15 sierpnia – Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Prawda o Wniebowzięciu Matki Bożej stanowi dogmat naszej wiary, choć formalnie ogłoszony stosunkowo niedawno – przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus:

„…powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” (Breviarium fidei VI, 105)

Wniebowzięcie Reni,_Guido_-_Himmelfahrt_Mariae_-_1642Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Oparł je nie tylko na innym dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny; mógł je wygłosić także dlatego, że prawda ta była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym autorytetem potwierdził i usankcjonował.

Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701) ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę.
Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W mszale na to święto, używanym wówczas w Galii, czytamy, że jest to „jedyna tajemnica, jaka się stała dla ludzi – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny”. W prefacji zaś znajdujemy słowa: „Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa”.
U Ormian uroczystość Wniebowzięcia Maryi rozpoczyna nowy okres roku kościelnego. Liturgia ormiańska na ten dzień mówi m.in.: „Dziś duchy niebieskie przeniosły do nieba mieszkanie Ducha Świętego. (…) Przeżywszy w swym ciele życie niepokalane, zostałaś dzisiaj owinięta przez Apostołów, a przez wolę Bożą uniesiona do królestwa swojego Syna”.
W liturgii abisyńskiej, czyli etiopskiej, w tę uroczystość Kościół śpiewa: „W tym dniu wzięte jest do nieba ciało Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej, naszej Pani”.
15 sierpnia obchodzą pamiątkę tej tajemnicy również Chaldejczycy, Syryjczycy i maronici. Kalendarz koptyjski pod dniem 21 sierpnia opiewa Wniebowzięcie ciała Matki Bożej do nieba.

Wniebowzięcie MaryiRóżne bywają nazwy tej uroczystości: Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie, Odpocznienie Maryi. Nie wszyscy ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Matki Najświętszej. Dlatego także Pius XII w swojej konstytucji apostolskiej nie mówi nic o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz „zasypiając”.

Niemniej jasne i stanowcze są wypowiedzi Ojców Kościoła.
Na Zachodzie pierwszą wzmiankę o tym niezwykłym przywileju Maryi podaje św. Grzegorz z Tours: (+ 594):
I znowu przy Niej stanął Pan, i kazał Jej przyjąć święte ciało i zanieść w chmurze do nieba, gdzie teraz połączywszy się z duszą zażywa wraz z wybranymi dóbr wiecznych, które się nigdy nie skończą.

Św. Ildefons (+ 667):
Wielu przyjmuje jak najchętniej, że Maryja dzisiaj przez Syna Swego (…) do pałaców niebieskich z ciałem została wyniesiona.

Św. Fulbert z Chartres (+ 1029) pisze podobnie:
Chrześcijańska pobożność wierzy, że Bóg Chrystus, Syn Boży, Matkę swoją wskrzesił i przeniósł Ją do nieba.

Św. Piotr Damiani (+ 1072) tak opiewa wielkość tajemnicy dnia Wniebowzięcia:
Wielki to dzień i nad inne jakby jaśniejszy, w którym Dziewica królewska została wyniesiona do tronu Boga Ojca i posadzona na tronie. (…) Budzi ciekawość aniołów, którzy Ją pragną zobaczyć. Zbiera się cały zastęp aniołów, aby ujrzeć Królową, siedzącą po prawicy Pana Mocy w szacie złocistej w ciele zawsze niepokalanym.

*****************

Przypominając sobie z lekcji religii dogmat o wniebowzięciu Maryi trzeba uświadomić sobie jeszcze dwie prawdy. Katechizm nie tylko uczy, że Maryja, dopełniwszy biegu ziemskiego życia, z ciałem i duszą została wzięta do nieba, ale została też wywyższona przez Chrystusa jako Królowa wszystkiego.

