Tylko Prawda nas wyzwoli – po spotkaniu z ojcami kapucynami w San Giovanni Rotondo

Podczas naszej pierwszej „wowitowej” wczaso-pielgrzymki, którą zorganizowało dla nas biuro pana Piotra z Międzyrzeca Podlaskiego „Piotr Travel”, odwiedziliśmy wiele miejsc związanych z kultem religijnym – od Asyżu poczynając na Padwie kończąc, ale centralnym miejscem było  dla nas San Giovanni Rotondo i Św. O. Pio, którego córką duchową jestem już 25 lat.
Tym razem po sanktuarium św. O. Pio i po miejscach związanych z życiem Św. O. Pio oprowadzał nas polski kapucyn, Ojciec Zbigniew, u którego na koniec skorzystałam z sakramentu spowiedzi i wszystko co trzeba zostawiłam Panu Jezusowi w konfesjonale.

O co chodzi?
Ojciec Zbigniew zrobił nam wspaniałe rekolekcje na temat życia, opowiedział bardzo dużo o Św.  Pio i w pewnym momencie wspomniał, że wie, z jakiej jesteśmy strony, że czyta ją codziennie i nawet po kilka razy, że to bardzo dobra strona. Na koniec poprosił nas słowami „tylko nie cudujcie z olejem O. Pio” bo o ile jest legalny z certyfikatami, rozprowadzany za ofiarę w bazylice w Loreto olej egzorcyzmowany z Loreto czy w Manopello a np. w Asyżu woda błogosławiona św. Franciszka, to o tyle w San Giovanni Rotondo nie ma oleju św. O. Pio, który byłby za wiedzą miejscowych władz zakonnych egzorcyzmowany i wpisany legalnie do obrotu. O. Zbigniew dodał, że jeden ksiądz może poświęcić olej w San Giovanni Rotondo i nazwać go „olejem św. Ojca Pio” a drugi może poświęcić go w Częstochowie i nazwać „olejem Madonny”. itd, itd.

Po tym spotkaniu udałam się na rozmowę do o. Zbigniewa, przeprowadzoną w postaci spowiedzi świętej. Jedyne co mogę powiedzieć (w końcu to spowiedź) to tyle, że mimo tego, że są dobre owoce tego oleju, bo ojciec stronę czyta i świadectwa też, to zostałam poproszona, aby nie promować niczego i nie pomagać w niczym, co nie ma oficjalnych certyfikatów i pozwoleń.

Lepiej jest nabyć sobie samemu olej i pojechać na takie Msze św. czy nabożeństwa, podczas których księża  egzorcyzmują wodę, sól czy olej i gdzie dzieje się to na oczach wiernych z pozwoleniem i oficjalnym błogosławieństwem Kościoła (jutro np. w Wąwolnicy z ks. Janem Pęziołem będzie nabożeństwo uzdrowienia i tam będzie egzorcyzmowanie wody, oleju i soli).

Ojciec Zbigniew jeszcze raz powiedział, że strona „wobroniewiary” jest bardzo dobra, pobłogosławił mnie na jej dalsze prowadzenie, bo w pierwszym odruchu chciałam ją zamknąć, wydał „spowiednicze zalecenia”, których jako posłuszna córka Kościoła się trzymam.

Wpis miał się pojawić w poniedziałek, po rozmowie z ks. Adamem jednak przyśpieszyłam go na dzisiaj z powodu niesamowitego ataku na mnie przez jedną osobę.

Powtarzam na koniec raz jeszcze, że olej, który Czytelnicy zamawiali, jest oliwą z oliwek, pobłogosławioną egzorcyzmem przez kapłana i ma błogosławione działanie, o czym świadczą liczne świadectwa, jak chociażby to od Beaty, złożone podczas marcowego wyjazdu do Włoch, gdy Beata sama jechała podziękować św. O. Pio, gdyż po zastosowaniu tego oleju 11-letni Dawid, chorujący na autyzm i zespół Dawna, nic nie mówiący – przemówił słowem „mama” – kliknij ale ja wybieram posłuszeństwo i zalecenia dane mi podczas spowiedzi świętej w ramach pokuty, i dlatego informuję tu na stronie, że mam unikać wszystkiego co nie jest rozprowadzane w kościele, organizowane przez biura przykościelne i uważać, bo diabeł zechce zniszczyć tę stronę różnymi sposobami.

Ja wybieram posłuszeństwo spowiednikowi i oleju od dziś nie rozprowadzam, nie pomagam i nie informuję o nim – chyba, że ksiądz, który się tym zajmuje, zgłosi się do OO. Kapucynów w San Giovanni Rotondo o stosowne pozwolenia i certyfikaty, wtedy zmieni to postać rzeczy.

Jako duchowa córka św. Ojca Pio, wybieram całkowite posłuszeństwo Kościołowi, który przemówił do mnie w osobie kapucyna z San Giovanni Rotondo i któremu w spowiedzi świętej zostawiłam wszystko co dotyczy tego tematu.

Do wpisu dołączam kilka zdjęć z San Giovanni Rotondo, w tym zdjęcie św. Józefa, gdyż mieszkaliśmy bardzo blisko Sanktuarium Św. Ojca Pio, naprzeciwko figury św. Józefa – jakieś 250-300 m od Kościółka Antycznego. Hotel jest prowadzony przez polsko-włoską rodzinę, pani Małgosia jest synową właściciela, który swego czasu chciał wyjechać do Ameryki za chlebem, ale św. O. Pio powiedział mu, aby został tu w San Giovanni. W hotelu wisi zdjęcie właściciela wraz ze Św. O. Pio i mogliśmy zobaczyć gazety z wywiadami. Właściciel hotelu z nikim się nie fotografuje, jednak zrobił dla mnie wyjątek, ale tę fotografię zatrzymuję dla siebie jako pamiątkę i kto wie czy nie zapowiedź kolejnego spotkania i mieszkania tam naprzeciwko Św. Józefa  

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

81 odpowiedzi na „Tylko Prawda nas wyzwoli – po spotkaniu z ojcami kapucynami w San Giovanni Rotondo

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. Magdalena pisze:

    Słusznie Pani robi. Tak trzymać. Ta strona jest kluczowa dla zdrowej nauki Kościoła, ja też ją czytam często i bardzo gorąco za nią dziękuję bo wiem ze to co tu jest to nie są herezje i ze można tu znaleźć wiele pomocnych tresci. A olej rzeczywiście można egzorcyzmować na Mszach z takim o obrzedem

    • wobroniewiary pisze:

      Sama doznałam uzdrowienia oka, operacji gradówki nie ma i operacji nie trzeba, ale POSŁUSZEŃSTWO TO POSŁUSZEŃSTWO.

      Chyba czciciele św. Ojca Pio aż nadto wiedzą jak św. Pio czy Sługa Boży ks. Dolindo albo św. Leopold Mandić traktowali sprawę posłuszeństwa i spowiedzi świętej oraz zadanej pokuty.

