Ks. Adam Skwarczyński: Pouczenia Jezusa i NMP dla mistyków na temat Mszy Świętej

Uczestnicząc we Mszy świętej należy odłożyć wszelkie prywatne modlitwy, choćby najpiękniejsze, i modlić się z Kościołem w Świętych Obcowaniu. Modlimy się razem z kapłanem, z Kościołem, z Chrystusem

MIŁOSIERDZIE BOŻE W EUCHARYSTYCZNEJ OFIERZE CHRYSTUSA

     Znany teolog, jezuita Kasper Dometer, zamieszcza w jednym ze swoich artykułów pouczenia, jakie Jezus i Maryja przekazują wybranym duszom na temat Mszy świętej.

     Jezus: „Miłość ofiarna jest największą miłością, dlatego też Najświętsza Ofiara Mszy świętej jest największą ofiarą na ziemi, ponieważ jest ustawicznie składającym Ofiarę Chrystusem. Zatem mówię ci: jeśli jesteś obecny przy tej Ofierze, ma to znacznie większą wartość, niż gdybyś cały dzień klęczał przed Tabernakulum. Oczywiście możesz i tam modlić się, wielbić i kochać, ale podczas Ofiary Mszy świętej możesz współofiarować i zostać współofiarowanym. Tę wielką różnicę zna tylko dusza kochająca”.

     Matka Boża: „Dziecko Moje, największy i najświętszy widok dla całego Nieba to Msza święta. Gdy kapłan przystępuje do ołtarza, błogosławi go Mój Boski Syn. Święci Aniołowie otaczają ołtarz. Również Ja stoję u boku ołtarza, jak to już widziałeś. Tak, gdyby ludzie mogli to wszystko widzieć, nikt by lekkomyślnie nie opuszczał Mszy świętej. Dlatego bądź zawsze skupiony i siłą woli na wszystkich obecny”.

     Jezus: „Nie można przyjęcia Mnie do serca w Hostii Świętej porównywać z żadną ziemską wartością. Aniołowie nigdy tego szczęścia nie mieli, Święci opuściliby natychmiast Niebo, gdyby mogli jeszcze raz go doznać”. Podobnie wypowiadał się wielki stygmatyk, św. o. Pio.

     Matka Boża: „Dla duszy miłującej Boga nic nie ma większej wartości niż przyjęcie Mego Boskiego Syna w Komunii świętej. Taka dusza trwa już od wczesnego ranka w oczekiwaniu. Przy każdej Komunii świętej dokonuje się jakby wcielenie Jezusa w tej duszy. O, gdyby ludzie poznali tę wielką łaskę! Moje dziecko, jak bardzo Mój Boski Syn pragnie znaleźć mieszkanie w sercach ludzkich!

     Mój Oblubieniec, Józef, wylał wiele łez, ponieważ nie było dla nas miejsca w żadnej gospodzie. Ja natomiast czułam zupełnie inny ból: widziałam wszystkich ludzi, aż po dzień dzisiejszy, nieprzyjmujących Mego Boskiego Syna w Komunii świętej”.

     Jezus: „Moje dziecko, zanim przystąpisz do Mego Stołu, ofiaruj Mi zawsze ową Wielką Boleść Mojej Matki, jaką Ona znosiła z Mojego powodu oraz wszystkie Jej Łzy, jakie wylała dla Mnie, jako zadośćuczynienie za twoje niedoskonałości, a wówczas wszystko będzie naprawione.

     Jeżeli przyjmujesz Mnie w Komunii świętej ZA WSZYSTKICH, wtedy mogę działać WE WSZYSTKICH, chociaż ty, Moje dziecko, tego pojąć nie możesz”.

     Matka Boża (powiedziała po Komunii świętej): „Ty niesiesz teraz Jezusa w swoim sercu, jak Ja Go niosłam pod Moim sercem. Uważasz siebie za niegodną, wobec tego Ja daruję ci całą Moją miłość i kochaj Go teraz we Mnie Moją miłością. I ty także możesz wracać do Stołu Bożego z taką radością, z jaką Ja szłam do Elżbiety – masz to samo szczęście. Bądź tylko zawsze skupiona, całkowicie zjednoczona ze Mną wobec Trójcy Przenajświętszej”.

     Jezus: „Jak mogłaby twoja ludzka natura pojąć to co nieskończone? Kiedy przychodzę do ciebie w Komunii świętej, ty bierzesz Mnie, jak ci się wydaje, w posiadanie. Jednak w rzeczywistości to Ja biorę ciebie w Siebie i obejmuję twoje człowieczeństwo… Tak, potrafię stać się zupełnie małym, aby w ciebie wniknąć, ale musisz wiedzieć, że jednak pozostaję Nieskończony. Wiedz także, że z twojej słabości, gdy połączy się z Moją Boskością, mogę uczynić coś niezwykłego”.

     Święty Leon powiada: „Nie co innego sprawia uczestnictwo w Ciele i Krwi Chrystusa, jak właśnie to, że się przemieniamy w To co posiadamy”.

JAKI JEST MÓJ UDZIAŁ W OFIERZE MSZY ŚWIĘTEJ?

     Święty Jan Chryzostom powiada, że Msza święta sprawia radość całemu Niebu, bardzo pokrzepia wszystkie dusze w czyśćcu cierpiące, sprowadza na ziemię wszystkie błogosławieństwa, a Bogu przynosi więcej chwały, niż cierpienie wszystkich męczenników, niż życie pokutne wszystkich pokutników, niż wszystkie łzy, jakie wylali od początku świata, niż wszystko to, co jeszcze do końca wieków czynić będą. Te wszystkie poczynania są tylko ludzkimi, natomiast Msza święta jest Dziełem Bożym. Męczeństwo jest niczym w porównaniu z Mszą świętą – przez męczeństwo składa człowiek Bogu swoje życie w ofierze, natomiast we Mszy świętej Bóg‑Człowiek daje Swoje Ciało i Swoją Krew Bogu Ojcu w ofierze za człowieka. „Uczestnictwo we Mszy świętej to największy czyn, jakiego możemy dokonać”, powiada święty Proboszcz z Ars.

     Mój czynny udział we Mszy świętej polega na składaniu wraz z kapłanem ofiary z własnego życia, z własnej woli, pragnień, z jakiegoś bodaj małego umartwienia, fizycznego czy moralnego cierpienia – a wszystko razem z Chrystusem, przez Chrystusa i w Chrystusie. Pamiętajmy o tym, że jeżeli chcemy mieć udział w owocach Ofiary Krzyżowej Chrystusa, musimy samych siebie współofiarować, gdyż to, co nie jest ofiarowane, nie jest przeistoczone! Dlatego też odchodzi tak wiele dusz ze Mszy świętej z pustymi rękami. Kropla wody, którą kapłan wpuszcza do wina, z którym się ona łączy, symbolizuje nasze współofiarowanie. A przy Komunii świętej będziemy tak zatopieni w Jezusie, jak ta kropla wody w winie. Wino oznacza Chrystusa, woda przedstawia ludzkość.

     To uczestnictwo we Mszy świętej jest darem niezmierzonego Miłosierdzia Bożego, darem prawie niepojętym dla ludzkiego rozumu, darem nieocenionym, ale i o skutku niecodziennym. Już w drodze do kościoła przygotowujemy się w skupieniu na to spotkanie z Bogiem.

     Uczestnicząc we Mszy świętej należy odłożyć wszelkie prywatne modlitwy, choćby najpiękniejsze, i modlić się z Kościołem w Świętych Obcowaniu. Modlimy się razem z kapłanem, z Kościołem, z Chrystusem.

     Możemy modlić się: Przyjmij, Ojcze Niebieski, mnie samego ze wszystkim, czym jestem i co posiadam. Czyń ze mną co chcesz. Chcę być wyłącznie małą hostią, która teraz spoczywa w rękach Twego syna, aby stać się całkowicie ofiarą. Nie dozwól, bym coś z tego cofnął.

     Jak wielką wagę ma codzienne ofiarowanie się, świadczy prezent Pana Jezusa, dany pewnej meksykańskiej zakonnicy nazwiskiem Partavez, która dnia 12 XII była na audiencji u papieża Pawła VI. Tym Jezusowym prezentem była następująca modlitwa, która uzyskała aprobatę miejscowej władzy Kościoła: Moje codzienne ofiarowanie się.

     Przedwieczny Ojcze, przez najczystsze ręce Maryi wkładam do kielicha, który dziś każdy kapłan podnosi nad ołtarzem, moje myśli, moją pracę, moje trudy i cierpienia, moją teraźniejszość, moją przyszłość, moją przeszłość, wszystkie moje grzechy, moich drogich bliskich, wszystkie dusze na świecie, dusze zmarłych i samą śmierć. Ofiaruję Ci każde uderzenie mego serca, każdy oddech, każdy krok, każdy głód z tym pragnieniem, by wszystkie one zostały przez Ciebie przemienione w taką samą ilość aktów miłości jako zadośćuczynienie za grzechy świata. Spraw, by mój dzień, w zjednoczeniu z Synem Twoim Jezusem Chrystusem, był nieustanną mszą, stałą ofiarą, nieprzerwaną komunią, by dać zadośćuczynienie Twej Boskiej sprawiedliwości. Amen. (Imprimatur: Meksyk, 28 XII 1978 r.)

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

74 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: Pouczenia Jezusa i NMP dla mistyków na temat Mszy Świętej

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. Aga S. pisze:

    TAJEMNICA MSZY ŚWIĘTEJ

    Catalina Rivas

    Jest to świadectwo, które muszę i chcę dać całemu światu dla większej chwały Bożej i dla zbawienia tych, którzy chcą otworzyć serca Panu. Także po to, by wiele osób konsekrowanych Bogu na nowo roznieciło w sobie ogień miłości do Chrystusa; niektórzy z nich mają ręce posiadające władzę, by uobecniać Go w tym świecie, tak by stał się naszym pokarmem. Dla innych, aby przełamali „praktykę rutyny” w przyjmowaniu Go i na nowo ożywili w sobie zadziwienie nad codziennym spotkaniem z Miłością. I dla moich świeckich braci i sióstr na całym świecie, aby żyli wielkodusznie tym największym Cudem: celebracją Eucharystii.

    Była to wigilia uroczystości Zwiastowania i członkowie naszej grupy przystąpili do Sakramentu Pojednania. Niektóre panie z grupy modlitewnej nie mogły tego uczynić, więc przełożyły Sakrament na następny dzień przed Mszą Świętą. Kiedy przyszłam do Kościoła przed Mszą Św. następnego dnia, trochę późno, Arcybiskup i kapłani już wychodzili z zakrystii. Dziewica Maryja powiedziała swoim słodkim kobiecym głosem, który działa na duszę:

    „Dzisiaj jest dzień nauki dla ciebie i chcę, abyś zwróciła szczególną uwagę na to, czego będziesz świadkiem. Wszystkim, czego dziś doświadczysz, masz podzielić się z całą ludzkością.”

    Byłam głęboko wzruszona, nie rozumiejąc dlaczego, ale starałam się być bardzo uważna. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, był chór pięknych głosów, który śpiewał jakby z oddali. Na chwilę muzyka przybliżała się, a następnie oddalała jak odgłos wiatru. Arcybiskup rozpoczął Mszę Świętą, i gdy doszedł do Aktu Pokuty, Najświętsza Dziewica powiedziała:

    „Z głębi serca proś Pana o przebaczenie swoich win, które Go obraziły. W ten sposób będziesz mogła godnie brać udział w tym przywileju, jakim jest Msza Św.”

    Przez ułamek sekundy pomyślałam: Na pewno jestem w stanie łaski Bożej; wczoraj wieczorem poszłam do spowiedzi. Matka Boża odpowiedziała:

    „Czy sądzisz, że od wczorajszego wieczoru nie obraziłaś Boga? Pozwól mi przypomnieć ci o kilku rzeczach. Kiedy wyszłaś z domu idąc tutaj, dziewczyna, która ci pomaga podeszła do ciebie i poprosiła o coś, a ty, ponieważ byłaś spóźniona, nie odpowiedziałaś jej zbyt miło. To był brak miłości z twojej strony, a ty mówisz, że nie obraziłaś Boga…? W drodze tutaj, autobus wjechał na dróżkę, którą szłaś i omal cię nie potrącił. Odniosłaś się do tego biednego człowieka w sposób nieodpowiedni, zamiast modlić się i przygotowywać do Mszy. Zabrakło ci miłości i straciłaś pokój i cierpliwość. I mówisz, że nie zraniłaś Boga? Przychodzisz w ostatniej minucie, gdy procesja celebransów już wychodzi, by celebrować Mszę Św… i zamierzasz uczestniczyć bez uprzedniego przygotowania…”

    Odpowiedziałam: „Dobrze, moja Matko, nie mów już nic więcej. Nie musisz mi przypominać więcej, bo umrę ze smutku i wstydu.”

