11 lutego: Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, Światowy Dzień Chorego

W 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża zjawiła się ubogiej pasterce, św. Bernadecie Soubirous, w Grocie Massabielskiej w Lourdes. Podczas osiemnastu zjawień (w okresie 11 lutego-16 lipca) Maryja wzywała do modlitwy i pokuty.
11 lutego 1858 r. Bernadetta Soubirous wraz z siostrą i przyjaciółką udała się w pobliże Starej Skały – Massabielle – na poszukiwanie suchych gałęzi, aby rozpalić ogień w domu. Gdy została sama, usłyszała dziwny dźwięk podobny do szumu wiatru i zobaczyła światłość, z której wyłoniła się postać „Pięknej Pani” z różańcem w ręku. Odtąd objawienia powtarzały się.
Bernadetta opowiedziała o tym wydarzeniu koleżankom, te rozpowiedziały o tym sąsiadom. Rodzice skrzyczeli Bernadettę, że rozpowiada plotki i zakazali jej chodzić do groty, w której miała jej się ukazać Matka Boża. Cofnęli jednak zakaz, gdy zobaczyli, że ich dziecko gaśnie im na oczach z udręki. Dnia 14 lutego dziewczęta udały się najpierw do kościoła i wzięły ze sobą wodę święconą. Gdy przybyły do groty, było już po południu. Kiedy w czasie odmawiania różańca ponownie ukazała się Matka Boża, Bernadetta, idąc za poradą towarzyszek, pokropiła tajemniczą zjawę i wypowiedziała słowa: „Jeśli przychodzisz od Boga, zbliż się; jeśli od szatana, idź precz!”. Pani, uśmiechając się, zbliżyła się aż do brzegu wylotu groty i odmawiała różaniec.

1 marca 1858 r. – Pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes.
Codzienny Różaniec z Groty w Lourdes

Pewna kobieta poprosiła Bernadetę, aby pomodliła się na jej różańcu w obecności Pani. Dziewczynka spełniła tę prośbę, lecz Pani zapytała ją, co zrobiła ze swoim różańcem. Bernadeta wyjęła swój stary różaniec i modliła się na nim, 1 marca przed grotą była także prosta chłopka, Katarzyna Latapie, z dwojgiem dzieci. W 1856 r. po upadku z drzewa, zwichnęła ramię oraz złamała kości nadgarstka i palców. Po wyleczeniu nie mogła jednak poruszać dłonią, a dwa palce pozostały krzywe. Pchana jakąś wewnętrzną siłą obmyła dłoń w wodzie źródła i ze zdumieniem stwierdziła, że odzyskała ona dawną sprawność. Przypadek –”Latapie” został uznany za pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes

Lourdes leży w rejonie Górnych Pirenejów i liczy 17 tys. mieszkańców. Dzięki objawieniom Matki Bożej w   1858 r. miasto stało się maryjną metropolią świata.  Co roku przybywa tu około 7 milionów pielgrzymów ze wszystkich kontynentów…

Górująca nad miastem baszta zamku przypomina burzliwą historię. Już Rzymianie zbudowali tutaj twierdzę (Mirambel). Na przełomie VII i VIII wieku Mirambel wpadła w ręce saracenów. Wypierając ich w 778 r. Karol Wielki musiał zdobywać twierdzę głodem. Wtedy miało miejsce znamienne wydarzenie. Pewnego dnia olbrzymi orzeł upuścił nad twierdzą wielką rybę. Dowódca Saracenów – Mirat odesłał ją jeszcze żywą, Karolowi Wielkiemu na znak, że nie prędko  się poddadzą. Z kolei do twierdzy udał się biskup Turpin z Puy, aby w imieniu króla podziękować za prezent.  Przy okazji biskup gorąco apelował, aby Mirat przyjął wiarę chrześcijańską i stał się lennikiem Matki Bożej, skoro nie chce się poddać Karolowi Wielkiemu. Ku zdumieniu wszystkich Mirat zgodził się i przyjął chrzest. Otrzymał imię Lorus. Zamek oddał w lenno Matce Chrystusa, a król Karol odstąpił od oblężenia.  Z czasem twierdza i okolica – nazywana ”Lorus” – przekształciła się w ”Lourdes” 

  ABY  DAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE   (J  18, 37) 

