Cierpienie ma zbawczą moc! Umiejmy ofiarować nasze cierpienia za innych

Modlitwa ofiarowania cierpienia

Panie Jezu Chryste, oddaję Ci siebie wraz ze wszystkimi swoimi cierpieniami fizycznymi i duchowymi. Oddaję Ci cały swój lęk przed cierpieniem i śmiercią oraz poczucie nieużyteczności cierpienia. Pragnę jednoczyć się z Tobą, Jezu, w Twoim cierpieniu na krzyżu za zbawienie świata, aby z tego źródła naszego zbawienia czerpać moc uzdrowienia, siły do niesienia cierpienia oraz radość z Twojego zwycięstwa nad szatanem, cierpieniem, grzechem i śmiercią.
Święty Ojcze Pio, módl się za nami i pomagaj nam w ofiarowywaniu cierpienia za nawrócenie grzeszników oraz w intencjach całego Kościoła!

Święty ojciec Pio błagał Boga o cierpienie by ratować dusze czyśćcowe:
Błagałem Boga aby zechciał zesłać na mnie kary, które przygotował dla grzeszników i dla dusz mających się oczyścić, byle tylko nawrócił i zbawił grzeszników a także przyjął szybko do Raju dusze z czyśćca – kliknij

Zbawczy sens cierpienia

W miarę jak człowiek bierze swój krzyż, łącząc się duchowo z Krzyżem Chrystusa, odsłania się przed nim zbawczy sens cierpienia. Wówczas też człowiek odnajduje w swoim cierpieniu pokój wewnętrzny, a nawet duchową radość. Źródłem radości staje się przezwyciężenie poczucia nieużyteczności cierpienia, poczucia, które bardzo mocno bywa zakorzenione w ludzkim cierpieniu. Odkrycie zbawczego sensu cierpienia w zjednoczeniu z Chrystusem przeobraża to przygnębiające poczucie. Wiara w uczestnictwo w cierpieniach Chrystusa niesie w sobie tę wewnętrzną pewność, że człowiek cierpiący „dopełnia braki udręk Chrystusa”, że w duchowym wymiarze dzieła Odkupienia służy, podobnie jak Chrystus, zbawieniu swoich braci i sióstr. I dlatego Kościół upatruje we wszystkich cierpiących braciach i siostrach Chrystusa jakby wieloraki podmiot swojej nadprzyrodzonej siły.

Im bardziej człowiek jest zagrożony grzechem, im cięższe struktury grzechu dźwiga w sobie współczesny świat, tym większą wymowę posiada w sobie ludzkie cierpienie. I tym bardziej Kościół czuje potrzebę odwoływania się do ludzkich cierpień dla ocalenia świata.

Cierpienie odkupione

W Krzyżu Chrystusa nie tylko Odkupienie dokonało się przez cierpienie, ale też samo cierpienie ludzkie zostało odkupione. Odkupiciel cierpiał za człowieka i dla człowieka. Każdy człowiek ma udział w Odkupieniu. Każdy jest też wezwany do uczestnictwa w owym cierpieniu, przez które Odkupienie się dokonało. Zdaniem Jana Pawła II dokonując Odkupienia przez cierpienie, Chrystus wyniósł zarazem ludzkie cierpienie na poziom Odkupienia. Przeto też w swoim ludzkim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa.

Człowiek, świadomy że męka Krzyża jest nierozerwalnie złączona z chwałą Zmartwychwstania, odnajduje całkowicie nowe światło, które pomaga mu przedzierać się poprzez gęsty mrok upokorzeń, zwątpień, rozpaczy i prześladowania. Człowiek odkrywając przez wiarę odkupieńcze cierpienie Chrystusa, odkrywa zarazem w nim swoje własne cierpienia, odnajduje je przez wiarę na nowo, nasycone nową treścią i nowym znaczeniem.

Nie marnuj skarbu cierpienia!