      • beat pisze:

        Wita Ewo
        wydaje mi sie ze zaszla jakas pomylka odnosnie olejku nazywanego oj Pio
        moim zdaniem ten olejek jest tylko olejkiem egzyrcozmowanym przez ksiedza ktory ten olejek przyklada do grobu OjPio i Padre Matteo?
        nie jest to jakisc cudowny olej Oj Pio tylko pielgrzymkowy nawet obrazek oj Pio czy Mateo
        ma znaczenie jako relikwia .Ja tez mam swoja relikwie kamien z Gory Synaj ma dla mnie wielka moc Blogoslawienstwa Bozego!!!
        uwazam ze niema to znamion wyjatkowosci tyllko chodzi o nazwanie tego olejka egzyrcozmowanego pielgrzymkowego z Wloch mozna ten olejek przylozyc do grobu Sw Jana Pawla 2 czy innego grobu swierego Wiele dobra ten egzorcyzmowany olejek uczynil ludziom potrzebujacym Blogoslowienstwa Bozego
        Uwazam ze mozna ten olejek blogoslawic i przyklacac do swietych miejsc i i po cenie olejku przekazywac potrzebujacym nikt przeciez na tym nie zarabial i nie handlowal
        mozna poprosic ksiedza aby na prosbe chorego przywodzil ten olejek
        Amen
        Dziekuje Ewo za Wszystkie dobro ktore te Bl Olejki przyniosly chorym
        Bog Zaplac

    • kasiaJa pisze:

      Posłuszeństwo spowiednikowi. Amen.
      Bóg dał światło na sytuację i rozwiał wątpliwości. Jemu chwała na wieki!

  3. pielgrzym Mariusz pisze:

    NbpJCh
    „Kochaj i zachowuj w praktyce prostotę i pokorę, nie troszcz się o oceny wydawane przez świat, ponieważ gdyby ten świat nie miał niczego do powiedzenia przeciwko nam, nie bylibyśmy prawdziwymi sługami Boga” Święty Ojciec Pio na dziś – 25.08.2017

  4. Alina pisze:

    Właściwa postawa i co tu więcej dodawać?
    Bóg zapłać za przykład tego, jak powinniśmy postępować.
    Tylko Prawda nas wyzwoli.

  5. Kasia pisze:

    Po ostatniej Mszy św. w naszym sanktuarium udała się na kolejne badanie. Lekarz stwierdził, że niepotrzebna jest operacja, a po chorobie nowotworowej nie ma śladu.

  6. Paulina D pisze:

    Nikt nie był zmuszany do kupowania oleju, nabywał go ten kto chciał, sama mam olej z San Giovanni i używałam go gdy byłam po operacji. Strona ta jest bardzo dobra. Informuje o ważnych kwestiach, wielu duchownych ją czyta.

    Byłam na tej pielgrzymce teraz z p. Ewą i widziałam jej reakcję oraz postępowanie po spotkaniu z zakonnikiem. Pani Ewa wszystko nam opowiedziała w autokarze i chciałabym aby i inni tak postępowali.

    Przy okazji dziękuję p. Ewie za to, że nie zostawiła mnie jak inni na środku ulicy w obcym mieście ale dzięki pomocy kierowców, którzy „rozmontowali” jej półki w samochodzie, aby upchać mnie i mój bagaż, mogłam wrócić do domu, do jej miasta, gdzie przejął mnie dalej ksiądz z mojej parafii.

    Oby wszyscy umieli służyć i pomagać innym a nie niszczyli p. Ewę i tę stronę.

    • wobroniewiary pisze:

      Tak, Paulinko. Dziękuję za ten komentarz
      Dostaję maile i tel. z zapytaniem, a co na to ksiądz, który był z nami.
      A co on mógł zrobić więcej ponad to, co robił?
      Modlił się, błogosławił i pouczał.
      Nie zapomnę jego słów, że „ten, kto głośno krzyczy, to tak naprawdę kompromituje siebie a nie innych”

  7. Bogumiła pisze:

    Pokazała mi to dziś koleżanka z pracy. Myślę, że każdy powinien to przeczytać!
    http://bezale.pl/2016/08/29/klawdij-ustisina-byla-w-piekle-oto-jej-swiadectwo/

  8. Sylwia pisze:

    Kochani Pamiętam o was choć mało się odzywam bo wiele obowiązków itd.

    Mam problem i nie wiem jak go rozwiązać..
    Otóż moja ciocię bardzo bolał kręgosłup, brała leki i zastrzyki ale nie pomagało. Poprosiła o pomoc ” lekarza” który zrobił jej akupunkturę. Mów że jak ręką odjął bóle minęły.. moja rodzina jest zachwycona tą metodą.. ten „lekarz” powiedział jej że te zastrzyki co dostała od innego to witaminy nic więcej i że to pic na wodę..
    Nie wiem jak wytłumaczyć moim bliskim, że to nie jest z naszej duchowości, że to otwiera furtkę złemu. Na dodatek namawiają mojego męża który od lat ma problem też z kręgosłupem.. Powiedziałam mu jakie mam stanowisko na ten temat. Ale nie wiem kompletnie jak rozmawiać z resztą , bo wiem że mogą mnie wyśmiać i nie wsiąść poważnie, bo banialuki stulam.. nie raz tak było gdy chciałam cokolwiek innego powiedzieć..Nie wiem jak ugryźć temat..
    W rodzinie Cioci bardzo dużo złego się działo, tragiczny wypadek córka i ciężkim stanie itd. Ale wyszła z tego ale ciągle coś. Ona sama zaś jest osobą o twardym charakterze i nie w sposób jej przekonać bo zawsze ma swoje racje.
    Proszę was o modlitwę i o pomoc.. bo nie wiem sama jak sobie z tym poradzić.

    • Agnieszka pisze:

      Sylwio jak ja Cię rozumiem… Mam tak samo ze swoim mezem oraz z bliskimi gdy staram sie im opowiedzieć o przestrogach ks. Adama Skwarczyńskiego. Najczęściej konczy sie tak ze nawet nie dotrę do sedna wypowiedzi… Trzymaj się. Błogosławię.

    • Joanna pisze:

      Sylwio módl się za rodzinę. Pomodle się w tej intencji.

    • Jacek pisze:

      Sylwio ,nie zwracaj uwagi na opór , bo Twoją rolą jest głoszenie Prawdy.
      Jeśli będziesz się wspierać Modlitwą znajdziesz wsparcie od Boga.
      Z Panem Bogiem

      • Sylwia pisze:

        Dziękuję wam za wszystkie słowa. Jest ciężko ale swoje stanowisko muszę im przedstawić niezależnie od ich poglądów. Wiem że to będzie ciężkie. Ale wiem że moim obowiązkiem jest też uświadomić.
        A co rodzina zrobi to ich wola..
        Ale potrzebuję wsparcia modlitewnego bym miała odwagę.
        Jacku , Joanno ,Agnieszko dziękuję.

        • Maggie pisze:

          Sylwio, witaminami też się leczy, więc ten drugi „lekarz” nie ma racji kiedy się wyśmiewa z kuracji zalecanej przez innego – np przy tzw korzonkach witamina B w zastrzykach dawała ulgę chorym i przyspieszała zdrowienie, jeszcze za czasów kiedy moj ojciec byl mlodym lekarzem (miał dyplom z 1952r)
          Jest też kuracja zastrzykami o odpowiednio dobranej (!) wysokiej dawce (!) … z witaminy C, którą uleczono osoby beznadziejnie zakażone/chore – ale metode tą „farmacja” wymazuje z kompediów … bo lepiej truć i zbijać fortunę.

          Witaminy wzmacniają, więc jeśli chcesz to śmiało możesz powiedzieć cioci, że benefity z witaminowej kuracji jej pomogły, a te z akupunktury to jak zbieg okoliczności i do tego, źe akupunktura nie daje trwałych rezultatów jeśli chodi o fizyczną chorobę, bo trzeba powtarzać i powoduje uzależnienie jak u pijaka .. a wowczas zaczynają się kłopoty nie tylko duchowe ale i oczywiste finansowe.

