Bł. Katarzyna Emmerich: „na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni”

Dzisiaj, 9 lutego obchodzimy wspomnienie Błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich – kliknij na Ewangelia dla nas

Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich – mistyczka i stygmatyczka

Anna przyszła na świat w dniu 8 września 1774 roku w Flamschen, w Westfalii. Pochodziła z ubogiej wiejskiej rodziny. Jako dziecko razem z rodzeństwem (było ich dziewięcioro) wiele pracowała w domu i na gospodarstwie. Do szkoły chodziła tylko przez 4 miesiące. Nauczyła się jednak szyć i zarabiała na utrzymanie jako krawcowa. W dzieciństwie wyróżniała ją wielka i szczera pobożność. Już wtedy miała pierwsze wizje. Nie uważała ich za coś nadzwyczajnego. Była przekonana, że podobne wizje mają również inne dzieci.

(…) Gdy miała 24 lata, ujrzała Chrystusa niosącego jej dwa wieńce – jeden z kwiatów, drugi cierniowy. Wtedy na jej głowie pojawiły się bolesne, krwawe rany. Od tego dnia, niczego nie wyjaśniając, zaczęła nosić na głowie opaskę. Potem, po wielu trudach, w 1802 roku, przyjęły ją augustianki w Agnetenbergu. Rok później złożyła śluby zakonne.

Od 2005 roku możemy w Polsce oglądać film „Pasja”, wybitnego reżysera i aktora Mela Gibsona. Obrazy tam przedstawione wiernie oddają wizje Błogosławionej. Są w swym wyrazie mocne, ale prawdziwe. Jest to pierwszy w historii film tak uczciwie i rzetelnie ukazujący wielkość cierpienia i ofiary Chrystusa.

Podczas beatyfikacji Anny Katarzyny Emmerich, w dniu 3 października 2004 roku, św. Jan Paweł II powiedział: „Kontemplowała bolesną Mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa i doświadczała jej w swoim ciele. Dziełem Bożej łaski jest to, że córka ubogich rolników, żarliwie szukająca bliskości Boga, stała się znaną mistyczką z landu Münster. Jej ubóstwo materialne stanowi kontrast z bogactwem życia wewnętrznego. Zdumiewa nas cierpliwość, z jaką znosiła dolegliwości fizyczne, a także wywiera na nas wrażenie siła charakteru nowej błogosławionej oraz jej wytrwałość w wierze. Siłę czerpała z Najświętszej Eucharystii. Jej przykład sprawił, że serca ubogich i bogatych, ludzi prostych i wykształconych otwierały się i z całą miłością oddawały Jezusowi Chrystusowi. Do dziś głosi wszystkim zbawcze orędzie: dzięki Chrystusowym ranom zostaliśmy uzdrowieni”.

Bł. Anna Katarzyna Emmerich
Wyjątki z wizji prorockich Bł. Anny Katarzyny Emmerich

[…] Ujrzałam straszne skutki działań wielkich propagatorów „światła” wszędzie tam, gdzie dochodzili oni do władzy i przejmowali wpływy albo dla obalenia kultu Bożego oraz wszelkich praktyk i pobożnych ćwiczeń, albo dla uczynienia z nich czegoś równie próżnego jak używane przez nich słowa: światło, miłość, duch. Usiłowali pod nimi ukryć przed sobą i innymi opłakaną pustkę swych przedsięwzięć, w których Bóg był niczym. (A. III 161)|

Mój przewodnik poprowadził mnie wokół całej ziemi. Musiałam przemierzać bez przerwy ogromne jaskinie pogrążone w ciemności. Widziałam w nich ogromną ilość osób błąkających się wszędzie, we wszystkich kierunkach i zajętych mrocznymi dziełami. Wydawało się, że przebiegłam wszystkie zamieszkałe miejsca globu, widząc w nich tylko ludzi pełnych wad. Widywałam coraz to nowe zastępy ludzi, wpadających jak gdyby z góry w to zaślepienie nieprawością. Nie widziałam żadnej poprawy… Musiałam wchodzić w te ciemności i patrzeć wciąż na nowo na złośliwość, zaślepienie, przewrotność, zastawione zasadzki, mściwe żądze, pychę, mamienie, zazdrość, chciwość, niezgodę, zabójstwo, rozwiązłość i straszliwą bezbożność ludzi, wszystkie rzeczy, które jednak nie przynosiły im żadnej korzyści, ale czyniły ich coraz bardziej zaślepionymi, nędznymi i pogrążały ich w coraz głębszych ciemnościach. Często miałam wrażenie, że całe miasta znajdowały się na bardzo cienkiej skorupie ziemi i grozi im wkrótce stoczenie się w otchłań.

