Kardynał Raymond Burke: 10 sposobów na zwalczenie chaosu i pokonanie kryzysu w Kościele

Amerykański kardynał Raymond Leo Burke od dłuższego czasu pozostaje głosem rozsądku w targanym chaosem Kościele. Na niedawnej konferencji w USA hierarcha przedstawił w dziesięciu punktach sposób, w który zarówno świeccy jak i duchowni mogą przyczynić się do pokonania kryzysu.

Przemówienie amerykańskiego duchownego wygłoszone na spotkaniu „Church Teaches Forum” w Luisville w Kentucky pod koniec lipca tego roku wstrząsnęło niejednym słuchaczem. Kardynał Raymond Burke przyznał bowiem, że obecny kryzys może być znakiem końca czasów.

Hierarcha przyznał, że doświadczamy bezprecedensowej w dziejach świata skali przemocy skierowanej przeciw ludzkiemu życiu, rodzinie i społeczeństwu. Podał jego źródła, wśród których wymienił ideologię gender, ateistyczny materializm, relatywizm i zanegowanie swobody wyznania. Według duchownego wszystko to prowadzi do uzasadnionego strachu przed globalną konfrontacją, której efektem może być jedynie zniszczenie i śmierć.

Kardynał Burke nie ukrywa, że w jego mniemaniu błędy i zamieszanie przedostały się „diabolicznymi ścieżkami” do wnętrza Kościoła. Objawia się to zbliżaniem się ludzi Kościoła do kultury tego świata, porzucaniu Jego misji i tożsamości oraz brakiem odwagi w głoszeniu Ewangelii i jasnego nauczania Kościoła”.

Amerykański duchowny przytoczył w swym wystąpieniu pytanie zadane mu przez młodego księdza, który chciał dowiedzieć się, dlaczego w kryzysie, który może okazać się zwiastunem rychłej Apokalipsy, nie dostrzega odwagi wśród hierarchii by głosić Ewangelię całemu światu. Według kardynała wszystkiemu winne jest życie według filozofii materialistycznej i relatywistycznej, która jest przyczyną wielkiego zamieszania i podziału w Kościele. Kardynał Burke dodał, że czuje się nieswojo w czasach, gdy media nie atakują Kościoła, gdyż oznacza to, że porzucił On rolę bycia widzialnym i odważnym świadkiem zbawienia wobec świata.

Duchowny odniósł się także do coraz częściej wysuwanych wobec kościelnych konserwatystów oskarżeń. „Ci, którzy uczą tego, co Kościół nauczał od wieków, są uważani za sztywnych fundamentalistów utrudniających drogę do duszpasterskiego podejścia” – zauważa kardynał. Według niego „wyjątkowo smutną” jest sytuacja, gdy hierarchowie Kościoła publicznie oskarżają się o polityczne i przyziemne motywacje, ponieważ jest to język polityki, a nie wspólnoty wyznawców Chrystusa.

Według kardynała Burke „jest absurdem sądzenie, że papież Franciszek może nauczać czegokolwiek innego, niż jego poprzednicy”. Przypomniał średniowieczne powiedzenie, według którego papież ma dwa ciała – własne i Wikariusza Chrystusa. Gdy papież mówi potocznie, jak nierzadko Franciszek np. na pokładzie samolotu, mówi „pierwszym ciałem”. Dodał, że takie rozróżnienie nie było w średniowieczu niczym umniejszającym rolę papieża, i nie jest takim dziś.

Kardynał Burke podał także 10 konkretnych sposobów, dzięki którym możemy przyczynić się do zmniejszenia kryzysu w Kościele:

1. Studiuj uważnie Katechizm Kościoła Katolickiego, tak byś był gotów bronić nauczania Kościoła.

2. Stale przypominaj sobie i innym wiele objawów wiernych Chrystusowi dobrych i niezłomnych wiernych, kapłanów, biskupów.

3. Módl się często do Najświętszej Maryi Panny, staraj się naśladować jej jedność z sercem Jezusa.

4. Często w ciągu dnia wzywaj wstawiennictwa świętego Michała Archanioła, gdy widać zdecydowanie diaboliczne zaangażowanie w tworzenie coraz większego chaosu w Kościele.

5. Módl się każdego dnia za wstawiennictwem świętego Józefa, by chronił Kościół przed zamieszaniem i podziałami, które zawsze są dziełem szatana.

6. Módl się za wstawiennictwem wielkich świętych papieży, prowadzących Kościół w trudnych czasach.

7. Módl się za kardynałów, aby posiedli szczególną jasność i odwagę w myśleniu i działaniu.

8. Zachowaj spokój pamiętając, że trwamy w Chrystusie i że bramy piekielne nie przemogą Jego Kościoła. Unikaj zatem desperacji i rozpaczy, wyrażanej tak agresywnie przez świat.

9. Bądź gotów zaakceptować śmieszność, niezrozumienie, prześladowania, wygnanie a nawet śmierć, które mogą być ceną pozostawania z Chrystusem na wzór świętego Atanazego i innych wielkich świętych.

10. Pielęgnuj w sobie miłość do papieża Franciszka modląc się za niego stale i prosząc o wstawiennictwo świętego Piotra w intencji Ojca Świętego.
Źródło: pch24.pl

Kard. Raymond Leo Burke na Jasnej Górze

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

87 odpowiedzi na „Kardynał Raymond Burke: 10 sposobów na zwalczenie chaosu i pokonanie kryzysu w Kościele

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę za moją mamę, dziś profesor zdecyduje o operacji mamy i szansie na życie i powrót do zdrowia. Mama została przyjęta do kliniki onkologicznej w Lublinie.

    Modlitwa ułożona przez Padre Matteo do Matki Bożej Wniebowziętej

    O, słodka Matko, o, Królowo, o, Pani nasza
    Jeśli widzisz nas w grzechach – podnieś nas,
    Jeśli w łasce – podtrzymuj nas.
    Jeżeli na drodze do Boga zatrzymujemy się – porusz nas,
    jeśli idziemy – pocieszaj nas.
    Ty jesteś naszą pośredniczką,
    Podobnie jak Syn Twój jest pośrednikiem
    pomiędzy Ojcem a człowiekiem,
    tak Ty jesteś pośredniczką
    między człowiekiem a twoim Synem.
    Jesteś naszą warownią, spójrz na wojnę, jaka nas otacza
    Jesteś naszą gwiazdą, spójrz na burzę jaka się podnosi.
    Jesteś jak księżyc, spójrz na ciemną noc,
    pośród której się znajdujemy.
    Broń, kieruj, oświecaj nasze serca,
    abyśmy trzymając się prostej drogi do nieba
    mogli się cieszyć najpierw Bogiem,
    a potem Tobą na wieki wieków. Amen

    • Elżbieta pisze:

      +++

    • tu MariaPietrzak pisze:

      +++

    • Paweł pisze:

      Odmówię w tej intencji jeszcze jedną modlitwę z książeczki „Zdrowaś Marya” (Wilno 1927) – jedną z czterech „Modlitw do Boskiej Opatrzności”, która wymienia imię Patrona bieżącego roku – św. Stanisława Kostki – a jednocześnie wymienia też imię mamy naszej Adminki (oczywiście o ile dobrze zrozumiałem to, które to jest imię 🙂 ).

