Ks. Andrzej Trojanowski: Proboszcz, medalik i wróżka – czyli katolicy i praktykowanie okultyzmu

W jednym z miast województwa zachodniopomorskiego pewne małżeństwo prowadzi działalność gospodarczą polegającą na odpłatnym udzielaniu porad za pomocą tarota, rozmaitych zaklęć, modlitw, kanałów energetycznych itd. Oprócz tego klientom oferuje się medalik św. Benedykta wraz z pouczeniem, że zaczyna on działać dopiero poprzez kontakt z krwią.

Obydwoje państwo ostentacyjnie zasiadają w pierwszej ławce kościoła i jako pierwsi podchodzą do Komunii św. W lokalnej gazecie udzielają obszernych wywiadów, w których przekonują o swej nienagannej katolickości, bezinteresowności, współczuciu wobec cierpiących i potrzebujących, kompetencji w zakresie poradnictwa i rozwiązywania przeróżnych problemów dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom i wieloletniemu doświadczeniu. Powołują się także na rzekome przyjaźnie z pewnymi księżmi, żaląc się jedynie na miejscowego proboszcza, który – jak twierdzą – niesprawiedliwie i krzywdząco posądza ich o praktykowanie okultyzmu. W istocie rzeczy proboszcz dowiedział się o ich działalności bezpośrednio od ich byłych klientów, którzy zbyt późno przekonali się o fatalnych skutkach swoich wizyt w salonie ezoterycznym. Niektóre z tych osób usłyszały (na podstawie wyroczni kart), iż czeka ich rozstanie z małżonkiem (małżonką) i zawarcie związku z kimś innym. Komuś innemu poradzono, aby z powodu szkodliwych energii opuścił swe mieszkanie i przeniósł się na inne osiedle. Pomału otworzył się worek z innymi świadectwami ludzi, których kontakt z powszechnie znanymi z nazwiska państwem zakończył się spotkaniem z kapłanem egzorcystą. Po całkowicie bezskutecznych upomnieniach na osobności proboszcz z ambony przedstawił naukę Kościoła na temat praktyk okultystycznych, lecz nie wywołało to oczekiwanej przemiany u „pierwszorzędnych” adresatów tego wystąpienia. Co więcej, stali się oni jeszcze bardziej aroganccy, a proboszcz nie potrafi już kryć swojej bezsilności. Ilu duszpasterzy w Polsce zmaga się z podobnym problemem?

Wracając do medalika św. Benedykta: warto sobie uświadomić, co kryje się za faktem jego nabywania u wróżek czy jakichkolwiek innych „operatorów magii”. Niedawno zjawił się u mnie mężczyzna, przyznając się do kilkuletniego kontaktu z wróżką. Poszedł do niej w okresie straszliwego zmagania się ze swoim nałogiem i z trudnościami zawodowymi. Po niedługim czasie z nałogu bezpowrotnie wyszedł, kłopoty w pracy się skończyły, lecz pojawiły się nowe problemy. Wyraźnie udręczony, niemalże płaczący, mężczyzna ów żalił się, że nie panuje nad sobą samym, utracił zdolność koncentracji i kierowania swym własnym życiem, że nawiedzają go zmory. Pomimo dobrze płatnej płacy ma długi, ponieważ pokrywał przeróżne wydatki wróżki. Czując wobec niej wdzięczność za wyprowadzenie go z nałogu, chętnie służył jej pomocą, a przede wszystkim całkowicie jej zaufał w swych najbardziej wewnętrznych, duchowych sprawach. Kobieta obdarowywała go obrazkami z wizerunkami świętych, medalikami, rozmaitymi formułami modlitw, urastając w oczach swego klienta do rangi najwyższego autorytetu w dziedzinie wiary i moralności. Powołując się na swe kontakty z duchami, zakazywała mężczyźnie wyznawać na spowiedzi określonych grzechów. Był jej kompletnie posłuszny, we wszystkim. W czasie naszej rozmowy, gdy zaproponował pokazanie otrzymanych od wróżki przedmiotów, myślałem, że zobaczę amulety, pierścionki czy jakieś inne jeszcze rekwizyty z ezoterycznych sklepów. Tymczasem ujrzałem szereg dewocjonaliów rodem z katolickich księgarni. To wszystko jest dobre! Aż prosi się, aby wykrzyknąć: czy taka wróżka, która rozdaje obrazki ze świętymi, może być zła? Czy może zrobić jakąś krzywdę, jeśli zachęca do modlitwy, a nawet do spowiedzi?

Oto właśnie czar wróżki, która wspaniale potrafi uwiarygodnić się przed swoim klientem, olśnić go swą wyjątkową duchowością, pozyskać jego zaufanie, podporządkować go sobie i w końcu uzależnić od siebie. Straty materialne poniesione wskutek tego niewolniczego uzależnienia to jedynie część kłopotów, w jakie człowiek się wpędza. Największy problem polega na spustoszeniu życia wewnętrznego i psychiki, na wyobcowaniu z rzeczywistości i uszkodzenia zdrowych więzów z najbliższymi ludźmi (z żoną, mężem, przyjaciółmi). Więź z wróżką i posłuszeństwo wobec niej stają się silniejsze od głosu własnego sumienia, rozumu i woli. Przejawy życia religijnego – udział w sakramentach, modlitwa, posługiwanie się symbolami religijnymi – zostają wprzężone w świat magii. Wróżbici polecają nosić medaliki ze względu na energie, jakie one ściągają. Każą chodzić do takiego czy innego kościoła, bo tam – jak twierdzą – otwierają się czakramy (dla przykładu, w słynnej katedrze w Chartres raz w miesiącu adepci ezoteryki urządzają rytualne tańce, uważając, że świątynia została zbudowana na miejscu pogańskiego kultu boskich sił). Mamy więc tu do czynienia nie tylko z oszustwem, ale wręcz z profanacją rzeczywistości Bożych, co z kolei stanowi przejaw mniej lub bardziej ukrytego satanizmu. Byli amatorzy wizyt u wróżek, jasnowidzów i innych rozmaitych operatorów magii tworzą podstawowy skład osób oczekujących na swoją kolej do diecezjalnych egzorcystów w Polsce. Niejednokrotnie oprócz egzorcyzmów, modlitwy o uwolnienie i uzdrowienie wewnętrzne – osoby te potrzebują także leczenia psychiatrycznego. Bogu dzięki wspomniany powyżej epizod z uzależnionym mężczyzną zakończył się dobrze. Zrozumiał on, że został zmanipulowany i że jego wina polegała  na sprzeniewierzeniu się świętości swojego chrztu, swojej wierze, sumieniu i rozumowi.

Warto na koniec podkreślić, że chrześcijanin zupełnie w innym duchu nosi swój medalik – na przykład z podobizną Matki Bożej – aniżeli chcą tego klienci sklepów czy targów ezoterycznych. Chrześcijanin najpierw uświadamia sobie znaczenie symboliki religijnej w życiu wiary. Zdaje sobie sprawę, że pobłogosławiony przez kapłana medalik czy krzyżyk jest czymś więcej niż tylko znakiem: jest symbolem, który w jakiś rzeczywisty sposób ustanawia i zarazem wyraża więź z Osobą, jaką dany symbol przedstawia. Czy nie ma tu analogii do obrączki ślubnej? Czyż nie stanowi ona symbolu przynależności do drugiej osoby na mocy wyłącznej i jedynej w swoim rodzaju miłości do tej osoby, która właśnie nosi taką samą (choć na ogół różniącą się rozmiarem) obrączkę? Jedna z tych obrączek niejako woła o tę drugą, nieustannie odnosi się do niej, choćby nosząca ją osoba znajdowała się na drugim końcu świata. Jak mocny jest to symbol, nietrudno się przekonać. Tworząc i zarazem wyrażając wierną miłość, dla niewiernego małżonka obrączka staje się nieznośnym ciężarem. Któraż z osób zdradliwie porzucających swego współmałżonka będzie ze czcią nosiła symbol swej dozgonnej przynależności do niego? Ponadto: medalik, krzyżyk czy obrączka – wiemy, z kim nas łączą. A pogańskie amulety, noszone na sercu lub na serdecznym palcu (na znak, że wkładamy tu całe swoje serce!) – czy wiemy, do kogo się odnoszą? Z kim zostaje tutaj zadzierzgnięta więź? Osoby noszące swoje amulety z ufnością w magiczne działanie energii rezygnują ze swej ufności do Boga – Tego, który jedynie godzien jest prawdziwej ufności. Jak ukryć fakt, że magia zastępuje tu religię? Owszem, dyskretnie, bez hałasu, ale całkiem realnie i na tyle skutecznie, że chrześcijanie oddalają się od modlitwy i od sakramentów (stają się już one co najmniej niepotrzebne), a w końcu doświadczają duchowych udręk i napaści ze strony złego ducha. Po prostu przekonują się w ostateczności o tym, komu tak naprawdę zaufali. Nosząc swój medalik, chrześcijanin wierzy, że Ten, któremu zaufał, wierny jest swym obietnicom.

Źródło: milujciesie.org.pl

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagrożenia duchowe i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

102 odpowiedzi na „Ks. Andrzej Trojanowski: Proboszcz, medalik i wróżka – czyli katolicy i praktykowanie okultyzmu

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. Sylwia pisze:

    Ten artykuł jest mocny! Ukazuje jak wróżbici i wróżki potrafią manipulować człowiekiem,tym samym plątając go w bagno.Niestety można się naciąć na takie praktyki i to w całkiem niby niewinny sposób nie mając świadomości zagrożenia.
    Sama spotkałam się z tym że wróżki proponują by się modlić, by wspomagać się świętymi obrazkami.Nie raz o tym wspominałam. Dla nich jest to symbol rekrutacji, dlaczego?bo jeżeli człowiek posłucha i będzie się modlił(oczywiście za radą wróżki, bo sama modlitwa jest pożyteczna), to po czasie można mu wcisnąć coś innego, coś co nie ma nic wspólnego z modlitwą.Można się człowiekiem posłużyć i podporządkować go sobie. Wtedy taki człowiek nie zdaje sobie sprawy w czym jest uwikłany i z kim ma tak naprawdę do czynienia, dopóki nie otworzą się oczy.
    Czasem to otwieranie oczu zajmuje wiele czasu a nawet całe życie.

    Wracając do początku artykułu szkoda mi tego Proboszcza który widzi zło jakie się szerzy w jego Parafii. Szkoda tych ludzi którzy myślą że dobrze czynią a jest na odwrót.
    Takich jest wielu i tu potrzeba modlitwy.

