Pełne humoru cuda ojca Pio

Powszechnie wiadomo, że kapucyn z San Giovanni Rotondo doświadczał ciężkich prób, ale i wielu łask. Nie wszystkim jednak znane jest jego niesamowite poczucie humoru!

Bacz, gdzie stąpasz!

Pewien człowiek udał się do San Giovanni Rotondo, by spotkać się tam z ojcem Pio, ale na miejscu był tak wielki tłum, że nie spotkawszy się z nim, musiał wrócić do domu. Jednak kiedy oddalał się od klasztoru, poczuł cudowny zapach dobywający się ze stygmatów zakonnika i poczuł się pokrzepiony.

Kilka miesięcy później poczuł tę samą przyjemną woń, gdy szedł przez góry. Zatrzymał się i na kilka chwil popadł w ekstazę, wdychając rozkoszny zapach. Kiedy odzyskał zmysły, dostrzegł, że znajduje się tuż nad przepaścią i że – gdyby nie zniewalający zapach, który go „zatrzymał” – dalej by szedł przed siebie.

Postanowił udać się natychmiast do San Giovanni Rotondo, żeby podziękować ojcu Pio za uratowanie przed katastrofą. Kiedy trafił do klasztoru, ojciec Pio, który nigdy wcześniej nie widział tego człowieka, powiedział do niego z uśmiechem: „Mój Synu! Bacz, gdzie stąpasz!”.

Pod materacem

Pewna kobieta cierpiała na straszne migreny do tego stopnia, że postanowiła włożyć fotografię przedstawiającą ojca Pio pod poduszkę, w nadziei, że ból ustąpi. Upłynęło kilka tygodni, a ból nadal jej dokuczał. W końcu, z iście włoskim temperamentem, krzyknęła: „Ojcze Pio! Skoro nie chciałeś uwolnić mnie od bólu, za karę wsadzę cię pod materac!”.

Po kilku miesiącach udała się do San Giovanni Rotondo, żeby wyspowiadać się u ojca Pio. Ledwie uklękła przed konfesjonałem, zakonnik wbił w nią wzrok i ostro zatrzasnął drzwiczki konfesjonału. Kobietę zamurowało, gwałtowna reakcja całkowicie zbiła ją z pantałyku. Nie mogła wydobyć z siebie ani słowa. Po krótkiej chwili drzwiczki otwarły się z powrotem, a Padre powiedział do niej z uśmiechem: „Nie spodobało ci się, prawda? Mnie także się nie podobało, że wsadziłaś mnie pod materac!”.

Rady ojca Pio

Pewien ksiądz z Argentyny tak wiele słyszał o radach ojca Pio, że postanowił udać się do Włoch tylko po to, by otrzymać od niego kilka użytecznych zaleceń, które wskazałyby mu drogę duchową. Kiedy przybył na miejsce, wyspowiadał się u ojca Pio, po czym wrócił do kraju, nie otrzymawszy żadnych wskazówek.

Był tym tak rozczarowany, że odczuwał potrzebę, by wszystkim o tym opowiadać. Użalał się: „Nie rozumiem, dlaczego ojciec Pio niczego mi nie powiedział. A ja przecież tylko po to pojechałem do niego aż z Argentyny! Przecież ojciec Pio czyta w sumieniu każdego człowieka i dobrze wiedział, że przyjechałem, mając nadzieję, że dostanę jakieś wskazówki!”.

Skarżył się tak bardzo, że jego parafianie zaczęli się nad całą sprawą zastanawiać i zapytali go: „Ojcze, czy jesteś pewien, że Padre Pio niczego ci nie powiedział? A może wykonał jakiś niezwyczajny gest?”.

Ksiądz pogrążył się w zadumie i w końcu przypomniał sobie, że ojciec Pio rzeczywiście wykonał nieco dziwny gest – pobłogosławił go, czyniąc znak krzyża niesłychanie powoli, do tego stopnia, że on sam myślał, iż to się nigdy nie skończy. „Taka właśnie jest jego rada!” – zawołali parafianie. „Kiedy nas błogosławisz, ojcze, robisz to tak szybko, że twój gest bardziej przypomina bazgraninę niż krzyż”. Ksiądz był zachwycony. W końcu od ojca Pio w sposób bardzo oryginalny i tylko jemu właściwy otrzymał radę, o którą zabiegał.

