Ks. Adam Skwarczyński: 16 grudnia Msza św. za „Margaretki”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskry z Polski” oraz Przyjaciół

Już za kilka dni doroczna Msza św. sprawowana przez ks. Adama Skwarczyńskiego w intencji „Margaretek”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskry z Polski” oraz wszystkich Przyjaciół

MSZA ŚWIĘTA 16 GRUDNIA ZA MOICH PRZYJACIÓŁ!

       Zapraszam moje „Margaretki”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskrę z Polski” oraz wszystkich Przyjaciół na doroczną Mszę świętą w Waszej intencji w sobotę 16 grudnia 2017 roku o godzinie 19.00. Planowanie czegokolwiek na lata naprzód, tak charakterystyczne dla naszego pokolenia, uważam (w dzisiejszej sytuacji) za śmieszne, jednak na miesiąc naprzód – można i trzeba…

       Przeżywamy 100-lecie objawień Fatimskich. Okrągłe rocznice przemawiają do nas i skłaniają do refleksji. Ta rocznica jest wyjątkowa i znamienna, jako że mocno wiąże się z często powtarzanym proroctwem Maryi: „Na końcu Moje Niepokalane Serce zatryumfuje!”. Na czym ten Tryumf ma polegać, przekazała Matka Boża ks. Gobbiemu, a zamieściłem to w piątym zeszycie „Iskry z Polski” – będzie on ściśle związany z Paruzją Jezusa oraz Nowym Zstąpieniem Ducha Świętego. Pytamy więc teraz o to, kiedy nastąpi tak oczekiwany finał walki z piekłem Niewiasty Obleczonej w Słońce – tej z Apokalipsy, ale i tej z doliny Cova da Iria, zapełnionej wiek temu tysiącami świadków cudu słońca. Cudu, który w tym roku wielu z nas może kojarzyć się z „tańczącym słońcem”, towarzyszącym uczestnikom „Różańca do Granic”…

       13 października 1884 roku, a więc dokładnie 33 lata przed fatimskim cudem słońca, Papież Leon XIII doświadczył szczególnego przeżycia mistycznego. W czasie dziękczynienia po Mszy Świętej popadł na krótko w ekstazę, w czasie której usłyszał w pobliżu Tabernakulum dialog. Gardłowym głosem pełnym złości szatan krzyczał: „Mogę zniszczyć Twój Kościół!” Łagodnym głosem Jezus odpowiedział: „Potrafisz? Więc próbuj”. Szatan: „Ale do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy!” Jezus: „Ile czasu i władzy potrzebujesz?” Szatan: „Od 75 do 100 lat, i większą władzę nad tymi, którzy mi służą”. Jezus: „Będziesz miał ten czas i władzę. Które stulecie wybierasz?” Szatan: „To nadchodzące” (XX wiek). Jezus: „Więc próbuj, jak potrafisz”. Po tym przeżyciu Leon XIII udał się pośpiesznie do swego biura i ułożył modlitwę, którą nakazał kapłanom odmawiać po Mszy świętej: „Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce…” Aż do czasu „odnowy posoborowej” była ona w kościołach obowiązująca, potem poszła w zapomnienie. Jan Paweł II pragnął ją Kościołowi przywrócić (słyszałem, jak mówił o tym na „Anioł Pański”), jednak bezskutecznie.

       Najwyraźniej sto lat władzy szatana wg wizji papieża Leona XIII zaczęło się od rewolucji bolszewickiej, która wybuchła z 24 na 25 października 1917 roku. Tak więc wiele wskazuje na to, że władza szatana kończy się około roku 2017!

       Znana jest z pewnych objawień zapowiedź Maryi, że tryumf Jej Niepokalanego Serca nastąpi wtedy, gdy szatan ogłosi swój tryumf i pełną władzę nad światem. Czy jednak musi on je publicznie ogłaszać, skoro jego panowanie we wszystkich obszarach ludzkiego życia jest aż tak wyraźne i oczywiste, że mówi samo za siebie?! Aby to sobie uświadomić, spróbujmy cofnąć się o pół wieku i z tamtej perspektywy spojrzeć na nasze trudne i bolesne „dzisiaj”. Ułatwi nam to „proroctwo” Norweżki (protestantki), która w 1968 roku miała 90 lat. Zauważmy, jak wówczas przerażała ją wizja zła i grzechu w tej przyszłości, która dla nas jest teraźniejszością… Oto co powiedziała: „Ujrzałam czas tuż przed przyjściem Jezusa i wybuchem trzeciej wojny światowej. Zobaczyłam te wydarzenia na własne oczy. Widziałam świat jak pewnego rodzaju globus, ląd po lądzie, Europę. Widziałam Skandynawię, Norwegię. Zobaczyłam pewne rzeczy, które wydarzą się tuż przed powrotem Jezusa i też przed nastąpieniem ostatniej katastrofy, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy (wspomniała „cztery fale”):
1. Zanim Jezus powróci i zanim wybuchnie III wojna światowa, nastąpi odprężenie, jakiego wcześniej nie widzieliśmy. Będzie pokój pomiędzy supermocarstwami na wschodzie i zachodzie i to będzie długi pokój.
2. Bezprecedensowa letniość ogarnie chrześcijan, odstąpienie od prawdziwego żywego chrześcijaństwa. Chrześcijanie nie będą otwarci na przeszywające kazania. Nie będą chcieli, jak dawniej, słuchać o grzechu i łasce, prawie i ewangelii, pokucie i odnowie. Zamiast tego pojawi się zamiennik: chrześcijaństwo sukcesu (szczęścia) […]. Kościoły i domy modlitwy będą pustoszeć. Zamiast głoszenia, do jakiego przywykliśmy od pokoleń, by brać swój krzyż i podążać za Jezusem – rozrywka, kultura i sztuka dokonają inwazji na kościoły, w których powinny odbywać się zgromadzenia dla pokuty i przebudzenia. To wyraźnie się rozprzestrzeni tuż przed przyjściem Jezusa.
3. Nastąpi moralny rozkład, jakiego stara Norwegia nigdy nie doświadczyła. Ludzie będą żyć razem bez ślubu, tak jakby byli w małżeństwie. Nieczystość przedmałżeńska i niewierność w małżeństwach stanie się powszechna i będzie usprawiedliwiana na różne sposoby. Wejdzie nawet w kręgi chrześcijan grzech sprzeczny z naturą. Tuż przed powrotem Jezusa będą programy telewizyjne, jakich nigdy wcześniej nie widzieliśmy, i mnóstwo stacji (w 1968 roku w Norwegii były dopiero początki telewizji). Telewizja będzie pełna przerażającej przemocy, przez co będzie uczyć ludzi mordować i niszczyć się wzajemnie, i będzie niebezpiecznie na ulicach. Ludzie będą kopiować (naśladować) to co zobaczą. […] Również sceny seksu będą pokazywane na ekranie, najintymniejsze rzeczy, jakie mają miejsce w małżeństwie. […] Wszystko, co mieliśmy wcześniej, zostanie zepsute i najbardziej nieprzyzwoite rzeczy będą ukazywać się waszym oczom.
4. Ludzie z ubogich krajów będą napływać do Europy. Przyjadą także do Skandynawii, w tym Norwegii. Będzie ich tak wielu, że ludzie zaczną ich nie lubić i surowo traktować. Będą traktowani jak Żydzi przed II wojną światową. Wtedy zostanie osiągnięta pełnia naszych grzechów (łzy spływały po policzkach staruszki) […]. Wtedy nagle przyjdzie Jezus i wybuchnie III wojna światowa. To będzie krótka wojna. Wszystko, co wcześniej wiedziałam o wojnie, to tylko dziecinna zabawa w porównaniu z tą […]”.