Henryk Lasserre, literat i publicysta, dobrze znany we Francji, będąc  zagrożony nieuchronną ślepotą użył za poradą i namową swojego przyjaciela Karola Fraycienta, późniejszego ministra wojny i do tego protestanta, wody ze źródła w Lourdes, która natychmiast  go uzdrowiła. Uzdrowienie to utrzymywało się przez całe jego długie życie, przez kilkadziesiąt lat niezmiennie, pomimo ciągłej  pracy umysłowej, pisania i czuwania po nocach, połączonego z  jego literackim zawodem. Temu uzdrowieniu zawdzięczamy prześliczną książkę, którą Henryk Lasserre napisał pod tytułem „Notre Dame de Lourdes”, w przekładzie polskim „Niepokalana  z Lourdes”. W niej między innymi pisze o cudownym uleczeniu swojej ślepoty duszy i ciała.
„Przez długie lata cieszyłem się doskonałym wzrokiem. Nagle, latem 1862 roku, zaczął się on stopniowo pogarszać. Przypisywałem to przeforsowaniu, ponieważ przez kilka tygodni pracowałem intensywnie do późnej nocy. Postanowiłem nieco wypocząć; lecz mimo to naprawa nie następowała. Przeciwnie, pogorszenie stale postępowało, zapisane przez  okulistę środki nic nie pomagały. Zwróciłem się do innego lekarza, który cierpienie przypisał ogólnemu przemęczeniu i zalecił wypoczynek na wsi. Wyjechałem więc z Paryża do majątku mojej matki, gdzie całe dnie spędzałem na świeżym powietrzu, nic nie robiąc.  Ale choroba wciąż postępowała,  przeczytanie trzech wierszy książki wystarczałoby w głębi gałek ocznych wywołać nieznośny ból i zamglenie wzroku. Poważnie zaniepokojony, powróciłem do  Paryża, gdzie serdeczny mój przyjaciel namówił mnie, abym udał się do dr Giraud, jednego z najsłynniejszych specjalistów. Tak  też uczyniłem, a sprawa była widocznie poważna, skoro doktor  po zbadaniu mnie zażądał konsylium z udziałem drugiego znanego specjalisty, dr Desmares. Rezultatem tej narady i badań przy pomocy specjalnej aparatury było przepisanie ciemnych okularów i absolutny zakaz czytania.
–   Źle ze mną – pomyślałem – widocznie tracę wzrok i nawet leki  pomogą, skoro mi żadnych nie przepisali. Zwierzyłem się z tych podejrzeń przyjacielowi, który mnie wyśmiał. Lecz  po kilku dniach powrócił do rozmowy.
–   Słuchaj – rzekł mi – a gdybyś tak spróbował wody z Lourdes?  Tyle piszą o tych cudownych uzdrowieniach. Może i Tobie pomoże.
Rada mego przyjaciela zastanowiła mnie z dwóch powodów. Po pierwsze  jest on kalwinem i co za tym idzie, w cuda wierzyć nie może, a po wtóre, musiał dowiedzieć się od poleconego przez siebie okulisty, że moje obawy są słuszne. Okazało się, że tak jest istotnie.  Przyciśnięty przeze mnie do muru dr Giraud wyznał mi w końcu, że stwierdził sklerozę gałek ocznych i będące jej następstwem odklejanie się siatkówki. Grożące mi całkowite jej odklejenie  jest równoznaczne z nieuleczalną ślepotą. Przyjaciel mój wiedział o tym i jego rada, abym szukał ratunku w cudzie, była po prostu przygotowaniem mnie do katastrofy.
–  Tak, wiedziałem – przyznał się – ale radziłem ci i radzę w  dalszym ciągu użycie wody z Lourdes nie dlatego, aby cię do katastrofy przygotować, ale dlatego, że uzdrowienia przez nią są podobno prawdą. Więc dlaczego nie spróbować, skoro nie ma się nic do stracenia? Mnie by to nie pomogło, bo jestem kalwinem i w cuda nie wierzę. Ale ty jesteś przecież katolikiem… Prawda, jestem katolikiem. Tego jednak mój  przyjaciel nie wiedział, że nie będąc niedowiarkiem, przestałem  jednak praktykować obowiązki religijne już od dosyć dawna, a w cuda, zwłaszcza zdarzające się w XIX wieku, nie bardzo wierzyłem.  Zwierzyłem mu się teraz, jakim to ja jestem katolikiem, a on zamilkł, bo co miał odpowiedzieć?
Ale stan moich oczu pogarszał się coraz bardziej i pomimo oszczędzania ich, pomimo, że całkowicie zaprzestałem czytania i pisania, zacząłem widzieć wszystko jak przez mgłę pokrytą czarnymi plamami. Po pewnym czasie przyjaciel mój znów poruszył temat cudownej wody.
– Użycie wody z Lourdes uważam za próbę, której nie wolno ci pominąć, choćby jej pozytywny wynik miał ci się zdawać najmniej prawdopodobny. A ponieważ uznaję działania zgodne z logiką, uważam, że każda próba powinna być wykonana dokładnie, to  znaczy tak, jak tego wymaga twoja religia. Będąc na twoim miejscu poszedłbym do spowiedzi, napisałbym do Lourdes z prośbą o przy­słanie wody i spróbowałbym jej mocy.
Rozmowę tę prowadziliśmy w jego mieszkaniu.
–   Sam pisać nie możesz – dodał – ale podyktuj mi, a ty tylko podpiszesz. O,  mam już pióro i papier – czekam.  Był  to po prostu przymus, któremu uległem. List do proboszcza w Lourdes został jeszcze tego samego wieczora wysłany. Po kilku  dniach, gdy wracałem z przechadzki do domu, portier zatrzymał mnie, mówiąc:
–  Jest tu do pana jakaś skrzyneczka z poczty,
Była  to woda z Lourdes. Doznałem dziwnego wzruszenia i nie mogąc zdobyć się na odwagę otworzenia skrzyneczki poszedłem do mego przyjaciela.
Woda już nadeszła – powiedziałem mu – mam ją u siebie, lecz przesyłki nie rozpieczętowałem. A wiesz dlaczego? Po prostu boję się obowiązków, jakie to uzdrowienie może na mnie włożyć. Gdyby mnie uleczył lekarz, to zapłaciłbym mu honorarium i sprawa byłaby  załatwiona, nie pozostałbym dłużnikiem. Ale pozostanę nim na zawsze wobec Boga, jeśli uzdrowi mnie Swą łaską. Jeślibym doznał cudu, zaciągnąłbym obowiązek wyrzeczenia się wszystkiego i zmiany życia. A takim jestem tchórzem, że się tego boję. Sądzisz może, że cofam się przed użyciem wody z Lourdes w obawie, że cud nie nastąpi i że utracę nadzieję ratunku? Mylisz się. Ja teraz boję się, że cud może nastąpić!

