Pan Jezus do św. Katarzyny ze Sieny: Proś Mnie o miłosierdzie nad kapłanami!

Grzechy kapłanów… Popularny i bardzo chwytliwy temat dla nieprzyjaciół Kościoła oraz niektórych nadgorliwych wiernych. Można o tym w ogóle mówić, czy lepiej milczeć? Zdania są podzielone, jak i motywacje zwolenników i przeciwników. A te motywacje są tu kluczowe. Jeśli są dobre i Boże – powinny nam w pewnych sytuacjach kazać zamilknąć, w innych natomiast mówić.

Sam Bóg wyjawia prawdę o swoich kapłanach św. Katarzynie Sieneńskiej. Najpierw tę wzniosłą i zaszczytną, a potem bolesną, wręcz tragiczną… Ale jest to zawsze prawda wypowiedziana z miłością, mająca na celu nie wywołanie zgorszenia czy obgadanie, ale naprawienie zła poprzez zachętę, co wielokrotnie jest podkreślane – do ciągłego ofiarowywania się i modlitwy za kapłanów.

Taki jest również cel tego artykułu. I z takich też między innymi źródeł, jak cytowany poniżej Dialog o Bożej Opatrzności św. Katarzyny ze Sieny, najlepiej czerpać wiedzę w tym temacie. Ale także, a może przede wszystkim – w temacie szacunku, jakiego wymaga od nas Pan Bóg dla Jemu poświęconych, pomimo ich błędów.

Na podstawie: Dialog o Bożej Opatrzności, rozdział: ” MISTYCZNE CIAŁO ŚWIĘTEGO KOŚCIOŁA” (fragmenty), św. Katarzyna ze Sieny.

Godność kapłanów

„Są oni mymi pomazańcami i nazywam ich Chrystusami moimi. Powierzyłem im rozdawanie Mnie samego wam. Umieściłem ich, jak kwiaty wonne, w mistycznym ciele świętego Kościoła. Godności tej nie ma nawet anioł, a dałem ją ludziom, tym, których wybrałem na mych szafarzy. Uczyniłem z nich aniołów, więc powinni być w tym życiu aniołami ziemskimi.

Od każdej duszy wymagam czystości i miłości, żądam, aby kochała Mnie i bliźniego, aby pomagała mu w potrzebie wedle możności, wspierając go modlitwą i jednocząc się z nim w miłości, jak ci już na innym miejscu o tym mówiłem. Lecz daleko bardziej żądam czystości do kapłanów moich, miłości dla Mnie i dla bliźnich, którym winni rozdawać Ciało i Krew Jednorodzonego Syna mojego, z płomienną miłością i głodem zbawienia dusz, dla chwały i sławy imienia mojego”.

Prześladowanie kapłanów i Kościoła to prześladowanie samego Boga

„Ze względu na ich dostojeństwo i godność, którymi ich obdarzyłem, wyrwałem ich ze służebnictwa, to jest, z poddaństwa u książąt doczesnych. Prawo cywilne nie może wymierzać im kary; zależą oni tylko od tego, kto ma władzę rządzenia i zawiadywania wedle prawa boskiego. Są to moi pomazańcy i przeto mówi Pismo: Nie tykajcie moich pomazańców (Ps 104, 15). W największe nieszczęście wpada człowiek, który wymierza im kary”.

„Jeśli spytasz Mnie, dlaczego grzech tych, co prześladują święty Kościół, jest cięższy niż wszystkie inne, i czemu mimo grzechów mych kapłanów nie chcę, by cześć dla nich się umniejszała, odpowiem: Bo wszelką cześć, jaką się im świadczy, oddaje się nie im, lecz Mnie, przez moc Krwi, którą im powierzyłem do rozdawania. Bez tego mielibyście tyle czci dla nich, co dla innych ludzi, nie więcej. Z powodu tej służby, którą spełniają, winniście ich szanować. I jesteście zmuszeni przychodzić do ich rąk nie dla nich samych, lecz dla władzy, którą poruczyłem im, jeśli chcecie przyjmować święte sakramenty Kościoła; i jeśli mogąc je przyjąć, nie chcecie tego uczynić, będziecie i umrzecie w stanie potępienia”.

„Jeżeli ku Mnie zwraca się cześć, tak samo Mnie dotyczy brak czci […] Podobnież obrażając ich, obrażacie nie ich, lecz Mnie. Zabroniłem tego słowami: Nie tykajcie moich pomazańców. Nie chcę tego.

Niech nikt nie tłumaczy się, mówiąc: „Nie znieważam świętego Kościoła, nie buntuję się przeciwko niemu, powstaję tylko przeciw grzechom złych pasterzy”. Kto tak mówi, kłamie wierutnie. Miłość własna zaślepia go i nie pozwala mu widzieć jasno, lub raczej, on widzi, lecz udaje, że nie widzi, aby zagłuszyć wyrzut sumienia. Gdyby był szczery, widziałby i nawet widzi, że prześladuje nie ludzi, lecz krew Syna mego. Moja jest obraza, jak moja jest cześć. I moje też są wszystkie szkody, obelgi, zniewagi, hańby i nagany, czynione moim kapłanom. Uważam za wyrządzone Mi wszystko, co im się wyrządza, gdyż rzekłem i powtarzam: Nie chcę, aby tykano moich pomazańców! Ja sam mam ich karać, nikt inny”.

„Toteż zapewniam cię, że gdyby wszystkie inne grzechy, które popełnili, położyć na jednej szali, a ten jeden na drugiej, ten jeden przeważyłby tamte wszystkie, z przyczyn, które ci wyłuszczyłem. Objawiłem ci to, abyś miała jeszcze jeden powód do ubolewania nad wyrządzoną Mi obrazą i nad zgubą tych nieszczęśliwych, i aby przez boleść i gorycz duszy twojej i innych mych służebników, mocą mojej dobroci i mej miłości, rozproszyły się ciemności, które otaczają zgniłe członki, odcięte od mistycznego ciała świętego Kościoła”.

„O najdroższa córko, bolej niewymownie na widok takiego zaślepienia i takiej nędzy tych, którzy, jak ty, są obmyci krwią, żywili się krwią, urośli krwią na łonie świętego Kościoła, a teraz strach zrobił z nich buntowników. Pod pozorem karcenia błędów kapłanów moich, których surowo zabroniłem dotykać, odłączyli się od łona swej Matki. Zgroza powinna zdjąć ciebie i innych służebników moich na samo wspomnienie tego sromotnego przymierza. Język nie zdoła wypowiedzieć jak Mi jest obrzydliwie. Co gorsza, pod płaszczykiem błędów mych kapłanów starają się osłonić i ukryć własne niegodziwości. Zapominają, że żaden płaszcz nie zabezpieczy ich przed moim spojrzeniem. Mogliby się schować przed okiem stworzeń, lecz nie przed moim. Nic nie może utaić się przede Mną, wszystko jest Mi jawne. Cóż moglibyście ukryć przede Mną, który pokochałem was i poznałem przed waszym istnieniem”.

Święci kapłani są jak słońce lub aniołowie

„Aby użyczyć ci nieco pociechy i ułagodzić boleść, której doznajesz z powodu ciemności tych nieszczęsnych grzeszników, powiem ci teraz o świętym życiu kapłanów moich, którzy mają, jak ci rzekłem, właściwości słońca. Woń ich cnót uśmierza zarazę grzechu, światło ich rozjaśnia ciemności występku. Również przez to światło lepiej poznasz ciemności i błędy mych złych kapłanów. Otwórz więc oko intelektu i spójrz na Mnie, Słońce sprawiedliwości. Ujrzysz tam, że chwalebni kapłani moi, którzy zawiadywali Słońcem, nabrali w tej służbie właściwości Słońca”.

„Każdy z nich, wedle urzędu, do którego go wybrałem, rozlewał światło w świętym Kościele. Piotr przez kazania, przez naukę, w końcu przez krew; Grzegorz przez wiedzę, przez Pismo Święte, przez zwierciadło swego życia; Sylwester przez walkę z niewiernymi, głównie przez rozprawy i dowody najświętszej wiary, które dał w słowach i w czynach, przez cnotę otrzymaną ode Mnie. Jeśli spojrzysz na Augustyna i chwalebnego Tomasza, na Hieronima i innych, zobaczysz, jakie potoki światła zlali na tę oblubienicę, tępiąc błędy. Byli jak świece na świeczniku, a tak prawdziwie, tak doskonale pokorni”.

„Pokora ich deptała pychę. Jak aniołowie przystępowali do stołu ołtarza; z czystością serca i ciała, z szczerością ducha odprawiali ofiarę, płonąc ogniem miłości. Wymierzywszy wpierw sprawiedliwość sobie, wymierzali ją swoim poddanym; chcąc, aby żyli w sposób święty, napominali ich bez służalczej bojaźni, bo nie dbali o siebie samych, lecz myśleli tylko o chwale mojej i zbawieniu dusz. Byli dobrymi pasterzami, naśladując samego dobrego Pasterza, Prawdę moją, którego wam dałem, aby prowadził was, moje owieczki, i oddał za was swe życie (por. J 10, 11).

Szli w Jego ślady, karcili członki, nie pozwalając im gnić bez poprawy; napominali nakładając na ranę grzechu maść dobrotliwości, lecz i wypełniając ją srogim ogniem nagany i pokuty, lżejszej lub cięższej, zależnie od wagi grzechu. Nie bali się karać i mówić prawdy, nawet pod grozą śmierci”.

