Nawrót pogaństwa, czyli znachorzy wśród nas – o wiejskich szeptuchach i ludzkiej naiwności

O wiejskich szeptuchach i ludzkiej naiwności:
Szczęść Boże, bardzo bym prosiła o odpowiedź na pytanie, czy moc szeptuch pochodzi od szatana? Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ wiele osób z mojej rodziny jeździło i jeździ do takiej „znachorki”. Wierzą w to, że jej „modlitwa” pomaga. Twierdzą, że dzięki niej odzyskali zdrowie, np. moja babcia miała zdiagnozowaną torbiel, a po wizycie u szeptuchy okazało się, że torbiel zniknęła. Lekarze byli bardzo zdziwieni. Babcia jest osobą wierzącą i żyje w przekonaniu o tym, że „znachorka” jej pomogła. Ja również kilkakrotnie byłam u tej kobiety. Jako dziecko wierzyłam w to, że ona się modli i że nie robi niczego złego – po prostu ma dobry kontakt z Panem Bogiem, a On wysłuchuje jej próśb. Ale teraz zaczęłam się zastanawiać, czy to aby na pewno jest dobre? Ta kobieta ma w domu wiele świętych obrazów. Zawsze modli się przed wizerunkiem Matki Boskiej, tylko że daje też np. zawiniętą w papierek gorczycę z poleceniem, by zakasłać i wyrzucić zawiniątko na skrzyżowaniu… A to chyba są już czary?! Jeszcze raz bardzo proszę o odpowiedź. Z Panem Bogiem! Monika

