Brat Elia – współczesny stygmatyk z Calvo

W Wielkim Tygodniu przeżywa fizycznie mękę Chrystusa. Nosi stygmaty – co piątek rany na jego rękach, nogach i boku otwierają się. Ma dar bilokacji, uzdrawiania, czyta w ludzkich sercach. Zrobił pierwsze w historii zdjęcie Jezusowi. Brat Elia niedawno odwiedził Polskę.

– Jestem tylko osiołkiem Jezusa, tak nazywa mnie ojciec Pio – uśmiecha się brat Elia.
Ale to na osiołku właśnie Jezus wjechał do Jerozolimy…

Mówią o nim „brat pocieszenia” lub „drugi ojciec Pio”. Wielu porównuje jego historię do życia św. Franciszka z Asyżu. Brat Elia, 54-letni zakonnik – pierwotnie w zakonie kapucynów – w 2000 r. założył wspólnotę Apostołów Bożych (Apostoli di Dio) w Calvo, w Umbrii. Sam o sobie mówi „osiołek Boga”. Kościół przygląda się mu od początku. Zakonnika przyjął Benedykt XVI, a niebawem spotka się on z papieżem Franciszkiem.
W autentyczność tej historii wielu nie potrafi uwierzyć. Mimo że męka Elii została sfilmowana, są setki świadków, a zakonnik był wielokrotnie badany przez lekarzy, którzy potwierdzili jego poczytalność i nadprzyrodzony charakter ran. Ale pokora, z jaką podchodzi on do swojej misji, jego skromność i posłuszeństwo wobec każdej decyzji Kościoła rozpraszają wątpliwości. A tysiące osób po spotkaniu z nim odczuwa stały pokój w sercu. Wielu wraca do Boga, sakramentów, do modlitwy, całkowicie zmieniając swoje życie. – Pan Bóg wyznaczył mu cel: ma m.in. pobudzić w nas wiarę! Przypomnieć, że jesteśmy dziećmi Boga – mówi ks. Marco Belladelli, duchowy opiekun Elii wyznaczony przez biskupa diecezji Umbria Terni.

