Maria Simma: Co dusze czyśćcowe wiedzą o nas….

CO DUSZE CZYŚĆCOWE WIEDZĄ O NAS?

„Dusze czyśćcowe wiedzą o nas i naszych czasach o wiele więcej, niż sądzimy. Wiedzą np., kto bierze udział w ich pogrzebie, czy uczestnicy modlą się, czy też tylko idą w kondukcie po to, aby wykazać się obecnością, co dziś jest częstym przypadkiem. I czy po ofierze od razu się wychodzi, bez pełnego uczestnictwa we Mszy świętej, co wszak duszom pokutującym mogłoby pomóc najbardziej. Nabożny udział we Mszy świętej pomaga zmarłym bardziej, niż towarzyszenie ciału na cmentarz; często bowiem idzie się tam tylko po to, by być widzianym, a to duszom nie pomaga. Dusze czyśćcowe wiedzą też o wszystkim, co się o nich mówi i co się dla nich robi. Są o wiele bliżej nas niż sądzimy; są bardzo blisko nas.”
Maria Simma – „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi.”

*****
Bardzo ważne ostrzeżenie

Oczernianie i obmawianie bliźniego są jednymi z najgorszych wad, które wymagają długiego oczyszczania.
Maria dała przykład pewnej kobiety, która zmarła podczas aborcji i mężczyzny, który znany był z częstych praktyk religijnych, ale nie miał w sobie dość pokory. Dlatego często krytykował i naśmiewał się z innych. Maria została poproszona o to, aby dowiedziała się, co się stało z duszami zarówno kobiety, jak i mężczyzny, którzy zmarli niemalże w tym samym czasie. Ku wielkiemu zdziwieniu pytających Maria dowiedziała się, że kobieta była już dawno w Niebie, zaś mężczyzna pozostawał w czyścu. Ludzie byli bardzo zdziwieni. Kobieta bowiem dopuściła się dzieciobójstwa, a mężczyzna często chodził do kościoła i prowadził pobożne życie. Maria szukała więc więcej informacji, myśląc, że się pomyliła. Okazało się jednak, że nie było pomyłki. Oboje zginęli praktycznie w tym samym momencie, jednak kobieta miała doświadczenie głębokiej skruchy i była bardzo skromną osobą, podczas gdy mężczyzna krytykował wszystkich, zawsze narzekał i źle mówił o innych. To dlatego jego czyściec trwał tak długo.
Maria stwierdziła: Nie wolno nam sądzić po pozorach.

Pobierz książkę: Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi:
Maria Simma:  – kliknij 

maria-simma

******

Pewna siostra zakonna po zapoznaniu się z książką Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi, będącą zapisem wspomnień austriackiej mistyczki Marii Simmy, postanowiła zrobić wywiad z autorką. Maria od 1940 roku aż do swojej śmierci w roku 2004 była często nawiedzana przez dusze cierpiące męki czyśćcowe. Prosiły ją o modlitwę i ratunek, gdyż same z siebie już nic nie mogły uczynić. To, o czym opowiada Maria, rzuca światło na sprawy dusz czyśćcowych. Dzięki niej m.in. dowiadujemy się, jak sprawy niezałatwione wcześniej za życia, „ciągną się” za duszami po śmierci i mają skutki także dla ich krewnych.

Maria Simma urodziła się 5 lutego 1915 r. w niewielkim, ale urokliwym austriackim miasteczku Sonntag. Już od dziecka odznaczała się głęboką religijnością. Przez wiele lat pracowała jako służąca. Trzykrotnie podejmowała próby wstąpienia do klasztoru, jednak za każdym razem odmawiano jej przyjęcia ze względu na słabe zdrowie. Od śmierci ojca w 1947 r. mieszkała sama w rodzinnym domu. Jedynym źródłem jej utrzymania było ogrodnictwo, prace chałupnicze i sprzątanie kościoła.
Simma zgodnie z zaleceniami św. Ludwika Grignion de Montfort złożyła ślub czystości Matce Bożej i ofiarowała całe swoje życie, aby nieść pomoc duszom w czyśćcu cierpiącym przez modlitwę, cierpienie i apostołowanie. Katechizowała, a także służyła pomocą w przygotowywaniu dzieci do Pierwszej Komunii Świętej.

SPECJALNY CHARYZMAT
Gdy miała 25 lat, otrzymała od Pana Boga specjalny charyzmat spotkań z duszami czyśćcowymi. Pierwsze takie spotkanie odbyło się w 1940 roku. Około czwartej nad ranem w sypialni przebudziły ją czyjeś kroki. Na pytanie, kto to, jak tu wszedł i czego szuka, nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Wstała więc z łóżka i próbowała złapać tajemniczego gościa, ale… chwyciła tylko powietrze. Była bardzo zdziwiona. Widziała postać, jednak nie mogła jej dotknąć. Spróbowała jeszcze raz, lecz bezskutecznie. Rano opowiedziała wszystko swojemu spowiednikowi, który jej poradził, żeby w takich sytuacjach zawsze stawiała pytanie, po co osoba przychodzi i czego sobie życzy. Następnej nocy przyszedł ten sam zmarły. Zapytany przez Marię odpowiedział, że bardzo prosi, aby odprawiono za niego trzy Msze Święte. Od tego czasu dusze czyśćcowe zaczęły regularnie ją odwiedzać, prosząc szczególnie o Msze, a także o modlitwę różańcową i Drogę Krzyżową.

CIERPIENIA „ZASTĘPCZE”
Marię w jej posłannictwie wspierał zarówno ksiądz proboszcz, jak i miejscowy biskup ordynariusz. Simma pomagała duszom czyśćcowym nie tylko przez modlitwę, ale również przez cierpienia ofiarowane w ich intencji. Cierpienia te odpowiadały grzechom, za które dusze czyśćcowe musiały odpokutować.
Cierpienia zastępcze, których doświadczała Maria, nasilały się szczególnie w listopadzie, gdyż wtedy odwiedzało ją najwięcej dusz. Warto wspomnieć o przypadku księdza, który zmarł w Kolonii w 555 r. i zjawił się u Marii z prośbą, aby dobrowolnie przyjęła cierpienie zastępcze za jego ciężkie przewinienia, bo inaczej będzie musiał oczyszczać się aż do dnia Sądu Ostatecznego. Simma zgodziła się i od razu zaczęła doznawać strasznej męki. Ksiądz ten musiał pokutować za niegodne sprawowanie Mszy Świętych, odstąpienie od wiary i zabójstwo towarzyszek św. Urszuli. Co ciekawe, przypadek tego księdza jest odnotowany w kronikach historycznych z tamtego okresu.

CZYŚCIEC TO WSPANIAŁY WYNALAZEK PANA BOGA
Maria Simma, podobnie jak niektórzy święci w sposób szczególny pomagający duszom w czyśćcu cierpiącym, wielokrotnie powtarzała, że czyściec to wspaniały wynalazek Pana Boga, dzięki któremu dusze mogą uwolnić się od wszelkich ziemskich przywiązań i całkowicie oczyszczone pójść na spotkanie z Panem Wszechświata.
Tuż przed śmiercią Marii, siostra Emmanuela Maillard, zafascynowana wcześniejszymi jej wyznaniami, postanowiła z nią porozmawiać. Wywiad został przeprowadzony w 1997 roku w domu Marii w Sonntag.
Maria Simma podkreślała w nim, że poprzez dar kontaktu z duszami czyśćcowymi Pan Bóg powołał ją do uświadamiania ludziom, że nasze życie na ziemi ma jeden najważniejszy cel: przygotowanie do życia w Niebie, do zjednoczenia w miłości z Bogiem i innymi ludźmi.
Według Simmy grzechy, które najczęściej prowadzą do czyśćca, to grzechy przeciw miłości Boga, przeciw miłości bliźniego, zatwardziałość serca, wrogość, oczernianie, oszczerstwa itp.
Oczernianie i obmawianie bliźniego są jednymi z najgorszych wad, które wymagają długiego oczyszczania.

całość: Czyściec można opuścić dopiero, gdy ustaną skutki grzechów – kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

68 odpowiedzi na „Maria Simma: Co dusze czyśćcowe wiedzą o nas….