    • kazimierz herda pisze:

      +++

    • Bożena Bożena pisze:

      pomodliłam się +++

    • duszyczka pisze:

      +++

    • babula pisze:

      +++ Amen

    • Paweł pisze:

      Oto jeszcze tekst tej modlitwy, której pisałem w poprzednim komentarzu (dodatki w nawiasach kwadratowych pochodzą wyłącznie ode mnie):

      MODLITWY DO BOSKIEJ OPATRZNOŚCI.
      (…)
      MODLITWA CZWARTA.
      O Boże nasz, o Panie, dobroć Twa od narodu do narodu, i na wieki trwa miłosierdzie Twoje; skarb Twoich darów nieprzebrany, nie mają końca bogactwa Jego; ojcowska miłość Twoja ku dzieciom Twoim nigdy się nie zmieni; szczodrobliwa ręka Twoja nigdy się nie zamyka, a jako ojców naszych wysłuchiwałeś, tak i nas wysłuchasz, bo wieczne miłosierdzie Twoje. Do Ciebie, Panie, wołali, i wspomogłeś ich, w Tobie nadzieję mieli, i wybawiłeś ich.
      Zawołał do Ciebie Jakób Patryarcha, gdy Ezaw brat jego nań nachodził, i wysłuchałeś go, a prędką pomoc Twoję spuściłeś mu. Józefa z głębokiej studni i z więzienia spotwarzonego wyzwoliłeś [wg Rdz 37-41]. Zawołał Mojżesz nad morzem ze wszystkim ludem swym, gdy wojsko Faraona następowało; a Tyś im wnet dno i drogę w wodach głębokich ukazał. Zawołał Jozue w bitwie: a Tyś dniowi bieg swój zatrzymać kazał. Zawołał na Cię lud Twój wybrany za czasu Aoda [wg Biblii Tysiąclecia: Ehuda], Gedeona, Baraka, za czasu Jefty i innych: a Tyś im wnet pomoc Twoję zesłał. Zawołał Samson z pragnienia umierając: a Tyś mu z kości i zęba źródło wody podał. Anna u przybytku płakała [wg 1 Sm 1]: a Tyś ją pocieszył. Samuel, syn jej, ilekroć zawołał do Ciebie: Tyś go wysłuchał. Dawida modlitwy nigdyś nie wzgardził. Salomona z ludem kościół budujących wysłuchałeś, i z niebaś ogień na ich ofiary spuścił. Wołała Judyth i Esther z ludem swoim: a Tyś im prędkie dał wybawienie. Wołała Zuzanna w potwarzy [wg Dn 13]: a Tyś wnet Daniela na jej ocalenie wzbudził. Wołał Daniel miedzy lwami: a Tyś mu pokarm przez Proroka posłał, i paszczękiś lwom głodnym, aby mu szkody nie czyniły, zawiązał. Wołał Jonasz w bezdnie morskiem, a Tyś go cudownie na ląd wyprowadził. Wołał Machabejczyk w wielu bitwach; a zwycięstwa cudowne upraszał. A kto innych wyliczy, którycheś w modlitwy jako wonne ofiary do siebie przypuścił i z miłościwą pomocą nie omieszkał!
      A my, Panie Boże wszechmogący w Trójcy Przenajświętszej jedyny, Ojcze a Panie, którzy prosimy Ciebie przez najmilszego Syna Twego i Jego świętem Imieniem; którzy Jego zasługi na siebie kładziemy; Jego pokorę, posłuszeństwo i cierpliwość przed oczy Twoje wynosimy: a jakoż opuszczeni być mamy? Co Tobie nad Syna Twego milszego? Którąż Ci droższą ofiarę na ubłaganie dać możemy? Czem się pewniej od gniewu Twego odkupić zdołamy? On nam rozkazał, abyśmy w Imię Jego prosili! On nam obiecać raczył, abyśmy o wysłuchaniu i pociesze naszej nie wątpili. O! jako wiele na tem się słowie gruntując, upraszali Twoi święci słudzy: Apostołowie, Męczennicy, Wyznawcy, i cudowni inni Święci. O! jako i teraz, Ojcze nasz, Stwórco, dobroci nieskończona, nie zamykasz litości Twej tym, którzy Cię chwalą i Tobie ufają, ani uściskasz przed nimi mocnej ręki Twojej.
      Dajże nam uczuć w sercu, błagamy, Panie, radość, któraby nam świadczyła o modlitwie naszej, iż wstąpiła do Majestatu Twego, iż ją ponieśli Aniołowie, iż ją oddają Ci Święci, których wzywamy. Niech nam Anioła Swego Pan nasz poszle, któryby nam do serca mówił tak, jako Zacharyaszowi [wg Łk 1] i Korneliuszowi [wg Dz 10] i matce Samsona, i innym: wysłuchane prośby wasze. Boże, taką nowiną napełnić racz serca nasze, aby się odmieniła po tej modlitwie twarz nasza, jako u onej Anny, gdy jej Heli kapłan dał błogosławieństwo.
      O Przenajświętsza Matko Boska, Opiekunko i Pani nasza, nad którą nikt nam szczęśliwiej u Chrystusa sprawić i potrzeb naszych zjednać nie może, Maryo, Dziewico błogosławiona, przyczyń się za nami. O wy wszyscy Święci Patronowie i Święte Patronki nasze [tzn. katoliccy patroni Polski, akurat wg strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/Katoliccy_patroni_Polski ]: Ś. Stanisławie, Ś. Wojciechu, Ś. Floryanie, Ś. Wacławie, Ś. Jacku, Ś. Kazimierzu, Ś. Jędrzeju [tzn. św. Andrzeju Bobolo], Ś. Stanisławie Kostko, Ś. Janie [Kanty], Ś. Kunegundo [tzn. św. Kingo], Ś. Salomeo, Ś. Jadwigo [Śląska] , nie ustawajcie o nas myśleć i prosić, iżby modlitwy nasze wysłuchane i przed Majestat łaski Boskiej przypuszczone były.
      Boże, wysłuchaj nas; Boże, zmiłuj się nad nami; Boże, oddal gniew Swój słuszny od nas, a pomoc i miłosierdzie Twoje wylej na nas jako źródło nieustające. Przez Jezusa Chrystusa Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Świętym króluje Bóg jeden na niebie i na ziemi przez wieki wieków. Amen.

      [Zacytowane ze str. 155-158 książeczki do nabożeństwa „Zdrowaś Marya” wydanej w Wilnie w roku 1927, której dane podałem w komentarzu pod wpisem: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2018/01/02/oredzie-matki-bozej-z-medjugorje-z-2-stycznia-2018-roku-cierpienie-sprawia-ze-wzrastacie-na-duchu/ ]

      • Paweł pisze:

        Przypadkiem właśnie odkryłem, że książka: ks. Piotr Skarga SJ „Żywoty Świętych Polskich”
        (wydanie Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy w Krakowie z IMPRIMATUR: Kuria Metropolitalna w Krakowie, L. 423/86, dnia 18 lutego 1986, +Jan Pietraszko, wik. gen., ks. Jan Dyduch, kanclerz)
        – przedstawia żywoty 12 Świętych polskich, AKURAT TYCH, których wymienia powyższa modlitwa, a tylko zamiast św. Andrzeja Boboli jest św. Andrzej Świerad. 🙂

    • d1684 pisze:

      Prośmy wszyscy w modlitwie – Boże wszechmogący dopomóż .

  3. wobroniewiary pisze:

    Punkt 10 w sedno. Nie ataki me(n)dialne a „Pielęgnuj w sobie miłość do papieża Franciszka modląc się za niego stale i prosząc o wstawiennictwo świętego Piotra w intencji Ojca Świętego”

    Dwaj włoscy arcybiskupi wsparli hierarchów z Kazachstanu w sprawie Amoris laetitia

    Dwaj włoscy arcybiskupi, w tym były nuncjusz w Stanach Zjednoczonych, dołączyli do trzech biskupów z Kazachstanu, podpisując się pod oświadczeniem potwierdzającym „niezmienne prawdy o małżeństwie sakramentalnym” – podała włoska katolicka strona internetowa Corrispondenza Romana.

    Podobnie jak hierachowie z Kazachstanu arcybiskup Carlo Maria Viganò, były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych i Jego Ekscelencja Luigi Negri, emerytowany arcybiskup Ferrary-Comacchio skrytykowali oficjalną interpretację Amoris laetitia argentyńskich biskupów, wspartą przez papieża Franciszka.

    Read more: http://www.pch24.pl/dwaj-wloscy-arcybiskupi-wsparli-hierarchow-z-kazachstanu-w-sprawie-amoris-laetitia,57292,i.html#ixzz53pWHWdRc

  4. wobroniewiary pisze:

    Trwający w Kościele kryzys rodzi liczne pytania katolików o kwestie związane z nieomylnością następców świętego Piotra. Do sprawy w homilii odniósł się ojciec Augustyn Pelanowski OSPPE.

