W Święto Miłosierdzia w Łagiewnikach zostanie odprawiona Msza św. w intencji czcicieli i dzieci duchowych Św. Padre Pio

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Na wieki wieków. Amen!

Drodzy Czciciele św. Ojca Pio z Pietrelciny, w niedzielę 23 kwietnia 2017 r., w Święto Miłosierdzia Bożego, w Łagiewnikach o godz. 10.00 zostanie odprawiona Msza Święta dziękczynna za łaski, które otrzymujemy za wstawiennictwem naszego św. Ojca Pio. Cały dzień trwajmy w dziękczynieniu. Zachętą do jeszcze serdeczniejszego dziecięcego przywiązania do naszego św. Ojca niech będą dzieje uzdrowienia Matteo.

W tym opisie odnajdujemy swoistego rodzaju „KATOLICKĄ INSTRUKCJĘ” sposobu zwracania się do Trójcy Przenajświętszej o potrzebne nam i naszym bliźnim łaski, za pośrednictwem Matki Najświętszej i naszych Świętych:

Pierwszym i zarazem podstawowym warunkiem jest odprawienie spowiedzi świętej, a co za tym idzie STAN ŁASKI UŚWIĘCAJĄCEJ.

Drugim warunkiem jest uczestniczenie we Mszach Świętych i przyjmowanie Komunii Świętej, także zamawianie Mszy Świętych.

Trzecim warunkiem jest wytrwałe przyzywanie orędownictwa Matki Najświętszej w Modlitwie Różańcowej.

Czwartym warunkiem jest przyzywanie  pomocy  konkretnych Świętych, połączone z uczczeniem ich relikwii, także jeśli to możliwe udział w pielgrzymkach do ich grobów.

Piątym warunkiem jest zaangażowanie w te pobożne praktyki duchowe jak najliczniejszego grona osób pobożnych, które ufnie wołać będą o Boże Miłosierdzie.

Tę drogę podjęli rodzice chorego Matteo  i ich przyjaciele świeccy i duchowni.

                                                   „Cud kanonizacyjny Ojca Pio

Uzdrowienie Matteo – relacja matki”

            „Niezwykły i bolesny przypadek Matteo rozegrał się w ciągu około czterdziestu dni, niczym Wielki Post. Wieczorem 20 stycznia 2000 r. (pogrubienia czcionki redakcja „wobroniewiary”) został przyjęty na oddziale pediatrii Domu Ulgi w Cierpieniu, (w San Govanni Rotondo)  gdzie natychmiast przeniesiono go na II oddział reanimacyjny. Miesiąc wcześniej Matteo skończył siedem lat.

            Następnego ranka nadeszły chwile najbardziej dramatyczne: na ekstremalny stan składały się obrzęk płuc, wstrzymanie akcji serca, saturacja tlenu 18 procent, a potem dziecko zapadło w śpiączkę polekową, co dla niego oznaczało jedenaście dni snu, a dla nas bezgranicznego bólu.

            W dniu 31 stycznia Matteo przebudził się, 12 lutego opuścił oddział reanimacyjny, a 26 lutego wyszedł ze szpitala”.

(w: Maria Lucia Ippolito, Cud kanonizacyjny Ojca Pio, Uzdrowienie Matteo – relacja matki, przekład Irena Burchacka, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 2003, s. 35)

„Niedziela, 23 stycznia

            Zakrystianka Tiziana umówiła nas na spotkanie z bratem Modestino w południe. Chwilę czekamy w starej zakrystii, wreszcie brat nadchodzi. Oboje z Antonim wybuchamy płaczem, lecz brat Modestino mówi nam swoim niewyraźnym językiem, na poły po włosku, na poły w dialekcie: „Ufajcie, ufajcie. Nie buntujcie się przeciwko woli Pana, lecz módlcie się. I powiedzcie Panu Bogu zwyczajnie: Ty nam go dałeś i Ty musisz go nam przywrócić do zdrowia. Nie buntujcie się przeciwko woli Pana. Módlcie się! Ja ofiarowuję Panu Bogu za Matteo moje życie i cierpienie”.

           Potem brat Modestino bierze krucyfiks otrzymany od Ojca Pio, podając nam do ucałowania i błogosławi nas, mówiąc: „Ufajcie, ufajcie, nie buntujcie się przeciwko woli Bożej. Powiedziałem Ojcu Pio, módl się za Matteo, módl się za Matteo, spraw, by to był cud potrzebny do twej kanonizacji. Potrzebny ci cud, żeby zostać świętym, dopomóż Matteo, wstąp na ołtarze razem z nim. Jestem pewien, że tak się stanie, że Matteo wyzdrowieje i wyniesie Ojca Pio na ołtarze”.