    „Dlaczego wy wszyscy musicie przychodzić w ostatnim momencie? Powinniście przychodzić wcześniej, aby móc się pomodlić i prosić Pana, aby zesłał Swojego Ducha Świętego, który może udzielić wam pokoju i oczyścić z ducha świata, waszych kłopotów, problemów i rozproszeń, aby uzdolnić was do przeżywania tego tak świętego momentu. Jednakże, przychodzicie prawie w momencie, gdy celebracja się już zaczyna i uczestniczycie jak w zwykłym wydarzeniu bez żadnego duchowego przygotowania. Dlaczego? To jest największy z Cudów. Przychodzicie przeżywać moment, gdy Najwyższy Bóg udziela swojego największego daru i nie potraficie go docenić.”

    Tego było już dosyć. Czułam się tak źle, że miałam aż nadto, by prosić Boga o przebaczenie. Nie tylko z powodu win tego dnia, ale także za te wszystkie przypadki, kiedy podobnie jak wielu innych ludzi czekałam, kiedy kapłan skończy homilię, by wejść do kościoła. Także za te przypadki, gdy nie wiedziałam lub nie chciałam zrozumieć, co to znaczy być tutaj, i za te, kiedy moja dusza była pełna ciężkich grzechów i miałam śmiałość brać udział we Mszy Św. Była to uroczystość i miało być odmawiane Chwała. Matka Bożą powiedziała:

    „Wychwalaj i błogosław całym swoim sercem Świętą Trójcę, uznając, że jesteś jednym z Jej stworzeń.”

    Jakże inne było to Chwała! Nagle zobaczyłam siebie w odległym miejscu pełnym światła, przed Majestatem Tronu Boga. Z tak wielką miłością dziękowałam Bogu, gdy powtarzałam: „Dla Twojej wielkiej chwały, wychwalamy Cię, błogosławimy Ciebie, uwielbiamy Ciebie, oddajemy Ci chwałę, dziękujemy Ci, Panie Boże, Królu Nieba, Boże Ojcze Wszechmogący.” I przypomniałam sobie ojcowską twarz Ojca, pełną dobroci. „Panie Jezu Chryste, Jednorodzony Synu Ojca, Panie Boże, Baranku Boży, Ty gładzisz grzechy świata…” A Jezus był przede mną, z twarzą pełną łagodności i Miłosierdzia… „Bo tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy, Jezu Chryste z Duchem Świętym…” Bóg pięknej Miłości. Ten, który w tej chwili sprawił, że cała moja istota drży… I poprosiłam: „Panie, wybaw mnie od wszelkiego zła. Moje serce należy do Ciebie. Mój Boże, ześlij mi Twój pokój, żebym mogła osiągnąć jak największe korzyści z Eucharystii i żeby moje życie mogło przynieść jak najlepsze owoce. Duchu święty, przekształć mnie, działaj we mnie, prowadź mnie. O Boże, udziel mi darów, których potrzebuję, by lepiej Ci służyć!” Przyszedł czas Liturgii Słowa i Dziewica Maryja kazała mi powtarzać:

    „Panie Boże, chcę słuchać Twojego Słowa i przynieść obfity owoc. Niech Twój Święty Duch oczyści wnętrze mojego serca, aby Słowo Boże wzrastało i rozwijało się, oczyszczając moje serce, tak by było dyspozycyjne.” Matka Boża powiedziała: „Módl się w sposób następujący: (i ja powtarzałam) Panie, ofiaruję wszystko czym jestem, wszystko co posiadam, wszystko co mogę. Kładę wszystko w Twoje Ręce. Kształtuj tę małą istotę, którą jestem. Przez zasługi Twojego Syna przekształć mnie, Wszechmogący Boże. Proszę Cię za moją rodzinę, moich dobroczyńców, za każdego członka Apostolatu, za wszystkich, którzy walczą przeciwko nam, za tych, którzy polecają się moim ubogim modlitwom. Naucz mnie kłaść moje serce jakby na ziemi przed nimi, żeby mogli iść bardziej miękko. Oto jak modlili się Święci; oto jak pragnę, byście wszyscy robili.”

    Oto jak Jezus prosi nas, byśmy się modlili, żebyśmy kładli nasze serca jakby na ziemi, żeby inni nie czuli twardości, ale raczej żebyśmy łagodzili ból ich kroków. Kilka lat później czytałam książkę z modlitwami świętego, którego bardzo kocham, Jose Maria Escriva de Balaguer, i w tej książce znalazłam modlitwę podobną do tej, której nauczyła mnie Najświętsza Dziewica. Może modlitwy tego Świętego, któremu zawierzyłam siebie, podobały się Matce Bożej. Nagle zaczęły powstawać jakieś postacie, których wcześniej nie widziałam. Wyglądało to tak, jakby u boku każdej osoby obecnej w Katedrze, pojawiła się inna osoba i wkrótce cała Katedra zapełniła się młodymi pięknymi ludźmi. Byli oni ubrani w białe szaty i skierowali się do głównej nawy, a następnie podeszli do ołtarza. Matka Boża powiedziała:

    „Patrz. To są Aniołowie Stróżowie wszystkich ludzi, którzy są tutaj. To jest moment, kiedy twój Anioł Stróż zanosi twoje ofiary i prośby przed Ołtarz Boga.”

    Byłam zdumiona, bo te istoty miały tak piękne twarze, tak promieniujące, że nie można sobie tego wyobrazić. Ich oblicza były bardzo piękne, niemalże z kobiecymi rysami; budowa ciała, ręce, postawa były męskie. Ich bose stopy nie dotykały podłogi, jakby się prześlizgiwały. Procesja była bardzo piękna. Niektórzy z nich nieśli coś, jakby złote misy z czymś, co lśniło jak złociste światło. Matka Boża powiedziała:

    „To są Aniołowie Stróżowie ludzi, którzy ofiarują tę Mszę Świętą w wielu intencjach, tych którzy są świadomi co znaczy ta celebracja. Oni mają coś do ofiarowania Bogu (…) Ofiaruj siebie w tej chwili… ofiaruj swoje smutki, bóle, nadzieje, radości, prośby. Pamiętaj, ze Msza Św. ma nieskończoną wartość. Dlatego bądź hojna w ofiarowaniu i proszeniu.”

    Za pierwszymi Aniołami szli następni, którzy nie mieli niczego w rękach; szli z pustymi rękami. Maryja powiedziała:

    „To są Aniołowie ludzi, którzy są tutaj ale nigdy niczego nie ofiarują. Nie są zainteresowani tym, by przeżywać każdy moment Mszy Św. i nie mają darów, by je zanieść przed Ołtarz Boga.”

    Na końcu procesji szli inni Aniołowie, którzy byli raczej smutni, z rękami złożonymi do modlitwy, ale ze spuszczonymi oczami.

    „To są Aniołowie Stróżowie ludzi, którzy są tutaj ale nie chcą być, to znaczy ci, którzy zostali zmuszeni do przyjścia, którzy przyszli z obowiązku ale bez żadnego pragnienia uczestniczenia we Mszy Św. Aniołowie idą smutni, ponieważ nie mają nic do zaniesienia przed Ołtarz poza własnymi modlitwami. Nie zasmucajcie swojego Anioła Stróża. Proście o wiele, proście o nawrócenie grzeszników, o pokój w świecie, za waszych sąsiadów, za tych, którzy proszą was o modlitwę. Proście, proście o wiele, ale nie tylko za was samych, ale także za wszystkich. Pamiętajcie, że ofiara która najbardziej podoba się Panu jest ta, kiedy ofiarujecie siebie samych jako ofiarę całopalną, tak żeby Jezus mógł zstąpić i przekształcić was przez swoje zasługi. Co wy macie do ofiarowania Ojcu sami z siebie? Nicość i grzech. Ale ofiarowanie siebie samego złączone z zasługami Jezusa podoba się Ojcu.”

    Widok tej procesji był tak piękny, że trudno byłoby porównać go z czymkolwiek. Te wszystkie niebiańskie istoty pochylające się przed ołtarzem, niektóre zostawiające swoje ofiary na podłodze, inne prosternujące się z czołem prawie dotykającym ziemi. Skoro tylko przybyły do ołtarza, zniknęły mi z oczu. Nadszedł końcowy moment Prefacji i kiedy całe zgromadzenie mówiło: „Święty, Święty, Święty”, nagle wszystko co znajdowało się za celebransami zniknęło. Za Arcybiskupem z lewej strony tysiące aniołów ukazało się po przekątnej, mali aniołowie, wielcy aniołowie, aniołowie z dużymi skrzydłami, aniołowie z małymi skrzydłami, bez skrzydeł. Tak jak poprzedni wszyscy byli ubrani w białe szaty kapłańskie lub ministranckie. Każdy z nich ukląkł ze złożonymi rękami i pochylił głowę ze czcią. Słychać było piękną muzykę jakby wiele chórów z różnymi głosami, wszyscy śpiewali unisono razem z ludźmi: Święty, Święty, Święty… Nadszedł moment Konsekracji, najcudowniejszy z Cudów. Za Arcybiskupem z prawej strony pojawiło się mnóstwo ludzi, także po przekątnej. Byli oni ubrani w identyczne tuniki ale w kolorach pastelowych: różowych, zielonych, jasnoniebieskich, liliowych, żółtych, jednym słowem w różnych i bardzo ciepłych kolorach. Ich twarze były także jaśniejące, pełne radości. Zdawali się być w tym samym wieku. Można było zauważyć (nie potrafię powiedzieć dlaczego), że byli ludźmi w różnym wieku, ale ich twarze wyglądały jednakowo, bez zmarszczek, szczęśliwe. Wszyscy oni także uklękli na śpiew „Święty, Święty, Święty Pan…” Matka Boża powiedziała:

    „To są dusze wszystkich Świętych i błogosławionych w Niebie. Pomiędzy nimi są dusze twoich krewnych, którzy już się cieszą oglądaniem Boga.”

    Następnie zobaczyłam Ją dokładnie po prawej stronie Arcybiskupa, krok za celebransem. Była zawieszona odrobinę nad podłogą, klęcząc na jakimś bardzo solidnym przezroczystym i jednocześnie jaśniejącym materiale jakby czystej wodzie. Najświętsza Dziewica, z rękami złożonymi patrzyła z uwagą i szacunkiem na celebransa. Stamtąd mówiła do mnie, ale bez słów prosto do serca, nie patrząc na mnie:

    „Dziwi cię to, że stoję za Arcybiskupem, nieprawdaż? Tak właśnie powinno być… Z całą miłością, jaką Syn mi daje, On nie udzielił mi godności, której udzielił kapłanom; uobecniania codziennego Cudu moimi rękami, tak jak to oni robią swoimi kapłańskimi rękami. Dlatego czuję głęboki szacunek dla kapłanów i dla cudu, którego Bóg dokonuje przez nich, co skłania mnie do uklęknięcia za nimi.”

    O mój Boże, jak wielką godność, jak wielką łaskę wlewa Bóg w dusze kapłańskie, a ani my, a może niektórzy z nich także, nie jesteśmy tego świadomi. Za ołtarzem ukazały się cienie ludzi w szarych kolorach z rękami wzniesionymi. Matka Boża powiedziała:

    „To są błogosławione dusze z czyśćca, którzy czekają na wasze modlitwy, by mogły być uwolnione. Nie przestawaj modlić się za nie. Oni modlą się za was ale nie mogą modlić się za siebie. Ty masz się za nie modlić, aby pomóc im wyjść z czyśćca, aby mogli być z Bogiem i cieszyć się Nim wiecznie. Teraz to widzisz; jestem tutaj przez cały czas. Ludzie idą na pielgrzymki, szukają miejsc, gdzie się ukazałam. Jest to dobre z powodu łask, które tam otrzymają. Ale w żadnym objawieniu, w żadnym innym miejscu nie jestem bardziej obecna niż w czasie Mszy Świętej. Zawsze Mnie znajdziesz u stóp ołtarza, gdzie jest odprawiana Eucharystia. U stóp Tabernakulum, pozostaję z aniołami, ponieważ jestem zawsze z Jezusem.”

