Dziś wspomnienie bł. Katarzyny Emmerich: „Widziałam, jak pomoc przyszła w chwili największego niebezpieczeństwa”

9 lutego – wspomnienie Błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich, dziewicy – Ewangelia dla nas

Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich – mistyczka i stygmatyczka

Proces beatyfikacyjny Anny Katarzyny Emmerich, rozpoczęty pod koniec XIX wieku, został na nowo podjęty w 1972 r. Stolica Apostolska w 2001 r. ogłosiła dekret uznający heroiczność jej cnót, a w lipcu 2003 r. – dekret o autentyczności cudu za jej wstawiennictwem, otwierając tym samym drogę do wyniesienia jej na ołtarze. Kilka miesięcy temu Ojciec Święty ogłosił, że jest jego wolą, żeby jeszcze w tym roku nastąpiła beatyfikacja tej wielkiej Mistyczki, bo – jak powiedział już wcześniej, w czasie pielgrzymki w jej ojczyste strony – „przez swoje szczególne powołanie mistyczne Anna Katarzyna Emmerich uzmysławia nam wartość ofiary i współcierpienia z ukrzyżowanym Panem” – link

Bł. Anna Katarzyna Emmerich
Wyjątki z wizji prorockich Bł. Anny Katarzyny Emmerich

[…] Ujrzałam straszne skutki działań wielkich propagatorów „światła” wszędzie tam, gdzie dochodzili oni do władzy i przejmowali wpływy albo dla obalenia kultu Bożego oraz wszelkich praktyk i pobożnych ćwiczeń, albo dla uczynienia z nich czegoś równie próżnego jak używane przez nich słowa: światło, miłość, duch. Usiłowali pod nimi ukryć przed sobą i innymi opłakaną pustkę swych przedsięwzięć, w których Bóg był niczym. (A. III 161)
Mój przewodnik poprowadził mnie wokół całej ziemi. Musiałam przemierzać bez przerwy ogromne jaskinie pogrążone w ciemności. Widziałam w nich ogromną ilość osób błąkających się wszędzie, we wszystkich kierunkach i zajętych mrocznymi dziełami. Wydawało się, że przebiegłam wszystkie zamieszkałe miejsca globu, widząc w nich tylko ludzi pełnych wad. Widywałam coraz to nowe zastępy ludzi, wpadających jak gdyby z góry w to zaślepienie nieprawością. Nie widziałam żadnej poprawy… Musiałam wchodzić w te ciemności i patrzeć wciąż na nowo na złośliwość, zaślepienie, przewrotność, zastawione zasadzki, mściwe żądze, pychę, mamienie, zazdrość, chciwość, niezgodę, zabójstwo, rozwiązłość i straszliwą bezbożność ludzi, wszystkie rzeczy, które jednak nie przynosiły im żadnej korzyści, ale czyniły ich coraz bardziej zaślepionymi, nędznymi i pogrążały ich w coraz głębszych ciemnościach. Często miałam wrażenie, że całe miasta znajdowały się na bardzo cienkiej skorupie ziemi i grozi im wkrótce stoczenie się w otchłań.
Zobaczyłam ludzi wykopujących dla innych rowy lekko zakryte: ale nie zobaczyłam dobrych ludzi w tych rowach ani nikogo, kto by do nich wpadał. Widziałam wszystkich tych złych, jak gdyby byli ogromną ciemną przestrzenią rozciągającą się od jednego krańca ziemi do drugiego. Widziałam ich w nieładzie. W hałaśliwym zamieszaniu, jak na wielkim jarmarku, zakładających różne grupy, podsycające się do zła. Ujrzałam masy ludzi, które mieszały się ze sobą, popełniając wszelkie rodzaje czynów grzesznych. Każdy grzech pociągał za sobą inny. Często wydawało mi się, że pogrążam się jeszcze głębiej w noc. Droga prowadziła stromo w dół. Była przerażająca. Oplatała całą ziemię. Widziałam ludy wszystkich ras, noszących najróżniejsze szaty, wszystkie pogrążone w tych obrzydliwościach. (A II.154)

