Przebaczać afektywnie musimy zawsze, ale efektywnie tylko tym, którzy żałują swoich przewinień

Z dzisiejszej Ewangelii według Świętego Łukasza:
«Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu dla jednego z tych małych. Uważajcie na siebie! Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu». Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna».
Kliknij: Ewangelia dla nas

Śp. ks. Stanisław Witek, prof. teologii moralnej:
„W skrócie można powiedzieć, że do przebaczenia afektywnego zawsze jesteśmy zobowiązani (jak Chrystus na Krzyżu, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy dziennie), natomiast przebaczać efektywnie możemy tylko tym, którzy żałują swoich przewinień i mocno postanawiają poprawę, bo jeżeli tego u nich nie ma, to przebaczając im efektywnie jedynie utwierdzalibyśmy ich w złu”.

Przez wiarę swoją przemawia nawet spoza grobu – te słowa Listu do Hebrajczyków (11,4) można odnieść do autora książki Duszpasterstwo w konfesjonale ks. Stanisława Witka, Kapłana Diecezji Tarnowskiej, Profesora Teologii Moralnej na KUL-u.
† Jerzy Ablewicz Arcybiskup, Biskup Tarnowski

Ksiądz Stanisław Witek pisze tak:

Przebaczenie afektywne i efektywne:

… Sam Bóg jest sędzią i badającym serca, dlatego zabrania On nam wyrokować o czyjejkolwiek wewnętrznej winie. Nauka Chrystusowa żąda, abyśmy wybaczali krzywdy, i rozciąga przykazanie miłości na wszystkich nieprzyjaciół” (KDK 28). Ostatnie zdanie tej konstytucji soborowej rozumieć należy także w stosunku do nieprzyjaciół osobistych, a zatem w kategorii nieprzyjaźni podmiotowej. „Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta, Ja wymierzę zapłatę – mówi Pan – ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! Tak bowiem czyniąc węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 19-21).

KD: Miłość nieprzyjaciół polega na życzeniu, i czynieniu im dobrze jako ludziom w razie ich potrzeby oraz własnej możliwości niezależnie od osobistej postawy wobec nas. Miłość ta bowiem, obejmuje nieprzyjaciół ze względu na ich łączność – przynajmniej potencjalną – z samym Bogiem, którego są stworzeniami, a może i przybranymi dziećmi. Taką miłość trzeba przejawiać głównie przez dążenie do pojednania z nimi, zwłaszcza gdy w jakikolwiek sposób sami przyczyniliśmy się do ich nieprzyjaźni. Trzeba być także zawsze gotowym do przebaczenia doznanej krzywdy, i to nawet siedemdziesiąt siedem razy, a więc bez ograniczenia, jak nakazał sam Chrystus (por. Mt 18, 22). Ze strony nieprzyjaciela zakłada to jednak, przynajmniej domyślną, chęć pojednania się (por. Łk 17, 4). Gdy on nie przejawia żadnej chęci w tym kierunku, a nawet chlubi się uczynionym złem, i gotów je ponowić, jeśli zdarzy mu się okazja, sprawa faktycznego pojednania zostaje mocno skomplikowana. Mamy bowiem do czynienia ze złą wolą przeciwnika, uporczywie trwającego w grzechu. Chrześcijaninowi pozostaje obowiązek pragnienia, aby się pojednać, czyli afektywnego nastawienia w tym kierunku. Z winy samego nieprzyjaciela, jeżeli jego zła wola nie chce się ugiąć, pojednanie efektywne jest uniemożliwione. I Chrystus miał swoich zdecydowanych nieprzyjaciół (zwł. faryzeuszów), nie mamy dowodów na to, aby kiedykolwiek się z nimi pojednał. Na krzyżu wstawiał się do Ojca, modląc się jako za nieprzyjaciół, u których okolicznością łagodzącą była niewiedza (Łk 23, 34).  Podobnie uczynił św. Szczepan nie negując ich grzechu (Dz 7, 60). Trzeba również pamiętać, że i Bóg, którego mamy naśladować w miłości do nieprzyjaciół (por. Mt 5, 45-48), nie darowuje efektywnie człowiekowi, któremu na Jego przebaczeniu nie zależy.

