Ojciec Pio i nieznany stygmat, o którym opowiedział Karolowi Wojtyle: „ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany”.

W jednym z wywiadów kardynał Deskur przytacza relację z tego spotkania, którą usłyszał od Wojtyły: „Z Ojcem Pio rozmawialiśmy jedynie o jego stygmatach. Zapytałem, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Byłem przekonany, że ten w sercu. Ojciec Pio bardzo mnie zaskoczył mówiąc: »Nie, najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany«”.

Była to rana, którą „odkryto” dopiero po śmierci Pio. W 1971 r. brat Modestino Fucci, który otrzymał zadanie uporządkowania rzeczy o. Pio, znalazł wśród nich wełniany podkoszulek ze śladem krwawej wybroczyny o średnicy około 10 cm na ramieniu, blisko obojczyka. Oficjalnie ranę tę uznano dopiero w roku 1987. Wtedy właśnie ks. Gaetano Intrigillo, zajmujący się na co dzień badaniem Całunu Turyńskiego, przedstawił wyniki porównania śladów z podkoszulka z tymi na całunie. Okazało się, że są podobne. Na tej podstawie Intrigillo stwierdził, że plama na podkoszulku Pio jest „znakiem uszkodzeń ciała na prawym ramieniu, które można przypisać tradycyjnemu noszeniu całego krzyża”.

”O Najukochańszy Jezu mój, Ty Najcichszy Baranku Boży, ja biedny grzesznik pozdrawiam i czczę TĘ RANĘ TWOJĄ NAJŚWIĘTSZĄ, która Ci sprawiła ból bardzo dotkliwy, gdyś niósł Krzyż ciężki na Swym Boskim Ramieniu. Ból cięższy i dotkliwszy, niż inne Rany na Twoim Świętym Ciele. Uwielbiam Cię oddaję cześć i pokłon z głębi serca.
Dziękuję Ci za Tę Najgłębszą i Najdotkliwszą RANĘ Twego Ramienia. Pokornie proszę, abyś dla tej srogiej boleści Twojej, którą w skutek Tej Rany cierpiałeś i w Imię Krzyża Twego ciężkiego, któryś na tej Ranie Świętej dźwigał, ulitować się raczył nade mną nędznym grzesznikiem, darował mi wszystkie grzechy i sprawił, aby wstępując w Twoje Krwawe Ślady doszedł do szczęśliwej wieczności. Amen ”.
Odmówić trzy razy Ojcze Nasz… i trzy razy Zdrowaś Maryjo.

Więcej: Najświętsza Rana Ramienia Pana Jezusa – tutaj nie ma dostępu żadne zło, żaden demon tutaj nie wejdzie – kliknij

*************

Ojciec Pio i Jan Paweł II. Prosty zakonnik, „który potrafi tylko się modlić” i wielki papież, który zmienił oblicze Kościoła i świata. Ich drogi spotkały się kilka razy. Dla Karola Wojtyły było to niezapomniane przeżycie.

Spotkanie owiane legendą

Młody, dwudziestoośmioletni ksiądz Karol Wojtyła, wyświęcony ledwie półtora roku wcześniej w Krakowie, teraz student Papieskiego Międzynarodowego Atheneum Angelicum, z dopiero co obronionym licencjatem i otwartym przewodem doktorskim, jedzie z Rzymu do Foggii, by potem dostać się do odległego o 40 km San Giovanni Rotondo, gdzie żyje słynny kapucyn, mistyk, stygmatyk, o którym mówią całe Włochy. Towarzyszy mu o trzy lata młodszy kolega z Polski, wówczas jeszcze kleryk, ks. Stanisław Starowieyski.

Listopadowe sobotnie przedpołudnie. W biurze Sekretariatu Stanu w Watykanie Angelo Battisti siedzi przy swoim biurku i przegląda dokumenty. Jak co tydzień sprawdza, co jeszcze powinien zrobić przed wyjazdem, a co spokojnie może poczekać do poniedziałku. Do pokoju wchodzi ks. Gugliemo Zannoni, również pracownik Sekretariatu, i wręcza Angelo kopertę: „Przekaż, proszę, ten list o. Pio, to bardzo pilne”. Battisti niemal odruchowo wkładają do teczki z pozostałą korespondencją przeznaczoną dla Stygmatyka z San Giovanni Rotondo. Wiele osób wie o jego kontaktach z o. Pio i często jest proszony o doręczenie mu różnych pism i intencji modlitewnych. Nie ma więc na razie powodu, by traktować list otrzymany z rąk Zannoniego jakoś szczególnie.

Angelo Battisti przez pięć dni tygodnia przepisywał na maszynie dokumenty w watykańskim Sekretariacie Stanu, natomiast w weekendy zajmował się administrowaniem Domu Ulgi w Cierpieniu. Aby pogodzić te dwa zajęcia, w każdą sobotę jechał prawie 400 km z Rzymu do San Giovanni Rotondo, na miejscu doglądał szpitala, a w niedzielę wieczorem wracał do Watykanu. Zazwyczaj trasę tę pokonywał pociągiem, ale tego dnia – zaintrygowany nieco ponaglającym tonem ks. Zannoniego – postanowił pojechać samochodem. Do San Giovanni Rotondo dotarł późnym wieczorem. Okazało się, że na chwilę osobistej rozmowy z o. Pio może liczyć dopiero w niedzielę po południu. Wtedy właśnie doręczył list.

Ojciec Pio poprosił, aby Angelo przeczytał I list na głos. Odczytał więc napisany na firmowym papierze Krakowskiej Kurii Metropolitarnej tekst: „Wielebny Ojcze, proszę o modlitwę w intencji czterdziestoletniej matki czterech córek z Krakowa w Polsce (podczas ostatniej wojny przebywała pięć lat w obozie koncentracyjnym w Niemczech), obecnie ciężko chorej na raka i będącej w niebezpieczeństwie utraty życia: aby dobry Bóg przez wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy okazał swoje miłosierdzie jej samej i jej rodzinie”. Data: 17 listopada 1962 r. Podpis: Karol Wojtyła, Wikariusz Kapitulny Krakowa w Polsce.

Dopiero teraz Battista się zdziwił. Po co był ten pośpiech? List był jak tysiące innych, które przekazywał kapucyńskiemu mistykowi. Nazwisko biskupa też nic mu nie mówiło. W prawdziwe osłupienie wprawiły go jednak dopiero słowa o. Pio: „Angelino, jemu nie można odmówić. Zapewnij go, że będę się gorąco modlił za tę mamę”. Wracając do Rzymu, Angelo nadal zastanawiał nad tym, co usłyszał od Pio. Po powrocie wypytał w pracy jeszcze kilku kolegów, ale żaden z nich nie umiał powiedzieć nic szczególnego o tym polskim biskupie.

już dobrze?

