Ks. Piotr Glas: Świadectwo głębokiej wiary, nawrócenia oraz cudownego uzdrowienia za sprawą Medziugorja

Świadectwo głębokiej wiary, nawrócenia oraz cudownego uzdrowienia za sprawą Medziugorja.

U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19,26)wywiad z ks. Piotrem Glasem z 2013 r.

Odkryłem na nowo moje kapłańskie powołanie, moją wiarę …. I jaką rolę odgrywa Matka Boża w moim życiu…”. „Taki był właśnie początek, w 2004, tej niesamowitej drogi, dla mnie, dla niego, dla jego rodziny…”.

Urodziłem się w Polsce i wyświęcony na kapłana zostałem w Polsce. Obecnie pracuję w Anglii już od ponad 20 lat. Byłem wyświęcony dokładnie 24 lat temu w miesiącu maju. Mieszkam w mieście Gosport, niedaleko Portsmouth na południu Anglii, zamieszkałym przez około 100 tysięcy mieszkańców. Jest to piękna parafia, położona nad morzem, nad Kanałem La Manche i mieszkam tam już od ponad pięciu lat.

Odwiedzam Medziugorje już od 1996 roku i nie mogę sobie wyobrazić mojego życia teraz, będąc księdzem, bez tego miejsca, bez bycia blisko mojej Matki, Matki Maryi. Pierwszy raz kiedy tutaj przyjechałem, było to 3 tygodnie po zakończeniu wojny bałkańskiej. Zostałem tutaj przywieziony przez moją znajomą, która po prostu zabrała mnie ze sobą. Nie wiedziałem dokładnie, gdzie jadę. Słyszałem wcześniej o Medziugorju, ale nie byłem wielkim jego „zwolennikiem”. W tym czasie zaczął dokuczać mi ból w plecach i z tego powodu nie byłem szczęśliwy. Z tego powodu też nie mogłem za wiele zrobić i ciężko było mi się poruszać, chodzić. Naprawdę starałem się jak mogłem, ale w rzeczywistości chciałem jak najszybciej stamtąd wracać.

Pewnego dnia ta znajoma powiedziała: „Mam zamówioną taksówkę, pojedźmy coś pozwiedzać, coś zobaczyć, zrobić, może na Kriżevac?”. Ja odpowiedziałem, że ledwo chodzę. Jednak spróbowaliśmy się tam udać, ale nie mogłem iść. Poszedłem więc pod Niebieski Krzyż i powiedziałem do niej: „Czy mogłabyś poczekać, postaram się tylko przez chwilę pomodlić na klęcząco”. Więc z bólem w krzyżu, z trudem uklęknąłem i zacząłem się modlić. I wtedy coś się wydarzyło. Kiedy wstałem spod krzyża, powiedziałem do mojej znajomej: „Przepraszam, że kazałem ci czekać te 10 – 15 minut na mnie, kiedy się modliłem”. Wtedy ona odpowiedziała: „Chyba ksiądz sobie żartuje? Proszę księdza, to nie było 10 minut, to były 3 godziny!”. Nie mogłem w to uwierzyć. Nic nie czułem, nic nie widziałem, nic nie słyszałem, była to czysta, piękna modlitwa kontemplacyjna prosto z serca. Wydaje mi się, że to właśnie był początek moich przeżyć duchowych z Naszą Panią.

Od tego czasu przyjeżdżam prawie corocznie do Medziugorja, ale taka duża przemiana w moim życiu, jako księdza, dokonała się w 2004 roku. Zostałem mianowany na proboszcza w parafii Jersey, na Wyspach Normandzkich w Kanale La Manche. Byłem dopiero co wyznaczony na to miejsce przez biskupa, kiedy około 2-3 miesięcy potem poproszono mnie, abym udał się z wizytą do pewnego chłopca, który był w szpitalu.

