Ks. Adam Skwarczyński – Iskra III: Jak „Iskra z Polski” może odpowiedzieć na oczekiwania Boga Ojca względem ludzkości

I. Czego pragnął i oczekiwał Bóg Ojciec, przychodząc na ziemię?

Rok 1932 – Bóg Ojciec przychodzi do ludzkości!

Iskra3Codziennie anioł z kadzielnicą, znany nam z Apokalipsy św. Jana, zanosi przed tron Boga w Niebie modlitwy dzieci Bożych, unoszące się z ziemi. Wśród nich uprzywilejowane miejsce zajmuje Modlitwa Pańska. Słowami, przekazanymi nam przez Syna Bożego, od tak dawna miliony serc wołają do Boga Ojca: „Przyjdź królestwo Twoje!”. Czy jednak wielu z tych modlących się wierzy w to, że zbliża się czas, gdy ta modlitwa Kościoła zostanie wysłuchana? Że nadchodzi epoka królowania Boga Ojca na ziemi? Taki czas, w którym święci, zamieszkujący ziemię, będą starali się pełnić wolę Ojca w sposób tak doskonały, jak święci w Niebie?
Gdy byliśmy małymi dziećmi, dorośli kładli naszą prawą rękę na czole i uczyli nas wymawiać „W imię Ojca…” – żegnać się znakiem krzyża. I chociaż prawie każdą modlitwę rozpoczynamy w ten sposób, czy rzeczywiście nasza myśl biegnie ku Bogu Ojcu? A może wymawiamy Jego imię bezmyślnie, z przyzwyczajenia, a tak naprawdę jest w naszym życiu Wielkim Nieobecnym?
Często, niestety, tak na pewno jest. Jednak sam Bóg Ojciec pragnie, by to się zmieniło. W 1932 roku włoskiej zakonnicy Eugenii Ravasio przekazał swoje orędzie do całego Kościoła, a nawet świata, opatrzone tytułem: „Ojciec mówi do swoich dzieci”. Nie jest ono zbyt obszerne: zajmuje około 30-35 stron zeszytowych, zależnie od wielkości czcionki drukarskiej. Zapoznając się z nim, zwróćmy uwagę na niezwykły dramatyzm, którym niekiedy nacechowane są słowa Boskiego Autora, np. w następujących zdaniach: «Zrozumcie, o ludzie, że od całej wieczności miałem tylko jedno pragnienie: dać się poznać ludziom i sprawić, by Mnie miłowali. Pragnąłem nieustannie być przy nich. […] Przynajmniej wy – którzy wiecie, iż Ja sam przychodzę, aby z wami rozmawiać, aby dać wam poznać Moją Miłość – nie rzucajcie się w otchłań [piekła] przez litość nad sobą. Jestem waszym Ojcem!».
Były na przestrzeni wieków liczne osoby, które otrzymały od Boga wewnętrzne pouczenia, objawienia, orędzia, jednak spotkanie z Bogiem Ojcem, opisane przez s. Eugenię, posiada wyjątkowy charakter. Oto jego cechy:
– nie było jakąś mglistą wizją, lecz rzeczywistym spotkaniem, podpadającym pod zmysły;
– było od dawna przygotowywane, a nastąpiło pod konkretną datą, wybraną przez Boga Ojca. Było to święto Przenajdroższej Krwi Jezusa (1 lipca, zniesione po Vaticanum II);
– Bóg przyjął postać zwykłego człowieka, siadając obok zakonnicy, co ukazuje Jego obraz: «Widzicie, położyłem Moją koronę u Mych stóp, a świat – na Moim sercu. Zostawiłem Moją chwałę w Niebie i przyszedłem tutaj, czyniąc siebie wszystkim dla wszystkich: biednym z biednymi, bogatym z bogatymi»;
– siostra wyraźnie rozróżnia między tym, co było przeznaczone tylko dla niej a tym, co Bóg Ojciec chciał przekazać całemu światu. Orędzie do świata podyktował po łacinie, w języku zakonnicy nieznanym, lecz będącym urzędowym i liturgicznym językiem Kościoła katolickiego. Tym samym powierzył je Kościołowi.

Ojciec był z nami od początku na ziemi.
Jako Stwórca, kierując się miłością, powołał do istnienia nas, istoty na swój obraz, wcześniej zatroszczywszy się o odpowiednie dla nas środowisko życia. Potem dał nam udział w swoim własnym życiu: «Od czasu stworzenia człowieka nigdy – ani przez chwilę – nie przestałem trwać przy nim. Jako Stwórca i Ojciec człowieka odczuwam potrzebę kochania go. Nie dlatego jednak, żebym go potrzebował. To Moja Miłość Ojca i Stworzyciela każe Mi odczuwać tę potrzebę kochania człowieka. Trwam więc blisko człowieka. Wszędzie idę za nim, pomagam mu we wszystkim, zaradzam wszystkiemu. Widzę jego potrzeby, jego udręki, wszystkie jego pragnienia. Moim największym szczęściem jest przychodzenie mu z pomocą i ratowanie go».
Jego nieskończona dobroć objawiła się zwłaszcza po grzechu pierworodnym. Ukochał nas bardziej niż matka, przez Niego stworzona, gdyż ta niekiedy mniej kocha dziecko ułomne, a Bóg – przeciwnie: to najsłabsze kocha bardziej, i to niezależnie od okresu jego życia. Dalej znajdujemy wstrząsający opis czuwania Ojca Niebieskiego przy synu marnotrawnym przez całe jego życie, aż do jego śmierci, w oczekiwaniu, że może w ostatnim momencie zaufa Ojcu i nawróci się. Całe Niebo rozradowałoby się ze zwycięstwa!
Chociaż cała historia zbawienia była nacechowana obecnością Ojca, przez ludzi z reguły nie została ta obecność rozpoznana. Tak było w czasach i Starego, i Nowego Przymierza. W Starym udzielał się duszom sprawiedliwym, np. Mojżeszowi, któremu kazał zbudować Przybytek i Arkę Przymierza, a także dał Przykazania, od których ludzie prędko odstąpili. Gdy ani Patriarchowie, ani Prorocy nie zdobyli ludzkich serc dla Ojca, postanowił przyjść na ziemię sam w swoim Synu.
Zdecydował się na to, chociaż wiedział, jak ludzie obejdą się z Synem. Wiedział, że Miłość nie zostanie rozpoznana, a jednak nie cofnął się przed tym krokiem. Prowadził na ziemi wraz z Synem «życie pełne wyrzeczeń i pracy». Pan Jezus, nauczając, przy wielu okazjach mówił o swoim Ojcu, do którego nie można przyjść inaczej, jak tylko przez Syna. Gdy został odrzucony, wzgardzony, wreszcie ukrzyżowany – ludzie obeszli się z Nim w tak okrutny sposób – Ojciec w swoim Synu doświadczył tego samego! Jednak nie przekreśliło to Jego miłości do ludzi. «Nic Mnie nie powstrzymało – mówi w Orędziu – ale zauważcie, że was ukochałem, można by rzec, bardziej niż Mojego Umiłowanego Syna, lub raczej – bardziej niż Siebie samego».

Bóg Ojciec – naszym głównym Zbawicielem.
Jeśli Bóg Ojciec jest naszym „Zbawicielem” – a w Orędziu niedwuznacznie siebie określa On tym terminem – to w takim razie kim jest Chrystus? Odpowiedź jest prosta: tylko Jezus jest Odkupicielem, gdyż ofiarował Ojcu za grzeszników samego siebie, umierając za nas na krzyżu. Swoją Ofiarą doprowadził do pojednania ludzkości z Bogiem i do wprowadzenia pokoju między ziemią i Niebem przez krew swego krzyża (por. Kol 1,20). Natomiast dzieło zbawienia rozciąga się na wszystkie czasy i dotyczy każdego człowieka dobrej woli oraz całej jego drogi przez ziemię. Zbawienie wymaga współpracy człowieka z Bogiem jako dawcą łask oraz wszelkich pomocy do dobrego życia. Każda z Osób Boskich, umożliwiając człowiekowi zbawienie, staje się, na swój sposób, jego Zbawicielem. Także wszyscy aniołowie i ludzie zaangażowani są w dzieło zbawienia, posłani przez Boga jako towarzysze w pielgrzymce dzieci Bożych przez ziemię do Nieba. „Jedni drugich brzemiona noszą” (por. Ga 6,2).
To właśnie Bóg Ojciec przychodzi z pomocą grzesznikom: «Oczywiście dobrze rozumiem słabość Moich dzieci! Dlatego poleciłem Mojemu Synowi dać im środki, za pomocą których dźwigną się ze swoich upadków. Te środki pomogą im oczyścić się z grzechów, aby znów stali się dziećmi Mojej Miłości. To głównie siedem Sakramentów. Jednak najdonioślejszym środkiem zbawienia – pomimo waszych upadków – jest dla was Krzyż i Najdroższa Krew Mojego Syna, która w każdej chwili spływa na was, pod warunkiem że tego pragniecie, czy to w Sakramencie Pokuty, czy podczas Ofiary Mszy Świętej». Z tych środków mogą skorzystać tylko ci, którzy okażą skruchę, przychodząc do Boga nie z lękiem, lecz z miłością.
Tak dochodzimy do ukazania nam trzech dróg, którymi przychodzi do nas Bóg Ojciec. Ukazania niezwykle jasnego; czy którykolwiek z teologów potrafiłby tak sformułować te prawdy?
(A). «KRZYŻ jest Moją drogą zstępowania ku Moim dzieciom, gdyż sprawiłem, że przez Krzyż odkupił was Mój Syn. A dla was Krzyż jest drogą dojścia do Mego Syna, a przez Mojego Syna – do Mnie. Bez krzyża nigdy nie moglibyście przyjść do Mnie, bowiem przez grzech człowiek ściągnął na siebie karę rozłąki z Bogiem.
(B). W EUCHARYSTII mieszkam wśród was jak Ojciec w swojej rodzinie. Chciałem, żeby Mój Syn ustanowił Eucharystię, aby z każdego tabernakulum uczynić skarbiec Moich Łask, Moich Bogactw i Mojej Miłości i aby je rozdawać ludziom, Moim dzieciom. Sprawiam, że tymi dwiema drogami nieustannie zstępuje Moja Potęga oraz Moje niezmierzone Miłosierdzie.
(C). Przychodzę do was także przez MOJEGO DUCHA ŚWIĘTEGO. Dzieło Trzeciej Osoby Mojego Bóstwa dokonuje się bez rozgłosu i człowiek często Go nie dostrzega. Dla Mnie jednak jest to bardzo odpowiedni sposób, umożliwiający Mi przebywanie nie tylko w tabernakulum, ale również w duszach wszystkich, którzy znajdują się w stanie łaski. W nich ustanawiam Mój Tron i tam zawsze przebywam jak prawdziwy Ojciec, który kocha, chroni i wspiera swoje dziecko».
To prawda, że największym pragnieniem Ojca jest doprowadzenie swoich dzieci do wiecznego domu, do pełni szczęśliwości u Jego boku, co mocno podkreśla. Nie znaczy to jednak, że lekceważy naszą trudną doczesność: «Chciałbym, aby wszystkie Moje stworzenia nabrały przekonania, że istnieje Ojciec, który czuwa nad nimi i który chciałby dać im odczuć przedsmak szczęścia wiecznego już tu, na ziemi».

A. Bóg Ojciec o Krzyżu
Ojciec dzielił z Synem przez 33 lata wszystko, przez co Jezus przechodził na ziemi, a więc i cierpienie, i doznawanie wielkiej niewdzięczności od ludzi: «W Moim Synu źle się ze Mną obejdą pomimo całego dobra, jakie im wyświadczy. Znieważą Mnie w Moim Synu, ukrzyżują, aby Mnie zabić.
[…] Ukochałem was, można by rzec, bardziej niż Mojego Umiłowanego Syna, lub raczej – bardziej niż siebie samego. Gdyby bowiem życie i śmierć jednego z Moich stworzeń – podobna do śmierci Mojego Syna – wystarczyła na zadośćuczynienie za grzechy innych ludzi, zawahałbym się. Dlaczego? Dlatego, że zdradziłbym Moją Miłość, skazując na cierpienie inne dziecko które kocham, zamiast cierpieć samemu w Moim Synu. Nie chciałbym nigdy sprawiać podobnego cierpienia Moim dzieciom».
Mówiąc o krzyżu jako „drodze” Bóg Ojciec może mieć na myśli zarówno ten, na którym umarł Odkupiciel, jak i nasz osobisty, chociaż nie jest on nawet cieniem Chrystusowego. Nasi prarodzice, utraciwszy Raj, od razu obarczeni zostali krzyżem cierpienia: ziemia zaczęła im rodzić osty i ciernie, a bóle porodowe stały się udziałem każdej matki. Ich pierworodny syn stał się zabójcą swojego brata. Posłuszeństwo Bogu – jako wyraz miłości ku Niemu – będzie odtąd wypróbowywane przez „potoki i wichry”, uderzające w każdy „dom” – i ten zbudowany na skale, i ten na piasku (Mt 7,24-27). Każde dobro będzie wymagało wysiłku, zmagania się z przeciwnościami, ponoszenia ofiar. Osiągnię­cie największego z dóbr – wiecznego zbawienia – będzie kosztowało najwięcej, i to (w wyjątkowy sposób) ofiarującego się za nas Bogu Ojcu Jego jedynego Syna jako Odkupiciela, jak też i nas samych.

B. Bóg Ojciec… w Eucharystii?
Najświętszy Sakrament jest mieszkaniem nie tylko Syna Bożego, ale i Boga Ojca… Czy słyszeliśmy kiedykolwiek w kościołach głoszenie tej prawdy? Raczej wprost przeciwnie: niejeden teolog byłby nią zaskoczony, a może nawet chciałby ją zwalczać! Tymczasem jest ona łatwa do przyjęcia, gdy uświadomimy sobie, że cały Ojciec zawsze jest obecny w swoim Synu (i cały jednocześnie w Duchu Świętym), a Syn cały w Ojcu. Mało tego: cały Syn Boży oddaje się mnie w Komunii świętej, pozostając jednocześnie zjednoczonym z Ojcem. Stąd wynika, że w Komunii świętej jest On dla mnie drogą, prowadzącą do Ojca. Jest nią także dla tych, którzy nie przystępują do Komunii świętej, ale żyją bez grzechu ciężkiego, trzymając się Dekalogu. Nasz Pan powiedział o tym wyraźnie: „Jeśli kto Mnie miłuje, będzie zachowywał Moją naukę, a Ojciec Mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać” (J 14, 23). Gdy więc trzymam się tej nauki, to również wtedy, gdy zaniknie już we mnie postać konsekrowanego Chleba, Bóg w Trójcy Świętej we mnie mieszka.
Jak z powyższego wynika, w Eucharystii Bóg Ojciec nieustannie daje swym ziemskim dzieciom swojego Jedynego Syna. Możemy więc z tą świadomością przystępować do Komunii świętej. Skoro cała Msza święta jest ukierunkowana ku Bogu Ojcu, dlaczego ten jakże cenny i wspaniały moment, w którym otrzymujemy od Ojca „nasz Chleb Powszedni”, nie miałby wiązać się z okazaniem Bogu Ojcu wdzięczności, radości, szczęścia stąd płynącego? Może w świecie oczyszczonym przez Paruzję znajdą się poeci i muzycy, którzy skomponują pieśni eucharystyczne, skierowane ku Bogu Ojcu, dającemu nam swego Syna? Czyż od początku w Kościele nie śpiewano długiej pieśni eucharystycznej, znanej nam z „Nauki Dwunastu Apostołów”: „Dziękujemy Ci Ojcze nasz za święty winny szczep Dawida, który nam poznać dałeś przez Jezusa, Syna Twego”?

C. Duch Święty „przywołuje” Ojca do naszych serc.
O ile Komunia święta jest obdarowaniem nas Chlebem Eucharystycznym, który po pewnym czasie zanika w nas, o tyle Sakrament Bierzmowania czyni z nas mieszkanie Ducha Świętego bez żadnych ograniczeń czasowych, jeśli tylko żyjemy w łasce uświęcającej (grzech ciężki jest „wypędzeniem” Boga z Jego tronu w duszy, a oddaniem go szatanowi). Bóg Ojciec wykorzystuje ten Sakrament, by stale mieszkać w nas w zjednoczeniu z Duchem Świętym, który nieustannie w naszych sercach woła (a my w Nim): „Abba, Ojcze!” (Ga 4,6, Rz 8,15). Jak piękna, uduchowiona, przemieniona będzie ziemia po Paruzji, gdy wszystkie serca otworzą się dla Boga, a Duch Święty doprowadzi swoje dzieło do końca przez niezwykły rozkwit swoich darów, owoców i charyzmatów! Bóg Ojciec będzie mógł się wtedy radować szczęściem swoich dzieci na ziemi, zanim nie otworzy im bramy Nieba. Będzie to świat „Nowej Pięćdziesiątnicy” – wyjątkowej obecności Ducha Świętego w „wieczerniku” przemienionej ziemi.

