Środa Popielcowa. Początek Wielkiego Postu – czas na modlitwę, post, jałmużnę…

Wielkopostne nawrócenie prowadzące do radości paschalnej oznacza więc pełniejsze zaprzyjaźnienie się ze Słowem Bożym. Dzisiejszy fragment Ewangelii podaje nam konkretne środki wchodzenia w pełnię Chrystusowego życia, w chwałę zmartwychwstania: modlitwa, jałmużna i post.

Ewangelia
Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Mt 6,1-6.16-18

Chcę być realistą. Chcę widzieć siebie w całej prawdzie, a otaczającą mnie rzeczywistość taką jaka jest. W tym dążeniu do realizmu, do prawdy doświadczam faktu przemijania, a słowa podczas obrzędu posypania popiołem „prochem jesteś i w proch się obrócisz”, są oczywiste. Problemem jest, co mam zrobić z tą oczywistością. Wiem, że jest nieuchronna. Czy mam popaść w smutek i apatię? A może rzucić sie w szalony wir życia zgodnie z maksymą „użyjmy świata póki służą lata”? Czy to nie z takiego widzenia wyrósł zakończony co karnawał? – A może zamknąć oczy na fakt przemijania, żyć jakby wszystko trwało zawsze? Są być może możliwe inne postawy.

Ja świadomie chcę się zatrzymać nad garstką prochu, w którą się niewątpliwie zmienię. Chciałbym ocalić siebie, chciałbym być z tylu drogimi mi ludźmi, którzy odeszli w stan prochu. Smutno mi, kiedy uświadamiam sobie, że kończy się dla mnie szumiący górski potok, śpiew ptaków i las. W swym realizmie nie chcę tworzyć sobie ułudy, kolorowych baśni. W tej kruchości siebie i świata, wśród greckiego „panta rhei” szukam tego, co trwałe, co ocala. Logiczny rozum domaga się tego, domaga się sensu, podprowadza do istnienia trwałego. Mój niepokój usiłuje chodzić drogami rozumowych zmagań. Rezultaty tych zmagań nie uspokajają mych lęków jednak do końca.

Przez ten zgiełk pytań, obaw, wątpliwości przebija się radosna, choć i niepojęta wieść, że jest ktoś, kto przeszedł moją drogą, doświadczył losu przemijania, wszedł w rzeczywistość grobu, który spopiela wszystko – i żyje! Więcej! Zapewnia mnie, że jest to możliwe i dla mnie. Możliwe, jeśli Mu uwierzę, jeżeli wejdę na Jego drogę, na której zresztą jestem od momentu chrztu świętego, jeżeli zechcę swoje życie kształtować według Jego słów: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6,68). Oczywiście, że tym człowiekiem jest Jezus, który dziś przez pośrednictwo kapłana zaprasza, wzywa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, a także oczekuje piotrowego: „A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga” (J 6,69). Chrystusowe „nawracajcie się” wypowiadane dziś nad nami sygnalizuje mi, że to nie do końca jest tak, iż On stał się centrum mojego życia. A w każdym bądź razie jest pytaniem, czy szukając tego, co trwałe, co mnie ocali, co da życie pełne i na zawsze, zbliżam się coraz bardziej do Niego, wzrastam w Jego życiu zapoczątkowanym we mnie na chrzcie świętym?

A więc Jego słowo, On jako Słowo Boga do mnie i dla mnie. Wierzyć w Ewangelię. Jak można wierzyć w nią, to znaczy w niego, wierzyć Jemu, nie czytając, nie rozważając Jej, nie rozmawiając z Nim o Niej? „Panie, do kogoż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. A więc Jego wezwanie dziś do nawrócenia jest zaproszeniem do brania do ręki Ewangelii, wnikania w Nią, abym coraz bardziej patrzył na świat, na moją codzienność oczami Jezusa, myślał jak On, stosował Jego kryteria oceny i wartościowania. To od Niego mam się uczyć zawierzenia Bogu, zaufania i pełnienia Bożej woli, myśleć po Bożemu a nie po ludzku, nie w kategoriach przemijającego świata (por. Mk 8,33). Wielkopostne nawrócenie prowadzące do radości paschalnej oznacza więc pełniejsze zaprzyjaźnienie się ze Słowem Bożym. Dzisiejszy fragment Ewangelii podaje nam konkretne środki wchodzenia w pełnię Chrystusowego życia, w chwałę zmartwychwstania: modlitwa, jałmużna i post. Modlitwa, która defirmowana jest jako rozmowa, wyjątkowa rozmowa z Bogiem. Wyakcentować chcę w tej wielkopostnej rozmowie przede wszystkim słuchanie, zastanawianie się nad tym, co Bóg ma mi do powiedzenia przez wspomnianą już lekturę Bożego Słowa, ale także przez wydarzenia codziennego życia, spotykanych ludzi, ich radości i troski. Bóg zaprasza mnie przez swój Kościół, abym zechciał usłyszeć, odkrywać i zdumiewać się Jego miłością poprzez nabożeństwa wielkopostne takie jak Droga krzyżowa, Gorzkie Żale. Bóg pragnie mówić do mnie w wielkopostnych rekolekcjach, do których niekiedy tak trudno mnie przekonać, szkoda mi czasu. I nie wiadomo dlaczego szkoda mi czasu dla siebie samego, dla posłuchania Tego, który mnie ukochał aż do męki i śmierci krzyżowej.