Często budziłam się pełna przygnębienia i przerażenia. Księżyc świecił spokojnie przez okno, a ja modliłam się jęcząc, aby mi nie kazano więcej patrzeć na te przerażające sceny. Wkrótce jednak znów musiałam wejść w te straszne ciemności i patrzeć na popełniane w nich obrzydliwości. Znalazłam się raz w obrębie grzechu tak strasznego, że wydawało mi się, że jestem w piekle i zaczęłam krzyczeć i jęczeć. Wtedy mój przewodnik powiedział: ‘Jestem przy tobie, a nie może być piekła tam, gdzie ja jestem’. Wydawało mi się, że widzę miejsce bardzo rozległe, w którym więcej było światła dziennego. Było to jakby miasto należące do tej części świata, na której mieszkamy. Zostało mi tam ukazane straszliwe widowisko. Zobaczyłam ukrzyżowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Zadrżałam aż do szpiku kości, bo byli tam tylko ludzie naszej epoki. Męczeństwo Pana było straszniejsze i bardziej krwawe niż to, które wycierpiał od Żydów. (A.II.157)
Zobaczyłam z przerażeniem wielką liczbę ludzi znanych mi, nawet kapłanów. Wiele linii i ścieżek od tych ludzi, błądzących w ciemnościach, prowadziło do tego miejsca (Ukrzyżowania). (A.II.157)
Kończąc opowiadanie tej strasznej wizji, której wspomnienie przyprawiało ją o ból serca i nic nie mogło skłonić jej do przedstawienia jej w całości, Katarzyna Emmerich powiedziała:

Mój przewodnik rzekł do mnie: ‘Zobaczyłaś obrzydliwości, którym ludzie zaślepieni oddają się w ciemnościach’. Zobaczyłam niezliczony tłum prześladowanych, nieszczęśliwych, dręczonych i męczonych w naszych czasach, w różnych miejscach. I zawsze widziałam, że przez to dręczono Jezusa Chrystusa we własnej Osobie. Żyjemy w czasach godnych pożałowania, w których nie ma schronienia przed złem: gęsta mgła grzechu ciąży nad całym światem i widzę ludzi czyniących rzeczy najbardziej obrzydliwe spokojnie i obojętnie. Widziałam to wszystko w wielu wizjach, gdy moja dusza była prowadzona poprzez liczne kraje całej ziemi. (C. 89)** Potem ujrzałam męczenników nie czasu obecnego (r.1820), lecz czasów przyszłych. Jednak już widzę, jak się ich prześladuje. (A.III.112)

BURZENIE KOŚCIOŁA
Zobaczyłam ludzi z tajnej sekty podkopującej nieustannie wielki Kościół… (A. III.113) i zobaczyłam blisko nich obrzydliwą Bestię, która wyszła z morza. Miała ogon jak u ryby, pazury jak u lwa i liczne głowy, które otaczały jak korona jej największą głowę. Miała pysk szeroki i czerwony. Była w cętki jak tygrys i okazywała wielką zażyłość wobec burzących. Kładła się często pośród nich, gdy pracowali. Oni zaś często wchodzili do pieczary, w której czasami się chowała. W tym czasie widziałam tu i tam na całym świecie wielu ludzi dobrych i pobożnych przede wszystkim duchownych znieważanych, więzionych i uciskanych i miałam wrażenie, że któregoś dnia staną się męczennikami. (A. III.113)
Kościół był już w dużej mierze zburzony, tak że pozostawało jeszcze tylko prezbiterium z ołtarzem. Ujrzałam burzących, jak weszli do niego razem z bestią. Wchodząc do Kościoła z bestią burzyciele napotkali tam potężną niewiastę pełną majestatu. Zdawało się, że spodziewała się dziecka, szła bowiem powoli. Nieprzyjaciół ogarnęło przerażenie na jej widok, a bestia nie mogła postąpić nawet o jeden krok. Wyciągnęła w powietrzu najbardziej wściekłą szyję w kierunku tej niewiasty, jak gdyby chciała ją pożreć. Lecz Ona się odwróciła i upadła na twarz. Zobaczyłam wtedy bestię uciekającą w kierunku morza, a nieprzyjaciele biegli w wielkim nieładzie. (A. III.113)
Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną ilość ludzi pracującą by go zburzyć. Ujrzałam też innych naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć. Z przerażeniem ujrzałam wśród nich także katolickich kapłanów. Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem. (A. II. 202-203)
Kościół św. Piotra był zniszczony, z wyjątkiem prezbiterium i głównego ołtarza. (A. III. 118) Widziałam znowu atakujących i burzących Kościół św. Piotra. Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni. (A. II.414) Znowu miałam wizję tajnej sekty podkopującej ze wszystkich stron Kościół św. Piotra. Pracowali oni przy pomocy różnego rodzaju narzędzi i biegali to tu, to tam, unosząc ze sobą kamienie, które z niego oderwali. Musieli jedynie pozostawić ołtarz. Nie mogli go wynieść. Zobaczyłam, jak sprofanowano i skradziono obraz Maryi. (A. III. 556) Poskarżyłam się Papieżowi. Pytałam go, jak może tolerować, że jest tylu kapłanów wśród burzących. Widziałam przy tej okazji, dlaczego Kościół został wzniesiony w Rzymie. To dlatego, że tam jest centrum świata i że wszystkie narody są z nim na różne sposoby związane.
Zobaczyłam też, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do wszelkich rodzajów podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali było próżne, puste i powierzchowne. Np. wynosili kamienie z ołtarza i budowali z nich schody wejściowe. (A. III. 556)