Miał około 12-13 lat i nic o nim nie wiedziałem w tamtym momencie, ale teraz już wiem, że przez wypadek samochodowy, był w tym stanie już od siódmego roku życia. Pojawiły się ataki epileptyczne, nie mógł uczęszczać do szkoły, wpadał z jednego ataku w drugi, odbywało się to coraz częściej. Brał bardzo dużo leków, około 30 dużych tabletek codziennie. Stan jego zdrowia uniemożliwiał mu chodzenie do szkoły, cały czas przebywał w szpitalu. Był dwukrotnie transportowany drogą powietrzną do Londynu. Podobno podczas jednego z tych lotów prawie umarł będąc w powietrzu. Zajmowali się nim najlepsi specjaliści w Europie i mimo to nie potrafili postawić żadnej konkretnej diagnozy.

Byłem kiedyś świadkiem jednego z ataków, był to przerażający widok. Stan zdrowia chłopca pogarszał się i dowiedziałem się od jego mamy, że pozostał mu może jeden rok życia, ponieważ jego serce było już bardzo słabe, z powodu ilości leków oraz silnych ataków. Wszystko to bardzo go postarzało, a miał zaledwie 13 lat. Zostałem więc poproszony, aby odwiedzić go w szpitalu. Udałem się tam zatem. Udzieliłem mu namaszczenia, pomodliłem się nad nim i wtedy powiedziałem: „Panie Boże, jeżeli tylko mógłbym w jakiś sposób mu pomóc”. Jak tylko opuściłem szpital doznał znowu ogromnego ataku. W tym czasie organizowałem pielgrzymkę do Medziugorja, pierwszą w historii Jersey. Wielu ludzi nie znało jeszcze Medziugorja. Pytali mnie: „dlaczego ksiądz tam jedzie, czy jest tam jakiś magik, coś magicznego?”. Ja na to – „że nie, to jest MEDZIUGORJE”, a oni dalej pytali „a gdzie to jest, gdzieś w Polsce?”. Ja mówiłem im na to, że nie jest to w Polsce tylko w Bośni. Więc udało mi się zebrać około 15 osobową grupę, co było dobrą wymówką, aby tam pojechać.

Pewnego razu w niedzielę, kiedy przejeżdżałem z jednego kościoła do drugiego, zamiast skręcić w lewo, w drogę prowadzącą do mojej plebanii, przez pomyłkę – lub nie – skręciłem w prawo. Miałem już zawracać, kiedy nagle pomyślałem sobie: pojadę odwiedzić tego chorego chłopca. W tym samym momencie zaświtała mi taka myśl, aby ofiarować tę pielgrzymkę w jego intencji, aby modlić się za nim w Medziugorju. Pojechałem więc do jego domu, poprosiłem jego rodziców, czy mógłbym z nim porozmawiać. Chłopiec był kompletnie blady, dopiero co po napadzie bólów, wyglądał naprawdę okropnie. Kiedy wszedłem, spytałem czy mogę z nim porozmawiać – zgodził się. Więc powiedziałem do niego: „posłuchaj, mam zamiar ofiarować moje modlitwy w intencji Twojego wyzdrowienia. Nie mogę nic obiecać, ale wiem w głębi duszy, że to jedyna droga na przód… ale Ty również musisz się modlić”. Ponieważ on nie mógł podróżować, nawet autobusem do szkoły, tak był schorowany. Powiedziałem do niego: „Pojadę do Medziugorja, Ty zostaniesz tutaj w Jersey i będę się za Ciebie modlił. Stworzymy pewien most – duchowy most. Ty módl się tyle ile dasz rady, ze swoimi rodzicami, a ja będę modlił się w Medziugorju”.