    Duchowny w homilii przypomniał rozmowę Pana Jezusa i św. Piotra, w której Syn Boży pytał apostołów za kogo uważają Go ludzie. – Mamy takie czasy, a nie inne, kiedy ta rozmowa dokonuje się właściwie na naszych oczach. Jezus pytał, a apostołowie różnie odpowiadali. Jedynie Piotr powiedział celną Prawdę, Prawdę zgodną z oczekiwaniem Jezusa. Powiedział to, kim naprawdę był Jezus, a nie to, co się ludziom wydawało. Odpowiedział Prawdą zgodną z Objawieniem: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego – mówi paulin zauważając, że w odpowiedzi na Prawdę ze strony Piotra, Prawdę o nim samym powiedział mu Pan Jezus – Prawdę o Piotrze jako skale, na której zbudowany jest Kościół. Tak zaczął się prymat Piotrowy. Jednak, jak tłumaczy o. Pelanowski, Piotr jest skałą tylko wtedy kiedy mówi prawdę o tym, kim jest Pan Jezus, bowiem w innej scenie – gdy Pan Jezus zapowiadał swój krzyż – Piotr sprzeciwił się, chciał cenzurować i nie mówić o męce, dlatego w odpowiedzi usłyszał: Zejdź mi z oczu szatanie!

    – To znaczy, że wtedy kiedy papież mówi prawdę o Jezusie to jest papieżem, a kiedy kłamie o Nim – przestaje być papieżem – zauważa w homilii zakonnik.

    – Czasem ktoś mnie pyta, jak to teraz zrozumieć w związku z tymi wszystkimi niejasnościami jakie pojawiają się w Kościele, kogo tu słuchać? Proste: zejdź mi z oczu szatanie. Inaczej mówiąc: dopóki mówisz Piotrze prawdę o Mnie – jesteś Kefasem, papieżem, ale gdy kłamiesz o mnie, gdy manipulujesz moją Prawdą, to jesteś pod wpływem szatana, a szatana się nie słucha tylko egzorcyzmuje. Pan Jezus nie odrzucił Piotra. Wyegzorcyzmował go i Piotr zgodził się z Prawdą, spokorniał i poprawił się, przyjął korektę, Correctio fraterna – mówi paulin.

    Read more: http://www.pch24.pl/ojciec-augustyn-pelanowski–papiez-jest-papiezem-tylko-wtedy–gdy-glosi-prawde-o-panu-jezusie-,57383,i.html#ixzz53pWqDh7D

    Czyli to, o czym pisaliśmy 6 stycznia
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2018/01/06/o-augustyn-pelanowski-osppe-zejdz-mi-z-oczu-szatanie/

    • Paweł pisze:

      Z historii Kościoła znane jest uroczyste potępienie – na równi z innymi heretykami, wyznawcami herezji monoteletyzmu – nieżyjącego już wtedy papieża Honoriusza I dokonane na Soborze Konstantynopolitańskim III (nastąpiło ono na XIII sesji, miało wielki rozgłos i wzbudziło wiele kontrowersji). W następnym okresie musiał każdy nowy papież potępiać autorów herezji monoteletyzmu „una cum Honorio”, czyli „włącznie z Honoriuszem”. Na podstawie analizy źródłowej nie można jednak przyjmować, że Honoriusz zamierzał zająć oficjalne stanowisko kościelne w duchu monoteletyzmu i nie należy jego decyzji oceniać jako rozstrzygnięcia „ex cathedra”.
      Poniżej cytuję tekst potępienia „Honoriusza, papieża starożytnego Rzymu” z dokumentów Soboru Konstantynopolitańskiego III zamieszczonych na poniższej stronie:
      http://www.soborowa.strefa.pl/konstantynopol-iii.html

      „(…) 8. Jednakże wynalazca zła od samego początku nie zaprzestaje ataków. Znalazłszy wspólnika w wężu, za jego pośrednictwem wprowadził niegdyś truciznę śmierci do natury ludzkiej. Tak samo i teraz znalazł odpowiednie narzędzia do wykonywania jego własnych zamysłów. Mamy na myśli Teodora, byłego biskupa Faran, Sergiusza, Pyrrusa, Pawła oraz Piotra, byłych zwierzchników Kościoła naszego cesarskiego miasta, a także Honoriusza, papieża starożytnego Rzymu, Cyrusa, biskupa Aleksandrii i Makarego, który ostatnio był biskupem Antiochii oraz Stefana, jego ucznia.
      9. Dzięki pomocy tych ludzi, [szatan] nie zaprzestał urządzać w całym Kościele zasadzek wprowadzania w błąd poprzez stosowanie nowych określeń i rozsiewanie pośród prawowiernego ludu herezji – o jednej woli i jednym działaniu w odniesieniu do dwóch natur Jednego z Trójcy Świętej Chrystusa, naszego prawdziwego Boga – wykazującej zgodność z szaloną i przewrotną doktryną bezbożnych Apolinarego, Sewera i Temistiusza. Za pośrednictwem oszukańczych wymysłów, usiłuje ona zniweczyć doskonałość wczłowieczenia samego i jedynego Pana Jezusa Chrystusa, naszego Boga, wprowadzając podstępne myślenie, że ożywione rozumnym życiem Jego ciało pozbawione było woli i działania.”

  5. Martyna pisze:

    Wstyd i oczyszczenie

    „Nie wstydź się. Odważnie przyjdź do Pana”… Grzeszny upadek, jakaś nieczystość, a potem? Nie można pozwolić, aby pożar wstydu strawił ludzką duszę. Chodzi o to, aby doświadczany ogień jak najszybciej ugasić. Sami sobie rady nie damy, ale dla Boskiej Wody Żywej, to żaden problem. Strumienie Ducha Świętego są w stanie ugasić całe połaci wstydliwych płomieni. Dokonuje się to zawsze, gdy skruszeni przychodzimy do Pana Jezusa Miłosiernego. Ważne, aby nie ulec pokusie „paraliżującego wstydu” lub „aroganckiego bezwstydu”.

    A czym jest wstyd? Jest to zestaw przeżyć, które pojawiają się, gdy zyskamy świadomość, że popełniliśmy grzech; myślą, słowem lub uczynkiem. Ciąg do grzechu może być w danej chwili tak silny, że wszelkie drogowskazy moralne jakby znikają z pola widzenia. „Nasycająca materia” nie jest odbierana jako grzeszna, lecz jako dobra, gdyż daje zaspokojenie. Sumienie zostaje okresowo wyłączone przez doznawane ukojenie. Gdy „czas grzechu” przeminie, sumienie znów jest dopuszczone do głosu. Pojawia się wtedy wstydliwa myśl: „Co ja zrobiłem? Jak tak mogłam?”. Odsłania się to, co zaistniało, a czego nie powinno być. Do tego może dojść sytuacja, gdy drugi człowiek zaczyna widzieć to, co chcielibyśmy przed nim ukryć. Uczucie wstydu może dotyczyć odsłonięcia intymnej części ciała, ale o wiele bardziej chodzi o odsłonięcie słabości duszy. Drugi staje się niejako obserwatorem niedoskonałości, którą chcielibyśmy ukryć.

    Paraliżujący wstyd polega na tym, że człowiek wprawdzie pokornie uznaje swój grzech, ale potem niejako wchodzi w stan przygnębienia swą słabością. Wstyd przytłacza i nie pozwala zwrócić się do Boga. Szatan wtłacza wtedy myśli: „Jesteś nieczysty, jesteś nieczysta, nie pokazuj się Bogu na oczy”. Do tego dochodzi paraliżujące poczucie, że cały świat wytyka palcem. Bóg pragnie pomóc, ale niestety człowiek do niego nie przychodzi.

    W przypadku aroganckiego bezwstydu, człowiek pyszny nie uznaje popełnionego grzechu. Zatwardziałe i obłudne serce bezwstydnika nieraz nawet dumnie pręży pierś przed Bogiem: „Zobacz mą czystość”. Bóg patrzy z obrzydzeniem na takie bezwstydne zachowanie pyszałka i hipokryty. Bardzo ważne! Miarą bezwstydu nie jest wielkość obszaru niepotrzebnie odsłoniętego ciała, czy też rodzaj popełnionych grzechów, ale ilość pysznych myśli, słów i zachowań, nasączonych hipokryzją.