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele broń nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać😉

    • wobroniewiary pisze:

      Za duszę mojego śp. taty, którego wczoraj pochowałam

      • Monika pisze:

        Wielka Łaska, te wszystkie znaki podczas Mszy Św. i pogrzebu – przede wszystkim już ten sam napis co Ewa widziała przy grobie Ojca Pio – Ojca Duchowego Ewy – ten napis sam mówi za wszystko: – Jestem Życiem (mnie przetłumaczyło automatycznie: jestem w Życiu ale znaczy naprawdę Jestem Życiem) – to jak znak dla Ewy – niemal odpowiedź zza grobu.
        I do tego to nagłe, przeraźliwe wycie psów jakby wszystkie diabły w popłochu uciekały – w momencie dzwonów, Komunii Św., okadzania trumny – byłam widziałam i słyszałam – to, jak Ewa modliła się na klęcząco na mokrej gliniastej ziemi na cmentarzu, jak wzięła księdza a potem Tatę za rękę i dziękowała za życie, jak się modliła na głos, jak na koniec Ewy siostra podziękowała za zorganizowanie pogrzebu, bo gdyby nie Ewa, to nie byłoby Kapłana, bo przy pogrzebie na koszt opieki społecznej nie byłoby pochówku katolickiego, chyba, że szukać, dopłacać, nie byłoby Mszy Świętej. Taka prawda. To, że wiele osób przyjęło Komunię w intencji Taty Ewy, że jeszcze będą Msze Święte, to dzięki Ewie i Jej decyzji, że nie pozwoli na pogrzeb z opieki społecznej, dla bezdomnych bez Kapłana i dzięki anonimowej osobie, która pożyczyła Ewie pieniądze na kilka lat do pogrzebu – niech Pan Bóg tej osobie stokroć wynagrodzi – bo nikomu nie trzeba tłumaczyć ile to wszystko dziś kosztuje – nawet najskromniejszy pogrzeb to góra pieniędzy, których Ewa nie miała i dlatego chowała na wsi, bo tam o wiele taniej niż w mieście.
        Ale Pan Bóg o wszystko się troszczy, jeśli się Jemu ufa i kocha. Trzeba tylko robić to co do nas należy a obowiązek Ewa spełniła, zrobiła wszystko co było w Jej mocy, mimo, że była z tym zupełnie sama – nie mogła podjąć innej decyzji – teraz Tato Jej w tym życiu bardzo pomoże a Ewa z pewnością odczuje tę pomoc.
        Jezus jest Panem!

        • Maggie pisze:

          Jezus jet PANEM!
          a psie wycie potęguje i uwydatnia znaczenie modlitwy i miłości z mocą gromienia Dobrem wszelkiej złości, modlitwy wspomagającej przebaczenie grzesznikom.

        • wobroniewiary pisze:

          Jestem po rozmowie z ks. egzorcystą, on mi potwierdził, że wszystkie znaki wskazują na to, że to wyły demony z wściekłości i żalu, że znów wyrwano im jedną duszyczkę….. powiedział, że bardzo dobrze zrobiłam i z tym pochówkiem i z tym olejem egzorcyzmowanym od św. O. Pio i o Matteo.
          Z wielką radością udaję się teraz na Mszę św.❤

        • Monika pisze:

          Tym bardziej dziękuję jeszcze raz Ewa za ten cenny olej – jak widać warto stosować takie sakramentalia, stosować z wiarą – przez wstawiennictwo tak wielkich świętych, którzy z wielką odwagą, determinacją i mocą wypędzali złe duchy – oczywiście nie mocą swoją ale Bożą mocą.

        • wobroniewiary pisze:

          Mam jeszcze kilka buteleczek i będę rozdawać najbardziej potrzebującym

        • leszek pisze:

          Przydałby się olej…Wspomnij mnie droga Ewo jeśli chcesz i powiedz Niepokalanej, że prosiłem Cię o wspomnienie. Pamiętam o Was. Czytam dzienniki Alicji i widzę jak wiele mam do wykonania pracy nad sobą. Wspomnij o mnie przez Św. Pio. Mam dobrego patrona z bierzmowania – Św. Andrzej Bobola, dobry przykład do naśladowania w gorliwości apostolskiej i ofiarności za wiarę. Chcę być jak on i Św. Maksymilian. Daj Boże!!!

        • wobroniewiary pisze:

          Podaj na priv na jutrzenka2012@gmail.com swój adres

          Wspominam Cię stale…od czasu rekolekcji, na które obydwoje nie dotarliśmy

    • Sylwia pisze:

      W intencji Asi, Ty Panie Boże wszystko wiesz. Ale proszę westchnijcie w Jej intencji.

  2. wobroniewiary pisze:

    Oto krótki cytat z książeczki „Przedziwne sekrety dusz czyśćcowych. Siostra Emmanuel rozmawia z Marią Simmą”, wydanie Wydawnictwa Księży Marianów, Warszawa 1997, (str. 13) –
    [jest to wywiad, w którym najpierw Siostra Emmanuel z Medjugorja zadaje pytanie, a następnie Maria Simma odpowiada]:

    – Jaką rolę pełni Najświętsza Dziewica wobec dusz czyśćcowych?
    – Przychodzi często, aby je pocieszyć mówiąc im, że uczyniły dużo dobrych rzeczy. Dodaje im odwagi.
    – Czy są jakieś szczególne dni, w których je uwalnia?
    – Tak, przede wszystkim w dzień Bożego Narodzenia, w Wielki Piątek, w dzień Wniebowstąpienia Jezusa i swego Wniebowzięcia.

  3. wobroniewiary pisze:

    Do 1953 r. odwiedzały ją 2 lub 3 dusze w ciągu roku i to najczęściej w listopadzie. Od 1954 r. te wizyty odbywały się już każdej nocy. Co noc przychodziła jedna dusza, ale zawsze inna. W tym wyjątkowym posłannictwie, jakie Maria Simma otrzymała od Chrystusa, wspierał ją ksiądz proboszcz i miejscowy biskup ordynariusz. Od 2 listopada 1953 r. Maria Simma zaczyna pomagać duszom czyśćcowym nie tylko przez modlitwę, ale również przez cierpienia ofiarowane w ich intencji. Cierpienia te odpowiadały grzechom, za które dusze czyśćcowe miały odpokutować. Cierpienia zastępcze, których doświadczała Maria, nasilały się szczególnie w listopadzie, gdyż wtedy odwiedzało ją najwięcej dusz. Warto wspomnieć o przypadku księdza, który zmarł w Kolonii w 555 r. i zgłosił się do Marii z prośbą, aby dobrowolnie przyjęła cierpienie zastępcze za jego ciężkie przewinienia, bo inaczej będzie musiał cierpieć aż do dnia Sądu Ostatecznego. Simma zgodziła się i wtedy zaczął się dla niej tydzień naznaczony szczególnie wielkim cierpieniem. Ksiądz ten musiał pokutować za niegodne sprawowanie Mszy św., odstąpienie od wiary i zabójstwo towarzyszek św. Urszuli. Co ciekawe, przypadek tego księdza jest odnotowany w kronikach historycznych z tamtego okresu

    Maria mówiła, że czyściec jest zarówno miejscem jak i stanem, w jakim znajdują się dusze, które muszą odpokutować za popełnione grzechy, aby oczyszczać się i dojrzewać do miłości w niebie. Największym ich cierpieniem jest oczekiwanie na zjednoczenie się z Bogiem. Maria stwierdziła, że są trzy najważniejsze poziomy czyśćca, które tak bardzo różnią się między sobą, jak nasze choroby w czasie ziemskiego życia – od zwykłego przeziębienia do ogarniających całe ciało wielkich cierpień. Dusze przebywające w najniższych poziomach czyśćca bardzo cierpią z powodu popełnionych grzechów i są nieustannie atakowane przez szatana, co dodatkowo zadaje im ogromny ból.