–   Mogę tylko powtórzyć to, – odrzekł przyjaciel – co ci już raz powiedziałem: idź do spowiedzi.
–   Dziwny z ciebie kalwin. Pożegnałem się i prosto od niego poszedłem do księdza Ferrand, niegdyś mego spowiednika, z którym – niestety – już od dawna się nie widziałem. Nie było go w domu. Powiedziano mi, że wróci dopiero późnym wieczorem. Wzrok miałem już tak słaby, że musiałem iść ostrożnie i powoli, aby nie potrącać przechodniów, których sylwetki widziałem jak przez mgłę. Świat zewnętrzny rysował mi się coraz mniej wyraźnie i może dlatego coraz silniej rozrastał się świat wewnętrzny, w którym Bóg miał swe miejsce, bom przecież wiary nie utracił. Pełen głębokich i poważnych myśli wróciłem powolnym krokiem do domu. Ułomność ludzka szuka zawsze usprawiedliwienia dla własnych grzechów. Nie brakowało ich w moim życiu, więc jakże mogłem oczekiwać od Boga cudu, nie wzbudziwszy w sobie żalu. Otworzyłem skrzyneczkę. Była w niej butelka z wodą i mała  Książeczka, której tytuł z trudem odcyfrowałem, z opisem objawień w Lourdes. Pogrążony w myślach, klęknąłem przy łóżku. Dawno nieodmawiane pacierze znalazły się na moich ustach, a z serca popłynęła gorąca, pokorna prośba. Jakaś obawa wstrzymała mnie przed odkorkowaniem butelki zanim się wyspowiadam, a jednocześnie popychała do tego gwałtowna chęć. Z ust wyrwała się mi modlitwa: „Boże wszechmogący, odpuść mi grzechy! A Ty, Bogarodzico, ulituj się nade mną! Usuń ślepotę mej duszy i mych oczu!”. Uczułem przypływ gorącej i silnej wiary… odkorkowałem butelkę… ulałem na spodek wody i zamoczywszy w niej chusteczkę, przetarłem nią natychmiast czoło  i oczy. Wszystko to razem trwało niecałą minutę. Któż zdoła sobie zdać sprawę z uczucia, jakiego doznałem? Nie potrafię określić tego słowami: było to uczucie radości, graniczącej nieomal z przerażeniem. Ledwie dotknąłem zwilżoną chusteczką powiek i otworzyłem oczy, wisząca nad nimi mgła rozwiała się błyskawicznie bez śladu! Dzień był jasny, przedmioty wyraźne, widziałem najdrobniejsze szczegóły, tak jak przed rokiem. Uleczenie to było zupełnie nagłe, Nie wierzyłem własnym zmysłom. Myślałem, że śnię. Ukląkłem ponownie i dziękowałem Bogu.  „Jestem uleczony! Jestem uleczony!” – powtarzałem sobie nieustannie nie mogąc  opanować radości i sięgnąłem do szafy z książeczką. Nie! Pierwszą, jaką po tylu miesiącach wezmę do ręki, będzie ta, którą mi przysłano z Lourdes, i zacząłem ją czytać. Czytałem  znakomicie, jak dawniej. Z mego kalectwa nie pozostało ani śladu. Przeczytałem bez odpoczynku 104 strony i gdy na 105 zamknąłem książkę to dlatego, że zapadł zmrok.
Pierwszym człowiekiem, który nazajutrz rano dowiedział się o łasce mego uzdrowienia był w konfesjonale ks. Ferrand, drugim proboszcz z Lourdes, do którego napisałem niezwłocznie, a trzecim mój przyja­ciel „Czyż muszę dodawać, że moje uzdrowienie było drogą, którą Bóg  wywiódł go z błędu i przyprowadził do Kościoła?”
(„Pani z nieba wzywa”, Michalineum, Warszawa 1989)