          Znałam kobietę, która właśnie w ten podany przeze mnie wyżej sposób … była uzależniona od akupunktury. Wydawała na akupunkturę wiele $$$, a od akupunkturzysty dostawała „zniżkę”. Zrobiła się też bardzo podejrzliwa i niegodziwa dla tych, którzy jej dobrze życzyli i pomagali. Odeszła teź daleko od Pana Boga i zaczęła mówić …. o jakimś duchu opiekuńczym i że chce …. aby po śmierci jej prochy rozrzucić a 4strony świata .. Żal mi było jej, bo była sierotą, a macocha traktowała ją jak zła z bajek. Brała ta kobieta udział w Powstaniu Warszawskim, i wiele przeszła w zyciu.
          Odcięłam się od niej … nie wtedy, kiedy zaczęła za plecami kręcić nosem i obgadywać za … dawaną przeze mnie pomoc, ale wówczas kiedy chciała wykończyć kobietę, którą będąc juz w hospicjum, niesłusznie oskarżyła, zbrukała jej opinię … i nie zamierzając odwołać i przeprosić, choć ta pokrzywdzona nadal była gotowa podawać jej tą swoją pomocną dłoń (!) … – z jakaś nienawiścią i z uporem dążyła do zniszczenia, by ta jej życzliwa zgniła ,choć niewinna, we więzieniu. To było coś więcej niż paranoja. Umarła w hospicjum w samotności, choć mogła mieć osobę bliską.

          Nie chcialam o tym pisać na stronie, kiedy w zeszłym roku miało miejsce pewne wydarzenie… bo jest z rodzaju, że słuchający robią kółeczko na czole, kiedy słuchają… Ale dziś napiszę:
          Nie wiedziałam, że ta kobieta umarła, ale pewnej nocy tj ok 3 nad ranem, obudziłam się z jakims dziwnym niepokojem, gdy usłyszałam stukanie/łomotanie z szuraniem do drzwi … ale takie dziwne, jakby ktoś leżący na ziemi od dołu, w górę drzwi wspinając się dobijał. Tak bylo chyba z 3x … raz za razem. Zaczęłam się modlić i struchlała , ostrożnie wyjrzałam spoza firanki na ganek … nikogo nie było. Zapaliłam światło w pokoju … cisza .. nikt „kto odszedł” nie wrócił by stukać …. a mamy widoczny dzwonek. Pomodliłam się i wróciłam do łózka. Nigdy się coś takiego nie powtórzyło … Parę tygodni po tym tj po czasie, przypadkowo, dowiedziałam się o śmierci tej kobiety i kiedy tak głęboko się zastanowiłam to byl czas tego „dziwnego stukania, łomotania, ze szuraniem”. Oczywiscie, że dałam na Mszę Św. Wszyscy byli głupcami …. a jedynie akupunkturzysta liczył się dla niej i jemu ufała i „dziczała”.
          Wieczny odpoczynek, racz jej dac Panie.

  9. Marek pisze:

    Słuszna decyzja, oby wszyscy tak potrafili postępować. Dziękuję za relację z tej pielgrzymki i zawiezienie naszych intencji.

    • wobroniewiary pisze:

      Relacja to dopiero będzie się pojawiać, to była cz. I 😉

      • Bogumiła pisze:

        Ewuniu, ale faktem jest, że dzięki temu olejowi więcej modlitw popłynęło do Nieba za przyczyną naszego ukochanego Ojca Pio. To dobro pozostanie.
        Całkowicie rozumiem Twoją decyzję i tak samo jak Ty poddaję się posłuszeństwu kapłana.
        (A mam kolejną prośbę o olej. Wytłumaczę i ponownie zachęcę do uczestniczenia w Mszy Świętej sprawowanej przez ojca Witko, na której ojciec egzorcyzmuje olej.)

  10. Kasia pisze:

    Błogosławionej pielgrzymki dla wszystkich Wowitow ❤️❤️❤️

  11. Renata pisze:

    „Jeżeli ludzie zranieni, spragnieni miłości, wchodzą w związki, to mają na celu w bojaźni i w obawie kontrolować drugą osobę, aby znów się nie sparzyć. Związek staje się klatką, w której zaczyna się mniej lub bardziej świadome wspólne kontrolowanie. Ludzie chcą wiedzieć o sobie wszystko, 24h na dobę, wymagają całodobowej adoracji i utwierdzania się w miłości, w świadomości wielkiego i głębokiego uczucia, w stabilizacji i pewności, że to już „po sam grób”. Jak tak się zderzą dwie rany serca, to tworzy się, zamiast oczekiwanego uzdrowienia, jeszcze większa rana. Gdy zaś ludzie nie otrzymują w związku tego, czego oczekują, zaczyna się poszukiwanie kolejnych partnerów z nadzieją, że ktoś w końcu zrealizuje oczekiwania. Zanim w tym pędzie człowiek się nie zatrzyma i nie przyjdzie łaska Boża i oświecenie, dlaczego wciąż szukamy, to może do końca życia w poszukiwaniach nie skończyć i żyć w przekleństwie nieudanych związków i frustracji.
    Pomylić Boga z człowiekiem, to jest największy dramat naszego życia. Wiele kobiet mówi: „On był całym moim życiem, on był dla mnie wszystkim, był całym moim światem”. Moje dzieci, ja wszystko im dałam, całe moje serce, całkowite poświęcenie. Dlatego mąż odszedł, dlatego dzieci uciekły z domu. Ludzie nie są w stanie tego wytrzymać, po prostu ubóstwienie człowieka i traktowanie go jak Boga prowadzi do dramatów.” – ks. D. Chmielewski

  12. Agnieszka pisze:

    Kochana pani Ewo, niech tylko pani nie rezygnuje z prowadzenia tej strony. Zaczynam dzien od ucałowania krzyża Jezusa Chrystusa a potem zaraz po śniadaniu sprawdzam co nowego na WOWiT. Jestem tu codziennie. I czerpię. Czerpię z wpisów, czerpię z komentarzy…

    Teraz cieszę się że mądrze gospodarowałam swoim olejem bo nie wiadomo kiedy zamówię następny… Co do jego właściwości nie mam wątpliwości. Tylko mi smutno że ci ludzie którzy wypisywali te brednie ze handluje pani olejem z Biedronki pewnie teraz przybijają sobie piątkę… Dziękujemy.

    • Marzena pisze:

      +++
      Zły się wścieka bo wie ile Pani robi dobra dla innych. Jestem z Panią sercem. Podłość niektórych ludzi nie zna granic. To jest potwierdzenie, że ta egzorcyzmowana oliwa odpada złego.

  13. Mateusz pisze:

    Dzisiaj w naszej małej Parafii ( wieś licząca ok 180 osób) mamy całonocną adorację z okazji jutrzejszego święta Matki Bożej Częstochowskiej, pójdę i pomodlę się za Panią Ewę za założycieli i wszystkich czytających tę stronę, mamy również relikwie Św. Ojca Pio Św. Faustyny i Św. Jana Pawła II więc wstawiennictwo ogromne 😉

  14. Joanna pisze:

    Pamiętam o Pani w modlitwie, i dziękuję raz jeszcze za wszystko w imieniu swoim i mamy.