       Ponieważ Matka Boża powiedziała ks. Gobbiemu, że III Tajemnica Fatimska, dotychczas tylko częściowo ujawniona, zostanie teraz w całości poznana przez świat poprzez sam rozwój wydarzeń w niej poruszonych – możemy zapytać: czy ten ogrom zła, nękającego teraz świat, nie jest bardzo wyraźnym znakiem bliskiego już tryumfu Fatimskiej Pani?

       Wypowiadając się na temat III Tajemnicy w Fuldzie w 1980 roku, Jan Paweł II stwierdził (por. Niedziela z 3 VIII 1998 s. 14 oraz Miłujcie się nr 3/4 1996 s. 3): „Ze względu na powagę jej treści moi poprzednicy nie opublikowali jej. Zresztą każdemu powinno wystarczyć to co powiem: jeżeli czyta się tam, że oceany zaleją znaczny obszar ziemi, a miliony ludzi będą umierać z minuty na minutę – wówczas rzeczywiście nie powinno się pragnąć opublikowania Tajemnicy. Wielu pragnie ją znać tylko z ciekawości, dla sensacji, zapominając, że znajomość oznacza także odpowiedzialność. Chcą tylko zaspokoić ciekawość, lecz jest to niebezpieczne, jeśli równocześnie nie usiłuje się przeciwstawić złu”. I pokazując różaniec powiedział: „To jest środek zaradczy przeciw temu złu. Módlcie się; módlcie się i nie pytajcie o więcej. Wszystko inne powierzcie Matce Bożej”. Na pytanie: co będzie działo się w Kościele? – Jan Paweł II odpowiedział: „Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może być już odwrócone, ponieważ tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła. Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także i tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego świętej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec”.

       Znany nam tekst III części Tajemnicy nie zawiera żadnego z tych obrazów, które na początku swej wypowiedzi w Fuldzie maluje Papież przed naszymi oczami: ani wylewu oceanów, ani nagłej śmierci milionów ludzi. Skąd więc zaczerpnął on te obrazy? Jak wiadomo, wielkim zagrożeniem dla świata był niewątpliwie konflikt kubański, grożący wybuchem III wojny światowej. Wtedy to papież Jan XXIII nie tylko wezwał obie strony do opamiętania, lecz i posłużył się tekstem, przemawiającym do umysłów i sumień, być może pobudzającym także wyobraźnię odpowiedzialnych za ewentualną eskalację konfliktu. I to najwyraźniej na ten właśnie tekst powołał się Jan Paweł II w Fuldzie, uznając go za III Tajemnicę, a przynajmniej jej część! Oto on:

       „[…] Na całą ludzkość spadnie wielka kara. Nie dziś ani jutro, lecz w II połowie XX wieku. Dałam to poznać w La Salette za pośrednictwem dwojga dzieci, Melanii i Maksymina, a dziś powtarzam to wobec ciebie.

       Rozwój ludzkości nie nastąpił zgodnie z Bożym oczekiwaniem. Wiarołomna ludzkość podeptała otrzymane dobra. Wszędzie panuje nieład. Na najwyższych urzędach szatan decyduje i wpływa na bieg wypadków. Będzie on umiał wejść na szczyty Kościoła, będzie też siał zamęt w umysłach wielkich uczonych, którzy wynajdą bronie pozwalające na zniszczenie połowy ludzkości w ciągu kilku minut. Zniewoli on dla swego przedsięwzięcia ludzi możnych z [niektórych] narodów i popchnie ich do produkcji tych broni w wielkich ilościach.

       Jeśli ludzkość nie opuści tej drogi, będę zmuszona usunąć się i pozwolić na to, by opadło ramię Mego Syna. Jeśli stojący na czele świata i Kościoła nie sprzeciwią się tej [drodze], Ja to uczynię: poproszę Boga, by spuścił na ludzi Swoją sprawiedliwość. Wtedy Bóg ukarze ludzi w sposób bardziej dotkliwy i surowy niż w czasie potopu, a wielcy i możni zginą razem z małymi i słabymi.

       Również dla Kościoła nadejdą czasy bardzo ciężkiej próby. Kardynałowie wystąpią przeciwko kardynałom, biskupi przeciwko biskupom. Szatan wkręci się w ich szeregi. W Rzymie nastąpią wielkie przemiany. To co zgniłe, upada, a to co upada, nie powinno być zachowane. Kościół zostanie zaciemniony, a świat pogrążony w ogromnym nieładzie i zamieszaniu.

       Wielka wojna wybuchnie w II połowie XX wieku. Ogień i dym spadną z nieba, a wody oceanów zamienią się w parę, wyrzucając pianę pod niebo. Wszystko, co stoi, upadnie (z powodu trzęsienia ziemi?). Wiele milionów ludzi będzie tracić życie z godziny na godzinę. Żywi w tych chwilach będą zazdrościć umarłym. Będą wielkie nieszczęścia, klęski na całej ziemi i spustoszenia we wszystkich krajach.

       Czas ten jest coraz bliższy, a przepaść pogłębia się coraz bardziej. Nie ma innego wyjścia. Dobrzy umrą razem ze złymi, wielcy z małymi, książęta Kościoła razem z wiernymi, władcy świata wraz ze swymi narodami. Wszędzie zakróluje śmierć, niesiona w tryumfie przez zuchwałych ludzi, a agenci szatana będą sprawować na ziemi jedyną i najwyższą władzę.

       Nadejdzie czas, którego nie oczekuje żaden z królów ani władców, ani kardynałów, ani biskupów. Przyjdzie on jednak, zgodnie z zamiarem Bożym, jako czas pomsty i kary. Po nim jednak ci co przeżyją, ledwo chwytając oddech, znów będą wzywać Boga i Jego majestat oraz tak służyć Bogu, jak niegdyś przed zepsuciem świata.

       Zwracam się z prawdziwym apelem do wszystkich rzeczywistych naśladowców Mojego Syna, do wszystkich autentycznych chrześcijan oraz do wszystkich apostołów ostatnich czasów. Zbliża się czas czasów, koniec końców, jeśli ludzkość się nie nawróci; jeśli to nawrócenie nie przyjdzie z góry, ze strony kierujących światem i Kościołem. Lecz biada wszystkim, jeśli to nawrócenie nie nastąpi – jeśli wszystko pozostanie jak dotychczas lub jeszcze się pogorszy […]”.

       Jak widzimy, jedna kara została odsunięta w czasie: w II połowie XX wieku nie było wojny światowej. Inne bolesne wydarzenia, w świecie i w Kościele, potwierdziły się, a wiele z nich jeszcze nas czeka, z karą gorszą niż potop włącznie. Szansa na nawrócenie kierujących światem i Kościołem jest chyba bardzo nikła, większość zmierza w odwrotnym kierunku. Dzięki Bogu, finał owej „apokalipsy” jest, mimo wszystko, bardzo pomyślny – jest nim powrót do powszechnej wierności Bogu ze strony ludzi, wychodzących spomiędzy ruin… Zastanawiać nas powinno niemal kompletne ignorowanie dzisiaj tego Orędzia przez świat!

       A oto fragmenty innej (jakże wstrząsającej!) oceny ogólnej sytuacji, którą Łucja otrzymała od Maryi i przekazała o. Augustynowi Fuentes w liście noszącym datę 22 maja 1958.