Strażnik i złodzieje

„W jednej z rzymskich dzielnic grasowali złodzieje. Z tego powodu jeden z mieszkańców bał się pojechać do ojca Pio. Mimo wszystko zdecydował się udać w drogę, ale wcześniej zawarł w myślach układ z ojcem Pio: „Ojcze, pojadę do ciebie, ale ty pilnuj mi domu…”.

Kiedy znalazł się w San Giovanni Rotondo, wyspowiadał się ojcu Pio. Następnego dnia podszedł do niego, żeby się z nim przywitać, ale spotkała go reprymenda: „Jeszcze tutaj jesteś?! Siódme poty wylewam, bo tak mocno podpieram twoje drzwi!”.

Rzymianin natychmiast ruszył w drogę, nie rozumiejąc, co ojciec Pio chciał mu przez to powiedzieć. Kiedy dotarł na miejsce, natychmiast dostrzegł, że do domu dobierali się złodzieje. Udało im się złamać zamek, ale w domu niczego nie brakowało.

Dzieci i cukierki

Pewna kobieta od dawna nie odwiedzała ojca Pio. Minęło tyle czasu, że nie mogła już mieć wątpliwości: on musiał o niej zapomnieć. Bardzo ją to dręczyło. Nadszedł dzień, gdy rankiem powierzyła mu w myślach swoją córeczkę i jak zwykle udała się na mszę do kościoła.

Kiedy wróciła, zobaczyła, że dziewczynka ze smakiem pogryza karmelowy cukierek. Zapytała zdziwiona, kto jej dał tę krówkę? Mała, wielce rozradowana, wskazała na portret ojca Pio. Był to obraz wiszący nad kojcem, w którym matka na czas swoich krótkich nieobecności zostawiała dziecko.

Minęło trochę czasu i kobieta udała się znowu z wizytą do zakonnika. Zaraz po spowiedzi ucałowała go w rękę. A on, śmiejąc się, zapytał: „Ty też chcesz krówkę?”.

Łysy

Pewien mężczyzna łysiał i strasznie cierpiał z tego powodu. Bardzo nie chciał całkowicie wyłysieć. Kiedyś zwrócił się do ojca Pio z prośbą, żeby ten modlił się o to, by nie wypadły mu wszystkie włosy.

Ojciec Pio akurat schodził po stopniach prowadzących do ołtarza. Mężczyzna wpatrywał się w niego niespokojnie, oczekując jakiejś odpowiedzi. Ojciec Pio znalazł się tuż obok. Ze zmienionym wyrazem twarzy i znaczącym spojrzeniem wskazywał mu osobę schodzącą za nim, po czym powiedział: „Poleć się jemu!”. Mężczyzna przechylił głowę i zobaczył zupełnie łysego księdza, z głową lśniącą jak lustro. Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem.

Uderzenie butem

Pewien parafianin ojca Pio cierpiał na potworne bóle zębów. Ból nie ustawał i był tak okrutny, że jego żona poradziła mu: „Dlaczego nie pomodlisz się do ojca Pio, żeby uwolnił cię od bólu? Masz tutaj jego zdjęcie, pomódl się”. Mąż wpadł we wściekłość. „Tak strasznie mnie boli, a ty masz mi do zaproponowania tylko modlitwę?”. Chwycił w rękę leżący nieopodal but i z całych sił cisnął nim w portret ojca Pio.

Kilka miesięcy później żonie udało się go przekonać, by poszedł się wyspowiadać u ojca Pio w San Giovanni Rotondo. Mężczyzna uklęknął przy konfesjonale i wyznał wszystkie grzechy, które pamiętał. Padre Pio zapytał go: „Niczego więcej sobie nie przypominasz?”. „Niczego” –odpowiedział mężczyzna. „Niczego więcej? A co z butem, który cisnąłeś mi w twarz?”.

Wielkie, wielkie błogosławieństwo

Duchowa córka ojca Pio przebywała w San Giovanni Rotondo przez trzy tygodnie. Nie chciała wracać do domu do Szwajcarii bez spowiedzi, ale nie mogła się do niego dostać. Była bardzo smutna. Przypomniała sobie jednak, że ojciec Pio codziennie błogosławi wiernych z okna swojej celi.

