwo, gdyż nie uznawał wypełnienia się Proroctw w Jezusie Chrystusie i w podstępny sposób siał kąkol. Jezus nie jest wg niego Synem Bożym, ale prorokiem, a największy wróg szatana, Maryja, wymieniona jest w tej księdze jako Matka proroka.
          Obrzezanie występuje do dziś w judaiźmie i w islamie – z tym że w tym drugim okalecza się w specjalny sposób kobiety. Dlatego wszystko, o czym mówi @Wobroniewiary ma sens i uzasadnienie.

        • Maggie pisze:

          Ci, którzy krzyczeli, że Krew Jezusa przyjmują na swe i swych potomków głowy, byli wpływowym odłamem, nazwanym przez samego, jeszcze w czasie kiedy nauczał, żmijowym plemieniem.
          Czy wiesz, że starotestamentowe Herubiny strzegące Arkę, w pewnym momencie (o ile się nie mylę w V/VI wieku), zastąpiono w ikonografii gryfami. Sami Żydzi również się dzielą, nie tylko muzułmanie. Zostawiam resztę w domyśle, bo rozwijanie tego motywu nie jest bezpieczne.
          Jezus jest Panem!

    • Sebro pisze:

      Kurcze ludzie, ja się dzielę super informacją a w efekcie widzę same problemy. A czemu papież, a czemu to, a czemu tamto. Naprawdę to jest aż taki wielki problem że Tabernakulum nie jest na wschód? Jak Msza będzie sprawowana przodem do niego to i tak jest sukces. A co do papieża – od tego ma prefektów kongregacyjnych żeby oni takimi rzeczami się zajmowali. On rzuca hasło a prefekci dumają jak to wcielić w życie. W tym wypadku kard. Sarah papież powiedział, że ma życzenie aby w kwestii liturgii kontynuować dzieło Benedykta XVI. I to wystarczy.

      • Maggie pisze:

        @Sebro: masz rację.
        Moim zdaniem wszystko jedno w którą stronę, bo Pan Bóg jest wszędzie jedne detale są ważne , a inne nie są ważne. W polowych warunkach jeśli przewrócona do góry dniem beczka będzie służyła za ołtarz, to omodlona i okadzona, nie będzie profanacją, a Msza Św. będzie tak samo ważna i dobra jakby w najdroższej katedrze odprawiona.

  15. Anna pisze:

    SZOK, Za Tuska sowicie dotowano…„realistyczne masturbatory”!

    Do ciekawych materiałów dotarła „Gazeta Polska”. Jak pisze w najnowszym numerze: „Niemal 150 tys. złotych dofinansowania w ramach unijnego programu „Innowacyjna Gospodarka” otrzymała w latach 2012–2013 spółka F-Toys z Lublina. Firma ta jest hurtownią artykułów erotycznych sprzedawanych w sex-shopach. W jej ofercie znajdziemy m.in. wibratory, czekoladowe penisy, lalki erotyczne i „realistyczne masturbatory”.

    http://www.fronda.pl/a/za-tuska-sowicie-dotowano-realistyczne-masturbatory,74576.html

  16. kasiaJa pisze:

    „DUCH ŚWIĘTY – ŁAGODNY, ALE PEŁEN MOCY”
    CARVER ALAN AMES
    (Fragmenty z książki pt.”Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce?”, autor: Sylwia Palka, wyd. Esprit)

    *Powiedział Pan kiedyś, że gdyby miał wybierać między Eucharystią a objawieniami wybrałby Eucharystię. Czym zatem jest dla Pana Eucharystia?