    Jak w takim razie postępować? Warto zainspirować się postawą pewnego trędowatego, którego Jezus uzdrowił (por. Mk 1, 40-45). Trąd jest biblijnym symbolem grzechu i nieczystości. W Ewangelii czytamy: „Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana prosił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus do głębi poruszony takim zachowaniem, dotknął trędowatego i oczyścił go, jednoznacznie deklarując: „Chcę, bądź oczyszczony!”. Co z tego wynika?

    Otóż gdy pojawi się jakaś grzeszna nieczystość, najpierw odważnie uznajmy: „Zgrzeszyłem”. Skutkiem tego będzie uczucie wstydu. Ten wstyd jest motywatorem, aby jak najszybciej udać się do Jezusa i pokornie paść przed Nim na kolana. „Jestem grzeszny, nieczysty i trędowaty”, oto wzorzec skruszonego wołania na kolanach. Wreszcie konieczna jest wiara w uzdrawiającą moc Jezusa, połączona z ufnymi słowami: „Panie, zrób ze mną, co chcesz”.

    Gdy tak postępujemy, możemy być pewni, że Jezus z radością uwolni nas od grzesznej nieczystości. Potem już nie ma powodu do wstydu. Oczyszczony człowiek zyskuje pokorny pokój serca, który zastępuje wcześniejsze płomienie wstydu. Jest to możliwe dzięki uzdrawiającej i oczyszczającej mocy Ducha Świętego. Co więcej! Jezus nawet najbardziej wstydliwe zachowanie jest w stanie przekształcić w jeszcze bardziej chwalebne trwałe postępowanie. Serce Boga jest do głębi poruszone przez ludzi, którzy szczerze i ze wstydem uznają swe grzechy. Im bardziej wstydzimy się naszej nieczystości i grzeszności, tym bardziej jesteśmy oczekiwani przez Boga. Bóg pragnie nas oczyszczać w sakramencie pokuty i w innych formach modlitwy, w których otwieramy się na Dar Nieskończonego Bożego Miłosierdzia.

    Eremita Ove

  6. Sylwia pisze:

    Ja zaś proszę Was o modlitwę w intencji szwagra mojego męża, który spadł z drzewa. Przeszedł operację ratującą życie gdyż pękła mu aorta. Proszę o dalszą modlitwę, by wrócił do zdrowia. Ma na imię Marek. Bóg zapłać za każdą modlitwę w Jego intencji.

  7. tu MariaPietrzak pisze:

    Na dzień dobry 🌿

    ze wspomnień abp Fultona Sheen
     👍🏽 /
    Pewnego razu głosiłem rekolekcje w więzieniu o szczególnie zaostrzonym rygorze, w którym było osadzonych 1979 więźniów.
    Wszyscy z nich myśleli oczywiście, że ja noszę biały kapelusz, a oni – kapelusze czarne ;
    że oni są źli, a ja jestem dobry. 
    Od jakich słów mogłem zacząć moje kazanie? Rozpocząłem je w ten sposób:
    „Panowie, chcę, abyście wiedzieli, że istnieje między wami a mną jedna ogromna różnica.
    Wy zostaliście schwytani, a ja nie”.

    Czyż nie wszyscy jesteśmy grzesznikami ?
    http://www.abpsheen.pl/2011/11/wszyscy-jestesmy-grzesznikami.html?m=1

    I tak wygląda pokora –
    – Prawdę głosi , Prawdą żyje , w cieniu Prawdy chodzi … pełna Pańskich woni … „nosa nie zadziera , nie udaje greka i miną nie zwodzi” .
    A …. uwodzi !!
    🌿
    Patrząc na nowy post … pokora jest jak Miłość – współweseląc sie z Prawdą , wszystko przetrzyma .
    Zwycięży , bo Ją głosząc, Pana głosi , na Nim polega i z Nim trzyma !

    • Monika pisze:

      Tak, to prawda i to dotyczy dokładnie nas wszystkich, tylko zapewne jeszcze do wszystkich w pełni to nie dotarło, nie wszyscy mieli tę łaskę by to namacalnie odczuć, zrozumieć, doświadczyć na sobie samym, że tak właśnie jest i te powyższe słowa, przytoczone przez Marię Pietrzak, dotyczą dosłownie każdego z nas:
      „Panowie, chcę, abyście wiedzieli, że istnieje między wami a mną jedna ogromna różnica.
      Wy zostaliście schwytani, a ja nie”.

      Bo chyba każdy do pewnego czasu ma takie przeświadczenie i lubi być w tym przeświadczeniu, że: tego albo tamtego to ja na pewno bym nie zrobił, nie pomyślał, nie powiedział – do czasu. Niczego co w nas samych nie możemy być pewni, bo sami z siebie jesteśmy niczym i zawsze, będąc oddzieleni od Boga, możemy łatwo upaść a wtedy najpewniej tak właśnie się stanie i wtedy możemy robić akurat rzeczy, o które nigdy byśmy samych siebie nie podejrzewali, będąc przekonani dogłębnie jacy jesteśmy. Czy nie tak właśnie jest? Albo kto jest tak silny sam z siebie, że powie sobie: nigdy w życiu nie skłamię i dotrzyma tego słowa?
      Tak naprawdę słabiutcy jesteśmy, jeśli nam się wydaje, że możemy sobie coś postanowić i dotrzymać słowa, wytrwać, wywiązać się z tego co zamierzaliśmy.
      Ale z Bogiem… Któż jak Bóg! ❤
      Bo Miłość jest siłą i mocą nie do odparcia. Boża Miłość, nie ludzka.

      • babula pisze:

        Mario, Moniko -tak mnie poruszyło to co napisałyście. Właściwie to o mnie napisałyście bo przez długi okres czasu tak o sobie myślałam: nigdy nie zrobiłabym tego -czegoś tam -a potem życie krok po kroku pokazywało, że owszem zrobiłabym jeśli nie w realnej rzeczywistości to przynajmniej w myśli, że wyzwalają się złe emocje, brak przebaczenia, pragnienie zemsty….i zeszłam z piedestału.
        A życie pokazuje, że chociaż z niego zeszłam to i tak wciąż muszę schodzić.

  8. mała pisze:

    Ojciec Witko przestrzega przed… niewiarą – poteżną siłą złego

    Ewangelia pokazuje nam pewną prawdę, która być może nie zawsze jest przez nas zauważona. Chodzi o niewiarę. Niewiara to potężna siła. Ona potrafi wszechmocnego Boga uczynić bezsilnym. W Księdze Wyjścia, kiedy synowie Izraela przeszli przez Morze Czerwone, czytamy słowa Boga: Ja, Pan chcę być twoim lekarzem. Ewangelia przedstawia nam Jezusa, który w zetknięciu z człowiekiem chorym, opętanym reaguje natychmiast kładąc kres złu, mówiąc: idź precz. Czyni człowieka wolnym. Czytając Stary i Nowy Testament bardzo szybko się przekonamy, że wolą Boga jest uzdrowienie człowieka. Bóg pragnie go dotykać i daje możliwość uzdrowienia na różne sposoby. I rzeczywiście możemy doświadczać Bożego miłosierdzia, stawać się ludźmi zdrowymi i wolnymi, ale jeśli w to nie wierzymy, Bóg staje się bezsilny i nie uzdrowi człowieka choć tego pragnie.

    Kiedy człowiek może nie chcieć uzdrowienia? Wtedy, gdy uważa chorobę za coś dobrego, gdy uważa, że ona może przyczynić się do zbawienia człowieka. Ale Słowo Boże mówi coś zupełnie innego – nie ból i nie choroba zbawia, ale czyni to Bóg. Tylko On jest źródłem zbawienia. Choroba nazwana jest złem, a św. Łukasz pisze nawet, że jest ona dziełem diabła. Nie może być więc dobra. Jeżeli ktoś myśli inaczej, w jego sercu rodzi się niewiara i tak naprawdę nie chce uzdrowienia i nie wierzy, że ono może być wolą Boga i przyniesie mu dobro. Są też tacy, którzy nie chcą uzdrowienia, bo uważają, że mogą żyć dzięki chorobie, bo ta zapewnia im np. rentę. Wreszcie bywają i tacy, którzy uważają się za niegodnych i nie proszą o uzdrowienie.