            Żegnamy brata i wychodzimy na korytarz obok starego kościoła, gdzie przez całe lata Ojciec Pio przyjmował rzesze wiernych. Tam, umocniona słowami brata Modestino, proszę w milczeniu Ojca, by urzeczywistnił krzepiące słowa tego pokornego braciszka i wyprosił Boże Miłosierdzie.

            W tym czasie jakiś niepowstrzymany impuls kazał mi iść do spowiedzi i do Komunii Świętej, a także prosić moich braci, bratowe, rodziców, teściową i jedenastoletniego syna Alessandro, by zrobili tak samo, gdyż jestem przekonana, że Eucharystia, będąca szczytowym momentem Mszy Świętej, zjednoczeniem z Panem Bogiem, jest także chwilą, kiedy najłatwiej prosić Pana Boga – przez Mękę Jego umiłowanego Syna Jezusa Chrystusa – o Jego łaski. Czuję, że Eucharystia to najlepszy sposób na otrzymanie łask i że stan łaski uświęcającej to nieodzowny warunek, by błagać o Bożą pomoc.

            W niedzielę wieczorem znowu przychodzę z mężem do krypty, żeby znaleźć trochę spokoju. Zatrzymujemy się przy schodach i prosimy o modlitwę ojca Terenzia, wiekowego już brata o silnej osobowości, który pociesza nas w podobny sposób: „Ufajcie, módlcie się, bądźcie w stanie łaski, ja ze swej strony ofiaruję Panu Bogu pokutę, co wieczór zamiast jeść z braćmi kolację, będę przychodził tutaj, żeby modlić się za Matteo. Prośmy Pana Boga, aby to mógł być cud, która Ojca Pio uczyni świętym, wyniesie go do chwały ołtarzy”. (w: jw. s. 55-56)

31 stycznia

            To ważna data, dzisiaj jest św. Cyrusa i zawsze będę pamiętać ten dzień jako drugie urodziny Matteo.

            Pierwszy telefon otrzymuję, gdy idę do szpitala z Giussi, żoną doktora Catapano. Dzwoni zaprzyjaźniony stolarz Michele z San Marco, czy może przynieść Matteo zdjęcie Ojca Pio. Bez zastanowienia mówię „tak”, skoro to coś dotyczy Ojca, absolutnie chcę to mieć. Po paru minutach drugi telefon. To Antonio. Zdyszanym głosem oznajmił, że Matteo otworzył oczy, że przebudził się. Został odłączony od urządzenia dostarczającego tlen i choć jest jeszcze pod wpływem leków, rozumie i rozpoznaje wszystko.

            Nic więcej do mnie nie dociera, zbyt silne są emocje, lęk i radość. Razem pędzimy w stronę szpitala. Na oddziale reanimacji są już nasi mężowie. Nakładamy sterylną odzież i stajemy za przeszklonymi ścianami pokoju. Oczy ma otwarte, niepewne, ale otwarte. (…)

            Szczęście, jakiego wówczas doznałam, było największym w moim życiu, nieporównywalnie większym od tego, co czułam podczas pierwszego krzyku Matteo i Alessandro po porodzie. Pojęłam, że zaczął się trudny, lecz wspaniały powrót do życia. Cały czas powtarzałam: „Panie Jezus, Matko Najświętsza, Ojcze Pio i wszyscy Święci w niebie, dziękuję, dziękuję!”. Około południa wróciłam do domu wziąć jakieś rzeczy potrzebne mi, kiedy będę czuwać przy dziecku w szpitalu.

            Po paru minutach przychodzi stolarz Michele ze zdjęciem Ojca Pio. Dziękuję mu z całego serca za ten gest, wyjmuję zdjęcie z oprawki i oglądam je.  To oryginalna, czarno-biała fotografia Ojca, trzymającego w ramionach figurkę Dzieciątka Jezus. Na odwrocie kilka słów napisanych własnoręcznie przez Ojca Pio wraz z jego podpisem. Słowa skierowane były do jednej z jego duchowych córek, która – co wzrusza mnie głęboko – nosiła, tak jak ja, imię Lucia.

