Przesłuchanie Ojca Pio. Odtajnione archiwa Watykanu: akta z pierwszego dochodzenia Świętego Oficjum – cz. I przesłuchań

Niepublikowane dotąd akta z pierwszego dochodzenia Świętego Oficjum w sprawie Ojca Pio.

Dokument powstał w 1922 roku i zawiera tajne informacje na temat Kapucyna z San Giovanni Rotondo, w tym sześć zeznań złożonych przez niego pod przysięgą przed inkwizytorem Świętego Oficjum. Dokumenty te, przez długie lata ukryte przed oczami naukowców i czcicieli, udostępnione decyzją Benedykta XVI, są w tej książce po raz pierwszy publikowane w całości.

W dniach od 14 do 20 czerwca 1921 roku, w Klasztorze Braci Mniejszych Kapucynów w San Giovanni Rotondo przebywał delegat Świętego Oficjum z Watykanu, Wizytator Apostolski Ks. Bp Raffaello Carlo Rossi, celem zbadania wszystkiego, co dotyczyć by mogło „sprawy Ojca Pio z Pietrelciny”.

W czerwcu 2006 roku Ojciec Święty BENEDYKT XVI podjął brzemienną w skutkach decyzję udostępnienia do publicznej wiadomości tych niezwykle cennych w swej treści akt owego dochodzenia.

Staraniem Wydawnictwa SERAFIN, w 2009 roku wydano w Krakowie znakomite dzieło Francesco Castelliego noszące tytuł: „PRZESŁUCHANIE OJCA PIO, odtajnione archiwa Watykanu”.

Mając na uwadze fakt, że wielu Czytelników naszej strony żywi szczerą miłość do św. Ojca Pio, postanowiliśmy to przywiązanie ugruntować i dlatego zapraszamy do zapoznania się z treścią tychże przesłuchań.

I
Pierwsze zeznanie Kanonika Dra Giuseppe Prencipiego Prałata,
Proboszcza S. Giovanni Rotondo

14 czerwca 1921 roku, godz. 21.00

Przede mną, niżej podpisanym Wizytatorem Apostolskim, delegatem Najwyższej Św. K.[ongregacji] Św. Oficjum do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie O. Pio z Pietrelciny, Kapucyna, w S. Giovanni Rotondo, w Arch.[idiecezji] Manfredonia, w domu parafialnym, stawił się wezwany W.[ielce] Cz.[cigodny] P.[an] Dr Giuseppe Prencipe, Proboszcz, syn śp. Pasquale z S. Giovanni Rotondo, lat 49, który kładąc dłoń na Św. Ewangeliach, złożył przysięgę de veritate dicenda [że będzie mówił prawdę] i zeznał co następuje:

Przybycie O. Pio poprzedziły, rozgłaszane przez współbraci, którzy wówczas tu mieszkali, pogłoski o cudownych wydarzeniach, a zwłaszcza o odgłosach brzęku łańcuchów w klasztorze w Foggii, gdzie diabeł pojawił się pod postacią kobiety itp. Kierując się tymi pogłoskami, ludzie schodzili się, by O. Pio zobaczyć. Pamiętajmy, że wtedy nie mieszkał jeszcze w klasztorze w S. Govanni, ale przyjechał tu dwa alby trzy razy. Sądzę, że to O. Gwardian załatwił, naciskany przez grupę pobożnych kobiet, aby O. Pio przydzielono tu de familia [do stałej wspólnoty]. O. Pio nie spowiadał, a czas spędzał na dawaniu rad pobożnym kobietom. Nie głosił kazań. Pojawiły się „stygmaty”, a wraz z nimi opowieści o wielu nadzwyczajnych zjawiskach, których za przyczyną O. Pio doznawały pobożne kobiety odwiedzając klasztor. Opisał je w neapolitańskim „Il Mattino” Adelchio Fabbrocini, korespondent z S. Giovanni, nauczyciel ze szkoły podstawowej i mason. Przyznaję, że nie miałem szczęścia uczestniczyć w żadnym z tych wydarzeń.

Muszę dodać, że wezwałem niektóre z tych kobiet, aby dowiedzieć się, co też nadzwyczajnego im się przydarzyło, ale nie mogłem się niczego dowiedzieć, ponieważ one twierdziły, że są zobowiązane do milczenia.

Dalej, jeśli chodzi o uzdrowienia – owszem, rozpuszczano pogłoski o niezliczonych uzdrowieniach, ale de visu [naocznie – przyp. tłum.] nie mogłem stwierdzić prawdziwości żadnego, przynajmniej tych, które nazywano „cudami” – ograniczam się tylko do wydarzeń z S. Giovanni Rotondo. Opowieści o niektórych uzdrowieniach, rozgłaszane przez współbraci, były całkiem bezpodstawne, zwłaszcza jedna o kalece, który zaczął chodzić jak dawniej. Dodam, że współbracia mieli ogromną skłonność do przesady.

Na potwierdzenie przytoczę jeden przykład. Przyprowadzono do O. Pio dwie głuche kobiety. Mówiły, że mają zostać uzdrowione. Nie zostały, nawet po modlitwach O. Pio. Wracały dwa, trzy razy, i nic. Gdy  zapytano o to O. Pio, odparł: „Nie powiedziałem, że będą uzdrowione, ale że trzeba się modlić”. Jednak inni utrzymywali, że miały być uzdrowione.

Chcę oświadczyć – mając na uwadze to, co wiem – nie zauważyłem niczego niewłaściwego u O. Pio. Jeśli chodzi o jego życie. Ale ja nie odwiedzałem każdego dnia klasztoru.