Postanowiła więc, że przed wyjazdem uzyska przynajmniej błogosławieństwo. Udała się zatem czym prędzej do klasztoru, a po drodze powtarzała sobie: „Chcę uzyskać dla siebie wielkie, wielkie błogosławieństwo”. Kiedy dochodziła do klasztoru, mijała ludzi, którzy z niego powracali. Ludzie powoli się rozchodzili. Ojciec Pio już błogosławił wiernych. Wszystkich pozdrowił, machając chusteczką ze swojego okna, a później udał się na spoczynek.

Grupa kobiet odmawiających różaniec potwierdziła, że nie ma już na co czekać. Kobieta nie zniechęciła się jednak i uklękła obok nich, powtarzając sobie w duchu: „To nic, ja chcę tylko dla siebie wielkie, wielkie błogosławieństwo”.

Kilka minut potem okno celi otwarło się, a ojciec Pio znowu udzielił błogosławieństwa, a później pozdrowił wiernych, wymachując tym razem prześcieradłem zamiast chusteczki. Wszyscy zaczęli się śmiać. Któraś z kobiet powiedziała: „Ojciec Pio zwariował!”. Ale duchowa córka Padre wzruszyła się do łez, bo wiedziała, że to „wielkie, wielkie błogosławieństwo” było przeznaczone tylko dla niej.

Chłopiec i cukierki

Chłopczyk, syn miejskiego strażnika, marzył od bardzo dawna o kolejce elektrycznej. Ponieważ zbliżało się święto Trzech Króli, zwrócił się do wiszącego na ścianie portretu ojca Pio, składając następującą obietnicę: „Posłuchaj, ojcze Pio! Jeżeli uda ci się sprawić, że dostanę w prezencie kolejkę elektryczną, przyniosę ci torebkę cukierków”.

W dniu Trzech Króli chłopczyk dostał wymarzoną kolejkę elektryczną. Po jakimś czasie towarzyszył swojej ciotce do San Giovanni Rotondo. Padre Pio zapytał go z uśmiechem ciepłym ojcowskim tonem: „A gdzie obiecane cukierki?”.

Dwie figi!

Pewnego dnia kobieta żywiąca wielki szacunek dla ojca Pio zjadła o dwie figi za dużo. Miała wyrzuty sumienia, ponieważ sądziła, że popełniła grzech łakomstwa. Obiecała sobie, że musi wyspowiadać się u zakonnika, kiedy tylko będzie mogła.

Okazja nadarzyła się niebawem. Udała się więc do San Giovanni Rotondo. Kiedy kończyła spowiedź, powiedziała, wielce przejęta: „Padre, mam wrażenie, że zapomniałam jakiegoś grzechu, może to coś poważnego”. Ojciec Pio odpowiedział jej: „Nie martw się. Nie warto się zadręczać z powodu tych dwóch fig!”.

Myślisz, że to ja pojmę ją za żonę?

Ojciec Pio odprawiał mszę ślubną. W kulminacyjnym punkcie uroczystości młody małżonek z powodu emocji nie był w stanie powiedzieć sakramentalnego „tak”.

Padre odczekał kilka chwil, próbując zachęcić go uśmiechem. Widząc jednak, że wszelkie jego wysiłki spełzają na niczym, rzekł głośno: „Powiedz tak. A może myślisz, że to ja pojmę ją za żonę?”.

Padre, módl się za moje małe dzieci!

Pewna bardzo pobożna kobieta nigdy nie kładła się spać, nie powierzywszy wszystkich swoich dzieci opiece ojca Pio. Codziennie wieczorem klękała przed obrazem przedstawiającym zakonnika i powtarzała: „Ojcze, powierzam ci swoje dzieci”.

Powtarzała ten rytuał każdego dnia przez trzy lata, aż wreszcie nadarzyła się jej sposobność, by udać się do San Giovanni Rotondo. Kiedy znalazła się przed obliczem Padre, powiedziała: „Ojcze! Powierzam ci moje małe dzieci”. Ojciec Pio odpowiedział jej: „Wiem o tym, moja córko. Od trzech lat bezustannie mi to powtarzasz!”.

A ty z tego kpisz!