    Św. Franciszek Ksawery pisze, że posługując na misjach miał ogromne pragnienie, żeby wszyscy zostali zbawieni. Był jednak słaby, nie znał dialektu tamtejszej ludności i miał świadomość swojego ograniczenia. Wiedział, że nie może dotrzeć do tych, którzy żyją w błędzie. Wpadł wtedy na pomysł, zgromadził wokół siebie dzieci. Uczył ich pacierza i nakazywał, by szli do chorych, nakładali na nich ręce i uzdrawiali. A wtedy ci chorzy zaczynali się zastanawiać jak doszło do ich uzdrowienia i szukając odpowiedzi trafiali do św. Franciszka.

    Każdy z nas może czynić coś podobnego. W Ewangelii św. Marka znajdziemy słowa mówiące o tym, że tym, którzy uwierzą, będą towarzyszyć znaki. Wiara to natomiast nic innego jak zaufanie. Jeżeli w zaufaniu prosimy o uzdrowienie, to doświadczymy go. Jeżeli natomiast jakaś choroba jest wywołana przez złego ducha, możemy w odniesieniu do siebie powiedzieć: w imię Jezusa Chrystusa, duchu tej choroby, duchu gorączki nakazuję ci, odejdź ode mnie i nigdy nie wracaj! Nasza wiara używana w prozaicznych, codziennych sytuacjach wzmacnia się, staje się silna. A później, wobec poważniejszych problemów, będziemy mieć wiarę na tyle silną, by je z łatwością pokonać. Tym, którzy uwierzą, będą towarzyszyć znaki – mówi Jezus. On też zaznacza, że z powodu niedowiarstwa nie mógł uczynić cudów w swojej rodzinnej miejscowości. Uzdrowił tam tylko kilku, a chciał wszystkich. Zaufajmy Bogu, a doświadczymy wielkich rzeczy.

    o. Józef Witko

  9. Andrzej pisze:

    Dzięki Bogu projekt został odrzucony. Nie weryfikowalem informacji jako by Państwo Pawłowicz Kaczyński i Macierewicz głosowali za. Smutne

    https://warszawawpigulce.pl/po-i-nowoczesna-wsciekla-na-swoich-poslow-za-projektem-ws-aborcji-glosowali-nawet-kaczynski-i-macierewicz/?utm_source=wp&utm_medium=sg_mobile&utm_campaign=trendy

    • Witek pisze:

      Andrzej być może to polityka, aby mniej było krzyków, a w polityce nie ma działań zero jedynkowych, ot to polityka.

      • Kasia pisze:

        Oczywiście. Już czytałam komentarze, że lider partii oskarżanej o zamach na demokrację (czytaj nieliczenie się z głosem ludu) głosował ZA jakby nie było projektem obywatelskim. Niektórym powinno zamknąć to usta w niemym zdumieniu. Pamiętajmy poza tym, że samo głosowanie w tym miejscu ,,za” nie spowodowałoby jeszcze zmiany prawa – projekt miał zostać przekazany do pracy w komisjach, gdzie całkiem możliwe ugrzązłby jeszcze na trochę.
        Mimo wszystko wdzięczna jestem, że znaleźli się ludzie odważni by się przeciwstawić (na pewno zdawali sobie sprawę że będą konsekwencje).
        A tak niewielka różnica głosów jest według mnie znakiem Bożej Opatrzności.

      • Andrzej pisze:

        Być może masz rację ale gdyby projekt został zatwierdzony wtedy takie działanie bylo by jednak odebrane negatywnie przez środowisko katolickie. Nie chce wywoływać zbędnej dyskusji, nie jestem też zwolennikiem żadnej partii a jedynie zbulwersowalem się tymi doniesieniami. Może dlatego że za kilka dni na świat ma przyjść moja córka i nie na samą myśl o tym że mogło by istnieć pozwolenie na mordowanie tych najmniejszych i nie winnych w naszym kraju.

        • Andrzej pisze:

          Zjadłem zdaniem przez pisanie na telefonie. Chodził mi o to że nie zniósł bym tego że w naszym kraju mogło by istnieć takie prawo.

        • wobroniewiary pisze:

          Bóg Ci zapłać Andrzeju – zaraz wychodzę na Mszę św. w intencji mojej mamy ale pomodlę się też o szczęśliwe rozwiązanie dla Twojej żony i dzieciątka

    • Kasia pisze:

      Słuchajcie, prośmy Pana o to, aby prawo do ochrony życia było przede wszystkim wpisane w polskich sercach. Wówczas co by się nie działo, kto by nami nie rządził życie będzie chronione! Przecież teraz w Polsce nie można zabić dziecka na życzenie, a wiele dzieci umiera w prywatnych gabinetach ginekologicznych lub za granicą. Módlmy się o duchową odnowę Narodu!!!

    • wobroniewiary pisze:

      Czy ktoś może potwierdzić te rewelacje?

      • Tu jest lista posłów PiS opowiadających się za dalszymi pracami nad tym projektem:
        http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=klubdecglos&IdGlosowania=48166&KodKlubu=PiS&Decyzja=Przeciw
        Wiele osób z tej listy wypowiadała się wcześniej w mediach za zaostrzeniem przepisów o aborcji (tzw. przesłanka eugeniczna) jeżeli wtedy mówili prawdę to albo zmienili zdanie albo to jakaś gra polityczna.
        Zobaczmy teraz wyniki głosowania nad projektem ograniczającym zabijanie dzieci w którym już prawie wszyscy posłowie PiS (1 się wstrzymał a 5 nie głosowało) zagłosowali za dalszymi pracami nad projektem ograniczającym aborcję, wyniki głosowania: http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=8&NrPosiedzenia=55&NrGlosowania=10

        A to Przebieg procesu legislacyjnego naszego obywatelskiego projektu:
        http://sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PrzebiegProc.xsp?id=CDD22B469F73D121C125820B0057A399

      • Monika pisze:

        Anna Sawa po północy (we wcześniejszym wpisie) podał link:
        http://orka.sejm.gov.pl/Glos8.nsf/nazwa/55_9/$file/glos_55_9.pdf
        Najwyraźniej przeciw:
        Tarczyński Dominik
        Kaczyński Jarosław
        Mazurek Beata
        Kamiński Mariusz
        Macierewicz Antoni
        Pawłowicz Krystyna
        Waszczykowski Witold
        Gowin Jarosław i inni.
        Posłowie PIS sami wypowiedzieli się dziś w mediach, że były także osoby z PIS obecne podczas głosowania, którzy w ogóle nie oddali głosu.
        A Beata Mazurek wypowiedziała się, że w sprawach sumienia nie ma nacisku w PiS, jeśli chodzi o głosowania, jest dowolność pod tym względem.

        Być może niejeden to wytłumaczy, że jako poseł to takie zachowanie jest w pełni zrozumiałe i jak najbardziej poprawne politycznie ale … jako człowiek? Czy ktoś to rozumie? Co najmniej zastanawiające i zadziwiające. Niejedna osoba liczyła na tych, na których głosowała. To kolejny sprawdzian co nimi kieruje.
        Czy to jawna obłuda czy według ich samych są nadal prawdziwymi Katolikami?
        Czy w zależności od sytuacji? Można czymś w ogóle jeszcze to tłumaczyć? Czy jest jakieś wytłumaczenie takiego chyba jasnego dla wszystkich przekazu?
        Gdyby przed głosowaniem nadal któryś z posłów miał wątpliwości, to czy nie dotarł do posłów list z Episkopatu? Czy nawet to tak łatwo jest bagatelizować?
        Za to posłowie PO i Nowoczesnej nie zdyscyplinowali się i efekt taki, że wylatują z partii.