Karol Wojtyła, który przybył do Rzymu miesiąc wcześniej, w październiku 1962 r., na pierwszą sesję II Soboru Watykańskiego, rzeczywiście nie był wówczas zbyt dobrze znany w Watykanie. Dopiero niedawno został biskupem. Wyjeżdżając z Krakowa, dowiedział się, że jego przyjaciółka, Wanda Półtawska, jest ciężko chora. Kiedy był już w Rzymie, dostał od jej męża telegram, z którego dowiedział się, że stan kobiety się pogarsza. Lekarze byli prawie pewni, że przyczyną jest nowotwór złośliwy, dawali jej zaledwie 18 miesięcy życia. Młody biskup powiedział o tym najbliższej mu w Rzymie osobie – księdzu Andrzejowi Marii Deskurowi, który już od dziesięciu lat pracował w Watykanie. To on doradził przyjacielowi, by polecił ich wspólną znajomą modlitwom o. Pio. W tym czasie Deskur przebywał w sanatorium po zawale serca, ale zaofiarował się, że zajmie się przekazaniem listu do rąk stygmatyka, doskonale znał bowiem Zannoniego i Battistiego, utrzymujących stały kontakt z o. Pio.

Tydzień po napisaniu listu – 28 listopada – Wojtyła zadzwonił do męża Półtawskiej. Dowiedział się od niego, że w sposób niewytłumaczalny dla lekarzy nowotwór zniknął. Biskup nie miał wątpliwości, że cud wyprosił o. Pio. Kilka dni później ponownie napisał do niego, tym razem gorąco dziękując za modlitwę.

Podobnie jak poprzednim razem doręczycielem listu był Angelo Battisti. Ojciec Pio znowu poprosił go o odczytanie listu na głos. Bardzo odpowiadało to Battistiemu, ponieważ był niezwykle ciekawy dalszego ciągu tej historii. O. Pio nie reagował w ogóle na treść listu. Dopiero po kilku minutach poprosił, aby zachować oba listy, ponieważ któregoś dnia „będą bardzo ważne”. Po śmierci o. Pio, Battisti włożył je do większej koperty i schował w domu w szufladzie biurka. Odnalazł je przypadkiem w październiku 1978 r.

Po powrocie do Polski Karol Wojtyła nie omieszkał opowiedzieć Wandzie Półtawskiej o wstawiennictwie o. Pio. Mówił o nim z wielką żarliwością, ale jej trudno było uwierzyć, że nieznany jej włoski mistyk wybłagał dla niej cud. Gdy w 1967 r. Półtawskiej udało się wyjechać za granicę, postanowiła jednak odwiedzić także San Giovanni Rotondo. Tam po Mszy św. podszedł do niej o. Pio, położył rękę na jej głowie i zapytał: „A więc już dobrze?”. Od tej pory miała pewność, że to jego modlitwie zawdzięcza uzdrowienie.

Być może to, że Karol Wojtyła doświadczył bezpośrednio mocy modlitwy o. Pio, upewniło go o świętości tego zakonnika. Od tej pory wielokrotnie manifestował to swoje przekonanie w różnych miejscach i przy różnych okazjach. Być może jednak uzdrowienie to tylko potwierdziło opinię, jaką miał o kapucyńskim stygmatyku już od kilkunastu lat, czyli od swojego pierwszego – a właściwie jedynego – z nim spotkania w 1948 r.

tajemnicza rana

Pod koniec listopada 1946 r. młody ksiądz Karol Wojtyła rozpoczął w Rzymie swoje studia. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że tu po raz pierwszy usłyszał o Pio, o stygmatach, o przypisywanych mu cudach, ale również o towarzyszących tej postaci kontrowersjach. W swojej książce „Dar i tajemnica” Jan Paweł II wspomina, że bardzo „chciał zobaczyć ojca Pio, uczestniczyć w odprawianej przez niego Mszy św. i – o ile to możliwe – wyspowiadać się u niego”. Co go tam ciągnęło? W marcu 1947 r. zmarł po długich i bardzo ciężkich cierpieniach ojciec duchowy Karola Wojtyły, Jan Tyranowski. On zaszczepił w nim fascynację mistyką, niejako wprowadził go w świat św. Jana od Krzyża i św. Teresy. Przez pewien czas Karol Wojtyła nosił się nawet z zamiarem wstąpienia do Karmelu. Może chciał znów na własne oczy zobaczyć kogoś, kto obcuje z Bogiem tak blisko jak krawiec Tyranowski. A może była to zwykła ciekawość…

Karol Wojtyła pojechał do San Giovanni Rotondo po Wielkanocy 1948 r. Kiedy wraz z przyjacielem, ks. Stanisławem Starowieyskim, dotarli na miejsce, był już późny wieczór. Udali się do kościoła, ale ten już z wolna pustoszał. Wojtyła wszedł jednak do zakrystii, gdzie Pio miał zwyczaj spowiadać mężczyzn (kobiety spowiadał w kościele). Nie zdążył się co prawda wyspowiadać, ale udało mu się zamienić ze Stygmatykiem kilka słów.

Wokół tego króciutkiego spotkania narosło w późniejszym czasie wiele legend. Szczególnie wiele spekulacji pojawiło się po zamachu na Jana Pawła II w 1981 r. Wtedy to na pierwszej stronie „La Gazzeta del Mezzogiorno” ukazał się artykuł zatytułowany: „»Będziesz papieżem we krwi« – powiedział mu ojciec Pio”. Przez następny miesiąc prasa wrzała, pojawiały się kolejne wersje proroctwa i komentarze. Mimo że Jan Paweł II co najmniej trzykrotnie zaprzeczał, jakoby miał usłyszeć od o. Pio jakiekolwiek proroctwo, echa tej plotki pojawiają się w różnych publikacjach do dzisiaj. W jednym z wywiadów kardynał Deskur przytacza relację z tego spotkania, którą usłyszał od Wojtyły: „Z Ojcem Pio rozmawialiśmy jedynie o jego stygmatach. Zapytałem, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Byłem przekonany, że ten w sercu. Ojciec Pio bardzo mnie zaskoczył mówiąc: »Nie, najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany«”.

Była to rana, którą „odkryto” dopiero po śmierci Pio. W 1971 r. brat Modestino Fucci, który otrzymał zadanie uporządkowania rzeczy o. Pio, znalazł wśród nich wełniany podkoszulek ze śladem krwawej wybroczyny o średnicy około 10 cm na ramieniu, blisko obojczyka. Oficjalnie ranę tę uznano dopiero w roku 1987. Wtedy właśnie ks. Gaetano Intrigillo, zajmujący się na co dzień badaniem Całunu Turyńskiego, przedstawił wyniki porównania śladów z podkoszulka z tymi na całunie. Okazało się, że są podobne. Na tej podstawie Intrigillo stwierdził, że plama na podkoszulku Pio

jest „znakiem uszkodzeń ciała na prawym ramieniu, które można przypisać tradycyjnemu noszeniu całego krzyża”.