            W tej chwili czuję, że to sam Ojciec Pio chciał, żebym otrzymała to  w szczególny dzień, dzień przebudzenia mego syna, bym zrozumiała, że on jest blisko nas, z Panem Jezusem, i że modli się za nas. A oto te słowa: „Droga Lucio, w dniu twych imienin składam ci życzenia słowami, które ostatnio wypowiedział do mnie Ojciec – niechaj Matka Najświętsza oddali od ciebie wszelki lęk, niech rozjaśni twego ducha i uczyni cię godną Bożego Miłosierdzia, ukazując ci Pana Jezusa w pełni chwały – Ojciec Pio”.

            Kiedy kończę czytać tych kilka linijek, oczy zachodzą mi łzami. Przyciskam zdjęcie do serca i dziękuję Ojcu Pio, że kolejny raz dał mi odczuć swoją obecność i opiekę. Jestem pewna, że Matteo z każdym dniem będzie czuć się lepiej, że jego organizm obroni się, bo Pan Bóg wszystko może.

            I tak rozpoczyna się bardzo bolesny powrót do zdrowia mego syna. Pierwsze godziny są niezwykle  trudne (…).

            Na drugi dzień Matteo kilkakrotnie spogląda na puste miejsce i poruszając wargami, szepcze: „Chcę Ojca Pio, chcę Ojca Pio”. Następnie zaciska i otwiera prawą dłoń. Nie rozumiem, o co chodzi, wreszcie wkładam mu do ręki obrazek ojca.

            Dopiero później dowiem się z jego słów, że szukał Ojca Pio, gdyż ten trzymał go za prawą dłoń podczas śpiączki, a po przebudzeniu się już go nie zobaczył przy sobie. (w: jw., s. 59-60)

„6 lutego 2006

            Jest niedziela, minęło siedem dni od przebudzenia, Matteo gra w playstation, ogląda telewizję, jeszcze jest bardzo, bardzo cierpiący i słaby, ale narządy podjęły swoje czynności, z każdym dniem wyniki badań krwi stają się lepsze.

            Zegar wskazuje wpół do ósmej wieczór, jestem z nim sama, od tygodnia ja, Antonio (mąż) i moi bracia wymieniamy się przy jego łóżku. Nauczyłam się już doskonale czytać z ruchu jego warg to, czego nie może powiedzieć głośno.

            W pewnej chwili Matteo pyta mnie ruchem warg: „Mamusiu, kiedy mnie uśpili i dlaczego? Jak długo spałem?” Żeby nie sprawiać mu przykrości, mówię, że spał tylko jedną noc, a uśpiono go po to, żeby móc go leczyć. I nagle coś każe mi zapytać: „Czy coś ci się śniło tej nocy? Nic nie pamiętasz z tego głębokiego snu?”.

            Matteo wzrusza ramionami, a potem zamyka oczy, jakby chciał się zastanowić. Po chwili otwiera je i mówi ruchem warg: „Tak, widziałem siebie”–  „Jak to – siebie?” – pytam zaciekawiona. „Widziałem siebie, jak spałem, leżąc zupełnie sam w tym łóżku” – odpowiada Teo. Na to ja: „Och, biedne moje kochanie! Zupełnie sam! A nie było lekarzy, pielęgniarek, mamy, taty?”. „Nie” – mówi Teo i znowu zamyka oczy.

            Wyraźnie skupia się na swych wspomnieniach. Nagle podnosi powieki i dodaje: „Nie, mamusiu, nie byłem sam!” „A kto był z tobą?” – pytam. „Był taki bardzo stary pan z siwą brodą”.

            Jeszcze nie rozumiem i pytam z niepokojem: „A jak ten pan był ubrany?” Na to Matteo: „Miał ubranie długie i brązowe”. „A co robił?”. „Podał mi prawą rękę i powiedział: nie martw się, Matteo, niedługo wyzdrowiejesz”.

Na te słowa moje serce zaczęło bić jak szalone. Pojęłam, że Matteo musiał widzieć kogoś niezwykłego, i domyślam się, kogo, ale nie śmiem w to wierzyć. Wzięłam wiec obrazek Ojca Pio, który Matteo ściskał w dłoni (nigdy go zresztą nie widząc) i podstawiam go przed nim, nie mówiąc ani słowa. Chłopiec przyglądał się uważnie, a następnie z błyszczącymi oczyma, nieoczekiwanie rozradowany, rzekł, poruszając wargami: „To on, mamusiu, to on, to Ojciec Pio był przy mnie”. (…)

            Po chwili wszedł doktor Mione, który spostrzegł, że Matteo jest rozpromieniony, a ja zmieszana. Zapytał, co się stało, a ja, zapytawszy Mattea o zgodę, opowiedziałam mu o wszystkim. Doktor wysłuchał w milczeniu, i po chwili, spuściwszy oczy, powiedział: „Wiesz, Matteo, my też wierzymy, że to się zdarzyło”(w: jw. s. 61-63)

„Poniedziałek, 7 lutego 2000 r.