Zobaczyłam ludzi wykopujących dla innych rowy lekko zakryte: ale nie zobaczyłam dobrych ludzi w tych rowach ani nikogo, kto by do nich wpadał. Widziałam wszystkich tych złych, jak gdyby byli ogromną ciemną przestrzenią rozciągającą się od jednego krańca ziemi do drugiego. Widziałam ich w nieładzie. W hałaśliwym zamieszaniu, jak na wielkim jarmarku, zakładających różne grupy, podsycające się do zła. Ujrzałam masy ludzi, które mieszały się ze sobą, popełniając wszelkie rodzaje czynów grzesznych. Każdy grzech pociągał za sobą inny. Często wydawało mi się, że pogrążam się jeszcze głębiej w noc. Droga prowadziła stromo w dół. Była przerażająca. Oplatała całą ziemię. Widziałam ludy wszystkich ras, noszących najróżniejsze szaty, wszystkie pogrążone w tych obrzydliwościach. (A II.154)

Często budziłam się pełna przygnębienia i przerażenia. Księżyc świecił spokojnie przez okno, a ja modliłam się jęcząc, aby mi nie kazano więcej patrzeć na te przerażające sceny. Wkrótce jednak znów musiałam wejść w te straszne ciemności i patrzeć na popełniane w nich obrzydliwości. Znalazłam się raz w obrębie grzechu tak strasznego, że wydawało mi się, że jestem w piekle i zaczęłam krzyczeć i jęczeć. Wtedy mój przewodnik powiedział: ‘Jestem przy tobie, a nie może być piekła tam, gdzie ja jestem’. Wydawało mi się, że widzę miejsce bardzo rozległe, w którym więcej było światła dziennego. Było to jakby miasto należące do tej części świata, na której mieszkamy. Zostało mi tam ukazane straszliwe widowisko. Zobaczyłam ukrzyżowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Zadrżałam aż do szpiku kości, bo byli tam tylko ludzie naszej epoki. Męczeństwo Pana było straszniejsze i bardziej krwawe niż to, które wycierpiał od Żydów. (A.II.157)

Zobaczyłam z przerażeniem wielką liczbę ludzi znanych mi, nawet kapłanów. Wiele linii i ścieżek od tych ludzi, błądzących w ciemnościach, prowadziło do tego miejsca (Ukrzyżowania). (A.II.157)

Kończąc opowiadanie tej strasznej wizji, której wspomnienie przyprawiało ją o ból serca i nic nie mogło skłonić jej do przedstawienia jej w całości, Katarzyna Emmerich powiedziała:

Mój przewodnik rzekł do mnie: ‘Zobaczyłaś obrzydliwości, którym ludzie zaślepieni oddają się w ciemnościach’. Zobaczyłam niezliczony tłum prześladowanych, nieszczęśliwych, dręczonych i męczonych w naszych czasach, w różnych miejscach. I zawsze widziałam, że przez to dręczono Jezusa Chrystusa we własnej Osobie. Żyjemy w czasach godnych pożałowania, w których nie ma schronienia przed złem: gęsta mgła grzechu ciąży nad całym światem i widzę ludzi czyniących rzeczy najbardziej obrzydliwe spokojnie i obojętnie. Widziałam to wszystko w wielu wizjach, gdy moja dusza była prowadzona poprzez liczne kraje całej ziemi. (C. 89)** Potem ujrzałam męczenników nie czasu obecnego (r.1820), lecz czasów przyszłych. Jednak już widzę, jak się ich prześladuje. (A.III.112)

BURZENIE KOŚCIOŁA

Zobaczyłam ludzi z tajnej sekty podkopującej nieustannie wielki Kościół… (A. III.113) i zobaczyłam blisko nich obrzydliwą Bestię, która wyszła z morza. Miała ogon jak u ryby, pazury jak u lwa i liczne głowy, które otaczały jak korona jej największą głowę. Miała pysk szeroki i czerwony. Była w cętki jak tygrys i okazywała wielką zażyłość wobec burzących. Kładła się często pośród nich, gdy pracowali. Oni zaś często wchodzili do pieczary, w której czasami się chowała. W tym czasie widziałam tu i tam na całym świecie wielu ludzi dobrych i pobożnych przede wszystkim duchownych znieważanych, więzionych i uciskanych i miałam wrażenie, że któregoś dnia staną się męczennikami. (A. III.113)
Kościół był już w dużej mierze zburzony, tak że pozostawało jeszcze tylko prezbiterium z ołtarzem. Ujrzałam burzących, jak weszli do niego razem z bestią. Wchodząc do Kościoła z bestią burzyciele napotkali tam potężną niewiastę pełną majestatu. Zdawało się, że spodziewała się dziecka, szła bowiem powoli. Nieprzyjaciół ogarnęło przerażenie na jej widok, a bestia nie mogła postąpić nawet o jeden krok. Wyciągnęła w powietrzu najbardziej wściekłą szyję w kierunku tej niewiasty, jak gdyby chciała ją pożreć. Lecz Ona się odwróciła i upadła na twarz. Zobaczyłam wtedy bestię uciekającą w kierunku morza, a nieprzyjaciele biegli w wielkim nieładzie. (A. III.113)

Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną ilość ludzi pracującą by go zburzyć. Ujrzałam też innych naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć. Z przerażeniem ujrzałam wśród nich także katolickich kapłanów. Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem. (A. II. 202-203)

Kościół św. Piotra był zniszczony, z wyjątkiem prezbiterium i głównego ołtarza. (A. III. 118) Widziałam znowu atakujących i burzących Kościół św. Piotra. Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni. (A. II.414) Znowu miałam wizję tajnej sekty podkopującej ze wszystkich stron Kościół św. Piotra. Pracowali oni przy pomocy różnego rodzaju narzędzi i biegali to tu, to tam, unosząc ze sobą kamienie, które z niego oderwali. Musieli jedynie pozostawić ołtarz. Nie mogli go wynieść. Zobaczyłam, jak sprofanowano i skradziono obraz Maryi. (A. III. 556) Poskarżyłam się Papieżowi. Pytałam go, jak może tolerować, że jest tylu kapłanów wśród burzących. Widziałam przy tej okazji, dlaczego Kościół został wzniesiony w Rzymie. To dlatego, że tam jest centrum świata i że wszystkie narody są z nim na różne sposoby związane.