Dlaczego jednak Pio nie powiedział o tej ranie swoim współbraciom, a młodemu polskiemu księdzu, który zabłąkał się gdzieś w zakrystii? Wiele osób dopatruje się w tym zdarzeniu dowodu na to, że święty stygmatyk przeniknął przyszłość Wojtyły już w czasie tego pierwszego spotkania. A może to tylko dopisywane po latach interpretacje?

Karol Wojtyła wyspowiadał się u Ojca Pio dopiero następnego dnia, uczestniczył też we Mszy św. celebrowanej przez Stygmatyka. Wspominał to wiele lat później: „Miało się świadomość, że tu na ołtarzu w San Giovanni Rotondo spełnia się ofiara Samego Chrystusa, ofiara bezkrwawa, a równocześnie te krwawe rany na rękach kazały myśleć o całej tej ofierze, o Ukrzyżowanym. Poniekąd do dzisiaj mam przed oczyma to, co wówczas widziałem. To pierwsze spotkanie z żywym jeszcze Stygmatykiem z San Giovanni Rotondo uważam za najważniejsze i za nie w szczególny sposób dziękuję Opatrzności”.

„w jakim punkcie jesteśmy ze Sprawą?”

Karol Wojtyła był zatem zafascynowany postacią Pio na długo przed oficjalnym uznaniem jego zasług przez Kościół. Według Wandy Półtawskiej, po śmierci o. Pio Wojtyła modlił się nie za niego, ale do niego, prosząc o wstawiennictwo w różnych sprawach. Nic więc dziwnego, że gdy w 1972 r. postulator procesu beatyfikacyjnego o. Bernardino da Siena rozesłał do kardynałów, arcybiskupów, biskupów oraz „osobistości świata eklezjalnego”6 prośbę, aby pisali listy postulacyjne do papieża, jedna z pierwszych odpowiedzi przyszła od episkopatu polskiego. W jej treści powoływano się na osobiste doświadczenia „niektórych z nas” związane ze spotkaniem o. Pio. Nie ma wątpliwości, kto był redaktorem tego listu.

„Każdego dnia modlę się do o. Pio” – miał powiedzieć kardynał Karol Wojtyła do swojego przyjaciela kardynała Deskura, gdy w pierwszych dniach listopada 1974 r. odwiedzili San Giovanni Rotondo wraz z kilkoma innymi polskimi księżmi. Tak krakowski kardynał chciał uczcić kolejną rocznicę swoich święceń kapłańskich. Po odprawieniu Mszy św. w krypcie przy grobie o. Pio, Wojtyła tak długo modlił się w tym miejscu, że inni kapłani zmęczyli się czekaniem na niego. Wieczorem natomiast, odprawiając drogę krzyżową, najdłużej zatrzymał się przy V stacji, gdzie wizerunek Cyrenejczyka zastąpiono postacią o. Pio. Ze świecą w dłoni, oparty o ścianę Wojtyła westchnął podobno: „Biedny Jezus… Cyrenejczyk…”. Na pamiątkę tej wizyty otrzymał od kapucynów tom wydanych listów o. Pio – „Epistolario”. Książkę tę znaleźli dziennikarze w pokoju Karola Wojtyły w Kurii Krakowskiej po zakończeniu październikowego konklawe w 1978 r.

Z powodu ciągłego sprzeciwu Kongregacji Doktryny Wiary nie można było rozpocząć procesu beatyfikacyjnego o. Pio z Petrelciny. Gdy więc papieżem został Karol Wojtyła, w San Giovanni Rotondo zapanowała radość. Postulator generalny od razu postanowił zwrócić się bezpośrednio do Jana Pawła II, by „z powodów prawnych i etycznych podjął jak najszybciej proces rozpoznawczy dotyczący życia i cnót o. Pio”7. Papież podobno natychmiast zainteresował się tą sprawą, a zainteresowanie to sprawiło, że Kongregacja Doktryny Wiary zezwoliła wreszcie na rozpoczęcie przygotowań do procesu, który oficjalnie ruszył w 1982 r. Aby wzmocnić wyrażane wielokrotnie uznanie dla kapucyna z Petrelciny, Jan Paweł II przyjął nawet zaproszenie do San Giovanni Rotondo. Na dwa dni przed setną rocznicą urodzin o. Pio, 23 maja 1987 r., po raz trzeci odwiedził to miejsce. Tym razem również bardzo długo modlił się na kolanach przy grobie o. Pio. Był to bardzo ważny gest: po raz pierwszy papież uklęknął przy grobie osoby niekanonizowanej. Jan Paweł II powtórzył później ten gest przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki.

W 1990 r. otwarto właściwy proces beatyfikacyjny. Biskup Edward Nowak, który był wtedy sekretarzem Kongregacji do Spraw Świętych, wyznał potem: „Ojciec Święty nie tylko zachęcał mnie do posuwania naprzód procesu o. Pio, lecz wręcz mnie dręczył, jeżeli można tak powiedzieć. Często, gdy siadaliśmy razem przy stole, jego pierwsze pytanie brzmiało: »W jakim punkcie jesteśmy ze Sprawą? W jakim punkcie jesteśmy ze Sprawą?«. Odpowiadałem: »Ojcze Święty, z San Giovanii Rotondo i diecezji Manfredonia przysłano nam dwie szafy dokumentów, to znaczy 104 tomy dotyczące procesu. Jeżeli Wasza Świątobliwość upoważni mnie do spalenia trzech czwartych, jutro będziemy mieli beatyfikację i kanonizację«. Ojciec Święty odpowiadał: »Nie, nie. Badajcie dobrze, badajcie dobrze te materiały«”. Te starania znalazły swój finał w 1999 r., gdy o. Pio został beatyfikowany. Trzy lata później został kanonizowany.

sobowtór ojca Pio

Kilka miesięcy temu świat obiegła wiadomość, że odnaleziono trzeci list Karola Wojtyły do o. Pio. Odkryty został jako kopia w archiwum Kurii Krakowskiej w związku z procesem beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Był wysłany z Rzymu 14 grudnia 1963 r. po drugiej sesji Soboru. Biskup krakowski dziękował w nim za uzdrowienie syna adwokata z Krakowa i polecał modlitwom o. Pio „sparaliżowaną kobietę z tej archidiecezji” oraz swoją osobę i trudne sprawy Kościoła krakowskiego. To odkrycie wywołało cały szereg spekulacji i śledztw na temat istnienia pozostałych – nieznanych – listów Wojtyły do włoskiego stygmatyka. Powrócił wątek niezwykłej więzi między nimi. Wraz z upływem czasu wydaje się ona coraz bardziej widoczna, choć może nie tak spektakularna, jakby sobie tego niektórzy życzyli.