To moje modlitewne wsłuchiwanie się w Boga winno odkryć mi prawdę o mnie, czemu i komu tak naprawdę służę, w czym szukam spełnienia, oddaję cześć. Trzeba, abym stanął w prawdzie u początku Wielkiego Postu i dał się przekonać św. Pawłowi z drugiego czytania dzisiejszej liturgii słowa: „W imię Jezusa Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (2Kor 5,20). To teraz, u początku Wielkiego Postu, jest najgłębszy sens otworzyć się na Boże miłosierdzie w Sakramencie Pokuty, aby w ten sposób pozwolić Bogu na uświęcenie mnie, upodobnienie do siebie. Jakżeż Bóg będzie mógł mówić do mnie, powierzać mi tajemnice swojej miłości skoro moje myśli, uczucia zaryglowane są nieprzyjaźnią grzechu, przez grzech zabraniam Mu wstępu do mego wnętrza? Jakżeż w tym czasie, gdy w szczególniejszy sposób Kościół wnika w tajemnicę Miłości, która z powodu grzechu dała się przybić do krzyża, ja uparcie odtrącam miłość, trwając w grzechu, a trwając w nim, trwam w śmierci. Przed chwilą psalmista wołał: „Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego” (Ps 51,4).

Moje nawracanie i pełniejsze uwierzenie Ewangelii ma mnie bardziej upodobnić do Jezusa, napełnić Jego zmartwychwstaniem. Ale jeżeli tak, to trzeba z mojej strony usłyszeć i wprowadzić w czyn Jego słowa: „Kto spożywa moje Ciało(…)ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.(…)Kto spożywa moje Ciało(…)trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,54-56).

Trzeba także usłyszeć oświadczenie Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Przed chwilą więc Jezus mówił mi o dyskretnej jałmużnie, o delikatnej pomocy moim bliźnim. A będzie nią mój czas, moja obecność, moje podzielenie się pieniądzem, ale także doświadczeniem i wiedzą, moją wiarą i zaufaniem, przeżywaniem Boga, moją radością. Będzie to praktyczne zatroskanie się o moja rodzinę, parafię, ojczyznę.

Dzisiejsza Ewangelia podpowiada mi jeszcze jeden środek na drodze nawracania się, przemiany, a jest nim post. To Bóg sam uświęca, daje mi udział w swoim życiu, ale szanując moją wolność, którą mnie obdarzył, potrzebuje niejako, abym usunął przeszkody, które rozstawiłem między sobą a Nim. Żeby mógł mnie przebóstwić, potrzeba mojej zgody, powierzenia Mu siebie. A jak mam Bogu pozwolić uświęcać siebie, powierzyć Mu siebie skoro jestem zniewolony, nie posiadam siebie. Rządzi mną zmysłowość, lenistwo, nienawiść, alkohol, narkotyki, papierosy, internet, telewizja, egoizm… I wiele innych bożków panuje nade mną, steruje mną. Trzeba mi je rozpoznać i podjąć starania, aby je przezwyciężyć. A więc zdecydowana odpowiedź na pytanie, co odgradza mnie od Jezusa, co odrzucić, co sobie nakazać, w czym się ćwiczyć.

Post, jałmużna i modlitwa są niejako współzależne od siebie.

Post, który pozwala mi panować nad sobą, otwiera mnie na potrzeby braci, otwiera mnie równocześnie na Boga, prowadzi do słuchania Go, do modlitwy.

Modlitwa zaś umacnia nasze siły duchowe, uzdalnia do wysiłku, oświeca umysł i serce, daje wytrwałość i napełnia pokojem i radością.

Nie chcę być jedynie garstką prochu, którą dziś posypią moją głowę. Wierzę w Jezusa Chrystusa, który prawdziwie umarł, ale zmartwychwstał i żyje. Wierzę Mu, że na chrzcie świętym zapoczątkował we mnie swoje zmartwychwstanie, że mogę w nim wzrastać. Chcę się nawrócić do Niego całym sercem, uznaję przed Nim moją grzeszność i pełen wdzięczności za czas Jego łaskawości i miłosierdzia, podejmuję post, jałmużnę i modlitwę, proszę Go o ogarnięcie mnie swoim miłosierdziem w Sakramencie Pokuty, pragnę się karmić Chlebem Eucharystycznym na życie wieczne.
O. Józef Gęza CSsR – Przełożony Klasztoru Redemptorystów w Grodnie (Białoruś)
Źródło: Radio Maryja

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

56 odpowiedzi na „Środa Popielcowa. Początek Wielkiego Postu – czas na modlitwę, post, jałmużnę…

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Niżej możemy wpisywać intencje, w których mamy się nawzajem omadlać 😉

    • bogumila2014 pisze:

      Kochani,
      proszę o modlitwę w intencji powodzenia mojej terapii. Jutro zaczynam eksperymentalną kurację nowym lekiem przeciwnowotworowym Selol (prowadzoną przez Warszawską Akademię Medyczną) Szczegóły na moim blogu:
      http://www.beme.com.pl/dieta/selol-swiatelko-w-tunelu/
      Nadal jestem przykuta do łóżka po złamaniu kręgosłupa (przerzuty do kości) Jestem pod opieką hospicjum. Ale nie poddaje się, nie tracę nadziei. Wciąż piszę wiersze i pamiętam o Was w modlitwie.
      Dziękuję tym którzy o mnie pamiętają i proszę o pomoc materialną i modlitwę ❤ Niech Wam Pan Bóg błogosławi…

