Ojciec Pio „w spódnicy” – niezwykła historia mistyczki i stygmatyczki z Wenezueli

Maria Esperanza de Bianchini otrzymała stygmaty, podobne do tych, które miał Ojciec Pio. On sam kiedyś powiedział: „Kiedy ja odejdę, ona będzie wam pociechą”.

Maria pierwsze doświadczenia mistyczne przeżyła już w wieku 5 lat. Jej zadaniem na ziemi było głoszenie Orędzia Matki Bożej. Poznajcie historię służebnicy Bożej Marii Esperanzy de Bianchini.

Pierwsze objawienie
Maria Esperanza de Bianchini urodziła się w Wenezueli w 1928 roku. Jej rodzice zawdzięczają narodziny córki Maryi, którą przez długi czas prosili o potomstwo, a dokładnie o córkę. Z tego względu nazwali swoją pociechę Maria Esperanza, co w języku polskim oznacza „Maria Nadzieja”.

Niestety jej ojciec zmarł, gdy miała kilka lat. Od początku swojego życia Maria bardzo interesowała się religią. W wieku zaledwie 5 lat doświadczyła pierwszych mistycznych przeżyć. Wtedy to, podarowała swojej mamie różę, którą jak twierdziła otrzymała od św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Zadziwiające było to, że w okolicy w której mieszkała nie kwitły takie róże, więc nie miała gdzie ich sama zerwać.

Początek nowej drogi
W wieku 9 lat przystąpiła do pierwszej Komunii Świętej. Było to w dzień święta Matki Bożej z góry Karmel, które bardzo mocno związane jest z św. Teresą i zakonem Karmelitanek.

Od tego momentu Maria pragnęła najczęściej jak tylko mogła uczestniczyć we Mszy Świętej, przyjmować Pana Jezusa do swojego serca i pogłębiać z Nim relacje. W wieku 12 lat ciężko zachorowała.
Wydawało się, ze stan dziewczynki jest tak ciężki, że nic już nie jest w stanie pomóc. Wtedy właśnie objawiła się jej Maryja i powiedziała takie słowa: „Pomóż mi ocalić świat, który zmierza do zagłady”. Maria została uzdrowiona. W przeciągu kilku następnych lat dziewczynka doświadczyła jeszcze kilku mistycznych objawień oraz uzdrowień.
To sprawiło, że zapragnęła poświęcić się życiu zakonnemu i zamieszkała w klasztorze. Wola Boga była jednak inna. W jednej z wizji usłyszała głos Jezusa mówiący, że jej miejsce nie jest w zakonie. Ma się uświęcić w małżeństwie, założyć rodzinę oraz rozpowszechniać na świecie Jego Orędzie.

Misja dana Marii
W czasie kolejnych objawień przekazano jej, że będzie matką siedmiorga dzieci. Na początku lat 50-tych XX wieku, Maria Esperanza wyjechała do Włoch, gdzie spotkała się z Ojcem Pio i opowiedziała mu o swojej wizji, gdzie spostrzegła stary dom, wodospad i groty. Był to obraz, gdzie miały mieć miejsce przyszłe objawienia Matki Bożej. We Włoszech spotykała także swojego męża swojego przyszłego męża, z którym pobrała się w 1956 r. Zamieszkali razem w Wenezueli i mieli, tak jak powiedziała Maryja, siedmioro potomstwa. Przez wiele lat razem szukali miejsca, jakie zostało pokazane Marii w wizji. W końcu w marcu 1974 roku trafili na wzgórze, które całkowicie odzwierciedlało ten obraz. Kupili tę ziemię i zaczęli przygotowania do budowy sanktuarium. Miejsce to nazywało się „Betania”.

