Padre Matteo, Padre Pio i Padre Cipriano de Meo: trzech braci kapucynów z Serracapriola

Ojciec Cipriano de Meo, egzorcysta i zarazem Przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów (następca śp. o. Gabriela Amortha), opowiada o niemal 60 latach trudnej posługi i o wsparciu, jakie z nieba daje mu zmarły w opinii świętości współbrat Padre Matteo a także o tym, jak za swego życia wspierał go i pomagał mu Ojciec Pio.


Ojciec Cipriano de Meo urodził się w Serracapriola w 1924 roku, jest kapucynem i niemal od 60 lat egzorcystą. Obecnie pełni posługę w klasztorze w San Severo, niedaleko Foggi. Jest postulatorem procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego kapucyna Padre Matteo da Agnone żyjącego w latach 1563-1616. Publikuje książki teologiczne i jest jednym z największych włoskich egzorcystów, z bardzo długim stażem posługi i opinią autorytetu.

Pierwsze spotkanie Ojca Cipriano z diabłem 

O. Cipriano zauważył swoje powołanie przez „przypadek”. Sam nigdy wcześniej nie myślał o takiej formie apostolstwa, przewidywał raczej „karierę” profesora teologii. Stało się to w prowincji Avellino, gdzie był rektorem seminarium kapucyńskiego w Gesualdo, 7 grudnia 1952, w wigilię Niepokalanego Poczęcia, po południu. Usłyszał pukanie do drzwi, kiedy nie było furtiana, więc poszedł sam otworzyć. Zastał pod drzwiami kobietę ubraną w wełniany szal i dwóch mężczyzn. Zapytał się ich czy chcą jedzenia, bo wyglądali na ubogich, lecz zaprzeczyli. Nie było jasne czego chcieli. Aby przerwać krępujące milczenie milczenie, zapytał kobietę o imię. Zaśmiała się dziwacznie i powiedziała „Jestem Diabłem”, „A ja jestem Ojciec Cipriano” – odpowiedział kapucyn. Kontynuowała: „Jestem Diabłem i jestem tu zbyt długo … A kto mnie wyrzuci? … Ty …” i tu pokazała palcem na zaskoczonego tą sytuacją rektora. Tak rozpoczął się dialog, który trwał godzinę i rozmawiali o wielu rzeczach, a Cipriano przeczuwał, że otworzył się przed nim zupełnie nowy rozdział jego życia. Opowiedział o tej historii przełożonemu, który jemu polecił kontynuować tę sprawę, wyraził inicjatywę, aby porozmawiać z biskupem. Arcybiskup Joachim Pelicini upoważnił go do kontynuowania tej bitwy. Przypadek ten prowadził przez trzy lata i te początki były bardzo pouczające. Widział wiele oszustw, padał też ich ofiarą, bo brakowało mu doświadczenia. Wszystkiego się trzeba nauczyć.

Ojciec Cipriano

Dość wysoki mężczyzna o pociągłej twarzy z siwą, charakterystycznie przystrzyżoną bródką i kępką siwych włosów na głowie wygląda jak większość starszych kapucynów. W sandałach na nogach, w brązowym habicie nie odbiega zbytnio od zakonnych „standardów”.

A jednak jest coś, co zdecydowanie odróżnia go od innych zakonników. Od ponad 60 lat pełni posługę egzorcysty. Niestrudzenie toczy walkę z największym wrogiem Boga i człowieka – diabłem. Pomaga najnieszczęśliwszym z nieszczęśliwych – ludziom opętanym przez złego ducha.

Jako jeden z najbardziej doświadczonych egzorcystów świata przewodniczy również Międzynarodowemu Stowarzyszeniu Egzorcystów. Stawiany jest na równi z założycielem tego stowarzyszenia, najsłynniejszym z włoskich egzorcystów – ojcem Gabrielem Amorthem, znanym także w Polsce z wielu publikacji, między innymi z Wyznań egzorcysty.

Jest zresztą nie tylko kapłanem egzorcystą, lecz także pisarzem i poetą. Do jego najbardziej poczytnych książek należy Il divino e l’umano nel mio apostolato di esorcista (Boskie i ludzkie w mojej posłudze egzorcysty), a jako poeta był laureatem wielu prestiżowych nagród. (…)

U boku Ojca Pio

Dzień 2 lipca 1949 roku był jednym z przełomowych w jego życiu – pierwszym spędzonym w klasztorze kapucynów w San Giovanni Rotondo. Wtedy też miało miejsce pierwsze osobiste spotkanie z najbardziej niezwykłym zakonnikiem XX wieku – starszym od niego o 37 lat Franciszkiem (Francesco) Forgione, czyli św. Ojcem Pio. Przez pięć lat kapucyn z Serracaprioli zajmował się głównie porządkowaniem napływającej do klasztoru korespondencji. O tym, że nie była to łatwa praca, wiedzą ci, którzy na własne oczy widzieli ogromne stosy listów adresowanych do Ojca Pio. Ojciec Cyprian dobrze poznał św. Ojca Pio. Spędził z nim mnóstwo czasu.
Sam Ojciec Pio mieszkał w Serracapriola przez rok czasu, pod koniec października 1907 roku brat Pio przeniósł się z klasztoru Sant’ Elia a Pianisi do Serracaprioli, gdzie studiował teologię.