      • bogumila2014 pisze:

        Oddaję Ci Panie…

        Ja okruch w ogromie wszechświata
        proch ziemi marny
        ziarenko piasku na pustyni
        lecz w oczach Twoich Panie
        Dziedzic
        Twój syn Twoja córka
        królewski potomek
        choć często marnotrawny…
        Wznoszę ku Tobie swe serce
        i wszystkie me myśli człowiecze
        oddaję Ci Panie swe życie
        zrób z nim co tylko zechcesz!
        Bo w Tobie moja ochrona
        szczęśliwy
        kto w Twojej pieczy…
        W Ojcowskich kochanych ramionach
        schronienie przed strachem
        ciemnością…i pewność
        tylko dobrych rzeczy…

        /Bogumiła Dmochowska/

      • Małgorzata pisze:

        Zanurzam Cię w Najświętszych Ranach pana Naszego Jezusa Chrystusa i w Jego Przenajświętszej Krwi .Amen.

      • Gość pisze:

        +++

      • Agnieszka pisze:

        Niech się Pani trzyma i w żadnym razie nie poddawać się.
        ➕➕➕
        Zdrowaś Maryjo …

      • Bogusia pisze:

        Panie Jezu ,Ty sie zajmij Bogumila-prosze Cie. Amen!
        Bogumilo,niech Cie Pan blogoslawi i strzeze…!!!

  2. Klara pisze:

    Piękna i jakże mądra ta konferencja O. Józef Gęza CSsR !!!

  3. Anna pisze:

    Mam pytanie odnosnie do naturalnej metody leczenia przeziebienia „stawianie baniek”.
    Czy to nie wywodzi sie czasami z religiI wschodniej? Czy ten sposob leczenia jest antykatolicki?

    • Beat pisze:

      Zwykle banki stawialy juz nasze babcie
      To nie chinszczyzna

    • Ula pisze:

      Lekarz polecił stawianie baniek moim dzieciom. Odmówiłam, bo jest to metoda leczenia medycyny chińskiej w dodatku połączona z akupresura.

      • Bogumiła pisze:

        Św. Hildegarda zalecała stawianie baniek jako oczyszczenie krwi i wzmocnienie odporności.

        • Asia pisze:

          A mi jeden charyzmatyczny ksiądz bańki wskazał jako niezgodne z wiarą….

        • Małgorzata pisze:

          Bańki to sposób stosowany przez nasze babcie. W ich działaniu nie ma nic magicznego. Naukowcy odkryli ,że wybroczyny podskórne organizm traktuje jak obce białko i mobilizuje swój cały układ immunologiczny. Stąd ich skuteczność.
          Jeden z pływaków amerykańskich stosował je na Olimpiadzie w Rio jako doping . Tego komisja nie zabrania.

        • wobroniewiary pisze:

          Po konsultacji z jednym z „normalnych tradycyjnych” księży, którzy wszelkiemu złu mówią NIE odpowiadam:
          Bańki jest to naturalna tradycyjna od wieków metoda przywracania zdrowia, pomocy ludziom chorym. Oczywiście, przed postawieniem baniek należy pomodlić się o błogosławieństwo Boże nad tym chorym
          Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

        • tylka pisze:

          A czy masaż stóp może stanowić jakieś zagrożenie duchowe? Może ktoś dobrze znający temat mi odpowie, bo bardzo różne opinie czytałam.

        • wobroniewiary pisze:

          zależy czy się masuje dla masażu, poprawy krążenia czy z akupresurą, podobnie z aromaterapią i wszystkim

          Jak otwierasz czakry, punkty przepływu energii – to diabelstwo. Ale normalny masa stóp nikomu nie zaszkodził!

    • Marakuja pisze:

      Szklane bańki są ok. Przecież nie stawiasz ich na miejscach akupunkturowych tylko na plecach lub oskrzelach. Mnie Babcia stawiała wiele razy + pocenie pod kołdrą i choroba szybko moja. Jeśli masz wątpliwości to dzwoń do ks egzorcysty, ja tak zawsze robię gdy nie jestem pewna ale co do szklanych baniek nie mam wątpliwości☺ Pamietaj ze po bańkach nie wolno 2 dni wychodzić z domu.

    • zuzia pisze:

      Stawianie baniek jet ok. ich sposób działania polega na tym że organizm o postawieniu baniek zaczyna wytwarzać wiecej takich jakby substancij (przeciwciał) , które biorą udział w pokonywaniu choroby. Jest to metoda jak najbardziej wytłumaczalna medycznie i swego czasu czesto stosowana w medycynie. 🙂

      • zuzia pisze:

        Miałam tu na myśli tradycyjne szklane banki lekarskie te ogniowe, ponieważ o nich się uczyłam w studium. ale z ciekawości zaglądnełam na wikipedię i tam piszą, że nie do końca jest to wytłumaczalne medycznie, wiec sama już nie wiem…
        a tu link do wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stawianie_baniek
        A tak na marginesie , sama jestem ciekawa, co na to powiedziałaby jakaś kompetentna osoba duchowna 🙂
        Szczęść Boże.