Listów o podobnej treści otrzymałem w ostatnim czasie co najmniej kilka. Schemat zwykle jest bliźniaczo podobny: istnieje gdzieś jakaś szeptucha, która modli się nad chorymi, leczy, pomaga, odwołuje się do Pana Boga, ale…Zawsze jest to „ale”. Trzeba zrobić jeszcze coś „extra”. I tak np. każe o określonej godzinie wykonać magiczny gest, wypowiedzieć słowa, czy – jak pisze Monika – zawinąć w papierek gorczycę, zakasłać i wyrzucić na skrzyżowaniu. „Coś” w tym jest? Paradoksalne jest to, że wedle wszelkiej miary prawdopodobieństwa te i im podobne praktyki w pierwszej dekadzie jaśnie oświeconego XXI w. powinny być co najwyżej przedmiotem politowania bądź żartów. Okazuje się, że nie! Wręcz przeciwnie. Istnieje wcale niemała grupa ludzi, którzy święcie wierzą, że np. krew koguta zmieszana z popiołem żaby mogą decydować o czyimś zdrowiu lub szczęściu; że można przepowiedzieć przyszłość, patrząc na wewnętrzną stronę dłoni. Albo że układ gwiazd przy narodzeniu określa całe życie człowieka. Wahadełka, bioenergoterapia, leczenie kolorami, kursy reiki itd. – to tylko przykłady odmian współczesnego okultyzmu. Problem staje się jeszcze bardziej bolesny, gdy okaże się, że spora grupa chrześcijan nie widzi sprzeczności pomiędzy praktykowaniem wiary a regularnymi wizytami u wróżki, kartami tarota czy szeptuchyzasięganiem rady u szeptuchy. Mamy do czynienia z nawrotem pogaństwa, które w sytuacji, gdy chrześcijaństwo w wielu przypadkach jedynie siłą inercji wypełnia przestrzeń publiczną (mówił o tym Benedykt XVI podczas swojej ostatniej wizyty w Niemczech), coraz mocniej się rozzuchwala. Gdy rozmawiam o tym z ludźmi, zwykle tłumaczą się: „No wie ksiądz, ja nie wierzę w te gusła, ale (ALE!) coś w tym jest”. Co? – pytam. Nie potrafią odpowiedzieć… Mamy więc do czynienia z dziwaczną hybrydą, która nie wytrzymuje próby logicznego osądu. Ale logika, jak się okazuje, nie jest naszą mocną stroną. A szkoda. Uchroniłoby to nas od wielu tragedii, także duchowych. Tyle tytułem wstępu. Pogaństwo atakuje Sceptykom, kwalifikującym wyżej wymienione praktyki (o których m.in. pisze Monika) do zbioru żartów czy niewinnej zabawy, odpowiem, że gdyby ludzie nie byli przekonani, iż wróżka przepowie im przyszłość, pomoże wybrać męża czy trafić „6” w totolotka, a szeptucha uzdrowić, nie płaciliby grubych pieniędzy za wizytę czy poradę. Tym samym wpadają w sprytnie zastawioną pułapkę. Pozór dobra (zdrowie, pomyślność) działa jak lep albo wonna trutka, wabiąca ku sobie niepomne niebezpieczeństwa ofiary. Nie wiem, na ile osoby posługujące się różnymi „darami” są świadome ich pochodzenia. I na ile wiedzą, że jest to igranie z rzeczywistością, która choć nie dana poznawczo wprost, to jednak na kartach Biblii i w nauczaniu Kościoła jawi się jako siła wroga człowiekowi? Lech Dokowicz, który przez wiele lat był operatorem kamery obsługującym wielkie imprezy techno, opowiada o spotkaniu z ludźmi posiadającymi potężną władzę i nieograniczone środki, świadomie pozostającymi na usługach szatana (świadectwo jest dostępne w internecie w formacie mp3, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę nazwisko). Stwierdza wprost: człowiekiem, który otworzył Polskę na okultyzm, był Harris. Na początku lat 80 ubiegłego wieku zapraszano go nawet do kościołów, gdzie „uzdrawiał”. Skutki tego wielu ludzi ponosi do dziś…Niektórzy mówią: „To niesprawiedliwe. Ja przecież nie wiedziałem, nie byłem świadom!”. Błąd logiczny. Akurat złemu duchowi najmniej zależy na tym, czy coś jest sprawiedliwe, czy niesprawiedliwe. Jest ojcem kłamstwa i posługuje się nim ze szczególną perfidią. Jest cierpliwy, inteligentny i działa „długodystansowo”. Nie zawsze skutek „zakażenia” okultyzmem musi przyjść od razu. Może minąć wiele lat, otwarcie na zło przypomina małą kroplę, która cierpliwie pada na skałę, drążąc ją i – w konsekwencji – powodując całkowitą erozję. Nasza naiwność sprawia, że niepomni niebezpieczeństw pakujemy się w rzeczywistość, która nas wcześniej czy później zniszczy. Świadectwo Jako odpowiedź na dylemat Moniki pozwolę sobie przytoczyć świadectwo młodej kobiety. Końcówka tego wyznania szokuje. I jest przestrogą dla tych, którzy w wizytach u wróżek i szeptuch nie widzą niczego złego.
Oddaję głos Annie.