Święty Ojciec Pio liczy złe duchy

Aby poradzić sobie, sięgał po duchowe wsparcie Ojca Pio. Zabrał do niego już ten pierwszy przypadek i o. Pio żartobliwie wówczas zauważył, że o. Cipriano ma „wiele demonów dookoła”, że będzie się za niego modlił „żeby nie był zmęczony i nie odechciało mu się tej posługi”. Ojciec Cipriano twierdzi, że ciągle jest zmęczony, lecz do dziś mu się jeszcze nie odechciało. Często się śmieje, bo jest to bardzo pogodny i miły człowiek. Podczas egzorcyzmu O. Pio zaprzeczył jakoby u wskazanego mu „pacjenta” były cztery złe duchy, jak można by przypuszczać „duchy nie są cztery, ale tylko jeden, używający czterech głosów”. Tak diabeł starał się oszukać kapłana, ilość duchów jest ważną sprawą dla egzorcysty. Niektóre sprawy były długo i cierpliwie omadlane. Przypadek jednej dziewczynki zajął dziesięć lat i dzięki powtarzaniu modlitw, stopniowo wyszło z niej aż dwanaście złych duchów.

Jak się wyrzuca szatana? 

Nie zawsze jest to egzorcyzm. Przybywający do do San Severo zauważają, że Ojciec Cipriano często modli się w milczeniu, wie z doświadczenia, że cicha modlitwa bardzo irytuje przeciwnika. Nieraz słyszał pytanie: „Dlaczego milczysz?” Lecz on nie odpowiada na takie zaczepki, bo takie pytanie pochodzi od ducha kłamstwa. Nieraz dotyka ciała dręczonej osoby krucyfiksem. Nie nad wszystkimi odmawiany jest wielki rytuał egzorcyzmu, w wielu przypadkach wystarcza kontakt z relikwiami, błogosławieństwo, czy Msza Święta, bo na obecności Jezusa opiera się moc wypędzania. Kiedy jest pewien, że człowiek został ostatecznie zwolniony? Generalnie podobno to widać, po sposobie reakcji na modlitwy. Wyzwolony podejmuje bogate życie sakramentalne, jest gorliwy i zaczyna kochać Słowo Boże. Momentowi wyjścia ducha towarzyszy zwykle znak zewnętrzny, którym mogą być niekiedy wymioty. Istnieją przypadki, gdzie osoba wydala materiał, który zbadany przez lekarzy okazuje się nie być żadną rzeczą z ludzkiego ciała czy pożywieniem, ale np. skóra jaszczurki, ropuchą, kamieniem itp. Czemu zdarzają się opętania?

Święty przeciw diabłu: Padre Matteo kontra diabeł

Szczególną rolę w posłudze o. Cipriano pełni modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego Mateusza z Agnone. Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem poważnego wypadku, kiedy przez przypadek bawiąc się bronią, zabił kolegę. Aby uniknąć sprawiedliwości, rodzice ukryli go u przyjaciół z dala od domu. W młodości studiował filozofię i medycynę na Uniwersytecie w Neapolu, tam choć jego kierownikiem duchowym był jezuita, jego sercem zawładnął ideał franciszkański. Został przyjęty w kapucyńskim klasztorze Niepokalanego Poczęcia w Neapolu i przyjął imię Brata Mateusza. Duży wpływ na niego miał O. Piotr Trigoso, teolog bonawenturzysta. Kiedy Mateusz został wyświęcony, prędko stał się sławnym kaznodzieją. Jego duchowość była skoncentrowana na męce Chrystusa i Wniebowzięciu Matki Bożej. Posiadał dar proroctwa i czynił cuda. Publicznie pogodził się z matką jego przyjaciela z dzieciństwa, którego przypadkowo zabił, czym wzruszył wielu. Ludzie pod jego wpływem zbudowali klasztor w Agone, którego Mateusz stał się furtianem i pozostał tam niemal aż do śmierci w 1616 roku. Prowadził życie w skrajnym ubóstwie i pokucie. Często uzdrawiał ludzi czyniąc znak krzyża, był obdarzony darem proroctwa i rozeznania, a szczególnie bał się go szatan. Kiedy przyniesiono do klasztoru opętaną przez diabła kobietę, demony zaczęły krzyczeć: „Żebyście wiedzieli, że nigdy nie wyjdziemy, chyba, że przyjdzie brat Mateusz z Agnone, bo tylko on nas może pokonać pokorą.” Matusz wówczas uczył się w swojej celi, a kiedy przyszedł, obawiał się prowokacji i znów chciał wracać do siebie. Uciekając przed pokusą pychy, nie chciał się tą kobietą zajmować, lecz z rozkazu przełożonego został zmuszony wyjść do opętanej. Na jego widok od razu diabeł powiedział: „Tutaj … wśród tych co przyprowadzają Mateusza do mnie? Już nie mogę dłużej wytrzymać” I w jednej chwili uciekł, pozostawiając kobietę wolną. Działo się też wiele innych podobnych rzeczy. Na trzy miesiące przed śmiercią Ojciec Mateusz z Agnone został przydzielony do klasztoru San Severo, gdzie zmarł i gdzie jest jego grób. Proces na szczeblu diecezjalnym oficjalnie rozpoczęto 19 czerwca 1996 i jest o już na ukończeniu.

