Ks. Adam Skwarczyński: DO MOICH RODAKÓW – LIST O PARUZJI

      Drodzy Rodacy,
W ostatnich dniach skierowałem apel do tych Polaków, którzy zastanawiają się nad powrotem do Ojczyzny, być może powodowani jakimś wewnętrznym impulsem. Chciałem ich wesprzeć argumentami, które by ich do tego zachęcały i mobilizowały. Tamten apel da się streścić w 3 zdaniach: 1). nadchodzi Paruzja Jezusa, a wraz z nią wielka i bolesna przemiana, oczyszczenie świata; 2) Polska będzie w dużej mierze oszczędzona (to prawda, że ściąga na siebie surową karę za ogrom grzechów, zwłaszcza za zabójstwo dzieci w łonach matek – wciąż jeszcze giną „w majestacie prawa” (!), jakby nie wystarczyły dziesiątki milionów zamordowanych – jednak Bóg oszczędzi ją ze względu na jej misję); 3) należy już teraz myśleć o powrocie, gdyż od pewnego dnia będzie on niemożliwy.

       Polka znad Zatoki Arabskiej zapytała: a co mamy zrobić my, którzy z różnych względów nie możemy myśleć o powrocie? Obiecałem jej, że napiszę list z odpowiednimi radami. Z konieczności musi on być dłuższy i bardziej szczegółowy, gdyż muszę w nim poruszyć sprawy natury duchowej. Będzie zawierał odpowiedź na 3 pytania: co zbliża się do ziemi? Jak się przygotować? Jak pomóc innym w tym przygotowaniu?

       Zacząłem pisać ten list do Polaków za granicą, jednak jest wolą Bożą, by dotarł on także do Rodaków w Kraju, bo dlaczego zawsze ma być „najciemniej pod samą latarnią”…? Wprawdzie w Polsce dostępna jest moja „powieść” „Z Aniołem do Nowego Świata”, 5 zeszytów „Iskry z Polski” oraz „wywiad” ze mną, lecz i ten list może mieć jakieś znaczenie w tej „ciszy przed burzą”. Tak, przed „burzą”, której odgłosy są coraz bliższe i wyraźniejsze, a więc najwyższy czas się do niej przygotować.

  1. CO ZBLIŻA SIĘ DO ZIEMI?

       Nadchodzące wydarzenia, które dane mi było przeżywać od dziecka, są nieuniknione, chociaż ludzie nie chcą o nich myśleć i bezsensownie planują swoje życie na długie lata naprzód, a rządcy i politycy bawią się w statystyki i snują śmiechu warte prognozy na daleką przyszłość. Nie jest jednak moim zadaniem być „prorokiem zagłady”, gdyż tę rolę wypełnił już sam Jezus Chrystus, zapowiadając „straszne zjawiska na niebie”, a na ziemi „trwogę narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy”. „Ludzie mdleć będą ze strachu – mówił – w obliczu wydarzeń, zagrażających ziemi”. Jest dla mnie jasne, że tak będzie, gdy ludzie wystrzelą rakiety w stronę zbliżającej się do ziemi olbrzymiej asteroidy (widziałem ją z bliska), te jednak ją ominą. Jej uderzenie będzie nieuniknione, więc zbliżać się będzie tak straszne trzęsienie całej ziemi, że nikt nie utrzyma się na nogach. Monstrualne fale oceaniczne spłuczą wyspy i wedrą się w głąb lądów, a superwulkany oraz górotwórcze ruchy skorupy ziemskiej dopełnią dzieła zniszczenia. Matka Boża Fatimska zapowiada, że te kataklizmy doprowadzą do zagłady (aniquilaçao to dosł. unicestwienie) wielu narodów. Tę zagładę pokazała w czasie objawień w Garabandal* (1961-1965) oraz w Akita w Japonii (1973-1982).

       Niewątpliwie te straszne kary będą związane z Powtórnym Przyjściem Pana Jezusa, zwanym Paruzją. Gdzie jednak, w jakim momencie dziejów, mamy je umieścić? Otóż kataklizmy, które zapowiada nasz Pan w ewangeliach, nie miałyby żadnego sensu na samym końcu świata – byłyby wtedy bezcelowe. Po co miałby tak boleśnie oczyszczać ziemię, skoro i tak byłaby skazana na zagładę przy nadchodzącym właśnie Sądzie Ostatecznym? Paruzję mamy więc widzieć jako wydarzenie „środkowe”: będzie ona Drugim albo Powtórnym Przyjściem Pana i ma dotyczyć pewnego okresu, poprzedzającego koniec świata, jednak usytuowanego nie na samym końcu świata, lecz „na końcu czasów” (zob. Iz 2,2) albo „przy końcu dni” (Jr 23,20, 30,24).

       Paruzja, jako „wydarzenie środkowe”, jest doskonale czytelna w bardzo wielu źródłach, na których w swoim nauczaniu opiera się dzisiaj Kościół, tylko… nieobecna w samym nauczaniu Kościoła! Wprost krzyczy z kart Ewangelii i Apokalipsy św. Jana, z niektórych Psalmów, także z ksiąg wielu proroków, z Izajaszem na czele. Nie mówiąc już o objawieniach Maryjnych ostatnich stuleci, do których odwołuje się Kościół, przy czym nie chce on zauważyć, jak kluczowe miejsce zajmuje w nich właśnie Paruzja. Jeśli ją przesuwa na koniec świata – nie rozumie ani orędzia Fatimskiego, ani Pani Wszystkich Narodów z Amsterdamu, ani Akita w Japonii, ani Kibeho w Rwandzie, ani tylu innych. Jeśli Kościół tak postępuje, nic dziwnego, że lekceważy Garabandal w Hiszpanii, Naju w Korei, Medziugorje z dziesięcioma „tajemnicami”, które przecież dotyczą… właśnie Paruzji!

       Jak to się stało, że nasz Kościół w jakimś okresie swoich dziejów zatracił ducha oczekiwania na Paruzję, tak charakterystycznego dla pierwszych wieków? Że dzisiaj w zasadzie żaden z hierarchów, od papieży do ostatniego z biskupów, niczego nie mówi na ten temat? Nie wierzą, że nasz Pan jest już bardzo blisko, niemal we drzwiach, jak ośmielają się wierzyć ewangeliczni „prostaczkowie”, wyśmiewani często przez „mądrych i roztropnych”?! Tak, nie wierzą, ponieważ – powtarzam – Paruzja została niesłusznie zepchnięta na sam koniec świata, a że daty końca nikt nie zna, więc mówią: „Czym się przejmować?!” „To nas nie dotyczy, bo jeszcze przed nami wiele pokoleń”… Jak głuchoniemych przekonać, że stoją na skraju przepaści, skoro są święcie przekonani, że do niej jeszcze bardzo daleko? Jak nimi wstrząsnąć, nie naruszając ich wolności?!

       Niestety historia się powtarza, jeśli porównamy pierwsze i drugie przyjście Mesjasza. Na pierwsze czekał Naród Wybrany przez 2 tysiące lat, od Abrahama aż do ukazania się wielkiej światłości nad uśpionym Betlejem, przekazując proroctwo z pokolenia a na pokolenie. Gdy już Mesjasz przyszedł, gdy wypełnił swoją misję, Żydzi nie poznali Go i odrzucili, obciążając siebie Jego Krwią. Odrzucają Go do dzisiaj, walcząc z Jego Kościołem. Nowy Lud Wybrany – Kościół – na początku żył w napięciu oczekiwania na Jego powrót, ale wraz z upływem lat tak mocno związał się ze światem, jego możnymi i jego bogactwem, że przestał czekać, a więc i czuwać. Niektóre okrągłe rocznice pobudzały jednych do refleksji, innych – do kpin z tych „naiwnych”. Tak podobno było w roku tysięcznym, ale i w dwutysięcznym, choć na mniejszą skalę. Wprawdzie Jan Paweł II zapowiadał, że Kościół po roku 2000 rozpocznie nowy etap swoich dziejów, nadejdzie jego wiosna wraz z nową Pięćdziesiątnicą – nie rozwijał jednak tego tematu. Nie był usłyszany, a tym bardziej zrozumiany. A dzisiaj ci, którzy w Kościele chcą trzymać się Świętej Tradycji Apostolskiej, mogą zapytać: „gdzie ta wiosna? To raczej zima?”, na co odpowiedzą im liberałowie, głosiciele fałszywego miłosierdzia dla wszystkich, wątpiący w istnienie piekła: „już nadeszła!”. Jednak zarówno jedni, jak i drudzy stają bezradni wobec pytania: co dalej?

       Odpowiedź na nie powinna być jednak oczywista. Symetrycznie (jak za pierwszym razem), po 2 tysiącach lat oczekiwania nowego ludu wybranego, Mesjasz nadchodzi! Lecz „czy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie”? (Łk 18,8). Kto na Niego czeka…? Tym razem jednak nie da się Go ani zlekceważyć, ani podnieść na Niego ręki! Kto Go odrzuci, sam będzie odrzucony na wieki, a kto Go przyjmie z miłością, będzie miał szansę budować Jego Królestwo na ziemi. Czy jednak ci, którzy Go dzisiaj miłują, nie powinni zrobić wszystkiego co możliwe, by ratować pozostałych przed potępieniem?! To właśnie odpowiedź na to pytanie sprowokowała mnie do napisania tego listu do Polaków miłujących Boga!

       Ja również latami tkwiłem w błędzie, umieszczając Paruzję na końcu świata, chociaż już od dziecka Bóg oświecał mnie w sposób wyjątkowy. Najczęściej w nocnych wizjach przenosił mnie w przyszłość i pozwalał oglądać wstrząsające wydarzenia, które czekają świat. Wstrząsały mną one na dwa sposoby: przerażały tam gdzie chodziło o kataklizmy, a pobudzały do radości i wdzięczności Bogu na widok gruntownej i wspaniałej przemiany całej rzeczywistości. Jako dziecko nie miałem pojęcia, jak rozumieć to co przeżywam, a nie było z kim o tym porozmawiać. Jako dorosły – byłem (i jestem!) niezrozumiany, a nawet wyśmiewany.

       Jednak Bóg sam interweniował, by mnie z błędu wyprowadzić i oświecić. Uczynił to w czasie nocnej modlitwy w kościele, którego byłem proboszczem, około 1983 roku. Jezus porwał mojego ducha przed swój majestat, przychodząc „z wielką mocą i chwałą” w otoczeniu aniołów, i przeprowadził mnie przez „mały sąd”, zwany słusznie w literaturze „Ostrzeżeniem” albo „prześwietleniem sumień”. Uczynił to w taki sposób, że natychmiast wybiegłem z kościoła w przekonaniu, że wszyscy mieszkańcy ziemi przeżyli to samo razem ze mną. Od tej pory mam pojęcie, w jaki sposób dokona się ten pierwszy etap Powtórnego Przyjścia Pana, dla wszystkich zaskakujący. Tak, pierwszy, gdyż oczyszczenie świata, związane z nieuniknioną karą, zakończy się dopiero „trzema dniami ciemności”, podczas których ludzie zbuntowani będą zabrani z ziemi.

       To nocne spotkanie z Panem stało się dla mnie jakby klamrą, spinającą w jedną całość to wszystko, co od najwcześniejszych lat dane mi było poznać. Dopiero teraz zrozumiałem, do czego doprowadzi na ziemi, „na końcu czasów”, Bóg, gdy już szatan, zwodziciel narodów, zostanie związany i wtrącony do czeluści (Ap 20, 1­3); na czym będzie polegała zagłada wrogiego „Babilonu” i zaprowadzenie Królestwa Bożego na ziemi. Dopiero teraz ośmieliłem się – zachęcony przez kierownika duchowego – nie tylko o tym mówić, ale także pisać. Chciałem dopomóc ludziom wejść wyobraźnią i sercem w to „nowe”, a nawet za nim zatęsknić – i tak powstała „powieść” „Z Aniołem do Nowego Świata”. Ponieważ trudno tęsknić za czymś, co najpierw przeraża, a dopiero potem cieszy – jest chyba rzeczą zrozumiałą, dlaczego pominąłem w niej wątek „tragiczny”.

       Ja sam jestem nikim, bez żadnego autorytetu, i aż się sobie dziwię, że ośmielam się pisać do Was ten list! Tym chętniej więc oprę się w tym jego miejscu na autorytecie Zwycięskiej Królowej Świata, Pani Wszystkich Narodów. Pozwólcie, że najpierw odwołam się do„diagnozy”, jaką Królowa stawia w odniesieniu do dzisiejszego stylu życia, zwracając się do swego wiernego syna, włoskiego księdza Stefano Gobbi. Zapisywał on Jej orędzia przez 25 lat, wydając je w 600-stronicowej książce „Do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej”. Książka ta cieszy się uznaniem samej watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, która poddała ją wnikliwej analizie, nie dokonując w niej żadnej korekty z wyjątkiem tytułu. Numery akapitów tej książki w polskim wydaniu zamieszczono w nawiasach kwadratowych. W czasie lektury miejmy świadomość, że pierwsze orędzia Maryi w tej książce pochodzą sprzed ponad 40 lat. Kto pamięta świat z tamtego okresu, świat bez komputerów i smartfonów oraz tylu innych „zabawek”, może go porównać z dzisiejszym…

       „Świat stał się gorszy niż w czasach potopu. Dlatego grozi wam prawdziwe niebezpieczeństwo zagubienia się na złych drogach grzechu i niewierności w tym życiu i zguby wiecznej – w życiu przyszłym [252 c]. Udało się [szatanowi] zwieść was przez pychę. Umiał przygotować wszystko w sposób bardzo inteligentny. Nagiął do swego planu wszystkie dziedziny nauki i techniki, nakazując wszystkiemu bunt przeciw Bogu. W jego rękach znajduje się już duża część ludzkości. Oszustwem umiał przyciągnąć do siebie uczonych, artystów, filozofów, erudytów i możnych. Zwiedzeni przez niego, oddali się dziś na jego służbę, by działać bez Boga i przeciw Bogu [127 c,d]. Szatan ustanowił swe królestwo na świecie. Panuje w nim obecnie, pewny swojego zwycięstwa. Siły, które kierują i wpływają na ludzkie wydarzenia zgodnie ze swymi nikczemnymi planami, to mroczne i diabelskie moce Zła. Udało się im doprowadzić całą ludzkość do życia bez Boga [495 c]”.