    Widzieć piękne oblicze Matki w chwili odmawiania słów „Święty, Święty, Święty…”, a także innych z promieniejącymi twarzami, rękami złożonymi, oczekującymi na cud, który się nieustannie powtarza, było przebywaniem jakby w samym niebie. I pomyśleć, że są ludzie, którzy w tym momencie mogą być rozproszeni rozmową. Boli mnie, gdy mówię, że wielu mężczyzn, więcej niż kobiet stoi ze skrzyżowanymi rękami jakby składając hołd tak jak równemu sobie. Maryja powiedziała:

    „Powiedz wszystkim, że człowiek nie jest nigdy bardziej człowiekiem niż kiedy zgina kolana przed Bogiem.”

    Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Był on człowiekiem normalnego wzrostu, ale nagle zaczął rosnąć, napełniając się światłem, nadzwyczajnym światłem koloru pomiędzy bielą i złotem, które go ogarnęło i stało się bardzo silne wokół głowy. Z tego powodu nie mogłam dostrzec rysów. Kiedy podniósł Hostię zobaczyłam Jego ręce. Na wierzchu dłoni miał jakieś znaki, z których emanowało dużo światła. To był Jezus! To On otaczał Sobą celebransa, otaczał z miłością jego ręce. W tym momencie Hostia zaczęła rosnąć i stała się wielka. Ukazała się cudowna twarz Jezusa patrzącego na swój lud. Instynktownie chciałam pochylić głowę i Matka Boża powiedziała:

    „Nie patrz w dół. Patrz w górę i kontempluj Go. Wymień z Nim spojrzenia i powtórz modlitwę z Fatimy: Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Ciebie, ufam Tobie i kocham Ciebie. Proszę, przebacz tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają, nie ufają i nie kochają Ciebie. …Przebaczenie i Miłosierdzie… A teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz i złóż hołd Królowi Królów.”

    Wypowiedziałam te słowa i wydawało się, jakbym była jedyną, na którą On patrzył z ogromnej Hostii. Ale poznałam, że w taki sposób z pełnią miłości spogląda na każdą osobę. Pochyliłam głowę czołem dotykając ziemi, jak to czynili wszyscy aniołowie i błogosławieni z nieba. Przez ułamek sekundy dziwiłam się, jak Jezus przybrał ciało celebransa i jednocześnie był w środku Hostii. Kiedy celebrans położył Hostię, wrócił do normalnych rozmiarów. Łzy płynęły z moich oczu; nie mogłam wyjść z podziwu. Za chwilę Arcybiskup wypowiedział słowa Konsekracji nad winem, i gdy słowa były wymawiane, ukazało się światło z nieba w tle. Ściany i sufit kościoła zniknęły. Wszędzie była ciemność poza błyszczącym światłem z ołtarza. Nagle zobaczyłam zawieszonego w powietrzu Ukrzyżowanego Jezusa. Widziałam Go od głowy do dolnej części piersi. Belka krzyża była podtrzymywana przez jakieś duże, silne ręce. Ze środka tego jasnego światła wyszło małe światełko podobne do lśniącego małego gołębia, który przefrunął szybko nad kościołem. Spoczął na lewym ramieniu Arcybiskupa, który dalej ukazywał się jako Jezus. Mogłam rozpoznać Jego długie włosy, jaśniejące rany i ogromne ciało, ale nie mogłam dostrzec twarzy. W górze był Ukrzyżowany Jezus, z głową opartą na prawym ramieniu. Mogłam kontemplować Jego twarz, zbite ramiona i poszarpane ciało. Po prawej stronie klatki piersiowej miał ranę, z której tryskała krew w kierunku lewej strony, a na prawo coś, co wyglądało jak woda, ale było bardzo błyszczące. Wyglądało to bardziej jak strumienie światła wychodzące w kierunku wierzących i poruszające się w prawo i w lewo. Byłam zdumiona ilością Krwi, która spływała do kielicha. Myślałam, że się przeleje i zabarwi cały ołtarz, ale ani jedna kropla się nie rozlała. W tym momencie Maryja powiedziała:

    „To jest cud nad cudami. Powiedziałam ci przedtem, że Bóg nie jest ograniczony ani czasem ani przestrzenią. W chwili Konsekracji, całe zgromadzenie jest zabierane do stóp Kalwarii w chwili krzyżowania Jezusa.”

    Czy ktokolwiek może to sobie wyobrazić? Moje oczy tego nie mogą dostrzec, ale my wszyscy jesteśmy tam w momencie, gdy krzyżują Jezusa. A On prosi Ojca o przebaczenie nie tylko dla tych, którzy Go zabili, ale także o przebaczenie wszystkich naszych grzechów: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” Od tego dnia nie dbam o to, że świat sądzi iż jestem szalona, ale proszę każdego, żeby uklęknął i próbował żyć z całego serca, z całą wrażliwością, na którą go stać, przywilejem, który daje nam Bóg. Kiedy mieliśmy odmawiać Ojcze Nasz, Pan przemówił po raz pierwszy w czasie celebracji:

    „Poczekaj, chcę, żebyś się modliła z największą głębią do jakiej jesteś zdolna. W tej chwili przypomnij sobie osobę lub osoby, które wyrządziły ci wielką krzywdę w ciągu życia, tak żebyś je serdecznie uścisnęła i powiedziała im z serca: „W Imię Jezusa przebaczam wam i życzę wam pokoju. W Imię Jezusa proszę was o przebaczenie i życzenie mi pokoju. Jeśli osoba jest godna pokoju, otrzyma go i poczuje się lepiej. Jeśli osoba nie jest zdolna otworzyć się na ten pokój, wróci on do twojego serca. Nie chcę, żebyś otrzymywała lub ofiarowała pokój, gdy nie jesteś zdolna przebaczyć i pierwsza odczuć go w swoim sercu.”(…)”Uważaj na to, co robisz”, kontynuował Pan, „powtarzasz w Ojcze Nasz: przebacz nam nasze winy, jako i my przebaczamy tym, którzy zawinili względem nas. Jeśli jesteś zdolna przebaczyć, ale nie zapomnieć, jak niektórzy mówią, stawiasz warunki przebaczeniu Boga. Mówisz: Przebaczasz mi tylko tak jak ja jestem zdolna przebaczyć, ale nie więcej.”

    Nie wiem, jak wytłumaczyć swój ból, jak bardzo możemy ranić Boga. I jak bardzo możemy ranić siebie samych przez tyle urazów, złych uczuć i niepochlebnych rzeczy, które rodzą się z naszych uprzedzeń i nadwrażliwości. Przebaczyłam; przebaczyłam z serca i poprosiłam o przebaczenie wszystkich ludzi, których zraniłam kiedykolwiek, aby odczuć pokój Boży. Celebrans powiedział, „obdarz nas pokojem i jednością…”a następnie, „pokój Pański niech będzie z wami wszystkimi.” Nagle zobaczyłam, że pomiędzy niektórymi (nie wszystkimi) ludźmi, którzy się ściskali, pojawiło się bardzo intensywne jasne światło. Wiedziałam, że to był Jezus i prawie że rzuciłam się, by uścisnąć osobę obok mnie. Naprawdę mogłam odczuć uścisk Pana w tym świetle. To On mnie uścisnął udzielając mi swojego pokoju, ponieważ w tym momencie byłam zdolna przebaczyć i usunąć z serca cały żal do innych. Tego właśnie chce Jezus, by dzielić się tą chwila radości, biorąc nas w objęcia i życząc nam swojego pokoju. Nadeszła chwila Komunii kapłańskiej. Ponownie zobaczyłam wszystkich kapłanów obok Arcybiskupa. Kiedy on przyjął Komunię Świętą, Maryja powiedziała:

    „To jest chwila na modlitwę za celebransa i kapłanów, którzy mu towarzyszą. Powtarzaj razem ze Mną: „Boże, błogosław im, uświęcaj ich, pomagaj im, oczyszczaj ich, kochaj ich, troszcz się o nich i wspieraj ich swoją miłością. Pamiętaj o wszystkich kapłanach świata, módl się za wszystkie dusze konsekrowane…”

    Drodzy bracia i siostry, to jest moment, w którym powinniśmy modlić się za nich, bo oni są Kościołem tak jak i my, świeccy. Wiele razy my, świeccy, żądamy tak wiele od kapłanów, ale nie jesteśmy zdolni modlić się za nich, niezdolni zrozumieć, że oni są ludźmi, niezdolni zrozumieć i docenić samotności, która często towarzyszy kapłanowi. Powinniśmy zrozumieć, że kapłani są ludźmi tak jak my i że potrzebują być zrozumiani, otoczeni opieką. Potrzebują naszego uczucia i uwagi, ponieważ oddają swoje życie za każdego z nas jak Jezus, przez bycie konsekrowanymi dla Niego. Pan Bóg chce, żeby lud, który mu powierzył, modlił się i pomagał w uświęcaniu Pasterza. Pewnego dnia, gdy będziemy już po drugiej stronie, zrozumiemy cuda, które Pan zdziałał, dając nam kapłanów, którzy pomagają nam zbawiać nasze dusze. Ludzie zaczęli wychodzić z ławek do Komunii. Nadeszła wielka chwila spotkania. Pan powiedział do mnie: „Poczekaj chwilę; Chcę, żebyś coś zobaczyła…” Poruszona wewnętrznym impulsem podniosłam wzrok na osobę, która miała przyjąć Komunię Świętą na język z rąk kapłana. Spostrzegłam, że to była jedna z pań z naszej grupy, która poprzedniego wieczoru nie mogła pójść do spowiedzi, ale dziś rano uczyniła to przed Mszą Świętą. Kiedy kapłan położył Świętą Hostię na jej języku, błysk złocistego światła przeszedł przez tę osobę, najpierw przez plecy, następnie otaczając ją z tyłu, wokół ramion, a na końcu wokół głowy. Pan powiedział:

    „Oto jak się cieszę obejmując duszę, która przychodzi z czystym sercem, by Mnie przyjąć.”

    Ton głosu Jezusa był tonem szczęśliwego człowieka. Byłam zdumiona widząc moją przyjaciółkę wracającą do ławki otoczoną światłem, w uścisku Pana. Pomyślałam o cudzie, który tracimy wiele razy, przyjmując Jezusa z małymi lub wielkimi winami, podczas gdy powinno być to święto. Wiele razy mówimy, że nie ma kapłanów, do których można pójść do spowiedzi w jakimś momencie. Ale problem nie jest w tym, by się móc powiadać, ale w naszej łatwości ponownego wpadania w zło. Z drugiej strony w ten sam sposób, w jaki szukamy pięknego salonu, a mężczyźni fryzjera, gdy urządzamy przyjęcie, musimy także podjąć wysiłek poszukania kapłana, gdy potrzebujemy usunąć brud z nas samych. Nie możemy śmiało przyjmować Jezusa w momencie, gdy nasze serce pełne jest brzydkich rzeczy. Kiedy poszłam przyjąć Komunię, Jezus powiedział do mnie:

    „Ostatnia Wieczerza była momentem największej intymności z Moimi bliskimi. W czasie tej godziny miłości, ustanowiłem to, co mogło być uważane za akt szaleństwa w oczach ludzi, uczynienie Siebie więźniem Miłości. Ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca wieków, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, żebyście pozostali sierotami, wy, których ukochałem bardziej niż własne życie.”