„Nie są letni, gdyż płoną ogniem mej miłości. Gardzą wielkością, zaszczytami i rozkoszami świata. Kto nie pożąda władzy ani dostojeństw, ten nie boi się ich utracić i karci odważnie. Kto ma czyste sumienie, nie boi się niczego”.

„Ślubowali dobrowolne ubóstwo, szukali poniżenia z głęboką pokorą, nie troszcząc się o szyderstwa, zniewagi, obmowy, obelgi, hańby, męki i udręczenia ze strony ludzi. Bluźniono im, a oni błogosławili i przyjmowali wszystko z prawdziwą cierpliwością, jak aniołowie ziemscy i więcej niż aniołowie, nie z natury, lecz przez powołanie, przez nadprzyrodzoną, daną im przeze Mnie łaskę rozdawania Ciała i Krwi Jednorodzonego Syna mojego.

I zaiste są aniołami. Anioł, którego postawiłem na waszej straży, udziela wam świętych i dobrych natchnień. Słudzy moi też byli aniołami. Dobroć moja powierzyła im straż nad wami. Nie spuszczali oka z dusz im powierzonych, jak dobrzy stróże, i budzili w nich święte i dobre myśli; bez przerwy ofiarowywali Mi za nie, w swych ciągłych modlitwach słodkie pragnienia swej miłości; bez przerwy podtrzymywali je nauką słowa i przykładem swego życia”.

²„Ci chwalebni i drodzy wybrańcy moi dowiedli, że nic nie może zastraszyć ich duszy, raczej oni byli postrachem ludzi i diabłów, ubezwładniali ich często mocą i siłą, którą im dałem nad nimi, aby odwzajemnić miłość, wiarę i nadzieję, którą pokładali we Mnie.

Język nie zdoła opowiedzieć ich cnót; oko twego intelektu nie widziało nagrody, którą otrzymali w życiu wiecznym i którą otrzyma każdy, kto pójdzie w ich ślady. Są oni w obliczu moim jak drogocenne kamienie, bo mile przyjąłem ich trudy i światło, które szerzyli z wonią swych cnót w ciele mistycznym świętego Kościoła. Przeto też powierzyłem im bardzo wysoką godność w życiu wiecznym, gdy posiedli szczęśliwość i chwałę oglądania Mnie, albowiem dali przykład uczciwego i świętego życia i rozdawali chlubne światło Ciała i Krwi Jednorodzonego Syna mojego i wszystkie inne sakramenty”.

„Ponieważ dla zbawienia dusz obdarzyłem ich tak wielkim dostojeństwem, nie przestawali nigdy, jako dobrzy pasterze, odprowadzać owieczek do owczarni świętego Kościoła. Z miłości, zgłodniali dusz, narażali się na śmierć, aby wyrwać je z rąk diabła. Chorowali, to jest czynili się chorymi, z tymi, co byli chorzy (por. 1 Kor 9, 22). Często, aby uśmierzyć ich rozpacz i ułatwić im wyznanie choroby, udawali, że ją z nimi podzielają: „Jestem tak samo chory, jak ty”, mówili. Płakali z płaczącymi, radowali się z tymi, co się radują (por. Rz 12, 15) i w ten sposób umieli dać każdemu odpowiedni pokarm. Dobrych utwierdzali w dobrem, cieszyli się ich cnotami, gdy nie pożerała ich zazdrość i serce ich wzbierało szczodrze miłością bliźniego i poddanych. Grzeszników wydobywali z grzechu, czyniąc się też grzesznikami i chorymi, z prawdziwego i świętego współczucia, i oczyszczali ich z win przez pokutę, którą często z litości dzielili z nimi. Tak wielka była miłość, którą żywili dla grzeszników, że więcej cierpieli z powodu pokuty, którą zadawali, niż ci, którzy ją otrzymywali. Niekiedy nawet odprawiali ją sami, zwłaszcza gdy widzieli, że grzesznikowi wydaje się zbyt surowa. Wtedy surowość zmieniała się w słodycz.

O ukochani moi! Z przełożonych stawali się poddanymi. Oni, panowie, stawali się sługami. Oni, święci i wolni od choroby i trądu grzechu śmiertelnego, stawali się chorymi. Byli mocni, a stawali się słabi. Z głupcami i prostaczkami byli prostaczkami, z małymi byli mali. W ten sposób, przez pokorę i miłość, umieli przestawać z wszelkiego rodzaju ludźmi i każdemu dostarczyć odpowiedniego pokarmu.

Co dało im tę zdolność? Poczęty we Mnie głód i pragnienie chwały mojej i zbawienia dusz. Spieszyli do stołu najświętszego, aby spożywać ten pokarm; nie uchylali się od żadnej pracy, nie unikali żadnego trudu. Pełni troski o dusze, o dobro Kościoła i krzewienie świętej wiary, rzucali się w ciernie udręczeń, narażali się na niebezpieczeństwo z prawdziwą cierpliwością, wzbijając ku Mnie wonne kadzidło swych pełnych niepokoju pragnień i pokornej, ciągłej modlitwy. Namaszczali swymi łzami i potem rany bliźniego, te rany grzechów śmiertelnych, i przywracali grzesznikom doskonałe zdrowie, jeśli ci przyjmowali pokornie tak cenny balsam.

Pokazałem ci, najdroższa córko, odblask dostojności kapłanów moich. Mówię odblask, w porównaniu z tym, czym ona jest w rzeczywistości. Wyłożyłem ci godność, do której ich podniosłem, wybierając ich i czyniąc sługami moimi”.

Nie powinniście czynić się ich sędziami

„Widzisz więc, że poza godnością, do której ich podniosłem, są także godni waszej miłości, gdyż są ozdobieni wszystkimi cnotami, które zresztą powinni obowiązkowo posiadać. Winniście więc otaczać wielką czcią tych synów wybranych, którzy są jednym słońcem ze Mną przez swe cnoty, w ciele mistycznym świętego Kościoła. Jeżeli każdy człowiek cnotliwy jest godzien miłości, o ileż bardziej oni, z powodu służby, którą im powierzyłem. Powinniście więc kochać ich podwójną miłością: dla ich cnót i dla godności Sakramentu. Nienawidzić zaś winniście błędów tych, co żyją w sposób nędzny. Nie powinniście jednak czynić się ich sędziami. Są moimi Chrystusami i należy kochać, i czcić w nich władzę, którą im dałem.

Gdyby człowiek brudny i źle odziany przyniósł wam wielki skarb, który by wam przywrócił życie, niewątpliwie z miłości dla skarbu i dla pana, który wam go przekazał, nie znienawidzilibyście posłańca, mimo jego brudu i łachmanów. Raziłby was jego wygląd, lecz pospieszylibyście, z miłości dla pana, obmyć go z brudu i ubrać czysto. Uczynić tak jest waszym obowiązkiem, wedle porządku miłości, i chcę, abyście tak postępowali w stosunku do moich kapłanów, których życie jest za mało uporządkowane. Mimo swej nieczystości i łachmanów podartych przez występki, z powodu oddzielenia się od mej miłości, nie przestają przynosić wam wielkich skarbów w sakramentach świętego Kościoła, z których czerpiecie łaskę, jeśli przystępujecie do nich w sposób godny. Winniście więc ich szanować, jakiekolwiek były ich błędy, przez miłość dla Mnie, Boga wiecznego, który wam je zsyłam, i przez miłość życia łaski, którą znajdujecie w tym skarbie, zawiera on bowiem całego Boga-człowieka. Ciało i Krew Syna mojego, zjednoczonego z moją naturą Boską. Winniście ubolewać nad ich grzechami, darząc je nienawiścią i starać się, przez miłość i świętą modlitwę, przyodziać ich czysto i zmyć łzami waszymi ich brud; i ofiarować w moim obliczu za nich wasze łzy i wielkie pragnienie, abym ich przyodział, przez dobroć moją, szatą miłości”.

O grzechach i występnym życiu złych kapłanów

„Teraz posłuchaj, najdroższa córko. Abyście, ty i inni słudzy moi, byli bardziej skłonni ofiarować za nich pokorne i ustawiczne modlitwy, pokażę ci i przedstawię zbrodnicze życie zbyt wielu moich kapłanów”.

„Czy wiesz, najdroższa córko, jakie jest źródło ich zbłąkania? Dowiedz się o tym z boleścią i goryczą serca swego. Jest nim samolubna miłość własna, z której urodziło się drzewo pychy z gałęzią swą, brakiem rozeznania.

W zaślepieniu swym obierają sobie za cel tylko zaszczyty i chwałę, zabiegając o wysokie urzędy, poszukując przepychu i rozkoszy cielesnych. Dla Mnie mają tylko pogardę i obrazę. Przypisują sobie to, co nie do nich należy, a Mnie dają to, co nie jest moje. Moja jest chwała i sława imienia mego. Oto co Mi są winni. Sobie winni są nienawiść własnej zmysłowości, przez prawdziwe poznanie siebie, w poczuciu, że nie są godni tak wielkiej tajemnicy, jaką otrzymali ode Mnie. A czynią wprost przeciwnie. Nadęci pychą, nie mogą się nasycić, pożerając ziemię bogactw i rozkoszy światowych. Są chciwi, pożądliwi i skąpi w stosunku do ubogich.