Jest wieczór, godzina siódma, modlę się, dziękując Panu Bogu i szczęśliwa ściskam rączkę Tea, który jeszcze bardzo chory – żyje. Żyje!

Myślę, że powinnam komuś o tym o tym, co usłyszałam od dziecka. Nie  wiem jednak, jak i komu,  proszę więc o pomoc Ducha Świętego. I w tym właśnie momencie wchodzi ojciec Giacinto.

Już raz odwiedził Tea, kiedy ten spał, i przyłożył mu do ust relikwię Ojca Pio, którą właśnie w tych dniach od kogoś otrzymał. Pytam go, czy moja szwagierka Maria, zakrystianka w klasztorze, coś mu mówiła. On zaprzecza i uszczęśliwiony słucha tego, co mi powiedział Matteo.

Na koniec mówi z uśmiechem:
„Modlitwą wyrwaliśmy ten cud od Boga, ale by inni mogli się o tym dowiedzieć, musimy poczekać, aż Matteo wyjdzie stąd, z oddziału reanimacji. I choć my wiemy, choć pewni jesteśmy, że stał się cud, to żeby był całkowity żeby Bóg działał w dalszym ciągu, musicie być w stanie łaski, w stanie łaski”. (w: jw. s. 64)

OCENA TEOLOGICZNA CUDU
(Głosowanie nr 1 Teologów Konsultorów)

            Rzadko kiedy, tak jak w niniejszym przypadku, występuje taka obfitość wyraźnych i przekonywujących dowodów co do istotnego elementu, jak jednogłośna modlitwa oraz chronologiczna jednoczesność modlitwy i uzdrowienia, a tym samym co do przyczyny i skutku, dwu faktów niepodważalnie potwierdzonych tak na płaszczyźnie historycznej, jak i prawnej. W intencji uzdrowienia Matteo Colelli trwała bowiem prawdziwa krucjata modłów skierowanych do bł. Ojca Pio z Pietrelciny, od chwili gdy zorientowano się w powadze sytuacji chorobowej, jaka dotknęła małego chorego, aż do jego całkowitego wyzdrowienia, które wprawiło w zdumienie lekarzy, którzy go leczyli i uznali za już „straconego”.

            Poczynając od rodziców chłopca, będących gorącymi czcicielami Ojca Pio, przez krewnych, przyjaciół, zakonników, kapucynów z San Giovanni Rotondo – trwało nieustanne błaganie, by Ojciec Pio pomógł w uzdrowieniu dziecka.

            Matteo, jeszcze przed chorobą, w każdą niedzielę chodził na grób Ojca Pio razem z rodzicami; w czasie choroby, ledwo odzyskał świadomość, modlił się również do Ojca, który ukazał mu się „we śnie”, to znaczy w stanie śpiączki, i zapewnił go, że wyzdrowieje.

            Jego ojciec, doktor Antonio, oświadcza, że od tej nocy, kiedy syna został hospitalizowany, zwracał się wspólnie z żoną, przyjaciółmi i wielu innymi osobami z San Giovanni Rotondo do Ojca Pio, prosząc go o wstawiennictwo w uzdrowieniu dziecka, oraz że modlitwy były nieprzerwane. Wszystko to potwierdza matka Matteo. Taką samą intencję swoich modlitw podają też następujące osoby: doktor Alfredo Dei Gaudio, specjalista anestezjolog  i reanimator; pan G. Palladino, pielęgniarz; pani A. R. Clemente, pielęgniarka; doktor Nicola Gorgoglone, pediatra; chirurg, doktor Nicola Ippolito, wujek uzdrowionego, który mówi: „Chodziliśmy w małych grupach na grób bł. Ojca Pio, zwłaszcza wieczorem, na modlitwę różańcową” i dodaje, że modlono się także w Stanach Zjednoczonych i nie ustawano w modlitwach przez cały czas trwania choroby Matteo; doktor Michele Pellegrino, pediatra; pani Concetta Centra, nauczycielka Matteo, która po śmierci męża odeszła całkowicie od praktyk religijnych, lecz teraz odzyskała wiarę i modliła się o zdrowie swojego małego ucznia; pan Raffaele Augello, pielęgniarz, który najpierw stwierdza ogólnie: „Modlitwy kierowano do Pana Boga Bożej i świętych”, lecz zaraz mówi jasno o modlitwach do Ojca Pio; również doktor Paolo De Vivo, ordynator II oddziału anestezjologii i reanimacji, potwierdza, ze mdlił się do Ojca Pio za małego chorego.