       Matka Boża wypowiada się tutaj dość ogólnie. Wiemy jednak, że chodzi nie tylko o „świat”, gdyż i w Kościele dzieją się rzeczy tak bulwersujące, że wierne jego dzieci przecierają oczy ze zdumienia… Udzielanie w niektórych krajach, za zgodą Papieża i biskupów, Komunii świętej parom żyjącym w cudzołóstwie, czy też (choć na razie sporadyczne) błogosławienie par dewiantów, może budzić u wielu przerażenie! Kraje dawniej katolickie daleko odeszły od swojej wiary, kościoły zarosły trawą lub zostały zamienione na restauracje i meczety, a islam cieszy się większą ochroną i przywilejami niż katolicyzm, eliminowany z życia publicznego! A co dzieje się w domach, szkołach, w kryjówkach ludzkich serc? Jak więc księża mogą mówić, że „nic specjalnie złego się nie dzieje, zło zawsze było i będzie, więc nie ma się czym przejmować”?!

       A teraz coś bardzo optymistycznego. Sięgnijmy powtórnie do książki cytowanego wyżej ks. Gobbi, założyciela Kapłańskiego Ruchu Maryjnego (Movimento Sacerdotale Mariano). Przekonajmy się, do czego chce przygotować Kościół, a nawet całą ludzkość, Matka Boża.

       „Wszystko wkrótce się spełni zgodnie z planem Bożym. Wasza Mama chce was zamknąć w Swym Niepokalanym Sercu, aby was uzdolnić do doskonałego wypełnienia Bożego planu. Jaśnieje w tym planie tryumf i miłosierdzie Ojca, który wszystkie Swe zbłąkane dzieci chce wprowadzić na drogę wiodącą do Niego: do Tego, który tak niecierpliwie ich oczekuje. Przez ten plan spełnia się wielka godzina miłosiernej miłości Syna, który chce w pełni oczyścić w Swojej Krwi świat odkupiony przez Niego na krzyżu. Wraz z tym planem nadchodzi czas Ducha Świętego, który zostanie wam udzielony przez Ojca i Syna w nadobfitości, aby cały Kościół doprowadzić do nowej Pięćdziesiątnicy [139 a-d].

       Będzie to dalej ten sam Kościół, ale odnowiony i jaśniejący. Oczyszczenie uczyni go pokorniejszym i silniejszym, bardziej ubogim, bardziej ewangelicznym, by mogło w nim rozbłysnąć – na oczach wszystkich – chwalebne Królestwo Mego Syna Jezusa.

       Będzie to dla niego jakby nowa Pięćdziesiątnica [172 g,n].

       Nadeszły czasy, w których pustynia tego świata zostanie odnowiona przez miłosierną Miłość Ojca. Pragnie On – w Duchu Świętym – przyciągnąć wszystkich ludzi do Boskiego Serca Syna, aby Jego Królestwo prawdy i łaski, miłości, sprawiedliwości i pokoju mogło nareszcie zajaśnieć na świecie [164 k].

       Duch Pański przygotuje ludzkość na przyjęcie chwalebnego Królestwa Chrystusa, aby Ojciec mógł być kochany i wielbiony przez wszystkich [355 f].

       Cały Kościół będzie Moim ogrodem, w którym Boska Trójca odzwierciedli się z upodobaniem. Ojciec rozraduje się, widząc w nim doskonale zrealizowany plan, jaki miał w odniesieniu do Swego stworzenia. Syn, w którym przyszło już Królestwo Ojca, zamieszka z wami. Duch Święty będzie samym życiem w świecie – na nowo uświęconym i oddającym chwałę Bogu.

       Taki będzie tryumf Mojego Niepokalanego Serca [133 l-n].

       Moje Niepokalane Serce odniesie Swój tryumf, widząc was wszystkich kroczących drogą uwielbienia Ojca, naśladowania Syna i pełnej jedności z Duchem Świętym [261 u]”.

       Tak więc wszyscy poznają wkrótce Jezusa twarzą w twarz i będą zdziwieni, że przez całe życie Niebiański Ojciec nosił ich na rękach i tulił, troszczył się o ich potrzeby, a oni Go ignorowali. Twierdzili że nie istnieje, tłumili na wszelkie sposoby głos swojego sumienia, który był przecież Jego głosem, a szlachetne dążenia swego serca dusili w zarodku. Gdy Bóg sam da się im poznać, zapyta ich po raz ostatni, czy zechcą być z Nim na ziemi i w wieczności. Ten moment jest bardzo bliski, a od ich odpowiedzi zależy ich dalszy los. Pozostawi na ziemi tylko tych, którzy na Jego miłość odpowiedzą swoją miłością.

       Mam nadzieję, że wielu z Was, Drodzy Rodacy, pozostanie na ziemi po to, by razem z Bogiem odbudowywać świat na zasadach ewangelicznych. Na zgliszczach starego budować nowy świat niezwykle szczęśliwy, do którego byłem wielokrotnie przenoszony duchem i za którym tęsknię całym sobą. Świat o wiele piękniejszy niż ten, który ktokolwiek zdołałby sobie wymarzyć. Świat, który jako wielka niespodzianka będzie darem Boga na końcu czasów. Zanim ziemia przestanie istnieć, będzie dana ludzkości jedyna taka epoka – wprawdzie niezbyt długa, ale wystarczająca, by mogli się przekonać, jak mogło wyglądać życie na ziemi, gdyby wszyscy byli posłuszni Bogu i Jego przykazaniom.

  1. OSOBISTE PRZYGOTOWANIE

       Oczywiście chodzi o duchowe, gdyż nie będę przecież pisał o robieniu zapasów… Jak każdy się domyśla, na pierwszym miejscu musimy postawić regularne obmywanie swojej duszy we Krwi Baranka w konfesjonale i życie na co dzień w stanie łaski uświęcającej, a tym samym prowadzenie życia godnego „monstrancji Boga”. Trójjedyny Bóg chce stale mieszkać w duszy swojego dziecka, wolnej od grzechu.

       Biada temu, kto trwa w grzechu ciężkim, przez co zrzucił Boga z tronu, należnego Mu w sanktuarium duszy, a na ten tron zaprosił szatana! Bardzo bliski już jest moment, w którym nagle w Paruzji zobaczy swego piekielnego pana i ohydę swojej zdrady Boga – będzie to gorsze od śmierci! Wielu umrze ze zgrozy i rozpaczy, i w tym stanie ducha pozostaną na zawsze.

       Jeśli ktoś ma wątpliwość, czy jego spowiedzi były dobre i czy jest w stanie łaski (czy zawsze wyznawał wszystko co należało, czy zawsze miał szczery żal i czy naprawdę chciał się poprawić – zdecydowanie nie chciał wrócić do ciężkich grzechów), musi objąć spowiedzią cały okres życia budzący wątpliwości. Przewidując dłuższą spowiedź, powinien do niej przystąpić po umówieniu się z księdzem a nie w kolejce, i to najlepiej po dokładnym rachunku sumienia i zapisaniu sobie grzechów na kartce.

       A co mają zrobić ci, którzy sami zamknęli sobie drogę do sakramentów? Próbować, przy Bożej pomocy, otworzyć sobie tę drogę, zrywając grzeszne więzy czy związki, choćby miało to być tak bolesne, jak amputacja (bez znieczulenia, którego w czasach Jezusa nie znano!) oka lub kończyny (zob. Mk 9,43-48). Niech nikt nie tkwi w diabelskiej pułapce usprawiedliwiania swojego grzesznego stanu, do czego łowca dusz chętnie podsuwa mu dziesiątki argumentów: „To mnie przerasta; to niemożliwe, a Bóg rzeczy niemożliwych nie wymaga; to przecież natura – tak mnie Bóg stworzył; jeszcze trochę przyjemności na tym świecie, a później pomyślę o pokucie; nie mogę tej osoby (osób) tak zostawić, unieszczęśliwić naszym rozstaniem” itp. Czy jesteście powołani do tego, by wciągnąć się nawzajem do piekła i na wieki unieszczęśliwić?!

       Komu trudno spojrzeć pod tym kątem na swoje obecne życie i dokonać wspomnianej „amputacji”, niech sobie wyobrazi że umiera, że jego serce się zatrzymuje. Zresztą w każdej chwili jest to możliwe! Odwrotu już nie będzie – w jakim stanie umrze, w takim na zawsze pozostanie. To taka mała próba przed zbliżającą się Paruzją, w której nasz Pan postawi wszystkim „ultimatum” co do życiowego wyboru i będzie czekał na ich decyzję. Warto już w tej chwili dać sobie i Jemu odpowiedź, na którą On czeka może już od lat!

       Co można jeszcze zrobić? Stale zanurzać się w głębokim i szczerym żalu za grzechy (Kościół nazywa go żalem „doskonałym” albo „skruchą”), a sam Bóg może udzielić wtedy rozgrzeszenia. Sam żal jednak nie wystarczy – musi grzesznik mieć przy tym wolę poprawy czyli wyjścia z grzesznej sytuacji. O takie wyjście powinien gorąco Boga błagać – by On sam wziął sprawę w swoje ręce i po swojemu pokierował rozwojem sytuacji. Bóg zawsze wysłuchuje takiej modlitwy, a przy tym ma możliwości nam nieznane. Jego Miłosierdzie jest bez granic, jednak tylko wobec wkraczających na drogę nawrócenia. Wobec pozostałych musi być sprawiedliwy, do czego sami Go zmuszają. Strzeżmy się grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, polegającego na zbytniej i beztroskiej, a więc bezpodstawnej ufności w Boże Miłosierdzie! Niestety i niektórzy duchowni głoszą takie fałszywe „miłosierdzie dla wszystkich”!

       Oto inna możliwość, choć raczej od nas niezależna, a więc i „ryzykowna” (gdyż nasza przyszłość jest w ręku Boga): dożyć do momentu poważnego zagrożenia życia (jest nim np. śmiertelna choroba), kiedy to każdy kapłan ma prawo wszystkim udzielić rozgrzeszenia. Paruzja – Powtórne Przyjście Jezusa, gdy będzie się ważyć wieczny los każdego mieszkańca ziemi – stworzy i grzesznikom, i kapłanom taką możliwość; ci drudzy jednak, oblężeni w konfesjonałach przez całe tłumy, nie będą w stanie wszystkich wyspowiadać, i to z całego życia! A poza tym takie warunki godnej Pokuty, jak szczery żal i mocne postanowienie poprawy, także wtedy będą obowiązywać – bez nich Bóg nie udzieli rozgrzeszenia mimo słów księdza. A więc np. wszyscy cudzołożnicy nie mają żadnej szansy bez zerwania na zawsze z „partnerami”, narkomani i alkoholicy bez zerwania z nałogiem.

       Podsumowując: biernie czekać na to co samo przyjdzie nie powinniśmy, gdyż nasze nawrócenie to kwestia najwyższej aktywności, wykorzystanie w tym względzie wszystkich możliwości. Tylko „ludzie gwałtowni zdobywają Królestwo Niebieskie” (Mt 11,12). A o dar ostatecznego nawrócenia i wytrwania do końca w łasce uświęcającej każdy powinien się modlić, niezależnie od stanu swojej duszy.

       „Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy” – czytamy w Księdze Syracha (3,30). Nagle wszyscy na świecie zostaną z pustymi rękami – a bliski już jest ten moment, gdyż pierwszy większy popłoch zapędzi ludzi do banków i na zawsze odejdą z niczym. To sparaliżuje życie miast, opustoszeją i bez trzęsienia ziemi. Co będzie dalej – przemilczę. Jednak wszystkich zachęcam, żeby otworzyli teraz szeroko swoje „spichlerze” i „skarbce” dla uboższych od siebie, dopóki jeszcze nie opustoszały! Jeśli uczynicie to z serca i okażecie się hojni – bo najczęściej oddawaliście to co Wam zbywało, same odpadki – Wasi Aniołowie Stróżowie zapiszą te dobre czyny w Waszej złotej Księdze Życia Wiecznego. W ten sposób wynagrodzicie Bogu i ludziom za swój egoizm i brak miłości, możecie też uniknąć wielu lat pokuty czyśćcowej. Dotyczy to wszystkich, a nie tylko tych, którzy popełnili jakieś nadużycia. Rzeczywiście „jałmużna gładzi grzechy”!

       Biada tym, którzy liczą na to, że ich zamożność „zapewni im przyszłość” – nic bardziej mylnego, i to w tej właśnie chwili! Nadmuchana przez nich bańka mydlana wprawdzie mieni się jeszcze w tej chwili kolorami tęczy, ale co z niej zostanie? Jakbym widział tych, którzy myślą: „Dobrze że ostrzegasz, zaraz biegnę do banku! Ojej, ale w co inwestować, co kupić?!” O najbardziej godni politowania ludzie, nie myślcie tymi kategoriami! Zapewniam Was, że w Nowym Świecie nic z tych rzeczy Wam się nie przyda. Nie będzie pieniędzy ani prawa własności – spłoną wszystkie księgi hipoteczne, nikt nie będzie kłócił się o miedzę ani ciągał po sądach, których zresztą odtąd nie będzie. Ludzie wszystko będą mieli wspólne, jak w wielkim klasztorze, a dzielenie się z innymi będzie dla nich źródłem wielkiej radości. Wasze potrzeby zostaną zaspokojone. Doradzę Wam jednak coś naprawdę sensownego, najlepszą z inwestycji. Jeśli w swoim najbliższym otoczeniu nie widzicie ubogich, schorowanych, bezdomnych i samotnych, zepchniętych na margines życia, by ich wspomóc, to są jeszcze tak liczne szlachetne fundacje proszące o wsparcie, jest tylu misjonarzy błagających o pomoc. Każdy zakon działający na misjach wskaże Wam odpowiednie adresy czy konta. Działajcie, póki można!