       „Ojcze, Matka Boża jest bardzo niezadowolona, ponieważ ludzie nie wzięli sobie do serca Jej orędzia z 1917 roku. Nie przejęli się nim ani ludzie dobrzy, ani źli. Dobrzy postępują tak jak dotychczas i nie przestrzegają norm niebieskich; źli, idąc szeroką drogą zatracenia, nie zwracają żadnej uwagi na grożące im kary. Proszę mi wierzyć, Ojcze, że Pan Bóg bardzo szybko ukarze świat. Będzie to wielka kara! […] Ojcze, proszę to wszystkim powtórzyć, że Matka Boża mówiła mi wielokrotnie: «Wiele narodów zniknie z oblicza ziemi. Narody bez Boga będą wybranym przez Boga biczem, którym ukarze On ludzkość, jeśli my, za sprawą modlitwy i Sakramentów, nie otrzymamy łaski ich nawrócenia».

       Cierpienie sprawia też Niepokalanemu Sercu Maryi oraz Najświętszemu Sercu Jezusa odchodzenie od Boga zakonników i kapłanów. Zły duch wie, że zakonnicy i kapłani, zaniedbując swoje wspaniałe powołanie, pociągają wiele dusz do piekła. To już ostatnia chwila, by uniknąć kary Nieba. Do dyspozycji mamy dwa ogromnie skuteczne środki: modlitwę i ofiarę […].

       Matka Boża powiedziała wyraźnie: «Zbliżamy się do kresu dni». Powtórzyła mi to trzykrotnie. Za pierwszym razem powiedziała, że zły duch rozpoczął decydującą walkę, po której będzie jeden zwycięzca i jeden pokonany. Albo staniemy po stronie Boga, albo po stronie szatana. Za drugim razem powiedziała mi, że najważniejsze środki zaradcze dane światu to Różaniec i cześć oddawana Jej Niepokalanemu Sercu. Za trzecim razem stwierdziła, że – skoro ludzie wzgardzili wszystkim, co do tej pory nam ofiarowała – wskazuje nam, pełna obaw, ostatnią kotwicę ratunku. Jest nią Ona sama – Jej ostatnie liczne objawienia, Jej łzy, orędzia dane widzącym na całym świecie. Jeśli nie posłuchamy Jej i nadal będziemy Ją obrażać, nie uzyskamy więcej przebaczenia […]”.

       Polska jest krajem szczególnie umiłowanym przez Jezusa i Maryję, co przekazali nam święta Faustyna Kowalska oraz jezuita Juliusz Mancinelli, także niemiecka mistyczka Teresa Neumann. Nasz kraj pod berłem Jezusa i Maryi ma szansę wypełnić obecnie swoje posłannictwo wobec innych narodów. Jednak do całego świata, a więc i do nas, Pani Fatimska (przez usta anioła z płomienistym mieczem) skierowała wezwanie do pokuty. Rozlegają się głosy, że Warszawę, jako siedzibę masonerii oraz centrum kultu szatana w Polsce, czeka wkrótce marny los, jeśli nie będzie pokutować. Czy ma tego świadomość? Czy zdobędzie się przynajmniej na procesje pokutne? A co w Polsce ze świętowaniem niedziel i z odrzuceniem straszliwej zbrodni aborcji, która obciąża przed Bogiem nasz kraj? O tych i innych grzechach publicznych pisałem w swoim apelu do Rządu i cieszę się, że powoli coś zaczyna się dziać, chociaż… czas nagli!

       Niniejszy mój list skierowany jest do moich Przyjaciół, którzy już się przyłączyli, a przynajmniej zetknęli, z naszym apostolstwem ofiary i modlitwy za świat, w którym dopatrujemy się zapowiadanej przez Jezusa „Iskry z Polski”. Możliwe, że ta „Iskra” rozbłyśnie także w sferze zewnętrznej, jeśli taka będzie wola Boża, a ludzie nie zawiodą. Gdyby Kościół w Polsce przestał wreszcie spychać „ostateczne przyjście” Jezusa, o którym mówił nasz Pan św. Faustynie, na sam koniec świata, lecz uwierzył w jego bliskość, byłby w stanie pokierować przygotowaniem Polski do Paruzji, może poprzez odpowiednie gremium do tego powołane. To samo dotyczy tych, którzy nami rządzą. Gdyby w Polsce zawrzało pod wpływem wołania: „Czuwajcie! Pan jest blisko!”, nasza krzątanina zwróciłaby uwagę innych narodów, i w ten także sposób Polska miałaby wpływ na ich przygotowanie do Paruzji. Gotów jestem swoje życie złożyć teraz na ołtarzu Kościoła i Ojczyzny, by to nastąpiło!

       Pamiętajmy, że Fatima to miejsce, w którym Maryja dała się poznać jako Królowa Różańca Świętego. Wielkie cuda „różańcowe”, i w poprzednich wiekach i ostatnio, wskazują nam, posłusznym Maryi, kierunek działania. O skuteczności tej modlitwy poucza nas, jak chciażby na spotkaniu w Fuldzie, święty Jan Paweł II. A ponieważ wstrząsające wydarzenia nas nie ominą, weźmy sobie do serca (jako znak dla świata) to, co stało się w Hiroszimie i w Nagasaki w pobliżu samego centrum wybuchu bomb atomowych. W hiroszimskiej wspólnocie, liczącej ośmiu jezuitów, do której należał 30-letni ojciec Hubert Schiffer, pozostali wszyscy nietknięci, podczas gdy każda inna osoba znajdująca się w odległości do półtora kilometra od centrum wybuchu natychmiast umierała. Dom, w którym mieszkali katoliccy duchowni, stał na swoim miejscu, podczas gdy wszystkie inne budynki rozpadły się niczym domki z kart. Amerykańscy lekarze powiedzieli ojcu Schifferowi, że jego ciało wkrótce zacznie się rozkładać w następstwie promieniowania. Ku wielkiemu zdziwieniu medyków ciało ojca Huberta nie tylko nie zaczęło się psuć, ale przez 33 lata nie wykazywało najmniejszych oznak napromieniowania ani żadnych innych skutków ubocznych bomby jądrowej. Był badany aż dwieście razy! Ważne dla nas jest to, że ta grupa była szczególnie oddana przesłaniu fatimskiemu, żyła nim. Codziennie głośno odmawiała Różaniec i czyniła pokutę. Historia powtórzyła się kilka dni później w Nagasaki: jedynymi, którzy ocaleli w takiej odległości od wybuchu, byli duchowni katoliccy. Ocalał też prawie nietknięty dom tych misjonarzy.

       Czy Polska może się nie „posypać” pod wpływem zbliżającego się kołysania się całej ziemi, które dane mi było przeżywać? Czy może ją uchronić „Różaniec do Granic”? Krucjata Różańcowa za Ojczyznę? Czy mogą ocaleć rodziny i wspólnoty, w których będzie codziennie wspólnie odmawiany Różaniec? To są pytania, na które tylko Bóg zna odpowiedź. Naszą rzeczą jest zrobić wszystko co możliwe, aby ocaleć i wejść do przepięknego „Nowego Świata” – to się nam na pewno „opłaci”. A więc i Różaniec „hiroszimski”, jak moglibyśmy go nazwać! Niestety, jakże mało jest dzisiaj u nas takich modlących się głośno wspólnot, zwłaszcza rodzinnych! Jak obudzić tych niewrażliwych na znaki czasu…?

       Chociaż przed nami Boże Narodzenie wraz z jego rodzinną, pełną pokoju i wzajemnej życzliwości atmosferą, musiałem podzielić się z Wami, Drodzy, tym co mam w głowie i w sercu. Myślę, że mnie rozumiecie… Bóg od dziecka pokazywał mi tę przyszłość, która już wkrótce ma się stać teraźniejszością, więc jak mógłbym nią nie żyć i innym jej nie naświetlać? To jest związane z moim powołaniem, i będzie do ostatniej chwili życia. Dziękuję więc Bogu za Was, którzy to rozumiecie, a nawet chcecie ze mną współdziałać.