Przez tę nędzną pychę i skąpstwo, urodzone z miłości samolubnej i zmysłowej, porzucili staranie o dusze. Myślą i troszczą się tylko o rzeczy doczesne, a owieczki moje, które powierzyłem ich rękom, są owieczkami bez pasterza (por. Mt 9, 36; Mk 6, 37). Oni nie pasą ich, nie żywią ich ani duchowo, ani docześnie. Duchowo rozdają wprawdzie sakramenty świętego Kościoła, których mocy nie może zniszczyć ani umniejszyć żaden ich błąd. Lecz nie odżywiają dusz swymi serdecznymi modlitwami, pragnieniem łaknącym ich zbawienia, nie podnoszą ich przykładem swego uczciwego i świętego życia. I nie karmią swych ubogich poddanych rzeczami doczesnymi. Nie rozdają biednym dóbr Kościoła, które powinni dzielić na trzy części, jak ci rzekłem: dla potrzeb własnych, dla ubogich i dla użytku Kościoła. Czynią wprost przeciwnie: nie tylko nie dają tego, co powinni, ubogim, lecz nadto odzierają innych przez świętokupstwo. Chciwi na pieniądz, sprzedają łaskę Ducha Świętego (por. Dz 8, 20). Często nawet dochodzą do takiej podłości, że tego, co dałem im darmo, aby je rozdawali tak samo, odmawiają potrzebującym, póki nie napełnią sobie rąk lub nie dostaną licznych darów. Kochają swych poddanych w miarę tego, co od nich wyciągną, nie więcej. Wszystkie dochody Kościoła trwonią na zakup wspaniałych szat, aby chodzić w wytwornych sukniach, nie jak kapłani czy zakonnicy, lecz jak panowie i paziowie dworu. Lubią mieć piękne konie, liczne złote i srebrne naczynia dla ozdoby domu, wkładając w posiadanie tego, czego posiadać nie powinni, całą próżność serca, która objawia się w ich pustych i niepowściągliwych rozmowach (por. Syr 21, 26). Marzą tylko o ucztach i ubóstwiają brzuch (por. Flp 3, 19), jedzą i piją bez miary i niebawem wpadają w nieczystość i rozpustę”.

„O najdroższa córko, jakaż to obrzydliwość dla Mnie! Domy ich miały być schroniskiem dla sług moich i dla ubogich. Powinni byli mieć tam za małżonkę brewiarz, a za dzieci księgi Pisma Świętego i radować się nimi, aby dawać bliźniemu naukę i przykład dobrego życia. A domy ich stały się jaskinią nieczystości i są otwarte dla osób bezecnych. Brewiarz nie jest małżonką takiego kapłana, chyba cudzołożną. Jej miejsce zajmuje diablica, która żyje z nim w nieczystości. Księgami jego jest gromadka dzieci; wśród tych dzieci, owoców brudu i grzechu, czuje się szczęśliwy, nie znając wstydu.

Święta wielkanocne i inne dni uroczyste, kiedy powinien oddawać cześć i chwałę imieniu mojemu przez służbę Bożą i wzbijać ku Mnie kadzidło pokornych i żarliwych modlitw, on spędza na grze, na zabawie z swymi diablicami, na rozrywkach z ludźmi świeckimi, polując i łowiąc ptaki, jakby był laikiem i dworzaninem.

O nieszczęsny człowiecze, do czego doszedłeś? Miałeś łowić i chwytać dusze dla chwały i sławy imienia mojego i przebywać w ogrodzie świętego Kościoła, a ty biegasz po lasach! Jesteś sam zwierzęciem, chowasz w duszy swej mnóstwo zwierząt, którymi są grzechy śmiertelne, toteż stałeś się myśliwcem i ptasznikiem. Ogród twej duszy zdziczał i jest pełen cierni, toteż polubiłeś zbiegać puszcze w pogoni za dzikim zwierzem”.

„Chlubią się wiedzą. Wiedza jest w sobie dobra, nawet doskonała, jeśli ten, co ją posiada, łączy z nią dobre, uczciwe życie i szczerą pokorę, lecz w niecnym, występnym pyszałku wiedza jest trucizną […] Toteż należy raczej brać pod uwagę święte i dobre życie niż wiedzę tego, który się źle prowadzi. Czyni się jednak inaczej. Ludzi dobrych i cnotliwych, jeśli nie błyszczą wiedzą, uważa się za głupców i gardzi się nimi. Ubogich się pomija, gdyż nie mają czego dać”.

„Niektórzy są diabłami wcielonymi do tego stopnia, że niekiedy udają, iż konsekrują chleb, a nie konsekrują go, ze strachu przed mym sądem i aby wyzbyć się wszelkiego wędzidła, które by mogło ich jeszcze powstrzymać od złych czynów. Najadłszy się i napiwszy wieczorem nad miarę, dźwigają się rano z nieczystości. Muszą uczynić zadość służbie ludu, lecz wspomnienie ich nieprawości nie pozwala im z czystym sumieniem odprawić mszy w tym stanie. Boją się trochę mego sądu, nie z nienawiści występku, lecz z miłości własnej, którą żywią dla siebie”.

”Mieli być gotowi na śmierć, aby wyrwać dusze z rąk diabła, a oni je im wydają, nie ucząc ich dobrego i świętego życia i nie chcąc znieść jednego obelżywego słowa dla ich zbawienia”.

„Uczyniłeś sobie ze świata i z siebie boga i pana. Nacieszyłeś się światem w tym życiu, twa własna zmysłowość użyła sobie na jego rozkoszach, o kapłanie, którego przyodziałem kapłaństwem, abyś gardził światem i własną zmysłowością. Powiedz teraz światu i twej zmysłowości, aby obroniła cię przede Mną, Sędzią najwyższym. Odpowiedzą, że nie mogą ci pomóc; wyszydzą cię, orzekną, że zasłużyłeś na swój los, że słusznie zostałeś zawstydzony i odrzucony przeze Mnie wobec świata.

Nie widzisz swego nieszczęścia, gdyż, jak rzekłem, zaślepia cię róg twej pychy. Ale ujrzysz je w chwili śmierci, gdy nie będziesz mógł znaleźć ratunku w żadnej twojej cnocie, aby uniknąć potępienia; masz je bowiem tylko w mym miłosierdziu, tylko w nadziei pokładanej w tej słodkiej krwi, której uczyniłem cię szafarzem. Nie będzie ona odebrana  ani tobie, ani innym, jeśli zaufasz krwi i miłosierdziu mojemu; lecz nikt nie powinien być tak szalony i ślepy, aby czekać do ostatniej chwili.

Pamiętaj, że w tej ostatniej chwili diabeł, świat i własna kruchość oskarżają człowieka, który żył w nieprawości. Nie pochlebiają mu już, nie ukazują mu słodyczy tam, gdzie jest tylko gorycz, dobra tam, gdzie jest tylko zło, światła tam, gdzie jest tylko ciemność, jak zwykli byli czynić za jego życia; odkrywają mu prawdę, taką jaka jest. Pies sumienia, dotąd niemy, zaczyna szczekać tak gwałtownie, że doprowadza duszę prawie do rozpaczy. Trzeba uniknąć tej ostateczności, przyjmując z ufnością krew, mimo wszystkich grzechów, które się popełniło. Bo bez porównania większe jest miłosierdzie moje, które otrzymujecie przez krew, niż wszystkie grzechy, które się popełnia na świecie. Ale niech nikt nie zwleka aż do tej ostatniej chwili, bo straszną rzeczą jest dla człowieka znaleźć się bez broni na polu bitwy wśród tylu nieprzyjaciół”.

„Jednak ci, którzy idą za nimi, nie mają usprawiedliwienia, gdyż nic nie może zmusić ich do grzechu śmiertelnego, ani diabli widzialni, ani niewidzialni; nie powinni jednak brać przykładu z ich życia, ani naśladować tego, co czynią. Czyńcie to, co wam rozkażą (Mt 23, 3), jak wam zaleca ma Prawda w świętej Ewangelii. Powinniście słuchać tej nauki, danej wam w ciele mistycznym świętego Kościoła, zachowanej w Piśmie Świętym i opowiadanej przez mych głosicieli, kaznodziejów zwiastujących słowa moje. Nie naśladujcie ich złego życia, jeśli nie chcecie popaść w nieszczęście, na które zasługują; nie karzcie ich też, bo obrazilibyście Mnie. Nie patrzcie na ich złe życie i bierzcie od nich tylko naukę. Karę zostawcie Mnie, bo jestem Bogiem dobrym i wiecznym, który nagradza wszelki dobry czyn i karze wszelki grzech”.

Źli kapłani nie karcą występków swych poddanych

„Nie oddają Mi należnej chwały i sami wyrzekają się uczciwego, świętego życia, pragnienia zbawienia dusz i głodu cnoty. Przez to stają się niesprawiedliwi dla poddanych i bliźnich swoich i nie karcą występków. Zaślepieni tchórzliwą obawą, aby nie narazić się stworzeniom, pozwalają im spać i gnić w ich nędzy. Nie widzą, że chcąc przypodobać się stworzeniom, budzą wstręt w nich i we Mnie, ich Stwórcy.

Jeśli zdarzy się niekiedy, że zdobędą się na naganę, by stworzyć sobie płaszczyk ze strzępka sprawiedliwości, nie zwracają się przeciw wielkim, których występki są często cięższe. Boją się utracić stanowisko lub życie. Ganią małych, którzy nie mogą im zaszkodzić ani odebrać urzędu. Ci popełniają niesprawiedliwość z nędznej miłości własnej”.

„Nie karcą i dlatego, że czują w sobie te same błędy, lub jeszcze większe. Świadomość własnych błędów odbiera im zapał i stanowczość. Spętani służalczą bojaźnią, udają, że nic nie widzą”.