  1. JAK POMÓC ŚWIATU W PRZYGOTOWANIU DO PARUZJI?

       Niedawno Bóg pozwolił mi odkryć, co to za „Iskra” miała wyjść z Polski i przygotować cały świat do Paruzji, zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa, zapisaną przez świętą Faustynę Kowalską. Nie chodziło naszemu Panu o jakiegoś człowieka o ogromnym autorytecie – takiego nie było i nie będzie, gdyż nikt nie dotrze do wszystkich mieszkańców ziemi z Bożym orędziem „adwentowym”. Pan Jezus miał na myśli każdego człowieka, który będzie w stanie zrobić dwie rzeczy: ofiarować się Bogu i modlić się, i to właśnie za cały świat. Gdy już wszyscy mieszkańcy świata będą objęci dostateczną ochroną – ofiarą i modlitwą „Iskry” – nastąpi Paruzja.

       Żeby w tak ważnej kwestii nie opierać się tylko na osobistych natchnieniach, doznaniach i przemyśleniach, przypomnę coś z objawień fatimskich sprzed 100 lat. Czy pamiętacie, czym posłużyła się Niebiańska Wychowawczyni, by trójkę rozbawionych pastuszków przekształcić w prawdziwych apostołów? Najpierw posyłała Anioła Pokoju, potem jednak zrobiła coś strasznego, nie oszczędzając dzieci i narażając je na szok: pokazała im piekło! Łucja pisze: „Pani nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi, widzieliśmy w tym morzu demony·i dusze, jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzącymi się węgielkami w ludzkiej postaci. Unosiły się w pożarze, noszone przez płomienie, które z nich się wydobywały wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony, jak iskry w czasie wielkich pożarów. Bez wagi, w stanie nieważkości, wśród bolesnego wycia i rozpaczliwego krzyku. Na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych nieznanych zwierząt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą Matce Najświętszej, która nas przedtem (w pierwszym widzeniu) uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba. Bo gdyby tak nie było, sądzę, że umarlibyśmy z lęku i przerażenia”.

       Pani Fatimska w swym objawieniu z 14 sierpnia pouczyła nas przez dzieci o tym, że piekło mogłoby w zasadzie nie istnieć, gdyby ludzie naprawdę wierzący wykorzystali swoje możliwości. Oto Jej słowa: „Módlcie się. Módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, gdyż nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił”. Czy nie powinniśmy doznać wstrząsu na samą myśl o tym, że ktoś przez nasze zaniedbanie mógłby pójść do piekła?! Ja przynajmniej jestem tym od lat wstrząśnięty, a szczególnie teraz, gdy zbliża się Paruzja i już waży się wieczny los miliardów ludzi, którzy o tym nie myślą! Czy więc dziwi Was to, że chciałbym zmobilizować jak największą liczbę ludzi do tej najszlachetniejszej i nabardziej wzniosłej akcji ratunkowej? A więc tak „rozdmuchać” tę „Iskrę z Polski”, by osiągnęły swoją pełnię jej szeregi, angażując nie tylko Polaków, lecz i inne narodowości?!

       Oto, Rodacy, nasza wspólna sprawa, nasza narodowa misja końca czasów, niezależna od miejsca zamieszkania. Ona powinna nas jednoczyć ponad granicami, i to już teraz. Jeśli nie dane Wam będzie wrócić do Ojczyzny przed Paruzją, nie martwcie się tym, gdyż Wasz los jest przecież w ręku Boga, a On pragnie tylko i wyłącznie Waszego szczęścia i wie, jaką drogą Was do niego doprowadzić. Przejmijcie się jednak tym, że możecie, przyłączając się do naszej „Iskry”, wznieść się w prosty sposób na sam szczyt osobistej świętości oraz apostolstwa, a przecież właśnie w tym podwójnym celu dana nam jest ziemia. Jeśli nawet wśród nawały kataklizmów zakończyłaby się Wasza ziemska pielgrzymka, byłoby to najwspanialsze zwieńczenie Waszego życia i Wasz lot prosto do Bramy Nieba! Zapewnia nas o tym sama Królowa poprzez wspaniałe obietnice dla tych, którzy ofiarują się za świat:

„1. Imię ich zostanie zapisane w miłością gorejącym Sercu Jezusa i Niepokalanym Sercu Maryi.
2. Przez swoją ofiarę, zjednoczoną z zasługami Jezusa, uratują wiele dusz od wiecznego potępienia. Zasługi ich ofiar rozciągną się na dusze aż do końca świata.
3. Nikt z członków ich rodzin nie zostanie potępiony, i to nawet wtedy, gdyby zewnętrzne pozory na to wskazywały: zanim ich dusza odłączy się od ciała, uzyskają łaskę żalu doskonałego.
4. W dniu, w którym złożą siebie Bogu w ofierze, zostaną uwolnieni z czyśćca członkowie ich rodzin.
5. W godzinie ich śmierci będę ich wspierać i towarzyszyć im – z pominięciem Czyśćca – [przed oblicze] Chwalebnej Trójcy Przenajświętszej, gdzie zajmą miejsce przygotowane im przez Pana i będą razem ze Mną szczęśliwi”.

Wiem dobrze, że reakcja na taką propozycję ludzi, którzy nie rozumieli swojego osobistego krzyża, a więc i do tej pory nie podejmowali go, nie nieśli, nie ofiarowali – może być negatywna. Dlatego też i wielkie obietnice ich nie zachwycą. Boją się nawet niewielkiego cierpienia, a cóż dopiero by było – wyobrażają sobie – gdyby mieli zaryzykować i „dać się przywalić” większym? Pójście na łatwiznę, zaspokojenie wszystkich swoich zachcianek, zapewnienie sobie wszelkich wygód życiowych i przyjemności – było przez całe lata treścią ich życia, więc jak tu się nagle przestawić? Nawet ich obraz Boga jest wykrzywiony: wydaje im się, że mógłby ich doświadczyć ponad ich siły i „popsuć im życie”, jeśli tylko zgodzą się na jakieś ofiary… Nie trafi do nich pewno twierdzenie, że miłość ma się wyrażać w ofierze – tym większej, im jest gorętsza. „To ja mam ofiarować się i cierpieć za tych łobuzów, którzy zasłużyli na piekło?” – zapytają. Nikt ich pewno nie uczył, że z Chrztu pochodzi ich kapłaństwo powszechne, polegające właśnie na ofiarowaniu siebie Bogu z miłości, a z Bierzmowania obowiązek apostolstwa oraz walki z szatanem o dusze – własną i innych…

Jednak i do tych ludzi apeluję: stańcie się wreszcie prawdziwymi uczniami Jezusa, co bez osobistego krzyża jest niemożliwe (Mt 10,38). Bóg Ojciec nie oczekuje od Was wielkich ofiar, gdyż jest Waszym prawdziwym Ojcem i zna Wasze siły, a te Wasze maleńkie i dziecinne złączy z Ofiarą swojego Syna, przez co nabiorą nieskończonej wartości i będą zdolne ratować cały świat. Kropla wody sama jest niczym, lecz wpuszczona do oceanu staje się oceanem. A więc odwagi – stajecie wobec wielkiej szansy! Zresztą w każdej chwili możecie wycofać się ze swojej drogi codziennego krzyża przez proste powiedzenie Bogu: dłużej nie chcę, a On uszanuje Waszą decyzję. Żadnego „ryzyka” więc nie poniesiecie, a spróbować naprawdę warto. Gdy nie przyłączycie się do „Iskry”, czeka Was czyściec, a w nim podobno cierpienia tak wielkie, że nie ma ich z czym na ziemi porównać. A więc opłaci się iść drogą tych małych ofiar przez ziemię we własnym interesie, nawet nie myśląc o apostolstwie. Jeśli jednak pomożecie przez nie zbawić się choćby jednemu człowiekowi, będziecie z nim razem w wiecznym szczęściu, które dla Was przez to niepomiernie wzrośnie. Gdybyście z Nieba mogli wrócić na ziemię choćby na małą chwilę cierpienia, uczynilibyście to z największym zapałem, lecz nigdy już nie będzie to Wam dane! Czas zasługi skończy się w chwili śmierci.

Ci, do których te moje argumenty i zachęty jakoś trafiają, pewno zapytają: co mamy robić, by przyłączyć się do „Iskry z Polski”? Jak tę ofiarę za świat składać i jakie modlitwy mówić? Jak innych zdobyć dla tej idei, zwłaszcza nie znających języka polskiego – przecież i oni mogliby do nas dołączyć?

Przygotowuję oddzielny tekst o „Iskrze z Polski” do przetłumaczenia na obce języki, niedługo ukaże się na stronie „wobroniewiaryitradycji”. Jeśli ktoś otrzyma od Boga natchnienie, by pomóc w tłumaczeniu – proszę o kontakt, może to być okazja do apostolstwa, i to na wielką skalę. A teraz odpowiem, jak się przyłączyć.

 A. Ofiara za świat

       Z wieloma już ludźmi w kaplicy – uroczyście, dobitnie i z mocą – odmawialiśmy akt ofiarowania, który zamieszczę na końcu tego listu. Potwierdzaliśmy go wymownym gestem rozkrzyżowanych rąk. W głosach pewnych i zdecydowanych można było odczytać zapał i zrozumienie dla tej wzniosłej idei.  Z rozmów z tymi osobami wiem, że miało to, i ma nadal, wpływ na ich życie, nadając mu pełniejszy sens. Czasem się zdarza, że ktoś otrzymał powołanie do cierpienia większego niż dotychczas, lecz są to osoby uprzednio przez Boga do tego przygotowane.

       Wiem o tym, że także wielu Rodaków, w Kraju i za granicą, uczyniło to w zaciszu swojego mieszkania, zapoznawszy się z tekstem ofiarowania, zamieszczonym w internecie. Nie słowa są tu jednak najważniejsze, lecz sama idea ofiarowania się Bogu, którą słowa aktu oddają i wyjaśniają. Po zapoznaniu się z tą ideą można posłużyć się własnymi słowami i dowolnym gestem, np. oddaniem Bogu głębokiego pokłonu czy też prostracją (położeniem się krzyżem). Zamiast słów może być cisza, jeśli ktoś woli.

       Ofiara (oddanie się Bogu, ofiarowanie Mu codziennego krzyża, jaki nam zechce dać) jest przez nas składana:

       – jako „akcja ratunkowa” – do końca „trzech dni ciemności”, w czasie których rozstrzygnie się wieczny los zabranych z ziemi; potem każdy może się wycofać lub przedłużyć ofiarę do końca życia, a za kogo będzie ją składać, sam zadecyduje (najbardziej będzie jej wtedy potrzebował Czyściec);

       – do chwili naszej śmierci, gdyby ta nastąpiła przed tymi dniami;

       – do chwili wyraźnego i zdecydowanego wycofania się z tej drogi, które może nastąpić w każdej chwili, gdy powiemy Bogu dowolnymi słowami, że się wycofujemy. Oczywiście zawsze można na drogę ofiary wrócić.

       – Możemy ją ponawiać krótkimi słowami (np.: „Oto jestem”) każdego dnia, np. wstawszy rano. To samo dotyczy chwil, w których nagle doświadczymy jakiegoś ciosu, próby, niepowodzenia, cierpienia. A przede wszystkim w czasie Mszy świętej – w niej mamy składać siebie w ofierze Ojcu wraz z Ofiarą Jezusa, obejmując sercem cały glob ziemski.

B. Modlitwa za świat

       Na pytanie dzieci fatimskich: „Kim Pani jest?” odpowiedź była jednoznaczna, a zarazem wyjątkowa na przestrzeni wieków: „Najświętsza Maryja Panna Różańcowa”. Także w innych miejscach objawień, np. w  Gietrzwałdzie, Maryja wezwała nas do tej modlitwy jako codziennej i prowadzącej do rozwiązania wszystkich naszych problemów. Stąd nie zastanawiajmy się: gdy rozważyliśmy już cztery części Różańca, a mamy jeszcze czas, mówmy dalej Różaniec, a nie szukajmy „pięknych koronek”. Wspólnie w domach odmawiany Różaniec ma moc szczególną. Czyż nie uchronił dwóch domów wraz z ich otoczeniem w centrum Hiroszimy i Nagasaki w czasie wybuchu bomb atomowych?! Mając go w ręku, nie bójmy się więc żadnych kataklizmów!

       A co z Koronką do Miłosierdzia Bożego? Doceńmy ją! Skoro Pan Jezus nadał jej wartość i moc niemal „sakramentalną” – wskazał ją nam, między innymi, jako ratunek dla konających grzeszników – byłoby naszą winą zmarnować Jego dar. Powinna nami wstrząsać Jego obietnica, że da łaskę nawrócenia każdemu z konających, jeśli tylko była przy nim odmawiana Koronka, a on nie sprzeciwiał się temu. Możemy ufać, że tę łaskę otrzymają także osoby nam nieznane, którym przy ich konaniu towarzyszymy „na odległość”, jako że przecież dla Boga odległość nie istnieje.