Jan Paweł II był niewątpliwie czcicielem stygmatyka z San Giovanni Rotondo, przekonanym o jego świętości nawet wbrew opiniom innych hierarchów. Nazywał go wzorem kapłana, żywym obrazem Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego, kamieniem węgielnym. Przypominał jego rozmodlenie i zaangażowanie w niesienie pomocy cierpiącym – zarówno w sferze fizycznej, jak i duchowej. Dom Ulgi w Cierpieniu nazywał największym cudem Świętego z Petrelciny.

Co myślał o. Pio o Karolu Wojtyle, nie wiemy. Czy widział w nim przyszłego wielkiego papieża, czy też po prostu wyczuł w tym młodym człowieku podobną do swojej tęsknotę za Bogiem i dlatego darzył go pewną czułością, którą chcielibyśmy dziś widzieć jako wyjątkową?

Niektórzy nazywają Jana Pawła II „duchowym i cielesnym sobowtórem o. Pio”. Na pewno wiele łączyło tych dwóch kapłanów: mistyczna duchowość, maryjność (obaj nie rozstawali się z różańcem), serdeczność, życzliwość, a także cierpienie. Po kanonizacji o. Pio biskup Antoni Pacyfik Dydycz, kapucyn, powiedział: „Osobiście bolałem, patrząc na Ojca Świętego, gdy z trudem i wysiłkiem wypowiadał słowa, on, który miał taką łatwość wymowy i taki piękny głos… Myślę, że tym, co połączyło Padre Pio i Ojca Świętego Jana Pawła II było ich przeżywanie cierpienia i ofiarowanie go Bogu podczas sprawowania Mszy św.”.

Teraz, w XXI w., możemy mieć też niejasne przeczucie, że obydwaj odegrali bardzo ważną rolę w tym, co nazwane zostało „objawieniem światu prawdy o Bożym Miłosierdziu” – jeden jako jego szafarz, drugi jako gorący orędownik. Zresztą jeśli spojrzymy na ubiegłe stulecie, to cztery wielkie postacie Kościoła tego czasu: św. Faustyna Kowalska, św. Ojciec Pio, Matka Teresa z Kalkuty i Jan Paweł II, wpisują się w jeden nurt duchowości, oparty na opowiadaniu o Miłosierdziu Boga, czynem lub słowami.

o. Pio i JPII

Za: http://www.opoka.org.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

46 odpowiedzi na „Ojciec Pio i nieznany stygmat, o którym opowiedział Karolowi Wojtyle: „ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany”.

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. Helena pisze:

    Proszę o modlitwę o uzdrowienie z choroby serca i prostaty mojego męża Henryka i syna Piotra z choroby kości, a szczególnie bolących kolan i głowy.

  3. eska pisze:

    Mam pytanie
    Czy jest jeszcze możliwość przekazania komuś mailowo zdjęć osób, które zostałyby zabrane na pielgrzymkę do Serracapriola i dotknięte o grób ojca Matteo? Jest pewna pilna potrzeba, związana z wpadnięciem w sektę.

  4. W katedrze na Wawelu w Wielki Piątek wystawiona zostanie niezwykła relikwia – fragment gwoździa, którym przybito do krzyża Jezusa Chrystusa. Jest to jedyna tego typu relikwia w Polsce. Na co dzień relikwia przechowywana jest w zabytkowym relikwiarzu z XVII wieku w skarbcu katedry na Wawelu. Relikwie gwoździa Krzyża Pańskiego otrzymał król Władysław Jagiełło od papieża Marcina V. Był to dowód wdzięczności papieża za to, że Litwa przyjęła chrzest bez rozlewu krwi.
    Relikwia zostanie wyniesiona w katedrze na Wawelu w Wielki Piątek o godz. 15. Wtedy rozpocznie się nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego i adoracja relikwii Gwoździa z Krzyża Pańskiego.
    Całość: http://www.niedziela.pl/artykul/28211/Relikwie-Gwozdzia-z-Krzyza-Panskiego-w

  5. Wiesław pisze:

    Modlitwa ta została znaleziona w Grobie Zbawiciela. O Najsłodszy Panie Jezu Chryste, ja Tobie się oddaję, dnia dzisiejszego i na zawsze, a osobliwie w godzinę śmierci mojej. Do nieskończonej dobroci Twojej odwołuję się. Rany Twoje Najświętsze niech mi będą spoczynkiem. Woda i krew, które płynęły z Najświętszego Serca Twojego, niech mnie bronią na straszliwym sądzie Twoim. Najświętsze Ciało i Krew, niechaj mnie nakarmi i napoi. Bojaźliwa śmierć Twoja, niechaj mnie zachowa, ku żywotowi wiecznemu. Krwawe krople twoje, niechaj zmyją grzechy moje.
    O Jezu, Twój gorzki smutek ofiaruję Najświętszemu Ojcu Twojemu Niebieskiemu, na odpuszczenie grzechów moich. Twoje wzgardy i zelżywości Najmilszy Jezu, któryś cierpiał niechaj zapłacą za grzechy moje. Twoje ciężkie urąganie i męki niesłychane, niechaj mnie chronią. Te wszystkie boleści Twoje. Mój Jezu, Ojcu Twojemu Niebieskiemu za moje wszystkie zaniedbania oddaję. Twoja wielka miłość, niechaj mnie w godzinę śmierci mojej od szturmów szatańskich obroni. O Panie Jezu Mój, Twoja Święta Krew, niechaj duszę moją zmazaną grzechami obmyje. Twoja zraniona Głowa, niech mnie obroni od wszelkiego zła. Twoje niewinne zasądzenie i śmierć, niechaj mi będzie na odpuszczenie grzechów i długów moich. Twoja praca niechaj nagrodzi moje popełnione złości, a Twoja nagość, niechaj okryje nagość duszy mojej. Twoje gorzkości i Twoje ciężkości śmiertelne, zranione nogi, ręce i Serce Przenajświętsze niechaj mnie w okropnej nocy śmierci oświecą. Kładę wszystko do Twoich Ran Przenajświętszych. Krew Twoja z Przenajświętszego Serca niechaj mnie oczyści. Twoja Boska Moc, niechaj mnie utwierdzi i zachowa od wszystkiego złego, na duszy i ciele. O Najświętszy Panie Jezu Chryste, Twoje bez litości, boleści i Rany niechaj mnie błogosławią. O gorzka męka Jezusowa, zachowaj mnie od zguby wiecznej. O Najsłodsze i Najgłębsze Rany Jezusa mojego, bądźcie mi pomocą w ostatnią godzinę śmierci. O Najdroższa Krwi Jezusa, obmyj grzechy moje przed Bogiem Ojcem Twoim. O Panie Jezu Chryste, Twoja boleść, śmierć, uczynki dobre, nauki, niechaj mi będą pomocą nie tylko do zaprzestania sprośnych grzechów moich, ale za nie serdeczny żal wzbudzą. Oddaję się na koniec o mój dobry Jezu, do Otwartego serca Twego i ufam Twojemu miłosierdziu. Wierzę w zasługi, Męki i Śmierci, Wskrzeszenia Twojego, któremu ja się polecam, a osobliwie w godzinę śmierci mojej. AMEN. Błagalne wezwanie z Krzyżem w ręku, małym lub dużym odmawiaj tę modlitwę!!! Pozdrawiam Cię uwielbiam i obejmuję Cię Krzyżu Mega Zbawiciela, Jezu ukochany zbaw nas. Niech ten Krzyż ukoi moje przerażenie i napełni spokojem i ufnością. AMEN. Wtedy w czasie nadchodzącej zagłady ludzkości odczujesz tyle łask i sił, że ten potop ognia przejdzie nad nami jakby niezauważalny. Będą dni straszne i przeraźliwe. Polacy, Bracia i Siostry, rozszerzajcie tę modlitwę bo brak jest czasu zagłada ludzkości jest bliska. Ratujmy każdego człowieka, jego ciało i duszę nieśmiertelną. UWAGA UWAGA !!! Modlitwa ta została znaleziona w Grobie Zbawiciela. Kto czyta tę modlitwę lub jej czytania słuchać będzie, albo ją przy sobie nosić będzie, nie umrze niespodziewanie, nie utonie, nie spali się. Żadna trucizna nań działać nie będzie i niezwyciężonym z walki życiowej wyjdzie. Jeżeli tę modlitwę odmawiać będzie niewiasta mająca zostać matką, szczęśliwie na świat dziecko wyda. Gdy przy dziecku tę modlitwę kłaść się będzie uchroni je, a przykładając do prawego boku można chorobę u człowieka przerwać. Tego, który modlitwę dla siebie lub dla drugich przepisze błogosławić będę powiada Zbawiciel, a kto by się naśmiewał lub nią pogardzał, uczynię nań pokutę.
    Modlitwa ta zabezpiecza dom, w którym się ją odmawia, od burzy i piorunów. Kto tę modlitwę odmawiać będzie, na trzy dni przed śmiercią otrzyma znak, o godzinie swojej śmierci. Modlitwa nabożna do Pana Jezusa, którą człowiek odmawia z wiarą, przez zasługi gorzkiej Męki Jezusa, otrzymuje odpuszczenie grzechów i szczęśliwe skonanie. Ta modlitwa z wiary pobożnej ma mieć ten przywilej, który dusza jedna wypowiedziała pokazawszy się przyjacielowi. „Byłam w prawdzie w wielkich mękach i miałam być potępiona wiecznie, a z tej przyczyny łaskę Bożą otrzymałam, że tę modlitwę siedem razy tylko przez życie odmawiałam. Gdybym była codziennie odmawiała, nie cierpiałabym żadnych mąk”.