CIEMNOŚĆ W KOŚCIELE
Widziałam Kościół ziemski, to znaczy społeczność wierzących na ziemi, owczarnię Chrystusa w jej stanie przejściowym na ziemi, pogrążoną w całkowitych ciemnościach i opuszczoną. (A. II. 352) Wy, kapłani, wy się nie ruszacie! Śpicie, a owczarnia płonie ze wszystkich stron! Nic nie robicie! Och! Jakże płakać będziecie nad tym dniem! Gdybyście choć wypowiedzieli jedno ‘Ojcze nasz’. Widzę tak wielu zdrajców! Nie odczuwają cierpienia, kiedy się mówi: «Źle się dzieje.» W ich oczach wszystko idzie dobrze, byle tylko doznawali chwały tego świata. (A. III. 184) Widziałam też wielu dobrych i pobożnych biskupów, lecz wątłych i słabych. Źli często brali górę. (A. II. 414) Widzę ułomności i upadek kapłaństwa, widzę też przyczyny tego i widzę przygotowane kary. (A. II. 334) Słudzy Kościoła są tak gnuśni! Nie czynią już użytku z mocy, jaką posiadają dzięki kapłaństwu. (A. II. 245)
Dla niezliczonej liczby osób dobrej woli, dojście do źródła łaski z serca Jezusa było zamknięte i utrudnione z powodu zniesienia pobożnych praktyk oraz z powodu zamknięcia i profanacji kościołów. (A. III.167) Cały ten głęboki zamęt, z powodu którego cierpieli wierni, wynikał stąd, że wielu z tych, którzy przyoblekli się w Jezusa Chrystusa, coraz bardziej zwracało się w stronę bezbożnego świata i wydawało się zapominać o cnotach i nadprzyrodzonej mocy Kapłaństwa. W tym wszystkim poznałam, że czytanie genealogii naszego Pana przed Najświętszym Sakramentem w święto Bożego Ciała zamyka w sobie wielką i głęboką tajemnicę. Poznałam bowiem, że nawet pomiędzy przodkami Jezusa Chrystusa – według ciała – liczni nie byli świętymi, a byli wśród nich nawet grzesznicy. Mimo to nie przestali być stopniami drabiny Jakubowej, po których Bóg przyszedł do ludzi. Tak więc nawet niegodni biskupi są nadal zdolni do sprawowania Najświętszej Ofiary i do udzielania sakramentu kapłaństwa wraz z wszelką mocą z nim związaną. (C. 175)

Widziałam wielką liczbę kapłanów dotkniętych ekskomuniką, którzy wydawali się tym nie przejmować, a nawet o tym nie wiedzieli. A jednak byli ekskomunikowali od chwili, gdy wzięli udział w pewnych przedsięwzięciach, gdy weszli do pewnych stowarzyszeń i przejmowali opinie, na których ciążyła klątwa. Widziałam tych ludzi w takiej mgle, że byli jakby oddzieleni murem. Widać z tego jak bardzo Bóg liczy się z dekretami, postanowieniami i zakazami głowy Kościoła i podtrzymuje je, choć ludzie się nimi nie przejmują, przeciwstawiają się im lub wyśmiewają. (A. III. 148) Widziałam, jak smutne były konsekwencje przeciwstawiania się Kościołowi. Ujrzałam, jak ono rosło, a w końcu heretycy wszelkiego rodzaju przybyli do miasta (Rzym). (A. III. 102)
Poznałam, że poganie adorowali niegdyś pokornie bóstwa odmienne od nich samych… Ich kult był lepszy niż kult tych, którzy sami siebie adorują w postaci tysiąca idoli, a pomiędzy nimi nie zostawiają żadnego miejsca Panu. (A. III. 102, 104)
Ujrzałam, jak stawało się oziębłe duchowieństwo i zapadała wielka ciemność. Widok rozszerzył się i wtedy zobaczyłam wszędzie wspólnoty katolickie prześladowane, dręczone, uciskane i pozbawione wolności. Widziałam wiele zamkniętych kościołów. Ujrzałam wojny i rozlew krwi. Wszędzie widać było lud dziki, nieuczony, walczący przemocą. To nie trwało długo. Kościół św. Piotra był podkopywany, zgodnie z planem ułożonym przez tajną sektę. W tym samym czasie uszkadzały go burze. (A. III. 103)
Źródło: http://www.voxdomini.com.pl