Uzdrowienie Maksymiliana Marii Kolbe

Jak św Maksymilian został uzdrowiony wodą z Lourdes

W liście z życzeniami wielkanocnymi do swojej matki Marianny Kolbe, młody kleryk Maksymilian napisał do matki z Rzymu gdzie studiował. List datowany jest na 6 IV 1914

„Nic tak ważnego nie zaszło, chyba to, żem o mało nie utracił (małego, grubego) palca u prawej ręki. Utworzyło mi się tam bowiem coś na kształt wrzodu. Pomimo zabiegów kolegialnego lekarza materia tworzyła się ciągle. W końcu lekarz orzekł, że już kość się psuje; trzeba więc będzie ją wyskrobać. Usłyszawszy o tym odpowiedziałem, że mam na to lepsze lekarstwo. Dostałem był bowiem od O. Rektora cudowną wodę z Lourdes.

Dając mi ją, opowiedział mi O. Rektor historię swego cudownego uzdrowienia. Gdy miał lat 12, zachorował na nogę. Kość w stopie się psuła, wskutek czego nie mógł spać, krzyczał z boleści. W końcu miano mu odjąć stopę. Wieczorem miało się już zebrać konsylium lekarzy; widząc co się dzieje, matka chwyciła się innego środka: wyrzuciła wszystkie lekarstwa z nogi, wymyła ją mydłem i przyłożyła cudowną wodę z Lourdes. O. Rektor pierwszy raz zasnął. Po 15 minutach zbudził się – zdrów.

Cud był oczywisty, ale lekarz niedowiarek starał się fakt w inny sposób wytłumaczyć. Ale, gdy po kilku dniach ze środka stopy oderwał się i wyszedł kawałek zepsutej kości, lekarz uwierzył, że rzeczywiście kość się psuła i cudem oderwała się i wyszła i że całe uzdrowienie było cudowne. Potem nawrócił się i wystawił swoim kosztem kościół. O. Rektor po przyłożeniu cudownej wody był co prawda zdrów i mógł chodzić, ale nie mógł wdziać buta, bo pozostał wzgórek na nodze. Po wyjściu kości i wzgórek zniknął.

Otóż nasz lekarz usłyszawszy, że mam wodę z Lourdes, z radością sam mi ją przyłożył. I cóż się stało? Nazajutrz zamiast operacji i skrobania kości usłyszałem od lekarza szpitalnego, że nie widzi tego potrzeby i po kilku opatrunkach byłem zdrów. Chwała więc Panu Bogu i cześć Niepokalanej!

Z gorącą prośbą o modlitwę
zawsze wdzięczny syn
br. Maksymilian”
Za: http://niepokalanow.pl/12-do-marii-kolbe/

Światowy Dzień Chorego

Światowy Dzień Chorego ustanowił Jan Paweł II w liście skierowanym 13 maja 1992 r. do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego. Papież wyznaczył też od razu na obchody tego Dnia wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. Ogólnoświatowe obchody tego Dnia odbywają się co roku w jednym z sanktuariów maryjnych na świecie.
Ustanowienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego stało się wezwaniem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i na ciele.
Jan Paweł II we wspominanym liście zaznaczył, że „ma on na celu uwrażliwienie ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu…”
Sprawom ludzi chorych Jan Paweł II, sam doświadczający licznych chorób, poświęcił wiele miejsca w swoim nauczaniu. Często spotykał się z chorymi i niepełnosprawnymi, tak w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich. Chorych prosił już na samym początku pontyfikatu o wsparcie modlitewne.

Jan Paweł II pije wodę z cudownego źródełka w LourdesPo raz pierwszy Dzień Chorego obchodzono w 1993 r., a główne uroczystości odbyły się wtedy w Lourdes i – częściowo – w Rzymie. W kolejnym roku miejscem centralnych obchodów była Jasna Góra, a następnie: Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1995), Guadalupe (Meksyk, 1996), Fatima (1997), Loreto (1998), Harissa (Liban, 1999), Rzym (2000, połączone z Jubileuszem Chorych), Sydney (2001), narodowe sanktuarium katolików indyjskich w Vailankamy (2002), Lourdes (2004), Jaunde w Kamerunie (2005), Adelajda w Australii (2006) i Seul w Korei Południowej (2007). W 2008 r., z racji 150. rocznicy objawień w Lourdes, Światowy Dzień Chorego obchodzono ponownie (jak w 1993 i 2004 r.) – w Lourdes.
Źródło i całość: Brewiarz.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

62 odpowiedzi na „11 lutego: Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, Światowy Dzień Chorego

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Św. Bernadeta Soubirous do papieża Leona XIII: na końcu znak krzyża zwycięży, a wszyscy muzułmanie nawrócą się