        • wierzaca pisze:

          Co do baniek, tez sie kiedys zastanawialam po pierwszym nawróceniu. Kiedys stawiano mi bańki z duzym powodzeniem, zawsze działały. Po nawroceniu mialam wątpliwości, ponieważ to medycyna chińska…coś w środku mi mówiło żeby tego nie robic, jednak wujek postawil mi banki z jedna różnica, przed postawieniem przezegnalam się, przeprosilam jezeli robie cos zlego. Wiecie co? Nie pomogło, pierwszy raz w zyciu… Zawsze pomagalo! Mało tego nastapilo pogorszenie stanu zdrowia. Nic groznego za dwa tyg z tego wyszlam…także pozostawiam do przemyslenia 🙂

        • Monika pisze:

          Odnośnie baniek i nie tylko może ten artykuł być pomocny:
          http://www.donbosco.pl/archiwum-2009-06-1359

        • Marakuja pisze:

          Jest to wytłumaczalne medycznie „wujek wiki” nie wie wszystkiego. Bańki podciśnieniem wyciągają do tkanek płyny surowicze i to działa na organizm mocno bodźcowo i mobilizujaco do walki z chorobą. Chńszczyzny w tym żadnej nie ma☺

  4. an m pisze:

    prośba o modlitwę za ciężko chorą sąsiadkę, Bóg zapłać

  5. wobroniewiary pisze:

    Zaczyna się Wielki Post. Jak powinien go przeżywać katolik?

    W Środę Popielcową, która rozpoczyna Wielki Post, katolików obowiązuje post ścisły. Polega on na ograniczeniu spożywania posiłków do nie więcej niż trzech w ciągu dnia, w tym raz do syta. Obowiązek ten dotyczy osób między 18 a 60 rokiem życia. Jednocześnie, podobnie jak w piątki, należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych – ten przepis obowiązuje każdego katolika od 14 roku życia.

    W okresie 40 dni Wielkiego Postu Kościół zachęca też do podjęcia dobrowolnych wyrzeczeń, takich jak post i jałmużna.

    W liturgii tego okresu pojawia się kolor fioletowy, znika „Alleluja” i „Chwała na wysokości Bogu”. W ten sposób Kościół przygotowuje się do największego święta, jakim jest Wielkanoc.

    http://gosc.pl/doc/3723403.Popielec-kogo-obowiazuje-post

  6. Paweł pisze:

    Od Środy Popielcowej do I Niedzieli Wielkiego Postu (włącznie) przypadają tzw. Kwartalne Dni Modlitw.

    [Chciałem tu wkleić – po uzupełnieniu – mój tekst na ten temat (wraz z Litanią na Kwartalne Dni Modlitw), który zamieściłem w komentarzu pod wpisem https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/12/12/pomodlmy-sie-w-35-rocznice-wprowadzenia-stanu-wojennego/ , ale już drugi czy trzeci raz zdarza mi się, że ułożony przeze mnie tekst – być może jako „przydługi” – przepada bez śladu i nie publikuje się. Wnioskuję z tego, że chyba Admini wprowadzili ograniczenie na maksymalną długość komentarza i za długie komentarze „nie przechodzą”…]

    Do mojego poprzedniego tekstu, który można znaleźć pod powyższym linkiem, chciałbym dodać jako ciekawostkę cytat na temat „Suchych Dni” wzięty ze str. VII przedwojennej książeczki do nabożeństwa „Zdrowaś Marya” (wydanej w Wilnie w roku 1927 „nakładem i drukiem Józefa Zawadzkiego”, zaopatrzonej w kościelne pozwolenie druku:
    „Nihil obstat
    Wilno, 13. V. 1927 a.
    Dr. Albinus Jaroszewicz.
    Censor libr.

    IMPRIMATUR
    + Casimirus Michalkiewicz
    Episcopus Auxiliaris Vilnensis
    vic. gen.
    A. Mościcki
    pro Cancellario Curiae
    Vilnae, 13. V 1927 an.”):

    „O SUCHEDNIACH.

    Suchedni przypadają we Środę, Piątek i Sobotę:
    PIERWSZE: Po trzeciej Niedzieli Adwentowej.
    DRUGIE: Po niedzieli pierwszej postu.
    TRZECIE: Po Zielonych Świątkach.
    CZWARTE: Po podwyższeniu świętego Krzyża, to jest po dniu 14 września.”

    Jak już pisałem pod powyższym linkiem, obecnie „Suchedni” – zwane Kwartalnymi Dniami Modlitw – przypadają trochę inaczej, a mianowicie DRUGIE – od Środy Popielcowej do I Niedzieli Wielkiego Postu (włącznie), TRZECIE – cały IV tydzień Wielkanocy, a CZWARTE – w III tygodniu września (środa, piątek i sobota).

  7. Justyna pisze:

    Alicja Lenczewska, Słowo Pouczenia, 15.02.02
    – Jezu, jak ma wyglądać mój post?
    +To ma być post serca, a nie żołądka -trwanie przy Bogu w Miłości i otwarcie serca wobec ludzi. Świat jest przepełniony złem, ale dzięki twojej miłości może stać się lepszy. Obdarzaj życzliwością i dobrocią każdego, oddawaj Bogu przez Maryję – matkę czułą i kochającą Swe dzieci.