    • mariaP pisze:

      Sylwio – widzialas co mizernie wygladajacy ksiadz Proboszcz Jan Maria Vianney potrafil zrobic z upadlej Parafii w Ars ?
      Poradzil sobie nie tylko z balwochwalstwem .
      ” wlasnego kaplanstwa sie boje , wlasnego kaplanstwa sie lekam” pisal + ks. Jan Twardowski – trzeba zeby i diabel poczul respekt !
      Bo sie cos rozzuchwalil , i w Ojczyznie i w swiecie .

      • Sylwia pisze:

        MarioP, tak wiem że ks.Proboszcz Jan Maria Vianney potrafił bardzo wiele zrobić w Parafii i dziś potrzeba nam takich księży, by walczyli i wyciągali ludzi z bagna,ale też prowadzili ich ku dobremu. Myślę że i ten Proboszcz który walczy nie będzie się poddawał i nie będzie ustawał w tej walce.Choć to może trwać długo ale Dobry Bóg mu pomoże.

  3. wobroniewiary pisze:

    „- Dziś, gdy wybierałam się do pobliskiej kaplicy, podjechał autobus jadący do śródmieścia i już w nim powiedziałeś z wielką czułością:
    † Nie wysiadaj, Moje dziecko. Jedź dalej.
    – Dałeś mi poznać, żebym pojechała do kościoła Twego Najświętszego Serca, choć to zmieniło moje plany.
    Gdy weszłam, Eucharystyczna Ofiara już trwała, ale mimo to chciałeś, abym nie szła na adorację, ale najpierw pozostała na tej Mszy.
    Podczas podniesienia kielich Twej Krwi zajaśniał, jak gwiazda.
    Komunia Święta była pod dwoma postaciami…
    Wielką łaskę okazałeś mi mój Zbawicielu. Czym jest ten znak Twojej krwi?
    † Jest znakiem męczeństwa.
    Prawdziwe chrześcijaństwo jest męczeństwem.
    Piłaś z Mojego Kielicha i wiesz, co to znaczy.
    Okazałem ci tą łaskę, bo dziś jest piątek i dziś, jak Weronika otarłaś Moją umęczoną twarz
    Dałem ci Siebie, abyśmy mogli dalej iść, razem niosąc krzyż, który jest znakiem miłości. Będziesz wspólnie ze Mną przeżywać ból, jakiego dziś zaznasz.
    Bądź spokojna; otrę twoje łzy, zanim wypłyną, i rozjaśnię twoją twarz.
    Do rozważania stacja VI.”

    Alicja Lenczewska „Świadectwo” pt 27 III 87, g.9:15
    fot. VICONA.pl (kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie)

  4. wobroniewiary pisze:

    „Boże, ratuj nas! Jeszcze będziemy musieli przepraszać za nauczanie, że cudzołóstwo jest grzechem! Dziś główną herezją pozostaje PC (Political Correctness)!“
    (Kardynał Wilfrid Fox Napier z RPA o postulacie kardynała Marxa z Niemiec, że Kościół powinien przepraszać gejów)

    • Elizeusz pisze:

      Dodaj i „poprawność kościelna” masonerii z pod znaku Drugiej Bestii podobnej do Baranka, mówiącej jak Smok (Ap 13,11n), noszącej w swoim łonie ohydę spustoszenia i wielkie odstępstwo, co niebawem będzie miało miejsce w KK. I wtedy będzie wystawiona na próbę cnota posłuszeństwa (Ap 3,10): czy nauce Chrystusa Pana czy też innej Ewangelii (Ga 1,6nn) z ust owej Bestii na czele z antypapieżem (jak to czytamy w przekazach danych Johnowi Leary), bo takowy musi być.

      • wobroniewiary pisze:

        ….przekazy z nieba, jakie miał otrzymywać john Leary.
        Można w nich było znaleźć wiele dobrych rzeczy, m. in. stałą zachętę do modlitwy i duchowych ofiar, wezwanie do wsłuchiwania się w słowo Boże, do korzystania z sakramentów. To wszyst­ko było zarazem nasączone ogromną dawką rozmaitych ostrzeżeń przed nadchodzącymi negatywnymi wyda­rzeniami politycznymi, ekonomicznymi, jak i związanymi z życiem Kościoła. Co jakiś czas pojawiały się informacje o tym, że w Watykanie rozwija się spisek przeciw papieżowi Janowi Pawłowi II,
        oraz zapowiedzi nieuchronnej zdrady i zajęcia jego miejsca przez jednego ze spiskujących. Czytając te orędzia, można było odnieść wrażenie, że po­dający się za Jezusa zajmuje się niemal wyłącznie komentowaniem bieżących wydarzeń, tworząc przy tym atmosferę osaczenia i strachu przed tym, co ma nadejść. Towarzyszyły temu powtarza­
        jące się zapewnienia o mającej nadejść nadzwyczajnej interwencji Boga i coraz bardziej szczegółowe opisy tego, co należy uczynić, aby przetrwać. Przekazy te rozpowszechniane były z entuzjazmem i znajdowały posłuch w szerokich kręgach zwolenników, same nie stając się nigdy przedmiotem jakiejś poważnej krytyki ze strony osób odpowiedzialnych w Kościele. Poza jedną czy drugą wypowiedzią biskupa miejsca, która mogła dotrzeć do grona bezpośrednich współpracowników pana Leary, nikt nie słyszał o tym, by Kościół ostrzegał przed zgubnymi skut­kami dawania wiary tym przesłaniom.
        A skutki były poważne. Ciągle mam w pamięci wrażenie z rozmowy odbytej w rok czy dwa lata po wyborze Benedykta XVI na stolicę Piotrową, w której pewien człowiek, pozostający pod wpływem orędzi John’a Leary, próbował mnie przekonać, że papież Benedykt na
        pewno nie jest człowiekiem sprawują­cym swój urząd z woli Boga i dlatego nie należy go słuchać…..

        http://www.voxdomini.com.pl/vox_nr/pdf2013/Vox-1-2013-NET.pdf

        • Elizeusz pisze:

          W odpowiedzi wobroniewiary, też i Monice. Z uwagą przeczytałem treści Waszych wpisów dot. Osoby Johna Leary i szanuję każdej z Was stanowisko, ale wybaczcie, moje Drogie Panie, Siostry w Chrystusie Panu, ja mam w tej sprawie inne zdanie i nie podzielam całości Waszych argumentów.
          Prawdą jest, że żyjemy, dane jest z łaski Bożej żyć w Końcu czasów, w czasach, kiedy bliskie jest już przyjście – a rozpoznać możemy to znakach zapowiadanych w Piśmie – Pana Jezusa ze Swoim Królestwem (Mt 6,10). A to przyjście dokonana się w nocy naszych czasów, czasów niespotykanego zamętu i chaosu, zapowiadanego czasu, w którym każdy będzie mówił: „Tu jest Chrystus, albo – tam jest Chrystus” (Mt 24,23), a więc czasu występowania proroków i tych prawdziwych, ale też i wielu wysłanych przez szatana, zasianych niczym kąkol, fałszywych proroków i nauczycieli (Mt 24,23; 2P2,1; 1J 4,1). Oczywiście problem rozpoznania, kto jest kto nie jest dzisiejszy, bo choćby Pan Bóg mówił o tym poprzez proroka Jeremiasza (Jr 23,16nn), który zresztą sam był przez współczesnych sobie uznawany za proroka fałszywego. To samo np. dotyczyło św. Pawła Apostoła (por. Dz 23,9), ale więcej samego Pana Jezusa uważano w kręgach żydowskiej hierarchii religijnej, w sferach kapłańskich uważano za zwodziciela (por. J 7,47n.12).
          Owszem, w naszych czasach konieczna wydaje się być modlitwa do Ducha Świętego, a zwłaszcza skierowana do Niego prośba, o szczególny dar, tj. dar rozpoznawania duchów, rozróżniania głosów (1Ko 12,10c). A jednak mimo tego, jedni mówią tj. prorok od Pana, a inni nie on jest fałszywym prorokiem, podszywającym się pod anioła światłości (2Kor 11,14). Ja bym nie był tak kategoryczny we wskazywaniu, w osądzie, że ten/ta na pewno jest od złego ducha, bo tak myślę, czy ktoś inny tak uważa, lepiej by chyba było posłuchać św. Pawła Apostoła: „Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni/wydobędzie na światło to, co w ciemnościach ukryte i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy od Boga otrzyma zasłużoną pochwałę/zapłatę” (1Kor 4,5). Takie jest moje zdanie. Zapewne w bliskim już czasie przekonamy się, jak się rzezy naprawdę miały i mają, choćby w przeżywanym (kto go doczeka) przez każdego z nas osobistym Wielkim Ostrzeżeniu, czyli Apokalipsie sumień, opisanym też w książce Ivana Novotnego/ks. A. Skwarczyńskiego z „Aniołem do nowego świata” (str. 63 i 90-91: Ez 36,31).
          Co do spisku czy opozycji w Watykanie wobec papieża Jana Pawła II. To tak zdaje się rzeczywiście było, o czym też mogą świadczyć choćby te fragmenty „Prawdziwego Życia w Bogu” V. Ryden, w których Pan Jezus mówił :
          … Bunt rozciągnął się jak mgła, wchodząc nawet do Mojego Domu, by dyktować Piotrowi, co powinien robić, Piotrowi, który jest ich przewodnikiem! Tak, oni go nie słuchają i za jego plecami przeklinają go i zdradzają. Nie słuchają go i odsuwają na bok. Och! On wie o tym wszystkim, lecz zbyt liczni są ci, którzy mu się sprzeciwiają, zbyt wielu go zdradza. Mój Dom stał się Domem Buntu. Pozostaje w Nim bardzo niewielu tych, którzy Mnie uznają i czczą…(8.11.1988)
          … Oczyśćcie się, nawróćcie się i bądźcie posłuszni Wikariuszowi Mego Kościoła, Janowi Pawłowi II, który nigdy was nie zawiódł, a którego wy odsuwacie i ignorujecie. Wy wszyscy, którzy ciągle jeszcze kpicie sobie z niego, stanowicie większy niż kiedykolwiek ciężar dla Mojego Najświętszego Serca…(3.06.1989)
          … – Dziś wielu Moich, w Moim własnym Domu, podnosi miecz przeciw Mnie… Nadęci pychą mówią: «My jesteśmy bogami». (…). Dla ukrycia swych planów ludzie – którzy codziennie Mnie podnoszą (z przypisu: w Eucharystii) – spiskują w ciemnościach, aby obalić tron Piotra i u c i s z y ć Wikariusza Mojego Kościoła oraz wszystkich, przed którymi ujawniłem ich plany i obnażyłem ich odstępstwo. Spiskują w ciemnościach, aby zmusić Mnie do milczenia. Mówią: «Kto nas zobaczy? Kto nas rozpozna?» (por. Ps 64,6). (…). Ci kupczący w Moim Kościele teraz z bliska osaczają tego, którego umieściłem na Katedrze Piotra i ich oczy widzą go powalonego. Podobni są do lwa niecierpliwego, by rozszarpać na kawałki. Są jak młody lew czający się w swej kryjówce (por. Ps 17,11n!). Obserwuję właśnie tych, którzy chcą uciszyć Mój Głos. Każdy ich ruch i każde ich posunięcie budzi we Mnie odrazę. Obserwuję też Mojego wiernego sługę, którego wargi szepczą bez końca błogosławieństwa dla swoich prześladowców. Słyszę, co mówi, gdy zadają mu cios w plecy (Pan dał mi nagle usłyszeć różne modlitwy Papieża Jana Pawła II):
          «W twej miłości, mój Odkupicielu, wysłuchaj mojego błagania. Zbliżają się moi okrutni prześladowcy. Jakże są oddaleni od Twego Prawa! Oto ja, wstaję przed świtem, by wołać o Twoją pomoc: Salve Regina… (z przypisu: Kropki oznaczają przerwy, chwile milczenia) Przyjdź nam z pomocą…. Miserere…. Przyjdź nam z pomocą, o Boże! Stróżu dusz (por. 1P 2,25), pośpiesz nam na pomoc! (4.04.1997).
          O tym samym można przeczytać też w Orędziach Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów”. Tak, że nasz Papież nie miał łatwego życia. No cóż i w jego wypadku potwierdzają się też słowa Pana Jezusa z dzisiejszej św. Ewangelii wg św. Mateusza:
          „Nie jest uczeń nad mistrza ani sługa nad swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel/Uczeń musi się zadowolić, jeżeli obejdą się/obchodzić się będą z nim jak z jego mistrzem,a sługa – jeżeli obejdą się z nim jak z panem jego” (Mt 10,24n).
          Monika odesłała mnie do Dzienniczka św. S. Faustyny, która by Orędzie miłosierdzia, którego nienawidził i do którego pałał nienawiścią szatan (Dz, 764, 812, 1167, 1659) ujrzało światło dzienne, też swoje przejść musiała i przeszła (Dz, 31). Teraz/Dzisiaj łatwo jest nam mówić o św. S. Faustynie, wspominać ją, ale być na jej miejscu i usłyszeć z ust jej przełożonych, sióstr o sobie: „ty histeryczko, dziwaczko, wizjonerko…” (Dz 128; por. 173 i 270), co nie było rzecz jasna prawdą; czy to, że przez dłuższy czas była uważana jakoby opętana prze złego ducha i patrzono na nią z politowaniem (123). Musiała i przeszła swój Ogrójec (129), zasmakować Krzyża. Ile pomówień, sądów się nad nią i bł. ks. M. Sopoćko odbyło. Wystarczy też poczytać o tym, co spotykało V. Ryden w „Prawdziwym Życiu w Bogu”. Niech to wystarczy.