Żarliwa wielbicielka ojca Pio miała zwyczaj modlić się codziennie na kolanach przed jego wizerunkiem. Prosiła Padre o błogosławieństwo. Jej mąż, także wielbiciel zakonnika, nie mógł powstrzymać śmiechu, ponieważ uważał takie zachowanie za przesadne. Ta małżeńska scena powtarzała się każdego dnia.

Kiedyś nadarzyła się okazja, by wspólnie złożyć wizytę ojcu Pio. Mąż powiedział wtedy: „Ojcze Pio, moja żona codziennie wieczorem prosi cię o błogosławieństwo”. „Dobrze o tym wiem – odpowiedział Padre. – A ty z tego kpisz!”.
Za: https://pl.aleteia.org

*****
Kilka słów o oleju św. Ojca Pio

olej-padre-pioJest to oliwa z oliwek z Włoch, błogosławiona w San Giovanni Rotondo przy trumnie z ciałem Świętego Padre Pio a następnie tak jak obrazki z Padre Matteo przyłożona do Grobu Padre Matteo da Agnone w Serracapriola.

Księża, którzy jeżdżą mniej więcej co miesiąc do San Giovanni Rotondo i do Serracapriola, przywożą poświęcony olej i obrazki. Każdego ostatniego dnia miesiąca od 31 X 2016 do 31 X 2017 jest odprawiana w naszych (czcicieli św. O. Pio i Padre Matteo) intencjach Msza Święta. Teraz też będzie odprawiona 30 kwietnia, potem 31 maja itd.  

I to chyba wszystko – ludzie składają liczne świadectwa, olej pomaga, Padre Matteo i św. O. Pio wstawiają się za nami i za naszymi bliskimi z Nieba.
Otrzymujemy bardzo dużo świadectw na maile, czy tu w komentarzach na portalu i cieszymy się wraz ze wszystkimi, którzy doświadczają błogosławionych owoców stosowania oleju oraz zanoszonych modlitw do św. Ojca Pio i do Sługi Bożego Padre Matteo z Agnone.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Pełne humoru cuda ojca Pio

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Przyśnił mu się o. Pio. Teraz 19-latek zostanie świętym

    Matteo Farina: Moja misja to wejść w otoczenie tak cicho, jak wirus i zarazić wszystkich nieuleczalną chorobą, jaką jest Miłość!

    W poniedziałek 24 kwietnia, w katedrze w Brindisi na południu Włoch, zakończona zostanie diecezjalna faza procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Matteo Fariny, zmarłego osiem lat temu na raka mózgu w wieku dziewiętnastu lat.

    W czasie sześć lat trwającej nieuleczalnej choroby młody Włoch poświęcił się misji nawracania swoich rówieśników. „Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować moją misję «wtyczki» wśród młodzieży, mówiąc im o Bogu; misję, by wejść w moje otoczenie tak cicho, jak wirus i zarazić wszystkich nieuleczalną chorobą, jaką jest Miłość!” – mówił.

    Drogę tę wskazał mu św. ojciec Pio z Pietrelciny, który przyśnił się chłopcu, gdy miał on zaledwie dziesięć lat. „Jeżeli udało ci się zrozumieć, że kto jest bez grzechu, jest szczęśliwy, musisz sprawić, by zrozumieli także inni, tak abyśmy mogli wszyscy razem szczęśliwi pójść do Królestwa Niebieskiego” – zapisał w swoim dzienniczku mały Matteo.

    Sława świętości, jaka otaczała go za życia, sprawiła, że po jego śmierci powstały stowarzyszenie i grupy modlitwy jego imienia, a także specjalne strony na portalach społecznościowych poświęcone jego postaci.

    Cytowana przez dzisiejsze wydanie „Corriere della Sera” postulatorka procesu beatyfikacyjnego Matteo Fariny, Francesca Consolini przypomina jego słowa: „Masz ochotę wykrzyczeć przed całym światem, że gotów jesteś zrobić wszystko dla twego Zbawiciela, że gotów jesteś cierpieć dla zbawienia dusz umrzeć za Niego”.

    Swojej siostrze kandydat na ołtarze – gdy był już bardzo chory – powtarzał: „Uśmiechnij się, Eryko, módlmy się z radością, chrześcijanie zawsze się uśmiechają, uśmiechnij się!”.

