Ks. Adam Skwarczyński – Nowenna i słowo do Dusz-Ofiar przed Wielkim Piątkiem 2017

Nowenna Dusz-Ofiar, uczniów Szkoły Krzyża, “Iskry z Polski”, przygotowująca do Wielkiego Piątku. Zaczynamy 05 kwietnia (środa), kończymy 13 kwietnia (Wielki Czwartek).

NOWENNA PRZED DNIEM OFIAROWANIA SIĘ BOGU ZA NAWRÓCENIE GRZESZNIKÓW LUB PRZED PONOWIENIEM AKTU OFIAROWANIA

       Wprowadzenie Od 23 lat tworzący Zjednoczenie Dusz-Ofiar, później Szkołę Krzyża, a ostatnio „Iskrę z Polski”, przygotowywali się do ponowienia swojego aktu ofiarowania się Bogu w Wielki Piątek. Jest to najbardziej odpowiedni dzień, by małe dusze-ofiary zjednoczyły się z Jezusem-Ofiarą, a swój codzienny krzyż złączyły z Jego Krzyżem (najlepiej o godz. 15-tej albo w czasie Liturgii Męki Pańskiej). Dotychczas służył nam tekst Nowenny, zamieszczony w I tomie „W Szkole Krzyża”. Obecnie podjąłem próbę zredagowania innego tekstu Nowenny. Powierzając go duszom-ofiarom, chętnie przyjmę wszystkie uwagi, dopowiedzenia czy propozycje, odnoszące się do tekstu. Przy okazji proszę wszystkich Uczniów Szkoły Krzyża, także tworzących „Iskrę z Polski”, o duchową łączność z moim ołtarzem w Wielki Czwartek o godz. 19-tej. Ma to być Msza święta właśnie w Waszej intencji na zakończenie Nowenny. W dniu I Nowenny wychodzimy od jednej z najbardziej wzniosłych myśli: nie ma prawdziwej miłości bez ofiarowania siebie temu, kogo się miłuje. Ten „model” miłości dostrzegamy w życiu Najświętszej Trójcy, na wzór której zostaliśmy stworzeni. Prawdziwa miłość jest zawsze miłosierna – odpowiada na potrzeby i oczekiwania miłowanego. Najwięcej miłosierdzia potrzebują ci, którzy szeroką drogą niemoralności zmierzają ku płonącej bramie piekła. Dusze-ofiary mają spełnić wobec nich rolę „pogotowia ratunkowego”. W II dniu wychodzimy ku momentowi drastycznemu, który obejmie wszystkich mieszkańców ziemi, a który ma się wiązać z „prześwietleniem sumień”. Znana mistyczka daje nam wstrząsający opis tego wydarzenia, które, wraz z krótkim okresem po nim następującym, ma zadecydować, kto z ludzi pozostanie na ziemi jako przyjaciel Boga. Naszą ofiarę za ludzkość podejmujemy w tym czasie głównie z myślą o Paruzji i o braku przygotowania do niej prawie wszystkich. „Jeden drugiego brzemiona noście…” (Ga 6,2) – właśnie to czynimy. Dzień III przynosi nam refleksję nad tym, co – zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa, zawartą w „Dzienniczku” św. Faustyny (nr 1732) – może być „iskrą z Polski”, mającą przygotować świat do Paruzji. Jaką w tym dziele rolę mogą odegrać dusze-ofiary? Akt ofiarowania, tamże zawarty, może nam posłużyć w Wielki Piątek, choć w tym świętym dniu mogą wystarczyć bardzo krótkie własne słowa. Dusze-ofiary są kimś ważnym w oczach Matki Kościoła, do nich więc można odnieść Jej wspaniałe obietnice, przekazane na Węgrzech już w 1955 roku. Zapoznawszy się z nimi, możemy przeżyć piękny dzień nadziei oraz wdzięczności Bogu, a zarazem docenić swoją misję (dzień IV). W dniu V możemy wykorzystać modlitwę dziękczynną za dar bólu (fizycznego lub duchowego), mimo iż niekoniecznie nasz codzienny krzyż się z nim łączy. Bywają dni bez bólu, jednak także wtedy krzyż niesiemy, jeśli tylko nasza wola została „ukrzyżowana” czyli zjednoczona z wolą Bożą, a więc gdy zdecydowaliśmy się (rano) nieść taki krzyż, jaki Bóg nam da. Tego dziękczynienia chce nas nauczyć sam Pan Jezus. Na swojej drodze krzyżowej mamy wyjątkowego, gdyż wszechmocnego, „Cyrenejczyka”, a jest nim sam Jezus Chrystus. Gdy jest nam ciężko, zawsze możemy na Niego liczyć – na to, że weźmie na siebie część naszego ciężaru (dzień VI). Nauczmy się tylko ufać Mu w tych trudnych chwilach. Jezus staje się dla nas na tej drodze Nauczycielem: czytamy Jego dialogi z wędrowną aktorką francuską Gabrielą Bossis (dzień VII) oraz Jego pouczenia dla dusz-ofiar, spisane przez włoską mistyczkę Marię Valtortę, której pisma zaaprobował sam papież Pius XII (dzień VIII). W dniu IX jednoczymy się z Maryją w Jej bólu, i to nie tylko przeżywanym 2000 lat temu, ale doświadczanym przez Nią dzisiaj. Możemy stać się Jej pocieszycielami dzięki swojej ofierze za grzeszników – za Jej zbłąkane dzieci. Ona zna drogę życia każdego człowieka, więc czeka na współpracowników i rybaków dusz, dopóki trwa czas Bożego Miłosierdzia. Nowenna to rozmyślanie, przeżywanie, ale i modlitwa. Dobrze więc zrobi ten, kto każdego dnia rozważy choć jedną tajemnicę Różańca, np. z części Bolesnej, albo którąś stację Drogi Krzyżowej, ewentualnie zagłębi się w ewangelicznym opisie męki i śmierci Jezusa. Aby mieć przed sobą przepiękną perspektywę świata oczyszczonego – takiego, jakim wkrótce chce mieć go Bóg, a którego nadejście przybliżamy swoją ofiarą – niech odmówi jedną z 3 części Litanii Oczekujących Powrotu swego Pana, mającą aprobatę kościelną (Diec. Warsz.-Praska 11.10.2000 nr 2182(K)2000). Niech Miłosierny Bóg, przez orędownictwo Maryi Niepokalanej i całego Dworu Niebieskiego, błogosławi swoim dzielnym bojownikom o Jego Królestwo w duszach ludzkich i w świecie – tym, którzy „za duszę walczą tylko duszą i biją ogniem niebieskim w pancerze” (Juliusz Słowacki, Kiedy prawdziwie Polacy powstaną).