            Interesujące szczegóły można znaleźć w oświadczeniach ojca Rinaldo Totano, kapucyna kierującego grupami młodzieżowymi. Towarzyszył on rodzicom Matteo, gdy modlili się w celi Ojca Pio; następnie wieczorem prowadził Różaniec odmawiany przy grobie Błogosławionego razem z zakonnikami i rodzicami dziecka; poza tym prosił o modlitwę wszystkich znajomych.

            Nawet kiedy rozeszła się wieść, że dziecko zmarło, nie ustawali w modlitwach, a rodzice Matteo po jego uzdrowieniu zamówili Mszę Świętą dziękczynną do Ojca Pio.

KONKLUZJA
Sądzę, że dysponujemy dostateczną liczbą elementów, by z całą moralną pewnością stwierdzić, że uzdrowienie Matteo Colelli – uznane jednogłośnie przez Rade Lekarską za niewytłumaczalne naukowo i zaistniałe w całkowitej zbieżności chronologicznej z nieustannymi modlitwami, jakie wiele pobożnych osób zanosiło do Ojca Pio – można przypisać wstawiennictwu naszego Błogosławionego, ponieważ ma wszystkie cechy cudu III stopnia według przyjętych zasad”. (w: jw. s. 96-98).

Santo Padre Pio da Pietrelecina, wierny naśladowco Pana Jezusa Ukrzyżowanego, prosimy, abyś przez Niepokalane Serce Matki Bożej Fatimskiej, złożył w Jego Świętej Ranie Miłosierdzia, nas woje duchowe dzieci, abyśmy na ziemi w Niebie mogli wpatrywać się w Boskie Oblicze naszego Pana i Zbawiciela. Amen!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „W Święto Miłosierdzia w Łagiewnikach zostanie odprawiona Msza św. w intencji czcicieli i dzieci duchowych Św. Padre Pio

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Będąc w San Giovanni Rotondo dostałam od siostry Franciszki relikwie Św. O. Pio.
    Mój łańcuch niewolnicy Niepokalanej był pusty, taki „samotny. Teraz mam przy nim relikwie św. O. Pio i choć ja nie mogę być codziennie w San Giovanni i nie wiadomo czy kiedykolwiek jeszcze tam trafię ale za to wiem, że św. O. Pio jest codziennie ze mną i przy mnie ❤

    • WD pisze:

      No jakby tak zlodziej ukradl moj portfel to by sie zdziwil poza dokumentami nie znalazlby nic poza kilkoma obrazkami i relikwiami Padre Pio.

  3. kropka pisze:

    „Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio należy do mnie. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą. Odrodziłem ich dla Jezusa w bólu i miłości. Mogę zapomnieć samego siebie, ale nie moje dzieci duchowe. Jestem pewien, że kiedy Pan mnie zawoła do Siebie, to Mu powiem: Panie, ja zaczekam u niebieskich drzwi, wejdę, gdy zobaczę, że weszło do nieba ostatnie z moich duchowych dzieci.”

    Św. Ojciec Pio

  4. wobroniewiary pisze:

    PAN JEZUS WYJAŚNIA ŚW. FAUSTYNIE, DLACZEGO DOMAGA SIĘ, BY OGŁOSZONO W KOŚCIELE ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA

    1934.11.5. w pewnym dniu rano, kiedy otwierałam furtę, żeby wypuścić ludzi naszych, którzy rozwożą pieczywo, wstąpiłam na chwilę do kapliczki, żeby złożyć Jezusowi minutową wizytację i odnowić intencje dnia. Oto Jezu, dziś wszystkie cierpienia, umartwienia, modlitwy – ofiaruję w intencji Ojca św., ażeby zatwierdził to święto Miłosierdzia. Ale Jezu, jedno jeszcze słowo mam Ci powiedzieć, że dziwi mnie bardzo, że każesz mi mówić o tym świecie Miłosierdzia, a przecież takie święto – mówią mi – że jest już, więc po cóż mam o tym mówić?

    I odpowiedział mi Jezus: – że kto o nim wie z ludzi? – Nikt. A nawet ci, co głosić mają i pouczać ludzi o tym Miłosierdziu, często sami nie wiedzą – dlatego pragnę, ażeby obraz ten był w pierwszą niedzielę po Wielkanocy uroczyście poświęcony i żeby odbierał cześć publiczną, aby każda dusza o tym wiedzieć mogła.