    • Marek pisze:

      „Parasolki zardzewiały” ciekawy tekst Franciszka Kucharczyka
      http://gosc.pl/doc/4447286.Parasolki-zardzewialy

      • Mateusz pisze:

        Za bardzo przeżywacie, rozważcie to że PIS opowiedział się za każdym obywatelskim projektem że trafi do komisji i celowo były głosy za aby skierować ten projekt do dalszych prac gdzie potem tak jak wcześniej by przepadł, to nie było głosowanie za legalizacja i wejściem w życie tej ustawy! Tymczasem z Opozycji wyszło co wyszło i nikt się nie spodziewał że właśnie lewicowa opozycja sama bata na siebie ukręciła, bo znowu nie mają do czego się przyczepić że pis=episkopat bo znaleźli się i u nich tacy. Jednym słowem kolejne wygaszanie konfliktów i zauważam taką powoli jedność w narodzie oraz wyraźny podział na tych co chcą silnej i katolickiej Polski oraz targowicy. Pozostało na wzmóc modlitwę za rządzących bo pewnie nie zdajemy sobie sprawy (cytując Abp Jędraszewskiego) jak wielkie siły kierowane są przeciwko Polsce. Powoli bez emocji a prawa Boże w Polsce zajaśnieją Pan usunie wrogów jeśli będziemy mu posłuszni, więc módlmy się za ojczyznę gorąco i ufajmy..

        • Lucyna pisze:

          Też tak to rozumiem. Kaczyński nie chciał,żeby mówiono ,że lekceważy się głosy części społeczeństwa nie kierując wniosku do czytania. Gdyby przyszło do właściwego głosowania, prezes głosowałby przeciwko aborcji eugenicznej mówił to nieraz.

      • mkm80 pisze:

        „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37)
        PSALM 1:
        1 Szczęśliwy mąż,
        który nie idzie za radą występnych,
        nie wchodzi na drogę grzeszników
        i nie siada w kole szyderców,
        2 lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
        nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.
        3 Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
        które wydaje owoc w swoim czasie,
        a liście jego nie więdną:
        co uczyni, pomyślnie wypada.

        4 Nie tak występni, nie tak:
        są oni jak plewa, którą wiatr rozmiata.
        5 Toteż występni nie ostoją się na sądzie
        ani grzesznicy – w zgromadzeniu sprawiedliwych,
        6 bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych,
        a droga występnych zaginie.

        • BoTer pisze:

          Zgadzam się z komentarzami m.in. Mateusza i Lucyny – nikt z tych posłów, o których mówimy, nie głosował za aborcją, lecz za skierowaniem projektu tej „aborcyjnej” ustawy obywatelskiej do dalszych prac w komisjach. Myślę, że nie jest dobrze tak pospiesznie osądzać i oskarżać. Pewnie, to taktyka, to polityka, ale cóż w tym złego? Mnie nasuwają się tu słowa Pana Jezusa (Mt 10, 16): „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” W innych tłumaczeniach słowo „roztropni” jest zastąpione słowem „przebiegli”. Jak najbardziej mi tu pasuje.
          Dla mnie zachowanie tych posłów nie stoi w sprzeczności z nakazem, by nasza mowa była „tak – tak, nie – nie”. Jeśli ktoś na to się oburza, to rozumiem, że tak interpretuje, jak interpretuje, ale to jednak jest osobista interpretacja, nie siedzimy w sercach ani głowach tych ludzi. Staram się zrozumieć, o co może im chodzić, nie osądzam, bo też nie ma żadnego powodu/dowodu, że mają za nic obronę życia nienarodzonych. Poza tym uważam, że dobrze jest kierować nawet takie projekty ustaw do dalszej dyskusji w komisjach, bo wtedy też jest szansa na kolejne wyartykułowanie argumentów za życiem. Skąd wiecie, że do nikogo to nie przemówi, może choćby do telewidzów, którzy słuchaliby ewentualnej transmisji w TV obrad komisji albo później obrad sejmowych? Gdyby choć jedna osoba wtedy się nawróciła „za życiem”, to już byłby sukces. Za to jestem na sto procent pewna, że ustawa liberalizująca prawo do aborcji przy tej większości sejmowej partii rządzącej nigdy nie przeszłaby dalej!
          W naszej Ojczyźnie toczy się wielki bój, i to nie „przeciw krwi i ciału”, lecz „przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata ciemności”, jak pisze św. Paweł w liście do Efezjan. Spokój, zaufanie Bogu, wytrwała modlitwa, rozsądek, moc Boża – tego warto się trzymać. Pan przeprowadzi swoje plany. Ja przecieram oczy ze zdumienia, gdy widzę, jak opozycja powoli ulega samozniszczeniu… Ci „obrońcy kobiet” pośliznęli się na własnych ogonach, wystawili też rogi, którymi się już nawzajem pobodli, i te części ciała zwierzęcego kojarzą mi się jednoznacznie z takim jednym kimś ze świata ciemności. Dostali zawału (politycznego) z tego zadziwienia, że im nie wyszło. A ci, co chcą chronić życie, „roztropni” i „przebiegli” wyszli zwycięsko z tej bitwy, i do tego w sposób, którego najlepszy szachista by nie uskutecznił. Bitwa to element wojny, a wojna pewnie jeszcze długo będzie trwać.
          Posłowie partii rządzącej nie są (jak i ja, i my wszyscy) święci ani doskonali, pełnią takie funkcje w państwie, jakie im przyszło pełnić, i tak, jak potrafią, i nasza modlitwa, a nie pochopne osądzanie, może przyczynić się do realizacji planów Bożych co do Polski.
          Nie wiem, co będzie dalej, nie jestem jasnowidzem, ale jednak mam pewność, że jesteśmy w rękach Boga. Powinniśmy jak Mojżesz wznosić wstawienniczo ręce w modlitwie, gdy w tym czasie reszta narodu toczy walkę. Zawsze, gdy coś mnie zaniepokoi czy zasmuci w tym, co dzieje się na świecie czy w Polsce, szepczę sobie z wiarą moje ulubione słowa psalmu 33, polecam Wam wszystkim, to jest jak uwielbienie i wyznanie wiary w moc Jedynego, który ma władzę, to dodaje otuchy i nadziei:
          „Pan udaremnia zamiary narodów;
          wniwecz obraca zamysły ludów.
          Zamiar Pana trwa na wieki;
          zamysły Jego serca – poprzez pokolenia.” (Ps 33, 10-11)

        • Dariusz pisze:

          Może tak uporządkujmy sprawę…Odbyło się głosowanie nad projektami obywatelskimi „Ratujmy Kobiety” i „Zatrzymaj aborcję”, z których jeden trafił do dalszych prac, a drugi do kosza. Projekt liberalizujący prawo aborcyjne trafił do kosza. Ten, który wprowadza całkowity zakaz aborcji do dalszych prac.

        • wobroniewiary pisze:

          Nie da się o tak pewnych spraw zamieść pod dywan!

        • Dariusz pisze:

          Stawiam zdanie do rozważenia:
          Odezwał się Nikodem: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go pierw przesłucha i
          zbada, co czyni?” Faryzejscy specjaliści od ochrony najwyższych wartości zareagowali na to pytanie nerwowo „Czy i ty jesteś z Galilei?” J 7,50-52

          odpowiedź prof. Pawłowicz:
          http://www.fronda.pl/a/prof-pawlowicz-wyjasnia-postawe-pis-ws-aborcji-wazne,105198.html

  10. MariaPietrzak pisze:

    Jan Paweł II /
    Pragnę przypomnieć modlitwę Leona XIII do św. Józefa:
    « Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędu i zepsucia, przychodź nam łaskawie z pomocą niebiańską w walce z mocami ciemności, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus od oczywistej zguby, tak dziś broń Święty Kościół Boży od wrogich zasadzek i klęski wszelakiej ».
    Często tę modlitwę odmawiamy.
    http://info.kalisz.pl/pope/index.htm

    ***
    Jeszcze w 2o13 roku , pani Anna Argasinska z natchnienia Bozego przewidziala , ze nowy Papiez rzuci nas wszystkich do modlitwy , na kolana !
    « Oczyszczajac Izraela «
    Czego widac potrzebujemy .
    Doswiadczymy …
    Doswiadczamy…
    Panu swiadectwo damy !
    Wiara zmeznieje ….
    Albo stopnieje …
    Zalezy , z jakim uczuciem bedziemy powyzsze punkty realizowac .
    Przy Chrystusa nauce trwac mocno , czy sobie folgowac .
    Papieza i wszystkie slugi Kosciola Swietego rozancem jak matka obmadlac i bronic .
    Czy wiecie , co jest wazne ?
    Co umacnia i wiary dodaje ?
    Tuz , tuz za plecami – Swiadka naszej wiernosci i milosci – mamy !
    … staly , spoczywajacy na nas wzrok zakochanego w swoim ludzie , Pana .