Przyjmij te stygmaty
Rok 1962. Francavilla Fontana w prowincji Brindisi na północy Włoch. 20 lutego przychodzi na świat Cataldo Elia. Chłopczyk jest ósmym dzieckiem Pompei Argenteri i Carmela Elii. Po dwóch tygodniach niemowlę nagle przestaje jeść. Jest pierwszy dzień Wielkiego Postu. Mama myśli, że coś jest nie tak z jej naturalnym pokarmem, więc podaje synkowi butelkę. Ale dziecko wypluwa mleko. Rodzice biegną do pediatry. „Przygotujcie mu trumnę” – słyszą. Jednak mijają dni, a dziecko żyje, mimo że nie je. W Wielką Sobotę wszystko wraca do normy. – To trwa całe jego życie. Cokolwiek brat Elia weźmie do ust w Wielkim Poście, wymiotuje. Jego organizm to odrzuca. Co roku traci wtedy 15 kg – opowiada ks. Marco.
Wokół dziecka zaczynają dziać się inne niewytłumaczalne rzeczy. – Kiedy ma 7 lat, widzi anioły. Woła mamę, ale ona uderza go w twarz z krzykiem: „Oszalałeś!”. Kiedy Cataldo ma 10 lat, gra z kolegami w piłkę – ciągnie opowieść ojciec duchowny stygmatyka. – Na ulicy podchodzi do niego kobieta: „Wejdź do kościoła i odmów Różaniec”. Kiedy Cataldo pojawia się w wejściu, ksiądz woła: „Chodź, poprowadzisz dziś Różaniec”. Po modlitwie duchowny wręcza mu medalik z Matką Bożą. „Ja tę panią przed chwilą spotkałem” – reaguje dziecko. Innym razem jego kolega ulega wypadkowi. Żelazny pręt wbija się w jego ciało. Zanim przyjedzie pogotowie, Cataldo wyciąga żelazo z ciała kolegi, przykłada ręce do tryskających krwią ran. Chłopak jest ocalony, bez śladów i blizn.
Cataldo kończy 18 lat, przeprowadza się do Mediolanu. Pracuje jako listonosz. Pewnego dnia ma doręczyć paczkę do zakonu kapucynów. Kiedy wchodzi do środka, czuje, że to jest miejsce dla niego. Rozmawia długo z przełożonym. Tego samego dnia składa wypowiedzenie na poczcie. W 1985 r. wiosną wstępuje do nowicjatu Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w prowincji Lombardii i przyjmuje imię Fra Elia (brat Elia), od swojego nazwiska. W 1990 r. składa pierwsze śluby. I wtedy zaczyna się jego kalwaria. Jest 11 lutego 1990 r. Elia ma 28 lat. Otrzymuje stygmaty. – Dostał je w obecności innych braci, w czasie zajęć z liturgiki – opowiada ks. Belladelli na spotkaniu w klasztorze franciszkanów w Wieliczce. – Czyta brewiarz. Z czoła brata Elii zaczynają kapać krople krwi. Bracia wzywają pogotowie. Lekarze zabierają Elię do szpitala, ale nie potrafią wyjaśnić, co się dzieje. Obandażowanego pacjenta odwożą do zakonu. Na jego rękach pojawiają się rany. Wtedy jeden z braci mówi: „Elia, otrzymałeś stygmaty. Musisz z tym żyć”. Elia przerażony biegnie do kaplicy, otwiera tabernakulum i krzyczy: „Boże, weź to ode mnie! Nie dam rady!”. Potem wybiega z klasztoru. Biegnie przed siebie, aż do urwiska skalnego. Chce się rzucić w dół. I wtedy jakaś ogromna siła rzuca nim o trawę. Przerażony upada. Staje przed nim Matka Boża: „Przyjmij te stygmaty, weź udział w męce Mojego Syna. On Cię o to prosi”. Brat Elia wraca przed tabernakulum. Klęka. Bracia widzą, jak Elię otacza światło. Przez kolejnych osiem miesięcy nie umie pogodzić się ze stygmatami. – Modliłem się, żeby Bóg mi je zabrał, bo nie zasługuję na nie. By dał je jakiemuś kapłanowi. Jestem tylko zwykłym bratem – opowiada brat Elia.
– To nie jest proste życie, bo on nie chce być w centrum uwagi. Poza tym jest ciągłym obiektem ataków diabła. Sam widziałem, jak Zły rzucał nim o ścianę. Innym razem, kiedy Elia mył podłogę w kościele, nagle rzuciły się na niego wszystkie ławki. Raz Zły dusił go jako wąż – opowiada ks. Marco. – Elia jest często wyczerpany. Wtedy Bóg posyła do niego anioła. Raz zapytał Matkę Bożą, dlaczego musi to wszystko znosić. Odpowiedziała: „Tak uwalniasz wiele dusz od potępienia”.

Jezus jest żywy
Zakonnik ukrywa stygmaty pod długimi rękawami białego habitu. Nie chce wzbudzać sensacji. – Jutro muszę założyć koszulę z dłuższym rękawem – mówi brat Elia. A ks. Marco, widząc moje zdziwienie, kiedy Elia odsłania ranę, wyjaśnia: – Stygmaty otwierają się co piątek, będą krwawić. Ale niczego po nim nie będzie widać, zawsze jest pogodny.
W 1990 roku Elia po raz pierwszy w Wielkim Tygodniu przeżywa pasję Chrystusa. Wszystko zaczyna się w Wielki Piątek rano. Wysoka gorączka, Elia traci siły. Po godzinie 14 zaczyna odczuwać biczowanie, jego plecy zaczynają broczyć krwią. Ma podbite oczy i opuchniętą twarz, jak spoliczkowany Jezus. Traci przytomność po godzinie 15. Zaczyna umierać, jak Chrystus. To powtarza się od 26 lat.
Jak można przeżyć agonię Chrystusa? – pytam brata Elię. – Przeżywam to spokojnie, choć czuję cierpienie. Ono nie jest dla mnie, a dla ludzi. Bo Jezus żyje i jest prawdziwy! Nie jestem wtedy sam. Mój Anioł Stróż Lechitiel bierze mnie za rękę i doświadczam oderwania duszy od ciała. Widzę, co się dzieje z moim ciałem, z boku. Czuję cierpienie, ale jest mi lżej – odpowiada stygmatyk.
Przez całą noc czuwają przy nim bracia ze wspólnoty i księża oraz kilku świeckich. Trwa modlitwa. W tym czasie kilkakrotnie wymieniane są prześcieradła nasączone krwią. W Wielką Sobotę rany powoli znikają, wieczorem pozostają już tylko stygmaty. W Niedzielę Zmartwychwstania rano Elia wstaje jak gdyby nigdy nic. – Kiedy powiedziałem Jezusowi „tak”, nie wiedziałem, co mnie czeka. Powiedz Bogu „tak” w życiu, a on poprowadzi Cię w nieznane i piękne. To tak jak z sakramentem małżeństwa. Mówisz „tak”, ale nie wiesz, co cię czeka.
– Ale brat cierpi – mówię. –  Cierpienie przeżywane z Jezusem zmienia człowieka całkowicie. To rodzaj transformacji. Tak Bóg człowieka czyni silnym – wyjaśnia Elia.