  15. wobroniewiary pisze:

    Poprawiliśmy we wpisie, dziękujemy za uwagę

  16. wobroniewiary pisze:

    Ostatni sms od tej osoby to groźby odebrania mi Ani, bo ja „jako oszustka nie mogę wychowywać niepełnoletniej córki”
    Nikogo nie oszukałam i brzydzę się oszustami oraz kłamcami
    Wiem, że to pokrzykiwania kudłatego, ale jest mi dziś bardzo bardzo ciężko i przykro 😦

    • To jest czysty stalking i jest to karalne.
      „W polskim kodeksie karnym stalking (zdefiniowany jako uporczywe nękanie powodujące uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności[3]) od 6 czerwca 2011 r. stanowi przestępstwo[4], zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat (art. 190a § 1 k.k.) lub – w przypadku doprowadzenia ofiary do próby samobójczej – do 10 lat[5]. Osoba dopuszczająca się stalkingu nazywana jest stalkerem[6][7].”
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Stalking

      • Sylwia pisze:

        Dokładnie takie coś jest karalne widać Pani D. sobie nie zdaje sprawy z tego.
        To przykre Ewo że ktoś cię tak atakuje. Przecież Ty masz serce na dłoni. Chcesz pomóc każdemu. I chcesz by każdy korzystał z tego dobrodziejstwa jakie daje nam Pan Bóg- czyli w postaci oleju. Nie wiem co ta osoba która Cię atakuje sobie myśli.
        Przecież jest tyle świadectw i tyle wspaniałych opinii na temat Oleju że nie w sposób to podważyć. Poza tym duchowni też wiedzą i sami tym olejem Błogosławią, np. o. Witko.
        Szkoda mi tej osoby bo się pogubiła i robi zamieszanie.
        Ewuniu masz moją modlitwę <3.

    • Dorota KM pisze:

      Czytam ta strone codziennie. Artkuly, wiadomosci I wszystko co jest tu zamieszczane prowadzi mnie do Boga juz od kilku lat. Tak bardzo mi przykro, ze osoba, ktora tyle dobrego robi dla nas wszystkich czytajacych WOWIT musi przechodzic przez takie rzeczy. Ewo ty najlepiej wiesz, im blizej Boga jestesmy tym bardziej zly szaleje.
      Zapewniam o modlitwie.

  17. m-gosia pisze:

    W intencji Ewy i pani D. na Jej opamiętanie
    +++

  18. EwelinaS pisze:

    Chciałam złożyć male świadectwo dotyczące oleju św O.Pio ,mam na imię ewelina i jeżdżę nie raz na spotkania do Ojca Daniela na Przeprosna górkę koło Częstochowy ze Szczecinkiem ,które to wyjazdy organizują trzy panie między innymi pani Krysia.Ja olej zakupiłam jakoś w lutym,a w kwietniu jechałam z bratem Slawkiem do ojca Daniela na modlitwę o uzdrowienie i uwolnienie,gdyż mój brat dowiedział się że ma raka kości i bardzo szybko rośnie w dzień wyjazdu dałam bratu olejek i jemu mówię że to jest olej św Ojca Pio i trzeba wierzyć ze pomorze i brat posmarowal, w autobusie podchodzi do nas pani Krysia i mówi czujecie ,czujecie a my mowimy co bo my nic nie czuliśmy a ona mowi do nas że czuje zapach świętego ojca. Pio i ja odrazu skojarzył am że to musi być ten olejek o którym ta pani nic nie wiedziala.Chwała Panu

  19. Ania pisze:

    Byłam na tej pielgrzymce i nadal jestem tam sercem. Cudowna podróż, wspaniali ludzie, kochana Ewa. Zarówno ja, jak i pozostałych kilkadziesiąt osób było świadkiem wypowiedzi Ojca Zbigniewa. Każdy miał słuchawki by go dobrze słyszeć i każdy potwierdzi jego słowa. Cieszymy się, że Ewa jest posłuszna kościołowi i nie idzie własną drogą. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości co do rzetelności wpisu i słów w nim zawartych polecam skierować się do San Giowanni Rotondo.

  20. Beata pisze:

    Beata
    Uważam że strona w Obronie Wiary jest potrzebna i są tutaj zamieszczane cenne i sprawdzone treści religijne, nie wyssane z palca i dlatego zły chce ją zniszczyć, szczególnie po pielgrzymce; tak się składa, że znam Ewę osobiście; mieszkamy w tym samym mieście – 200 m od siebie i chodzimy do tego samego kościoła.Gdy tylko dowiedziałam się o pielgrzymce zapisałam się na nią bez wahania czego nie żałuję.Prawdą jest,że mieliśmy codziennie jakieś przygody związane z jedną parą małżeńską, która dawała się wszystkim we znaki. Pewnego razu tak się kłócili z kobietą siedzącą za nimi, krzyczeli i wyzywali, że aby można było kontynuować podróż, to Ewa musiała ich rozsadzić i siąść pomięzdy nimi. Obecnie wszystkie żale od tej niekulturalnej pani kierowane są przeciwko Ewie, jest ona oczerniana. Chciałam jeszcze nadmienić, że w czasie pielgrzymki, pani ta zachowywała się niestosownie w miejscach świętych a w autokarze, była wulgarna, nawet w stosunku do dzieci. Natomiast w hotelach, nie dawała spać ludziom wrzeszcząc tak, że aż uszy puchły. Uważała się sama za niewinną, a wszystkich pozostałych za zniewolonych i opętanych , począwszy od kierowców a skończywszy na Ewie. Myślę, że jest to bardzo nieszczęśliwa kobieta, niedowartościowana, widząca w innych kobietach rywalki, które mogłyby uwieść jej męża. Sama byłam świadkiem,gdy jedna z pań poprosiła jej męża o pomoc w przeniesieniu walizki. Reakcja na prośbę, była taka, że wszyscy złapali się za głowę. Najgorszy numer wywinęła ta pani pod koniec pielgrzymki, gdy nie chciała zabrać ze sobą Pauliny, którą wcześniej przywiozła ponad 200 km na miejsce zbiórki.a teraz zostawiła ją na środku ulicy w centrum miasta mówiąc,że jej się popsuł samochód, w który sama wsiadła i spokojnie odjechała; kwitując przy pożegnaniu, że przyjaciół się nie zdradza. Według niej Paulina powinna trzymać z nią sztamę i krytykować wszystkich, a najbardziej Ewę jako organizatorkę. Nie pisałabym tego wszystkiego, gdyby ta pani w końcu się opamiętała i przestała nękać wulgarnymi i szantażującymi esemesami Ewę.Sama te esemesy widziałam, bo zaniosłam dzisiaj Ewie swoje dwa różańce,dlatego, bo jej zginęły dewocjonalia z pielgrzymki i nie miała żadnej pamiątki. Proszę o modlitwę za Ewę , bo jej potrzebuje, ale też o modlitwę za tę panią, żeby się opamiętała.

  21. Dorota KM pisze:

    +++

  22. poranna rosa pisze:

    +++

  23. Jacek pisze:

    Pani D pewnie weszła do grupy by siać zgorszenie, a diabeł ją prowadzi bo to jego pragnienie.
    Odmówię dziesiątkę różańca w Pani intencji.
    Z Panem Bogiem

  24. Sylwia pisze:

    Ja też tego nie rozumiem po co ta Kobieta jechała ? wywołać sensację ? czy może zamieszanie. Po prostu zły się nią posłużył żeby uprzykrzyć innym. Z tego co opisała Beata to w głowie mi się to nie mieści. Jak można się tak zachować w stosunku do innego człowieka.. będę się modlić za tę Panią by zrozumiała swój błąd.

