Ks. Sławomir Kostrzewa; o shamballi i o tym, jak należy postępować z przedmiotami poświęconymi diabłu

Ks. Sławomir Kostrzewa: Śp. ks. Marian Piątkowski, wybitny egzorcysta, otrzymał kiedyś od kogoś krzyż, który ponoć był wykradziony przez uczniów z jednej z poznańskich szkół i następnie wykorzystany w rytuale satanistycznym. Natychmiast kazał go spalić, zakazał wieszać go w tym samym miejscu. Dla mnie to co zrobił jest wyznacznikiem jak postępować w podobnych sytuacjach. Uważam więc, że o. Daniel jest w błędzie, radząc, że wystarczy poświęcić te „różańce”.

*****

Wczorajsza wypowiedź ks. Sławomira Kostrzewy w Radio Maryja na temat splotu shamballa.

Cała audycja z ks. Sławomirem Kostrzewą „Czy to podoba się Panu Jezusowi?”:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Zagrożenia duchowe i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Ks. Sławomir Kostrzewa; o shamballi i o tym, jak należy postępować z przedmiotami poświęconymi diabłu

  1. Bezradna pisze:

    Jak pomóc swojemu mezowi? Jesteśmy osobami wierzącymi,modlimy się codziennie,chodzimy do kościoła, Bóg jest obecny codziennie nie tylko w niedziele przez godzinę. Słuchamy pieśni religijnych,maz czyta pismo święte. Ale bardzo się męczy z tym ze musi pracować nielegalnie. I nie może z tym skończyć bo byśmy nie mieli pieniędzy na utrzymanie rodziny,ja nie pracuje bo wychowuje maleńkie dziecko. Proszę Pana Boga codziennie by nam pomógł. Maz się z tym meczy bo to jest ciężki grzech,ale nie ma żadnej pracy której by się podjął i byśmy się czegoś dorobili i żeby dzieci mialy lżej. Jeszcze tymbardziej ze musi wyjeżdżać za granice. Tęsknimy za nim a on za nami. Napiszcie coś co radzicie…

      • Agnieszka pisze:

        P.S. Myślę, że bardzo ważnym jest fakt głębokiego pragnienia na zminę, które będzie miało przełożenie na modlitwę sercem, pełną oddania i zaufania w to, że Ojciec Niebieski nie odmówi niczego, co jest dla nas dobre w danym momencie. Jeśli nie ma autentycznego pragnienia, modlitwa staje się powierzchowna. Warto się też przypatrzyć swojemu życiu i rodziny, czy nie daje się przyzwolenie złemu w jakiejś dziedzinie życia świadomie (przez obojętność itp.), lub nieświadomie (z tym trudniej). Chodzi o to, aby starać się być radykalnym w wierze i dążyć, aby prawdziwie Bóg w życiu codziennym był na pierwszym miejscu, nie bo tak trzeba, ale z pragnienia Takiej Miłości, Jaką Bóg Jest, dla Niego Samego. Bóg dobrze zna intencje ludzkiego serca, zanim Go o coś poprosimy…

    • Monika pisze:

      Do bezradnej: pytanie tylko co to za nielegalna praca i czy nie jest tak, że tą wykonywaną pracą szkodzi innym ludziom, skoro jest nielegalna? Czy chodzi tu raczej o co innego – że praca jest na czarno i nic nie jest odprowadzane na poczet przyszłej emerytury?

      • Monika pisze:

        Skoro praca nielegalna, to – przepraszam za skojarzenia ale – czy nie jest to przypadkiem przemyt papierosów, którym zajmuje się większość mieszkańców terenów wschodniej Polski? Całe rodziny, mnóstwo ludzi z tego żyje i tylko z tego, bo tak najprościej i wielu uważa, że nic innego nie znajdzie, nigdzie się nie zarobi tak łatwo i szybko, że bezrobocie takie, że tylko to lub nic innego, bo nie ma innej perspektywy albo ewentualnie jeszcze tylko wyjazd gdzieś do pracy za granicę.
        Sami palą i jeszcze zaopatrują innych, w tę truciznę. Niektórzy palą po 4 paczki dziennie, bo mają łatwy dostęp do tanich papierosów. Po ludzku to taka osoba nigdy nie rzuci palenia, nie ma szans, choćby nie wiem jak próbowała, przy takiej ilości papierosów dziennie. Handlarze narzucają się do przechodniów na ulicy z pytaniami: czy może nie chcę kupić od nich? A ja pytam ich wtedy: a czy ja wyglądam na taką, która by chciała się truć? Może się któryś kiedyś zastanowi, bo dla nich to najwidoczniej nie trucizna.