Wniebowzięcie oznacza więc przywilej tytułu Królowej nieba i ziemi, Matki Kościoła i Pośredniczki. Bo „macierzyństwo łaski otrzymuje tu swoją konsekrację”. Odtąd staje się Matką dzielącą się z całym światem otrzymanymi duchowymi dobrami.
Poza tym Jej wniebowzięcie jest uprzedzeniem zmartwychwstania wszystkich ludzi (KKK 966). Droga, którą przeszedł Jezus jest drogą każdego chrześcijanina: przez śmierć do chwały nieba. Z tym, że zmartwychwstanie obejmie całego człowieka, a więc i duszę, i ciało. Natomiast ciało Maryi, jako Niepokalanie Poczętej Bogurodzicy, zostało uwielbione wcześniej. Jej wniebowzięcie jest po prostu „wyprzedzającym zmartwychwstaniem”. Przywraca już doskonałość, jaka według pierwotnego planu Bożego miała charakteryzować ludzi, gdyby nie zgrzeszono w raju.
Maryja osiągnęła swój cel historio-zbawczy. Ale Jej stan nie jest tylko celem osobistym. Jest to również cel Kościoła (Ef 5, 27). To co Ją spotkało – dostąpienie chwały – jest stanem, do którego zmierzają dzieje Kościoła. Na Jej przykładzie można poznać, czym ma być i czym będzie Kościół. Ona pierwsza „dotarła do mety” (Flp 3, 13-14). Zaprasza do podążania ku niej wobec zapowiedzianego powrotu Jezusa. Wyprzedziła nas, oczekuje i pomaga „być obywatelami ziemi i kandydatami do raju”. Ten zaś stan wywyższenia czyni Jej obecność wszechstronną i pozwala skutecznie wstawiać się za nami. „Uzyskuje to, o co prosi w matczynych modlitwach. Nic nie zostaje Jej odmówione.”
Jak widać, wniebowzięcie Maryi kieruje naszą uwagę już na czasy ostateczne. Przypomina bowiem o aktualności wiary w zmartwychwstanie naszego ciała. Wniebowzięcie wiąże się ściśle z dogmatem o zmartwychwstaniu wszystkich ciał w dniu ostatecznym.
Maryja wzięta do nieba jest ustanowioną przez Boga Królową. Jako podporządkowana Chrystusowi posiada i sprawuje władzę udzieloną Jej przez Niego. Uzasadnieniem Jej godności jest Boże macierzyństwo. Jako Matka uczestniczy w królewskiej godności swojego Syna. Jest Królową także dlatego, że jako „nowa Ewa” współpracowała z Jezusem – „nowym Adamem” na rzecz Odkupienia. Jak Adam i Ewa zniszczyli Boże dzieło, tak Jezus i Maryja je odbudowali. Oczywiście, rola Maryi jest zależna od Jezusa, który sam naprawia nieposłuszeństwo Adama.

ks. Jan Sawicki
Idziemy nr 24 (353), 10 czerwca 2012 r.

*****
Litania na Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „15 sierpnia – Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

  1. Teresa pisze:

    Piękne Święto

    • magda pisze:

      Dziś rozpoczynam kolejną Nowennę Pompejańską…

      • Ufająca Bogu pisze:

        Ja jestem w trakcie. Nie odbywa się bez trudności, nawarstwiających się, ale się nie poddam. Czasem bywało i bywa ciężko. Też tak masz (czy inni wowitowcy) , że podczas odmawiania zaczyna coś Ci dolegać? Byłam u kapłana na rozmowie i powiedział, że czasem tak jest. Otóż często w trakcie domawiania dostaję albo gorączki, albo mnie łamią stawy,albo objawy przeziębienia. Znika wszystko po odmówieniu.
        Już nie wspomnę o dziwnych snach i koszmarach. Powierzam wszystko Panu Bogu, bo wiem, że tylko z nim mogę wytrwać.

        • magda pisze:

          OOOOOOOOOOO, też tak mam. Odmawiam nastą nowennę i zawsze są jakieś trudności mniejsze lub większe. Ale zawsze uda mi się skończyć. Najgorsze rzeczy dzieją się w ważnych intencjach( o nawrócenie, za Kapłanów itp), diabeł strasznie przeszkadza, wścieka się,że zabiera mu się dusze.
          Zawsze zaczynam NP 15 i kończę 7 października w święto Królowej Różańca Świętego. Punktem kulminacyjnym jest Suplika. I muszę powiedzieć,że wymodliłam wielkie łaski. Na najważniejszą (nawrócenie mojego męża) wciąż czekam i wierzę, mocno w to wierzę ,że nadejdzie ten moment…
          Dlaczego 15 sierpień? ,chyba wszyscy czciciele NP wiedzą . Nawet jak odmawiam już w tym czasie NP, to zaczynam drugą. Parę lat temu skumulowały mi się trzy 🙂 (przez parę dni je odmawiałam jednocześnie). Ale dla chcącego….