Ze względu na późną porę przesłuchanie zakończono.

Po dokładnym przeczytaniu i potwierdzeniu wszystkiego, co powyżej, W.[ielce] Cz.[cigodny W.[ielebny Ks. Giuseppe Prencipe został zwolniony po przysiędze de silencio servando (że dochowa tajemnicy) złożonej przez położenie dłoni na Św. Ewangeliach. A na potwierdzenie wszystkiego, co powyżej, złożył podpis.
Giuseppe, Pr.[ałat] Prencipe
Uwaga: po zakończeniu każdego przesłuchania znajduję się formuła łacińska bpa Rossi: Acta sunt haec per me, Visitatorem Aposotlicum, L.+S. Fr. Raphael C., Episc. Volererr. Vist. Apost.
(w: jw. s. 163-64)

II.
Drugie zeznanie Kan.[onika] Dra Giuseppe Prencipego

15 czerwca 1921 roku, godz. 8.30

Przede mną, niżej podpisanym Wizyt.[atorem] Apost.[olskim], stawił się ponownie W.[wielce] Cz.[cigodny] P.[an] Dr Giuseppe Prencipe, który złożywszy przysięgę de veritate dicenda przez przyłożenie dłoni na Św. Ewangeliach, zeznał, co następuje:

Pyt.: Czy chciałby coś zmienić w zeznawaniu złożonym wczoraj wieczorem?
Odp.: Nie.
Pyt.: Czy chciałby coś dodać?
Odp.: Jeszcze na temat „cudów”, 12 czerwca 1919 roku podczas energicznego bicia w dzwony uległ zniszczeniu największy dzwon w kościele parafialnym. Stosunki pomiędzy mną a klasztorem były wtedy bardzo serdeczne. Około 25 czerwca jeden kapłan z parafii poradził swemu przyjacielowi, aby ochrzcił dziecko u O. Pio, w klasztorze, który jest oddalony o ponad kilometr. Zauważyłem, mając na uwadze tłumy, które uczęszczały do klasztoru, że takie pozwolenie otworzyłoby drogę wielu innym. Zaczęto by prosić o pozwolenia, a to doprowadziłoby do rozregulowania pracy parafii. Zapytałem o to O. Pio i ówczesnego O. Gwardiana. Zauważyłem, że również oni mieli pewne opory, by podjąć się tej posługi. Zgodzili się ze mną, że mogłoby to w przyszłości sprowadzić jakieś przykrości czy to na mnie, czy na nich. Poprosiłem więc wspomnianego kapłana, aby w roztropny sposób odwiódł swego przyjaciela od powziętego zamiaru. Niespełna kwadrans po tej poufnej rozmowie pojawiły się rozgorączkowane głosy, że proboszcz się obraził i odmówił, aby zrobić na złość O. Pio. W ciągu kilku dni sprawy przybrały jeszcze inny obrót. Chociaż uszkodzenie dzwony miało miejsce ponad dziesięć dni wcześniej, rozpowiadano, że O. Pio otrzymał łaskę pękniętego dzwonu, aby pomścić moją odmowę. O. Gwardian widząc, że rzecz staje się już śmieszna, zwłaszcza dla ludzi rozsądnych, był zmuszony przyjść do kościoła parafialnego, odprawić Mszę [Świętą] i po ewangelii wygłosić do ludu stosowne słowa, by zdementować pogłoski.

Pyt.: Jak się wydaje, jaka była postawa O. Pio w stosunku do tych „cudownych” wydarzeń łączonych z jego imieniem?

Odp.: W mojej obecności – cisza.

Pyt.: Co myśli o rzekomych stygmatach?

Odp.: Dowiedziałem się najpierw od grupy pobożnych kobiet, które chodziły do klasztoru, a potem od ówczesnego O. Gwardiana, że O. Pio został zaszczycony stygmatami. Ośmieliłem się zapytać samego O. Pio o sposób, w jaki otrzymał te stygmaty, o okoliczności – jako że na ustach ludzi były różne wersje, a ja, zasypywany listami ze wszystkich stron, chciałem mieć możliwość udzielenia dokładnej odpowiedzi, bez popadania w sprzeczności. O. Pio odpowiedział mi: Nie mogę powiedzieć.

Pyt.: Czy to prawda, że O. Pio żywi się bardzo skromnie?

Odp.: Z tego, co mi wiadomo, na pewno nie je dużo, ale mogłem stwierdzić osobiście, że w ogóle to je. Jest słabej budowy ciała, był chory, z klasztoru przeniesiono go do rozmównicy, opiekowały się nim na zmiany dewotki (nieprawidłowość, z którą O. Prowincjał kazał skończyć). W czasie choroby nie mógł przyjmować pokarmów. Wiem, że współbracia pokazywali to, czego O. Pio nie mógł utrzymać w żołądku – widać, do jakiego poziomu fetyszyzmu już doszli. Dewotki nie zapomniały o niczym, co w zaopatrzeniu O. Pio było potrzebne.

Pyt.: Charakter duchowy i moralny O. Pio, praktykowanie cnót, posłuszeństwo, pokora.

Odp.: Tak, to wszystko da się zauważyć. Wiem tylko od jednego zakonnika z klasztoru, że O. Prowincjał zabronił spotkań w rozmównicy, a O. Pio je kontynuował. (w: jw. s. 165-167)

Po dokładnym przeczytaniu i potwierdzeniu wszystkiego, co powyżej zostało zapisane, W.[ielce] Cz.[cigodny] i W.[ielebny] Dok.[tor] Giuseppe Prencipe został zwolniony po uprzedniej przysiędze de silentio servando przez położenie dłoni na Św. Ewangeliach. A na potwierdzenie wszystkiego, co powyżej, złożył podpis. Giuseppe, Pra.[łat] Prencipe”.
(w: jw. s. 165-167)

III.
Trzecie przesłuchanie Kan.[onika] Dra Giusseppe Prencipego

18 czerwca 1921 roku, godz. 16.30

Pyt.: Czy chce coś zmienić w poprzednich zeznaniach?