        Rozmawiałam wiele razy z różnymi osobami na ten temat i ludzie nie widzą w tym nic złego. Wręcz chwalą sobie bardzo, że mogą niezłe pieniądze dorobić. Jedna emerytka, choć deklaruje się jako wierząca, to usprawiedliwia się tym, ze wszyscy wokół się tym zajmują czyli przemycaniem i handlem papierosami a na słowa, że to szkodzi zdrowiu i ludzie się tym zabijają, to odpowiedziała: a co dzisiaj nie szkodzi?
        Argumentem dla niej było też to, że osoby bardzo wierzące, wręcz autorytety dla niej, osoby bogobojne, chodzące do kościoła, też przemycają a właściwie to powiedziała, że wszyscy wokół niej to robią, więc jak może to być złe albo nie w porządku.

        Właściwie, to powszechne jest, że nikt się tym nie przejmuje, że to niemoralne a ja powiedziałabym, że wręcz nieludzkie.

        Nie wiem dokładnie, bo musiałabym sprawdzić jak to jest naprawdę ale słyszałam, że ponoć tutaj 80 – 90 % społeczeństwa zajmuje się stale lub dorywczo przemytem nielegalnych papierosów z Ukrainy. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby to okazało się prawdą.
        Już dawno to zauważyłam, że wokół tak naprawdę niewiele osób się tym nie zajmuje.
        Tak jest od lat i władze nic z tym nie robią, zezwalają na to co nielegalne.
        Ostentacyjnie stoją i sprzedają w centrum miasta a policja udaje, że nie widzi tych handlarzy i przemytników nielegalnych papierosów – wszyscy mieszkańcy wiedzą i nie jest tajemnicą, że stoją oni dość licznie, sznureczkiem wręcz – tak, że nieraz nie da się przejść, bez przeciskania, bo zastawione są najbardziej ruchliwe miejsca, przejścia.

        Nie tylko lokalni mieszkańcy to robią ale przyjeżdżają w te strony z bardzo odległych miast, wynajmują domy lub mieszkania lub nawet kupują stare domy, by tym się zajmować, bo tak najłatwiej i najszybciej zarobić. A jednocześnie daleko w Polsce mają piękne, drogie domy, wille i samochody z górnej półki dzięki przemytowi.
        A do samego przemytu używają stare zdezelowane auta, żeby celnicy ich nie skasowali na granicy przy pierwszej próbie przemytu. Niektórzy niemal co chwilę przerejestrowują samochód na inną osobę – mnie też to proponowano kilka razy, bo w pobliżu osoba miała już praktycznie na każdego z sąsiadów zarejestrowany swój samochód, służący do przemytu – to przyszli w końcu i do mnie, że może i ja się zgodzę.
        Tylko, że nie wiedzieli, że ja już od wczesnej młodości miałam dość radykalne poglądy i mówiłam, że gdyby mi nawet w sztabkach złota płacili, to ja ręki do sprzedaży tej trucizny nie przyłożę, a więc np. nie sprzedawałabym w żadnym sklepie spożywczym, bo wiadomo, że tam ten towar jest w ofercie.
        Nie dziwne, że moje skrajne poglądy zwykle nie cieszyły się powszechnym zrozumieniem.
        Ale wystarczy pomyśleć: Czy Jezus zajmowałby się handlem czy przemytem papierosów, choćby nawet były legalne albo zachęcałby kogoś do tego?
        Odpowiedź jest prosta. Tym bardziej, że:
        Jezus jest Panem!

        • Sylwia pisze:

          Jak jest u Bezradnej tego nie wiemy, oby to była nie taka praca jak przemyt papierosów tylko coś inneg.
          Jeżeli chodzi o takich przemytników to żal mi ich bo igrają z ogniem, i niestety ryzykują nie tylko sobą samym co całą rodziną ( chodzi o dzieci. Niestety spotkałam się z przypadkiem gdzie dzieci są na drugim planie a interes papierosowy na 1 i to jest ból nie do pomyślenia. Są takie rodziny które nie szukają pracy tylko żyją z tego i co najgorsze lepiej się czasem mają niż ci co uczciwie harują os świtu do nocy np. na budowie.Ale też niestety wiele patologi się przewija przez takie rodziny.Brak zrozumienia, braki miłości, nałogi na porządku dziennym. A w tym wszystkim dzieci które cierpią.