       16 grudnia, jeśli Bóg pozwoli, będę Was wszystkich zanurzać we Krwi Chrystusa przed Obliczem Ojca oraz w Boskim Ogniu, a zarazem Mocy z Wysoka. Zanim od ołtarza zwrócę się w Waszą stronę, już w tej chwili udzielam Wam swojego kapłańskiego błogosławieństwa: W Imię Ojca i Syna + i Ducha Świętego. Amen.

ks. Adam Skwarczyński
R., 21 listopada 2017, w święto Ofiarowania 3-letniej Maryi w Świątyni Jerozolimskie.

Pobierz pdf: Margaretka-XI’2017

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

107 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: 16 grudnia Msza św. za „Margaretki”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskry z Polski” oraz Przyjaciół

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    • Lucyna pisze:

      Proszę o modlitwę.Odkąd odszedł mój mąz wszystko się wali. Brakuje pieniędzy na opał.,psuja się sprzęty gospodarstwa domowego.Są różne awarie. Syn miał wypadek w pracy,złamany palec u stopy. Tak się cieszył,że zarabia a tu…. W dodatku nie dostanie odszkodowania,musiał podpisać oświadczenie,że wypadek nie zdarzył się w pracy, szef był na niego bardzo zły,chociaż wypadek nie z winy syna,kolega zrzucił mu ciężarki na nogę. Bojąc się zwolnienia z pracy,podpisał to oświadczenie. Choruję na depresję,nie wiem jak będzie z Wigilią, zwyczajnie brak mi sił, kto choruje na depresję,wie o czym pisze. Spędzałam ją z rodziną, w tym roku z pewnych względów to się nie uda.
      Minęło 3 lata od rozwodu, a ja ciągle nie umiem się z tym pogodzić.
      Myślałam, że skoro mąz odszedł, dostaniemy jakieś wsparcie z Nieba.
      Niestety jesteśmy bardzo doświadczani. Dziś pojawiła się kolejna niespodziewana płatność.
      Proszę o jedno Zdrowaś Mario w intencji mojej i mojego syna.
      Bóg zapłać.

      • Bogumiła pisze:

        +++

      • wobroniewiary pisze:

        Rozumiem cię aż nadto, u mnie na 50-te urodziny pojawiła się taka niespodziewana płatność…
        „prezent urodzinowy” – pismo o zaleganiu z czynszem za ponad rok! Ja opłacałam media i inne, on miał opłacać czynsz, ale …kochanka tania nie jest. W sądzie mówił, że wszystko opłaca, sąd wierzył, nie sprawdzał, dziś zostałam z długami, które mogą przyprawić o zawrót głowy i zawał serca….
        Połowę muszę spłacić ja a połowy dochodzić sądownie od niego, ale to potrwa latami ale do spółdzielni mam rok czasu na spłatę inaczej….fiu na dwór

        • Ela pisze:

          Szczęść Boże. Teraz wszystko jasne dlaczego nasza Adminka rozważa zawieszenie strony WOWiT i wyjazd za chlebem !!!
          Nie możemy na to pozwolić !!!

        • Sylwia pisze:

          W intencji Lucyny i Adminki ++
          Proszę o modlitwę w mojej intencji a także w intencji Córci i zagojenie złamania ręki..

        • Elżbieta pisze:

          +++

        • Martyna pisze:

          +++ za Licynę i Ewę (odkąd napisałaś, że masz tak duży problem i ja modlę się za Ciebie codziennie, dziesiątka Różańca)

          Chciałabym ponownie poprosić o modlitwę za mnie. W niedzielę chcę pójść do spowiedzi. Chcę by była jak najprawdziwsza. Bym w końcu odpukotowala, to co zrobiłam, co zrobili inni… Bym się nie bała… I nie upadala na duchu…

        • Michał pisze:

          Ja też proszę o modlitwę..idę do spowiedzi kolejnej… i chce zmienić się zawalczyć a nie ciągle ciężko upadać, jestem grzesznikiem i proszę o wstawiennictwo…bo przegrywam w tej walce…odmówiłem za wami modlitwę i jak macie chwilkę i was proszę o modlitwę za mnie oraz mojego brata który trafił do szpitala dziś i nie wiadomo co mu jest, jest bardzo słaby…

        • Martyna pisze:

          Boża terapia

          „Nie bądź pesymistą, wszystko będzie dobrze!”. Takie stwierdzenie zawiera w sobie wiele nadziei. Może nawet skutecznie podtrzymać na duchu. Ale tego typu słowa mogą być także zwodnicze. Niejednokrotnie „weseli optymiści” porządnie siebie i innych pogrążyli w cierpieniu. Zarazem nie oznacza to, że pesymizm jest czymś pozytywnym. Aby nie zaprzepaścić ewangelicznego przesłania Nadziei i Miłosierdzia, warto rozróżnić trzy postawy: optymizm powierzchowny, pesymizm i optymizm ewangeliczny.

          Optymizm powierzchowny jest to styl życia na zasadzie: „Jakoś to będzie”. Nie ma tu chęci zgłębiania trudnej prawdy o ludzkim wnętrzu. Człowiek, podejmujący problematykę zła, od razu zostaje opatrzony etykietką: „pesymista”; bez zwracania uwagi, w jakim celu taka analiza jest robiona. Niestety pod „płaszczykiem miłej dobroci” kryje się wielka pułapka. Same „miłe opowieści” nie uchronią przed skutkami moralnych i duchowych chorób. W efekcie, „słodki optymizm” prowadzi do tego, że człowiek umiera, gdyż choroby wnętrza nie są zdiagnozowane i wyleczone. Jeśli chodzi o duszę, jesteśmy na różny sposób chorzy. W każdym razie osobiście czuję się chorą nędzą.

          A co z pesymizmem? Otóż sam fakt zaistnienia tematu grzechu żadną miarą nie świadczy o takiej postawie. Pesymizm występuje wtedy, gdy wszystko od zła się zaczyna i do zła prowadzi. Źródło pesymizmu jest w ludzkim sercu, które nie jest w stanie dostrzec żadnego dobra. Nawet akt najszczerszej miłości i troski staje się przedmiotem oskarżycielskich posądzeń. Można taką postawę przyrównać do sytuacji, w której lekarz powiedziałby pacjentowi o zdiagnozowanej chorobie, a następnie zacząłby roztaczać przed nim apokaliptyczne wizje, aby pacjenta pogrążyć i zanurzyć w śmiertelnej beznadziei. Przykładem takiej postawy są ludzie, którzy zachowują się jak rozkapryszone dzieci. Wówczas każda cecha mówienia lub postępowania zostaje wykorzystana do tego, aby kogoś oskarżać i niszczyć. Jeśli człowiek normalnie je, wtedy zyskuje miano: „żarłok i pijak”; jeśli podejmuje ascezę, wtedy słyszy: „Zły duch go opętał” (por. Mt 11, 16-19).

          Jezus prezentuje postawę, którą można nazwać „optymizmem ewangelicznym”. Znaczy to, że pokazuje On chorobę zła, aby potem uzdrowić ją lekiem Bożego dobra. Nie ma tu „taniego optymizmu” i „oskarżycielskiego pesymizmu”. Chrystus dogłębnie unaocznia istnienie różnych negatywnych procesów w duszy ludzkiej; nie „słodzi” i nie pomija trudnych tematów. Nie jest to oczywiście przejawem pesymizmu. Wręcz przeciwnie, to wielki optymizm! Dostrzeżenie zła jest bowiem niezbędnym środkiem na drodze do budowania rzeczywistego dobra. Jest to swoista terapia, która polega na zdiagnozowaniu choroby, aby potem ją móc jak najlepiej leczyć. Bez porządnej diagnozy, nie będziemy świadomi swych chorób i w słodkiej nieświadomości będziemy duchowo obumierać. Sercem ewangelicznego optymizmu jest proces, który polega na przechodzeniu od „chorej tkanki” do „zdrowego organizmu”. Jest to odzwierciedlenie tajemnicy paschalnej, której istota wyraża się w przejściu z niewoli grzechu do wolności dzieci Bożych.