    W listopadzie ubiegłego roku w Mediolanie zakończył się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego Carlo Acutisa, zmarłego na białaczkę w wieku 15 lat. Komputerowej pasji nastolatka, który pomagał m.in. w tworzeniu strony internetowej Watykanu, towarzyszyła żarliwa religijność i potrzeba niesienia pomocy innym. Chłopiec zafascynowany był postacią św. Jana Pawła II, o którym opowiadała mu jego urodzona w Polsce babcia. Nie wyklucza się, że uznany za błogosławionego chłopiec mógłby zostać ogłoszony patronem internetu.

    https://pl.aleteia.org/2017/03/17/przysnil-mu-sie-o-pio-teraz-19-latek-zostanie-swietym/

  3. Kasia pisze:

    Adamek mocno o wierze i o zniewoleniu Wojewódzkiego

    Tomasz Adamek wystąpił w programie Jakuba Wojewódzkiego. Pod adresem prowadzącego padło wiele mocnych, prawdziwych słów. Adamek mówił też, co robi przed walką i jak wychowuje córki.
    „Jestem surowym ojcem. Córki wiedzą, co mają robić. Żona też. Ja żonę szanuję, ale musi być dyscyplina w domu. Niedziela jest, to idziemy do kościoła” – powiedział Adamek.

    Mówił następnie o tym, że pomaga córkom znaleźć odpowiednich chłopaków. „Nie ma takiej opcji, żeby córka spotykała się z nie- Polakiem. Ma chłopaka, syna kolegi. Sam pozwoliłem. Powiedziałem: Tak, możesz zaprosić moją córkę na obiad. No i tak są razem. Ja muszę wiedzieć, kogo ona wybiera. A jakby wybrała jakiegoś Kubę Wojewódz

    Wyjaśnił, dlaczego Wojewódzki nie byłby odpowiednim chłopakiem jego córek. „Po pierwsze nie chodzisz do kościoła. Po drugie – kobieciarz. Po trzecie – siejesz kit. Mówisz prawdę, jak się pomylisz. Po to cię tu trzymią” – wskazał.

    Jak dodał, młodsza córka powiedziała mu: „ato, dobrze wybrałeś siostrze chłopaka. Mi teżmusisz wybrać. Póki córki są w domu, tata musi mówić, co mają robić”.

    REKLAMA
    Adamek powiedział też, co robi przed walką. „Oczywiście modlitwa, msza święta, spowiedź, eucharystia”.

    Pytany, przez Wojewódzkiego, czy jego zdaniem jest opętany przez szatana, Adamek odparł: „Zniewolony jesteś na sto procent”.

  4. fcbarca7 pisze:

    Szczęść Boże Czy istnieje możliwość zamówienia takiego oleju? Dziękuję Pozdrawiam Z Bogiem
    Grzegorz 

    Wysłano z mojego smartfona Samsung Galaxy.

  5. Ulcia pisze:

    Bardzo proszę zabrać moją intencję na Mszę Świętą na 31 maja.
    Proszę o nawrócenie o dobre żony dla synów.

  6. wobroniewiary pisze:

    Kochani powiem Wam, że ten wpis o oku proroka jest bardzo bardzo ważny.
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/05/09/niechciana-pamiatka-z-podrozy-oko-proroka-czyli-turystyczne-narzedzie-diabla-moje-swiadectwo/

    Skąd o tym wiem?
    Wróciłam do domu (wiadomo maj – nabożeństwo majowe, Msza św., jakieś tam załatwienia) siadłam obok komputera i co widzę? – „rannego św. Michała Archanioła”.
    Nikogo obok nie było. Odpadła ręka z mieczem, leżała obok – tylko tyle mógł mi czarny namieszać. Mam drugą białą figurkę z Góry Gargano, ale tę też bardzo ceniłam, to był prezent od mojej córci za jej pierwsze kieszonkowe, kupiła mi jak była ze mną na czuwaniu I-sobotnim w Jarosławiu z o. Józefem Witko.
    Zdjęcie 😦

    • Kasia pisze:

      Smutne 😦
      Któż jak Bóg!