       Skoro Koronka, to i Nowenna do Miłosierdzia Bożego, której Koronka stanowi ważną część. Mogłaby być naszą modlitwą codzienną, zwłaszcza ze względu na jej wybitnie apostolski charakter oraz ogólnoświatowy zasięg. Przez kolejne dni przebiegamy myślą kulę ziemską i zbieramy różnych ludzi: wiernych i niewiernych, gorliwych i oziębłych, świętych i wielkich grzeszników. Wprowadzamy ich do przybytku Miłosiernego Serca Jezusa, a Jego Ojca prosimy, by spojrzał na nich przez pryzmat tego Serca i okazał im swoje miłosierdzie w miejsce kary.

       Niezwykle skuteczna jest modlitwa, połączona (podobnie zresztą jak Różaniec) z wykorzystaniem wyobraźni, nazwana „zanurzaniem” („obmywaniem”) w Najświętszej Krwi Pana Jezusa ludzi oraz sytuacji, w jakich się znajdują. Pochodzi ona z pouczeń otrzymywanych przez mistyków.

       Większość z nas ma swoje ulubione i „wypróbowane”, „najskuteczniejsze” modlitwy, więc mogą się ich nadal trzymać. Jednak najważniejsze w naszej „akcji” jest to, żeby:
1. nasze modlitwy były ufne – oparte na głębokim przekonaniu o Bożym Miłosierdziu, a zarazem o pragnieniu Boga, by każdy grzesznik się nawrócił i znalazł się w Niebie. Tak ufne, żeby proszący byli w stanie od razu dziękować Bogu za wysłuchanie, chociaż nie widzą jeszcze owoców swojej modlitwy.
2. By były złączone z modlitwą arcykapłańską Jezusa jako Głowy całej ludzkości. On jest naszym Orędownikiem i Pośrednikiem u Ojca, od Niego też nasze modlitwy czerpią swoją moc. Najwyraźniej dostrzegamy to w najwspanialszej i najskuteczniejszej ze wszystkich modlitw, jaką jest Msza święta. W niej zwraca się Kościół do Boga Ojca przez Chrystusa, Pana naszego. W niej chyba najwyraźniej uświadamiamy sobie, że modlimy się nie sami, lecz w otoczeniu aniołów i świętych. Kto może, niech jak najczęściej uczestniczy we Mszy świętej, przynosząc na nią w swoich ramionach cały glob ziemski!
3. W bliskości Paruzji nabierzmy przekonania, że jeśli będziemy modlić się za całą ludzkość, nasze intencje szczegółowe i nasz „mały światek”, w którym się dotychczas obracaliśmy, „zmieszczą się” w tej jednej, najbardziej ogólnej.
Jak długo mamy tę intencję ogólnoświatową stawiać na pierwszym miejscu? Odpowiedź będzie taka sama, jak wyżej w odniesieniu do składanej za świat ofiary.

       Pozostaje choć krótko poruszyć trzeci środek, wskazany ludzkości w Fatimie. Wspomnienia siostry Łucji zawierają prośbę Matki Bożej o umartwienia za nawrócenie grzeszników. Jak wiemy, trójka dzieci, wstrząśnięta widokiem piekła, zdobywała się na bardzo surowe (nawet jak dla dorosłych!) umartwienia. Było to np. obywanie się bez jedzenia, bez picia w czasie upałów, jedzenie gorzkich żołędzi, parzenie się pokrzywą, noszenie w pasie ostrego sznura, zaprzestanie zabaw. Sznur ranił ich skórę aż do krwi, więc zdawałoby się, że Maryja powinna odwieść dzieci od takiej praktyki, jednak zamiast to uczynić, poleciła im tylko, by sznur nosiły wyłącznie w dzień… Czy nie powinno nas to zastanowić? Gdy zdobędziemy się na dobrowolne, choćby niewielkie umartwienia, zahartują nas one i wzmocnią do cierpliwego niesienia tego krzyża, który Bóg nam na co dzień daje. Będą one, oczywiście, zależne od możliwości każdego z nas, od stanu zdrowia i obowiązków, od sytuacji życiowej.

       Przyłączający się do „Iskry z Polski” mają okazję stać się duchowymi ojcami i matkami tak olbrzymiej liczby dusz, jak nikt inny w historii Kościoła. Ich otoczenie na razie nie dowie się o tym, a nawet oni sami uświadomią to sobie dopiero po śmierci, gdy na ich spotkanie w Bramie Nieba wyjdą wszyscy szczęśliwie uratowani. Niech ten ostatni argument utwierdzi Was wszystkich, Drodzy Rodacy, że naprawdę warto iść tą drogą. Odpowiedzcie na Bożą propozycję pozytywnie, oczy całego Nieba są na Was zwrócone.

       Na jak najlepsze wypełnienie powołania i na całą drogę, jaka Wam pozostała do Bramy Nieba, niech przez orędownictwo całego Dworu Niebieskiego błogosławi Was Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen.

ks. Adam Skwarczyński
R., 8 lipca 2017 roku

Akt osobistego ofiarowania się Bogu za świat

Ojcze Przedwieczny, / zbliża się godzina / Powtórnego Przyjścia na świat Twojego Syna, / związana z „Ostrzeżeniem”, / „małym sądem”, / „prześwietleniem sumień”. / Zanurzam więc wszystkich mieszkańców ziemi / w Najświętszej Krwi Jezusa, / ofiarowanej Tobie na ołtarzach świata. / Zanurzam ich w krwawych łzach, / płynących z figur i obrazów / Najświętszej Maryi Dziewicy oraz Świętych. /Zanurzam ich w trudzie i cierpieniach własnych, / składających się na mój codzienny krzyż. / Przez wszystkie dni, / dzielące nas jeszcze od Przyjścia Jezusa, / jednoczę swój krzyż z Jego Krzyżem, / a swoje serce z Jego Sercem. / Płomień swojej miłości / łączę z Ogniem Ducha Świętego, / rzuconym na ziemię przez Twojego Syna. / Jako ofiara za nawrócenie grzeszników ziemi / rozkrzyżowuję przed Tobą moje ręce / i tymi słowami oddaję się Tobie, mój Ojcze: / OTO JESTEM! / ŚWIĘTY BOŻE, / ŚWIĘTY MOCNY, / ŚWIĘTY NIEŚMIERTELNY, / ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI I NAD CAŁYM ŚWIATEM. / AMEN.

* Objawienia w Akita zostały uznane przez biskupa diecezjalnego za nadprzyrodzone, a w Garabandal nadal na to czekają, chociaż odpowiednia komisja uznała je za prawdziwe. 13 października 1917 roku, żegnając się z pastuszkami w Fatimie, Matka Boża powiedziała: „Do zobaczenia w San Sebastian w Hiszpanii!”. Miała na myśli niewielką wioskę San Sebastian de Garabandal. Byłem tam przez kilka dni, wioska ta jest mi bardzo bliska. Mieszkańcy od niepamiętnych czasów schodzą się na codzienny Różaniec.
Pobierz całość pdf: List do Rodaków o Paruzji

******

Ważna informacja: Posiadamy już tekst o Iskrze z Polski do przełożenia na obce języki i czekamy na pomoc. Kontakt z ks. A.S. w tej sprawie przez stronę WOWiT na mail: jutrzenka2012@gmail.com
Jeszcze czekamy na tłumaczy na niemiecki, hiszpański, francuski

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

106 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: DO MOICH RODAKÓW – LIST O PARUZJI

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    • Bogusia pisze:

      Modlmy sie za ks.Adama , o zdrowie i blogoslawienstwo…!!!

      Czcigodny,Ksieze Adamie ,RODACY Cie kochaja i sa ogromnie wdzieczni, Panu Bogu,ze Postawil nam Ciebie na naszej drodze…!!!
      Drodze , czesto bardzo ciezkiej i nostalgicznej…,przepelnionej tesknota , rozlaka,niepewnocia – z daleka od naszych bliskich chorych,cierpiacych, teskniacych i umierajacych.Rozumieja to tylko Ci, ktorzy znaja sprawe z autopsji.
      Obecnosc Twoja, Czcigodny Ksieze Adamie, dodaje nam sil i budzi nadzieje…!!!
      Wiemy,ze jest z nami ktos ,kto pamieta o naszym zbawieniu i uczestniczy w naszym duchowym zyciu.
      DZIEKUJE…!!!
      Szczesc Boze…!!!

      • d1684 pisze:

        Serdeczne Bóg zapłać księże Adamie -Niech Bóg ma Ciebie w opiece i Błogosławi Tobie .Dziękuje Bogu i modle się za Ciebie ,że Jesteś dla Nas drogowskazem na Naszej drodze życia -z Panem Bogiem .

    • magda pisze:

      Kochany Ksiądz ❤ , czuję się zaszczycona,że kiedyś mogłam z Nim rozmawiać (mailowo 🙂 )
      Zdrowia i Błogosławieństwa Bożego Księże !
      +++

  2. JoanK pisze:

    Super, tego mi brakowalo w ostatnim apelu. Mialam takie same mysli jak ks Adam. Teraz czekam na tlumaczenie angielskie, zeby to pokazac mezowi I znajomym.

    Dordzy Aniolowie, pomozcie w tlumaczeniu…

  3. Helka pisze:

    Informacja dla osób z Lublina i okolic
    Jedziemy jutro do Częstochowy na Mszę św. z Myrną Nazzour i mamy w busie 4 miejsca.
    Jedziemy ok. 9-00 a wracamy do Lublina po Apelu Jasnogórskim
    Informacje na priv u Adminki Ewy na jutrzenka2012@gmail.com

    • Małgorzata pisze:

      Bardzo proszę o modlitwę za moją Chrześnicę która ma mieć jutro operację, Jezu, Ty się tym zajmij

    • wobroniewiary pisze:

      Wszystko zaczęło się 23 listopada 1982 roku. 18-letnia Myrna (po arabsku: Maria) Nazzour z dwiema koleżankami modliła się nad łóżkiem swej chorej przyjaciółki Layli. Myrna należy do katolickiego Kościoła grecko-melchickiego – jednego z ponad 30 Kościołów wschodnich, pozostających w łączności ze Stolicą Apostolską i uznających władzę papieską. Jedna z koleżanek, obok której się modliła, wyznaje prawosławie, druga jest muzułmanką. Nagle podczas modlitwy muzułmanka zauważyła, że ręce Myrny promienieją światłem i pokryły się olejem. Myrna położyła ręce na głowie Layli, która wkrótce wyzdrowiała! Trzy dni później Myrna w podobny sposób uzdrowiła swę matkę.

      OLEJ I STYGMATY
      W domu Myrny na ścianie wisi niewielka ikona przedstawiająca Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus. 27 listopada 1982 z obrazu zaczął wydzielać się olej. Było go tak wiele, że spływał na podłogę. W ciągu godziny zapełnił cztery talerze. Jednocześnie olej znów zaczął wypływać z rąk Myrny. Myrna i jej mąż Mikołaj zwołali rodzinę – tego dnia Myrna miała pierwsze objawienie. Usłyszała kobiecy głos: „Nie bój się, jestem z tobą. Otwórz drzwi i nie zabraniaj nikomu kontaktu ze mną„.
      Olej z obrazu wydzielał się przez cztery dni.
      28 listopada do mieszkania państwa Nazzour przybyło wielu duchownych, a także funkcjonariusze policji. Zbadano próbki oleju, okazało się, że jest to olej z oliwek!
      Pierwszy raz Myrna ujrzała Matkę Bożą 15 grudnia 1982 r. Wraz z grupą wiernych brała udział w modlitwie. W pewnym momencie utraciła kontakt z otoczeniem, całe jej ciało pokryło się oleistą substancją. Po chwili zupełnie utraciła świadomość. Trzy dni później objawienie się powtórzyło, ale tym razem Matka Boża przemówiła. 12 stycznia 1983 r. Myrna widziała też Jezusa. Jezus i Jego Matka przekazali jej orędzia.
      26 października 1983 roku na rękach i twarzy wizjonerki pojawiły się stygmaty. Od tego czasu zjawiają się one co pewien czas. Ostatnio – w Wielkim Tygodniu 2001 roku.

      WEZWANIE DO POJEDNANIA
      Orędzia przekazywane przez Myrnę to bezustanne nawoływanie do pokoju i pojednania między wyznaniami. „Kosciół jest królestwem Nieba na Ziemi. Kto wprowadza rozdział, ten nie ma miłości w sobie” – oto jedno z orędzi. Są one skierowane nie tylko do katolików. W miejscu objawień często modlą się wspólnie ludzie różnych wyznań. Objawienia zostały bowiem zaaprobowane przez miejscowe Kościoły chrześcijańskie. Arcybiskup Georges Habib Hafouri uczynił to 15 stycznia 1987 r.

      https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/07/02/myrna-nazzour-mistyczka-kosciola-katolickiego-z-w-soufanieh-damaszek-w-polsce-spotkania-11-15-lipca/

  4. małgorzata pisze:

    Nikt nie wie kiedy będzie koniec naszego świata, nawet aniołowie o tym nie wiedzą może za rok a może za tysiąc lat a na pewno nie wie o tym zwykły ksiądz

    • JoanK pisze:

      Z tym, ze ten „zwykly ksiadz” nie pisze o koncu swiata.

      • wobroniewiary pisze:

        Dokładnie Joanno 🙂

      • leszek pisze:

        Od chwili, kiedy poznałem tego „zwykłego księdza” powtarzam codziennie : OTO JESTEM !
        Na pożytek dusz, dla chwały Maryi Niepokalanej i dla mojego Pana i Boga.

        • Judy pisze:

          Bog zaplac!

        • Marzena Nalewajk pisze:

          Nie znam osobiście księdza Adama, czytałam książki np. ” W szkole Krzyża”. I wiem jedno: Oto jestem, za moich bliskich i za te miliony istnień. Może sie powtarzam, ale tak wiele dobrego dzieje sie w moim życiu dzieki tej stronie. Dziekuje, że jesteście.

      • Bogusia pisze:

        +++

        • d1684 pisze:

          Bogu niech będą dzięki, że istnieje strona WOWiTK i , że mam możliwość z Wami wszystkimi tu być -Chwała Panu w Trójcy Jedynemu – Bogu Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu . -Amen .

