Świadectwo Icchaka, polskiego Żyda: uwierzył w Jezusa – Mesjasza

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do wszystkich chrześcijan z prośbą, by nie osądzali ortodoksyjnych Żydów za brak wiary. Ich oczy są zasłonięte i oni naprawdę nie widzą tego, że Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) jest obecny w wyznawanym przez nich judaizmie. Oni nawet mają wypisane Jego imię w swoim własnym modlitewniku i wymawiają je co roku w święta Jom Kippur: „Jeszua Sar ha-Panim” („Jezus, książę oblicza [Pańskiego]” – czyli minister, który reprezentuje Boga Izraela), nazywają Go Wywyższonym, większym nawet od aniołów. Jednak, drodzy Bracia i Siostry, uwierzcie mi, że naprawdę można wymawiać imię Jeszua i nie widzieć Go. Dlatego proszę, byście nie osądzali Żydów, lecz pomogli im zdjąć zasłonę i zobaczyć Tego, kogo oni już dawno znają, ale widzą „jakby w zwierciadle”. Oni naprawdę potrzebują Waszej modlitwy i Waszej pomocy!

Jest to świadectwo Icchaka, polskiego Żyda, który po kilkudziesięciu latach przyjechał z Izraela do Polski, żeby pojednać się ze swoimi przybranymi rodzicami, doprowadzić ich do pojednania się z Bogiem w sakramencie pokuty i ukazać im kochającego Jezusa, który przebacza i uzdalnia do przebaczenia, który jest Prawdą i Miłosierdziem samym. I to się udało. Żyd z Izraela przyniósł błogosławieństwo i wiarę rodzinie polskiej, zagubionej, żyjącej daleko od Boga. Przyniósł im Jezusa, Syna Bożego, Mesjasza Polaków i Żydów. Mieliśmy szczęście gościć go również w redakcji Miłujcie się! A on się zgodził napisać swoje świadectwo:

Kiedy moi przyjaciele w redakcji „Miłujcie się!” zaprosili mnie na modlitwę Koronką do Miłosierdzia Bożego, nie wiedziałem, co to znaczy. Usiadłem w kaplicy razem z nimi i słuchałem. Nagle poczułem, jak głęboka i miła Bogu jest modlitwa o miłosierdzie dla całego świata. Uklęknąłem i modliłem się razem z nimi, prosząc o zmiłowanie dla grzeszników, o nawrócenie złoczyńców, o jeszcze jedną szansę dla świata, zanim nastąpi Sąd Ostateczny. Odkryłem, że Koronka do Bożego Miłosierdzia jest znakiem miłości Pana do narodów. Prosimy w niej o miłosierdzie „dla nas i dla całego świata”. Tylko ten, kto czuje się święty, nie prosi o miłosierdzie. My prosimy, bo wiemy, że jedynie ono może nas uratować.

Jestem polskim Żydem. Tak się złożyło, że nie znam swoich rodziców, ale ponieważ ósmego dnia po urodzeniu zostałem obrzezany zgodnie z Przymierzem (Brit Mila), mam pewność, że moja matka musiała być Żydówką. Wychowywałem się w sierocińcu dla dzieci żydowskich, prowadzonym przez siostry Urszulanki. Ich miłość, opieka i poświęcenie wywarły ogromny wpływ na mnie i moją duszę, ale nie zostałem katolikiem.

Kiedy sierociniec został rozwiązany, miałem sześć lat. Zabrała mnie polska rodzina, która mnie zaadoptowała. Jestem im za to bardzo wdzięczny, choć jako mały Żyd wiele wycierpiałem. Na podwórku chłopcy wołali na mnie pogardliwie „Icek” – chociaż otrzymałem polskie imię, a im zabroniono tak mnie nazywać. Również ci moi przybrani rodzice nieraz pozwalali sobie na naśmiewanie się ze mnie z powodu mojego obrzezania – lecz nie mam im tego za złe. Przebaczam im wszystko ze względu na Jeszuę (Jezusa Chrystusa), żydowskiego Mesjasza, który zbawia ludzi z każdego narodu. Co więcej, myślę, że to wszystko musiało się wydarzyć, że moje pojawienie się na ich drodze – a ich na mojej – nie było przypadkiem. Nie do człowieka należy sądzić innych – to sprawa Boga. On jest wspaniały i sprawiedliwie sądzi każdego. Człowiek zawsze krzywdzi tego, którego sądzi; poniża go, a to świadczy o braku pokory. Nigdy nie zna i nie pozna się swojego bliźniego tak, jak go Pan zna – od wewnątrz. Nie mogłem dłużej nosić w sobie brzemienia przeszłości, dlatego przyjechałem, by pojednać się z moimi przybranymi rodzicami i by prosić ich o to, żeby poszli do spowiedzi i pojednali się z Bogiem.

Jesteśmy powołani, by błogosławić, a nie złorzeczyć, więc szczerym sercem chcę błogosławić zarówno im, jak i całej Polsce, i polskiemu Narodowi. Pan Bóg nigdy nikogo nie zmusza do tego, by innym błogosławić – mnie nie zmusił, bym błogosławił Naród polski, bym był dla Was bratem, bym Was kochał. Przybyłem tu, bo Pan tak chciał, On mnie do tego pociągnął, ponieważ Was kocha.

Droga do poznania

Moje silne poczucie tożsamości żydowskiej spowodowało, że po zakończeniu edukacji postanowiłem dokonać „aliji” – powrotu do kraju Praojców, do Izraela. Jak już wspomniałem, nie zostałem katolikiem, pomimo nacisków ze strony moich przybranych rodziców. Myślę, że brak przykładu autentycznej wiary z ich strony zbudował blokadę w moim sercu, bo ich sposób życia bardzo kłócił się z tym, czego doświadczałem u sióstr Urszulanek. W sercu miałem dużo szacunku do Kościoła katolickiego i byłem przekonany o tym, że chrześcijaństwo musi mieć w sobie prawdę Bożą i misję w świecie. Był we mnie jednak niepokój, tak jak u większości Żydów, że przynależność do Kościoła jest zdradą Boga Izraela.

W Izraelu zostałem studentem jesziwy – żydowskiej wyższej szkoły religijnej. Tam poznałem ogromne bogactwo duchowe Izraela: Talmud (księgi Miszny i Gemary), nauki praktycznego judaizmu (halacha) oraz księgę Zohar, zawierającą największe tajemnice duchowości żydowskiej. Halacha stała się podstawą mojego życia i postępowania, odkryłem w niej bogatą symbolikę wierności Bogu w codzienności, służby Bogu w świątyni swego serca. Uczyłem się być wiernym w małym, by móc być wiernym też w wielkich rzeczach. Odkryłem nagle, jak bliskie jest to wszystko duchowości chrześcijańskiej, o której dowiedziałem się w Polsce. Dla przykładu: księga Zohar mówi o drzewie życia (Ec Chaim) – a przecież tym drzewem jest Jezus, wyrastający z korzeni żydowskich i dający owoce życia wszystkim narodom (por. Rz 11,16-24). Znajdywałem Jeszuę – Jezusa ukrytego w każdym przykazaniu, w każdym obrzędzie i w każdej tajemnicy judaizmu, a przede wszystkim w każdej świętej księdze Biblii hebrajskiej. I tak podczas studiów w żydowskiej wyższej szkole religijnej zasłona powoli spadała mi z oczu.

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do wszystkich chrześcijan z prośbą, by nie osądzali ortodoksyjnych Żydów za brak wiary. Ich oczy są zasłonięte i oni naprawdę nie widzą tego, że Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) jest obecny w wyznawanym przez nich judaizmie. Oni nawet mają wypisane Jego imię w swoim własnym modlitewniku i wymawiają je co roku w święta Jom Kippur: „Jeszua Sar ha-Panim” („Jezus, książę oblicza [Pańskiego]” – czyli minister, który reprezentuje Boga Izraela), nazywają Go Wywyższonym, większym nawet od aniołów. Jednak, drodzy Bracia i Siostry, uwierzcie mi, że naprawdę można wymawiać imię Jeszua i nie widzieć Go. Dlatego proszę, byście nie osądzali Żydów, lecz pomogli im zdjąć zasłonę i zobaczyć Tego, kogo oni już dawno znają, ale widzą „jakby w zwierciadle”. Oni naprawdę potrzebują Waszej modlitwy i Waszej pomocy!

Oczywiście, to działanie Mesjasza,  to Pan Najświętszy, Bóg Izraela, otwiera oczy – zasłona zostaje zerwana – i nagle w pismach hebrajskich, w pismach żydowskich widzi się światło, którego nigdy w życiu nie mogłoby się o własnych siłach zobaczyć. To jest możliwe tylko dzięki światłości, która oświeca każdego z nas. Tą światłością jest „Jeszua ha-Masziach” (Jezus Chrystus), który powiedział o sobie: „Ja jestem światłem, ja jestem drzewem życia, ja jestem drogą, ja jestem poznaniem, ja jestem tajemnicą Bożą”. On jest tym pomostem, który łączy całą ludzkość i jedna świat ze sobą. Pan Wiekuisty otworzył mi oczy na tę sprawę.

Ukończyłem jesziwę, otrzymując certyfikat „sofer stam” – skryby uprawnionego do przepisywania zwojów Tory. Tradycja żydowska wypracowała mnóstwo obwarowań i ograniczeń, które zapewniły przetrwanie świętych tekstów w niezmienionej formie aż do dnia dzisiejszego, dlatego tylko ludzie spełniający wymagania tradycji (Masora) mogą zajmować się przepisywaniem Tory. Oprócz tego zdobyłem uprawnienia inspektora „kaszrutu” – czyli przepisów żydowskiej czystości rytualnej dotyczącej pokarmów i innych zagadnień codziennego życia. Pracowałem w szpitalu Bnei Brak, prowadzonym przez ortodoksyjnych Żydów, i wtedy poznałem moją przyszłą żonę.

Opowieść o jej wierze i cierpieniach jest odrębnym tematem. Zresztą w USA została wydana jej książka „His Testimony”, dlatego nie będę o tym wiele pisał. Wyjaśnię tylko, że ona pochodzi z rodziny kapłańskiej, czyli z rodu Aarona, a kiedy rozpoznała w Jezusie Mesjasza, cała rodzina się od niej odwróciła. Paradoksalnie jej krewni prawie nie byli religijni, nie praktykowali judaizmu – ale kiedy ona wyznała swoją wiarę w Jeszuę (Jezusa) i zaczęła przestrzegać szabatów oraz innych przepisów żydowskich, wszyscy uznali ją za zdrajczynię żydowskości. Została wyrzucona z domu – bez grosza, bez pracy, bez możliwości powrotu… Wtedy właśnie Bóg sprawił, że się poznaliśmy.

Wyznanie wiary

Byłem uczonym w Piśmie, człowiekiem wykształconym i przestrzegającym tradycji żydowskich. Nagle Bóg poruszył moje serce i dzięki świadectwu mojej żony wszystko ułożyło się w moim umyśle w jedną całość: moje katolickie wychowanie w Polsce, rekolekcje, w których brałem udział, spotkania z Żydami mesjanicznymi w Krakowie, zaufanie Jezusowi jako Panu i Zbawicielowi, żydowskie wykształcenie i religijność. Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus), obecny we wszystkich niełatwych epizodach mojego życia, dał mi się poznać jako Ten, o kim zgodnie świadczą Biblia hebrajska, ustna tradycja żydowska, zwyczaje i obrzędy judaizmu, a także dwutysiącletnia tradycja chrześcijaństwa. Zaufałem Mu i poświęciliśmy z moją żoną nasze wspólne życie właśnie Jemu.