Ks. Adam Skwarczyński

Dzień 1. MIŁOŚĆ – OFIARA – SZCZĘŚCIE.

Pan Jezus zdradził nam tajemnicę szczęścia: jest go więcej w dawaniu, aniżeli w braniu (zob. Dzieje Apost. 20,35). Prawda ta odnosi się zarówno do wewnętrznego życia Najświętszej Trójcy, jak i do naszych ziemskich relacji międzyosobowych. Opierając się na tych słowach Nauczyciela pójdźmy dalej: dawanie (ofiara) uszczęśliwia, gdy płynie ze szczerej miłości. Uszczęśliwia najpełniej, gdy miłujący cały przemienia się w miłość („Bóg jest miłością” – uczy nas św. Jan Apostoł). Inaczej mówiąc: miłość staje się jakby ołtarzem, na którym miłujący składa siebie miłowanemu w ofierze „całopalnej” (skojarzmy sobie to słowo z pochłaniającym ofiarę Ogniem Ducha Świętego). Bóg Ojciec kocha swego Syna, dając Mu całego siebie w taki sposób, że cały jest w Synu. Podobnie miłuje Ducha Świętego, będąc cały w Nim. Przy tym jednak „nie dzieli się na pół”, lecz jest jednocześnie cały w Synu i cały w Ojcu. Jak widzimy, wykracza to poza nasze ziemskie sposoby pojmowania. Syn, miłując, jest cały w Ojcu i cały w Synu, a Duch Święty – cały w Ojcu i jednocześnie cały w Synu. Gdy Osoby Boskie skierowują swoją miłość ku stworzeniom, „nie umieją” – mówiąc naszym językiem – kochać inaczej nas, osób stworzonych, niż ma to miejsce w Najświętszej Trójcy. Tak więc Syn Boży, oddając się każdemu z nas w Komunii sakramentalnej, jest w każdym z nas obecny w sposób absolutnie pełny, identyczny jak w swojej komunii (zjednoczeniu) z Ojcem i Synem. Bóg Ojciec znajduje absolutną pełnię szczęścia widząc, że Jego ofiarowanie się Synowi oraz Duchowi Świętemu czyni Ich w pełni szczęśliwymi. Jest to dla nas, osób stworzonych, niedościgły model całkowitego poświęcenia się dla szczęścia innych – dla takiego szczęścia, które zarazem w pełni uszczęśliwia tego, kto daje siebie całego z miłości. Jest on niedościgły dlatego, że na ziemi nie znajdujemy nigdy pełnego szczęścia. Może być ono wielkie w chwili ekstazy, w której Bóg objawia nam częściowo siebie i swoją miłość, a w relacji z bliźnimi – gdy „jesteśmy cali w skowronkach” na widok radości tej osoby, której mogliśmy tę radość sprawić. Osoba kochana uszczęśliwia osobę kochającą już chociażby przez sam fakt uznawania siebie za uszczęśliwioną przez nią oraz przez okazanie jej za to wdzięczności. To samo możemy odnieść do naszego sakramentalnego zjednoczenia z Jezusem oraz do dziękczynienia po Komunii świętej. Gdy nasz Pan widzi nas szczęśliwymi, sam jest z tego powodu szczęśliwy. A co z miłowaniem ludzi sobie nieznanych, a nawet wrogich? Czy może ono być źródłem szczęścia? Gdy z naszej strony będzie wszystko co możliwe – ofiarowanie za nich Bogu życia, ofiara całopalna, zaś z ich strony nic, co by nas uszczęśliwiało – tym lepiej. Czystsza i bardziej bezinteresowna będzie nasza ofiara, a jeśli nawet trudniejsza, to w wyższym stopniu zgodna z wolą Bożą, przynosząca Bogu większą chwałę, a nam – większe szczęście w Krainie Wiecznej Miłości. Dopiero tam poznamy szczęście uratowanych przez naszą ofiarę, a więc naszych najlepszych niebiańskich przyjaciół, a to ich szczęście stanie się naszym udziałem. Zapewnia nas o tym Pan Jezus w swojej nauce o sądzie, na którym staną wszyscy ludzie, oraz o jego następstwach. Ze zdumieniem i radością poznamy wtedy obecność Jezusa pod postacią bliźnich, którym pomogliśmy w ich ziemskich kłopotach i potrzebach, a także obecnego w tych, wobec których spełniliśmy rolę rybaków dusz, wcale ich nie znając. Okazaliśmy im miłość miłosierną, którą tak bardzo ceni sobie Bóg. Miłość miłosierna może być źródłem naszego szczęścia na ziemi także wtedy, gdy związane z nią poświęcenie, trud czy cierpienie pozostają niezauważone, a nawet wzgardzone przez drugą stronę. Gdy włożyłem