Zobaczyłam też, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do wszelkich rodzajów podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali było próżne, puste i powierzchowne. Np. wynosili kamienie z ołtarza i budowali z nich schody wejściowe. (A. III. 556)

CIEMNOŚĆ W KOŚCIELE

Widziałam Kościół ziemski, to znaczy społeczność wierzących na ziemi, owczarnię Chrystusa w jej stanie przejściowym na ziemi, pogrążoną w całkowitych ciemnościach i opuszczoną. (A. II. 352) Wy, kapłani, wy się nie ruszacie! Śpicie, a owczarnia płonie ze wszystkich stron! Nic nie robicie! Och! Jakże płakać będziecie nad tym dniem! Gdybyście choć wypowiedzieli jedno ‘Ojcze nasz’. Widzę tak wielu zdrajców! Nie odczuwają cierpienia, kiedy się mówi: «Źle się dzieje.» W ich oczach wszystko idzie dobrze, byle tylko doznawali chwały tego świata. (A. III. 184) Widziałam też wielu dobrych i pobożnych biskupów, lecz wątłych i słabych. Źli często brali górę. (A. II. 414) Widzę ułomności i upadek kapłaństwa, widzę też przyczyny tego i widzę przygotowane kary. (A. II. 334) Słudzy Kościoła są tak gnuśni! Nie czynią już użytku z mocy, jaką posiadają dzięki kapłaństwu. (A. II. 245)

Dla niezliczonej liczby osób dobrej woli, dojście do źródła łaski z serca Jezusa było zamknięte i utrudnione z powodu zniesienia pobożnych praktyk oraz z powodu zamknięcia i profanacji kościołów. (A. III.167) Cały ten głęboki zamęt, z powodu którego cierpieli wierni, wynikał stąd, że wielu z tych, którzy przyoblekli się w Jezusa Chrystusa, coraz bardziej zwracało się w stronę bezbożnego świata i wydawało się zapominać o cnotach i nadprzyrodzonej mocy Kapłaństwa. W tym wszystkim poznałam, że czytanie genealogii naszego Pana przed Najświętszym Sakramentem w święto Bożego Ciała zamyka w sobie wielką i głęboką tajemnicę. Poznałam bowiem, że nawet pomiędzy przodkami Jezusa Chrystusa – według ciała – liczni nie byli świętymi, a byli wśród nich nawet grzesznicy. Mimo to nie przestali być stopniami drabiny Jakubowej, po których Bóg przyszedł do ludzi. Tak więc nawet niegodni biskupi są nadal zdolni do sprawowania Najświętszej Ofiary i do udzielania sakramentu kapłaństwa wraz z wszelką mocą z nim związaną. (C. 175)

Widziałam wielką liczbę kapłanów dotkniętych ekskomuniką, którzy wydawali się tym nie przejmować, a nawet o tym nie wiedzieli. A jednak byli ekskomunikowali od chwili, gdy wzięli udział w pewnych przedsięwzięciach, gdy weszli do pewnych stowarzyszeń i przejmowali opinie, na których ciążyła klątwa. Widziałam tych ludzi w takiej mgle, że byli jakby oddzieleni murem. Widać z tego jak bardzo Bóg liczy się z dekretami, postanowieniami i zakazami głowy Kościoła i podtrzymuje je, choć ludzie się nimi nie przejmują, przeciwstawiają się im lub wyśmiewają. (A. III. 148) Widziałam, jak smutne były konsekwencje przeciwstawiania się Kościołowi. Ujrzałam, jak ono rosło, a w końcu heretycy wszelkiego rodzaju przybyli do miasta (Rzym). (A. III. 102)

Poznałam, że poganie adorowali niegdyś pokornie bóstwa odmienne od nich samych… Ich kult był lepszy niż kult tych, którzy sami siebie adorują w postaci tysiąca idoli, a pomiędzy nimi nie zostawiają żadnego miejsca Panu. (A. III. 102, 104)

Ujrzałam, jak stawało się oziębłe duchowieństwo i zapadała wielka ciemność. Widok rozszerzył się i wtedy zobaczyłam wszędzie wspólnoty katolickie prześladowane, dręczone, uciskane i pozbawione wolności. Widziałam wiele zamkniętych kościołów. Ujrzałam wojny i rozlew krwi. Wszędzie widać było lud dziki, nieuczony, walczący przemocą. To nie trwało długo. Kościół św. Piotra był podkopywany, zgodnie z planem ułożonym przez tajną sektę. W tym samym czasie uszkadzały go burze. (A. III. 103)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

45 odpowiedzi na „Bł. Katarzyna Emmerich: „na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni”

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    NOWENNA PRZED ŚWIĘTEM NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY Z LOURDES I ŚWIATOWYM DNIEM CHOREGO (codziennie można dodać własną intencję)
    VIII dzień – 9 lutego

    Cierpienie, ból, niepowodzenie to są pocałunki Jezusa, to znaki, że już jesteś tak blisko Jezusa na krzyżu, że może Cię pocałować (Matka Teresa z Kalkuty)

    Boże, chcę Cię dziś prosić o dar zrozumienia, że cierpienie to szczególna łaska, wybranie, ścisła relacja z Chrystusem cierpiącym, współuczestnictwo z Nim w zbawczej misji świata. Dotknij tym darem wszystkich chorych, by zrozumieli, że mogą swoją ofiarą wyprosić niebo nie tylko dla siebie, ale nieść także ratunek innym, tym, którzy zagubili się w tym świecie.