Był to pierwszy raz w moim życiu, kiedy pojechałem do Medziugorja, kiedy modliłem się z otwartym sercem. Nigdy wcześniej nie modliłem się jako ksiądz tak mocno. Ofiarowałem każdą poszczególną modlitwę, konsekrowałem Mszę Świętą dla niego, odbyłem drogę krzyżową na Kriżevac o drugiej po południu w 40oC upale. Powiedziałem, że ofiaruję każdą kroplę potu, pościłem, modliłem się za niego na różańcu, poprosiłem moich pielgrzymów, żeby się za niego modlili. W kieszeni koszuli miałem jego małą fotografię, blisko mojego serca, którą nosiłem przez cały czas. Kiedy więc tak się modliłem, robiłem to z całej mojej mocy, wierząc w to, że Bóg zrobi cokolwiek, przynajmniej pomoże jego rodzinie, ponieważ jego choroba rujnowała jego rodzinę. Jego matka musiała porzucić dobrze płatną pracę, aby się nim zaopiekować 24 godziny na dobę.

Wtedy coś nastąpiło. Było to 21 maja, był to dzień objawień na Wzgórzu Objawień, Ivan był tam w tym momencie. Ja siedziałem za krzyżem. Kiedy nasza Pani przybyła, podniosłem fotografię tego małego chłopca i powiedziałem te słowa: „Najświętsza Panno, jako ksiądz zrobiłem wszystko co mogłem, teraz on jest Twój, Ty możesz to zrobić”. Kiedy wracałem zacząłem otrzymywać wiadomości, jedną za drugą na mój telefon, że coś się wydarzyło. Wiadomości przychodziły przez całą noc. Wtedy nie wiedziałem dokładnie co się stało, ale wiedziałem, że coś się wydarzyło.

Tuż przed powrotem do domu postanowiłem wspiąć się na górę raz jeszcze i modliłem się do Ojca Slavko: „Ojcze Slavko zaopiekuj się nim”. Kiedy doszedłem do miejsca, w którym Ojciec Slavko upadł i zmarł, była tam sterta kamieni, więc położyłem to zdjęcie pod jednym z kamieni i powiedziałem: „Ojcze Slavko zostawiam go razem z Tobą”. Schodząc ze wzgórza miałem to dziwne uczucie, że powinienem zawrócić i wziąć zdjęcie z powrotem. Czułem się po prostu jakbym go opuścił. Powiedziałem sobie w końcu, przecież to tylko kawałek papieru, fotografia. Mimo wszystko było to bardzo trudne, powiedziałem sobie, muszę go tam zostawić, muszę zostawić to zdjęcie. Było to pewnie śmieszne – wiem o tym, ale w tamtym momencie czułem się jak ojciec pozostawiający swojego syna. Powiedziałem sobie w końcu: „Muszę już iść”.

Kiedy wróciłem do Jersey, dowiedziałem się, co dokładnie wydarzyło się tego dnia. 21 maja, kiedy modliłem się o dziesiątej wieczorem z Maryją, kiedy trzymałem to zdjęcie, on modlił się w Jersey i to był piękny wieczór w Jersey. On zapalił i ustawił na stole 10 świec – wieczór był piękny, bardzo spokojny, bardzo nietypowy, ponieważ zazwyczaj jest tam bardzo wietrznie. Modliliśmy się, on modlił się dokładnie o dziesiątej wieczorem – była to 21.00 w Anglii. Te świeczki zaczęły gasnąć jedna po drugiej, kiedy ostatnia świeczka zgasła, był całkowicie zdrowy.

Oczekiwaliśmy jak zwykle, aż nastąpią kolejne napady bólu ale nigdy nie nadeszły. Kompletne zdumienie, nie mogłem uwierzyć, czekaliśmy przez tydzień. On cały czas przyjmował leki. Nic się nie wydarzyło przez tydzień, przez 2 tygodnie, miesiąc. Byliśmy bardzo szczęśliwi, ale nadal czekaliśmy na powrót bólów. Kiedy po 2 miesiącach, 3 miesiącach nic się nie wydarzyło, jego rodzice zdecydowali się zabrać go do lekarzy, do wielu, którzy się nim zajmowali. Powiedzieli do nich, że chcą, aby chłopiec przestał zażywać leki. Zajęło to kilka miesięcy zanim przestał przyjmować tabletki. Kiedy przestał, wydaje mi się około listopada, jego organizm był bardzo zanieczyszczony tymi chemikaliami. Zaczął w końcu rosnąć, normalnie jeść, jego twarz się zmieniła z bladej na żywą-kolorową. Wtedy wiedzieliśmy już, że coś naprawdę się wydarzyło.