     Jeżeli spotyka Cię jakiekolwiek cierpienie, to pamiętaj, że natychmiast trzeba ofiarować je Bogu, jednocząc się z cierpieniem Jezusa na krzyżu. Wtedy cierpienie nie będzie Cię niszczyć, lecz stanie się tak wielką łaską „że nikt z ludzi tego nie pojmie dostatecznie, większą niż dar czynienia cudów, bo przez cierpienie dusza mi oddaje, co ma najdroższego – swą wolę” – tak mówił Pan Jezus mistyczce Rozalii Celakównie. Nic tak nie otwiera człowieka na Boga i nic go tak nie może przemienić jak bezinteresowny dar cierpienia. Dlatego niech nikt nie zmarnuje najmniejszej okazji do ofiarowania Bogu każdego cierpienia: fizycznego czy duchowego; szczególnie trzeba ofiarowywać Bogu wszystkie swoje kryzysy, bunty, zniechęcenia, wszystkie lęki i cierpienia fizyczne. „Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania” (Dz. 1767) – mówił Pan Jezus św. Faustynie.

Ks. Mieczysław Piotrowski TChr: Aby ofiarować swoje cierpienie – to znaczy zjednoczyć się z cierpieniem Jezusa na krzyżu – można posłużyć się modlitwą:

„Jezu, Boski Zbawicielu, przez Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Ci swoje cierpienia fizyczne i udręki duchowe, w intencjach Kościoła świętego, kapłanów, osób niewierzących, uzależnionych od alkoholu, narkotyków, pornografii, w intencjach redakcji Miłujcie się! i apostolstwa życia (można też dodać swoje intencje).

Proszę, otaczaj opieką rodziny, by mocą Twej łaski skutecznie oparły się zasadzkom złego ducha. Rodzicom daj miłość i odwagę, aby przyjęli każde poczęte dziecko i by bronili życia aż do naturalnej śmierci. Młodzieży i dzieciom daj serca czyste, wolne od wszelkich uzależnień, gotowe pełnić Bożą wolę.

Spraw, aby krzyż, który dźwigam, stał się dla mnie źródłem odwagi, wyzwolenia i mocy, aby cierpienie nie odebrało mi nadziei, by wiara moja nie gasła, a miłość nie ustawała. A kiedy nadejdzie kres mego życia, przybądź po mnie i zaprowadź mnie do swego Królestwa. Amen”.

A jeżeli nie jesteś w stanie łaski uświęcającej, to wyznaj Jezusowi wszystkie swoje grzechy w sakramencie pokuty i przebacz wszystko wszystkim, aby do nikogo nie chować urazy. Jeżeli korzystałeś(-łaś) z pomocy wróżbitów, bioenergoterapeutów i innej maści okultystów, to pamiętaj, że dobrowolnie otworzyłeś(-łaś) się na działanie sił zła, łamiąc pierwsze przykazanie Boże. Niezwłocznie wyznaj ten grzech Jezusowi i radykalnie zerwij wszelkie więzy, które Cię łączą z tymi siłami. 

Maria Simma o chorobach 

Dusze czyśćcowe mówią, że wielu ludzi dostaje się do piekła, ponieważ za mało ludzi modli się za nich. Przez odmawianie rano i wieczorem poniższej modlitwy odpustowej, wiele dusz uratować można przed potępieniem. Simma widziała pewnego razu takie dusze, których losy ważyły się między piekłem i czyśćcem. 

Modlitwa:

O Najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz, błagam Cię przez konanie Najświętszego Serca Twego i przez boleści Matki Twej Niepokalanej, obmyj we Krwi swojej grzeszników całego świata, którzy teraz konają i dziś jeszcze umrzeć mają. Serce Jezusa konające, zlituj się nad konającymi. Serce Maryi pod krzyżem omdlewające, módl się za umierającymi. Amen

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

50 odpowiedzi na „Cierpienie ma zbawczą moc! Umiejmy ofiarować nasze cierpienia za innych