    • Kasia pisze:

      Przeciez nikt tutaj nie podaje daty konca swiata. A przygotowani powinnismy byc zawsze.

    • wobroniewiary pisze:

      Noe też był tylko zwykły i on jeden budował arkę i ocalał on i jego rodzina i cały gatunek zwierzęcy, który wprowadził do arki, a śmieli się z niego przy tym, że hej 🙂 🙂
      Taki zwykły chłop zamiast cieszyć się życiem arkę budował…. a przyszłość pokazała kto ma rację 🙂

      • Elizeusz pisze:

        Tak, Noe z przerwami budował Arkę 120 lat, a był to czas Bożej cierpliwości, zanim Bóg nie powiedział „Już dość!” (1P 3,20; por. 2P 3,9).

      • mkm80 pisze:

        Ciekawy komentarz do potopu podaje kabalistyczna księga Zohar, będąca w dzisiejszych czasach ważniejszą księgą dla Żydów niż sama Tora. Otóż podaje ona, że przed potopem ludzie byli tak biegli w sztukach magicznych iż potrafili przeciwstawiać się zastępom niebieskim. Znali oni anioła zawiadującego wodą i anioła zawiadującego ogniem i wiedzieli, że mogą ich powstrzymać od uczynienia sądu. Stąd też wyśmiewanie Noego i lekceważenie Pana. Ich serca były we władzy głupoty (zupełnie jak w XXI wieku, teraz też kabaliści są przekonani, że potrafią powstrzymać sąd Boga, dlatego bez lęku szerzą takie szokujące perwersje po całym świecie)
        Czemu to cytuję. Ja też mam mały apel do wszystkich, którzy pokładają zaufanie w różnego rodzaju „sztukach magicznych” a szczególnie tych którzy w delikatny sposób przerzucają takie praktyki do Kościoła (np. splot Shamballa ale i wiele innych). Porzućcie drogę głupoty a wstąpcie na drogę mądrości. Będą się z was śmiać jak z Noego czy ks Adama ale warto bo tu chodzi o wasze życie.

        P.S. – Mam też prośbę. Czy następna egzorcyzmowana woda może być w jakiś specjalny sposób egzorcyzmowana przeciwko duchom alkoholizmu i nikotynizmu? Nie wiem co o tym sądzicie, ale moim zdaniem duchy te strasznie blokują proces nawracania często nawet uniemożliwiając całkowite nawrócenie.

        • JoanK pisze:

          Tez mam to pytanie, znam wiele osob, ktore nie moga dostapic sakramentow przez nalog.

        • Maggie pisze:

          @mkm2
          To nie jest jak hipnoza, ani egzorcyzm uwalniający od złych duchów, które już wlazły (!) … lecz działa ochronnie i uzdrawiająco/wzmacniająco, a używając tej wody (np pijąc, czy skrapiając tą wodą), trzeba otwierać serce w serdecznej i pokornej modlitwie i ufać Panu Bogu: swoimi słowami można mówić o swojej słabości, upadkach, braku silnej woli i pragnieniu należenia do Boga, prosząc o Bożą Pomoc i aby ON się tym zajął kiedy słabniesz.

          Napewno duch uzależnienia niezbyt dobrze się czuje, jeśli z modlitwą i chęcią poprawy „raczymy go wodą egzorcyzmowaną” w celu wypędzenia: precz na kolana i pod Krzyż i marsz do piekła!. Zawsze trzeba pamiętać, bo NIE JESTEŚMY KSIĘDZEM EGZORCYSTĄ (!), aby prosić: Jezu Ty się tym zajmij by …. (i tu modlitewna, serdeczna prośba).

          Spróbuj skrapiać w.e. papierosy, lub ciut do butelki albo ją choćby skropić (sobie lub komuś) – z wiarą, ufnością w siłę pokornej modlitwy serdecznej. Ofiarować można Panu Bogu taką walkę przez ręce Maryji.

          To Ty decydujesz jak i kiedy i w jakim celu używasz tą w.e. – ale to nie żadna magia, lecz siła modlitwy i Twoja wiara stanowią o sukcesie i wyproszeniu Łaski.

          Jezus jest Panem❣

    • Rektor pisze:

      Polecam konferencję ks. Pawła Murzińskiego nt Apokalipsy (Daniela i inne). Pismo Św. wyraźnie rozdziela: 1) Paruzję, która nastąpi po proroczym tygodniu (7lat) oraz 2) datę dnia Sądu Ostatecznego, – którego to właśnie nikt nie zna. Błogosławieni, którzy czytają i zachowują słowa tej Księgi (Apokalipsy). Jest nam ona dana, abyśmy za pomocą Ducha Św. umieli odczytać znaki czasu. Obyśmy nie żyli w nieświadomości jak Jerozolima, która została zburzona za to, „żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.” [Łk 19:41-44]. Jezus nie powiedział również, że Kościół nie będzie znał dnia i godziny w pokoleniu, do którego Pan powróci. Prorok Daniel i apostoł św. Jan powiedzieli to wyraźnie, że Mesjasz przyjdzie dokładnie po 1260 dniach (3,5 roku wielkiego ucisku) od ustawienia Ohydy Spustoszenia [Obj 11:2-3; 12:6, 14; 13:5; Dn 7:25; 12:7]. Zrozumienie Czasów Ostatecznych Bóg nazywa mądrością [Obj 13:18, 17:9], ponieważ będzie to kwestia życia i śmierci.

      • Marakuja pisze:

        Ja jeszcze polecę analizę słów św. Pawła z Drugiego Listu do Tesaloniczan, z drugiego rozdziału, Paweł wskazówki podaje bardzo dokładne:

        W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, 2 abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. 3 Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, 4 który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem. 5 Czy nie pamiętacie, jak mówiłem wam o tym, gdy wśród was przebywałem? 6 Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aby objawił się w swoim czasie. 7 Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, 8 wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia. 9 Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, 10 [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. 11 Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, 12 aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość.

    • MariaPietrzak pisze:

      ….
      Medjugorje / 2 czerwiec 2017
      (…)
      Dzieci moje, bądźcie gotowe .
      To jest czas przełomu, dlatego ponownie wzywam was do wiary i nadziei.
      Wskazuję wam drogę, którą należy iść, a są nią słowa Ewangelii. Apostołowie mojej miłości, świat bardzo potrzebuje waszych wzniesionych ramion ku Niebu , ku mojemu Synowi, ku Ojcu Niebieskiemu.
      Potrzeba wiele pokory i czystości serca.
      Ufajcie mojemu Synowi i wiedzcie, że zawsze możecie być lepsi.
      (…)
      http://medziugorje.blogspot.fr/2017/06/oredzie-dle-dla-mirjany-z-2062017.html?m=1

      @Małgorzato , przyjrzyj sie temu , co dzieje sie na świecie i przyjrzyj się słowom Matki Boga .
      … Jak mówi Maryja , potrzebujemy „pokory i czystości serca” . Wyciszenia i modlitwy , by sprostać niespodziankom ….?
      „Nadziei i wiary” życzy się w sytuacjach naprawdę trudnych …
      „Bądźcie gotowe” – stawia na nogi !
      Nie po to by straszyć , ale trzeźwo myśleć .
      Widziałam kiedyś starego partyjniaka , który po odwilży stracił głowę . Chodził i klął , nie mógł uwierzyć , ze już nie siedzi w swoim
      „dobrobycie” .
      Bądźmy gotowi , jak mówi ks .Adam , dobrze wyszorowani i z oliwą w lampie !

      • MariaPietrzak pisze:

        Przestroga … na tę Okoliczność , ku której zmierzamy …
        dla niej codziennie świadectwo składamy !
        •••••
        „…Weź żabę 🐸 i włóż ją do wody.
        A potem niepostrzeżenie podgrzewaj wodę, nieznacznie podnosząc temperaturę każdego dnia, aż do zagotowania wody.
        Na żadnym etapie podgrzewania żaba nie stawi oporu.
        Nigdy nie zda sobie sprawy z tego, że woda jest zbyt gorąca – aż będzie martwa.
        Tak samo jest z naszym życiem duchowym.
        Przyzwyczajamy się do temperatury świata.
        I nie zdajemy sobie sprawy, że świat stopniowo przejmuje nad nami kontrolę, aż znajdziemy się w jego uścisku.
        Dlatego toczymy walkę z banalnością, z miernością i tępotą;
        musimy stawić opór i zacząć iść w przeciwnym kierunku.”
        /
        Arcybiskup Fulton J. Sheen
        https://abpsheen.pl/2017/05/29/niebezpieczenstwo-obojetnosci/#more-827
        •••••••
        Żyć w Prawdzie , głosić Prawdę , bronić Prawdy , bo
        Prawda dźwiga
        Prawda wyzwala
        Prawda umacnia
        Prawda posala
        Prawda pokazuje
        Stąd prowokuje
        Prawda wymaga
        Prawda niecnym przeszkadza
        O Prawdę bój sie toczy !
        Kto w Prawdzie wytrwa , ten ocalony , kto sie jej zaprze , jakby stracony !
        Ty Jesteś Drogą, Prawdą i Życiem !
        – daj wytrwanie na to zmaganie , o Ciebie Panie !
        -Reszta- zostanie !

    • Maggie pisze:

      @Małgorzata:
      ks.Adam też nie wie kiedy i nie podaje dnia ani godziny. Przeczytaj jeszcze raz całość ale dokładnie. Czytaj więc z uwagą, a nie z pogardliwą ironią/sarkazmem – nie oceniam Ciebie, ale tak brzydko i niesprawiedliwie „zaskrzypiały” Twe słowa, że aż boli 🤕.

      Wszystkie znaki na Niebie i Ziemi wskazują, że blisko i to znacznie bliżej niż wielu myśli.
      Św.JPII na łożu śmierci prosił nas o wytrwanie i powiedział, że nadchodzą ciężkie czasy ale i bliski też jest kres prześladowań przez złego.

      Spotkałam kiedyś we fragmentach jakieś proroctwa (Sybilli?) ze wskazaniem, iż koniec tuż, tuż, gdy w modzie, trudno będzie można odróżnić kobietę od mężczyzny.
      Kochana, popatrz na na fotki z lat młodości babci czy matki i porównaj je z obecnymi … tymi „żurnalowymi idolami” …
      Na uzupełnienie obrazka: zalecane tu spojrzenie na lansowane (!) obecnie, wynaturzone zwyczaje i obyczaje i … z miejsca … brak słów, gdyż usta zamyka się paragrafami.

      Czytając ten list Księdza Adama, moje serce doznało rodzaju ciepłego uniesienia, uczucia Bożej Obecności i jeszcze bardziej zapragnęłam dla siebie i moich bliskich, gdziekolwiek jesteśmy: spowiedzi i dobrego spowiednika-kierownika …

      Bóg zapłać KSIĘDZU i szczęść Boże – pamiętam i codziennie polecam w modlitwie, bo żniwa wielkie i niedługo, a robotników tak mało.
      Jezus jest Panem❣

    • marko5 pisze:

      czytaj moja droga ze zrozumieniem…ponadto za dni Noego jedli , pili , żenili sie…aż Noe wszedl do arki.Wczesniej zapewne wysmiewali sie z niego , że buduje arkę na lądzie…pomyśl jeśli potrafisz

  5. im pisze:

    Z serca dziękuję Ks. Adamowi za Jego determinację w głoszeniu prawdy dotyczącej naszych czasów. Dziękuje Bogu za tak wiernych i oddanych kapłanów, przez których Bóg objawia wielką troskę o nas, przygotowując ich przez wiele lat na wydarzenia tych dni. W mojej wspólnocie, w której jestem 11 lat słowa przekazów proroczych także mówią jednoznacznie o zbliżającej się Paruzji. Kilkakrotnie doświadczałam przekazów w snach i widziałam bardzo przestraszonych i zagubionych ludzi. To byli ludzie żyjący duchem tego świata.
    Chcę czytelnikom zwrócić uwagę na orędzia Królowej Pokoju przekazane przez Mirianę z 02.06 i 02.07.br. W lipcu Miriana cierpiała i płakała bo zna wszystkie tajemnice. Jej twarz w czasie objawienia bardzo wiele mówi.
    „Apostołowie mojej miłości, okrywam was swoim płaszczem, gdyż jako Matka pragnę was chronić. Proszę was, módlcie się za cały świat. Moje serce cierpi. Grzechy się mnożą, są zbyt liczne, ale z waszą pomocą- pokornych, skromnych i napełnionych miłością, cichych i świętych – moje serce zatriumfuje. Kochajcie Mojego Syna ponad wszystko i cały świat ze względu na Niego”.
    I to tak szeroko opisuje nam Ksiądz w liście, wyjaśniając powagę czasu i proszą o przyjęcie modlitwy i ofiary za cały świat. Bogu niech będą dzięki , że o tym wiemy i możemy podjąć przesłanie i nieść dalej, aby ratować ludzi – umiłowane dzieci Boga.

  6. ania pisze:

    Dziękuję bardzo Księdzu Adamowi Skwarczyńskiemu, a to że Pan Jezus już idzie do nas i będzie oczyszczenie całej ziemi słyszałam również od innych kapłanów, więc nie wolno ignorować tego apelu!