    Każdego dnia nowenny:
    Maryjo Matko Boga i ludzi, módl się za nami.
    Święta Bernadetto, módl się za nami.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    Modlitwa za chorych
    Boże, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam wartość tajemnicy cierpienia, wysłuchaj nasze prośby zanoszone za chorych i spraw, aby pamiętali, że należą do tych, którym Ewangelia obiecuje pociechę, i aby czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
    Chrystus dobrowolnie przyjął cierpienie, chociaż był niewinny, poświadczając w ten sposób prawdę miłości przez prawdę cierpienia, które dla Niego jako Boga Człowieka, było ponad wszelką miarę bolesne. Ale właśnie przez tę ofiarę na zawsze związał cierpienie z miłością i w ten sposób je odkupił (Jan Paweł II).

    • wobroniewiary pisze:

      II-ga nowenna:
      Z okazji Światowego Dnia Chorego, kieruję moje serdeczne pozdrowienie do biskupów, prezbiterów, osób konsekrowanych, seminarzystów, pracowników służby zdrowia, wolontariuszy i wszystkich tych, którzy z miłością poświęcają się służbie chorym, przynosząc ulgę w ich cierpieniu i roztaczając opiekę nad każdym chorym bratem i siostrą, w szpitalach, domach opieki i w rodzinach: w twarzach osób chorych umiejcie zawsze dostrzegać Oblicze oblicz, czyli Chrystusa (Benedykt XVI, Z Orędzia na Światowy Dzień Chorego 2011).

      Módlmy się za diakonów i kapłanów, by chętnie spieszyli do chorych z sakramentami i pociechą chrześcijańską. Niech ich pokorna posługa wobec przykutych do łoża boleści niesie radość, pewność i nadzieję na spotkanie z Chrystusem oczekującym ich w godzinie śmierci. Módlmy się również za osoby opiekujące się chorymi, o siły fizyczne i moc Ducha Świętego dla nich, by trwali przy cierpiących, aby nikt nie czuł się zapomniany lub odrzucony.

      Maryjo, Uzdrowienie chorych i Pocieszycielko strapionych, powierzamy Twej matczynej opiece chorych i cierpiących; wstawiaj się za nimi u Twojego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby otrzymali łaskę przyjęcia cierpienia jako daru Bożej miłości oraz zostali uzdrowieni.

      Pod Twoją obronę…
      Ojcze nasz…

      Módlmy się.
      Boże, Ty jesteś ucieczką w chorobie, okaż swoją moc nad Twoimi chorymi sługami i służebnicami, aby dzięki Twojemu miłosierdziu odzyskali zdrowie i mogli uczestniczyć w życiu świętego Kościoła. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

  3. wobroniewiary pisze:

    Dziś piątek – posłuchajmy, co o. Augustyn Pelanowski mówi o Drodze Krzyżowej

  4. Jacek pisze:

    Cierpienia rozwodników po śmierci

    http://www.fronda.pl/a/cierpienia-rozwodnikow-po-smierci,106323.html

    Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

    • wobroniewiary pisze:

      Ale jeśli nie ja podawałam o rozwód, nie ja mam kochankę, nie ja zerwałam związek sakramentalny i nie szukam nowego związku (ani białego ani czarnego) żyjąc zgodnie z Bożymi przykazaniami – to nie mogę cierpieć w tym miejscu kaźni, tylko ta dusza tego współmałżonka, który dopuścił się zdrady, sprzeniewierzył Bożemu Dekalogowi!

      • Jacek pisze:

        To on dopuścił się zdrady, a rozwód cywilny nie odgrywa dla Boga żadnej roli.
        Związek sakramentalny jest nierozerwalny.
        Są wprawdzie bardzo rzadkie przypadki, ale wskutek kłamstwa ,czy ukrycia Prawdy.
        Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

    • Ola s. pisze:

      Dziękuję za udostępnienie artykułu. Niestety jestem tą porzuconą z dziećmi. Było piękne małżeństwo i pojawiła się ta trzecia. A potem płacz i zgrzytanie zębów… Co Bóg złączył nikt nie ma prawa rozdzielić. Szatan tylko czeka żeby zepsuć to co Bóg pobłogosławił.

      • Jacek pisze:

        Potrzeba wiele modlitw, by stan się odwrócił.
        Dla Boga wszystko jest możliwe,
        ale nasze zranione serca trudno to znoszą.
        Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

        • Ola s. pisze:

          Bóg zapłać za te słowa. Proszę o modlitwę za moją rozbitą rodzinę i rodzinę Marzeny i Daniela, która jest na krawędzi rozpadu. Jezu ratuj!

        • Jacek pisze:

          Modlitw nie należy odmawiać nikomu.
          Chociaż mam wypełniony cały różaniec,
          to dołączę was na Apel Jasnogórski.
          Musicie sami podjąć Nowennę,
          bo jest bardzo skuteczna.
          Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

  5. wobroniewiary pisze:

    Historia opowiedziana w Biblii to historia odejść, upadków, rozminięć Boga i człowieka. Mimo to Bóg nigdy nie zrezygnował… z czego? z kogo? Posłuchaj kazania o. A. Pelanowskiego, a dowiesz się, jak poradzić sobie z doświadczeniem opuszczenia, odejścia przez ojca, matkę, dziecko, męża, żonę, ukochaną osobę, z opuszczeniem Boga. O odejściu, którym jest śmierć…

    • kasiaJa pisze:

      Wspaniałe… wysłuchałam tej homilii. Bardzo lubię i chyba potrzebuję słów ojca Pelanowskiego, szczególnie w obecnych czasach są bardzo potrzebne, ważne, budujące wiarę, otwierające oczy i serca na sprawy Boże. Bogu niech będą dzięki za ojca Augustyna Pelanowskiego.

