Piekło istnieje naprawdę i jest wieczne: „Gdzie cię zastanę, tam cię osądzę”

W 1937 roku Klara, młoda, wierząca dziewczyna, dowiaduje się o nagłej śmierci swojej koleżanki z pracy – Anity, która niedawno zawarła sakramentalne małżeństwo, lecz od roku dobrowolnie porzuciła praktyki religijne.

Nazajutrz po otrzymaniu wiadomości Klara uczestniczyła we Mszy św., ofiarowała za Anitę Komunię św. i gorąco się modliła. Późnym wieczorem, gdy rozmyślała jeszcze o tej śmierci i modliła się za duszę swej koleżanki, w pewnym momencie zobaczyła Anitę w przerażającym stanie. Koleżanka mówiła do niej:

„Klaro! Nie módl się za mnie! Jestem potępiona. Przychodzę nie z własnej woli, ale tylko dlatego, że zostałam zmuszona przez Boga; nie myśl sobie, że czynię to z przyjaźni do ciebie. My nie kochamy już tutaj nikogo. W rzeczywistości chciałabym, abyś i ty została strącona w to miejsce wiecznego nieszczęścia, gdzie ja jestem.

Ach… Obym w ogóle nigdy się nie narodziła! Tak, nienawidzę Boga z całym zapałem dobrowolnie powziętego postanowienia bycia oddzieloną od Niego, postanowienia, które podjęłam w chwili śmierci i którego nie chcę nigdy odwołać. Rozumiesz teraz, dlaczego piekło jest wieczne? Jest tak dlatego, że mój upór i moja nienawiść do Boga nie ustaną nigdy! Zmuszona jestem dodać, że Bóg jest miłosierny nawet dla nas. Dając nam przedwczesną śmierć, uniemożliwił nam popełnienie tego całego zła, do którego bylibyśmy zdolni. Powiększyłoby to nasze winy i karę. Wszyscy ci, którzy płoną w piekle, nie modlili się wcale lub modlili się tylko o zaspokojenie swoich żądz.

Modlitwa jest pierwszym krokiem w kierunku Boga. Szczególnie modlitwa do Tej, która jest Matką Chrystusa i której Imienia nie wymawiamy tutaj nigdy!!! Pobożność wydziera demonowi niezliczoną ilość dusz, których grzechy nieuniknienie strąciłyby je w jego ręce. Kiedy to do ciebie mówię, spalam się ze złości, bo chociaż nie chcę, to jednak jestem zmuszona o tych rzeczach mówić. Modlitwa jest rzeczą najłatwiejszą, jaką człowiek może uczynić na ziemi. I właśnie dlatego z tą rzeczą Bóg związał zbawienie każdego. Nigdy nie uwierzyłabym w działanie demona. Lecz teraz zaświadczam, że ma on bardzo wielki wpływ na osoby, które znajdują się w takiej sytuacji, w jakiej ja kiedyś się znajdowałam. Jeśli ilość ludzi opętanych w widoczny sposób jest niewielka, to ludzi wewnętrznie zniewolonych przez szatana jest bardzo wielu.

Ja sama nienawidzę demona, lecz mimo wszystko podoba mi się dlatego, że usiłuje was zniszczyć. Nienawidzę go i jego pomocników – duchów upadłych razem z nim na początku czasów. Krążą oni po całej ziemi jak chmara much, lecz wy w to nie wierzycie… To nie do nas, potępionych, należy uwodzenie was. Zarezerwowane jest to duchom upadłym. Prawdę mówiąc, zwiększa się ich męka każdorazowo, gdy przyciągają ze sobą na to miejsce kolejną duszę. Lecz czegóż nie uczyni nienawiść! W czasie ziemskiego życia stopniowo, powoli tworzyłam sobie własnego boga. Chętnie wierzy się w to, co się podoba. Przez całe lata czułam się usatysfakcjonowana moją »religią«. W ten sposób mogłam cieszyć się życiem. Jedna jedyna rzecz mogłaby przełamać mój upór: długie i dotkliwe cierpienie! Lecz ono nie przyszło. Rozumiesz teraz, co oznaczają słowa: »Bóg karze tych, których miłuje«?

Moje odstępstwo od Boga polegało na rzeczy następującej: uczyniłam sobie ze swojego mężczyzny bożka. Taka rzecz może zdarzyć się w pełni tylko wtedy, gdy miłość polega jedynie na cielesnych doznaniach. Ta egoistyczna miłość oczarowuje, wtrąca w obsesję i zatruwa. Moje adorowanie osoby X stało się dla mnie życiową religią. Był to okres, kiedy w biurze wylewałam całą swoją żółć na księży i wszystko to, co w jakikolwiek sposób wiązało się z Kościołem. W ostatecznym rozrachunku zbuntowałam się przeciwko Bogu.