Egzorcyści za życia i po śmierci

Charyzmat egzorcystyczny Sługi Bożego Mateusza z Agnone został na nowo odnaleziony po niemal pół tysiąca lat. O Cipriano podczas 56 lat posługi egzorcyzmu doświadczył, że kontakt z grobem Ojca Mateusza z Agnone, to dla opętanych coś szczególnego i szatan jakby zmuszony jest szybko ujawnić swoją obecność i prędko odchodzić. Wielokrotnie diabeł twierdził, że wezwanie Ojca Mateusza jest dla niego bolesne, dręczy go. Ojciec Cipriano zebrał w dwóch dużych tomach te rozmowy z diabłem, jakie miały miejsce podczas egzorcyzmów nagrywanych od 1986 do 2003 roku. Taka lektura umacnia wiarę daje i ważne wsparcie dla sprawy kanonizacji Ojca Mateusza. Oto fragment, w którym wróg uznaje świętość Sługi Bożego: 
Diabeł ze złością: „Nie lubię Mateusza, bo mi śmierdzi z powodu Chrystusa! Śmierdzi … szczęściem i świętością, i nie mogę tego znieść … Nie chcę słyszeć o nim, mogę spowodować poważne uszkodzenia, jak będziesz tak robić. Nie masz go znać !” Egzorcysta: „Sprawa beatyfikacji księdza Mateusza jest bliska mojemu sercu …”. Diabeł: „Nie wiesz co robisz. Przestań.”Egzorcysta: „Dlaczego tak mówisz ?” Demon: „Ponieważ ten martwy człowiek jest bardzo niebezpieczny, bardziej niebezpieczny, niż kiedy był żywy, a będzie jeszcze bardziej, jeśli sprawa pójdzie do przodu i najgorzej, jeśli będzie uwielbiony, ponieważ wówczas będzie razem z tobą.” 

Modlitwa ojca Mateusza przed krucyfiksem

matteo2Ojcze Wszechmogący, jakże to znieść możesz,
by Twój Syn był wrzucon w paszczę tej złej bestii
gotowej do tego, by prześcignąć grozę?
A Ty, Duchu Święty, jak dopuścić możesz,
by bestialski tygrys te członki rozdzierał,
tak subtelne przecież jak przepiękne ciało,
coś w łonie dziewiczym mistrzowsko formował?
Czemuż wy, niebiosa i gwiazdy, i słońce,
powstrzymać bestialstwa tego nie umiecie?
Czemuż to w obliczu cierpienia Chrystusa
jasności wszelakiej zagasić nie chcecie?
Do ciebie, o słupie, mój Pan przywiązany,
a więzy swym jarzmem ból Mu zadajecie,
łańcuchy wszelakie i bicze, i liny
jeziorem krwi świętej ziemię broczyć chcecie,
a że to Zbawiciel uznać nie umiecie?
Czemu też was nie stać na tę litość wielką,
by ulżyć człekowi, co ją w sercu nosi?

Podczas egzorcyzmów demony wielokrotnie wypowiadały się z osób, za które modlił się włoski egzorcysta Cipriano de Meo, że Sługa Boży Mateusz z Agnone, śmiercią pokornego zakonnika zepsuł im święto.

„Po śmierci jest jeszcze gorszy !” To znaczy jeszcze pokorniejszy. A już za życia kapucyn Mateusz z Agnone (1563-1616) miewał nieodzwyczajane znaki swojego wstawiennictwa do Boga w intencji opętanych. Unikał jednak podkreślania znaczenia swojej osoby w tym wszystkim i robił co mógł, aby wieść o tych jego charyzmatach nie rozchodziła się wśród ludzi. Legenda głosi, że kiedy tylko spodziewał się, że mogą do niego przyprowadzić jakiegoś opętanego, to skrywał się wewnątrz klasztoru, prosząc wcześniej przełożonego o przydzielenie mu najpokorniejszej i najtrudniejszej jednocześnie do przerwania czynności. Ludzie jednak łatwo nie ustępowali, ponieważ sława skuteczności egzorcyzmów przez osobę Brata Mateusza była głośna.

Słowo o księżach

O. Cipriano: „Módlmy za księży, aby nigdy nie mówili, że szatan nie istnieje.” Diabeł: „Cyprianie, mogę wiele zrobić … bo skoro oni wiedzą, że mają wroga, a następnie unikają używania broni do walki z nim, wezmę ich przez zaskoczenie i nie będą ze mną walczyć, oto jest moja najlepsza broń”. 

O. Cipriano modli się za kapłanów, diabeł mówi: „Cyprianie, nie bądź łotrem, pozostaw ich mnie, muszą dawać zły przykład, wiesz, jak wielu chrześcijan opiera swoją wiarę na zachowaniu księży? Gdy widzą upadek kapłana, przychodzą do mnie”. 

Adres sanktuarium: Convento Cappuccini, PL. Cappuccini, 1, 71016 San Severo (FG)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

*****
Informacja z jednego z maili: mój syn odwraca obrazek z Padre Matteo twarzą do ściany
(dane tylko do wiadomości redakcji strony)

Nabyłam olej św. ojca Pio i zaczęłam  go używać wobec mojego syna, na początku jadł i je wszystko, ale teraz z olejem je jakby trochę na dystans, mam obrazki Padre Matteo i położyłam w jednym i drugim pokoju na komodzie, i któregoś dnia syn zaczął przewracać je na drugą stronę, tak żeby nie było widać Padre Mateo  a  do łóżka nie chce iść wieczorem, bo ja położyłam do łóżka Padre Matteo. Wiem i wierzę, że św Padre Matteo działa wobec mojego syna, bo jak on widzi Padre Matteo to odwraca wzrok , a gdy wyjdę z domu na chwilę,  to syn robi znowu to samo, odwraca te obrazki twarzą do ściany, a ja znowu ustawiam ładnie Padre Matteo  a  syn dziwnie się zachowuje, przeszkadza mu obraz Padre Matteo to  jest nie pierwszy raz, ja wierzę, że Padre Matteo jednak działa wobec mojego syna  i ewidentnie to widać  ja mama tak bardzo jestem wdzięczna Panu Bogu  i tak bardzo proszę kapłana, który był w Serracapriola i w San Giovanni Rotondo o nieustanną modlitwę za moim synem. On nie chce przebywać w pokoju z Padre Matteo, całymi dniami siedzi w kuchni z głowa spuszczoną do dołu, a teraz mu i jedzenie z olejem św. O. Pio nie smakuje….