Oczywiście, wiara w Zmartwychwstanie i w bóstwo Jeszui (Jezusa) nie oznacza, że musimy porzucić judaizm. Sam Jeszua (Jezus) przecież był Żydem, wiernie przestrzegającym wszystkich nakazów Tory, i tak samo postępowali Jego uczniowie. Nienawiść rodaków, Żydów z urodzenia, do Niego była wynikiem zatwardziałości, która przywiodła do zbawienia cały świat pogański – obecnie pojednany z Bogiem przez Jezusa. A jednak wolą Bożą było to, by apostołowie świadczyli przed Sanhedrynem, przed przełożonymi synagog i przywódcami ludu Izraelskiego.

Dziś jest podobna sytuacja. Gdybym przestał przestrzegać tradycji żydowskiej, przestałbym istnieć dla  mojego narodu. Byłbym uznany przez nich za goja, który nic nie wie o prawdziwym judaizmie, który zdradził wiarę Praojców. Dlatego również ze względu na nich pozostaję nadal Żydem, świętującym szabat i obchodzącym święta żydowskie, przepisującym koszerne zwoje Tory i przestrzegającym halachy. Poza tym moje sumienie w Bogu nie pozwoliłoby mi porzucić całej mądrości i duchowości Izraela, w której jest „zaszyfrowany” Zbawiciel, Pan Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus). Wierząc w Jezusa Chrystusa, jako mojego jedynego Pana i Zbawiciela, czuję się spełnionym Żydem.

Z woli Bożej gorliwi prześladowcy, zaślepieni jak niegdyś Szaul – św. Paweł – donieśli naczelnemu rabinowi naszego miasta o mojej wierze. Zostałem wezwany i rabin uroczyście ogłosił, że jako odstępca nie mogę więcej przepisywać świętych ksiąg judaizmu. Zapytałem go, skąd wie, że jestem odstępcą. Odpowiedział triumfalnie: „Bo czytasz gojowski Nowy Testament i wierzysz w Jeszuę, jakby był Mesjaszem”. „Tak – odpowiedziałem – ale czyż sam rabbi nie wymawia imienia »Jeszua Sar ha-Panim« w czasie Jom Kippur? Czy nie o Mesjaszu, synu Józefa, mówi nasz Talmud? Czyż nie o cierpiącym Mesjaszu mówi prorok Izajasz? Czy nie o Mesjaszu, drzewie życia, mówi Zohar? Czy nie Mesjasz, syn Dawida, ma panować nad narodami? Ja w ogóle nie potrzebuję czytać Nowego Testamentu, by wierzyć w Jeszuę Mesjasza – żyjącego Syna Bożego! Czy nie większymi odstępcami są wyznawcy rebego z Lubawicz, których wszyscy szanują i uważają za pobożnych Żydów, a oni wierzą, że umarły rebe może kogoś zbawić?”.

Rabin pomyślał i orzekł: „Masz rację. Nie jesteś odstępcą. Zgadzam się z tobą, że wiara w Jeszuę nie zaprzecza naszej tradycji i jest z nią zgodna. A jednak, ze względu na tłumy, muszę ci zabronić przepisywania Tory”.

Cóż, Bóg ma swoje plany. Jestem przekonany, że niektórzy uwierzyli w nasze świadectwo, ale zachowali milczenie, by „nie wyłączono ich z synagogi”. Dla mnie osobiście i dla wielu Żydów mesjanicznych Dzieje Apostolskie się nie zakończyły. Wiara rodzi się w podziemiu. Nasze wyznanie, że Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) jest Mesjaszem całego świata, Izraela także, wywołuje ostrą reakcję Żydów ortodoksyjnych. Jesteśmy na wszystko gotowi, bo wiemy, że Izrael jest taki sam jak przed dwoma tysiącami lat. Dla tych, którzy mnie prześladują, modlę się o błogosławieństwo Boga Izraela, bo On jest moim Bogiem.

Służba Bogu w świątyni serca

Świat potrzebuje Mesjasza – Chrystusa, Emmanuela – Boga z nami, a naszym powołaniem jest niesienie Prawdy i wydawanie owoców miłości, dobroci i oddania się Panu. Te owoce przyniosą ziemi pokój. Wierzę, że dzięki Niemu Izrael przyjmie prawdziwego Mesjasza, na którego czeka. Wierzę, że Polska będzie uratowana od wszystkich nałogów, od wroga tego świata. Nie można podążać za jego duchem, bo on prowadzi do grzechu, do śmierci. Jezus ten grzech zwyciężył. Zbawiciel jest tak blisko, On jest tu, On jest między nami! Wyroki Pańskie i miłość Pańska nie mają granic, a myśl ludzka nie jest w stanie przeniknąć mądrości boskiej w sprawie Izraela i w sprawie każdego człowieka. Zbawienie zostało przygotowane dla każdego człowieka, dla każdego narodu. Jezus jest drogą wyjścia z upadku, z upodlenia. Nawet tym, którzy popadli w alkoholizm, narkomanię i wszelkie inne nałogi, Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) może przywrócić pełne człowieczeństwo, może ich uczynić błogosławieństwem dla drugiego człowieka, dla rodziny, dla dzieci. On może podnieść każdy naród, bez żadnego wyjątku. Słowo Boże, które otrzymaliśmy, ma moc uzdrawiania, leczenia dusz. Ono wyzwala z zatopienia w sprawach tego świata, wyzwala z każdej niewoli, bo Chrystus przyszedł nas uwolnić od wszelkich więzów.

Do przyjęcia Jezusa, Zbawiciela, uzdalnia nas tylko pokuta. Tylko pokuta, modlitwa i przebaczenie prowadzą do Drzewa Życia i do spożywania jego owoców. Jeśli człowiek spożywa te owoce i żyje nimi, Boża świętość uzdalnia go do miłości bliźniego, do wspólnej modlitwy, do burzenia istniejących murów i podziałów. Każdy, kto przystępuje do sakramentu pokuty, aby przyjąć Boże Miłosierdzie, z pewnością jest do czegoś zobowiązany. Jeśli ukradłeś, oddaj, a jeśli kogoś skrzywdziłeś, przyznaj: „nie byłem człowiekiem, gdy  w stosunku do ciebie byłem taki i taki”. Chodzi o to, by zadośćuczynić. Pojednanie z bliźnim jest czymś przepięknym przed Najświętszym, Wiekuistym.

Przebaczać potrafi tylko człowiek modlitwy. Nie ulega wątpliwości, że podstawą, fundamentem życia wiarą jest codzienne życie modlitwą. Człowiek, który się nie modli, wystawia się na pokuszenie, jest zagrożony grzechem, po prostu jest zaprzedany grzechowi. Modlitwa jest ochroną. Rozpoczyna się przed wschodem słońca i kończy się po zachodzie – powinna trwać nieustannie, zawsze, cały dzień – przez  błogosławienie darów i nieustanne dziękczynienie. Z modlitwy czerpie się siły do wykonania wszystkich zadań, do wypełnienia swojego posłannictwa. Bez modlitwy człowiek może liczyć tylko na swoje siły. Ona uczy ufności w Wiekuistego, zdania się  na Jego łaskę, na Jego Ducha, na Jego mądrość, nie zaś na ludzką mądrość czy wykształcenie. Pokorni rabini zawsze mówili, że pycha przychodzi przed upadkiem i  zamyka drogę do poznania. Pan Jezus powiedział: „uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca”. Dla prawdziwie wierzących Żydów mesjanicznych modlitwa jest głębokim, bardzo głębokim osobistym spotkaniem z Bogiem, osobistym spotkaniem z Jeszuą ha-Masziach (Jezusem Chrystusem). To spotkanie zawsze prowadzi do miłości Pana i miłości ludzi. Jeśli modlitwa nie prowadzi do miłości i przebaczenia, to nie jest modlitwą, lecz tylko wymawianiem pięknych formuł. Jedynie człowiek, który rzeczywiście jest pojednany, idzie drogą Pańską. W Nowym Testamencie ukazuje to modlitwa Jezusa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Przebaczając człowiekowi, przebaczając narodowi, otrzymujemy przebaczenie dla samych siebie. I to jest podstawą chrześcijaństwa – pokuta, przebaczenie, pokora – taki przykład dał nasz Pan. Jeśli człowiek nie trwa przy Drzewie Życia, przy Jezusie, i jeśli nie jest z Nim związany, to zdany jest tylko i wyłącznie na swoją filozofię. Łaska zaś Pana wszczepia nas do Drzewa Życia. Jeśli my uciekamy od łaski, jeżeli zaniedbujemy się w dążeniu do pojednania, jeśli nie nawiązujemy osobistej relacji z Bogiem, wtedy łatwo, tak jak kiedyś Ewa, sięgamy po owoc grzechu. To mój osobisty kontakt z Mesjaszem i moje poważne zamiary dążenia do celu, który mi Pan postawił, uzdalniają mnie do Jego służby, do której zostałem powołany, uzdalniają mnie do wierności w rzeczach małych i rzeczach wielkich. Każdy jest powołany do służby innym, powołany do tego, by swojemu otoczeniu, swojej rodzinie, swojemu domowi przynieść lekarstwo, by nieść je wszędzie tam, gdzie jest jakakolwiek choroba.

Oczywiście, nie ma na ziemi ani jednego człowieka sprawiedliwego, ale święty Bóg wzywa nieustannie: „Świętymi bądźcie!”. Mesjasz jest źródłem świętości, bo On jako święty, czysty, niepokalany, niewinny Baranek oddał siebie, ażeby tę świętość dać nam w darze. Jak my możemy przyjąć ten Jego dar? Poprzez to, że słowa Jego żyją w nas. To Boże słowo zmienia otoczenie, stwarza atmosferę miłości i pokoju.

Miłować

Bóg mówi: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego, z całej myśli i duszy swojej, a bliźniego swego jak siebie samego”. Jak można kochać bliźniego? Tego, co Tobie niemiłe, nie czyń drugiemu, to, co dla Ciebie dobre, uczyń Twemu bratu. Gdyby Pan teraz przyszedł, zawołalibyśmy: „O! Król!”. Ale bliźniemu powiedzielibyśmy – „Co ty znaczysz? Kim ty jesteś? Człowieczkiem!”. Nikt jednak nie odważyłby się z Pana zrobić takiego człowieczka. Pan chce, żebyśmy jeden drugiego traktowali jak króla. Wtedy, gdy kochamy, jesteśmy solą ziemi. Nasze ciało jest jednak słabe, ono musi być posolone wartością słów życia, żeby się nie popsuło. Świat kusi nas techniką, wygodą, pragnieniem posiadania. Czy Szatan do Jeszui ha-Masziach nie mówił: mam wszystko w swoich rękach, wszystko jest mi poddane, zobacz, każdy władca, nawet Żydzi są mi poddani? To jest kłamstwem, oszustwem. My zaś wiemy, że tylko Jezusowi mamy wierzyć, tylko Jemu ufać, Jego kochać i dla Niego żyć. Ze względu na Jeszuę (Jezusa) współodczuwam z tym bratem, który cierpi – jeśli jego boli, to tak, jakby i mnie bolało, bo wszyscy jesteśmy Ciałem Pańskim. I jeśli ktoś cierpi, w Pańskim Ciele cierpi. I dlatego Jeszua (Jezus) wzywa: „Jeden drugiego brzemiona noście!”. Tego Pan pragnie od nas. On nas do tego nie zmusza, On się tylko tego spodziewa. Mówi: „Ty jesteś wiernym sługą, ja się nie obawiam o ciebie. Z pewnością weźmiesz brzemię drugiego i tym udowodnisz, że owoc życia jest zwycięski. Udowodnisz, że Chrystus Pan zmartwychwstał i żyje w tobie. Jesteś powołany, by innym nieść światło życia”. Kościół wciąż na nowo pobudza do tego, by żyć Bożym słowem, by po wyjściu z kościoła nieść do domu pokój i zgodę w rodzinie, by każdego dnia żyć Bożym objawieniem, że Jezus Chrystus zmartwychwstał, by zawsze rozkoszować się Chrystusem – w każdym miejscu: w domu, na ulicy, w pracy – wszędzie.