    • Krzysztof pisze:

      Nie jestem zwolennikiem wklejania modlitw wątpliwego pochodzenia bez informacji, czy została uznana przez kościół. Dla mnie ona jest podejrzana, a zwłaszcza obietnice.

    • wobroniewiary pisze:

      Jakieś imprimatur?
      Choćby modlitewnik wydany np. 20 lat temu….
      Już rozprowadzają po necie sen Matki Bożej, chociaż w Piśmie Świętym pisze, że Maryja „wszystkie te sprawy zachowywała w swoim sercu”

      • Sylwia pisze:

        Właśnie wczoraj miałam zadać to samo pytanie, czy ta modlitwa ma imprimatur?.
        Co do tego rozprowadzania snu Matki Bożej też się na to natknęłam w internecie i jeszcze mnie wyśmiano, bo niby ja nic nie wiem.. Dokładnie tak jak pisze że Maryja wszystko w swym sercu rozważała. Była cicha i pokorna. Niestety jak widać nie do wszystkich to dociera. Szuka się nowości o których nie ma się pojęcia i nie ma źródła pochodzenia.

  6. Profanacja kościoła w Pile. Obraz Jezusa Miłosiernego pomazano czarną farbą. „Ten człowiek miał przy sobie też nóż”

    Wielki Tydzień w kościele p.w. świętej Rodziny Pile rozpoczął się od tragicznego wydarzenia. 10 kwietnia doszło tam do pronacji świątyni.
    W Wielki Poniedziałek po południu, jak informuje pilska policja, 31-letni mieszkaniec pobliskiej Trzcianki, zniszczył obraz i jeden z ołtarzy w kościele. Mężczyzna czarną farbą w sprayu pomazał jeden z obrazów i ołtarz ku czci Miłosierdzia Bożego.
    Mężczyzna wyposażony był spray. Zniszczył obraz do połowy, a także jego pozłacane ramy. Został schwytany dzięki interwencji pań, które przyszły na Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Ten człowiek miał przy sobie też nóż. Osoba, która to widziała bała się też, bo nie wiadomo jaka może być reakcja takiego nieobliczalnego człowieka
    Więcej: http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/335206-profanacja-kosciola-w-pile-obraz-jezusa-milosiernego-pomazano-czarna-farba-ten-czlowiek-mial-przy-sobie-tez-noz

  7. Teresa pisze:

    szatan sie wscieka przed Wielkanocą

  8. Paweł pisze:

    W roku 2013 opublikowaliście Państwo na stronie informację o odpuście nadanym przez papieża bł. Eugeniusza III za modlitwę (3 Ojcze nasz i 3 Zdrowaś Maryjo) ku czci mało znanej Rany Ramienia Chrystusa. Pisaliście mianowicie:

    „Papież Eugeniusz III udzielił na prośbę Św. Bernarda odpustu tym wszystkim, którzy Tę Świętą Modlitwę odmawiają”
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/12/03/najswietsza-rana-ramienia-pana-jezusa-tutaj-nie-ma-dostepu-zadne-zlo-zaden-demon-tutaj-nie-wejdzie/

    Informacje o tym odpuście są podane również po angielsku na stronach:
    http://www.thesacredheart.com/shwound.htm
    https://www.facebook.com/pg/Devotion-to-the-Shoulder-Wound-of-Our-Lord-and-Saviour-115918321827833/about/

    Obie te strony podają miarę tego odpustu: 3000 lat.
    Na tej drugiej stronie jest ponadto Imprimatur, którego udzielił:
    Thomas D. Beaven, Bishop of Springfield, Ma.

    Jest to przykład tak zwanego „odpustu apokryficznego”. Odpusty takie, przypisywane zwykle bardzo dawnym papieżom, mierzone były w tysiącach lat.

    W nowszych czasach Kościół – za pontyfikatu papieża Leona XIII – ustosunkował się do problemu takich „odpustów apokryficznych” i w dekrecie „Urbis et Orbis” Św. Kongregacji Odpustów z dnia 26 maja 1898 r. postanowił ANULOWAĆ wszystkie odpusty mierzone w tysiącach lat. Łaciński tekst tego dekretu znajduje się na poniższej stronie watykańskiej:
    http://www.vatican.va/archive/ass/documents/ASS-31-1898-99-ocr.pdf

  9. MM pisze:

    Alarmujący wzrost aktywności demonicznej odnotowują egzorcyści – podkreśla egzorcysta archidiecezji Indianapolis ks. Vincent Lampert.