  11. babula pisze:

    Zbliża się godz. 15.00 Proszę Kochani kto może pomódlcie się ze mną o światło Ducha Św. dla narzeczonych. Panie Jezu daj im szczęście -razem lub osobno -według Woli Twojej, Maryjo wstaw się za nimi, św. Józefie Opiekunie Rodzin módl się z nami!

    • Agnieszka pisze:

      Kochana babulo, jesli młodzi juz teraz nie mogą sie porozumieć to lepiej niech nie zwlekają z rozstaniem. Niech nie marnują kolejnych dni, miesięcy swojego zycia i niech nie blokują sobie szansy na normalna rodzine w przyszlosci. Jest duże prawdopodobieństwo ze niestety po slubie będzie jeszcze gorzej gdy dojdą obowiazki utrzymania rodziny,gospodarstwa domowego czy wychowania dziecka. O tym sie przed slubem oczywiście myśli i rozwaza ale nijak sie mają te nasze wyobrażenia do tego co moze byc po slubie. Oczywiście nie przeczę ze sytuacja nie moze ulec odmianie bo dla Boga nie ma nic niemożliwego ale to tez młodzi musza sami prosic Boga o prowadzenie ich narzeczeństwa zawierzyć sie Jemu. Ty babulo mozesz co najwyzej sie temu wszystkiemu przyglądać ale nie oznacza tez ze masz byc zupełnie bierna. Oczywiście nie wtrącać sie (zalezy jaki jest stopień pokrewieństwa między Toba a którymś z młodych)ale jesli widzisz i masz trzeźwość bezstronnie ocenić zektores z nich jest pokrzywdzone alb ze ktores dominuje znacznie nad drugim czy wszczyna kłótnie to mysle ze masz wręcz obowiązek wejsc w ten spor delikatnie i zaproponować pomoc o ile jestes np. mama czy babcia. Oby wszystko dobrze sie skończyło jakkolwiek by sie nie stalo by zadne z nich nie cierpialo i by byli szczęśliwi razem lub oddzielnie
      ➕➕➕

      • babula pisze:

        Agnieszko jestem wdzięczna za mądre słowa (tu chodzi o całe dalsze życie mojego dziecka. Serce mi się kraje -dosłownie). Chciałabym, żeby się rozstali ale nie jestem pewna czy taka jest Wola Boża. Proszę już drugi raz o modlitwę za nich bo wyraźnie widać działanie Boże i szatańskie.
        Jezu Ty się tym zajmij!!

  12. piotr wiśniewski pisze:

    On jest Prawdą On jest Jezusem On jest Chrystusem

    a papież no cóż specyfika czasu niechby uskuteczniał zdrową lewicowość a nie lewactwo

  13. Zmarła dziś matka bł. Zbigniewa Strzałkowskiego, franciszkańskiego męczennika z Pariacoto. Franciszka Strzałkowska miała 85 lat.

    Jej pogrzeb odbędzie się w poniedziałek, 15 stycznia w Zawadzie k. Tarnowa. Msza pogrzebowa rozpocznie się o godz. 14.00.

    Oto wywiad, jakiego udzieliła matka męczennika. Ukazał się w Radiu Watykańskim.

    Br. Jan Hruszowiec: Takie to wszystko proste..
    Franciszka Strzałkowska: Proste, proste.

    Chcę zapytać o czas, kiedy Pani wyszła za mąż. Jak wtedy żyliście?
    W biedzie i to dość dużej. Ale żyliśmy i zgadzaliśmy się, i przeżyliśmy sześćdziesiąt lat…

    Co dzisiaj chcielibyście przekazać młodym, małżeństwom?
    Żeby się po prostu zgadzali, żeby żyli tak, jak Pan Bóg przykazał, jak przysięgę składali na ślubie. A nie tak, że jak coś jest źle, to każdy idzie w inną stronę.

    Warto być wiernym w małżeństwie?
    Warto. I tylko tak trzeba. Przeżyliśmy z mężem sześćdziesiąt lat. Czasem się pokłóciliśmy. Ale tak żebyśmy się rozchodzili, to nigdy nie było. Małżeństwo zawiera w sobie też dni, kiedy trzeba się i pokłócić, ale nie można się złościć. I nie trzeba.

    Pamięta pani moment, kiedy Zbyszek przyszedł na świat?
    Zbyszek był trzeci. Najpierw byli Bogdan i Andrzej. Pamiętam. Jak chciał iść do seminarium, to ja chciałam, żeby poszedł tu, do Tarnowa, bo był u nas ksiądz, który tam uczył. Zbyszek powiedział, że jak nie pójdzie do franciszkanów, to nigdzie nie pójdzie. Powiedziałam mu, żeby robił jak chce, żeby później na mnie nie narzekał, że sam chciał inaczej.

    Pani nigdy nie wymuszała na nim powołania?
    Nie, to nie było wymuszone. Tak, jak sam powiedział: jak nie pójdzie do franciszkanów, to nie pójdzie nigdzie. Po tym, jak skończył technikum, dwa lata jeszcze pracował. On był taki, że kościół bardzo lubił. Do kościoła chodził bardzo chętnie, był ministrantem, potem był lektorem. Cieszyłam się, że w rodzinie będzie kapłan. Ja się modliłam za niego, żeby wszystko jakoś szczęśliwie poszło.
    Całość: http://gosc.pl/doc/4447241.Zmarla-matka-polskiego-blogoslawionego

  14. Ehmm pisze:

    Głosowałam na PIS, chciałam rządów prawicy. Jestem 100% przeciwko aborcji.
    Dlatego dziwi mnie stanowisko owych 58 posłów PIS-u. Nie popieram tej decyzji Kaczyńskiego. Przez to tak jestem nazywana przez czytelników dzieckonmp, zresztą my wszyscy, którzy nie popieramy aborcji. Dlaczego to cytuję? Bo to wpisy niby katolików, niby prawych ludzi, niby dzieci Maryi. My przeciwni aborcji jesteśmy … katoterryrostami!

    Cytuję: „Wielu tzw.katolików to jacyś zaślepieni fanatycy powtarzający farmazony katoterrorystów z pro-life”.

    • wobroniewiary pisze:

      Na szczęście to Bóg będzie nas sądził a nie żaden śmieszny człowieczek.

    • BoTer pisze:

      „Ehmm”, przecież ci posłowie ani Kaczyński w żaden sposób nie wyrazili swojej zgody na aborcję. Głosowali za tym, by projekt ustawy skierować do prac w komisji, myślę, że z przekonaniem, że nikt i tak tej ustawy nie przegłosuje potem w Sejmie. To taka strategia, taktyka, moim zdaniem – rozsądna, zważywszy wszystkie sprawy, jakie obecnie się dzieją w polityce polskiej, to wytrąciło w pewien sposób broń z rąk opozycji. Czy nie można chcieć dyskutować i przekonywać do swoich racji? Co w tym złego? Szerzej wypowiedziałam się na ten temat w komentarzu wyżej.
      A strony, o której piszesz, nie czytaj. Po co szarpiesz sobie nerwy?

  15. wobroniewiary pisze:

    Każdy ma prawo do swego zdania – ja również. Oto ono!