    – Jest wszystkim. Jest moim życiem, ponieważ to Bóg. Nasza Matka Maryja zaprowadziła mnie na mszę, zachęciła, bym na nią poszedł, przekonując, że właśnie tam znajdę siłę, by żyć moją wiarą, i odnajdę Boga. Zacząłem więc chodzić na mszę (wcześniej uczestniczyłem w Eucharystii tylko w Boże Narodzenie i Wielkanoc). I zacząłem uczęszczać na mszę dwa razy w tygodniu, codziennie… Teraz muszę chodzić codziennie, bo tego pragnę. Uczestnicząc we mszy, odkryłem, że Jezus prawdziwie żyje w Eucharystii. Dostrzegłem, że podczas mszy Jezus w pełni się nam ofiarowuje. Niczego nie zostawia dla siebie. Daje nam wszystko, czym jest. Gdyby mógł dać nam cokolwiek więcej, uczyniłby to, ale nie ma już niczego więcej do oddania. Oddaje nam swoje Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo. Całkowicie się dla nas i w nas ogołaca. Gdy to dostrzegłem, zrozumiałem, że idąc na mszę, muszę sam siebie zupełnie ogołocić, by móc stać się pustym naczyniem, które wypełni Jezus. I gdy zacząłem to robić, dzięki łasce Ducha Świętego, coraz bardziej „zagłębiałem się” we mszy i ona zaczęła stawać się moim życiem. Gdy kapłan przystępował do sprawowania liturgii, było to jak „elektryczność” w powietrzu. Ta energia wypełniała mnie ogromną radością i ekscytacją. Pociągnęło mnie do słów wypowiadanych podczas mszy. Zrozumiałem, że każde słowo, które pada na mszy, jest święte i drogocenne. I chciałem stać się częścią tych słów, ponieważ żyły wewnątrz mnie. Zobaczyłem, że Duch Święty przez kapłana wychodzi nam naprzeciw, by nas przyciągać do Boga, by odwrócić naszą uwagę od świata, a skupić ją na Bogu w niebie. W efekcie, koncentrując się na Jezusie, a nie na nas samych, ujrzymy Go w pełnym świetle. Gdy Duch Święty prowadził mnie przez słowa kapłana w „głębię” mszy, zaczęła się ona przede mną „otwierać”. Zrozumiałem, że Jezus jest prawdziwie żywy: gdy otrzymałem Go w Komunii, doznałem wrażenia kompletności i zjednoczenia z Nim. Należałem całkowicie do Niego, będąc Nim zupełnie wypełniony. I to zjednoczenie w miłości było i jest niesamowite. Dostrzegłem, że podczas każdej mszy Jezus wychodzi nam naprzeciw z miłością. Musimy uczynić to samo, byśmy w tej miłości się spotkali i stali jednością… Starałem się tak czynić podczas każdej mszy. W takich momentach Jezus „wciąga” mnie do swojej Boskości i wypełnia swoją łaską, darami, miłością i pasją. Daje mi wszelką siłę, jakiej potrzebuję, by żyć wiarą. Bez Eucharystii nie potrafiłbym żyć wiarą. Nie potrafiłbym, ponieważ żyję w Jezusie i tylko tam mogę być Nim całkowicie wypełniony.

    *Wspomniał Pan w jednym z wywiadów, że podczas Eucharystii widzi twarz Jezusa… Jak On wygląda? To Jezus ukrzyżowany? A może zmartwychwstały?

    – Widzę Jezusa w różny sposób. Widzę Go codziennie i codziennie do mnie przemawia. Widziałem Go jako ciemnoskórego, jako człowieka z Bliskiego Wschodu, jako Europejczyka. On jest każdym z nas. Czasem ukazuje się w Afryce jako Afrykanin, ponieważ jako taki może być zaakceptowany przez ludzi w Afryce. Widzę Go różnie, ale najczęściej ma niebieskie oczy, ciemnobrązowe, sięgające niemal do ramion włosy i ciemną brodę. Jak jednak kogoś opisać? To trudne… Gdybym poprosił, byś opisała twoją matkę czy ojca, powiedziałabyś, że ma niebieskie oczy, jakieś tam włosy i jest jakiegoś tam wzrostu. Jezus ma około stu osiemdziesięciu centymetrów wzrostu. Niesamowita jest jednak Jego „przytłaczająca” miłość. Nie widzisz tej miłości, ale jej doświadczasz. Ona cię zalewa, całkowicie cię wypełnia, więc to nie sposób postrzegania Jezusa jest tu istotny, lecz to, jak Go doświadczam. Ilekroć Go widzę, wypełnia mnie swoją miłością. Jest niesamowity.

    *Istnieją dwa wyobrażenia dotyczące wyglądu Chrystusa. Proszę powiedzieć, do którego wizerunku jest bardziej podobny: do tego z wizji św. Faustyny czy może raczej tego z filmu „Niebo istnieje… naprawdę”?

    – Najbliższy byłby ten z pierwszego obrazu namalowanego przez św. Faustynę. Oglądałem niedawno program w telewizji o pewnym miejscu we Włoszech, nie chodzi tu o Rzym, gdzie znajduje się chusta z wizerunkiem twarzy Chrystusa…

    *Manoppello?
    – Dokładnie. I choć nie jest to wizerunek w pełni zgodny z tym, jak sam widzę Chrystusa, to gdy Mu się wtedy przyglądałem, doświadczyłem tego samego wrażenia emanującej miłości. Nawet jeśli pojawiają się tu jakieś niewielkie różnice, to wciąż jest Jezus. Najbliższy mojemu wyobrażeniu pozostaje jednak obraz wykonany na podstawie wizji św. Faustyny.