    Na wejście złego ducha w nasze życie otwierają nas, podkreśla egzorcysta, nie tylko okultyzm, ale także pornografia czy narkotyki. – Tam, gdzie jest działalność demoniczna, tam zawsze jest otwarcie na złego ducha – dodał

    http://malydziennik.pl/coraz-wiecej-opetan-szatan-szaleje-ostrzegaja-egzorcysci-nie-zgadniesz-co-moze-cie-narazic-na-jego-obecnosc,3293.html#.WOlk9125OVg.facebook

  10. MM pisze:

    Święty ojciec Pio wiele razy mówił swoim penitentom, żeby tej pokusy strzegli się szczególnie. „Zniechęcenie jest najgorszym wrogiem duszy, ponieważ trzyma z daleka od niej jedyną pomoc, Ciebie, naszego Boga” – modlił się św. Augustyn.

    http://pl.aleteia.org/2017/04/05/zniechecenie-ulubiony-gadzet-szatana/

    • wobroniewiary pisze:

      „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”.
      O. Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano.
      Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”. A na dwa dni przed swoją śmiercią o. Pio powiedział i powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Madonnę i czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie różaniec, odmawiajcie go zawsze, jak tylko możecie”.

  11. mucha pisze:

    Widzę, że olej Ojca Pio reklamowany jest na jakimś portalu garnek.pl
    http://www.garnek.pl/modlsie/32483247/olej-sw-ojca-pio-oraz-obrazki-z

  12. EwaT pisze:

    Bardzo prosze o modlitwe za mojego dzis zmarlego dziadka Jana+++

    • MariaPietrzak pisze:

      Z intencją za zmarłego /
      💦
      O łaskę zbawienia
      💦
      O Krwi Przenajświętsza,
      rozlej się na moją duszę, aby ją uświęcać;
      niech Twoja Miłość, którą rozlałeś,
      obejmuje moje serce, aby je oczyścić.

      Najmilszy mój Jezu, łączę moją duszę z Twoją,
      moje serce i mojego ducha, i moje życie
      i moje zamiary z Twoimi, i tak zjednoczona,
      stawiam się przed Twoim Ojcem.

      Przyjmij mnie, o Przedwieczny Ojcze,
      przez zasługi Twojego Boskiego Syna,
      które Ci składam wraz z kapłanem
      i z całym Kościołem.

      Tylko tak na mnie patrz,
      jako na ukrytą w Jego ranach,
      pokrytą Jego krwią
      i bogatą w Jego zasługi.

      Tak właśnie staję przed Tobą,
      abyś mnie nie odrzucił sprzed Twego Oblicza,
      lecz abyś mnie przyjął w ramiona Twej Boskiej
      dobroci i abyś mi udzielił łaski wybawienia.

      za: Modlitewnik „Do Serca Jezusowego nas prowadź!”, Kraków

      Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie , a Światłość wiekuista niechaj mu świeci . Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.
      Amen .
      💦
      Odwagi 💙!

  13. mucha pisze:

    Czy w Wielką Środę obowiązuje post?

  14. MariaPietrzak pisze:

    Cytując /
    💧
    Kilka miesięcy wcześniej , gdy ojciec Pellegrino Funicelli był gwardianem klasztoru w San Giovanni Rotondo , dał Braciszkowi z Pietrelciny klucze do celi i archiwum Ojca Pio, by zrobił tam porządek .
    Musiał opieczętować w odpowiednich celofanowych pojemnikach , ubrania i wszystko , co do niego należało i przez niego było używane , za wyjątkiem tego , co było przeznaczone do dyspozycji postulatora .
    Zatem 4 lutego 1971 roku Brat Modestino wziął do ręki wełniany podkoszulek , używany przez jego ziomka .
    Zauważył widoczny okrągły ślad krwawej wybroczyny , o średnicy około 10 centymetrów , na prawym ramieniu , blisko obojczyka .
    Właśnie w tym momencie zaświtała mu myśl , że ból na który skarżył się Ojciec Pio , mógł pochodzić z tej tajemniczej rany .
    (….)
    Brat Modestino opowiada :
    Wieczorem , przed zaśnięciem, z wielką wiarą pomodliłem się do niego następująco :
    ”Drogi Ojcze , jeśli naprawdę miałeś te ranę na ramieniu, daj mi jakiś znak na potwierdzenie tego”, a następnie poszedłem spać .
    Dokładnie o godzinie pierwszej pięć w nocy , gdy spokojnie spałem , obudził mnie niespodziewany , silny ból ramienia . Miałem wrażenie jakby ktoś nożem odciął mi ciało, odsłaniając obojczyk . Gdyby ten ból trwał jeszcze przez kilka minut , chyba bym umarł . Jednocześnie usłyszałem głos, który mi powiedział
    „Ja tak cierpiałem !”
    Intensywny zapach otoczył mnie i wypełnił całą cele .
    Czułem jak moje serce wypełnia miłość Boża .
    Doświadczyłem jeszcze jednego dziwnego uczucia:
    Pozbawienie mnie tego strasznego cierpienia było jeszcze bardziej bolesne . Ciało chciało je odrzucić , lecz dusza w niewyjaśniony sposób pragnęła go . Ból był ogromny , lecz zarazem niesamowicie słodki.
    Wtedy zrozumiałem i miałem pewność , że Ojciec Pio oprócz stygmatów na rękach , stopach i boku, a także biczowania i koronowania cierniem , był nowym Cyrenejczykiem, który przez lata pomagał Jezusowi nieść krzyż naszego ubóstwa, naszych win i naszych grzechów. Na tym podkoszulku znajdował się tego niezatarty ślad .”
    (…)
    💧
    W 1987 roku podczas kongresu , którego tematem były stygmaty sługi Bożego Ojca Pio , ksiądz Gaetano Intrigillo dowiedzial się o istnieniu „podkoszulka Ojca” i po obejrzeniu czerwonawej plamy , określił ją jako „ znak uszkodzeń ciała na prawym ramieniu, które można przypisać tradycyjnemu noszeniu całego krzyża”.
    Ksiądz Gaetano stwierdził , że brak wiadomości o tej ranie należy przypisać
    ”wielkiej powściągliwości Stygmatyka”,
    a także temu” ,
    że nikt , odwołując się do jego ślubów posłuszeństwa,
    nigdy go nie zapytał czy ma jakiś ‘znak’ na ramieniu”…
    💧
    (Brat Modestino z Pietrelciny , Ja… swiadek Ojca . / Edizioni” Padre Pio da Pietrelcina, str 85)
    💧 Cytat umieszczony w książce „Papież i zakonnik” / Stefano Campanella / edizioni Padre Pio da Pietrelcina

    💧…brakuje nam dziś tej powściągliwości …
    Ojcze Pio , módl sie za nami !