        • wobroniewiary pisze:

          John Leary to fałszywy prorok i proszę nie cytować u nas tego co ma jakikolwiek związek z MBM

        • Monika pisze:

          Drogi Elizeuszu. Zwróć jednak uwagę na pewien znaczący szczegół i racz rozważyć w swym sercu, z kogo jest lepiej i pewniej czerpać jako ze źródła? Czy z Johna Leary czy może jednak z Dzienniczka Świętej Faustyny? Który przekaz jest dla nas pewniejszym przekazem? Czy nie mamy pewności, że Dzienniczek jest dla nas przekazem od Jezusa – a sama Św. Faustyna stała się niejako pokornym narzędziem, którym posłużył się Bóg w swoim nieskończonym Miłosierdziu. Siostra Faustyna uznana została za Świętą a John Leary świętym jednak nie został i nic się na ten temat nie mówi, przynajmniej na dzień dzisiejszy.
          Czerpmy więc raczej ze świętych Kościoła Katolickiego niż z niepewnych źródeł albo źródeł siejących strach i grozę, budzących wyraźny niepokój, ogólny postrach i nie wnoszących nic pozytywnego w ogólnym swym przekazie.
          Pokój pochodzi od Boga a źródłem lęków i niepokoju wiadomo kto jest.
          Czy to Cię nie przekonuje i czy wg Ciebie nie jest pysznym stawianie się na równi z papieżem czy wręcz podawanie się za niego? Czy już sam ten fakt nie zastanawia Cię Elizeuszu?

        • wobroniewiary pisze:

          Monika, sorry John Leary jest tym od spichlerzy a za papieża podawał się i chciał nim być inny duchowy sponsor MBM – „Mały Kamyk”
          Źle napisałam na początku, przepraszam

      • wobroniewiary pisze:

        Leary i MBM
        KRAINA WIZJONERÓW
        „Joe Coleman jest jednym z paru wizjonerów irlandzkich, którzy okazali się oszustami, lub którzy wydają się co najmniej ‘podejrzani’. Denis O’Leary , który zaczął mieć wizje w 1988 roku, nadal twierdzi, że ma przekazy z drugiej strony… Organizuje grupy “Kółek Modlitwnych” w całej Irlandii, które są podobne do grup “krucjat modlitwewnych” MBM, które zdołały opleść cały świat”.
        https://ostrzezenieprzedmbm.wordpress.com/2013/11/19/maria-bozego-milosierdzia-kobieta-zza-zaslony/

        • Janek pisze:

          Na stronę z „przekazami” Johna Leary trafiłem jeszcze przed 2000 rokiem. Pamiętam jak straszył wtedy kataklizmami a szczególnie wielką katastrofą milenijną na przełomie 1999/2000r. Miało to być rzekomo wszystko zaplanowane przez „złych ludzi” i komputery w które zapisywały rok w postaci tylko 2 ostatnich cyfr miały zawiesić się przy zmianie daty z 99 na 00 co miało spowodować wyłączenie elektrowni, wodociągów, lotnisk, kolei itp. Leary udzielał dobrych rad jak się przygotować na ten chaos. Kiedy jednak rok 2000 nadszedł i nic się nie stało nagle zamilkł jakby zapadł się pod ziemię. Mijały tygodnie i miesiące aż w końcu się odezwał i tłumaczył że miał bardzo dużo pracy i nie miał czasu aktualizować „orędzi” na bieżąco. W końcu pojawiło się jakieś „orędzie” niby ze stycznia 2000r. w którym rzekomy Pan Jezus nieporadnie tłumaczył się że do katastrofy nie doszło bo ludzie za bardzo się na nią przygotowali!!! Jakoś nie potrafiłem sobie wyobrazić Boga któremu ludzie pokrzyżowali plany tym że za bardzo go posłuchali. Od tamtej pory przestałem czytać te brednie. Za jakiś czas jednak zapragnąłem skopiować ten wpis żeby mieć niezbity dowód na kłamstwo – niestety już został usunięty ze strony www. Potwierdzam że Leary to mitoman a czytanie jego „rewelacji” to strata czasu.

        • rzymski katolik pisze:

          Ewo, sama chciałaś (twoje koleżanki psiapsiółki też) „więcej Elizeusza” na tym forum, no to go masz. 🙂
          Wtedy ja byłem tym, który podważa tu „świętych obcowanie” 🙂 .
          Ja nie będę oryginalny:
          Odłóżmy artykuły i brukowce pseudokatolickie oraz religijno-ezoteryczne książki, które nie dają rozwoju wiary a coś przeciwnego.
          WEŹMY DO RĘKI EWANGELIĘ!!!!
          I STUDIUJMY SŁOWO CHRYSTUSA, BOGA ŻYWEGO!!! Żyjmy Nim!
          Nie ma lepszego poradnika na życie.

          Z Panem Bogiem!

        • Maggie pisze:

          @rzymski katolik: jesteś niesprawiedliwy i do tego używasz określeń wskazujących na „autorytatywną pogardę”. Wszak dyskusje służą wymianie poglądów, wyjaśnieniu spraw i nauce, bo całe życie się uczymy. Ewa, ani też Kazimierz, nie wyróżniają w tej materii nikogo, bo to samo kryterium jest stosowane do zadomowionych tutaj, jak i nowych użytkowników czy gości.

          Ciekawe, jak Ty byś się poczuł i zareagował, gdyby wg Twojej nomenklatury, jako równoważnik do psiapsiółek, ktoś użył w stosunku do Ciebie określenia psubrat.
          Pamiętaj zawsze o tym, że: Gdzie miłość wzajemna i Dobroć tam znajdziesz Boga Żywego.

          Jezus jest Panem!

        • Monika pisze:

          Trzeba mieć pokorę, by widzieć w każdym bliźnim swego brata i nie osądzać, bo często sami nie jesteśmy lepsi. Choć niejeden czy niejedna z nas myśli: ja to jestem lepszy i wiem lepiej a tamten to dopiero grzesznik, dobrze, że ja taki nie jestem. Mamy nieustannie badać swoje serce a nie wymierzać policzki na lewo i prawo, lubując się w karceniu, a nawet biczowaniu drugiego.

          Nie wywyższajmy się ponad innych, bo to nie jest Boże – stawiać się ponad innych albo mówić sobie: ja wiem lepiej, ja się nie mylę, ja jestem mądrzejszy, bo nie wiadomo kto ma więcej w sobie pokory a tym bardziej nie wiadomo kto jak skończy i do czego dojdzie. Drogami różnymi Pan Bóg nas prowadzi – a jak często odchodziliśmy od Pana, zbaczając na własne zgubne ścieżki i jak często my sami błądziliśmy?

          Czasem trzeba upaść bardzo nisko, żeby w ogóle powstać.
          Jest wiele takich świadectw, choćby alkoholików, że dopiero upadek na samo dno, że już bardziej nie można staje się jakimś bodźcem do opamiętania, by dzięki Łasce Bożej powstać. Wiemy też, że tam gdzie był większy grzech, to tam jeszcze bardziej rozlała się Łaska.