Ogień piekielny, zapewniam cię, nie polega na żarze sumienia. Jest to ogień! Dosłownie tak, jak zostało powiedziane: »Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!«. Tak, dosłownie… Minął tydzień od momentu mojej śmierci – mówię według waszego sposobu liczenia – bo na podstawie mojej męki mogłabym dobrze powiedzieć, że płonę w piekle już od dziesięciu lat! Wypadek samochodowy… Rozdzierający ból przeszył mnie na wylot. Jednakże była to drobnostka w porównaniu z tym, czego doświadczam obecnie!

Potem straciłam zmysły… Nagle, w momencie swojej śmierci, wydobyłam się z mgły. Ujrzałam siebie samą, owitą oślepiającym światłem, jeszcze na tym samym miejscu, gdzie leżało moje martwe ciało. Było to jakby w teatrze, gdy nagle wszystkie światła zgasły i zasłona spadła z wielkim hukiem! Wówczas miała miejsce nieoczekiwana scena. W moim przypadku była ona oświecona nieznośnym światłem: scena z całego mojego życia! Moja dusza ukazała mi się jakby w zwierciadle: wszystkie wzgardzone łaski od czasów młodości aż do ostatniego »nie« wobec Boga. I ujrzałam siebie jako morderczynię, na oczach której, podczas procesu, wnoszą nieżywą ofiarę.

Moja skrucha? Nigdy! Poczucie wstydu? Niedostateczne. Oczywiście, niemożliwe było znoszenie dłużej kochającego wzroku Boga, którego definitywnie odrzuciłam. Nie zostało mi nic innego jak tylko ucieczka. Jak Kain oddalił się w ucieczce od zwłok Abla, tak samo i mojej duszy nie pozostało nic innego jak uciec od tego straszliwego widowiska. Taki był mój sąd szczegółowy. Niewidzialny Sędzia wypowiedział wyrok: »Precz ode Mnie!«. Wówczas moja dusza, jakby nasączona siarką, zapadła się jak cień w wieczyste męki…”  (z książki: Les Ames du Purgatoire dans la vie des saints).

Po przeczytaniu tego wstrząsającego świadectwa warto sobie zdać sprawę z tego, że istotnie dotyczy ono prawdy naszej wiary: człowiekowi dana jest możliwość dobrowolnego skazania się na wieczne i nieopisane nieszczęście poprzez równie dobrowolne i świadome odepchnięcie wiecznego szczęścia, jakim jest Bóg. W momencie przejścia z tego świata do wieczności zapadnie ostateczna i nieodwracalna decyzja. Każdy osobiście będzie decydował na podstawie tego, kim jest, kim się stał w ciągu swego życia.

Już teraz nosimy w sobie zdolność opowiedzenia się za Miłością lub przeciw Niej. W chwili śmierci staniemy przed Bogiem nie z abstrakcyjną możliwością wyboru, lecz z konkretną zdolnością lub niezdolnością otwarcia się na wieczną Miłość. Święta Katarzyna z Genui (1447-1510) – prawdziwy apostoł miłości miłosiernej – mówi nam o tym następująco: „U kresu ziemskiego życia dusza zostaje na zawsze utrwalona w dobru lub złu, które obrała według słów: »Gdzie cię zastanę«, co oznacza: w godzinie śmierci, z wolą utwierdzoną w grzechu lub w skrusze, »tam cię osądzę«” (Traktat o czyśćcu, IV).

Spojrzenie na śmierć z powyższej perspektywy natychmiast uświadamia szkodliwość grzechu. W każdym grzechu zawiera się próba znalezienia własnego dobra i szczęścia na drodze biegnącej wbrew największemu przykazaniu – miłości Boga i bliźniego (wszystkie inne przykazania w nim się zawierają). Odkrywanie szczęśliwego świata poza Bogiem wydaje się fascynującą, niekończącą się przygodą, która nie przestaje podniecać i wprowadzać wciąż w coraz głębsze sekrety.

Pokusę rodzi oszukańcza atrakcyjność grzechu, która doskonale włada zrozumiałym dla nas językiem przemawiającym wprost do wyobraźni i uczuć. Kusiciel jest doskonałym ekspertem w sprawach psychologii człowieka, znając ją niedoścignienie lepiej od najlepszych fachowców w tej dziedzinie na ziemi. W posłusznym podążaniu za głosem pokusy zło objawia się nam jako pożądane dobro, obiecując natychmiastowe zaspokojenie. Budując swój własny, szczęśliwy świat, człowiek za wszelką cenę chce się czuć dobrze.