*******
O imigrantach (?)

Wszędzie widać było lud dziki, nieuczony, walczący przemocą. To nie trwało długo. Kościół św. Piotra był podkopywany, zgodnie z planem ułożonym przez tajną sektę.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Dziś wspomnienie bł. Katarzyny Emmerich: „Widziałam, jak pomoc przyszła w chwili największego niebezpieczeństwa”

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

  2. Lena pisze:

    Chciałabym się dowiedzieć czy można nabyć jeszcze książkę „Matteo. Losy zakonnika z Agnone” ? Szukałam wszędzie, nawet w linkach podanych na tej stronie ale już nieaktualne:(

  3. Czy bł. Katarzyna widziała „nasze” czasy?

  4. M pisze:

    Tutaj powinna jeszcze być dostępna, tylko wysyłka trochę droga:
    http://oplatki.pl/sklep/produkt/13856/Matteo-Ksiazka-o-losach-Zakonnika-z-Agnone.html

  5. Mateusz pisze:

    Muszę przeczytać książkę „Żywot i Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa” Fakt że bł. Katarzyna nie jest jeszcze świętą budził u mnie zdziwienie, ale wg. woli Bożej niech się stanie i może już w tym roku zostanie wyniesiona na ołtarze 🙂

  6. M pisze:

    bł. Katarzyno Emmerich módl się za nami

    Wiarygodność wizji tej czcigodnej i błogosławionej Niewiasty obciążył i być może w ciąż obciąża cień silnego wpływu niemieckiego pisarza Brentana, który prawdopodobnie zmienił tekst większości objawień, jakich Pan udzielił mistyczce augustiańskiej. Od roku 1819 aż do dnia jej odejścia w 1824 wizje Katarzyny Emmerich były przez nią dyktowane poecie romantycznemu Klemensowi Brentano, który później nawrócił się na katolicyzm. Na szesnastu tysiącach dużych kart zapisał on jej opowiadania biblijne i kontemplacje mistyczne, porównywalne z opowiadaniami Marii z Agredy lub późniejszymi Teresy Neumann. Warto przyjrzeć się wersji męki Pańskiej według Anny Katarzyny w kontekście komentarza napisanego 22 stycznia 1949 roku przez widzącą Marię Valtorę, która ukończywszy dzieło, pozostawia następujące dramatyczne świadectwo:
    Po zakończeniu lektury Jezus mówi mi: ,, Widzisz, jak wielką szkodę może przynieść objawieniu działanie człowieka? Nawet jeśli działa on z zamiarem większego uczczenia Mnie, marnotrawi dar Boży. Każda ingerencja spisującego objawienie rujnuje je, ponieważ stanowi ranę na prawdzie, która staje się wypaczona. Dlatego nie chcę, by zmieniono choć jedną kroplę z tego, co napisałaś. Ty zaś bądź wierna w pisaniu. Niech będą wierni inni, pozostawiając nietknięte twoje zapiski. Dzieło Brentana dalekie jest od Ewangelii, od prawdy. Tylko w tych miejscach, które są takie same jak opisane przez ewangelistów, tylko w tych fragmentach jest prawda. Reszta stanowi wspaniały obraz zniszczony przez najgorszego retuszera.” Ma rację. Płakałam, czytając i widząc takie zniszczenie. Powiedziałam nawet: ,, Ma rację Kościół, będąc tak skrupulatnym w analizowaniu objawionych tekstów. Po podobnych przykładach!”. Jezus sprawił, że obok prawdziwych fragmentów napisałam ,,to prawda”. Lecz jak ich niewiele! Reszta to czysta fantazja. Ach! Jak złą przysługę zrobił Brentano Katarzynie Emmerich i duszom w ogóle! Byłam tak zniesmaczona, że nie, nie i jeszcze raz nie, podobnych książek nie będę więcej czytać, nawet jeśli będą mi je znosić stosami. Ta była pierwsza i pozostanie również ostatnią. Cóż za rozczarowanie.