    Odpraw nowennę w intencji Ojca św., która ma się składać z 33 aktów, czyli powtórzenie tyle razy tej modlitewki, której cię nauczyłem do Miłosierdzia. (Dz 341)

  5. wobroniewiary pisze:

    Psalm 51
    Błaganie pokutnika
    Odnówcie się duchem w waszym myśleniu i przyobleczcie nowego człowieka (Ef 4, 23-24)

    Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, *
    w ogromie swej litości zgładź nieprawość moją.
    Obmyj mnie zupełnie z mojej winy *
    i oczyść mnie z grzechu mojego.
    Uznaję bowiem nieprawość moją, *
    a grzech mój jest zawsze przede mną.
    Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem *
    i uczyniłem, co złe jest przed Tobą,
    Abyś okazał się sprawiedliwy w swym wyroku *
    i prawy w swoim sądzie.
    Oto urodziłem się obciążony winą *
    i jako grzesznika poczęła mnie matka.
    A Ty masz upodobanie w ukrytej prawdzie, *
    naucz mnie tajemnic mądrości.
    Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, *
    obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
    Spraw, abym usłyszał radość i wesele, *
    niech się radują kości, które skruszyłeś.
    Odwróć swe oblicze od moich grzechów *
    i zmaż wszystkie moje przewinienia.
    Stwórz, Boże, we mnie serce czyste *
    i odnów we mnie moc ducha.
    Nie odrzucaj mnie od swego oblicza *
    i nie odbieraj mi świętego ducha swego.
    Przywróć mi radość Twojego zbawienia *
    i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
    Będę nieprawych nauczał dróg Twoich *
    i wrócą do Ciebie grzesznicy.
    Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną, †
    Boże, mój Zbawco, *
    niech sławi mój język sprawiedliwość Twoją.
    Panie, otwórz wargi moje, *
    a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
    Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz, *
    a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
    Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, *
    pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.
    Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci, *
    odbuduj mury Jeruzalem.
    Wtedy przyjmiesz prawe ofiary: dary i całopalenia, *
    wtedy składać będą cielce na Twoim ołtarzu.
    Chwała Ojcu i Synowi, *
    i Duchowi Świętemu.
    Jak była na początku, teraz i zawsze, *
    i na wieki wieków. Amen.

    http://brewiarz.pl/indeksy/pokaz.php3?id=1&nr=056

  6. wobroniewiary pisze:

    PAN JEZUS ŻĄDA USTANOWIENIE ŚWIĘTA BOŻEGO MIŁOSIERDZIA
    W pewnej chwili usłyszałam te słowa: córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie, rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje. Święto miłosierdzia wyszło z wnętrzności Moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia Mojego. (Dz 699)

    • wobroniewiary pisze:

      PAN JEZUS ZAPEWNIŁ ŚW. FAUSTYNĘ, ŻE DOCZEKA WPROWADZENIA ŚWIĘTEGO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
      + 23.III.1937. Dziś siódmy dzień tej nowenny. Otrzymałam wielką i niepojętą łaskę: Jezus Najmiłosierniejszy dał mi obietnicę, że doczekam się uroczystości obchodzenia święta tego.(Dz 1042)

  7. MariaPietrzak pisze:

    Z pamiętnika « Pokolenia Jana Pawla II «

    ***
    Człowiek nierzadko żyje tak, jakby Boga nie było,
    a nawet stawia samego siebie na Jego miejscu.
    Uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania
    w tajemnicę życia ludzkiego.
    Usiłuje decydować o jego zaistnieniu,
    wyznaczać jego kształt przez manipulacje genetyczne
    i w końcu określać granicę śmierci.
    Odrzucając Boże prawa i zasady moralne,
    otwarcie występuje się przeciw rodzinie.
    Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga
    w ludzkich sercach,
    a Jego samego uczynić „Wielkim Nieobecnym”
    w kulturze i społecznej świadomości narodów.
    „Tajemnica nieprawości” wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata.
    Doświadczając tej tajemnicy człowiek przeżywa lęk
    przed przyszłością, przed pustką, przed cierpieniem, przed unicestwieniem.