spory wysiłek w to, by uratować małe zagrożone zwierzątko, czuję satysfakcję, gdy zwracam się wtedy do Boga-Stwórcy i wielbię Go w tym stworzonku. Bóg poruszył moje serce, by wzruszyło się losem tego stworzenia i nakłoniło mnie do działania. Czy nie podobnie będzie z ludźmi, których wieczne szczęście jest zagrożone, a inni ludzie – wśród nich właśnie ja – mogą ich uratować? Czy taka akcja ratunkowa nie ma miejsca w wielu domach i środowiskach, w których osoby zniewolone przez złe duchy są ratowane (nieraz całymi latami, wśród wielu udręk, cierpień i zagrożeń) przez kogoś z ich otoczenia? Jakie to trudne, gdy ci ratujący napotykają na opór, niechęć, a nawet wrogość! Złe duchy chcą ich zniechęcić do tej walki, by zagarnąć swoją ofiarę. Dlaczego o tym piszę? Myślę przede wszystkim o dalej omówionej (zob. dzień 3) „Iskrze z Polski”: aby tak naprawdę nie tylko sama rozbłysła, ale zapaliła innych, jak największą ich liczbę – musi stanowić duchową wspólnotę ludzi miłosiernych, głęboko przejętych wiecznym losem miliardów ludzi zagrożonych. Jeśli cały glob ziemski bierzemy w swoje ramiona, aby wyrwać go piekłu i przywrócić Bogu, mamy to czynić we właściwy sposób. A więc nie jak uczeń, któremu polecono schować po lekcji globus do szafy, ani nie jak matka, zaskoczona nagłą wieścią o tym, że jej dziecko zostało po porodzie zamienione z innym, które jej oddano. My mamy być dla naszej biednej ziemi jak ta dobra mama, która tuli swoje dziecko do piersi, karmiąc je własnym mlekiem. A może nawet jak ta karmicielka, która z miłością tuli dziecko tak zniekształcone przez różne wady genetyczne, że trudno rozpoznać jego rysy, znaleźć jego usta. Czyż nie taki właśnie jest współczesny świat, coraz dalej odchodzący od Boga, a tym samym zwracający się ku mocom ciemności? Czciłam szatana, a on mi pomagał w niektórych sprawach – powiedziała pewna dziewczyna – więc jak mógłby być dla mnie potem niedobry, miałby dręczyć mnie w zaświatach?! O naiwna! Wybrała sobie za pana wielkiego oszusta, a gdy znajdzie się w jego nienawistnych rękach, będzie już za późno. O tym jakże bliskim nieszczęściu sług szatana – całkowitym, wiecznym, nieodwracalnym – powinny myśleć dusze-ofiary, zjednoczone z Najświętszą Ofiarą – Odkupicielem. On to na Golgocie wołał: „Pragnę!” Pragnę dusz! To samo wołanie było w zbolałym sercu Maryi, współofiarującym się z sercem Syna, i trwa do dzisiaj, potwierdzone Jej łzami, spływającymi z tylu Jej figur i obrazów. W swoim bólu przyszła w 1917 roku, roku straszliwej rewolucji w Rosji, by szukać na ziemi pocieszycieli, i stale przychodzi. W Fatimie zastosowała wtedy jakże mądrą, ale i drastyczną pedagogię: pokazała pastuszkom piekło, czyniąc w ten sposób z rozbawionych dzieci dojrzałych duchowo rybaków dusz, zadziwiających dorosłych duchem modlitwy i pokuty. Aby nasze apostolstwo przeniknięte było duchem miłosierdzia, przytoczę tu opis piekła, w którym bywała moja znajoma zakonnica, dusza całkowicie ukryta przed światem. „Będąc w kaplicy na modlitwie, usłyszałam huk wielki oraz potrząsanie brzęczącymi łańcuchami. Ściemniło się bardzo, gdy otoczyło mnie wielu złych osobników. Chciałam wołać, ale zabrakło mi tchu, pociągnięto mnie, przewrócono i zepchnięto w przepaść ognia. Zewsząd wrzaski straszliwe, plugawe, bluźniercze, smród rozkładających się trupów. Wepchnięto mnie jakby w żelazną szafę i zaciskano coraz bezwzględniej drzwi. Ta płonąca metalowa szafa wpijała się we mnie, powodując ogromny ból. Każdy nerw jęczał we mnie innym bólem, którego nie da się opisać ani nazwać. Widziałam morze grzechów, w tym swoje własne, które ciągnęły za sobą inne grzechy, jak łańcuch wężów. Ogarnęła mnie rozpacz z powodu zmarnowanego życia, powołania, wielkich darów Bożych. Wokół mnie