W momencie śmierci więzy tej egoistycznej miłości zakrzepną, staną się nierozerwalne, a cała tragedia tego faktu ujawni się w tym, że to one właśnie uniemożliwią otwarcie się na jedyną Miłość, która okaże się tak inna od tamtej miłości, tak wielka i gorąca, że stanie się nie do zniesienia. Pozostanie jedynie odrzucić Ją na wieczność

Mądrość człowieka wyraża się w umiejętności spoglądania na życie z myślą o śmierci i wieczności. Kryje się tu prawdziwa metoda walki z grzechem i piekłem. W naszych czasach śmierć stała się „widowiskiem” tak samo powszednim, jak zbanalizowanym (niewątpliwa w tym „zasługa” mass mediów). Tylko szatanowi, w ostatecznym rozrachunku, zależeć może na perwersyjnym ogołoceniu śmierci z majestatu i niezwykłej doniosłości.

Postarajmy się zastanowić nad jego ukrytym zamiarem: zbanalizowanie śmierci nieuchronnie prowadzi do zbagatelizowania życia, a w szczególności – wszelkiego zła. Diabłu nade wszystko zależy na tym, aby człowiek pokochał swój grzech, oswoił się z nim, czuł się z nim jak najlepiej, uniewinniał go bez cienia niepokoju i skruchy. Dlatego zakłamuje śmierć. Ostateczny jego sukces polega na kompletnym sparaliżowaniu człowieka wobec Miłości, z jaką spotka się w momencie arcyważnym i niepowtarzalnym u progu wieczności. Od teraźniejszości mego życia zależy, co za tym progiem będzie na mnie czekać: niebo, czyściec – który jest bolesną drogą ku niebu, lub piekło.

Święta Katarzyna zwraca się do chrześcijan z gorzkim upomnieniem: „szukacie schronienia w nadziei nieskończonego miłosierdzia Bożego, które wychwalacie bez końca, nie widząc jednak, że to wasz opór wobec tej najwyższej Dobroci stanie się waszym oskarżeniem” (Traktat o czyśćcu, XV). Wyznawanie tego oporu Chrystusowi na spowiedzi to doskonały sposób kosztowania już dzisiaj Jego miłosierdzia i krok w kierunku nieba. Nienawidzenie własnego grzechu, nawet najmniejszego, powinno być naszym nieustannym ćwiczeniem serca w wolności, aby w momencie śmierci potrafiło niepodzielnie wyrwać się ku Umiłowanemu!

Katechizmie Kościoła katolickiego czytamy: „Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości. Nie możemy jednak kochać Boga, jeśli grzeszymy ciężko przeciw Niemu, przeciw naszemu bliźniemu lub przeciw nam samym: »Kto (…) nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego« (1 J 3,14c-15).

Nasz Pan ostrzega nas, że zostaniemy od Niego oddzieleni, jeśli nie wyjdziemy naprzeciw ważnym potrzebom ubogich i maluczkich, którzy są Jego braćmi (por. Mt 25,31-46). Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem »piekło«” (KKK 1033).

Ks. Andrzej Trojanowski, egzorcysta diecezji szczecińsko-kamieńskiej
Za: www.milujciesie.org.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

45 odpowiedzi na „Piekło istnieje naprawdę i jest wieczne: „Gdzie cię zastanę, tam cię osądzę”

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    EWANGELIA
    J 5, 17-30
    Syn Boży ożywia tych, których chce

    Słowa Ewangelii według Świętego Jana
    Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». Dlatego więc Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie pod sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie. Dał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Jego: i ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie do życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie do potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Sądzę tak, jak słyszę, a sąd mój jest sprawiedliwy; szukam bowiem nie własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał».
    Oto słowo Pańskie.

    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2017/03/29/29-marca-wspomnienie-swietego-bertolda-prezbitera/

  3. gosia pisze:

    Proszę o modlitwę za syna Łukasza jest w klasie maturalnej grozą mu dwie jedynki

    • babula pisze:

      +++ Duchu Św. wesprzyj go swoją łaską.

    • Lucyna pisze:

      Św.Józefie z Kupertynu ,patronie uczniów i studentów,wstaw się za Łukaszem, obejmij go swoją opieką. Panie Jezu zajmij się tym.

    • Lucyna pisze:

      Gosiu pomódl się Nowenną do Najświętszej Maryi Panny od Cudownego Medalika a także Nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły.

    • Paweł pisze:

      W „Leksykonie Świętych” ks. Wiesława Al. Niewęgłowskiego [wydanie drugie Wydawnictwa Naukowego PWN i „Rosikon press”, Warszawa 1999] jako PATRONOWIE STUDENTÓW oprócz Najświętszej Maryi Panny wymienieni są tak liczni święci, że można z nich ułożyć litanię, a mianowicie:

      św. Maria Magdalena
      św. Wawrzyniec, męczennik
      św. Katarzyna Aleksandryjska, dziewica i męczennica
      św. Mikołaj, biskup
      św. Hieronim, doktor Kościoła
      św. Grzegorz Wielki, papież i doktor Kościoła
      św. Albert Wielki, biskup i doktor Kościoła
      św. Tomasz z Akwinu, doktor Kościoła
      św. Jan Kanty, główny Patron Archidiecezji krakowskiej
      św. Stanisław Kostka, Patron Polski i Patron Młodzieży Polskiej
      św. Alojzy Gonzaga