    Otrzymałam Hostię, która miała inny smak. Było to połączenie krwi i kadzidła, poczułam się całkowicie pochłonięta. Czułam tak wielką miłość, że łzy spływały mi po policzkach i nie mogłam ich powstrzymać. Kiedy wróciłam na swoje miejsce, gdy klęczałam, Pan powiedział: „Posłuchaj…” Chwilę później usłyszałam modlitwy pani, która siedziała przede mną i która właśnie przyjęła Komunię Świętą. To co mówiła nie otwierając ust brzmiało mniej więcej tak: „Panie, pamiętaj, że jest koniec miesiąca i my nie mamy pieniędzy, by zapłacić za czynsz, opłaty za samochód i szkołę dzieci. Musisz coś zrobić, by mi pomóc… Proszę, spraw, by mój mąż nie pił tak dużo. Nie mogę już wytrzymać jego upijania się tak często i mój najmłodszy syn będzie powtarzał znowu rok, jeśli mu nie pomożesz. On ma egzaminy w tym tygodniu… I nie zapomnij o naszej sąsiadce, która musi się przenieść. Niech ona zrobi to zaraz. Nie mogę już dłużej jej znieść… etc. etc.” Następnie Arcybiskup powiedział: „Módlmy się,” i całe zgromadzenie powstało na końcową modlitwę. Jezus powiedział ze smutkiem:

    „Czy zwróciłaś uwagę na jej modlitwę? Ani przez chwilę nie powiedziała mi, że Mnie kocha. Ani przez chwilę nie podziękowała Mi za dar, którego jej w tym celu, aby ją podnieść do Mnie. Ani przez chwilę nie powiedziała: dziękuję Ci, Panie. To była litania próśb… i tak jest prawie ze wszystkimi, którzy Mnie przyjmują.” (…) „Umarłem z miłości i zmartwychwstałem. Z miłości czekam na każdego z was i z miłości pozostaję z wami. Ale wy nie zdajecie sobie sprawy, że potrzebuję waszej miłości. Pamiętaj, że jestem Żebrakiem Miłości w tej wzniosłej dla duszy godzinie.”

    Czy zdajecie sobie sprawę, że On, Miłość żebrze o naszą miłość i my Mu jej nie dajemy? Co więcej, unikamy tego spotkania z Miłością ponad inne miłości, z jedyną miłością, która daje się w nieustannej ofierze. Kiedy celebrans miał udzielić błogosławieństwa, Matka Boża powiedziała:

    „Bądź uważna, staraj się… Robisz jakiś stary znak zamiast znaku Krzyża. Pamiętaj, że to błogosławieństwo może być ostatnie, jakie otrzymujesz z rąk kapłana. Nie wiesz, gdy stąd odchodzisz, czy umrzesz czy nie. Nie wiesz, czy będziesz miała możliwość otrzymać błogosławieństwo od innego kapłana. Te konsekrowane ręce udzielają ci błogosławieństwa w Imię Trójcy Przenajświętszej. Dlatego czyń znak Krzyża z szacunkiem jakby to było ostatni raz w twoim życiu.”

    Jak bardzo brakuje nam zrozumienia i uczestnictwa w codziennej Mszy Świętej! Dlaczego by nie zacząć dnia pół godziny wcześniej i pójść na Mszę Świętą i otrzymać wszystkie błogosławieństwa, które Pan chce na nas zlać? Jestem świadoma, że z powodu obowiązków nie każdy może uczestniczyć w codziennej Mszy, ale przynajmniej dwa lub trzy razy w tygodniu. Tak wielu opuszcza Mszę Świętą w niedziele za najmniejszą wymówką, że mają dziecko, lub dwoje lub dziesięcioro dzieci, i dlatego nie mogą pójść na Mszę Świętą. Jak sobie ludzie poradzą, skoro mają inne ważne zobowiązania? Niech zabiorą wszystkie dzieci, lub niech idą na zmianę, mąż na jedną godzinę, żona na inną, ale niech spełnią swój obowiązek przed Bogiem. Mamy czas na studium, na pracę, na rozrywkę, odpoczynek, ale NIE MAMY CZASU, BY PRZYNAJMNIEJ W NIEDZIELĘ IŚĆ NA MSZĘ ŚWIĘTĄ. Jezus poprosił mnie, żebym pozostała z jeszcze przez kilka minut po zakończeniu Mszy Świętej. Powiedział:

    „Nie wychodź pośpiesznie po zakończeniu Mszy Świętej. Pozostań w Moim towarzystwie i ciesz się nim i pozwól Mi cieszyć się twoim…”

    Jako dziecko słyszałam, że Pan Jezus pozostaje z nami przez pięć lub dziesięć minut po Komunii. Zapytałam Pana w tym momencie: „Panie, jak długo pozostajesz z nami po Komunii?” Myślę, że Jezus musiał się śmiać z mojej głupoty, gdy odpowiedział:

    „Przez cały czas, kiedy chcesz być ze Mną. Jeśli będziesz mówić do Mnie przez cały dzień w czasie twojej pracy, będę cię słuchać. Ja zawsze jestem z tobą. To ty Mnie opuszczasz. Wychodzisz ze Mszy Świętej i dzień obowiązku się kończy. Uczciłaś dzień Pański i wszystko dla ciebie skończone. Nie sądzisz, ze chciałbym uczestniczyć w twoim rodzinnym życiu z tobą, przynajmniej tego dnia.” (…) „W waszych domach macie miejsce na wszystko: pokoje do różnych zajęć: do spania, do gotowania, inny do jedzenia, itd. Jakie miejsce przeznaczyliście dla Mnie? To nie powinno być miejsce, gdzie macie tylko obraz, na którym zbiera się kurz, ale miejsce, gdzie przynajmniej przez pięć minut każdego dnia rodzina spotyka się, by podziękować za dzień i za dar życia, prosić w potrzebach, o błogosławieństwo, opiekę, zdrowie. Wszystko ma miejsce w waszych domach oprócz Mnie.” (…) „Ludzie planują dzień, tydzień, semestr, wakacje, itd. Wiedzą, gdzie będą odpoczywać, w jaki dzień pójdą do kina lub na przyjęcie, kiedy odwiedzą babcię lub wnuczki, dzieci, przyjaciół i kiedy skorzystają z rozrywki. Ile rodzin mówi przynajmniej raz w miesiącu: „Dzisiaj jest dzień, by odwiedzić Jezusa w Tabernakulum” i cała rodzina przychodzi, by porozmawiać ze Mną? Ilu siada przede Mną i rozmawia ze Mną, opowiadając Mi, co się wydarzyło od ostatniego razu, opowiadając Mi swoje problemy, trudności, prosząc Mnie o to, czego potrzebują… czyniąc Mnie częścią tego wszystkiego? Ile razy?” (…) „Ja wiem wszystko. Czytam nawet najgłębsze sekrety waszych serc i umysłów. Ale cieszę się, gdy mówicie Mi o swoim życiu, gdy pozwalacie Mi w nim uczestniczyć jako członkowi rodziny, jako bliskiemu przyjacielowi. Jak wiele łask człowiek traci, jeśli nie daje Mi miejsca w swoim życiu!”

    Gdy pozostawałam z Nim tego dnia i w ciągu wielu innych, pouczał nas dalej. Dzisiaj chcę podzielić się z wami misją, którą mi powierzył. Jezus powiedział: ”

    Chciałem zbawić Moje stworzenie. Moment otwarcia drzwi do nieba był przesiąknięty zbyt wielkim bólem… Pamiętaj, że nawet matka nie karmi swojego dziecka własnym ciałem. Doszedłem do granic miłości, by udzielić wam wszystkim swoich zasług.” (…) „Msza Święta to jestem Ja przedłużający Moje życie i Moją Mękę na krzyżu pośród was. Co byście mieli bez zasług Mojego życia i Mojej Krwi, by stanąć przed Ojcem? Nic, nędzę i grzech… Musicie przewyższać w cnocie aniołów i archaniołów, bo oni nie mają radości przyjmowania Mnie jako pokarmu tak jak wy. Oni piją kroplę ze źródła, a wy, którzy macie łaskę przyjmowania Mnie, macie cały ocean do picia.”

    Inną sprawą, o której Pan mówił z bólem dotyczyła ludzi, którzy spotykają się z Nim z przyzwyczajenia, tych, którzy zagubili lęk przed każdym spotkaniem z Nim. Rutyna sprawia, że ludzie stają się tak obojętni, że nie mają niczego nowego do powiedzenia Jezusowi, gdy Go przyjmują. Powiedział także, że jest tak dużo dusz konsekrowanych, które utraciły swój entuzjazm zakochania w Bogu, i przekształciły swoje powołanie w zajęcie, zawód, do którego nic się nie dodaje, poza tym co jest wymagane, i to bez uczucia… Pan mówił mi o owocach, które muszą pochodzić z każdej Komunii, którą przyjmujemy. Zdarza się, że są ludzie, którzy przyjmują codziennie Jezusa, ale nie zmieniają swojego życia. Spędzają wiele godzin na modlitwie i robią wiele rzeczy, itd. Ale ich życie nie przekształca się, a życie, które się nie zmienia, nie może przynieść prawdziwych owoców dla Boga.

    Zasługi, jakie otrzymujemy w Eucharystii powinny przynieść owoce nawrócenia w nas i owoce miłości względem naszych braci i sióstr. My, ludzie świeccy mamy wielką rolę do spełnienia w Kościele. Nie mamy prawa milczeć, ponieważ Pan posyła nas, nas wszystkich jako ochrzczonych, byśmy szli i głosili Dobrą Nowinę. Nie mamy prawa przyswajać tej całej wiedzy i nie dzielić się nią z innymi, pozwalać, by nasi bracia i siostry umierali z głodu, podczas gdy mamy tyle chleba w naszych rękach. Nie możemy patrzeć, gdy Kościół wali się, kiedy my żyjemy wygodnie w naszych parafiach i domach, otrzymując nieustannie tyle od Pana: Jego Słowo, homilie, pielgrzymki, Miłosierdzie Boże w Sakramencie Pojednania, cudowne zjednoczenie w pokarmie Komunii, pouczenia kapłańskie.

    Innymi słowy, otrzymujemy tak dużo, a nie mamy odwagi porzucić strefę naszego komfortu i pójść do więzienia, do instytucji poprawczych, rozmawiać z najbardziej potrzebującymi. Pójść i powiedzieć im, by się nie poddawali, że są katolikami, i że Kościół ich na tym miejscu potrzebuje, potrzebuje ich cierpienia, ponieważ ich cierpienie posłuży do zbawienia innych, ponieważ ta ofiara zdobędzie im życie wieczne. Nie jesteśmy w stanie pójść do szpitali, gdzie są terminalnie chorzy i przez odmawianie Koronki do Miłosierdzia, pomóc im naszymi modlitwami w tym czasie walki pomiędzy dobrem a złem, aby uwolnić ich od sideł i pokus szatana. Każdy umierający ma lęk, a proste ujęcie za rękę i powiedzenie im o miłości Bożej i cudach, które czekają na nich w niebie blisko Jezusa i Maryi, blisko ich zmarłych, daje im pociechę.

    Czas, w którym aktualnie żyjemy nie pozwala nam być obojętnymi. Musimy być przedłużeniem rąk kapłanów i iść tam, gdzie oni nie mogą dotrzeć. Ale do tego potrzebujemy odwagi. Musimy przyjmować Jezusa, karmić się Jezusem, żyć z Jezusem. Boimy się poświęcić siebie bardziej. Gdy Pan mówi, „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam dodane”, mówi do wszystkich, braci i sióstr. Znaczy to szukać Królestwa Bożego wszystkimi możliwymi sposobami i … otwierać ręce, by otrzymać WSZYSTKO! Dlatego, że On jest Panem, Który odpłaca najlepiej, jest Tym, który jest uważny na nasze najmniejsze potrzeby.

    Bracia, siostry, dziękuję wam za to, że pozwoliliście mi wypełnić misję, która została mi powierzona, żeby te strony dotarły do was… Następnym razem, gdy przyjdziecie na Mszę Świętą, przeżyjcie ją. Wiem, że Pan wypełni w was to, co obiecał, że „wasza Msza Święta nie będzie nigdy taka sama.” A gdy to otrzymacie, kochajcie Go! Doświadczcie słodyczy spoczywania w Jego boku, przebitego za was po to, by pozostawić wam swój Kościół i Jego Matkę, by otworzyć drzwi Domu Ojca. Doświadczcie tego, byście mogli odczuć Jego Miłosierną Miłość przez to świadectwo i starać się odwzajemniać dziecięcą miłością. Niech Bóg błogosławi was w tę Wielkanoc.

    Wasza siostra w Żyjącym Jezusie
    Catalina Rivas
    Świecka misjonarka Eucharystycznego Serca Jezusa

    Tekst pochodzi z książki
    Tajemnica Mszy Świetej. Świadectwo Cataliny Rivas.

  3. Monika pisze:

    Wielkie Bóg zapłać za ten bardzo cenny artykuł, który niejednemu otworzy oczy i przybliży to co najistotniejsze. Oby każdy poznał te wielkie prawdy i żył wskazaniami w nim zawartymi, choć pojąć ich nie zdołamy.

