Ks. Stanisław Witek: o przebaczeniu afektywnym i efektywnym

„W skrócie można powiedzieć, że do przebaczenia afektywnego zawsze jesteśmy zobowiązani (jak Chrystus na Krzyżu, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy dziennie), natomiast przebaczać efektywnie możemy tylko tym, którzy żałują swoich przewinień i mocno postanawiają poprawę, bo jeżeli tego u nich nie ma, to przebaczając im efektywnie jedynie utwierdzalibyśmy ich w złu”.

Przez wiarę swoją przemawia nawet spoza grobu – te słowa Listu do Hebrajczyków (11,4) można odnieść do autora książki Duszpasterstwo w konfesjonale ks. Stanisława Witka, Kapłana Diecezji Tarnowskiej, Profesora Teologii Moralnej na KUL-u.

† Jerzy Ablewicz Arcybiskup, Biskup Tarnowski

Ksiądz Stanisław Witek pisze tak:

Przebaczenie afektywne i efektywne:

… Sam Bóg jest sędzią i badającym serca, dlatego zabrania On nam wyrokować o czyjejkolwiek wewnętrznej winie. Nauka Chrystusowa żąda, abyśmy wybaczali krzywdy, i rozciąga przykazanie miłości na wszystkich nieprzyjaciół” (KDK 28). Ostatnie zdanie tej konstytucji soborowej rozumieć należy także w stosunku do nieprzyjaciół osobistych, a zatem w kategorii nieprzyjaźni podmiotowej. „Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 19-21).

KD: Miłość nieprzyjaciół polega na życzeniu, i czynieniu im dobrze jako ludziom w razie ich potrzeby oraz własnej możliwości niezależnie od osobistej postawy wobec nas. Miłość ta bowiem, obejmuje nieprzyjaciół ze względu na ich łączność – przynajmniej potencjalną – z samym Bogiem, którego są stworzeniami, a może i przybranymi dziećmi. Taką miłość trzeba przejawiać głównie przez dążenie do pojednania z nimi, zwłaszcza gdy w jakikolwiek sposób sami przyczyniliśmy się do ich nieprzyjaźni. Trzeba być także zawsze gotowym do przebaczenia doznanej krzywdy, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy, a więc bez ograniczenia, jak nakazał sam Chrystus (por. Mt 18, 22). Ze strony nieprzyjaciela zakłada to jednak, przynajmniej domyślną, chęć pojednania się (por. Łk 17, 4). Gdy on nie przejawia żadnej chęci w tym kierunku, a nawet chlubi się uczynionym złem, i gotów je ponowić, jeśli zdarzy mu się okazja, sprawa faktycznego pojednania zostaje mocno skomplikowana. Mamy bowiem do czynienia ze złą wolą przeciwnika, uporczywie trwającego w grzechu. Chrześcijaninowi pozostaje obowiązek pragnienia, aby się pojednać, czyli afektywnego nastawienia w tym kierunku. Z winy samego nieprzyjaciela, jeżeli jego zła wola nie chce się ugiąć, pojednanie efektywne jest uniemożliwione. I Chrystus miał swoich zdecydowanych nieprzyjaciół (zwł. faryzeuszów), nie mamy dowodów na to, aby kiedykolwiek się z nimi pojednał. Na krzyżu wstawiał się do Ojca, modląc się jako za nieprzyjaciół, u których okolicznością łagodzącą była niewiedza (Łk 23, 34). Podobnie uczynił św. Szczepan nie negując ich grzechu (Dz 7, 60). Trzeba również pamiętać, że i Bóg, którego mamy naśladować w miłości do nieprzyjaciół (por. Mt 5, 45-48), nie darowuje efektywnie człowiekowi, któremu na Jego przebaczeniu nie zależy.

Gdy więc spowiednik spotyka faktycznie skrzywdzonego człowieka, którego ktoś niewinnie prześladuje, powinien zachęcać do przebaczenia w duchu i gotowości do pojednania; nie należy jednak wymagać pojednania realnego jako warunku udzielenia absolucji. Dopiero chęć taka ze strony nieprzyjaciela, jeżeli penitent jest osobą krzywdzoną, czyni z pojednania obowiązek miłości bliźniego. Inaczej do gotowości przebaczenia ma go bardziej skłaniać pragnienie odpuszczenia grzechów przez Boga, aniżeli realny wymóg przykazania miłości nieprzyjaciół. Dopóki nieprzyjaciel trwa w grzechu, jest również przeciwnikiem Boga, i jeżeli nie chce on zmienić swego nastawienia (metanoia), pojednanie z nim w sensie efektywnym, byłoby tylko utwierdzaniem go w złem.”