Orędzie Matki Bożej
W 1978 roku Maryja ponownie ukazała się Marii, by umocnić ją w misji, którą pełniła na ziemi. Podczas tego objawienia Esperanza usłyszała, że ma nieść Orędzie Pokoju i Pojednania na cały świat. Będzie jej to przysparzać dużo cierpienia, ale dzięki swojej wierności poczuje wielką radość i szczęście, a Maryja będzie prowadzić ją za rękę. Od tego czasu Maria była prowadzona duchowo do głoszenia Orędzia. Maria Esperanza de Bianchini otrzymała również stygmaty, podobne do tych, które miał Ojciec Pio. On sam kiedyś powiedział: „Kiedy ja odejdę, ona będzie wam pociechą”.

Tak samo mocno związana była duchowo ze św. Janem Pawłem II. 12 maja 1981 roku miała przeczucie, że nazajutrz na placu św. Piotra padną strzały skierowane w stronę Ojca Świętego. Tak też się stało. Maria przez następne miesiące odczuwała ból w okolicach brzucha. Był to znak, że cierpi razem z papieżem.
Maria podczas każdego wystąpienia zwracała się do ludzi z prośbą o modlitwę za św. Jana Pawła II. Wiedziała, że Papież musi bardzo dużo wycierpieć. Sama ofiarowała za niego swoje życie. Przez wiele lat doświadczała niezdiagozowanej choroby podobnej do Parkinsona. W ten sposób przejęła na siebie część jego cierpienia, dzięki czemu przedłużyła papieżowi życie. Gdy zmarła w 2004 roku, Ojcu Świętemu zostało już tylko 8 miesięcy życia.

Droga do kanonizacji
Maria z powodu wiele problemów zdrowotnych zmarła 7 sierpnia 2004 roku, w Long Beach Island (USA, New Jersey). Jej objawienia zostały po raz pierwszy zatwierdzone przez biskupa Pio Bello Ricardo (diecezja Los Teques) w 1987 roku.

Biskup Ricardo osobiście był wykształconym psychologiem ze skłonnościami do sceptycyzmu. Osobiście przeprowadził wywiady z kilkuset naocznymi świadkami, w tym generałem armii, prawnikami oraz lekarzem-ateistą, który twierdził, że był świadkiem nadprzyrodzonych wydarzeń z udziałem Marii. Biskup zebrał ponad 550 formalnych oświadczeń pisemnych, które stwierdzały, że wokół Marii rzeczywiście miały miejsce niezwykłe wydarzenia.
Po śmierci Marii, diecezja w Metuchen rozpoczęła proces jej beatyfikacji, który oficjalnie otwarto w dniu 31 stycznia 2010 roku. Do dzisiaj w miejscu objawień w Betanii działa „Fundacja Betania”, która założona została na prośbę Matki Najświętszej.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Ojciec Pio „w spódnicy” – niezwykła historia mistyczki i stygmatyczki z Wenezueli

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Nasz wcześniejszy wpis o Marii Esperanzie

    Uznanie objawień
    Bp Pio Ricardo nie mógł dłużej ignorować objawień w Betanii. Niebawem powołał specjalną komisję i sam stanął na jej czele. Poprosił o pisemne świadectwa wszystkich, którzy 25 marca byli na farmie w Betanii. Następnie przesłuchał każdego z nich. Analizował dane o uzdrowieniach i nawróceniach. Dwa razy omawiał ten temat z kard. Ratzingerem, informował też samego Papieża. 21 listopada 1987 roku opublikował list pasterski, w którym potwierdził autentyczność objawień w Betanii.

    Orędzie z Finca Betania jest proste. Mówi o pokoju i pojednaniu, umacnia wiarę, budzi pragnienie nawrócenia, przynagla do korzystania z sakramentów, wzywa do modlitwy i pokuty, przede wszystkim zaś do uczestnictwa we Mszy św. i do odmawiania Różańca. A wszystko po to, aby przedłużyć godzinę miłosierdzia, wyjednać łaskę nawrócenia i nie dopuścić do ukarania świata za jego grzechy.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/04/10/betania-nowa-arka-ocalenia/

  3. wobroniewiary pisze:

    „Byłam przy grocie, gdy nagle ujrzałam białą chmurę, wielką i piękną – wspomina wizjonerka. – Mój przyjaciel rzekł do mnie: «Maria Esperanza, pali się farma, farma płonie jak świeca». A ja na to: «Tak, widzę ogień», ale on pochodził stamtąd, skąd przyszła Maryja i chmura. Kiedy Matka Najświętsza się ukazała, wzniosła się na szczyt drzewa. Zobaczyłam, że jest piękna: miała kasztanowe włosy, jasnobrązowe oczy, małe usta, prosty nos. Miała śliczną cerę, jej skóra wydawała się jedwabiem. Była opalona, piękna, bardzo młoda. Jej włosy sięgały ramion”. Matka Boża wyciąga ramiona, z rąk tryska światło i wszystko zostaje zalane niezwykłym blaskiem. Co czuła wizjonerka? „Maryja była promieniem światła, które przeniknęło mą duszę, wstrząsając każdym włóknem mego serca. Wewnątrz czułam się tak pokorna, tak słaba i mizerna. Byłam niczym w porównaniu z pięknem, które mnie oślepiało”. Wówczas Esperanza słyszy wewnętrzny głos: „Moja córeczko. Powiedz moim dzieciom ze wszystkich ras, wszystkich narodów, wszystkich religii, że je kocham. Dla mnie różnice nie mają znaczenia – wszystkie moje dzieci są takie same. Nie ma bogatych i biednych, nie ma brzydkich i pięknych, czarnych i białych. Przychodzę zebrać je wszystkie, by pomóc im wspiąć się na wysoką górę Syjon… aby mogły osiągnąć zbawienie”. Maryja wyjaśnia też, że Jej otwarte ramiona i blask, którym emanuje, wzywają wszystkich ludzi do nawrócenia.

  4. wobroniewiary pisze:

    Następują kolejne widzenia w kolejne święta maryjne: Zwiastowania, Cudownego Medalika, Niepokalanego Poczęcia, Matki Bożej z Lourdes. Maryja z wolna wyjaśnia Esperanzy swe zamiary. Betania ma się stać miejscem uzdrawiania, przede wszystkim jednak pojednania z Bogiem.

    11 lutego 1978 roku, we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, Matka Najświętsza chciała zgromadzić w Betanii okolicznych mieszkańców – byli to głównie żyjący w nędzy robotnicy, zaniedbani przez państwo, pozbawieni opieki Kościoła. Matka Boża chciała, aby tego dnia przyjęli oni sakrament chrztu, bierzmowania, Eucharystii, małżeństwa. Dla wizjonerki oznaczało to dwie rzeczy. Wymagało przygotowania tych ludzi do spotkania z Bogiem oraz poproszenia biskupa o przybycie na farmę. Tym pierwszym zajął się jej mąż Geo, który działał we Włoszech w Akcji Katolickiej i okazał się do tego zadania świetnie przygotowany. Stworzył mały zespół katechetów i przez dwa tygodnie przemierzał wioski i plantacje bananów, by przygotowywać ludzi do przyjęcia sakramentów.

    Ale co powiedzieć biskupowi? Esperanza nie czuła się na siłach, by zadzwonić do kurii. Kiedy trzy dni przed 11 lutego zadzwonił telefon, zdumiona wizjonerka usłyszała głos bp. Bernala: „Matka Boża z Lourdes pragnie, bym znalazł się w Betanii i pomógł pani zrealizować to, o co prosi. Dlaczego pani do mnie nie dzwoni? Skąd miałem o tym wszystkim wiedzieć? Ale, jak pani sama widzi, Matka Najświętsza ma swoje sposoby”. Czyżby i biskup miał jakieś widzenie? Może usłyszał jakiś wewnętrzny głos? Jedno jest pewne: Matka Boża sama przemówiła do niego. To chyba jedyny przypadek w znanych objawieniach, by ich uzupełniającym przedmiotem stał się również biskup.

    W dniu Matki Bożej z Lourdes bp Bernal stawił się w Betanii z kilkoma księżmi. Wielu ludzi przyjęło chrzest, wielu po raz pierwszy przystąpiło do Stołu Pańskiego.