wciąż wzrastał tłum potępieńców, którzy z uciechą piekielną szydzili ze mnie, nazywali świętą Bożą, której koniec w rynsztokach piekła. Ich śmiech, wyszydzanie wszelkich łask, bluźnierstwa przeciw Niepokalanej i Świętym, powodowały w mej duszy nieustanne konanie. Ze wszystkich sił duszy pragnęłam wołać choć jeden raz Jezusa, lecz mój język był martwy, a gardło płonęło ogniem. Ku memu niesamowitemu przerażeniu rozpoznawałam dusze znajomych. Widziałam dusze wezwane do wielkiej świętości, przeżarte grzechem pychy, który spływał po nich jak ciecz obrzydliwych plwocin. Ogień był mym oddechem, widzeniem, dotykiem – parzył, palił, spopielał całe moje jestestwo, a jednak nie pozbawiał życia. Gorzał, podsycany wciąż na nowo jakąś mocą piekielną. Dla mnie w tym bólu niewypowiedzianym mijały wieki i ku memu wielkiemu przerażeniu nie kończyły piekła. Ono trwało (!), potęgując nasilenie cierpienia okrutnego, bezlitosnego, które było skutkiem grzechu. Wiedziałam, że końca nie będzie, a to powodowało moją rozpacz – wielką, bezbrzeżną, jakby rozciągającą się w wieczność. Obok, w niszach ognia cierpieli ludzie, którzy oskarżali się wzajemnie o ohydę różnorodnych grzechów, zwłaszcza o rozwiązłość i wynaturzenia zmysłowe. Wyli nieustannie, powodując drżenie dokoła i jakiś złowrogi śmiech, jakby zachłystywali się wódką ognia i siarki. Grzechy wyuzdania nieczystego wykrzykiwali tak wulgarnie, że moja dusza konała w tych obrzydliwościach. Kobiety pokazywały bezwstydnie swe łona pełne robactwa i żmij oraz wykrzykiwały, ile uśmierciły dzieci. Ich cierpienia były tak przerażające, że zamknęłam oczy, by nie patrzeć. Lecz w tym miejscu nie można było doznać najmniejszej ulgi: oczy wszystko widziały, uszy słyszały, ciało przenikał wciąż nowy w swej przewrotności cios i bicz boleści. Wyrwano mnie z wielką siłą i zaczęto traktować różnymi narzędziami tortur. Wtem jakiś głos, mocny jak grom, krzyknął: dosyć! Obolała, przeniknięta do najmniejszej cząstki bólem, goryczą i przerażeniem zostałam wypchnięta i przeniesiona z powrotem do kaplicy. Ociekałam potem i łzami, a duszę powoli, łagodnie ogarniał pokój. Uświadamiając sobie bardzo powoli, że żyję nadal, że mam szansę miłowania, zaczęłam wypowiadać z uwielbieniem Imię Jezus. Spojrzałam na monstrancję i znajdując w niej Jezusa, a w Nim nadzieję nowego życia, usłyszałam słowa: «Córko moja, swoje cierpienia złącz z moją Męką, ona trwa nadal w mistycznym wymiarze zbawiania świata. Pragnę ocalić ten świat, zaślepiany i uprowadzany podstępnie, przy złudnej muzyce, ku zatraceniu. Piekło wylega i spieszy się, bo wie, że czas ma ograniczony. Ja, Bóg wasz w Trójcy Świętej, w swym Ojcowskim zamyśle pragnę i dokonam tego: ocalenia, oczyszczenia, uświęcenia dzieci moich. Wychodzę naprzeciw, otwieram ocean niepojęty Miłosierdzia mego i przez Ranę Najświętszego Serca mego Boskiego Syna, Chrystusa, wyprowadzam z hojnością zdroje nieogarnione Boskiej Wody i Krwi. Przyjęte z wiarą, obmyją one i oczyszczą ziemię z ciemności. […] Będę błogosławił krokom waszym i zapewniam, że będę szedł razem z wami, by ocalić moje zagubione dzieci, zmierzające bezwolnie ku zatraceniu wiecznemu. Biada tym, którzy nie usłyszą wołania Miłości i nie przyjmą światła Prawdy. Ich los spoczywa w ich rękach, zależy od ich wolnej woli. Spieszcie się, biegnijcie z miłością. Jest to czas błogosławiony niesłychanego Miłosierdzia. Całe Niebo gotowe jest do współpracy z wami. Zawiązujcie więzy bratniej miłości! Łączcie się w odnowionym wymiarze miłości poprzez Najświętszą Wodę i Krew – cenę waszego zbawienia. Błogosławię waszemu wyjściu z ran egoizmu ludzkiego i towarzyszę wam wszystkim, idącym z miłością do bliźnich, Imieniem Majestatu Trójcy Świętej: Ojca, Syna i Ducha Świętego»”.