    • Robert pisze:

      Oniemiały dziękuję Bożej Opatrzności za o. Augustyna z jego darem wysławiania Dobrej Nowiny…

  6. mała pisze:

    Jezus spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: „Otwórz się”. Mk 7,34

    Duchu Święty, otwórz mnie!
    Przyjdź, Duchu Święty i uczyń moje ciało swoją świątynią. Przyjdź i pozostań ze mną na zawsze. Udziel mi głębokiej miłości do Najświętszego Serca Jezusowego, abym je ukochał z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich myśli i sił moich.
    Oddaję Ci wszystkie władze mej duszy i mego ciała. Panuj nad mymi namiętnościami, uczuciami i poruszeniami. Przyjmij mój rozum i moją wolę, moją pamięć i wyobraźnię.
    Duchu Święty, udziel mi obfitości Twej skutecznej łaski. Obdarz mnie pełnią cnót. Pomnażaj moją wiarę, umacniaj mą nadzieję, rozpalaj moją miłość. Udziel mi Twych siedmiu darów, owoców i błogosławieństw. Pozwól mi być Twoją świątynią i mieszkaniem całej Trójcy Przenajświętszej.

    Modlitwa papieża Piusa XII

  7. wobroniewiary pisze:

    Jeszcze raz przypomnę:
    W związku z mailami i prośbami od osób, które zapomniały, że to była I sobota miesiąca i nie mają wody egzorcyzmowanej, ks. Adam informuje, że w najbliższą sobotę, czyli 10 lutego o godz. 21-20 po Apelu Jasnogórskim dokona jeszcze jednego poświęcenia wody .
    Macie dwa dni na naszykowanie wody, więc powinniście zdążyć 😉

  8. Paweł pisze:

    W powyższym wpisie zacytowane są takie słowa bł. Anny Katarzyny Emmerich:

    „Widziałam Kościół ziemski, to znaczy społeczność wierzących na ziemi, owczarnię Chrystusa w jej stanie przejściowym na ziemi, pogrążoną w całkowitych ciemnościach i opuszczoną. (A. II. 352) Wy, kapłani, wy się nie ruszacie! Śpicie, a owczarnia płonie ze wszystkich stron! Nic nie robicie! Och! Jakże płakać będziecie nad tym dniem! Gdybyście choć wypowiedzieli jedno ‘Ojcze nasz’. Widzę tak wielu zdrajców! Nie odczuwają cierpienia, kiedy się mówi: «Źle się dzieje.» W ich oczach wszystko idzie dobrze, byle tylko doznawali chwały tego świata. (A. III. 184) Widziałam też wielu dobrych i pobożnych biskupów, lecz wątłych i słabych. Źli często brali górę. (A. II. 414) Widzę ułomności i upadek kapłaństwa, widzę też przyczyny tego i widzę przygotowane kary. (A. II. 334) Słudzy Kościoła są tak gnuśni! Nie czynią już użytku z mocy, jaką posiadają dzięki kapłaństwu. (A. II. 245)”

    Jest to tragiczne, ponieważ jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego cytując św. Ignacego Antiocheńskiego:
    1554 (…) „Niech wszyscy szanują diakonów jak [samego] Jezusa Chrystusa, a także biskupa, który jest obrazem Ojca, i prezbiterów jako Radę Boga i zgromadzenie Apostołów; bez nich nie można mówić o Kościele.”
    http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-3.htm

    A więc jeżeli pominie się kapłanów, to nie można mówić o Kościele, a oni w naszych czasach nie czynią należycie swej powinności – jak wyżej opisała bł. Anna Katarzyna Emmerich – ale z drugiej strony z orędzi danych ks. Ottavio Micheliniemu zdaje się wynikać (nam na pocieszenie), że do obrony Kościoła wystarczy Sakrament Bierzmowania, jeżeli tylko bierzmowani będą należycie współpracować z łaską i czynić należyty użytek z otrzymanych darów Ducha Świętego:

    „47. BIERZMOWANY — prawdziwym żołnierzem Chrystusa
    24. X.1978 r.
    Synu pisz!
    Już ci mówiłem o bierzmowaniu, o tym wielkim Sakramencie, którym chrześcijan zaciągam do Mego wojska dodając im godności i siły oraz czyniąc z nich prawdziwych żołnierzy.
    Żołnierz to ten, kto powinien walczyć by obronić się sam i swoją ojczystą ziemię, a więc swą rodzinę, język, kulturę i wszystkie wartości cywilizacji, wśród której żyje.
    Podobnie powiedzieć należy o dorosłym w duchu chrześcijaninie, dzięki Sakramentowi Bierzmowania staje się on żołnierzem, dlatego że już jest w stanie walczyć przeciwko wszystkim siłom przeciwnym, wysłanym przeciwko niemu przez zarząd piekła, czyli przez Lucyfera, Szatana i Belzebuba.
    Walcząc odpowiednią bronią odrzucić może wszystkie ataki skierowane przeciwko niemu i przeciwko Kościołowi, temu Sakramentowi zbawienia umieszczonemu w świecie, by mógł przyjmować na swe łono dusze zranione grzechem pierworodnym i własnymi winami. (…)”
    https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2013/05/kompendium-wiedzy.pdf

  9. wobroniewiary pisze:

    Coś pięknego ❤
    Kapłan na środku ulicy wznosi do góry Przenajświętszy Sakrament i błogosławi nim zebranych i przechodzących ludzi

    • Monika pisze:

      Widziałam to kiedyś.
      Pan znów zstąpił na ziemię i JEST pośród nas, zawsze – a my tak czekamy na Jego przyjście. A ON JEST.
      „JESTEM KTÓRY JESTEM” – oto JEGO IMIĘ.
      Zawsze znajdą się ci, którym nie po drodze z Panem.
      Niech będzie Bóg uwielbiony zawsze i wszędzie, we wszystkich stworzeniach!