  5. wobroniewiary pisze:

    Rola Jana Pawła II
    12 maja 1981 roku Esperanza miała nieodparte przeczucie, że nazajutrz będzie zamach na Ojca Świętego. „Całą noc spędziłam na modlitwie. Byłam zrozpaczona do tego stopnia, że wołałam: «Panie, jak to możliwe? Jak można podnieść rękę na to życie, Panie?»” 13 maja, w dzień Matki Bożej Fatimskiej, na placu św. Piotra padły strzały. Przez kolejne trzy miesiące Esperanza odczuwała dotkliwy ból w okolicach brzucha. Czuła, że cierpi w zjednoczeniu z Papieżem. To nie koniec związków Betanii z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Maryja zapowiedziała, że 25 marca 1984 roku wielu ludzi będzie świadkami niezwykłego cudu. Tak rzeczywiście było. Tego dnia na plantacji trzciny cukrowej Maryja ukazała się siedmiokrotnie. Widziało Ją 108 osób. Wszyscy oni zeznali potem, że po spotkaniu z Matką Najświętszą ich życie uległo całkowitej przemianie. Jaki to ma związek z Papieżem? Tego dnia, w tym samym czasie, w Rzymie, Jan Paweł II poświęcił świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi. Akt ten wypełnił żądania, o jakich Maryja mówiła w Fatimie w 1917 roku i w konsekwencji uruchomił lawinę zdarzeń, które zmieniły oblicze świata, dając ludzkości nową szansę na uniknięcie zapowiedzianej apokalipsy.

    Mówiąc o związkach Marii Esperanzy z Ojcem Świętym trzeba też wspomnieć o niezwykłej miłości wizjonerki do Papieża Polaka i o ofiarowaniu za niego swego życia. Podczas każdego publicznego wystąpienia Maria Esperanza prosiła słuchaczy, by się modlili za Jana Pawła II i ofiarowywali za niego swoje cierpienia. Mówiła np. 18 września 1993 w Lowell (Stany Zjednoczone): „Chcę wam opowiedzieć o czymś dla mnie bardzo ważnym, co jest bardzo ważne również dla was. Módlcie się za naszego Ojca Świętego Jana Pawła II, naszego szlachetnego i pełnego dobroci Papieża. On bardzo wiele cierpi, szczególnie gdy chodzi o zdrowie. Módlmy się o jego zdrowie, niech Pan dalej przedłuża jego życie. Potrzebujemy go bardziej niż kiedykolwiek, jest on bowiem tym, który reprezentuje naszego Pana na Stolicy Piotrowej. Mieć go tam to jak mieć ojca, ojca wszystkich katolików, którzy kochają Kościół i czują, że jest on obiecaną nadzieją. Jezus powiedział: »Przyjdę do was, ale niewielu mnie rozpozna. Będę przychodził, będę przybywał nieustannie, będę posługiwał się moimi duszami, ludźmi, którzy idą za Mną i dobrze wiedzą, czym jest prawdziwa ewangelizacja«”. Dla Marii Esperanzy Jan Paweł II był tym wybranym Bożym narzędziem. Nie chciała, by zabrakło go pośród nas…

  6. wobroniewiary pisze:

    Finca Betania wykracza dziś daleko poza granice Wenezueli. Dzieje się tak dzięki fundacji założonej z polecenia Matki Najświętszej. „Fundacja Betania” ma obudzić w ludziach świadomość, że „nadszedł czas przebudzenia w blasku Nowej Jutrzenki, w którym Słońce Sprawiedliwości zajaśnieje nad czterema kątami naszej planety, a kiedy to nastanie, będą się liczyć tylko dobre uczynki”. Ludzie żyjący antyewangelią – karmiący w sobie pogardę, nienawiść, egoizm, podsycający żądze i tłumiący miłość – oni zostaną z pustymi rękami. A świat będzie cieszył się pojednaniem i pokojem. Taka jest nadzieja, jaką niesie z sobą Finca Betania – święte miejsce wybrane przez Boga.