    • MM pisze:

      Jest jeszcze druga ręka i noga, którą św. Michał depcze głowę diabła 🙂
      O i obrazek Padre Matteo widzę w oddali 😉
      I piękna figurka z przodu Pan Jezus i św. Franciszek?

    • Agnieszka pisze:

      Moze da się jakoś przykleić? Zreperować?

      • Maggie pisze:

        Napewno można przykleić, teraz są przeróżne kleje.
        Nie mogę w tej chwili pisać, ale coś wiem na temat urwanych rąk i chyba się wkrótce podzielę tym co doświadczyłam, kiedy czarny chciał mnie pozbawić różańca.

        • Sylwia pisze:

          Tak myślę że da się skleić, On się tylko złości,bo wie że nic innego nie może. Ten artykuł jest bardzo ważny i bardzo potrzebny, by otwierać ludziom oczy. By mieli swe oczy do znajdywania takich „niespodzianek” zamiast oka proroka..

        • Krysia pisze:

          Proszę coś więcej napisać na temat urwanych rąk, syn niewidomy dostal od cioci z Medziugorie Matka Boża dłoń już dwa razy przyklejałam a ona się odrywa , nikt nie utrąca stoi w miejscu gdzie nikt nie dotyka ( jakby sama odpadla)

        • wobroniewiary pisze:

          A co tu więcej pisać?
          Jest fotografia, nie było mnie przy tym jak ręka odpadła, pokój mam zamykany na klucz, wróciłyśmy z córcią to ta ręka już leżała.
          Jestem po rozmowie z Grzegorzem Bacikiem. Stwierdziliśmy, że to zemsta wroga zbawienia za artykuł o oku proroka.
          Nie zawsze osoba musi być zniewolona, aby czarny okazywał swoją złość. Czasami robi to z zemsty za ewangelizację i ostrzeganie przed nim. Tzw. „ryzyko zawodowe”

    • kropka pisze:

      Św. Michał Archanioł to obrońca i cały atak wziął na siebie.
      Przecież znowu tysiące osób przestanie nabywać diabelskie amulety dzięki takim wpisom i informacjom.

  7. an m pisze:

    Dobrze Ewa napisała, tylko tyle mógł namieszać!

  8. wobroniewiary pisze:

    Papież: W Fatimie zawierzę Matce Bożej losy ludzkości

    Papież Franciszek zapowiedział, że w Fatimie zawierzy Matce Bożej losy ludzkości. Zaapelował, by duchowo przyłączyć się do jego pielgrzymki. Papież będzie w Fatimie w piątek i w sobotę z okazji 100-lecia objawień.

    – Udaję się jako pielgrzym do Fatimy, by zawierzyć Matce Bożej doczesne i wieczne losy ludzkości i prosić o błogosławieństwo Niebios na jej drogach – mówi ojciec święty Franciszek na placu Świętego Piotra. – Proszę wszystkich, by przyłączyli się do mnie jako pielgrzymi nadziei i pokoju; niech wasze ręce złożone do modlitwy wciąż wspierają moje dłonie – dodaje papież.

    Ojciec święty w katechezie na temat chrześcijańskiej nadziei mówił także o Maryi wskazując, że jest „matką nadziei”. Wskazał, że jest kobietą, która „nie ulega przygnębieniu w obliczu niepewności jutra, zwłaszcza gdy wiele spraw się nie układa” oraz że „nie jest kobietą, która gwałtownie protestuje, która pomstuje na losy życia, często ukazujące wrogie oblicze”. – Maryja słucha – mówi papież.

    Papież Franciszek w piątek i w sobotę w Fatimie z okazji 100-lecia objawień Matki Bożej w tamtym miejscu. Przypominamy, że temat Fatimy jest tematem przewodnim w najnowszym numerze Miesięcznika „Egzorcysta”. W tym linku znajdziecie omówienie i fragmenty artykułów: http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/component/k2/itemlist/tag/57

    http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/informacje/item/1707-papiez-w-fatimie-zawierze-matce-bozej-losy-ludzkosci

  9. wobroniewiary pisze:

    Misje Fatimskie z ks. Dominikiem Chmielewskim ❤

  10. Bogusława Różana pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Mam prośbę chciałbym bardzo otrzymać olej Św.Ojca Pio w jaki sposób mogę to zrobić??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s