Odp.: Nie.

Pyt.: Na temat i wspomnianych „cudów” za wstawiennictwem O. Pio z Pietrelciny.

Odp.: Gdy rozsiewano pogłoski, że O. Pio działa „cuda”, podjąłem wielką chęć wyrobienia sobie na ten temat własnego zdania. Zatem odwiedzałem często klasztor, by zaobserwować osobiście jakieś nadzwyczajne wydarzenie, jakieś cudowne uzdrowienie, jako że przyjeżdżało wiele kalek z okolicy i obcych. Jednak nigdy nie miałem tego szczęścia, by uczestniczyć w jakimś nadzwyczajnym zjawisku. Prawdę mówiąc, może nie byłem godny. Przynajmniej kilka razy naciskałem na O. Pio, żeby dokonał jakiejś nadzwyczajnej rzeczy w S. Giovanni, jeśli już nie czegoś innego, to przynajmniej cudu bilokacji dla nawrócenia jakiegoś niedowiarka. Na przykład dla nawrócenia jakiegoś lekarza, mojego przyjaciela, który powiedział mi dokładnie tak: „Jeśli zobaczę O. Pio, jak przychodzi do mojego pokoju w nocy lub w dzień, albo jeśli zobaczę Santeriella (to taki straszny kaleka) stojącego prosto na nogach, z wyleczonym wzrokiem (ma zeza) i przywróceniem rozumu (jest niedorozwinięty), będę pierwszy, który uwierzy w nadprzyrodzoność” O. Pio śmiał się z moich słów i wtedy, ten jeden raz, wydawało mi się, że wierzy w te wszystkie cuda, które mu przypisują. Powiedział do mnie: „Nie wystarczy to, się wydarzyło w S. Severo?” Chciał w ten sposób nawiązać do odzyskania wzroku przez pewną dziewczynę – cudu, którego później nie udało się potwierdzić na podstawie informacji, jakie zdobyłem.

„Cuda”, które wzbudziły największy rozgłos w S. Giovanni Rotondo, to uzdrowienie głuchych kobiet, o którym już wspominałem, uzdrowienie garbatego, uzdrowienie kanclerza i uzdrowienie kaleki Santariella.

Powiem to, co słyszałem, jako że sam w tym – chodzi o uzdrowienie garbatego – nie brałem udziału. Jednak udałem się celowo do Foggii, do ojca tego garbatego, by go odwiedzić i posłuchać opowiadania o otrzymanej łasce. Nie znam nazwiska tych osób. Garbusek chodził do IV klasy podstawówki, powiedział mi to wicedyrektor szkoły, mój przyjaciel, żebym mógł go łatwiej znaleźć w szkole, jednak on przez cały ranek był nieobecny. Natomiast nauczycielka, która uczyła go przez trzy lata, opowiedziała i wicedyrektorowi taka historię: „Garbusek od małego chodził na czworakach. Z okazji święta Matki Bożej Bolesnej, którą czci się w Foggii, otrzymał pierwszą łaskę, tak że mógł się wyprostować i chodzić o własnych siłach. Miał cztery czy pięć guzków na kręgosłupie, po odwiedzinach u O. Pio dwa albo trzy zniknęły, reszta została”. Nie powiedziała nic więcej.

„Cudowne uzdrowienie” kanclerza Sądu Okręgowego w S. Giovanni Rotondo.

Z okazji zawieszenia broni zorganizowano wieczorne przyjęcie dla przyjaciół. Nasz kanclerz wstał od stołu trochę wstawiony i schodząc po schodach, poślizgnął się i zwichnął nogę w kostce. To zwichnięcie unieruchomiło go w łóżku na prawie dwa miesiące. Potem zaczął wstawać, ale musiał zostać w domu – sądzę, że jeszcze przez miesiąc – bo poruszał się przy pomocy kul. Gdy jeszcze bardziej się poprawiało, zostawił kule, wziął laskę i zaczął wychodzić z domu, wchodził nawet po schodach do sądu. Było coraz lepiej, tak że nawet chodził na spacery z przyjaciółmi. W tym czasie przyjechał z Lucery Prokurator Królewski (zdaje się Milone), który chciał odwiedzić O. Pio – nie wiem w jakim celu. Przypadkiem tego samego dnia przyjechał tu również prof. Tangaro z Foggii, kanclerz z Lucery, zdaje się, oraz Trevisami, redaktor „Il Mattino”. Nasz kanclerz również został zaproszony przez Prokuratora Królewskiego i przez tutejszego zastępcę sędziego na spacer do klasztoru. Kanclerz wzbraniał się mówiąc, że zaleczone zwichnięcie nie pozwala mu na tak długie przechadzki. Następnego dnia po obiedzie drugi raz powtórzono zaproszenie – tym razem zgodził się i powolutku poszedł pieszo do klasztoru.