  4. Paweł pisze:

    „Uczestnicząc we Mszy świętej należy odłożyć wszelkie prywatne modlitwy, choćby najpiękniejsze, i modlić się z Kościołem w Świętych Obcowaniu. Modlimy się razem z kapłanem, z Kościołem, z Chrystusem”

    W pierwszokomunijnej książeczce do nabożeństwa mojego taty [jest to książeczka „Ojcze nasz” wydana w Archidiecezji wrocławskiej, z przedmową Biskupa Bolesława Kominka datowaną: „Wrocław, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 1958 r.”] na str. 44 znajduje się pouczenie takie:

    UCZESTNICZENIE WE MSZY ŚWIĘTEJ
    jest to zjednoczenie się z Chrystusem i jako kapłanem i jako ofiarą. Czyli, aby godnie uczestniczyć we mszy św. trzeba:
    1. swoje modlitwy, uwielbienia, dziękczynienia, wynagrodzenia oddać w ręce Chrystusa, z jego aktami zjednoczyć, aby je przedstawił swojemu Ojcu niebieskiemu;
    2. wszystkie swoje prace i cierpienia łączyć z ofiarą Chrystusa i składać ją w tych intencjach, w jakich on ofiarował siebie na krzyżu i nieustannie ofiaruje się podczas każdej mszy św.

    SPOSOBY UCZESTNICZENIA WE MSZY ŚW.
    Są one dwojakie: 1. liturgiczne, 2. nieliturgiczne.

    1. Sposoby liturgiczne:
    a. Wierni modlą się cicho z mszalika;
    b. Wierni wspólnie odpowiadają na słowa kapłana;
    c. Wierni śpiewają pieśni mszalne, dostosowane do poszczególnych części świętej Ofiary (np. podczas mszy cichej);
    d. Wierni odpowiadają kapłanowi i zarazem śpiewają pieśni mszalne;
    e. Wierni podczas mszy uroczystej (z asystą lub bez asysty) biorą udział w śpiewie liturgicznym (tzn. śpiewają odpowiednie części, jak Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus itd.).

    2. Sposoby nieliturgiczne:
    Powyższe sposoby uczestniczenia we mszy św., chociaż są najbardziej stosowne, jednak nie są jedyne. Oto tekst encykliki „Mediator Dei”: „Wielu wiernych nie potrafi używać mszału, choćby wydanego w języku ojczystym. Nie wszyscy są zdolni zrozumieć obrzędy i formuły liturgiczne. Umysły i charaktery i temperamenty ludzi są tak rozmaite i do siebie niepodobne, że modlitwy, śpiewy i obrzędy wspólnie odprawiane nie mogą ich w ten sposób wzruszyć i nimi pokierować. Ponadto potrzeby i skłonności nie są u wszystkich jednakowe – a i u każdego nie trwają bez zmiany. Któż by śmiał powiedzieć, że tylu chrześcijan nie może brać udziału w ofierze eucharystycznej i korzystać z jej dobrodziejstw? Oni również mogą korzystać z owoców mszy św., choć w inny sposób, dla nich łatwiejszy, jak np. rozważając nabożnie tajemnice życia Jezusa, lub też spełniając inne ćwiczenia duchowne i odmawiając inne modlitwy, które treścią odpowiadają świętym obrzędom, chociaż formą od nich się różnią.”

    [Pełny tekst encykliki „Mediator Dei” Czcigodnego Sługi Bożego papieża Piusa XII można znaleźć na stronie: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html ]

    • magda pisze:

      A co poniektórzy prawie całą Mszę Świętą odmawiają różaniec. Smutne to ale myślę,że…nie wiedzą co czynią… 😦 Piszę, bo często obok mnie w ławce i to mnie rozprasza…

      • Sylwia pisze:

        Magdo zgadza się nie raz sama jestem tego świadkiem. Pamiętam nawet raz kapłan zwrócił uwagę podczas kazania że Różaniec można odmawiać przed Mszą Świętą.

  5. patryk232000 pisze:

    Proszę was drodzy internauci ,czytelnicy tej wspaniałej strony proszę was o modlitwę za mnie grzesznika nędznego proszę was o modlitwę o siłę i Duch św. aby Miłosierny Pan dodał mi sił w walce z grzechem abym nie upadł pod namowami szatana prości naszą matkę o wsparcie w walce z tym niegodziwym szatanem .
    Proszę was módlcie się za mnie bym nie wpadł tam skąd wyszedłem miesiąc temu .
    Proszę o modlitwę bo tracę już po woli siły a nie chcę oddalac się od Njmiłosiernirjszego i Najukaochańszego Zbawiciela. Proszę i dziękuję z góry wszystkim .
    J.U.T.

    • Dorota pisze:

      Matko Niepokalanie Poczęta Dziękuję Ci że Jesteś z Paprykiem. ❤

    • Monika🌸🌺 pisze:

      +++

    • Aleksandra pisze:

      +++

    • duszyczka pisze:

      +++

    • Cecylia pisze:

      Jezu Maryjo koocham Was ratujcie dusże !

    • babula pisze:

      +++++
      W Ranach Jezusa twoje zdrowie. „Mój Jezu, przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich Świętych Ran”.

    • MariaPietrzak pisze:

      @Patryku ,
      Wspieramy Cię widzisz , modlitwą , ale czego Ci potrzeba , to mocy nawrócenia .
      Mocy otrzymanej przez posługę Kapłana , który z Chrystusem pójdzie drogą Ofiary za Ciebie .
      Szukaj takiego Kapłana, módl sie o takiego Kapłana , może i spowiednika , i zamów Ofiarę Mszy Świętej.
      Wtedy będziesz mocny nową łaską i pójdziesz nową drogą !
      Wielu z nas miało to szczęście , niech i Tobie sie uda !

      • MariaPietrzak pisze:

        Takie czasy –
        – Mierz Wysoko !!
        🎈
        wybitny konwertyta , kardynał Newman , błogosławiony,
        ukazuje nową drogę. dobrze wymierzoną , a ważne , że i krótką /
        ‚Krótka droga do doskonałości’ spisana 27 września 1856
        „Jeśli zapytasz mnie, co masz czynić, aby być doskonałym, odpowiem:
        🎈 Nie leż w łóżku dłużej, niż wymaga tego czas odpoczynku,
        🎈 pierwsze myśli kieruj ku Bogu,
        🎈 pobożnie odwiedzaj Najświętszy Sakrament,
        🎈odmawiaj w skupieniu Anioł Pański,
        🎈 jedz i pij na chwałę Bożą,
        🎈dobrze odmawiaj różaniec,
        🎈bądź skupiony,
        🎈wystrzegaj się złych myśli,
        🎈należycie odbywaj wieczorną medytację,
        🎈codziennie rób rachunek sumienia,
        🎈 kładź się w odpowiednim czasie
        – i już jesteś doskonały. /
        Lub rzec można na dobrej drodze .
        Kardynał Newman tego nie zapisał , ale ja Ci powiem , unikaj lekkoduchów !
        Przekręcają drogowskazy !

      • patryk232000 pisze:

        Dobrze tak sprubóję nasz kapłan w parafi jest bardzo dobry a w seminarium Lubelskim znalazłem przewodnika ks. Marka.Teraz muszę poznać wszystkie swoje grzechy i jutro wyspowiadać się przed Panem proszę pomódl się za mną bym otrzymawszy od Pana Duch ŚW poznał każdy najmniejszy swój grzech.Dziękuję

  6. Janina pisze:

    Ojcze Adamie, bardzo dziekuje za pouczenia.

  7. MariaPietrzak pisze:

    🏓
    Świadectwo jakie przeczytałam w książce „Ojciec Pio i dusze czyśćcowe ” było mrożące .
    Ksiądz Proboszcz jednej z włoskich Parafii na długie lata poszedł do bolesnego czyśćca , bo zamiast dziękować po Komunii świętej , udawał sie zazwyczaj na pogawędkę z parafianami .
    ” Ile to mnie kosztuje , poskarżył sie swojemu następcy z miejsca pokuty .”
    🏓
    A święta Teresa z Avila z przekąsem skomentowała skargę Jezusa ,
    „Boga mają w sercu , a idą modlić się do obrazu !!! ” , o parafianach natychmiast rozpoczynających swoje „nabożeństwa” po Mszy Świętej , bez chwili serce z Sercem !
    🏓
    Natomiast we wstępie do książki „Manuskrypt z czyśćca ” , dowiadujemy sie o skądinąd dobrym i mądrym Proboszczu , ktory z czyśćca nie mógł wyjść…za zaniedbania własnej Parafii kosztem pięknych kazań głoszonych gdzie indziej …
    🏓
    Jak pisze Ksiądz Adam odłożyć wszystko inne i sercem uczestniczyć we Mszy świętej .
    Przed laty Matka Boża w Medjugorie tez złożyła świadectwo .
    Na zachwyt widzących , ze tak dużo ludzi przyszło na Mszę się modlić , bo aż dwa i pól tysiąca !!
    Odpowiedziała: Spośród nich sercem modli się tylko pięć osób !
    🏓
    Warto więc wziąć pod uwagę te małe a mocne świadectwa , bo jak mówi , chyba Księga Mądrości :
    ‚dziś mnie , a jutro tobie’ –
    – Rachunek przyjdzie , niewątpliwie !🏓

    • MariaPietrzak pisze:

      Od księdza Jana Twardowskiego /
      Wzdychał ksiądz na parafii:
      O, moja wiaro biedna!
      Jeśli piorun nie trzaśnie,
      Nikt się nie przeżegna
      /2000/

  8. Dorota pisze:

    Cudowny artykuł! Bóg zapłać!

  9. Jacek pisze:

    W 1978 roku był już Jan Paweł II ,więc chyba data jest pomylona.
    Pozdrawiam z Panem Bogiem

    • wobroniewiary pisze:

      Odpowiedź od ks. Adama:
      „Rok audiencji u P. VI nie jest podany, tylko 12 grudnia. Wróciła do domu i już za J.P. II miejscowy biskup dał imprimatur. Tak ja to rozumiem. Bliskośc tych grudniowych dat zwraca uwagę, jednak mógł to być rok lub nawet więcej…”

  10. Gosik pisze:

    Pragnę przyłączyć się do nowenny pomejańskiej w trójkach czekam na kolejną informację.

  11. duszyczka pisze:

    Chcę Wam polecić do przeczytania małą książeczkę Ks. L. Chiawarino, „Największy skarb”. Ta niepozorna książeczką sprawiła, że spojrzałam na Mszę św. innymi oczami. Bardzo mocno przemówiła do mnie jej treść, sprawiając jednocześnie, że Mszę św. zaczęłam inaczej przeżywać.
    Sięgnijcie po nią, bo jest ona drogą do większego zjednoczenia z Panem Jezusem podczas sprawowania Najświętszej Ofiary Eucharystycznej.

    Poniżej krótki opis od autora książeczki czyli ks. Ludwika Chiavarino.

    Książeczka pod tytułem „Największy skarb” nie ma zamiaru postawić się na równi z tyloma pięknymi książkami już rozpowszechnionymi, które mówią o Mszy św. Ona, droga młodzieży, pragnie tylko znaleźć maleńkie miejsce w waszych domach, w waszych od ubrania kieszeniach, aby potem przechodzić do rąk tych, którzy nie mają czasu kształcić się i czytać dużo i obszerniej zredagowanych książek. – Stąd też napisana jest stylem bardzo prostym, aby mogła być dla WSZYSTKICH zrozumiałą. Aby nie być nudną, składa się z faktów i przykładów, które i kilka razy można CHĘTNIE odczytywać. Tchnie cała miłością, aby lepiej przekonywać i pociągać do dobrego.
    Przyjmijcie ją więc łaskawie, czytajcie uważnie, czytajcie ją w domach waszych, jak również i tym, co czytać nie umieją; rozpowszechniajcie ją między znajomymi, przyczyniając się w ten sposób do szerzenia trochę dobra wśród ogólnego zła, do niesienia światła tam, gdzie jest wielka nieznajomość religii, do rozproszenia wątpliwości, rodzących się w umyśle i błędów, które odnoszą się do rzeczywistej obecności Pana Jezusa w Najświętszej Eucharystii, oraz do Ofiary Mszy św. i jej niezliczonych korzyści tak dla żywych, jak i dla umarłych.
    Żyjcie szczęśliwi i niech Bóg doprowadzi was do niebieskiej Ojczyzny!