Cel tego wyjątkowego przyjścia Boga Ojca.
Orędzie zredagował prawdziwy Mistrz: najpierw w punktach określił cel swojego przyjścia, potem te punkty rozwinie.
«1) Przychodzę, aby wygnać przesadny lęk, który Moje stworzenia odczuwają wobec Mnie. Pragnę uzmysłowić im, że Moja radość polega na tym, abym był znany i kochany przez Moje dzieci, to znaczy przez całą ludzkość obecną i przyszłą.
2) Przychodzę przynieść nadzieję ludziom i narodom. Iluż od dawna już ją utraciło! Ta nadzieja pozwoli im pracować dla swego zbawienia, żyjąc w pokoju i bezpieczeństwie.
3) Przychodzę, aby Mnie poznano takim, jakim jestem; aby ufność ludzi wzrastała jednocześnie z miłością do Mnie, ich Ojca, mającego tylko jedno pragnienie: czuwać nad wszystkimi ludźmi i kochać ich jak swoje dzieci».
Dowiadujemy się więc, że Bóg Ojciec chce być poznany, uczczony i umiłowany przez wszystkie swoje ziemskie dzieci. Poda nawet dalej praktyki, które powinni wdrożyć miłujący Go, po uprzednim uznaniu ich i zatwierdzeniu przez Kościół, z papieżem na czele. Ponieważ tak naprawdę nie jest znany, gdyż ludzie wypaczyli Jego obraz – stwierdza: «Przychodzę upodobnić się do Moich stworzeń, by skorygować pojęcie, jakie macie o Bogu straszliwie sprawiedliwym (nieco wcześniej: skorygować miłość, którą Mi ofiarowujecie, zafałszowaną z powodu lęku). Widzę bowiem, że ludzie przechodzą przez życie, nie powierzając się swemu jedynemu Ojcu, który chciałby aby wiedzieli, że Jego jedynym pragnieniem jest ułatwić im życie ziemskie, by potem dać im w Niebie życie całkowicie Boże».
Bóg Ojciec przekonuje nas, że «odrobiną miłości można odpokutować za ogrom występków». Tę naszą miłość weźmie pod uwagę na sądzie. «Trzeba kochać Mnie i czcić, abyście wcale nie byli sądzeni, albo, co najwyżej, sądzeni z nieskończenie miłosierną miłością».

Dlaczego właśnie w takiej postaci przychodzi nasz Ojciec?
Z Orędzia wynika, że na ziemi, okazując Bogu Ojcu miłość, możemy dojść do wielkiej zażyłości z Nim, której On sam jest spragniony. Gdy ujrzymy Go w Niebie w Jego majestacie, będzie to już prawdopodobnie niemożliwe.
Pamiętam z pierwszej wizyty w Niebie, w którym znalazłem się jako małe dziecko, wtulone w ramiona Matki Najświętszej, że niezliczone stworzenia otaczały Ojca jak różnobarwne ważki olbrzymią tarczę słońca. Richard Sigmund, który w czasie śmierci klinicznej mógł zbliżyć się do tronu Boga Ojca – jego książka „Byłem w niebie” przyniosła wiele korzyści duchowych czytelnikom – był zdumiony ogromem postaci Ojca. Wydawało mu się, że Jego stopy miały wielkość obu Ameryk. Czuł ogromną potrzebę okazania Mu czci i miłości przez zajęcie jak najbardziej pokornej postawy, opierając czoło o ziemię.
Nie zawsze łatwo jest grzesznikom wejść na drogę nawrócenia, zwłaszcza gdy wyobrażają sobie Boga Ojca w sposób niewłaściwy. Na to On sam zwraca nam uwagę, i to w słowach pełnych ekspresji, opatrzonych wykrzyknikami: «Nie wierzcie, że jestem owym strasznym starcem, którego ludzie przedstawiają na swoich obrazach i w swoich książkach! Nie, nie, nie jestem ani młodszy ani starszy od Mojego Syna i Mego Ducha Świętego! Dlatego też chciałbym, aby wszyscy – od dziecka do starca – nazywali Mnie z ufnością Ojcem i przyjacielem, ponieważ zawsze jestem z wami, jak również bratem, gdyż czynię się podobnym do was, żeby was upodobnić do Mnie. […] Czy nie stworzyłem was na Mój obraz? Stworzyłem was na Moje podobieństwo, byście nie znajdowali niczego dziwnego w tym, że rozmawiacie i przyjaźnicie się z waszym Ojcem, Stwórcą i Bogiem. Przecież – dzięki Mojej miłosiernej Dobroci – staliście się dziećmi Mojej Ojcowskiej i Boskiej Miłości. […] Dając wam życie, chciałem was stworzyć na Moje podobieństwo! Wasze serce jest zatem wrażliwe tak jak Moje, a Moje – jak wasze!».

Bóg Ojciec jest czczony w Synu, ale to nie wystarczy.
«Przyznaję, że oddajecie Mi cześć w Moim Synu i że niektórzy potrafią wznieść się całkowicie od Mego Syna do Mnie, ale jest ich bardzo niewielu. Nie sądźcie jednak, że oddając cześć Mojemu Synowi nie czcicie Mnie! Oczywiście że tak! Czcicie Mnie, ponieważ przebywam w Moim Synu! Zatem wszystko, co stanowi Jego chwałę, jest również Moją chwałą! […] To prawda, że z całą żarliwością czcicie królewską godność Syna Mojego Jezusa, a w Nim czcicie Mnie. Czy odmówicie waszemu Ojcu tej wielkiej chwały, ogłaszając Mnie „KRÓLEM” albo przynajmniej pozwalając Mi królować, aby wszyscy mogli Mnie poznać i ukochać?
Pragnę, abyście obchodzili uroczyście święto królewskiej godności Mego Syna Jezusa, aby wynagrodzić za obelgi, którymi obrzucano Go przed Piłatem, za zniewagi doznane od żołnierzy, którzy biczowali Jego święte i niewinne ciało człowiecze. Nie proszę o usunięcie tego święta. Przeciwnie, proszę, byście obchodzili je uroczyście z zapałem i z żarliwością. Jednak aby wszyscy mogli rzeczywiście poznać tego Króla, trzeba także poznać Jego Królestwo. Otóż, ażeby dojść w sposób doskonały do tego podwójnego poznania, trzeba jeszcze poznać Ojca tego Króla, Stwórcę tego Królestwa». Orędzie, ustanowienie święta Boga Ojca oraz namalowany przez siostrę Eugenię obraz Boga Ojca ma służyć temu właśnie celowi. Potrzebni są także apostołowie, którzy poniosą w świat dobrą nowinę o miłości Ojca.
Przychodząc na ziemię w ludzkiej, „pokornej” postaci, Bóg Ojciec w swoim Orędziu mówi, że pragnie odbierać od każdego człowieka „trzy wyrazy hołdu”, mianowicie chce być „znany, kochany i czczony” przez wszystkich ludzi. Jeśli przeszukać cały tekst pod kątem słowa „znany”, występuje ono aż 14 razy, najczęściej z połączeniu z pozostałymi dwoma, co świadczy o roli, jaką w zamyśle naszego Ojca ma spełnić Jego Orędzie.

Skutki braku w świecie szczególnego kultu Boga Ojca.
„Większa będzie radość w Niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 99 sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15,7) – stwierdził Pan Jezus. W Orędziu Bóg Ojciec nawiązuje do tej właśnie radości, którą sprawia Mu powrót Jego dzieci na właściwą drogę. Jednak radość Ojca, związana z liczbą nawróceń na wielką skalę, jest ściśle zależna od tego, czy w świecie rozkwitnie prawdziwy Jego kult. Ponieważ wciąż go brak, Bóg Ojciec z bólem serca mówi: «Wierzcie, iż gdybyście zaczęli czcić Mnie – począwszy od pierwotnego Kościoła – dbając, by oddawano Mi cześć przez szczególny kult, po upływie dwudziestu wieków pozostałoby niewielu ludzi żyjących w bałwochwalstwie, w pogaństwie czy w innych fałszywych i złych sektach, do których człowiek pędzi z zamkniętymi oczami, aby rzucić się w otchłań ognia wiecznego! I zobaczcie, ile zostało jeszcze do zrobienia! Nadeszła Moja godzina! Trzeba, aby ludzie Mnie znali, kochali i czcili, abym stworzywszy ich mógł być ich Ojcem, potem Zbawicielem, i w końcu obiektem ich wiekuistej szczęśliwości!».

II. Do kogo skierował Ojciec swoje Orędzie i z jakim skutkiem?
Adolf Hitler przygotowywał się do objęcia władzy, mając zburzyć pokój i doprowadzić do śmierci milionów ludzi, a Józef Stalin miał już na swoim koncie wiele zbrodni, planując dalsze. W tym czasie Pan Jezus objawia się krakowskiej pielęgniarce Rozalii Celakównie, domagając się wprowadzenia Go na tron Polski, co ma być dobrym przykładem dla innych narodów. Obiecuje powstrzymać zbliżający się straszny rozlew krwi, jeśli Jego prośba zostanie spełniona. Jednocze­śnie we Włoszech przełożonej generalnej zgromadzenia Matki Bożej od Apostołów, matce Eugenii Ravasio, objawia się Bóg Ojciec, powierzając jej swoje własne Dzieło, jak je nazywa. I w Polsce, i we Włoszech osoby obdarzone niezwykłym posłannictwem są przynagla­ne do działania, gdyż Bóg chce uratować świat od wielkich, a szybko zbliżających się nieszczęść. «Jeżeli cała ludzkość wezwie Mnie i uczci – czytamy w Orędziu – sprawię, że Duch Pokoju zstąpi na nią niby dobroczynna rosa. Jeżeli wszystkie narody będą Mnie wzywać i czcić, nigdy nie będzie już niezgody ani wojen, gdyż Ja jestem Bogiem Pokoju i tam gdzie jestem, nie będzie wojny. Chcecie osiągnąć zwycięstwo nad waszym nieprzyjacielem? Wzywajcie Mnie, a zatriumfujecie nad nim zwycięsko».
Polacy zawiedli Chrystusa, więc zapowiedziane klęski spadły nie tylko na nich, lecz i na świat. A jak było z adresatami Orędzia Boga Ojca? Na ile odpowiedzieli oni na Jego prośby i oczekiwania?
Siostra Eugenia zmarła 10 sierpnia 1990 roku. Czy nie było dla niej cierpieniem, że ordynariusz miejsca, biskup Grenoble, czekał aż trzy lata z powołaniem komisji ekspertów, mających ocenić zarówno jej walory osobiste, jak i treść Orędzia? Że proces kanoniczny, bardzo dla niej uciążliwy, a nawet upokarzający, trwał aż 10 lat – do końca drugiej wojny światowej? Że pierwsze tłumaczenie Orędzia z łaciny na włoski ukazało się dopiero 50 lat od przyjścia Boga Ojca na ziemię, a w roku jej śmierci liczba języków, na które dokonano przekładu, nie przekroczyła kilkunastu?
Pytania można by mnożyć. Jest dzisiaj oczywiste, że apele i przynaglenia ze strony Boga Ojca pozostały w zasadzie przez tyle lat bez odpowiedzi. Wolno nam tak twierdzić z następujących powodów:
1. Papieżem, do którego zwrócił się wtedy Bóg Ojciec («Mojemu Wikariuszowi powierzam Dzieło»), był Pius XI, który może nie został nawet powiadomiony o Orędziu, zawierającym aż sześć postulatów do niego skierowanych. Oto one:
1). by ustanowił pierwszą niedzielę sierpnia albo dzień 7 sierpnia świętem ku czci Boga Ojca;
2). by całe duchowieństwo przystąpiło do uczczenia Ojca i dopomogło w tym wszystkim wiernym;
3). by obraz Boga Ojca był pomocą we wprowadzeniu kultu wszędzie tam, gdzie znajduje się nie tylko jakaś ludzka społeczność czy grupa, ale nawet jeden człowiek;
4). by kapłani wypełniali pewne pobożne praktyki ku czci Ojca oraz by odważnie szli do świata, nakłaniając do tego samego świeckich;
5). by szczególna cześć Boga Ojca rozkwitła w seminariach, w nowicjatach, w szkołach i w internatach;
6). by szczególnym kultem wykazali się kapłani, zakonnicy i zakonnice; niech też poznają Ojca na podstawie Pisma Świętego oraz przekazują ofiarnie zasady kultu ludziom świeckim.
2. Do biskupa ordynariusza z Grenoble Bóg Ojciec zwrócił się imiennie: «Pragnę powiedzieć słowo również do ciebie, synu Mój Aleksandrze, aby Moje pragnienia zrealizowały się na świecie. Jest rzeczą konieczną, abyś z ojcem duchownym tej „małej roślinki” Mojego Syna Jezusa był promotorem tego Dzieła, to znaczy specjalnego Kultu, jakiego oczekuję od ludzi. Wam, dzieci Moje, powierzam to Dzieło i jego doniosłą przyszłość».
Mimo bardzo pozytywnego pod każdym względem świadectwa biskupa Caillot, wydanego w 1945 roku, po zakończeniu dziesięciole­tniej pracy powołanej przez niego komisji ekspertów, rozpowszech­nie­nie Orędzia Boga Ojca oraz odpowiedź władz kościelnych na Jego prośby utknęły w martwym punkcie.
Powstaje pytanie: czy tenże biskup zrobił cokolwiek w tym kierunku, by Orędzie przekazać papieżowi? A jeśli to uczynił, z jakim spotkał się odzewem z jego strony? Jak się wydaje, do dzisiaj wszyscy kolejni papieże nie zabrali głosu w tej sprawie ani nie uczynili niczego, by przyczynić się do ustanowienia święta Boga Ojca oraz do rozpowszechnienia Orędzia, zawierającego szereg postulatów Ojca, wśród nich odnoszącego się do obrazu. Namalowany przez siostrę Eugenię Ravasio obraz uważa się dzisiaj za zaginiony, a może ukryty… Mamy wprawdzie czarno-białe jego zdjęcie, jednak wykonane już po „korekcie”, która – wymuszona przez któregoś z hierarchów Kościoła – polegała na… domalowaniu Bogu Ojcu wąsów i brody! Odtąd Jego twarz na tym obrazie w zasadzie nie różni się od twarzy Syna Bożego.
Wg wyżej zamieszczonego cytatu Bóg Ojciec pragnął, by biskup oraz kierownik duchowy s. Eugenii byli promotorami Jego Dzieła. Biskup nie mógł na własną rękę wprowadzić dorocznego święta ani zatwierdzić tekstów liturgicznych, miał jednak do dyspozycji – po ukończeniu prac komisji – tekst Orędzia oraz obraz Boga Ojca, mógł więc zapoczątkować Dzieło we własnej diecezji. Nie wykorzystał jednak tej możliwości, skoro na pierwsze tłumaczenie Orędzia na język nowożytny (włoski) trzeba było czekać aż prawie 40 lat od wydania przez niego pozytywnego świadectwa, a obraz do dzisiaj pozostaje nieznany.