    P. S. Nic dodać nic ująć.

    • Danuta pisze:

      Przeczytałam wszyskie wizje Mari Waltorty byłam zachwycona ,ale później jak porównałam Wniebowzięcie Maryi z opisem Katarzyny Emmerich, które było całkiem inaczej opisane byłam tak rozczarowana, że zamiast umocnić się w wierze zaczęłam mieć wątpliwości , które objawienie jest prawdziwe .
      Dopiero dzisiaj zrozumiałam , że u Katarzyny zostało wiele opisów zmienionych.
      Serdecznie dziękuję za to wyjaśnienie , przyszło do mnie po wielu latach niepewności .

      • Paweł pisze:

        Faktycznie istnieją niezgodności między wizjami Marii Valtorty a wizjami bł. Anny Katarzyny Emmerich, np. właśnie w opisie Wniebowzięcia Maryi – u obu tych wizjonerek jest ono przedstawione inaczej i nie zgadza się nawet miejscowość, gdzie Maryja była wzięta do nieba: według bł. Anny Katarzyny Emmerich Wniebowzięcie Maryi nastąpiło w Efezie, a według Marii Valtorty – w Jerozolimie. Ale pewną wskazówką co do interpretacji tego faktu mogą być tu również komentarze samych wizjonerek, bo bł. Anna Katarzyna Emmerich twierdziła, że nie wierzy w wydarzenia biblijne tak, jak je widzi w wizjach, lecz traktuje te wizje jak obrazki w świętych książkach, które są w różnych książkach przedstawiane różnie: http://www.objawienia.pl/sub/text/emmerich.html
        Natomiast u Marii Valtorty w Księdze Pierwszej Poematu Boga-Człowieka pod koniec rozdziału 57 dotyczącego uwag na temat wiary Trzech Króli znajdują się następujące słowa Pana Jezusa: „dzięki Mojemu dziełu znasz prawdę o wydarzeniach” – http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-01-057.html
        Z tego by chyba wynikało, że Maria Valtorta jest wierna w sposób faktograficzny rzeczywistej historii, natomiast u bł. Anny Katarzyny Emmerich przedstawione są obrazy niesprzeczne z prawdami wiary i moralności oraz bardzo pouczające duchowo, ale niekoniecznie wierne zewnętrznym faktom historycznym.

        Załączam jeszcze odnośny cytat z powyższego pierwszego linku [a wzięty ze str. 33-34 książki: „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z tajemnicami Starego Przymierza według widzeń błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich” – z zapisków Klemensa Brentano, wydanie IV Wydawnictwa „Maria Vincit”, Wrocław 2004; IMPRIMATUR V.I. 33/27 Kuria Biskupia w Katowicach – Wikariusz Generalny +Ks. Kasperlik; wydanie opracowane na podstawie II wydania Spółki Wydawniczej Karola Miarki w Mikołowie z roku 1927]:

        „Miewałam jednakowoż te wizje dalej, a patrzałam na nie jak dziecię, które przypatruje się obrazom i je sobie tłumaczy na swój sposób, nie troszcząc się o to, co ten lub ów obraz przedstawia. Ponieważ zaś częściej widziałam, że te same przedmioty na obrazach Świętych w Piśmie świętym były przedstawiane w najrozmaitszy sposób, lecz bez najmniejszego uszczerbku dla wiary mojej, więc uważałam te wizje moje za książkę z obrazkami, a przypatrując się tej książce jak najspokojniej, wzbudzałam następująca dobrą intencję: wszystko na większą chwałę Bożą. W sprawach duchowych wierzyłam jedynie w to, co Pan Bóg objawił i przez Kościół Swój święty do wierzenia podaje, czy tam wyraźnie napisane lub nie napisane. Nigdy też w to, co w zachwyceniu widziałam, nie wierzyłam tak, jak widziałam. Patrzałam na wszystko tak samo, jako przypatrywałam się rozmaitym żłóbkom, które, jakkolwiek były rozmaite, wcale mi nie przeszkadzały; w każdym, bowiem żłóbku, cześć oddawałam tej samej Boskiej Dziecinie. Tak samo też rzecz się miała z owymi obrazami, przedstawiającymi stworzenie nieba i ziemi i człowieka; patrząc na nie, oddawałam cześć Panu Bogu Wszechmogącemu, Stwórcy nieba i ziemi.”