          Współcześnie wspaniały przykład tej zbawczej logiki możemy dostrzec w „Dzienniczku” św. Faustyny. Ta wielka mistyczka ukazuje różne przejawy zła i zgubne skutki grzechu. Czyni to na zasadzie lekarskiej diagnozy. Nie jest pesymistką, ale wielką optymistką, która chyli czoło przed prawdziwym dobrem. Tylko wtedy, gdy uznamy swe grzechy, Miłosierdzie Boże będzie mogło uzdrawiać nas z duchowych ciemności. Kto koncentruje się na udowadnianiu swej dobroci, automatycznie zamyka swe serce na Dobro Wcielone, na Jezusa Chrystusa. Zarazem grzech i choroba nigdy nie mogą stać się celem. Zawsze są to tylko malutkie środki na drodze do wielkiego celu, jakim jest nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus. Ewangeliczny optymista to niestrudzony poszukiwacz dobra; to świadomy swej słabości grzesznik, który z Nadzieją w sercu poddaje się naświetlaniu lampami Miłosiernej Dobroci Boga.

          Eremita Ove

          Michale, z myślą o Tobie.
          Pomodle się za Ciebie, bo sama dopiero weszłam na dobrą drogę i jest jeszcze bardzo niebezpieczne… Ale pociesza mnie myśl, że zły ma do mnie dostęp na tyle na ile Bóg mu pozwoli, tak…
          W niedzielę jak pisałam idę do spowiedzi, wreszcie… Mam nadzieję umocni mnie, przede wszystkim wszystko naprawi… Pozwoli naprawić…

        • Martyna pisze:

          Michale, nowenna do Św. Charbela, Ewa zamieściła i orędzie, przeczytaj, koniecznie! ☺

      • Aleksandra pisze:

        +++

      • Andrzej pisze:

        +++ jeżeli jest to możliwe proszę podać nr konta – może znajdą się osoby które wspomogą chociaż symboliczną kwotą na Święta – Ave Maria

        • wobroniewiary pisze:

          Myślę, że pani Lucyna poda konto ale na priva. Ja za jej zgodą mogę podać jej maila temu, kto napisze

        • Andrzej pisze:

          Proszę mnie uwzględnić – Bóg zapłać

        • Lucyna pisze:

          Bardzo dziękuję za chęć pomocy,ale to Ewa bardziej jej potrzebuje. To straszne, że może zostać bez mieszkania. Dziękuję bardzo za modlitwy, zapewniam o modlitwie za Ewę.
          Trzymaj się kochana.

        • wobroniewiary pisze:

          Nie gardź pomocą zsyłaną z Nieba, jak tylko ktoś się zgłosi, to podamy Twego maila.
          Jest czas Świąt, radujmy się dobrymi sercami

          Kazimierz

      • Elżbieta pisze:

        +++

      • Barbara pisze:

        Zdrowaś Maryjo…

      • duszyczka pisze:

        +++

    • Lucyna pisze:

      Drogi Kazimierzu ,nie gardzę pomocą. Wzruszył mnie post Andrzeja,jesli ktoś chce napisać proszę podać mój mail. Za dar modlitwy jeszcze raz Bóg zapłać.

  2. piotr wiśniewski pisze:

    Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus mam jedno pytanie jak rozumieć zapowiadany wiek Maryjny czy będzie on po III wojnie światowej

    • Paweł pisze:

      Zapewne Wiek Maryjny nastanie wtedy, kiedy definitywnie zakończy się wiek XX jako „stulecie szatana”. A jeżeli chodzi o to, od jakiej daty poczynając należy liczyć ten wiek XX, to Wikipedia podaje:
      „Według periodyzacji stosowanej w pracach historycznych XX wiek niekoniecznie rozpoczął się w 1901 roku. Ze względu na przemiany w różnych dziedzinach życia za datę graniczną uznaje się częściej 1914 lub 1918 rok.”
      https://pl.wikipedia.org/wiki/XX_wiek

      Z kolei na temat III wojny światowej taki oto cytat wzięty z wypowiedzi Matki Bożej znajduje się na str. 90 książki „Słowa z nieba. Wszystkie orędzia z Medjugoria” pod redakcją Doroty Szczerby, w przekładzie Agnieszki Kuryś i Zofii Oczkowskiej, wydanie Wydawnictwa Księży Marianów, Warszawa 1997:

      „Poniedziałek, 12 lipca 1982
      Na temat możliwości wybuchu trzeciej wojny światowej:
      «Trzeciej wojny światowej nie będzie».”

      [Osobiście nie jestem tak na 100% pewien, czy to chodziło o możliwość wybuchu III wojny światowej w tamtym momencie historycznym czy też o możliwość jej wybuchu w ogóle kiedykolwiek. Gdzieś czytałem notabene taki żart: „Trzeciej wojny światowej nie będzie, ale za to będzie czwarta” – który być może wobec tego trzeba potraktować pół żartem pół serio.]

      • Paweł pisze:

        Ponieważ akurat dzisiaj mamy kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, to w nawiązaniu do tematu III wojny światowej zacytuję jeszcze wypowiedź wenezuelskiej mistyczki Marii Esperanzy Biancini (która była już tu na stronie przedstawiana w osobnych wpisach zredagowanych przez Adminów) – oto cytat z wywiadu z nią, zamieszczonego na str. 166-170 książki Janice T. Connell „Spotkania z Maryją. Najważniejsze objawienia maryjne” (wydanie Wydawnictwa „M”, Kraków 2003, ze słowem wstępnym o. Roberta Faricy SJ, w tłumaczeniu Grzegorza Kłopotowskiego):

        „P. Czy Pan Jezus i Jego Błogosławiona Matka mówili ci kiedykolwiek o Tryumfie Niepokalanego Serca, który Maryja obiecała w Fatimie w 1917 roku?

        O. Tryumf oznacza, że dobro zwycięży nad złem. Jest teraz wiele wojen. Będzie jeszcze więcej, zanim Bóg podejmie interwencję. W latach pięćdziesiątych, kiedy byłam młodą dziewczyną, miałam wizję, w której ludy wschodu i zachodu przyciągały się do brutalnej wojny. Widziałam, jak ręka Stwórcy to powstrzyma. Nie może być kolejnej wojny światowej… Sytuacja na świecie jest obecnie w fazie krytycznej. W roku 1994 nawrócenie ludzi nie jest jeszcze całkowite. W różnych krajach istnieją tacy ludzie, których intencją jest zaatakować inne narody. Będą szukać każdego pretekstu, żeby rozpocząć wojnę. Pewnego dnia zniewolone narody będą wolne. Ale do tej pory wszyscy musimy się żarliwie modlić. (…)”

        • Paweł pisze:

          I jeszcze na koniec pocieszające symboliczne orędzie Pana naszego dane Vassuli Ryden, które można być może również odnieść do kwestii możliwości wybuchu III wojny światowej:

          „Tym razem Kain Mnie stawi czoła zamiast swemu bratu. Jeśli podniesie rękę, aby uderzyć, będzie musiał uderzyć Mnie. Zostanie ogołocony i ujrzy siebie nagim, znajdując się przede Mną, swoim Bogiem.
          Mój Ablu, Mój umiłowany Ablu, tym razem będziesz żył. Twoja krew, będąca Moją Krwią, nie zostanie przelana (…)”
          http://www.tlig.org/pl/messages/204/