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Pewna kobieta opowiadała: W 1947 roku miałam 38 lat i chorowałam na raka jelita. Nowotwór został rozpoznany na prześwietleniu i lekarze zdecydowani byli na operację. Zanim poszłam do szpitala chciałam odwiedzić San Giovanni Rotondo by spotkać się z Ojcem Pio. Mój mąż, córka i jej przyjaciółka zabrali mnie do niego. Pragnęłam się wyspowiadać i porozmawiać z Ojcem Pio o swojej chorobie, lecz okazało się to niemożliwe. Mąż powiedział o moim problemie jednemu z zakonników. Ten był tak poruszony, że obiecał przekazać wszystko Ojcu Pio. Wkrótce powiedziano mi abym udała FOTO6.jpg (6923 byte)się do korytarza, którym będzie przechodził Ojciec Pio. Przeszedł on przez tłum ludzi, ale jego uwaga skupiona była na mnie. Zapytał dlaczego jestem tak zdenerwowana i powiedział że chirurg, którego wybrałam postąpi słusznie w moim przypadku. Potem dodał mi otuchy i obiecał że będzie się modlić za mnie. Byłam niezmiernie zaskoczona. Nie znał on mojego chirurga i nikt nie mówił mu z kim rozmawiać o mojej sprawie. Ojciec Pio zachowywał się jednak jakby dobrze znał zarówno mnie jak i mojego lekarza. Udałam się na operację spokojna i pełna nadziei. To właśnie lekarz był pierwszym, który wspomniał o cudzie. Wyciął mi wyrostek robaczkowy nie znajdując śladów nowotworu wyraźnie widocznego na wcześniejszych zdjęciach rentgenowskich. Chirurg ten nie wierzył w Boga, ale od tego czasu powiesił krzyże w każdym pomieszczeniu szpitala. Dalsze badania nie wykazywały śladów raka. Po krótkiej rekonwalescencji powróciłam do San Giovanni Rotondo by znów zobaczyć Ojca Pio. Świątobliwy zakonnik przechodził właśnie do zakrystii, gdy nagle zatrzymał się i uśmiechnął do mnie mówiąc: „Któż by się spodziewał? Znów tu jesteś!” i podał mi rękę, którą ucałowałam z oddaniem.

    http://www.padrepio.catholicwebservices.com/POLSKA/Healings_Polska.htm

  3. Ehmm pisze:

    Czy są jeszcze jakieś granice absurdu?
    Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wystawiła na aukcji… krawaty Piotra Szczęsnego, który 19.10.2017 r. oblał się benzyną i podpalił przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. O tym pomyśle poinformowała krakowska „Gazeta Wyborcza”.
    https://www.facebook.com/adam.kaczor.374/posts/779107558941802

  4. Jacek pisze:

    Można odmawiać też Tą Modlitwę
    W dniu dzisiejszym łączę moje cierpienia
    i mój krzyż i cierpienia i krzyże ludzi,
    którzy nie ofiarują ich Bogu,
    z Twoim Krzyżem Panie Jezu przez Niepokalaną Mamę Twoją i proszę Cię:
    Panie Jezu przez Bolesną Mękę Twoją i Krew,
    którą wylałeś za nas, za mnie na Krzyżu
    Przez Najświętszą Agonię Twoją, przez Miłosierdzie Boże,
    daj łaskę zbawienia duszom dziś i w tej chwili umierającym,
    aby nie poszły na wieczne potępienie! Amen <<

    Matko Boża, tę modlitwę składam w Twoim Niepokalanym Sercu,
    ponieważ Ty wiesz najlepiej, gdzie i komu w danej chwili ona jest najbardziej potrzebna!
    Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

  5. tu MariaPietrzak pisze:

    Warto odnotować , tym bardziej , ze oprócz tego , co nas dręczy ….jest i jakaś paskudna grypa we drzwiach …/

    Matka Boża powiedziała, że jest to najpiękniejsza modlitwa, jaką można odmówić za chorego.
    ◽◽◽
    Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen
    Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen
    Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen

    O mój Boże, oto przed Tobą ten chory; przyszedł Cię prosić o to, czego pragnie i o to, co uważa za najważniejsze dla siebie.
    Ty, o Boże, wprowadź w jego serce te słowa: ”Najważniejsze jest zdrowie duszy!”
    Panie, niech się w nim wypełni cała Twoja wola: jeśli chcesz by wyzdrowiał, by zostało mu dane zdrowie; jeśli jednak inna jest Twoja wola, niech dalej niesie swój krzyż.
    Proszę Cię także za nami, którzy się za nim wstawiamy; oczyść nasze serca, abyśmy byli godni przekazać Twoje święte miłosierdzie. Strzeż go i ulżyj mu w cierpieniu, niech się w nim wypełni Twoja Święta wola, niech przez niego zostanie objawione Twoje święte Imię; pomóż mu odważnie dźwigać krzyż. Amen.