    Pomiędzy tymi trzema najważniejszymi poziomami w czyśćcu, każda dusza ma swój własny poziom, i przechodzi niepowtarzalny, indywidualny proces oczyszczania i dojrzewania do miłości.

    Maria Simma twierdzi, że dusze czyśćcowe najczęściej gromadzą się wokół ołtarzy i w miejscach, gdzie zmarły. Przychodzą do niej nie z czyśćca, lecz z czyśćcem. Czas pobytu w czyśćcu zależy od ilości i ciężaru popełnionych grzechów. Niektóre dusze przebywają bardzo krótko, inne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, ale są też takie, które muszą pokutować aż do dnia Sądu Ostatecznego. Wszystkie bardzo żałują zmarnowanych okazji do czynienia dobra dla innych ludzi i Boga. Po śmierci nie są w stanie już nic dobrego same z siebie uczynić, dlatego tak bardzo oczekują naszej pomocy.
    http://adonai.pl/wiecznosc/?id=8

  4. wobroniewiary pisze:

    Jak św. O. Pio przez objawienie duszy czyśćcowej

  5. wobroniewiary pisze:

    Obejrzyjcie proszę te 4 proste kroki, jak rozpoznać udar mózgu i pomóc komuś…nie umrzeć!

  6. MariaPietrzak pisze:


    Panie . zmiłuj sie nade mną , bo w mej duszy jakże ciemno !

    … z braku zasądzonej miłości te przykrości… stąd listopadowo i czyśćcowo …

    / czytamy , myślimy , nie błądzimy … ” Jezus Król Miłości ” w/g Ojca Mateo /

    Wiara żyje w sercach , lecz niestety wiedzie żywot zbyt suchotniczy : oddzielono ją bowiem od miłości, która stanowi jej duszę i dopełnienie.
    Pamiętajmy o zasadzie jaka głosił św. Augustyn „miarą miłowania Boga jest miłować Go bez miary ”
    Niestety , podobną miarą większość przyjaciół Króla nie mierzy swej miłości .
    I to właśnie jest ów ciężki grzech , który przede wszystkim należy naprawić , albowiem w nim tkwi korzeń licznych błędów zarówno w życiu licznych jednostek , jak i rodzin !
    Bóg zamierza zbawić wielu nieszczęśliwych za pomocą pełni miłości , jaka istnieje w sercach gorliwych Jego przyjaciół .
    Nie krzyżujmy Jego planów .
    Ile łask , ile dóbr nadprzyrodzonych ginie dla braku miłości przyjaciół Chrystusa !
    … bez ożywczych sił żarliwej miłości drzewo życia chrześcijańskiego więdnie !!!

    … pierwszym następstwem pochodzącym z braku miłości , to zanik ducha ofiary .
    Zarówno biskupi , jak kaznodzieje i kierownicy dusz świadczą jednomyślnie, że duch umartwienia zanika w sposób iście przerażający. wśród młodszych pokoleń,
    a w miejsce jego coraz powszechniej i coraz wyraźniej zaczyna panować bożek własnego „ja”.
    Jest to rzeczą, niestety, logiczną.
    Świat bowiem jednego zna Mistrza abnegacji i zapomnienia o sobie, jednego Chrystusa;
    Jego Serce będzie po wszystkie wieki jedynym miejscem, w którym się rodziły i kształtowały bohaterskie dusze .
    Jeśli tedy miłość ku Niemu słabnie wśród chrześcijan, to z żelazną konsekwencją rośnie miłość do własnego „ja” i zajmuje w sercu miejsce przynależne Chrystusowi .
    Czyż można żądać ode mnie zapomnienia o sobie, jeśli nie miłuję z całego serca Tego , który jeden zdolny jest przezwyciężyć to moje „ja” i zastąpić je swą Osobą i swoim krzyżem ?
    Jedna tylko jest tajemnica męczeństwa : szaleństwo miłości do Chrystusa .

    Smutek ogarnia, jeśli się widzi osoby zdolne i wybitne, które się wprawdzie modlą, ale na swój sposób, z miłością małą ;
    osoby , które nawet od czasu do czasu odprawiają rekolekcje, a jednak pozostają obojętne na głos Mistrza wzywającego je do pracy żniwnej .
    Dusze takie nie rozumieją Jego głosu.
    Modlą sie co prawda , a jednak zdają się być nieczułe na chwalę Bożą i zbawienie bliźnich.
    Skąd ta sprzeczność ?
    Bo za malo miłują,
    kończą rekolekcje w tym samym usposobieniu, w jakim je rozpoczęły, z tą samą ubożuchną iskierką miłości , jaka przed tym w nich się tliła. I dlatego w ich duszy nie budzi się żadne pragnienie gorętsze, bo w niej nie ma płomienia miłości .
    Któż zliczy te zastępy chrześcijan dobrych i względnie pobożnych, co dla sprawy Chrystusowej nic zgoła nie czynią:
    nie nauczają nieumiejętnych,
    nie starają sie wywrzeć wpływu dodatniego na młodzież,
    nie zabiegają o ratowanie nieszczęśliwych, co upadli nie tyle ze złości, ile raczej ze słabości i nieświadomości!
    Zachowują oni samolubnie dla siebie skarby , jakimi ich Chrystus wyposażył.
    Skąd to pochodzi?
    Bez wątpienia z braku gorącej miłości .

    Patrz, oto oczekuje cie otwarta rana mego Serca .
    Miłuj Mnie miłością poświęcenia .

    Parce Domine!
    Zmiłuj się Panie !
    Pomnażaj naszą miłość !
    / o. Mateo

    Będziemy sądzeni z Miłości…
    Tej przedziwnej w sercu Obecności❤ ….
    Oby do Nieba na skróty , bez czyśćcowych przykrości , ciemności …

    P/s
    ze Skarbca /
    Nasze niemiłe wspomnienia , słowa , myśli dotyczące. +osoby , kłują biedną duszę i przysparzają jej cierpienia .