  3. tu MariaPietrzak pisze:

    List jak i poprzednie tchnie kapłańską troską o dusze nasze , o ich zbawienie . Czasy szczególne jak Ksiądz pisze….więc i zatroskanie …. Matki martwią się o dzieci , żony o mężów , ojcowie o rodziny , a Kapłani o wszystkich . I oby tak było zawsze , to wzajemne zatroskanie , czuwanie , bo straszne to obudzić się w ziejącym przerażeniem ” niewiadomogdzie” !
    Czytając List Księdza przypomniałam sobie i tę skargę Pana Jezusa , którą odnotował w swojej korespondencji 12 marca 1913 roku , Święty Ojciec Pio . . Może to tylko złudzenie … ale chyba nie , i u siebie widzę , jak mnie ku ziemi gnie . Epoka i jej zagrożenia , przerasta .
    W lodzie serce powoli stygnie , obojętnieje , karłowacieje . Czy może być coś straszniejszego mieć serce bez serca ?
    Kardynał Wyszyński w „Miłość i sprawiedliwość społeczna ” cytując Wojciecha Bąka dobrze to obrazuje :
    ” A ty ? Spojrzyj , co z tobą zrobili,
    Bałwochwalco wieku – dusznej zmory!
    Pomierzyli , policzyli , oznaczyli,
    Odrąbali od ziemi toporem.
    W histerycznym świecie , jęku syren,
    Serce zdarli jak biczem na strzępy –
    Przy maszynach oszalałych wirem,
    Chodzisz – robot – ogłuchły i tępy .
    I człowieka nie ma . Słupem ciała
    Trup, porwany rozpędem turbiny –
    I nie człowiek – lecz w huku i trzasku
    Nieżyjące i żywe maszyny !”

    Nie srebrem , ni złotem wykupieni , lecz Drogocenną Krwią Chrystusa , w niej zanurzeni , życiu przywróceni, przez Ofiarę na Ołtarzu , Chrystusa –
    – Serdecznie dziękuję za tę Modlitwę przewidzianą na sobotę , 16 -tego .
    Jest jak ..’Niebiosa rosę spuśćcie nam z Góry ‚… której nam potrzeba .
    ….
    Jedni mają ‚złote rączki’ , inni mają złoto w szafie , jeszcze inni serce ze złota … a Ksiądz Adam ma Serce …na dłoni i takiej posługi nam potrzeba 💛 za taką Księdzu dziękujemy.
    Niech to się wpisze w serdeczne , modlitewne życzenia .

  4. wobroniewiary pisze:

    Fragment od ks. Adama – a całość pojawi się 16 grudnia 😉

    Duchu Święty, „który nie gardzisz sercem pokornym i skruszonym, naucz mnie tajemnic mądrości” – proszę Cię słowami Psalmu 51. Ty, o Boże, jesteś Mądrością niestworzoną, a najdoskonalszym zwierciadłem Twej Mądrości w stworzeniach jest ludzka natura Syna Bożego oraz Niepokalana
    Maryja Dziewica, jak też Kościół jako Mistyczne Ciało Jezusa, będące w drodze do pełni niebiańskiej doskonałości….

    (…) Dzięki Twojemu darowi rozkwitną wlane do mej duszy cnoty nadprzyrodzone wiary, nadziei i miłości. Moja wiara wolna będzie od zabobonów, tak dziś rozpowszechnionych, ale też od fanatyzmu, nadgorliwości i dziwactwa, wypływających z miłości własnej i samowoli…..

  5. piotr wiśniewski pisze:

    +++

  6. Dzień modlitw za ofiary stanu wojennego
    Modlitwa za osoby represjonowane i ofiary stanu wojennego oraz zapalenie wieczorem w oknie symbolicznej świecy będą 13 grudnia już po raz kolejny wyrazem pamięci o tamtych wydarzeniach. W dzień modlitw za ofiary stanu wojennego Polacy wspominają osoby represjonowane w tamtym czasie. Uczestniczą w Mszach św., składają kwiaty i zapalają znicze w miejscach związanych z wydarzeniami sprzed 36 lat.
    Jak co roku do włączenia się w akcję społeczno-edukacyjną “Ofiarom stanu wojennego. Zapal światło Wolności” zachęca Instytut Pamięci Narodowej. Akcja odbędzie się 13 grudnia pod patronatem honorowym prezydenta RP Andrzeja Dudy, a udział w niej weźmie wielu polityków i tysiące Polaków, którzy zechcą o 19.30 zapalić w oknie świecę, by upamiętnić tych, którzy z powodu represji stanu wojennego nie doczekali wolnej Polski. Udział w akcji zadeklarowali m.in. Nuncjusz Apostolski w Polsce i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
    Kampania “Zapal Światło Wolności” nawiązuje do gestu solidarności, jaki wobec Polaków w Wigilię Bożego Narodzenia 1981 r. wykonało wielu mieszkańców Zachodu. Na znak jedności z rodakami świecę w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie zapalił św. Jan Paweł II, a wezwał do tego również ówczesny prezydent USA Ronald Reagan.
    IPN przypomina także jak zawsze, że 13 grudnia nie można zapomnieć o tych kapłanach, którzy w okresie PRL, a szczególnie w stanie wojennym, upominali się o prawo Polaków do godnego życia w prawdzie, samostanowienia o swoim losie, wyrażania poglądów i swobody wyznania.
    Do tegorocznej akcji, podobnie jak w ubiegłych latach, przyłączyli się hierarchowie Kościoła katolickiego. Symboliczne światło pojawi się w oknie Nuncjatury Apostolskiej, o czym poinformował w liście do prezesa IPN nuncjusz Salvatore Pennacchio. Podobną deklarację złożył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i metropolita poznański.
    Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego to polskie święto o charakterze państwowym. Jest obchodzone 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Dzień ten został uchwalony przez aklamację przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej 6 grudnia 2002 r.

    Światło wolności za ofiary stanu wojennego można także zapalić wirtualnie na stronie https://swiatlowolnosci.ipn.gov.pl
    Źródło: http://niedziela.pl/artykul/32735/Dzien-modlitw-za-ofiary-stanu-wojennego

  7. Renata Anna pisze:

    http://niedziela.pl/artykul/32732/Beatyfikacja-kard-Stefana-Wyszynskiego – wiadmość z Tygodnika Katolickiego- Niedziela

  8. annamaria pisze:

    Proszę o modlitwę za małżeństwo mojego syna

  9. Dana pisze:

    Ja chętnie pośpieszę z pomocą – dla Ewy

  10. Leszek pisze:

    Proszę o modlitwę za duszę mojej cioci Grażyny. Zmarła dzisiaj popołudniu, po ciężkiej chorobie. Ciężki cios dla mojej mamy. Maryjo wstaw się za nią u Twego Syna ♡

  11. m - gosia pisze:

    We wszystkich intencjach + + +

  12. Pingback: Ks. Adam Skwarczyński: 16 grudnia Msza św. za „Margaretki”, uczniów „Szkoły Krzyża”, „Iskry z Polski” oraz Przyjaciół | Biały, bardzo biały

  13. Aga S. pisze:

    Do udziału w Eucharystii Franciszek zachęcał przybyłych do Auli Pawła VI Polaków.

    „Przeżywamy czas Adwentu. Oczekujemy na przyjście Chrystusa. Pamiętajmy, że w każdej Mszy św., w której uczestniczymy spełnia się nasze oczekiwanie.”
    – mówił papież i przypomniał

    „Pan Jezus przychodzi do nas, abyśmy mogli poznać Jego imię, Jego prawdziwe Oblicze, byśmy mogli doświadczyć Jego obecności i nieskończonego miłosierdzia”.