3. Ruch oddolny?
Skoro hierarchia Kościoła nie odpowiedziała dotychczas na oczekiwania Boga Ojca, czy wobec tego istnieje jakiś ruch oddolny, stanowiący odpowiedź na te oczekiwania? Przecież Ojciec zwrócił się do całego duchowieństwa, a pod koniec Orędzia zawarł w nim taki apel: «[…] Kapłani, zakonnicy i zakonnice, jesteście poświęceni Mojej służbie […]. A oto Moje życzenie: wy, którzy łatwiej pojmujecie, czego oczekuję od ludzkości, proście Mnie, abym mógł wypełniać Dzieło Mojej Miłości we wszystkich duszach. Wy znacie wszystkie trudności, które trzeba przezwyciężyć, aby zdobyć jedną duszę. Oto więc skuteczny środek, który sprawi, że łatwo wam będzie pozyskać dla Mnie ogromne mnóstwo dusz: doprowadzenie do tego, że będę znany, kochany i czczony przez ludzi. Przede wszystkim pragnę, abyście właśnie wy zaczęli jako pierwsi. Co za radość dla Mnie najpierw znaleźć miejsce w domach kapłanów, zakonników i zakonnic!».
Mimo iż dalej Bóg Ojciec daje wspaniałe obietnice, dotyczące tych wybranych (na których apostolstwo tak bardzo liczy!), a w dalszej kolejności wszystkich ludzi – zarówno prawdziwie wierzących, jak i «sceptyków, ignorantów, ofiary zabobonów» – Jego apel pozostał aż do dziś raczej bez odpowiedzi. Zdarza się, że natrafia na opór, a nawet odrzucenie ten, kto podejmuje próbę zaangażowania w kult Boga Ojca jakiejś grupy osób, przekraczając barierę pobożności czysto osobistej, zwłaszcza gdy próbuje promować ten kult w świątyni. Zresztą księża, nie mając tekstów liturgicznych ani modlitw we własnym języku, zaaprobowanych przez Władzę Kościoła, na ogół bardzo nieśmiało wypowiadają się na ten temat, i to nawet w pierwszą niedzielę sierpnia, a cóż dopiero w innych okresach roku. Niewątpliwie biskupi ordynariusze na terenie swoich diecezji mogliby coś zrobić w tym kierunku, choć nie do nich należy ustanowienie święta, o które prosi Bóg Ojciec. Tymczasem nie mamy nawet polskiego tłumaczenia tekstu Orędzia, który by zyskał aprobatę któregoś z biskupów, a szkoda.
Z pewnością są klasztory, w których Orędzie Boga Ojca jest znane, co znajduje wyraz w modlitwach, chociaż trudno by było ustalić, ile jest takich domów. Już łatwiej spotkać osoby świeckie, które się słowami Boga Ojca przejęły, choć są względnie nieliczne. Modlą się, niekiedy w grupach, i robią co mogą, by w swoim środowisku rozpowszechniać Orędzie. Na szczęście do tego szlachetnego celu wykorzystywany jest ostatnio internet, ale i ten środek jest jakże niewystarczający, skoro liczba mieszkańców ziemi przekroczyła 7 miliardów, a przynaglenia i oczekiwania Boga Ojca sprzed ponad 80 lat są niedwuznaczne: «Czas nagli. Chciałbym, żeby człowiek dowiedział się jak najprędzej, że kocham go i doznaję największej radości, przebywając z nim i rozmawiając jak ojciec ze swoimi dziećmi. […] Aby to Dzieło, którego pragnę dokonać wśród ludzi, mogło rozprzestrzeniać się we wszystkich narodach możliwie najszybciej […]».
4. Co z apelem Ojca do wszystkich ludzi bez wyjątku?
Bóg Ojciec liczy na to, że specjalnym kultem, którego do tej pory na ziemi brakowało, otoczą Go wszyscy ludzie bez wyjątku, nawet zniewoleni. Że rozpoznają w Nim przyjaciela, powiernika, opiekuna, brata. Że okażą Mu miłość, cześć i wdzięczność za wszystko, i to niezależnie od stanu moralnego, w jakim się teraz znajdują. Jeśli rzucą się z ufnością w ocean Miłosierdzia, odnajdą pokój i radość, a nawet będą zdolni żyć w Ojcu, umierając dla samych siebie. Dotyczy to także tych spoza Kościoła, a może nawet ich w sposób szczególny. Czyż Bóg Ojciec nie kieruje się tą samą ideą, którą nakreślił Jego Syn: „Nie przyszedłem szukać sprawiedliwych, ale grzeszników; nie potrzebują lekarza zdrowi, ale źle się mający”? Powstaje jednak pytanie, jak do tych zagubionych owiec dotrzeć? Jak mają poznać Ojca, skoro Jego Orędzia nie ma komu przetłumaczyć na wszystkie języki i wydrukować w milionach egzemplarzy, a Jego obraz jest całkiem nieznany?
«Jeżeli nie możecie mówić do nich bezpośrednio – zachęca nas Autor Orędzia – szukajcie innych sposobów. Wprowadzajcie w życie tysiące pomysłów bezpośrednich i pośrednich. Posługujcie się nimi w pracy, w prawdziwym duchu uczniów i z wielkim zapałem. Obiecuję wam, że wasze wysiłki – dzięki łasce – wkrótce będą ukoronowane wielkimi sukcesami. Stańcie się apostołami Mojej ojcowskiej Dobroci, a przez gorliwość, jaką dam wam wszystkim, będziecie mieć siłę i moc nad duszami.
Będę zawsze przy was i w was. Jeżeli dwóch będzie przemawiać, Ja będę między tymi dwoma; jeżeli będzie was więcej, będę między wami. W ten sposób będziecie mówić to, czym Ja was natchnę, i wprowadzę waszych słuchaczy w pożądane nastawienie. I tak ludzie zostaną podbici miłością i zbawieni na całą wieczność.
Jeśli chodzi o sposoby oddania Mi czci – tak jak tego pragnę – nie proszę was o nic innego, jak tylko o wielkie zawierzenie. Nie sądźcie, że oczekuję od was surowości obyczajów, umartwień, że chcę, byście chodzili boso lub padali twarzą w proch, posypywali się popiołem itp. …Nie, nie! Chcę – i to jest Mi drogie – byście zachowywali wobec Mnie postawę dziecięcą, przez prostotę i ufność do Mnie!
Z waszą pomocą stanę się wszystkim dla wszystkich, jak najczulszy i najbardziej kochający Ojciec. Będę w zażyłości z wami wszystkimi, oddając się wam wszystkim, czyniąc się małym, aby was uczynić wielkimi na wieczność».
A więc, gdy nie możemy działać na wielką skalę, apostołujmy choćby w najbliższym otoczeniu, a przynajmniej – to możemy czynić wszyscy – żyjmy na co dzień duchem Orędzia. Zachowajmy wobec Boga Ojca postawę małych dzieci, nacechowaną prostotą i ufnością, dochodząc do zażyłości z Nim, której On sam pragnie.

III. Aktualność Orędzia i nasza na nie odpowiedź
Doszliśmy do refleksji dość smutnej: mimo upływu 84 lat od przyjścia Boga Ojca do całej ludzkości z naglącym Orędziem tylko niewielu ludzi, a przy tym w niewielkim zakresie, odpowiedziało pozytywnie na pragnienia i postulaty Boskiego Autora. Jednak Orędzie zawiera „proroctwo”, które niewątpliwie się wypełni, tyle że w swoim czasie: «Naprawdę, dzieci Moje, Kościół – społeczność, dla założenia której wysłałem Mego Syna – dopełni Mego Dzieła sprawiając, że zostanie uczczony Ten, który jest jego Twórcą: wasz Ojciec i Stworzyciel».
Jak widać, dzisiaj czas ten jeszcze nie nadszedł, gdyż w Kościele jako takim nie widać tendencji do poważnego potraktowania Orędzia wraz z zawartymi w nim prośbami Boga Ojca, m.in. o ustanowienie święta w pierwszą niedzielę sierpnia. Za to Paruzja – powtórne przyjście Jezusa – jest bardzo bliska, o czym zapewnia nas Matka Boża w swoich objawieniach i orędziach. Czyżby więc Paruzja miała zbiec się z zaprowadzeniem w świecie królestwa Boga Ojca?
Wszystko na to wskazuje! Będzie to okres królowania Boga nad światem, uwolnionym od panowania szatana-„zwodziciela narodów” oraz ludzi, którzy mu służyli. Zanim nie zostanie pokonany „ostatni wróg – śmierć” i nie nadejdzie zmartwychwstanie umarłych, Chrystus będzie królował w sercach tych, którzy będą do Niego należeć. Jednak – jak pisze św. Paweł (1 Kor 15,23-28) – Jezus „przekaże królowanie Bogu i Ojcu”. Pełne królowanie, obejmujące absolutnie cały świat. Tym samym Syn Boży-Syn Człowieczy i Głowa odkupionej ludzkości spełni wreszcie największe pragnienie Boga Ojca: «sprawi, że Ojciec, Bóg, zostanie poznany i pokochany» (czego nie był w stanie dokonać na skalę ogólnoświatową przy swoim pierwszym przyjściu). Ojciec natomiast będzie mógł wypełnić swoje obietnice, darząc pozostałych na świecie ludzi wielkim pokojem i doczesnym szczęściem, na którym tak Mu zależy.
W tym momencie stajemy wobec pytania: co w takim razie możemy uczynić my, przeciętni śmiertelnicy, by sprawić radość Bogu Ojcu, zanim nie otworzą się dla Niego wszystkie serca? Czy mamy jakiś sposób na to, by Go „uszczęśliwić”…?
Bóg Ojciec jest absolutnie, w pełni szczęśliwy w Trójcy Świętej i my, Jego stworzenia, niczego do tej pełni dodać nie możemy. Jednak, kochając nas i troszcząc się o nas, doświadcza szczęścia, które Jego Syn Jednorodzony w dialogu z pewną mistyczką nazwał „dodatkowym”. Doświadcza go zwłaszcza wtedy, gdy Jego przybrane dzieci, z ufnością powierzając Mu swoje potrzeby, okazują Mu miłość i wdzięczność. Czytamy w Orędziu: «Od czasu stworzenia człowieka nigdy – ani przez chwilę – nie przestałem trwać przy nim. Jako Stwórca i Ojciec człowieka odczuwam potrzebę kochania go. Nie dlatego jednak, żebym go potrzebował. To Moja Miłość Ojca i Stworzyciela każe Mi odczuwać tę potrzebę kochania człowieka. Trwam więc blisko człowieka. Wszędzie idę za nim, pomagam mu we wszystkim, zaradzam wszystkiemu. Widzę jego potrzeby, jego udręki, wszystkie jego pragnienia. Moim największym szczęściem jest przychodzenie człowiekowi z pomocą i ratowanie go […]. Moje Niebo jest na ziemi, z wami wszystkimi, o ludzie! Tak, to na ziemi i w waszych duszach szukam Mego szczęścia i radości. Możecie dać Mi tę radość, zresztą jest to waszym obowiązkiem wobec waszego Stworzyciela i Ojca. On tego pragnie i oczekuje od was. […] Nikt nie może pojąć radości, jaką odczuwam, kiedy jestem sam na sam z duszą. Nikt jeszcze nie zrozumiał bezmiernych pragnień Mego Serca Boga Ojca».
Niech nas poruszy to, że w Orędziu Bóg Ojciec aż dwadzieścia razy użył słowa „radość”, a cztery razy słowa „szczęście”, odnosząc je do siebie, przebywającego z nami na ziemi. Słowa te występują w różnych kontekstach, a więc odnoszą się zarówno do faktu, że Bóg Ojciec cieszy się okazywaną Mu miłością, jak też do przyszłości: spodziewa się, że po tylu wiekach wreszcie Jego ziemskie dzieci odpowiedzą na Jego miłość i na Jego pragnienia.
Tak więc życie ziemskie stwarza nam możliwość… uszczęśli­wienia Boga! Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Czy wykorzystamy tę okazję, zanim nie znajdziemy się w Niebie, gdzie już niemożliwe będzie przebywanie „sam na sam” z Ojcem, otoczonym przez miliardy stworzeń?
Najprostszym sposobem będą wszystkie próby dojścia do „zażyłego” obcowania z Ojcem w duchu dziecięctwa Bożego. Ta zażyłość musi iść w parze z szacunkiem, by nie przerodziła się w infantylizm, przypominający baraszkowanie z ojcem małego dziecka, któremu pozwala się na wszystko. Trudno radzić wszystkim, by szli w ślady pewnej ubogiej kobiety, która wyobrażała sobie, że wdrapuje się na kolana Boga Ojca i obejmuje Go za szyję… Według jej relacji nie było to chyba niemiłe Ojcu spoufalanie się, skoro otrzymywała od Niego wszystko, o co prosiła. Jak wiemy z Orędzia, Bóg raduje się tym, że może przychodzić z pomocą swoim dzieciom i obdarowywać je, zwłaszcza gdy potrafią okazać Mu wdzięczność.

Nasza pobożność osobista
Bóg Ojciec czeka od wieków z utęsknieniem, kiedy otworzą się dla Niego drzwi domów – rodzinnych, ale najpierw kapłańskich i zakonnych; kiedy otworzą się serca wszystkich ludzi na Jego miłość, na którą odpowiedzą swoją miłością. Czy musi jeszcze czekać aż do Paruzji, gdy pozostawieni na ziemi ludzie już Go nie zawiodą? Czy dzisiaj, natychmiast, nie możemy zaspokoić Jego pragnień przynaj­mniej my, którzy poznaliśmy Jego Orędzie?
Ależ tak! Nie wątpmy w swoje możliwości, gdyż i łaska Boża przyjdzie nam z pomocą. Lecz jak to praktycznie uczynić? Nad tym się teraz zastanówmy.
Poza nielicznymi wyjątkami – możemy tu pomyśleć o ludziach świętych – nasza miłość do Boga Ojca daleka bywa od tej, która jest charakterystyczna dla dzieci o sercach pełnych prostoty, a zarazem radosnej wdzięczności. Chyba głównie dlatego, że dźwigamy garb przeszłości, którego ciężar powiększa zły duch-oskarżyciel, a przed sobą niesiemy ciężką tarczę zbytnich obaw o przyszłość. Małe dzieci tych ciężarów nie znają.
Jeśli Orędzie Ojca można nazwać Jego objawieniem, adresowa­nym do Jego dzieci – nadszedł czas, gdy szczególnej wymowy nabierają poniższe, znane nam słowa Syna Bożego (Łk 10,21). «Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztrop­nymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”». W polskim tłumaczeniu użyto słowa „prostaczek”, by przeciwstawić je słowu „mądry” („roztropny”). W oryginale greckim znajdujemy tu jednak słowo „niemowlę”. Określił nim Pan Jezus 72 uczniów, zdających Mu pełną entuzjazmu relację ze swojej podróży apostolskiej do miejscowości, które sam zamierzał odwiedzić.
My możemy odnieść ten termin do siebie. Pełni radości, która jest owocem Ducha Świętego, pobudźmy swoje serca do wielkiej wdzię­cz­no­ści Bogu Ojcu za Jego Orędzie-Objawienie. Jako „niemowlęta” nie musimy szukać pięknych słów, gdyż z ust prawdziwych niemowląt one nie wychodzą, ale użyjmy w wyobraźni gestów, właściwych dla tego wieku i dla tego rodzaju relacji dzieci z rodzicami. Próbujmy, na swój własny sposób, dojść do „zażyłości” z Bogiem Ojcem, tak przez Niego upragnionej. Wśród codziennej krzątaniny, właściwej dla dobrej gospodyni Marty, bądźmy, na miarę możliwości, Marią dla Ojca, siedzącą u Jego stóp i zasłuchaną w Jego słowa, na wzór siostry Eugenii Ravasio. Każda taka „najlepsza cząstka” naszego ziemskiego czasu, poświęcona Bogu Ojcu, znajdzie swoje przedłużenie w wieczności, gdyż szczęście w Niebie polega głównie na kontemplacji Boga, owocującej uwielbieniem Go i wdzięcznością.
Gdy ktoś żyje w stanie łaski, bez grzechu ciężkiego, mieszka w nim stale Duch Święty, „przyzywający” Boga Ojca , zjednoczony z Nim. Może więc on użyć swojej wyobraźni, by przygotować w centrum swej duszy przepiękną, bogatą komnatę, godną Króla nieba i ziemi, wraz z tronem dla Niego ustawionym. Czy nie potrafi ozdobić jej pięknymi kwiatami, napełnić wonią lilii, frezji i fiołków, róż i konwalii, a może i kadzidła? Zastanowić się, co sprawiłoby Ojcu największą radość? Każdy z nas może tu wykorzystać swoje zdolności, doświadczenie, inwencję twórczą. Z pomocą przyjdzie nam na pewno chętnie Matka Boża, a z Nią aniołowie i święci, zwłaszcza gdy o to poprosimy. Jednak nie zapominajmy, że temu wysiłkowi powinna towarzyszyć prostota i bezpośredniość niemowlęcia…
Wyjątkowe chwile, choć zwykle w kościołach dość mocno zapełnione przez mnóstwo dźwięków, stanowi nasze dziękczynienie za Dar Komunii Świętej (możemy wykorzystać również indywidualną adorację Najświętszego Sakramentu). Bóg Ojciec przychodzi w niej razem z Synem, a właściwie w Synu, więc możemy próbować nawiązać z Nim dialog. Jak to pięknie określił w Orędziu, „odpoczywa wtedy w naszych sercach”, jak też „przeżywa radość z bycia z duszą sam na sam”. Oczekuje od nas, że przyjdziemy do Niego z tym co aktualnie przeżywamy, gdyż bardzo pragnie nas wysłuchiwać i uszczęśliwiać, być „wszystkim dla wszystkich”. Jak stwierdził, Jego serce podobne jest do naszego, a nasze – do Jego serca, co ułatwia z pewnością nasze zjednoczenie, przyjaźń, znalezienie w Nim powiernika, byle tylko w duchu prostoty i ufności. Obiecuje napełnić nas swoim pokojem i radością – jakże cennymi darami.