Moja wiara w Chrystusa przywiodła mnie do Was, do Polaków, by dać Wam świadectwo życia codziennego Żyda wierzącego w Mesjasza. Pan uczynił mnie pośrednikiem między narodem żydowskim a narodem polskim i każdym innym. To jest jakby proroczym zwiastunem pojednania i pokoju dla świata. Przyjdzie czas, że wszystko się rozjaśni. Wtedy wszystkie narody poznają Go i wypowiedzą jedno zdanie: „Pan i Król jest jeden, Jego imię jest jedno i On jest Królem całego świata”. W Nim znajdziemy odpowiedź na wszystkie pytania, na wszystkie troski.

Ja tu przyjechałem z łaski Pańskiej. Modlę się, aby wszyscy Polacy rozpoznali w Jeszui ha-Masziach (Jezusie Chrystusie) prawdziwego Mesjasza, który przebacza wszystkie grzechy i  daje zwycięstwo w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. On niesie razem z nami krzyż cierpienia i pomaga przyjąć wszelkie braki i niepowodzenia. Przyjechałem Was prosić, byście się na nowo pojednali ze sobą nawzajem i z Bogiem, który zawsze daje szansę, który nie zamyka swego miłosierdzia dla tego, który upadł. A wroga, który Wam przeszkadza – złego ducha, który chce zamieszkać wśród tych, którzy są oddani i poświęceni Bogu – pięknie ze swojego życia wyproście. On musi Was opuścić, bo Pan jest z Wami!

Boże Wiekuisty, Boże Izraela, Boże Rzeczypospolitej Polskiej przychodzę w imieniu Jeszui ha-Masziach, Mesjasza Izraela i Mesjasza Polski, i innych narodów i dziękuję Ci, że poznałem mych braci. Proszę o błogosławieństwo dla wszystkich, w każdym miejscu, w każdym domu i w rodzinie. Niech Pan, Wiekuisty Pan, Bóg Izraela, błogosławi Was wielkim i obfitym błogosławieństwem swojej łaski. Niech wyleje swą łaskę na Polskę, na tych, którzy potrzebują wybawienia, uzdrowienia z chorób i ocalenia z niedoli i ze słabości. Panie, Ty słyszysz, Ty znasz mnie – i dlatego im błogosławię i dziękuję; z pewnością oni błogosławią też mój naród. Ja dziś oświadczyłem, że polski Naród jest moim narodem, a oni są moimi rodakami, bo się tu urodziłem. Ty mnie przywiodłeś tu, choć myślałem, że to jest niemożliwe. Ty, Panie Wiekuisty, czynisz cuda, Ty czynisz rzeczy wspaniałe, Ty nas kochasz. Niech będą błogosławieni kapłani i ci, którzy nimi będą. Ja wierzę, Panie, że dałeś dar Kościołowi katolickiemu. Oni trzymają się wiernie Twych zasad, uświadamiają całemu narodowi, że powinien by odpowiedzialnie przyjmować te łaski, które Ty poprzez nich dla wszystkich dajesz. Niech będzie ich naród błogosławiony! Proszę Cię, ratuj Naród polski. Proszę, pobłogosław wszystkich Polaków, żeby oni jeden drugiego podnosili, jeden drugiemu pomagali, kochali i wzmacniali się nawzajem w imieniu Jeszui ha-Masziach (Jezusa Chrystusa).

Módlmy się, by wszystkie narody poznały Mesjasza. Módlcie się za Żydów, by otworzyły się ich oczy i serca. Świadczcie o żydowskim Mesjaszu (Jezusie Chrystusie) swoim życiem i słowem. Błogosławcie naród Izraela, który przez niewiarę zamknął drogę Miłosierdziu Bożemu i nie może zaznać pokoju już od dwóch tysięcy lat. Odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego, pamiętajcie o potomkach Abrahama, „żydach z urodzenia”, aby każdy z nich powiedział: „Jeszua, ani batuach becha!” („Jezu, ufam Tobie!”).
Icchak – Żyd z Polski

Za: milujciesie.org.pl

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

97 odpowiedzi na „Świadectwo Icchaka, polskiego Żyda: uwierzył w Jezusa – Mesjasza

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

    • Sylwia pisze:

      Kochani! Z bólem serca pragniemy wszystkich Was zawiadomić o ogromnej tragedii, która wydarzyła się na naszej placówce wolontariackiej w Boliwii. 24 stycznia, nad ranem polskiego czasu, miał miejsce napad na ochronkę dla dzieci w Cochabambie, gdzie przebywały Helena Kmieć i Anita Szuwald. Podczas zdarzenia napastnik ugodził nożem Helenkę. Pomimo prób ratowania życia, zmarła.

      Wszelkie słowa są w tym momencie niewystarczające. Pozostaje nam zawierzenie tego wszystkiego Panu Bogu. Bardzo prosimy Was o modlitwę za Helenkę, Jej pogrążoną w bólu Rodzinę, Chłopaka i Bliskich, a także za całą naszą Wspólnotę WMS. Niech dobry Bóg będzie dla Helenki nagrodą, a dla nas pocieszeniem. Życie naszej Przyjaciółki było, jest i będzie inspiracją do świadczenia o Bogu i oddawaniu Mu się bez reszty. Helenka pozostanie dla nas niedoścignionym wzorem radosnej, pokornej, bezgranicznej służby Jezusowi i ludziom. Dzięki Niej wiemy, że prawdziwie święci ludzie żyją bardzo blisko nas.

      Równie gorąco prosimy o modlitwę za Anitkę, której cierpienie jest teraz trudne do wyobrażenia. Ufajmy w Boże miłosierdzie i jego uzdrawiającą moc. Całą miłość i życzliwość wobec Anity i Heleny zamieńmy teraz w gorliwą modlitwę.

      Poinformujemy oczywiście o terminie pogrzebu. Prosimy jednocześnie o cierpliwość i wyrozumiałość – na bardziej szczegółowe informacje trzeba będzie poczekać. Zależy nam przede wszystkim na dobru naszych Przyjaciółek oraz ich Bliskich. Zostańcie z Bogiem!

      Wspólnota Wolontariatu Misyjnego Salvator
      Duszpasterze, Wolontariusze i Sympatycy WMS

      http://misyjne.pl/misja/polska-wolontariuszka-swiecka-zabita-boliwii/

      Panie Świeć nad Jej duszą..++

      • magda pisze:

        Za Helenkę i wszystkich pogrążonych w bólu i cierpieniu…
        +++ ❤

        • AnnaSawa pisze:

          Pan zerwał ten kwiat i zabrał go do Siebie.
          Wieczny odpoczynek racz dać jej Panie…..dzisiaj jadąc z pracy modliłam się za Helenkę stojąc na przystanku… i cały czas myśl o niej wraca.
          Panie daj ukojenie i silną wiarę jej bliskim. Amen.

      • Elizeusz pisze:

        Z książki „Koniec Czasów” M. Valtorty:
        Pan Jezus: „Godzina śmierci jest zawsze słuszna, gdyż daje ją Bóg. Ja sam jestem Panem życia i śmierci. Nawet jeśli nie są Moimi pewne sposoby umierania, jakimi człowiek się posługuje za namową demona, to zawsze są Moimi wyroki śmierci wydawane po to, aby unieść duszę ze zbyt wielkiego cierpienia ziemskiego lub zapobiec większym grzechom tej duszy”… (z dyktanda zatyt. «Godzina śmierci jest zawsze słuszna» napisan. 9 sierpnia 1943r.).
        Prawda o człowieku jest tylko taka, jaką jest w oczach Bożych, innej prawdy o nim nie ma, choćby…
        Oczywiście pomodlę się za duszę śp. Heleny.
        Może jeszcze ze słów/pouczeń Boga Ojca z „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny, z rozdz. «Opatrzność Boża»:
        „Opatrzność Ma zsyła też wszystko w szczególności: życie i śmierć, i towarzyszące im okoliczności… (…). Niekiedy dopuszczam, aby sprawiedliwy był celem nienawiści wszystkich i wreszcie poniósł śmierć, ku wielkiemu zdumieniu ludzi światowych. I wyda się im rzeczą niesłuszną, aby sprawiedliwy zginął śmiercią gwałtowną, bądź w wodzie, bądź w ogniu, bądź od kłów dzikich zwierząt lub pod gruzami swego domu. Jakże niezwykłe wydają się te wypadki oku pozbawionemu wewnętrznego światła najświętszej wiary! A jak proste wierzącym, którzy, przez miłość znaleźli i rozpoznali opatrzność Mą w tych wielkich wspaniałych zdarzeniach. Wierzący widzi i uznaje, że to Ja, przez opatrzność Mą, zrządzam wszystko i tylko w celu zbawienia człowieka. Przed wszystkim, co się dzieje, skłania głowę z szacunkiem. Żadnego stworzenia nie pominie opatrzność moja; ona zrządza wszystko.
        Niekiedy, gdy ześlę na ciało stworzenia Mego grad lub burzę, lub piorun, ludzie uważają to za okrucieństwo, sądząc, że nie dbałem o ich życie, podczas gdy Ja dopuściłem to nieszczęście, aby uchronić tę duszę od śmierci wiecznej…
        http://sienenka.blogspot.com/2011/10/opatrznosc-boza-cxxxvii.html

        :

      • Maggie pisze:

        +++
        i za wszystkie ofiary zmarłe przemocy i żywe doznające przemocy

      • babula pisze:

        Wieczne odpoczywanie racz jej dać Panie i pocieszenie tym, którzy za nią płaczą.

  2. wobroniewiary pisze:

    Sześć grzechów przeciw Duchowi Świętemu:
    1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego.
    2. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej.
    3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej.
    4. Zazdrościć lub nie życzyć bliźniemu łaski Bożej.
    5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia.
    6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

    Najgorsza chyba jest zazdrość, że ktoś inny się nawraca.
    Moja Przyjaciółka wzięła ślub katolicki po 20 latach od cywilnego. Nawróciła się, jest wspaniałą katoliczką. Ale diabeł przez pewną rogatą duszę, codziennie wysyła mi full sms-ów, że moja Przyjaciółka (nasza Czytelniczka) to „dziwka”, bo 20 lat żyła bez ślubu kościelnego. (to słowo jest najlżejsze wśród steku wyzwisk od tamtej opętanej i psychicznej kobiety).