„Jakże ci kapłani, pełni tak wielkich zbrodni, mogą ganić, karcić i karać błędy swych poddanych? To niemożliwe, bo własne ich błędy odbierają im odwagę i gorliwość świętej sprawiedliwości. Jeśli niekiedy chcą ganić, występni ich poddani mogą im rzec słusznie: „Lekarzu, ulecz wpierw siebie (por. Łk 4, 23), potem zaczniesz leczyć mnie i wtedy przyjmę lekarstwo, które mi podasz. Grzęźniesz sam w większych grzechach niż ja, a mnie ganisz.

Nic nie wskóra ten, którego nagana polega na słowach, a nie na przykładzie dobrego i porządnego życia. Przełożony, zły czy dobry, ma niewątpliwie zawsze obowiązek karcenia swych poddanych, lecz źle wywiązuje się z tego obowiązku, jeśli nie stara się poprawić ich wzorem świętego i uczciwego życia. A jeszcze bardziej winny jest ten, co nie przyjmuje pokornie nagany, czy pochodzi ona od dobrego, czy złego pasterza i nie zmienia swego zbrodniczego życia. Wyrządza on zło samemu sobie, a nie innym i sam otrzyma karę za swoje grzechy”.

Grzech przeciwny naturze

„Oznajmiam ci, najdroższa córko, że żądam od was i od kapłanów moich, w przyjmowaniu tego Sakramentu, tak wielkiej czystości, do jakiej człowiek jest zdolny w tym życiu. Co do was, winniście czynić wszelkie wysiłki, aby zdobywać ją bez przerwy. Winniście myśleć, że gdyby natura anielska mogła stać się jeszcze czystsza, sami aniołowie musieliby się oczyścić do tego misterium. Lecz nie jest to możliwe: aniołowie nie potrzebują się oczyszczać, gdyż jad grzechu nie może ich dotknąć. Chcę tylko, abyś przez to wiedziała, jakiej czystości żądam od was i od nich, a zwłaszcza od nich, w tym Sakramencie. Lecz oni czynią przeciwnie. Zbrukani przystępują do tego misterium i to nie tylko z powodu nieczystości, do której jesteście skłonni przez ułomność waszej natury (choć rozum, gdy wolna wola chce tego, może opanować ten bunt), jednak ci nieszczęśni nie tylko nie powściągają tej skłonności, lecz czynią jeszcze gorzej, popełniając przeklęty grzech przeciw naturze. Są jak ślepcy i szaleńcy! Światło ich intelektu gaśnie i nie widzą już zgnilizny i nędzy, w której są pogrążeni. Grzech ten jest tak obrzydliwy dla Mnie, który jestem najwyższą i wieczną czystością, że przez ten jeden grzech zniszczyłem pięć miast z wyroku mej Boskiej sprawiedliwości (por. Mdr 10, 6; Rdz 19, 24-25; Iz 13, 19; Rz 9, 29), która nie mogła go ścierpieć. Tak wstrętny był Mi ten grzech. I nie tylko Mi, lecz i samym diabłom (których ci nieszczęśni obrali sobie za swych panów). Nie aby czuli odrazę do złego –  nie lubią oni dobra – lecz z powodu swej natury, która była naturą anielską, odpycha ich widok tego potwornego grzechu, popełnianego obecnie. Wprawdzie rzucają oni zatrutą strzałę pożądliwości, lecz, gdy dochodzi do samego grzechu, uciekają z powodu, który ci podałem”.

„Tym ustrzeżonym ukazuję niekiedy te obrzydliwe grzechy, aby żarliwiej pragnęli zbawienia grzeszników i wzywali Mnie z większym współczuciem, z żywszą boleścią z powodu błędów bliźniego i wyrządzonej Mi obrazy i modlili się za nich”.

O występkach zakonników

„Ach, słodka córko moja, gdzież jest posłuszeństwo zakonników? Postawiłem ich w świętym zakonie, jako aniołów, a oni są gorsi niż diabli. Powołałem ich, aby zwiastowali słowo moje nauczaniem i przykładem życia, a oni czynią tylko pusty hałas słów, nie stwarzając owoców w sercach słuchaczy. Ich kazania zmierzają bardziej do tego, aby podobać się ludziom i bawić ich uszy, niż aby oddawać Mi chwałę. Nie starają się więc żyć uczciwie, lecz wygłaszają gładkie zdania.

Ci nie sieją mego ziarna w prawdzie, bo nie starają się plewić występków, a zasadzać cnoty. Nie wyrwali cierni w swym ogrodzie, jakże więc mają tępić je w ogrodzie bliźniego? Całą ich przyjemnością jest przystrajać swe ciała, ozdabiać swe cele i wałęsać się po miastach. Dzieje się z nimi to, co z rybami, które wydostawszy się z wody, giną. Przebywając poza celą, zakonnicy ci giną w życiu pustym i bezecnym. Opuszczają celę, z której winni byli uczynić niebo, i chodzą po ulicach, odwiedzając domy krewnych i innych ludzi świeckich, wedle upodobania i z pozwoleniem swych przełożonych, którzy popuszczają im cugli, zamiast trzymać ich krótko. Ci nędzni pasterze tak mało martwią się widokiem swych podwładnych braci w rękach diabła, że często sami ich w nie wydają. Niekiedy wiedząc dobrze, że są to diabły wcielone, posyłają ich do klasztorów, do zakonnic, które same są wcielonymi diablicami, jak oni. I tak psują się wzajemnie przez mnóstwo subtelnych podstępów i forteli. Z początku diabeł zbliża ich pod płaszczykiem pobożności. Lecz ponieważ życie ich jest nędzne i rozpustne, niedługo trzymają się tych fałszywych pozorów i udana ich pobożność niebawem zaczyna wydawać owoce. Naprzód ukazują się cuchnące kwiaty nieczystych myśli ze zgniłymi liśćmi szpetnych słów, a potem nędzne igraszki, które zaspokajają ich niecne pragnienia. Kwiaty, które wydają, znasz dobrze, widziałaś je, to ich dzieci. Często dochodzi do tego, że jedno i drugie występuje ze świętego zakonu: on, jako nicpoń, ona jako pospolita nierządnica”.

„Ślubują również przestrzegać dobrowolnie ubóstwa i czystości. Jak spełniają te śluby? Spójrz na majątki i pieniądze, które posiadają osobiście wbrew wzajemnej miłości, która każe dzielić się z braćmi wszystkimi dobrami doczesnymi i duchowymi, jak tego żąda prawo ich zakonu […] Rozkoszą dlań jest przebywać tam, gdzie można napchać się mięsem i nasycić swoje łakomstwo.

Takiemu niepodobieństwem jest dotrzymać trzeciego ślubu czystości. Pełny żołądek nie czyni duszy czystą. Taki staje się rozpustny przez nieumiarkowane rozgrzanie krwi i tak jedno zło sprowadza drugie. Dla tych zakonników osobiste bogactwo jest także sposobnością do wielu upadków. Gdyby nie mieli co wydawać, nie żyliby tak nieumiarkowanie i nie utrzymywaliby tych podejrzanych przyjaźni. Gdy się nie ma nic do dawania, kończy się miłość czy przyjaźń, oparta nie na prawdziwej miłości, lecz tylko na miłości daru lub przyjemności, którą jedno czerpie z drugiego”.

„Takie to zło wtargnęło do ogrodów świętych zakonów. Są one święte w sobie, bo zostały ustanowione i założone przez Ducha Świętego. Zakon w sobie nie może być więc zepsuty ani skażony przez błędy podwładnych. Kto chce wstąpić do zakonu, nie powinien zważać na złych, którzy się w nim znajdują, lecz oprzeć się na ramionach zakonu, który jest silny i nie może osłabnąć, i pozostać mu wiernym aż do śmierci”.

Miłosierdzie moje hamuje mą boską sprawiedliwość

„O najsłodsza córko, kto nie pozwala ziemi pochłonąć ich? Co powstrzymuje moc moją, aby ich ubezwładnić i zmienić w nieruchome posągi w obliczu ludu dla ich zawstydzenia? Miłosierdzie moje. Powściągam samego siebie, miłosierdzie moje hamuje mą boską sprawiedliwość, aby zwyciężyć ich siłą miłosierdzia”.

„Z mego miłosierdzia pozwalam im mieć nadzieję na moje miłosierdzie, ale nie po to, by mogli grzeszyć, licząc na moje miłosierdzie, lecz aby pogłębiali swą miłość poprzez rozważanie mej dobroci. Oni przecież korzystają z niej odwrotnie, gdyż opierają się na nadziei w moje miłosierdzie, aby Mnie obrażać. Ja podtrzymuję w nich nadzieję w moje miłosierdzie, aby w ostatniej chwili mieli się czego chwycić i nie upadli pod brzemieniem wyrzutów, oddając się rozpaczy. Bo grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie i mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają moje miłosierdzie. Do grzechu rozpaczy jednak nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy niż miłosierdzie i dobroć moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzoną mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne”.

„Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu. Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia mego. Dlatego za ich życia używam słodkiego podstępu, każąc im ufać głęboko memu miłosierdziu. Wykarmiwszy się wewnętrznie tą ufnością, mniej są skłonni porzucić ją w chwili śmierci dla surowych, odrażających nagan, niż gdyby się nią nie wykarmili”.

Kapłani będą ukarani surowiej za ten sam grzech niż świeccy

„Cięższa jest odpowiedzialność kapłana niż innych świeckich. Toteż ta sama wina w nim jest surowiej karana niż w ludziach świata. Bezlitośniejsze jest też oskarżenie, którym obarczą go jego nieprzyjaciele, gdy w chwili śmierci powstaną, by potępić jego życie, jak ci rzekłem”.