    • xx pisze:

      Zapewniam cię, że niestety można tak się zachowywać 😦
      Można kościół i autokar traktować jako miejsce ukazywania swojej miłości czy raczej pożądliwości.
      Różaniec można odmawiać w sposób „zdrowaś Maryjo” i całus, „łaski pełna” i całus” itd.

      Z Listu św. Pawła do Koryntian
      „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6, 12).

    • Teresa pisze:

      Pamietam słowa o.Daniela , mówił gdzie jest duze zło nie módlcie sie za te osoby , bo nie dacie radę , ale poprosić ks.egzorcystów .Może jak następna będzie pielgrzymka to aby jechał też ks.egzorcysta .

      • eska pisze:

        Z drugiej strony Matka Boża dala nam koronkę do Krwawych Łez, którą mamy sie modlić nawet za opętanych – więc moze warto właśnie tą modlitwę wykorzystać tam, gdzie widać duchowe zło. Ja tak robię i jeszcze mnie ta koronka nie zawiodła – zawsze są pozytywne efekty.
        http://www.duchprawdy.com/koronka_do_krwawych_lez_matki_bozej.htm
        „Oto Różaniec Łez Moich… Syn Mój chce Mnie uczcić w szczególny sposób i z radością udzieli wszelkich łask za przyczyną Moich Łez. Różaniec (Koronka) ten posłuży do nawrócenia wielu grzeszników, a zwłaszcza opętanych przez diabła”

        Ewo, ogarniam modlitwą +++

      • Maggie pisze:

        Teresko: za tą panią, to nikt inny jak o.Dolindo, powiedział jak się modlić … „Jezu Ty się tym zajmij” ..
        ale ona tego nie „poniała”: jaką łaskę, podróżując z Ewą otrzymała i … niestety nadal nie rozumie, skoro sposobu bycia zmienić nie umie ☹️ …. a jest takie powiedzenie o kimś co klęczy pod figurą a „” [ nie podam kogo] ma za skórą☹️

        Więc 😉❤️ to my tej pani D. pomóżmy
        i jednym głosem chóralnie powtórzmy:
        JEZU TY SIĘ TYM ZAJMIJ❣

  25. mała pisze:

    Dla Ewy:
    Łk 8, 39 «Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą».

    ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. II czw. 23.10.1986, godz. 6.30
    † Co chciałabyś otrzymać ode Mnie?
    – Poznanie Prawdy. Umiejętność lepszego wypełniania Twej woli i przekazywania Prawdy o Tobie.
    † Trwaj przy Mnie w oddaniu. Studiuj małą drogę dziecięctwa i idź nią. Mów o niej innym i pokazuj swoim życiem.
    Łk 8, 39 «Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą».

  26. groszek pisze:

    Przeczytałam wszystko i mogę skwitować to krótko słowami św. Maksymiliana Marii Kolbego
    „Dobra robota, bo się diabeł mocno wścieka”

  27. Arielka pisze:

    Dobry wieczór !
    Dziękuję za relację z pielgrzymki . Czekam na dalsze . Dołączam się do modlitw za Panią .

  28. duszyczka pisze:

    +++

  29. Odrodzona pisze:

    Na Pielgrzymce byłam, ataków tej marionetki złego na sobie też doświadczyłam, a moje dzieci aż zgorszone zachowaniem tej „pani” i jej męża były. Trudno uwierzyć, że człowiek aż tak może upaść, aż tak dać się zniewolić i NIE WIDZIEĆ siebie oraz swoich wyróżniających się agresją zachowań. Nienawiść, podłość, chamstwo, wulgarne słownictwo i zachowanie – brzmi strasznie, wiem, ale to właśnie emanowało od tych ludzi. Co oni robili wśród nas? Jak się w grupie pielgrzymkowej znaleźli? Niewątpliwie pod wieloma względami odstawali, choć różaniec w rękach trzymali (ale jak kiedyś opowiadał ks. egzorcysta – w jednej ręce chłop różaniec nosił, a drugą kradł ludziom jajka z kurnika) Jeszcze nigdy nie widziałam człowieka, który przez kilkanaście dni innych kąsa, wyzywa, agresywnie reaguje nie tylko na obcych, ale i męża/ żonę, bo oni oboje kłócili się też między sobą począwszy od pierwszego dnia. Miałam wrażenie, że ci ludzie byli z nami na tej Pielgrzymce za karę, a przebywanie z nami sprawiało im wyjątkowy ból. Zadanie zatruwania nam atmosfery wypełnili jednak idealnie – trzeba im przyznać, że sam diabeł lepiej by się tu nie wykazał. Ewa – wiem, że boli to co robili i co robią nadal, myślę jednak, że złego wyjątkowo zabolał ten wyjazd i stąd aż taki zdwojona atak w odwecie. Ojciec Pio miał częste odwiedziny „pana w garniturze”, który dawał Mu się we znaki – my mieliśmy „pana” i „panią”, którzy chyba całej grupie pielgrzymkowej dali się odczuć osobiście. Mieliśmy z sobą wodę i sól egzorcyzmowaną, Szkaplerz karmelitański, Szkaplerz Michała Archanioła, obecność kapłana, codzienna Msza św., obecność Jezusa w naszych sercach, Maryja wzywana rano, w południe i wieczorem … czy zły był w stanie to wszystko wytrzymać??? (tu chyba jest odpowiedz dlaczego działo się co się działo)

    • Maggie pisze:

      @Odrodzona: Jeśli chodzi o św.o.Pio to już w dzieciństwie … pokazywał mu się warczący, szczerzący kły czarny pies, który ” najwidoczniej czuł pismo nosem”….
      Ks.T.Rydzyk, kiedy oszczerstwami chciano go zniszczyć, zwykł mówić: psy szczekają … a karawana jedzie dalej. Alleluja i do przodu!

      Więc cóż nam innego pozostaje? … jak RAZEM … za tych pełnych pychy nieszczęsnych (!) złośliwców, których łączy tylko niegodziwość i czynienie przykrości w imię „wzajemnej jedności”, modlić się słowami o.Dolindo: JEZU TY SIĘ TYM ZAJMIJ❣ – Przecież to jak najgorszy koszmar: żyć w kłótni i kłótnią i dla kłótni … więc jeszcze raz: Jezu Ty się tym zajmij❣ Amen❣

      Matko Boża, Częstochowska Pani weź w Swą Nieustanną Opiekę WOWIT’ów z ich Adminami. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie❣

      ❤️🙏🏻❤️

      • Teresa pisze:

        A ja mam taką prośbę , pytanie . Maggie na pewno bedziesz wiedzieć . Prosze nauczcie mnie na co zwracać uwagę aby kupić dobre, zdrowe AWOKADO . Wybieram aby plamek zadnych nie było na owocu . Czasami mam ładny środek a czasami ciemne plamy , taki drzazgi idą w środku . KIlka razy udało mi sie kupić bio to były ok

        • Maggie pisze:

          @Teresa: akurat nie wiem jak wybierać awokado, bo nie lubię i nie nie kupuję, choć głosi się, że zdrowe …
          Myślę, że jeśli wygląda iż bez plam tj zdrowe i … tak apetycznie (!), że aż (!) masz nań ochotę .. to najlepszy „miernik”. Obserwuj kolor zieleni i pamiętaj ten najlepszy oraz jak czułaś ten owoc w ręku jędrny, twardy czy kapcianiasty – niestety nie mogę inaczej doradzić

        • Teresa pisze:

          Dziękuję .Poczytałam i na necie . Ach chyba to taka nie wiadoma co pod skórką bedzie. Ale są bardzo wartościowe pestki . Trochę roboty bo trzeba wysuszyć i zetrzeć

  30. Teresa pisze:

    Wpisałam w intencjach ten problem z p.D w Łagiewnikach u Jezusa Miłosiernego z prośbą do Św.Faustyny o modlitwę .