Zdecydowałem więc, że zabiorę go do Medziugorja na rocznicę jego uzdrowienia, „jego narodzin, ponownych narodzin”, duchowego życia, jego nowego życia. Zorganizowałem więc pielgrzymkę – miał wtedy 14 lat. Uwierzcie mi lub nie, ale w Medziugorju zostałem poproszony, niespodziewanie, bez żadnych przygotowań o celebrację Mszy Świętej 21 maja. Byłem bardzo zaskoczony, nie wiedziałem co powiedzieć, ponieważ jest to tak trudne, aby opowiedzieć całą historię w 10 maksymalnie 15 minut. Kościół był pełen, trząsłem się jak galareta, czekając w zakrystii. Nie wiedziałem nawet o czym było czytanie. Powiedziałem: „Boże, wszystko w Twoich rękach”. Wiedziałem tylko, że muszę powiedzieć to świadectwo. On tam był, cała nasza grupa tam była – śpiewała. Odprawiałem więc Mszę Świętą, kiedy przyszło do czytania z Pisma Świętego – uwierzcie mi lub nie – słowa Pisma mówiły o tym, że: „u Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19,26) jeśli wierzysz. Te słowa naprawdę uderzyły mnie, to było niesamowite.

Kiedy skończyłem, była całkowita cisza, ludzie płakali, ja płakałem. W tym momencie on podszedł do mnie i mocno mnie uścisnął. Nie mógł nic wypowiedzieć, po prostu mocno mnie uściskał.

To właśnie był początek niesamowitej przemiany w moim życiu. Na nowo odkryłem Medziugorje. Odkryłem na nowo moje kapłańskie powołanie, moją wiarę i jaką rolę odgrywa Matka Boża w moim życiu.

Lata później – on ma już obecnie 22 lata – jest przystojnym młodym mężczyzną i uczy się, aby zostać księdzem. W tym roku zaczyna już trzeci rok seminarium. Proszę więc Boga, żeby pozwolił mi dożyć dni, kiedy on szczęśliwie ukończy seminarium. Aby być w Medziugorju z nim, aby odprawić wspólnie Mszę Świętą. Ale to wszystko jest w Bożych rękach, ja nie wiem. Taki był właśnie początek, w 2004, tej niesamowitej drogi, dla mnie, dla niego, dla jego rodziny.

Kiedy opuszczałem Jersey, założyłem dom oazowy – Oaza Pokoju, który teraz jest prowadzony przez jego rodziców. Obecnie prężnie działająca wspólnota, Oaza Pokoju, gdzie jego ojciec zostanie mianowany stałym diakonem w przyszłym miesiącu. Zatem jego ojciec będzie stałym diakonem w 2013, a Calun, jeżeli Bóg na to pozwoli, będzie księdzem w 2017 r. Ale o to musimy się modlić i mieć ufność.

Zatem oto jest przesłanie, przesłanie dla całego świata i wiem, że Najświętsza Pani posłuży się nim, ponieważ cokolwiek wydarzyło się w 2004 r., to ma to jakiś sens. Nie tylko dla mnie, nie tylko dla niego.

Jak już powiedziałem, to był początek mojego nawrócenia. Od tego czasu przyjeżdżam do Medziugorja co roku, kilkakrotnie w roku, ilekroć mogłem. Od tego czasu na nowo odkryłem moje życie. Jestem obecnie egzorcystą w diecezji. Walczę z diabłem i wiem jak bardzo mnie nienawidzi. Jedną z największych broni przeciwko niemu jest Najświętsza Panna – on Jej nienawidzi. Spotykam się z ludźmi świeckimi, księżmi, siostrami zakonnymi. Nie jesteśmy wolni od wpływu, gnębienia lub nawet opętania przez diabła. Wielu z nas jest nawet nieświadomych, poddawanych leczeniu przez psychiatrów, psychologów, a rozwiązanie czasami jest bardzo proste. Znam ludzi przychodzących do mnie po latach kuracji i 3 godziny modlitwy uwalnia ich i całkowicie zmienia ich życie. Ale wiem, że to dzięki sile Matki Bożej, jest to Jej moc, Jej wstawiennictwo w modlitwie.
Nadesłała: Ewa Jurasz z „Echo Maryi Królowej Pokoju”