Nie krzycz i nie przeklinaj
W ostatni weekend każdego miesiąca pod klasztor w Calvo w Umbrii podjeżdżają dziesiątki autokarów. – Około 1500 osób w jeden dzień – opowiada Fiorella Turolli, oficjalna biografka brata Elii (anioł wskazał ją bratu Elii jako osobę, która otworzy mu drzwi w wielu miejscach; Fiorella napisała biografię Elii, którą przełożono na wiele języków – niebawem ukaże się w Polsce). – Elia modli się nad każdym, do późnych godzin nocnych – dodaje.
Przez resztę miesiąca on i jego współbracia zanurzają się w ciszy, w pracy. „Ora et labora”. Calvo leży 100 km od Rzymu i 100 km od Asyżu. Elia, posłuszny Bogu, opuścił zakon kapucynów i wyruszył w drogę. Dotarł do ruin klasztoru, który założył w czasach św. Franciszka jeden z jego uczniów, św. Bernard z Calvo. – Bóg wybrał to miejsce dla Elii – podkreśla ks. Marco. – Było zarośnięte, w gruzach. Elia i kilku braci spali pod gwiazdami. Elia poszedł poprosić biskupa o pomoc w odbudowaniu klasztoru. Ale ten powiedział: jeśli to, co się dzieje wokół ciebie, jest sprawą Bożą, to Bóg ci pomoże, klasztor odbuduj sam. Dziś prace remontowe dobiegają końca. Klasztor wygląda jak średniowieczna perła. Elia ostatnio dostał nawet 8-metrową statuę Matki Bożej. – To ma być centrum modlitwy, gdzie będzie można trwać dzień i noc na adoracji Jezusa, gdzie każdy będzie mógł przyjechać, by „odrestaurować swoją duszę” – dodaje Fiorella. – Dziś zbyt mało się modlimy, a modlitwa jest konieczna, by trwać w bliskości z Bogiem.
Brat Elia: – Modlitwa to dialog, to pragnienie przebywania z Bogiem. Nie proś Go o zbyt wiele, a tylko o to, czego potrzeba, co jest dobre. 10 minut dziennie. Od tego trzeba zacząć.
Co chwila do klasztoru przychodzą listy. Z różnych zakątków świata. Z podpisem biskupa i prośbą o świadectwo. Elia idzie wtedy do biskupa Umbrii. Ten, jeśli się zgadza na wyjazd Elii, przydziela mu kapłana lub rusza z nim osobiście. – Brat Elia był już w Niemczech, we Francji, w Luksemburgu, w Polinezji i trzykrotnie byliśmy w Indonezji, gdzie muzułmanie próbowali nas zabić – opowiada Fiorella. – Bóg chce, by tam powstał dom dla rodzin i dzieci. Ale jeszcze nie teraz – jak mówi Elia.
Brat Elia nigdy nie mówi o sobie sam, jego historię opowiada delegat biskupa. W Wieliczce mówił: „Jezus Chrystus żyje! A my? Czy ty i ja żyjemy? Ile razy usłyszałeś, jak On mówi do ciebie w sercu? Wsłuchujesz się w to, czy tylko kiedy ci się podoba?”. Oraz: „Kiedy przeżywasz kryzys, Bóg mówi do ciebie: przyjdź, usiądź i mów do Mnie. Jak nie będziesz mówił, to jak mam cię zrozumieć?”.
Elia lubi stawiać pytania: „Modlitwa to dla was przykry obowiązek czy nie możecie się na nią doczekać?”. I dodaje: „Jezus prosi, byście modlili się codziennie za chore dzieci, za cierpiących”. I delikatnym tonem, ale stanowczo: „Nie krzyczcie w domach, nie przeklinajcie! Bo dopuszczacie tak diabła. Rozmawiajcie z dziećmi. To jest najważniejsze!”. A na koniec: „Wiecie, kim jest człowiek bez Boga? Jest zagubiony. Ale z Bogiem nie boi się niczego i nikogo”.