    • wobroniewiary pisze:

      A może nielegalnie oznacza po prostu „bez umowy o pracę” a wy tu od razu szmugiel, przemyt – najlepiej od razu mafia!

      • Sylwia pisze:

        No ale ja napisałam jasno że nie wiemy o jaką pracę zarobkową chodzi Bezradnej. Nie uważam że każdy kto nie pracuje na umowę jest mafiozem itd. znam wielu uczciwych pracujących np. na budowie itd. Którzy nie mają szans na jaką kolwiek umowę a muszą wiązać koniec z końcem i ja takich ludzi rozumiem. Dlatego sama nawiązałam do sytuacji pracownika budowy i do przemytnika.

      • Monika pisze:

        Bezradna sama napisała: „Maz się z tym meczy bo to jest ciężki grzech,ale nie ma żadnej pracy której by się podjął i byśmy się czegoś dorobili i żeby dzieci miały lżej.”
        Do tego nie wiadomo dlaczego nie wspomniała w ogóle o jaką pracę chodzi, więc może to nie jest uczciwa praca, skoro według bezradnej to grzech ciężki?

        Czy bez umowy praca na budowie, to grzech ciężki? Wiemy jak jest z pracodawcami i umowami o pracę. Na pewno lepiej praca bez umowy niż żadna, zwłaszcza jak ma się dzieci, żonę, rodzinę.
        Czy według Ciebie Ewa praca podjęta bez umowy o pracę to grzech ciężki?
        A tak się właśnie wyraziła bezradna – to może naprawdę jest bezradna? +++

        • Bezradna pisze:

          Tak. Chodzi o papierosy. Jestem bezradna. I to bardzo. Powiem ze dla męża rodzina jest najważniejsza nie ma patologii czy niezrozumienia. U nas nie są pieniądze najważniejsze. Ale też są potrzebne,bo oboje wychowalismy w biednych rodzinach gdzie nic nie mieliśmy w sumie to ja nic nie mialam i właśnie taki skutek. I nie wiem co mam robić… właśnie chyba zacznę odmawiać pompejanska 😉 dziękuję bardzo za pomoc i za wasze zdanie bo nikogo wierzącego o to nie zapytałabym bo wstyd ale i chciałam usłyszeć innych zdanie. Z Panem Bogiem ;*

        • Maggie pisze:

          Bezradna, rozumię Ciebie, bo już Twój pseudonim „bezradna” wskazuje, że czujesz, iż znalazłaś się w matni tj jakby w złej sytuacji i do tego bez wyjścia.

          Bywa, że nie zawsze możemy coś zmienić, ale trzeba żyć nadzieją. Tylko Pan Bóg wie, co w ludzkim sercu dzieje się.

          Jeśli możesz, czyń dobro, czasem tylko jedno słowo może być jak deska ratunku i podbudować kogoś na duchu … żyjemy w czasach, gdzie zanika życzliwość i grzeczność. Można czuć się samotnym i odtrąconym, nawet wśród rozbawionego tłumu.
          Czytałaś, chyba, niewielki fragment, jaki ujawniła Monika. Myślę, że poruszył i Ciebie .. ten uchylony rąbek tajemnicy jej życia.

          Módl się sercem, przeplatając swe myśli/doznania duchowe: modlitwą różancową i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Nie trać nadziei i miej ufność i miłość Boga i bliźniego.

          Jest takie powiedzenie: nie ma złego, co by na dobre nie wyszło .. hmmm …. można i tak spojrzeć, by … z perspektywy, podsumować wszystkie nawrócenia: te przeszłe, aktualne i te przyszłe.
          Czasem musimy w życiu, nauczyć się pokory lub doświadczyć poniżenia, bólu bezradności itd., by dojrzeć Miłość i Łaskawość Boga, by dojrzeć bliźnich, w tym bliskie nam osoby, by coś naprawdę zrozumieć. Bóg jest Miłością i Miłosiernym Przebaczeniem, dlatego módl się z ufnością i uwielbiaj Go, pamiętając równocześnie o dziękuję, przepraszam i proszę.
          Papierosy, niby nie takie złe, jak „procho-trawki” czy bimber … ale, to trucizna i uzależnienie

        • Maggie pisze:

          @Bezradna:
          Są ludzie, którzy nie zjedzą aby wydać ostatni grosz na papierocha. Widzialam też zbierających … niedopałki tej trucizny. Z dymem idą wielkie kwoty, które wydają ubodzy, rujnujący swe zdrowie. Nie tylko gorzałka wyniszcza.
          Módl się wytrwale, a może zdarzy się tak: że będziesz mogła odważnie ale ze spokojem powiedzieć mężowi, co czujesz, a on zamiast sceny, będzie chciał to zmienić.
          +++