Co z modlitwą do Ojca Jego dzieci zagubionych?
Pogrążonym w grzechach, w nałogach, zniewolonym przez szatana trudno jest nawiązać szczery dialog z Bogiem Ojcem, otworzyć Mu serce. Nawet chrześcijanom, a cóż dopiero mówić o innych? Do nich wszystkich jednak posyła nas Autor Orędzia, widząc w nas swoich apostołów. Jednak… jakich mamy użyć argumentów, by pomóc im odnaleźć czułego, zatroskanego o nich nieustannie, miłosiernego Ojca, Powiernika, Przyjaciela, Brata? Tego, który z taką czułością i serdecznością zwraca się wprost do nich i zaprasza ich na drogę zbawienia?
Wielu chrześcijan wyniosło z domu, z dzieciństwa codzienny pacierz jako „ciężki obowiązek”, a więc i modlitwa „Ojcze nasz” jest przez nich odmawiana, tyle że mechanicznie, nie sercem. To może być punktem wyjścia. Jeśli uda się ich przekonać, że ten Ojciec nie przestał się o nich troszczyć niezależnie od ich stanu moralnego, może to być wielki krok w kierunku powrotu do Niego. Mamy do pomocy broszurę z Orędziem Ojca, którą powinniśmy nosić ze sobą (i to nie jedną), gdyż zarówno jej język, jak i użyte przez Boskiego Autora argumenty i zachęty są proste i mogą przemawiać do wielu. Mamy ją wręczać, a kto, kiedy i z jakim nastawieniem weźmie ją do ręki, to już nie nasza sprawa.
Jaka szkoda, że nie możemy nieść wszędzie gdzie to możliwe obrazu Boga Ojca, gdyż na razie go nie mamy… Mówmy jednak innym o tym, że Bóg Ojciec objawił się włoskiej zakonnicy jako młody i bardzo podobny do swego Syna. Mówmy o Jego pragnieniach, które w Orędziu wyraził pod adresem wszystkich, pragnąc jednak obcować z każdą duszą sam na sam. Mówmy, że objawiając się, chciał skorygować obraz, jaki utrwaliły w wyobraźni Jego dzieci wizerunki niezbyt udane, ukazujące Go jako groźnego i nieprzystępnego „starca”. Mogą one prowadzić do otaczania Go fałszywym szacunkiem zamiast miłością, nad czym pracuje zły duch.
Jak wiemy, tron należny Bogu, w duszy grzeszników często zajęty jest przez szatana, choć nie my mamy być ich sędziami. Osądzanie zabija miłość do nich, do której jesteśmy zobowiązani. Do najczęściej łamanych przykazań Jezusa należy to właśnie: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Łatwiej jest to wykonać, to prawda, gdy nie jesteśmy z nimi na co dzień i nie doświadczamy od nich zła, jednak nawet gdyby często okazywali się naszymi nieprzyjaciółmi, mamy ich miłować. Kochajmy tych, których Bóg kocha i od których nie odstępuje ani na moment w całym ich ziemskim życiu.
Bóg – zwłaszcza gdy Go prosimy – może nam wskazać taki moment w ich życiu, który będzie najbardziej odpowiedni, by do ich serca dotrzeć. Wtedy mamy działać – delikatnie, ale zarazem z mocą i przekonaniem. Sposobów może być wiele. Czyż nie dał Bóg Ojciec w Orędziu WIELKIEJ OBIETNICY? Oto ona: «Wszyscy ci, którzy wezwą Mnie z całego serca imieniem Ojca – choćby tylko jeden raz – nie zginą, ale pewni będą życia wiecznego razem z wybranymi». Dał ją nie tylko świętym, ale i grzesznikom, nawet największym! Możemy więc nieść im nadzieję, możemy chociażby próbować zmówić z nimi Modlitwę Pańską.
Zresztą czy ta Obietnica nie przypomina nam jakże podobnej, związanej z Koronką do Miłosierdzia Bożego? W „Dzienniczku” świętej Faustyny (akapit 687) czytamy: „Ktokolwiek będzie ją [koronkę] odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego”. W akapicie 811 znajdujemy słowa, wyraźnie pochodzące od Boga Ojca: „Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę, i poruszą się wnętrzności miłosierdzia mojego, dla bolesnej męki Syna mojego”. Nie tylko poszczególne dusze mogą korzystać z tych łask: „Przez odmawianie tej koronki zbliżasz ludzkość do mnie” – zapisała św. Faustyna (akapit 929).
Bóg Ojciec poucza nas, że nie mogąc przebywać w duszy obciążonej grzechem ciężkim, nieustannie i cierpliwie czuwa obok niej. Możemy więc zwracać się do Ojca będącego obok w ufnej modlitwie, a może uda nam się przekonać kogoś, by to samo czynił. Poleca się w literaturze taką oto praktykę: postaw puste krzesło i zaproś Boga, by na nim usiadł wierząc, że czyni to naprawdę. W odpowiedniej postawie (np. siedząc, klęcząc, a może nawet pokornie leżąc krzyżem) mów do Boga prostymi słowami to co czujesz, o czym myślisz, co przeżywasz. Na zakończenie podziękuj Mu za obecność i za wysłuchanie.

Jak „Iskra z Polski” może odpowiedzieć na oczekiwania Ojca?
„Iskrę” stanowimy my, którzy usiłujemy przygotować ziemię na Powtórne Przyjście Chrystusa, zgodnie z Jego pragnieniem.
Jako Boże „niemowlęta” znamy swoją niewystarczalność, nieporadność, wprost nicość przed obliczem Boga, jednak… mamy prawo przypuszczać, że możemy cieszyć się wyjątkowymi względami Boga Ojca. Stajemy przecież przed Jego obliczem w postawie „ukrzyżowania”, zdecydowani za ludzkość, tak przez Niego umiłowaną, nieść taki krzyż, jaki będzie nam dany. Nasz akt ofiarowania rozpoczynamy od zwrócenia się do Ojca Niebieskiego i kończymy takimi słowami: „Jako ofiara za nawrócenie grzeszników ziemi rozkrzyżowuję przed Tobą moje ręce i tymi słowami oddaję się Tobie, mój Ojcze: OTO JESTEM!” Przez nasze codzienne „ukrzyżowanie” zbliżamy się sami (chyba najbardziej, jak to tylko możliwe) do Boga, a zarazem usiłujemy przyprowadzić do Niego innych.W ten sposób nasz osobisty krzyż staje się i dla nas, i dla innych, „drogą”. Podobnie jak nasz Ojciec Niebieski przyciskamy do serca, oczywiście w wyobraźni, glob ziemski, który powinien być dla ludzkości miejscem zasługi na Niebo, a nie na wieczne potępienie.
«Pragnę nawrócenia szczerego i trwałego, powrotu synów marnotrawnych do domu ojcowskiego, w szczególności Żydów i wszystkich innych, którzy też są Moimi stworzeniami i Moimi dziećmi: schizmatyków, heretyków, masonów, nieszczęsnych niewierzących, świętokradców i członków różnych tajnych sekt» – powierza Bóg Ojciec swą troskę swoim apostołom. «Jeżeli nie możecie mówić do nich bezpośrednio, szukajcie innych sposobów. Wprowadzajcie w życie tysiące pomysłów bezpośrednich i pośrednich. Posługujcie się nimi w pracy, w prawdziwym duchu uczniów i z wielkim zapałem. Obiecuję wam, że wasze wysiłki – dzięki łasce – wkrótce będą ukoronowane wielkimi sukcesami. Stańcie się apostołami Mojej ojcowskiej Dobroci, a przez gorliwość, jaką dam wam wszystkim, będziecie mieć siłę i moc nad duszami».
Nas, szaraczków, Ojciec nie powołał do tego, byśmy z płomienną mową szli do tysięcy zagubionych, modlimy się jednak za nich, obejmując swoją modlitwą całą kulę ziemską. To drugi – poza ofiarowaniem osobistego krzyża – nasz sposób działania. Jakie jeszcze pomysły moglibyśmy wprowadzić w życie?
Podobnie, jak to czyni już wielu w różnych parafiach, i my możemy prosić księży o Mszę świętą ku czci (na uwielbienie) Boga Ojca. Można tę intencję (aktualną przez cały rok, a nie tylko związaną z pierwszą niedzielą czy siódmym dniem sierpnia) formułować w duchu Orędzia: jako błagalną o to, by Bóg Ojciec był znany, kochany i czczony przez wszystkich ludzi. Biorąc udział w takiej Mszy, zresztą także we wszystkich innych, pozwólmy Bogu Ojcu, przychodzącemu razem z Synem w Komunii świętej, znaleźć w naszym sercu to czego tak pragnie. Oprzyjmy się przy tym na Jego wstrząsających słowach: «Ponieważ mieścicie w swoim wnętrzu miejsce Mojego odpoczynku, czy nie zechcielibyście Mi je dać? Jestem waszym Ojcem i waszym Bogiem, czy ośmielicie się odmówić Mi tego? Ach, nie sprawiajcie Mi cierpienia waszym okrucieństwem wobec Ojca, który prosi was o tę jedyną łaskę dla siebie».
Możemy odnieść tę pokorną prośbę Najwyższego także do swoich adoracji Najświętszego Sakramentu, ale także do różnych chwil każdego dnia, w których jesteśmy w stanie nawiązać dialog z Bogiem Ojcem w „najgłębszej głębi” swojej duszy. Dialog ten jednak – zgodnie z pouczeniem Ojca – powinno cechować nasze «wielkie zawierzenie. […] Chcę – i to jest Mi drogie – byście zachowywali wobec Mnie postawę dziecięcą przez prostotę i ufność do Mnie. […] Będę w zażyłości z wami wszystkimi, oddając się wam wszystkim, czyniąc się małym, aby was uczynić wielkimi na wieczność».
Nie bójmy się także głośnego, rodzinnego dialogu z Bogiem Ojcem, mimo iż nie mamy obrazu, który by nam go ułatwił. Jak piękna by była wieczorna modlitwa w domu, w którym osoba ją prowadząca zwracałaby się do Ojca w imieniu wszystkich, rozwijając te cztery motywy: przepraszamy – prosimy – dziękujemy – wielbimy Cię. Zakończyć można Modlitwą Pańską, nawet ze wzniesionymi rękami. Kto potrafi, może zaintonować jakąś pieśń, np. „Ojcze z Niebios, Boże Panie”, „Pod Twą obronę, Ojcze na Niebie”. Oto słowa Boga Ojca: «Chcę, aby każda rodzina oddała się pod Moją szczególną opiekę, by móc Mnie łatwiej obdarzać czcią. Tam [w miejscu modlitwy] każdego dnia rodzina pozwoli Mi uczestniczyć w swoich potrzebach, pracach, troskach, cierpieniach, pragnieniach, a także w radościach, bowiem Ojciec musi wiedzieć o wszystkim, co dotyczy Jego dzieci».
Przygotowując siebie i świat na Powtórne Przyjście Jezusa zwane Paruzją miejmy stale świadomość, że jednocześnie przygotowujemy całą ziemię do królowania na niej Boga Ojca. Do tej pory brzmiało: „Maranatha – przyjdź, Jezu Panie”, jak też „O Stworzycielu Duchu przyjdź”, kto jednak błagał o przyjście Boga Ojca, który zawsze towarzyszy Synowi i Duchowi Świętemu? Kto całym sercem pragnął tego, co napełnia serce Boga Ojca: aby był znany, kochany i czczony przez wszystkich ludzi? Kto żył z tym głębokim przekonaniem, że gdy wypełni się to, o co prosimy w Modlitwie Pańskiej: „Ojcze, przyjdź królestwo Twoje”, ziemia, przemieniona, stanie się przepiękna, zatopiona w Bogu i w Jego miłości?
Jeśli tacy ludzie byli bardzo nieliczni, niech teraz wzrosną ich szeregi, gdyż wszyscy tworzący „Iskrę z Polski” do nich się przyłączają. A gdyby wśród nas znalazł się ktoś, kto odkryje choćby jeden z „tysiąca pomysłów” na jak najlepsze uczczenie Boga Ojca i okazanie Mu miłości, niech dzieli się nim z innymi.
Niech na wszystkich apostołów, których Bóg Ojciec powołuje i posyła do świata, by go dla Niego zdobywali, spłynie błogosła­wieństwo Boga Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Adam Skwarczyński
R., 17 lipca 2016
Źródło: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

Pobierz pdf
Do czytania: Ks. Adam Skwarczyński: Iskra z Polski III
Do druku broszur: Ks. Adam Skwarczyński: Iskra z Polski III

Modlitwa siostry Eugenii Ravasio:
Mój Ojcze niebieski, jak słodko i miło wiedzieć,
że Ty jesteś moim Ojcem, a ja – Twoim dzieckiem!

Modlitwa, opatrzona w jęz. włoskim imprimatur oraz odpustem:
Boski Ojcze, słodka nadziejo naszych dusz,
bądź znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi!
Boski Ojcze, nieskończona dobroci, objawiająca się
wszystkim narodom,
bądź znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi.
Boski Ojcze, dobroczynna roso dla ludzkości,
bądź znany, czczony i kochany przez wszystkich ludzi.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Pomoc duchowa, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

119 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński – Iskra III: Jak „Iskra z Polski” może odpowiedzieć na oczekiwania Boga Ojca względem ludzkości

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa do Boga
    O Boże mój, miłuję Cię nade wszystko dla Twej nieskończonej dobroci i żałuję z całego serca, że Ciebie, moje Dobro Najwyższe, tak wiele razy obraziłem. Udziel mi swej łaski, abym wytrwał w dobrym i nie powracał już do dawnych moich grzechów. Zmiłuj się nade mną, a także nad duszami cierpiącymi w czyśćcu, które miłują Cię z całego serca i ze wszystkich swoich sił. Wysłuchaj błagania, jakie zanoszę za nimi i udziel mi łaski, o którą proszę przez ich wstawiennictwo. Miej litość nade mną i nad biednymi duszami w czyśćcu. O Maryjo, Matko dusz w czyśćcu cierpiących, uproś im jak najszybsze uwolnienie z czyśćca i wieczny odpoczynek w niebie. Amen

  3. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa Matki Eugenii
    O, mój Ojcze niebieski, jak jest słodko i miło wiedzieć, że Ty jesteś moim Ojcem, a ja Twoim dzieckiem! Przede wszystkim wtedy, gdy niebo mojej duszy jest czarne, a mój krzyż zbyt ciężki, odczuwam potrzebę, aby Ci powiedzieć: „Ojcze, wierzę w Twoją miłość do mnie!” Tak, wierzę, że Ty jesteś moim Ojcem, a ja Twoim dzieckiem! Wierzę, że czuwasz w dzień i w nocy nade mną i że nawet jeden włos nie spadnie z mojej głowy bez Twojego pozwolenia! Wierzę, że jako nieskończenie Mądry wiesz lepiej niż ja, co jest dla mnie korzystne!
    Wierzę, że jako nieskończenie Mocny wyprowadzasz dobro ze zła!
    Wierzę, że jako nieskończenie Dobry, sprawiasz, iż wszystko służy dobru tych, którzy Cię kochają i pomimo rąk, które mnie ranią, całuję Twoją dłoń, która leczy!
    Wierzę, lecz pomnóż moją wiarę, a zwłaszcza moją nadzieję i moją miłość!
    Naucz mnie dobrze widzieć Twoją miłość, która kieruje wszystkimi wydarzeniami mojego życia. Naucz mnie zdawać się na Twoje prowadzenie jak dziecko w ramionach swej matki.
    Ojcze, Ty wiesz wszystko, Ty widzisz wszystko, Ty znasz mnie lepiej, niż ja znam samą siebie. Wszystko możesz i kochasz mnie! O, mój Ojcze, ponieważ chcesz, abyśmy prosili Cię o wszystko, przychodzę z ufnością prosić Cię z Jezusem i Maryją o……… (należy wymienić łaskę, o jakiej otrzymanie się prosi).
    W tej intencji ofiarowuję Ci w jedności z ich Najświętszymi Sercami – wszystkie moje modlitwy, ofiary i umartwienia oraz największą wierność moim obowiązkom.
    Udziel mi światła, siły i łaski Twojego Ducha! Umocnij mnie w tymże Duchu tak, żebym nigdy go nie straciła, nie zasmuciła ani nie osłabiła we mnie. Mój Ojcze, proszę Cię o to w Imię Jezusa Chrystusa, Twojego Syna. A Ty, o Jezu, otwórz Swe Serce i włóż w nie moje serce, a potem razem z Sercem Maryi ofiaruj je naszemu Boskiemu Ojcu! W zamian za to wyproś mi łaskę, której tak potrzebuję!
    Mój Boski Ojcze, spraw, by Cię poznali wszyscy ludzie. Niech cały świat ogłasza Twoją dobroć i Twoje miłosierdzie!
    Bądź moim czułym Ojcem i chroń mnie wszędzie jak źrenicy Twoich oczu. Niech na zawsze zachowam godność Twojego dziecka. Zmiłuj się nade mną!

    * * *
    Boski Ojcze, słodka Nadziejo naszych dusz, bądź znany, czczony i kochany przez ludzi!
    Boski Ojcze, nieskończona Dobroci objawiająca się wszystkim narodom,
    bądź znany, czczony i kochany przez ludzi!
    Boski Ojcze, dobroczynna Roso dla ludzkości, bądź znany, czczony i kochany przez ludzi!

  4. m-gosia pisze:

    Dziękuję Ci Boże Ojcze za ks.Adama . Obdarzaj go swoim błogosławieństwem.
    Tak dobrze czytało się ten tekst.

  5. Witek pisze:

    Siostra Eugenia bardzo mi zaimponowała (jeżeli mogę tak powiedzieć). Żyję jej orędziami. Mam obraz Boga Ojca wg jej objawień. Zachęcam wszystkich do przygotowania się do święta Boga Ojca (07.08.2016). Ja cały miesiąc poświęciłem następującej intencji: Aby Bóg Ojciec był znany, kochany i czczony przez wszystkich ludi na całym świecie. Zamówiłem też Mszę Świętą w tej intencji – do czego i Was Kochani zachęcam. Bardzo pięknie ta intencja wpisuje się też do 9-cio miesięcznej nowenny przygotowania swojego serca na ogłoszenie Pana Jezusa swoim Królem – tak Królem poczynając od swojego serca.

    Błogosławię Was wszystkich. Szczególne błogosławieństwo przesyłam ks. Adamowi i Pani Ewie.
    JMJ+++

    • Bogusia pisze:

      @Witku, prosze dolacz do swoich modlow ,mnie i moja rodzine ( zwlaszcza dzieci wchodzace w dorosle zycie ,aby zadne Zlo nie stalo na drodze do zbawienie i ziemskiego zyczia. Modle sie o Zywa Wiare dla nich).
      Dziekuje…!!!
      Niech Cie Bog blogoslawi i strzeze…!
      Szczesc Boze…!!!

  6. AKSORZ pisze:

    Hokus-Pokus – warto wiedzieć

    Wyrażeniem tym protestanci wyśmiewali katolicką wiarę, że z jednego powstaje drugie – według protestantów, którzy nie uznają przeistoczenia, w jakiś najpewniej magiczny sposób.

    http://www.jezykowedylematy.pl/2012/04/skad-sie-wzielo-wyrazenie-hokus-pokus/

    • Maggie pisze:

      @Aksorz:
      Tak trzeba o tym przypominać, oraz informować. Kiedyś Admini mnie oświecili i przestałam używać tego określenia. Moje uszy przyjęły i … skierowały uwagę do SERCA – i chyba tak powinno być, bo cale życie się uczymy. Mój kwiecisty styl wypowiedzi nie musi mieć w swoich zbiorach takiego określenia.