  2. Marakuja pisze:

    Modlitwy do Matki Bożej

    Maryjo, Matko moja i Pani moja, oddaję Ci duszę i ciało moje, życie i śmierć moją, i to, co po niej nastąpi. Wszystko składam w Twoje ręce, o Matko moja; okryj swym płaszczem dziewiczym moją duszę i udziel mi łaski czystości serca, duszy i ciała, i broń mnie swą potęgą przed nieprzyjaciółmi wszelkimi, a szczególnie przed tymi, którzy złośliwość swoją pokrywają maską cnoty. O śliczna Lilio, Tyś dla mnie zwierciadłem, o Matko moja. (Dz. 79 )

    Matko Boża, dusza Twa była zanurzona w goryczy morzu, spójrz się na dziecię Twoje i naucz cierpieć, i kochać w cierpieniu. Wzmocnij mą duszę, niech jej ból nie łamie. Matko łaski – naucz mnie żyć z Bogiem (Dz. 315).

    O słodka Matko Boża, na Tobie wzoruję me życie, Tyś mi świetlana zorza, w Tobie tonę cała w zachwycie. O Matko, Dziewico Niepokalana, w Tobie odbija mi się promień Boga. Ty mnie uczysz, jak wśród burz kochać Pana, Tyś mi tarczą i obroną od wroga (Dz. 1232).

    http://malenkadroga.pl/?id=28&nr=79

  3. Patryk pisze:

    Teraz Maryja jest z nami wszystkimi w każdym miejscu w każdy czas.
    Zawsze jest z nami bez względu co robimy zawsze Ona jest przy nas .
    Nasza Matka Maryja kocha nas i zawsze nas będzie kochała ,czy będziemy czyści czy popadamy w wielkie uzależnienie zawrze nas będzie kochać.
    W dzień Twego wniebowzięci Maryjo wołam opiekuj się nami ludźmi grzesznymi i mną i każdym czytelnikiem byśmy nie popadli w sidłom złego.
    Powierzam się i wszystkich Twojej pomocy i orędownictwu Matko moja i całego narodu Polskiego módl się za nami .Módl się przede wszystkim za powołanych przez Twego Syna do naśladowania Go.
    Maryjo módl się za nami .
    J.U.T. Patryk

  4. Homilia ks. abp. Wacława Depo wygłoszona podczas Uroczystości Wniebowzięcia NMP na Jasnej Górze

  5. „Cały naród patrzy dziś z dumą na swoich żołnierzy!”

    To święto i defilada, której tradycję przywrócił Lech Kaczyński, służy nie tylko pokazaniu potencjału, ale budowy wspólnoty: między żołnierzami służącymi Polsce, a nami, społeczeństwem. Jesteśmy razem!
    — powiedział prezydent Andrzej Duda w okolicznościowym przemówieniu w trakcie uroczystości święta Wojska Polskiego w Warszawie.