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „Padre Matteo, Padre Pio i Padre Cipriano de Meo: trzech braci kapucynów z Serracapriola

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. an m pisze:

    Szczęść Boże
    W dniu wczorajszym napisałam, że mój mąż został uzdrowiony podczas odsłuchiwania w internecie rekolekcji z modlitwą uzdrowienia z o. Witko (umieszczone na stronie „W obronie wiary i tradycji”). Okazało się, że Pan Jezus wysłuchał prośby o uleczenie od wielu lat chorego kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Radość była wielka. Rankiem okazało się, że ból wrócił wraz z rozczarowaniem. Po rozmowie z Ewą dowiedzieliśmy się, że o. Witko ostrzega o mogących wrócić bólach, które będą atakiem złego ducha w celu wywołania zniechęcenia, zwątpienia w otrzymany cud od Jezusa. Po zastosowaniu wskazanej modlitwy bóle cofają się. Chwała Panu! Trzeba modlić się za każdym razem gdy przychodzi ból.
    Dziękuję Bogu, za o. Witko, ks. Adama i całe duchowieństwo oraz za istnienie strony „W obronie wiary i tradycji” i za cały trud Ewy, Kazimierza i każdej osoby w jakikolwiek sposób związanej z tą stroną. Wielkie Bóg zapłać !
    Nasza modlitwa (podana przez Ewę od o. Witko) brzmi mniej więcej tak:
    „Dziękuję Ci Boże, że mnie uzdrowiłeś i nie czuję bólu,
    a wy duchy kłamstwa, bólu, choroby, manipulacji i oskarżyciele
    w imię Jezusa Chrystusa idźcie precz pod Krzyż lub na dno piekła.
    Amen.”

    Z Panem Bogiem
    an m

  3. mucha pisze:

    Piękny wpis.
    A czy można jeszcze dostać obrazki z Ojcem Mateuszem?
    Męczy mnie bezsenność i chętnie położę sobie obrazek obok łóżka czy pod poduszkę

  4. mucha pisze:

    „Jeśli opuszczasz niedzielną Mszę św., otwierasz się na działanie demonów!”

    „Godne świętowanie Dnia Pańskiego sprawia, że człowiek nabiera duchowej siły, jest chroniony przed działaniem demonów” – mówi o. Józef Witko OFM

    http://www.fronda.pl/a/o-jozef-witko-dla-frondy-opuszczaja-msze-wystawiasz-sie-na-dzialanie-diabla,89996.html

  5. Teresa pisze:

    Wielkie Bóg zapłać za wpis , fotki

  6. SYLWIO pisze:

    Bóg zapłać, proszę o modlitwę o lepszą pracę wyzwolenie z nałogów Mojej rodziny, kolejnego potomka. Któż jak Bóg.

  7. Sylwia pisze:

    Niech Pan Bóg rozciąga swe błogosławieństwo każdego dnia na tego kapłana. Padre Cipriano de Meo to wspaniały Boży sługa, który pomaga wielu ludziom. Bije z Niego takie ciepło. Choć nigdy go osobiście nie spotkałam to czuję to ciepło.
    Dziś potrzeba nam takich kapłanów.

  8. Sylwia pisze:

    Mam pytanie, na jednym z forów internetowych, ktoś napisał że nie ma znaczenia czy Komunia do rąk czy do ust. Ja w ramach sprostowania niapisałam:
    Tylko ręce kapłana,które są konsekrowane mogą Trzymać Pana Jezusa. To było wyrażenie mojej opinii za to oberwałam że głoszę herezje, bym podała przepis z Katechizmu Kościoła Katolickiego, co potwierdziły by moje przypuszczenie..
    Powiedzcie mi czy ja dobrze napisałam ? bo uważam że tak. Ale chciała bym znać wasze zdanie..

    • MariaPietrzak pisze:

      Dominicae cenae (o tajemnicy i kulcie Eucharystii)
      Jan Paweł II, 24 II 1980 r.
      (…)
      Co do pierwszego, może nie zawadzi przypomnieć słowa Pontyfikału, które w dniu święceń Biskup kieruje do nowego Kapłana, gdy mu wręcza na patenie i w kielichu chleb i wino ofiarowane przez wiernych i przygotowane przez Diakona: „Accipe oblationem plebis sanctae Deo offerendam. Agnosce quod ages, imitare quod tractabis, et vitam tuam misterio dominicae crucis conforma”.[65]
      💎To napomnienie Biskupa winno pozostać jako jedna z najcenniejszych zasad posługi eucharystycznej Kapłana. Z niej Kapłan powinien czerpać natchnienie, jak należy traktować ów Chleb i Wino, które stały się Ciałem i Krwią Odkupiciela.
      💎Trzeba więc, abyśmy wszyscy, którzy jesteśmy szafarzami Eucharystii, przyjrzeli się uważnie naszym czynnościom przy ołtarzu,
      zwłaszcza temu,
      jak piastujemy w naszych rękach ów Pokarm i Napój, które są Ciałem i Krwią naszego Boga i Pana;
      jak rozdajemy Komunię świętą,
      jak dokonujemy puryfikacji.
      Te wszystkie czynności mają swoje znaczenie.
      Trzeba oczywiście wystrzegać się skrupulanctwa, ale – niech Bóg broni, ażeby nasze postępowanie miało nosić na sobie cechy jakiegokolwiek braku poszanowania, niepotrzebnego zaśpieszenia, gorszącej niecierpliwości.
      Naszym najwyższym zaszczytem jest – poza obowiązkiem posłannictwa ewangelicznego – że możemy sprawować tę tajemniczą władzę nad Ciałem Odkupiciela i temu wszystko w nas musi być stanowczo podporządkowane.
      💎Musimy też stale pamiętać, że dla tej władzy – posługi zostaliśmy sakramentalnie poświęceni,
      że zostaliśmy wyjęci spośród ludzi i zarazem postanowieni dla ludzi.[66]
      Powinniśmy pamiętać o tym, szczególnie my, Kapłani Kościoła Rzymskiego łacińskiego, który do obrzędu święceń dołączył w ciągu wieków praktykę namaszczania rąk Kapłana.
      💎W niektórych krajach przyjęła się praktyka Komunii świętej na rękę.
      Praktykę taką postulowały poszczególne Konferencje Episkopatów i na ich wniosek zyskała ona zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej.
      💎 Dały się jednak słyszeć głosy o rażących wypadkach nieposzanowania Najświętszych Postaci, co bardzo obciąża nie tylko osoby bezpośrednio winne takiego postępowania, ale również Pasterzy Kościoła, którzy jakby mniej czuwali nad zachowaniem się wiernych względem Eucharystii.
      Zdarza się także, że czasem nie bierze się pod uwagę wolnego wyboru tych, którzy mimo pozwolenia na udzielanie Komunii świętej na rękę, pragną przyjmować ją bezpośrednio do ust. Trudno więc o tych wszystkich bolesnych sprawach nie wspomnieć w kontekście niniejszego listu. Pisząc to, w niczym nie chcę dotknąć tych osób, które w praktykę przyjmowania Chrystusa eucharystycznego „na rękę” – tam gdzie została ona zatwierdzona – wkładają ducha najgłębszej czci i pobożności.
      💎 Nie należy jednakże zapominać o podstawowym urzędzie Kapłanów, którzy w czasie święceń zostali konsekrowani,
      aby reprezentowali Chrystusa Kapłana:
      dlatego też ich ręce,
      tak jak ich słowa
      i ich wola,
      stały się bezpośrednim narzędziem Chrystusa.
      💎Właśnie dlatego, tzn. jako szafarze Eucharystii, oni mają główną i całkowitą odpowiedzialność za Święte Postacie:
      ofiarują te Święte Postacie uczestnikom zgromadzenia, którzy pragną je przyjąć.
      Diakoni mogą tylko zanosić na ołtarz dary ofiarne wiernych i rozdawać je, gdy zostaną już konsekrowane przez Kapłana.
      💎 Jakże wymowne zatem,
      chociaż późniejsze,
      jest w naszych święceniach łacińskich namaszczenie rąk,
      jak gdyby tym właśnie rękom potrzebna była szczególna łaska i moc Ducha Świętego!

      💎Dotykanie Świętych Postaci,
      podejmowanie ich własnymi rękami jest przywilejem tych,
      którzy mają święcenia,
      co wskazuje na czynny udział w szafarstwie Eucharystii.
      Wiadomo, że Kościół może dać takie uprawnienie pewnym osobom poza Kapłanami i Diakonami,
      czy to akolitom spełniającym swoją posługę, zwłaszcza, gdy przygotowują się do święceń Kapłańskich,
      czy innym osobom świeckim, gdy zachodzi po temu prawdziwa potrzeba, ale zawsze po odpowiednim przygotowaniu.
      (…)
      W szczególny sposób też ciąży na nas wszystkich, którzy z miłosierdzia Bożego jesteśmy szafarzami Eucharystii, odpowiedzialność za poglądy i postawy naszych braci i sióstr, którzy pozostają w zasięgu naszych duszpasterskich wpływów. Powołaniem naszym jest rozbudzać – przede wszystkim własnym przykładem – wszelkie zdrowe przejawy czci wobec Chrystusa obecnego i działającego w tym Sakramencie miłości.
      Niech Bóg broni, abyśmy postępowali inaczej,
      abyśmy osłabiali tę cześć,
      „odzwyczajając” od różnych przejawów i form kultu eucharystycznego, w których wyraża się może „tradycyjna”, ale zdrowa pobożność,
      a nade wszystko ów „zmysł wiary”, będący udziałem całego Ludu Bożego, jak to przypomniał Sobór Watykański II.[70]
      http://papiez.wiara.pl/doc/377312.Dominicae-cenae-o-tajemnicy-i-kulcie-Eucharystii/13

      http://papiez.wiara.pl/doc/377312.Dominicae-cenae-o-tajemnicy-i-kulcie-Eucharystii/15

      • Sylwia pisze:

        Mario to również zamieściłam, na tamtym forum, ale się ludziom czytać nie chce..bo niby głoszę herezje..