Gdy więc spowiednik spotyka faktycznie skrzywdzonego człowieka, którego ktoś niewinnie prześladuje, powinien zachęcać do przebaczenia w duchu i gotowości do pojednania; nie należy jednak wymagać pojednania realnego jako warunku udzielenia absolucji. Dopiero chęć taka ze strony nieprzyjaciela, jeżeli penitent jest osobą krzywdzoną, czyni z pojednania obowiązek miłości bliźniego.  Inaczej do gotowości przebaczenia ma go bardziej skłaniać pragnienie odpuszczenia grzechów przez Boga, aniżeli realny wymóg przykazania miłości nieprzyjaciół. Dopóki nieprzyjaciel trwa w grzechu, jest również przeciwnikiem Boga, i jeżeli nie chce on zmienić swego nastawienia (metanoia), pojednanie z nim w sensie efektywnym, byłoby tylko utwierdzaniem go w złem.”

UD: Na pewno chrześcijanin powinien być człowiekiem pokoju, jak powiada św. Paweł: „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi” (Rz 12, 18). Nie znaczy to jednak, ażeby czynić to za wszelką cenę; pewne sprawy duchowe są bowiem ze sobą sprzeczne również i w tym zakresie: „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga” (Jk 4,4). Konflikty między ludźmi trzeba więc rozwiązywać, a nie zadowalać się uciszaniem ich bez względu na sprawiedliwość, bo przykrywa się tylko ranę, ale jej nie leczy”

Za: ks. Stanisław Witek „Duszpasterstwo w konfesjonale”, str. 175-176 Wyd. Pallotinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Przebaczać afektywnie musimy zawsze, ale efektywnie tylko tym, którzy żałują swoich przewinień

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    13 listopada, wielka rocznica Matki Bożej Pompejańskiej! Rocznica przywiezienia do Pompejów obrazu … na kupie gnoju.

    Każdego roku, 13 listopada, w pompejańskim sanktuarium obchodzona jest rocznica przywiezienia obrazu do Pompejów. To fundamentalne wydarzenie w historii pompejańskiego kościoła i misji różańcowych w tej Dolinie, które z czasem rozszerzyły się na cały świat.

    Oto, jak opisuje tę historię sam bł. Bartolo, który sprowadził obraz w książce Cuda i łaski Królowej Różańca świętego w Pompejach:

    (…) Na miejscu ku swojemu zmartwieniu dowiedziałem się, że Angelo nie mógł inaczej przewieść obrazu, jak tylko położywszy go na stercie gnoju…
    Gdy poprosiłem, aby przyjął zapłatę, wzbraniał się stanowczo mówiąc, że jest dla niego wystarczającą nagrodą to, że mógł wieźć na swoim wozie obraz Najświętszej Panienki. Ten poczciwy człowiek nawet nie przypuszczał, że jego imię pozostanie na wieki połączone z historią świątyni Matki Bożej w Pompejach. Z pewnością Najświętsza Panienka wynagrodziła mu w niebie za dobro, jakie czynił na ziemi ku Jej chwale.

    Któż mógłby wówczas pomyśleć, że ten stary obraz, kupiony za trzy franki i przywieziony na wozie z obornikiem, wybrała Opatrzność na środek zbawienia dla tak wielu ludzi? Że stanie się godny noszenia diamentowych ozdób i klejnotów?

    całość: http://rozaniec.info/13-listopada-nieoficjalne-wspomnienie-krolowej-rozanca/

    • mała pisze:

      Drodzy! Dziś Kościół w Pompejach wspomina rocznicę przywiezienia obrazu Matki Bożej Pompejańskiej do starej, zniszczonej świątyni, która stała tu przed obecną wspaniałą bazyliką. To niezwykle ciekawa historia ze wspaniałym podtekstem duchowym.