      Jezus jest Panem!

  7. Zbigniew pisze:

    Proszę o pomoc od ponad roku czuję bardzo dokuczliwy nacisk na głowę i wiercenie w nosie chodziłem na msze z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie i byłem z tym u egzorcysty ale problem pozostał jeśli ktoś miał podobne przeżycia proszę o komentarz.

    • alutka pisze:

      Mam nadzieję ,że byłeś z tym u lekarza, bo od tego należałoby zacząć; jakieś prześwietlenie, czy inne badania….

      • Maggie pisze:

        Tak lekarz to nr 1. Sprawdzi on ciśnienie krwi, reakcje alergiczne, metabolizm, stan zębów itd itp. – czyli od tego zacznij, tak jak mówi alutka.

        Czasem tzw candida infekcja sprawia, że trudno postawić diagnozę przy dziwnych objawach – słuchalam na ten temat relacji pewnej lekarki na Internecie, ktora mowiła, że ludzie są wręcz zatkani candidą, a dostępne jogurty napakowane cukrem, który jeszcze pogarsza stan. To nie jest diagnoza ale taka dygresja – bo mam „dar” gadulstwa.

    • Zbigniew pisze:

      Byłem u lekarza i miałem robione rtg z kontrastem i wszystko wyszło w porządku objawy przychodzą podczas modlitwy w kościele i jak kimś rozmawiam co bardzo mnie to rozdrażnia.

      • wobroniewiary pisze:

        Pójdź z tym do spowiedzi i posłuchaj co ci powie. Wg mnie potrzebujesz takiej rozmowy, rozpoznania (ważne są okoliczności, że w kościele itd.) – nie wiem, napisz maila, umówię cię z kimś jak będę wiedzieć skąd pochodzisz 🙂

    • seba pisze:

      Proponuję zmòwić Nowennę do Św.O.Charbela.Zawsze pomoże.

      • Zbigniew pisze:

        Witam byłem z tym u spowiedzi ksiądz powiedział że mam wytrwać w tym i odmówić pod Twoją obronę przed cudownym obrazem Matki Bożej zawierzając siebie i wierzę w to mocno patrząc na obraz cudowny Matki Bożej w klasztorze w Leżajsku że mnie przez to przeprowadzi i wyprowadzi.Pozdrawiam i dziękuję za komentarze. Z Panem Bogiem.

        • Sylwia pisze:

          Zbigniewie Matka Boża Leżajska będzie nad Tobą czuwać , bo nosi tytuł „Matka Boża Pocieszenia”, sama kiedy tylko mam okazję się tam zjawiam.

  8. Anna pisze:

    +++Boże zaprowadź duszę Aleksandra do nieba, otocz całą rodzinę swoją opieką. Pomóż nie upadać pod krzyżem cierpienia i prowadź nas swoimi ścieżkami.

  9. Jac pisze:

    Ks Adam Skwarczyński na końcu powyższego „wpisu” proponuje : „A gdyby wśród nas znalazł się ktoś, kto odkryje choćby jeden z „tysiąca pomysłów” na jak najlepsze uczczenie Boga Ojca i okazanie Mu miłości, niech dzieli się nim z innymi.” Zatem jeżeli mogę coś zaproponować to pokłony(do ziemi) na cześć Boga Ojca(jako forma oddania się całkowitego Bogu Ojcu). Moze być np raz dziennie,za jednym razem tyle pokłonów ile paciorków w różańcu (można zwiększyć np: *2,*3 itd). Takie praktyki (pokłonów do ziemi) robi się np w kościele podległym Watykanowi na bliskim wschodzie, w Egipcie.

    • Maggie pisze:

      @Jac:
      Nie myślę, że to dobry pomysł, bo fizycznie niewykonalny, a bicie pokłonów jak muzułmanie, wcale nie jest aktem miłości Boga i bliźniego, czego dowodzą choćby zdarzenia z Paryża czy Nicei. Mamy i znamy modlitwy z pochylaniem głowy, biciem się w piersi i z leżeniem krzyżem – nadal niektórzy tak się modlą. Jeśli chcesz i masz warunki zdrowotne i właściwe pomieszczenie, to możesz z grupą Twoich przyjaciół spróbować tak się modlić, ja nie potępiam nikogo, a zabronić oddawania hołdu Bogu nikt nie może.

      Lepiej zająć się tym aby Jezusa przyjmować na kolanach i do ust = takiej edukacji i utrzymaniu tradycji trzeba poświęcać czas i energię, zamiast wprowadzania kontrowersyjnych nowinek.

      • wobroniewiary pisze:

        A ks. Adamowi się spodobało, można w domu przed obrazem skłonić się z szacunkiem

        • Monika pisze:

          Jak we wszystkim nie liczy się ilość ale jakość.

        • Maggie pisze:

          Oczywiście, że można się skłonić i to z szacunkiem oraz serdecznie i można przyklęknąć przechodząc koło obrazu (jak kto ma zdrowe kolana).
          Ja zrozumiałam propozycję @Jac jako walenie głową o podłogę … jak na akord .. i że próbuje on prowokacji na temat czołobitości. Przepraszam jeśli źle się odniosłam.

        • Janina pisze:

          Poklony do ziemi wykorzystam, gdy dziekuje Panu Bogu za wszystko.Gdy dziekujesz za cierpienie Panu, zly ucieka, bardzo jemu to nie podoba sie.W tym upewnilam sie.Polecam.

  10. Flowey pisze:

    Mam takie pytanie: Skąd wziął się rózaniec ? I czy może pomóc z masturbacją ?

    • wobroniewiary pisze:

      Może pomóc 🙂
      Podobnie jak te modlitwy

      Z cyklu „Pomoc Duchowa” – ks. Adam Skwarczyński o masturbacji i innych grzechach nieczystości

      https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/pomoc-duchowa/z-cyklu-pomoc-duchowa-ks-adam-skwarczynski-o-masturbacji-i-innych-grzechach-nieczystosci/

    • wobroniewiary pisze:

      A tu masz historię Różańca św.

      Wieniec z róż

      Za ojca Różańca świętego uważa się św. Dominika, któremu miała się objawić Matka Najświętsza i przykazać rozpowszechnianie tej modlitwy na całym świecie. Nie był to jednak Różaniec w dzisiejszej formie.

      Różaniec stał się dla św. Dominika skuteczną bronią w walce z herezją albingensów. Legenda głosi, że to właśnie w czasie jednej z jego wypraw, w trakcie której zwalczał tę herezję, zrodziła się modlitwa różańcowa. Pomimo postów i modlitw posługa św. Dominika nie przynosiła owoców. Wówczas objawiła się Matka Boża i poleciła Dominikowi, by nie tylko głosił kazania, lecz by połączył je z odmawianiem tzw. Psałterza Maryi, czyli 150 Zdrowaś Maryjo i 15 Ojcze nasz. Od tej pory św. Dominik przeplatał swoje nauki modlitwą różańcową, w której rozważał wraz ze słuchaczami treści zawarte w głoszonych naukach.

      Nazwa Różańca wywodzi się ze średniowiecza. W ówczesnej mentalności świat stworzony traktowano jako księgę o Panu Bogu, a w przyrodzie dopatrywano się rzeczywistości duchowych. Szczególną rolę pełniły kwiaty, symbolizowały one różne cechy. Często też ofiarowywano kwiaty Bogu i ukochanym osobom. Modlitwy traktowane były jako duchowe kwiaty. I dlatego odmawianie różańca porównywano z dawaniem Matce Bożej róż. Stąd modlitwę tę nazwano wieńcem z róż, czyli różańcem.

      Ostateczny kształt modlitwy różańcowej ustalił się w XV dzięki dominikaninowi Alamusowi a la Roche (1428-1475). On ustalił liczbę 150 „Zdrowaś Maryjo” na wzór 150 psalmów, które podzielił na dziesiątki poprzeplatane modlitwą „Ojcze nasz”. Dla rozpowszechniania tej modlitwy założył pierwsze bractwo różańcowe. Dzięki zakonowi dominikańskiemu modlitwa różańcowa już w XV wieku stała się znana w całym Kościele.
      Modlitwa Kościoła

      Modlitwa różańcowa bardzo szybko zyskała aprobatę Kościoła i była traktowana jako oręż przeciw wrogom wiary. Jednym z przykładów skuteczności tej modlitwy była zwycięska bitwa morska pod Lepanto w 1571 roku

      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/M/ML/historia%20rozanca3.html

      • Flowey pisze:

        Nie, nie, nie. Moje pytanie było czy …..
        /edycja/

        • wobroniewiary pisze:

          SANCTE Michael Archangele, defende nos in proelio, contra nequitiam et insidias diaboli esto praesidium. Imperet illi Deus, supplices deprecamur: tuque, Princeps militiae caelestis, Satanam aliosque spiritus malignos, qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo, divina virtute, in infernum detrude. Amen.

          Ps. Proszę Czytelników, by nikt nie wchodził w dyskusję z tym członkiem kościoła szatana do którego linkował.
          Ks. Adam powiedział, bo właśnie dzwonił do mnie w pewnej sprawie, że nie dziwi go, iż pod jego wpisem, który ułożył pieśń „Różaniec na szaniec” takie bluźniercze komentarze na temat zastosowana różańca
          Widać, wpis bardzo ważny podobnie jak i różaniec, który zwiąże węża!

          Ps. To czytelnik i komentator strony MBM, niestety tam „oświecone hydry” są wpuszczane, u nas to nie przejdzie!

        • Maggie pisze:

          Muzułmanie uźywają czegoś podobnego do rożańca, a samo przesuwanie kulek zajmuje im ręce i podobno słuźy jako modlitwa, choć bez modlitwy w naszym znaczeniu. Z poniższego opisu wynika, że oboje tj mężczyźni i kobiety mają kulkowe akcesoria.
          Kiedyś w poczekalni lekarza ukradkiem odmawiałam rożaniec. Podpatrzyła to muzułmanka, poszperala i wyciągnęła swe kulki, pokazując mi je z uśmiechem od ucha do ucha, zaczynając konwersację. Uśmiechnęłam się z ruchem głowy na pokazanie, że NIE to samo i nie przerywając modlitwy pokazałam jej krucyfiks z różańca. Trzeba było widzieć jej zmienioną twarz – a ja nadal z pogodną twarzą, głebiej w kieszeń chowając różaniec, kontynuowałam modlitwę.
          Jak widać diabeł lubi małpować .. podobne to nie znaczy to samo.
          Jezus jest Panem!

        • wobroniewiary pisze:

          Maggie, prosiłam nie pisać bezpośrednio do osoby opętanej!

        • wobroniewiary pisze:

          Maggie, napisałam wyraźnie wyżej

          Proszę Czytelników, by nikt nie wchodził w dyskusję z tym członkiem kościoła szatana do którego linkował.

          To nie pycha czy wywyższanie się ale troska o Was 😉

      • Elizeusz pisze:

        Sen św. Jana Bosko: „Wąż i Różaniec”
        http://apokalipsa2007.republika.pl/

    • alutka pisze:

      Kiedyś Radio Maryja była czytana książka ze świadectwami ludzi, którzy doznali pomocy na skutek modlitwy Różańcowej. Jedna kobieta wyznała podczas spowiedzi , że się często masturbuje,. Spowiednik ciężko westchnął i powiedział ,”JEŚLI NIE MASZ CO ZROBIĆ Z RĘKAMI, WEŹ DO RĘKI RÓŻANIEC! : Posłuchała Go i pomogło, CHOĆ nie od razu, ale chyba dość szybko, nie pamiętam. Nie wiem czy jeszcze mają tę książkę na stanie.

  11. wobroniewiary pisze:

    NOWENNA DO ŚW. CHARBELA
    Dzień IV- 18.07
    Czuły Ojcze Charbelu do Ciebie się uciekam. Ufność w Tobie przepełnia moje serce. Mocą Twojego wstawiennictwa u Boga oczekuje łaski, o którą proszę (wymienić łaskę). Okaż mi po raz kolejny swoje serce.

    Święty Charbelu, ogrodzie cnót, wstaw się za mną.

    Boże, który udzieliłeś Świętemu Charbelowi łaski Twego podobieństwa, udziel mi łaski wzrastania w cnotach chrześcijańskich i miej miłosierdzie nade mną, bym mógł sławić Cię do końca. Amen.

    Tobie chwała na wieki. Amen.

    Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu

    • Maria z Warszawy pisze:

      Panie zmiłuj się nad nami. W Bawarii 17-letni Afgańczyk uzbrojony w nóż i topór zaatakował pasażerów w pociągu rannych zostało 4 pasażerów w tym 3 jest w stanie ciężkim. Po ataku napastnik wysiadł na najbliższej stacji, gdzie natknął się na funkcjonariuszy biorących udział w jakiejś innej akcji, zaatakował ich także i został zabity..

  12. duszyczka pisze:

    Ja natomiast, staram się każdego 7 dnia miesiąca modlić się do Boga Ojca.
    Mam też Jego obraz, taki sam jaki wisi w kościele św.Jozafata w Lublinie, ale oczywiście zdecydowanie mniejszy. Modlitwa Matki Eugenii jest piękna, bardzo ją lubię.
    Godzina święta Boga Ojca. Cytat:
    – Czy godzina święta od 4.30 do 5.30 rano jest tym, czego pragniesz, Panie?
    „ONi ja” Gabriela Bossis- polecam cudowna książka, cudowne dialogi.

  13. leszek pisze:

    Oto jestem. Amen +++

  14. duszyczka pisze:

    Ewo, a czy możesz te świadectwo modlitwy do Boga Ojca przelać tu, że tak powiem na „papier”?

    • wobroniewiary pisze:

      fragment:

      Od mniej więcej roku nikomu nie mówiąc o tym, nawet kierownikowi duchowemu, praktykowałam pewną „modlitwę”
      Otóż od ks. Dominika Chmielewskiego na rekolekcjach usłyszałam, że najczęściej mamy taki stosunek do Boga Ojca jak do własnego ojca. Mój był jaki był… po prostu bałam się alkoholika, że znów uderzy…czyli do najlepszych nie należał…

      Kochałam i kocham Pana Boga ale, no właśnie „ale…” czułam jakiś żal, że „Ty sobie tam siedzisz w Górze na Tronie i Ciebie nie boli, a my ludzie i Twój Syn Jezus tak cierpi, a Ciebie to mało obchodzi, Ty tego nie czujesz, Ty na to zezwoliłeś…”

      Potem lektura pism s. Eugenii Ravasio „Bóg mówi do swoich dzieci”…
      Abba, Tatuś kochany tłumaczy: To Ja dałem kawałek siebie, to Ja cierpię, to Ja dałem się zabić za ciebie człowieku…”
      Jakbym patelnią po łbie dostała. Zaczynają się modlitwy Przeistoczenia a ja postanowiłam…. Tato, Tatusiu, tu na ziemi będę na kolanach ale Ty jeden wiesz, że wchodzę Ci na kolana, przytulam się do Ciebie, przepraszam za to, że tak myślałam, i za to, że wiele osób Ci nie współczuje myśląc, że Ty jesteś taki wyniosły nieczuły. Siedząc na kolanach przytulam się do Boga Ojca i w ten sposób współczując i współcierpiąc ofiarowywałam Bogu Ojcu Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa….

      Nie mówiłam o tym nikomu i nikomu bym nie powiedziała, gdyby nie….. Msza św. o uzdrowienie duszy i ciała w Jarosławiu z o. Józefem

      Zima, styczeń/luty 2015 roku. Dzień wcześniej wraz ze znajomymi pojechaliśmy do Tarnogrodu na Mszę św., ponad 150 km, spóźniliśmy się, zimno, kościół cały zapełniony, poszliśmy z boku do zakrystii, tam byliśmy całą Mszę św., a nawet u stóp ołtarza, po mszy św. krótka rozmowa O. Józefem, chciałam zamówić Mszę św., ale… nie miałam kartki, by napisać intencje, koperty, Ojciec mówi, to następnym razem, bo nie zapamiętam. Grzegorz, nasz kierowca mówi „jutro w Jarosławiu”
      I pojechaliśmy „jutro” do Jarosławia.
      Jesteśmy w kościele, trwa Adoracja Najświętszego Sakramentu, ojciec Józef ma poznania, Mówi, i nagle… słyszę słowa „jest tu pewna pobożna osoba, która dużo się modli i to za innych, ale ciągle porównuje się z innymi, że mają lepiej, lepsze dzieciństwo, pracę, małżeństwo – tak, tak było….- ale jest coś, czego tobie może cały świat dosłownie zazdrościć, więc podnieś głowę i usuń z serca tę zazdrość i to porównywanie się z innymi. Przecież Ty jedna siedzisz na kolanach u Boga Ojca i gdyby świat mógł to zobaczyć, zazdrościłby tobie tego bardzo bardzo. Ludzie klęczą, Aniołowie klęczą, a ty siedzisz u Boga na kolanach i tulisz się do Niego a On przytula ciebie…”

      Od tamtej pory wiele się zmieniło, na pewno wyzbyłam się zazdrości, porównywania z innymi, ale wiem też, że to nie jest poznanie typu „Pan leczy twój kręgosłup, oczy czy sprawy kobiece- tego potrzebuję, ale tu każdy niedowiarek powie „oj trafił ojciec z tymi poznanianami, bo zawsze ktoś ma chore oczy, chory kręgosłup, czy inne części ciała”

      Gdy usłyszałam te słowa poznania, pomyślałam sobie „oooooo, to jeszcze ktoś wchodzi Bogu Ojcu na kolana, czyli, że nie popełniam nic złego…” i dopiero po nałożeniu rąk na głowę przez Ojca miałam spoczynek w Duchu Św. i po nim dotarło do mnie, że to mnie dotyczy…
      Gdy „doszłam do siebie” zrozumiałam, że Ojciec miał pełne prawdziwe poznanie co do mojej osoby, że…. Bóg Ojciec dał mi tymi słowami przyzwolenie na to co czynię, bo teraz to nie wiem, czy bym drugi raz sobie na to pozwoliła, wszak Aniołowie mają nawet po 6 skrzydeł i gdy padają na twarz przed Bogiem, to zasłaniają sobie twarz „Nad Nim unosiły się serafiny. Każdy miał po sześć skrzydeł: dwoma zasłaniał sobie twarz, dwoma zasłaniał swoje nogi, a dwoma unosił się w górze.” (Iz 6,2)

      „Tu przed Twoim majestatem aniołowie kryją twarz” a ja sobie bez ceregieli włażę na kolana, siadam, przytulam się i tak ofiaruję tę Krew Jezusa Bogu Ojcu … „na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata”….