      • MariaPietrzak pisze:

        DZIŚ
        – Bezbronny w Hostii Jezus – kiedy decyzją Kościoła, zdany jest na nasze ręce i kaprysy …
        podobnie jak
        bezbronne dziecko w łonie mamy zdane na jej decyzje i kaprysy !
        Sa takie matki jak macocha i są takie ręce jak macocha .
        Dlatego
        NIE dla Komunii na rękę ,
        jak i
        NIE dla zabijania nienarodzonych !

      • Mariusz Orzech pisze:

        Bóg Zapłać Pani Mario. Dziękuje, że Pani to wstawiła. Dla mnie to bardzo ważny list.

    • MariaPietrzak pisze:

      Chrystus💕
      który w Komunii Eucharystycznej zawierza Siebie każdemu z nas,
      naszemu sercu,
      naszemu sumieniu,
      naszym wargom
      i ustom: jako Pokarm
      💕 – Tego , Jezusa Ukrytego , mam w Sakramencie czcić 💕

      * I dlatego też w związku z tą sprawą szczególnie potrzebna jest owa ewangeliczna czujność – czuwanie zarówno ze strony odpowiedzialnych za cały kult eucharystyczny Pasterzy, jak też ze strony całego Ludu Bożego, którego „zmysł wiary”[60] właśnie tutaj musi być bardzo wrażliwy i wyostrzony !!
      http://papiez.wiara.pl/doc/377312.Dominicae-cenae-o-tajemnicy-i-kulcie-Eucharystii/

      • Sylwia pisze:

        Dziękuję Ci Mario ❤ Te słowa są bardzo istotne. Mam nadzieję że Pan Bóg da im poznanie. I że będą rozumieć prawdę.

      • eska pisze:

        Ja miałam nieraz dylemat w kościele, gdzie się przyjmuje Komunię na stojąco, czy uklęknąć, czy zrobić to, co wszyscy, żeby własnie nie wykazywać nieposłuszeństwa kapłanowi, a więc Kościołowi. Często byłam tym zestresowana, bo chciałam dobrze, ale nie wiedziałam, co wybrać, czy sie nie „wygłupiam” robiąc inaczej niż wszyscy itp… Ale zawsze kiedy wybierałam, że zrobię jak wszyscy i przyjmę Komunię na stojąco, w głowie nagle pojawiały mi się słowa pieśni: „Padnijmy na kolana, uczcijmy niebios Pana, Z miłością, z czułością wiernych sług!”
        Zatem ja to odbieram tak, że wobec mnie Pan ma takie życzenie, abym klękała.
        Nie poczuwam sie do oceniania, jak mają się zachować inni i co im serce podpowiada w sytuacjach kontrowersyjnych. Ja teraz klękam niezależnie od kościoła, w którym jestem. Jak dotąd nie odmówiono mi nigdy przyjęcia Pan Jazusa w ten sposób.

  9. Agnieszka pisze:

    Ostatnio przeczytałam książkę pt. „Przywrócony do życia” (Alan Ames). Autor porusza w niej także „problematykę”, choć bardzo ogólnie i krótko, dotyczącą sposobu przyjmowania Komunii Świętej, czy miejsc (centralnie, z boku itp.), w których znajdują się tabernakula, czy też wspólnot charyzmatycznych. Jego zdaniem nie powinniśmy się koncentrować na tego typu rzeczach. Jeżeli Kościół coś ustanowił, trzeba być temu posłusznym, choćby mi się to nie podobało, chyba, że ewidentnie jakaś nauka sprzeciwiałaby się wierze i moralności. Jeżeli nawet w Kościele są błędy, trzeba się modlić do Ducha Świętego a On w swoim czasie i na swój sposób to „naprawi”, poprowadzi. Choć jestem zwolenniczką przyjmowania Komunii Świętej na kolana i do ust i tak czynię, to gdyby Kapłan nakazałby mi wstać, wtedy z racji posłuszeństwa tak bym uczyniła. W innym wypadku doszłoby do kłótni i to w takim momencie. Bóg zna intencje naszego serca, wie, czy chcemy Pana Jezusa przyjmować z miłością, czy nie, zatem nie osoby świeckie wprowadzały takie czy inne postawy podczas przyjmowania Komunii Świętej i nie one będą za to ewentualnie odpowiadały- tak osobiście myślę. Poza tym p. Alan proponuje, aby z miłością wspomagać Kapłanów modlitwą, słowem, jeśli widzimy, że ich postępowanie w jakiejś kwestii nie jest dobre. Więc ważne jest ewentualne zwrócenie uwagi Kapłanowi z miłością a nie z wyższością. I tak sobie pomyślałam, że posłuszeństwo trzyma jeszcze Kościół w jakiejś całości, bo gdyby tak każdy chciał po swojemu, choćby w dobrej wierze, to doszło by do samowoli i totalnego rozłamu- taki wysnułam wniosek po przeczytaniu treści tej książki. Ostatecznie wszystko jest w rękach Najwyższego. Mnie osobiście ta książka pomogła, bo wcześniej sama miałam wiele dylematów na temat tego jak postępować wśród pewnych zmian w Kościele, choćby sposobu przyjmowania Komunii Świętej czy wspólnot charyzmatycznych. Znam parafię, gdzie osoby świeckie poprzez modlitwę wyprosiły przyjmowanie Komunii Świętej na klęcząco 😉 Myślę więc, że przez modlitwę można zdziałać najwięcej nie powodując przy tym zbędnych konfliktów we wspólnocie Kościoła.