  8. Paweł pisze:

    „Środa Popielcowa. Początek Wielkiego Postu – czas na modlitwę, post, jałmużnę…”

    – Post, jałmużna oraz modlitwa w jej najbardziej elementarnej formie, jaką są akty strzeliste odmawiane podczas wykonywania swoich obowiązków i znoszenia przeciwności życiowych – są obdarzone odpustami cząstkowymi na mocy trzech tak zwanych „OGÓLNYCH FORM UDZIELENIA ODPUSTU”, o których tak pisze Tomasz Wytrwał OP w swojej książeczce „Odpusty. Jak dostąpić łaski darowania kar za grzechy?” [wydanie Wydawnictwa Polskiej Prowincji Dominikanów „W drodze”, Poznań 2002, IMPRIMATUR: Poznań, 6 czerwca 2002, ks. bp Marek Jędraszewski, wikariusz generalny; str. 43]:

    „‚Wykaz odpustów’ rozpoczyna się od trzech ogólnych form uzyskania odpustów: modlitwy, jałmużny i postu. Te trzy formy mają przypomnieć wiernemu, że jego codzienne życie winno być przepojone duchem chrześcijańskim, że wypełniając swoje obowiązki lub znosząc trudności życiowe, powinien kierować swoją myśl (intencja uzyskania odpustu) do Boga. Dzięki temu ten, kto okazuje większą gorliwość w walce o swoje zbawienie i częściej w ciągu dnia podejmuje wymienione (…) pobożne akty, sprawiedliwie zasługuje na większe odpuszczenie kar doczesnych.”

    Te trzy ogólniejsze formy zyskiwania odpustów – związane odpowiednio z modlitwą, jałmużną i postem – tak oto są zdefiniowane wg książeczki „ODPUSTY. Ujawnione Miłosierdzie Boże wobec żywych i zmarłych” opracowanej przez ks. Zdzisława Pałubickiego SJ, a wydanej w roku 1996 przez wydawnictwo Michalineum (IMPRIMATUR Kuria Biskupia – Kalisz, 4 VII 1995 r., l. dz. 420/95/B, bp Stanisław Napierała – ordynariusz):

    „FORMA PIERWSZA: Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który w wykonywaniu swoich obowiązków i znoszeniu przeciwności życiowych, skierowuje swoją myśl z pokorną ufnością do Boga, dołączając – choćby tylko wewnętrznie – jakieś pobożne wezwanie.”
    [Na mocy tej formy udzielenia odpustu WSZYSTKIE akty strzeliste są obdarzone odpustami cząstkowymi, jeżeli się te akty odmawia przy „wykonywaniu swoich obowiązków i znoszeniu przeciwności życiowych”.]

    „FORMA DRUGA: Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który kierując się duchem wiary zaofiaruje sam siebie lub przeznacza swoje dobra w duchu miłosierdzia – na służbę braci znajdujących się w potrzebie.”
    [Jest to odpust za każdą prawdziwą jałmużnę.]

    „FORMA TRZECIA: Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który w duchu pokuty powstrzyma się dobrowolnie od rzeczy godziwej i miłej dla niego.”
    [Jest to odpust za każdy prawdziwy post.]

    W odniesieniu do powyższej FORMY PIERWSZEJ najnowsza, czwarta edycja „Wykazu odpustów” z 1999 roku dodaje:
    „Invocatio potest esse brevissima, uno vel paucis verbis expressa aut mente tantum concepta.
    Nonnulla exempla afferre placet: Deus meus – Pater1 – Iesus – Laudetur Iesus Christus (vel alia usitata christiana salutatio) – Credo in te, Domine (…)”

    czyli po polsku:
    „[Pobożne] wezwanie może być najkrótsze, wyrażone jednym lub zaledwie kilkoma słowami, a nawet tylko pomyślane w sercu.
    Można tu podać liczne przykłady: ‚Boże mój’ – ‚Ojcze’ – ‚Jezus’ – ‚Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus’ (lub inne zwyczajowe pozdrowienie chrześcijańskie) – ‚Wierzę w Ciebie, Panie’ (…)”
    http://www.vatican.va/roman_curia/tribunals/apost_penit/documents/rc_trib_appen_doc_20020826_enchiridion-indulgentiarum_lt.html

  9. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

    „Na tę egzekucję KBW przyszło podpite. I nie, że sędzia odczytał wyrok. Wyprowadzili, oczy zawiązane i karabinami, jak tylko mogli, tak siekli. W trakcie brutalnej egzekucji ranna Helena Motyka miała głośno krzyczeć: »Mamo, mamo dobij!«”.

    Gdy w środku pięknego polskiego lata, 18 lipca 1946 roku, w więzieniu przy ul. Kleczkowskiej 35 we Wrocławiu prokurator odczytywał wyrok, śpiewali „Pod Twoją obronę”. W ostatniej chwili przed śmiercią, tuż po pocałowaniu krzyża, razem krzyknęli: „Niech żyje Polska!”. Wśród nich była 22-letnia Helena Motykówna, aresztowana i skazana na karę śmierci wraz z innymi żołnierzami z oddziału. Do samego końca nie straciła hartu ducha i nie dała satysfakcji stalinowskim oprawcom.