    Dziś z całą mocą proszę wszystkich synów i córki Kościoła
    Pomóżcie współczesnemu człowiekowi zaznawać miłosiernej miłości Boga! Niech w jej blasku i cieple ocala swoje człowieczeństwo !
    Jan Paweł II
    ***
    Z « Pouczeń » Alicji Lenczewskiej
    – Co to jest miłosierdzie?
    † Odwaga czynienia dobra
    ***
    Zatem … Odwagi !
    Kochani !

    p/S Dzieki za Ofiare Mszy Swietej…za modlitwe serdeczna !
    Wlaczam intencje Jana Pawla II , za tych , ktorzy żyja tak, jakby Boga nie było.
    W takim środowixku żyję , obracam się i nie wiem , kto przemoże , daj Boże , że to Ty , mόj Boże !
    W pojedynkę do Nieba smutna droga , rozumiem Swiętego Ojca Pio i liczę , że mi pomoże !

  8. Bozena pisze:

    Jezu Ufam Tobie
    Bog zaplac za Msze Swieta i pozdrawiam wszystkich

  9. Być dobrym jak chleb.
    List Pasterski Episkopatu Polski na Niedzielę Bożego Miłosierdzia

     Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

    Obecny rok poświęcony jest osobie św. Brata Alberta, szczególnego patrona i świadka miłosierdzia. Jego życie, a zwłaszcza życiowa dewiza: „być dobrym jak chleb”, stanowi dla nas inspirujący przykład urzeczywistniania w praktyce miłosierdzia. W myśl tegorocznego hasła programu duszpasterskiego „Idźcie i głoście”, chcemy jeszcze bardziej zaangażować się w apostolat miłosierdzia. Ojciec Święty Franciszek w Liście Misericordia et misera ogłoszonym na zakończenie Roku Świętego, zwraca naszą uwagę na to, że wszyscy doświadczyliśmy Bożego miłosierdzia i podkreśla, że teraz: „Nadszedł czas, aby zrobić miejsce wyobraźni miłosierdzia”. Każdy jest umiłowany przez Boga, więc każdy ma mieć miłosierdzie w sercu, pamięci i działaniu.

    W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy: „uczniowie trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach, a dobra materialne rozdzielali każdemu według potrzeby” (Dz 2,42-45). Tak realizowana pomoc charytatywna „każdemu według potrzeby” przyczynia się do budowania sprawiedliwości społecznej. Chrześcijanie od początku mają świadomość, że działalność charytatywna nie jest celem samym w sobie, ale że ma się ona przyczyniać do realizacji najważniejszego celu, którym jest zbawienie wszystkich ludzi.

    Chrystusowe wezwanie do miłosierdzia jest nadal aktualne. Radością napełnia fakt, że działalność charytatywną Kościoła w Polsce podejmuje ponad 800 instytucji, które realizują 5000 różnego rodzaju dzieł. Dzięki temu pomoc dociera do ponad 3 milionów potrzebujących. W szczególny sposób uczestniczy w nich Caritas Polska w łączności z Caritas Diecezjalnymi. Rodzinę Caritas od 26 lat tworzy 5000 Parafialnych Zespołów Caritas, 2700 Szkolnych i Akademickich Kół Caritas, w których posługuje blisko 100 tysięcy wolontariuszy. Nie można pominąć również nieocenionej roli wszystkich tych, którzy spontanicznie angażują się w pomoc potrzebującym.

    Mimo błyskawicznego rozwoju technologicznego, kulturowego, społecznego i cywilizacyjnego bieda w różnej postaci dotyka wiele milionów ludzi. Jedną z nich jest głód, którego doświadcza 800 milionów ludzi na całym świecie. Wciąż spotykamy się z obojętnością na los drugiego człowieka, przede wszystkim tego będącego daleko, ale i tego obok nas. Jak mówi Papież Franciszek: „Tak wiele jest docierających do nas obrazów, że widzimy cierpienie, ale go nie dotykamy, słyszymy płacz, ale nie pocieszamy płaczących, widzimy pragnienie, ale go nie zaspokajamy” (Rzym, 13 czerwca 2016 r.). Dlatego od ponad ćwierćwiecza Caritas w Polsce wychodzi z licznymi inicjatywami pomocy potrzebującym na różnych płaszczyznach. Pomagamy dzieciom przez Wakacyjną Akcję Caritas, Tornister Pełen Uśmiechów i Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom; ubogim poprzez zbiórki żywności Tak, pomagam! i Kromkę Chleba; niepełnosprawnym, chorym i starszym przez Jałmużnę Wielkopostną i 1%. Pomagamy także ofiarom konfliktów  wojennych w uruchomionym w październiku 2016 roku programie Rodzina Rodzinie. Cieszy fakt, że spieszymy z pomocą nie tylko osobom potrzebującym w Polsce, ale i w najdalszych regionach świata, zwłaszcza ofiarom katastrof, suszy, powodzi i wojen.