    • Betula pisze:

      Chodziłam do kościoła na pierwsze piątki i ksiądz głośno kazał mi wstać bo klęczałam do Komunii ale spojrzałam mu głęboko w oczy i powiedziałam że ja bardzo proszę na kolanach, wtedy dał mi tę Komunię choc był bardziej niż niezadowolony. Zawsze prosiłam Pana Jezusa o odwagę jak pierwsza klękałam do Komunii Św potem jeszcze klęczałam cały czas jak ludzie podchodzili na stojąco.
      Po około roku wymieniono w tym kościele księży na innych, teraz jest taki co komunikuje z niezwykłym uśmiechem że ludziom to chyba same kolana się zginają i większość klęka, hura, hura, hura.

      • Betula pisze:

        W sytuacjach gdy nie możemy przyjąć Pana Jezusa na kolanach i z rąk kapłana, przyjmujmy Go w Komunii Duchowej, w dawniejszych czasach bardziej znana w Kościele m.in. polecana przez ks.Sopoćko, spowiednika świętej siostry Faustyny.
        Czym jest Komunia Duchowa warto posłuchać wykładów ks.dra Marka Chmielewskiego z KUL, na stronie radio Maryja mp3 DUC IN ALTUM

  10. Agnieszka pisze:

    P.S. Co do Komunii Świętej do rąk, przyznam, że tu miałabym rzeczywiście problem natury wewnętrznej. W takiej sytuacji omdlałabym Kapłana, który w taki sposób podaje Pana Jezusa a następnie porozmawiałabym z Nim i gorąco poprosiła, aby pozwolił mi przyjmować inaczej. Starałabym się, aby w mojej rozmowie dopatrzył się miłości i pokoju a nie ataku na niego, czy wyższości. Na dzień dzisiejszy taka rzecz mnie nie dotyczy, ale, kiedy gdzieś wyjeżdżam, wolę się wcześniej zorientować w jaki sposób podaje się Komunię Świętą w danym Kościele i wybrać ten, gdzie nie podaje się na rękę. Ostatecznie jednak uważam, że przez intensywną zbiorową modlitwę można zmienić nastawienie Kapłana, który podaje Komunię Świętą do rąk i tu widzę kluczowe rozwiązanie. Amen,

    • Sylwia pisze:

      Agnieszko to co napisałaś dało mi do myślenia. Tak ważne jest posłuszeństwo. Ale osobiście wolę przyjąć Komunię Świętą z rąk kapłana. Dziękuję ci za wyjaśnienie. Rajca modlitwa ma wielką moc, i wiele może zmienić. Więc trwajmy w modlitwie.

      • wobroniewiary pisze:

        W Jarosławiu Msza św. z udziałem o. Józefa Witko.
        Ponad 8 tys. ludzi (czerwiec 2016) i „aż” 3 kapłanów. Bez żadnych skrupułów przyjęłam Komunię św. z rąk Grzegorza Bacika, po to na takie sytuacje został powołany jako szafarz nadzwyczajny (nie mówię o sytuacji jak 5-ciu księży siedzi a szafarz lata, ale są też w kościele sytuacje nadzwyczajne) i wiem, że przyjęłam Pana Jezusa godnie i właściwie (w pozycji klęczącej) z rąk szafarza nadzwyczajnego (bo i okoliczności były nadzwyczajne)

        • Sylwia pisze:

          Ewo masz rację, właśnie gdzieś nawet czytałam że w wyjątkowych sytuacjach jest możliwe dopuszczenie szafarza do rozdawania Komunii Świętej. I tak samo napisałam na forum że tylko gdy sytuacja tego wymaga(!) to jest pomoc szafarza potrzebna. Gdy jest ogrom ludzi a księży mało to jest zrozumiałe jak najbardziej. Zaś gdy jest na odwrót tak jak piszesz to już wiadomo że nie w porządku.

  11. Agnieszka pisze:

    Intencja serca jest bardzo ważna. Jeżeli w moim sercu jest głębokie pragnienie przyjmowania Pana Jezusa najgodniej (na kolana i do ust) a Kapłan nakaże mi inaczej, to czyż Ojciec Niebieski tego nie widzi?