  7. wobroniewiary pisze:

    <3  Alicja "POUCZENIA" Niedz. 16.05.1993, godz. 9.30
    † Dziecko Moje, trzeba, abyś zrozumiała, że gdy ofiarujesz się za innych i prosisz, abym uwolnił ich od zła, to wtedy dzieje się coś takiego, jak działo się ze Mną, gdy ofiarowałem Ojcu Siebie, aby ludzi ocalić od zła, jakiemu byli poddani. Nie nadszedł jeszcze czas, aby zło zostało unicestwione. Ono jest, i jeśli opuszcza jednych – zwraca się ku innym – najczęściej ku tym, którzy świadomie godzą się na poniesienie ofiar dla dobra bliźnich (Cierpienia świętych).
    Wiedz, że modląc się za kogoś i ofiarując Bogu siebie w duchu ekspiacji i wspomożenia, jesteś narażona na zwielokrotnione ataki szatanów, którzy opuszczając tamtych, całą swą wściekłość kierują ku tobie.
    Nie jest możliwe, aby w takiej sytuacji wystarczyła ci zwyczajna pobożność i przyjaźń ze Mną. Wtedy musisz – dla ocalenia swej duszy – całą siłą trwać przy Mnie, kryć się w Moich Ranach i obmywać Moją Krwią. Wzywać Mojego Miłosierdzia dla siebie i dla tych, za których ofiarujesz siebie Bogu.
    Trzeba nie wypuszczać z rąk Różańca i adorować Mnie w Najświętszym Sakramencie.
    Jeśli czujesz, że nadchodzą ataki szatana, gdy ogarnia cię ciemność i ucisk w duszy, odmawiaj natychmiast Pod Twoją obronę, bo to jest egzorcyzm. I zachowaj pokój, wiedząc, że twój ból i umęczenie rodzą wielkie dobro, i że są błogosławieństwem dla wielu dusz, a zwłaszcza tych, za których się wstawiasz i zobowiązałaś.
    Wtedy w tobie powtarza się Moja Męka przynosząca zbawienie. I mimo tego, co odczuwasz, jest to czas ogromnej łaski i wielkiej jedności ze Mną, który w tobie i przez ciebie wypełniam Moją misję Mesjasza.
    Kol 4, 18b "Pamiętajcie o moich kajdanach! Łaska niech będzie z wami!"

  8. mała pisze:

    Bp Athanasius Schneider: Bądźcie wierni czystej wierze katolickiej aż do śmierci

    Katolicy dążący do zachowania wierności wobec największego skarbu wiary, muszą być gotowi do męczeństwa, dając świadectwo wiary nie tylko wobec pogan i niewiernych, ale także innych katolików, którzy popadli w grzech herezji.

    Mówił o tym kazachski biskup Athanasius Schneider przemawiając w amerykańskiej Wirginii, gdzie zjawił się na zaproszenie Instytutu Lepanto (The Lepanto Institute).

    ,,Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia” – powiada Pan w Apokalipsie 2, 10. ,,Te słowa są świętym zadaniem każdego chrześcijanina. Być wiernym oznacza zachować wiarę utwierdzoną w naszej duszy przez Boga Jedynego w Trójcy, w całej jej pełni, czystości i pięknie, bez zmiany czegokolwiek, bez dodawania czegokolwiek do jej niezmiennych prawd” – powiedział biskup Schneider.

    ,,Herezja jest niewiernością wobec wiary… Heretyk, inaczej niż katolik, akceptuje tylko niektóre dogmaty, na bazie własnej woli i własnego osądu” – wyjaśnił. Grzechy przeciwko zachowaniu wiary są, jak podkreślił, jednymi z najcięższych grzechów moralnych.

    ,,Wierność wobec wiary katolickiej i chrześcijańskiego męczeństwa wymaga nie tylko nieustraszonego wyznawania Bożej prawdy wobec pogan i niewiernych, ale także wobec heretyckich chrześcijan” – podkreślił.

    Biskup zachęcił katolików do błagania o łaskę pozostania wiernym wierze katolickiej aż do śmierci

  9. mała pisze:

    POTĘŻNA modlitwa św. Ojca Pio o nawrócenie grzeszników!!!