    Ks. Antoine Le Grande przeglądając teczki sprawy objawień w Lourdes w archiwum watykańskim rok. 1997, trafił na list do papieża Leona XIII napisany przez św. Bernadetę Soubirous tuż przed jej śmiercią w 1879 r. Pismo traktowane jako utracone od 120 lat. List znajdował się w metalowej puszce i składał się 5 kartek-przepowiedni dotyczących XX wieku, a przekazanych jej przez świętą Dziewicę. Papież nie uznał za stosowne opublikować ich, przeleżały, więc w archiwum zapomniane. Biorąc pod uwagę ich treść trudno się dziwić Leonowi XIII. Objawienia prywatne niepotwierdzone przez urząd nauczycielski Kościoła nie są wiążące, co nie oznacza jednak, że muszą być nieprawdziwe. Biorąc pod uwagę, że cztery z przepowiedni św. Bernadetty już się spełniły warto zapoznać się szczegółowo z piątą.

    Spełnione 4 dotyczą:
    1) rozwoju Lourdes jako miasta sanktuarium i ważne miejsce pielgrzymek. Wielu ludzi będzie uzdrowiony przez wodę ze źródełka.
    2) serii ważnych odkryć naukowych, w tym „korzystanie z energii elektrycznej”, i wynalazek kilku typów urządzeń elektrycznych.
    3) przejęcia władzy w Niemczech w latach trzydziestych przez bestialski system, który upadnie wraz z końcem wojny, w którą będą zaangażowane prawie wszystkie narody.
    4) wylądowania Amerykanów na księżycu ku rokowi 1970.

    5) A oto treść kartki piątej:
    Wasza świątobliwość, święta Dziewica powiedziała mi, że na końcu XX wieku nadejdzie koniec nauk. Nowy okres wiary rozpocznie się na całym świecie. Uzyskany zostanie dowód, że to Bóg stworzył świat i człowieka. Będzie to początek końca nauk, w które ludzie przestaną wierzyć. Miliony ludzi ponownie zwróci się ku Chrystusowi, a moc Kościoła będzie większa niż kiedykolwiek. Dla wielu ludzi powodem, dla którego odwróci się od uczonych będzie arogancka postawa doktorów pracujących nad zrealizowaniem istoty powstałej ze skrzyżowania człowieka ze zwierzęciem. Ludzie poczują w głębi swoich serc, że jest to coś czego nie sposób usprawiedliwić. Przez jakiś czas nie będzie jak powstrzymać tworzenia tych monstrów, ale uczeni zostaną ostatecznie przepędzeni jak przepędza się stado wilków.

    U progu roku 2000, będzie się obserwować starcie następców Mahometa i narodów chrześcijańskich. Nastanie wielka bitwa, w której 5.650.451 żołnierzy straci życie, a bardzo destruktywna bomba zostanie rzucona na miasto w Persji. Ale na końcu znak krzyża zwycięży, a wszyscy muzułmanie nawrócą się na chrześcijaństwo.
    Nastąpi wiek pokoju i szczęścia, ponieważ wszystkie państwa złożą swoje arsenały. Nastąpi wielkie bogactwo, podczas gdy Nasz Pan obłoży Swoim błogosławieństwem wiernych.
    Na całej ziemi nie pozostanie ani jedna rodzina żyjąca w biedzie i cierpiąca głód. Jeden na dziesięciu otrzyma moc leczenia schorzeń u tych, którzy go poproszą o pomoc. Po tych cudach słychać będzie głos radości od wielkiej liczby ludzi.
    Wiek XXI nazwany będzie „Drugim złotym okresem ludzkości”.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/02/22/sw-bernadeta-soubirous-do-papieza-leona-xiii-na-koncu-znak-krzyza-zwyciezy-a-wszyscy-muzulmanie-nawroca-sie/

  3. wobroniewiary pisze:

    Na boku okrętu był napis, który brzmiał: „Ani sam Chrystus nie zatopi tego okrętu!”, a na drugim boku następujący: „Nie ma Boga, który by zdołał ten okręt w odmętach morskich pogrążyć!”. Na spodniej części okrętu, poniżej linii wodnej było wymalowane godło głównego budowniczego okrętu i napis: „Ani Boga, ani Pana!”.

    Z książki wydrukowanej na prawach rękopisu ks. bpa Zbigniewa J. Kraszewskiego
    „Sto dowodów na istnienie Boga”, Warszawa 1980 (dowód nr 100)

    http://www.pch24.pl/bluznierstwa-przebily-sie-przez-farbe-na-burcie-titanica-hjnpws,1645,i.html#ixzz56bwn67ZS

  4. wobroniewiary pisze:

    DZIŚ OSTATNI DZIEŃ NOWENNY PRZED ŚWIĘTEM NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY Z LOURDES I ŚWIATOWYM DNIEM CHOREGO (codziennie można dodać własną intencję)
    IX dzień – 10 lutego

    Potrzebne jest duszpasterstwo zdolne pokrzepiać chorych w cierpieniu, pomagające im przemieniać swój los w moment łaski dla siebie i innych dzięki żywemu uczestnictwu w misterium Chrystusa (Benedykt XVI)

    Boże, oddaję Ci wszystkich tych, których wezwałeś w szczególny sposób do pójścia za Tobą: kapłanów, a zwłaszcza posługujących chorym. Niech prowadzi ich Twoja miłość, by potrafili być dobrymi narzędziami w Twoich dłoniach i dawali Ciebie tym, do których ich posyłasz. Niech nigdy nie zabraknie im radości w posłudze.