    Modlitwa została  podyktowana przez Matkę Bożą Jelenie Wasilij w Miedziugorju.

    http://medziugorje.blogspot.fr/2009/12/modlitwa-za-chorych.html?m=1

    • tu MariaPietrzak pisze:

      Bywa i tak ….
      Kiedyś byłam świadkiem … Rodzina , bliscy zebrani w szpitalu wokół chorego … umierającego .
      Był dobrze przygotowany , spokojny , wydawał się pogodzony , mimo , że nie miał jeszcze 60 – siatki … Tylko rodzina „nie dawała za wygraną.” !
      Ktoś się za niego serdecznie pomodlił …. Nawet wiem , kto . Wyzdrowiał !!! Nie tak długo potem odeszła do Pana , jego żona . Zubożał wtedy , tęsknił , nie dawał rady , samotność mu dokuczała , zaczął pić , w końcu w stanie nietrzeźwym , bez przyjęcia sakramentów i on odszedł !
      …. Jaka różnica !
      Wiele razy wracam do tamtego wydarzenia , choć tyle lat już minęło , może dlatego , że nauczyło mnie ono czegoś ważnego :
      „nie jako ja chcę, ale jako Ty , Panie „. Wyrzuty sumienia …
      Ksiądz Jan Twardowski pisał „spieszmy się kochać ludzi tak , szybko odchodzą” , ale ja to przerobiłam … spieszmy sie kochać Boga , tak szybko odchodzimy … I
      Bo żeby miejsce w Wieczności bylo naprawdę Miejscem Bezpiecznym ( o takim wszyscy marzymy ) potrzeba czegoś ważnego … serca z Sercem Pana , pogodzonego , zjednoczonego .
      Przychodzą takie różne myśli i wspomnienia , kiedy czytam o tylu chorych cierpiących i nań z miłością i bólem patrzących .
      Kiedy lata mijają niepostrzeżenie i sama cierpię , albo ktoś z bliskich …
      Pozdrowienia dla każdego cierpiącego …
      Dnia Dobrego, niedzielnego 🌼

      • wobroniewiary pisze:

        Chcesz powiedzieć, że to wina, że „Ktoś się za niego serdecznie pomodlił …. wyzdrowiał”
        Przecież każdy ma prawo się modlić o zdrowie a wola Boża niech się dzieje

        • tu MariaPietrzak pisze:

          Tam nie było prośby bądź wola Twoja…

        • wobroniewiary pisze:

          Aha, to przepraszam 🙂

        • tu MariaPietrzak pisze:

          Nie ma za co 🙂.
          Rzadko który 13 -latek pyta Pana Boga , czy mu się intencja tej szczerej modlitwy podoba . A wiem , że dzieciarnia z całej licznej rodzinki wujka uwielbiała , byla łzami zalana i nie ustawała w błaganym błaganiu !
          Wesołek , gawędziarz i lasy znal jak własną kieszeń , po których nas w wakacje prowadzał , baje opowiadał ! Do dziś pamiętam pod wielką w lesie choinką tańczące krasnale … Bez Harry Pottera żeśmy sie obywali , bylo wspaniale !
          Tak więc Pan Bóg to Dobry Nauczyciel , próśb wysłuchał , ale po latach pozwolił też zauważyć , że inaczej by było gdyby … W takiej szkole dojrzewamy , ucho nadstawiamy , wnioski wyciągamy i wtedy w Pana się wsłuchujemy i… słuchamy !
          „Mój Boże spełnij we mnie Swoje zamiary i łaską spraw , bym im się nie opierał ….uczyń ze mną to co chcesz , jak chcesz i ile chcesz , albowiem Ty wiesz , czego chcesz i dokąd mnie prowadzisz” !
          Stąd dzisiaj wiemy …. którą drogą idziemy … nie z prądem , ale pod prąd zmierzamy !
          Mądrzejemy…..

  6. wobroniewiary pisze:

    Oscar Romero, salwadorski duchowny katolicki, arcybiskup San Salvadoru, obrońca praw człowieka, błogosławiony Kościoła Katolickiego.
    Zabity w 1980 r. podczas sprawowania Mszy Świętej.
    Patron Światowych Dni Młodzieży w 2019 r.