Pobierz całość: Now-WSK-nw-2017 (kliknij)

Zjednoczenie dusz-ofiar
Ks. Adam Skwarczyński  – O RUCHU

W Wielki Piątek 1994 roku powstało w Polsce „Zjednoczenie Dusz – Ofiar”
Założył je ks. Adam Skwarczyński po długich rekolekcjach w „Ognisku Miłości” Marty Robin we Francji. „Zjednoczenie Dusz-Ofiar” opiera się na duchowej więzi tych, którzy: 

  • przeżyją specjalną nowennę modlitw i rozmyślań nad tajemnicą cierpienia, 
  • złożą Bogu ofiarę z samych siebie, gotowi nieść swój krzyż za zbawienie bliźnich (najpierw przez miesiąc, potem przez rok, wreszcie – do końca życia), 
  • zgłoszą chęć przynależności na adres założyciela. 

Zgłaszający się otrzymają pocztą „podręcznik”, a potem będą otrzymywać okresowo listy okólne z rozważaniami. Godzina 15 każdego dnia jest momentem duchowej łączności „Zjednoczenia”, a Wielki Piątek każdego roku – dniem ponowienia aktu ofiarowania. Najlepszą pokutą za własne grzechy jest pokuta za bliźnich, ta zaś najdoskonalszy swój wyraz znajduje w posłuszeństwie Bogu, wyrażającym się w niesieniu krzyża. Ponieważ nie tylko chorzy, lecz i zdrowi zostali zobowiązani przez Chrystusa do niesienia codziennego krzyża, a istotą krzyża jest gotowość na cierpienie za innych, wszyscy możemy stać się członkami „Zjednoczenia Dusz-Ofiar”. 

Możliwe, że od naszego krzyża zależy zbawienie wielu ludzi, a od jego niezrozumienia i zlekceważenia – ich potępienie, o czym poucza nas Matka Boża w Fatimie, jak też papieże: Pius XII w encyklice Mystici Corporis oraz Jan Paweł II w Liście apostolskim Salvifici Doloris.
Więcej: http://www.voxdomini.com.pl/ruchy/zdo.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Nowenna i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński – Nowenna i słowo do Dusz-Ofiar przed Wielkim Piątkiem 2017

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. m-gosia pisze:

    + + +

  3. EwaT pisze:

    Pod Twoją obronę uciekamy się,
    święta Boża Rodzicielko,
    naszymi prośbami racz nie gardzić
    w potrzebach naszych,
    ale od wszelakich złych przygód
    racz nas zawsze wybawiać,
    Panno chwalebna i błogosławiona.
    O Pani nasza,
    Orędowniczko nasza,
    Pośredniczko nasza,
    Pocieszycielko nasza.
    Z Synem swoim nas pojednaj,
    Synowi swojemu nas polecaj,
    swojemu Synowi nas oddawaj.
    Amen.

  4. wobroniewiary pisze:

    Zjednoczenie dusz-ofiar
    Ks. Adam Skwarczyński – O RUCHU

    W Wielki Piątek 1994 roku powstało w Polsce „Zjednoczenie Dusz – Ofiar”
    Założył je ks. Adam Skwarczyński po długich rekolekcjach w „Ognisku Miłości” Marty Robin we Francji. „Zjednoczenie Dusz-Ofiar” opiera się na duchowej więzi tych, którzy:

    – przeżyją specjalną nowennę modlitw i rozmyślań nad tajemnicą cierpienia,
    – złożą Bogu ofiarę z samych siebie, gotowi nieść swój krzyż za zbawienie bliźnich (najpierw przez miesiąc, potem przez rok, wreszcie – do końca życia),
    – zgłoszą chęć przynależności na adres założyciela.

    • Iwona pisze:

      Jaki jest adres założyciela ?