  7. wobroniewiary pisze:

    „Widzę, że wszystkie pory roku znajdują się w waszych duszach; że czasem przeżywacie jałową i bezpłodną zimę z częstym roztargnieniem, zniechęceniem, kłopotami; czasem rosy majowe z wonią świętych kwiatków; czasem żyjecie wśród żaru pragnienia, aby podobać się Boskiemu Oblubieńcowi. Nie pozostaje więc nic prócz jesieni, w której nie spodziewacie się wielkich owoców. Jednakże zdarza się często, że w czasie młócenia zboża i robienia wina, zbiory okazują się większe, niż zapowiadały się w czasie żniw i zbierania winogron. Chciałybyście, aby wszystko było na wiosnę albo w lecie… Ależ nie, moje kochane córki! Trzeba, aby to podobieństwo z porami roku występowało również w waszym wnętrzu. W niebie, jeżeli chodzi o piękno, wszystko będzie jak na wiosnę; natomiast jak w jesieni, jeżeli chodzi o radowanie się, a o miłość – jak w lecie. Nie będzie tam żadnej zimy. Tutaj natomiast zima jest konieczna, aby ćwiczyć się w praktykowaniu wyrzeczenia i tysiąca małych, ale pięknych cnót, pielęgnowanych właśnie w okresie, gdy nie ma owoców”
    – widzisz jak pięknie Ojciec Pio wpisał nasze życie w cztery pory roku i pokazał nam ich logiczność. My często byśmy chcieli mieć tylko lato, albo wiosnę, a Ojciec Pio podpowiada, że każda z nich ma swój sens i z nich powinniśmy brać przykład do naszego życia. Musimy sobie uświadomić, że to nie my jesteśmy „panami” czasu i chwil – nawet tych najpiękniejszych nie jesteśmy w stanie zatrzymać, gdyż one zmieniają się mając swój głęboki sens, nawet jeśli my jeszcze jego nie znamy. Powoli zbliża się zima i zobacz jak pięknie o niej mówi nasz święty: „Tutaj natomiast zima jest konieczna, aby ćwiczyć się w praktykowaniu wyrzeczenia i tysiąca małych, ale pięknych cnót pielęgnowanych właśnie w okresie, gdy nie ma owoców”.
    o. Zdzisław Świniarski SSCC

  8. Anna Maria pisze:

    Często ofiaruję odpusty za dusze czyśćcowe przechodząc w ich intencji przez Bramę Miłosierdzia, wychodząc z kościoła czuję potem zapach w powietrzu świerków, sosny, jodły porównałabym to do wieńców jakie kładzie się na grobach zaraz po pogrzebie. Natomiast w sobotę tuż przed Wszystkim Świętymi na naszym rodzinnym cmentarzu pod krzyżem jak zwykle była brudna płyta i stare zeschłe kwiaty jeszcze z lata. Było zimno i deszczowo, ale postanowiłam umyć całą płytę i posprzątać, zapalić znicza mimo, że pełno ludzi było, ale nikt nie podszedł, aby zapalić chociaż jedną lampkę pod krzyżem. Trudy całej pracy, zimno, deszcz ofiarowałam zaraz Panu Bogu w intencji wszystkich dusz czyśćcowych spoczywających na tym cmentarzu.
    Czyszcząc płytę oglądnęłam się na chwilę za siebie i zobaczyłam nagle potężną cudowną tęczę na niebie w pięciu czy sześciu kolorach, nigdy takiej ogromnej wcześniej nie widziałam w życiu zwłaszcza, że niebo było nadal bardzo ciemne i pochmurne!
    Nie potrafiłam oderwać od niej oczu, ale w duchu pomyślałam od razu, że tak mi się odwdzięczyły te dusze za które ofiarowałam swój mały uczynek. W drodze powrotnej do domu płakałam ze szczęścia…

  9. babula pisze:

    Kochani! Może ktoś wie jak pokonać internet żeby mi się otworzyła strona adoracji on -line Najśw. Sakramentu? Dawniej się otwierała. Wszystkie strony internetowe otwierają mi się normalnie tylko ta jedna nie. (Mówi, że to nieobsługiwany format video lub typ MIME).

  10. Ewa pisze:

    http://pytanienasniadanie.tvp.pl/27614329/kobieta-na-mszy-parafie-wydaja-specjalne-instrukcje

    Kobieta w Kościele „przeszkadza swoim widokiem” – kiedy i w jakich sytuacjach najbardziej?!? Parafie wydają specjalne instrukcje! „W kościele nie należy zakładać nogi na nogę…” – piszą parafie w instrukcjach! „Szczególnie kobiety, które siedzą w pierwszym rzędzie, bo taki widok mógłby rozpraszać księdza”

    • Ewa pisze:

      Postawa podczas Mszy Św.

      To, w jaki sposób siedzimy w Kościele nie jest obojętne. Postawa ciała zawsze jest znakiem naszego stosunku do innych. Nawet, jeżeli przyjmujemy taką a nie inną postawę nieświadomie inni odczytują ją jako postawę sygnalizującą nasz stosunek do nich.

      Powinniśmy zatem siedzieć w taki sposób, by to znamionowało powagę i szacunek dla miejsca i osób. Nie możemy zatem pozostawać w pozycji półleżącej. Nie wolno nam zakładać nogi na nogę, bo taka postawa jest odbierana jako nieelegancka, arogancka, jak mówi młodzież, „luzacka”, lekceważąca.

      Nie wolno ani mężczyznom ani tym bardziej kobietom szeroko rozstawiać nóg. Jest to nie tylko nieeleganckie, prostackie, znamionujące lekceważenie innych, ale często również wulgarne.

      O właściwej postawie powinni pamiętać w sposób szczególny wierni, przede wszystkim kobiety, siedzący w pierwszych ławkach. To na nich są zmuszeni patrzeć księża, którzy znajdują się przy ołtarzu i są zwróceni twarzą do wiernych. Kobieta siedząca w pierwszej ławce ubrana w krótką sukienkę czy spódnicę rozstawiająca nogi czy zakładająca nogę na nogę przeszkadza swym widokiem osobom będącym przy ołtarzu w spełnianiu ich posługi i daje im też w ten sposób wyraz swojego lekceważenia i nonszalancji.

      Powinniśmy siedzieć prosto, nie krzyżując nóg, opierając stopy całą powierzchnią o podłogę. Kolana kobiet powinny się stykać, a kolana mężczyzn powinny być w odległości od siebie o kilka centymetrów.

      Nie opierajmy nóg o klęczniki. Nie tylko je niszczymy w ten sposób, ale możemy je zabrudzić i tym samym spowodować zabrudzenie ubrania klękających w tym miejscu potem wiernych.

      Siedząc w ławce nie rozkładajmy na niej swoich rzeczy (torebki, szalika, parasolki, rękawiczek itd.) Możemy w ten sposób spowodować, że dla kogoś zabraknie siedzącego miejsca.

      Nie rozsiadajmy się też szeroko i zwracajmy uwagę na to czy ktoś nie stoi koło ławki. Starajmy się takim osobom zrobić miejsce zsuwając się w ławce.

      Nie siadajmy za blisko konfesjonału. Jeżeli słyszymy choć słowo dobiegające z niego odsuńmy się na odpowiednią odległość. Pomyślmy jak to my byśmy się czuli, gdyby podczas naszej spowiedzi ktoś obcy były blisko i mógł usłyszeć nasze wyznawanie grzechów.

      Nie siadajmy również, jeżeli to tylko możliwe, w takich miejscach, z których nie widać ołtarza. Przypomina to taką sytuację. Jesteśmy zaproszeni wraz z innymi na spotkanie z ważną osobistością w jej domu. Wchodzimy do niego i zajmujemy takie miejsce, że ani ona nas nie widzi ani my jej. To była znaczna gafa. W odniesieniu do tej sytuacji ks. Jan Twardowski przytacza następującą anegdotę: „Jeden z księży trzymał na ambonie pod pulpitem czaszkę ludzką i w czasie kazania pokazywał ją niekiedy mówiąc: Nie chowaj się za filar, tak będziesz wyglądała”.