    Ludzie zazdroszczą innym łaski nawrócenia – również żydom. Tylko oni i nikt więcej. Ale gdy staną przed Bogiem…..

    • Jola pisze:

      Panie Błogosław Narodowi Izraelskiemu…Tobie Chwała Na Wieki…piękne poruszające świadectwo….Niech będzie uwielbione święte imię Twoje Jezu Chryste w każdym człowieku….dziękuję Panie że dałeś mi łaskę żyć w tych pięknych i trudnych czasach,gdzie Twoje powtórne przyjście jest tuż,tuż..MARANA THA

    • MariaPietrzak pisze:

      &
      Kiedy zazdrość braciom laski Bożej posuwa sie do kłamstwa , oszczerstwa ( nawet w konfesjonale ) , środowiskowego „zabójstwa * , potrzeba Pogotowia Ratunkowego z Wielkim Kropidłem .Tak prawdę mówiąc , to szkoda , ze w pewnych okolicznościach nie powołuje się sądów parafialnych , byłoby schludniej w Prawdę !

    • Elizeusz pisze:

      Z Księgi Mądrości Syracha:
      „Zgryzotą serca i smutkiem jest kobieta zazdrosna o kobietę” (26,6a) i
      „Nie czyń wyrzutów człowiekowi, co się odwraca/odwrócił od grzechu” (8,5a).
      Nie czyń wyrzutów… – bo one już przestały istnieć, umarły. Wyrzuć /zresetuj ze swej pamięci jego/jej dawne złe postępowanie i ciesz/raduj się i dziękuj Bogu za łaskę na nawrócenia, bo zły duch z tego powodu się smuci.
      Zazdrość to jedno z trzynastu imion złego (Mk 7,22) i obca jest miłości (1Kor 13,4c).
      Z apoftegmatów/pożytecznych duchowo pouczeń ojców/mnichów pustyni o abba Pojmenie (gr. Pojmen – pasterz, żył w III/IV w.):
      „Był pewien starzec w Egipcie, zanim przyszła tam grupa abba Pojmena; był bardzo znany i szanowany, ale gdy przyszła ze Sketis grupa abba Pojmena, ludzie opuścili tego starca, a zaczęli przychodzić do abba Pojmena. Starzec więc uniósł się z a z d r o ś c i ą i zaczął tamtych zniesławiać. Abba Pojmen dowiedział się o tym i zmartwił się; powiedział więc do braci: „Co zrobimy z tym wielkim starcem? Ludzie wpędzili nas w kłopot, bo porzucili jego, a przeszli do nas, którzy jesteśmy niczym. Jak teraz moglibyśmy starca uleczyć?” I powiedział im: „Przygotujcie trochę jedzenia i weźcie bukłak wina: chodźmy do niego, zjemy posiłek razem z nim i może tak go zdołamy uleczyć?. Wzięli więc zapasy i poszli. A kiedy zapukali do drzwi, uczeń starca usłyszał i zapytał: „Kto tam?” Odrzekli: „Powiedz starcowi, że to Pojmen przyszedł po jego błogosławieństwo”. A kiedy uczeń to przekazał, starzec posłał odpowiedź: „Odejdź, jestem zajęty”. Oni jednak czekali tam na skwarze, mówiąc: „Nie odejdziemy, dopóki starzec nie zaszczyci nas rozmową”. Wtedy starzec, widząc ich pokorę i cierpliwość, skruszył się o otworzył im: weszli i jedli z nim razem. Podczas biesiady starzec powiedział: „Zaiste nie tylko to, co o was słyszałem, jest prawdą, ale jeszcze sto razy więcej okazało się w waszych uczynkach”. I od tego dnia był im życzliwy” („Pierwsza Księga Starców. Gerontikon”, apoftegmat 575, str. 199; Wydawnictwo m, Kraków 1992).

    • pielgrzym Mariusz pisze:

      Szczęść Boże
      Wklejam link: wynika, z niego, że Sześć grzechów przeciw D.Ś. które przytaczasz są opisane nieco inaczej w KKK
      https://www.fronda.pl/a/maly-poradnik-grzesznika-grzech-przeciwko-duchowi-swietemu-wyjasnia-o-placyd-kon-ofm,86148.html

  3. Gość pisze:

    Piękne świadectwo, Bóg jest Wielki w swej Miłości ❤ Módlmy się kto może za Żydów, wedle prośby tego rabina koronką do Bożego Miłosierdzia o ich nawrócenie, aby łuski spadły z ich oczu.Módlmy się z miłością, a. Bóg zrobi resztę

  4. Agnieszka pisze:

    Proszę o modlitwę za mnie i za mojego męża. Obecnie nie mieszkamy razem ale mieliśmy chociaż regularny kontakt telefoniczny. Od tygodnia mąż się nie odzywa nie kontaktuje się. Obawiam się że spełni swoje ciągłe groźby i złoży pozew o rozwód. Jest pod ogromnym wpływem swej mamy i sióstr. Robią mu dosłownie pranie mózgu….np.”jestes młody po co się męczyć oddzielnie jak można się rozejść i od nowa ułożyć sobie życie….” i inne farmazony. Jest miedzy nimi duza zależność, Nie rozumieją znaczenia sakramentu małżeństwa…. Modle się regularnie i staram odpędzać od siebie złe myśli… Ale to jest takie trudne w mej sytuacji…w nocy nie mogę spać, w dzień nie mogę sie skupić, czuje jakbym obserwowała swe życie przez szybę

    • poranna rosa pisze:

      +++

    • magda pisze:

      Wiem Agnieszko co to znaczy, bo mój swat a teść mojego syna robił to samo.(tu muszę przyznać ,że winny był mój syn !)Ale wymodliłam,ze moje dzieci są razem! A teraz jest dobrze a teść syna powiedział,ze juz nigdy nie będzie się wtrącał i…chwała Panu!
      Z modlitwą Agnieszko
      +++
      Jak zwykle polecam kruciatę dla małżeństw zagrożonych rozbiciem, działa!

      • magda pisze:

        Oczywiście krucjatę 🙂

        • Agnieszka pisze:

          Pani Magdo dziękuję. Krucjatę odmawiam i kończę ją ostatniego lutego. Mam za sobą takze nowenny pompejańskie w różnych intencjach. Trudno jest walczyć samotnie wbrew slowom typu „nie ma dzieci można sie rozejść i zacząć od nowa” w glowie sie to wszystko nie mieści! Regularnie chodzą do kościół a na codzien zachowują sie zupełnie na odwrót wszelkim zasadom religii, kultury itp. Dlatego z szacunku do wieku teściowej nie walczę z nia tylko starałam się skarżyć mężowi ale niestety niewiele to dalo nigdy nie chcial lub bal sie interweniować. Każdy kto tego doświadczył dobrze wie jak ciężko jest przebić te wszystkie mury… Dziękuję wszystkim za modlitwę. Ostatnio wpadlaam w jakas paranoję widząc listonosza z poleconym uroilam sobie ze niesie pozew dla mnie. Ciężko jest. Dobrze ze mam wodę egzorcyzmowana i olej od Pani Ewy…

      • wobroniewiary pisze:

        chciałaś napisać swach, swat to ten co swata 🙂

        • magda pisze:

          No tak w moim regionie tak się nazywa swat i swatowa – serio 😀

        • magda pisze:

          @ Agnieszka napisałam ,że mój syn był winny.Zagalopowałam się, fakt,że jego zachowanie było złe ale był tak poraniony w dzieciństwie przez swojego ojca,że można było sie tego spodziewać. Tyle wyzwisk, poniżenia ze strony rodzonego ojca, to musi odbić się na dalszym życiu człowieka! Ale wiem,że modlitwa i wiara czyni cuda co widzę na przykładzie ich małżeństwa.
          A teść mojego syna też wierzący i praktykujący i też chciał rozwodu a teraz cieszy się z drugiej wnusi 🙂

        • eska pisze:

          😉

    • beat pisze:

      Zapisz sie Agnieszko do grupy charyzmatycznej albo Odnowy w Duchu Swietym albo jakiejs wspolnoty modlitewnej i pros o wspolna modlitwe o ratowanie twojego malzenstwa daj w tej intencji na msze sw .Jedz do Czestochowy Bog wysluchuje szczerych modlitw
      Jezus zyje i nas kocha

    • Aleksandra pisze:

      +++

    • babula pisze:

      Agnieszko na tej stronie został kiedyś rozpoczęty nieustanny różaniec za współmałżonka, który ks. Adam zanurzył w Krwi Pana Jezusa podczas mszy św. Myślę, że wystarczy jeśli dołączysz do dziesiątka jaki serce Ci dyktuje. Męża już nie przekonuj tylko otocz miłością i módl się w milczeniu gdy mówi to z czym się nie zgadzasz. Proś wtedy Ducha Św. by za Ciebie go przekonywał, że źle robi ( a jak nie możesz to przylgnij w myśli do Ducha Św).
      Im bardziej boli Cię to co od męża słyszysz tym mocniej wołaj do Ducha Św. o pomoc. Staraj się tez odwrócić uwagę męża od tematów dzielących Was i mówić o tym co łączy. Wyobraź sobie, że mówisz to w obecności Maryi.
      Aga -to Działa! Spróbuj wypróbowanej rady (po kilkudziesięciu latach małżeństwa 🙂

    • Marian pisze:

      Ufaj Agnieszko , to nie są puste słowa , Pan Jezus może Wam pomóc i pomoże , będę pamiętał o Was , o Tobie i o Twoim mężu w modlitwie , wylosowałem Patrona na ten rok , który zostanie patronem na całe moje życie , tego pragnę . On powiedział :

      Patron

      JEZUS MIŁOSIERNY

      Praktyka

      Modlę się za wszystkich chrześcijan,
      aby coraz pełniej uczestniczyli w życiu
      i zbawczej misji Jezusa.

      Przesłanie

      Jestem miłością i miłosierdziem samym;
      nie masz nędzy,
      która by mogła się mierzyć
      z miłosierdziem Moim (Dz. 1273).

      Czyż można nie ufać ? ? Jezu , Panie mój , Ufam Tobie , i Ty Agnieszko ufaj . Amen .

  5. Paweł pisze:

    W dniu dzisiejszym (25 stycznia) obchodzone jest święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła oraz zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. W związku z tym może warto wspomnieć o odpustach za stosowne w tym dniu modlitwy:

    1. „WSZECHMOGĄCY I MIŁOSIERNY BOŻE, KTÓRY ZECHCIAŁEŚ PRZEZ SYNA TWEGO ZGROMADZIĆ W JEDEN LUD WSZYSTKIE NARODY, SPRAW ŁASKAWIE, ABY CI, KTÓRZY SZCZYCĄ SIĘ IMIENIEM CHRZEŚCIJAN, PORZUCIWSZY JAKIEKOLWIEK PODZIAŁY, UTWORZYLI JEDNOŚĆ W PRAWDZIE I MIŁOŚCI ORAZ BY WSZYSCY LUDZIE, OŚWIECENI ŚWIATŁEM PRAWDZIWEJ WIARY, SPOTKALI SIĘ W BRATERSKIEJ WSPÓLNOCIE JEDNEGO KOŚCIOŁA. PRZEZ CHRYSTUSA, PANA NASZEGO. AMEN.”