  31. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja Pouczenie Nr 41 wt. 8 IV 86, g. 10

    – (…) Co robić, gdy przychodzi szatan?
    + Nie bój się. Ja jestem z tobą i chronię cię.
    – On przeszedł tu za Twoja zgodą?
    + Nic nie dzieje się bez Mojej zgody.
    – On mnie zachęcał, by spróbować go poznać…
    + Unikaj go. Nie wdawaj się z nim w rozmowę, nie myśl o nim. Myślenie o nim ułatwia mu przyjście. Bądź czujna. Uważaj na swoje myśli, pilnuj ich, aby były przy Mnie. To cie ocali.
    – Tak wielkie jest zagrożenie?
    + Im bliżej jesteś Mnie tym bardziej on czyha na twoje oddalenie ode Mnie. Żyjesz na świecie, który poddany jest szatanowi. On chce oderwać cię ode Mnie. Chce cię zastraszyć. Nie bój się. Ufaj Mi. Oddawaj się Mnie w chwilach zagrożenia. Ja cie ocalę. Ufaj, bądź spokojna.

  32. MM pisze:

    Ta pani to ponoć nauczycielka 😦

  33. Monika pisze:

    Na tej pielgrzymce nie byłam, choć bywało, że razem dzieliłyśmy z Ewą szlak pielgrzymkowy, zawsze bardzo owocny i dlatego dobrze wiem jak to faktycznie zwykle bywało, więc to nie pierwszyzna dla Niej takie ataki, agresja złego, tym razem i innych to dotknęło tak, że w tym przypadku wszyscy wokół Niej mogli się na własnej skórze przekonać co znaczą takie ataki i jak to jest męczące i nie do zniesienia, zwłaszcza na dłuższą metę – a niestety wiem o tym, że Ewa nie doświadcza tego tylko sporadycznie, że się tak wyrażę i nieraz myślę, że kto inny to by po ludzku tego nie wytrzymał, tak na co dzień. Trzeba mieć nerwy ze stali i cierpliwość anielską, bo zewsząd wszelkie wymyślne ataki złego, w trakcie i po wyjeździe, (a także po ważnych wpisach na stronie, gdzie Ewa z Kazikiem już z góry wiedzą i są przygotowani co się zaraz, natychmiast będzie działo, jak tylko wpis się ukaże) – bo dokładnie doświadczali tego za każdym razem – widziałam to nieraz jakim bólem i cierpieniem Ona to okupuje, nie wyłączając także i Kazimierza. A zły najczęściej posługuje się właśnie ludźmi.

    Najdziwniejsze i niezwykle zaskakujące zdarzenia wielokrotnie się działy, można by to opisywać godzinami o ile ktoś by to wszystko spamiętał, tyle tego było – przypomniało mi się takie jedno małe zdarzenie, jak raz po przyjeździe, chyba to było z Wąwolnicy, komputer miał klawisze powyrywane – sama widziałam – po to by utrudnić Jej pisanie czegokolwiek.

    Teraz, wyobrażając sobie jaka może być sytuacja po przyjeździe Ewy, starałam się Jej nie przeszkadzać, nie dzwonię, nie wypytuję, bo już bez czytania na stronie wiem, domyślam się jak jest, za długo się znamy – teraz jest zmordowana, zmęczona i ma dość. Jest padnięta – jak sama napisała mi na Skype tuż przed północą.

    Napiszę coś co może nie zabrzmi zbyt optymistycznie (zwłaszcza dla wiecznych optymistów) – w końcu i do mnie tak dogłębnie, dobitnie ta prawda dotarła – jak sama Ewa kiedyś mi o tym w pewnym momencie powiedziała, a raczej przypomniała i powtórzyła tu słowa ks. egzorcysty, że: „nie wszyscy będą zbawieni” – i niestety trzeba to przyjąć do wiadomości. Choć zbawienie przyszło przez Krzyż i jest za darmo dla każdego, to znaczy Jezus oddał życie za każdego z osobna, to nie wszyscy będą zbawieni. Gdy do nas wreszcie dotrze ta prawda, a przecież to nic innego jak nauczanie Kościoła Katolickiego, to wtedy trochę inaczej zaczynamy patrzeć na rzeczywistość.
    Tym bardziej na miejscu są tu słowa „Jezu Ty się tym zajmij”.
    My sami, będąc prochem, będąc niczym, sami się zająć wszystkim nie możemy i sami o własnych siłach nie udźwigniemy wszystkiego, jak się niektórym wydaje, jak i nie ma w nas mocy by zbawić cały świat.

    Choć wiara góry może przenosić, to jakże bardzo nam tej wiary brak, by te góry przenosić,
    by zmieniać innych, bo często właśnie to chcemy robić, zmieniać innych (i to najczęściej na swoje własne wyobrażenie jak kto ma wyglądać, kim być i jak się zachowywać), skoro nawet samych siebie zmienić nie jesteśmy w stanie o własnych siłach.

    Możemy zmieniać świat, sprawiać, że będzie piękniejszy, bardziej Boży a nawet sprawić, że ktoś będzie lepszym człowiekiem, że porzuci zło i wróci na Boże ścieżki – ale można dokonać tego tylko z Bogiem i według Jego woli i Jego planów, nigdy sami. Ale najpierw mamy wsłuchiwać się w Jego Wolę a nie szukać swojej. Potem dziwimy się, że nie tak miało być, że nie dzieje się tak jak byśmy chcieli.
    Przemieniać świat i osoby – to można sprawiać jedynie z Nim, a najprędzej i najlepiej przez Maryję i z Maryją, przez Tę, która była najbardziej pokorna i posłuszna Bogu – tak, że w końcu stanie się on, ten konkretny człowiek, przemieniony, piękniejszy, pokorniejszy, bardziej czysty a świat może zaistnieć bez kłótni, wojen, płaczu i krzyku niewinnych, świat stworzony przez Boga a nie przez szatana.

    Dodam na koniec, że po przeczytaniu tylu wpisów uczestników pielgrzymki mogę powiedzieć od siebie, że mimo iż osobiście nie byłam na tej pielgrzymce, to dokładnie tak jak opisali uczestnicy te dwie szokująco zachowujące się osoby, zakłócające spokój, to jakby ktoś opisywał to co teraz mam na co dzień przez płot z sąsiadami, odkąd mieszkam w nowym miejscu od czasu ślubu. Tego nie da się opisać, nawet ksiądz rozkłada ręce, i to nawet na prośbę o Mszę Świętą za te osoby. A od parafianki zorientowanej w temacie co się dzieje i działo już wiele lat wstecz dowiedziałam się, że mówi się o tej całej rodzinie i to od pokoleń: ludzie diabła. Nawet określenie pewnym jednym słowem jakim ich tu wszyscy nazywają, którego tu nie podam nie pozostawia złudzeń i daje do myślenia. Już samo to ich określenie było zastanawiające dlaczego ich tak tu nazywają – to teraz mam odpowiedź odkąd obok nich zamieszkałam z mężem. Zostałam też uświadomiona i uprzedzona opowieściami jak kończyli ludzie, którzy z nimi się zadawali lub utrzymywali kontakty, łącznie z pewnym księdzem, już wiele lat temu, który u nich bywał. Niewiarygodne historie ale prawdziwe.