    *Przyzwyczailiśmy się do wizerunku Jezusa – mężczyzny łagodnego, cierpliwego, wyjątkowo dobrego. Czy taki jest faktycznie? A może miał Pan objawienie, w którym poznał Jego inne oblicze?

    – Zawsze jest taki! Mówi tylko o miłości i przebaczeniu. Zawsze mówi mi, bym był czuły, miły, kochający wobec wszystkich, bez względu na to, co czynią wobec mnie. Nawet jeśli chcieliby mnie zabić, to i tak powinienem kochać i przebaczać – tak jak On. Wszyscy jesteśmy powołani do tego, by być właśnie tacy. To jest taka czułość, łagodność – to jest zniewalające, a Jego miłość jest tak żarliwa. Nigdy nie widzę Go inaczej niż jako przepełnionego miłością.

    *A co Pana najbardziej zaskoczyło w Jezusie, którego Pan spotyka?

    -Że mnie kocha (uśmiech). Byłem złym człowiekiem. Popełniłem niemal każdy możliwy grzech, byłem uzależniony od wielu rzeczy, agresywny, nie chodziłem do kościoła, a mimo to ukazał mi się i powiedział, że mnie kocha. To było niesamowite. Nie mogłem w to uwierzyć. Potrzebowałem dużo czasu, by do mnie dotarło, że On naprawdę mnie kocha. To właśnie było największym objawieniem, a także to, że wszystkich innych kocha dokładnie tak samo.

    *Jaki jest sens życia, który Panu objawił Chrystus?

    – Żyjemy po to, by kochać Boga i siebie nawzajem. Powodem, aby żyć, jest to, by kochać Boga i siebie nawzajem. Jeśli nie kochamy, nasze życie staje się puste – jest w nas pustka, którą próbujemy wypełnić innymi rzeczami. Stajemy się egocentryczni i zachłanni, pogrążamy się w grzechu. Wówczas cierpimy. Ludzkość została stworzona po to, żeby kochać – kochać Boga i siebie nawzajem. Gdy kochamy, odnajdujemy pełnię życia. Radujemy się nim. Sensem życia jest życie życiem miłości, do którego zostaliśmy stworzeni przez Boga. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo, na obraz Boga. Bóg jest miłością, więc naszym przeznaczeniem jest, by być emblematem tej miłości. Gdy przestajemy kochać, w nasze życie wkraczają problemy, ponieważ zaprzeczając miłości, odrzucamy Boga. Ludziom bardzo łatwo jest przestać kochać. Widząc grzesznika, łatwo jest go potępić, osądzić lub źle o nim myśleć. Gdy tak czynisz, przestajesz kochać i odwracasz się od Boga. Gdy twoje myśli są samolubne i myślisz jedynie o tym, czego sam chcesz, i stawiasz siebie na pierwszym miejscu, odwracasz się od Boga. Gdy najpierw myślisz o własnych przyjemnościach, a nie o tych, którzy cierpią i są w potrzebie, odwracasz się od Boga. Gdy obmawiasz innych, odwracasz się od Boga, źle myślisz o innych – odwracasz się od Boga. Wszyscy tak robimy: odwracamy się od Bożej miłości i zaprzeczamy Jego miłości. Więc każdego dnia proszę Pana, by pomógł mi tak nie robić. Proszę Ducha Świętego o łaskę, bym umiał widzieć Jezusa w każdym człowieku i kochać każdego tak jak Jezus, ponieważ właśnie tak mamy żyć. O to w życiu chodzi.

    *Co jest Jego największą tajemnicą?

    – Jezus nie ma tajemnic. Jego miłosierdzie? Po prostu to, że nas kocha. On nie ma tajemnic. Już na początku powiedział, że nic nie jest utajone i że ja nigdy nie powinienem niczego ukrywać. Bóg niczego nie ukrywa. Otwiera się całkowicie, odsłonił się zupełnie na krzyżu, pokazując swoją miłość. Nie ma tajemnic – jest tylko Jego miłość.
    (…)

    * A co z Kościołem w Polsce? Czy ma on do spełnienia jakieś szczególne zadania? Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce?