      Ps. Oczywiście teraz mój kierownik zna tę moją modlitwę, ks. Adam też a o. Józef Witko, ks. Adam i ks. Dominik mają to całe świadectwo u siebie.
      A ja …nadal włażę Tatusiowi na kolana 🙂
      I często Was zabieram ze sobą mówiąc „Jesteś Wszechmocny i Wszechmogący to nas jakoś wszystkich zmieścisz” 🙂

      • m-gosia pisze:

        Ewcia popłakałam się.Ja tak mam ,że wzruszenia płaczę.Niech Ci dobry Bóg błogosławi.

      • Monika pisze:

        Och, Ewa jak to dobrze, że wreszcie podzieliłaś się swym tak bardzo osobistym i wyjątkowym świadectwem. Teraz także i inni mogą się przekonać, że Tatuś, Abba, nie jest tak odległy i na pewno nie taki straszny, za jakiego chyba dla większości uchodzi, bo niestety wiele osób ma nieprawdziwe wyobrażenie Boga Ojca i nikt zapewne nie wpadłby na taki prawdziwie szalony pomysł, na który zapewne długo czekał Tato.
        Dobrze, że o tym nareszcie napisałaś i podzieliłaś się z innymi, choć to bardzo osobiste doświadczenie. A Tato też się bardzo ucieszy, że i większa gromadka znajdzie się u Niego na kolanach, choć zabierałaś na Jego kolana nas wszystkich.
        Chwała Panu!

      • Teresa pisze:

        Ewa…… PIĘKNE

      • Bogusia pisze:

        Pieknie Ewo…!!!
        I…ja usiade tez,kolana naszego Tatusia sa MOCNE…!
        Szczesc Boze!

      • Danuta pisze:

        Kochani, piszę pierwszy raz, ale czytam Was od dłuższego czasu. 3 lata temu miałam taki obraz w sercu, że wspinam się Bogu na kolana. Nie widziałam Jego twarzy, ale był w białej szacie, siedział na tronie i z czułością mnie przytulił. Ja byłam w tym obrazie takim małym dzieckiem, pełnym ufności. Nie bardzo wiedziałam o co chodzi, jak to rozumieć. Nie jestem osobą, która poszukuję egzaltacji i wizji. Po artykule ks. Adama i Waszych wpisach zrozumiałam, że to na pewno był Tata, że chce abyśmy wchodzili Mu na kolana, że Jezus Chrystus umożliwił nam to spotkanie. I ten obraz, dobrze oddaje wszechmoc i jednocześnie bliskość Boga.

        • eska pisze:

          Ja też miałam podobne doświadczenie, wejścia Bogu Ojcu na kolana; podobnie jak Ewa, w poszukiwaniu innej relacji, niż z rodzonym ojcem. I także poczułam się przytulona; poczułam, że to moje wejście na kolana zostało zaakceptowane. Nie chciałam o tym pisać, żeby nie wyglądało jak jakieś chełpienie się, że ja też coś takiego przeżyłam. Ale może jest potrzebne świadectwo dla tycvh, którzy też mają tzw. rany ojca. A takich osób jest bardzo dużo. Niech wiedzą, że mogą wejść Bogu Ojcu na kolana. To jest bardzo uzdrawiające doświadczenie.

      • Elizeusz pisze:

        … Gdy „doszłam do siebie” zrozumiałam, że Ojciec miał pełne prawdziwe poznanie co do mojej osoby, że…. Potwierdzenie tej prawdy, znajdziesz Ewo w 1Kor 14,24-25 (z tym, że miast tłumaczenia w. 24 w Biblii Tysiąclecia: „Kiedy się zgromadzi cały Kościół i będą prorokowali… wejdzie wtedy człowiek prosty, będzie przekonany przez wszystkich osądzony… lepsze jest inne tłumaczenie (z Pisma Św. NT w tłumacz. z jęz. greck. ks. prof. dr Seweryna Kowalskiego; Instytut wydawniczy PAX, W-wa 1983), mianowicie: …gdy wejdzie zwykły wierny – wówczas usłyszy z ust wszystkich (mających rozeznanie) karcenie, a skrytości serca jego wychodzą/wyjdą na wierzch…). Pozdr.

      • babula pisze:

        Przeczytałam ze wzruszeniem świadectwo Ewy. Ja też od dłuższego czasu wchodzę Bogu Ojcu na kolana i też nikomu o tym nie mówiłam. A wcześniej w myślach biegnę do Niego z rozłożonymi ramionami i wołam…(co w sercu to wołam 🙂
        I myślę, że znaleźliśmy dobry nowy sposób na uczczenie Boga Ojca. Jeśli siedzimy na Jego kolanach i mówimy Mu o swoich radościach i bólach to jest On w ten sposób poznawany, czczony i kochany!

        • elwit pisze:

          Podczas modlitwy wstawienniczej osoba która modliła się za mnie miała słowo poznania iż „Pan bierze cię na swoje kolana, przytula do Swojego serca” , teraz to zrozumiałam. Dziękuje. Chwała Panu

  15. robb pisze:

    Każde uderzenie mojego serca to kocham Cię a każdy mój oddech to dziękuję Ci.To moja modlitwa do naszego Boga Ojca.

  16. duszyczka pisze:

    Piękne.

  17. wobroniewiary pisze:

    Z poczty:
    Szczęść Boze
    Chciałam wstawić zdjecie obrazu Boga Ojca pod artykułem na ten temat na stronie w obronie wiary i tradycji. Nie mogłam sobie z tym poradzic dlatego przesyłam ta drogą. Gdy wybudowalismy z męzem nowy dom brakowało nam obrazu w centralnym miejscu. Nie mogłam sie zdecydować więc cierpliwie czekałam z ufnością że Pan Bóg coś mi podpowie i poprowadzi. I stało sie bedąc na jakimś forum medycznym (córka wtedy miała problemy zdrowotne) przeczytałam o orędziach Boga Ojca. Poniewaz nie wiedziałam nic o nich wpisałam w google i zaczęłam szukać. Po przeczytaniu orędzi nie miałam wątliwosci że obraz w moim domu ma byc Boga Ojca. Zaczęłam szukać po internecie obrazu ale była tylko jedna wersja i nie do kupienia a poza tym bardzo szara. Postanowiłam ze poszukam kogos kto namaluje. Znalazłam. Namalowała go dziewczyna która jest poważnie chora. Trwało to prawie pół roku. Moje wymagania były takie jak w orędziu: Korona zdjęta i postawiona obok nóg a do piersi przytulona kula ziemska, Reszta jak Pan Bóg pozwoli. Korona namalowana na obrazie jest na wzór korony polskich królów. Namalowany obraz przesyłam. Można zamieścić na stronie wraz z opisem jeśli tak zdecydujesz.
    Jeśli zdjęcie nie jest dobre to mogę podesłać inne.

    Z Panem Bogiem
    Teresa

  18. Monika pisze:

    Piękne: Kazanie na 25 gardeł – polecam całość.

    Wiktor Hołubowicz OP – (od minuty 13:30 do 14:50) mówi:
    „To co mamy, to naprawdę wystarczy, żeby się z tego ucieszyć.
    I chciałbym was zaprosić: dzielcie się tym, co otrzymujecie od Pana,
    rozmawiajcie o tym, mówcie o tym wszystkim.
    Przyczyno naszej radości – módl się za nami.”

  19. duszyczka pisze:

    Ewo, cudowne świadectwo, bardzo osobiste, ale to jest istotą takich rzeczy.
    To właśnie dzięki takim świadectwom możemy sprawić,że Bóg Ojciec będzie więcej znany, czczony i kochany przez ludzi.

    • wobroniewiary pisze:

      Tylko dlatego zdecydowałam się, i już wiem, że warto, bo ktoś napisał mi na priv tak:

      „piękne świadectwo o tych kolanach. poruszyło mnie dlatego że parę lat ktoś mi kazał coś takiego robić a ja jakoś nie potrafiłam. To ten którego świadectwo miałam ci przetłumaczyć, ….
      (…) to było w 2010. powiedział mi że mam bliską relację z Jezusem ale nie z Bogiem Ojcem co było prawdą. I polecił mi 5 min dziennie abym wyobraziła sobie że jestem jak dziecko u Ojca na kolanach. Mówił mi też aby jeśli czegoś potrzebuje to mówić Mu o tym – i dał przykład ze jego dzieci np proszą o kasę na wycieczkę szkolną, a on mówi dobrze,dam wam. A one nawet jak jeszcze pieniędzy nie widzą jednak wiedzą że sprawa już jest załatwiona. (…) bo brak mi takiej ufności

  20. Anna pisze:

    Boże Ojcze, bądź blisko każdego z nas, przez cierpienia Twego Syna każdy człowiek ma otwartą drogę do nieba, reszta to akt woli , wybór swej drogi, dobra lub zła. Pomóż swoim dzieciom kroczyć wyłącznie wąską ścieżką gwarantującą chwałę nieba, nie szeroką wiodącą ku zatraceniu. Modlę się za wszystkich kapłanów, bo wiara ze słuchania się bierze aby potrafili wskazywać tą właściwą drogę. Za wszystkich którzy słuchają aby usłyszeli i za tych deleko od Boga aby odkryli, że tylko przez Jezusa mogą osiągnąć szczęście wieczne. Wybacz wszystkim którzy świadomie odrzucają Ciebie aby łuski spadły z ich oczu i aby ich dusze natchnął Duch Święty. Błogosław administratorom WOWIT, którzy poprzez swą pracę utwierdzają naszą wiarę, za co często cierpią.

  21. Witek pisze:

    Ewo, piękne świadectwo.

    Jak myślisz, czy i pozostałe osoby, które tego pragną mogą „wskoczyć” na kolana Boga Ojca i się przytulić?

    To pytanie było silniejsze ode mnie.

  22. Rektor pisze:

    Można oddawać cześć Bogu Ojcu w każdą niedzielę odmawiając modlitwę Eugenii i Litanię wg schematu:
    NABOŻEŃSTWA W CIĄGU TYGODNIA:
    NIEDZIELA – TRÓJCA PRZENAJŚWIĘTSZA, BÓG OJCIEC, OPATRZNOŚĆ BOŻA
    PONIEDZIAŁEK – DUCH ŚWIĘTY, DUSZE CZYŚĆCOWE
    WTOREK – ŚW. MICHAŁ ARCHANIOŁ, ANIOŁOWIE STRÓŻOWIE, ŚW. ANTONI
    ŚRODA – ŚW. JÓZEF
    CZWARTEK – SAKRAMENT EUCHARYSTII, NAJDROŻSZA KREW CHRYSTUSA
    PIĄTEK – MĘKA I ŚMIERĆ PANA JEZUSA
    SOBOTA – NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA

  23. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę – angina z paskudnym bólem gardła i głowy + niesamowicie bluźniercze komentarze w spamie, obrażające Boga Ojca, NMP i jakieś hymny ku czci czarnego 😦

  24. Sylwia pisze:

    Ewuniu to piękne co napisałaś<3. Też chcę na Kolana do Pana Boga do naszego Tatusia. I tak po cichu proszę by mnie przytulił i powiedział że wszystko będzie dobrze.

    Tak bardzo Tatusiu cię potrzebuję w tych trudnych dniach dla mnie. Proszę opiekuj się mną, bądź dla mnie lekarzem, człowiekiem którego spotkam na swojej drodze, bądź dla mnie w każdym bliskim, bądź dla mnie pocieszycielem i pomocnikiem. Ty Panie wiesz że potrzebuję Ciebie pod każdym względem..Choć dziś w nocy poczułam Twą obecność za co ci dziękuję.
    Przepraszam za milczenie na stronie :
    -muszę oszczędzać oczy
    – potrzebuję trochę wyciszenia i czasu na modlitwę
    -pamiętam o Was wszystkich <3.

  25. wobroniewiary pisze:

    NOWENNA DO ŚW. CHARBELA – DZIEŃ PIĄTY
    Święty Charbelu umiłowany przez Boga, oświeć mnie, pomóż mi i naucz mnie, co jest miłe Bogu.

    Pospiesz na mój ratunek. Czuły Ojcze, błagam, byś prosił Boga o tę łaskę (wymienić łaskę).

    Święty Charbelu, przyjacielu Ukrzyżowanego, wstawiaj się za mną.

    Boże usłysz moją prośbę za pośrednictwem Świętego Charbela.

    Ocal moje biedne serce i daj mi pokój. Uspokój niepokój duszy mojej.

    Tobie chwała na wieki.

    Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu

  26. ja pisze:

    Najazd tysięcy homoseksualistów na Światowe Dni Młodzieży. Szykuje się tęczowa indoktrynacja w Krakowie?

    Bóg w mówi jasno, i wtedy również jasno, z miłością, takim „najeżdżającym” – (http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/301132-najazd-tysiecy-homoseksualistow-na-swiatowe-dni-mlodziezy-szykuje-sie-teczowa-indoktrynacja-w-krakowie) – przypominać te jasności, a brzmią one tak:

    Kpł 18,22 „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!”

    Kpł 20,13 „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.”

    Rz 1,26-28 „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi.”

    1Kor 6,9 „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwieźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą”

    A Kościół mówi tak:
    Kongregacja Nauki Wiary w liście skierowanym do wszystkich biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych (1.10.1986 r.) stwierdza, że „szczególna skłonność osoby homoseksualnej, choć sama w sobie nie jest grzechem, to jednak stwarza mniej lub bardziej silną skłonność do postępowania, które z punktu widzenia moralnego jest złee. Z tego powodu sama skłonność musi być uważana za obiektywnie nieuporządkowaną. Dlatego ci, którzy mają tego rodzaju predyspozycje, powinni być przedmiotem szczególnej troski duszpasterskiej, aby nie doszli do przekonania, że realizowanie owej skłonności w relacjach homoseksualnych jest opcją z moralnego punktu widzenia do przyjęcia”

    W Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy:
    „Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że «akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane» Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym przypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357)
    „Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełnienia woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji” (2358).
    „Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej” (2359).

    • Elizeusz pisze:

      Do cytatów z Pisma Św. odnoszących się do grzechu homoseksualizmu można dodać fragment z Księgi Mądrości: Mdr 14,22.26, a także przytaczaną już kiedyś przeze mnie wypowiedź Boga Ojca (nomem omen, o Którym jest mowa w Gł. Wpisie) z „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny:
      … Grzech ten jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku Mej Boskiej sprawiedliwości (por. Mdr 10,6; Rdz 19,24n; Iz 13,19; Rz 9,29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi ten grzech. I nie tylko Mnie, lecz i samym diabłom (których ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego: nie lubią oni dobra, lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, gdy dochodzi do samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem. Przed morem, jeśli pamiętasz, ukazałem ci, jak bardzo jest Mi wstrętny ten grzech i do jakiego stopnia świat jest nim zarażony. Wzniósłszy cię wtedy ponad ciebie, przez święte pragnienie i wzlot twego ducha, przesunąłem przed twymi oczami cały świat z wszystkimi narodami, które go tworzą, i mogłaś widzieć ten obrzydliwy grzech i diabłów, którzy uciekają na ten widok, jako ci rzekłem…
      Całość: http://sienenka.blogspot.com/2011/02/mistyczne-ciao-swietego-koscioa-cxxiv.html

  27. wobroniewiary pisze:

    Tu są modlitwy i zdjęcie s. Eugenii Ravasio oraz zeszyty z Objawieniem Boga Ojca 😉

    http://bogojciec.pl/modlitwy/

  28. wobroniewiary pisze:

    Miałam obiekcje czy pisać to moje świadectwo dla ogółu, to takie moje, osobiste, nikt nie wiedział, co czynię podczas Mszy św. ale teraz wiem, że miałam to napisać, a poza Mszą św. zawsze sobie znajdę sposób, by dodatkowo, jak nikt nie wie, wejść Tatusiowi na kolana 🙂

  29. Marzena pisze:

    A może tą iskrą są światowe dni młodzieży, które nadchodzą?