„Odkąd pamiętam moje życie było niekończącym się pasmem porażek. Nawet lata dzieciństwa naznaczone były wydarzeniami, o których dziś wolę nie myśleć. Szkoła, wejście w dorosłe życie, rodzice, którzy się rozstali, alkohol, eksperymenty z narkotykami i inne wydarzenia sprawiały, że jakaś bliżej nieokreślona ciemność wsysała mnie w siebie. Coś było nie tak – czułam to! Ale ponieważ zagubiłam po drodze Pana Boga, gardziłam Kościołem, księżmi, nie miałam siły, aby stawiać jakiekolwiek pytania. Tonęłam, choć wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. Życie zamieniło się w pasmo cierpienia […] Momentem przełomowym stało się poznanie najpierw na czacie internetowym, a potem w realu nowych ludzi. Okazało się, że namierzyli mnie sataniści. Prawdziwi, bardzo groźni i bezwzględni. Przez internet docierali do takich jak ja: zagubionych i wypranych z zasad. Kiedyś jeden z nich wypowiedział słowa, na które wtedy jeszcze nie zwróciłam uwagi: „Czekaliśmy na ciebie. Wiedzieliśmy, że przyjdziesz”. Na początku było super, zaczęłam brnąć w rzeczywistość, która wciągnęła mnie bez reszty […]. To trwało kilka lat. Kiedy chciałam odejść, zaczęło się… Pojawiły się szantaże, straszenie, ale najgorsze było co innego: nocne dręczenia, spadające przedmioty w domu, przeraźliwy chłód i fetor jakby rozkładającego się mięsa, moje zachowanie (np. budziłam się rano na kuchennej posadzce, trzymając w ręku porwany różaniec), utraty świadomości itd. Gdy wzięłam do ręki Pismo Święte, na dłoniach pojawiały się bąble jak po oparzeniu. Nie mogłam wejść do kościoła. Co dziwne, moje sny zawsze działy się w kontekście konkretnego pomieszczenia – do tego stopnia, że, nie widząc go nigdy wcześniej, mogłabym opisać je ze szczegółami […]. Znalazłam w sobie jeszcze na tyle odwagi, że gdy w naszej parafii i pojawił się ksiądz, którego znałam ze szkoły podstawowej, poprosiłam go o pomoc. Zgodził się. Kiedy próbowałam przygotować się do spowiedzi, opisane wyżej zjawiska nasiliły się. Było strasznie. Świadkiem tych wydarzeń był mój mąż, były dzieci. Agresywnie reagowałam na świętość. Ks. Piotr zaproponował, abym udała się do egzorcysty. Tak się stało. […] Zły robił, co mógł, aby mi w tym przeszkodzić. Ale mu się nie udało. Dziś mija już trzeci rok od momentu, gdy zaczęła się moja droga powrotu do Pana Boga. Jestem szczęśliwą osobą, matką, żoną. Moja dusza jeszcze nie jest do końca uleczona, ale wiem, dokąd iść. Pojednałam się z ojcem, który w przeszłości nas opuścił. Pewnego dnia opowiedział mi historię, która mnie zmroziła. Otóż moja mama, zanim mnie urodziła, kilka razy poroniła. Ktoś poradził jej, aby udała się do wiejskiej szeptuchy. Po kilku wizytach (ojciec nie pamięta już dziś, co się podczas nich działo, ale były jakieś modlitwy, słowa, zaklęcia) mama zaszła w ciążę. Potem przyszłam na świat ja. Gdy się o tym dowiedziałam (w sierpniu tego roku), poprosiłam ojca, aby zawiózł mnie do tej kobiety. Pojechaliśmy. Dom, choć na pół zawalony, jeszcze stał. Kobieta, jak się okazało, dawno zmarła. Kiedy podeszliśmy do zabudowań i gdy spojrzałam do wnętrza przez wybite okna, nogi się pode mną ugięły… Było to pomieszczenie, które wielokrotnie widziałam w nocnych dręczeniach! Znałam każdy szczegół, choć nigdy wcześniej tam nie byłam! […] Dziś, kiedy łączę fakty, analizuję swoje życie, jestem pewna, że wizyta mojej mamy u tej kobiety rzuciła mnie w ramiona ciemnych mocy. One ciągle były gdzieś blisko mnie. Przypomniałam sobie słowa, które swego czasu wypowiedział jeden ze wspomnianych wyżej ludzi: „Zostałaś przeznaczona mojemu panu. Należysz do niego”. Mówił o szatanie. Ja na początku się śmiałam, dopiero potem poznałam wagę tych słów […]”.

To fragment świadectwa Anny. Przytaczam je – za jej zgodą – jako przestrogę dla tych, którzy lekkomyślnie pakują się w sidła złego ducha. Szatan jest inteligentny. Być może wizyty u szeptuchy mogą mieć skutek w postaci uleczenia z choroby. Nie wykluczam tego. Ale za jaką cenę?… To nie są żarty. Tu chodzi nie tylko o teraźniejszość, ale też o wieczność. A może przede wszystkim o nią.
KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKI
Za: http://www.opoka.org.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zagrożenia duchowe, Świadectwa i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Nawrót pogaństwa, czyli znachorzy wśród nas – o wiejskich szeptuchach i ludzkiej naiwności

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. zuzia pisze:

    Proszę o modlitwę o łaske dobrej spowiedzi (jutro przystępuję) oraz o uwolnienie i nawrócenie dla mojego męża o pjednanie i zgode. Jezu Ufam Tobie.