    Fragment przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy:
    „Oto dziś dzień krwi i chwały, Oby dniem wskrzeszenia był!” – śpiewali żołnierze 96 lat temu. Jakże autentycznie brzmiały w ich ustach słowa naszego hymnu narodowego, który przed chwilą śpiewaliśmy. „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy”. A wiedzieli, że wielu z nich idzie w bój śmiertelny i nie wrócą. Ale wszyscy wiedzieli, że to niezbędne dla „ojczyzny ratowania”. „Hej, kto Polak, na bagnety. Żyj swobodo, Polsko – żyj!”. Szli razem – ludzie o różnych poglądach, którzy na co dzień może się spierali, złączeni jedną myślą. Chłopi, inteligenci, studenci, milion żołnierzy – wszyscy! Umordowana Polska, która dopiero co odrodziła się po ponad 100 latach zaborów, broniła słabiutkiej państwowości, biednego, odradzającego się państwa.
    Państwa, z którego zaborcy opuszczając nasze ziemie, zabrali prawie wszystko, co nadawało się do produkcji przemysłowej. Ktoś by powiedział: sytuacja beznadziejna. Ale oni tak bardzo pragnęli mieć to swoje państwo, w którym będą traktowani podmiotowo, jako obywatele pierwszej kategorii, które będzie wreszcie sprawiedliwym państwem. Rzecząpospolitą wolnych Polaków, o różnych poglądach – szli ramię w ramię, walczyli. To właśnie dzięki nim możemy być dumni z polskiego żołnierza, z tradycji, z tamtej bitwy ocenianej jako jedna z najważniejszych w dziejach świata. Tamta bitwa zatrzymała nawałę komunizmu na Europę i cały świat.
    Lenin, Trocki i sowieccy dowódcy mówili jasno: zmieciemy Polskę i będziemy w Paryżu, w Hiszpanii, poniesiemy rewolucję na cały świat. Tu została zatrzymana! Nad Wisłą! To wielka zasługa naszego państwa i naszego narodu dla Europy i dla świata. To wielka zasługa naszych żołnierzy – nie słabych wtedy, bo pełnych męstwa i doświadczonych I wojną światową, gdzie walczyło tak wielu z nich.
    Całość na stronie: http://wpolityce.pl/polityka/304750-odkryty-samochod-i-mocne-przemowienie-prezydenta-andrzej-duda-przed-defilada-caly-narod-patrzy-dzis-z-duma-na-swoich-zolnierzy-tresc

  6. AKSORZ pisze:

    Rozmowa z Bartoszem Rutkowskim – byłym oficerem wojska polskiego , który zdecydował się przejść na emeryturę wojskową po tym jak dowiedział się o torturach i ukrzyżowaniu 12-letniego chrześcijańskiego chłopca przez ISIS.

    Założył fundację i dzisiaj pomaga prześladowanym chrześcijanom:

    http://warszawa.tvp.pl/26312223/27072016

  7. an pisze:

    Mam takie pytanie: Koleżanka(2 dzieci) zgodzila sie na rozwod bo juz dosc miala ignorancji zdrad i nowej ukrywanej partnerki męża…radzilam jej wtedy aby sie modlila bo ma silna moc nad nim dzieki sakramentowi małżeństwa ale niestety to typ człowieka który nie dostrzega Boga w zyciu codziennym..mocy wiary…On jest teraz z inna , maja dziecko a ta koleżanka widząc jego „szczęście” cierpi. Wiem co mu grozi za takie zachowanie bo przeczytałam kilka książek o czyści itp. Co w takiej sytuacji ja mogę zrobić ? Skoro żadne z nich nie potrafi dostrzec sensu w Bogu..skoro on juz się związał z inna ?

    • Ufająca Bogu pisze:

      Modlitwa, różaniec. Staraj się powierzać ich życie obydwojga modlitwie. Różaniec ma wielką moc. Nawet jeśli teraz tego nie rozumieją, to może z czasem dostrzegą działanie Boga w swoim życiu. Też mnie boli, że mój brat odwrócił się od Boga. Kaplan mi powiedział „nic na siłę – modlitwa, różaniec” to tyle i aż tyle. A czasem bardzo dużo, co możemy zrobić.

    • Patryk pisze:

      Ten związek został zniszczony przez szatana który wpierał myśli i pożądania w jego głowę,według mnie nie da się uratować tego związku bo rana w sercu twojej koleżanki może być zbyt głęboka do wyleczenia .
      Powiem Ci co możesz zrobić an ,powiedź swojej koleżance aby odmawiała codziennie Koronkę do Bożego Miłosierdzia i przez ta koronkę( to ważne co teraz pisze ) zawierzyła Jezusowi Miłosiernemu swoje cierpienia ,swój ból ,swoje problemy .A ty możesz ponadto zrobić taką rzecz : odmawiaj codziennie koronkę do Bożego Miłosierdzia i powierzaj Jezusowi Miłosiernemu właśnie swoja koleżkę.