UD: Na pewno chrześcijanin powinien być człowiekiem pokoju, jak powiada św. Paweł: „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi” (Rz 12, 18). Nie znaczy to jednak, ażeby czynić to za wszelką cenę; pewne sprawy duchowe są bowiem ze sobą sprzeczne również i w tym zakresie: „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jk 4,4). Konflikty między ludźmi trzeba więc rozwiązywać, a nie zadowalać się uciszaniem ich bez względu na sprawiedliwość, bo przykrywa się tylko ranę, ale jej nie leczy”

Za: ks. Stanisław Witek „Duszpasterstwo w konfesjonale”, str. 175-176 Wyd. Pallotinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej.
Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Ks. Stanisław Witek: o przebaczeniu afektywnym i efektywnym

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    • Gość pisze:

      Proszę o modlitwę w intencji Alicji, o uzdrowienie z naglych i nieuzasadnionych ataków agresji

    • AnnaSawa pisze:

      ks.Piotr Glas – Jak poznać imię Anioła Stróża.
      ( ja mojego również znam 🙂 )

      https://gloria.tv/video/3WSyr6cGcJj74qmJ24dg1LjZ9

    • Agnieszka pisze:

      Nie wiem, czy do końca dobrze zrozumiałam ten artykuł, chodzi więc o przebaczenie efektywne (czynne) w momencie, kiedy osoba, przez którą zostałam skrzywdzona, wykazuje skruchę, natomiast afektywne przebaczenie (emocjonalnie, w sercu) mam okazywać zawsze, bez względu na nastawienie drugiej strony. Jakiś czas temu, mój spowiednik powiedział, żebym poszła do osoby, która mnie skrzywdziła, przebaczyła jej i prosiła ją o przebaczenie, niezależnie od tego jakie jest jej nastawienie i jak się zachowa. Powiedział, że z mojej strony mam być w porządku, niezależnie od zachowania drugiej strony, nawet gdyby mnie wyśmiała, odrzuciła itp., czyli coś przeciwnego, jak wykazuje powyższy artykuł, hmm…

      • eska pisze:

        Agnieszko, spróbuję podać przykład dość czytelny bo dotyczący dziecka, a ty możesz go potem przenieść na sytuacje dotyczące także dorosłych.
        Powiedzmy, że masz syna, przedszkolaka na przykład. Przyniósł z przedszkola złe zachowanie i na przykład cię kopnął albo uderzył. Nie widzi w tym nic złego. Oczywiście, że jako matka natychmiast to dziecku w sercu wybaczysz, będąc ponad tym (przebaczenie afektywne). ALE nie możez tego okazać dziecku na zasadzie „kochanie, nic się nie stało, chodź tu i przytul się”, ponieważ w ten sposób nie pokażesz mu, że zrobił coś złego i utwierdzisz go w tym złym, wychowując być może na przyszłego „damskiego boksera”. Tak więc nie możez mu OKAZAĆ przebaczenia, lecz najpierw powinnaś podjąć działania doprowadzające do tego, by on zrozumiał, że zrobił źle. Dopiero kiedy to nastąpi, jest czas na przebaczenie efektywne, czyli np. przytulenie się i okazanie, że już sie nie gniewasz.
        Oczywiście dziecko może nie za pierwszym razem zrozumieć i jeszcze jakiś czas źle postępować. Wówczas powinno być tak, że za każdym razem dostaje sygnał, że zrobiło źle i ten sygnał nie jest pomijany pomimo afektywnego przebaczania w sercu po wielokroć.
        Pisałam wczoraj pod innym postem, cytując książkę małżeństwa Gajdów, że „Miłość jest aktem skierowanym ku dobru człowieka.” Wczoraj zaakcentowałam, że jest aktem, czyli działaniem. Teraz zwrócę uwagę na to, że jest „skierowany KU DOBRU drugiej osoby” I to jest moim zdaniem klucz. Jeśli okazanie przebaczenia, czy też pominięcie milczeniem i „przełknięcie” czynionego zła utwierdza drugą osobę w złym, to nie należy go tej osobie okazać, ponieważ takie zachowanie jest sprzeczne z miłością jako sprzeczne z dobrze pojętym interesem tej osoby, której przebaczamy.
        Jak mówią Gajdowie, Miłość ma dwa skrzydła – skrzydło afirmacji i skrzydło wymagań. Nie poleci, jeśli którekolwiek z nich szwankuje.