          Nie osądzajmy więc tak pochopnie, tym bardziej na podstawie samych słów a nie czynów bliźniego albo tego co kto nosi w sercu, bo to wie tylko Pan Bóg.
          Tu na WOWiT są praktycznie nieustanne rekolekcje, co daje nam możliwość przemiany serca, możliwość nauki, choćby pokory i szlifowania innych cnót, bo pamiętajmy, że wciąż mamy zmieniać swoje myślenie, każdego dnia.

          Elizeuszu, zwracasz się do Adminki Ewy, a 5 linijek poniżej piszesz, jakby dalej kontynuując treść do Ewy – tak to wynika z tekstu – by porzucić brukowce a wziąć się za Ewangelię.
          Z tego co wiem, Ewa bez Ewangelii a nawet całego Pisma Świętego nie rusza się z domu, i słucha bardzo często w drodze, od dawna uczestniczy w codziennej Mszy Świętej, więc chyba nie do Niej ten apel.
          Bo kto jak kto ale to Ona z Kazimierzem założyli stronę Ewangelia dla nas, do której odwiedzania zresztą często zachęcają wszystkich.
          Inna sprawa, że niestety skutek nie jest zadowalający – przykro, że Ewy i Kazimierza w tym nie słuchają – bo wystarczy tam wejść, by zobaczyć, że przeważnie tylko do kilku osób jednocześnie czyta tamtą stronę, czasem nikt albo tylko jedna osoba czyta – a naprawdę szkoda, bo może jedni dla drugich staliby się wtedy bardziej wyrozumiali, bliscy, ludzcy, nie rezygnując przy tym z upominania w Ewangelizowaniu.

          Trudno dzisiaj w tym przelewającym się brutalizacją, agresją, wulgarnością, bezwstydem, nieopanowaniem i nieuprzejmością życiu, o łagodność jeden względem drugiego a Pan Jezus jest łagodny, jest wzorem łagodności i subtelności, wrażliwości, czułości i taktu.
          Jest też najlepszym nauczycielem, więc uczmy się od Niego.

          Jezus jest Panem!

        • rzymski katolik pisze:

          Macie potężny dystans do swoich słów, a do moich za grosz.
          Każdy zauważy, że to był żart. Nikogo nie obraziłem.
          Odłóżmy niesamowitości, żyjmy Ewangelią (św. Faustyna jest zaaprobowana przez Kościół, samozwańcy nie).

        • Teresa pisze:

          Monika piszesz mądre komentarze

      • Monika pisze:

        Była już nie raz o tym mowa, że to fałszywy prorok i zwiódł wielu. W tych czasach powszechnego pomieszania trzeba być niezwykle czujnym i bardzo uważać kogo się czyta i słucha, komu chcemy wierzyć.
        Gdy jesteśmy tak blisko Boga, że w czystości serca przyjmujemy Go w Eucharystii i jesteśmy z Nim zjednoczeni, wtedy trudno nas zwieźć, gdy wciąż rozmawiamy z Bogiem, żyjemy w Jego obecności, to w modlitwie Pan Bóg daje nam odpowiedź.

        Pełno jest fałszywych proroków a widocznym znakiem alarmowym jest choćby to, że nie ma w nich pokory, gdy wywyższają się, podając się nie za byle kogo, a nawet samozwańczo mają się za samego papieża.

        Święta Faustyna miała się za najmniejszą – mówiła o sobie: „ja, maleńka nicość” – a nie wynosiła ponad innych, podobnie jak s. Józefa Menéndez, zakonnica i mistyczka obdarzona stygmatami (będącymi pokutą za grzechy ludzkości).
        Obie tak pokorne i oddane Miłości bez końca, i powierzające się całkowicie we wszystkim Jezusowi a nie zawierzające jakimś prorokom.
        Mamy brać przykład ze Świętych, których wskazuje nam na przestrzeni wieków Kościół a nie z jakichś samozwańczych proroków i zwodzicieli, których nie brakuje dzisiaj, a mimo tego wciąż popularnych, jak John Leary.
        Mamy bardzo wielu współczesnych Świętych.

        Poznawajmy i powracajmy do „Dzienniczka”, zwłaszcza teraz w Roku Miłosierdzia
        – to cenny dar dla nas i świata. Poświęćmy chwilę, choćby dzisiaj.
        Mały fragment:

        Zeszyt pierwszy

        201.
        ŚW. FAUSTYNA PRAGNIE UKRYĆ SIĘ PRZED CAŁYM ŚWIATEM

        Pragnę się ukryć tak, aby żadne stworzenie nie znało mojego serca. Jezu, Ty jeden znasz moje serce i posiadasz je całe. Nikt nie wie naszej tajemnicy; jednym spojrzeniem rozumiemy się wzajemnie. Od chwili poznania naszego jestem szczęśliwa. Wielkość Twoja jest pełnią moją. O Jezu, jeżeli jestem na ostatnim miejscu i niżej od postulantek nawet najmłodszych, wtenczas czuje się na swoim miejscu. Nie wiedziałam, że w tych szarych kącikach umieścił Pan tyle szczęścia. Teraz rozumiem, że nawet w więzieniu może buchać z piersi czystej pełnia miłości ku Tobie, Panie. Zewnętrzne rzeczy nie maja znaczenia dla miłości czystej, ona przenika wszystko. Ona dochodzi do samego Boga i nic jej umorzyć nie zdoła. Zapory dla niej nie istnieją, jest swobodna jak królowa i wolne ma przejście wszędzie. Sama śmierć musi skłonić przed nią głowę… (Dz 201)

        202.
        ŚW. FAUSTYNĘ ODWIEDZIŁA JEJ RODZONA SIOSTRA

        Dziś przyjechała do mnie moja rodzona siostra. Kiedy mi opowiedziała zamiary – struchlałam, czy to możliwe. Duszyczka ta piękna wobec Boga, a jednak przyszły na nią wielkie ciemności i nie umiała sobie radzić. Na wszystko patrzyła czarno. Dobry Bóg dał mi ja pod opiekę przez dwa tygodnie mogłam nad nią pracować. Jednak, ile mnie ta dusza kosztowała ofiar, to jeden Bóg tylko wie. Za żadną duszę nie zaniosłam przed tron Boży tyle ofiar i cierpień i modłów, jako za nią. Czułam, że zmusiłam Boga do udzielenia jej łaski. Kiedy to wszystko rozważam, widzę prawdziwy cud. Teraz widzę, jak wielką ma moc modlitwa wstawiennicza przed Bogiem.

        203.
        ŚW. FAUSTYNA ODCZUWA MĘKĘ PANA JEZUSA

        Teraz , w tym poście często odczuwam Mękę Pana Jezusa w moim ciele; wszystko co cierpiał Jezus głęboko przeżywa w sercu moim, chociaż na zewnątrz niczym się nie zdradzają moje cierpienia – wie tylko o nich spowiednik. (Dz 203)

        204.
        MATKA MISTRZYNI UDZIELA DUCHOWYCH RAD ŚW. FAUSTYNIE

        Krótka rozmowa z Matka Mistrzynię. Kiedy ją zapytałam o niektóre szczegóły, jak postąpić w życiu wewnętrznym, ta św. Matka odpowiedziała mi na wszystko z wielką jasnością rzeczy. Powiedziała mi – jeżeli Siostra dalej tak pracować z łaską Bożą będzie, to jest tylko o jeden krok od ścisłego zjednoczenia z Bogiem. Siostra rozumie w jakim to znaczeniu mówię. Niech cecha Siostry będzie wierność łasce Pana. Nie wszystkie dusze Bóg taką drogą prowadzi. (Dz 204)

        205.
        W CZASIE REZUREKCJI ŚW. FAUSTYNA WIDZIAŁA PANA JEZUSA ZMARTWYCHWSTAŁEGO

        + Rezurekcja. Dziś w czasie rezurekcji ujrzałam Pana Jezusa w wielkim blasku, Który zbliżył się do mnie i rzekł: – pokój wam dzieci moje i wzniósł rękę i błogosławił. Rany rąk i nóg i boku były niezatarte, ale jaśniejące. Kiedy się spojrzał na mnie z taka łaskawością i miłością, że dusza moja zatonęła cała w Nim – i rzekł do mnie – wzięłaś wielki udział w Męce Mojej, dlatego daje ci ten wielki udział w chwale i radości Mojej. Cała rezurekcja wydala mi się jedna minutą. Dziwne skupienie ogarnęło moja duszę i trwało przez całe święta. Łaskawość Jezusa jest tak wielka, że to nie da się wypowiedzieć. (Dz 205)

        206.
        PAN JEZUS OBIECUJE ULECZYĆ DUSZE OSŁABŁE

        Na drugi dzień po Komunii św. usłyszałam głos: – córko Moja – patrz w przepaść miłosierdzia Mojego i oddaj temu miłosierdziu Mojemu cześć i chwałę, a uczyń to w ten sposób – zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaść miłosierdzia Mojego. Pragnę się udzielać duszom, dusz pragnę – córko Moja. W święto Moje – w święto Miłosierdzia, będziesz przebiegać świat cały i sprowadzać będziesz dusze zemdlone do źródła miłosierdzia Mojego. Ja je uleczę i wzmocnię. (Dz 206)

        207.
        ŚW. FAUSTYNA MODLI SIĘ ZA DUSZĘ KONAJĄCĄ

        Dziś modliłam się za pewną duszę konającą, która umierała bez Sakramentów św., chociaż ich gorąco pragnęła. Jednak już było za późno. Jest to jedna krewna – stryjenka. Miła ta duszyczka była Bogu. W tej chwili przestrzeń dla nas nie istniała. (Dz 207)

        208.
        ŚW. FAUSTYNA PRZYPOMINA ZNACZENIE DROBNYCH OFIAR

        O wy, drobne codzienne ofiarki, jesteście mi jako kwiaty polne, którymi zasypuje stopy umiłowanego Jezusa. Ja te drobiazgi równam nieraz z cnotami heroicznymi, a to dla ustawicznej ich trwałości – wymagają heroizmu. (Dz 208)

        209.
        ŚW. FAUSTYNA CHCE SZYBOWAĆ W SAM ŻAR SŁOŃCA

        W cierpieniach nie szukam pomocy w stworzeniach, ale Bóg mi jest wszystkim, chociaż mi nieraz się zdaje, że Pan mnie nie słyszy, uzbrajam się w cierpliwość i milczenie, jako gołąb nie skarży się ani ma żal, kiedy mu dziecię biorą. Chcę szybować w sam żar słońca i nie chcę się zatrzymywać na oparach. Nie ustanę, bo na Tobie oparłam się – Mocy moja. (Dz 209)

        210.
        ŚW. FAUSTYNA PROSI PANA JEZUSA O WZMOCNIENIE WIARY

        Gorąco proszę Pana, aby raczył wzmocnić wiarę moja, bym w życiu codziennym i szarym nie kierowała się usposobieniem ludzkim, ale duchem. O, jak wszystko ciągnie człowieka do ziemi, ale wiara żywa utrzymuje duszę w wyższych sferach, a miłości własnej przeznacza miejsce dla niej właściwe – to jest ostatnie. (Dz 210)

        Jezus jest Panem!