      Natomiast na angielskojęzycznej stronie http://catholicsaints.info/patrons-of-students/ jako „Patrons of students” wymienionych jest aż 22 świętych, przy czym w języku angielskim słowo „student” oznacza zarówno studenta, jak i ucznia szkoły średniej: http://www.wordreference.com/enpl/student

    • tessa2/1 pisze:

      Duchu Święty spłyń napełnij Mocą Bożą, Oświeć mądrością, potrzebną tak młodemu człowiekowi, który nie ma doświadczenia życiowego. Amen.

  4. Kasia pisze:

    Konsul: To był atak terrorystyczny!
    Konsul w Łucku Krzysztof Sawicki powiedział Polskiemu Radiu, że ostrzelanie budynku polskiego konsulatu było atakiem terrorystycznym. W nocy nieznani sprawcy ostrzelali polską placówkę dyplomatyczną. Nikomu nic się nie stało.

    Oględziny przeprowadzone przez służby ukraińskie wykazały, że wybuch w polskim konsulacie w Łucku, spowodował pocisk z granatnika. Uszkodzony jest dach oraz sufity wewnątrz konsulatu.

    Jak podkreśla, pracujący w Łucku konsul Krzysztof Sawicki, w wyniku ataku nikt nie ucierpiał, ale niebezpieczeństwo było bardzo blisko. Jak dodaje, atak terrorystyczny z użyciem granatnika spowodował wybuch 20 centymetrów nad futryną okna w pomieszczeniu, w którym spał jeden z pracowników konsulatu. Wybuch uszkodził dach – widoczny jest w nim kilkudziesięciocentymetrowy otwór, ale też konstrukcje wewnątrz budynku – informuje konsul Krzysztof Sawicki. Jak dodaje, siła eksplozji była tak duża, że zawaliły się sufity, a odłamki granatu wpadły na poziom trzeciego piętra, gdzie mieszkają ludzie.

    Na miejsce, zaraz po ostrzale przybyła policja, obecny też był też szef policji obwodu wołyńskiego. Ostrzelanie konsulatu w Łucku to kolejny incydent związany z polską placówką dyplomatyczną na Ukrainie. Półtora roku temu przed konsulatem we Lwowie wybuchł granat, w lutym tego roku ściany konsulatu we Lwowie oblane zostały farbą.

  5. wobroniewiary pisze:

    Lewacko liberalne media oburzone na proboszcza z Chojnic, który nie pozwala burmistrzowi popierającemu in vitro ponieść na czele procesji krzyża. Sprawa naturalna. Skomentuje to słowami ks.arcybiskupa Dzięgi skierowanymi do radnych Szczecina głosującymi za in vitro ,,niech nie proszą o komunię”. W ten sposób tenże proboszcz wyraziłby ciche przyzwolenie na poparcie in vitro przez wspomnianego burmistrza.
    Nie pierwszy to raz kiedy to gazeta aborcza uczy jak Kościół ma prowadzić rekolekcje, pielgrzymki, mówić kazania.

    ks. Tomasz Kancelarczyk

  6. babula pisze:

    Piszę w imieniu osoby, która się nawróciła i od wielu lat żyje bez grzechów ciężkich. Jej udręką jest to, że -jak uważa- za mało żałuje za popełnione grzechy oraz za mało kocha Boga i ludzi. I chociaż modli się o kochające i żałujące serce, nic się nie zmienia. Czy ktoś wie co można jej doradzić?

    • wobroniewiary pisze:

      Odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia i zaufać Jezusowi
      Albo ” Jezu jestem grzeszna, ale ufam Tobie” albo „Jezu użalam się nad sobą” i najważniejsza jestem ja, mój żal, brak żalu, taka jajecznica „ja, ja, ja, ja”

      • babula pisze:

        Dzięki Najbardziej podoba mi się jajecznica – siła argumentu w nabiale 🙂 czyli strzał w 10

        • wobroniewiary pisze:

          Ktoś anonimowy przysłał odpowiedź na maila:

          (….) na rekolekcjach z Ojcem Witko kiedys w Warszawie – byly slowa poznania do dziewczyny ktora dokonala aborcji, ze nie wybacza sobie i ciagle wraca to tego grzechu. Jezus jej wtedy powiedzial przez usta Ojca Witko zeby nie wracala do tego a skupila sie na milosci. Ze pokuta jest milosc, dziela milosc . Tak samo mowi Ojciec Manjakal – zeby podejmowac milosc konkretna czyli np pomagdac jakies rodzinie, dzieciom , adopcja , wplaty,pomoc – to co nas kosztuje, za zmarlych tez Msze Gregorinskie itd. itd. i tak z kazdym grzechem mozna odpokutowac miloscia. Mysle ze to jest forma pokuty w milosci. podobnie jak pisze Eska. Pozdrawiam”