    A tu podaję link do tej cudownej książeczki w pliku pdf.

    http://www.duchprawdy.com/msza_swieta_ks_ludwik_Chiavarino.pdf

  12. Sławek pisze:

    Moja bliska osoba kupila sobie bransoletke magnetyczna ktora ma uzdrawiac z chorob. Czy ktos na ten temat sie wypowie, dla mnie to oszustwo a ta osoba nie wierzy w oszustwo. Prosze o wypowiedzi w tym temacie.

    • wobroniewiary pisze:

      Uzdrawia Pan Jezus a nie bransoletka czy magnes
      Tam owszem uzdrawia, ale szatan

    • To wcale nie musi być oszustwo. W sensie ze nie działa. Szatan tez potrafi „uzdrowić”. Ale on nigdy tego tak naprawdę nie robi. Chwilowo pomaga, mija ból czy coś tam się dobrego dzieje, ale po jakimś czasie dzieją się o wiele gorsze rzeczy. Takiego typu amulety itp otwierają szatanowi furtki w sercu człowieka. Konsekwencje są naprawdę tragiczne. Poszukaj w internecie świadectw na ten temat. Znajdziesz od groma.
      Ludzie się dają nabrać na takie rzeczy bo są przykryte cudowna magia, energia czy czymś tam, co może ich uzdrowić. Nie wierzą jednak w Boga prawdziwego, który nam pomaga nie oczekując niczego w zamian. Po prostu z Miłości.
      To jest tez kwestia tego, ze oprócz naszego świata, który widzimy, jest również świat duchowy. Nieustanna walka szatana przeciwko Bogu. I jakkolwiek by to nie zostało nazwane: czakra, mana, energia z kosmosu, magiczne kamienie, amulety, talizmany, sztuki walki, wróżbiarstwo, ręce które leczą i wiele, wiele innych – wszystko ma to samo źródło – Szatan. Na początku jest pięknie, a później jak diabeł rękę po swoje wyciąga to płacz i zgrzytanie zębów. To bardzo ważne, żeby ludzi uświadamiać o zaistniałej sytuacji. Temat rzeka ale skutki zawsze te same.

    • Tez Ci odpisałem, ale się nie wbiło niestety pod komentarzem.

      Trzeba pamiętać o świecie duchowym. Takie talizmany i amulety działają ale koszty tego są o wiele większe niż zyski. Bo nie wolno się targować z szatanem. On zawsze zabierze więcej niż da. Teraz uzdrowi później zniewoli, albo doprowadzi do samobójstwa. Pamiętaj: takimi rzeczami otwiera się furtki szatanowi do swego serca. A on wykorzysta każda sytuacje. Jak nie stanie się nic teraz to może się wydarzyć, jak już nawet nie będziesz o tym pamiętał, ze kiedyś takie coś miałeś na ręce. Ostrzeż go, bo z tym żartów nie ma.

    • Probowalem odpowiedzieć. Ale nie chce się ta odpowiedz wstawić. „Zdarza się. ” poszukaj w internecie świadectw na ten temat

    • babula pisze:

      Dołączam do prośby Sławka: czy leczenie polem magnetycznym w ramach fizykoterapii zleconej przez lekarza też stanowi zagrożenie duchowe?

      • MM pisze:

        Wynika, że tak:

        Metody doktorów-znachorów

        Skuteczność tych metod nie została potwierdzona naukowo
        Klawiterapia – rodzaj akupresury, uciskanie metalowymi sztyftami miejsc na ciele (każdej chorobie przypisana jest konkretna część ciała)
        Magnoterapia – leczenie polem magnetycznym o niskim natężeniu
        Biorezonans – metoda oparta na przekonaniu, że w ustroju człowieka działają fale odpowiedzialne za zdrowie i chorobę, które specjalny aparat może wzmocnić lub osłabić
        Homeopatia – leczenie oparte na założeniu, że substancja wywołująca chorobę po wielokrotnym rozcieńczeniu zamienia się w lekarstwo
        Akupunktura – nakłuwanie igłami (każdej chorobie przypisana jest konkretna część ciała); oficjalnie akceptowana tylko jako leczenie bólu, stosowana także w leczeniu uzależnień
        Bioenergoterapia – przekazywanie własnej energii
        Urynoterapia – picie własnego moczu rzekomo zawierającego lecznicze substancje
        Metoda wibracyjna – wyczuwanie wibracji chorego narządu i naprawianie ich prawidłowymi wibracjami
        Oberon – urządzenie komputerowe rejestrujące zaburzenia fal elektromagnetycznych wskazujących chore miejsce

        http://egzorcyzmy.katolik.pl/doktor-blagier/

      • Ania pisze:

        Biorezonans

        Lekarz zaproponował odczulanie mojego dziecka za pomocą biorezonansu. Wiem, że to medycyna niekonwencjonalna. Czy jest to bezpieczne?

        Aparat biorezonansowy stworzono w 1977 r. Znany jest pod różnymi nazwami m.in.: Biocom, Mora, Biolaz, Miranda, Vitatest, Obron. Żaden nie posiada jednak ani polskich, ani europejskich atestów. Opiera się na założeniu, że istnieją fale elektromagnetyczne wytwarzane przez organizm ludzki, które można modyfikować za pomocą aparatu biorezonansowego.

        Twórcy biorezonansu zakładają istnienie fal fizjologicznych i patologicznych. Aparat ma niwelować fale patologiczne, a wzmacniać pozytywne fale fizjologiczne. Nigdy, żadną metodą naukową, nie stwierdzono istnienia fal biorezonansowych. Twórcy aparatu z Instytutu Psychofizyki Stosowanej w Omsku badają również homeopatię, akupunkturę i teorię czakr.

        Biorezonans bardzo skutecznie wychodzi naprzeciw potrzebom psychicznym współczesnego człowieka. Propagujące go środowiska budują wizję nowego, holistycznego podejścia do zdrowia. Podejścia łączącego najnowsze osiągnięcia medycyny akademickiej z medycyną niekonwencjonalną. Biorezonans ma być unikatową diagnostyką XXI stulecia: kompleksową, bezinwazyjną, bezpieczną, tolerowaną także przez dzieci. Autorytet metody ma być budowany przez używanie komputerowych wydruków i słownictwa kojarzonego z naukowym.

        Istnieją także warianty promocyjne, w których stosowana jest inna retoryka. I tak Kwantowy Tron Faraona, będący aparatem biorezonansowym, ma już być tajemnym urządzeniem – nie tylko leczącym, ale również wpływającym na świadomość oraz los osób używających go. Biorezonans znajduje również zastosowanie w krótkoterminowych „terapiach” antyuzależnieniowych. Jego zastosowanie ma dawać stuprocentową pewność wyleczenia z uzależnienia nikotynowego czy alkoholowego.

        Niemieckie Towarzystwo Naukowo-Badawcze oceniło negatywnie biorezonans. Ostrzegają przed nim również: polski konsultant krajowy w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej oraz komisja naukowa Polskiego Towarzystwa Alergologicznego. Wykazuje się, że biorezonans bazuje na niezweryfikowanych podstawach, a osiągany wynik leczniczy jest na poziomie placebo.

        Nie istnieją dowody na skuteczność terapii biorezonansowej. W badaniach naukowych nie potwierdzono zakładanej przez zwolenników biorezonansu jego skuteczności w leczeniu atopowego zapalenia skóry. Opisywane są przykłady całkowicie dyskwalifikujące omawianą metodę. W celu sprawdzenia skuteczności diagnostycznej wysłano do badania kobietę pozbawioną operacyjnie jednej nerki. Badanie wykazało zdrowe nerki. W innej próbie tego samego dnia jedna osoba dała się przebadać w trzech różnych przychodniach biorezonansowych. Za każdym razem rozpoznano inną przyczynę uczulenia.

        Do lekarzy trafiają dzieci z różnymi chorobami alergicznymi, bez powodzenia leczone biorezonansem. Do Wojewódzkiej Poradni Alergologicznej w Olsztynie trafiła m.in. dwunastoletnia dziewczynka w bardzo ciężkim stanie. W gabinecie biorezonansu błędnie stwierdzono u niej uczulenie na piętnaście alergenów. Zastosowanie typowego postępowania, czyli testów skórnych i radioimmunologicznych, pozwoliło na wykluczenie alergii i wyprowadzenie dziecka z choroby bez jakichkolwiek środków przeciwalergicznych.

        Zastosowanie biorezonansu może grozić błędną diagnozą i szkodliwą, źle wycelowaną terapią, a zaniechanie koniecznego leczenia może być niebezpieczne.

        Robert Tekieli

        • Marakuja pisze:

          Biorezonans to oszustwo i czary- mary. Znam dobrze temat. Odczulanie dzieci trzeba robić w poradniach immunologicznych. Nie mylić biorezonansu ( zagrożenie duchowe ) z rezonansem magnetycznym ( badanie medyczne) i z zabiegami w polu magnetycznym w poradni rehabilitacyjnej ( działanie medyczne). W biorezonansie działa jakieś czary mary, dwa pozostałe przypadki to zwykle pole magnetyczne wytwarzane przez urządzenia medyczne, a nie jakieś „bio” nie wiadomo co, czyli ciemne moce 🙂

        • babula pisze:

          Marakuja Słoneczko Dzięki Ci!!! 🙂

  13. kasiaJa pisze:

    Do odnowienia konsekracji chrztu i konsekracji zakonnych oraz „do ponowienia ofiarowania siebie w służbie Bogu i ludziom” zachęca przewodniczący Komisji KEP ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego bp Kazimierz Gurda w liście z okazji Światowego Dnia Życia Konsekrowanego. Obchodzimy go 2 lutego. List stanowi materiał do wykorzystania duszpasterskiego zgodnie z wolą biskupa diecezjalnego.
    treść listu:

    ŻYCIE KONSEKROWANE I CHRZEST POLSKI
    1050 LAT WSPÓLNYCH DZIEJÓW

    List Komisji ds. Instytutów Życia Zakonnego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego na Dzień Życia Konsekrowanego 2 lutego 2017 roku

    W tegoroczny Dzień Życia Konsekrowanego, który tradycyjnie obchodzimy w święto Ofiarowania Pańskiego, mając za sobą obchody 1050-lecia Chrztu Polski, warto ukazać, w kontekście polskich dziejów, związek konsekracji zakonnej i konsekracji chrzcielnej. Sobór Watykański II w Dekrecie o odnowie życia zakonnego stwierdza, że członkowie wszystkich instytutów powinni sobie uświadamiać, iż całe swe życie oddali na służbę Bogu, „co stanowi jakąś szczególną konsekrację, która korzeniami sięga głęboko w konsekrację chrztu i pełniej ją wyraża” (nr 5).

    Konsekracja chrztu i konsekracja zakonna

    Do Kościoła zostajemy włączeni poprzez sakrament chrztu. Bóg pragnie, aby łaska chrzcielna rozwijała się w nas na różne sposoby. Jedną z konkretnych dróg tego rozwoju jest życie konsekrowane. Z drugiej strony można stwierdzić, że istotą konsekracji zakonnej jest osobista więź z Chrystusem we wspólnocie z innymi. A skoro konsekracja chrztu jest podstawą osobistej więzi z Chrystusem we wspólnocie Kościoła, to życie konsekrowane w niej właśnie znajduje swój fundament.

    Z tego zakorzenienia wszystkich możliwych form chrześcijańskiego życia w sakramentalnej łasce chrztu wynika równa godność chrześcijan, o której w adhortacji „Vita consecrata” tak pisał Jan Paweł II: „Równa godność wszystkich członków Kościoła jest dziełem Ducha, opiera się na chrzcie i bierzmowaniu, a umacnia się dzięki Eucharystii. Jednakże dziełem Ducha jest także wielość form. To On buduje Kościół jako organiczną komunię, obejmującą wielorakie powołania, charyzmaty i posługi” (nr 31).

    Na ziemiach Polski owo budowanie Kościoła splotło się, począwszy od chrztu Mieszka, z budowaniem polskiej państwowości. Cząstką tej historii jest obecność osób konsekrowanych, biorących współodpowiedzialność za budowanie dobra Ojczyzny. Z tego wielkiego bogactwa dziejów przypomnijmy tylko niektóre osoby i wydarzenia.