      Posłużę się cytatem Św Jana Pawła II:”Gdy będzie wam trudno,gzy będziecie w życiu przeżywać jakieś trudne chwile ,niepowodzenie lub zawód , niech myśli wasze biegną ku Chrystusowi ,który was miłuje,który jest wiernym towarzyszem i który pomaga przetrwa każdą trudność.” Ten cytat powiedz swojej koleżance i wdróż w życie to co ci napisałem.

      Jeśli będziesz chciała odpowiedzieć to napisz na mojego maila to on :patryk23_2000@o2.pl
      Pamiętaj Ufaj Jezusowi i czekam na twoją odpowiedź i proszę zrób wszystko co Ci tu napisałem tylko Jezus jej pomoże wierzę w to odpisz.

      • an pisze:

        Postaram sie przekazać to koleżance chodź proszę mi wierzyć ze jest to trudne dla mnie gdyż ona ma inny sposób patrzenia na życie..nie rozumie mojej wiary..tzn może i rozumie ale sama nie potrafilaby tak jak ja codziennie sie modlic…tego właśnie się obawiam ze wyslucha mnie wpusci informacje jednym uchem a drugim wypuści..nie pomodli sie bo nie będzie: umiala, chciała, uzna to za niedorzeczne. Ale przekaze jej to.
        8 lat temu trafiłam do takiego miasta w Polsce gdzie poznani znajomi w 95% sa niewierzacy/ niepraktykujący…
        Ogólnie czuje jakas misje zyciowa ale nie wiem do konca jaka..przechodzi mi przez myśl ze może mogłabym modlić się o ich nawrócenie? Za kadego nowennę pompejanska? Ale zajeloby mi tokilka lat. Powierzam ich Maryi w godzinie łaski…pewnie najskuteczniejszy byłby Różaniec ? Dużo tez czytałam o duszach czyścowych…tez zajmują me myśli..

        • mariaP pisze:

          @an , dzis podjeto na Jasnej Gorze adopcje dziecka nienarodzonego . Ja w tym samym kluczu podjelam adopcje grzesznika , ktoremu do Boga i Nieba daleko . Dziewiec miesiecy modlitwy i podjetego trudu , by czlowiek dojrzewal i zaobfitowal wiara . Czy nie tego szukasz – duchowej adopcji zagubionej kolezanki ? A poniewaz ze swoim mezem stanowia ciagle jedno cialo , nie sadze by Twoja modlitwa nie miala wplywu i na niego .

          ” Dzisiaj stalam z Toba pod Krzyzem i jak nigdy jasno zrozumialam , zes pod Krzyzem stala sie na Matka !
          Tys nowe zycie okupila duszom , Ty znasz nas wszstkich, nasze rany , braki …. I znasz milosc Syna , ktora nas pragnie zalac w Wieczystej Swiatlosci .
          Ci , ktorzy kiedys otocza tron Twoj , Matko , ci musza dzisiaj stanac obok , pod Krzyzem , na okup dusz ”
          pisala w ktorys Wielki Piatek Edyta Stein, Swieta . I mysle , ze Twoje dzisiejsze zatroskanie o dwoje pogubionych ludzi jest odpowiedzia na ten apel milosci ! Jest droga…do Nieba !
          Zycie Ci wytrwalosci !

        • mariaP pisze:

          ….jaka to radosc dla nas , kontemplowac w Tobie Maryjo , obietnice zycia … Couronnée d’étoiles – Nous te saluons

        • Maggie pisze:

          @an: to nie musi być z Twojej strony za każdego Pompejańska. Westchnienie, zwłaszcza przed Najświętszym Sakramentem, może być modlitwą. Jedna zaś serdecznie odmówiona Zdrowaśka, może (!) piekło przewrocić do góry nogami.
          Dlatego ważne aby wytrwale i serdecznie polecać w modlitwie sprawy, przebaczyć – choć to niełatwe i pozostawić Bogu miejsce na działanie. Jezus czyni cuda, które nie muszą być widoczne dla naszego oka, a z pewnością będą w przyszłym świecie.

          Ważne by grzesznik zaczął szczerze żałować – bo nie zawsze można odbudować tego co zrujnowane – a dziecko samo nie prosiło się na świat tzn jest niewinne temu, że je poczęto. Oby zdążył żałować, bo wówczas może być objęty Miłosierdziem Bożym.