        • an m pisze:

          zastanawiam się, jak odróżnić chęć pomagania innym z miłości od pomagania ze strachu i mam na myśli jak to w sobie odróżnić, czym „ja” się kieruje……

        • babula pisze:

          An m w świetle tego co zostało tu napisane to wydaje mi się, że nie skupiaj się na tym czy pomagasz z miłości czy ze strachu tylko pomagaj i oddawaj to co robisz Jezusowi przez Niepokalane Serce Maryi. Ona naprawi wszystkie Twoje błędy jeśli Ją poprosisz.

        • an m pisze:

          dzięki babula, tak mnie coś naszło 😉 twoja rada cenna 🙂

    • eska pisze:

      Może warto, aby ta osoba się zastanowiła, czy nie utożsamia za mocno miłości (oraz być może żalu) tylko i wyłącznie z uczuciem.

      Jest taka książka mająca impromatur Kościoła Katolickiego „Rozwój. Jak współpracować z łaską?” małżeństwa Moniki i Marcina Gajdów. Również oni w swej książce rozwijając temat, czym jest miłość, mówią: „Miłość jest aktem skierowanym ku dobru człowieka”. I dalej: „Miłość jest aktem, czyli konkretnym działaniem, które może być podjęte lub też nie. Miłość nie jest uczuciem, z którym jest bardzo często mylona. Miłość może być podtrzymywana przez różne uczucia i to nie tylko te przyjemne (np. uczucie przyjaźni, zakochania, serdeczności), ale także przez te powszechnie uznawane za „negatywne” (np. gniew, zazdrość). O tym, czy uczucie poruszy człowieka ku miłości, decyduje wola i rozum; gdy tych zabraknie, bardzo często mamy katastrofę…
      Miłość może się jednak wyrażać poprzez uczucie. Oczyszczona i właściwie przeżywana emocjonalność idzie w parze z miłością. W miarę jak postępujemy w rozwoju, coraz rzadziej musimy działać wbrew uczuciom. Coraz częściej zdarza nam się w jednym akcie miłować i czuć miłość.”

      Dodam jeszcze, że sama miałam w którymś momencie podobne rozterki, odnośnie niepopełniania grzechów ciężkich, a jednak zbyt małej moim zdaniem żarliwości i bliskości wobec Boga. Wówczas trafiłam na słowa Pana Jezusa do Alicji Lenczewskiej, w których mówił: „Nie zrobiłaś nic złego, ale zrobiłaś za mało dobrego.” To zwróciło moją uwagę na grzechy zaniedbania, a w odniesieniu do pierwszej części mojej wypowiedzi o miłości jako działaniu – zwróciło to moją uwagę na „nie-działanie”, jako na „nie-miłość”.

      To takie moje spostrzeżenia w odniesieniu do własnej drogi życiowej. Może się przydadzą.

    • Betula pisze:

      Niech ofiaruje Panu Bogu ten stan i przyjmuje go jako pokutę za swoje grzechy, codziennie oddaje siebie pod opiekę Matce Bożej -można swoimi słowami albo Akt oddania się Matce Bożej a jest ich kilka można znależc w internecie – Maryja ją poprowadzi.

  7. piotr wiśniewski pisze:

    Święty Janie Bosko pomóż temu chłopcu

    Amen

  8. Proszę o modlitwę w intencji Ewy, aby dzisiejszy lek zadziałał i skierowanie do kliniki okazało się niepotrzebne.

  9. piotr wiśniewski pisze:

    byłem na cmentarzu u wszystkich swoich znajomych a jest ich kilku i się modliłem za nich i u dziadków

  10. babula pisze:

    Jestem bardzo wdzięczna za odpowiedzi. Zrozumiałam, że ten „jajeczny” problem dotyczy także mnie a pewnie też wiele osób, każdą w trochę inny sposób. Wiele skorzystałam czytając to co powyżej. Dodam, że wcześniej także natrafiłam podobnie jak Eska na słowa A. Lenczewskiej „Nie zrobiłaś nic złego ale zrobiłaś za mało dobrego”. W połączeniu z odp. na maila dla mnie osobiście to program na resztę życia i wcześniej do solidnego przemyślenia. To tak jakby lustro odbiło obraz: dla każdej ciemności (grzechu) istnieje odpowiadający jej blask światła (łaski), którą mogę przyjąć i zamienić w uczynek miłosierdzia – tak jak uczyła. św. s. Faustyna.
    Dziękuję Kochani 🙂

    • eska pisze:

      W odniesieniu do słów osoby piszącej na maila: ja też dawno temu spotkałam się z tym, że dziś pokuta powinna mieć wymiar społeczny. Powinna polegać na czynieniu dzieł miłosierdzia, bo dzisiejszy świat cierpi na chroniczny brak miłości.