        I jeszcze odnośny cytat z powyższego drugiego linku – słowa Pana Jezusa do Marii Valtorty:

        „Skarżysz się, że nawet książki, które mówią o Mnie, nie wydają ci się już ciekawe, chociaż wcześniej tak bardzo je lubiłaś. To jest spowodowane twoją obecną sytuacją. Jakże mogą ci się wydawać doskonałe dzieła ludzkie, skoro dzięki Mojemu dziełu znasz prawdę o wydarzeniach [z Mojego życia]? Coś takiego dzieje się z przekładami, nawet dobrymi: zawsze kaleczą trafność oryginalnego zwrotu. Ludzkie opisy miejsc, wydarzeń lub uczuć są [tylko] “tłumaczeniami”. Z tego powodu są one zawsze niepełne, niedokładne. A nawet jeśli wiernie przedstawiają słowa i wydarzenia, nie ukazują w pełni przeżyć. Dzieje się tak szczególnie teraz, kiedy racjonalizm wszystko bardzo wyjałowił. Dlatego też dla kogoś, kogo Ja unoszę, żeby widział i poznawał, każdy inny opis [dokonany bez podobnego Mojego uniesienia] będzie chłodny, pozostawi niedosyt i niezadowolenie.”

    • Paweł pisze:

      Mam pytanie do @M: skąd pochodzi ten przytoczony cytat wypowiedzi Marii Valtorty (napisanej – wg powyższego – w dniu 22 stycznia 1949)? Te domniemane słowa Marii Valtorty tak brzmią, jakby książki z objawieniami bł. Anny Katarzyny Emmerich w redakcji Klemensa Brentano miały bardzo małą wartość duchową…

      Natomiast wartość tych książek bł. Anny Katarzyny Emmerich zdaje się jednak potwierdzać mistyczka Gabriela Bossis w takim oto dialogu z Panem Jezusem:

      «478. – Przeczytawszy w objawieniach Katarzyny Emmerich, że upadł siedem razy w drodze na Kalwarię, zapytałam: dlaczego nie powiedziałeś nam wszystkiego w swojej Ewangelii? – [Pan Jezus:] „Nie kochano by Mnie przez to więcej”.»
      http://www.objawienia.pl/gabriela/gab/rok_1938.html
      [Jest to cytat ze str. 136 pierwszego tomu książki Gabrieli Bossis „On i ja”, wydanej przez Michalineum w roku 2008, „za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej Nr 6744/K/86 z dnia 10 X 1986 r. – Wikariusz Generalny: Ks. bp K. Romaniuk, Notariusz: Ks. St. Pyzel”.]

      Jak podaje Wikipedia, Gabriela Bossis „w 1944 roku przedstawiła swoje notatki biskupowi Villepeletowi a cztery lata później w 1948 roku wydała anonimowo pierwszy tomik z wyborem swoich zapisków, który spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem we Francji, gdzie do 1967 roku ukazało się 50 wydań ‚Lui et moi’. Wydane zostały z kościelnym Imprimatur i Nihil obstat, potwierdzającymi, że treści w nich zawarte nie są sprzeczne z doktryną Kościoła katolickiego w kwestii wiary czy moralności.”
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Gabriela_Bossis

      • M pisze:

        Siedmiu Archaniołów. Historia zapomnianego kultu.
        Ks. Marcello Stanzione
        całość od strony 245 – Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich(1774-1824)

        Dla jasności poprzez ten komentarz absolutnie nikogo nie zniechęcam do czytania, wręcz przeciwnie zachęcam. Ten komentarz osobiście traktuję jako bardzo ważną i pomocną wskazówkę dla każdego kto czyta, rozważa i kontempluje książki czy teksty religijne, mistyczne itd. Jest to słowo, które ma ustrzec nas przed błędami. Tylko tyle i aż tyle.