    • ircia pisze:

      Bezradna,mysle ze powinnas sie gorliwie modlic o prace ucuciwa dla meza,razem powinniscie,ale doradze z serca,ze o tak az prywatnych sprawach lepiej nie pisac na forum publiczym,dla waszego dobra.Znajdz jakiegos kaplana,pojdz do niego popros o rade,a Pan Jezus znajdzie rozwiazanie,tylko zaufajcie.Tak i przede wszystkim modlitwa do Maryi,Ona na pewno nie zostanie obojetna.Zycze tego Wam z calego serca,byscie mogli zyc godnie i po bozemu !

  2. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

    • Monika🌸🌺 pisze:

      Miesiąc temu spędziliśmy 3 dni w San Giovanni Rotondo, powiedziałam mojej córeczce, wybierz sobie 1 różaniec. Wybór ogromny, a ona wybrała różowy plastikowy, najprostszy. Po obejrzeniu tego filmiku skontrolowalam ..i niestety właśnie ten plastikowy na krzyżu ma słońca i tego węża! Do spalenia!
      Dziękuję za istnienie tej strony. Dużo mi pomaga….w zdobywaniu cennej wiedzy i przede wszystkim pogłębianiu wiary!
      Niech Bóg Wam wszystkim błogosławi, prowadzącym oraz czytelnikom!

      • ircia pisze:

        Sama bylam niezle zdziwiona,gdy wlasnie w San Giovanni byly rozance ze znakami zodiaku,pierwszy raz takie cos spotkalam,a tam do wyboru do koloru,doslownie ,kolorowe,cudasne,specjalnie tak wywieszone by to one sie rzucaly w oczy.

  3. Ania pisze:

    Demoniczne muzułmańskie ‚oko proroka’ to niebezpieczny amulet!

    Na europejskich straganach i w kioskach z pamiątkami możemy natknąć się na koraliki i ozdoby z owalnymi wzorami, przypominające gałkę oka o granatowej tęczówce, nieraz ze złotą obwódką. Często sprzedający nawet nie wie co posada, a i kupujący nieraz myśli, że jest to wyłącznie ozdoba.

    Są to jednak amulety, choć form mają wiele nazywane są „Nazar”, a to słowo możemy przetłumaczyć jako „niewidoczny” lub „widzenie”. Choć główne nurty islamu, podobnie jak judaizm i chrześcijaństwo zabraniają magii, to również podobnie jak w innych wyznaniach, są w ludowym islamie też elementy folklorystyczne, magiczne. Powszechne jest tam przekonanie o „złym oku”, czyli spojrzeniu osoby nieżyczliwej, złorzeczącej, która może złym spojrzeniem kogoś „zauroczyć”. Właśnie przed takim złym spojrzeniem ma czynić „niewidocznym” amulet Nazar.

    Katolik powinien pamiętać, że noszenie amuletów jest naganne, a wspomina o tym Katechizm Kościoła Katolickiego 2117 „Jest również naganne noszenie amuletów”. Chrześcijanin nie może uważać, żeby przed jakimkolwiek złem mógł go ochronić pogański przedmiot. Nawet nieświadome posiadanie takich przedmiotów jest niebezpieczne, ponieważ jest odniesieniem się do mocy, które na pewno nie mają związku z Jezusem Chrystusem

  4. Sylwia pisze:

    Dokładnie, takie noszenie amuletów jest sprzeczne z naszą religią. też zauważyłam właśnie że wiele sklepów z biżuterią też oferuje tak zwane „oko”, widocznie ludzie to kupują. Mało tego wiele ludzi kupuję też amulet ręki fatimy- w który jest własnie symbol oka wpisany. I raz nawet czytałam że znana osobistość własnie taki amulet nosi niby jako ochrona przed złem, a w jej życiu nie dzieje się najlepiej. Więc morał z tego prosty by nie nosić tego co nie ma nic wspólnego z Panem Bogiem.Lecz niestety świat jest tak zamroczony że ludzie którzy nie mają świadomości kupują takie badziewia. A potem jest płacz.

    Odnośnie shamballi własnie znalazłam też splot z tą ręką więc jedno z drugim powiązane i to wiadomo o czym świadczy. Wiadomo czyja to ręka a raczej łapa.

  5. Sylwia pisze:

    Specjalnie napisałam ręka fatimy przez małe f by nie mylić z prawdziwą Fatimą tam gdzie objawiła się nasza Mamusia <3.