Przebaczaj i kochaj
Na ołtarz w ogrodzie franciszkanów w Wieliczce, tuż po Komunii, co chwila wbiega jakieś dziecko. Przytula się do brata Elii. Po Mszy szpaler ludzi – jest ich tu kilka tysięcy – garnie się do stygmatyka. Elia kładzie ręce na głowach, błogosławi. Ks. Belladelli, który od 8 lat towarzyszy też założonej przez zakonnika wspólnocie Apostołów Bożych (Apostoli di Dio, czekającej na pełną aprobatę Stolicy Apostolskiej), idzie tuż obok zakonnika. Elia ma radość w oczach. I światło. Jest skromny, pokorny. Mówi niewiele, ale celnie. – Odpowiem na twoje pytania, ale ty odpowiesz na moje. Zgoda? – spogląda na mnie badawczo. I pyta: – Potrafisz kochać? Przebaczać? Ale czy zawsze? Co wieczór mówisz bliskim: „kocham”, „wybaczmy sobie”? Odpowiedz. – Czy to najważniejsze? – pytam. – Tak. Jezus mówi dziś: kochajcie się, uczcie się tego. Nie róbcie sobie wzajemnie zła, nie wywołujcie wojen.
– Elia, jesteśmy niecierpliwi, chcemy wiedzieć już i teraz, czego Bóg od nas chce. I kiedy przyjdzie – mówię.
Elia wpatruje się we mnie: – Twoja mama nosiła cię 9 miesięcy, żeby wydać na świat. Trzeba cierpliwości i czasu, by odkrywać Boga. Bierz codziennie Ewangelię do ręki. Czytaj i pewnego dnia będziesz musiała głosić Jego słowo. I to, że to miłość jest wielkością Boga. Nie jesteśmy w stanie kochać i przebaczać tak jak Bóg. On mnie kołysze, przytula, nosi Czy ty w Niego wierzysz? Napisz sobie to na kartce: „wierzę”. I zobaczysz, jak wiele się zmieni. Credo – w tym jest cała tajemnica. Powtarzaj ją codziennie. Ale powtarzaj: „ja wierzę w Boga ”.
Kościół towarzyszy i przygląda się bratu Elii. Już kiedy zakonnik otrzymał stygmaty, na polecenie arcybiskupa Umbrii Vincenzo Paglii musiał wyjechać do Nowego Jorku. Tam miała zbadać go komisja lekarzy. Przez kilka miesięcy obserwowali go chirurdzy i psychiatrzy. – Chcieli m.in. zweryfikować jego wizje. Elia rozmawia ciągle z Chrystusem, widzi Go jak ja panią. Jezus wtedy powiedział mu: „Nie odpowiadaj na ich pytania, bo zrobią z ciebie szaleńca. Weź aparat fotograficzny i idź do pobliskiego kościoła. Zrób zdjęcie na białej ścianie. To będzie dowód” – opowiada ks. Belladelli. – Psychiatrzy zawołali więc fotografów. A bratu odebrali jego aparat, żeby nie „oszukiwał”.
– Pamiętam, że dali mi taki mały, kupiony w kiosku jednorazowy sprzęt – wtrąca Elia. – Na ścianie zobaczyłem światło. Zacząłem więc robić tym zdjęcia. I wszyscy ze mną. I na klatce zobaczyłem Jezusa.
– To Jezus, jakiego widzi Elia – ks. Marco pokazuje mi zdjęcie w swoim telefonie komórkowym. – Wszyscy inni mieli na kliszach białą ścianę. Psychiatrzy oniemieli. Dali spokój.
Zdjęcie Jezusa obiegło szybko świat, przypomina obraz namalowany pędzlem. Ale jeśli przyjrzeć się oryginałowi z bliska, wyraźnie widać, że to zdjęcie. – Jezus idzie z postępem. Faustynie kazał wołać malarza, bratu wziąć aparat. Ta historia wydaje się tak nieprawdopodobna. Tak jak i męka, którą przeżywa Elia, tyle cierpienia Czemu to wszystko? – pytam ks. Marco.
– Jesteśmy racjonalistami. Wydaje się nam, nawet jeśli wierzymy i jesteśmy w Kościele, że męka Chrystusa to jakaś legenda. Przeszłość. A to jest rzeczywistość, która się ciągle dzieje. Bóg wybierając takich jak Elia, przypomina o sobie. Te osiem lat spędzone z bratem Elią, bycie świadkiem męki, którą przeżywa, to dla mnie doświadczenie żywego Boga. Bóg istnieje i jest dla ciebie, dla mnie. Elia ma wiele darów: uzdrawiania, pocieszania Widziałem, jak ludzie zmieniają swoje życie po spotkaniu z nim. Ma dar bilokacji. Kościół nie zakazuje Elii głosić słowa, spotykać się z ludźmi. I to o czymś świadczy. Ojciec Pio, który towarzyszy bratu Elii ciągle, powiedział mu, że ma on dokończyć jego misję. I tak się dzieje – drzwi, które były zamknięte przed stygmatykiem z San Giovanni Rotondo, otwierają się przed bratem Elią.
– Jestem tylko osiołkiem Jezusa, tak nazywa mnie ojciec Pio – uśmiecha się brat Elia. Ale to na osiołku właśnie Jezus wjechał do Jerozolimy…
Źródło: Gość.pl