        Fragment o wymaganiach:
        „Zdarza sie, że ludzie mylą miłość bezwarunkową z miłością niestawiającą wymagań. >> Skoro Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem – myślą – to nie muszę nic zmieniać, a inni powinni mnie zaakceptować<<. Jednak to nieprawda. Jezus nie przyszedł na świat po to, aby zredukować obraz Boga do rozmiarów ciasnego serca ludzkiego, lecz po to, aby człowieka przebóstwić. Miłość porywa w górę, a dzieje się to między innymi poprzez wymagania.
        Jeśłi kogoś kochamy, nie będziemy pomijali niewygodnej prawdy, utrzymując przyjemną atmosferę kosztem jakości relacji. Nie będziemy się wahali mówić trudnych rzeczy lub wskazywać na konieczność podjęcia wysiłku. Zdarza się, że stawiając wymagania wywołamy sprzeciw, bo są one w odbiorze czymś nieprzyjemnym i to zarówno dla tego, kto miłuje, jak i dla tego, kto jest miłowany. Jezus wielokrotnie burzył spokój i nazywał rzeczy po imieniu, co nie było łatwe dla słuchaczy, a czasem napotykało na zacięty opór. Nauczyciel mówił o wysiłku, jaki trzeba podjąć, aby za Nim iść. Bóg nie przyszedł na świat po to, aby było nam przyjemnie, lecz aby wynieść nas do godności dzieci Bożych: wolnych i miłujących.
        Czasem trzeba włożyć potężny wysiłek, aby postawić granice i wymagania ludziom, których kochamy, ryzykując, że zostaniemy odrzuceni. Miłość może podpowiedzieć, b wpuścić do domu kogoś, pomimo że nas zawiódł po raz kolejny. Innym razem, miłość nakaże wystawić jego walizki za drzwi. Miłość nie daje jednago prostego rozwiązania."

        https://gajdy.pl/index.php/ksiegarnia/sklep

  2. Alutka pisze:

    Atakowana, przez liberalne media ,premier Szydło miała rację, mówiąc , że terroryzm należy wiązać kryzysem migracyjnym.

    Państwo Islamskie (IS) przyznało się do przeprowadzenia w środę ataku w Londynie – podała propagandowa agencja dżihadystów Amak, powołując się na anonimowe źródła bezpieczeństwa.

    Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/swiat/178769,is-przyznalo-sie-do-zamachu-w-londynie.html

  3. MM pisze:

    Papież o „wykradaniu” udawanego rozgrzeszenia

    By wejść w tajemnicę przebaczenia, konieczna jest modlitwa, skrucha i wstyd – powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty podkreślił znaczenie uświadomienia sobie jak wielkiego cudu dokonuje w nas Bóg, okazując nam miłosierdzie, abyśmy z kolei sami mogli okazywać je innym. Przestrzegł też przed obłudą prowadzącą do „wykradzenia” udawanego rozgrzeszenia w konfesjonale.

    http://gosc.pl/doc/3761591.Papiez-o-wykradaniu-udawanego-rozgrzeszenia

  4. MM pisze:

    Bardzo mocny artykuł na Gościu „Tylko dla dorosłych”
    http://gosc.pl/doc/3763814.Tylko-dla-doroslych

  5. Agata pisze:

    Polecam Kanal Ks Macieja

  6. Iwona pisze:

    po „klątwie”
    http [po co to tu wklejasz, Admin]

  7. magda pisze:

    Smutno mi, dziś u Dominikanów Ojciec prawie nie udzielił mi Komunii Świętej , zawahał się i dał ale na cały kościół powiedział,że klęczy się tam i wskazał blisko ołtarza, był zły na mnie ,że raczyłam oddać cześć Panu w postawie klęczącej. Pierwszy raz mi sie tak przydarzyło 😦

    • MariaPietrzak pisze:

      @Magda , niech Twoje upokorzenie z upokorzonym Jezusem-Hostią , ktory byl swiadkiem tego wydarzenia , ofiarowane , wyjedna laske swiatla i przejrzenia Kaplanowi , o ktorym mowa .