      Obraz ten kupił bł. Bartolo Longo w Neapolu – była to ostania możliwość zakupu, a obraz był potrzebny do założenia bractwa różańcowego. Był on bardzo mocno zniszczony, podziurawiony, z odchodzącą malaturą. Z braku innych możliwości, obraz ten miał przewieźć woźnica, który nie wiedząc, co jest w paczce, przewiózł obraz na… wozie obornika. Obraz tak więc przyjechał do Pompejów i… został schowany przed biskupem, bo wstyd go było pokazać w tak opłakanym stanie!

      Czy to nie brzmi wszystko dziwne?

      Pomyślmy, co przez ten ciąg zdarzeń chce nam powiedzieć Maryja!

      Otóż w tym wszystkim kryje się wielki sens.

      Maryja chce przez to powiedzieć, że przychodzi do każdego, bez względu na stan. Szczególnie do tych, których sumienia są zbrukane „gnojem grzechu”. Do tych zapomnianych i odrzuconych, także do tych poza marginesem społecznym, jest bowiem Matką Miłosierdzia. Posługuje się rzeczami małymi, nieprzydatnymi dla świata, ale odnawia je i nadaje nowy blask.

      Na pamiątkę tego wydarzenia, obraz w Pompejach jest zdejmowany z ołtarza i pielgrzymi mogą podejść w jego bliskość i osobiście podziękować Maryi z Dzieciątkiem Jezus za otrzymane łaski. Kolejka jest długa, oczekiwanie trwa ponad dwie godziny. Mam (długo oczekiwane) szczęście, że stanę tam i ja z polskimi pielgrzymami naszej pielgrzymki pompejańskiej.

      Z oczywistych względów, nie każdy z nas może pielgrzymować do Pompejów, ale… każdy może w ten dzień szczególnie mocno zwrócić się do Maryi z dziękczynieniem i miłością. Niech więc 13 listopada będzie dla Ciebie dniem refleksji i radości z tego powodu, że znasz Matkę Bożą Pompejańską.

  3. Kr pisze:

    Matka Teresa powiedziała kiedyś. Przebaczyć to także zapomnieć. Ja od siebie powiem, że czasami ciężko jest przebaczać i nie powinno się oceniać czyjegoś przebaczenia. Ale bywa tak, że po ludzku to wszystko człowieka przerasta. I człowiek mówi przebaczam, a potem gdy rany się otwierają to wszystko wraca. A to dlatego, że jesteśmy ludźmi. Jesteśmy słabi. I ja tego doświadczyłem. I pewnego dnia słyszałem audycję księdza Di Lorenzo. I zrobiłem tak jak on mówił. Wyobraziłem sobie, że klęczę przed Krzyżem i mówię w myślach. Panie Jezu moje ludzkie przebaczenie jest zbyt słabe. Nie jestem w stanie przebaczyć. Potrzebuję Twojego przebaczenia. Pożycz mi je. Proszę o łaskę Twojego przebaczenia i o łaskę zapomnienia bólu. A potem wyobraziłem sobie, że to wszystko zostawiam przy krzyżu. I czynię tak zawsze gdy w myślach pojawia się głos oskarżenia. Mówią darmo otrzymałeś… być może komuś to pomoże.

    • tu MariaPietrzak pisze:

      Dzięki za świadectwo . A ja ból , kiedy tylko śmierzy … przemieniam w natychmiastową modlitwę .
      Przychodzi ukojenie i uzdrowienie .
      Mam święty spokój . Natomiast nie rozpatruje już czy ktoś się uderzył w piersi za dokonane zło czy nie . Raczej bywa , ze nie , bo dziś króluje pycha . Wiec Jego sprawa i jego sumienia . Mowie , jak radziła Maryja w Medjugorje . /Ojcze , przebaczam sercem , bo wierze w Twoj sąd i Tobie ufam /!
      ( z 2’wrzesnia 2009) .. Błogosławię !
      W tym moja za bol zaplata , ze w Bogu odplata .
      Kiedy się czasem głośno poskarżę , to wtedy , kiedy cos ma wymiar społeczny, lub krzywdzi Matkę Kościół . Tu na dach wchodzę i zawodzę!