Polecamy również:
Włoski stygmatyk Brat Elia w Polsce – świadectwo o bracie oraz jego nauczanie i modlitwa

Brat Elia, włoski współczesny stygmatyk pierwszy raz w Polsce

Polecamy nową książkę o włoskim stygmatyku, bracie Elia Cataldo: „Brat Elia stygmatyk, który sfotografował Jezusa”

***

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Brat Elia – współczesny stygmatyk z Calvo

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. AgnieszkA pisze:

    Kroluj nam Chryste! Czy mozna prosic o email do Brata Elia.

  3. wobroniewiary pisze:

    Pani Sabina napisała na maila:

    „Dzień dobry,
    przesyłam podziękowania za olej św. Padre Pio i obrazki z modlitwami. Przekazałam trochę oleju rodzinie, która trwała przy umierającej osobie (odeszła w Wielki Czwartek). Przekazano mi, że ta osoba po posmarowaniu olejem św. Padre Pio lepiej spała.
    Czy można…(dalsza część maila)

  4. m-gosia pisze:

    W intencji ks.biskupa Michała i ks.Leonardo
    + + +

  5. Joanna pisze:

    Witam serdecznie,

    Proszę o dane kontaktowe np.adres bym mogła napisać list do niego lub jesli to możliwe to telefon do brata Elia. Chcę go prosic o modlitwe i przesłać zdjęcia jak sie da gdyż cierpimy prześladowania od złego ja i moja rodzina.3 lata pod opieką egzorcysty i całkowitego uwolnienia jeszcze nie ma.

    Pozdrawiam i dziekuję z góry za poświęcony mi czas.

    Joanna

    W dniu 18 kwietnia 2017 11:35 użytkownik W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej napisał:

    > wobroniewiary posted: ” W Wielkim Tygodniu przeżywa fizycznie mękę > Chrystusa. Nosi stygmaty – co piątek rany na jego rękach, nogach i boku > otwierają się. Ma dar bilokacji, uzdrawiania, czyta w ludzkich sercach. > Zrobił pierwsze w historii zdjęcie Jezusowi. Brat Elia niedawno od” >

  6. karo pisze:

    Proszę o modlitwę za ciężko chorego na nowotwór Tadeusza, o zdrowie dla niego.