    Ojciec Święty podkreślił też:

    „Dlatego perspektywa udziału we Mszy św. niech nigdy nie będzie dla was nakazem, lecz danym nam przywilejem. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

    Amen.

  14. annamaria pisze:

    Proszę o maila Ewy i Lucynki.

  15. tylka pisze:

    We wszystkich intencjach +++

  16. Małgosia pisze:

    Bardzo proszę o maila Ewy i Lucyny. Chętnie pomogę.

  17. Barbara pisze:

    Szczęść Boże!Po 5 latach walki o czystość i oczekiwania na stwierdzenie nieważności małżeństwa rozpadła się moja relacja z najlepszym przyjacielem w życiu.Jest mi ogromnie ciężko, szczególnie że po tygodniu od naszej rozmowy przyszło stwierdzenie nieważności.Nie mam sił.Błagam wspomóżcie modlitwą.Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.Często czytam i modlę się w waszych intencjach.Niech Wam Bóg błogosławi i Maryja!

  18. Ania pisze:

    „Fortecą Ewangelii” nazwał papież Franciszek zmarłego w nocy z soboty na niedzielę w wieku 94 lat emerytowanego ordynariusza Acerry pod Neapolem, biskupa Antonio Riboldiego. List papieża, skierowany do uczestników środowych uroczystości pogrzebowych 13 grudnia, odczytany został w tamtejszej katedrze, gdzie zgodnie z wolą zmarłego został on pochowany. Franciszek widział we włoskim hierarsze, który z otwartą przyłbicą stawił czoło organizacjom mafijnym, najpierw Cosa Nostra, gdy pracował na Sycylii, następnie neapolitańskiej kamorrze, postać charyzmatyczną, stojącą zawsze „u boku zagubionych i udręczonych”.

    Po silnym trzęsieniu ziemi, jakie w 1968 roku nawiedziło zachodnią Sycylię, a dokładnie dolinę Val Belice, ks. Riboldi walczył z nadużyciami, towarzyszącymi odbudowie i zajął się ludźmi, którzy stracili dach nad głową. Po dziesięciu latach w wywiadzie telewizyjnym tak mówił o panującej tam nadal dramatycznej sytuacji: „Jak tam być księdzem? Jak mam powiedzieć ludziom, którzy od dziewięciu lat mieszkają w barakach, ze szczurami i przeciekającym dachem, że Bóg jest z nimi i ich miłuje? Jak przekazać orędzie miłości człowiekowi, który nie rozumie już, czy życie to przeżycie i samorealizacja?”.

    Gdy dziesięć lat później papież Paweł VI mianował go ordynariuszem diecezji Acerra pod Neapolem, gdzie rozgrywała się właśnie krwawa dintojra kamorry, biskup Riboldi zajął od razu jednoznaczne stanowisko, wypowiadając walkę mafii i starając się o nakłonienie jej bossów do nawrócenia. Na pięćdziesięciolecie swoich święceń kapłańskich w 2001 roku biskup Riboldi wyznał: „Życie nauczyło mnie, że najważniejsze jest wyjść między ludzi, by głosić Ewangelię. Nigdy nie upadać na duchu i nie czekać na koleje losu. Zrozumiałem, że trzeba sobie zabrudzić ręce, podejmując problemy ludzi”.

    Antonio Riboldi, najpierw jako ksiądz, potem jako biskup, był jedną z najbardziej znanych osobowości włoskiego Kościoła i legendarną postacią w najnowszej włoskiej historii.

  19. Betula pisze:

    Od 15-go grudnia na Jasnej Górze jest Nowenna do Dzieciątka Jezus, prześliczna i przesłodka, zawsze cały rok na nią czekam. Mozna odbierac w internecie na żywo http://www.jasnagora.pl kliknąć „on-line” po Mszy Sw o godz.18.30.
    Wszyscy mamy jakieś powazne trudnosci, czy to zdrowotne, finansowe, rodzinne itd powierzajmy je Dzieciątku Jezus i Naszej Matce i Królowej Pani Jasnogórskiej.

  20. Alina pisze:

    Tu ostrzeżenie przed fałszywą pomocą

  21. wobroniewiary pisze:

    Poryczałam się jak dziecko…. 😦
    opis ostatnich profanacji….
    ” ktoś przekazał fotografię, na której widać troje młodych ludzi, którzy weszli do szopki bożonarodzeniowej. Dziewczyna trzymała nogę na żłóbeczku, a dwóch młodzieńców sugeruje seks z poszczególnymi figurami oraz formy zoofilii z owieczkami”

  22. wobroniewiary pisze:

    Dość smutnych wiadomości 🙂
    Za kilka dni do nas ma zawitać zima – ta jest cudowna ❤

  23. wobroniewiary pisze:

    Takie małe radości a ile dodają radości i chęci do życia 🙂

    Siedzę sobie, coś tam tłumaczę a tu… „synowa” dzwoni przez messengera. Odbieram mając nadzieję usłyszeć synową. A tu mój wnusio kochany sam 1 raz zadzwonił (4,5 roku) i pyta mnie, czy …mam śnieg, potem miał swoje prośby a na koniec mówi „teraz zaniosę cię mamie, bo sam do ciebie zadzwoniłem, widziałem twoje zdjęcie i nacisnąłem słuchawkę” A ma 4,5 roczku.
    Kochany Fabianek ❤

  24. Karol pisze:

    Ja również poprosilbym o adresy e-mail do Pan. Proszę się nie poddawać „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych”, przyszla mi na myśl też przypowiesc z Biblii o trzech mlodziencach wrzuconych do hm kotła-z ich wiara nawet płomienie ognia nam nie grożą:)

    • Martyna pisze:

      Właśnie. ☺

      Kilka miesięcy temu, kiedy zabrakło mi na leczenie, mężczyzna z drugiego końca Świata, którego nie znam, na oczy nie widziałam, dał mi 2 tysiące złotych. Nie musieliśmy przerywać leczenia, starczyło by przeżyć ten najgorszy moment…

    • Paweł pisze:

      Podzielę się takim moim przeżyciem związanym z szokującą, niespodziewaną płatnością: W 1996 roku wyjechałem do Berlina na 8-miesięczny staż z uczelni, na który z góry otrzymałem pieniądze mające mi wystarczyć na wszystko w ciągu tych 8 miesięcy. I zaraz po przyjeździe przeżyłem szok, kiedy przeczytałem moją umowę o najem pokoju w berlińskim IBZ, która opiewała na 625 marek czynszu miesięcznie (wówczas marka była po około 2 złote, czyli to był czynsz rzędu 1250 zł miesięcznie). Nie spałem całą noc i następnego dnia w panice zacząłem załatwiać sobie jakieś tańsze lokum. Uprzejmi Niemcy mi je załatwili, ale tańsze – to znaczyło bez pościeli, bez wszelkich udogodnień, w studenckim akademiku na tak odległych peryferiach Berlina, że nie było ich nawet na planie miasta, jaki posiadałem. Wpadłem znowu w panikę i postanowiłem jednak z powrotem zamieszkać w berlińskim IBZ za te 625 marek miesięcznie. Uprzejmi Niemcy stwierdzili wtedy, że to jest wszystko bardzo skomplikowane i musiałem nieźle najeść się stresu, zanim mi to moje zamienianie lokum z powrotem odkręcili. I co się na koniec tych 8 miesięcy okazało? Otóż mimo tego, że czynsz 625 marek miesięcznie stanowił nieco ponad połowę mojego miesięcznego budżetu, jaki otrzymałem na te 8 miesięcy, to jednak NA WSZYSTKO MI WYSTARCZYŁO pieniędzy, a panikowanie i zamienianie miejsca zamieszkania to był tylko niepotrzebny stres, jaki sobie zafundowałem na własne życzenie. Pieniędzy mi wystarczyło na wszystko, nawet pomimo tego, że raz mi ukradziono 100 marek, raz mi nie zwrócono pożyczonych 25 marek, a berliński IBZ na pożegnanie wystawił mi jeszcze rachunek na około 200 marek za sprzątanie pokoju. I w tym wszystkim największy stres zafundowałem sobie sam przez panikowanie i „nadgorliwość” w zamienianiu lokum na tańsze. Morał z tego taki, że przy szokujących, niespodziewanych płatnościach trzeba uważać, żeby sobie na własne życzenie nie napytać jeszcze większej biedy przez błędne decyzje.