    Każdego dnia nowenny:
    Maryjo Matko Boga i ludzi, módl się za nami.
    Święta Bernadetto, módl się za nami.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    Modlitwa za chorych
    Boże, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam wartość tajemnicy cierpienia, wysłuchaj nasze prośby zanoszone za chorych i spraw, aby pamiętali, że należą do tych, którym Ewangelia obiecuje pociechę, i aby czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
    Chrystus dobrowolnie przyjął cierpienie, chociaż był niewinny, poświadczając w ten sposób prawdę miłości przez prawdę cierpienia, które dla Niego jako Boga Człowieka, było ponad wszelką miarę bolesne. Ale właśnie przez tę ofiarę na zawsze związał cierpienie z miłością i w ten sposób je odkupił (Jan Paweł II).

    • wobroniewiary pisze:

      Druga Nowenna:

      W Światowym Dniu Chorego zwracam się również z prośbą do kompetentnych władz, ażeby dołożyły starań o rozwój i doskonalenie odpowiednich struktur opieki zdrowotnej, aby służyły one pomocą i były wsparciem dla cierpiących, przede wszystkim dla najuboższych i potrzebujących (Benedykt XVI, z Orędzia na Światowy Dzień Chorego 2011). Społeczeństwo, które nie jest w stanie zaakceptować cierpiących ani im pomóc i mocą współczucia współuczestniczyć w cierpieniu, również duchowo, jest społeczeństwem okrutnym i nieludzkim (Benedykt XVI, Encyklika Spe salvi, 38).

      Módlmy się za sprawujących władzę, aby przy ustanawianiu praw dbali o chorych i najbardziej potrzebujących i zwiększyli pomoc na rzecz zakładów opieki zdrowotnej dla ubogich. Módlmy się także, by ci, którzy są uważani przez społeczeństwo za nieprzydatnych, bezproduktywnych, byli widziani tak, jak widzi ich miłujący Bóg.

      Maryjo, Uzdrowienie chorych i Pocieszycielko strapionych, powierzamy Twej matczynej opiece chorych i cierpiących; wstawiaj się za nimi u Twojego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby otrzymali łaskę przyjęcia cierpienia jako daru Bożej miłości oraz zostali uzdrowieni.

      Pod Twoją obronę…
      Ojcze nasz…

      Módlmy się.
      Boże, Ty jesteś ucieczką w chorobie, okaż swoją moc nad Twoimi chorymi sługami i służebnicami, aby dzięki Twojemu miłosierdziu odzyskali zdrowie i mogli uczestniczyć w życiu świętego Kościoła. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

      Jeśli doceniasz ten sposób modlitwy, to podziel się informacją o stronie nowenny.pl z przyjaciółmi!
      Powiedz im o nas, polub naszą stronę na Facebooku. Dziękujemy!

  5. wobroniewiary pisze:

    Z dzisiejszych czytań: Jakże wymowne słowa na drażliwy temat wprowadzania niepowołanych osób do Przybytków Pańskich – (dziś do prezbiterium)

    Z Pierwszej Księgi Królewskiej: „mianował spośród zwykłego ludu kapłanów, którzy nie byli lewitami…” (…) Jeroboam nie zawrócił ze swej złej drogi, lecz przeciwnie, mianował kapłanów wyżyn spośród zwykłego ludu. Kto tylko chciał, tego wprowadzał na urząd, tak iż ten stawał się kapłanem wyżyn. Takie postępowanie stało się dla rodu Jeroboama sposobnością do grzechu i powodem usunięcia go i zgładzenia z powierzchni ziemi

    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2018/02/10/10-lutego-wspomnienie-sw-scholastyki-dziewicy-2/

    • Ada pisze:

      tak, ja też dziś nie przystąpiłam do Komunii Św., bo nie udzielał jej dziś kapłan…., smutne to wszystko

      • „bo nie udzielał jej dziś kapłan”

        A dla mnie najważniejszy jest Pan Jezus i tylko na Nim się skupiam i kiedy tylko mogę przyjmuję Go także z ręki szafarza (u nas szafarz jest tylko wtedy gdy jest dużo ludzi). Nigdy w życiu nie zrezygnowałbym z Komunii Św. tylko dla tego, że tak się zdarzyło, że akurat w kościele posługiwał szafarz, szafarz którego posługę ustanowił Kościół. Jak można w ogóle wpaść na taki pomysł żeby wyjść z kościoła bez Komunii Św. bo był szafarz.