  7. Martyna pisze:

    Proszę o modlitwę za dusze Taty mojego Przyjaciela. Zmarł wczoraj, o 01:40, we śnie. Przegrał walkę z rakiem kości, po wielu cierpianich, krzyżach, jak mówi Jego Syn…

  8. mała pisze:

    Poznaj owoce pomagania, te są cudowne

  9. magda pisze:

    Pięknie napisane

  10. wobroniewiary pisze:

    Cierpienie łączy o wiele mocniej i głębiej niż tryumfy. Oczyszcza miłość i czyni ją świętą. Dlatego zjednoczenie duszy z Chrystusem musi dokonywać się przez ukrzyżowanie.
    Alicja Lenczewska

      • Paweł pisze:

        Św. Franciszek Salezy (biskup i doktor Kościoła, wielki nauczyciel świętości w życiu świeckim, co było w jego czasach niezwykłe) o tańcach:

        „Bale i tańce z natury swojej są ani złe, ani dobre, natomiast ze sposobu, w jaki się odbywają, biorą nachylenie ku złemu (…). O tańcach, Filoteo, powiedzieć można to, co lekarze mówią o grzybach: że i najlepsze z nich nic niewarte. A ja ci powiadam, że i najlepsze bale też nie są dobre. (…) Tańcz niewiele i nie często, Filoteo, bo czyniąc inaczej, narażasz się na niebezpieczeństwo rozkochania się w tańcu. (…) Bale, tańce i inne nocne zgromadzenia przyciągają zwykle panujące wokół siebie występki i grzechy: kłótnie, zwady, zazdrości, szyderstwa, rozwiązłości i ohydne miłostki. (…) O Filoteo, te niesforne zabawy są zwykle bardzo niebezpieczne: rozwiewają ducha pobożności, wątlą siły, ostudzają miłość Bożą, a rozbudzają w duszy tysiące złych uczuć. I dlatego w używaniu tych zabaw potrzeba wielkiej roztropności. (…) Żeby móc godziwie brać udział w (…) tańcach, trzeba, aby to było dla zabawy, a nie dla upodobania; na krótko, a nie do znużenia czy do szału; a wreszcie, by to nie było często. (…) Tańczyć możesz wedle warunków, jakie ci wskazałem, zawsze ilekroć uprzejmość i roztropność zmuszać cię będą do przypodobania się w ten sposób dobremu towarzystwu: uprzejmość bowiem, która jest dziełem miłości, rzeczy obojętne czyni dobrymi i niebezpieczne godziwymi. A nawet rzeczom wyraźnie złym odejmuje złość. (…)”

        [Za: św. Franciszek Salezy „FILOTEA, czyli droga do życia pobożnego” – wydanie Oficyny Wydawniczej VIATOR, Warszawa 2003, w przekładzie ks. Aleksandra Jełowickiego, „za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, IMPRIMATUR z dnia 08.08.2001 Nr 3091/NK/2001, Notariusz ks. dr Henryk Małecki, Wikariusz Generalny ks. bp Tadeusz Pikus”, wraz z „Potwierdzeniem danym przez J. O. Księdza Leona Przyłuskiego, Arcybiskupa Gnieźnieńskiego i Poznańskiego” w Poznaniu dnia 4 grudnia 1862 roku (a był to Prymas Polski z okresu rozbiorów); str. 248-251]

  11. nowa pisze:

    Chciałam się zapytać czy będzie to zagrożenie, jeśli chce uczestniczyć w kursie samoobrony, a instruktorami są osoby które uprawiają sporty związane ze wschodnimi sztukami walk?

    • Sylwek pisze:

      przeczytaj książkę lub sam ostatni rozdział ks. Dominika Chmielewskiego Jego Miłość Cię Uleczy bodaj tak był tytuł tam ks bardzo dobrze to wyjaśnia.

      • nowa pisze:

        Nie mam obecnie tej książki. Jedynie chciałam iść na jakiś kurs, bo nie ciekawie teraz się robi i zwyczajnie boję się chodzić po mieście wieczorem, czy rano jak jest ciemno. Z drugiej strony wiem, że są to zagrożenia, ale jak mam tak wszystko rozważać to bym z domu nie wyszła.

        • Kasia pisze:

          Coniedzielna Eucharystia, comiesięczna Spowiedź Św, codzienna modlitwa i lektura Pisma Św, życie chrześcijańskie, tj uporządkowane (nie w grzechu ciężkim) i naprawdę skorpiony można brać do ręki a nic nam nie zrobią. Jeśli nie jest to ewidentne zło (wróżby, joga) to nie obawiaj się. Dziś ciężko znaleźć cokolwiek w świecie co nie byłoby chociażby muśnięte śladem zła.