  3. Ania pisze:

    To już przesada. Tomasz Terlikowski przeklął biskupów

    Biskupi Malty opublikowali niedawno własną intepretację papieskiego dokumentu Amoris laetitia. Powołując się na zawarte tam nauczanie pozwalają niektórym rozwodnikom w nowych związkach przystępować do sakramentów, nawet jeżeli nie zachowywalby wstrzemięźliwości seksualnej.

    Jest to naturalnie niezgodne z dotychczasowym nauczaniem Kościoła katolickiego i wymaga krytyki. Prezentuje ją między innymi czterech kardynałów – Burke, Brandmüller, Caffarra, Meisner. Niedawno kardynał Burke mówił w jednym z wywiadów, że dopuszczenie rozwodników w nowych związkach do sakramentów to ewidentny „błąd”, ale nie „herezja”.

    Inaczej uważa jednak… Tomasz Terlikowski. Publicysta po prostu przesadził i… przeklął maltańskich biskupów.

    „Subiektywizm norm proponowanych przez biskupów Malty poraża. A w swoim szale wprowadzania nowinek hierarchowie nie dostrzegli nawet, że wprowadzili do swojego nauczania tezy potępione przez Sobót Trydencki. Smutne” – napisał na swoim facebooku, co nie byłoby jeszcze niczym złym.

    Gorzej, że zamieścił przy tym artykuł pod tytułem „Wstrzemięźliwość seksualna może być po ludzku niemożliwa. Potępioną przez Sobór tezę głoszą biskupi z Malty. NIECH BĘDĄ WYKLĘCI!”, podpisany jego inicjałami.

    Ciekawe czasy, w których publicysta wyklina katolickich biskupów…

    • MariaPietrzak pisze:

      Ja myślę , ze publicysta poszedł śladem św Pawła z Listu do Galatow . Te same słowa cytował w Warszawie Benedykt XVI , w 2006 roku , kiedy umacniał nas w wierze i przestrzegał przed nowinkami !
      🌿
      ‚ Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!
      Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię:
      Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty! ‚
      🌿
      Zauważ ., powtórzył przekleństwo drugi raz , żebyśmy nie myśleli , ze żartuje!
      I mocno powiedział , adekwatne do równi pochyłej z Nieba do piekła , którą jest odstępstwo od nauki Chrystusa !
      Trzeba krzyczeć teraz , bo potem już nikt nie usłyszy !
      🌿
      Jako ciekawostka :
      św Pawel , Pierwszy List do Koryntian kończy słowami …/
      Jesli ktoś nie kocha Pana , niech bedzie przeklęty ….

      • MariaPietrzak pisze:

        Nie mogę zrozumieć czemu służy milczenie Ojca Kościoła , Ojca Świętego .
        U nas w domu Ojciec czuwał nad nami , żeby nie bylo sporów . Uczył , poprawiał , czasem przylał pasem .
        Choć byl tylko prostym człowiekiem , robotnikiem , z wyksztalceniem podstawowym , a wiedział , że nad domem trzeba czuwać . Ufaliśmy mu !
        I zgoda byla !
        🌿

    • Anna EM pisze:

      Niemożliwa? Ja już 21 lat żyję bez seksu. Seks to uzależnienie

  4. AnnaSawa pisze:

    Polecam ciekawy wywiad z aktorem Romualdem Kłosem odtwórcą postaci rzymianina w Pasji Mela Gibsona.
    (wcześniej nie miałam pojęcia, że tą postać zagrał Polak 🙂 ).

    Aktor z „Pasji” Mela Gibsona: Czuję olbrzymie błogosławieństwo Boże.
    Czy rolę u Mela Gibsona trzeba sobie wymodlić? Gościem Tematu Dnia był Romuald Kłos, aktor, odtwórca roli Rzymianina w „Pasji”, który w rozmowie z Ewą Pietrzak opowiedział o swoim nawróceniu.
    SALVE TV

  5. marysia1 pisze:

    Proszę o modlitwę za mojego brata ,który wczoraj zmarł po długiej chorobie,pogrzeb jutro o14.00.Bóg zapłać za każdą modlitwę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s