„Jakież jest zaślepienie człowieka, a zwłaszcza tych nieszczęśliwych! Im więcej otrzymali ode Mnie i im bardziej oświeceni byli przez Pismo Święte, tym większe mieli zobowiązania i tym nieznośniejszy przeto jest ich wstyd. Im bardziej znali Pismo Święte w życiu, tym dokładniej w tej chwili śmierci widzą wielkie błędy, które popełnili. Będą też skazani na sroższe męki niż inni, jak i dobrzy będą podniesieni do wyższej chwały.

Stanie się z nimi to, co z fałszywym chrześcijaninem, który w piekle doznaje większych katuszy niż poganin, gdyż posiadał światło wiary i wyrzekł się go, poganin zaś nie miał go nigdy. Tak samo ci nieszczęśliwi kapłani za ten sam grzech będą ukarani surowiej niż inni chrześcijanie, z powodu służby, którą im powierzyłem dla rozdawania słońca świętego Sakramentu, i ponieważ posiedli światło wiedzy, które im pozwalało rozróżnić prawdę dla siebie i dla innych, gdyby chcieli. Toteż słusznie otrzymują sroższą karę”.

Proś Mnie o miłosierdzie nad kapłanami!

„Mógłbym ci opowiedzieć jeszcze o wielu innych błędach, lecz nie chcę dłużej brudzić twych uszu”.

„Wszystko to rzekłem ci, aby ci ukazać, jak wiele masz powodów płakać gorzko nad zaślepieniem tych kapłanów, widząc ich w stanie potępienia. Chcę też, abyś poznała lepiej moje miłosierdzie i z tego miłosierdzia zaczerpnęła ufności i pełnej pewności, polecając Mi kapłanów świętego Kościoła i świat cały, i prosząc Mnie o miłosierdzie nad nimi. Im więcej ofiarujesz Mi bolesnych i płomiennych pragnień, tym większą okażesz miłość, którą żywisz dla Mnie”.

„Teraz powtarzam ci, że mimo wszystkich ich grzechów, i choćby były jeszcze cięższe, nie chcę, by ważyli się ich karać ludzie świeccy. Jeśli to uczynią, zbrodnia ta nie zostanie bezkarna, o ile nie odpokutują jej skruchą serca i nie poprawią się ze swych błędów. Jedni i drudzy, źli kapłani i ich prześladowcy, są wcielonymi diabłami. Sprawiedliwość boska dopuszcza, aby ścierali się ze sobą i karali jedni drugich. Lecz zbrodni człowieka świeckiego nie usprawiedliwia zbrodnia prałata ani grzechu prałata grzech człowieka świeckiego.

„Wiecie, że chcę uczynić im łaskę, jeśli się przygotują do jej przyjęcia i jeśli wy o to prosić Mnie będziecie. Bo sprzeciwia się to mej woli, aby rozdawali wam słońce w ciemnościach, wyzuci z szaty cnoty i zbrudzeni życiem niecnym. Dałem wam ich, aby byli aniołami ziemskimi i słońcem, jak ci już rzekłem. Jeśli nie są nimi, winniście modlić się za nich, ale nie wolno wam ich sądzić. Sąd pozostawcie Mnie. A Ja przez modlitwy wasze, jeśli zechcą się przygotować na jego przyjęcie, uczynię im miłosierdzie. Lecz jeśli się nie poprawią, godność, którą posiadają, stanie się ich ruiną. Ja, najwyższy sędzia, zgromię ich w ostatniej chwili śmierci i jeśli się nie poprawią, i nie skorzystają ze szczodrego miłosierdzia mego, będą wtrąceni w ogień wieczny”.

„Teraz, najdroższa córko, zapraszam was wszystkich, ciebie i inne sługi moje, abyście opłakiwali tych zmarłych. Trwajcie, jako wierne owieczki, w ogrodzie świętego Kościoła, aby paść się świętymi pragnieniami i ciągłymi modlitwami, ofiarowując Mi je za nich. Bo chcę zlitować się nad światem. Nie dajcie się odciągnąć od tej paszy ani przez krzywdy, ani przez pomyślność. Nie podnoście głowy ani z niecierpliwości, ani z nieumiarkowanej wesołości, lecz pokornie starajcie się o chwałę moją, o zbawienie dusz, o naprawę świętego Kościoła. To będzie Mi znakiem, że kochacie Mnie prawdziwie. Jak wiesz, wyjawiłem ci już wolę moją, abyście, ty i inni, pozostali wierni i paśli się w ogrodzie świętego Kościoła, znosząc wszystkie trudy aż do godziny śmierci. Czyń to, a Ja spełnię pragnienia twoje”.

Opracowanie i wstęp: Dorota Porzucek / CC BY-NC-ND 4.0

Źródło: Dialog o Bożej Opatrzności czyli księga Boskiej nauki, św. Katarzyna ze Sieny, wyd. „W drodze” Poznań 2012

Za: www.vicona.pl/single-post/Pros-Mnie-o-milosierdzie-nad-kaplanami

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „Pan Jezus do św. Katarzyny ze Sieny: Proś Mnie o miłosierdzie nad kapłanami!

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Nie kocha się mojego Syna, jeśli nie można przebaczyć bliźniemu, jeśli nie można spróbować zrozumieć bliźniego, jeśli się osądza. Moje dzieci, po co wam modlitwa, jeśli nie kochacie i nie przebaczacie?

    Orędzie Matki Bożej z Medjugorje przekazane Mirjanie 2 sierpnia 2017 roku

    „Drogie dzieci, z woli Ojca Niebieskiego, jako matka tego, który was kocha, jestem tu z wami, żeby wam pomóc, byście Go poznali, naśladowali. Mój Syn zostawił wam ślady swoich stóp, aby byłoby wam łatwiej Go naśladować. Nie lękajcie się. Nie bądźcie niepewni, ja jestem w wami. Nie pozwólcie się zniechęcić, ponieważ potrzeba wiele modlitw i ofiar za tych, którzy się nie modlą, nie kochają i nie znają mojego Syna. Pomóżcie dostrzegając w nich swoich braci. Apostołowie mojej miłości, wsłuchujcie się w mój głos w sobie, poczujcie moją matczyną miłość i dlatego módlcie się, módlcie się działając, módlcie się darując, módlcie się [z] miłością, módlcie się [poprzez] pracę i w myślach w imię mojego Syna. Im więcej miłości będziecie dawać, tym więcej jej otrzymacie. Miłość, która powstała z miłości oświetla świat. Odkupienie jest miłością, a miłość nie ma końca. Kiedy mój Syn ponownie przyjdzie na ziemię, będzie szukał miłości w waszych sercach. Moje dzieci, uczynił dla was wiele dzieł miłości. Ja was uczę byście je widzieli, zrozumieli i dziękowali mu kochając Go i cały czas na nowo przebaczając bliźnim, ponieważ kochać mojego Syna to znaczy przebaczać. Nie kocha się mojego Syna jeśli nie można przebaczyć bliźniemu, jeśli nie można spróbować zrozumieć bliźniego, jeśli się osądza. Moje dzieci, po co wam modlitwa jeśli nie kochacie i nie przebaczacie?
    Dziękuję wam.”


    • tu MariaPietrzak pisze:

      Czy wystarczy przebaczyć i darować … i zostawić kogoś , kto dalej brnie tym samym krecim korytarzem , czyniąc zło, bo mu się znowu upiekło ?
      Dokądże ?

      • Maggie pisze:

        Mario,można: pomyśl tu o usunięciu się z „horyzontu” i polecaniu: Jezu Ty się tym zajmij. Nie trzeba szukać towarzystwa. Najważniejsze przebaczenie, którego częścią, związane jest ściśle z miłością Boga i bliźniego … a więc polecenie jak wyżej. W takich przypadkach, perswazja i naciski nie pomagają.

      • tu MariaPietrzak pisze:

        Maggi 💗 Ty masz bardzo dobre serce !

        😌
        Warto powrócić .
        Uwagę zwrócić .
        Przeanalizować.
        Trzeźwość zachować .
        Do walki gotować !
        😌
        Bazylika Archikatedralna, 31 grudnia 2014 roku ,
        / ks. abp. M.Jędraszewski /

        Czcigodni Bracia w kapłaństwie,
        Drogie Siostry Zakonne,
        Drodzy Siostry i Bracia, uczestnicy tego szczególnego nabożeństwa na zakończenie 2014 roku!

        „Jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha” (1 J 2, 18–19). Słyszeliśmy przed chwilą te słowa, fragment Pierwszego Listu św. Jana Apostoła. Jawi się pytanie: Kim jest ten Antychryst, o którym pisze św. Jan? Kim są ci ludzie, którzy nie są naszego ducha? W tym samym Liście, dwa rozdziały dalej, św. Jan pisze: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie” (1 J 4, 1–3). Antychryst zatem to ten, kto neguje Jezusa Chrystusa, kto nie dowierza, że Jezus z Nazaretu jest prawdziwie Bożym Synem i Zbawicielem świata, kto neguje także prawdziwość Jego człowieczeństwa.