  12. Agnieszka pisze:

    Myślę sobie, że trzeba też rozgraniczyć osobę od czynu. „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich”. Nie toczymy więc walki z kapłanami ! Sąd szczegółowy p. Glorii Polo:”Sakrament kapłaństwa
    Na domiar złego stale krytykowałam księży i ukazywałam ich w złym świetle. Powinniście zobaczyć, jak załamała mnie ta sprawa podczas egzaminu w zaświatach. Pan poczytał mi to postępowanie za bardzo ciężki grzech. W mojej rodzinie zwykło się plotkować o księżach. Odkąd pamiętam, w naszym domu od małego mówiło się źle o księżach. Zwłaszcza mój ojciec mówił, że typy te to kobieciarze, uganiający się za każdą spódnicą i że wszyscy razem są bardziej pobłogosławieni pieniędzmi i bogactwem niż my, biedni ludzie. Wszystkie te oszczerstwa, my dzieci, powtarzaliśmy. Pan powiedział do mnie smutnym, ale surowym głosem: „Co myślałaś, że ty kim jesteś, aby tak czynić, jak gdybyś była Bogiem, i wydawać osąd o moich konsekrowanych, i przy tym oczerniać ich i im wymyślać? Kontynuował: „Są ludźmi z krwi i ciała. A jeśli chodzi o świętość księdza, to ta wspomagana jest przede wszystkim przez wspólnotę wiernych, przez parafian. Wspólnota wspiera konsekrowanego swoimi modlitwami, szacunkiem. A kiedy ksiądz dopuszcza się grzechu, wtedy nie powinniście tak bardzo wypytywać go o powód i obwiniać, lecz o wiele bardziej szukać winy we wspólnocie, która nie okazała mu szacunku, nie dała wsparcia, nie modliła się za niego lub robiła to w niewystarczającym stopniu.”
    Pan pokazał mi wtedy, jak to za każdym razem, gdy krytykowałam księdza i stawiałam go w złym świetle, demony rzucały się i przylegały do mnie. Ponadto widziałam, jak wielkie zło czyniłam, gdy przedstawiałam konsekrowanego jako homoseksualistę – a nowina ta szła lotem błyskawicy przez całą wspólnotę. Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, jakie wielkie i ogromne szkody wyrządziłam.
    Wiecie, moi bracia i siostry w Chrystusie Panu, gdy ksiądz upada, wtedy wspólnota odpowiedzialna jest za niego przed Bogiem. Wspólnota odpowiedzialna jest za świętość swoich kapłanów. Diabeł nienawidzi katolików, ale księży jeszcze bardziej. Nienawidzi naszego Kościoła, gdyż dopóki są księża, dopóty wymawiane są słowa Konsekracji. I my wszyscy musimy wiedzieć, że ręce kapłana dotykają Boga, nawet jeśli jest tylko człowiekiem. Ma pełnomocnictwo, by wezwać Boga z Nieba, przez jego słowo dokonuje się w kawałku zwyczajnego chleba transsubstancjacja: przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pana. Kapłan jest konsekrowanym Pana, uznanym przez Boga Ojca. Gdy kapłan unosi Hostię, czuje się obecność Pana i wszyscy padają na kolana, nawet demony! A ja, gdy chodziłam na Mszę św., nie okazywałam ani trochę szacunku i nie poświęcałam temu żadnej uwagi, żułam gumę, czasami zasypiałam, oglądałam się dookoła, myślałam o wszystkim – o banalnych rzeczach, tylko nie o tym wspaniałym eucharystycznym wydarzeniu, gdzie za każdym razem Niebo dotyka ziemi. Potem miałam jeszcze czelność uskarżać się, pełna pychy, że Bóg mnie nie wysłuchiwał, gdy prosiłam Go o coś. Ja, grzesznica, w mojej niewrażliwości i z lodowatym, skamieniałym sercem, nieczuła na wszystko, co dobre, traktowałam Pana tak: Ty tam, ja tutaj. Twierdziłam jeszcze potem, że jestem dobra, prawie święta. A byłam istną ruiną, niczym innym – religijnym zamkiem na lodzie, postawionym na piasku i bagnie! Gardziłam Panem i obrażałam Go – Jego, który z miłością zawsze był przy mnie, zatroskany o mnie! Wyobraźcie sobie taką grzesznicę! Nawet demony z pokorą upadały na ziemię, gdy Pan przechodził”. To tak łatwo się pisze a w praktyce o wiele trudniej, wiem…. 😉

  13. Kasia pisze:

    Bardzo dziękuję za ten artykuł i za przecudne zdjęcia.

  14. Agnieszka pisze:

    ot masz, posłuszeństwo… :„Większą nagrodę otrzymasz za posłuszeństwo i zależność od spowiednika aniżeli za sama praktykę, w której ćwiczyć się będziesz. Córko moja, wiedz o tym, że chociażby ta rzecz była najdrobniejsza, ale ma na sobie pieczęć posłuszeństwa zastępcy mojego – jest miła i wielka w oczach moich.” (Dz.932)

  15. piotr wiśniewski pisze:

    brakuje mi gorliwości w chodzeniu do kościoła ale na ostatnich gorzkich żalach poczułem się jakbym był na pogrzebie kogoś naprawdę bliskiego i choć było to 2000 lat temu to poczułem tę straszną atmosferę pogrzebu chociaż z drugiej strony diabeł mnie atakuje nawet na Mszy Świętej
    że niewinny oddał się za winnych że poszkodowany i gębę mi wykręcało z myślą jak mogłeś sobie takie coś zrobić
    ja wiem że Jezus mnie nie potrzebuje do niczego ale ja potrzebuje największego Miłosierdzia Bożego i czasem mi się wydaje że księgę Machabejską drugą mam już teraz a na pewno grzechy śmiertelne trzeba odpokutować jak święty łotr

  16. Sylwia pisze:

    Kochani wczoraj byłam na Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie. Kapłan Jasno powiedział :
    „Bóg jest silniejszy od choroby”- oczywiście wiem o tym ale to było jako potwierdzenie dla mnie.

    A dziś już czarny mi chciał dokuczyć. Przez pewną osobę, ale wybaczam i proszę o modlitwę za nią.
    Jest to pewna Pani nauczycielka która nie umie przyjąć słów krytyki i prawdy ale za to bardzo nie ładnie postępuje. W dodatku trudzi się czytaniem pisemek wiadomego pochodzenia. I to co usłyszałam dziś z jej ust co mówiła do innej pani mnie zabolało.Ale wybaczam i proszę wesprzyjcie modlitwą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s