      Jeżeli zabrakło dla nas miejsca siedzącego stańmy w takim miejscu, w którym nikomu nie będziemy przeszkadzali. Nie utrudniajmy innym przejścia przez kościół, nie zasłaniajmy im widoku ołtarza. Nie stójmy zbyt blisko konfesjonału. Może to rozpraszać osoby spowiadające się i powodować ich dyskomfort.

      Nie opierajmy się o ściany, ławki, słupy itp. Taka postawa znamionuje lekceważenie. Jest nonszalancka. Stójmy prosto i spokojnie. Nie kiwajmy się. Nie przestępujmy wciąż z nogi na nogę. Nie zmieniajmy wciąż postawy. To będzie rozpraszać naszych sąsiadów. Stójmy godnie na wyprostowanych nogach. Niech nasze ręce będą opuszczone wzdłuż ciała lub złożone jak do modlitwy. Nie zakładajmy rąk z tyłu. Nie splatajmy ramion. W każdym podręczniku tzw. mowy ciała możemy przeczytać jak bardzo negatywną wymowę mają takie postawy.

      http://wojciech.bialystok.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=45&Itemid=95

  11. MM pisze:

    Zbliża się dzień publicznego uznania Jezusa za Króla i Pana

    W Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada odbędzie się Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Następnego dnia, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, będzie można dokonać go we wszystkich parafiach w Polsce. Uroczystość ma być zakończeniem Jubileuszu Miłosierdzia oraz 1050. rocznicy Chrztu Polski.

    Uroczysty Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana rozpocznie się nabożeństwem o godz. 10.00 w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Następnie wierni wysłuchają konferencji ks. bp. Romana Pindla, biskupa bielsko-żywieckiego.

    W samo południe sprawowana będzie Msza św. pod przewodnictwem ks. kard. Stanisława Dziwisza, metropolity krakowskiego, natomiast homilię wygłosi ks. bp Andrzej Czaja, biskup opolski – przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych.

    Główna część ważnego dla Polski wydarzenia aktu wiary – Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana – będzie miała miejsce przed Najświętszym Sakramentem wystawionym tuż po Eucharystii. Odczytania aktu zawierzenia dokona ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

    http://www.radiomaryja.pl/kosciol/zbliza-sie-dzien-publicznego-uznania-jezusa-krola-pana/

    • MM pisze:

      Tydzień po przyjęciu aktu w Krakowie-Łagiewnikach, w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, będzie mógł dokonać tego osobiście każdy z wiernych.

      „We wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce, każdy będzie mógł osobiście i razem z domownikami, we wspólnocie zgromadzenia liturgicznego, dokonać aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Oczywiście owocność naszego włączenia się w Jubileuszowy Akt będzie zależała od wcześniejszego przygotowania swego wnętrza i zaangażowania, od obudzenia naszej wiary” – czytamy w komunikacie wydanym w sprawie Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana.

      Jednym z elementów przygotowania do uroczystości intronizacji jest nowenna, która rozpocznie się 10 listopada. Podczas dziewięciu dni wierni będą modlić się, m.in. o uznanie Panowania Jezusa Chrystusa Króla i poddanie się Jego Prawu, Boże Miłosierdzie i matczyną opiekę Maryi Królowej Polski.

      Narodzenia potrzeby aktu intronizacji należy upatrywać w 1996 roku. Wówczas w archidiecezji krakowskiej prowadzono proces beatyfikacyjny Sługi Bożej Rozalii Celakówny – krakowskiej pielęgniarki i mistyczki, zmarłej w czasie II wojny światowej.

      Podczas prac zostały odnalezione należące do niej zapiski zawierające spis jej prywatnych objawień. Jezus wskazywał w nich na ważność aktu intronizacyjnego od polskiego narodu.

      „Jest ratunek dla Polski: jeżeli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga” – czytamy w tekście objawień Rozalii Celakówny.

      RIRM/episkopat.pl/

      • JERZY pisze:

        Gdzie jest prawda? Następnego dnia, czy tydzień po?
        „W Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada odbędzie się Akt Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Następnego dnia, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, będzie można dokonać go we wszystkich parafiach w Polsce.” (wpis MM z 17:06)
        „Tydzień po przyjęciu aktu w Krakowie-Łagiewnikach, w Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, będzie mógł dokonać tego osobiście każdy z wiernych. We wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce, każdy będzie mógł osobiście i razem z domownikami, we wspólnocie zgromadzenia liturgicznego, dokonać aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana” (wpis MM z 17:07)

  12. wobroniewiary pisze:

    Ks. Dominik Chmielewski: „Błogosławieństwo kapłanów jest największym błogosławieństwem na ziemi. Matka Boża w wielu miejscach, w wielu objawieniach mówi o tym, że gdyby kapłani wiedzieli jaką mają moc błogosławieństwa – błogosławili by nieustannie wszystkich. Gdyby znali moc błogosławieństwa, która przechodzi przez nich na ludzi. Matka Boża w Medjugorie na przykład mówi o tym, że Jej błogosławieństwo jest błogosławieństwem matki nad swoimi dziećmi, natomiast ma się nijak do mocy błogosławieństwa kapłańskiego. Ponieważ przez ręce kapłana błogosławi sam Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. To już nie są moje ręce, to już są ręce Boga. Ręce Ojca i Syna i Ducha Świętego. W momencie święceń kapłańskich zostały one namaszczone do przekazywania całej mocy Boga.

    Dlatego nie bójmy się prosić księży o to, żeby położyli – przy różnych okazjach – chociaż na chwilę, ręce na mojej głowie, na moim ramieniu, ale szczególnie na głowie, ponieważ wszelka moc inicjująca przechodzi przez głowę: święcenia kapłańskie, biskupie – to jest gest inicjujący, gest rytualny – położenia ręki na głowie. Przez ten gest położenia ręki na głowie przychodzi namaszczenie, przychodzi moc Ducha Świętego.

    I tutaj też pewna uwaga, żeby nie dać sobie kłaść ręki na głowie osobom świeckim, kogoś kogo nie znam, nawet jeśli jest on z grupy modlitewnej. Na ramieniu, gdziekolwiek indziej, ale nie na głowie, ponieważ jest to gest inicjujący, gest namaszczający, gest przeznaczenia do czegoś. Na głowę powinni nakładać ręce tylko i wyłącznie kapłani.

    W związku z tym szukajmy dłoni kapłanów, prośmy o błogosławieństwo. To nie musi być żadna wielka, długa, wielominutowa modlitwa błogosławieństwa. Wystarczy, że kapłan tylko położy rękę na głowę i pobłogosławi. I możemy być pewni, że to naprawdę jest tak, jakby Bóg położył mi Swoją dłoń na mojej głowie czyli na całym moim życiu, na całej historii mojego życia. Na wszystkim tym, co będę przeżywał lub przeżywałem dzisiaj w ciągu dnia”.

    Ps. oznaczajcie także swoich Pasterzy na tym zdjęciu🙂

    Fot. VICONA.pl

  13. Maggie pisze:

    No ale dzisiaj byłam na „super Mszy Św” w parafii rzekomo katolickiej, pod wezwaniem św. Joanny D’Arc. Tabernaculum w bocznej (!) nawie już bez (!) lampki oliwnej, tak, że po rozdaniu Komunii Św na spodkach (!) przez świeckich (!), którzy „raczyli się” Winem Eucharystycznym i „udostępnili” je, w tym samym kielichu, przystępującym do Stołu Pańskiego. Potem „resztki” z talerzyków (!), były zgarnięte i wsadzone jak to nazywałam … do ciemnicy … tj do tego na uboczu i bez lampki oliwnej Tabernaculum.
    Jezu przebacz i zajmij się tymi, co nie wiedzą co czynią … niech oprzytomnieją.