        Mniej więcej pięć wieków temu, kiedy zbliżał się rok 1500, wielu ludzi w Europie uważało, że bliski jest już koniec świata. Tym przekonaniom towarzyszyła powszechna świadomość zmierzchu pewnej epoki. Był to przecież czas schyłku średniowiecza. Rodził się nowy czas z nowymi „prorokami”, z nowymi wyzwaniami, niewątpliwie także z pewną tendencją powrotu do antycznego pogaństwa. W tym właśnie czasie nowych proroków i pewnego rozchwiania ideowego jeden z najwybitniejszych malarzy włoskiego Renesansu, Luca Signorelli, zaczął malować słynne freski w katedrze w Orvieto, w kaplicy San Brizio. Chyba najgłośniejszy z nich nosi tytuł Kłamstwa Antychrysta. W jego centrum znajduje się postać w czerwonej szacie, przypominająca Chrystusa. Tylko ściągnięte rysy, tylko złowrogi wzrok i okrucieństwo, które bije z tej postaci, wskazują na to, że nie jest to pełen miłości Jezus Chrystus, Zbawiciel świata i Odkupiciel człowieka, że w rzeczywistości jest to Antychryst. Tuż za nim stoi szatan, który szepcze mu do ucha słowa kłamstwa. Lewa ręka Antychrysta jest jakby przedłużeniem dłoni szatana. Wskazuje ona na tych, którzy mają zginąć – na chrześcijan, którzy chcą być świadkami Chrystusowej prawdy aż do końca. W tle fresku wznosi się ogromna świątynia Antychrysta. Wokół niej uwijają się czarne postaci, strażnicy nowego antychrystusowego porządku.

        Przerażająca w swej wymowie jest obraz Antychrysta, który przekazał nam Luca Signorelli. Także dzisiaj budzi on żywe komentarze, nie tylko u turystów, którzy z całego świata przybywają do Orvieto. Zdajemy sobie bowiem sprawę z tego, że ten fresk tak mocno przemawia do nas, ponieważ nie jest tylko zapisem i odzwierciedleniem pewnych nastrojów historycznych i kulturowych typowych dla czasów z przełomu XV i XVI wieku.
        Fresk Signorellego oddaje prawdę także o współczesnym nam świecie, w którym pojawiło się wielu Antychrystów, przybierających postać wielkich „proroków”, „mędrców” i „autorytetów”.
        Z jednej strony, głoszą oni zupełnie nową wizję człowieka, podważając tę prawdę, którą o człowieku przekazuje nam chrześcijańskie Objawienie – prawdę odnoszącą się do kobiety i do mężczyzny, do małżeństwa i do rodziny.
        Z drugiej strony, współcześni Antychryści w imię tolerancji okazują się skrajnie nietolerancyjni wobec wszystkich, którzy mają odwagę myśleć i postępować inaczej niż oni.
        Również dzisiaj niezmiernie aktualne są dwa główne atrybuty Antychrysta ukazane przez Signorellego: kłamstwo i przemoc.
        Rodzi się więc pytanie: gdzie szukać dla nas ratunku?

        Na fresku Kłamstwa Antychrysta możemy dostrzec grupę zakonników – franciszkanów i dominikanów, którzy wczytują się w księgę Pisma Świętego. Tam właśnie szukają oni prawdy, tam szukają fundamentu swego myślenia i postępowania. Signorelli namalował ich jako znak nadziei dla wszystkich, którzy w Orvieto będą podziwiać jego dzieło. Nie można przecież ulec kłamstwu, tak jak nie można stracić ducha wobec możliwości doznania krzywdy i prześladowań, jeśli będzie się nieugięcie trwało przy samej prawdzie. Grupka mnichów jest natchnieniem także dla nas, abyśmy raz jeszcze pochylili się i z głęboką wiarą przyjęli słowa, którymi św. Jan Apostoł zaczynał swoją Ewangelię, słowa, któreśmy przed chwilą słyszeli: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga” (J 1, 1). Początkiem wszystkiego jest sam Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. On stworzył świat. On też z miłości do człowieka zesłał swego Syna, Jezusa Chrystusa, narodzonego z przeczystego łona Najświętszej Maryi Panny. On jest Światłością świata. On jest prawdziwym Nauczycielem. Wobec zamętu, jaki niosą ze sobą fałszywi prorocy, trzeba wracać właśnie do tego prapoczątku, do tego punktu Alfa, którym jest sam Bóg i Jego Słowo, Jezus Chrystus, Słowo prawdy, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat (por. J 1, 9).

        Wróćmy raz jeszcze do kaplicy San Brizio w Orvieto. Naprzeciw fresku Kłamstwa Antychrysta Signorelli namalował fresk ukazujący scenę zmartwychwstania ciał. Na suficie kaplicy umieścił natomiast fresk przedstawiający Sąd Ostateczny, sprawowany przez Jezusa Chrystusa, Najwyższego Sędziego i Jedyną Prawdę. Te freski każą nam szukać jeszcze jednego punktu odniesienia, aby nie dać się pochłonąć przez zalew kłamstwa. Chrystus, Wcielony Boży Syn, jest nie tylko Alfą, ale również Omegą całych dziejów świata i ludzkości. To ostatecznie On osądzi wszelkie kłamstwo i wszelką zbrodnię, to On raz na zawsze pokona moc Księcia tego świata.

        Mając na uwadze zarówno punkt prapoczątku, jak i moment ostatecznego spełnienia się historii, nie możemy się zagubić. Co więcej, właśnie dlatego pełni ufności gromadzimy się tego wieczoru, ostatniego wieczoru 2014 roku, wokół Chrystusa Prawdy, aby podziękować Temu, który jest Początkiem i Końcem wszystkiego, za wszelkie dobro, jakie stało się naszym udziałem w całym mijającym właśnie roku. Do Niego też, Pana pełnego miłosierdzia, uciekamy się, prosząc o wybaczenie naszych słabości, grzechów i upadków. I do Niego, który jest naszą siłą, idziemy, prosząc o błogosławieństwo na rozpoczynający się zaledwie za kilka godzin, nowy 2015 rok. Idziemy pełni ufności, bo przecież słyszymy także w naszych sercach te same słowa, które Apostołowie usłyszeli z ust Chrystusa tuż przed Jego męką: „Odwagi
        nie bójcie się, Jam zwyciężył świat” (J 16, 33). Nie bójcie się!

        http://archidiecezja.lodz.pl/214/12/bog-slowo-slowo-prawdy-homilia-wygloszona-zakonczenie-roku-2014/

        • Maggie pisze:

          Mario, speszyłaś mnie, bo w każdej prośbie jest jakaś „doza egoizmu” – tylko Maryja wolna od tego. Jeśli trudno nam kogoś kochać z jakiegoś powodu, to nawet rozsądek podpowiada, tak „na chłopski rozum”, by sprawę ofiarować Chrystusowi – rany się wówczas zagoją, choć czasem blizny mogą jeszcze pobolewać (ale wówczas też jest coś do ofiarowania).

          Chrystus poradził sobie z ciężarem bezmiaru Krzyża. On sam mówił o tym, że bierze nas z naszymi ciężarami na Swe barki oraz …
          że jeśli NIE przebaczymy, TO nam NIE będzie przebaczone, bo w Niebie (do którego pragniemy się dostać!) … NIE ❗️ma miejsca na „dąsanie się” ale tylko na miłość i szczęście …. tak, że w pewnym stopniu to egoizm kieruje nas do Kogoś (tj Chrystusa), Kto naprawdę Kocha i ulży=pomoże – sami, w życiu, wiele razy, kiedy kochamy obarczamy siebie aby pomóc bliskiemu bliźniemu (jak matka własnemu dziecku).

          Ważne aby bliźniemu nie życzyć źle, bo zło wraca jak bumerang i rani wszystkich – na zasadzie „gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta”, a tym trzecim jest zawsze „ojciec kłamstwa ze swymi business’ami”

          Można, więc się odsunąć …. ale aby wyzbyć się ducha vedetty (np złorzeczenia), można równocześnie z tym „Jezu Ty się tym zajmij”, prosić Jezusa dla siebie (!) o pomoc w tym: abyśmy naprawdę przebaczyli – bo czasem naprawdę (!) jest trudno przebaczyć i niekiedy (jeszcze po czasie) cieszy potknięcie czy upadek tego, który nas skrzywdził etc.

          Łzy skrzywdzonych, a przebaczających i ofiarowujących cierpienie, tak jak i radość i pogoda ducha, lśnią w skarbcu niebieskim jak perły i diamenty.

          Niech Matka Najświętsza pocieszy Ciebie, a Jezus odmieni serce krzywdziciela ❤️
          Jezus jest Panem ❣

        • Maggie pisze:

          Nie chcę być źle zrozumiana, więc wyjaśniam, że Pan Bóg stworzył człowieka do świętości i dlatego zmierzanie ku świętości jest w zgodzie z Bożymi zamiarami wobec nas. Kiedy kierujemy się by osiągnąć życie wieczne w szczęśliwości, to jest to taka niby (!) forma „egoizmu” bo koniecznie chcemy dla siebie … ale w sumie to cel naszego istnienia, do którego powinniśmy zmierzać i pociągać ze sobą bliźnich. Dlatego użyłam cudzysłowia mówiąc o „dozie egoizmu”.

          Pycha jest nieposłuszeństwem, buntem i egoizmem w bardzo negatywnym znaczeniu i prowadzi ona tylko do zatracenia siebie i swego szczęścia na wieczność.

          Szczęścia trzeba pragnąć dla wszystkich, bo to tak jak z tymi najemnymi robotnikami, którzy umówili się na zapłatę – bez względu na to jak długo pracowali i nikt nie dostał zbyt mało lub za dużo.