Dalszą część znam z relacji kanclerza, który opowiadał następnego dnia: „Znalazłem się na parterze klasztoru, gdzie krążyłem po korytarzach wypełnionymi ludźmi oczekującymi na spowiedź u O. Pio, który spowiadał w kącie korytarza. W pewnej chwili usłyszał tylko „Laska!”, jednak nie wiedział, kto to powiedział, do kogo i w jakim celu. Nie poszedłem do klasztoru z zamiarem poproszenia o jakieś łaski. Słysząc to moi dwaj przyjaciele, którzy stali przy moim boku, potrząsnęli mnie za ramię i powiedzieli: „Panie kanclerzu, nie słyszy pan?”. O. Pio powiedział, żebym odrzucił laskę, ponieważ zostałem uzdrowiony. Na te słowa poczułem jakby ogień, który ogarniał mnie od stóp aż po same włosy. Zacząłem się pocić, ludzie gapili się na mnie, ktoś z tłumu krzyknął: „Cud, cud!”, a przyjaciele wołali wciąż: „Proszę odrzucić laskę, odrzucić laskę!”. Był w tym przymus, że jak się tego nie zrobi, to znaczy, że uzdrowienia nie było. Nie wiedziałem, co robić: odrzucić laskę czy oddać ją P. Pio? Oparłem ją w końcu o ścianę. „Idź – mówią przyjaciele – zostałeś uzdrowiony!” zacząłem iść i nie czułem żadnego bólu w nodze. Prokurator Królewski i pozostali, gdy usłyszeli okrzyki, zeszli na dół, wzięli mnie pod ramię i kazali iść. Nie czułem żadnego bólu. Wróciłem do miasta bez laski. Wezwany lekarz stwierdził, że zwichnięta kość nie wróciła jeszcze na miejsce”. To są jego słowa.

Jednak ja, podobnie jak inni, już następnego dnia przekonałem się, że rzekomego uzdrowienia wcale nie było. Kanclerz musiał nadal używać laski aż do czasu, gdy pojechał do wód.

Cud „Santariella”. To młody człowiek, pod czterdziestce, zezowaty, niedorozwinięty, blady, garbaty, o nogach sztywnych, słoniowatych i szpotawych. Z ust samego Santariella, jak też od innych naocznych świadków słyszałem o rzekomym cudzie.

Pio siedział otoczony wielką rzeszą ludzi na placu przed kościołem klasztornym. Młody kaleka stanął przed nim – nie wiem czy z własnej woli, spontanicznie, czy za radą pewnego ojca kapucyna – by zapytać o kilka spraw. „Co chcesz, żebym dla ciebie zrobił?” – miał zapytać O. Pio. A kaleka – uważam, że podpowiedział mu to zakonnik – poprosił: „Daj mi łaskę zdrowia”. „Dobrze” – odrzekł O. Pio. – „Rzuć szczudła”. Jak mówił młodzieniec, jedna kula mu wypadłą, ale została jeszcze w rękach. Wtedy O. Placido, kapucyn, podbiegł, żeby mu ją zabrać i powiedział: „Chodź, bo jesteś uzdrowiony”. Biedak zaczął chodzić, jak potrafił, machając na oślep w powietrzu, podtrzymując się na prawo i lewo na ludziach, którzy go otoczyli i wrzeszczeli wniebogłosy o cudzie. Wieczorem wrócił do miasta. Jednak wszyscy byli mocno rozczarowani, widząc, jak próbował doszukiwać się cudu tam, gdzie nie było go ani śladu.

Tak świadek opowiada o fakcie bilokacji:

Znam tę historię z opowieści samej chorej, pani Enrico Bambinelii, która jest żoną Luigiego Massy, właściciela przedsiębiorstwa Automobile. Chorowała od ośmiu dni, ale gorączka nie przekraczała 39 stopni. Lekarze stwierdzili jedynie lekkie zapalenie oskrzeli i zapewnili jej męża, że to nic poważnego. Jeden z lekarzy, podejrzewając niestrawność jelitową, zapisał chorej dawkę chlorargirytu [srebro rogowe – potoczna nazwa minerału chlorku srebra – przyp. tłumacza], który spowodował silną niedyspozycję całego organizmu. „Zrodziła się we mnie myśl – mówiła kobieta – że lekarz mnie otruł i ten koszmar dręczył mnie dwie godziny. Do tego doszła inna myśl – o śmierci, że muszę umrzeć. Byłam tym bardzo przytłoczona przez kolejne dwie, trzy godziny. Wtedy zawołałam męża i dzieci i przekazałam im ostatnia wolę. Ale z tych myśli o śmierci, bardzo konkretnych, zrodziła się w mojej głowie jeszcze inna myśl – że zostanę uzdrowiona. Sama nie wiem, jak długo mnie prześladowała, ale byłam przekonana, że uzdrowić mnie może jedynie O. Pio. A jeśli łaska nie nadejdzie, to nie z mojego powodu, tylko z winy mojego męża. Zawołałam go i powiedziałam: Jeśli umrę, to przez ciebie, bo ty jesteś niewierzący. Mąż zaprotestował, ale ja nie chciałam go słuchać i wpadłam w jeszcze większa histerię. Mniej więcej dwie godziny po zapadnięciu zmroku mąż poszedł po lekarza, który się mną opiekował. Wychodząc zabrał lampę z pokoju, w którym przebywaliśmy i zaniósł ją do pokoju obok. I wtedy zobaczyłam w pokoju O. Pio opartego o ścianę, tę samą, na którą kładły się cienie i padało światło lampy. Gdy mąż wrócił do pokoju, powiedziałam mu: „Widziałam O. Pio”. Przeszukał cały pokój i nikogo nie znalazł. Po godzinie powtórzyło się to samo: wyniesiona lampa, ten sam O. Pio, takie samo szukanie i ten sam negatywny skutek. Znowu nawymyślałam mężowi, wyrzucając mu, że jeśli umrę, to przez niego, bo on nie wierzy”.