    Co mnie bardzo zdziwiło, obecny, nowy ksiądz proboszcz powiedział nawet, że Msza Święta tu nie pomoże. Egzorcysta także nie może tu wiele zadziałać wbrew woli osób, których to dotyczy.
    Na porządku dziennym w całej tej skłóconej rodzinie na pierwszym miejscu krzyki, tylko zawiść, nienawiść, chciwość, skąpstwo, skłócenie z wszystkimi sąsiadami, agresja i ziejący jad, generalnie wszyscy dokoła ich omijają (z pewnym wyjątkiem) i nie chcą mieć z nimi nic do czynienia, nieustające przeraźliwe krzyki na każdego, kto tylko się nawinie w ich pole rażenia, z którymi gdzieś tam się zetknęli jak i na siebie nawzajem, nieustanne wyzywania, straszenia, szantaże, wymyślania kłamstw na różne osoby, ubliżania słyszalne na całą okolicę, tam się nie rozmawia, tam się krzyczy, łącznie z małymi dziećmi, które to samo robią, bo naśladują dorosłych i nieludzko piszczą wniebogłosy czy jest powód czy go nie ma, nieustanne bluzgi i przekleństwa, jakby znali tylko kilka słów i to wszystkie z tych najgorszych, których się nawet nie wymawia. A do tego te wszystkie wulgaryzmy i okazywana złość w sposób niezwykle dobitny, przeplatane są bardzo często słowem Jezu! lub Jezus Maria!, chociaż do kościoła to nawet w niedzielę nie chodzą.

    Nie do wiary też jak mogli księdza, po tym jak ochrzcił ich dziecko, w tak obrzydliwy sposób bardzo głośno zwyzywać, co mają w zwyczaju robić ze wszystkimi, tak głośno, że chyba na całej ulicy to słychać. Właściwie wszystko co wykrzykują (bo nie mówią), to ze straszliwą złością, nawet jak do swoich dzieci się odzywają a tak naprawdę tylko krzyczą, bo nigdy nie rozmawiają na spokojnie, bez nerwów i po cichu. Na to ich wręcz skandaliczne zachowanie a nawet stwierdzone przez policję jawne przestępstwa karalne prawie nikt nie reaguje i wszyscy wokół chowają głowę w piasek, chociaż dużo osób to widzi, to nie reaguje, jakby wprost bali się zareagować, by nie narażać się na oczywiste nieprzyjemności i prześladowania z ich strony – tłumacząc, że oni wszyscy tacy są od pokoleń a to dość liczna rodzina. Ludzie tutaj wiedzą też, że potrafią być mściwi. Widać wyraźnie, że nikt nie chce z nimi zadzierać, odważnych wyraźnie brak, a kto choćby raz odważy się na coś grzecznie zwrócić uwagę i coś wytłumaczyć, to wróg dozgonny i potem od nich cierpi. Tak faktycznie jest.

    W dodatku ich groźne, duże i atakujące psy niejednokrotnie rzucały się i gryzły lub straszyły ludzi, w tym dzieci. Sama doświadczyłam tego kilkukrotnie na swojej skórze. Wiem też od innych sąsiednich gospodarzy, że psy zagryzały drób, bo potrafiły przeskakiwać nawet wysokie ogrodzenia, były na tym przyłapywane. Kury dorosłe były zagryzane po sąsiedzku wielokrotnie i to nie tylko przez ich psy ale co może dziwić nawet przez kota, który zachowywał się jak dziki tygrys. W końcu się go pozbyli, bo wydało się i za dużo było skarg, że to ich kot, który dusił kury na oczach ludzi.
    Czasem, dopóki nie miałam ogrodzenia, strach było wyjść z domu i to nie tylko wieczorem, żeby nie natknąć się na ich groźnego psa, który czynił ogromne spustoszenia i straty także materialne, wszystko gryzł i niszczył. Pies biegał puszczany specjalnie i świadomie luzem po całym terenie, nie mając żadnego kojca czy ogrodzenia, bo jak twierdzili pies przecież musi się gdzieś wybiegać. Po cóż im ogrodzenie, skoro i tak do nich nikt nie przyjdzie? Któż się odważy?

    A to z kim mam do czynienia jeszcze dobitniej przekonałam się, gdy akurat w noc Walpurgii przyszli zakradając się w dodatku nietrzeźwi do mojego ogrodu w nocy, przebrani za duchy, z prześcieradłami na głowach, straszyć mnie w ogrodzie, gdy akurat sama podlewałam mój spory ogród, bo w dzień było to niemożliwe z powodu prażącego jak na pustyni słońca. Przeraźliwe dźwięki jakie z siebie wtedy wydobywali były straszne, groźne i nieludzkie, jakby zwierzęce, niejedna osoba porządnie by się wystraszyła. Jak podejrzewam miały na celu przestraszyć mnie śmiertelnie, a poznając już historię ich rodziny zrozumiałam, że mieli zapewne wielką nadzieję, że tego nie przeżyję, gdyż naraziłam się im i to aż dwukrotnie. A stając się ich bezpośrednią sąsiadką potrafili wprost pytać i straszyć: po co ja tu w ogóle przyszłam, z pretensjami wprost po co tu zamieszkałam i ewidentnie dawali do zrozumienia, że nie chcieli mnie tu, sama już moja obecność im przeszkadzała a wręcz chcieli się mnie pozbyć.
    Na moje właściwe, zgodne z sumieniem i przyzwoitością, uczciwe zachowanie umieli odpłacić się tylko tym co najgorsze. A to ich straszenie mnie w przebraniu za duchy (nieopodal widoczny cmentarz) na nic się zdało i przyniosło zgoła odwrotny skutek, bo choć w pierwszej chwili totalnie byłam zaskoczona i zdziwiona tym co widzę, stanęłam jak wryta, bo choć nie widziałam dobrze co widzę (latarka mi ledwo świeciła) i na co patrzę, to po chwili przejrzenia co się dzieje i co tu ma miejsce to dałam im niezłego kosza, że faktycznie to oni tak się spietrali, że zaczęli uciekać ile sił mieli w nogach a biegli tak, że mało nóg nie pogubili, choć przy tym stratowali, zdeptali część naszego zboża, wysokiego już wtedy żyta.

    Potem dali spokój, chociaż nie do końca i wciąż muszę uważać i mieć się na baczności co jeszcze wymyślą, przeważnie będąc nietrzeźwymi. Anulkę Ewy też zresztą ich pies pogryzł do krwi, jak była u mnie w gościnie, aż nie mogła zatamować krwi, a byłam sama wtedy tego świadkiem.