        • leszek pisze:

          Św. Faustyno módl się za mną przez wstawiennictwo Maryi Niepokalanej do Jezusa. Spójrz na moją nędzę i słabość wobec ucisku. Uproś dla mnie pomocy abym nie zginął. Jestem w tym co tak przypomina piekło i jak na krawędzi otchłani stoję z pragnieniem ratowania tych dusz, które Pan polecił mojej uwadze. Sam uginam się pod ciężarem słabości, a gdzież siła do ofiary. Ratuj mnie i tych wszystkich wokół, którzy nawet nie wołają o ratunek.

        • Maggie pisze:

          @Leszek: to jest prawdziwie serdeczna modlitwa. Módl się też w podobny sposób do Św.Antoniego: że się zgubiłeś/ zagubiłeś etc , a do tego przed Tabernaculum w cichości też otwieraj serce, błagając o pomoc i uwolnienie od tego co Ciebie dręczy, męczy, czyni niedoskonałym. Jezus zna Twoje słabości, ale mów Mu o nich, że chcesz ale jesteś zbyt słabym np aby być konsekwentnym, że chcesz głęboko wierzyć, ale Twoja wiara ugina się jak trzcina, że chcesz Go tak kochać,wielbić i ufać tak bezgranicznie jak to jest tylko moźliwe dla człowieka.
          Nie trać nadzieii, bo proście a będzie wam dane, pukajcie a znajdziecie, szukajcie a znajdziecie. Pamiętaj też o dziękuję, przepraszam, proszę – zawsze może być gorzej, wbrew temu co czujemy czy myślimy, ale OBY nie było gorzej tylko lepiej. Wytrwałości.
          Jezus jest Panem!
          +++

        • Maggie pisze:

          Ipad złosliwiec, coś mi zmienia: pukajcie a otworzą wam,

        • Monika pisze:

          W Twoich intencjach, Leszku. +++

        • Sylwia pisze:

          Rzymski katoliku, Masz rację Ewangelia na pierwszym miejscu. Ale czasem potrzeba czytania czegoś innego np. jakiegoś wartościowego artykułu jest dla nas pomocna. Nie mówię tu o środkach przekazu gdzie groch z kapustą.
          Monika ma rację Św. Siostra Faustyna jest dla nas wzorem i to dzięki niej możemy czerpać wspaniałą wiedzę na temat Miłości Bożej. Co do samozwańczych wizjonerów, którzy obwołują się z papieżami to takich należy unikać by nie wpaść w problemy duchowe.
          Nie raz czytam wypowiedzi Elizeusza, owszem czasem się gubi i wstawia informacje które są nie zgodne z naszą wiarą. Ale każdemu może się zdarzyć i każdy z nas jest tym poszukującym który się może zgubić. Bo w internecie jest masa fałszywych proroków którzy zwodzą i czasami ciężko odróżnić prawdę od fikcji.Ale Elizeusz wstawia też i wartościowe informacje bo i na takie się natknęłam. Poza tym każdy z nas ma prawo pisać, oczywiście nie naruszając zasad forum.

          Swoją drogą ,Pan Bóg daje nam wspaniałe odpowiedzi właśnie przez słowa Pisma Świętego. Ostatnio właśnie miałam nie lada problem i dzięki Słowu Bożemu ten problem został rozwiązany.Dostałam potwierdzenie kilka razy.Nie szukając po omacku a właśnie słuchając czytania w Kościele była to dla mnie wspaniała lekcja. Pan Bóg jest naszym nauczycielem i przyjacielem. Właśnie tam padło słowo na temat fałszywych proroków, co wiele mi wyjaśniło w pewnej sprawie. I teraz mam przekonanie że to właśnie była dla mnie odpowiedź.

  5. Anna pisze:

    +++ we wszystkich intencjach administratorów i czytelników Wowit, blogosławionej soboty

  6. wobroniewiary pisze:

    Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

    (na rozpoczęcie nowenny)
    O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.
    Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.

    Dzień trzeci — 9 lipca
    „Matka nigdy nie odchodzi — ani od kołyski, ani z Kalwarii, ani od grobu swojego dziecka”.
    Stefan kard. Wyszyński
    Maryjo, Mistrzyni Karmelu i Matko nasza, prze­pełniona dobrocią dla nas, która raczyłaś przyjąć ofia­ry złożone Ci przez synów Twego zakonu, błagamy Cię, o Pani nasza, przemień nasze dusze w świątynie Boga żywego, aby przyozdobione kwiatami cnót i do­brych uczynków mogły godnie przyjąć Boski Maje­stat; abyśmy wielbiąc i miłując Boga, mogli wiernie Mu służyć i nigdy naszych świątyń duszy nie skalać grzesznym przywiązaniem do stworzeń.
    O Matko! Tyle w nas słabości, tyle nędz i mroków! Ty możesz umocnić nasze dusze i serca. Zawierzamy Ci całkowicie. Amen.
    Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu…

  7. Jacek pisze:

    Czy ksiądz proboszcz znając grzeszne czyny członków kościoła , może udzielać Komunii?
    Pora by księża rzucali Prawdę w kościele prosto w oczy z ambony, by zło z niego uciekło.

    • Maggie pisze:

      Jacku, chyba nie myślisz o czynach znanych ze spowiedzi św.?
      Prócz tego ksiądz nie ma pewności, że ktoś był u spowiedzi św, bo nie koniecznie u niego samego, albo np w innej parafii i czy dostał rozgrzeszenie. Tak, że to jest dylemat.
      Jeśli jest coś ewidentnego i manifestującego się to oczywiście, że moźe np w przypadku znanej apostazji lub anatemy.

      • Maggie pisze:

        Pamiętaj o jednym, że na księdzu ciąży straszliwa odpowiedzialność i nie Ty ale sumienie będzie mu dyktować co robić i to on, a nie Ty, będzie odpowiadać przed Bogiem, kiedy będzie rozliczany.
        Jeśli wiesz o czymś co nie jest plotką np, że ktoś jest masonem (ale oni się z tym kryją) albo, że istnieje przeszkoda, iż ktoś nie może zawrzeć ślubu kościelnego, to możesz księdza poinformować – bo to Twój obowiązek, a do niego wyjaśnienie i decyzja.

        Jezus jest Panem!

      • Sebro pisze:

        Jemu chodziło o tego proboszcza z opowieści głównego tematu. Skoro rzucił temat na ambonie to znaczy że wszyscy o wszystkim wiedzą. W tym momencie nie powinien im żaden kapłan owej parafii udzielać Komunii Świętej.

        • Jacek pisze:

          Sebro
          Dziękuję za wyjaśnienie, zanim zdążyłem odpowiedzieć.
          Pozdrawiam

  8. Iwona pisze:

    Ja trochę nie na temat. Ma problem i proszę o poradę. Byłam dzisiaj na mszy za zmarłych dziadków. Niedawno byłam u spowiedzi i długo rozmyślałam, czy powinnam przystąpić do Komunii – często mam takie wątpliwości, bo mam świadomość, że nie zawsze zachowałam się tak, jak powinnam była. W końcu nie przystąpiłam, bo swoje zrobiła też obecność wielu członków rodziny (zawsze przechodzenie przez cały kościół jest to dla mnie dość stresujące), a dodatkowo jeszcze bracia i siostry cioteczne rzadko przyjmują komunię, rozmawiali podczas mszy i trochę bałam się reakcji.-wiem, że to głupie. ale bałam się wyjść na dewotkę. Chciałam, ale nie potrafiłam, towarzyszyła mi ulga, że nie muszę maszerować i eksponować swojej osoby, a jednocześnie było mi przykro, że nie skorzystałam z łaski Bożej. :-/ Czy to jest grzech ciężki? Nie można jutro przyjąć Komunii?

    • wobroniewiary pisze:

      Można, tylko porozmawiaj o tym szczerze podczas spowiedzi świętej, o swoich odczuciach i pamiętaj jedno, każdy z nas grzeszy i popełnia „wykroczenia grzechowe” i po to jest spowiedź powszechna na początku Mszy św. a gdy są to już „przestępstwa grzechowe” a nie wykroczenia czyli grzechy ciężkie – idziemy najpierw do spowiedzi.
      Proś też Ducha Św. o łaskę niewstydzenia sie wiary i niezapierania się Boga bo to sam Jezus powiedział:

      Mt 10, 26-33 Nie bójcie się ludzi

      Jezus powiedział do swoich apostołów:
      «Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.
      Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
      Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

    • Ufająca Bogu pisze:

      Iwono, często jest tak, że osoby, które nie mogą z jakiś powodów przyjąć Komunii, mogą przyjąć komunię duchową. Jeśli spowiedź byla naprawdę szczera i prawdziwa, nie powinnaś się przejmować osobami, które stoją obok czy członkami rodziny, którzy nie przystępują do sakramentów. Jako nastolatka, sama czasem przed znajomymi bałam się przyznać do głębszej wiary, którą nosiłam w sercu. Nie wiem, może bałam się braku akceptacji… Po jakimś czasie stwierdziłam, że jednak nie. To Bóg jest Panem i do niego należę, a nie garstka znajomych, którzy mogą być,a za chwilę ich nie ma. Całą wiarę należy pokładać w Bogu. Teraz po latach wiem, że trzeba też dawać przykład/świadectwo innym. Przestałam przejmować się tym, co pomyślą inni. Wiara należy do mnie i powinnam się z nią dzielić bliskimi. Jeśli nie chcą – to już ich sumienie, nie moje. W ewangelii św. Mateusza jest takie piękne zdanie: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. ”
      Zawsze pozostanie w mej pamięci.