    – myślę, że tak. Jesteście częścią Europy, musicie być jej latarnią i światłem wiary. Gdy inni odchodzą od wiary, musicie niezachwianie trwać na dawnych pozycjach, pokazywać reszcie Europy, co to znaczy być katolikami, i robić to z radością i miłością. Możecie być światłem dla zagubionych w ciemnościach, doprowadzać ich z powrotem do wiary, którą powinni żyć. Kościół katolicki w Polsce powinien być silny w głoszeniu miłości Chrystusa i Jego przebaczenia. Nie powinniście zawracać z tej drogi i nie możecie akceptować błędów, które próbuje się narzucić światu, szczególnie teraz w Europie, która tak bardzo zmaga się z wątpliwościami, a wielu gubi się w ciemności. Nadszedł czas, by polski Kościół był światłem – światłem Chrystusa w Europie.

    • rzymski katolik pisze:

      Podzielę się czymś bardzo osobistym, co przytrafiło mi się niedawno. Ułożywszy sobie plan niedzieli postanowiłem przeczekać upał południa i udać się do kościoła na ostatnią, wieczorną mszę. Jednak wieczorem niesamowity wprost splot różnych potrzeb, nagłych sytuacji i nawrotów chorób u najbliższych sprawił, że z domu już wyszedłem mocno spóźniony. Gdy dotarłem na miejsce, zastałem juz drzwi kościoła zamknięte. Jak w przypowieści.
      Zaskoczyła mnie moja własna reakcja: ogarnął mnie dość szybko tak mocny smutek, prawie na granicy łez, jaki ogarnia dziecko, które zorientowało się, że zgubiło rodziców albo studenta, który oblał ważny, decydujący egzamin i skreślono go z jakiejś listy.
      Nie spodziewałem się aż takiej reakcji po sobie .
      Gdyby nie jakiś jasny wewnętrzny głos pocieszenia, że Bóg przecież jest przy mnie bez względu na wszystko, miałbym chyba doła przez parę dni.
      I za to doświadczenie odkrycia własnego serca i Twojego Serca dziękuję Ci Dobry Boże.

  17. kasiaJa pisze:

    Nie ma już czasu! o. Augustyn Pelanowski OSPPE – fragment rekolekcji

  18. wobroniewiary pisze:

    Pomożecie?
    Czytelnik pyta:
    „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Jestem ojcem 5 dzieci. Mój niespełna 13-letni syn lubi filmy z serii NINJAGO. Żona czuje po kościach, że to nic dobrego. Proszę o kilka mocnych argumentów, abym mógł przekonać syna, że mama ma rację (o ile nasze obawy są zasadne).
    Serdecznie pozdrawiam – J.
    Z Panem Bogiem”

    • Sebro pisze:

      Moje dzieci Ninjago oglądały i mają nawet klocki lego z tej serii, ale… Tak jak do wszystkiego, tak i do tego należy podchodzić i z ostrożnością i jednocześnie bez fanatycznego przesadyzmu. Bajka zawiera pewne elementy filozofii wschodu, przewijają się różne symbole wschodnie no i sztuki walki. Dlatego moim zdaniem zamiast kategorycznie zakazać przysiadałem czasem z nimi pooglądać jednocześnie tłumacząc co jest w danej scenie złe o ile coś było. No i nie pozwalałem na zabawę z używaniem jakiś dziwnych gestów. Efekt był taki, że po kilkunastu odcinkach po prostu im się znudziła ta bajka. A lego ninjago zamienili na lego hobbit 😉 Lepiej zadziałać na zasadzie „pokazuję i objaśniam”.

  19. Pepe pisze:

    Nie ma jeszcze decyzji w sprawie Medjugorje

    st, pb (KAI) / bd, Watykan, 2016-07-05

    https://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x101240/nie-ma-jeszcze-decyzji-w-sprawie-medjugorje/

  20. Anna pisze:

    Proszę o modlitwę za moją kuzynkę, która dzisiaj ma posiedzenie sądu aby mogła jej córcia być z nią, niech w końcu wymiar sprawiedliwości będzie choć trochę sprawiedliwy i umozliwi kontakt matki z jedynym dzieckiem. Boże proszę przez pośrednictwo świętych zlituj się i pomóż. Proszę o dobry, spokojny dzień dla całej mojej rodziny.

  21. Czester pisze:

    +++ we wszystkich intencjach

  22. ja pisze:

    Kard. Sarah z Kurii Watykańskiej wzywa biskupów i księży: Celebrujcie ad orientem!