    • MariaPietrzak pisze:

      Dziękuję Księdzu za to wspaniałe Dzieło .
      Dziś Duch Chrystusa , duch ofiary , poświęcenia i wyrzeczenia , zanika .
      ….
      Czy ciągle jesteśmy Chrystusowi ?
      Jeden duch ? Jedno serce ?
      Byla to myśl , która nie dawała spokoju duszpasterzom , biskupom , kierownikom dusz juz z górą sto lat temu . Szczególnie , mówili oni , zanika on w iście przerażający sposób wśród młodszych pokoleń , a zaczyna panować bożek „ja”.
      Jak wczoraj Ojciec w Radio Maryja podczas modlitwy Różańcowej … Wielu ma Jezus do stołu , ale niewielu do postu…
      Dziękuję raz jeszcze za kapłańskie trwanie i rozpowszechnianie tej wysokiej miary życia chrześcijanina , bo
      🔹 O tyle nas Ojciec rozpozna , o ile zobaczy w nas Syna !🔹

  5. Agnieszka pisze:

    Pan znowu dał mi wskazówkę

    Jak konkretnie mamy prosić?
    ➕ Nie proś Mnie o to, co mam zrobić. Przedstaw Mi sprawę i oddaj Mojej decyzji. Tak jest o wiele lepiej, bo okazujesz Mi w ten sposób pełne zaufanie. I przeciez Ja lepiej wiem, co jest ci najbardziej potrzebne i co jest dla Ciebie najlepsze. Gdy dziecko stanie przed Ojcem w swej bezradności i całkowitej wierze w Jego pomoc – On nie może mu odmówić i nie odmowi. Najdoskonalsze ogołocenie się o którym mówię w Ewangelii, polega na wyzbyciu sie ambicji bycia kimś i decydowania o czymś. Musisz stać sie niczym, aby być wszystkim we mnie i przeze mnie. I musisz nie podejmować samodzielnie niczego, abym Ja w tobie i przez Ciebie mógł czynić wszystko.
    Dialogi i z Jezusem, Alicja Lenczewska

  6. Agnieszka pisze:

    Mam jeszcze pytanie odnośnie wody egzorcyzmowanej. Jak mogę jej używać na odległość by przyniosła owoce bliskiej mi osobie a której fizycznie nie ma w moim otoczeniu i nie mam możliwości by poblogoslawic go ta woda czy dać do picia…
    Proszę o odp. Dziękuję

    • Maggie pisze:

      Agnieszko, jeśli coś jesz i pijesz to benefity lub skutki doznaje TYLKO Twoje ciało i tylko TY. Nie możesz jeść za kogoś np śniadania i ktoś nie będzie głodny.

      ALE: Możesz jednak się modlić i np w czyjejś INTENCJI przyjąć Komunię Świętą – w intencji „ZA” i to nie jest „za” w sensie zamiast, tj jakby na podstwaie upoważnienia czy na mocy prawa itp. Pan Bóg rozdziela DOBRODZIEJSTWA i ŁASKI płynące z takiej intencji i modlitwy.

      Jeśli to mąż, to tym bardziej masz siłę żony, modląc się za niego … Przyszła mi na myśl sytuacja dodania siły modlitwie, o której kiedyś mówił jeden z ks.egzorcystów, że na mocy Sakramentu Małżeństwa dokończono egzorcyzmu współmałżonka … Więc w połączeniu tego przykładu z myślą św.JPII, (wyrwaną tu oczywiście z kontekstu!), o małżeństwie i teologii ciała, że „… Pan Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, aby się stali jednym ciałem i jedną duszą …” , a WIĘC kiedy się MODLISZ, serdecznie PROŚ (!) O ŁASKĘ dla męża i Waszego związku na mocy Sakramentu i Twojej/waszej miłości (w chwili przyjęcia tego Sakramentu, i nadal trwającej, a połączonej z tęsknotą tej Twojej w tym momencie).

      Żona George Washington’a latami i to wytrwale (!) się za niego modliła, a on (choć/dopiero/ALE), na łożu śmierci przyjął Chrzest Św (4 godziny nim odszedl do Pana).

      MODLITWA TO NIE CZARY, choć wyprosić można CUDA, BO: MODLITWA TO ROZMOWA PEŁNIĄ DUSZY, W KTÓREJ ZAWARTE JEST UWIELBIENIE, DZIĘKCZYNIENIE, PRZEPROSINY I PROŚBA, więc modląc się za męża, pamiętaj, aby ją wzmacniać sercem z powołaniem się na ten Sakrament … Prośba zaś to nie żądanie/domaganie się czegoś, bo wartość modlitwy w miłości i pokorze.
      Mówię o PROŚBIE O ŁASKĘ w formie modlitwy, a nie jakimś „rzucaniu uroków”.
      Wyślij też, Swego Anioła Stróża do męża Anioła Stróża, z Twoją prośbą o ochronę dla niego przed pokusami i złem.