    • Maggie pisze:

      Ach, zapomnialam, że dzwony tam dzwonią … po (!) Mszy Św. Już dwa razy sugerowałam tam, aby wprowadzili, że Mszę Św na 12-tą w południe zaczynają Aniołem Pańskim (tu 12-ta w południe, a w Rzymie 18-ta … więc jakże to wspaniała okazja do wspólnej modlitwy z papieżem!),a sugerowałam z z ukrytą nadzieją/myślą, że Matka Najświętsza uporządkuje tam co trzeba jeśli będzie tam Angelus w łączności z papieżem … a tu nic z tego … i coraz gorzej. Ten Anioł Pański naprawdę tam potrzebny.
      Opadłam ze sił.
      Matko Najświętsza, módl się za nami, niech nigdy nie profanujemy Twego Syna w Eucharystii. Jezu, Ty się tym zajmij …

      • Maggie pisze:

        No ichyba wszyscy się domyślili, że było na stojąco i na rączki. Jest tam zwyczaj, żę wiele osób nie przystę
        Ujących do Komunii Św. podchodzi, ze skrzyżowanymi rękoma na piersiach i z pochyloną głową … i świeccy (!), tak jak i kapłan czynią tym wiernym krzyżyk na głowie(czole).
        Niesamowite …
        Jezu, Maryjo, Józefie, kocham Was, ufam Wam, RATUJCIE dusze!

    • MariaPietrzak pisze:

      Fatima / Jesienią 1916 /

      Jak tylko tam przyszliśmy, padliśmy na kolana i dotknąwszy czołami ziemi poczęliśmy powtarzać słowa modlitwy Anioła:
      “O Mój Boże wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię etc.!”
      Nie pamiętam, ile razy powtórzyliśmy tę modlitwę, kiedy ujrzeliśmy błyszczące nad nami nieznane światło. Powstaliśmy, aby zobaczyć, co się dzieje, i ujrzeliśmy Anioła trzymającego kielich w lewej ręce, nad którym unosiła się Hostia, z której spływały krople krwi do kielicha.
      Zostawiwszy kielich i Hostię, zawieszone w powietrzu, Anioł uklęknął z nami i trzykrotnie powtórzyliśmy z nim modlitwę:

      — Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu, Duchu Święty, wielbię Cię z najgłębszą czcią i ofiaruję Ci najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, jako przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest On obrażany!
      Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników.

      Następnie powstając, wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha dał do wypicia Hiacyncie i Franciszkowi, jednocześnie mówiąc:
      — Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa straszliwie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie zbrodnie ludzi i pocieszajcie waszego Boga.

      Potem znowu schylił się aż do ziemi, powtórzył wspólnie z nami trzy razy tę samą modlitwę: “Przenajświętsza Trójco… etc.” i zniknął.

      Natchnieni nadprzyrodzoną siłą, która nas ogarniała, naśladowaliśmy Anioła we wszystkim, to znaczy uklękliśmy czołobitnie jak on i powtarzaliśmy modlitwy, które on odmawiał. Siła obecności Boga była tak intensywna, że niemal zupełnie nas pochłaniała i unicestwiała. Wydawała się pozbawiać nas używania cielesnych zmysłów przez długi okres czasu.

      Byla to ich Pierwsza Komunia , przyjęta z rąk Anioła .
      Jest różnica ?
      Jest !
      Również w skutkach i owocach .

  14. MariaPietrzak pisze:

    …. nauka zza grobu…
    bo jak mówi Księga Mądrości /
    Dziś mnie , jutro tobie .
    💙
    Moim obowiązkiem w czasie nowicjatu było dbanie o ten ołtarz przez cały rok.
    Niestety, wiele razy przechodząc przed ołtarzem nie oddawałem należnej czci Jezusowi w Przenajświętszym Sakramencie zamkniętym w tabernakulum.
    Za to poważne zaniedbanie jestem teraz w Czyśćcu.
    💙
    Odbywam tutaj swój czyściec ( przy Ołtarzu) . Byłem studentem w klasztorze i tutaj muszę teraz odpokutować za brak pilności w wykonywaniu moich kościelnych obowiązków”.
    💙
    Również Ojciec Pio widział księdza klęczącego w tym kościele, ale ponieważ twarzą był zwrócony ku ołtarzowi i nie mógł mu się przyjrzeć, nie przywiązał zbytniej uwagi do tego wydarzenia, myśląc, że był to jakikolwiek ksiądz pogrążony w modlitwie.
    Ksiądz Giovanni bywał widziany przez około miesiąc. Ostatnim razem zmarły ksiądz powiedział do obecnego proboszcza:
    „Salvatore, teraz cię zostawiam, już nie wrócę . Jakże to było straszne dla mnie i ile mnie kosztowało uczestniczenie w «procesji Bożego Ciała» po Mszy Świętej, bez odpowiedniego dziękczynienia”.
    Ksiądz Salvatore sam wyjaśnił, co miał na myśli zmarły proboszcz .
    Wszyscy mieszkańcy miasteczka wiedzieli, że ksiądz Giovanni był uczciwym kapłanem, o dobrej duszy,
    ale że był raczej powierzchowny w składaniu dziękczynienia Panu po odprawionej liturgii.
    Zwykle od razu po Mszy Świętej wychodził z kościoła i oddawał się rozmowie z aptekarzem bądź z jakimś innym znajomym, o polityce albo o ostatnich wydarzeniach.
    Poprzez słowa „procesja Bożego Ciała” miał na myśli fakt, iż od razu po Mszy Świętej postaci eucharystyczne nie były jeszcze przyswojone przez organizm, były nietknięte,
    a zatem jego ciało było niczym żywa monstrancja,
    dlatego powinien płonąć miłością do Jezusa w Eucharystii zamiast rozmawiać o przyziemnych sprawach ze znajomymi,
    nie dając tym samym dobrego przykładu.
    Za to zachowanie , po śmierci poszedł do czyśćca ( na długo )
    💙
    💙
    💙
    Brak czci i szacunku , brak pamięci o Obecności Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie , w Hostii , to zaniedbanie , to grzech jak widać , bardzo surowo karany .
    Jak straszne muszą być zatem skutki zniewag , świętokradztw ,
    naszej letniości , oziębłości czy obojętności wobec Eucharystycznych Postaci Boga !!!
    Naszych rozmów w kościele
    Naszego wydekoltowania w kościele
    Naszych koncertów , spektakli , akademii w kościele ( gdzie dusze , okazuje się , w tym czasie surowo pokutują )
    Nasze kościoły utraciły ducha nadprzyrodzoności , czegoś o czym pisał ksiądz Jan Twardowski /
    💙 Naucz się dziwić w kościele,
    że Hostia Najświętsza tak mała,
    że w dłonie by ją schowała
    najniższa dziewczynka w bieli,
    a rzesza przed nią upada,
    rozpłacze się, spowiada-
    że chłopcy z językami czarnymi od jagód-
    na złość babciom wlatują półnago-
    w kościoła drzwiach uchylonych
    milkną jak gawrony,
    bo ich kościół zadziwia powagą
    I pomyśl- jakie to dziwne,
    że Bóg miał lata dziecinne,
    matkę, osiołka, Betlejem
    Tyle tajemnic, dogmatów,
    Judaszów, męczennic, kwiatów
    i nowe wciąż nawrócenia
    Że można nie mówiąc pacierzy
    po prostu w Niego uwierzyć
    z tego wielkiego zdziwienia .
    💙
    Naucz sie dziwić w kościele, bo jak powiedział Jacques Loew , ” zdziwienie jest pierwszym krokiem do adoracji ” ,nie prowokuje profanacji !!!
    💙
    Mój Boże , wierzę , wielbię ufam i kocham Cię.
    Proszę o przebaczenie tym , którzy nie dość wierzyli,
    nie dość wielbili ,
    dość ufali
    i nie dość kochali Ciebie , Utajonego w Przenajświętszym Sakramencie .
    Amen .