Dalej opowieść dokończył mąż: „Nie wierzyłem za bardzo w świętość O. Pio ani w możliwość cudu”. Pod wpływem nacisków żony i ogromnych emocji powiedział: „Zatem uwierzę w O. Pio, jeśli ty w tym momencie wyzdrowiejesz. Na te słowa moja żona podskoczyła jak na sprężynie, wyskoczyła z łóżka i już jest u moich stóp. Położyłem ją jeszcze raz do łóżka. Wtedy nasze dziecko zaczęło płakać. Żona wzięła je, przystawiła do piersi i nakarmiła, podczas gdy od ośmiu dni nie mogła karmić. I zaraz potem pokarm znikł”. Około północy kobieta zasnęła głębokim snem, a rano zbudziła się słaba, ale zdrowa.

Dodam, że rodzina tej kobiety mocno neurasteniczna: brat próbował popełnić samobójstwo, drugi brat jest upośledzony i całkiem niewidomy.

Inny przypadek.

Pewnego dnia pojechałem do Foggii. Wyszedł mi naprzeciw mój krajan, porucznik, i mówi tak: „Wczoraj wezwał mnie generał dywizji i powiedział: Rano odwiedził mnie O. Pio z S. Giovanni Rotondo, żeby porozmawiać o żołnierzach, którzy sprawiają kłopoty. Chodziło o grupę żołnierzy rozlokowanych w pewnym klasztorze czy też – nie wiem dokładnie – obok klasztoru. Odpowiedziałem, że o. Pio nie mógł tu być, ponieważ jest w S. Giovanni Rotondo. Zapewniam cię – odparł generał – że O. Pio był u mnie”.

Nie wiedziałem, co powiedzieć porucznikowi, ponieważ właśnie dzień wcześniej rozmawiałem z O. Pio w S. Giovanni Rotondo. Udałem się tam też po powrocie z zamiarem zapytania samego O. Pio. Ale gdy poszedłem do O. Gwardiana, aby pomówić o tym zdarzeniu, wtrącił się inny ojciec kapucyn, który powiedział: „Teraz już nie ma wątpliwości, ze wczoraj wydarzył się cud bilokacji. Przecież O. Pio odpowiedział kobietom, które go pytały: „Tak, odbyłem podróż”. Dokąd? „Nie trzeba wam tego wiedzieć”.

Gdy ów ojciec odszedł, O. Gwardian poprosił mnie, żebym zachował w tajemnicy przytoczone w rozmowie słowa Ojca. Tego dnia dałem sobie już spokój i nie prosiłem O. Pio o wyjaśnienia. Później jednak doszedłem do wniosku, że musiało dojść do nieporozumienia w historii u generała dywizji, że O. Pio z S. Giovanni Rotondo mu się ukazał, bo był przecież jeszcze inny ojciec z Benewentu, który osobiście pojechał do Foggii.

Pyt.: Jaką postawę przyjmował O. Pio wobec tych faktów?

Odp.: Czy była to prawda, czy też fałsz – od niego moje uszy nie usłyszały na ten temat nigdy ani jednego słowa wyjaśnienia.

Podsumowując, powiem jeszcze, że chciałbym bardzo, aby niektóre moje wątpliwości okazały się absolutnie nieprawdziwe, a O. Pio – człowiekiem naprawdę wybranym przez Boga, posłanym do mego kraju dla uświęcenia go i poruszenia przez różne cudowne znaki. (pogrubienie liter – „wobroniewiary”)

Po dokładnym przeczytaniu i potwierdzeniu wszystkiego, co powyżej, Wielce Czcigodny i Wielebny Dr Giuseppe Prencipe został zwolniony za przysięgą de secreto servando (do zachowania tajemncy) złożoną przez położenie dłoni na Św. Ewangeliach. Co potwierdził swoim podpisem.
Giseppe, Prałat Precipe
(w: jw. s. 167-174)

Święty Ojcze Pio z Pietrelciny, wierny naśladowco Pana Jezusa Ukrzyżowanego,
prosimy, abyś przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny z Fatimy,
złożył w Świętej Ranie Miłosierdzia Pana Jezusa, nas, swoje duchowe dzieci,
abyśmy na ziemi i w niebie mogli oglądać Oblicze naszego Pana i Zbawiciela. Amen

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „Przesłuchanie Ojca Pio. Odtajnione archiwa Watykanu: akta z pierwszego dochodzenia Świętego Oficjum – cz. I przesłuchań

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. MM pisze:

    Karty tarota…mroczna obecność (Czy i Ty wyciągasz świadomie rękę do szatana? )

    Tytuł prowokacyjny. Temat śmiertelnie poważny. To może zagrozić twojemu zbawieniu!!!
    Artykuł Ks. prof Andrzeja Zwolińskiego wraz z komentarzem egzorcysty Ks. Andrzeja Grefkowicza.
    “Czy karty znają przyszłość? Czy staroegipscy bogowie władają współczesnym światem? Wróżby, jak domek z kart, rozsypują się przed Prawdą, którą jest Jezus Chrystus…” zapraszam do słuchania. Z Panem Bogiem.

  3. nowa pisze:

    Witajcie,
    Chciałam się zapytać odnośnie czy powinniśmy szukać pomocy u psychologów (psychoterapeutów), jeśli chodzi o zranienia z przeszłości.
    Jakie są Wasze zdania lub doświadczenia w tej kwestii.