    [Zgodnie z książeczką „ODPUSTY. Ujawnione Miłosierdzie Boże wobec żywych i zmarłych”, którą opracował ks. Zdzisław Pałubicki SJ, a wydało w roku 1996 wydawnictwo Michalineum (IMPRIMATUR Kuria Biskupia – Kalisz, 4 VII 1995 r., l. dz. 420/95/B, bp Stanisław Napierała – ordynariusz), modlitwa powyższa jest obdarzona odpustem cząstkowym jako pozycja nr 44 w autentycznym „Wykazie odpustów” ogłoszonym za pontyfikatu bł. Pawła VI dekretem Penitencjarii Apostolskiej z dnia 29 VI 1968 roku.]

    2. Powyższe nadanie odpustu zostało uogólnione w najnowszej, czwartej edycji „Wykazu odpustów” z 1999 roku, który w akapicie 11 § 2 stwierdza:

    „Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który pobożnie odmówi zatwierdzoną prawowicie modlitwę o jedność chrześcijan (np. ‚Wszechmogący i miłosierny Boże…’ [jak wyżej]).”
    http://www.vatican.va/roman_curia/tribunals/apost_penit/documents/rc_trib_appen_doc_20020826_enchiridion-indulgentiarum_lt.html

    3. „ABYŚ WSZYSTKICH BŁĄDZĄCYCH DO JEDNOŚCI KOŚCIOŁA PRZYWOŁAĆ, A WSZYSTKICH NIEWIERNYCH DO ŚWIATŁA EWANGELII SPROWADZIĆ RACZYŁ, CIEBIE PROSIMY, WYSŁUCHAJ NAS, PANIE.”

    [Powyższe wezwanie modlitewne jest obdarzone odpustem 300 dni nadanym przez Św. Penitencjarię Apostolską w dniu 15 XI 1927, jak podaje na str. 146 książeczka do nabożeństwa „Ogień Miłości Jezusa Chrystusa” wydana przez „Wydawnictwo książek do nabożeństwa J. Cebulski, Kraków, ul. Szewska 22” za pozwoleniem Książęco-Metropolitalnej Kurii w Krakowie z dnia 20 V 1939 (X. STANISŁAW Bp, Wik. gen., X. Stefan Mazanek, L. 3456/39).]

    4. I na koniec modlitwa odpustowa nawiązująca do dzisiejszego święta liturgicznego – Nawrócenia św. Pawła Apostoła:

    „Święci Apostołowie Piotrze i Pawle, przyczyńcie się za nami. Ochraniaj, Panie, swój lud ufający opiece Apostołów Twoich Piotra i Pawła oraz strzeż go nieustanną opieką. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.” – z Mszału rzymskiego

    (Odpust cząstkowy wg posoborowego „Wykazu odpustów” ogłoszonego za pontyfikatu bł. Pawła VI dekretem Penitencjarii Apostolskiej z dnia 29 czerwca 1968 roku; powyższa modlitwa jest pozycją nr 53 w tym wykazie. Odpust ten w najnowszej, czwartej edycji „Wykazu odpustów” z 1999 roku nie został rozszerzony i w identycznym zakresie zawarty jest w tej edycji w akapicie 20).

    Można tu jeszcze dodać jako ciekawostkę, że obchody liturgiczne ku czci św. Pawła Apostoła i ku czci św. Piotra Apostoła (zarówno we Mszach świętych, jak i w Brewiarzu) w czasach przedsoborowych nazywały się „INSEPARABILIS”, czyli „nierozłączne”, ponieważ w każde święto św. Pawła Apostoła (klasy I, II lub III) obowiązywało zawsze również wspomnienie św. Piotra Apostoła, i na odwrót: w każde święto św. Piotra Apostoła obowiązywało zawsze także nieodłączne wspomnienie św. Pawła Apostoła.

  6. MariaPietrzak pisze:

    &
    Zawsze kiedy spotykam sie ze środowiskiem Żydowskim , a zdarza sie to i w realu , i w sieci , wzywam nad nimi krótko słowa , które oni pierwej wzywali , „Krew Jego na nas i na syny nasze .” –
    – Jest bowiem tą samą Krwią Chrystusową , która oczyszcza , uzdrawia , umacnia , wybawia i zbawia .
    Przez nich samych , a więc w wolności ducha wzywana .
    I ufam , ze jestem wysłuchana .
    Mam nadzieje , ze przyjdzie taki dzień , do Litani Najdroższej Krwi Chrystusa dojdzie jeszcze jedno wezwanie litanijne /
    Najdroższa Krwi Chrystusa przez Swoich wzywana , za Swoich przelana , wybaw nas !

  7. Pingback: Uwierzył w Jezusa – Mesjasza Świadectwo Icchaka, polskiego Żyda | Serce Jezusa

    • Sylwia pisze:

      Dziękuję ci o.Pio za kolejne słowa, które do mnie trafiły za piękne pocieszenie że Pan Jezus zawsze będzie mi pomagał i wierzę że tak jest każdego dnia. Mimo że nie widzę tego i że czasem sama mam klapki na oczach. Panie Jezu bądź przy mnie <3.

      Dziękuję również za to świadectwo, jest piękne i oby więcej " Katolików" miało taką wiarę jak ten Żyd który na nowo odkrył Pana Jezusa. Uczmy się od Niego, odkrywajmy na nowo każdego dnia.

  8. MM pisze:

    Staruszka przez lata modliła się do figurki z Władcy Pierścieni
    Zwykło się mawiać, że każdy musi w coś wierzyć. Dla przykładu, staruszka mieszkająca w Brazylii, przez lata modliła się do figurki postaci z Władcy Pierścieni, myląc ją ze św. Antonim. Wygląda na to, że święty nie ma jej tego za złe, ale posłuchajcie tej historii…

    http://www.geekweek.pl/aktualnosci/28852/staruszka-przez-lata-modlila-sie-do-figurki-z-wladcy-pierscieni

  9. wobroniewiary pisze:

    Święto nawrócenie św. Pawła Apostoła

    Dzieje Apostolskie 22,3-16.
    Paweł powiedział do ludu: «Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” Odpowiedziałem: „Kto jesteś, Panie”? Rzekł do mnie: „Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz”. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: „Co mam czynić, Panie?” A Pan powiedział do mnie: „Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić”. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj!” W tejże chwili spojrzałem na niego. On zaś powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!”

    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2017/01/25/25-stycznia-wspominamy-nawrocenie-sw-pawla-apostola/

    • Elizeusz pisze:

      Z „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny (XIV w.), z rozdz. «Nauka o łzach» :
      „Dusza, która żyje cnotliwie, zapuszcza korzeń swego drzewa w dolinie pokory. Lecz ci, co żyją w sposób nędzny, zapuścili go na górze pychy. Ponieważ jest źle umieszczony, wydaje owoce nie życia, lecz śmierci. Te owoce, którymi są ich czyny, są zatrute wszelkiego rodzaju grzechami. Jeśli spełniają jakiś czyn dobry, to co zeń wynika, jest zgniłe, gdyż korzeń jest zepsuty. Dusza w grzechu śmiertelnym nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który by zasługiwał na życie wieczne, gdyż czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. Nie powinna ona jednak wyrzekać się dobrych czynów, gdyż każdy dobry czyn otrzymuje nagrodę, a każdy grzech karę. Dobro spełnione poza łaską jest niedostateczne i nie zasługuje na życie wieczne. Lecz Boska dobroć i sprawiedliwość Moja dają jej za czyn niedoskonały nagrodę niedoskonałą. Już to nagradzam ją dobrami doczesnymi, już to użyczam jej czasu potrzebnego, jak ci to wyłożyłem powyżej, aby się mogła poprawić. Niekiedy udzielam jej życia łaski ze względu na pośrednictwo sług Moich, którzy Mi są mili i których wysłuchuję. Tak uczyniłem świętemu Pawłowi, który przez modlitwę świętego Szczepana wyrzekł się niewiary i prześladowania chrześcijan. Widzisz więc, że w jakimkolwiek by stanie dusza się znajdowała, nie powinna zaprzestawać dobrych uczynków”…
      http://sienenka.blogspot.com/2011/08/nauka-o-zach-xciii.html

      • Elizeusz pisze:

        z rozdz. «Nauka o Moście»/Bóg Ojciec:
        „Paweł widział i poznał to szczęście, gdy wzniosłem go do trzeciego nieba (2 Kor 12.2-4), tj. do wysokości Trójcy Świętej. Tam kosztował i doznał Prawdy i otrzymał w pełni Ducha Świętego, tam przyjął naukę, Mej Prawdy, Słowa wcielonego. Tam dusza jego, przez upodobanie i zjednoczenie ze Mną, Ojcem wiecznym, przyoblekła się, jak błogosławieni, w życie wieczne, choć nic oddzieliła się od ciała. Lecz ponieważ podobało się Mej dobroci uczynić zeń naczynie wybrane (Dz 9,15; Rz 9,15n) w przepaści Mojej wiecznej Trójcy, wyzułem go z siebie, gdyż we Mnie cierpieć nie można, a chciałem, aby cierpiał dla imienia Mego (Dz 9,16). Postawiłem więc jako przedmiot przed okiem jego intelektu Chrystusa ukrzyżowanego, przyoblekając go w naukę Jego (1Kor 1,23 i 2,2), wiążąc go i skuwając łaskawością Ducha Świętego, który jest ogniem miłości. On, jak naczynie gliniane (Syr 33,13) dał się, ukształtować (Rz 9,20n) i poprawić dobroci Mojej, nie stawiając oporu. Kiedy go uderzyłem (por. Iz 27,7; Ez 7,9; Prz 23,14), rzekł tylko: «Panie, co chcesz, abym uczynił? Powiedz mi, co chcesz, abym czynił, a czynią» (Dz 22,10). Pouczyłem go więc, stawiając przed jego oczyma Chrystusa ukrzyżowanego, przyoblekając go w naukę Mej Prawdy; oświeciłem go doskonale światłem prawdziwej skruchy, ugruntowanej w Mej miłości, która zmazała jego grzechy. Odtąd znal tylko naukę. Chrystusa ukrzyżowanego. Przylgnął do niej tak, że nic nie mogło go od niej oderwać ani napastowania diabla, ani pokusy cielesne, które go niekiedy trapiły z dopustu Mej dobroci, gdyż chciałem, ażeby wzrastał w łaskę, zasługę i pokorę, skosztowawszy wzniosłości Trójcy (por. 2 Kor 12,7), Nigdy nie rozstał się z tą szatą.
        Mimo udręczeń i prześladowań trwał ściśle w nauce Chrystusa ukrzyżowanego (por. Rz 8,35), z którą zrósł się tak nierozdzielnie, że wolał oddać życie, aniżeli ją, i powrócił z nią do Mnie, Ojca wiecznego.
        Paweł poznał, co znaczy kosztować Mnie, bez obciążenia ciałem. Bo dałem mu tę radość przez zjednoczenie, nie rozdzielając go jednak z ciałem całkowicie.
        Dalej: http://sienenka.blogspot.com/2011/05/nauka-o-moscie-lxxxiii.html

  10. Sylwia pisze:

    Panie naucz mnie Ujrzeć na nowo Ciebie tak jak ujrzał Cię Św. Paweł.