      Jeśli to możliwe, to powiedz i przypominaj mężowi (np przez sms), aby w pierwszą sobotę miesiąca, nastawił sobie w pojemniku wodę, albo choćby taką butelkową, którą właśnie chce wypić, na godzinę 10-tą polskiego czasu …
      BŁOGOSŁAWIĆ możesz w każdej chwili i to każdego, z miłości Boga i bliźniego, również na odległość, bo błogosławieństwo ma ogromną siłę.

      Niech Matka Boża ma Ciebie i Twoje sprawy w Swej Nieustannej Opiece
      ❤️
      Jezus jest Panem!

      P.S.
      Jeśli coś wykrzywiłam i nieprawidłowe, to proszę o poprawkę.
      Przepraszam za rozwlekłość=że długo, ale juź uciekam na dłuzszy czas ze swym „darem gadukstwa”, bo Wielki Tydzień nadchodzi=więcej modlitwy ze wstrzemieźliwością w mowie..

      Za wszystkich i we wszystkich intencjach +++

      • Agnieszka pisze:

        Dziękuję pani Maggie. Pani wypowiedz bardzo pomocna i wcale nie za dluga. Tak mi wpadla teraz taka myśl ze skoro maz i zona to jedno ciało to myślę ze jesli ja napije się tej wody to mysle ze jednak moze to byc z korzyścią i dla męża…

  7. kasiaJa pisze:

    Propozycja dla dzieci – konkurs plastyczny
    Centrum Rozwoju Lokalnego zaprasza do udziału w V edycji Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego dla Dzieci pn. „Twoja ulubiona opowieść biblijna”. Konkurs skierowany jest do dzieci w wieku 4-13 lat z całej Polski.
    Zwycięzcy konkursu otrzymają cenne nagrody, a ich prace zostaną opublikowane w wyjątkowym kalendarzu na rok 2018. Dochód ze sprzedaży publikacji zostanie przekazany na realizację prorodzinnych inicjatyw społecznych.
    Aby wziąć udział w artystycznych zmaganiach, należy wykonać pracę plastyczną przedstawiającą ulubioną scenę ze Starego lub Nowego Testamentu.
    Prace konkursowe – wykonane dowolną techniką – na arkuszu papieru w formacie A-4, w orientacji poziomej, należy przesyłać do 30 kwietnia 2017 r. na adres Centrum Rozwoju Lokalnego, ul. Zaparkowa 23, 42-400 Zawiercie lub dostarczyć osobiście w dni robocze w godz. 7.00-15.00 pod wskazany adres. Do każdej pracy należy dołączyć: formularz zgłoszeniowy i oświadczenie opiekuna prawnego uczestnika konkursu. Prace nie spełniające ww. wymogów nie będą oceniane.
    W tym roku patronat honorowy nad konkursem objęli: Biskup Antoni Długosz, Klasztor Ojców Paulinów na Jasnej Górze i Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej – Królowej Polski.
    Partnerami akcji są: Klasztor Ojców Paulinów w Leśniowie i Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin, Parafia Katolicka Trójcy Przenajświętszej i Sanktuarium NMP Skarżyckiej, Klasztor OO. Franciszkanów Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej Opiekunki Rodzin w Pilicy, Księża Salezjanie z Sanktuarium Wspomożycielki i Królowej Beskidów w Szczyrku oraz Stowarzyszenie Zbója Szczyrka.
    Patronat medialny nad konkursem objęli: Tygodnik Katolicki „Niedziela”, Katolickie Radio FIAT, iTV Zawiercie, http://www.zawiercianskie.pl
    Więcej informacji o konkursie (w tym regulamin oraz formularze zgłoszeniowe) dostępne są na stronie internetowej http://www.crl.org.pl oraz http://www.program-pit.org.pl w zakładce Nasze Inicjatywy.
    Osoba koordynująca: Joanna Janik-Jaworska, tel. (32) 494 13 19, 533 421 953, e-mail: janik@crl.org.pl.

  8. MariaPietrzak pisze:

    💦
    … prosto z Nieba …
    💦
    Nagle ujrzałam wielki Krzyż z drewna, cały jaśniejący .
    Na środku promieniowało zranione i otoczone cierniami Serce Jezusa .
    Z Jego rany tryskał płomień i usłyszałam głos, który mówił :
    „Oto Serce , ktore światu daje życie.
    Ale daje je z wysokości Krzyża .
    Podobnie i dusze , wybrane na żertwy, aby pomóc mi w niesieniu światła i życia przez świat, powinny z wielką uległością dać się przybić do Krzyża, patrząc na przykład swego Pana i Zbawcy.”
    Krzyż więc zostanie dla Józefy do końca źródłem światła i bezpieczeństwa . Ona wie o tym i oddaje się .
    Wieczorem Matka Najświętsza utwierdza jej ofiarną wolę .
    ” Tak , daj mi swe serce, a ja będę go strzegła .
    Oddaj mi wszystkie swe czynności , a ja przeobrażę je .
    Daj mi swą miłość i swoje życie… a ja wszystko oddam Jezusowi .”
    Błogosławię cię z całego macierzyńskiego serca . Niech to błogosławieństwo doda ci odwagi i wspaniałomyślności dla spełnienia we wszystkim woli Jezusa . Czegóż możesz sie obawiać, córko , ,jeśli Mu sie zawierzysz ?
    Czyż nie wiesz,
    że On jest wszechmocny,
    że jest dobry ,
    że jest samą Miłością !”
    ( Wezwanie do miłości / zapiski Józefy Menendez)
    💦
    ….słyszałam, jak szatan , któremu wymknęła sie pewna dusza, musial wyznać swą bezsilność:
    ” Wstyd ! Wstyd ! Jak to , tyle dusz mi się wymyka?
    Były przecież moje !
    ( i tu wyliczał ich grzechy ).
    Pracuję bez wytchnienia, a jednak mi się wymykają .
    To dlatego , że ktoś za nie cierpi i wynagradza !
    ( 15/01/1923 )