    Jakby tego było mało, to u tych sąsiadów jest w tym roku wylęgarnia szerszeni i oni zupełnie nic z tym nie robią a ja straży pożarnej nie mogę wezwać na czyjąś posesję, bo to nie mój teren, nie moje gospodarstwo, więc nie mogę prosić o usunięcie gniazda na nie swoim podwórku. Dziwne tylko, że te szerszenie nie zaatakowały do tej pory ich dzieci, bo sporo jest tam dzieci. Dziwne też, że oni, czyli dorośli sami ich nie widzą albo sobie z nich nic nie robią i nie zgłaszają do straży. Wiem na pewno, że jest ich tam sporo. Moją mamę gdy była u mnie latem ugryzł jeden z ich szerszeni, pod wieczór, mama mało nie straciła przytomności i długo to odchorowywała a spuchła, że nawet lekarka mówiła, że żaden owad nie daje aż takich odczynów, tak wielkich i gorących, jak po żadnym owadzie, tak silny jest ich jad i trudno go usunąć z organizmu. Do dzisiaj widuję te szerszenie jak przylatują od ich podwórka i całkiem duże ilości zaraz za moim ogrodzeniem a żerują wieczorem i w nocy. Widziałam je w ich trawie i na ich słonecznikach tuż zaraz za moim ogrodzeniem.

    • Sylwia pisze:

      Moniko Wszystko w rękach Boga. ON daje nam doświadczenia na tyle ile możemy udźwigać, choć sama po ludzku wysiadam.
      Widzę jak Ewa musi odpierać te ataki , potrzeba modlitwy za Nią za Kazimierza i cały Wowit.+++
      Co do sąsiadów nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. U mnie jest podobnie, masa zawiści i masa nieporozumień. Był czas że i ze mną coś chcieli ugrać..sprawy sądowe. Ale Bóg wie jak było i mi pomógł. Wierzę w to z całego serca.
      Nie mniej jednak z bólem serca patrzę, jak sąsiedzi z drugimi są zwaśnieni od bardzo wielu lat a nawet wieków. To co się tam dzieje jest również nie do opisania..jedynie co mi zostało to tylko się modlić o pojednanie ich. Były już zamówione Msze u jednej z rodzin ale przerwali bo czarny szalał. Moim zdaniem nie powinni przerywa,ć tylko to jakoś przetrwać ale łatwo się mówi..
      Nie potrafię przemówić do rozsądku ani jednym ani drugim. Był czas że próbowałam ale poddałam się i zostawiłam to Panu Bogu.
      Też sytuacja jest uciążliwa, bo masa wyzwisk i uczenie dzieci nienawiści do sąsiedztwa są na porządku dziennym. I niezrozumiałe to dla mnie ,bo po co wciągać w takie gry dzieci.
      Ale widać Oni mają inne zdanie..Przykre jest to bardzo. Też już nie raz wiele gorzkich słów usłyszałam na swój własny temat. Że przyszła Paniusia i się rządzi itd. Bynajmniej ja za paniusię się nie mam.. Wiele gorzkich słów padło w moją stronę. Lecz wybaczam bo cóż ja mogę zrobić.
      Najgorsze jest to że ciągle czuję jakiś taki lęk mimo że wybaczyłam im, to ten lęk mi towarzyszy przy każdym spotkaniu z nimi. Bywa że modlę się wcześniej do Św. Michała Archanioła i wiem że mi pomaga. Już nie raz tego doświadczyłam. Ja sama po modlitwie umiałam opanować emocje ale to też i działało w drugą stronę. Proszę też Św. Ritę o pomoc bo Ona sama wie co to waśnie sąsiedzkie i rodzinne.
      To ciężkie że człowiek człowiekowi wilkiem. Tutaj też sytuacje są nie do opisania jakie pomysły przychodzą ludziom do głowy.
      Ludzie Ci chodzą do Kościoła i Spowiedzi ale co z tego jak nie potrafią szanować się nawzajem.
      Pamiętam że po wsi chodziły Relikwie naszego Papieża Jana Pawła II ,to nie poprawiło sytuacji. Jedna rodzina odbierając Relikwie od drugiej nie podała sobie ręki na zgodę. Więcej, były szydercze uśmieszki jak jedna osoba zaproponowała modlitwę o zgodę. Jedni płakali a drudzy szyderczo się śmiali.
      Mało tego, po około 2 tygodni waśnie i spory z Policją w tle. Naprawdę ciężko żyć w takim otoczeniu bo nie ma spokoju. Ale myślę że to właśnie Moniko jest nasza misja by znosić wszystko cierpliwie z modlitwą na ustach.
      Pozdrawiam. ❤

      • Sylwia pisze:

        Ewuniu domyślam się jakie to uczucie. Kiedyś sama się tak czułam jak właśnie wracając od Komunii spojrzałam na jedną z sąsiadek.. To co zobaczyłam, było nie zbyt przyjemne. Poczułam się jak bym nie miała prawa przyjąć Pana Jezusa. Wzrok i wyraz twarzy tej osoby mówił sam za siebie.. potem postanowiłam że jak będę szła przez Kościół to już nie będę patrzeć na tę osobę i kogoś innego. Tylko myśleć o Jezusie. On sam szedł na Golgotę wśród kpin, takich usmieszków. Teraz przypominam sobie ten właśnie moment, ilekroć widzę coś takiego. To dla mnie lekcja że Jezus jest przy nas i nas samych.

  34. Teresa pisze:

    Mówiono do śp.Ks Amortha , bo wszedzie Ksiadz widzi diabła , a Ks.Amorth odpowiedział A GDZIE GO NIE MA

    • Maggie pisze:

      Chyba tu pasuje:

      „Kameleon”
      Stwarza wizualne pozory,
      gdy zmienia swe kolory,
      pozostaje ta sama natura,
      kiedy barwi się takiego skóra.

      • Sylwia pisze:

        Maggie bardzo trafnie to ujęłaś. Właśnie taki człowiek to jak kameleon.
        Odnośnie tego co napisałaś o akupunkturze, to bardzo trafne spostrzeżenia że szkoda zdrowia i pieniędzy. Najbardziej niepokoi mnie to że jedna z osób w rodzinie namawia na to mojego męża ..bo to przecież” świetna metoda”. Powiedziałam mężowi co myślę. On niby po przemyśleniu podparł moje stanowisko. Tak mi się wydaje.
        Co do sytuacji tej kobiety o której piszesz, to smutna historia do czego może doprowadzić między innymi akupuntkura. Człowiek czuje się samotny wyobcowany i zgorzkniały. A także szukający wsparcia u innych duchów.. niestety takie są realia :/ .Ale ciężko przemówić do rozsądku komuś kto w zaparcie idzie na takie coś..Potrzeba modlitwy.
        Maggie ja też myślę że, tej nocy przyszła do Ciebie właśnie ta kobieta. Niech odpoczywa w Pokoju.

  35. Sylwia pisze:

    Pielgrzym Mariusz, muszę się ustosunkować do swojej wypowiedzi na temat który opisałam. Ja nie napisałam o sąsiadach w tonie plotkarskim, bo uważam że to nie plotkowanie a raczej się dzielenie realiami jakie spotykają nas na co dzień. Może z mojego między innymi wpisu tak wynika że to raczej plotki.. ( nie wiem ..)Ale zapewniam ci że nie. Po prostu ja czasem muszę się z kimś podzielić tą smutną wiedzą. Nie wymieniłam nikogo z imienia i nazwiska ,więc według mnie tego plotką nazwać nie można. A raczej wsparcie dla innych osób. Że mamy się modlić.. Gdy nam na co dzień trudno w naszym otoczeniu. I nie zwracać nawet na oczy które patrzą. .źle.. Przykro mi Pielgrzymie że tak zrozumiałeś moje intencje gdy chciałam się podzielić tym co mnie boli..
    Katolik też ma prawo mówić głośno o swych zmartwieniach czy problemach. Takie jest moje zdanie. Jeżeli kogoś uraziłam swymi wpisami to przepraszam ale taka jestem. Szczera i otwierająca się za bardzo.
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s