    • wobroniewiary pisze:

      Dziś dobrze mówił o tym o. Józef Witko

      Jedna pani chodziła od księdza do księdza i jej nie pomógł a trafiła na katolickiego psychologa, który jej bardzo pomógł (była zraniona w dzieciństwie, robotnik remontujący dom groził jej, że weźmie piłę i utnie jej nogę jak będzie wstawać z łóżka, a ona w wieku 50 lat bała się brać noża stołowego do ręki, bo słyszała natrętne myśli „zabij dziecko”)
      I tu jej akurat pomógł psycholog.
      Unikanie dobrego katolickiego lekarza czy psychologa- to sekciarstwo. Jeżeli ma pomóc tylko sam Bóg, to dlaczego chodzimy do stomatologów, chirurgów, laryngologów i innych lekarzy?
      Chodzimy, bo przez nich działa Bóg!

      • nowa pisze:

        Z jednej strony też tak myślałam, a z drugiej miałam wątpliwości z tego względu że dawniej ludzie też mieli problemy psychologiczne i radzili sobie bez psychologów (albo właśnie nie radzili sobie).
        Trzeba przyznać, że wiele osób nadal tak uważa, jeśli chodzi o problemy z psychiką. Może pomóc tylko Bóg i dystansują się do psychologów, lecz do innych specjalistów naturalnie chodzimy.
        Dziękuje bardzo za odpowiedź.

  4. Ewa pisze:

    W gmatwaninie namiętności i przeciwności losu niech nas podtrzymuje cenna nadzieja o niewyczerpalnym miłosierdziu Boga. Pełni zaufania biegnijmy do trybunału pokuty, gdzie On z ojcowskim niepokojem oczekuje nas w każdym momencie. I chociaż mamy świadomość naszej niewypłacalności wobec Niego, to jednak nie powątpiewajmy w uroczyście ogłoszone przebaczenie naszych błędów. Połóżmy na nich, jak to zrobił Pan, kamień grobowy (CE, s. 18).
    Św. Ojciec Pio

  5. mała pisze:

    A czy ten olej św. Ojca Pio to jeszcze można dostać?

  6. ania pisze:

    Obecnie mam pod opieką 11 letniego chłopca i jego młodszego brata, którzy według mnie przejawiają objawy opętania. Dzisiaj kiedy byłam w pracy wieczorem pokazał swoje prawdziwe oblicze krzyczał na cały głos ave satan i pokazywał palcami znaki diabła. Następnie walił w ścianę głową… Przerażona pokropiłam jego pokój natychmiast wodą święconą uspokoił się i zasnął. Natomiast jego 7 letni brat nieustannie rysuje diabły, mówi o samobójstwie i śmierci. Czy ktoś może mi poradzić jak mogłabym się modlić za te dzieci?? Wiem, że najlepsza byłaby dla nich pomoc egzorcysty, ale w tym przypadku to wykluczone.

    • MM pisze:

      Użyj do jedzenia wody egzorcyzmowanej czy oleju egzorcyzmowanego, ale tak, by nie widzieli, połóż im pod prześcieradło obrazek z Ojcem Matteo, a klamki posmaruj olejem egzorcyzmowanym. Pod wycieraczkę nasyp troszkę soli egzorcyzmowanej.

      • ania pisze:

        BÓG ZAPŁAĆ Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ!

        • Maggie pisze:

          A może do tego: cudowne medaliki ukryć w poduszkach i dodatkowo w obudowie komputera? (Mogą być jak najtańsze blaszane/aluminiowe, najważniejsze aby były poświęcone)

  7. mkm80 pisze:

    Mała tylko dygresja: archiwa Watykanu nie są tajne jak większość ludzi uważa. Archivum Secretum Apostolicum Vaticanum należy odczytywać jako archiwum będące własnością Papieża. Secretum znaczyło bardziej osobisty, prywatny niż tajny. I jeżeli Papież, tak jak w przypadku o. Pio Benedykt XVI pozwala na publikację tych zeznań to je udostępnia a nie odtajnia. Ale to tak na marginesie.
    Dla tych którzy z różnych przyczyn nie zależnych od siebie nie mogą zakupić tej książki daje namiar na legalną wersję angielską w internecie:
    https://books.google.pl/books?id=gkNPh_rYzcMC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

    Dla mnie ta księga jest podwójnym natchnieniem, Pamiętam w 2010r. reklamy tej książki : cytuję z pamięci „opis prześladowań o. Pio ze strony inkwizycji tzn. świętego Oficjum”.
    Widać w dzisiejszych czasach jak bardzo brakuje nam zlikwidowanej Świętej Kongregacji Inkwizycji Rzymskiej i Powszechnej przemienionej w Kongregację Nauki i Wiary. Przy Swiętym Oficjum nie miałoby szans zaistnieć wielu duchownych na czele z ks. Sową. I warto pamiętać, że pierwszym „szefem” Inkwizycji był Michele Ghislieri OP, późniejszy papież Pius V który praktycznie samotnie wymodlił tak często teraz przywoływane cudowne zwycięstwo na islamem (Turkami) pod Lepanto w 1571. Nie ma przypadków…

    • eska pisze:

      Kolejnym cudownym zwycięstwem nad islamem była Odsiecz Wiedeńska. Ówczesny papież Innocenty XI prosił polski sejm o pomoc króla Jana III Sobieskiego, lecz sejm się nie zgodził. Na zmianę decyzji wpłynął wsześniejszy spowiednik papieża (z czasów zanim został papieżem), a zarazem spowiednik Jana III Sobieskiego – ojciec Stanisław Papczyński, który opowiedział o wizjach Maryi, jakich doświadczył. Z modlitwą i zawołaniem „Jezus, Maryja”, polski król wraz z wojskiem w liczbie 27 tys. pokonał 100-tysięczną armie Turków. Następnie wysłał do papieża wiadomość: „Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył.”
      To, co mi się niedawno skojarzyło, to fakt, że kanonizacja ojca Papczyńskiego właściwie zbiegła się w czasie z kolejną próbą islamizacji Europy. Nie ma przypadków, jak napisał „mkm80”. Więc wydaje mi się, że św. Stanisław Papczyński będzie dobrym orędownikiem modlitw o ochronę przed islamem.