    2. Osoby konsekrowane w dziejach ochrzczonego narodu

    Chrystianizacja Polski, po 966 roku, dokonywała się przy współudziale osób zakonnych. Św. Wojciech, zanim został biskupem, był benedyktynem. Podobnie bp Bruno
    z Kwerfurtu. Obydwaj zginęli śmiercią męczeńską, głosząc Ewangelię. Męczennikami było też Pięciu Braci Międzyrzeckich z opactwa benedyktyńskiego ufundowanego przez Bolesława Chrobrego. W kronice Thietmara znajdujemy wzmiankę, że córka Chrobrego była opatką. A zatem od początku istniały na ziemiach polskich także żeńskie formy życia konsekrowanego.

    Klasztory benedyktynów, jak i przybyłych do Polski w XII wieku cystersów, były ośrodkami ewangelizacji i katechizacji, ale także kultury, rolnictwa, gospodarki. Cystersem był bł. Wincenty Kadłubek, pierwszy dziejopisarz Polski. XIII i XIV wiek, to na ziemiach polskich czas dynamicznego rozwój augustianów, franciszkanów oraz dominikanów, na czele z tak wybitnymi postaciami jak św. Jacek i bł. Czesław. W tym okresie powstają w Polsce klasztory klarysek z takimi osobowościami jak święte księżne: Kinga i Jolanta. Pod koniec XIV wieku zostają sprowadzeni do Polski paulini, których klasztor na Jasnej Górze stał się duchową stolicą Polski i punktem odniesienia w najtrudniejszych momentach polskiej historii. Później, w wiekach XVI-XVIII, jezuici, a także pijarzy ze Stanisławem Konarskim na czele, tworzą w Polsce nowoczesne szkolnictwo. Kształcą kolejne pokolenia w miłości do Polski i Kościoła. Jakub Wujek tłumaczy Biblię, przez co m.in. przyczynia się do rozwoju nowożytnej polskiej mowy. Piotr Skarga natomiast uczy Polaków, poczynając od sprawujących władzę, patriotyzmu i dobrych obyczajów. Jego „Żywoty świętych” stają się najpoczytniejszą polską lekturą. W tym okresie urodzona w Braniewie Regina Protmann zakłada zgromadzenie katarzynek, które podejmuje dzieła miłosierdzia. Charyzmatyczna benedyktynka Magdalena Mortęska, pisarka i tłumaczka, kładzie nacisk na wykształcenie, wymagając od mniszek pisania po polsku i po łacinie. Jest autorką dwóch wybitnych dzieł, które wchodzą do kanonu barokowej literatury religijno-mistycznej. Założycielka prezentek Zofia Czeska tworzy model życia konsekrowanego kobiet zaangażowanych aktywnie w życie społeczne, szczególnie na polu edukacji. W 1612 roku przybywają do polski karmelitanki, których klasztory stają się promieniującymi ośrodkami modlitwy. Jedna z pierwszych polskich karmelitanek, mistyczka Marianna Marchocka, jest autorką pierwszej autobiografii napisanej przez Polkę.

    W czasie zaborów zakony, jako ośrodki katolicyzmu i polskości, były szykanowane
    i zamykane. Życie konsekrowane jednak nie zamarło, a nawet powstawały jego nowe formy. Kapucyn Honorat Koźmiński założył 14 żeńskich zgromadzeń zakonnych, tzw. skrytek, gdyż ich członkinie nie chodziły w habitach, by ominąć rosyjskie zakazy dotyczące zgromadzeń po powstaniu styczniowym. Poświęcały się głównie pracy wychowawczej i charytatywnej. Albert Chmielowski, sługa ubogich, założyciel albertynów i albertynek, był powstańcem styczniowym odznaczonym pośmiertnie przez prezydenta Mościckiego „za wybitne zasługi w działalności niepodległościowej i na polu pracy społecznej”. Pośmiertnie przez tegoż samego prezydenta została odznaczona za pracę na rzecz Ojczyzny Aniela Róża Godecka, współzałożycielka sióstr honoratek. Innym znanym zakonnikiem okresu zaborów był Rafał Kalinowski, powstaniec, sybirak, a potem kapłan karmelita, który zasłynął jako gorliwy spowiednik. W czasach zaborów powstają niepokalanki, które wychowały pokolenia polskich dziewcząt w duchu patriotyzmu.

    Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zakony włączyły się w dzieło odbudowywania polskiej państwowości. Potem osoby konsekrowane wraz z całym narodem opierały się hitlerowskiej i stalinowskiej napaści, płacąc za to często najwyższą cenę, czego symbolem jest Maksymilian Kolbe, a także 11 nazaretanek zamordowanych przez okupanta niemieckiego w Nowogródku, czy też niepokalanki, które zginęły z rąk UPA. W czasach komunizmu zakony, dzięki mądrości Prymasa Wyszyńskiego, nie tylko przetrwały, ale stanowiły przestrzenie wolności i nadziei.

    3. Osoby konsekrowane ambasadorami Polski

    Różnorakie formy życia konsekrowanego charakteryzują się m.in. tym, że są międzynarodowe. Osoby konsekrowane z zagranicy żyją i pracują w Polsce, a z drugiej strony zakonnice i zakonnicy z Polski są obecni w wielu krajach na świecie. Pełnią tam niekiedy rolę swoistych ambasadorów naszego kraju. Czyniąc dobro, dają świadectwo
    o Polakach i Polsce, a zarazem są oparciem dla miejscowej Polonii. Nie brakuje wśród nich świętych i błogosławionych, również w naszych czasach, jak dwaj zamordowani w Peru franciszkanie, Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek. Wielu innych oddało się posłudze chorym, w tym trędowatym, jak werbista Marian Żelazek, misjonarz Indii, mianowany do pokojowej Nagrody Nobla, czy też bł. Jan Beyzym, posługacz trędowatych na Madagaskarze.

    Szczególny charyzmat pracy wśród Polaków żyjących poza granicami Polski mają chrystusowcy, którzy idąc z posługą kapłańską stają się niejednokrotnie ważnym punktem odniesienia w konkretnych relacjach między Polską a innymi krajami. Inne zgromadzenie, zmartwychwstańcy, narodziło się z polskiej Wielkiej Emigracji. W Rzymie byli nieformalną ambasadą nieistniejącej na mapach Polski. Przypomnijmy też Urszulę Ledóchowską, założycielkę urszulanek szarych, która podczas I wojny światowej przebywała w Skandynawii, a znając kilkanaście języków głosiła konferencje, w których podejmowała kwestię niepodległości Polski. Za te zasługi została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

    Będąc ambasadorami polskości w innych krajach, osoby konsekrowane są przede wszystkim ambasadorami u Boga. Omadlają od wieków polskie sprawy. Znana dziś na całym świecie Siostra Faustyna zanotowała w swoim „Dzienniczku”: „Ojczyzno moja kochana, Polsko, o gdybyś wiedziała, ile ofiar i modłów za ciebie do Boga zanoszę. Ale uważaj i oddawaj chwałę Bogu, Bóg cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna” (Dz. 1038).

    4. Papież Franciszek na Jasnej Górze i w Krakowie na Białych Morzach

    O związanych z Kościołem dziejach Polski mówił na Jasnej Górze papież Franciszek: „Wasza historia, uformowana przez Ewangelię, Krzyż i wierność Kościołowi, była świadkiem pozytywnego wpływu autentycznej wiary, przekazywanej z rodziny do rodziny, z ojca na syna”. Można powiedzieć, że częścią tej historii są rodziny zakonne, konsekrowani siostry i bracia, którzy przekazując z pokolenia na pokolenia swe charyzmaty, przekazują wiarę. Papież wskazał na rolę Maryi w polskich dziejach: „Mogliście – stwierdził – namacalnie dotknąć konkretnej i przezornej czułości Matki wszystkich, której przybyłem tutaj oddać cześć jako pielgrzym”. Oddanie Matki i Królowej Polski była inspiracją dla wielu form życia konsekrowanego.

    W sanktuarium Jana Pawła II na Białych Morzach k. Łagiewnik, zwracając się do duchownych i osób konsekrowanych, Franciszek wskazał na konieczność podejmowania tu i teraz wielkiego dziedzictwa przeszłości. „Można powiedzieć – zauważył papież – że Ewangelia, żywa księga Bożego miłosierdzia, […] ma wciąż na końcu białe karty: pozostaje księgą otwartą, do której pisania jesteśmy powołani – tym samym stylem, to znaczy wypełniając dzieła miłosierdzia”.

    5. Odnowić ofiarowanie

    Słowa Ojca św. wypowiedziane na Jasnej Górze i w Krakowie są zaproszeniem do odnowienia konsekracji chrztu i konsekracji zakonnych, do ponowienia ofiarowania siebie
    w służbie Bogu i ludziom. Maryja i Józef, zgodnie z prawem Mojżeszowym, przynieśli Jezusa, by Go przedstawić, poświęcić Panu. A Jezus – prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek – przeszedł przez ziemię ofiarowując siebie Bogu Ojcu za nasze zbawienie. Konsekracja chrzcielna i wypływające z niej życie konsekrowane są wezwaniem, ale przede wszystkim łaską, by iść śladami Chrystusa do wieczystej Ojczyzny, do domu Boga Ojca, gdzie każda konsekracja znajdzie swe spełnienie w Trójcy Przenajświętszej.

    + Kazimierz Gurda
    Przewodniczący Komisji
    Instytutów Życia Konsekrowanego
    i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego KEP

    List stanowi materiał do wykorzystania duszpasterskiego zgodnie z wolą biskupa diecezjalnego.
    http://episkopat.pl/list-komisji-kep-ds-instytutow-zycia-zakonnego-i-stowarzyszen-zycia-apostolskiego-na-dzien-zycia-konsekrowanego/

  14. Tez Ci odpisałem, ale się nie wbiło niestety pod komentarzem.

    Trzeba pamiętać o świecie duchowym. Takie talizmany i amulety działają ale koszty tego są o wiele większe niż zyski. Bo nie wolno się targować z szatanem. On zawsze zabierze więcej niż da. Teraz uzdrowi później zniewoli, albo doprowadzi do samobójstwa. Pamiętaj: takimi rzeczami otwiera się furtki szatanowi do swego serca. A on wykorzysta każda sytuacje. Jak nie stanie się nic teraz to może się wydarzyć, jak już nawet nie będziesz o tym pamiętał, ze kiedyś takie coś miałeś na ręce. Ostrzeż go, bo z tym żartów nie ma.

  15. kasiaJa pisze:

    2 lutego mija piąta rocznica ingresu Arcybiskupa Wacława Depo do archikatedry Świętej Rodziny w Częstochowie. Msza św. w archikatedrze pod przewodnictwem abp. Wacława Depo odbędzie się 2 lutego o godz. 18.00
    Piąta rocznica ingresu arcybiskupa Wacława Depo

    Piąta rocznica ingresu Arcybiskupa Wacława Depo do archikatedry Świętej Rodziny w Częstochowie mija 2 lutego. Jest to okazja do pewnego podsumowania działalności Pasterza naszej Archidiecezji i wskazania na niektóre ważniejsze wydarzenia, które miały miejsce w Kościele częstochowskim.

    Biskup zamojsko-lubaczowski dr Wacław Depo został mianowany przez Benedykta XVI arcybiskupem metropolitą częstochowskim 29 grudnia 2011 r. Uroczysty ingres do bazyliki katedralnej pw. Świętej Rodziny w Częstochowie odbył się 2 lutego 2012 r. w Święto Ofiarowania Pańskiego. „Przychodzę z pokorą, aby stanąć do pracy w archidiecezji częstochowskiej z wami i dla was – powiedział w homilii abp Wacław Depo podczas ingresu do o bazyliki archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie. – Służba biskupia musi być napełniona odwagą pokory, która nie pyta co mówi o niej obiegowa opinia, czy też medialne sondaże – dodał. „Nasze odważna wiara w Boga, okazuje się być potrzebna, jak nigdy dotąd, aby Chrystus mógł się ukazać poprzez nas samych jako dar zbawienia dla świata” – mówił metropolita częstochowski.