  11. Jacek pisze:

    Nie ma przypadków, bo Bóg kieruje naszymi drogami do Niego.
    Potrzeba tylko Go słuchać , a dojdziemy do Niego wszyscy.
    Modlitwa to jedyny sposób na rozmowę z Bogiem.
    Módlmy się

    O Najświętsze Rany 5 – ciu Palców u prawej Ręki Pana Mego Umiłowanego,
    Jezusa Chrystusa, które wycierpiał z miłości w ukryciu i milczeniu
    – za nawrócenie wszystkich ludzi bez wyjątku a szczególnie sobie wybranych
    synów: kapłanów i biskupów, aby mogli swoimi rękami błogosławić
    nam wszystkim, jako Żywy Bóg, Pan nasz Jezus Chrystus, który żyje
    i króluje przez wszystkie wieki wiek ów. Amen.

    5 Ojcze Nasz … 5 Zdrowaś Maryjo …5 Chwała Ojcu …

    O Najświętsze Rany 5 – ciu Palców u lewej Ręki Pana Mego Umiłowanego,
    Jezusa Chrystusa, które wycierpiał, aż do omdlenia z bólu i miłości
    do zatwardziałych w grzechach grzeszników, którzy by mogli się nawrócić
    jeszcze przed Dniem Sądu, ażeby im dana była ta łaska dla ich zbawienia.
    Amen.

    5 Ojcze Nasz … 5 Zdrowaś Maryjo …5 Chwała Ojcu …

    Pan Jezus obiecuje: za każdy 1 raz odmówienia za kogoś – oddala się szatana
    na zawsze; gdyby ktoś 10 razy odmówił – obiecuję mu zbawienie duszy jego
    i uratowania duszy tej, za którą się modli; również w intencji rodzin;
    osoba, która nauczy lub przekaże tę modlitwę, otrzyma zapłatę w niebie;

    gdy dusza poświęci tę modlitwę za kapłanów, to uratuje go i wzmocni
    łaską Ducha Św.;

    może też uratować 10 – ciu kapłanów, odmawiając 10 razy tę modlitwę;

    33 razy odmówić tę modlitwę za wszystkich księży i biskupów całego świata,
    tyle uratuje się i wesprze kapłanów; również w intencji rodzin;

    – dusza może ofiarować tę modlitwę za Naród swój – Ojczyznę,
    ile razy odmówi – tyle przez Moje Ręce spłynie Błogosławieństwa
    na tę Ojczyznę.

    Ta modlitwa zawsze jest wysłuchana !

    • gosia pisze:

      Nie wierzę że jakaś modlitwa działa jak automat,zmówię 33 x modlitwę i sprawa załatwiona-a jak się pomylę w liczeniu i będzie tylko 32 lub 31 to już nie działa i nie będzie wysłuchana, Bóg chyba tak nie działa.Sama się o tym przekonałam, dwa lata temu odmawiałam w ważnej dla mnie sprawie Tajemnicę Szczęścia przez cały rok, nawet dodałam jeden dzień więcej gdybym źle policzyła.I co?.I nic.Jest gorzej.
      A jest napisane kto odmówi te modlitwy to min.jego krewni się nawrócą a człowiek ten otrzyma wszystko, o co poprosi Pana Boga i Najświętszą Pannę. W sprawie której się modliłam Nic nie otrzymałam od Boga a moi krewni jeszcze bardziej oddalili się od kościoła. Więc po co pisać o jakiś wirtualnych obietnicach które nie działają w życiu.

      • Monika pisze:

        A czy pisze tam taki tekst, że to działa błyskawicznie jak za dotknięciem magicznej różdżki?
        Wierz tylko a to się stanie, jeśli jest to zgodne z Wolą Bożą, nieważne jaką modlitwę zmówisz – a nawet, jeśli modlitwa wypływa z Twego serca, to może być modlitwą swoimi słowami a raczej modlitwą Twojego Serca. To nie może być modlitwa roszczeniowa, bo Ty tak chcesz. Pan Bóg widzi dalej, jest poza czasem a my przebywający w czasie chcielibyśmy efekty widzieć natychmiast. Zawsze Pan Bóg daje więcej niż o to prosimy i wie o co będziemy prosić Go, zanim jeszcze wypowiemy słowa modlitwy.
        Ćwiczmy się w pokorze i cierpliwości.

        • gosia pisze:

          Więc po co piszę ”Otrzyma wszystko o co prosić będzie….. Słowo wszystko oznacza że nie ma wyjątku .Tam nie ma żadnego ,,ale”, jak będzie wola Boga, jak Bóg chce to da, jak będzie miał dobry humor to może wysłucha!
          Dlatego teraz modlę się bezpośrednio do Boga bez żadnych pośredników (czytaj świętych), żadnych ”cudownych koronek” itp

        • Elizeusz pisze:

          Gosiu! Owszem możesz modlić się bez żadnych pośredników (czy też odrzucając pośrednictwo i wstawiennictwo Matki Bożej?) do Pana Boga, ale proszę zauważ wiara w Świętych Obcowanie (fragment modlitwy Credo) zakłada wstawiennictwo i pośrednictwo właśnie świętych i błogosławionych, naszych patronach/patronkach,jako też naszych Aniołów Stróżów w naszych i bliźnich sprawach, zwłaszcza tych najważniejszych dot. zbawienia naszych i ich nieśmiertelnych dusz u Pana Boga. A co robią ci, którzy poprzedzili nas w swojej pielgrzymce do Niebieskiej Ojczyzny (Hbr 11,16) już osiągnęli cel swojej wiary – zbawieni swoich dusz (1P 1,9), czyli zamieszkali w domu Ojca (J 13,2), otwartego przez mękę, przelaną krew i śmierć krzyżową Pana Jezusa (Hbr 9,12)? Na to pytanie – proszę posłuchaj – tak odpowiada Bóg Ojciec w przywoływanym już przeze mnie w tym Gł. Wpisie, w nadprzyrodzonym dziele, w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny:
          „Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę Moją w was podróżnych pielgrzymach, którzy zawsze biegniecie do kresu śmierci. Pragnąc chwały Mojej, pragną zbawienia waszego, przeto zawsze modlą się do Mnie za was. Pragnienie to spełniam, choć tam, gdzie wy ciemni nie wierzgacie przeciwko miłosierdziu Mojemu”…. (z rozdz. «Nauka o Moście» o XLI – O chwale błogosławionych)
          http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xli.html
          Zatem Gosiu zbyt pochopnie nie odrzucaj pomocy i wstawiennictwa owych błogosławionych, lecz proś i Ty o ich wstawiennictwo, byś mogła mieć udział w ich wiecznym, niewypowiedzianym szczęściu i dziedzictwie (wedle Ps 16,3). Pozdr. w Pan

        • Jacek pisze:

          Moniko
          Zgadzam się z Tobą, ale potrzebne jest też czyste serce oczyszczone
          z grzechów.
          Pozdrawiam z Panem Bogiem

      • Paweł pisze:

        Ja też odmówiłem „Tajemnicę szczęścia” – i to w moim życiu aż trzy razy (czyli trzy razy w moim życiu było tak, że przez cały rok codziennie odmawiałem 15 modlitw „Tajemnicy szczęścia” objawionych św. Brygidzie).

        W Polsce tekst „Tajemnicy szczęścia” wraz z obietnicami był wydawany za mojego życia co najmniej cztery razy (bo osobiście miałem dostęp do czterech wydań, przy czym trzy pierwsze z nich miały identyczne tłumaczenie samego tekstu modlitw i obietnic, a czwarte wydanie było już innym tłumaczeniem; ta pierwsza wersja polskiego tekstu modlitw i obietnic znajduje się np. w książeczce opracowanej przez ks. Waleriana Moroza CSMA pod tytułem „Tajemnica szczęścia” wydanej w roku 1992 przez Michalineum „za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 12.III.1984 r. nr 1625/K/84”, natomiast ta druga wersja polskiego tekstu modlitw i obietnic znajduje się w książeczce zatytułowanej „Nabożeństwo piętnastu modlitw św. Brygidy o męce naszego Pana, Jezusa Chrystusa” wydanej w roku 2004 przez wydawnictwo „Jedność” w Kielcach).

        A jeszcze inne, dawne tłumaczenie tekstu 15 modlitw „Tajemnicy szczęścia” (aczkolwiek już bez tekstu obietnic) znajduje się też na str. 362-375 przedwojennej książeczki do nabożeństwa „Zdrowaś Marya” wydanej w Wilnie w roku 1927 „nakładem i drukiem Józefa Zawadzkiego”, zaopatrzonej w kościelne pozwolenie druku:

        „Nihil obstat
        Wilno, 13. V. 1927 a.
        Dr. Albinus Jaroszewicz.
        Censor libr.
        IMPRIMATUR
        + Casimirus Michalkiewicz
        Episcopus Auxiliaris Vilnensis
        vic. gen.
        A. Mościcki
        pro Cancellario Curiae
        Vilnae, 13. V 1927 an.”

        W książeczce tej nie ma tekstu obietnic, a tekst 15 modlitw poprzedzony jest takim tytułem:
        „MODLITWY ŚWIĘTEJ BRYGIDY
        O MĘCE CHRYSTUSA PANA.
        Godne częstego mówienia, bo są odpustami od Kościoła Ś. udarowane dla tych, którzy je nabożnie odmawiać będą.”

        Tekst samych 15 modlitw (bez tekstu obietnic) został też niedawno opublikowany w jeszcze innym tłumaczeniu na język polski – w książce: Św. Brygida Wielka „Objawienia i inne dzieła”, str. 386-394 – wydanie Wydawnictwa „M”, Kraków 2004, przekład z języka łacińskiego: ks. Jan Hojnowski SCJ, o. Salezy Kafel OFMCap., ks. Tadeusz Wietecha SCJ.

        Wydawałoby się więc, że 15 modlitw „Tajemnicy szczęścia” wraz z przywiązanymi do nich obietnicami ma niekwestionowaną pozycję w literaturze kościelnej. Jednak okazuje się, że gdy chodzi o same te obietnice, to Stolica Apostolska w roku 1954 poddała w wątpliwość ich nadprzyrodzone pochodzenie. Oto tekst dokumentu na ten temat – po łacinie i w tłumaczeniu na angielski (i na końcu – w moim tłumaczeniu z angielskiego na polski) – który skopiowałem ze strony:
        http://www.preces-latinae.org/thesaurus/Filius/StBrigid.html

        ACTA APOSTOLICAE SEDIS
        SUPREMA SACRA CONGREGATIO S. OFFICII
        MONITUM

        In aliquibus locis divulgatum est opusculum quoddam, cui titulus „SECRETUM FELICITATIS – Quindecim orationes a Domino S. Birgittae in ecclesia S. Pauli, Romae, revelatae”, Niceae ad Varum (et alibi), variis linguis editum.

        Cum vero in eodem libello asseratur S. Birgittae quasdam promissiones a Deo fuisse factas, de quarum origine supernaturali nullo modo constat, caveant Ordinarii locorum ne licentiam concedant edendi vel denuo impremendi opuscula vel scripta quae praedictas promissiones continent.

        Datum Romae, ex Aedibus S. Officii, die 28 Ianuarii 1954.
        Marius Crovini, Supremae S. Congr. S. Officii Notarius
        __________________________________________

        Acts of the Holy See
        Congregation of the Holy Office
        Warning

        In some places, a certain little work has been disseminated called the „Secret of Happiness: 15 Prayers Revealed by the Lord to St. Bridget in the Church of St. Paul at Rome”, published at Nice and various other places in several languages.