    • Anna Maria pisze:

      @Mario dziękuję Ci z całego serca do głębi poruszył mnie twój tekst nauka zza grobu i uświadomił tak wiele moich zaniedbań po przyjęciu Pana Jezusa w komunii św. bardzo tego teraz żałuję i postaram się naprawdę zmienić. Płynie od ciebie prawdziwa mądrość i nauka życia, czytam zawsze z uwagą twoje wpisy niech Pan Ci nieustannie błogosławi!

      • MariaPietrzak pisze:

        Dzięki serdeczne , Anno . Słowa mają moc sprawczą , a błogosławieństwo to upragnienie , niech od Boga na nas spłynie ❤ .
        Tego naprawdę dziś potrzeba , odrobinę ludzkiej życzliwości i Bożej wspaniałomyślności !
        I po zimie !
        Dobrej nocy !
        🐟
        Ze wszystkich darów Nieba
        najbardziej ludziom trzeba
        CHRYSTUSA chleba!
        Tylko ON ludzkie głody nasyci!
        Tylko ON ludzkie rany uleczy!
        Tylko On: w ludzkie ciało ubrany
        Zbawca świata, Syn BOGA człowieczy!
        Tylko NIM
        niech się dzielą nawzajem
        wszyscy ludzie, wszystkie kraje!
        🐟
        Nie wyplataj sieci życia
        poza Ewangelią –
        nie jesteś pająkiem!
        Nic w nią nie złowisz
        poza okruchami
        z których twe ludzkie niby-bogactwo,
        z których prawdziwa bezbożna nędza!
        Bądź już człowiekiem!
        Żyj Panem Bogiem!
        Tylko przez NIEGO wszystko przecedzaj.
        Tylko przez NIEGO wszystko wyławiaj!
        🐟
        Dobre są:
        sztuka,
        wiedzy poznanie,
        jeśli prowadzą
        ku Tobie PANIE!

        Jeśli zaś funkcji
        tej nie spełniają –
        ze sztuką wiedzą
        może być różnie:
        może szatan nimi sycić
        swe bezbożne próżnie!
        🐟
        I zwykle tak czyni!

        / Sergiusz Rabinin, Ecce Homo

        (Strofy dedykowanie świętemu Bratu Albertowi Chmielowskiemu,
        Kraków, Siostry Albertynki, 1995, s. 40-42.

  15. Ufająca Bogu pisze:

    Dziękuję za nawrócenie mojej babci, za to, że pogodziła się z bliskimi po wielu latach braku porozumienia.
    Jak wielka jest moc sakramentaliów, przekonałam się o tym sama. Dziękuję za nie! W najbliższym czasie jest odprawiana msza z nabożeństwem o uzdrowienie w Garbowie k. Lublina (sobota godz. 17.00). Kapłan po mszy również egzorcyzmuje wodę, olej i sól.

  16. Monika pisze:

    „Jeśli spytasz Mnie, dlaczego grzech tych, co prześladują święty Kościół, jest cięższy niż wszystkie inne, i czemu mimo grzechów mych kapłanów nie chcę, by cześć dla nich się umniejszała, odpowiem: Bo wszelką cześć, jaką się im świadczy, oddaje się nie im, lecz Mnie, przez moc Krwi, którą im powierzyłem do rozdawania. Bez tego mielibyście tyle czci dla nich, co dla innych ludzi, nie więcej. Z powodu tej służby, którą spełniają, winniście ich szanować. I jesteście zmuszeni przychodzić do ich rąk nie dla nich samych, lecz dla władzy, którą poruczyłem im, jeśli chcecie przyjmować święte sakramenty Kościoła; i jeśli mogąc je przyjąć, nie chcecie tego uczynić, będziecie i umrzecie w stanie potępienia.

    Nie im więc, lecz Mnie oddaje się tę cześć i tej chwalebnej Krwi (która jest jednym ze Mną, przez zjednoczenie natury boskiej i natury ludzkiej). Jeżeli ku Mnie zwraca się cześć, tak samo Mnie dotyczy brak czci. Jak ci już rzekłem, winniście ich szanować, nie dla nich samych, lecz dla władzy, którą im dałem. Podobnie obrażając ich, obrażacie nie ich, lecz Mnie. Zabroniłem tego słowami: Nie tykajcie moich pomazańców. Nie chcę tego.

    Niech nikt nie tłumaczy się, mówiąc: „Nie znieważam świętego Kościoła, nie buntuję się przeciwko niemu, powstaję tylko przeciw grzechom złych pasterzy”. Kto tak mówi, kłamie wierutnie. Miłość własna zaślepia go i nie pozwala mu widzieć jasno, lub raczej, on widzi, lecz udaje, że nie widzi, aby zagłuszyć wyrzut sumienia. Gdyby był szczery, widziałby i nawet widzi, że prześladuje nie ludzi, lecz krew Syna mego. Moja jest obraza, jak moja jest cześć. I moje też są wszystkie szkody, obelgi, zniewagi, hańby i nagany czynione moim kapłanom. Uważam za wyrządzone Mi wszystko, co im się wyrządza, gdyż rzekłem i powtarzam: Nie chcę, aby tykano moich pomazańców! Ja sam mam ich karać, nikt inny.

    Źli jednak okazują brak czci dla Krwi i mało cenią skarb, który im dałem dla zbawienia i życia ich dusz. Nie mogą więc ani przyjąć całego Boga i Człowieka jako pokarm, ani też Go ofiarować.

    A ponieważ nie umieli Mnie uczcić poprzez moich kapłanów, cześć ich zmalała jeszcze przez prześladowania, które zwrócili przeciw nim, pod pozorem, że widzą w nich liczne grzechy i błędy, o których opowiem ci na innym miejscu. Gdyby naprawdę wyrażali tę cześć, którą winni mieć dla Mnie, w osobach mych kapłanów, błędy sług moich nie zniweczyłyby ich szacunku, jak nie uszczuplają w niczym, powtarzam, wagi tego Sakramentu. Zatem i cześć powinna być niezmienna: umniejszyć ją to obrazić Mnie.”

    Św.Katarzyna ze Sieny – Dialog o Bożej Opatrzności

    • MariaPietrzak pisze:

      Pan Jezus do Siostry Wandy Boniszewskiej o kapłanach
      /
      Po co zostaję w Tabernakulum, dla kogo?
      Na czyj głos przychodzę? Posłuszny jestem.
      Pragnę serc czystych kapłańskich
      4 lutego 1942 r.). .

      Miłosierdzie przebaczy.
      W Najświętszym Sakramencie, w Eucharystycznym Sercu schroni was.
      Miłosierdzie w sakramencie pokuty omyje was.
      Więcej przebaczam, niż myślisz.