    • magda pisze:

      Tak też zrobiłam 🙂 Nie miałam możliwości dokończenia wczoraj mojego komentarza.
      Już zaraz po wyjściu od Ojców Dominikanów oddałam Jezusowi całe zdarzenie i
      z miłości, z wielkiej miłości do Niego ofiarowałam MU to moje upokorzenie (jeśli mogę to tak nazwać).

      • Maggie pisze:

        Magdo, Pan Jezus wie. Nazwałabym to raczej wyróżnieniem i jakby zaproszeniem, abyś zasiadła na uczcie, bliżej tj na honorowym miejscu.
        Może i oby Pan Jezus, poruszył tym kapłanem przez to zdarzenie, bo żniwa wielkie i niedługo, a robotników tak mało.
        Do litanii do Matki Bożej, dodaję wezwanie, które było tu kiedyś: Matko Kapłańska.
        Niech się dzieje Wola Boża.
        ❤️

  8. beat pisze:

    Magda ciesz sie bo to zrobilas dla Jezusa
    On Jest Najwazniejszy Liczy sie tylko ON Milosierny Jezus Zbawiciel i Odkupiciel
    Chwala Panu

  9. MariaPietrzak pisze:

    Bardzo pomocna wskazowka z Nieba odnośnie przebaczenia / Medjugorje / 2 września 2009 roku
    ______________________________________________________________________
    „Dziś wzywam was macierzyńskim sercem, abyście nauczyli się przebaczać, w pełni i bezwarunkowo.
    Cierpicie niesprawiedliwość, zdrady i prześladowania, ale przez to jesteście Bogu bliżsi i milsi.
    Dzieci moje, módlcie się o dar miłości.
    Tylko miłość przebacza wszystko, tak jak mój Syn przebacza, Jego naśladujcie.
    Jestem między wami i modlę się, abyście kiedy dojdziecie przed swego Ojca, mogli powiedzieć:
    – Oto jestem Ojcze,
    Twego Syna naśladowałem, miłowałem i przebaczałem sercem,
    bo wierzyłem w Twój sąd, i Tobie ufałem”.

    Niżej forma, ktorą można włączyć do swego pacierza już dziś .
    ________________________________
    ‘…oto jestem Ojcze ,
    pragnę naśladować Twego Syna,
    miłować i przebaczać sercem,
    bo wierzę w Twoj sąd !
    i Tobie ufam ! ‘
    ________________________________
    Przebaczenie jest o tyle ważne , jak to podkreślił Ojciec Gabriel Amorth , ze jego brak , tak z serca , stawia przeszkodę wszelkiej Bożej łasce !
    Uwolnieniu , uzdrowieniu !!
    Dobrej nocy !

    • Kasia pisze:

      Dokładnie jak piszesz „przebaczać sercem”
      i jak dodaje ks. Witek:
      (jak Chrystus na Krzyżu, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy dziennie),

      natomiast przebaczać efektywnie możemy tylko tym, którzy żałują swoich przewinień i mocno postanawiają poprawę, bo jeżeli tego u nich nie ma, to przebaczając im efektywnie jedynie utwierdzalibyśmy ich w złu”

  10. IV niedziela Wielkiego Postu, wspomnienie Świętego Dobrego Łotra (Dyzmy)

    Słowa Ewangelii według Świętego Jana
    Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
    Oto słowo Pańskie.

    Święty Dobry Łotr
    Święty Dyzmas (w prawosławiu Rach) to jeden z dwóch łotrów, powieszonych na krzyżu obok Jezusa. Informację o nim przekazuje św. Łukasz w swojej Ewangelii. Kiedy drugi z ukrzyżowanych z Jezusem łotrów urągał Mu, Dyzmas skarcił go mówiąc, że oni umierają słusznie, za swe zbrodnie, ale Jezus nic złego nie uczynił. Zwrócił się do Jezusa, prosząc, żeby wspomniał na niego, kiedy już przyjdzie do swego królestwa. A Jezus obiecał Dobremu Łotrowi – bo tak go od tego czasu nazywamy – że jeszcze dziś będzie z Nim w raju. Był to pierwszy swoisty akt kanonizacji, którego jeszcze na Krzyżu dokonał Chrystus.
    Więcej: https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2017/03/26/26-marca-iv-niedziela-wielkiego-postu-wspomnienie-swietego-dobrego-lotra-dyzmy/

  11. teresamirta pisze:

    Ja przebaczam swojemu mężowi już 20 lat dzisiaj znów przegrał 25 euro w lotto. Woda egzorcyzmowana, olej, relikwie,modlitwy nie pomagają Błagam proszę o modlitwy i radę co mam dalej robić straciliśmy już tysiące euro. On sie nie przyznaje ze gra. Cierpię w ukryciu bez kłótni. Nie mogę rozmawiać o tym, bo sie wyprowadzi mamy dwie córki 20 i 9 lat Poza tym jest dobrym ojcem i mężem.