  25. Martyna pisze:

    Znak krzyża

    „Jaki twój znak krzyża, taka twoja wiara”. Tak! Warto pamiętać o tym powiedzeniu. Konkretne znaki bardzo dobrze odsłaniają prawdę wnętrza. Zarazem w tym stwierdzeniu nie chodzi o zyskanie miernika do pomiaru „poziomu wiary” u innych ludzi. Wykonywany znak krzyża jest cennym „materiałem badawczym” w duchowej pracy nad sobą. Warto zwrócić uwagę na trzy charakterystyczne sytuacje.

    Przede wszystkim, czy czynimy znak krzyża, tak z głębi serca, przynajmniej na początku i na końcu każdego dnia? Chrystus, którego symbolizuje krzyż, jest przecież „alfą i omegą”, „początkiem i końcem”. Czy przy głównych posiłkach żegnamy się, aby w ten sposób uznać Boga za Stwórcę spożywanych darów? Sama „pamięć duchowa” nie wystarczy w takich sytuacjach. Istnieje ścisły związek pomiędzy stanem wewnętrznym człowieka i zewnętrznym sposobem wyrażania się.

    Od całkowitego braku znaku krzyża jeszcze bardziej niepokojący może być fakt wykonywania go w sposób ewidentnie niedbały, bardzo szybko. Taki „zapędzony znak” jest sygnałem ostrzegawczym, że wiara raczej nie jest „życiową kotwicą”. Rodzi się poważne pytanie: Czy w pędzie życia Ewangelia nie została wyrzucona gdzieś na obrzeża, bardzo odległe od głównego nurtu życiowych zmagań? Wszak jeśli ktoś jest dla nas naprawdę ważny, mamy dla niego czas! Zwłaszcza przy wejściach do świątyni lub w trakcie nabożeństw niejednokrotnie mają miejsce „krzyże, lotem błyskawicy wykonane”. Wielka szkoda. Z pewnością przykro jest Jezusowi, że tak „niezbyt czule” jest traktowany. Ale najbardziej tracimy my sami, gdyż „szybki znak ręką” nie pomaga w otwarciu serca na łaski, którymi Pan obdarza.

    Istnieje jeszcze trzeci przypadek, gdy znak krzyża jest wprawdzie w zarysie prawidłowy, ale przypomina dwa zimne pręty zespawane „na krzyż”. Taki zewnętrzny automatyzm daje do myślenia, czy aby serce nie zaczęło „solidnie zamarzać”? Bardzo dobrze, gdy pewne wyuczone gesty pozostają, ale tragedią będzie, gdy forma utraci swą wewnętrzną duchową treść.

    Sam w swej nędzy uderzając się mocno w piersi zachęcam, aby zwrócić uwagę na swój aktualny sposób „żegnania się”. Praca nad „pięknym znakiem krzyża” to świetna metoda, aby tak realistycznie stawać się „Bożym gwałtownikiem”. Jezus stwierdza: „A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je” (por. Mt 11, 11-15). Tak! Od górnolotnych deklaracji, które często przypominają próżne „młócenie słomy”, możemy tak zwyczajnie, realnie i „gwałtownie” zdobywać królestwo niebieskie poprzez codzienny znak krzyża, z uwagą serca wykonywany. Osoba, która z miłością czyni znak krzyża, z wielką skutecznością staje się obywatelem Bożego Królestwa.

    Królestwo Boże oznacza rzeczywistość, w której królem jest Bóg. Każdy obywatel otrzymuje od Niego liczne zdroje łask. Na ziemi „bogate kraje” są w stanie zapewnić swym obywatelom przywileje, o jakich inni mogą tylko pomarzyć. Tym razem chodzi o „przywileje na całą Wieczność”! Coś niezwykłego! Jeden z miłością wykonany znak krzyża „w imię Boże” pozwala uzyskać więcej łask, aniżeli całe życie jedynie ludzkiej pracy bez Boga. Dzieje się tak, gdyż poprzez ten święty znak działa sam Jezus Chrystus, który mocą swej Najświętszej Krwi chroni nas przed złem, uzdrawia i umacnia na drodze dobra.

    Tak więc wspaniale, jeśli czynimy znak krzyża „po Bożemu”. Nie oznacza to jakiejś „teatralnej pobożności”, ale po prostu pewien „fundament estetyczny” jest niezbędny. Znaczy to, że „święty gest” wykonujemy powoli, dotykając ręką czoła, klatki piersiowej oraz obydwu ramion. Tak „rozpięta forma” potrzebuje wypełnienia duchową treścią. Jest to możliwe poprzez chwilę skupionej uwagi, której towarzyszy świadomość Jezusowej obecności. Z sercem wykonywany znak krzyża to „gwałtowność w mocy Ducha Świętego”, pewnie do Nieba prowadząca. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego…

    Eremita Ove

  26. Monika pisze:

    We wszystkich intencjach. Jezu, Ty się tym zajmij! +++

  27. Andrzej pisze:

    Proszę o modlitwę o zdrowie dla mojej zony i naszego maleństwa które jest jeszcze pod jej sercem. Żona jest w 36 tygodniu ciąży czekamy na wyniki badań no Mała ma wysoki puls:/

  28. Aga S. pisze:

    Siostra Łucja, jedna z trzech wizjonerek, po latach pisała:

    „Czuję, że należy ludziom uświadomić, że obok znaczenia wielkiego zaufania w Boże Miłosierdzie i w opiekę Niepokalanego Serca Maryi, równie ważna jest potrzeba modlitwy i pokuty – a specjalnie świadome unikanie grzechu…”.

    „Bóg pragnie, aby duszom wyjaśnić, że prawdziwa pokuta, której On obecnie żąda, to przede wszystkim ofiara z wypełniania naszych religijnych i codziennych obowiązków”.

    „W naszym odczuciu była to prośba o ofiary dobrowolnie podejmowane, oczywiście z zachowaniem Dekalogu, jako że żadnej wartości nie miałyby składane ofiary, gdyby nie były zgodne z Dekalogiem”.

    Dzięki spełnieniu tych trzech warunków – modlitwie różańcowej, nawróceniu, pokucie – na świecie zapanuje pokój.

    Pokuta,pokuta i jeszcze raz pokuta. Ksiadz Dominik Chmielewski pieknie Nam wytlumaczyl jak mamy pokutowac.

    Z Panem Bogiem, w radosnym oczekiwaniu na narodzenie Pana Jezusa.

  29. Maria pisze:

    Poproszę o maile , z Panem Bogiem

  30. Helena pisze:

    Poproszę o kontakt do obu pań, ziarnko do ziarnka………… .

  31. Małgośka pisze:

    Również poproszę o maile do obu Pań,z Panem Bogiem.

Odpowiedz na Maria Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s