      Pragnę kapłanów rozpalić miłością, [aby] zapalali lud. Miłosierdzie dla kapłanów większe niż dla ludzi nieznających Mnie
      (19 lutego 1942 r.).

      Pragnę, by kapłan był wchłonięty przez Aniołów! Kapłan-Anioł.
      (22 lutego 1942 r.).
      http://adonai.pl/ludzie/?id=146


      Czytałam kiedyś książkę „Stygmatyczka” o s. Wandzie Boniszewskiej . Obejrzałam sztukę teatralną .
      I wniosek jeden : Kapłan to miłość 💗 Serca Jezusowego .
      To zakochanie .

      Obecnie ukazała sie nowa pozycja o siostrze Wandzie Boniszewskiej .Książka jest dostępna w sklepie internetowym pod linkiem:
      http://www.edycja.pl/produkty/ksiazki/duchowosc/ukryta-przed-swiatem-dziennik-duszy

  17. MM pisze:

    Matka Boża do św. Brygidy Szwedzkiej: Wróżbici i czarownice oraz ci, którzy im pomagają lub szukają ich rady, są przeklęci i znienawidzeni przez Boga

    „Drugim rodzajem grzechów jest to, że wiele mężczyzn i wiele kobiet trzyma u siebie przewrotnych wróżbitów, fałszywych proroków i występne czarownice, radząc się ich w różnych niepoważnych sprawach. Niekiedy domagają się od nich, aby wykonywali jakieś przewrotne praktyki i zaklęcia w tym celu, by mogli począć i zrodzić potomstwo. Niekiedy zaś żądają, by wykonywali jakieś czary i zaklęcia po to, aby przez określonych mężczyzn i kobiety albo przez swoich doczesnych panów mogli być troskliwiej traktowani i serdecznie miłowani. Inni zaś oczekują od tych przeklętych czarowników wiadomości na temat przyszłych wydarzeń, Są i tacy , którzy ich proszą, by swoją czarodziejską sztuką i magią wyleczyli ich z jakiejś choroby. Wszyscy oni – zarówno ci, którzy przeklętych wróżbitów i czarownice przetrzymują w swych domach i żywią ich, jak i ci, którzy szukają u nich diabelskich porad i pomocy, jak wreszcie sami wróżbici i czarownice, obiecujący spełnić wspomniane życzenia – są przeklęci i znienawidzeni przez Boga. I jak długo będą trwać w tym stanie i takiej postawie, tak długo żadne natchnienie ani łaska Ducha Świętego nie spłynie na nich i nie napełni ich serc. Jednakże ci, którzy by za to żałowali i pokornie oczyścili się, podejmując mocne postanowienie niewracania więcej do tych praktyk, dostąpią u Mojego Syna łaski i miłosierdzia”

    Cytat za: Św. Brygida Wielka, „Objawienia i inne dzieła„ , Kraków 2004, s. 337 -338.

  18. ja pisze:

    ks. Jean-Régis Fropo, francuski egzorcysta mówi bez ogródek: posoborowy rytuał chrztu jest do kitu
    http://www.hommenouveau.fr/1815/religion/nouveau-rituel-du-bapteme—le-cri-d-alarme-d-un-exorciste.htm

    I podaje konkretne przykłady osób ochrzczonych już w nowym rycie, które egzorcyzmował:
    1) mężczyznę z Karaibów, który został przeklęty przez znachorkę jeszcze podczas życia płodowego.
    2) kobiety, u której demon podczas egzorcyzmów wyznał, że siedzi w niej od urodzenia, bo jej matka ją znienawidziła, jako nieślubne dziecko.
    3) chłopak ochrzczony w wieku lat 13, którego matka podczas gdy była z nim w ciąży została brutalnie zgwałcona i od tego czasu w dziecko wstąpił demon.
    4) chłopak, którego wuj jest kapłanem sekty satanistycznej i który wegnał weń demona tuż po urodzeniu.
    7) Siedmioletnie dziecko z Korei, ochrzczone w wieku 4 lat. Od urodzenia dziwnie się zachowuje, pomagają tylko egzorcyzmy.

    za każdym razem zadając pytanie: dlaczego obrzędy chrztu świętego sprawowane według posoborowego rytuału nie zneutralizowały tego zła?

    Czytelnicy Breviarium wiedzą dlaczego. Bo w posoborowym, lajtowym „rytualiku” Chrztu Świętego nie ma już egzorcyzmów. Jak pisze w swojej monumentalnej „Reformie Liturgicznej 1948-1975” o. Bugnini – zostały usunięte, żeby nie straszyć rodziców i chrzestnych.

    Dowiadujemy się też, że jest wielu ginekologów i położników pracujących w szpitalach, którzy są członkami sekt satanistycznych, którzy poświęcają szatanowi wszystkie noworodki urodzone w tym samym momencie na całym świecie, wykorzystując do tego celu krew z łożyska

    • Maria z Warszawy pisze:

      i to jest prawda, kiedyś, kapłan przy chrzcie św .podawał dziecku do buzi szczyptę egzorcyzmowanej soli, po soborze ten ryt tez zniknął

      • Ufająca Bogu pisze:

        Zastanawiałam się,czy kościół nie może wrócić do „starego” rytu. Tym bardziej, że współcześnie zły coraz bardziej szaleje. My, nasze dzieci jesteśmy bardziej narażeni na to wszystko. Owszem, trzeba być w łasce, ale nie było tyle szerzącego się zła. Sama jestem z pokolenia lat 80tych, jako dziecko pamiętam bajkę na dobranoc, jedną. Może dlatego, że nie było tylu kanałów TV, rodzice dawali ograniczenia. Nie oglądałam horrorów, nie miałam dostępu do brutalnych gier, filmów, tego wszystkiego, co serwuje się dziś dzieciom. Z bólem patrzę na bajki jakimi dzieci są zarzucane. Pełno w nich potworów, przemocy. Dzieci mają dostęp do internetu. Zwykły zeszyt, a na okładce potwór. Zwykła reklama syropu na gardło z potworem. Media i niestety czasem przyzwolenie rodziców sprawiają, że obłaskawiamy dzieci ze złem. Tym samym podatność wzrasta. Zawsze sobie powtarzam, ze swoją rodzinę będę strzegła od tego wszystkiego, choć czasem nie unikniemy pewnych rzeczy.
        Nie bez powodu jest coraz więcej egzorcystów. Coraz więcej mszy z nabożeństwem o uzdrowienie i uwolnienie. Kościół powinien się zastanowić, czy nie wrócić do tego, co było.

    • AKSORZ pisze:

      Podobnie ma się sprawa z rytuałem egzorcyzmu – reformowany został mocno okrojony. Credo posoborowe również zostało pozbawione wielu świętych …

  19. Monika pisze:

    Pierwszy polski film o Smoleńsku – Mgła.

  20. Pingback: Maria Simma: Co dusze czyśćcowe wiedzą o nas…. | Serce Jezusa

  21. Pingback: Maria Simma: Co dusze czyśćcowe wiedzą o nas…. | Biały, bardzo biały

  22. Pingback: Maria Simma: Co dusze czyśćcowe wiedzą o nas…. | Serce Jezusa

  23. rzymski katolik pisze:

    Pieski wyją na dzwony, jak i na karetkę pogotowia czy straż pożarną,, bo mają czuły słuch i to wszystko.
    Nie dajmy się wpędzać w gusła, bo to grzech!
    Ewie składam wyrazy współczucia z powodu śmierci Jej ojca i powierzam go w modlitwie Bożemu Miłosierdziu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s