    „Nadzieja nowej ewangelizacji”, taki był tytuł pierwszego listu pasterskiego abp Wacława Depo metropolity częstochowskiego po ingresie do Bazyliki Archikatedralnej w Częstochowie, który został odczytany w niedzielę, 5 lutego 2012 r., we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej. Nowy metropolita częstochowski napisał w nim m.in.: „Za przykładem św. Pawła – przez głoszenie Ewangelii – pragnę prowadzić Was i wszystkich ludzi do Chrystusa. Was, którzy jesteście blisko i tych, którzy są z dala od Ewangelii i Kościoła”.

    21 czerwca 2012 r. Arcybiskup Wacław Depo został wybrany przez Zebranie Plenarne KEP obradujące we Wrocławiu Przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu. 29 czerwca 2012 r. w Bazylice św. Piotra w Watykanie Metropolita Częstochowski przyjął paliusz z rąk Jego Świątobliwości Ojca Świętego Benedykta XVI. Zawołanie Księdza Arcybiskupa brzmi: „Ad Christum Redemptorem hominis”.

    Jak Przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP zabierał i zabiera głos w ważnych sprawach Kościoła i Ojczyzny w mediach katolickich i świeckich. Abp. Depo jest odważny w głoszeniu prawdy, wspiera wszelkie zmagania o prawdę, a zarazem demaskuje różne próby manipulacji.

    W okresie posługi abp. Wacława Depo Częstochowa z Jasną Górą uczestniczyły w czuwaniu i międzynarodowej modlitwie różańcowej, która odbyła się w dziesięciu sanktuariach świata z inicjatywy papieża Franciszka. W ciągu pięciu lat posługi abp Depo archidiecezja częstochowska przeżywała m. in. 90. rocznicę utworzenia Kościoła częstochowskiego i 90. rocznicę powstania tygodnika katolickiego „Niedziela”. „Jesteście „apostołami Prawdy” o Chrystusie i Kościele, mając nieoceniony wkład w formację kultury chrześcijańskiej. W ciągu tych lat, a szczególnie za pontyfikatu św. Jana Pawła II i Benedykta XVI, Tygodnik stał się miejscem swoistej próby sił i konfrontacji z duchem „tego świata”, który „utracił pamięć” o chrześcijańskich korzeniach. Jako piąty biskup w historii Kościoła Częstochowskiego jestem najbliższym świadkiem tych zmagań”- napisał abp Depo w swoim Słowie na 90 lat „Niedzieli”. Metropolita częstochowski pielgrzymował również z „Niedzielą” do Rzymu na spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem. „Msza św. sprawowana przy grobie Papieża Polaka, który jest jednocześnie ołtarzem, to wielkie przeżycie. To miejsce, gdzie rodacy nie kryją wzruszeń. Przy ołtarzu św. Jana Pawła II trzeba przyklęknąć i dziękować Bogu za dar 90-lecia niesienia prawdy ewangelicznej Katolickiego Tygodnika „Niedziela”. Dziś przeżywamy wielki jubileusz służby prawdzie – mówił w homilii 6 kwietnia 2016 r. w Bazylice św. Piotra abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

    Archidiecezja częstochowska przeżywała Rok Zawierzenia, Rok Ewangelizacji. Odbyły się również I Archidiecezjalny Kongres Nowej Ewangelizacji, Kongres Miłosierdzia. Metropolita częstochowski w dniach 1-8 lutego 2014 r. wziął udział, wraz z polskimi biskupami, w wizycie „ad limina Apostolorum”.

    Ważnym wydarzeniem była koronacja koronami papieskimi Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Praszce. „W czasach antyewangelizacji i laicyzacji, migracji oraz wielokulturowości, ustanawiania niezgodnych z Bożymi przykazaniami praw przez parlamenty wielu państw, wierność Bogu w życiu osobistym, rodzinnym i narodowym nie jest łatwa. Dlatego uciekamy się do Matki Bożej, która w wypełnianiu Bożych nakazów jest nam wzorem i pomocą. To dzięki Niej wielokrotnie w historii Polski i Europy mogliśmy doświadczyć, że Pan Bóg jest Bogiem bliskim, ilekroć go wzywamy w duchu narodowego nawrócenia i pamięci, że Boże prawa i nakazy są nie tylko sprawiedliwe, ale i mądrością narodów” – napisał abp Depo w Słowie pasterskim przed koronacją Obrazu Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Praszce. „Koronacja to nie tylko symboliczna i zewnętrzna uroczystość, ale przede wszystkim akt wiary, ufności i miłości. Koronacja to również akt wdzięczności za wszelkie dobro i przyrzeczenie wierności Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, Kościołowi świętemu oraz jego Pasterzom. Tym, czym w pierwszym rzędzie koronujemy obraz Matki Bożej, to nasze oddane Bogu serca” – kontynuował Metropolita częstochowski.

    Najważniejszym wydarzeniem w Kościele częstochowskim była pielgrzymka papieża Franciszka na Jasną Górę 28 lipca 2016 r. z racji dziękczynienia za 1050 lat Chrztu Polski. Wielokrotnie abp Depo zwracał uwagę na spojrzenie Ojca Świętego w oczy Maryi. „W kaplicy Matki Bożej wyraźnie miało miejsce wyciszenie Papieża poprzez jego spojrzenie i harmonię własnego serca z Sercem Maryi. Potem było dotknięcie dłonią ofiarowanego mu obrazu na wysokości twarzy Maryi, a następnie znak krzyża, który Papież przedłużył błogosławieństwem nas wszystkich” – wspominał arcybiskup.

    Abp Depo przez te pięć lat pokazał nam, będąc biskupem maryjnym i jasnogórskim, jak ważne jest nasze osobiste zawierzenie Maryi. „Słowa mojego zawołania „ku Chrystusowi Odkupicielowi człowieka” dzisiaj dopełniam „przez Maryję” – powiedział w jednej z homilii Metropolita częstochowski. Natomiast już 2 stycznia 2012 r. podczas wizyty w redakcji „Niedzieli” abp Depo podkreślił, że „trzeba abyśmy budowali wspólnotę Kościoła jako domu i wspólnie musimy podążać ku Jasnej Górze. Myślę, że moja droga ku Częstochowie jest dziełem Maryi”.

    Tekst: Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela
    Tekst został opublikowany w „Niedzieli Częstochowskiej”, n. 5, 29 stycznia 2017

    http://archiczest.pl/news/2-lutego-piata-rocznica-ingresu-arcybiskupa-waclawa-depo/

  16. MM pisze:

    KOSZMAR! Pół świnia – pół człowiek. To już nie science fiction, ale przerażająca rzeczywistość
    To, co jeszcze niedawno wydawać się mogło koszmarnym snem pisarzy science fiction staje się na naszych oczach rzeczywistościach. Naukowcy stworzyli właśnie zarodki, które w części pochodzą od człowieka, a w części od świni, które określa się chimerami świńsko-ludzkimi.
    http://malydziennik.pl/koszmar-pol-swinia-pol-czlowiek-to-juz-nie-science-fiction-ale-przerazajaca-rzeczywistosc,2171.html

    • MariaPietrzak pisze:

      💚
      Pytam
      Jak uprościć wszystko zapłakać
      jak nie szukać innego siebie
      jak nie wiedzieć w sam raz i za dużo
      ani trochę już i zupełnie
      jak biedronkę osłonić ręką
      jak patykiem rysować wzruszenie
      jak Jezusa przybliżyć tym wszystkim
      którym dzisiaj zgłupiało sumienie
      / ks. Jan Twardowski
      🔱
      A wiesz co ja myślę ? ze możni…po cichutku klonują nie tylko owieczkę Dolly…
      🔱
      I obym sie myliła…

  17. Krystyna pisze:

    Bardzo dziękuję za link do listy zagrożeń duchowych. Tak wiele tego jest!!! Trzeba to rozpowszechniać jeszcze bardziej.

  18. MM pisze:

    Pamiętajmy o tej scenie podczas każdej Eucharystii
    Pierwsza Komunia Święta to bardzo ważny moment w życiu każdego człowieka. Zobacz wzruszającą reakcję małego chłopca, który po raz pierwszy przyjął do swojego serca Jezusa Chrystusa.

    https://web.facebook.com/Aleteiait/videos/1096472927030083/

  19. Gosik pisze:

    Biorę tajemnice bolesne moje ukochane.

    • Joanna pisze:

      Sprawdziłam ta listę zagrożeń o się przeraziłam są na niej leki Weleda… a ja używam kosmetyków dla dzieci tej marki!!!! Czy one tez są szkodliwe ? W losach nic nie wskazywało na to, porostu 100% składników naturalnych bez Peg paranemow o innych świństw. Specjalnie kupowałam te bo dzieci maja kłopoty ze skóra i dużo rzeczy je uczula. Czy mam to wyrzucić ? Troszkę te kosmetyki kosztowaly😕 Proszę p odpowiedz

      • wobroniewiary pisze:

        Decyzja należy do pani

        Kosmetyki dr Nona to też jedna bioenergoterapia, ludzie kupują kremiki po 300 zł i dezodoranty po 100 zł

        Ja sama taki dezodorant dostałam i używałam, grzechu nie mam, ale aby uniknąć konsekwencji – zamówię sobie Mszę św. we własnej intencji
        A pani ma wolną wolę i może robić co chce…

        • Joanna pisze:

          Dziękuje bardzo za odpowiedz czyli to jednak tez szkodliwe. Wyrzucę wszystko, szkoda ze nie wiedziałam wcześniej bo dzieci na święta dostały zestawy od dziadków właśnie tych kosmetyków. Niektóre jeszcze są nawet nie napoczęta ☹️ Ja już się gubię w tym wszystkim, obecnie jest tyle zagrożeń …. mam jeszcze jedno pytanie które mnie nurtuje od dawna, nie chciałam zawracać głowy, ale nie wiem jak zamówić te 9 mszy nowennowych, które zaleca ks. Dominik? Czy mogę za przebłaganie za grzechy moje i mojego męża i naszych rodzin do czwartego pokolenia czy osobno ja, osobno mąż? Zbieram właśnie na to pieniądze i nie wiem jak zamówić …. Bóg zapłać za odpowiedz, pamietam w modlitwie 😊

        • wobroniewiary pisze:

          Można powiedzieć „za dusze zmarłych przodków”

          albo „w intencji Bogu wiadomej” bo NIESTETY niektórzy księża nawet takich intencji nie chcą przyjmować mówiąc oj tam oj tam, wystarczy za dusze babć, dziadków a resztę pokoleń sobie darujcie.

  20. duszyczka pisze:

    Oświećcie mnie, bo na w/w liście zagrożeń jest medycyna Hildegardy, a zioła św.Hildegardy chyba nie są zagrożeniem.

  21. MariaPietrzak pisze:

    Nie wiem , czy Paul Claudel byl mistykiem , ale to co włożył w usta Chrystusa świadczy o znajomości tajemnic Serca Jezusowego …

    Przyjdź do Mnie tam, gdzie Ja jestem, w tobie samym,
    a dam ci klucze życia.
    Tam, gdzie Ja jestem, tam od wieków
    tkwi sekret twych początków…
    (…)
    Gdzież są twe ręce, jeżeli nie są moimi?
    Gdzież są twe stopy, jeśli nie zostały przybite do tego samego krzyża?
    Umarłem i zmartwychwstałem raz na zawsze!
    Jesteśmy bardzo blisko siebie
    (…).
    Jak odłączyć cię ode mnie,
    byś nie rozdarł mi serca?»
    (La Messe ici bas).

    Kiedyś te słowa otworzyły mi serce . Zrozumiałam … Ofiara trwa … A ja jestem Marią pod Krzyżem obok Maryi , Matki Jego
    Albo Weroniką z chustą
    Albo „niewiasto , nie płacz nade Mną , ale nad dziećmi twoimi”
    Albo Rzymianinem z rzemieniem w ręku ,
    Albo
    Setnikiem
    Albo
    Cyrenejczykiem ,
    Czy utracjuszem przynaglonym …

    Kiedyś ksiądz Rekolekcjonista pytał , czy Msza , może kłamać ?
    Otóż może , wtedy gdy z tego zjednoczenia nie pozostaje w codzienności zgoła nic , prócz rozdartego bólem Serca Zbawiciela .
    Bo nogi idą gdzie chcą ,
    A ręce robią , co chcą i serce … w rozterce .
    Dramaty codzienności zdają sie to potwierdzać .
    A Msza trwa , ici bas .
    💔

  22. Pingback: Ks. Adam Skwarczyński: Pouczenia Jezusa i NMP dla mistyków na temat Mszy Świętej | Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s