    Kard. Robert Sarah, przewodniczący watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wzywa wszystkich kapłanów do celebrowania ad orientem, a wiernych do klękania przy przyjmowaniu Eucharystii.

    Purpurat, będący w tym przedmiocie najwyższym autorytecie po papieżu, swój apel wystosował na konferencji Sacra Liturgia, która odbyła się 4. lipca w Londynie.

    Gwinejski kardynał powiedział, że celebracja mszy świętej ad orientem – a więc twarzą do tabernakulum, a nie do wiernych – mogłaby zostać wprowadzona w czasie tegorocznego adwentu rozpoczynającego się 27. listopada.

    Sarah wyznał też, że Ojciec Święty Franciszek prosił go o „kontynuowanie prac liturgicznych rozpoczętych przez Benedykta XVI”. Prace te, traktując rzecz w największym możliwym skrócie, zasadzają się na wyeliminowaniu nadużyć powstałych po posoborowej reformie liturgicznej i powrocie do niektórych rozwiązań stosowanych w tradycyjnej liturgii.

    http://www.fronda.pl/a/kard-sarah-z-kurii-watykanskiej-wzywa-biskupow-i-ksiezy-celebrujcie-ad-orientem,74607.html

  23. robb pisze:

    Bardzo dobry komentarz do Ewangelii wg św.Łukasza.Daje do myślenia.