        • Jacek pisze:

          Pan Jezus ma być podanych z godnych rąk
          i należy się domagać od proboszcza by ksiądz dawał Komunię.
          Szafarz to zwykły śmiertelnik , czasami zepsuty.
          Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

        • Bogna pisze:

          Nie ma Pana Jezusa jesli szafarz rozdaje komunie Swieta
          To świętokradztwo

        • wobroniewiary pisze:

          Otóż mylisz się – Pan Jezus jest, nie ucieka, nie dematerializuje się. Jest – cierpi i Jest, Który Jest!

          Nie pisz mi tu herezji za M. Kordas, że Pana Jezusa nie ma. Jest i cierpi!!! Ale są sytuascje, gdzie szafarz jest niezastąpiony (np. Afryka i 1 ksiądz na 600 km albo i w Polsce 3 księży i 8 tys. osób – czuwania w Jarosławiu z o. Witko)

        • Bogna pisze:

          Czy dusze wypowiadały sie na temat szafarzy Eucharystii?

          Maria Simma:Tak.W normalnych warunkach tylko konsekrowane ręce kapłanów mogą rozdawać Komunię.Prawo kościelne określa,że taka powinna być praktyka,chyba,że zdarzą się „szczególne okoliczności”,np gdy kapłan jest przykuty do łóżka.Musimy zawsze przygotować się w modlitwie na przyjęcie Pana Jezusa,a ludzie,którzy nalegają na to,by wszystko wydarzyło się jak najsprawniej, nie mają pojęcia jak ogromnym przywilejem,źródłem łask oraz ochrony jest przyjęcie przez nas Pana Jezusa.
          Jeśli ktokolwiek potrzebuje dowodów na to,że szafarze Eucharystii, w formie,w jakiej są promowani w dzisiejszych czasach,nie wpisują się w zamierzenia Boże,mogę przytoczyć następującą historię,która wydarzyla się nie tak dawno w tej okolicy.
          Zmarła niedawno pewna kobieta,która rozdawała Komunię i inspirowała wiele innych kobiet, by czyniły podobnie.Przed pochówkiem trumna została otwarta,aby rodzina i przyjaciele mogli się pożegnać.Potem trumnę zamknięto.Jednakże przed upływem godziny bliski krewny przybył z opóźnieniem i uprosił kapłana ,aby ponownie otworzył trumnę na krótką chwilę,tak by mógł ujrzeć zmarłą.Kapłan się zgodził i w obecności dwóch innych świadków uniósł wieko trumny i zaglądnał do środka.Ta mała grupka ujrzałą coś,co nie było widoczne jeszcze chwilę wczęsniej:ręce kobiety stały sie czarne jak smoła.Dla mnie jak i dla innych był to znak,który potwierdzał,że niekonsekrowane ręce nie mogą rozdawać Pana Jezusa w Komunii.

          Dlaczego temat Komunii na rękę jest tak bardzo kontrowersyjny?

          Ludzie nie znają całej prawdy i powinni nadrobić te zaległości .Prawo kościelne nakazuje pozostawienie przynajmniej części balasek,dla tych wiernych którzy pragną otrzymać Komunię w pozycji klęczącej i na język.Ten nakaz to słowa papieża Pawła VI.Tak więc każdy kościół ,który nie jest wyposażony w balaski,dopuszcza się nieposłuszeństwa.Dusze czyśćcowe mówiły mi,że ŻADEN DOTYCHCZASOWY PAPIEŻ osobiście nie poparł rozdawania Komunii na rękę,ale że zostało to politycznie przeforsowane przez grupę kardynałów i biskupów.Starsi kapłani i biskupi wiedzą o takim stanie rzeczy,ale większości przypadków nie poinformowali o tym wiernych – prze to też oni ponosza za to największą odpowiedzialność.Natomiast każdy papież zdawał sobie dobrze sprawę,że Komunia przyjmowana na rękę uwłacza szacunkowi do Największego Sacrum.Jan Paweł II nie rozdaje Komunii na rękę.

        • Ależ jest łatwo osądzać, „niegodny” „zepsuty” to on pije z nieobmytego kubka nie ja
          itd. prawda?
          Dziś obchodzimy Światowy Dzień Chorego, przytoczę więc zdarzenie jakiego byłem świadkiem kilka dni temu, otóż po porannej Mszy św. 7:00 jeden kapłan poszedł do szkoły na lekcję religii, drugi wsiadł do autobusu i wyjechał a szafarz udał się z Panem Jezusem do chorego, co byś zrobił na miejscu tego chorego który nie może chodzić po kościołach i szukać takiego gdzie nie ma szafarza? Tak łatwo osadzić szafarzy albo jak jedna osoba ze spamu twierdzić, że „szafarz ściąga przekleństwo Boga na wszystkich”. Zastanówcie się troszkę nad tym zanim potępicie i osądzicie. Ja dziękuję Bogu i Kościołowi za szafarzy, za ich posługę bo też przyszło mi jej kiedyś doświadczyć w trudnych dla mnie chwilach.
          Ja nie mówię o sytuacjach kiedy ksiądz siedzi a szafarz rozdaje Komunię Świętą a w kościele jest 10 osób, wtedy rzeczywiście trzeba zwracać na to uwagę, ale żeby nie przyjąć wtedy z jego rąk Pana Jezusa? To jest trochę jak z tym dzieckiem, które na złość babci odmroziło sobie uszy.