    • wobroniewiary pisze:

      O prawdziwym przebaczeniu – jeśli modlimy się za kogoś, możemy być pewni, że przebaczyliśmy tej osobie!

      W kościele od osoby duchownej otrzymałam wydrukowaną modlitwę do prywatnego odmawiania. Na jej koniec jest bardzo ważne pouczenie:
      „Każdego dnia jesteśmy zaproszeni do przebaczania tym, którzy nas krzywdzą lub ranią. Pamiętajmy, że przebaczenie jest aktem woli, a nie uczuciem”.

    • Janina pisze:

      Prosze , odpowiedzic Co to jest ,,ze to wszystko zostawiam przy krzyzu” ?

    • Dorota pisze:

      Dziękuję za to świadectwo Kr…

  4. im pisze:

    Od 1995 roku (pierwszej pielgrzymki do Medżiugoria) rozpoczęła się moja droga poznawania przekazów dotyczących Paruzji. Uczestniczyłam w konferencjach wygłaszanych wówczas przez nielicznych kapłanów, czytałam książki o tej tematyce. Oglądając film „Proroctwo” moją uwagę zwróciły słowa Ojca Stanisława Przepierskiego, który powiedział: „dzień bez rozważania męki Pańskiej jest stracony” i odniósł to do bardziej świadomego przeżywania Eucharystii. Postanowiłam odprawiać Drogę Krzyżową codziennie po 1 stacji. I tak przez miesiąc przez kolejne 14 dni z przerwą 1 dnia (rozważam wtedy tajemnicę Zmartwychwstania Pana Jezusa) dwukrotnie przechodzę wszystkie stacje. Tak dla higieny umysłu dzielę miesiąc 1-14 i 16-29. Świadomość męki Zbawiciela codziennie wprowadza w cud Eucharystii, bez której istnienie grzesznego świata nie miałoby sensu.
    Intencje Księdza Adama opisane w liście 11.11.br dotyczących duchowieństwa i obecnego rządu w celu podjęcia działań w przygotowaniu narodu będę składała w intencjach Mszy św. Pozdrawiam.

  5. Pingback: Przebaczać afektywnie musimy zawsze, ale efektywnie tylko tym, którzy żałują swoich przewinień | Serce Jezusa

  6. krystyna pisze:

    Ja mam osobiste doświadczenie bardzo wyraźne związane z przebaczeniem,którym chciałabym się podzielić; Kiedyś pożyczyłam znajomej pieniędze na wyjazd do pracy za granicę.Wyjechała i nie mogłam się z nią skontaktować pomimo kilku prób przez jej rodzinę.Mijały lata a ja miałam trudne wydarzenia w swoim życiu(rozstanie z mężem ,skasowany samochód) i te pieniądze były mi potrzebne,złościłam się na siebie ,na nią,na swoją głupotę,naiwność itd….
    Tak minęło ok 10 lat,aż do rekolekcji adwentowych gdzie było słowo o przebaczeniu,przypomniałam sobie tę osobę i dług.Uklękłam i modliłam się za nią prosząc Boga aby nie była odpowiedzialna żeby jej błogosławił i nie karał za to, bo ja nie mam już żalu,a te pieniądze może jej bardziej potrzebne były niż mi.To co zdarzyło się potem to prawdziwy cud. Dosłownie po kilku dniach dostałam od niej kartkę świąteczną na adres rodziców i z nr.kontaktowym do niej.Jak zadzwoniłam to usłyszałam że miała problem żeby odnaleźć mój adres,że przeprasza i chce zwrócić mi ten dług.Przesłała mi kwotę dwukrotnie większa niż była winna ………..tak po 10 latach milczenia…..
    Tak właśnie działa dobry Bóg……… udziela nam łask obficie i podwójnie
    Chwała Panu