    • wobroniewiary pisze:

      Cały wywiad z Marią Simmą audiobook:

    • Paweł pisze:

      Bardzo dziękuję za podanie tego odnośnika do strony związanej z wypowiedziami Marii Simmy. Poczytałem sobie inne strony z jej tekstami, zalinkowane na tej powyższej, i odkryłem coś, co może zabrzmieć bardzo interesująco:
      Otóż na poniższej stronie przytoczono takie słowa Marii Simmy:

      „(…) wielcy święci, jak św. o. Pio mieli pełną pokoju a także radosną śmierć, choć także o. Pio musiał spędzić krótki czas w czyśćcu”

      https://gloria.tv/article/z7tGBQ2VtLXj1okzuFpmLSntx

      • babula pisze:

        Pawle Ty straszne rzeczy wynajdujesz! Jak O. Pio był w czyścu to ja w nim zostanę do końca świata!
        Ale pociesza mnie myśl, że może on był tam nie z powodu swoich grzechów ale dlatego, ze się za kogoś ofiarował i w ten sposób skrócił mu bardzo długie cierpienia.

        • Paweł pisze:

          Gdzieś bodajże czytałem, że na Sądzie Ostatecznym „będzie wiele niespodzianek”.

          Dusze czyśćcowe powiedziały też (w książce „Rękopis z czyśćca” zamieszczanej już tu na stronie, bo tłumaczył ją z francuskiego chyba ks. Adam Skwarczyński), że z kolei imiennik św. ojca Pio – papież bł. Pius IX – poszedł prosto do nieba, mimo że był to przez wielu krytykowany papież (za jego pontyfikatu upadło Państwo Kościelne, czego papież absolutnie i nigdy nie uznał, a za to ostro potępił liberalizm nowożytny, przynajmniej taki, jaki istniał w XIX wieku; również ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieskiej nastąpiło w decydującej mierze z woli bł. Piusa IX).

          A z kolei mistyczka Marta Robin (teraz już Czcigodna Sł. Boża) powiedziała o jeszcze innym imienniku tychże – o papieżu Piusie XI – że również poszedł prosto do nieba, mimo że ten papież też chyba nie cieszył się za bardzo sławą świętego (jego kontrowersyjną decyzją było np. odrzucenie ekumenizmu wyrażone w encyklice „Mortalium animos”, ale za to odważył się on również zdecydowanie potępić komunizm w encyklice „Divini Redemptoris” oraz faszyzm w encyklice „Mit brennender Sorge”, o co później nieraz było trudno, np. o potępienie faszyzmu z Piusa XII czy o potępienie komunizmu na Soborze Watykańskim II).

  3. wobroniewiary pisze:

    (…) grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu

    „Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu. Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia mego. Dlatego za ich życia używam słodkiego podstępu, każąc im ufać głęboko memu miłosierdziu. Wykarmiwszy się wewnętrznie tą ufnością, mniej są skłonni porzucić ją w chwili śmierci dla surowych, odrażających nagan, niż gdyby się nią nie wykarmili”

  4. Alicja pisze:

    Posłuchajcie „Hallelujah” w wykonaniu siostry Cristiny i Patrica Scotta

  5. Alicja pisze:

    Nie będziecie się tatuować JA JESTEM PAN! (Kpł 19,28)
    Jeśli czytamy Pismo Święte, wcześniej czy później zauważymy zawarty w nim kategoryczny zakaz wykonywania tatuaży. Jest absolutnie nie do pomyślenia, by Jezus pozwolił wytatuować jakikolwiek znak na swoim ludzkim ciele lub wbić w nie jakiś kolczyk. O co chodzi? Przecież wszyscy to robią i to „nic takiego”. Dlaczego Bóg nam tego zabrania?
    Nie będziecie się tatuowaćSprawa jest absolutnie jednoznaczna i w zasadzie nie podlega dyskusji: Prawodawca objawiający swoją wolę na Synaju wskazał na szereg praktyk pogańskich, kategorycznie zabraniając swojemu ludowi w to wchodzić.
    Nie trzeba wielkiego wysiłku, by zauważyć, że w jednym szeregu z tatuażem w wersetach Kpł 19,26-31 są zakazane czary (magia), prostytucja (nierząd) oraz okultyzm (wywoływanie duchów).
    Moc i kategoryczność tych zakazów wyraża kilkakrotnie powtórzona formułka „Ja jestem Pan!”, oznaczająca, że Bóg jest święty i nie toleruje tego typu praktyk powiązanych z demonicznymi wierzeniami pogańskimi. Tym demonicznym praktykom Bóg przeciwstawia nakaz: „Będziecie zachowywać moje szabaty i szanować mój święty przybytek. Ja jestem Pan!” (Kpł 19,30).
    Nie ma żadnej możliwości odczytania zakazu tatuażu na jakiś inny sposób. Wprawdzie hebrajski wyraz ka’aka nie występuje więcej w Biblii, jednak egzegeci żydowscy mówią wyraźnie: „Chodzi o nieusuwalne znaki wprowadzone w ciało za pomocą igły, które zawsze pozostają widoczne” (Raszi, Komentarz Wajikra 19,28). Tłumaczenie greckie Starego Testamentu (Septuaginta), wykonane kilkaset lat przed Chrystusem używa wyrazu OUKTCC pochodzącego od aut, cb (nakłuwam). Nie ma, więc wątpliwości, że właśnie wykonywanie tatuażu jest absolutnie zakazane przez Boga; jestem przekonany, że również tzw. piercing (czyli przekłuwanie warg, języka, pępka itp.) jest Bogu niemiły.
    Nieprzypadkowo obok zakazu tatuowania się Bóg umieścił wzmiankę o swojej świątyni. Święty Paweł poucza nas, uświęconych przez Krew Chrystusa:
    „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście” (l Kor 3,16-17). Przecież jasne jest, że nakłuwanie na skórze znaków (jakichkolwiek) lub wbijanie kolczyków, gdzie się da jest niszczeniem naszego ciała, które jest świątynią Boga. Tak naprawdę chodzi o złamanie pierwszego przykazania – absolutnie święty Bóg pragnie zamieszkać w nas i nie życzy sobie, byśmy niszczyli swoje ciało, które staje się Jego świątynią.
    Ksiądz Peter R. Scott przypomina:
    „Przykazanie, aby nie »uszkadzać swojego ciała«, jest wymienione razem z takimi zabronionymi czynami, jak konsultowanie się z czarownikami czy wróżbitami, wróżenie ze snów czy hańbienie swojej córki poprzez nakłanianie jej do nierządu. Chodzi, więc o akt buntu przeciwko nadprzyrodzonemu porządkowi, gdyż tatuowanie się charakteryzuje człowieka trwającego w swoich prawach do czynienia, cokolwiek mu się podoba, bez oddawania czci swojemu Zbawicielowi.
    (…) Symbolizuje odrzucenie świętości ciała człowieka” („The Angelus: Journal of Roman Catholic Tradition”, Vol. XXXII, No. 2, February 2009).
    Katechizm Kościoła Katolickiego jasno mówi: „Dobre i czyste sumienie jest oświecane przez prawdziwą wiarę. Albowiem miłość wypływa równocześnie »z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej« (l Tm l ,5)”. Czy można mówić o czystym sercu i dobrym sumieniu, jeśli oszpecamy swoje ciało, stworzone przez Boga z wielką miłością i odkupione przez Krew Chrystusa?
    Pan Jezus, prawdziwy Bóg, w tajemnicy Wcielenia uświęcił ludzkie ciało, stając się w pełni człowiekiem. Jest absolutnie nie do pomyślenia, by kiedykolwiek w jakichkolwiek okolicznościach pozwolił wytatuować jakiś znak na swoim ludzkim ciele lub wbić w nie jakiś kolczyk.
    Podobnie nie do pomyślenia jest, by którykolwiek z apostołów oszpecił swe ciało w ten sposób. W Nowym Testamencie temat tatuażu czy „piercingu” w ogóle się nie pojawia właśnie dlatego, że w sposób absolutnie oczywisty wykonanie tej pogańskiej praktyki przez kogokolwiek z uczniów Jezusa było nie do pomyślenia. W tym kontekście mocno brzmią słowa św. Pawła: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (l Kor 11,1).
    Kogo naśladujemy, kiedy chcemy umieścić nieusuwalny tatuaż na swoim ciele lub przekłuć sobie wargę, język lub pępek?
    Czyż nie robią tego popularne „gwiazdy”, żyjące rozpustnie i przedkładające zmysłowość ponad miłość?
    To jest pytanie o moralność, czystość serca i o wiarę.
    Czy rzeczywiście te „modele” w prasie i telewizji, które szpanują tatuażami, są postaciami godnymi naśladowania, a ich tatuaż świadczy o moralności lub o wierze?
    Wątpię. Dlatego też za św. Janem apeluję do każdego: „Umiłowany, nie naśladuj zła, lecz dobro! Ten, kto czyni dobrze, jest z Boga; ten zaś, kto czyni źle, Boga nie widział” (3 J 10,11).
    Na zakończenie podam dwa przykłady z życia.
    Miałem kolegę, który w pewnym momencie dał się namówić na tatuaż. Cieszył się z niego kilka lat, po czym tak bardzo chciał się go pozbyć, że wypalił sobie skórę na ręce. Wolał mieć bliznę niż tatuaż, którego się wstydził.
    A drugi przykład słyszałem od księdza egzorcysty.
    Chłopak, z którego wypędzano demona, miał tatuaż (jakiś tam wcale nie satanistyczny, zwykły wzorek). W czasie egzorcyzmu ten tatuaż palił go jak ogień i chłopak wiele by dał, by go nie mieć na swoim ciele.
    Warto, więc sto razy się zastanowić, czy naprawdę będziemy przez całe życie chcieli mieć coś nieusuwalnego na swojej skórze i czy nie przeszkodzi nam to w spotkaniu się z Bogiem. „Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby Jezus was zastał bez plamy i skazy – w pokoju” (2 P 3,14). Również bez plamy i skazy, które świadomie i dobrowolnie w sposób nieusuwalny umieściliśmy na swoim ciele.
    Opracował: Mirosław Rucki, http://www.milujciesie.org.pl

    • Anna pisze:

      Pisze pani o tatuażu w Szczecinie setki wytatuowanych młodych ludzi a najwięcej dziewczyn, całe ręce i nogi wygląda to obrzydliwie a promotorem do tego był atak terrorystyczny w Anglii po koncercie okultystycznej wokalistki, aby uczcić ofiary zamachu .