    Polecamy dziś odmawianie modlitwy św. ojca Pio o nawrócenie grzeszników. Odmawiajmy ją z wielką, głęboką wiarą, a za sprawą naszego Pana Jezusa Chrystusa może dokonać się nawrócenie zatwardziałych serc i powrót na łono Kościoła – często po latach formalnej lub nieformalnej apostazji…

    Pokornie proszę Cię, Panie, abyś ze względu na Twoją dobroć i miłosierdzie powstrzymał gromy Twego gniewu na nieszczęsnych grzeszników i udzielił im łaski nawrócenia i pokuty. Ty, Panie, przez Autora „Pieśni nad Pieśniami” powiedziałeś, że „jak śmierć potężna jest miłość” (Pnp 8, 6), dlatego z całym żarem proszę Cię: spojrzyj okiem niewypowiedzianej dobroci na tych braci i siostry, pociągnij ich ku sobie i złącz nierozerwalnymi więzami miłości.

    O Panie, niechaj znowu powstaną ci, którzy prawdziwie umarli. Ty, który swoim potężnym głosem wyprowadziłeś z grobu śmierci Łazarza, zawołaj na nich mocnym i potężnym głosem i przywróć im życie. Spraw, by na Twoje słowo porzucili swoje grzechy i mogli wraz ze wszystkimi odkupionymi sławić bogactwa Twego miłosierdzia…

    Ty sam, Panie, wiesz, jak wciąż wielu żyje z dala od Ciebie, źródła wody żywej; jak wciąż sprawdzają się Twe słowa, że „żniwo jest wielkie, a robotników mało”, że już jest dojrzałe żniwo na polu Kościoła! Oby ono nie zmarnowało się z powodu braku robotników! Oby nie zagarnęli go emisariusze szatana, którzy są tak aktywni! Nie dopuść do tego, o najsłodszy Boże, ale okaż swą litość i wejrzyj na nędzę oraz potrzeby duchowe współczesnych ludzi, i odpuść grzesznikom winy, i wprowadź ich na drogi sprawiedliwości i pokoju, prowadzące do Twego królestwa życia i nieśmiertelności. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

  10. xx pisze:

    List otwarty byłego posła Witolda Tomczaka, w którym wytyka on obecnie urzędującemu Prezydentowi Andrzejowi Dudzie – dokładnie temu samemu, co niegdyś złapał zmiecioną przez wiatr konsekrowaną Hostię – brak reakcji na prezentowanie w Polsce bluźnierczego spektaklu „Klątwa” oraz wiele innych przejawów profanowania katolickich świętości.

    Kępno, dnia 19 października 2017 r.
    Witold Tomczak
    Lekarz
    Poseł Rzeczypospolitej Polskiej
    w latach 1997 – 2009
    LIST OTWARTY

    Pan Dr Andrzej Duda
    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
    Szanowny Panie Prezydencie!
    13 marca 2017 r. skierowałem do Pana list z prośbą o reakcję na publiczną, bluźnierczą zniewagę osoby Świętego Jana Pawła II przez autorów i realizatorów spektaklu “Klątwa” wystawianego na polskich scenach. Zwróciłem się również z prośbą do Pana Prezydenta o zastosowanie wobec mnie prawa łaski, po wyroku sądowym uznającym mnie za winnego, w związku z obroną godności Ojca Świętego Jana Pawła II znieważonego w 2000 r. w Galerii Narodowej Zachęta. Akt łaski miałby charakter symboliczny, niejako wymazujący niechlubne decyzje prokuratury i sądów, które poprzez akt oskarżenia i wyroki uznały za naganne i skarciły moje zachowanie w Zachęcie, polegające na odrzuceniu głazu przygniatającego postać Papieża-Polaka. Zdecydowałem się na ten krok po wcześniejszych, bezskutecznych działaniach parlamentarnych.
    Panie Prezydencie!
    Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi na mój list do Pana. Sprawa ta bulwersuje i niepokoi wielu Polaków, o czym świadczą listy i apele kierowane do Pana Prezydenta. Bardzo cenna i głęboka analiza antypolskich i antykatolickich działań w sferze kultury została przedstawiona w artykule pani redaktor Małgorzaty Rutkowskiej pt. “Złota międzynarodówka”, zamieszczonym w Naszym Dzienniku z 14-15 października 2017 r. Oto jego fragment: “Dziś pasem transmisyjnym ideologii masońskiej jest przede wszystkim kultura, a właściwie antykultura. Symbolem bluźnierczego kierunku zmian stała się rzeźba przywalonej kamieniem postaci Świętego Jana Pawła II, autorstwa włoskiego rzeźbiarza Cattelana, prezentowana w 2000 r. w Zachęcie. Skandaliczny proces wytoczony doktorowi Witoldowi Tomczakowi, skazanie byłego posła za zniszczenie “dzieła” pokazuje, że uczucia religijne katolików można wyłączyć spod ochrony prawnej”.