    Dzięki Jezusowi za wszystkich , którzy Go naśladują , a nas grzesznych , ratują !!!

  9. Sylwia pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za mnie, o potrzebne łaski. Sylwia

    • babula pisze:

      Duchu Św obdarz Sylwię wszystkim czego potrzebuje i napełnij ją ufnością w Twoje miłosierdzie.

    • babula pisze:

      Sylwio Kochana -dla Ciebie (bo myślę, że najbardziej każdy z nas potrzebuje miłości). Na stronie WOWIT było kiedyś:
      „O miłości doskonałej:
      • Czy „ odczuwanie”, że się kocha jest konieczne, by akt miłości był doskonały?
      „Odczuwanie” nie jest konieczne, by akt miłości był doskonały. Można miłować Boga doskonałą i bardzo intensywną miłością także w oschłości serca, a nawet czując odrazę czy niechęć. Aby kochać Boga miłością doskonałą wystarczy tylko tego chcieć. W powyższych przypadkach akt miłości może być nawet czystszy i bardziej ofiarny, a więc milszy Bogu i bardziej dla nas zasługujący.
      • W jaki sposób możemy spełniać akty doskonałej miłości?
      1. Spełniając wszystkie nasze uczynki, nawet te najskromniejsze i te, które same w sobie są obojętne, jak np.: jedzenie, picie, spanie, po to, aby przez nie okazać Bogu naszą miłość.
      2. Znosząc z miłości ku Bogu tak małe jak i duże cierpienia każdego dnia i ofiarując Mu z miłością drobne ofiary nieodłączne od naszych codziennych, zwykłych obowiązków.
      3. Mnożąc w ciągu dnia akty doskonałej miłości, bądź wewnętrzne, płynącą z serca.

      P. Jezus do S. Konsolaty:
      Dlaczego nie pozwalam ci na liczne modlitwy ustne? Ponieważ akt miłości jest bardziej owocny. Jedno ‘ Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!’ wynagradza za tysiące bluźnierstw.
      Konsolato, powiedz duszom, że przedkładam akt miłości i Komunię św. przyjętą z miłości nad wszelki inny dar, który mogłyby Mi ofiarować: tak, wolę choćby tylko jeden akt miłości niż biczowanie się bez miłości, ponieważ jestem spragniony miłości.

      Konsolato, napisz – nakazuję ci to na mocy posłuszeństwa – że dla jednego aktu miłości stworzyłbym Niebo.

      Kochaj Mnie, Konsolato; miłość sprawi, że znikną twoje braki.
      Miłość jest świętością; im bardziej Mnie kochasz tym świętszą się stajesz. Pamiętaj, że miłość i tylko miłość zaprowadzi cię zwycięsko na wszystkie szczyty.
      Idź za Mną poprzez nieustanny akt miłości, dzień po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie; o wszystkim innym Ja pomyślę i o wszystko się zatroszczę.
      Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!’ zawiera wszystko: tak dusze w czyśćcu, jak i te w Kościele wojującym; dusze niewinne, jak i grzeszne; umierających, ateistów itd.; wszystkie dusze.

      Nieustanny akt miłości zawiera w sobie wszystkie twoje postanowienia, zachowując go, zachowasz wszystkie inne.
      Jeśli ktoś, dobrej woli, będzie chciał Mnie kochać i uczynić ze swego życia – oczywiście sercem – jeden tylko akt miłości, od momentu przebudzenia się aż do zaśnięcia, uczynię dla tej duszy szaleństwa. Napisz to.”

      Piękne – prawda? I niesie otuchę w cierpieniu, jest wskazaniem drogi w ciemności.
      Nie zgubisz się Sylwio 🙂

      • magda pisze:

        @ babula ja Ci dziękuję za twój tekst. Podbudowałaś mnie, od kilku lat odmawiam tę modlitwę Jezu Maryjo kocham Was ratujcie dusze (całą) ale nie znałam słów Pana Jezusa do Konsolaty. Bóg zapłać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s