      • Sylwia pisze:

        Iwona, też kiedyś miałam ten problem. Dziwnie się czułam widząc wzrok kogoś kogo znam. I nigdy nie zapomnę wzroku pewnej kobiety która dziwnie patrzyła na mnie, miałam wrażenie że idę do Komunii Świętej brudna , choć tak nie było bo oddałam Panu Bogu wszystko co miałam. Dopiero po czasie zrozumiałam że inni ludzie mogą myśleć sobie co chcą ważne jest nasze sumienie i nasze postępowanie. Ludzie są ludźmi często popełniają błędy. Nikt z nas nie jest kryształem. Ale od tego zdarzenia przestałam zwracać uwagę na to co myślą inni, gdy idę do Komunii Świętej to raduję się bo idę na spotkanie z Panem <3. W tedy nie interesuje mnie otoczenie.

    • Sebro pisze:

      Nie patrz na ludzi, bo w przeciwnym wypadku wpadniesz w głęboki dół. W takich sytuacjach pomocne są słowa Jezusa: „kto przyzna się do mnie przed ludźmi, i ja przyznam się do niego przed Ojcem…”
      Msze za dusze zmarłych są dla nich wyjątkowe, bo te dusze czekają na przyjęcie Komunii Świętej w ich intencji. To są zdroje orzeźwiających wód na palący ogień czyśćca.
      W tym roku prawdziwym błogosławieństwem są Kościoły Jubileuszowe gdzie na każdej Mszy można uzyskać odpust zupełny (oczywiście raz dziennie). Tak sobie myślę, że dzięki temu czyściec w dużej mierze opustoszeje, by zwolnić miejsce dla nas czekających na ostatnią rozgrywkę. Oczywiście to w przenośni 😉 No i wiadomo, że lepiej celować prosto w Niebo.

    • Jacek pisze:

      Iwona
      Ofiaruj siebie Jezusowi i Maryi (przyjmij szkaplerz bo teraz jest okazja), a znikną wszelkie
      lęki .Odwagi , bo Bóg na nas czeka spragniony , każdej Duszy.
      Pozdrawiam

    • mariaP pisze:

      @Iwona ,wszystko jest darem. Ducha Swietego , odwaga również.
      Zanim zstapil Duch i Pierwsi Uczniowie Pana , tchórzyli .
      Na modlitwie do Ducha Świętego rozkwitają pustynie … Odwagi !

  9. robb pisze:

    Przecuuuudowny film.Oglądnijcie proszę.Bóg nas kocha .
    https://gloria.tv/video/qjLpjvMFCGiZ33zYRsSxyZFRJ

  10. Anna pisze:

    Boże, miej w opiece całą moją rodzinę, bądź przy nas blisko, daj siłę aby móc Ci służyć wiernie, otocz opieką moje córki aby nie traciły wiary. Dla wszystkich proszę o dary Ducha Świętego, dziękuję za spotkanie przyjaciółki z lat szkolnych, która przeżywając podobne jak ja rozterki życiowe, rozumie mnie jak nikt.

  11. leszek pisze:

    Czy ktoś z Was drodzy może mi pomóc – potrzebuję napisać wypowiedzenie umowy o wykonanie prac w języku niderlandzkim (jestem na kontrakcie jako samozatrudniony na działalności w Polsce, a tutaj w ramach LIMOSA)? Ktoś tutaj obiecał mi spotkanie i pomoc, ale się nie wywiązał z obietnicy. Przewertowałem internet, ale nic nie znalazłem. Mam oczywiście listę tłumaczy przysięgłych, ale nie wiem czy stać mnie na takie formalne koszty. Jutro podzwonię, ale chciałem nadać sygnał wśród rodziny WOWiT.

  12. babula pisze:

    Kochani poradźcie mi. W swoje 66 urodziny mąż kupił dwa podkoszulki z cyfrą 66 z przodu i z tyłu. Nie podoba mi się, że są ozdobione szóstkami i powiedziałam mu, że 6 to cyfra szatana i żeby ich nie nosił ale uparł się, że będzie nosił bo jemu chodzi o datę urodzin a nie o oddawanie czci diabłu. Czy wystarczy jeśli pomodlę się nad tymi koszulkami i pokropię woda egzorcyzmowaną?
    Z drugiej strony może on ma rację i niepotrzebnie się martwię bo ważna jest intencja z jaką coś się robi? W końcu gdy je kupował myślał o swoich urodzinach.

    • wobroniewiary pisze:

      Przecież to dwie a nie trzy szóstki.
      Ja wracając do domu zahaczyłam dziś na trasie do kościoła, gdzie świadectwo dawała Patrycja Hurlak, panie przed kościołem miały w koszyczku do wylosowania słowo Boże.
      Patrycja tyle mówiła o okultyzmie, o przesądach a tu ci kobieta pyta „a którą ręką ciągnąć, żeby dało szczęście”
      Na deptaku w Krynicy grają pięknie Indianie, sprzedają swoje płyty + gratis łapacze snów.

      Dlatego dobrze, że pytasz, bo łatwo zbłądzić, ale chcesz to pokrop mężowi te podkoszulki jednak nie doszukuj się w nich diabła 😉

      • Zinka pisze:

        Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej
        (na rozpoczęcie nowenny)
        O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.
        Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.

        Dzień czwarty— 10 lipca
        „Równowaga stojącej pod krzyżem Maryi pomaga całemu światu”.
        Stefan kard. Wyszyński
        Maryjo, Chwało Karmelu i Matko nasza, która w do­wód szczególnej miłości do dzieci odzianych Twą świę­tą szatą, raczyłaś zaszczycić je mianem Twego najsłod­szego Imienia, prosimy Cię pokornie, obudź w naszych sercach pragnienie, abyśmy we wszystkich uciskach i dolegliwościach życia u Ciebie szukali wsparcia, ulgi i pociechy. Zachęcaj nas Twym życiem i przykładem do pełnienia dobrych uczynków i spraw, o Matko Miło­sierdzia, abyśmy naśladując Twoje święte cnoty, stali się godni zaszczytnej nazwy synów Twoich; abyśmy zapisani zostali w księdze żywota, pomiędzy Twymi dziećmi i braćmi Jezusa Chrystusa.
        Usłysz nasze błagania. Ty na Kalwarii w wielkim bólu stałaś się dla nas Matką. Ty najlepiej rozumiesz nasze cierpienia. Osłaniaj nas przed pokusami złego i zaprowadź nas do Twego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.
        Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu…

  13. Anna pisze:

    Dziękuję za dobrze przeżyty dzień, Matko Najświętsza miej w opiece; Anię, Asię, Anię, Ewelinę, Agnieszkę, pozwól wspólnie odnaleźć sens trudnych doswiadczeń i błogosław ich poranionym rodzinom. Wyjednaj u Syna wszystko to, co potrzebne do spokojnego życia.

  14. seba pisze:

    Mîchā’ēl

    „Michał jest oddechem ducha Zbawcy, który pod koniec świata pobije i zniszczy Antychrysta, tak jak na początku uczynił z Lucyferem”. Św. Tomasz z Akwinu.

    „Gdy Jozue przebywał blisko Jerycha, podniósł oczy i ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: «Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie naszych wrogów?» A on odpowiedział: «Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich i właśnie przybyłem».
    Moim wielkim pragnieniem w sercu jest przywròcenie po mszy egzorcyzmu papieża Leona Xlll do Św.Michała Archanioła.
    Proszę, proście proboszczòw.

  15. wobroniewiary pisze:

    Kolejny kapłan ostrzega przed nakładaniem rąk na głowę przez osoby świeckiej!

    Wspomniał Ksiądz o nałożeniu rąk. To szczególny rodzaj modlitwy?

    Tak, podkreślę jednak raz jeszcze, że mówię o kładzeniu rąk na głowie osoby, w intencji której prowadzona jest modlitwa, przez kapłana. Podchodzę do tej kwestii bardzo rygorystycznie, szczególnie podczas formacji wspólnot Odnowy w Duchu Świętym. My, kapłani, nie kładziemy na kogoś rąk dlatego, że leczą, ale czynimy to, ponieważ zostały one namaszczone olejem świętym w dniu przyjęcia święceń kapłańskich. Nakładamy więc ręce w imię Jezusa. Natomiast osoba świecka, jeśli odczuwa taką potrzebę, może położyć rękę na przykład na ramieniu osoby, nad którą się modli, i czyni to jedynie jako znak wspólnoty. Trzeba bowiem wielkiej ostrożności w tym, komu pozwalamy położyć rękę w geście modlitwy na naszej głowie. Prowadząc formację dla posługujących w odnowie charyzmatycznej, spotkałem się z przypadkiem, kiedy jeden z liderów okazał się osobą opętaną. Wcześniej był bowiem bioenergoterapeutą. Po nawróceniu przez wiele lat kładł ludziom ręce na głowę nieświadomy, że w tym czasie dzieje się to samo, co wcześniej w jego gabinecie bioenergoterapeutycznym. Potrzebne były egzorcyzmy, żeby został wyzwolony.

    http://www.fronda.pl/a/zly-duch-chcial-go-zabic-Nie-mogl-bo-chroni-go-Maryja,74810.html

  16. seba pisze:

    O. Daniel Galus : O bioenergoterapeutach i Islamie: http://youtu.be/_RL7yZU1Kxg

  17. seba pisze:

    Panie Jezu, niech Twoja Krew spłynie na nasze dusze, aby je umocnić i wyzwolić, na czarownikòw, czarownice aby uczynić ich bezsilnymi i na demona, aby go powalić na ziemię!Amen.

  18. seba pisze:

    Zapraszam, wszystkich do wspólnej modlitwy do Świętego Michała Archanioła, w której jednym wspólnym głosem będziemy prosić o poskromienie zakusów Szatana i jego złych duchów wobec ludzkości. Jest to III wieczór poświęcony temu wołaniu o pomoc i przyjście Archanioła Michała do naszego życia naszych domów z prośbą o pomoc w pokonaniu zła w naszym życiu i i rodzinach. Zaproszenie kierowane jest do wszystkich: wierzących, powątpiewających, ale dostrzegających zło w życiu swoim i bliskich. Modlitwa ta odbędzie się 31 lipca 2016 roku o godzinie 21:00. Zaproszenie obejmuje całe rodziny, prosimy o przygotowanie wizerunku Świętego Michała Archanioła i odmówienie dziesięciokrotnie modlitwy zwanej egzorcyzmem Leona XIII.
    ” Święty Michale Archaniele!
    Wspomagaj nas w walce,
    a przeciw zasadzkom i niegodziwości
    złego ducha bądź naszą obroną.
    Oby go Bóg pogromić raczył,
    pokornie o to prosimy,
    a Ty, Wodzu niebieskich zastępów,
    szatana i inne duchy złe,
    które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą,
    mocą Bożą strąć do piekła. Amen.”
    Modlitwa ta zapoczątkowana została w Brazylii gdzie odbyły się już dwie takie wieczorne modlitwy.
    Proszę dołóżmy wszelkich starań aby w każdym domu, w każdym zakątku świata rozległo się wołanie do Świętego Michała Archanioła.