  7. Witek pisze:

    I ja z moją żoną dziękujemy. Trudno mówić lub dodać coś więcej. Trzeba działać i w sercu odpowiedzieć na wezwanie, związane z Iskrą.
    Jezu Ty się tym zajmij.
    Amen

  8. Agnieszka pisze:

    Chetnie bym sie zaoferowała by przetłumaczyć na ang ale już parę dobrych lat nie miałam kontaktu z tym językiem i boje się że moje tłumaczenie gramatycznie nie byłoby doskonale. Moze wspólnymi siłami? A księdzu Adamowi Skwarczyńskiemu bardzo dziękuję za ten przekaz. Ja w to wierzę. Choc mam często chwile zwątpienia to wiem ze jest KTOŚ kto mnie stworzył i miał w tym swoj cel i plan którego ja ( wszyscy ludzie zreszta) jestem częścią. Nie ważne czy otrzymuję łaski czy nie, wiem ze sama nic nie mogę. Zawsze gdy w mojej parafii śpiewają te pieśni łzy cisną mi sie do oczu.
    Często w domu gdy mam smutek i dopada zniechęcenie gdy lzy plyna śpiewam na caly glos :

    Niech bedzie chwała i cześć i uwielbienie,
    Chwała i cześć Jezusowi
    Chwała, niech bedzie chwała
    Tak Jemu chwała i cześć

    Niech zyje Jezus zawsze w sercu mym
    Na zawsze, na zawsze,
    Na zawsze w sercu mym!

    I często wołam:”Jezusie , Synu Dawida ulituj się nade mną!”.
    I dzisiaj bylo piękne kazanie w mojej parafii… Ksiądz mowil tak: ” Przyjdźcie do niego wszyscy którzy nie macie pracy, przyjdźcie matki z dziećmi, przyjdźcie którzy jesteście wyśmiewani, którzy macie nałogi, bojący sie wziac zycie w swoje ręce,ci ktorym wali sie świat. Przyjdźcie uczniowie i dzieci majacy trudnosci w nauce. Przyjdźcie chorzy i cierpiący a takze ci którzy traca sens zycia którzy maja problemy nie do przejścia….A On was pokrzepi! Nie będzie to natychmiastowe dotknięcie jak czarodziejska różdżką… Ale na pewno cie pokrzepi…”

    On pokrzepi mnie i Ciebie, tylko przyjdź…

  9. babula pisze:

    Ja też wierzę ks. Adamowi. Jestem wdzięczna z całego serca za jego odwagę w dzieleniu się tym świadectwem. W dzieciństwie prześladowały mnie sny o strasznej powodzi, wybuchu wulkanu, komecie zbliżającej się do Ziemi i mającej się z nią zderzyć, przeczucie wielkiego głodu… Do dzisiaj pozostał mi po tych snach strach, który czasem się odzywa. Nie potrafię przekonać niektórych moich bliskich by się przygotowali na ten okropny czas.
    Jezu ufam Tobie i Ty się tym zajmij i pomóż mnie się zająć tym co trzeba zgodnie z Twoją Wolą!

    • Sylwia pisze:

      Babulo to prawda, trudno przygotować naszych bliskich. Którzy nie chcą tej zmiany.
      My sami nad sobą musimy pracować, ale też musimy zatroszczyć się o tych co są w naszych sercach. Bo przecież chcemy dla nich najlepiej. Jezu Ty się Tym zajmij !

  10. Gabriela pisze:

    Kochani Prosze o modlitwe w naszej intencji. Mieszkamy z mezem i córką w UK.
    Dobry Boze, Maryjo kochana i Jozefie pomozcie nam cala rodzina wrocic na czas do ukochanej Polski. Nie wiem jak ani kiedy ale na czas……
    Wszystkim dziekuje za modlitwe.
    Jezusie Maryjo i Jozefie Kochamy Was ratujcie dusze Amen.

  11. Paulina pisze:

    Szczęśc Boze! Pisze po raz pierwszy choć odwiedzam stronę niemal codziennie od samego jej początku. Byc moze cos mi umknęło z ostatnich wpisów Ksiedza Adama, jednak nie mam jeszcze w głowie pełnego obrazu Paruzji.. Czy na początku bedzie to Przyjscie Jezusa, a następnie kataklizm? Chcialabym lepiej zrozumieć bieg wydarzeń.. Jestem wdzięczna za zachętę i przylaczam sie całym sercem ponownie do inicjatywy. Pozdrawiam wszystkich Odwiedzających.

    • Maggie pisze:

      Przeczytaj dokładnie jeszcze raz, każde słowo bez pośpiechu.
      Pan Jezus też powiedział „Zaprawdę mówię wam , niebo i ziemia przeminą, ale Slowa Moje nie przeminą”.
      ❤️❤️❤️
      Uciekam spać, bo już 1:17 nad ranem. Jesus jest Panem❣

    • Beat pisze:

      Przed Paruzja bedzie ucisk i katajlizmy
      Demony beda atakowac ludzie musza sie opiwiedziec za Bogiem albo przeciw Bogu
      Staniemy twarza w twarz przed Bogiem z naszymi grzechami i dobrymi uczynkami
      Bedzie tooczyszczenie i maly sad
      Tak opisuje w Oredziach Prorokini Vassula Ryden
      To Bog Jej Przekazal w Prawdziwym Zyciu w Bogu
      Tego doswiadczymy w naszyn pokoleniu i za nazzego zycia

  12. Dorota pisze:

    Dziękuję Bogu Najwyższemu za to że Jesteś 🙂 Nich Bóg Ci Błogosławi i wspiera każdego dnia księże Adamie ❤

  13. Barbara Maria pisze:

    Może nie wszyscy wierzą Ks.Adamowi /szkoda/, ale siostrze Faustynie powinni wszyscy. W swoim dzienniczku pisze o dniach ciemności , świetlistym krzyżu na niebie i o tym , ze Jezus najpierw przyjdzie jako Pan Miłosierdzia a potem jako Sędzia Sprawiedliwy.
    Na każdy czas Pan wysyła swoich proroków, aby ludzie się przygotowali.Ale tak było kiedyś,tak jest i teraz. Nie wierzymy im.
    JEZUSIE SYNU BOGA ŻYWEGO ULITUJ SIĘ NAD NAMI!!!

  14. Barbara Maria pisze:

    Nie wiem dlaczego mój poprzedni komentarz wylądował w spamie?
    Z Panem Bogiem

  15. Sylwia pisze:

    Niech Bóg Błogosławi Księdzu za ten wpis i za wszystko inne. To bardzo ważny wpis, który daje wiele do myślenia i do zmieniania w sobie.
    Wiem że też trzeba podjąć walkę,by nie tylko my ale i inni chcieli zmieniać swoje sumienia.
    A jest to trudne w świecie takiego chaosu w jakim się znajdujemy. Gdzie wszystko jest na opak. Ale Bóg jest z nami i daje nam ostateczny czas na zmianę. Daje też znaki czasu by się przygotować.

    • Ewelina pisze:

      Mam na imię ewelina i chciałam wam opowiedzieć o moim śnie jaki mi się przyśnil jakiś czas temu w Częstochowie w nocy z soboty na niedzielę,wspomnę jeszcze że w niedzielę było święto Zesłanie Ducha Świętego ,a my pojechaliśmy wraz z grupą pielgrzymów na mszę do Pustelni w Żarkach.Śniło mi się że jestem gdzieś na jakimiś placutak jakby przed pustelnia ,ja stoję obok na schodku i obserwuję i widzę ludzi jak biegają ,nie znam tych osób ale wiem że są poranieni czuję to w sercu.Ci ludzie biegają tacy pogubieni i nie wiedzą co maja ze sobą począć,czuję podświadomie że potrzebują pomocy i widzę jedną osobę mężczyzne który jako jedyny modli się na różańcu i stoi nie biega,jest spokojny.Nagle widzę jak do niego podbiega inny pan taki starszy łapie tego chłopaka za ramie ja widzę że ten czlowiek jest taki poraniony grzechami,taki upadły grzesznik i prosi chłopaka o modlitwę ja w tym momencie w śnie pytam pana Jezusa jak mam im pomóc.I widzę jak inni ci co tak biegali po tym placu również dobiegają do nich i wszyscy się łapią za ręce i słyszę w śnie trzy słowa,słyszę je tak wyraźnie UTWORZCIE ŁAŃCuch MODLITWY i potych słowach odrazu się obudziłam i zastanawiam się o co chodzi.Wracam do domu i pierwsze co robie wstaje rano i wpisuję w google utworzcie łańcuch modlitwy wyskakuje mi ks.Stefano Gobbi Do Kapłanów Umiłowany ch Synów Matki Bożej i tam wszystko pisze o łańcuchu modlitwy wspomnę że nigdy nie słyszałam takiego okreslenia jak łańcuch,a to właśnie jest różańiec.

      • AnnaSawa pisze:

        Mocny sen z przesłaniem.

      • Gracha pisze:

        Ewelinko piękny ten Twój sen ,choć go już słyszałam.Bóg chce byś podjeła sie jakiegoś
        konkretnego działania .Kup tajemnice różanca i rozdawaj by modlili sie w intencji zatwardzialych grzesznikow bo rzeczywiscie jest blisko.Tylko podpowiadam,a Ewelinka niech pyta Boga ..Co mam robic.Jak to zrobic .Kiedy to zrobic .Pozdrawiam

        • ewelinas pisze:

          Już podjęłam :-)działanie,utworzyliśmy taki łańcuch tzn.jest nas 20 osób i każdy ma swoją dziesiątkę różańca i się modlimy za grzeszników,zaczęliśmy od lipca.

    • JoanK pisze:

      Straszne, straszne, ale niech sie dzieje wola Boza, bo na tym swiecie juz sie nie da zyc, wszystko jest skazone, nie ma miejsca do kochajacych Boga. Modlmy sie o ochrone lub dobra smierc. Maryjo chron swojego dzieci.

    • Marek pisze:

      „pilne ONZ ogłosiło Szwecję strefą wojny”
      @eska
      to jest info ze strony „miziaforum”
      film jest prawdziwy, takie rzeczy dzieją się w Szwecji i nie tylko ale nie ma żadnego „ogłoszenia przez ONZ Szwecji strefą wojny” to są jakieś bajki „miziatego”
      nie znalazłem oficjalnego komunikatu ONZ na ten temat, jedyne zbliżone i wiarygodne informacje są tutaj (zresztą „miziaty” skopiował to samo ze strony „euroislam.pl”):

      „Obawiam się, że to koniec dobrze zorganizowanej, porządnej i egalitarnej Szwecji, jaką znaliśmy dotychczas. Osobiście nie byłbym zaskoczony, gdyby wybuchła w niej wojna domowa w takiej czy innej formie. W niektórych miejscach prawdopodobnie już się ona zaczęła
      — ocenił ekspert ONZ ds. zdestabilizowanych obszarów i sytuacji kryzysowych, Johan Patrik Engellau.”

      „Rząd wydaje się nie rozumieć, że utracił kontrolę. Jest taki punkt, kiedy już nie można zatrzymać rozwoju wypadków. Nie wiem, czy Szwecja osiągnęła taki punkt jeśli chodzi o konsekwencje imigracji, ale jeśli nawet nie, obawiam się, że jesteśmy bardzo blisko
      — mówi ekspert ONZ Johan Patrik Engellau.”
      https://wpolityce.pl/swiat/347412-szwecja-na-skraju-wojny-domowej-euroislam-muzulmanscy-imigranci-rozszarpuja-ja-na-strzepy?strona=1

      A tu najlepsze, na stronie źródłowej materiału o Szwecji:
      PS. Niektóre portale, posługując się tłumaczeniem artykułu – czasem własnym a często ściągniętym od nas – rzeczywiście manipulują tymi informacjami w sposób absolutnie skandaliczny, niemalże już „relacjonując” wojnę w Szwecji. A jeden z profili na YouTube pozwolił sobie nawet na tytuł : „Pilne! ONZ OGŁOSIŁO SZWECJĘ STREFĄ WOJNY!”
      https://euroislam.pl/czy-szwecja-stoi-u-progu-wojny-domowej/

      • eska pisze:

        Marek, dziękuję za czujność i sprostowanie. W sumie to pocieszające, chociaż i tak nie są dlaeko od takiego scenariusza.
        Mimo wszystko żal patrzeć, co się porobiło w tym kraju i na całym zachodzie.

        • Marek pisze:

          Zainteresował mnie ten „arcy pilny” tytuł filmu i poszperałem trochę, ja bym się cieszył gdyby rzeczywiście władze zachodnich państw w końcu wzięły się na poważnie za problem muzułmańskich imigrantów a nie tylko za rozdawanie kolorowej kredy po zamachach i sprzątaniem po regularnych bitwach które dzieją się praktycznie codziennie, przykładem choćby ostatnie dni w Hamburgu, tym razem za kamienie, podpalanie i rabunki wzięło się miejscowe lewactwo anarchistyczne.

    • AnnaSawa pisze:

      To jest ściema. Uważajcie na źródła skąd podajecie informacje.