Kopiowanie tylko z podaniem źródła: „wobroniewiary” oraz „Echo Maryi Królowej Pokoju”

Medziugorje 2005 – nagranie świadectwa z chłopcem

******

Skąd wziął się pomysł na „Wielką Pokutę”? Czy twórcy tego dzieła przewidzieli, z jak wielkim zainteresowaniem spotka się ich inicjatywa? Wywiad z pomysłodawcą jednego z największych religijnych wydarzeń w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu – „Wielkiej Pokuty”, która 15 października 2016 roku zgromadziła około 150 tysięcy ludzi na Jasnej Górze we wspólnej modlitwie ekspiacyjno – uwolnieniowej.
Maciej Bodasiński razem z Leszkiem Dokowiczem i kapłanami – ks. Piotrem Glasem i ks. Dominikiem Chmielewskim SDB przygotowali spotkanie modlitewne, którego owoce mają szansę zmienić bieg historii Polski.
Realizacja: ks. Sławomir Kostrzewa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa, Świadectwa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Ks. Piotr Glas: Świadectwo głębokiej wiary, nawrócenia oraz cudownego uzdrowienia za sprawą Medziugorja

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele broń nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać😉

  2. PAulina pisze:

    Piękne, piękne jest to świadectwo.
    Kiedyś trochę powątpiewałam w objawienia w Mediugorie jednak to wyznanie bardzo mnie umocniło.
    Dwa dni temu wysłałam je znajomemu księdzu który neguje objawienia.
    Proszę o modlitwę za Niego

    • mariaP pisze:

      @PAulina , nie wiem czy znasz swiadectwo pani Jolanty Poplawskiej …
      Maryja , ktora dala zycie Jezusowi …
      Teraz nas przywraca Zyciu …
      Ponizej wklejam fragment i link . Dobrego dnia🍒
      ***
      I w jednej sekundzie, nie umiem powiedzieć, bo to jest bardzo dziwne… Ciałem byłam tu, ale widziałam swą duszę po drugiej stronie…
      Nie wiem… jakby po drugiej stronie życia…
      Widziałam swoją duszę czarną od grzechów,
      widziałam ją jako taką, taką… kulkę,
      wiedziałam, że to jestem ja i że idę do piekła.
      To było straszne.
      Nie widziałam piekła, czułam je za sobą, ale było tak straszne… nigdy w życiu nie zdawałam sobie sprawy, że ono może być tak straszne…
      I w tym momencie poczułam przed sobą Ocean Miłości i Miłosierdzia, On był bez granic i bez końca.
      Przyciągał mnie z tak niesamowitą miłością i z taką siłą, że po prostu wiedziałam, że całym moim celem w życiu jest przejść przez życie i na koniec zatonąć w Bogu, zostać tam.
      Że to jest jedynym celem mojego życia…
      I tak zapragnęłam do tego Boga wrócić!
Ale zdawałam sobie sprawę, że życie, które dotąd prowadziłam, nie daje mi w Bogu zatonąć.
      To było okropne, bo wtedy moja dusza zaczęła konać z miłości…
      nie wiem, jak to powiedzieć…
      na jedną sekundę ona konała kilka razy, sto razy, trudno mi powiedzieć…Podrywała się do lotu w takim oszalałym bólu i upadała z powrotem, i znowu…
      Nie wiem, chyba ludzie potępieni tak cierpią…
      Straszne cierpienie… Wybuchłam wtedy takim płaczem… właściwie wypłakałam całe swoje życie, wszystkie swoje grzechy i cały ten ból istnienia…
      Wydawało mi się, wtedy tak mi się wydawało, tak sobie myślałam, że przyjmuję jakąś energię… może Ducha Świętego…
      jakby ta pusta dusza się napełniala i napełniała bez końca… Miłością… trudno mi powiedzieć…
      To wrażenie się skończyło, mnie się wydawało, że trwało długo, ale to byla sekunda.
      Wszyscy wokół byli zdziwieni: byłam spokojna i nagle wybuchłam płaczem… a dla mnie trwało to jakiś tam czas.
      I nagle rozejrzałam się i zobaczyłam świat oczami Boga.
      Był tak piękny, nigdy nie myślałam, że świat jest taki piękny… te trawy jak szumiały, te ptaki kwiliły i to wszystko śpiewało hymn pochwalny na cześć Boga…
      Ja nie umiem tego powiedzieć…
      Po prostu myślałam, że umrę ze szczęścia.
      Chciałam chodzić do tych ludzi, całować ich po rękach, powiedzieć, że jak chcą, to mogę oddać życie za nich… Miałam tak rozanieloną buzię, że wszyscy myśleli, że jestem stuknięta, ale było to najwspanialsze uczucie, jakie w życiu kiedykolwiek mialam.
      (…)
      JOLANTA POPŁAWSKA WYSŁUCHAŁ: O. MIROSŁAW PILŚNIAK OP
      http://pl.gloria.tv/?media=417434
      Zapis jednego z odcinków programu „czarno-biały” wyprodukowanego w 2001 roku przez firmę angel house brulion Itd dla Telewizji Puls.
FRONDA nr 30
      http://sychar.org/gora-objawien/