        ***

        Dla lepszego zrozumienia, podam jeszcze jeden cytat, tym razem słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa do widzącej Marii Valtorty:

        Czy chcesz otrzymać przykład tego, jak ograniczone jest ludzkie postrzeganie? Przepisując pewne zdanie, opuściłaś, gdyż wydawało ci się oczywiste, kiedy ci je dyktowałem, dwa słowa: w niej. Dwa maleńkie słówka. Lecz później ani ty, ani nikt inny nie rozumiał prawdziwego znaczenia tego zdania. ,, Była bowiem w niej(Maryja) sama łaska”, a więc był w pełni w Maryi Bóg, sama łaska. Tak drobne opuszczenie sprawiło, że nie byliście już w stanie pojąć znaczenia zdania. Tak jest ze wszystkim. Ludzki umysł patrzy po powierzchni, a często nawet i tę powierzchnię widzi niewyraźnie. Dlatego powiedziałem wam:,,Nie sądźcie!”. By przekonać ciebie i innych, że kiedy piszesz, nie są to twoje rzeczy, pozostawię specjalnie niektóre braki w twym umyśle, tak jak było z dziesięcioma sprawiedliwymi, którzy mogli ocalić owo starożytne miasto. Powinnaś była zapytać o to Ojca. Albo też pozwolę ci dokonać drobnej modyfikacji, by ukazać, że sama błądzisz. Chcę, byś to dostrzegła. W ten sposób sprawię, iż będziesz pokornie przekonana, że nic nie jest twoje, lecz wszystko moje.

        (str. 297)

        • M pisze:

          P. S. Najważniejsze – Wierność i Posłuszeństwo Kościołowi, dlatego też jeszcze informacja dla bezpieczeństwa odnośnie książki.
          Synody w Laodycei (361 r.) i w Rzymie (492 r. i 745 r.) zezwoliły, by otoczyć kultem liturgicznym tylko św. Michała, św. Gabriela i św. Rafała, ponieważ tylko o tych Archaniołach mamy wyraźne świadectwo w Piśmie Świętym. Dlatego też obowiązuje nas to i nie może być mowy o jakimkolwiek wykroczeniu czy wykraczaniu po za to co obowiązuje cały Kościół i wszystkich wiernych.

        • Paweł pisze:

          Bardzo dziękuję za wszystkie Twoje odpowiedzi.

          Tak jak piszesz, Kościół czci oficjalnie jedynie trzech znanych z imienia Archaniołów, ale jako ciekawostkę mogę dodać, że śp. ks. Gabriele Amorth wymienia jeszcze jako czwartego – św. Archanioła Uriela. Oto cytat ze str. 33 książki ks. Gabriele Amortha „Wyznania egzorcysty” (wydanie Edycji Świętego Pawła, Częstochowa 1997, „za zezwoleniem Kurii Metropolitalnej w Częstochowie Nr 511 z dnia 23 maja 1997 roku”):

          „Pismo święte mówi nam często o aniołach, którym Bóg powierza różne zadania. Znamy imię księcia aniołów – św. Michała. Wśród aniołów istnieje także hierarchia, oparta na miłości i rządzona boskim prawem, «w którego woli jest nasz pokój», jakby powiedział Dante Alighieri. Znamy również imiona dwóch innych archaniołów: Gabriela i Rafała. Pewien apokryf podaje czwarte imię – Uriela.”

          Fragment ten można znaleźć też w „Kompendium wiedzy” Pani Adminki:
          https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2013/05/kompendium-wiedzy.pdf
          [Trzeba tam kliknąć najpierw na książkę „1. Wyznania egzorcysty”, a następnie na rozdział „2. Potęga szatana”.]

          Mimo to istnieje książeczka wydana w wydawnictwie przykościelnym:
          „Nabożeństwo do aniołów” W. Doyle Gilligan
          http://egzorcyzmy.katolik.pl/nabozenstwo-do-aniolow/
          w której wcześniejszym wydaniu podano taką oto LITANIĘ DO SIEDMIU ANIOŁÓW STOJĄCYCH PRZED TRONEM BOŻYM:

          „Św. Michale, książę zastępów niebieskich, opiekunie Kościoła, módl się za nami.
          Św. Gabrielu, aniele Wcielenia, któryś przyniósł tę nowinę człowiekowi, módl się za nami.
          Św. Rafale, przewodniku i lekarzu, aniele modlitwy, módl się za nami.
          Św. Urielu, silny towarzyszu, któryś rozbił hufce Sennacheryba, módl się za nami.
          Św. Seathielu, pocieszycielu, któryś objawił się Hagar, gdy była samotna i smutna, módl się za nami.
          Św. Gehudielu, dawco łask, przewodniku Izraelitów, módl się za nami.
          Św. Barachielu, wspomożycielu, któryś przemawiał do Abrahama i upomniał Sarę, módl się za nami.”