  16. Elizeusz pisze:

    I ja się przyłączam do podziękowania za zaprawiony solą Bożej mądrości (Kol 4,6) list ks. Adama . Ks. Adam jest jednym z niewielu głosów (Ba 1,21) głoszących Ewangelię Końca Czasów SŁOWA (J 1,1.14) w Kościele. Nie brak też i innych dzisiejszych świeckich posłańców Bożych, poprzez których Bóg zapowiada swój Powrót w chwale, co ma się zbiec i zbiegnie się z zapowiadanym przez Maryję tryumfem Jej Niepokalanego Serca (choć o tym tryumfie mówi się sporo, ale to jest tylko hasło, a mało kto mówi o istocie rzeczy, tj. co (jakie wydarzenia w świecie i w Kościele) ów tryumf będzie poprzedzać, w jaki sposób on nastąpi i jaki będzie miał kształt. Kim jest [też, pośród innych podobnego mu ducha, kapłanów, Apostołów Końca Czasów: zob. Orędzia Matki Bożej nr 451 {z 8.06.1991} i 533 {z 8.12.1994} do Jej umiłowanych synów, Kapłanów] ks. Adam? Jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego Pan ustanowił nad swoją służbą/czeladzią, żeby wydzielał żywność/dawał pokarm we właściwym czasie (niczym Józef egipski: Rdz 41,47-49.53–57) i on zajmuje się właśnie tą czynnością (Mt 24,45; Łk 12,42). Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku szafarza/włodarza. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!! – powie św. Paweł Apostoł (1Kor 9,16).
    W swoim Liście ks. Adam pisał: „Paruzję mamy więc widzieć jako wydarzenie „środkowe”: będzie ona Drugim albo Powtórnym Przyjściem Pana i ma dotyczyć pewnego okresu, poprzedzającego koniec świata, jednak usytuowanego nie na samym końcu świata, lecz „na końcu czasów” (zob. Iz 2,2) albo „przy końcu dni” (Jr 23,20, 30,24). Paruzja, jako „wydarzenie środkowe”…
    I tak się rzeczy mają. Tak mówi nie raz jeden w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden, zaś Matka Boża w Orędziu nr 166 zatyt. «Jego drugie przyjście» mówi(ła):
    „Jego drugie przyjście podobne będzie do pierwszego, najmilsi synowie. Powrót Jezusa w chwale – p r z e d Jego ostatecznym przyjściem na Sąd Ostateczny – podobny będzie do Jego narodzenia w tę Świętą Noc. Godzina ta należy jednak do tajemnic Ojca. Świat będzie całkowicie ogarnięty ciemnością negacji Boga, uporczywego odrzucania Go i buntu przeciwko Jego prawu Miłości. Prawie nikt nie będzie gotowy na Jego przyjście…” (166ef, 24.12.1978), a także:
    „Wszystko powtarza się także dziś – przy Jego drugim Bożym Narodzeniu. Jego powrót w chwale przebiega jak wtedy. Noc zanegowania Boga zstąpiła na świat, chłód buntu przeciw prawu miłości uczynił z ludzkości ogromną pustynię, błąd zamknął umysły na zrozumienie największej tajemnicy miłości. Serca stały się twarde z powodu szerzącego się wszędzie egoizmu i nienawiści. Drzwi są ciągle uporczywie zamknięte przed nadchodzącym Panem… (342i, 24.12.1986). Tak Koniec Czasów, nie jest końcem tego świata, „na końcu którego Jezus wskrzesi i nas na Swój ostateczny i powszechny Sąd” (598r, 15.08.1997); o tym możemy przeczytać w rozdz. «Końcowe Zmartwychwstanie» (w dyktandzie napis. 29 stycznia 1944r.) w książce Marii Valtorty „Koniec Czasów” (pkt 80 ; http://www.mocmodlitwy.info.pl/files/Maria_Valtorta-KONIEC_CZASOW.pdf).

    • Elizeusz pisze:

      Te zdanie: …Tak mówi nie raz jeden w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden… powinno brzmieć: …Tak mówi nie raz jeden Pan Jezus w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden…

    • Elizeusz pisze:

      Co można jeszcze zrobić? – pytał w swoim Liście ks. Adam. Być może przeoczyłem to w treści Listu, ale w komentarzach była mowa o budowanej przez Noego z polecenia Bożego Arce. Dla tych dusz, które do niej weszły zanim jej drzwi zostały zamknięte stała się ocaleniem w czasie potopu, który spadł na bezbożnych (Syr 41,8), ale też i dobrych, którzy nie dali wiary słowom Noego, ogłaszającego nadejście Sądu sprawiedliwości Bożej tamtych czasów (2P 2,5; Hi 21,15-17).
      Jest niezaprzeczalnym faktem, jak to też pisze ks. Adam, że wielu (jak wielu, to wie tylko Bóg) żyje dniem dzisiejszym i nie bardzo interesuje ich to, co nadchodzi, co potwierdza Matka Boża w Orędziu nr 328 do Jej umiłowanych synów, kapłanów:
      … Nie patrzcie wokół siebie. Wszystko toczy się dziś jak za czasów (sprzed) potopu (por. Mt 24,37-39) i nikt nie myśli o tym, co was czeka. Wszyscy zbyt są zajęci myśleniem jedynie o sobie, o swoich ziemskich sprawach, o przyjemnościach, o zaspokajaniu wszelkimi sposobami swych nieuporządkowanych namiętności. Również w Kościele jakże nieliczni są ci, którzy przejmują się Moimi pełnymi bólu matczynymi wezwaniami!…
      (30.07.1986r.).
      Niedawno, bo 24 czerwca było wspomnienie w Kościele Niepokalanego Serca Maryi. Dlaczego o tym (znowu) piszę? Otóż dzisiaj tą Arka jest właśnie Niepokalane Serce Maryi, a Poświęcenie się temu Sercu jest równoznaczne z wejściem do tej Arki. Matka Boża, tak sama o tym mówi w tym samym Oredziu:
      „Wszystko przepowiedziałam wam na tyle różnych sposobów i przez tyle różnych znaków. Kto jednak Mi wierzy? Kto Mnie słucha? Kto stara się rzeczywiście zmienić swe życie?
      Dwa miecze przeszywają Moje matczyne Serce. Z jednej strony widzę bowiem wielkie zagrażające wam niebezpieczeństwo z powodu kary, jaka już stoi u waszych drzwi. Z drugiej strony widzę waszą niechęć do uwierzenia i przyjęcia wezwań do nawrócenia, z którymi się do was zwracam, abyście mogli tego uniknąć. Wejdźcie do schronienia, przygotowanego wam przez Niebieską Mamę dla waszego ocalenia, abyście mogli w Moim Niepokalanym Sercu spędzić bezpiecznie straszliwe dni wielkiej zawieruchy, która właśnie nadeszła.
      Oto właściwy moment, byście się wszyscy schronili we Mnie, ponieważ jestem Arką Nowego Przymierza. … powinniście Mnie słuchać i iść za Mną. Za waszym pośrednictwem będę mogła wzywać wszystkie Moje dzieci do wejścia jak najszybciej do Arki Nowego Przymierza i Zbawienia, którą Moje Niepokalane Serce przygotowało wam na ten czas kary. W niej cieszyć się będziecie pokojem i będziecie mogli się stać znakami Mojego pokoju i matczynego pocieszenia dla wszystkich Moich biednych dzieci.
      O tym samym Matka Boża do tego przynagla w Orędziu nr 489:
      … Pragnę ci powiedzieć, że musicie teraz wszyscy jak najszybciej wejść do bezpiecznego schronienia Mojego Niepokalanego Serca. Jak Noe w imię Pana zaprosił do wejścia do arki tych, którzy mieli być ocaleni od potopu, tak i ty teraz, Mój najmniejszy synu, w imię twojej Niebieskiej Mamy powinieneś zaprosić do wejścia do schronienia Mego Niepokalanego Serca tych, którzy mają być ocaleni, ochronieni i wybawieni od wielkiej próby, jaka właśnie przyszła na Kościół i całą ludzkość… (15.03.1993).

      • Elizeusz pisze:

        Jak Matka Boża rozumie Poświęcenie się Jej niepokalanemu Sercu? Wyjaśnia to w Orędziu nr 287 (http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/84.htm):
        „Proszę o to poświęcenie wszystkich Biskupów, wszystkich Kapłanów, wszystkie osoby zakonne i wszystkich wiernych. Jest to godzina, w której Kościół powinien się zgromadzić w bezpiecznym schronieniu Mojego Niepokalanego Serca.
        Dlaczego prosiłam/proszę was o poświęcenie?
        Gdy jakaś rzecz zostaje poświęcona, nie używa się jej już do innych celów, lecz przeznacza do użytku sakralnego. Tak dzieje się, gdy jakiś przedmiot przeznacza się do kultu Bożego. Może tak być również z osobą, kiedy zostaje powołana przez Boga do oddawania Mu doskonałej czci. Prawdziwym aktem waszego poświęcenia się jest chrzest.
        Przez ten sakrament, ustanowiony przez Jezusa, udzielana jest wam łaska, która włącza was w porządek życia wyższego niż naturalne, to znaczy – w porządek nadprzyrodzony. Dzięki temu uczestniczycie w Bożej naturze, wchodzicie we wspólnotę miłości z Bogiem, a wasze czyny nabierają nowej wartości. Przewyższa ona ich wartość naturalną, gdyż mają prawdziwą wartość Bożą.
        Po chrzcie jesteście przeznaczeni do doskonałego uwielbiania Przenajświętszej Trójcy i poświęceni, by żyć w miłości Ojca, naśladować Syna i trwać w pełnym zjednoczeniu z Duchem Świętym.
        Cechą charakterystyczną aktu poświęcenia jest jego pełnia. Kiedy poświęcacie się, jesteście oddani całkowicie i na zawsze.
        Prosząc zatem was o poświęcenie się Memu Niepokalanemu Sercu, daję wam do zrozumienia, że powinniście zdać się na Mnie zupełnie, w sposób całkowity i stały, abym mogła rozporządzać wami zgodnie z wolą Bożą.
        Macie powierzyć się całkowicie, oddając Mi wszystko. Nie powinniście Mi dawać tylko niektórych rzeczy, zachowując jeszcze coś dla siebie. Macie prawdziwie i całkowicie należeć do Mnie… (25,03.1984)

      • Elizeusz pisze:

        W moim wpisie z g. 17.17 wkradł się błąd dot. odnośnika z Pisma Św. Mianowicie: został przytoczony Hi 21,15-17, a powinno być: Hi 22,15-17. Przepraszam.

    • Elizeusz pisze:

      W Księdze Apokalipsy św. Jana jest napisane o Maryi/ Niewieście obleczonej w słońce, że „zbiegła na pustynię, gdzie miejsce ma przygotowane przez Boga, aby ją tam żywiono przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. … gdzie jest żywiona przez czas i czasy, i połowę czasu, z dala od Węża” (12,6.14). To ma związek z poświęceniem się Jej Niepokalanemu Sercu, o czym Matka Boża,tak mówi:
      „… znalazłam schronienie na pustyni. Tą pustynią, na której wzniosłam Moją stałą siedzibę, są serca i dusze wszystkich Moich dzieci przyjmujących i słuchających Mnie, całkowicie powierzających Mi siebie, poświęcających się Mojemu Niepokalanemu Sercu. Na tej pustyni, na której się znajduję, dokonuję dziś największych cudów. Czynię je w sercach i w duszach, to znaczy w życiu wszystkich Moich najmniejszych dzieci. Sprawiam, że idą za Mną drogą wiary i miłości. Przygotowuję je do przyjmowania, kochania i zachowywania Słowa Bożego. Pomagam im żyć nim każdego dnia konsekwentnie i odważnie. W ciszy i ukryciu – to znaczy na pustyni, na której się znajduję – działam z mocą, aby poświęceni Mi synowie wierzyli dziś w Ewangelię, pozwalali się prowadzić jedynie Mądrości Ewangelii i byli zawsze żywą Ewangelią. Zadanie Mojego zastępu polega na tym, by pozwolić się przenieść ze Mną na skrzydłach wielkiego orła, to znaczy na skrzydłach wiary i miłości, przyjmując w waszych czasach Słowo Boże z miłością i żyjąc tylko Nim. Wielkie cuda – jakich dokonuję dziś na pustyni, na której się znajduję – polegają na takiej zupełnej przemianie życia Moich małych dzieci, by stały się odważnymi świadkami wiary i przykładami jaśniejącymi świętością. W ten sposób każdego dnia w ciszy i ukryciu przygotowuję Moje wielkie zwycięstwo nad Smokiem – przez tryumf Mojego Niepokalanego serca w świecie.” (403g-j, 6.05.1989).
      Z wyznań szatana w czasie egzorcyzmów dokonywanych przez o. Domenico Mondrone TJ : „Maryja jest tą, która wprowadza ogromne zamieszanie w moich planach. Jest niszczycielką mojego królestwa. Nie pozwala odnieść mi zwycięstwa i już przygotowuje mi klęskę? Ciągle plącze mi się pod nogami, wciąż przeszkadzając mi, przecinając mi drogę, podpuszczając swoich fanatyków do odbierania mi dusz. Tam, gdzie sięgają moje głośne podboje,Ona w rozprzestrzeniającej się ciszy mnoży swoje zwycięstwa”.
      (z artykułu zatyt. ‚Jak szatan ocenia człowieka’, zamieszcz. na str. 20 nr-u 2/2002 dwum-cznika „Miłujcie się”; D. Mondrone, W cztery oczy ze złym duchem, Echo, 82/20 i 84/22 1991 r.).
      Powie Maryja w Orędziu nr 202 zatyt. «Pustynia, na którą się chronię»:
      „Jeszcze przez p o ł o w ę c z a s u muszę pozostać w schronieniu na pustyni. Tutaj dokonuję największych cudów, w ciszy i pokorze.
      Pustynia, na którą się chronię, to wy, synowie (ale też każdy z nas, kto temu Sercu się poświęci i będzie to poświęcenie odnawiał choćby w każdą sobotę – dop. mój) poświęceni Niepokalanemu Sercu, to wasze serca wysuszone licznymi ranami, zadanymi w świecie zbuntowanym przeciwko Bogu i Jego prawom, w świecie ogarniętym rozszerzającą się groźnie nienawiścią i przemocą. Wasze wysuszone serca, wasze spragnione dusze, Moi synowie, są miejscem, na którym Niebieska Mama znajduje teraz schronienie… (202cd, Fatima, 29.06.1980).
      Ale zapowiada więcej: „Nadszedł Mój czas. Już wkrótce – w decydującej fazie Mej bitwy – wyjdę z pustyni, na której się znajduję” (205h, 8.08.1980) i „Nadeszły Moje czasy i mam właśnie opuścić pustynię, na której się znajduję, dla dokonania Moich wielkich cudów i odniesienia Mojego zapowiedzianego zwycięstwa. Dlatego właśnie potrzebuję was dzisiaj, najmilsi synowie. Poprzez was – którzy całkowicie powierzyliście Mi siebie, dokonując aktu waszego doskonałego oddania się – chcę zlać na cały świat światło Mego Niepokalanego Serca. Chcę działać za waszym pośrednictwem. Chcę kochać i zbawiać przez was. Pragnę się wszystkim ukazać i odnieść dla was tryumf Mojego Niepokalanego Serca” (381bc, 1.05.1988) oraz: „Przygotujcie się na zobaczenie Moich największych cudów. Dzisiaj wspominacie jedno z Moich zwycięstw, wkrótce jednak wszyscy będziecie świadkami Mojego największego tryumfu.
      Mój zastęp jest już gotowy i chwila nadeszła. Z bronią modlitwy różańcowej i waszą ufnością pora już rozpocząć bitwę. Wkrótce, synowie, będzie świętowana nowa data. Cały Kościół rozkwitnie na nowo pod najczystszym płaszczem waszej Matki. (82hij, Lourdes, 7.10.1975).