  6. eska pisze:

    Do Bezradnej

    Zamiast udzielać porad, napiszę drobne świadectwo.
    Mam trójkę dzieci, mój mąż był od 4 lat bez pracy. Jedyny nasz dochód to była moja praca – stabilna, ale ciężka, dająca popalić mojemu zdrowiu, niekorzystna dla mojej rodziny, dla której nie miałam czasu. W ostatnim roku było mi niezmiernie trudno – posypało się zdrowie moich rodziców, a ja musiałam jakoś wszystko ogarniać… Zaczęłam zauważać, że tak się dalej nie da, że przy takiej pracy po prostu nie dam rady itd. Ale to przecież było jedyne źródło naszych dochodów. Pytałam Boga po wielokroć, co mam zrobić. Zaczęłam myśleć o zmianie pracy, ale w sumie nie mam na jaką. W czerwcu mąż dostał pracę na 3 miesiące, na okres próbny. To i wieeele innych znaków od Pana Boga kazało mi podjąć decyzję: zwalniam się. Wierz mi, że decyzja nie była łatwa ani pochopna. Ale od kilku miesięcy Bóg przemawiał do mnie stale: UFAJ MI. Przypomniał mi, że swoim apostołom kazał odejść od stabilnej pracy zarobkowej (rybactwo chociażby) i pójść za sobą z ciemno. Do tego samego zachęcał młodzieńca, który jednakże „odszedł zasmucony, bo miał wiele posiadłości”. Przypomniał mi też, że my jesteśmy wręcz przyspawani do potrzeby poczucia stabilizacji i gruntu pod nogami, ale wtedy wierzymy bardziej SOBIE, niż Jemu – chcemy mieć kontrolę. Właśnie dlatego nie umiemy wyjść z łodzi i chodzić po wodzie – grunt pod nogami jest dla nas przeszkodą. Brak ufności.
    Od września jestem oficjalnie bezrobotna. W tej chwili mam całą rodzinę chorą – trójka dzieci i mąż, który od tygodnia wysoko gorączkuje i choroba nie chce usąpić pomimo antybiotyków. Podejrzewam, że będzie musiał wziąć zwolnienie jeszcze na tydzień. Tylko, że jest to ostatni tydzień jego umowy na okres próbny. Czy zatem zostanie mu przedłużona na stałe? Wiadomo, jak się pracodawcy zapatrują na chorobowe…
    Co dalej? Nie mam pojęcia. Rano wylosowałam sobie cytat z Pisma Świętego na stronie http://twojabiblia.pl/ : „A błogosławiony jest ten, kto we mnie nie zwątpi” (Mt 11,6)

    Już nieraz Pan Jezus prowadził nas ścieżkami bardzo przedziwnymi, już nieraz bałam się, co dalej. Nauczyłam się, że zawsze jakoś nas z tego wyprowadzał. Dlatego także i teraz, zwłaszcza w obliczu wielu zapewnień od kilku miesięcy, nie boję się. Nie kontroluję tej sytuacji w najmniejszym stopniu. Ale Jezus tak. Jezu, ufam Tobie!

    I na koniec jednak jedna porada. Nie ode mnie, ale od Matki Bożej, z Kany Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
    Zapytajcie z mężem Jezusa, czego od was oczekuje. I zróbcie to.

  7. ircia pisze:

    Rozaniec na reke ze splotem Shamballa to identycznie jakby na Rozaniec na reke o zwyklym splocie dowiesic budde,poswiecic i nosic,przeciez poswiecone,a co tam budda,ladna ozdobka….Tu czci sie bozkow i oddaje przynaleznosc innej religii i tu! I glwonym zarzutem jest jak zwykle”wy daliscie sie zastraszyc” a bo nie,ja z milosci do Jezusa i Maryi wybieram zwykly,normalny rozaniec,jaki mialy nasze babcie,kosztuje grosze,kady moze taki w domu miec,a nie upierac sie przy tych okultystycznych.Jaki normalny czlowiek jak bedzie wiedzial,ze rozaniec byl w rekach satanisty,uzywany do zniewazania,po poswiecaniu go,bedzie go uzywal ?! Chyba nikt kto ma troche rozumu,chocby z obrzydzenia do szatana i z milosci do Boga,bedzie wolal wydac pare groszy na nowy,poswiecic go i wtedy sie na nim modlic. Super,ze sa tacy ksieza jak ksiadz Slawek,mlody,odwazny,bedacy w temacie,potrafiacy madrze sie wypowiedziec. Bog zaplac Jemu za to !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s