    Wielu POlityków PIS mówi, że głosowało „za” bo dawno temu obiecali, że nigdy nie odrzucą projektu w I czytaniu.
    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/193469,zwlekalismy-za-dlugo.html

    Chore! A gdyby to był projekt za wprowadzeniem nauczania satanizmu do szkół – też by nie odrzucili?
    Połowa z was powie, jak możesz to porównywać!!!
    A mogę – bo aborcja to V przykazanie, a promocja satanizmu – to II przykazanie TEGO SAMEGO DEKALOGU
    Dlatego zgadzam się z Alutką, że to jest po prostu HIPOKRYZJA.
    „Niech nasza mowa będzie TAK-TAK! NIE-NIE!

    A jeśli chodzi o zwrot „POlitycy PIS” – to wzięło się stąd:
    http://prawy.pl/63835-koalicja-popis-stala-sie-faktem

    • Monika pisze:

      Prawdą jest, że ze złym nie wchodzi się w układy, nie prowadzi gierek ani nawet nie dyskutuje się ze złym. Wielokrotnie mieliśmy przykład w historii, że zło tylko dobrem można zwyciężyć. To nie jest partyjka szachów a my widzami ale chodzi o życie i o wieczność a w tym przypadku o życie tych najsłabszych, którzy w żaden sposób sami nie mogą się bronić. Nikt z nas ani z polityków nie zna przyszłości, nie zna dnia ani godziny kiedy odejdziemy do Pana. Z każdego słowa, myśli i czynu osądzi nas Pan Bóg i zawsze musimy być gotowi na spotkanie z Nim.
      My wszyscy, każdy z nas, także politycy, mamy działać tu i teraz, tam gdzie postawił nas Pan Bóg i na każdym kroku świadczyć o Nim a swoją postawą jasno, bez domysłów i niedomówień mamy dawać do zrozumienia Kto jest naszym Panem!
      Tu nie ma miejsca na żadne gierki i zagrywki, czy gry polityczne. Czy któryś z nich, z polityków może być pewien, że dożyje jutra i dalej będzie próbował toczyć swoje kolejne gierki, że będą mieli czas na kolejne szanse, skoro tak łatwo idzie im zaprzepaszczanie kolejnych? Dlaczego jeszcze takie zbrodnicze prawo obowiązuje w Polsce, gdzie Jezus jest Królem a Maryja Królową? Dokąd mamy patrzyć bezczynnie i milczeć?
      Dokąd pozwalać na kolejne konszachty ze złym i chodzenie z tym padalcem na kompromisy?
      Może wreszcie już czas i ockną się Ci, którzy reprezentują Naród i ustalą wreszcie jakie mają priorytety? Chyba zdają sobie sprawę, że nie oni je ustalają, tylko sam Bóg, skoro jest Królem!

      • Elżbieta pisze:

        Wypowiem się tak bardzo krótko : nie można dobrych celów osiągać za pomocą złych środków , innymi słowy – cel nie uświęca środków . Dlatego też nie chcę słuchać żadnych pokrętnych wyjaśnień polityków – gdyby była zachowana uczciwość i przejrzystość postępowania , nie byłyby potrzebne żadne dodatkowe wyjaśnienia post factum .

        • wobroniewiary pisze:

          Amen!

          Dziś się wszyscy cieszą, że projekt nie przeszedł dzięki nieobecnym posłom PO, ale gdyby oni byli to by przeszedł dzięki POsłom PIS
          Tego nikt nie widzi? Oślepli ludzie czy jak?
          Mnie~zawsze uczono, że zło należy tłumić dusić w zarodku a nie czekać aż rozwinie skrzydła!

    • mkm80 pisze:

      Masz rację.
      Proszę Was o jedno: NIE DAJMY SIĘ PODZIELIĆ I SKŁÓCIĆ!
      Jest tylko Jeden Bóg nasz Ojciec i wszyscy przez Maryję Jemu służymy.
      To TYLKO politycy: dziś są, jutro ich nie ma. Ten co dziś głosuje za, jutro zagłosuje przeciw. Ten co dziś w PiS jutro w PO i vice versa.
      Nasz Ojciec Najmiłosierniejszy trwa na wieki. Od wieków ma to samo zdanie. Niezmienny.
      Jemu zaufajmy, do Niego przylgnijmy, a polityków zostawmy…
      „Divide et impera” – nie pozwólmy się podzielić, Maryjo błagam Cię o to…
      Widzimy jak na dłoni, że Jezus to czysta Mądrość, niech Kościół nas prowadzi a nie sympatie partyjne. PiS to nie Kościół.

  16. mała pisze:

    Święto Trzech Króli 6 stycznia jest uroczystością Objawienia Pańskiego. Bóg objawia siebie i swoją wolę, bóstwo i człowieczeństwo. Każdy człowiek wybiera: albo być Boży i ludzki, albo nieludzki i bezbożny zarazem. Bóg nie tylko objawił się ludziom, ale stał się człowiekiem w Jezusie Chrystusie, aby każdy kto uwierzy i zaufa, mógł jako dziecko Boże uczestniczyć teraz i na zawsze w dobrach zawartych we wspólnocie miłości. Nasza miłość jest odpowiedzią na objawienie i darowanie Bożej miłości, której pełnią jest Trójca Święta, obecna w działaniu Syna, który do Ojca prowadzi oraz Ducha, który objawia prawdę o Bogu i uzdalnia, aby ją przyjąć i w niej trwać.

    Jednoosobowy bóg islamu nie jest miłością ale rozkazodawcą, wynagradzającym posłuszeństwo orgią przyjemności, nieustającym męskim orgazmem w niebie, które staje się podobne do domu publicznego z darmową obsługą klientów, których szczególną zasługą były zbiorowe morderstwa w zamachach terrorystycznych razem z samobójczą śmiercią sprawców.

    Są światła błędne lub gasnące, trzeba je odróżnić od światła Chrystusa – Słońca sprawiedliwości, Gwiazdy porannej (Ap 2,28), światłości nieustającej. Są światła, które przemieniają się w ciemność, ale jest też ciemność, która przemienia się w światło. Ciemność śmierci na krzyżu, mrok cierpienia, prowadzą do zwycięstwa światła. Mądrość pozwala odróżnić światła przegrane w ciemności od świateł zwycięskich poprzez ciemność po to, aby odrzucić pierwsze i przyjąć drugie.

    Powiedział o tym w Warszawie 6 stycznia 1978 ks. prymas Stefan Wyszyński: „Cierpienie i trud uczą nas mądrości. Pamiętajmy: nie wszystko złoto ludziom! Trzeba umieć uczynić zeń ofiarę i przezwyciężać głód posiadania za wszelką cenę. I nie wszystko kadzidło ludziom! Bogu się ono należy! Nie chciejmy też całej chwały dla każdego z nas i nie chciejmy wszystkiego tylko dla siebie. Nie chciejmy być wolni od wysiłku, trudu, poświęcenia i ofiar”.

    Przed powtórnym przyjściem Chrystusa Sędziego u kresu czasów, ukaże się na niebie światło krzyża, aby rozjaśnić mocą Bożego objawienia wszelkie ciemności zła w każdej postaci. Bóg chce dać nam wieczny udział w zwycięstwie objawionego światła.

    Cały tekst: http://politykapolska.eu/2018/01/06/slowo-6-stycznia-isc-ku-swiatlu-bozego-objawienia-ks-stanislaw/

  17. mała pisze:

    Pijany mężczyzna ujeżdżał wielbłąda w kościelnej szopce. Wcześniej zjadł komunikanty, a część rozsypał. Okazało się, że jest pijany.

    Do zdarzenia doszło w czwartek rano w Wyszkowie. Około godz. 6 dyżurny młody mężczyzna wszedł na ołtarz i wyjął z tabernakulum konsekrowane komunikanty, z których cześć zjadł, a cześć rozsypał na podłodze.

    Mężczyzna zakłócał porządek w świątyni, śmiał się, siadał na wielbłąda znajdującego się przy szopce bożonarodzeniowej i przeszkadzał przebywającym w kościele parafianom.

    Kilka minut po zgłoszeniu mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Po wytrzeźwieniu 21-letni mieszkaniec gm. Zabrodzie odpowie za naruszenie prawa ochrony uczuć, miejsc, obrzędów religijnych, za co grozi mu kara do 2 lat więzienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s