    • Anna pisze:

      Święty Michale Archaniele, za Twoją przyczyną proszę oddal wszelkie działanie złego wobec mojej rodziny. Proszę ochroń nas swoją tarczą, nie pozwól niszczyć prawdziwych wartości, daj siłę przetrwać, proszę wyjednaj nam u Boga wszystkie potrzebne łaski, zdrowie i błogosławieństwo na każdy dzień, szczególnie dla moich poranionych zachowaniem ojca córek, dla mnie, dla wiarołomnego i cudzołozącego ojca, akceptującej to jego matki, jego i moich sióstr z rodzinami i moich schorowanych rodziców. Dziękuję za moich przyjaciół, którzy towarzyszą mi w modlitwie, odpłać im wsparciem .Proszę osloń swą tarczą maleńką Zuzię, ktorej chrzestni już na chrzcie otwarli furtkę złemu, falszując podpis i jawnie mowiąc że nie wierzą, oklamując księdza a traktując sakrament chrztu jako wyłącznie tradycję. Niech Anioł Stróż czuwa nad tym dzieciątkiem aby nie rzutowało to na jego życie.

  19. Bogumiła pisze:

    Wczoraj podczas Mszy Świętej Pan Jezus uzdrowił kręgosłup mojego syna, wyprostował go. Syn modlił się o uzdrowienie kręgosłupa a potem bardzo zaczął go boleć. Jakie było nasze zdziwienie jak w domu zobaczyliśmy, że kręgosłup jest prosty! Chwała Ci Panie Jezu! Dziękujemy Ci za Twą Łaskę! ❤ ❤ ❤

    Czy z taką wiarą podchodzimy do każdej Mszy Święte? Czy wierzymy, że Pan działa i może nas uzdrowić czy raczej jest to dla nas powszednie, ot kolejna Msza? Jakże mocno musimy się nawracać każdej chwili z naszego niedowiarstwa!
    Jezu daj nam swojego Ducha, Ducha Wiary i Ducha Odwagi, Ducha Miłości i Ducha Miłosierdzia.

    • Sylwia pisze:

      Bogumiło Chwała Panu! to wspaniałe i wzruszające jak Pan Bóg się o nas troszczy i chce naszego zdrowia. On wie czego potrzebujemy.
      To wspaniała nauka dla nas że każda Msza Święta jest dla nas spotkaniem z Panem.

    • kasiaJa pisze:

      NIech Bóg będzie uwielbiony!!! Chwałą Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

    • Janina pisze:

      Chwala Panu!Sama doswiadczylam dotkniecie Pana Jezusa lo Podniesieniu kilka raz.To Pan czynil w rozny sposob. Bylo goroce albo cialo bylo nalietym jakby cos chciala wyrzycic.

    • an m pisze:

      Bogu niech będą dzieki !!!!!!

  20. kasiaJa pisze:

    DZISIAJ WSPOMNIENIE ŚW. BENEDYKTA z NURSJI
    11 lipca -Święty Benedykt z Nursji, opat, patron Europy

    Benedykt z Nursji należy do najgłośniejszych postaci w Kościele łacińskim. Wsławił się niezwykle mądrą i wyważoną regułą, która stała się podstawą dla bardzo wielu późniejszych rodzin zakonnych na Zachodzie. Przez założony przez siebie zakon Benedykt przyczynił się nie tylko do pogłębienia życia religijnego w Kościele, ale i szeroko rozumianej kultury. Jego synowie duchowi zasłużyli się najwięcej dla pozyskania Chrystusowi ludów germańskich. Te racje skłoniły Pawła VI do tego, by w 1964 r. wyróżnić św. Benedykta zaszczytnym tytułem głównego patrona Europy.
    Chociaż św. Benedykt zajmuje w dziejach Kościoła katolickiego poczesne miejsce, udokumentowane wiadomości o nim są nikłe. Podstawowym źródłem jest dzieło św. Grzegorza I Wielkiego, papieża, przedtem mnicha benedyktyńskiego, który żył w czasach bliskich św. Benedykta. Niestety, Dialogi św. Grzegorza nie miały na celu podania biografii, ile raczej opis życia Benedykta; stąd mało w nich danych historycznych, a wiele wątków wręcz legendarnych.

    Ojciec Benedykta był właścicielem ziemskiej posiadłości w Nursji. Benedykt urodził się ok. roku 480 wraz ze swoją bliźniaczą siostrą, św. Scholastyką. Pierwsze nauki pobierał w rodzinnym miasteczku. Na dalsze studia udał się do Rzymu. Nie pozostał tu długo. Opuścił Wieczne Miasto, gdyż chciał oddać się Panu Bogu na wyłączną służbę jako asceta. Udał się ok. 60 km na wschód w kierunku Tivoli i osiadł w przysiółku Enfide (dzisiaj Affile) przy kościele świętych Piotra i Pawła u stóp wzgórz Prenestini. Z niewiadomych bliżej przyczyn opuścił jednak i to miejsce i przeniósł się do Subiaco. Znalazł tu nie tylko ciszę, ale również dogodną grotę, gdzie mógł zamieszkać i oddać się wyłącznie kontemplacji. Z rąk jakiegoś mnicha przyjął też habit. Obrana przez niego grota zapewniała mu zupełny spokój. Przebywał tam przez trzy lata. Miejscowi górale, wypasający kozy, zaopatrywali go w konieczną żywność.
    Z czasem zaczęli przyłączać się do Benedykta uczniowie. Pod jego kierunkiem utworzono 12 małych klasztorów po 12 uczniów każdy. Na czele każdego z nich Benedykt postawił przełożonych, od siebie bezpośrednio zależnych. Tak więc z pustelnika przeobraził się w cenobitę, czyli w ascetę zamieszkującego pustynię wraz z innymi. Nie znamy przyczyn, dlaczego Benedykt opuścił również i to miejsce. Św. Grzegorz wymienia niechęć miejscowego duchowieństwa. Benedykt zabrał ze sobą najgorliwszych i najbardziej oddanych uczniów i przeniósł się z nimi na Monte Cassino do ruin dawnej fortecy rzymskiej. Benedykt rozpoczął budowę nowego klasztoru od wyburzenia pogańskiej świątyni Jowisza i Apollina. Mieszkańcy miasteczka, leżącego u stóp góry, przychodzili tutaj dla składania ofiar. Był to rok 525 lub 529. W tym czasie na Wschodzie cesarz Justynianin I Wielki zamykał ostatnią pogańską szkołę filozoficzną w Atenach.
    Kiedy stanął już klasztor i kościół, a mury nowej placówki zaczęły się zapełniać adeptami, Benedykt postanowił ułożyć regułę. Miał już sporo doświadczenia. Długie lata rządów na Monte Cassino pozwoliły w praktyce wypróbować przepisy. Roztropny prawodawca zmieniał je i stale doskonalił. Tak więc reguła benedyktyńska przeszła okres długiej próby i doświadczeń. Wprawdzie jej oryginał zaginął, spłonął bowiem w roku 896 w czasie pożaru klasztoru w Teano, jednakże zachowało się wiele jej odpisów.
    Zasadniczą cechą Reguły św. Benedykta jest umiar. Nie jest ona tak surowa jak reguły św. Kolumbana, Kasjana czy prawodawców rodzin mniszych Wschodu. Nie preferuje studiów jak reguła Kasjodora. We wszystkim: w modlitwie, uczynkach pokutnych, w pracy i w spoczynku, w posiłku i piciu zaleca umiar: „złoty środek”. Celem zasadniczym, jaki Założyciel wytyczył swoim synom duchowym, jest służba Boża. Całe życie mnicha, jego wszystkie chwile i czynności winny zmierzać do tego, by głosiły chwałę Stworzyciela. Dewizą Patriarchy było: Ora et labora – módl się i pracuj. Ze szczególną pieczołowitością strzegł kultu liturgicznego, co pozostało do dni obecnych pięknym dziedzictwem jego zakonu. Poważną część dnia zakonnika przeznaczył na lectio divina – czytanie Pisma Świętego. Wprowadził do zakonu profesję – prawem zagwarantowaną przynależność do zakonu oraz stabilność miejsca, czyli zobowiązanie mnichów do pozostawania w jednym klasztorze aż do śmierci. Reguła św. Benedykta stała się podstawą dla wielu innych.
    Sława Benedykta rozchodziła się szeroko. Powiększać ją miały cuda, o których wspomina św. Grzegorz. Miał m.in. przepowiedzieć najazd Longobardów. Ich wódz po śmierci Benedykta faktycznie najechał Monte Cassino; benedyktyni byli zmuszeni opuścić klasztor i ratować się ucieczką do Rzymu (587). Benedykt miał założyć także opactwo w Terracina, a zdaniem niektórych również w Rzymie (opactwo św. Pankracego przy Lateranie).
    Benedykt zmarł 21 marca 547 r. w kilka tygodni po śmierci swojej siostry, św. Scholastyki, założycielki żeńskiej gałęzi benedyktynów. Pochowano ich razem we wspólnym grobie na Monte Cassino. Kiedy Longobardowie zniszczyli klasztor (587), mnisi benedyktyńscy z Francji ze czcią przenieśli relikwie św. Scholastyki i św. Benedykta do Francji. Śmiertelne szczątki św. Scholastyki umieścili w klasztorze w Le Mans, a św. Benedykta – we Fleur. Tam są do dnia obecnego. W latach późniejszych część relikwii obu świętych oddano opactwu na Monte Cassino. Na pamiątkę przeniesienia relikwii św. Benedykta w dniu 11 lipca 673 r. do Fleur zakon obchodzi w liturgii pamiątkę „przeniesienia relikwii”. Na ten właśnie dzień Paweł VI ustanowił doroczne święto św. Benedykta.
    Zaraz po śmierci Benedykt odbierał od swoich duchowych synów cześć ołtarzy. Do jego grobu napływali liczni pielgrzymi. Sławę jego rozniosły Dialogi św. Grzegorza, w których jest mowa nawet o cudach, jakie Benedykt za życia działał. Rychło kult św. Benedykta stał się też własnością całego Kościoła. Ku czci Patriarchy ułożono mnóstwo hymnów, sekwencji i modlitw. Benedykt jest w naszych czasach czczony jako patron Opus Dei, jako patron pracujących, a nawet jako orędownik umierających. Pius XII ogłosił go patronem speleologów (1957) i architektów włoskich.
    Reguła św. Benedykta wywarła poważny wpływ na całe życie Europy Zachodniej. Dzieło św. Benedykta jest imponujące i niepowtarzalne. Benedyktyni przez długie wieki (wiek VI-XII) byli najpotężniejszą rodziną zakonną na świecie. Ich klasztory dochodziły do liczby kilku tysięcy, a liczba mnichów dochodziła do wielu dziesiątków tysięcy. Z modelu życia benedyktyńskiego wyrosły inne rodziny zakonne, m.in. benedyktynki (klauzurowe i czynne), cystersi, kameduli, oliwetanie, sylwestryni i trapiści. Zakony te wydały kilka tysięcy świętych i błogosławionych, dały Kościołowi ponad 20 papieży. Wśród świętych benedyktyńskich wypada wymienić: św. Grzegorza I Wielkiego (+ 604), doktora Kościoła; św. Augustyna z Canterbury, apostoła Anglii (+ 605); św. Bedę Czcigodnego, doktora Kościoła (+ 735); św. Bonifacego, apostoła Niemiec i głównego patrona tego kraju; św. Wojciecha – apostoła Czech, Węgier, Polski i Prus, męczennika (+ 997); św. Piotra Damiani, doktora Kościoła (+ 1072); św. Romualda, założyciela kamedułów (+ 1027); św. Jana Gwalberta (+ 1073), założyciela nowej gałęzi zakonnej; św. Anzelma, doktora Kościoła (+ 1109); św. Matyldę (+ 968); św. Hildegardę z Bingen, doktora Kościoła (+ 1179); św. Gertrudę Wielką (+ 1302).
    W Polsce najbardziej znanym opactwem benedyktyńskim jest Tyniec. Do Polski benedyktyni przybyli wraz ze św. Wojciechem (+ 997). Za czasów Bolesława Chrobrego założyli klasztor po kamedułach w Międzyrzeczu. Zamieszki, jakie po śmierci tego króla powstały, i nawrót pogaństwa, doprowadziły do upadku klasztoru. W XI wieku widzimy benedyktynów w Trzemesznie, w Łęczycy (Tum), w Gnieźnie, w Tyńcu, na Łysej Górze, w Czerwińsku, Płocku, Kruszwicy, w Krakowie, Sieciechowie, we Wrocławiu, Oleśnicy, Lubiniu i w Gdańsku. Obecnie istnieją ich opactwa w Tyńcu, Lubiniu koło Kościana oraz Biskupowie.