  7. wobroniewiary pisze:

    Dziś 13-tego czyli w dniu NMP (do tego święto i rocznica sprowadzenia obrazu MB Różańcowej w Pompejach) dostałam wspaniały prezent prosto z Fatimy – przecudna figurka NMP i różaniec papieski (biało-kryształowy) z krzyżem Papieża Franciszka (Dobry Pasterz niosący na barkach owieczkę) ❤
    Ależ jestem zadowolona, urodziny mam za tydzień ale dzis jest dzień Maryi, po prostu trzynasty 🙂

  8. Ufająca Bogu pisze:

    Po ludzku czasem ciężko przebaczyć. Mówimy przebaczam,ale czasem wspomnienia wracają, rany się otwierają. Tylko całkowite zaufanie Panu Jezusowi daje siłę do przebaczenia i zapomnienia. Dziś dowiedziałam się, że zarażono mnie wzw c. Jestem załamana, nie wiem jaka droga mnie czeka, czy wyleczę się kiedyś z tego paskudztwa. W głowie kłębią się myśli, kto mógł tym mnie zarazić. Mój kontakt z krwią ogranicza się do wizyt u lekarzy i stomatologów. Nie mam sił na roztrząsanie, gdzie i kto. Staram się przebaczyć,ale jest ciężko. Chyba tylko modlitwa mi zostanie. Jezu ufam Tobie.

    • Monika pisze:

      Na tej stronie znajdziesz wiele o osób dobrej woli, które z pewnością w odruchu serca, będąc w jedności z Bogiem pomogą, otoczą modlitwą – pomodlą się sercem za Ciebie, chociaż nie zawsze każdy chce zaznaczyć, że to zrobił ❤ +++

  9. an m pisze:

    Boże uczyń dla mnie cud, proszę.

  10. Monika pisze:

    Odnośnie łaski przebaczenia:
    – piękna, krótka modlitwa o łaskę przebaczenia – wypowiedziana przez Ojca Remigiusza Trockiego na zakończenie audycji w Radiu Niepokalanów, której owoce dedykuję wszystkim, którzy jej będą słuchać (od minuty 26:20): https://www.youtube.com/watch?v=KdnxM-nriD8&list=PLRAjap92cYdqwRHK7Sgs4apyWI-nQpkly
    Ojciec Remigiusz Trocki, franciszkanin zajmujący się w sposób naukowy i praktyczny tematem okultyzmu i zagrożeniami duchowymi, który napisał książkę: „Do piekła i z powrotem – okultyzm jako zagrożenie dla Kościoła.”
    Dla chętnych do kupienia tutaj: http://www.chrystusowcy.pl/ksiegarnia/index.php?option=com_virtuemart&view=productdetails&virtuemart_product_id=13682&virtuemart_category_id=114

    „Modlitwa do Królowej Niebios”, wypowiedziana przez Ojca Remigiusza na zakończenie innej audycji pod tytułem Zagrożenia duchowe:
    „Dostojna Królowo Niebios, Najwyższa Pani Aniołów, któraś od początku otrzymała moc i posłannictwo zdeptania głowy szatana, prosimy Cię pokornie: ześlij Twoje Święte zastępy aby pod Twoimi rozkazami i przez Twoją moc ścigały piekielne duchy, wszędzie je zwalczały, unieszkodliwiały ich poczynania i strąciły je z powrotem w przepaść.
    Któż jak Bóg! Święci Aniołowie i Archaniołowie brońcie nas, chrońcie nas.
    O czuła Matko, Ty jesteś i Ty pozostaniesz na zawsze całą naszą miłością i nadzieją. Amen.”
    Z audycji w Radiu Niepokalanów: https://www.youtube.com/watch?v=V2nrc4F5B2s&list=PLRAjap92cYdqwRHK7Sgs4apyWI-nQpkly&index=4
    Któż jak Bóg!