  6. babula pisze:

    Ktoś powiedział, że kapłani są tacy jak społeczeństwo, z którego się wywodzą. To my jesteśmy tą ziemią, na której rosną powołania, od nas zależy czy wybrani usłyszą wołanie Jezusa!
    Kapłani będą rozliczeni ze swojego kapłaństwa a my będziemy rozliczeni z miłosierdzia, które mamy świadczyć by oni mogli nas żywić sakramentami.
    Jezu w Tobie nadzieja, że podołamy!

    • Maggie pisze:

      ZGADZA SIĘ Babulu … dlatego zmasowany atak zaczął się od i na Rodziny = podstawowej komórki społecznej.☹️

      Dopóki żarzy się choćby tylko jedna, malutka iskierka nadziei: wszystko możliwe, bo z maleńkiej iskierki wielki ogień można wskrzesić 🙂❣🙏🏻 = „Proście a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, pukajcie a otworzą wam”.
      Jezus jest Panem❣ Króluj nam Chryste❣ Któż jak Bóg❣

      • Maggie pisze:

        „Ufność niezachwiana, dziecięca, spokojna jest jednym z największych dowodów miłości, jakie Jezusowi dać możemy” – św.Urszula Ledóchowska

        • babula pisze:

          Wiesz Maggie -kiedy przeczytałam apel ks. Adama do muzułmanów to przelękłam się. Uświadomiłam sobie, że gdyby jakiś muzułmanin skrzywdził moją córkę, męża, kogoś z rodziny to chyba nie umiałabym przebaczyć. Próbowałam okłamać samą siebie, że z Bożą pomocą przebaczyłabym..ale nie byłam przekonana tak do końca, ze to prawda.
          Wychodząc po mszy z naszego kościoła wyciągnęłam karteczkę ze słowami Pisma Św. „Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania abyście mogli przetrwać”.
          A Ty dodałaś tyle dobrych słów nadziei 🙂
          „Proście a otrzymacie”, „ufność niezachwiana, dziecięca, spokojna jest jednym z największych dowodów miłości jakie Jezusowi dać możemy” -rozlało się jak balsam

          Dzięki Ci Słoneczko 🙂

  7. Alicja pisze:

    „Skuteczność nie jest miernikiem dobra. Szatan, aby dokonać zło, jest w stanie czynić dobro. On jest w stanie na chwilę zatrzymać chorobę, przywrócić na jakiś czas zdrowie, ale potem chce zniszczyć człowieka. (…) W dzisiejszych czasach wszystko jest przewartościowane i nastawione na człowieka. Obecna jest w człowieku mentalność, że wszystko mu się należy. To owocuje tym, że my też szukamy współczesnych bożków. Jednym z nich, który narodził się na naszych oczach, jest kult młodego, zdrowego i pięknego ciała. (…) Z kultu ciała wynika to, że chcemy być zdrowi, a więc w nadmiarze pochłaniamy lekarstwa. Zdrowe, młode, piękne ciało nie może cierpieć. A jeśli nie pomaga mi medycyna, to szukam pomocy, gdzie się da. Wracamy tu do pytania, czy to jest skuteczne” – mówi egzorcysta ks. Janusz Czenczek, koordynator księży egzorcystów polskich w wywiadzie dla naszego Miesięcznika.

  8. kasiaJa pisze:

    Kilka słów ks. Piotra Pawlukiewicza odnośnie ignorowania modlitwy

  9. MM pisze:

    Niesamowita historia! Była muzułmanka przyjmuje Jezusa, który zmienia całe jej życie! Za kilka dni (25 i 27.08.2017) opowie swoją historię w trakcie Tygodnia Jezusa w Warszawie (20-27.08.2017). Wszystkie media i osoby zainteresowane spotkaniem z Sandrą Solomon prosimy kierować na adres mailowy: art@streetchurch.ca
    http://marszdlajezusa.pl/
    http://warszawa.tydzienjezusa.pl/

  10. AnnaSawa pisze:

    Czy mozna poprosić o link do powyższej treści. Dziękuję.

  11. Pingback: Prześladowanie kapłanów i Kościoła to prześladowanie samego Boga | Serce Jezusa

  12. Paulina D pisze:

    Odnośnie o. Szustaka to jeszcze rok temu słuchałam jego rekolekcji ale od momentu gdy wypowiedział się o Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski przestałam go oglądać. Jeśli chodzi o tatuaże to nawet duchowni zaczynają je robić jest taki o. jezuita, który ma dwa tatuaże. Natomiast pamiętam co powiedział ks. Glas o tatuażach nawet gdyby wytatuować sobie Matke Bożą to on by naprawdę był ostrożny.

  13. Pingback: Pan Jezus do św. Katarzyny ze Sieny: Proś Mnie o miłosierdzie nad kapłanami! | Biały, bardzo biały

  14. Magda pisze:

    Dostałam taką wiadomość na maila:
    Udzielę każdej modlącej się duszy w godzinie Mojego Konania od 15:00 do 16:00 wszelkich łask, o które prosić będzie, o ile zgadzały się będą z Wolą Bożą. W każdy pierwszy piątek miesiąca w tej godzinie, każdy, kto poprosi o nawrócenie grzeszników, zwłaszcza tych zatwardziałych i za kapłanami, będzie wysłuchany w 100%.
    Naczynie to, którego w tej Godzinie będziecie używali, zapewni szybką realizację prośby. Kto w Godzinie Miłosierdzia odmówi Różaniec Drogi Krzyżowej, zwiększy do czterech razy liczbę dusz uwalnianych z czyśćca i nawracających się dzięki tej Modlitwie (40.000 dusz uwalnianych z czyśćca i 400 nawracających się). Każdemu, kto będzie propagował te wiadomości, choćby przekazał to tylko jednej osobie, obiecuję Specjalne łaski i specjalne błogosławieństwo, które będzie bardzo wiele znaczyło, w tych czasach Apokalipsy.”

    Kto będzie się modlił w każdą pierwszą sobotę miesiąca pomiędzy 12:00, a 13:00 dostąpi łask, jakich się dostępuje przy modlitwie, do tej pory raz w roku 8.XII. Każdemu, kto będzie propagował te wiadomości, choćby przekazał to tylko jednej osobie, obiecuję specjalne łaski i specjalne błogosławieństwo, które będzie bardzo wiele znaczyło, w tych czasach Apokalipsy. ”
    ————————————————————————————————————————–
    Czy ktoś już się spotkał z taką informacją i może to zweryfikować?

    • Paweł pisze:

      To są orędzia „Żywego Płomienia” – Piotra M. (sam te powyższe „obietnice” przez pewien czas praktykowałem, ale przestałem, bo uznałem, że to nie ma sensu) – jest to „mistyk” fałszywy lub co najmniej wątpliwy, o którym już tu pisano na stronie:
      https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/06/10/o-wywolywaniu-duchow-wrozeniu-i-innych-formach-okultyzmu-raz-jeszcze-sprawy-rozne/

      • Maggie pisze:

        Masz rację Pawle i dobrze, że czuwasz, bo Kazimierz, nawet gdyby Ewa nie była zajęta, nie zawsze jest w stanie zwracać na wszystko uwagę.

        Masz rację:
        Pan Bóg NIE jest ograniczony jakimikolwiek limitami w liczbach, a rozmiar tj bezmiar JEGO Miłosierdzie jest nie do pojęcia – choćby dlatego te „gwarantowane”wielkości w kontekście tzw łańcuszka (‼️!), dziwnie brzmią. Wszystko może być rozwiązane wg Woli Bożej i Bożej Łaskawości … kiedy prosimy: serdecznie z pokorą i uwielbieniem. Pan Bóg to nie kelner i w przeciwieństwie do kelnera wie co: dla nas najlepsze.
        Kto prosi i dziękuje najczęściej otrzymuje – tak pouczał pewien kapłan.

        Potrzebny jest ocean modlitwy. Modlitwa jak wiemy, też nie jest jak wykonanie zadania na akord, bo to musi być ROZMOWA z Panem Bogiem, a nie tylko automatyczne (!) odfajkowanie na liście „co dziś zrobię”. Ważne dlaczego i za kogo się modlę. Nawet praca lub odpoczynek może być modlitwą i ofiarą złożoną Panu Bogu.

        Pamiętam liczne łańcuszki do przepisywania i wysyłania: mama kazała mi ignorować, a ja choć były tam i grożby jako konsekwencje zerwania łańcuszka, przerywając takie, dawałam ofiarę w wysokości kosztów znaczków i przesyłki, do skrzynki z jałmużną dla potrzebujących – do skrzynki u stóp św.Antoniego.
        Teraz Internet zajmuje czas na wyszukiwanie adresatów tego typu „memorandum” …. czas, który można poświęcić czynieniu dobra np osobie spragnionej rozmowy, osobie chorej czy samotnej itp. , albo Ewangelizacji poprzez np ostrzeganie przed współczesnymi zagrożeniami jak gry, kitty, yoga, bioenergioterapia, reiki etc.

        Jezus jest Panem❣
        ❤️

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s