    109. Odrzucenie Żydów.
    „Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”.”
    (Łk 13,22-30)

    Komentarz: „Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.” Słowa te Jezus dzisiaj kieruje do dusz najmniejszych. Dzisiaj zaznacza bardzo wyraźnie i dobitnie, iż nie ci, co teraz chlubią się pierwszeństwem, znaczeniem, szacunkiem, muszą koniecznie siąść w przyszłości za stołem w królestwie niebieskim. Bowiem miarka Boga jest inna niż człowieka. Nie wszystko, co w oczach ludzkich jest cenne, wartościowe, jest również takie w oczach Boga. I odwrotnie. Nie wszystko, co Bóg ceni sobie najbardziej jest przez człowieka dostrzegane.
    Jezus daje nam dzisiaj swego rodzaju ostrzeżenie. Zwraca naszą uwagę na rzecz niezmiernie ważną. Otóż zawsze, gdy człowiek wchodzi na jakąś drogę duchową, gdy rozwija się, gdy wspólnie ze Wspólnotą „osiąga” kolejne etapy jej rozwoju, istnieje niebezpieczeństwo, że popadnie w pychę. Zacznie myśleć o sobie w kategoriach już przeżytych przez Wspólnotę form duchowości jako „osiągniętych” stopni doskonałości. To, co było jego udziałem uznać za swoją własność, a nawet za swoją zasługę, cnotę, osiągnięcie. Słuchając kazań i katechez przyjmuje postawę, jakby to wszystko do czego ma dążyć we Wspólnocie już zdobył. Dzieje się to często nieświadomie. Posiadając pewną wiedzę, ale nie żyjąc jeszcze tym, człowiek uznaje to za swoje wewnętrzne bogactwo i przez taki pryzmat patrzy na innych krytycznie, bowiem oni tego wszystkiego jeszcze nie wiedzą i nie rozumieją.
    Dusze mylą wiedzę, posiadanie pewnych informacji z wewnętrznym ich przeżywaniem, utożsamianiem się z nimi do tego stopnia, że stają się rzeczywiście ich życiem. To częsty błąd osób tworzących jakąś Wspólnotę, biorących w niej nawet żywy, aktywny udział. Co innego jest wiedzieć, jak należy żyć, a co innego życie wskazaniami, które się zna. Wiedza wcale nie musi oznaczać życie nią. Niestety dusze często popadają w zarozumiałość pod tym względem, uważając siebie za bardziej „wtajemniczonych”, lepszych, dojrzalszych, bardziej świętych. Patrzą nieraz krytycznie na postawy i zachowania innych widząc w nich błędy. Natomiast w sobie nie widzą tej podstawowej wady, grzechu – braku miłości. Nie widzą też tej pychy, która rozpiera ich serca i tak dokładnie wypełnia, że nie starcza już miejsca na co innego.
    Bądźmy czujni. Dusze maleńkie często stają się wielkie złudną wielkością swej pychy. Początki mają dobre. Niestety potem ulegają swoim licznym słabościom. I chociaż twierdzą, że są najmniejsze, to ich postawa mówi co innego. Zapominają, że mały to ten, który uznaje siebie we wszystkim małego. Godzi się na traktowanie jako kogoś nieważnego, niezauważanego, o kim się zapomina, kogo nie traktuje się zbyt poważnie i kogo można lekceważyć. Dusza maleńka nie dopomina się o swoje, nie dochodzi swoich racji. Jest mała, słaba i uznaje niejako wyższość innych nad sobą. Choć widzi często również małość tych, co się wywyższają, to nie czuje się upoważniona, by im to wytykać lub zwracać uwagę. Stara się o to, by całą sobą należeć do Boga, zdając się zupełnie na Niego i ufając, że On najlepiej ją poprowadzi. A ponieważ małość jej jest tak wielka, że nie potrafi sama rozpoznawać drogi Bożej, więc poddaje się kierownictwu duchowemu kapłana, którego Bóg stawia na jej drodze. Jego pouczenia, zalecenia i wskazówki przyjmuje jako pochodzące od samego Boga, choćby wydawały jej się nie zawsze odpowiednie dla niej lub niezupełnie zgodne z jej pragnieniami. Ona jednak usuwa się w cień, by dać pierwszeństwo Bogu w osobie kapłana.
    Toteż, Bóg prosi nas, dusze maleńkie, bądźmy czujni, by pycha nas nie pochłonęła. Bowiem okazać się może, że ci za których się nawet modlimy o nawrócenie, są zaproszeni do stołu Pańskiego, przy którym dla nas nie starczy już miejsca. Bo my okazywaliśmy pogardę tym duszom, bo w nas zabrakło miłości do nich, bo czuliśmy się lepsi przez sam fakt, iż naszym zdaniem już weszliśmy na tę drogę. Jednak człowiek bardzo szybko może z maleńkiej drogi zejść i nawet tego nie zauważy. Gdy staje się wielkim w swoich myślach, gdy siebie stawia na pierwszym miejscu, gdy nie słucha Boga w sercu tylko siebie i tylko swoje pragnienia realizuje.
    Zważmy na słowa Jezusa: „Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.” Byśmy teraz nie poczuli się pierwszymi, jako wybrani przez Boga do prowadzenia dzieła Jego na ziemi. Zawsze miejmy na uwadze te słowa, by znać swoje miejsce. Nie zasiadać z ważnymi, by nas na tył nie przesunięto. Stać z boku i milczeć, dopóki nas nie zapytają. Nie wyrywać się na przód ze słowem, gdy nas o radę nie proszą.
    Módlmy się, abyśmy dobrze pojęli czym jest maleńkość duszy. Módlmy się, abyśmy prawdziwie przyjęli duchowość dusz najmniejszych. Módlmy się, abyśmy zawsze żyli tą duchowością, a nie o niej rozprawiali. Módlmy się, abyśmy nigdy nie stawiali siebie wyżej od innych i nie dawali siebie za wzór. Módlmy się, aby gdy przyjdzie czas, Bóg zaprosił nas do stołu w swoim królestwie, abyśmy nigdy nie usłyszeli słów: Nie znam was. Módlmy się, bowiem powołanych jest wielu, ale niewielu prawdziwie odpowiada na swoje powołanie. Módlmy się, abyśmy we Wspólnocie stawali się dla siebie nawzajem drogą do Nieba uznając swoją małość, widząc świętość drugich, ciesząc się z ich doskonałości i prosząc Boga, byśmy chociaż po części mogli być tak maleńkimi jak oni.
    Niech błogosławi nam Duch Święty na tej drodze doskonałej miłości, prawdziwej małości, wielkiej świętości. Niech Bóg błogosławi nas.

  24. Anna pisze:

    Dziękuję za każdą modlitwę, moja kuzynka wreszcie może spotykać się i spędzać czas ze swą jedyną, ukochaną córką. Boże blogosław im i pozwól czerpać radość z tego co odzyskała a co dzięki przewrotnosci męża wcześniej utraciła. Moja radość jest niewypowiedziana ale wiem że szturm modlitewny dał wymierne efekty. Niech Bóg błogosławi im i całej naszej rodzinie na każdy dzień. Nadal modlę się i proszę o dalsze wsparcie, które zawsze tu na stronie Wowit odnajduję, aby wszystkie sprawy wyjaśniły się i abyśmy mogli żyć w spokoju. Bóg zapłać!

  25. Zinka pisze:

    Dzis rozpoczela sie Nowenna do Matki Bozej Szkaplerznej :
    http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=270&doc=207

    I we wszystkich intencjach +++

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s