        Since it is asserted in this pamphlet that God made to St. Bridget certain promises, whose supernatural origin in no way stands up, let local ordinaries take care not to grant permission for publishing or reprinting pamphlets or other writings which contain these aforementioned promises.

        Given at Rome, from the offices of the Holy Office, 28 , January 1954
        Marius Crovini, Notary of the Supreme Holy, Congregation of the Holy Office
        __________________________________________

        „Akta Stolicy Świętej
        Kongregacja Świętego Officium
        OSTRZEŻENIE

        W niektórych miejscowościach zostało rozpowszechnione pewne małe dziełko zatytułowane ‚Tajemnica szczęścia: 15 modlitw objawionych przez Pana św. Brygidzie w kościele św. Pawła w Rzymie’, opublikowane w Nicei i w różnych innych miejscach – w kilku językach.

        Ponieważ w tej broszurze twierdzi się, że Bóg poczynił św. Brygidzie pewne obietnice, których nadprzyrodzone pochodzenie w żaden sposób się nie broni [przed zakwestionowaniem] przy dokładnym badaniu, niech ordynariusze miejscowi zatroszczą się o to, aby nie udzielać pozwolenia na publikację lub wznowienia broszur czy innych pism, które zawierają te wyżej wymienione obietnice.

        Dane w Rzymie, z urzędów Świętego Officium, 28 stycznia 1954
        Marius Crovini, Notariusz Najwyższej Świętej Kongregacji Świętego Officium”

      • Jacek pisze:

        Gosiu
        Modlitwa to nie jest koncert życzeń.
        Nigdy nie żądaj od Boga czegokolwiek.
        Bóg słucha nas , ale tez patrzy na czystość naszego serca.
        Jeśli jesteśmy oczyszczeni kompletnie za zła,
        wtedy jest większa szansa że Bóg wysłucha nas .
        Często Bóg kieruje nasze Modlitwy na ważniejsze cele.
        Pozdrawiam z Panem Bogiem

    • magda pisze:

      Każda szczera modlitwa jest wysłuchana ale to o co na niej prosimy to już pan Bóg decyduje ,On najlepiej wie co dla nas dobre 🙂

  12. Aga A pisze:

    Jak mogę zapisać się na rekolekcje pokutne z o.Witko nie mogę znaleźć kontaktu. Za pomoc z góry dziękuję.

  13. Aga A pisze:

    Dziękuję bardzo.

  14. Witold pisze:

    Świadectwo,

    Odmawiałem w życiu trzy razy Tajemnicę Szczęścia:

    Pierwszy raz o dobrą żonę – Rezultat: mam wspaniałą żonę. Mogę powiedzieć, że jestem szczęściarzem z wzajemnością. Moja żona uważa tak samo (tez odmawiała Tajemnicę Szczęścia w tej intencji). Potwierdził to o. Antonello na rekolekcjach…. a nas widział pierwszy raz….

    Drugi raz prosiłem o Miłość do Boga. Tego się nie da opisać słowami. Powiem tylko, że każdego dnia ta relacja się pogłębia, pogłębia, pogłębia.

    Trzeci raz prosiłem o Dary Ducha Świętego: Myślę, że mogę to napisać (choć trochę się waham, czy nie będzie to ujawnienie tajemnicy spowiedzi), ponieważ powiedział to ksiądz na spowiedzi: „iż jestem obdarzony wszystkimi talentami….”

    Nie chcę aby wyglądało to że się chwalę. Moje życie nie jest usłane różami, a jeżeli już to z róż przeważają kolce :):):)

    Chciałem jedynie dać świadectw, chociaż dowiedziałem się wczoraj, że jestem poważnie chory.
    Chwała Panu. Za to tez dziękuję jak za coś miłego.

    Zostańcie z Bogiem

    • Paweł pisze:

      Za autentycznością obietnic związanych z „Tajemnicą szczęścia” zdaje się przemawiać taki oto fragment z „Kompendium wiedzy” zamieszczonego tu na stronie:
      https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2013/05/kompendium-wiedzy.pdf

      B.: Muszę jeszcze powiedzieć jak wielką wartość mają te „zakichane obrazki z
      modlitwami”. (…) Wielu ludzi o tym nie wie nigdy, tego nie czytali. Rozszerzać trzeba obrazek z modlącym się Chrystusem w Ogrójcu z kielichem, jest modlitwą, do której przywiązane są wielkie obietnice… Dalej trzeba wspomnieć o obrazku Miłosiernego Jezusa wraz z koronką do Miłosierdzia Bożego, do którego On przywiązał bardzo wielkie obietnice. (…) Jest jeszcze wiele innych podobnych małych tekstów modlitewnych na przykład; modlitwy św. Brygidy Szwedzkiej, 15 modlitw z obietnicami, obrazki Najświętszego Serca Jezusowego z obietnicami itd. (…)

      [Aby znaleźć ten fragment, w powyższym „Kompendium” trzeba najpierw kliknąć na książkę „13. Ostrzeżenie z zaświatów”, a następnie na rozdział „62. Dobre pisma i obrazki”.]

      Powyższy tekst jest tłumaczeniem z niemieckiego oryginału na język polski. Dla uzupełnienia jednak muszę dodać, że w zamieszczonym w internecie tłumaczeniu z niemieckiego oryginału na język angielski nie ma jednak wzmianki o „15 modlitwach św. Brygidy Szwedzkiej Z OBIETNICAMI”, lecz jedynie wzmianka o „obrazkach z modlitwami” św. Brygidy – oto wersja angielska powyższego fragmentu:

      B: I must also say how valuable those rotten pictures are with their prayers. (…) Many don’t know about this: up to now, they have never read about it. On the picture of the Agony of Christ, where Christ is kneeling in the Garden of Olives with the Chalice, there is a prayer to which important promises are attached. The picture and Rosary of Merciful Christ should also be referred to. Important promises are also attached to these. (…) There are many more similar pictures, for example, of St. Bridget of Sweden, and of the Sacred Heart. (…)
      http://www.tldm.org/News4/WarningsFromBeyond.1of3.htm

      • Paweł pisze:

        Może jednak to polskie tłumaczenie jest lepsze, bo wersja angielska nie jest – jak przez nieuwagę napisałem – tłumaczeniem z niemieckiego oryginału na angielski, tylko to jest tłumaczenie z francuskiego na angielski. Czyli angielska wersja jest „tłumaczeniem z tłumaczenia”, a polska wersja jest tłumaczeniem z oryginału.

    • Sylwia pisze:

      Witoldzie dzięki Ci za to świadectwo. Widzisz Pan Bóg ma dla nas wszystkich plan. On Pokazał Ci jak ważny jesteś dla Niego. Te wszystkie talenty które Ci zsyła są tego utwierdzeniem. Wierzę że wygrasz bitwę z chorobą, ” Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? ” (Rz 8).

    • wobroniewiary pisze:

      Jeżeli chcesz Mnie naśladować,
      To weź swój krzyż na każdy dzień
      I chodź ze Mną zbawiać świat….

      Masz moją modlitwę, naszą, wszystkich czytelników, przez naszą Różę Różańcową

  15. magda pisze:

    Przecież mówimy Pośredniczko nasza Maryjo 🙂 I taką też Jest u Pana…

  16. Joanna pisze:

    Jeżeli możliwe proszę o modlitwe za mojego tetę Józefa,zmarł wczoraj;
    Bóg zapłać.

  17. Regina Wojtan pisze:

    Piekne swiadectwo.

    2017-01-24 19:48 GMT-05:00 W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej :

    > wobroniewiary posted: „W tym miejscu chciałbym zwrócić się do wszystkich > chrześcijan z prośbą, by nie osądzali ortodoksyjnych Żydów za brak wiary. > Ich oczy są zasłonięte i oni naprawdę nie widzą tego, że Jeszua ha-Masziach > (Jezus Chrystus) jest obecny w wyznawanym przez nich ju” >

  18. poranna rosa pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za Szymona, chłopak miał 21 lat..pogrzeb jutro..
    Bóg zapłać

  19. AnnaSawa pisze:

    „…Moja wiara w Chrystusa przywiodła mnie do Was, do Polaków, by dać Wam świadectwo życia codziennego Żyda wierzącego w Mesjasza. Pan uczynił mnie pośrednikiem między narodem żydowskim a narodem polskim i każdym innym. To jest jakby proroczym zwiastunem pojednania i pokoju dla świata. Przyjdzie czas, że wszystko się rozjaśni. Wtedy wszystkie narody poznają Go i wypowiedzą jedno zdanie: „Pan i Król jest jeden, Jego imię jest jedno i On jest Królem całego świata”. W Nim znajdziemy odpowiedź na wszystkie pytania, na wszystkie troski….”

    Panie dziękuję Ci za brata z Izraela :). To jest niesamowity znak dla nas !!!…o tym się marzyło. Panie Ty słuchasz cichych modlitw serc naszych i myśli.
    Panie, jeśli to w Twojej woli jest, daj możliwość rozszerzania się tego świadectwa….dla całego Izraela tu na ziemi. Amen. Dzięki i Chwała PANU !!!
    Jeszua, ani batuach becha!

    • Sylwia pisze:

      AnnaSawa, tak to wspaniałe świadectwo i bardzo potrzebne nam Polakom i wszystkim na całym świecie. Pan Bóg wysłuchuje nasze modlitwy, On wie czego my potrzebujemy, zna nasze pragnienia i jeżeli są one dobre to Wie co z nimi zrobić. Wszystko jest Jego Wolą by więcej ludzi poznało Jego Miłosierdzie względem człowieka. Chwała Panu!
      Jeszua, ani batuach becha!

  20. mkm80 pisze:

    Studiował księgę Zohar i znalazł Pana Jezusa!
    Dla mnie to nieprawdopodobne świadectwo ale wierzę w nie. Jezus potrafi takie cuda czynić. Chwała Ci Panie!
    Kwestią sporną i jednak budzącą mój sprzeciw jest jakiekolwiek porównywanie Pana Jezusa do kabalistycznego „Drzewa Życia”. Z księgi Zohar mimo wszystko garściami biorą okultyści a ta księga to tylko kabalistyczno-mistyczny komentarz do Tory…

    • Sylwia pisze:

      mkm80, ja wprawdzie nie wiedziałam dokładnie co to Księga Zohar, dopiero po Twoim komentarzu poszukałam info na ten temat, tak zgadza się się wykorzystywana jest w kabale itd. Ale wydaje mi się że porównanie Pana Jezusa do drzewa Życia jest pięknym przykładem ,gdyż to On jest Żywą Wodą której pragniemy. Nie wchodząc oczywiście w treść którą mogą wykorzystywać okultyści itd.
      Wydaje mi się że ważne jest to co piszący świadectwo miał na myśli, że każdy z nas ma takie klapki na oczach i musi otworzyć je w pewnym momencie. To się tyczy nie tylko Żydów ale i nas.
      Tak masz rację, Pan Jezus czyni wspaniałe cuda by pokazać nam to że On jest w każdym człowieku i że każdy z nas może Go odkryć w sobie.