  30. Monika pisze:

    Modlitwa wspólnotowa znaczy bardzo wiele i wierzę, że jest bardzo skuteczna.
    Bardzo proszę wszystkich o modlitwę za mojego niewierzącego Tatę, który zmarł 21 kwietnia tego roku. Niedawno przyszedł do mnie we śnie, tak jakby tym snem prosił o modlitwę.
    We śnie klęczał pod Krzyżem i modlił się a ja podeszłam do Niego i spytałam Go czy mogę pomodlić się razem z Nim. (W życiu nigdy się razem nie modliliśmy. On po prostu nie wierzył.)
    We śnie na moje pytanie odpowiedział, że tak – pewnie, że możemy się razem pomodlić i przytulił mnie, i razem zaczęliśmy się modlić, uklękliśmy razem pod Krzyżem i modliliśmy się po raz pierwszy wspólnie.
    Kiedy się obudziłam byłam tak zdziwiona tym snem, bo było to dla mnie tak nowe i bardzo dziwne uczucie – modlić się razem z Tatą, bo dodam, że za życia nigdy nie modliłam się z Tatą i nawet nie widziałam, żeby się modlił. Nie chodził do Kościoła, był ateistą, niewierzącym.
    Tak z konieczności był na kilku pogrzebach, jak pogrzeb matki i braci czy na ślubie u syna. Unikał Kościoła i rozmowy na tematy wiary a nawet denerwował się zawsze, gdy próbowałam na ten temat z Nim rozmawiać. Mówił zawsze, że Go nie przekonam.
    Jednak w ostatnich dniach życia, w ciężkiej chorobie zaczął się modlić razem z osobami, które modliły się przy Nim Koronką do Bożego Miłosierdzia i powtarzał Jezu, ufam Tobie, chociaż miał trudności z mówieniem.

    Być może w tym moim śnie, a śnił mi się kilka razy, przychodził prosić o modlitwę – tak to odbieram. Dlatego i ja proszę w imieniu mojego Taty o włączenie się do modlitwy, o wynagrodzenie za Jego grzechy i Miłosierdzie Boże dla Niego – myślę, że najodpowiedniejsza będzie Koronka do Miłosierdzia Bożego ale za każdą, nawet najkrótszą modlitwę niech Pan Bóg hojnie wynagrodzi.

    Jezus jest Panem!

    • Jacek pisze:

      Moniko
      Zamów Mszę w intencji ojca, bo więcej zdziała niż Twoje pojedyncze Modlitwy.
      Pozdrawiam z Panem Bogiem

      • Monika pisze:

        Było już odprawionych kilka Mszy Świętych (ponad 10) a oprócz tego codziennie przyjmuję Pana Jezusa i ofiarowuję Mszę Świętą w tej intencji.
        Zdarzyło się, że przerwałam i nie byłam na Mszy Świętej ale nie zrażam się i nadal chodzę i będę chodzić. Poza tym wszyscy w różnych sytuacjach możemy przyjmować Pana Jezusa na sposób duchowy, jeśli nawet nie jesteśmy obecni na Mszy Świętej.
        Msza Święta to oczywiście najwięcej co możemy zrobić dla zmarłych ale ja wierzę, że i modlitwa, zwłaszcza we wspólnocie nie jest bez znaczenia – a tak naprawdę ma wielką moc i na pewno zostanie wysłuchana.

    • Emilia84 pisze:

      Dołączam do modlitwy.Bóg zsyła często na człowieka chorobę w ostatnich dniach życia, by miał czas wrócić do Niego. Jest to niesamowita łaska i wyraz miłosierdzia naszego Ojca. Mój teść też nie modlił się, nie chodził do kościoła. Pod koniec życia też ciężko zachorował. Dzięki temu wyspowiadał się i przyjął Ciało Pana. Po jego śmierci czułam przymus modlitwy i jak najczęstszego chodzenia na mszę i ofiarowywania jej w jego intencji. W tym okresie byłam bez pracy, więc miałam sporo czasu. Po pewnym okresie odczułam jakby ogromną ulgę. Odmawiałam przez rok codziennie 15 modlitw zwanych tajemnicami szczęścia. Poczytaj o nich.

      • ana pisze:

        A mój przyjaciel niestety nie miał tej łaski choroby przed śmiercią i zginął w wypadku motorowym jako niewierzący, niepraktykujący ..mimo ze sie za niego modle ciągle się zastanawiam gdzie trafil…

        • wobroniewiary pisze:

          Nie ustawaj w modlitwach i polecaj go stale Miłosierdziu Bożemu

        • Emilia84 pisze:

          Dla Boga nawet niewielki ułamek sekundy może być wystarczający, by człowiek zdążył wzbudzić w sobie doskonały żal za grzechy. Miłosierdzie Boga jest nieskończone i tylko on zna serce człowieka, jego historię i powody dlaczego ktoś mówi, że nie wierzy.

    • Sylwia pisze:

      Moniko dopiero teraz przeczytałam dokładnie Twój wpis, będę się modlić w intencji taty. Modlitwa za zmarłych jest najpiękniejszym darem dla nich.

    • magda pisze:

      Monia w czasie agonii Twojego Taty i 30 dni po Jego śmierci polecałam Go Panu o 15 w czasie Koronki do Bożego Miłosierdzia. Wierzę, mocno w to wierzę,że takowe otrzymał 🙂
      A to wszystko z miłości bliźniego a jak wiem to bardzo ważne w oczach Pana.

      • Monika pisze:

        Dziękuję wszystkim za każdą modlitwę, za każde westchnienie do Boga w tej intencji.
        Wielkie Bóg zapłać! Ja też będę się modlić za wszystkich, którzy wstawią się do Boga w tej intencji.
        Mario, to bardzo cenne co podałaś nam pod tym linkiem o Mszach Świętych Wieczystych u Werbistów, na pewno skorzystam.
        Jezus jest Panem!

  31. Jacek pisze:

    Modlitwa dla uczczenia 10-ciu palców u rąk Pana Jezusa
    O Najświętsze Rany 5 – ciu Palców u prawej Ręki Pana Mego Umiłowanego,
    Jezusa Chrystusa, które wycierpiał z miłości w ukryciu i milczeniu
    – za nawrócenie wszystkich ludzi bez wyjątku a szczególnie sobie wybranych
    synów: kapłanów i biskupów, aby mogli swoimi rękami błogosławić
    nam wszystkim, jako Żywy Bóg, Pan nasz Jezus Chrystus, który żyje
    i króluje przez wszystkie wieki wiek ów. Amen.

    5 Ojcze Nasz … 5 Zdrowaś Maryjo …5 Chwała Ojcu …

    O Najświętsze Rany 5 – ciu Palców u lewej Ręki Pana Mego Umiłowanego,
    Jezusa Chrystusa, które wycierpiał, aż do omdlenia z bólu i miłości
    do zatwardziałych w grzechach grzeszników, którzy by mogli się nawrócić
    jeszcze przed Dniem Sądu, ażeby im dana była ta łaska dla ich zbawienia.
    Amen.

    5 Ojcze Nasz … 5 Zdrowaś Maryjo …5 Chwała Ojcu …

    Pan Jezus obiecuje: za każdy 1 raz odmówienia za kogoś – oddala się szatana
    na zawsze; gdyby ktoś 10 razy odmówił – obiecuję mu zbawienie duszy jego
    i uratowania duszy tej, za którą się modli; również w intencji rodzin;
    osoba, która nauczy lub przekaże tę modlitwę, otrzyma zapłatę w niebie;

    gdy dusza poświęci tę modlitwę za kapłanów, to uratuje go i wzmocni
    łaską Ducha Św.;

    może też uratować 10 – ciu kapłanów, odmawiając 10 razy tę modlitwę;

    33 razy odmówić tę modlitwę za wszystkich księży i biskupów całego świata,
    tyle uratuje się i wesprze kapłanów; również w intencji rodzin;

    – dusza może ofiarować tę modlitwę za Naród swój – Ojczyznę,
    ile razy odmówi – tyle przez Moje Ręce spłynie Błogosławieństwa
    na tę Ojczyznę.

    Ta modlitwa zawsze jest wysłuchana !
    Z Panem Bogiem

  32. wobroniewiary pisze:

    Zobaczcie jak nasz Tatuś nas kocha – to Jego dzieło, śliczny misiek ❤
    Chmurka w kształcie misia 🙂

    • Sylwia pisze:

      😀 super nasz kochany Tatuś ma poczucie humoru i zawsze nas pociesza, nawet tak super widowiskiem jakim jest misiek :).

    • rzymski katolik pisze:

      No przecież to Kubuś Puchatek!
      Proszę, widać w Niebie wiedzą, co Tygrysy lubią najbardziej! 🙂
      PS
      Przecztałem ten wątek i powiem szczerze dopiero przy świadectwie Moniki łzy zakręciły się w oczach.
      Ludzie muszą jeszcze zrozumieć wiele, żeby pojąć czym jest Miłość Boga i Miłość człowieka. Jedno bez drugiego nie może istnieć, a bez nich ani Wiara, ani pełne Niebo.
      Bóg empatyczny, solidarny z nami aż po ludzką śmierć Nieśmiertlelnego, to Ten do którego śmiało możemy wołać Abba Ojcze i prosić za naszymi chorymi i biednymi braćmi.
      Takie dzieci chce mieć Bóg, który stał się jednym z nas.

  33. wobroniewiary pisze:

    Niech będzie na wieki chwalone, błogosławione, czczone, wielbione, najświętsze, najczcigodniejsze, najchwalebniejsze, niepojęte, niewymowne Imię Boże w niebie, na ziemi i otchłaniach piekielnych, przez wszystkie stworzenia, które wyszły z rąk Boskich przez Najświętsze Serce Pana naszego Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Amen.
    Imprimatur: arcybiskup Mobile-Birm

  34. Anna pisze:

    Dziękuję za wsparcie modlitewne, córka dostała się na studia, Boże bądź blisko Alicji i pozwól aby zdobyla wykształcenie i była dobrym czlowiekiem. Dziękuję za każdą modlitwę i zapewniam o wzajemności, szcześć Boże.

  35. maria pisze:

    Moniko jeśli możesz i chcesz zamów za swojego śp. tatę Msze Wieczyste np. u Werbistów . koszt nie mniej niż 20 zł i w ciągu dnia odprawiane są 7 Mszy Św.http://svd-warszawa.pl/index.php/zamow-msze-swieta

  36. Janina pisze:

    Poklony do ziemi wykorzystam, gdy dziekuje Panu Bogu za wszystko.Gdy dziekujesz za cierpienie Panu, zly ucieka, bardzo jemu to nie podoba sie.W tym upewnilam sie.Polecam.

  37. ana pisze:

    Wczoraj gdy czytalam ten tekst stala sie zastanawiająca rzecz na fragmencie sie ” Bóg – zwłaszcza gdy Go prosimy – może nam wskazać taki moment w ich życiu, który będzie najbardziej odpowiedni, by do ich serca dotrzeć. Wtedy mamy działać – delikatnie, ale zarazem z mocą i przekonaniem. Sposobów może być wiele. Czyż nie dał Bóg Ojciec w Orędziu WIELKIEJ OBIETNICY? Oto ona: «Wszyscy ci, którzy wezwą Mnie z całego serca imieniem Ojca – choćby tylko jeden raz – nie zginą, ale pewni będą życia wiecznego razem z wybranymi». Dał ją nie tylko świętym, ale i grzesznikom, nawet największym! Możemy więc nieść im nadzieję, możemy chociażby próbować zmówić z nimi Modlitwę Pańską.
    Zresztą czy ta Obietnica nie przypomina nam jakże podobnej, związanej z Koronką do Miłosierdzia Bożego? W „Dzienniczku” świętej Faustyny (akapit 687) czytamy: „Ktokolwiek będzie ją [koronkę] odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego”
    Ekran smarfona zaczął powoli wygadać..pojawialy sie niebieskie pręgi, nie moglam przewinąć tekstu i tak jakby caly telefon sie zablokowal na kilka sekund. NIGDY do tej pory mi się to nie zdarzyło a telefon ma pól roku.. Myślicie ze to może byc jakis znak ?

  38. Helena Łabuz pisze:

    Witam!
    Codziennie czytam stronę WOWiT. Po raz drugi spotkałam się na niej z tekstem na temat kultu Boga Ojca związanym z objawieniem przekazanym s.Eugenii Rivasio. W tekście była wzmianka, że redakcja, a może i ks. Adam nie posiadają wizerunku Boga Ojca namalowanego na podstawie opisu przekazanego tej siostrze w objawieniu. Jestem w posiadaniu tego wizerunku i już od kilku lat przekazuję go wraz z orędziem osobom zaprzyjaźnionym. Jeśli jest potrzeba mogę udostępnić posiadaną przeze mnie kopię w formie zdjęcia. Miejscem kultu tego obrazu jest parafia św. Wojciecha w Bielinach koło Kielc. Obraz został poświęcony przez B-pa Frankowskiego i dopuszczony do oddawania mu czci przez B-pa diecezjalnego.

    • wobroniewiary pisze:

      Ten obraz Boga Ojca k/Kielc przedstawia starca, a Bóg mówi s. Eugenii: „nie Jestem ani starszy ni inny, Jestem jak mój Syn Jezus Chrystus”
      I we wpisie mamy obraz Boga Ojca wg s. Eugenii Ravasio

      • BoTer pisze:

        Jak rozumiem, przedmówczyni Helena Łabuz ma na myśli inny obraz, nie ten, który wisi u sióstr w Kielcach. A co do wizerunku – czy jest to starzec, czy ktoś o innej twarzy… To przecież nie ma żadnego znaczenia. Obrazy, za pomocą których oddajemy cześć Bogu czy Maryi, nie są przecież fotografiami tych Osób. Bóg, jeśli zechce, może każdemu przedstawić się, ukazać, w innej „fizjonomii”. Jest to jakaś tajemnica, myślę, że sensem tego jest to, by trafić do konkretnej osoby/osób tak, by dotrzeć do jej/ich serca. Czy np. Matka Boża z Guadelupe wygląda tak samo, jak np. Matka Boża z Fatimy? A czy Duch Święty naprawdę wygląda jak gołąb? No raczej nie.
        Bóg przychodzący w gościnę do Abrahama (Rdz, 18) przybrał postać trzech mężczyzn, a Przedwieczny w wizji Daniela (Dn 7, 9) miał „włosy jakby z czystej wełny”, a Jego szata „była biała jak śnieg”. Nie wiem, jak Wam, ale mnie taki obraz kojarzy się z siwymi włosami i starcem – natomiast ci trzej ludzie, odwiedzający Abrahama, kojarzą mi się raczej z młodzieńcami.
        Konkludując (to oczywiście moje zdanie, można mieć inne:) : nie ma sensu przykładać nadmiernej wagi do szczegółów „wyglądu” Boga Ojca. On jest Duchem, jest cały obecny w Jezusie Chrystusie, kto widzi Jezusa, widzi i Ojca. Tylko Jezus, druga Osoba Trójcy Świętej, przybrał ludzkie, fizyczne ciało, i tylko co do Jego „cielesnego” wizerunku możemy mieć pewność, że wyglądał (i wygląda) konkretnie tak, jak wyglądał kiedyś na ziemi i jak wygląda teraz, będąc w chwale.
        Szczęść Wam Boże!

  39. BoTer pisze:

    Ktoś tu w komentarzu wspomniał lubelski kościół św. Jozafata na ul. Zielonej. Wisi tam kopia obrazu Boga Ojca – oryginał znajduje się w Kielcach, u sióstr ze Zgromadzenia Sług Jezusa (por. http://zolkielce.pl/slugi/pl.html). Siostry piszą:
    „W przypadku otrzymania szczególnej łaski, wyproszonej przed tym obrazem Boga Ojca, prosimy o przesłanie powiadomienia na adres:
    Zgromadzenie Sług Jezusa
    ul. Wesoła 45
    25-363 Kielce ”

    Jeśli można, wklejam tekst z historią tego obrazu, jest to relacja niejakiego Anastazego Rogowskiego. Jeśli Admini uznają, że jest za długi na wpis tutaj, to samemu można go przeczytać na tej samej stronie sióstr ze ZSJ: http://zolkielce.pl/slugi/pl/historia.html

    Z Bogiem!