    W ikonografii św. Benedykt przedstawiany jest w habicie benedyktyńskim, w kukulli, z krzyżem w dłoni. Jego atrybutami są: anioł, bicz, hostia, kielich z wężem, księga, kruk z chlebem w dziobie, księga reguły w ręce, kubek, pastorał, pies, rozbity puchar, infuła u nóg z napisem „Ausculta fili” – „Synu, bądź posłuszny”, wiązka rózg.
    http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/07-11a.php3

    • Zinka pisze:

      Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej

      (na rozpoczęcie nowenny)
      O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.
      Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę.
      Dzień piąty — 11 lipca
      „Jak bardzo postać Maryi promieniuje światu właśnie dziś, gdy tylu mądrych i roztropnych ludzi żenuje się mówić o ubożuchnym Dziewczęciu, które Bóg wypa­trzył sobie w Nazarecie i uczynił Matką Syna Swego”.
      Stefan kard. Wyszyński
      Maryjo, Twierdzo Karmelu, która pośród ataków nieprzyjacielskich osłaniałaś tarczą swej opieki zakon karmelitański i ocaliłaś go od upadku, prosimy Cię po­kornie, o Pani i Orędowniczko nasza, broń nas od nie­przyjaciół duszy i ciała: abyśmy służyli Bogu w poko­ju i bezpieczeństwie na większą Jego cześć i na chwa­łę Twoją.
      Królowo Karmelu! Przychodzimy do Ciebie i skła­damy w Twoje Matczyne dłonie nasze przyszłe losy, losy Kościoła i naszej Ojczyzny. Ulżyj nam w dźwi­ganiu krzyża, który nosimy, i ukaż blask zwycięstwa prawdy, dobra, piękna i pokoju. Amen.
      Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu…

      • wobroniewiary pisze:

        Droga Zinko, wielkie Ci Bóg zapłać, nie znam Cię wcale, chyba piszesz u nas 2 czy 3-ci raz na stronie ale pięknie co dnia kontynuujesz wklejanie Nowenny do MB Szkaplerznej
        Bardzo Ci dziękuję, ja dziś już wróciłam, ale wchodząc na stronę robiąc wpis dzięki Tobie mogłam odmówić i ja tę Nowennę
        Niech Bóg będzie uwielbiony w Tobie i w tej Nowennie, której nie przeoczę dzięki Twemu zaangażowaniu

        • Zinka pisze:

          Ewo , nie ma co się dziwić , że mnie nie znasz. Od niedawna czytam Waszą stronę i się z nią identyfikuję . Troszkę nas różni tylko pogląd dotyczący wspólnoty Dotyk Boga do której należę przez Skypa . Ile zawdzięczam tej wspólnocie wcześniej już pisałam .☺ Niech dobry Bóg błogosławi to dzieło , które z Karzimierzem z takim zaangażowaniem z prowadzicie , a Matka Najświętsza niech Was otacza płaszczem Swojej opieki . Amen ☺

        • wobroniewiary pisze:

          Doczytałam, leżysz w łóżku, chora unieruchomiona przez kręgosłup, przez skypa łączysz się z tą wspólnotą i niech będzie ona uwielbiona, bo jak to czytałam, to łzy wzruszenia mi popłynęły ❤

        • Zinka pisze:

          Bardzo przepraszam za błędy w poniźszym wpisie , ktore zauwaźyłam po czasie. Szczególnie przepraszam KAZIMIERZA .Mam nadzieję , źe nie przestanie mnie lubić ☺

        • Zinka pisze:

          Tak to prawda Jestem po operacji i dwóch reoperacjach kręgosłupa . I tylko Bóg jeden wie jak cierpię … Ale nie o tym chciałam pisać. Jeśli ktokolwiek jeszcze będzie czytał ten mój wpis , to chciałabym Was przestrzec przed operacją kręgosłupa . Pamiętajcie , że to jest zawsze ostateczność !!! Nawet , gdy was kieruje jeden lekarz to poradźcie się jeszcze dwóch innych . Niech mój przypadek będzie dla Was ostrzeżeniem.

  21. Iwona pisze:

    dziś wspomnienie Polaków pomordowanych w straszny sposób na Wołyniu…..

  22. Teresa pisze:

    Zinka to dla Ciebie

    • Zinka pisze:

      Bardzo dziękuję Tereniu .Wierzę , że przez Twój wpis – Bóg potwierdza iź mam nadal odmawiać te modlitwy , które poleca w tym filmiku Ojciec Witko ☺ Przecież w życiu nie ma przypadków.

  23. Teresa pisze:

    Zinka jeszcze Ci polecam Koronkę Wyzwolenia , a może i znasz tą modlitwę

    • Zinka pisze:

      Koronka Wyzwolenia poznałam na tym forum . Czasami ją odmawiam ale powinnam chyba codziennie , prawda ?

      • wobroniewiary pisze:

        Zinka odmawiaj taką modlitwę, jaką Ci dyktuje serce.
        O. Witko mówi, że nie konkretna modlitwa ale konkretna wiara uzdrawia, nie mam nic przeciwko Koronce Wyzwolenia, sama ją mam od Tereski i odmawiam ale piszę to o czym mówią kapłani

  24. Teresa pisze:

    Zinka dla Ciebie …/nie dam Ci spokoju/

    • Zinka pisze:

      Nie dawaj mi spokoju… pozwalam Ci 😊 Wzruszające świadectwo Bardzo dziękuję ☺
      Zwróciłam uwagę, że ta kobieta modli się tak , jak naucza ojciec Witko i Dotyk Boga – w myśl zasady: „uwierzysz zobaczysz” czyli najpierw dziękowała Bogu , że ją uzdrowił a później tego doświadczyła. Od pewnego czasu też tak czynię.

      • wobroniewiary pisze:

        Tak najpierw uwielbiaj i dziękuj 😉

      • Maggie pisze:

        Zinko, a gdybyś zaczynała i kończyla dzień śpiewając Te Deum (Ciebie Boga wysławiamy) – albo recytacją jeśli nie śpiewasz lub modlitwą Niech będzie Bóg UWIELBIONY, czy Złotą Strzałą?
        To ważne aby jeśli dziękujesz, przepraszasz, prosisz łączyć równocześnie uwielbienie Boga.
        Bądź nadal dzielną i cierpliwą
        +++

        • Zinka pisze:

          Codziennie składam Bogu dziękczynienie, uwielbiam Go .Przepraszam za swoje grzechy oraz niedoskonałości i proszę Go w różnych intencjach- tak nas uczą w szkole Nowej Ewangelizacji .Chętnie też dołączę Te Deum czy Niech będzie Bóg uwielbiony lub Złotą strzałę , bo znam te modlitwy .Dziękuję Maggie za cenne rady 🙂

  25. Teresa pisze:

    Zinka ale ale masz ode mnie zadanie . W Koronce Wyzwolenia jest modlitwa światła …odmów,
    KONIECZNIE . To każdy z nas powinien odmówić .
    I warto poczytać świadectwa w tej książeczce .
    Staniesz na nogi , jeszcze potańcujesz …wielbiąc Pana

  26. Teresa pisze:

    Kiedyś koleżanka traciła władzę w nogach . Była u nas w kosciele , tak swoimi słowami zwróciła
    sie do Matki Bożej . Pomóż , bo jak mam żyć . Jeśli Ty mi nie pomożesz to kto ?
    I Matka Boża wysłuchała . Jest pewna że chodzi dzięki Maryi , ten niedowład ustąpił
    Biednie bardzo chodziła , bliska moja koleżanka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s