  7. MM pisze:

    Alicja „POUCZENIA” wt. 5.03.1991, godz. 10.20 Droga Krzyżowa
    I Wszyscy ciągle oceniacie i wydajecie na siebie wzajemnie wyroki. A ich sprawiedliwość jest taka, jaka była, gdy Mnie sądzono.
    II Dlaczego muszę walczyć z tobą o każdy krzyż, który mam dla twego i innych zbawienia?
    III Musisz upadać, aby podnosiła cię twoja pokora i sprawiedliwość względem braci.
    IV Chcę, abyś była matką dla każdego dziecka Mojego.
    V I Cyrenejczykiem.
    VI I Weroniką.
    VII Niech świadomość twej słabości towarzyszy ci w życiu codziennym,
    VIII i wtedy, gdy zapragnę uczynić cię Moim narzędziem wobec braci twoich.
    IX Pragnij, a to cię podniesie, byś czyniła dobro i dawała miłość.
    X Opuść siebie,
    XI i zjednocz się z Krzyżem Moim,
    XII i pozwól, bym zwyciężył twoją miłość własną.
    XIII. Pokój twój jest w ramionach Matki,
    XIV i w radości odejścia od cielesności świata,
    XV by nieść mu wraz ze Mną Zmartwychwstanie Moje.
    Amen!

  8. Ania W. pisze:

    we wszystkich intencjach+++

  9. wobroniewiary pisze:

    „Ojciec Pio, który towarzyszy bratu Elii ciągle, powiedział mu, że ma on dokończyć jego misję. I tak się dzieje – drzwi, które były zamknięte przed stygmatykiem z San Giovanni Rotondo, otwierają się przed bratem Elią.
    – Jestem tylko osiołkiem Jezusa, tak nazywa mnie ojciec Pio – uśmiecha się brat Elia. Ale to na osiołku właśnie Jezus wjechał do Jerozolimy…”

  10. wobroniewiary pisze:

    Brat Elia, włoski współczesny stygmatyk pierwszy raz w Polsce

    Widziałam z bliska stygmaty Fra Elia.
    Z odległości kilku centymetrów. Żadne słowa tego nie opiszą – żywe stygmaty na rękach…..
    Świadectwo Fra Elia to sam balsam na serce, o braku miłości, o problemach i rozpadach rodzin…. o potrzebie modlitwy za dzieci! Komunia św. podczas Mszy św. na prośbę oo. Franciszkanów na klęcząco

    Brat Elia z kapłanem – opiekunem duchowym, wyznaczonym przez biskupa miejsca. Będą zdjęcia, filmy, dziś kilka fotek, ale one nie oddadzą tego co czuję.

    Nigdy nie zapomnę widoku Ran Chrystusowych na dłoni Fra Elia!!!
    Te dłonie mnie pobłogosławiły, poświęciły moje obrazki i różaniec…. i mnie, i tych których przynieśliśmy w sercu. Jedna prośba- codziennie 10 min modlitwy, zwłaszcza za dzieci, chore dzieci, za osoby samotne, zostawione, poranione… codziennie

    Z kolei obecna i tłumacząca Ewa Jurasz polecała każdemu nabyć książeczkę „Twarzą w twarz z demonem” Powiedziała, że nie zdajemy sobie sprawy, jaką przed Bogiem zdamy odpowiedzialność za wszystko, w tym za swój nieszczęsny ubiór do kościoła…ta książeczka wiele nam uprzytomni

    Wiele zdjęć ze spotkania
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/06/16/brat-elia-wloski-wspolczesny-stygmatyk-pierwszy-raz-w-polsce/

  11. Sylwia pisze:

    Kochani wiem że być może was zamęczam ciągłymi prośbami o modlitwę, ale wiem że mogę na was liczyć ❤ .
    Od tamtego tygodnia leczę się na rwę barkową która jest uciążliwa. W wielką Sobotę zamiast pojechać na Wieczorną Mszę Świętą to musiałam niestety jechać na dyżur,bo z bólu nie mogłam wytrzymać.. Bolało mnie całe ramie,szyja łopatka- od kilku miesięcy odczuwałam te dolegliwości ale nie były one aż tak bolesne.Do dziś biorę leki i muszę odwiedzić neurologa. Ale proszę was też o modlitwę bo mam związku z tą dolegliwością problem z ręką która mi drętwieje-a w nocy u obu rąk palce i dłonie drętwieją..nie mogę spać.
    Dużo tego u mnie i ciężko mi choć oddaję wszystko Panu Jezusowi to proszę was o wsparcie modlitewne.
    Proszę również w intencji nawrócenia mojej rodziny a szczególnie mojego brata.
    Pamiętam o was w modlitwie.