  10. EwaT pisze:

    W intencji rozwiazania problemow w pracy i we wszystkich intencjach czytelnikow.

  11. Anna pisze:

    Pewna zakonnica od sióstr klarysek ukazała się po śmierci swej przełożonej, ktôra za nią się modliła, mówiąc:”Poszłam prosto do Nieba dzięki tej modlitwie odmawianej co wieczór.Modlitwą tą spłaciłam wszystkie długi i tak uniknęłam płomieni czyśćcowych”.

    • Joan Ki pisze:

      Anno, bardzo Ci dziękuję za tę piękną modlitwę. Bardzo chciałabym pójść prosto do nieba ale jednocześnie zdając sobie sprawę ze swojej grzeszności, boję się że ośmielam się celować za wysoko. Ta prosta modlitwa budzi w moim sercu nadzieję i dziecięcą ufność wobec Boga:)

  12. wobroniewiary pisze:

    Polecam z serca poniższy artykuł:
    Bluźnierstwa przebiły się przez farbę na burcie Titanica

    Fragment:
    W maju 1914 roku na łamach amerykańskiego miesięcznika „Franciscan Herald”, wydawanego w położonej nieopodal Chicago miejscowości Teutopolis w stanie Illinois, ukazał się ciekawy artykuł – na tyle krótki, iż warto go zacytować w całości.

    Bóg nie pozwoli z siebie szydzić (Ga 6, 7–8)

    Rocznica okropnej katastrofy Titanica skłania do przypomnienia dziwnej historii, zasługującej na coś więcej niż jedynie przelotna uwaga. Kiedy budowano tego parowego potwora w dokach Belfastu, panowało powszechne mniemanie, iż całkowicie bezpiecznie przetrwa on największy nawet sztorm. Pośród setek zatrudnionych przy budowie statku znalazło się wielu ludzi pozbawionych wszelkiej religijności. Niektórzy z nich zabawiali się wypisywaniem okropnych bluźnierstw na jego burtach. Posuwali się wręcz do rzucania wyzwań Bogu, aby posłał statek na dno, jeśli tylko potrafi. Pisali: „Sam Chrystus nie zdoła go zatopić”. Podczas malowania statku bluźniercze napisy pokryto warstwą farby, ale przebiły one przez nią, znów stając się widocznymi i czytelnymi. Pewien katolicki oficer z załogi Titanica ujrzawszy je, napisał w liście do rodziców: „Jestem przekonany, że ten statek nigdy nie dopłynie do Ameryki z powodu szokujących bluźnierstw wypisanych na jego kadłubie”. Rodzice owi, mieszkający w Dublinie, wciąż przechowują ten list jako pamiątkę po synu. Dziś wiemy, jak ziściła się przepowiednia tego oficera. Szydercy sądzili, że ich bluźnierstwa będą przemierzać ocean rok po roku, jako jawna obraza Wszechmogącego. I co? Kiedy oczekiwali wiadomości z drugiej strony Atlantyku o bezpiecznym dotarciu Titanica do miejsca przeznaczenia, doszła ich druzgocąca wieść, iż oceaniczny kolos zatonął. Do posłania na dno dumnego statku z bluźnierczymi hasłami wystarczyło zderzenie ze zwykłą górą lodową.

    Read more: http://www.pch24.pl/bluznierstwa-przebily-sie-przez-farbe-na-burcie-titanica-hjnpws,1645,i.html#ixzz56cHxYxC6

  13. wobroniewiary pisze:

    Prośba o modlitwę z maila:

    Szturm do Nieba. Malenka Marysia ktora ma dopiero 2 dni jutro o 7:30 bedzie miala operacje na otwartym sercu gdyz nie pracuje jedna komora i zalewa pluca. Babcia Marysi blaga o modlitwe. Prosze przeslij dalej. Marzena Szczecin

    • duszyczka pisze:

      +++

    • Waldemar pisze:

      +++

    • Małgorzata pisze:

      +++

    • Paweł pisze:

      Na stronach http://catholicsaints.info/patrons-of-physicians/ i http://catholicsaints.info/patrons-of-surgeons/ wymieniono siedmiu znanych Świętych, którzy są „Patronami lekarzy” i/lub „Patronami chirurgów” (św. Łukasza Ewangelistę, śś. Kosmę i Damiana, św. Józefa Moscati, św. Rafała Archanioła oraz zaliczanych do Czternastu Świętych Wspomożycieli: św. Pantaleona i św. Rocha).
      Oto modlitwy ku ich czci wzięte z dostępnych mi źródeł (w miarę możliwości – zatwierdzone przez Kościół):

      1. Kolekty mszalne w święto św. Łukasza Ewangelisty (18 X) i we wspomnienie dowolne śś. Kosmy i Damiana (26 IX) zacytowane z wydawanej rokrocznie „Agendy liturgicznej Maryi Niepokalanej”:

      „Panie Boże, Ty wybrałeś świętego Łukasza, aby przez swoje słowa i pisma objawił misterium Twojej miłości do ubogich, spraw, niech Twoi wyznawcy mają jedno serce i jedną duszę, a wszystkie ludy niech oglądają Twoje zbawienie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”

      „Wszechmogący Boże, obchodzimy wspomnienie świętych męczenników Kosmy i Damiana, aby Ciebie uwielbić, Twoja opatrzność obdarzyła ich wieczną chwałą, a nam udziela pomocy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”

      2. Dawne modlitwy brewiarzowe w święto III klasy św. Rafała Archanioła (wówczas 24 X) i we wspomnienie św. Pantaleona męczennika (27 VII) – wzięte z łacińskiego Brewiarza Rzymskiego wydanego w roku 1961 („BREVIARIUM ROMANUM ex decreto Sacrosancti Concilii Tridentini restitutum, Summorum Pontificum cura recognitum” – Editio prima iuxta typicam, Tomus alter, Romae-Turonibus-Parisiis, SUMPTIBUS ET TYPIS MAME, Copyright 1961 by Maison Mame):

      „Deus, qui beatum Raphaelem Archangelum Tobiae famulo tuo comitem dedisti in via: concede nobis famulis tuis; ut eiusdem semper protegamur custodia et muniamur auxilio. Per Dominum nostrum Iesum Christum Filium tuum, qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti, Deus, per omnia saecula saeculorum. Amen.”

      „Praesta, qaesumus, omnipotens Deus: ut, intercedente beato Pantaleone Martyre tuo, et a cunctis adversitatibus liberemur in corpore, et a pravis cogitationibus mundemur in mente. Per Dominum nostrum Iesum Christum Filium tuum, qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti, Deus, per omnia saecula saeculorum. Amen.”

      A oto moje prywatne tłumaczenie tych modlitw:
      „Boże, który błogosławionego Rafała Archanioła przeznaczyłeś Tobiaszowi, słudze Twojemu, za towarzysza w drodze: udziel nam, sługom Twoim, abyśmy jego strażą byli zawsze ochraniani i jego wspomożeniem zabezpieczani. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”

      „Dozwól, prosimy, wszechmogący Boże, abyśmy za wstawiennictwem błogosławionego Pantaleona, Męczennika Twego, tak od wszelkich przeciwności byli uwolnieni w ciele, jak i od nieprawych myśli oczyszczeni w umyśle. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”

      3. LITANIA DO ŚWIĘTEGO ROCHA
      [Ze str. 239-240 książki księdza Jerzego Lecha Kontkowskiego SJ „100 Litanii”, wydanie Wydawnictwa WAM Księży Jezuitów, Kraków 1997, NIHIL OBSTAT: Przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ks. Mieczysław Kożuch SJ, Kraków 16 II 1994 r.]

      Kyrie, elejson! Chryste, elejson! Kyrie, elejson!
      Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
      Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
      Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
      Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
      Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
      Święty Rochu, jałmużniku ubogich, módl się za nami.
      Święty Rochu, który wzgardziłeś dobrami ziemskimi,
      Święty Rochu, naśladowco Apostołów,
      Święty Rochu, wierny sługo Chrystusa,
      Święty Rochu, służący w szpitalach,
      Święty Rochu, poskramiający krzyżem morowe powietrze,
      Święty Rochu, nierozpoznany w ojczyźnie przez swoich,
      Święty Rochu, uznawany po śmierci przez wszystkich za świętego,
      Święty Rochu, patronie od zarazy i morowego powietrza,
      Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
      Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
      Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
      Módlmy się:
      Boże, wybaw nas, prosimy, od wszelkiej zarazy i morowego powietrza za przyczyną świętego Rocha, wyznawcy. Przez Chrystusa, Pana naszego.
      W: Amen.

      4. Modlitwa do św. Józefa Moscati: https://marylka57.blogspot.com/2017/04/modlitwa-do-sw-jozefa-moscati.html

    • Aleksandra pisze:

      +++

  14. Renata Anna pisze:

    +++

  15. Młody człowiek idzie do księdza i mówi:
    – Proszę księdza, nie pójdę już więcej do kościoła!
    Ksiądz pyta:
    – Tak? A możesz mi powiedzieć, dlaczego?
    Młody człowiek odpowiada:
    – O mój Boże, tu widzę siostrę, która mówi mi źle o innej siostrze, tam – brata, który słabo czyta, chór podzielony i fałszujący, ludzie podczas mszy patrzą w komórki, nie wspominając o ich wyniosłym i egoistycznym zachowaniu poza kościołem…
    Ksiądz odpowiada:
    – Masz rację. Ale zanim definitywnie opuścisz kościół, chciałbym, żebyś wyświadczył mi przysługę: weź szklankę pełną wody i okrąż trzy razy kościół, nie wylewając z niej ani kropli. Potem możesz opuścić kościół.
    – To łatwe! – woła młody człowiek.
    Zrobił trzy okrążenia, jak ksiądz prosił, wraca i mówi:
    – Zrobione, proszę księdza.
    A ksiądz pyta:
    – Kiedy okrążałeś kościół ze szklanką wody, zauważyłeś, że siostra źle o kimś mówiła?
    – Nie.
    – Widziałeś ludzi obojętnych wobec innych w kościele?
    – Nie.
    – Wiesz, dlaczego? Bo byłeś skoncentrowany na szklance, by nie uronić z niej ani kropli. Wiesz… podobnie jest w naszym życiu. Kiedy nasze serca koncentrują się na Chrystusie, nie mamy czasu dostrzegać błędów innych. Kto wychodzi z kościoła z powodu zakłamanych chrześcijan, nigdy nie wszedł do niego naprawdę z powodu Jezusa.