  8. AnnaSawa pisze:

    Polska nawróci Europę

    Duch zeświecczenia i materializmu zabija Europę. Polska, choć jest niewielka, przyprowadzi Europę do Chrystusa, ale tylko przyzywając mocy Krwi Chrystusa. Podkreślił to wczoraj misjonarz o. James Manjackal podczas drugiego dnia rekolekcji odbywających się w Warszawie pod hasłem „Bądźcie dobrej myśli”. – Odniesiecie zwycięstwo, jeśli będziecie wierni Chrystusowi. On przelał za nas Krew, byśmy zostali okryci Bożą łaską. Tylko przez Krew Chrystusa przychodzi przebaczenie, a bliskość z Jezusem mamy przez Jego krzyż – podkreślał o. Manjackal. – Robiąc cokolwiek, wierz, że moc Chrystusa jest dostępna tam, gdzie jesteś. Wzywaj Chrystusa, by Jego Krew chroniła cię przed złem, by otrzymywać uwolnienie i uzdrowienie w Chrystusie – dodawał salezjanin.

    Rekolekcjonista prosił, aby czytać o męce Pana Jezusa, a także śledzić losy prześladowanych chrześcijan na świecie, którzy mają odwagę oddawać życie za Chrystusa.

    Przypomniał też, że z rąk Państwa Islamskiego zginął jego duchowy syn Józef. Był Niemcem, który nawrócił się po spotkaniu o. Jamesa w Indiach, gdzie wcześniej praktykował hinduizm. Później pomagał ojcu ewangelizować muzułmanów. Kilka tysięcy z nich przyjęło chrzest. – ISIS Józefowi odcięło ręce, a gdy nie chciał wyrzec się Jezusa, także nogi. Gdy cały czas pozostał wierny Jezusowi – język, a na końcu głowę – mówił o. James. – Skąd on miał moc? Z Krwi, którą Jezus za nas oddał – podkreślał.

    Podczas katechezy pokazał też sytuacje, kiedy Jezus oddawał za nas Krew. Zaznaczył, że czyni to także dziś podczas każdej Eucharystii, które sprawowane są nieustannie na wszystkich ołtarzach na świecie. Ojciec podkreślał, że Jezus przelał za nas Krew, by przywrócić nam świętość w każdym obszarze naszego życia, m.in. w naszej seksualności, z którą wielu z nas ma problemy. – Proś: „Panie, daj mi łaskę, bym w świętości przeżywał moją seksualność”.
    Przyzywajcie mocy Krwi Chrystusa. Obiecuję, że jeżeli będziecie się modlić, uzyskacie łaski, a dzięki dobremu wykorzystaniu seksualności mąż i żona stają się współtwórcami życia – wskazywał rekolekcjonista. Dodał, że jeśli małżonkowie niemogący mieć dzieci uwierzą w moc Krwi płynącej z Chrystusa, to Pan Bóg da potomstwo. – Gdy czujesz się słaby, za każdym razem wzywaj mocy Krwi, ona czeka na ciebie – wzywał o Manjackal. A w sytuacji, gdy przychodzą cierpienia i trudno iść za Jezusem, warto przypomnieć sobie słowa Ewangelii: „Niech ten, kto chce iść za mną, weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”, a także słowa „Bądź wola Twoja” z modlitwy „Ojcze nasz”. – Jezus wybierał posłuszeństwo, przez posłuszeństwo kochamy.
    Kochać Boga to zachowywać Jego przykazania, a po każdym upadku podnosić się, obmywając w Jego Krwi w sakramencie pokuty – podkreślił rekolekcjonista. – Ojciec James przypomniał mi o modlitwie, która jest bardzo skuteczna – wyznaje Julia Iwanowa z Mołdawii. Jak mówi, to życiowe problemy przyprowadziły ją do Pana Boga. – Zanurzanie wszystkiego we Krwi Jezusa to klucz do wolności. Jeżeli wpadam w smutek, mam myśli destrukcyjne, że jestem do niczego, to zanurzam we Krwi Jezusa lęki, które mnie ogarniają – mówi Julia, która po studiach została w Polsce i nawróciła się do Pana Boga. Rekolekcje potrwają do niedzieli, codziennie można jeszcze dołączyć (CENTRUM MT POLSKA – Warszawa, ul. Marsa 56C). W niedzielę o. Manjackal poświęci dewocjonalia, a także sól, oliwę i wodę, które po błogosławieństwie kapłana staną się sakramentaliami, przez które działa łaska Boża.

    http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/183927,polska-nawroci-europe.html

  9. an m pisze:

    Św. Ojcze Pio bardzo Cię proszę, wstaw się za naszą rodziną i problemami u Matki Najświętszej, aby Mama wstawiła się za nami u Jezusa.
    Jezu Ty się tym zajmij, my nie możemy nic bez Ciebie.

  10. Maggie pisze:

    Nie wiem, czy to co piszę się opublikuje, bo od jakiegoś czasu mam problem z IPad, tak , że nawet nie mogę nic wpisać – ale czasem ni stąd ni zowąd udaje się.