    • poranna rosa pisze:

      +++

    • magda pisze:

      +++ ❤

    • Agnieszka pisze:

      Pani Sylwio, przyczyną bólu nadgarstków i ich drętwienia może być Zespół Cieśni Nadgarstka. Zwłaszcza że nerw kulszowy mógł ulec zniszczeniu lub uszkodzeniu w pewnym miejscu przez silne zapalenie spowodowane rwą w związku z czym chory nerw nie jest w stanie poprawnie przesyłać impulsów z mózgu do dłoni.
      Wiem co mówię, gdyż zbliżone objawy miała moja mama. Zaczęło sie od drętwienia palców przechodziło na dłoń aż prawa ręka do łokcia byla cala w ‚ mrówkach’ nie spala całe noce przez ten bol. Zacząć trzeba od skierowania od rodzinnego do neurologa, neurolog wydał skierowanie na badanie EMG i za pomocą tego badania lekarz dowiedział sie ze w okolicach nadgarstka jest chory odcinek nerwu kulszowego. Wyznaczony został termin na operacje, wycięto chory odcinek nerwu i założono krótki szew po wewnętrznej stronie dłoni. Całość zajęła ok tydzień i rekonwalescencja nie byla długa tylko wiadomo już w ta rękę mama nic nie wzięła przez ok 2 mies.
      W lutym tego roku mama złamała sobie przeciwną lewą rękę i po zdjęciu szesciotygodniowego gipsu okazalo sie ze palce drętwieją i dlon takze i jest podejrzenie ze złamanie mogło przyspieszyć psucie sie nerwu. I tak wiec znowu po 4 latach juz niedługo mama bedzie znów przez to wszystko przechodzić i bedzie prawdopodobnie zabieg tak wiec obydwie ręce będą juz miały blizny. Radzę tego dopilnować bo rękę moze sparaliżować lub usztywnić lub dłoń moze sie trząść bezwiednie. Na pocieszenie dodam ze u mamy po operacji juz ani razu nie wystąpiło drętwienie prawej reki. Powodzenia i życzę zdrowia i trafnej diagnozy.➕➕➕

      • Sylwia pisze:

        Agnieszko bardzo Ci dziękuję. To bardzo pomocne co napisałaś. Ja w następnym tygodniu udam się do lekarza rodzinnego po skierowanie do neurologa. Mi właśnie szczególnie palce i dłonie drętwieją podczas snu ,a zwłaszcza lewa ręka. Zdarza się to i w ciągu dnia.Kiedyś podczas odwalania śniegu z chodnika zdrętwiały mi nie tylko dłonie ale i część policzka zaczęła drętwieć.. Czasem i też drętwieją mi stopy ale to sporadycznie. Jednakże ostatnie dolegliwości bólowe były ciężkie dla mnie, więc tym bardziej muszę udać się do lekarza by stwierdził co jest przyczyną. Mój znajomy mówił że miał podobne objawy ale brakowało mu tylko magnezu i teraz mu nie drętwieją palce. Na pewno muszę się gdzieś udać.
        Ogólnie mnóstwo tego u mnie oczy, uszy, sprawy kobiecie a teraz kręgosłup..ale trzymam się i Ufam Panu , On najlepszym lekarzem.
        Bóg zapłać za modlitwę Agnieszko, Magdo,Poranna roso,Adminko i wszystkim tym co o mnie pamiętają.

  12. Pingback: Niespodzianka: podczas majowych rekolekcji z Padre Pio i Padre Matteo dołączono spotkanie z bratem Elia | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  13. Pingback: Brat Elia – współczesny stygmatyk z Calvo | Biały, bardzo biały

  14. Pingback: Brat Elia – współczesny stygmatyk z Calvo | Serce Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s