    ——————————————————————————————————————-
    HISTORIA OBRAZU BOGA OJCA W DZIWNY SPOSÓB ODNALEZIONEGO
    W PAWOŁOCZY NA UKRAINIE

    Na wstępie zastrzegam, że wszystko co opisuję, nie jest żadnym wymysłem, a prawdziwym wydarzeniem. Nic tu nic dodaję, a piszę tylko to, co wielokrotnie od śp. Rodziców moich słyszałem. W roku 1860 rodzice moi zamieszkali w Pawołoczy na Ukrainie, w Kijowszczyźnie w powiecie Skwirskim, mieście znanym z napadów tatarskich i hajdamackich. Wkrótce śp. Ojciec mój miał dziwny sen: zjawił się jakiś starzec i natarczywie żądał od ojca, by wykupił go od Żyda.
    Rano opowiedział ojciec ten sen matce, ale nie przywiązywał do niego żadnego znaczenia. W następną noc ten sam Starzec znowu śni się ojcu z tym samym żądaniem. Ojciec znowu opowiada matce, a matka mówi: ale nie wiesz przecie od jakiego Żyda. Ten sam sen powtarza się trzeciej nocy, a ojciec we śnie zapytuje Starca, od jakiego Żyda ma go wykupić.
    Tu Starzec wymienił nazwisko Żyda, dodając, że siedzi w podwale za beczkami z rodziną. Ojciec się obudził, opowiada matce wszystko, zapamiętując nazwisko Żyda i rano posyła do miasteczka, by sprowadzić jakiegoś starszego Żyda, który by znał wszystkich mieszkańców Pawołoczy. Gdy ten przyszedł, ojciec zapytuje go, czy jest w mieście Żyd o takim nazwisku (nie pamiętam nazwiska).
    Ten odpowiada, że jest. A co on ma? Ma sklepik. A podwału nie ma? (Podwałem na Ukrainie nazywali wyszynk wódczany, a beczki z wódką stały zwykle w piwnicach. Pawołocz jako stara, kresowa mieścina, cała była w podziemiach trzypiętrowych w dół, w których kryła się miejscowa ludność podczas napadów tatarskich i hajdamackich). Żyd opowiada, że jeszcze dziadek tego Żyda miał podwał.
    To ojca bardzo zastanowiło, tak więc zaraz pojechał do tego Żyda i utwierdziwszy się, że jest on tego nazwiska, jakie starzec podał, zapytuje, co jest w tym podwale, który jeszcze jego dziadek miał. Ten odpowiada, że są stare beczki. Wziął ojciec paru ludzi, poszedł do podwału do drugiego piętra w dół i przy świetle zobaczył stare połamane beczki. Gdy je kazał usunąć, zobaczył ojciec pod ścianą jakiś kwadratowy przedmiot, jakby kawałek szerokiej deski. Ojciec wziął to do rąk, zobaczył, że jest cały pokryty na palec pleśnią, zaczął to ścierać, i zobaczył, że jest to obraz Boga Ojca; drugi obraz był – Pana Jezusa w Ogrójcu, a trzeci – Matka Boska karmiąca Dzieciątko Jezus. Wziął te obrazy ojciec i zapytuje Żyda, ile ma za nie zapłacić? Żyd zdziwiony i przerażony, że ojciec wie o tych obrazach, a on ani jego ojciec nic nie wiedzieli, powiada, że nic nie chce, niech pan sobie to zabierze. Ojciec mu mówi, że zapłacić musi, i nie pamiętam ile ojciec mówił, że mu zapłaci, czy po dukacie za obraz, czy dukata za trzy obrazy, ale wiem, że rachunek i mowa była o dukatach. Zabrał ojciec te obrazy do domu, oczywiście oczyścił i zawiesił w domu, i w wielkim poszanowaniu były one u rodziców. Tak, jak ten Starzec powiedział, że siedzi w podwale u takiego Żyda za beczkami z rodziną- sprawdziło się. W parę lat potem, przebywszy szczęśliwie powstanie i szczęśliwie ocalawszy, ojciec wyjechał z Pawołoczy i zamieszkał w Stepku, też na Ukrainie, tegoż samego powiatu. W roku 1880-1882, nie pamiętam dokładnie (miałem wtedy 3-4 lata), ojciec mój bardzo zachorował, był na wpół sparaliżowany. Lekarze: dr Czengery z Chodorkowa i dr Naskręcki z Żytomierza co dzień odwiedzali ojca i nie znajdywali żadnego ratunku, i nie robili żadnej nadziei na utrzymanie życia, gdyż już prawie dwa tygodnie nic nie mówił i nie przyjmował żadnych pokarmów.
    Jednego dnia, gdy już żadnej nadziei nic było, by dożył następnego dnia, matka, która spłakana stale siedziała przy ojcu, na chwilę odeszła, po powrocie od razu spostrzegła, że ojciec patrzy, a przecież stale miał zamknięte oczy i nic nie mówił. Po chwili ojciec zapytuje: „Malwino, kto tu był Matka zdziwiona, że ojciec przytomnie patrzy i mówi, odpowiada, że nikogo nie było. Ojciec mówi: „Tu siedział, z nim rozmawiałem, ty przecież wiesz. On tak często u nas bywa, nie mogę sobie przypomnieć, jak się nazywa, idź, spytaj u sługi, kto przychodził”. Matka pyta sługi, ale ci mówią, że nikogo nie było. Ojciec po chwili mówi: „Malwino, daj mi jeść, ja chcę jeść”. Matka była przerażona tym wszystkim, bo widziała wprost cud jawny.
    Ten człowiek już konał, a tu przytomnie mówi i upomina się o jedzenie. Nazajutrz lekarze, gdy jak zwykle przyjechali i taką zmianę zobaczyli, orzekli, że to chyba cud, bo ten człowiek do rana nie mógł dożyć. Na trzeci dzień ojciec mówi do matki: „Malwino, pomóż mi wstać”. Matka pomogła, a ojciec opierając się o krzesło, gdyż nogi były przez dwa tygodnie zupełnie bezwładne, zaczął powoli posuwać się przez pokój (dodać tu muszę, że ojciec od chwili polepszenia stale był zamyślony i nic nie mówił, tylko powiedział, że rozmawiał z tym, który tak często bywa u nich, a nazwiska nie pamięta).
    Gdy tak posuwając się przy pomocy matki, ojciec stanął na progu drugiego pokoju, naraz puszcza krzesło i pada na kolana. Matka chce ojca podnieść, a ojciec odpowiada: „Nic trzeba Malwino, to jest ten Starzec, z którym rozmawiałem i wskazał na obraz Boga Ojca, który wisiał na wprost drzwi. Dopiero później mówi, że przyszedł ten Starzec znajomy i powiada: „Antoni przyszedłem po ciebie”. Ojciec zeznaje, że jest to ktoś, kto ma prawo tak mówić, więc myśli, bo mówić nie mógł, prosi, by go zostawił, bo ma małe dzieci (a nas była spora gromadka). Na to Starzec, oparłszy się o rzeźbioną laskę, odpowiada: „Za to, żeś Mnie wykupił, odchodzę, drugi raz przyjdę”. Był to jawny cud. Obraz Boga Ojca od tego czasu w naszej rodzinie uważany jest jako cudowny. Ojciec żył jeszcze przeszło dwadzieścia lat, dożył 77 lat i w roku 1905 zmarł cicho, spokojnie. Czy widział jeszcze przed śmiercią tego Starca – nie wiadomo.
    Po śmierci ojca obraz otrzymałem od brata mego, księdza, jako przeznaczony dla mnie przez – śp. Ojca i nigdy się z nim nie rozstawałem. W roku 1920, gdy musieliśmy zza Zbnicza uciekać, zamieszkałem z bratem moim, księdzem proboszczem w Warężu, pow. Sokalski, woj. Lwowskiego, który też musiał uciekać z Tarnonidy na Podolu, słynnej z cudownego obrazu Pana Jezusa Tarnorudzkiego, gdzie był proboszczem. Pewnego dnia rano wpada do nas p. Jadwiga Hulimkowa, kolatorka kościoła warężskiego, zwraca się do brata mego, księdza i mówi: „Księże Prałacie, dostałam depeszę, że matka moja jest bardzo chora, proszę mieć Mszę św. przed obrazem Boga Ojca na jej intencję”. Brat natychmiast wziął obraz do kościoła i miał Mszę św. przed tym obrazem, a w kilka dni późnej przyjeżdża p. Hulimkowa uradowana, mówi, że tego dnia, jak była Msza święta, nastąpiło polepszenie i matka już prawie zdrowa.
    Drugi przykład. Pewnego dnia rano przyjeżdża p. Kruszewski z Chorobrowa i mówi: „Księże Prałacie, bardzo proszę mieć Mszę św. na intencję mojej żony, bardzo chorej, przed obrazem Boga Ojca”. Brat zaraz miał Mszę św. na intencję p. Kruszewskiej, a w kilka dni później przyjechali oboje pp. Kruszewscy, prosząc o Mszę św. dziękczynną przed tym obrazem. Wielu znajomych znało historię tego obrazu i z wielką czcią odnosili się do niego. Nie dość na tym. Ile razy w naszej rodzinie była jaka choroba, jaka inna wielka bieda, prośba przed tym obrazem zawsze była wysłuchana. Wiele chorowałem w swoim życiu, przebyłem osiem operacji pod chloroformem, a profesorowie wątpili, czy żyć będę, a że wyszedłem z tego i żyję i chodzę, bo i to mi groziło, że w najlepszym razie chodzić nic będę, to wszystko zawdzięczam modłom zanoszonym podczas Mszy św. przez mego brata, księdza przed obrazem Boga Ojca.
    Drugi obraz z odnalezionych: Pan Jezus w Ogrójcu, przepiękne malowidło, ojciec dał memu najstarszemu bratu i ten był zostawiony przez moją bratową, w Płoskirowie, na Podolu podczas ucieczki przed nawałą bolszewicką. Trzeci obraz Matka Boska karmiąca Dzieciątko Jezus, został zostawiony w Tarnorudzie w kościele przez śp. brata mego, proboszcza, który też musiał uciekać zza Zbrucza w 1920 roku. Jeszcze raz potwierdzam, że to co opisałem, nie jest żadnym wymysłem, a prawdą i to wszystko od śp. Rodziców moich wielokrotnie słyszałem, i co sam doznałem, i widziałem, i co pod przysięgą mogę potwierdzić.
    Kielce – 1959 r.
    (-) Anastazy Rogowski

    • wobroniewiary pisze:

      Kochany kościół na Zielonej i tamtejsza posługa egzorcysty ks. Józefa i o. Radomira. Ilu osobom oni już pomogli i ilu osobom pomógł Bóg Ojciec i Niepokalana 🙂

      • BoTer pisze:

        A sam kościół jaki wyjątkowy, prawda? Chyba podobnego nigdy nie spotkałam. Jak mała, kameralna kaplica, ze specyficznym klimatem, i zapachem 🙂 Z ulicy nie widać od razu, że stoi tu jakiś kościół. Pamiętam go jeszcze sprzed wielu lat, gdy nie miał przebitej bocznej ściany (po lewej stronie). Był malutki, jak małe mieszkanie Pana Boga…

        • wobroniewiary pisze:

          To była cerkiew…. 🙂
          Piękna uliczka Starówki niczym wąska włoska uliczka a w środku spojrzeć na lewo – zieleń jakbyśmy byli w wielkim ogrodzie

  40. Ewa pisze:

    Czy ks. Adam odprawia już Mszę w swojej kaplicy?

  41. Gosia pisze:

    Od pewnego czas mam podobne przemyślenia po przeczytaniu tekstu upewniam się że jednak ze mną wszystko ok że dobrze czuję.

  42. Elunia W. pisze:

    Kochani wszyscy :), przepraszam,że dopiero dzień przed Świętem BOGA OJCA, ale jak ks.Adam prosił o pomysły na uczczenie BOGA OJCA, to w trakcie modlitwy przypomniałam sobie, co otrzymała s.Józefa Menendez : AKTY MIŁOSCI KU CZCI BOGA OJCA. „OJCIEC Niebieski powiedział: Kto Mi te akty ofiarowuje,kto w dodatku czyni wszystko,by je rozpowszechniać,będzie Mi w szczególny sposób dzieckiem, a Ja mu będę kochającym Ojcem. Jakże tęsknię za tym, żeby i o Mnie możliwie często i serdecznie myślano. DUCH ŚWIĘTY jest mało czczony. Ale Mnie czci się jeszcze mniej. Nabożeństwo do Mnie wynagradzam w całkiem wybitny sposób. Ofiarujcież Mi często akty miłości, które tak radują Moje Serce. – OJCZE,KOCHAM CIĘ SERDECZNIE,RATUJ DUSZE ! – OJCZE, KOCHAM CIĘ CZULE,RATUJ DUSZE ! – OJCZE,KOCHAM CIĘ DELIKATNIE,RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ JAK TWOJE DZIECKO, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ ŻARLIWIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ PŁOMIENNIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ NIEWYPOWIEDZIANIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ BEZGRANICZNIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIE NADE WSZYSTKO, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ BEZ MIARY, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ NIEWYMOWNIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ PONAD MIARĘ, RATUJ DUSZE! – OJCZE,KOCHAM CIĘ BEZ KOŃCA, RATUJ DUSZE! – OJCZE,WYSŁAWIAM CIĘ,KOCHAM CIĘ,DZIĘKUJĘ CI, RATUJ DUSZE! – OJCZE,CHCIALBYM CIĘ KOCHAĆ,JAK CIĘ KOCHAJĄ WSZYSCY ANIOŁOWIE I ŚWIĘCI,RATUJ DUSZE! – OJCZE,CHCIAŁBYM CIĘ KOCHAĆ,JAK KOCHAŁ CIĘ NA ZIEMI ŚW.JÓZEF I JAK CIĘ TERAZ KOCHA W NIEBIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,CHCIAŁBYM CIĘ KOCHAĆ,JAK KOCHAŁA CIĘ NA ZIEMI MARYJA I JAK CIĘ TERAZ KOCHA W NIEBIE, RATUJ DUSZE! – OJCZE,CHCIAŁBYM CIĘ KOCHAC,JAK CIĘ KOCHA TWÓJ SYN I DUCH ŚWIĘTY, RATUJ DUSZE! MÓDLMY SIĘ : OJCZE,PRZEZ NIEPOKALANE SERCE MARYI, DLA RATOWANIA TYCH WSZYSTKICH DUSZ,KTÓRE SĄ W NIEBEZPIECZEŃSTWIE WIECZNEGO POTĘPIENIA,OFIARUJĘ CI OSTATNIE KROPLE KRWI, KTÓRE TWÓJ BOSKI SYN OSTATKIEM SIŁ SWEJ MIŁOSCI WYLAŁ I OFIARUJĘ CI JE NIESKOŃCZONĄ ILOŚĆ RAZY. AMEN. NIECH NAS BŁOGOSŁAWI BÓG OJCIEC I SYN, I DUCH ŚWIĘTY. AMEN. ZE SWOIM UKOCHANYM DZIECIĘCIEM NIECH NAS BŁOGOSŁAWI ZIEWICA MARYJA. AMEN.

  43. Elunia W. pisze:

    No i Zły nie odpuści, zjadł pierwszą literkę w wyrazie, którego nienawidzi:( – DZIEWICA. Jak Wam czegoś jeszcze nie dopiszę w sposobach czczenia BOGA OJCA, to będę się źle czuła 🙂 . A więc : Wyjątek z orędzi Archaniołów : MICHAŁA, RAFAŁA I GABRIELA. ” Każdy człowiek powinien się zobowiązać, by praktykować uwielbienie BOGA. Są dwie pory, w których to uwielbienie zyskuje swą wartość : jest to całkiem wczesny ranek i godzina śmierci PANA (15:00). Należy się w tym ćwiczyć : uklęknąć i uprzytomnić sobie, że BÓG jest tutaj i że panuje, że jest ON godzien posiadać wszelką władzę…cześć i panowanie. Dopóki człowiek uwielbia BOGA, schyla głowę przed Tym, który jest godzien otrzymać władzę, cześć i powołanie, dopóty pozostaje wolny od zaślepienia i poznaje, po co jest na tej ziemi i że nie ma tu stałego miejsca pobytu. ” Modlitwa DO OJCA PRZEDWIECZNEGO : NAJDROŻSZY OJCZE PRZEDWIECZNY, STAJEMY PRZED TOBĄ Z SERCEM SKRUSZONYM I POKORNYM. PRZEBACZ NAM NASZE GRZECHY I SŁABOŚCI. PROSIMY CIĘ O ODWAGĘ, ŁASKI I ŚRODKI DO WYPEŁNIENIA TWOJEJ WOLI NA DRODZE ZBAWIENIA PRZEZ MIŁOŚĆ TWEGO SYNA, NASZEGO ZBAWICIELA, JEZUSA CHRYSTUSA, I TWOJEJ NIEPOKALANEJ CÓRKI, BŁOGOSŁAWIONEJ DZIEWICY MARYI. AMEN. Modlitwa dziękczynna Ojca Św. JANA PAWŁA II : BOŻE OJCZE, KTÓRY JESTEŚ W NIEBIE I TROSZCZYSZ SIĘ O KAŻDEGO CZŁOWIEKA, BĄDŹ UWIELBIONY W DZIELE STWORZENIA, PRZEZ KTÓRE POWOŁUJESZ WSZYSTKO DO ISTNIENIA. MYŚL NASZA WĘDRUJE POPRZEZ CAŁĄ HISTORIĘ ZBAWIENIA I DZIEJE LUDZKOŚCI, W KTÓRYCH ODSŁANIASZ SWOJĄ CUDOWNĄ OPATRZNOŚĆ. DZIĘKUJEMY ZA JEZUSA CHRYSTUSA, KTÓREGO PODAROWAŁEŚ NAM PRZEZ DZIEWICZE MACIERZYŃSTWO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY. DZIĘKUJEMY ZA WZÓR JEGO ŻYCIA PEŁNEGO POŚWIĘCENIA I SŁUŻBY PŁYNĄCEJ Z MIŁOŚCI MIŁOSIERNEJ. DZIĘKUJEMY ZA OBECNOŚĆ DUCHA ŚWIĘTEGO, KTÓREGO MOCĄ OŻYWIASZ NASZE DUSZE PRZYWOŁUJĄCE CIEBIE Z GŁĘBOKOŚCI SWOICH UPADKÓW. PROSIMY POKORNIE OJCZE NASZ, NIECH KREW TWOJEGO SYNA I DAR DUCHA ŚW. OBMYJE NAS Z BRUDU I UMOCNI NAS, BYŚMY GODNIE PRZEŻYLI WSPANIAŁE CHWILE TWEJ ŁASKI. NIECH TEN SZCZEGÓLNY CZAS BĘDZIE DLA NAS ŹRÓDŁEM ŁASKI , KTÓRA POMOŻE NAM WYZNAWAĆ CIEBIE OJCZE, PRZEZ TWEGO UMIŁOWANEGO SYNA W JEDNOŚCI DUCHA ŚWIĘTEGO. AMEN.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s