  15. PAulina pisze:

    Jakże pragnę dziś ukryć w tej ranie siebie i moją rodzinę
    Jezu kocham Cię

  16. MariaPietrzak pisze:

    „…Myślę, że tym, co połączyło Padre Pio i Ojca Świętego Jana Pawła II było ich przeżywanie cierpienia i ofiarowanie go Bogu podczas sprawowania Mszy św.”

    Z listu Jana Pawła II do O. Gianmaria Cocomazzi, Gwardiana Ojców Kapucynów /

    Widziałem jego ręce sprawujące Eucharystię – miejsce stygmatów bylo przesłonięte czarną przepaską, to pozostało dla mnie jako niezapomniane przeżycie .
    Miało sie świadomość , że tu na Ołtarzu w San Giovani Rotondo spełnia sie ofiara Samego Chrystusa, ofiara bezkrwawa, a równocześnie te krwawe rany na rękach kazały myśleć o całej tej ofierze , o Ukrzyżowanym-
    to właśnie pamiętam do dzisiaj, poniekąd do dzisiaj mam przed oczyma to , co sam wówczas widziałem –

    (Papież i zakonnik /Stefano Campanella)

    Jakie ważne są Świadectwa … Kładą się cieniem lub blaskiem na całym życiu .
    I okazuje się , wszyscy je potrzebujemy !
    Mali i duzi .
    Do czerpania , wzrastania , naśladowania .
    Uświęcania !
    Zatem jak bardzo wszędzie potrzeba czuwania !
    Zawsze w takich okolicznościach patrzę na dzieci i myślę , ze czasy są dla nich surowe . Jakże czesto dziś wyrastają na duchowe miernoty , sieroty . Brakuje nauczycieli , jak to mówią… świadków życia odpowiedzialnego , prawdziwego , w Boga ubranego . A pierwszy spośród nich to.. Rodzic !
    Taka myśl…

  17. Aga S. pisze:

    Do Ran Pana Jezusa
    Adoracja Najświętszych Ran Jezusa Chrystusa
    /
    W zjednoczeniu z Niepokalanym Sercem Maryi pozdrawiam i adoruję, o Jezu, Twoją Świętą Ranę Twej prawej Ręki. W tej Ranie składam wszystkich kapłanów Twego Świętego Kościoła. Daj im Ty, o Jezu, ilekroć sprawują Twoją Świętą Ofiarę, Płomień Twojej Boskiej Miłości, aby Go mogli dalej podawać powierzonym sobie duszom.
    Chwała Ojcu…
    Pozdrawiam i adoruję Świętą Ranę Twej lewej Ręki. W tej Ranie powierzam Ci, o Jezu, wszystkich heretyków i niewierzących, tych najbiedniejszych, którzy Cię nie znają. I ze względu na te dusze ześlij, o Jezu, wielu dobrych pracowników do Twojej Winnicy, aby oni wszyscy znaleźli drogę do Twego Najświętszego Serca.
    Chwała Ojcu…
    Pozdrawiam i adoruję Święte Rany Twej Najświętszej Głowy i w tych Ranach powierzam Ci, o Jezu, wrogów Świętego Kościoła, tych wszystkich, którzy dziś jeszcze zadają Ci krwawe Rany i prześladują Ciebie w Twoim Mistycznym Ciele. Proszę Cię, o Jezu, nawróć ich, wezwij ich, jak wezwałeś Szawła i uczyniłeś zeń Pawła, aby co prędzej nastała jedna Owczarnia i jeden Pasterz.
    Chwała Ojcu…
    Pozdrawiam i adoruję Święte Rany Twych Świętych Nóg i w tych Ranach przekazuję Ci, Jezu, zatwardziałych grzeszników, którzy kochają więcej świat niż Ciebie, a szczególnie powierzymy Ci tych, którzy muszą się już rozstać z tym ziemskim życiem. Nie dozwól, Najdroższy Jezu, by Twoja Drogocenna Krew była dla nich zmarnowana.
    Chwała Ojcu…
    Pozdrawiam i adoruję Ranę Twego Najświętszego Serca i w tej Ranie powierzam Ci, Jezu, moją duszę oraz tych, za których Ty chcesz, bym się modlił, a szczególnie za wszystkich cierpiących i uciśnionych, za wszystkich prześladowanych i opuszczonych. Użycz, o Najświętsze Serce Jezusa, wszystkiego Twego Światła i Twej Łaski. Napełnij nas wszystkich Twoją Miłością i Twoim Pokojem.
    Chwała Ojcu…
    /
    *Powyższą modlitwę dał Zbawiciel mistyczce Marii Graf. Powiedział: Moja droga, mała duszo, gdybyś wiedziała, jak bardzo miła Mi jest ta modlitwa, to częściej byś ją odmawiała. *Możecie nią świat uratować !
    ** Odsyłamy do książki Offenbarung der göttlichen Liebe na podstawie notatek Marii Graf, z kościelnym Imprimatur, która ukazała się w wydawnictwie Miriam-Verlag, wydanie 16, 80. Tausend, D-79798 Jestetten 1992. W tym samym wydawnictwie ukazało się także wydanie francuskie pod tytułem La revelation de l’amour divin. Ps.Pewnego dnia adorujac w kaplicy Najswietszy Sakrament mialam gorace pragnienie adorowac piec ran Pana Naszego Jezusa Chrystusa, modlilam sie swoimi slowami, ale po powrocie do domu postanowilam sprawdzic, czy moze jest modlitwa, ktora ma zatwierdzenie wladz koscielnych.

  18. Aga S. pisze:

    Ukryte Męki Pana Jezusa w Ciemnicy

    Kiedy w nocy w Wielki Czwartek pojmano Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, wtedy Apostołowie przestraszyli się i wszyscy pouciekali.
    Dlatego źródła oficjalne, jak Ewangelie, nie wspominają nic o torturach Pana Jezusa wycierpianych w nocy.
    Pachołki znając nienawiść kapłanów i faryzeuszów do Jezusa, prześcigali się w torturowaniu, aby się przypodobać swoim mocodawcom. Jezus zdany był na łaskę i niełaskę pachołków. Służebnica Najświętszej Maryi Panny, siostra Nastalowa, miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej i jej to uchylił Pan Jezus rąbka tej tajemnicy:
    „Ile w ciemnicy wycierpiałem jest tajemnicą, bo tam nie miałem świadka. Siepacze wśród ciemności rozpoczęli straszną igraszkę: rzucali Mną z całej siły, ciągnęli za ręce w przeciwne strony, wbijali w Ciało Moje ostre igły i szydła, deptali w różny sposób, ściskali sznurami, usiłowali wyłamać mi palce z rąk, związali Mi oczy i bili kułakami, uderzali głową Moja o kamienny słup.
    Szatańska wściekłość popychała ich do coraz to nowych okrucieństw.
    W Moim Sercu jednak była dobroć i litość. Składałem te męczarnie w ofierze za wszystkich ludzi, za świat cały”.
    To nabożeństwo do ukrytych Mąk Pana Jezusa zyskało imprimatur Kościoła i bardzo było polecane przez Papieża Klemensa II (1730-40 r.).
    Druga dusza mistyczna (kapucynka) Bł. Maria Magdalena żyjąca w wieku XVIII (Włochy), także miała wielkie nabożeństwo do Męki Pańskiej. Pragnęła poznać męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią. Jej to Pan Jezus objawił 15 ukrytych Mąk, jakie wycierpiał w ciemnicy.
    Oto co Pan Jezus jej powiedział:

    „Żydzi uważali Mnie za największego złoczyńcę i znęcali się nade Mną w następujący sposób:

    1. Powiązali liną nogi i ciągnęli Mnie po kamiennych schodach do lochu. Wrzucili Mnie do cuchnącej ciemnicy pełnej nieczystości.
    2. Zdarli ze Mnie szaty i kłuli Mnie żelaznymi szpikulcami.
    3. Związanego sznurami ciągnęli po ziemi, rzucając od ściany do ściany.
    4. Zawiesili Mnie na belce, a luźnym węźle, który się rozwiązał i spadłem na ziemię. Tą torturą rozbity płakałem krwawymi łzami.
    5. Przywiązali Mnie do słupa i ranili Moje Ciało na różne sposoby. Rzucali we Mnie kamienie i przypalali rozżarzonymi węglami i pochodniami.
    6. Przebijali mnie szydłami, szpikulcami, włóczniami, rozrywali mi skórę i ciało.
    7. Przywiązanemu do słupa podsuwali pod bose nogi kawałki rozżarzonego żelaza.
    8. Na głowę wgnietli Mi żelazną obręcz i oczy zawiązali Mi brudną szmatą.
    9. Posadzili Mnie na siedzenie pokryte gwoździami, które wyryły na Moim Ciele głębokie dziury.
    10. Na Moje Ciało wyleli rozpalony ołów i żywicę, potem gnietli Mnie na stołku pełnym gwoździ, które coraz głębiej wbijały się w Moje Ciało.
    11. Na Moje poniżenie i udrękę, na miejsce wyrwanej brody powtykali druty.
    12. Rzucili Mnie na belkę i przywiązali Mnie do niej tak ciasno, że zupełnie nie mogłem oddychać.
    13. Gdy tak leżałem na ziemi, deptali po Mnie, a jeden z nich stawiając nogę na Mojej piersi, przebił Mi cierniem język.
    14. Do ust wlali mi najohydniejsze wydzieliny i obsypali najohydniejszymi zniewagami.
    15. Związawszy Mi na plecach ręce, rózgami wypędzili Mnie z więzienia.

    Te moje ukryte cierpienia ofiaruj Ojcu Niebieskiemu za grzechy ukryte, które bardzo ranią Serce Moje, szczególnie, gdy dusze ukrywają je przy spowiedzi.
    Córko moja, pragnę, abyś te Moje 15 ukrytych Tortur dała wszystkim poznać, aby każdą z nich uczczono.
    Każdy, kto codziennie jedną t tych tortur z miłością ofiaruje i gorliwie odmówi następującą modlitwę, otrzyma nagrodę w dzień Sądu.”

    Modlitwa
    Panie mój i Boże, pragnę stale czcić Twoje nieznane 15 tortur i Twoją Przenajdroższą Krew tam przelaną.

    Ile ziaren piasku na ziemi,
    ziaren zboża na polach,
    źdźbeł trawy na łąkach,
    liści na drzewach,
    kwiatów w ogrodach,
    gwiazd na niebie
    i stworzeń na ziemi,
    tylekroć tysięcy razy bądź uwielbiony, pochwalony i uczczony mój Panie Jezu, miłości najgodniejszy.
    Niech tyle tysięcy razy Najświętsza Maryja Panna, chwalebne Chóry Aniołów i wszyscy Święci, czczą Ciebie, Twoje Serce Przenajświętsze, Twoją Krew Najdroższą, Twoją ofiarę za ludzkość i Twój Przenajświętszy Sakrament.
    Chwałę, cześć i uwielbienie niech oddadzą Ci wszyscy ludzie i teraz i na wieki.
    Tyleż razy o mój Jezu, pragnę Ci dziękować, składać cześć i uwielbienie, na wynagrodzone Ci za wszystkie przez Ciebie doznane zniewagi i chcę do Ciebie należeć ciałem i duszą.
    Tyleż razy żałuję za moje grzechy.
    Przepraszam Ciebie o mój Jezu, Panie i Boże mój i proszę o przebaczenie i miłosierdzie nad nami.
    Twoje nieskończone zasługi ofiaruję Ojcu Przedwiecznemu na wynagrodzenie za moje grzechy i za kary zasłużone przeze mnie. Mocno postanawiam zmienić moje życie i proszę o Panie, aby ostatnia godzina mojego życia, moich najbliższych, oraz wszystkich grzeszników całego świata, była pełna szczęśliwego pokoju.
    Proszę także o uwolnienie dusz czyśćcowych, tych mi najbliższych, jak i wszystkich w czyśćcu cierpiących.
    To miłosne uwielbienie i wynagrodzenie ponawiać pragnę każdej godziny dnia i nocy, aż do ostatniej chwili mojego życia.
    Proszę Cię mój Najukochańszy Jezu, byś to moje szczere pragnienie w Niebie zatwierdził i nie pozwól, aby ani ludzie, ani szatan w tym mi nie przeszkodził. Amen.

    Przepuść nam, Panie
    Wysłuchaj nas, Panie
    Zmiłuj się nad nami

    Koronka na uczczenie 15 Tortur Pana Jezusa w Ciemnicy

    Na początku Różańca:
    Ojcze Niebieski, ofiaruję Ci ukryte Męki, jakie Pan Jezus wycierpiał w nocy przed Swoją śmiercią – na wynagrodzenie za grzechy moje i za grzeszników całego świata.
    Zamiast Ojcze nasz:
    Najsłodszy Jezu, racz przyjąć skromną daninę mojej miłości, prze którą pragnę Cię pocieszyć.
    Zamiast Zdrowaś Maryjo:
    O mój Jezu kocham Cię i uwielbiam za twoje Tortury i Krew przelaną w Ciemnicy.
    Na zakończenie:
    Któryś za nas cierpiał rany…

  19. Kochanie bardzo proszę o modlitwę za moja rodzine. Moja żona w piątek rodzi a my razem z synem chorzy. Syn najmocniej.
    Św. Ojcze Pio módl się za nami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s