          Jednak na stronie:
          http://sanctus.com.pl/szczegoly/1125/nabozenstwo_do_aniolow
          zamieszczono spis treści nowszego wydania tej książeczki i wygląda na to, że nie ma już w niej tej litanii, którą tu powyżej przepisałem ze starszego wydania tej książeczki. Najwidoczniej ta litania może być teologicznie niepewna lub duchowo ryzykowna… (Ja sam zdecydowanie unikam odmawiania tego rodzaju litanii.)

  7. Maria pisze:

    Szczęść Boże , pozdrawiam Wszystkich i mam pytanie , czy wie ktos coś o firmie „Forewer” firma ta ma kosmetyki aloesowe i witaminy , wiem ze czeba byc ostrożnym z zamawianiem z rożnych firm które maja :Aivon , czy Oriflejm nie wiem czy dobrze to napisałam , dziekuje za odp.

    • Maggie pisze:

      @Maria: jest parę błędów ortograficznych, na które trzeba uważać.
      Znalazłam wypisawszy na Google „forever” i wyszło m.in.: Forever Living Products – to firma z USA, istniejąca od 1978 r. Mówią o sobie, że są największymi producentami na świecie aloesu, który przetwarzają. Ich plantacje są w Texasie ale także w Meksyku. Mają coś ok 50 milionów roślin aloesu (aloe vera), ktora ma większe niż drzewa, własności przetwarzania CO2 na O2. Piszą o sobie, że dbają o czystość produktów i że inne firmy, ktore używają aloesu vera, nie dorownują im w czystości produktów.
      To tylko tak ogólnie, bo osobiście nie znam ich produktów i nie mam czasu aby szukać co oferują.

      Avon … hmmm, nie chcę pisać o tej formie, bo strasznie przeperfumowana. Kiedy coś zbyt intensywnie pachnie, mówię złośliwie Avon (a perfumy i kremy tej firmy potrafią wręcz … śmierdzieć, kiedy duszą, bo tak intensywne i trwałe jak sowieckie „duchi”). Bardzo krótko, wiele lat temu, sprzedawałam Avon Canada i szybko rzuciłam.

    • Marakuja pisze:

      Mario bezpiecznie kupisz różne specyfiki w Herbarium św. Franciszka u Franciszkanów wygoogluj sobie sklep internetowy, aloesowe też, ja tam wszystko kupuję ☺

  8. wobroniewiary pisze:

    Wreszcie !!!
    Ja Karolinki nie widziałam, potraktowano ją jako odpad medyczny, nie było mowy o pochowku czy w ogóle o potraktowaniu 10-tyg. płodu jako człowieka a mnie jako matki, która utraciła dziecko!

    http://www.dziennikwschodni.pl/lublin/poronilas-albo-urodzilas-martwe-dziecko-dostaniesz-ankiete-czy-chcesz-porozmawiac-z-osoba-duchowna,n,1000194019.html

  9. Pingback: Dziś wspomnienie bł. Katarzyny Emmerich: „Widziałam, jak pomoc przyszła w chwili największego niebezpieczeństwa” | Biały, bardzo biały

  10. Bł. Anna Katarzyna wspomina w jednej ze swoich książek o kwiatach jarzmanki, ale jako zioła to nic nie można dostać cyt. Leżałam na łące pełnej kwiatów jarzmianki i zrozumiałam najróżniejsze zastosowania tego leczniczego zioła, a później usłyszałam głos mówiący : Jeśli ludzie dowiedzieliby się o właściwościach leczniczych tej rośliny, nie byłoby już tak łatwo ją zdobyć.

  11. eska pisze:

    Nawiązując do ostatnich zdań we wpisie, zaznaczonych na czerwono.

    Matka Boża podczas objawień w Tre Fontane powiedziała, że jeśli ludzie się nie nawrócą, to „przyjdzie nagła kara ze Wschodu. Najeźdźcy będą mówić, że działają w imieniu Boga, aby podporządkować sobie tych, których nazywają >>niewiernymi<<. To będą dni cierpienia i żałoby".

    Matka Boża po raz pierwszy objawiła się Brunonowi Cornacchioli 12 kwietnia 1947 roku w Tre Fontane i wówczas otrzymał on dar poznania największych zagrożeń dla Kościoła, a są nimi: demoralizacja, ateizm i islam. Do dnia swojej śmierci w 2001 r. Cornacchiola otrzymywał od Maryi orędzia oraz proroctwa. W jego zapiskach są zapowiedzi licznych wydarzeń, które się spełniły oraz zapowiedzi innych dramatycznych wydarzeń, które nastąpią, jeżeli ludzie się nie nawrócą.

    (źródło: "Miłujcie się" nr 2016-05)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s