    • Sylwia pisze:

      Pamiętam gdy oglądałam to świadectwo już jakiś czas temu, łzy leciały mi jak grochy ze wzruszenia, można powiedzieć że płakałam razem z księdzem..oby więcej takich kapłanów.

  3. Maria pisze:

    Boże Błogosław księdzu Piotrowi , by miał siły do walki ze złem tak obecnym w tym świecie

  4. mariaP pisze:

    Nie wiem , czy ktorykolwiek z Kaplanow wrocil z Medjugorje nieprzemieniony , tym bardziej , ze sa umilowanymi Synami Maryi .
    Jedyne co dziwi , to fakt , ze nie wszyscy oni jeszcze tam byli .
    Uczniowie z drogi do Emaus , wspominajac Pana , pytali siebie czy serca nam nie palaly ?
    Czy mozliwe , zeby nie zapalaly w Medjugorje?
    Serca Kaplanow ?!
    Popatrzcie na ks . Piotra…
    Dozwol mi chwalic Cie Panno Swieta !

    • Maggie pisze:

      Mario, nie wszyscy, w tym kapłani znaja, choćby tylko polskie Sanktuaria … np w Wąwolnicy, Tulcach. Przydałby się jaki przewodnik po Sanktuariach i miejscach/obrazach cudami słynącymi – może seria na dysku, lub w formie książkowej (albo jedno i drugie). Oczywiście, że cud może się dokonać nawet w czterech ścianach własnego mieszkania, ale w miejscach kultu, gdzie cześć i chwałę tylko się głosi … to najczęściej – bo tam z szacunkiem koncentruje się z wiarą, nadzieją i miłością i mnóstwo Łaskawości Bożej.

  5. Pingback: Świadectwo głębokiej wiary, nawrócenia oraz cudownego uzdrowienia za sprawą Medziugorja | Serce Jezusa

  6. Elżnieta pisze:

    Dziękuję za świadectwo Ks. Piotra Glassa jest świadectwem bardzo wymownym jak ukochał Ks. Piotr Matkę Bożą i nawrócenie Takie przykłady i świadectwa działają cuda i nawrócenia innych ,oby więcej takich Kaplanów .Chwała Panu.Maryja jest wielką orędowniczką między ziemią a niebem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s