      Wnioski z dyskusji, która się rozwinęła, zwłaszcza w odniesieniu do „wpadania w jajecznicę”, podsumowałabym dwoma cytatami:

      Maria Dąbrowska:
      „Gdy już nie ma ratunku, zostaje zawsze jeszcze jeden: pobiec drugiemu na pomoc.”

      Maria Konopnicka:
      „A gdy serce twe przytłoczy
      myśl, że żyć nie warto,
      z łez ocieraj cudze oczy,
      chociaż twoich nie otarto.”

      🙂

  11. zuzia pisze:

    Warto,a nawet trzeba podpisać ten: Protest przeciwko bezczeszczeniu wizerunku Chrystusa Króla

    http://www.niedziela.pl/artykul/27957/Protest-przeciwko-bezczeszczeniu

    • eska pisze:

      Jak napisała babula, „dla każdej ciemności (grzechu) istnieje odpowiadający jej blask światła (łaski)” i jak powiedział autor maila, każdy grzech można odpokutować miłością. Co znaczy, że należy podejmować działania.
      A więc w ramach pokuty za moje grzechy znieważania Boga zanim się nawróciłam – podpisałam petycję i rozpowszechniłam wśród znajomych. Dziękuję, Zuziu, że mi to umożliwiłaś.

    • Justyna pisze:

      A ja nie mogę podpisać, bo mi wyskakuje, że adres e-mail który wpisałam jest niepoprawny. Wpisałam inny i to samo. Ktoś jeszcze ma taki problem?

      • Sylwia pisze:

        Ja miałam dopóki wpisując korzystałam z „podpowiadacza”. Odkąd zaczęłam wpisywać całość własnoręcznie jest ok.

  12. im pisze:

    Do Babuli. Są w rozeznaniu duchów św. Ignacego tak zwane SKRUPUŁY. Jest to stan, z którym trudno sobie poradzić samemu. Można podjąć walkę w myślami, kiedy się tylko pojawiają przez odwracanie się od nich i zajmowanie się uwielbieniem Boga. To jest walka! Wytrwała prowadzi do zwycięstwa. Stan opisywany przez Ciebie dotyczy dręczenia. Jeśli ten stan trwa, trzeba wyznać to na spowiedzi lub poprosić Księdza o modlitwę wstawienniczą odcięcia tych myśli! Bo takie uporczywe nawroty to udręka i trzeba z niej natychmiast wyjść. Wyznanie grzechów, jakie by nie były, oznacza spalenie ich w Bożym miłosierdziu i u Boga już nie istnieją. Dlatego nie mają prawa istnieć w naszej pamięci. Droga w górę to nie odwracanie się do tyłu.

    • babula pisze:

      Im -mogę odpowiedzieć tylko za siebie (nie w czyimś imieniu) i może trzeba abym to zrobiła. Bo mnie ten opisywany przypadek tez dotyczy. Ale wszystko co zostało tu powiedziane składa się w logiczną całość i stanowi dla mnie wystarczającą odpowiedź, wskazówkę. Pan Bóg daje mi każdy dzień życia, w który są wpisane niejako z góry moje obowiązki i możliwe do spełnienia uczynki miłosierdzia poza tymi obowiązkami. Jest tego więcej, niż byłabym w stanie przyjąć, da się nimi wypełnić dzień i noc i jeszcze było by co robić. Więc powinnam wybierać, zachować harmonię między czasem pracy i wypoczynku i wybierać tak by miłością zakryć moje dawne grzechy, które zostały już wybaczone w sakramencie spowiedzi ale jak pisze ks. Adam domagają się „kary lub wyrównania”.
      Nie będę się zastanawiać nad swoimi uczuciami ani ich analizować, ani o nich myśleć, Oddaję wszystko Maryi, proszę Ją o wstawiennictwo i prowadzenie i biorę to co jest mi dawane z chwili na chwilę i chcę to wykonać jako akt miłości takiej na jaką mnie teraz stać. Przytulam się do Serca Jezusowego i tak idę przez dzień, przez chwile pracy i odpoczynku, razem z Nim i Maryją -tak jak potrafię:)

      ZAUWAŻCIE, że wszytko co ks. Skwarczyński napisał nt. Iskry, która wychodzi z Polski jest wskazówką Jak Zadośćuczynić..(właściwie to napisał odpowiedź zanim zostało zadane pytanie:)
      niech Pan Bóg mu błogosławi

  13. ks. Adam Skwarczyński pisze:

    Ludzie mylą zwykle dwie rzeczy, nie umiejąc oddzielić jednej od drugiej: winę i jej skutki, domagające się kary lub wyrównania. Wina zostaje „spalona” (jak pisze „im”) – tak jest, gdy ktoś szczerze żałuje i postanawia poprawę, Boże Miłosierdzie unicestwia winę i nie chce do niej wracać, co jest naszym szczęściem i radością: Bóg patrzy na nawróconego grzesznika identycznie jak na świętego, który grzechu nie popełnił. POZOSTAJE JEDNAK WYRÓWNANIE NARUSZONEGO PORZĄDKU, a na to mamy nie tylko ziemskie życie (do końca), lecz jeszcze CZYŚCIEC. Złodziej się nawrócił, ale pozostaje zwrot ukradzionych dóbr, tzw. restytucja. Matka zabitego w łonie dziecka nawraca się, ale jak wiele dobra musi czynić, by wynagrodzić za to zło! A więc nie może złodziej ani matka „zapomnieć” o tym złu, i chociaż radują się Bożym przebaczeniem, nie pozostają bierni i zadowoleni z siebie, lecz rzucają się w wir aktywności wynagradzającej: ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJĄ. I dlatego powyższe rady, by uczynną miłością wynagradzać za zło, nie koncentrując się ani na tym złu, ani na sobie – są jak najwłaściwsze.
    (ks. Adam Skwarczyński)

  14. Krystyna pisze:

    Dziękuję im

  15. MariaPietrzak pisze:

    Świadectwo to , jeszcze w latach 90- tych ukazalo sie w „Miłujcie się” i zrobiło na mnie piorunujące wrażenie !
    💤
    Rzadko które kazanie świętego Proboszcza z Ars nie przestrzegało , nie upominało , nie groziło grzesznikom, piekłem .
    Dzisiaj rzadko które kazanie upomina , że czyś biedny czy bogaty, jedna Droga , Sakramenty , przykazania i wierność .
    Dobrobyt i półprawdy wyjaławiają !
    Ducha zabijają.
    Diabeł nie lubi popularności , stąd i niewiele solnych kazań na temat !
    A nawet gdyby …to dorośliśmy… można sobie palec włożyć do ucha .
    U nas jedno bylo , więc obrosło legendą . Wygłosił je jeszcze w latach 90 -tych ksiądz Bogusław B. , jeden z posługujących wtedy w Parafii .
    Kiedy byłam na Mszy o 16-tej ludzie opowiadali , że podczas homilii o 11-tej głośny świst od zakrystii , przewrócony kwiatek doniczkowy , hałas spadającego krzesła poderwał ludzi ze stanu błogości i samozadowolenia .
    No i do tej pory to pamiętają . Czy wnioski wyciągają ? Nie wiem .
    💤
    Oby więcej trzeźwości i posłuchu Świętym , którzy mówią , że tam są tylko jedne drzwi ,
    Wejściowe .
    A godzina wezwania na gody , nieznana .
    💤 To prawda , mówi święty Proboszcz – zły duch nie ma czelności, żeby jak pierwszym rodzicom, wmawiać nam
    „Nie umrzecie „- w to nikt by mu już teraz nie uwierzył .
    Używa jednak innego sposobu i mówi nam:
    „Nie umrzecie tak prędko”.
    W ten sposób łudzi grzeszników i sprawia, ze odkładają nawrócenie na sam koniec , kiedy być może będzie już za późno .”
    💤
    Biedna Klara już cierpi Wieczne towarzystwo i ciemności , przed nami jeszcze szansa !
    Daj Boże jej nie utracić !
    💤
    Za tych z naszego otoczenia , którym grozi utrata wiecznego zbawienia
    /
    Koronka do Bożego Miłosierdzia /

  16. Stasiu pisze:

    Stanisław:
    Przeczytałem i zaproponowałem najbliższej mi osobie aby także to przeczytała. Usłyszałem, że opowiadanie jest sprzeczne z Ewangelią św. Łukasza R. 16. 19-31, czytuję tylko fragment:

    „Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. (24) I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. (25) Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. (26) A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”.
    Wg opisu, osoba „potępiona”, znajdująca się już w Piekle, przychodzi na rozkaz P. Boga do swojej znajomej na ziemię? Kobieta mówi, że kochała tylko swojego męża i to był ten śmiertelny grzech zasługujący na potępienie? Drugi grzech to nienawiść do Kościoła. Czy próba oceny widocznych „ciemności w KK” jest także grzechem śmiertelnym?. Czytałem tą historię dwa razy i nie ukrywam, że doznałem czegoś co jest lękiem – czy nie jest to przebiegły podstęp Złego Ducha?
    Czy ks. Adam Skwarczyński zechciałby skomentować moje spostrzeżenia – a właściwie sa to spostrzeżenia najbliższej mi osoby.