  17. wobroniewiary pisze:


    Zabieram wszystkie Wasze intencje na Mszę Świętą i spotkanie ze stygmatyczką i mistyczką Myrną Nazzour. Pomodlę się za Was.

    • Sylwia pisze:

      Bóg zapłać za modlitwę ❤

    • Marzena pisze:

      Bóg zapłać.

    • kasiaJa pisze:

      Bóg zapłać ❤

    • Maggie pisze:

      Bóg zapłać i szczęść Boże❤️
      Jezu, Ty wiesz co w mym i bliskich mi sercu i życiu – zajmij się tym Panie❣

    • Beat pisze:

      Bóg zaplac

    • Alutka pisze:

      Bóg zapłać, modlitwę odwzajemniamy +++

    • Monika0603 pisze:

      O moje uzdrownienie i uzdrowienie mojego meza.Bóg zapłać.

    • Marzena Nalewajk pisze:

      W wiadomych Bogu intencjach+++. Bóg zapłac za moditwe

    • an m pisze:

      w Bogu wiadomych intencjach. Bóg zapłać

    • babula pisze:

      Bóg zapłać za modlitwę! Proszę o łaskę nawrócenia dla moich bliskich, którzy nie chcą uwierzyć.

    • Tomek pisze:

      Dowiedzialem się o wizycie Myrny w Częstochowie dosłownie godzine przed 18.Gdybym wszedł dzisiaj na stronę i zobaczył że również będziesz to moglibyśmy wspólnie z Żoną osobiście podziękować Ci za. Twój wysiłek prace i modlitwę każdego dnia na WOWiT.Może uda się innym razem.W każdym razie Bóg zapłać!

      • wobroniewiary pisze:

        Dziękuję Tomku, może innym razem się spotkamy.
        Spotkalam wielu czytelnikow ale najlepsze poznalam p. Marie Dziemian od zawierzen w I sobote na Jasnej Górze.

        • Pielgrzym Mariusz pisze:

          Szczęść Boże! Mam wierną kopię obrazka (otrzymanego od Myrny znamy się osobiście) jest to zwykła „widokówka” jest ze mną na co dzień w pracy. Podobno znowu olej z niego leci w domu Myrny czy to prawda?
          poniżej linki do filmów ze spotkania z Libanu:

        • wobroniewiary pisze:

          Tak to prawda, olej wypływa od Wielkiego Tygodnia tego roku
          Nas namaszczali tym olejem księża (nie Myrna, która w tym czasie była w zakrystii) a o. Zygmunt Kwiatkowski powiedział, że to jest olej z Wielkiego Czwartku, bo po 16 latach (w których trwała wojna w Syrii) olej znów zaczął się wydzielać z obrazka MB Kazańskiej
          Myrna powiedziała, że Pan Jezus jej przekazał, że znów zajaśnieje światło nad Damaszkiem i nad Syrią i najważniejsze przesłanie na teraz

          „Wy martwicie się, że nas zabijają, ale nam mogą w Syrii zabić tylko ciało, ja z kolei martwię się co się dzieje na Zachodzie, bo u Was w Europie zabija się ducha”

    • Bogusia pisze:

      Bog Zaplac za zbranie naszych intencji…!
      Oddaje Panu ,wszystkie intencje Jemu Wiadome.
      Panie ,niech sie dzieje Wola TwojaPanie oddaje Ci moich bliskich.
      Panie Jezu Ty sie zajmij WSZYSTKIM…!
      Amen!
      Dziekuje Ci Panie…!!!

    • kakru pisze:

      Bog zaplac

  18. Joan pisze:

    O uzdrowienie mojego meza. Dziekuje

  19. Alutka pisze:

    Tak trochę poczytałam list ks. Adama i doszłam do wniosku ,że coś w tym musi być.

    • babula pisze:

      Alutko nie czytaj tego listu „trochę” tylko cały. A to „coś” to Prawda i im szybciej w nią uwierzysz tym lepiej dla Ciebie.
      Pomyśl ile przykrości i upokorzeń ks. Adam wycierpiał i cierpi, żeby ten list mógł być przez ludzi przeczytany. Choćby dla tego jego cierpienia – Czytaj.

    • Alutka pisze:

      We mnie budzi jednak opór nazywanie przez ks. Adama Ostrzeżenia Paruzją, z tym trudno mi się zgodzić.

  20. Pingback: Ks. Adam Skwarczyński: DO MOICH RODAKÓW – LIST O PARUZJI | Serce Jezusa

  21. AnnaSawa pisze:

    Bóg zapłać księże Adamie ❤

  22. Czytelniczka pisze:

    Bóg zapłać osobie, która prowadzi tę stronę. Niedawno dowiedziałam się, że ksiądz Adam mieszka w mojej okolicy. Bóg zapłać księże Adamie za słowa, którymi poruszyłeś moje sumienie.

  23. Alutka pisze:

    Apel ks. Adama jest wszędzie rozpowszechniany i w sercupolska i u dziecka 🙂

  24. Alutka pisze:

    Z tego co m i brat mówił to widząca zdaje się Mirjana w Miedjugorje też kładła ludziom ręce na głowę. Nie wiem kto jej dał takie prawo.

    • Elizeusz pisze:

      Z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      „Ponieważ jestem prawdziwą Matką Jezusa i waszą, pośredniczę między Moim Synem a wami. Jest to naturalnym następstwem Mojego Boskiego macierzyństwa.
      Jako Matka Jezusa byłam narzędziem wybranym przez Boga, aby Mój Syn mógł przyjść do was. W Moim dziewiczym łonie dokonało się też Moje pierwsze dzieło pośrednictwa.
      Jako wasza Mama byłam narzędziem wybranym przez Jezusa, abyście – przeze Mnie – mogli zawsze dojść do Niego.
      Jestem prawdziwą Pośredniczką łask między Moim Synem Jezusem a wami. Moje zadanie polega na rozdzielaniu Moim małym dzieciom łaski tryskającej z łona Ojca, wysłużonej wam przez Syna i dawanej przez Ducha Świętego.
      Moje zadanie polega na rozdzielaniu jej wszystkim Moim dzieciom według szczególnych potrzeb, które Mama potrafi dobrze poznać.
      Spełniam stale to zadanie. Mogę je jednak wypełnić całkowicie tylko wobec tych Moich dzieci, które powierzają Mi siebie przez doskonałe oddanie się. Mogę je wykonywać przede wszystkim wobec was, Moi najmilsi synowie, którzy – przez wasze poświęcenie się – jesteście Mi całkowicie powierzeni.
      Ja jestem drogą prowadzącą do Jezusa. Jestem drogą najpewniejszą, najkrótszą, konieczną dla każdego z was. Jeżeli odmawiacie pójścia tą drogą, grozi wam zagubienie się. D z i ś w i e l u c h c e odsunąć Mnie na bok, uważając Mnie za przeszkodę w dojściu do Jezusa. Nie zrozumieli Mojej roli Pośredniczki między Moim Synem a wami…”
      (z Orędzia nr 204, 16.07.1980) i
      „Na Matce spoczywa zadanie doprowadzenia do wzajemnej miłości, zgody, szacunku, pełnej wspólnoty tych wszystkich, których chrzest wszczepił w życie Mojego Syna Jezusa.
      Niektórzy – pod zwodniczym pozorem ułatwienia zjednoczenia chrześcijan – c h c i e l i u s u n ą ć na bok waszą Niebieską Matkę. Tymczasem wprowadziło to tylko nową i poważniejszą przeszkodę. Nawet do wnętrza Kościoła katolickiego przedostał się brak jedności…” (213de, 27.10.198)

  25. wobroniewiary pisze:

    Dorotka dzieki za poznanie Ciebie u Pauliny ☺

  26. Leokadia pisze:

    Szczęść Boże.Jestem stałą czytelniczką tej strony, uratowała mnie pzed MBM a teraz mam poważny kłopot, mężowi grozi amputacja nogi w najbliższym czasie i widzę jedyny ratunek w oleju Św. Ojca Pio ale nie wiem jak zamówić.Proszę o pomoc i chociaż jedno Zdrowaś w intencji całej mojej rodziny bo wszystko się sypie. Bóg zapłać.

  27. JoanK pisze:

    Mam pytanie, dlaczego tego apelu I list nie moge znalezc na fronda, gosc niedziele I wiara.pl. to sa najpopularniejsze katolickie media. Wielu moglby sie do wiedziec o tym.

  28. wobroniewiary pisze:

    Myrna Nazzour w innych miastach Polski:
    – Łódź
    – Bydgoszcz,
    – Jastrzębia Góra
    – Warszawa

  29. kasia pisze:

    Czytam Wowit od dawna i dziękuję Panu Bogu za ta stronę.Wnosi tyle dobra.Niech Bóg blogoslawi ks Adama i prowadzących. Ofiarowalam sie Panu Jezusowi rok temu.
    Proszę o modlitwę . Wczoraj dowiedziałam sie o podejrzeniu nowotworu złośliwego szpiczaka w moim kregoslupie. Widac wyrazna zmianę w rtg. Wszystko w rękach Boga i Najświętszej Matki.Bóg zaplac.

  30. Nowenna do Matki Bożej Szkaplerznej
    Dzień piąty — 11 lipca
    O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędow­niczko Szkaplerza świętego, Matko Boga! Oto ja, Two­je dziecko, wznoszę do Ciebie błagalnie ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza świętego, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja.
    Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich po­trzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wie­ków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko strapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz moje cierpienia, ulecz, uspokój mą duszę, o Matko pełna litości! Ja zaś wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na Twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.

    „Jak bardzo postać Maryi promieniuje światu właśnie dziś, gdy tylu mądrych i roztropnych ludzi żenuje się mówić o ubożuchnym Dziewczęciu, które Bóg wypa­trzył sobie w Nazarecie i uczynił Matką Syna Swego”.
    Stefan kard. Wyszyński
    Maryjo, Twierdzo Karmelu, która pośród ataków nieprzyjacielskich osłaniałaś tarczą swej opieki zakon karmelitański i ocaliłaś go od upadku, prosimy Cię po­kornie, o Pani i Orędowniczko nasza, broń nas od nie­przyjaciół duszy i ciała: abyśmy służyli Bogu w poko­ju i bezpieczeństwie na większą Jego cześć i na chwa­łę Twoją.
    Królowo Karmelu! Przychodzimy do Ciebie i skła­damy w Twoje Matczyne dłonie nasze przyszłe losy, losy Kościoła i naszej Ojczyzny. Ulżyj nam w dźwi­ganiu krzyża, który nosimy, i ukaż blask zwycięstwa prawdy, dobra, piękna i pokoju. Amen.
    Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo…Chwała Ojcu…

  31. Paulina D pisze:

    Dziękuję Panu Bogu i Maryi Niepokalanej za to, że mogłam być na Mszy św i wysłuchać świadectwa Myrny. Niesamowite jest to, że po 16-stu latach olej znów zaczął wypływać z obrazu Matki Bożej. Tu jest ukazane jak ważna jest jedność. Jedność chrześcijan, jedność w rodzinach, Kościele. Dziękuję również kapłanom za obecność, za namaszczenie nas olejem.

  32. kasiaJa pisze:

    To kolejny pomysł protestantów na werbunek, piszą jakoby katolicy i protestanci mieli jakieś wspólne modlitwy pod nazwą „obóz letni”. Bzdura! A jednocześnie groźne duchowo. Katolicy, nie dajcie się nabrać… Piszą w tytule: „Polscy katolicy i protestanci dowiedzą się jak „zwyciężać siły ciemności” -to na protestanckim profilu chnnews.pl na fb. Zapraszają oni na „obóz letni” o czym piszą już więcej na innej stronie tzw. Kościoła Chwały. Ostrzegajcie!

    • Maria pisze:

      Niestety Kasiu, protestanci i katolicy mają nie tylko wspólne obozy ale i wspólne kursy biblijne i spotkania modlitewne. Wiem coś na ten temat, wiedzą też o tym i niektórzy duchowni katoliccy. No ale czemu się dziwić, przecież dążymy do jednego Kościoła. Tylko czy aby tak to się skończy?

  33. Pingback: Ks. Adam Skwarczyński: DO MOICH RODAKÓW – LIST O PARUZJI | Biały, bardzo biały

  34. Ja na zamieszczonym filmie ze spotkania w Łodzi widzę, że Myrna również namaszcza olejem. Sam koniec filmu ….

  35. wobroniewiary pisze:

    Informacja nadesłana na e-mail od Alicji z Australii:

    Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus,
    Ewo, donosze ze od dzis jest 100 dni do ostatniego objawienia Fatimskiego tj do 13 pazdziernika.
    W zwiazku z czym otrzymalam wiadomosc ze zaprasza sie nas (wielbicieli Matki Bozej Fatimskiej – a ktoz nim nie jest ?!!) do odmawiania przez te 100 dni jednej tajemnicy Rozanca (np Chwalebna lub …)jako dziekczynienie za Objawienia Fatimskie. Prosze podaj dalej, zeby bylo nas jak najwiecej.
    Pozdrawiam, God Bless. Alicja
    Australia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s