        • wobroniewiary pisze:

          Mamy unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła!

        • Jacek pisze:

          Żaden kurs Tobie nie pomoże obronić się przed bandytą.
          Te wszystkie kursy są do nabijania kasy czerwonym cwaniakom.
          By się obronić potrzeba lat ćwiczeń, a i też nie daje gwarancji całkowitej.
          Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

        • Betula pisze:

          Musiałam wracac do domu wieczorami i zapragnęłam nosic w torebce krzyz taki większy metalowy kupiłam go i potem juz czułam się bezpiecznie, takze sama modlitwa idąc czy jadąc prosta Ojcze nasz, Zdrowas Maryjo i Chwała Ojcu powtarzana za dusze w czyscu cierpiące dawała mi poczucie bezpieczeństwa.

          „Pan nie da zginąc swojemu ludowi” – dlatego starajmy się byc Jego ludem.

  12. wobroniewiary pisze:

    Zgadzam się w 100% z panią prof. Krystyną Pawłowicz
    Dziś po Mszy Św. klerycy z Seminarium stali na dworze pod kościołem i rozdawali płyty. Kto chciał, mógł – ale nie musiał – złożyć ofiarę.
    Jednak przed kleryków z płytami stanął szpaler około siedmiu „owsikowych wolontariuszy”. I ludzie do kleryków dochodzili już najczęściej z pustymi portfelami, bo na I linii frontu stali „owsikowcy”

    Pani prof. pisze:
    (…) Ja nigdy nie dałam i nie dam choćby grosza na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Choćby dlatego, że jest to środowisko, które brutalnie zwalcza Kościół, chamsko i wulgarnie odnosi się do ludzi, którzy próbują ewangelizować na Przystanku Woodstock. Przecież w telewizji mogliśmy zobaczyć, jak zostali potraktowani obrońcy życia, którzy pojechali pokazywać swoją wystawę na obrzeżach Woodstocku. Ich wystawa została aresztowana przez policję! Kościół i księża sam tam określani w sposób najgorszy z możliwych, ale kiedy chcą pieniędzy, to wolontariuszy wysyłają z puszkami pod kościoły – to jest bezczelność!

    Owsiak wysyła swoje gwardie młodych ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia w czym biorą udział, by zbierali pieniądze pod kościołami. Korzystają z tego, że księżom być może nie wypada zbyt ostro odmówić wolontariuszom WOŚP. Sam Owsiak epatuje biednymi i chorymi dziećmi, a przecież dobrze wiemy, że część pieniędzy przeznaczana jest na absolutnie zabójczą dla młodzieży rozrywkę pod hasłem „Róbta, co chceta!”. Media pokazują młodych, tarzających się błocie, pijanych, pod wpływem alkoholu i narkotyków.

    http://www.fronda.pl/a/prof-krystyna-pawlowicz-dla-frondy-miejmy-odwage-odmowic-owsiakowi,105224.html

  13. mała pisze:

    Co wy na to?

  14. wiech pisze:

    Człowiek cierpiący nie „dopełnia braków udręk Chrystusa”.

    • wobroniewiary pisze:

      No cóż, nie odważyłabym się podważać Pisma Świętego.
      Św. Paweł to pisze (Kol 1,24):
      „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”

      Ani też św. Jana Pawła II, bo to są Jego słowa!
      Z Salvifici Doloris – Do biskupów, kapłanów, rodzin zakonnych i wiernych Kościoła katolickiego o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia

      http://www.niedziela.pl/artykul/2172/6

      • Dorota pisze:

        Tylko jak sie radowac patrzeac na cierpienie swojego uposledzonego umyslowo I fizycznie dziecka…lzy mi plyna gdy to pisze. JEZU daj mi ta laske abym kazde cierpienie mogla z miloscia Tobie ofiarowac, szczegolnie te najbardziej bolace.

  15. wiech pisze:

    Przepraszam, wycofuję się ze swojego błędnego myślenia że człowiek cierpiący nie „dopełnia braków udręk Chrystusa” .

  16. Ava pisze:

    Jeżeli dopełniamy to dlatego,że taka była wola Boga! On nam dał tę łaskę, a nie dlatego że on nie wykonał tego zadania jak należy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s