    Posługa Caritas nie jest jednak zwykłą działalnością charytatywną. To przede wszystkim kształtowanie postawy wrażliwości na los drugiego człowieka i odpowiedź na konkretne problemy dzisiejszego świata. Musimy pamiętać, że warunkiem niesienia miłosierdzia jest osobiste doświadczenie Miłosierdzia Bożego i zgoda na Jego działanie w życiu każdego z nas. Jak pisze Papież Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate: „Dyspozycyjność wobec Boga otwiera na dyspozycyjność wobec braci oraz wobec życia”.

    Dyspozycyjność wobec Boga to inne imię nowej ewangelizacji. Celem wszystkich współcześnie podejmowanych wysiłków duszpasterskich Kościoła jest otwarcie człowieka na żywą i zbawczą miłość Boga. Bóg chce być obecny ze swoją miłością miłosierną zwłaszcza tam, gdzie ludzie pozbawieni są nie tylko doczesnych perspektyw godziwego życia, ale i wszelkich znaków obecności Boga. Dyspozycyjna obecność wobec bliźnich na marginesach współczesnego świata staje się miarą wiarygodności Kościoła, bo Chrystus utożsamił się z biednymi, ich lękiem i cierpieniem. Papież Franciszek nie tylko to głosi, ale niezwykle mocno pokazuje, zwłaszcza wobec uchodźców, bezdomnych, głodujących, ofiar handlu ludźmi i przemocy.

    Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci dramatem trwającej od ponad 6 lat wojny w Syrii. Wskutek tego konfliktu ponad 13 mln ludzi, w tym 6 mln dzieci potrzebuje pomocy humanitarnej. Wśród wielu inicjatyw pomocy cierpiącym jest przygotowany i realizowany przez Caritas Polska, wspomniany już program Rodzina Rodzinie, który umożliwia materialne wsparcie konkretnej syryjskiej rodziny. Dzięki zaangażowaniu pojedynczych osób a także całych rodzin, instytucji, wspólnot zakonnych i parafialnych wspieranych jest już ponad 2000 syryjskich rodzin. Każdy z nas ma wciąż możliwość włączenia się do grona pomagających. Niech to szczególne dzieło będzie naszą konkretną odpowiedzią na los rodzin, tak boleśnie dotkniętych dramatem wojny.  Już teraz pragniemy podziękować wszystkim, którzy zechcą wesprzeć ofiarą zbieraną dziś do puszek w całej Polsce osoby dotknięte wojną w Syrii, szczególnie w zrujnowanym Aleppo.

    Dzisiaj, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, w którą przypada też Święto Patronalne Caritas, pragniemy nasze myśli i serca zwrócić do Maryi, Matki Miłosierdzia, aby wypraszała paschalną radość wszystkim zaangażowanym w dzieła charytatywne Kościoła, zwłaszcza wolontariuszom ze Szkolnych i Akademickich Kół oraz Parafialnych Zespołów Caritas a także tym, których modlitwa umacnia posługujących. Niech Maryja wspiera szlachetnych fundatorów i darczyńców, umożliwiających Caritas i wszelkim organizacjom charytatywnym codzienną misję. Niech Jej wstawiennictwo przymnaża apostołów miłosierdzia na wzór św. Brata Alberta.

    Wszystkim Wam, Siostry i Bracia udzielamy pasterskiego błogosławieństwa.

    Podpisali: Pasterze Kościoła w Polsce
    obecni na 375. Zebraniu Plenarnym KEP
    w Warszawie, w dniu 14 marca 2017 r.
    Źródło: Episkopat Polski

  10. rysik pisze:

    Rozraduj się duszo w miłosierdziu Pana!

  11. 1.Nasze plany i nadzieje coś niweczy raz po raz ,
    Tylko Boże miłosierdzie nie zawodzi nigdy nas .

    Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat ,
    Jezu ufam Tobie choćby wątpił świat.
    Strzeż mnie dobry Jezu jak własności Swej ,
    I w opiece czułej duszę moją miej.

    2.Ufność w miłosierdzie Boże zapewnienie daje nam
    że w godzinę naszej śmierci przyjdzie po nas Jezus sam.

    Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat …

    3.W trudnych chwilach swego życia nie rozpaczaj nie roń łez,
    ufność w Boże miłosierdzie troskom swym położy kres.

    Ref. Jezu ufam Tobie od dziecięcych lat …

    4.Pragnę oddać się dziś Tobie, całym życiem służyć Ci,
    Pragnę Boże miłosierdzie głosić ludziom w smutne dni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s