    Parę dni temu u kogoś, kto wynajmuje dom, a więc przez lata byli tam różni ludzie, pomagając przy porządkach w garażu, zobaczyłam na posadzce cementowej …. czerwoną farbą wymalowane kontury gwiazdy pięcioramiennej, a w jej centrum o wiele mniejszą „pięcioramieniowkę”, ale całą wypełnioną czerwienią i dwie litery CC.
    Przerażona powiedziałam „co to? , pentagram?!”. W odpowiedzi usłyszałam, obojętnie wypowiedziane, „nie wiem skąd … ale to jest juz od dawna”..
    Zaczęłam probować szczotka wymiatać, ale to trwałe, a wydrapywac nie mogę, bo przeciez powstanie coś w rodzaju płaskorzeźby… Czy mogę polać „toto” wodą egz., w której rozpuszczę sól egz. i prosić Jezusa aby się tym i sprawcami zajął osobiście?

    • wobroniewiary pisze:

      Polej wodą, posyp solą i nie wiem, zaklej folią, zamaluj – cokolwiek, żeby nie było tego czegoś widać 😉

    • Marek pisze:

      Są specjalne zmywacze do farb i lakierów, wystarczy posmarować pędzlem zmywaczem miejsca polakierowane potem przemyć wodą zgodnie z instrukcją na opakowaniu zmywacza i lakier schodzi, robiłem to kiedyś na drewnianych drzwiach i oknach domu.
      A woda święcona na to pomieszczenie to też oczywiście.

      • Maggie pisze:

        To wygląda jak wsiąknięta czerwono-burawa farba (bliska kolorowi zaschniętej krwi), więc myślę iż taki środek/zmywacz sprawi, że pójdzie „toto” głębiej (utrwalając). Posadzka (betonowa) jest brudna i kiedy zaczęłam dla sprawdzenia, zamiatać ten beton, to widać bardziej ten odmieciony fragment. Pod jedną, ścianą tego garażu jest mnóstwo czarnej sadzy na betonie – nie wiem czy to ze spalin, czy z jakiegoś ogniska. Ten garaż jest duży na dwa auta i jest jeszcze wiele miejsca na pojemniki śmieciowe i „graty”, sprzęt etc (gdyby były trzecie drzwi w miejscu okna, to i by trzecie auto weszło). Inna sprawa, że ja tam nie mieszkam i nie mogę się szarogęsić – więc te „zabiegi” tylko ukradkiem. Mam szansę wejścia doń tylko przy wspólnych, ogrodowych porządkach (to dawny, za domem tzw carriage house i nie ma pretekstu: abym sprawdzała co w nim na górze, bo tam po drabinie się wchodzi i to przez otwór w suficie).

        Dziękuję za rady i chyba dodatkowo „uronię” kropelkę oleju egzorcyzmowanego przez o.Witko (mam pozostałości sprzed paru lat, do którego już dodałam … kropelkę oleju od św.o.Pio). Przyjrzę się dokładniej, co „kosmetycznie” mogę zrobić – bo może uda się zesprejować farbą po „kąpieli egzorcyzmowanej (będzie szybciej, mniej zauważalne) i może na wierzch zamiotę „pod kolor” kurzem, dla niepoznaki.

        Dziś znowu udało mi się tutaj coś wpisać 🙂 – ostatnio mój IPad chwyta jakieś sześć Networks, chyba od sąsiadów, ale nic nie podkradam i nie mam password by nań wejść= dowód jak zaśmiecone jest powietrze/przestrzeń (może to one powodują u mnie zakłócenia?).

        ❤️❤️❤️
        i we za Was i we WSZYSTKICH intencjach: +++❣
        Jezus jest Panem❣

  11. wobroniewiary pisze:

    Moje wspomnienie sprzed dwóch lat 😉

    O. Michał Olszewski dobrze mówi, że ludzie traktują kapłanów jak „guru” co wyprawiali z o. Johnem, jak rwali mu z rąk Pismo Św. bo chcieli mieć „jako talizman” coś z o. Johna.
    To samo było wczoraj z Bratem Elia.
    On nie mógł zejść z podium, na którym był ołtarz, ludzie nie dali mu przejść poświecić obrazków i ludzi. Pchali się, dotykali szat różańcami, rękami, książkami, ocierali się… brat Elia był 20 cm ode mnie i nie dotknęłam się go bo widziałam jak on patrzy i pokazuje palcem w Niebo, że Bóg się liczy, a nie on i wtedy …. mówiąc w duchu „Boże Ty się liczysz, to tylko kapłan, jego szaty to nie szaty Twoje…” i wtedy spojrzałam i…. zobaczyłam dokładnie, bardzo dokładnie owe stygmaty.
    Ten widok pozostanie mi przed oczyma do końca życia.
    I też widząc je będę pamiętać o ranach Pana Jezusa, bo to Jezus jest jedynym moim Panem i Zbawicielem. Jezu kocham Ciebie ❤

  12. MM pisze:

    Armagedon ogniowy w Portugalii! Już ponad 40 osób nie żyje!

    Do 43 wzrosła liczba osób, które w sobotę zginęły w pożarach lasów w dystrykcie Leiria w środkowej Portugalii – poinformował w niedzielę Jorge Gomes z ministerstwa ds. administracji wewnętrznej tego kraju. 59 osób odniosło obrażenia, pięć jest w stanie ciężkim.

    http://malydziennik.pl/armagedon-ogniowy-w-portugalii-juz-ponad-40-osob-nie-zyje,5784.html

  13. MM pisze:

    Jan Paweł II o Aborcji! Mocno i na temat….
    Pamietajcie, że bezczynne przyzwalanie na zło i grzech… też jest grzechem!

  14. an m pisze:

    Jezu pomóż nam, działaj, zatroszcz się o nas bo nie mam już sił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s