    • babula pisze:

      Stanisławie przyjmij proszę moją wypowiedź jako głos w dyskusji.
      1.nie ma w opisie podanym przez Klarę żadnych sprzeczności z Ewangelią. Lukasz pisze o kontakcie między niebem a piekłem. Notka podaje opis kontaktu między ziemią a piekłem. To różnica – prawda?
      Poza tym jeśli szatan przychodzi na ziemię by nas kusić to dlaczego osoba potępiona nie może ostrzegać przed piekłem?
      2.Obydwa kontakty mają w zamierzeniu Bożym swój cel. Np.przez tę wizję bogacz zostaje pouczony, że przyczyną jego męki jest złe używanie bogactwa za życia.
      My dzięki ostrzeżeniu podanemu Klarze zostajemy po raz któryś upewnieni, że piekło istnieje i możemy prześledzić jedną z dróg, która tam prowadzi.
      3.Nieprawdą jest, że jak piszesz cytuję: „kobieta mówi, że kochała tylko swojego męża.”
      Ona wyraźnie pisze, że uczyniła sobie ze swojego mężczyzny bożka a ich relacja sprowadzała się jedynie do fizycznych doznań. To nie ma nic wspólnego z miłością!
      I wybacz ale w tym miejscu jest Ci potrzebne doczytanie tematu nt. miłości w wydaniu nauczania KK.
      3.Kobieta pisze: „w biurze wylewałam całą swoją żółć na księży i wszystko to, co w jakikolwiek sposób wiązało się z Kościołem” a Ty nazywasz to próbą „oceny widocznych „ciemności w KK” i pytasz czy jest to także grzechem śmiertelnym?. ”
      To nielogiczne.
      Gdyby ona podjęła próbę oceny KK musiałaby także przyznać,że oprócz ciemności jest w nim też potężna Świętość. Ale nie robiła podobnej oceny. Skupiła się na „wylewaniu żółci” co nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek oceną.
      4. Przeczytałeś tę historię i piszesz, ze doznałeś lęku. Daj Boże by ten lęk doprowadził Cię do konfesjonału i pomógł do dobrej spowiedzi.

    • MariaPietrzak pisze:

      Dziękuję @babula ! Sama skorzystałam !

      @Stasiu
      🏁Nie wiem , czy zwróciłeś uwagę , że pod tekstem złożył swój podpis znany i godny zaufania Kapłan i egzorcysta .
      Co świadczy o tym , że objawienie to jest dobrze przetestowane .
      🏁A ten lęk , który odczułeś … był udziałem wszystkich , którzy kiedykolwiek zetknęli się z piekłem .
      Widziały je dzieci wybrane przez Maryje , i one również odczuwały lęk . Widzieli inni i byli podobnie zatrwożeni .
      Większość z nich podjęła nadludzkie wysiłki ratowania grzeszników przed potępieniem na pamięć o tym wiecznym miejscu kaźni . Bo
      …. piekło śmierdzi przerażeniem !
      Jeśli jest słowo mocniejsze od -smrodu- i mocniejsze od – przerażenia – można nim zastąpić .
      Pan dodaje w Ewangelii , że „będzie tam płacz i zgrzytanie zębów „.
      W inny miejscu zaś ,”gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie”.
      ”Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem /Flp 2, 12-13
      W jednym z kazań Proboszcza z Ars /
      „Pewien człowiek, który za życia nie myślał wcale o zbawieniu swojej duszy, a tylko o zabawach i o gromadzeniu majątku, w godzinie śmierci uświadomił sobie nagle , jak bardzo byl zaślepiony .
      I wtedy polecił umieścić na swoim grobie napis:
      ” Tu leży szaleniec , który odszedł ze świata, nieświadom tego , po co go Bóg na nim umieścił „.
      Grzesznicy drwią sobie z Bożych łask , nie podnoszą sie ze swoich nałogów. Ale przyjdzie chwila, w której Bóg ich opuści, a wtedy poumierają w grzechach .”
      🏁 Nie jesteśmy szaleńcami
      „widzimy siebie w drugim człowieku i już wiemy , co mamy robić ” ( JPII)
      – wzajemne czuwanie nad sobą , tego nam potrzeba .
      Służą ku temu i Nabożeństwa Pierwszosobotnie , o których Maryja powiedziała :
      „Bóg chce wprowadzić na świecie cześć Mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy przyjmą to nabożeństwo obiecuję zbawienie. Dusze te będą przez Boga kochane jak kwiaty, postawione przeze Mnie dla ozdoby Jego tronu.
      Jeśli się zrobi, to co wam powiem, wielu zostanie uratowanych przed piekłem i nastanie pokój na świecie… Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie wywołując wojny i prześladowanie Kościoła. Dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał znieść wiele cierpień. Różne narody zginą. Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje.”
      Pierwsza sobota miesiąca za chwilę i kolejna okazja , by sprostać swojej i cudzej biedzie .
      To tylko moje babskie trzy grosze…
      Wszystkiego Dobrego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s