    – To jedyna zidentyfikowana kobieta pól 81A oraz 120 – Kwater Ofiar Terroru Komunistycznego. Co więcej, „Dziuńka” została stracona, gdy była w zaawansowanej ciąży (8.–9. miesiąc) – mówi Eugeniusz Gosiewski, wiceprezes Stowarzyszenia „Odra–Niemen”.

    Naoczny świadek wydarzenia, Idzi Gatner, napisał potem:

    „Pod mur postawili tę kobietę w ciąży [Helenę Motykę] i tego Idziego [Piszczałkę] i innych. Ja to widziałem. Ile tam było, dwadzieścia, trzydzieści metrów. Na tę egzekucję KBW przyszło podpite. I nie, że sędzia odczytał wyrok. Wyprowadzili, oczy zawiązane i karabinami jak tylko mogli, tak siekli. W trakcie brutalnej egzekucji ranna Helena Motyka miała głośno krzyczeć: »Mamo, mamo, dobij!«. Więźniowie, słyszący i obserwujący dramatyczny przebieg rozstrzeliwania skazanych, rzucili się wówczas do okien i zaczęli walić w miski. Był to ich protest”.

    Razem z Heleną zamordowano jeszcze innych żołnierzy: Romana Roszkowskiego, Edwarda Szemberskiego i Idziego Piszczałkę. Szczątki Heleny Motykówny spoczywają na cmentarzu osobowickim we Wrocławiu.
    Więcej: http://wroclaw.gosc.pl/doc/3725446.Mamo-mamo-dobij

  10. Papież Franciszek: Wielki Post to czas pielgrzymki nadziei

    O Wielkim Poście jako pielgrzymce nadziei mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej. Jego katechezy środowej na placu św. Piotra wysłuchało dziś ponad 10 tys. wiernych. Prezentujemy tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

    Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

    Dzisiaj, w Środę Popielcową wkraczamy w okres liturgiczny Wielkiego Postu. A ponieważ trwa cykl katechez o chrześcijańskiej nadziei, chciałbym wam dzisiaj przedstawić Wielki Post jako pielgrzymkę nadziei.

    Rzeczywiście taka perspektywa staje się natychmiast oczywista, jeśli pomyślimy, że Wielki Post został ustanowiony w Kościele jako czas przygotowania do Wielkanocy, a zatem cały sens tego okresu czterdziestu dni czerpie światło z tajemnicy paschalnej, ku której jest ukierunkowany. Możemy sobie wyobrazić Zmartwychwstałego Pana, który wzywa nas, byśmy wyszli z naszych ciemności, a my wyruszamy w pielgrzymce do Niego, będącego Światłem. Wielki Post to pielgrzymka ku Jezusowi Zmartwychwstałemu. Wielki Post to czas pokuty, a także umartwienia, ale nie jest celem samym w sobie, lecz służącym temu, abyśmy zmartwychwstali z Chrystusem, abyśmy odnowili naszą tożsamość chrzcielną, to znaczy narodzili się na nowo „z wysoka”, z Bożej miłości (por. J 3,3). Dlatego właśnie Wielki Post jest ze swej natury czasem nadziei.

    Aby lepiej zrozumieć, co to oznacza musimy odwołać się do fundamentalnego doświadczenia wyjścia Izraelitów z Egiptu, opowiedzianego w Biblii w Księdze noszącej tę nazwę: Wyjścia. Wszystko zaczyna się od sytuacji niewoli w Egipcie, od ucisku, pracy przymusowej. Ale Pan nie zapomniał o swoim ludzie i swojej obietnicy: powołał Mojżesza i ramieniem pełnym potęgi wyprowadził Izraelitów z Egiptu i poprowadził ich przez pustynię ku ziemi wolności. Podczas tej pielgrzymki z niewoli ku wolności, Pan dał Izraelitom prawo, aby ich wychować do miłowania Go, jedynego Pana i miłowania siebie nawzajem jak bracia. Pismo Święte ukazuje, że wyjście jest długie i żmudne: symbolicznie trwa 40 lat, to znaczy tyle, ile trwa życie jednego pokolenia. Pokolenia, które w obliczu doświadczenia pielgrzymki stale ma pokusę opłakiwania Egiptu i cofnięcia się wstecz. Również my wszyscy znamy pokusę, by cofnąć się wstecz! Ale Pan jest wierny, a ci biedni ludzie, prowadzeni przez Mojżesza, dochodzą do Ziemi Obiecanej. Cała ta pielgrzymka odbywa się w nadziei: nadziei na dotarcie do Ziemi, i właśnie w tym sensie jest „wyjściem” wyjściem z niewoli ku wolności. A te czterdzieści dni także dla nas wszystkich są wyjściem z niewoli grzechu do wolności spotkania z Chrystusem Zmartwychwstałym. Każdy krok, każdy trud, każde doświadczenie, każdy upadek i każde powstanie, wszystko ma sens tylko w zbawczym planie Boga, który chce dla swego ludu życia, a nie śmierci, radości, a nie bólu.