  16. tu MariaPietrzak pisze:

    Modlitwa do Królowej Aniołów
    Podyktowana przez samą Maryję Ojcu Cestacowi (1863) służąca zwalczaniu i obalaniu mocy piekielnych,
    modlitwa ta była zalecana przez wielu papieży, a święty Pius X za jej odmawianie przyznał odpusty.
    ◽◽◽
    Oto pełny tekst tej modlitwy
    ( ogółowi znanej w formie skróconej )
    /
    Niepokalana Dziewico Maryjo i Królowo Aniołów!
    Bóg obdarzył Cię od początku mocą i powierzył Ci zmiażdżenie głowy szatana.
    Pokornie Cię błagamy: poślij swoje niebiańskie zastępy, aby zwycięsko pokonały duchy piekielne, zniweczyły ich zamiary oraz strąciły w przepaść.
    Potężna Matko Boża, poślij również swoje zwycięskie wojska niebieskie do walki z wysłannikami piekła wśród ludzi, zniszcz przewrotne plany bezbożnych i okryj hańbą wszystkich, którzy pragną czynić zło.
    Daj im światło poznania i łaskę nawrócenia, aby mogli wielbić Trójjedynego Boga i również Tobie oddali cześć.
    Spraw, aby za twoją przyczyną wszędzie zwyciężyła prawda.
    Toruj drogę sprawiedliwości!
    Potężna Obrończyni i Hetmanko, z pomocą duchów czystych weź w swoją opiekę także swoje świątynie na całym świecie oraz łaskami słynące miejsca.
    Niech chronią kościoły,
    wszystkie miejsca święte,
    przedmioty i osoby,
    a szczególnie Najświętszy Sakrament.
    O łaskawa Pani, nie dopuść, aby uległy pohańbieniu, padły ofiarą grabieży i zniszczenia.
    Matko Niebieska, strzeż również nasz dobytek od widzialnych i niewidzialnych wrogów.
    Strzeż nasze domy i nasze rodziny. Niech mieszkają w nich święci aniołowie i niech zapanują w nich: miłość, pokój i radość Ducha Świętego.
    Któż jak Bóg? – Któż jak Ty, Maryjo, Królowo Aniołów i Pogromczyni szatana!
    Najmilsza i łaskawa Matko Boga,
    Przeczysta Oblubienico Ducha Świętego, której oblicze duchy czyste oglądać pragną.
    Ty zawsze pozostaniesz naszą miłością i nadzieją, naszą obroną i chwałą!
    Święty Michale Archaniele, Święci Aniołowie i Archaniołowie, brońcie nas i przyjdźcie nam na pomoc. Amen


    Widziałam kiedyś człowieka , który słysząc tę modlitwę przez Radio Maryja .
    Nagle z cicha … Podszedł …. Zgasił !
    Nie wytrzymał !

  17. wobroniewiary pisze:

    „W czyśćcu nie ma przyrody, nie rosną tam żadne drzewa, brak owoców. Wszystko jest bezbarwne, jaśniejsze lub ciemniejsze, odpowiednio do stopnia oczyszczeń, jakim dusze są poddawane. Istnieje także pewnego rodzaju stopniowanie, jeśli chodzi o miejsce ich przebywania. Widzę też niekiedy sąd nad duszą, odbywający się nad miejscem, gdzie ów człowiek żył. Widzę wtedy Jezusa, Maryję, patrona duszy i jej anioła. Sąd trwa bardzo krótko. (…) Któregoś wieczoru pomyślałam, że dusze czyśćcowe mają niezawodną nadzieję na zbawienie, natomiast źli ludzie znajdują się w niebezpieczeństwie potępienia, dlatego chciałam się szczególnie modlić za tych ostatnich. (…) Wszystko otrzymują z ziemi, od żyjących ludzi, którzy za ich przewinienia ofiarują Sędziemu modlitwy i dobre czyny, umartwienia i wyrzeczenia, a zwłaszcza Msze Święte”.

    Błogosławiona widziała czyściec jako „wielkie królestwo smutku i udręki”. Stan dusz w czyśćcu nie jest jednakowy. Każda z nich jest jakby w osobnym więzieniu i każda jest w różnym stopniu zanurzona w ciemności – niektóre w połowie, niektóre po samą szyję. W najgłębszych ciemnościach są obecne nawet złe duchy, które mogą zadręczać duszę i przypominać jej grzechy. Anna relacjonowała: „Razem ze swym przewodnikiem udałam się na pustkowie. Chodziłam w różne miejsca i wszędzie niosłam pociechę. (…) Jedne dusze cierpiały pragnienie, innym było zimno lub gorąco. Nie mogły sobie pomóc, cierpiały niekończące się męczarnie i usychały z tęsknoty”.

    W jednej z wizji stygmatyczka widziała pewnego angielskiego wojskowego: „Widziałam, że nieustannie szczekają na niego psy i szarpią za to, że tak gnębił ludzi. Leżał często związany w różnych pozycjach – także rozciągnięty jak bela. Polewano go wrzącą krwią, która płynęła potem wszystkimi jego żyłami (…) miejsce, na którym stał, było jakby pokryte płonącą trawą”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s