      • mkm80 pisze:

        Sylwio, mi się bardzo nie podoba nazywanie Jezusa „Drzewem Życia” więc nie do końca zgadzam się z Tobą.
        Uważam za cud, że ktoś z tego kręgu duchowości może odkryć Jezusa Chrystusa.
        Ostrzegamy przed zagrożeniami duchowymi tak mocno, że niektórzy boją się robić inhalacji (bo to aromaterapia), mówimy, żeby nie czytać Sagi Lodu czy prozy Sapkowskiego, serie o Harrym Potterze są palone w piecach, sploty shamballi uważamy za szatanistyczne a jakaś Pani boi się kupować materiał na wyrób Różaniaca bo sklep ma dziwne materiały a Jezus jest „Drzewem Życia”?!? Więc wyjaśnijmy sobie:
        Sefer ha-Zohar al ha-Torah – Księga Blasku Prawa – czyli nasza Księga Zohar nie jest wykorzystywana w kabale, to jest podręcznik kabały a od czasu tłumaczenia wydanego przez barona Rosenrotha (gdzieś koło 1700 roku, nie pamiętam) jest również istotnym elementem europejskiej magii. Duchowość tej księgi to przede wszyskim: gematria, temurah i notarikon – vulgo: numerologia oraz „ciekawe” traktaty o królestwie Światłości i królestwie Ciemności oraz współżyjących (mających stosunek) ze sobą tam bogów w powstaci żeńskiej i męskiej. Nie da się w żaden sposób połączyć Jezusa Chrystusa z rozumianym tam Drzewem Życia! Syn Boga Żywego i Jedyny Zbawiciel człowieka to nie żadne tam drzewo życia! Chyba, że faktycznie, jak twierdzą wszyscy badacze tej strony duchowości żydowskiej, Bóg stworzył świat po kilku nieudanych próbach, wszystko co realne jest nieprzemijalne, oraz dusze wędrują od ciała do ciała, dopiero potem i na tym gruncie wyrasta Drzewo Życia i dziesięć boskich emanacji. A Maryja, Przenajświętsza Dziewica i nasza Królowa to kto? Kabalistyczna imma (wybacz mi Matko!)?
        Bardzo, ale to bardzo blisko im byli (są) gnostycy chrześcijańscy. Wielu chrześcijańskich mędrców było zafascynowanych tą księgą (wystarczy wspomnieć Ramona Lulle czy Giovannego Pico della Mirandole). To nie tak. Prawdę o Chrystusie i Maryji głosi Biblia a nie księga rabina powstała w XIII wieku.
        Zresztą to dużo mówi nam o dzisiejszym stanie duchowości żydowskiej, która większość czasu poświęca mistyczno-filozoficznemu komentarzowi do Tory niż samemu Pięcioksięgu. (Skąd my to znamy, u nas jest tak samo)
        Szczególnie dobrze widać po dzisiejszych chasydach śpiewających i tańczących w rytm kabalistycznych zaklęć i którzy wierzą w niezachwianą prawdę proroczych zagadek i przepowiedni wygłaszanych im przez cadyków.
        Stąd ta trudność w odkryciu Jezusa przez naszych Braci. A jest to naród wybrany! Jak oni potrafią wielbić Boga! Nikt tak nie umie. Nawet charyzmatyk katolicki daleko jest od przeciętnego Żyda. Pozostań w pokoju Bożym Sylwio.

        • Sylwia pisze:

          mKm80
          Dopiero dziś odczytałam Twoją wiadomość. Cóż wydaje mi się że masz rację, wiesz być może wynikało to z mojej niewiedzy na temat tej Księgi.
          Więc co do Drzewa Życia masz poniekąd rację, bo przeglądając Słowo Boże natknęłam się na Przypowieść Pana Jezusa skierowaną w innym kontekście. Sam Pan Jezus Królestwo Boże porównuje do Drzewa :

          (Mk 4,26-34)
          Jezus mówił do tłumów: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli /ją/ rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

          Więc to mi wyjaśniło że to Właśnie Królestwo Boże to drzewem Życia w kontekście zebrania dobrego plonu i później kiełkowania i wyrastania a potem ochrony pod Jego gałęziami. Więc to mi w sumie wyjaśnia iż porównanie które tutaj użyto jest nie do Końca trafione. Oczywiście chodzi mi o porównanie piszącego świadectwo.

          Ale Drzewem Życia możemy też nazwać Krzyż Pana Jezusa, dlaczego?. Bo ten Krzyż pokazuje nam, iż przez Cierpienie Pana Jezusa mamy otwartą drogę do zbawienia. Mamy brać swój Krzyż na ramiona i dźwigać go do ostatnich dni swego życia, razem z Jezusem. To Krzyż jest Drzewem Życia i zarazem Śmierci. Więc poniekąd rozumem trochę pogląd Żyda piszącego Świadectwo. Być może to porównanie w tym świadectwie się właśnie do tego odnosiło. Ale z drugiej strony rozumiem twe stanowisko. Bo faktycznie wiele wierzeń kabalistycznych itp. głosi inny pogląd na ten temat.
          Zobacz znalazłam ciekawy artykuł w Miesięczniku Niedziela:

          „Drzewo Życia”
          Pierwsi chrześcijanie mieli nie lada kłopot z wytłumaczeniem poganom, dlaczego wierzą w ukrzyżowanego Boga. Mieli problem z jawnym powołaniem się na krzyż, ponieważ dla świata judaistycznego i grecko-pogańskiego, w którym żyli, krzyż był skandalem i głupstwem. Na krzyżu wieszano zbrodniarzy; śmierć na krzyżu należała do najbardziej haniebnych i okrutnych.

          Dramatycznym echem zetknięcia się znaku krzyża z judaizmem i pogaństwem są słowa św. Pawła z pierwszego listu do Koryntian: „Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (1,22). Można wyobrazić sobie, do jakiego stopnia przepowiadanie tajemnicy krzyża mogło wywoływać nieporozumienia i być powodem odrzucenia Ewangelii.
          Pierwszym graficznym przedstawieniem krzyża Jezusa Chrystusa jest słynny, satyryczny obraz, odkryty przez archeologów na Wzgórzu Palatyńskim w Rzymie. Znaleźli oni wydrapany na ścianie rysunek, datowany na drugi wiek po Chrystusie. Przedstawia on krzyż, na którym wisi człowiek z oślą głową. Obok stoi ludzka postać, która w modlitewnym geście wyciąga ręce w kierunku tego krzyża. Niżej widnieje napis w języku greckim: „Anexamenos modli się do swojego Boga”. Ten Bóg na krzyżu to osioł. Głupim osłem jest również Anexamenos i wszyscy chrześcijanie, modląc się do Boga, który pozwolił się ukrzyżować. Na tym rysunku krzyż Chrystusa – znak zbawienia dla chrześcijan – jest przedmiotem drwin i pogardy.
          Tymczasem Paweł mówi bardzo wyraźnie: „My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, (który) dla tych, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, (jest) Chrystusem, mocą i mądrością Bożą” (1 Kor 1, 23-24).
          Dla chrześcijan krzyż nie jest znakiem słabości, lecz mocy. To, co inni poczytują za głupotę, jest dla nas znakiem mocy Boga. Krzyż jest znakiem życia, zwycięstwa nad śmiercią, które odniósł Boży Syn. To, co widziane z zewnątrz może wydawać się znakiem bezradności Boga, jest dla nas dowodem Bożej wszechmocy. Krzyż jest zrozumiały w świetle zmartwychwstania Chrystusa, czyli zwycięstwa życia nad śmiercią. Bóg jest życiem!
          Widziałem obraz przedstawiający krzyż wycięty w pniu drzewa. Pozornie ten pień jest już martwy. Jednak kiedy przyjrzeć mu się dokładniej, dostrzeże się, że zarówno pień, jak i wycięty w nim krzyż mają zalążki nowych gałązek. W nich jest zapowiedź nowego życia. Na wiosnę pojawi się na pniu delikatna zieleń. W lecie zieleń otoczy krzyż, może nawet całkowicie go zasłoni.
          To jest wielkanocna nadzieja, będąca podstawą naszej wiary. Chrześcijanie nie wierzą w krzyż będący znakiem klęski, czyli końca życia. Wierzą w znak, z którego życie wyrasta. Z tej racji noszą na piersi krzyż – znak zwycięstwa nad śmiercią.
          Artyści przedstawiają krzyż na niezliczone sposoby, ponieważ nic tak silnie nie mówi o życiu jak krzyż, na którym umarł Chrystus.
          Wielu współczesnych sądzi, że krzyż nie współbrzmi z ludycznym stylem życia dzisiejszej społeczności. Mówią, że jest on znakiem śmierci i zakłóca radość życia. Dla chrześcijan ma on przeciwne znaczenie: krzyż głosi życie, które jest silniejsze niż śmierć! Dlatego krzyże jako znaki życia stawiamy na grobach czy w miejscach nieszczęśliwych wypadków i w ten sposób wyznajemy Chrystusa, który na krzyżu zwyciężył i obdarza nas życiem. Krzyż głosi życie. Jest drzewem życia.

          Dziękuję ci za wyjaśnienia i teraz rozumiem. Pozdrawiam serdecznie.
          http://www.niedziela.pl/artykul/19564/nd/Oto-Drzewo-Zycia

  21. Sylwia pisze:

    Może ktoś mi wytłumaczy albo pocieszy dlaczego tak się stało, a mianowicie….. Gdy zaczęłam odmawiać różaniec za mojego męża to po 9 miesiącach zachorował na nowotwór i po miesiącu zmarł. W małżeństwie mojej córki nie układało się najlepiej więc po śmierci męża przystąpiłem do modlitwy róży różańcowej za dzieci i co się okazało? Po 9 miesiącach odmawiania córka wróciła do mojego domu z zamiarem definitywnego rozstania się z mężem. Czy to wola Boga?

    • mkm80 pisze:

      +++
      Sylwia, trzymaj się. Zapewniam Cię o wielkim moim modlitewnym wsparciu dla Ciebie.

    • Rektor pisze:

      Nie chciałbym i absolutnie nie czuję się tu w roli tłumacza, ale pamiętaj, że Wola Boża może i często jest inna niż nasza bo Bóg widzi dalej i szerzej. Najważniejsze jest zbawienie a nie zdrowie czy powodzenie. Może np dzięki chorobie i wartości cierpienia zasługujemy sobie na zbawienie właśnie (czyli znowu „może” bez tego byłoby to niemożliwe? „Może własnie to wymodliłaś? – Maria Simma o duszach czyśccowych). Bóg jak dobrze pamiętam chyba z Dialogu o Opatrzności Bożej – Katarzyny ze Sieny – zabiera człowieka w najodpowiedniejszym momencie życia w trosce o jego zbawienie. Stąd „być może” wiele przypadków ludzi, którzy wcześnie odchodzą a są w powszechnym mniemaniu „dobrzy” w przeciwieństwie do np jawnego grzesznika, który żyje długo i Pan czego na jego nawrócenie. Nie wiem czy choć trochę pomogłem, ale taki miałem zamiar…

    • Sylwia pisze:

      Sylwio nie wiemy jaką Wolę ma Bóg, czasem to z naszej perspektywy wygląda inaczej. Czasem musi wiele lat, miesięcy upłynąć by zrozumieć to wszystko. Może porozmawiaj o tym z Kapłanem? może jakieś wyjaśnienie się znajdzie. Ale nie ustawaj w modlitwie mimo tego co Cię spotkało. Ja zaś ofiaruję Ci modlitwę..+++

  22. Justyna pisze:

    Szczęść Boże! Chciałabym podać wszystkim czytelnikom link: http://aros.pl/autor/Alicja+Lenczewska/0. Przez kilka najbliższych dni-można nabyc obie książki w atrakcyjnej cenie. Miłej lektury!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s