        • Patryk pisze:

          Powtarzaj w swoim sercu i w myśli to jedno zdanie z ufnością”Jezu Ufam Tobie ” a wszystko się na pewno uda .Zapewniam cię bo sam to przeżyłem. Gdy jest Ci źle zawsze powtarzaj w myśli Jezu Ufam Tobie .To właśnie szatan wpaja ludziom że modlitwa jest niepotrzebna , jest to skutek grzechu .Wyjaśnię to jeśli raz opuści się modlitwę nic największego się nie stanie ,dwa lub trzy będzie źle ale nie oto chodzi chodzi bowiem o to iż że im dłużej opuszcza a się codzienną modlitwę tym ciężej jest pojąć jej sens i wrócić do systematycznej rozmowy z Bogiem Ojcem.Widzę że Bóg pragnie ci coś powiedzieć ,musisz się modlić do Boga aby pomógł Ci prawidłowo odczytać jego znaki .
          Jesteś bardzo religijna i jesteś w bardzo zażyłej więzi z Bogiem , wspaniale !
          Pamiętaj powtarzaj w swoim sercu Jezu Ufam Tobie i odpisz jak przebiegła rozmowa .
          Będę z tobą modlitwą i myślami .Ufaj Panu Jezusowi ,bo Chrystus pragnie byśmy powierzali mu nasze problemy .
          Ufaj.
          Czekam na odpowiedź .
          Patryk

        • Krzysztof pisze:

          an wydaje mi się, że nie przekonasz jej do stałej praktyki religijnej np. codziennej koronki, czasem ciężko jest przekonać kogoś „wierzącego” do takiej praktyki. Raczej musisz podejść do niej jak do osoby niewierzącej, której najpierw trzeba mówic o Bogu żywym i kerygmacie, a dopiero później o praktykach.

          Można ją też namówić na Mszę św. z uzdrowieniem/uwolnieniem i modlitwę wstawienniczą. O modlitwie za nią i inne osoby pisały osoby wyżej, więc nie powielam.

      • wobroniewiary pisze:

        Wiele związków zostało ostatnio niszczonych przez szatana…. 😦

    • magda pisze:

      Chyba już na ten temat kiedyś pisałam, nie wiem? Ale…uratowałam małżeństwo mojego syna Krucjatą w intencji małżeństw zagrożonych rozbiciem. Syn przeginał totalnie, kochana synowa (zakochana nieprzytomnie w swoim mężu) nie wytrzymała tej poniewierki, alkoholu…Podała o rozwód. Na przekór otrzymała go na pierwszej rozprawie (choć niekiedy sprawy ciągną się latami). Ja byłam wtedy w trzecim miesiącu odmawiania różańca ( 1 dziesiątka i modlitwy przyłączonej). Mocno to przeżyłam ale trwałam na modlitwie. Po pół roku synowa wróciła, syn się odmienił,zamierzają odnowić śluby. Nie powiem są i trudności , jak to w życiu ale jest dobrze, syn przestał pić 🙂
      Podaję link do Krucjaty, może się przyda 🙂
      http://www.modlitwaserca.org/?show=modlitwy_w_int_malzenstw

  8. pa pisze:

    magda jesteś WSPANIAŁĄ mamą i teściową

    • magda pisze:

      Eeeeeee tam 😀

      • magda pisze:

        I to nie ja uratowałam małżeństwo mojego syna tylko Pan Jezus a ja się tylko modliłam.
        Bo te moje słowa zakrawają na wielką pychę, najmocniej przepraszam, musiałam to napisać, bo już wczoraj to zauważyłam. Ale to tak na biegu było pisane 🙂

  9. pa pisze:

    magda ale bardzo miła była Twoja modlitwa Panu . Jesteś jesteś wspaniała .
    Ach bo to z tymi teściowymi wiesz jak bywa…różnie

    • magda pisze:

      Ja mam kochaną, cudowną, przedobrą , świętą Teściową i codziennie dziękuję Panu za Nią. I już się martwię na zapas co zrobię bez Niej 😦 bo już ponad 80 lat. Ale całkiem dobrze się trzyma 🙂

  10. magda pisze:

    Oczywiście MA ponad osiemdziesiątkę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s