  11. Katarzyna pisze:

    Do Ufającej Bogu, przepraszam że pozwalam sobie poruszyć temat Twojej choroby, ale wiem o terapii lekami sprowadzanymi z Indii (niegdyś) a aktualnie (również w ramach NFZ), stosowanej jako lek alternatywny dla interferonu w leczeniu hepatytu c. Osoby ze środowiska medycznego, zakażone poprzez kontakt w pracy z pacjentami zarażonymi, dzięki temu lekowi w sposób całkowity pozbyły się choroby. Istnieje również stowarzyszenie dla osób chorych, udzielające szeregu informacji (HCV Prometeusze). Konieczna jest także odpowiednia dieta oraz odstawienie wszelkich używek. Znam osoby, które pokonały chorobę czego życzę Tobie serdecznie. Z Bogiem!

    • wobroniewiary pisze:

      Moją mamę przyjęli do szpitala po kilku godzinach , odsyłali od oddziału do oddziału a teraz badają- trzustka czy wzw i jakiego typu….
      Dla 77-letniej kobiety chorej na raka to bardzo ciężka choroba, zarówno wzw jak i zapalenie trzustki ;(

    • Ufająca Bogu pisze:

      Dziękuję serdecznie za rady. Jestem osobą, która w ciągu kilku lat przeszła różne zabiegi operacyjne. Szukanie winnego nie jest dla mnie najważniejsze. Ze względu na inne choroby staram się żyć zdrowo, nie palę, nie piję. Jednak ilość wirusa jest ogromna. Wierzę, że się uda, choć zapewne zanim uda mi się podjąć leczenie, minie spora ilość czasu. Pozdrawiam serdecznie. Błogosławieństwa Bożego.

  12. Katarzyna pisze:

    Chciałam prywatnie dodać, że na takie stanowisko Kościoła do rudymentalnej kwestii wiary jaką jest przebaczenie, czekałam ponad połowę własnego życia. A oczekiwanie, zrozumienie oraz ostatecznie: poszukiwanie pełni Prawdy, nieomalże mnie tego życia pozbawiły. Działo się tak, ponieważ byłam wychowana w Tadycji Kościoła Katolickiego, w której to katolik „skazany był na przebaczenie”. Skazany, niezaleznie od stanowiska, postępowania oraz środków dalszej agresji czynionej przez sprawcę. Nie mogąc pogodzić prawa Bożej Miłości, łaski Miłosierdzia z okrucieństwem niekończącej się presji narastających zranień, odrzuciłam Boga a siebie samą uczyniłam niegodną statusu dziecięctwa bożego. Wykluczyłam siebie ze Wspólnoty. Nie znajdowałam sensu w bezgranicznym cierpieniu. Uginałam się pod ciężarem serwowanych mi kłamstw.
    Jestem (od lat) w drodze do Boga, która jak żywię gorącą nadzieję, zakończy się ukształtowaniem mnie na obraz pierwotnego potencjału, jaki wobec mnie zamyślił Pan. Jezu, ty się tym zajmij!

  13. Katarzyna pisze:

    Do w „obroniewiary”, jestem w katolickim (i moralnym) obowiązku, ze względu na nieocenioną, bezinteresowną pomoc osób z tej strony ofiarowaną w moim przypadku, jeszcze raz powtórzyć: wzw typu „C” jest uleczalne. Znam czterech pacjentów, w tym trzech już zdrowych. Jedna osoba jest lekarzem rodzinnym, (do czasu terapii) chorującym od lat. Bardzo Pani współczuję, natomiast jednocześnie wiem, że trzeba stać się wsparciem, dla osoby chorej. Zwłaszcza w kwestii psychicznej. Ponieważ, pierwsze załamanie następuje właśnie w tej sferze. W medycynie nastąpił ogromny postęp w wiedzy oraz leczeniu tej choroby, trzeba tylko/ i aż trafić do odpowiedniego lekarza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s