    Nie służy Rzeczypospolitej milczenie Urzędu Prezydenta wobec bezkarnego znieważania narodu polskiego poprzez bluźnierstwa i kpiny z religii katolickiej i osoby największego z Polaków – Świętego Jana Pawła II.
    Dlatego oczywistym i zrozumiałym jest oczekiwanie na jasny sygnał Głowy Państwa, który położy kres tym niegodziwościom.

    Wierzę, że Pan Prezydent podjął już w opisanej sprawie właściwą decyzję i rychło ją ogłosi.

    Z wyrazami szacunku,
    Witold Tomczak

    https://www.gloria.tv/article/h32eUKMbTi6B4SYZLujBsacph

  11. xx pisze:

    Ile nasz Episkopat będzie milczeć na ten temat?

  12. Ania pisze:

    Podpisujcie petycję

  13. wobroniewiary pisze:

    Od jutra Nowenna za zmarłych cierpiących w czyśćcu (24.X-1.XI)

  14. ania pisze:

    Jak wielką moc ma różaniec przed Najświętszym Sakramentem i oddanie Jezusowi prostymi słowami tego co nas obciąża, dręczy, przytłacza, z czym po ludzku nie dajemy sobie już rady w momencie kiedy kapłan błogosławi nas Świętą Hostią! Po raz kolejny dziś oddałam Panu Jezusowi w ten sposób trzecią już osobę, jej depresję, zranienia, bunt i gniew. I stał się prawdziwy cud… Jutro zawierzam moją umierającą na raka babcię, o Panie niech tylko Twoja wola wypełni się w jej chorobie i cierpieniu. JEZU UFAM TOBIE!

  15. eska pisze:

    PRZYPOMINAJKA dla osób odmawiających Nowennę Pompejańską za grzeszników, za których nie ma się kto modlić:
    Jeszcze dziś i jutro (wt.,śr.) – część błagalna, od czwartku – część dziękczynna.

    Pamiętam w modlitwie o rodzinie „wowitowej” i waszych intencjach.

    • Monika pisze:

      ❤ Niech Pan Bóg Ci błogosławi i Twoim rodzicom. Pamiętam w modlitwie.

      • eska pisze:

        Bóg zapłać, Moniko! ŻeTy jeszcze pamiętasz o moich rodzicach nawet! Kochana jesteś!<3
        Z moim tatą jest nieco lepiej – Matka Boża nad nim pracuje 😉 Jeszcze daleka droga do nawrócenia, ale pewne jego postawy uległy zmianie na lepsze.

        U mnie w miejscowości jest kościół, za nawiedzenie którego można uzyskać odpust zupełny. Zawsze, ilekroć tam jestem na Mszy, ofiarowuję odpust za dusze czyśćcowe. Jeśli zmarł ktoś mi znany lub polecony, to za niego osobiście, a jeśli nie – to ogólnie za wszystkie dusze, według wyboru Boga. Za twojego tatę pewnie już ofiarowałam, ale teraz ponowię – dobrze, że przypomniałaś 🙂
        Za tatę Ewy także.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s