    Pascha Jezusa jest jego wyjściem, poprzez które otworzył nam drogę do osiągnięcia życia w pełni, wiecznego i błogosławionego. Aby otworzyć tę drogę, to przejście, Jezus musiał ogołocić się ze swej chwały, upokorzyć się, stać się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Otworzenie nam drogi do życia wiecznego kosztowało Go całą Jego krew, a dzięki Niemu jesteśmy zbawieni z niewoli grzechu. Ale nie znaczy to, że On uczynił wszystko, a my nic nie musimy zrobić; że On przeszedł przez krzyż, a my „pojedziemy do nieba karetą”. To nie tak. Nasze zbawienie jest z pewnością Jego darem, ale ponieważ jest to historia miłości, domaga się miłości, domaga się naszego „tak” i naszego udziału, jak nam to ukazuje nasza Matka Maryja, a po niej wszyscy święci.

    Wielki Post żyje tą dynamiką: Chrystus nas poprzedza swoim wyjściem, a my przemierzamy pustynię dzięki Niemu i idąc za Nim. On był za nas kuszony i pokonał Kusiciela dla nas, ale my także musimy wraz z Nim stawić czoła pokusom i je pokonać. On nam daje wodę żywą Swego Ducha, a do nas należy czerpanie z jej źródła i picie, w sakramentach, w modlitwie, w uwielbieniu. On jest światłem, które przezwycięża ciemność, a od nas wymaga się, byśmy podsycali mały płomień, jaki został nam powierzony w dniu chrztu.

    W tym sensie Wielki Post jest „sakramentalnym znakiem naszego nawrócenia”. Kto podejmuje drogę wielkopostną, zawsze znajduje się na drodze nawrócenia. Wielki Post jest „sakramentalnym znakiem naszego nawrócenia”, naszej pielgrzymki od niewoli ku wolności, którą zawsze trzeba ponawiać. Jest to niewątpliwie pielgrzymka trudna i tak powinno być, bo miłość wymaga trudu, ale jest to pielgrzymka pełna nadziei. Powiedziałbym więcej: wielkopostne wyjście jest pielgrzymką, w której kształtuje się sama nadzieja. Wysiłek przejścia przez pustynię – wszystkie próby, pokusy, złudzenia i miraże – wszystko to służy ukształtowaniu silnej, niezłomnej nadziei, na wzór nadziei Dziewicy Maryi, która pośród ciemności męki i śmierci swego Syna nadal wierzyła i miała nadzieję na Jego zmartwychwstanie, w zwycięstwo miłości Boga.

    Z sercem otwartym na tę perspektywę wkraczamy dziś w Wielki Post. Czując się częścią świętego ludu Bożego, z radością rozpoczynamy dzisiaj tę pielgrzymkę nadziei. Dziękuję.
    http://gosc.pl/doc/3725592.Franciszek-Wielki-Post-to-czas-pielgrzymki-nadziei

  11. Anna pisze:

    No wlasnie nie Wiem co na ten temat myslec. Czuje jakies taki dziwne uczucie jak o tym mysle.

    • Dorota pisze:

      Pamiętamy:-)

    • eska pisze:

      Dziękuję za czujność 🙂 A ja rzadko tu ostatnio wchodzę, bo nie mam warunków… Niemniej teraz weszłam, bo wyglądam informacji o modlitwie Jerycha za Putina – zdaje się, że mamy zacząć jutro, jeśli dobrze pamiętam.
      Pamiętam w modlitwie o wszystkich intencjach rodziny wowitowej i sama polecam swoje intencje waszej modlitwie.
      +++

    • wobroniewiary pisze:

      Męki w czyśćcu
      Czyściec, dusze czyśćcowe… To świat niemalże nieznany nam, ludziom pielgrzymującym przez życie doczesne ku wieczności. Ale czy zupełnie nieznany?…

      Pismo św. kilkakrotnie sugeruje istnienie miejsca, w którym po śmierci dusze żyją i oczyszczają się, by móc osiągnąć pełnię chwały (2 Mch 12,32.38-45; Mt 5,23-26; Mt 12,32; 1 Kor 3,10-15; 1 P 3,18-20; 1 P 4,6).

      (…) Brat Daniel
      Do grona ludzi, którym dane było poznanie czyśćca, zalicza się także br. Daniel Natale, zmarły w 1994 r. kapucyn. W lipcu br. w San Giovanni Rotondo rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

      Michele – pod takim imieniem ochrzcili go rodzice – urodził się 11 marca 1919 roku w San Giovanni Rotondo jako czwarte dziecko spośród siedmiorga rodzeństwa. Ukończył zaledwie trzy klasy szkoły podstawowej. Jako dziecko pomagał rodzicom w polu. 4 czerwca 1933 roku, w dzień Zielonych Świąt, udał się do klasztoru, aby uczestniczyć we Mszy św., złożyć życzenia świąteczne tamtejszemu gwardianowi i otrzymać od niego błogosławieństwo przed wstąpieniem do niższego seminarium braci kapucynów. W zakrystii spotkał się z o. Pio. Jego zaskoczenie i radość były ogromne, gdyż Ojciec od dwóch lat nie miał kontaktu z wiernymi. Otrzymał wówczas od niego specjalne błogosławieństwo na drogę życia zakonnego.

      https://milujciesie.org.pl/meki-w-czysccu.html

      • wobroniewiary pisze:

        Operacja odbyła się następnego dnia rano. Brat Daniel pomimo podania mu narkozy pozostał świadomy. Odczuwał wielki ból, ale nie okazywał tego, wręcz zadowolony, że może swoje cierpienie ofiarować Jezusowi. Jednocześnie miał wrażenie, że doświadczany przezeń ból coraz bardziej oczyszcza jego duszę z grzechów. W pewnym momencie poczuł, że zasypia… Lekarze natomiast stwierdzili, że po przeprowadzonej ciężkiej operacji pacjet zapadł w śpiączkę. Przebywał w niej przez trzy dni. Niestety, po tych trzech dniach zmarł. Wypisano akt zgonu. Zebrała się rodzina, aby modlić się za zmarłego… Jednak po kilku godzinach, ku zdumieniu zebranych, umarły nagle powrócił do życia.
        Dwie godziny czyśćca

        Co działo się z br. Danielem w ciągu tych kilku godzin? Gdzie przebywała jego dusza? Oto jego własna opowieść:

        „Stanąłem przed tronem Bożym. Widziałem Boga, ale nie jako surowego sędziego, ale jako miłosiernego i pełnego miłości Ojca. Wówczas zrozumiałem, że Pan troszczył się o mnie od pierwszej do ostatniej chwili mego życia, kochając mnie tak, jak gdybym był jedynym istniejącym stworzeniem na ziemi. Zdałem sobie jednak sprawę, że nie odwzajemniłem tej nieskończonej Bożej miłości… Zostałem skazany na dwie do trzech godzin czyśćca. »Jak to? – zapytałem samego siebie – tylko dwie-trzy godziny? A potem będę mógł pozostać na wieki przy Bogu – odwiecznej miłości?«. Podskoczyłem z radości i poczułem się wybrańcem. (…)

        Doświadczałem okrutnego i intensywnego bólu, który nie wiadomo skąd się brał. Zmysły, które najbardziej obraziły Boga na tym świecie: oczy, język… doświadczały największych cierpień, a były to cierpienia nie do uwierzenia, ponieważ w czyśćcu dusza czuje się tak, jak gdyby miała ciało… Nie minęło parę chwil tego cierpienia, a mnie się wydawało, że minęła już wieczność. (…)

  12. Bogusia pisze:

    Potrzebna jest mi modlitwa o zdanie egzaminu, ktory mam w piatek.Bardzo prosze …,pomozcie.
    Dziekuje – Szczesc Boze Wszystkim…!!!

  13. Papież Franciszek podał kolejną intencję, którą poleca naszym modlitwom.

    W tym miesiącu modlimy się w papieskiej intencji ewangelizacyjnej: „Aby prześladowani chrześcijanie doświadczyli wsparcia całego Kościoła przez modlitwę i w postaci pomocy materialnej”. Franciszek często mówi o cierpieniach znoszonych z powodu wyznawania Chrystusa, zachęcając do modlitewnego i czynnego wspierania naszych braci i sióstr, którzy ich doznają. W ubiegłoroczne święto pierwszego chrześcijańskiego męczennika diakona Szczepana 26 grudnia 2016 r. Papież w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański postawił pytanie: „Dlaczego świat nienawidzi chrześcijan?” i tak na nie odpowiedział: „Z tego samego powodu, z jakiego nienawidził Jezusa, ponieważ On przyniósł światło Boga, a świat woli ciemność, aby ukryć swoje złe uczynki”.

    Ojciec Święty przypomniał „sprzeczność między mentalnością Ewangelii a mentalnością światową. Naśladować Jezusa znaczy podążać za Jego światłem i porzucić ciemności świata. Pierwszy męczennik Szczepan został ukamienowany, ponieważ wyznał wiarę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Wybrał Chrystusa, Życie i Światło dla każdego człowieka. Wybierając prawdę, stał się jednocześnie ofiarą tajemnicy nieprawości obecnej w świecie, ale w Chrystusie Szczepan zwyciężył” – powiedział Franciszek.

    „Także dziś Kościół, aby dać świadectwo światłości i prawdzie, doświadcza w różnych miejscach okrutnych prześladowań, aż do ostatecznej próby męczeństwa. Iluż naszych braci i sióstr w wierze doznaje krzywd, przemocy i nienawiści z powodu Jezusa! Powiem wam jedno: dziś jest więcej męczenników niż w pierwszych wiekach. Kiedy czytamy historię pierwszych wieków tu w Rzymie, dowiadujemy się o wielkim okrucieństwie w stosunku do chrześcijan. Powiem wam: to samo okrucieństwo jest dzisiaj, i jest go o wiele więcej w stosunku do chrześcijan. Zechciejmy dziś o nich pomyśleć i być blisko nich przez naszą miłość, modlitwę, a także nasz płacz. Wczoraj, w dniu Bożego Narodzenia, chrześcijanie prześladowani w Iraku obchodzili Boże Narodzenie w swojej zniszczonej katedrze: to przykład wierności Ewangelii. Pomimo trudnych doświadczeń i niebezpieczeństw świadczą oni odważnie o swojej przynależności do Chrystusa i żyją Ewangelią, angażując się na rzecz ostatnich, najbardziej zaniedbanych, czyniąc dobro wszystkim bez żadnej różnicy; dają w ten sposób świadectwo miłości w prawdzie”.

    Przypomnijmy raz jeszcze intencję ewangelizacyjną, którą Papież poleca naszym modlitwom w tym miesiącu: „Aby prześladowani chrześcijanie doświadczyli wsparcia całego Kościoła przez modlitwę i w postaci pomocy materialnej”.
    http://gosc.pl/doc/3727513.Papieska-intencja-na-marzec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s