  12. eska pisze:

    Chciałabym się jeszcze podzielić katechezą, którą usłyszałam niedawno w ramach kazania, gdy Ewangelia mówiła o tym, że „jeśłi ktoś cię uderzył w prawy policzek, to nadstaw mu lewy”.
    Ksiądz Pawlukiewicz powtarza, że w Piśmie Świętym nie ma słów niepotrzebnych. Podobnie powiedział ksiądz wygłaszający kazanie, które następnie rozwinął mniej-więcej w taki oto sposób.

    Najpierw się zastanówmy nad techniczną stroną sprawy. (Od siebie przypomnę, że jeszcze niedawno leworęcznych na siłę przestawiano na praworęczność, a więc zakładamy tw tych rozważaniach praworęczność). Jeśli więc ktoś stoi na przeciwko mnie i ja go chcę uderzyć prawą ręką, to w który policzek otrzyma cios? Wyobrażamy sobie, jak to się dziś mówi, uderzenie „z liścia”, a więc delikwent otrzyma cios w LEWY policzek. Jak więc trzeba uderzyć prawą ręką, aby dostał w PRAWY policzek? Gestem od siebie, uderzając zewnętrzną częścią swojej dłoni.

    Rys historyczny:
    Za czasów Jezusa uderzenie zewnętrzną częścią dłoni (czyli w prawy policzek) było zarezerwowane dla panów wobec swoich niewolników. W ten sposób okazywali niewolnikom pogardę i wyższość nad nimi.”
    Wobec ludzi równych sobie statusem, w razie jakichś porachunków, stosowano policzkowanie „z liścia” czyli w lewy policzek.

    Puenta:
    „Jeśli ktoś cię uderzy w PRAWY policzek, to ty mu nadstaw LEWY” = „Jeśli ktoś cię traktuje z pogardą wywyższając się, to nie musisz się na to godzić, tylko daj mu do zrozumienia, że jest to nieuprawnione, ponieważ jesteście równi wobec Boga i należy ci się traktowanie ciebie jako równego, a nie kogoś gorszego”.
    _____

    Dla mnie było to odkrywcze i zaskakujące. Ale ja to „kupuję”. Pan Jezus również tak się zachowywał. Wielokrotnie wobez zarzutów faryzeuszy nie kulił się cicho i potulnie w kącie, tylko się pytał mniej więcej: „Co konkretnie masz przeciwko temu co robię? Jeśli jest w tym coś niezgodnego z prawem lub złego, to mi to wykaż argumentami, a jeśli nie, to dlaczego mnie atakujesz?”

    Szatan nam poprzestawiał myślenie, aby ten fragment Ewangelii o nadstawianiu policzka pozbawiał nas godności i strącał do roli „popychadeł” – odbierając nam godność dziecka Bożego. A tymczasem ten fragment ją przywraca!

    • eska pisze:

      Jeszcze dodam, że na pozór może taka interpretacja nie pasuje do reszty wezwań, wśród których jest osadzone to o uderzeniu w policzek. Ale jednak moim zdaniem pasuje. Każde z tych wezwań „idź dwa tysiące kroków”, „oddaj również płaszcz”… pokazuje nam, jaką mamy przyjąć postawę wobec krzywdzicieli, którzy próbują nas czynioną nam krzywdą zniewolić. Jest to ta sama postawa, którą Jezus pokazał w sposób najwyższy: gdy Go poniżali, oddał im również życie. Postawa, która mówi: „nic mi nie zabrałeś, ja sam to oddałem”. Postawa, która komunikuje krzywdzicielowi, że mnie swoim uciskiem nie zniewolił i nie stłamsił, że umiem być ponad sytuacją (ale nie ponad innym człowiekiem w sensie wywyższania się) i pomimo wszystko zachować wewnętrzną wolność. I w tym kontekście powyższa interpretacja o policzkowaniu jest taką najbardziej wyrazistą, bo zawiera w sobie nie tylko gest dobrowolnego poniesienia kolejnej ofiary, ale wykorzystując symbolikę i konwenanse tamtych czasów, jeszcze wzmacnia przekaz stosowną aluzją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s