        • Jacek pisze:

          ewangeliadlanas
          Mnie ksiądz powiedział , że mógłbym nawet sam sobie udzielać Komunii,
          gdy poruszyłem ten temat.
          W takim razie zlikwidujmy szafarzy i sami sobie udzielajmy Komunii.
          Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

        • Jacku, nie popadajmy w skrajności, nie mówię o samodzielnym udzielaniu sobie Komunii św. ale o posłudze szafarza nadzwyczajnego w takim zakresie w jakim przewidują to przepisy Kościoła, jest to wszystko przecież dokładnie opisane.
          Nie popieram wyręczania księży przez szafarzy ale w równym stopniu nie popieram twierdzeń typu „przekleństwo Boże” „świętokradztwo” czy „nieobecność Pana Jezusa w Komunii udzielanej przez szafarza”
          Posługa szafarza jest ustanowiona przez Kościół, są jasno określone jej zasady i tego się trzymajmy. To nie moja wina, że ktoś nie stosuje się do przepisów związanych z tą posługą ale to nie oznacza, że mam negować tę posługę w ogóle bo idąc tym tokiem myślenia musielibyśmy również zanegować kapłaństwo bo niektórzy z nich grzeszą i występują jawnie przeciw Kościołowi, to byłaby kolejna skrajność. Jeżeli należę do Kościoła to akceptuję wszystkie Jego zasady, inaczej staję poza Kościołem i nie mam prawa nazywać się jego członkiem, tak to rozumiem.

        • Jacek pisze:

          ewangeliadlanas
          Ta skrajność jak to określasz wyszła z ust kapłana.
          Okoliczności powstania szafarzy już ktoś zamieszczał
          i nie są wyrazem myśli Papieża , tylko manipulacji.
          Kapłan nawet błądzący jest przed ołtarzem Jezusa zastępcą.
          Problem w tym że niektórzy kapłani zapatrzeni są w srebrniki.
          To jednak temat nie do tego wpisu.
          Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

      • Bogna pisze:

        Czasy bezczeszczonych Hostii

        W liturgii łacińskiej w rubryce o zabezpieczeniu i należytym szacunku do Naj świętszego Sakramentu (przed Soborem Watykańskim II) – w maju 1949 Ame rykański Przegląd Kościelny wyjaśnił:

        „Ta procedura wymaga, aby miejsce, w którym Najświętsza Hostia spadła, zostało oczyszczone, zwykle zwilżonym wodą puryfikaterzem, a następnie zgarnięte cząstki wpuścić do Sacrarium [mała umywalka w zakrystii, która odprowadza spływ do ziemi pod kościołem]”.

        Autorzy generalnie, w celu uniknięcia zwłoki w zabezpieczeniu Komunii Świętej, zalecają w tejże rubryce oznakowanie miejsca, w którym Najświętsza Hostia spadła, albo lnianą ściereczką lub stosowaną tabliczką – ksiądz wraca po Mszy do oczyszczenia z ampułką, w sposób przewidziany w De defectibus „.

        Ta ścisła procedura nie tylko oddaje Bogu należną cześć, ale robi głębokie wrażenie na widzu, tak jak na mnie, gdy byłem w młodym wieku.

        Było około 1965 roku, byłem chłopcem w wieku około 7 lat. Mój ojciec zab rał mnie na niedzielnej Mszę w „parafii włoskiej” Matki Boskiej Pociesze nia w Filadelfii. Msza była jeszcze łacińska, święta atmosfera wciąż przeni kała do kościoła i liturgii, choć pierwsze prądy zmian „wisiały w powiet rzu”.

        W czasie Komunii na tej konkretnej niedzielnej Mszy ksiądz przypadko wo upuścił konsekrowaną Hostię. Siedzieliśmy się z przodu, a mój ojciec zwrócił moją uwagę.

        Ksiądz na krótko przerwał rozdawanie Komunii, kazał przynieść małą białą szmatką, którą umieszcza się na Hostii na podłodze. Rozdawanie Komunii Świętej zostało intensywniej wznowione , po czym kapłan z mini strantem powrócił po czcigodną Hostię zakrytą małą białą szmatką i umieścił w okolicy Ołtarza.

        Mój ojciec celowo zatrzymał mnie po Mszy. Wiem, że widziałam z pierw szej ławki oczyszczanie wg Rubryki.

        Wszystko było zrobione po prostu, cicho, bo nie było wtedy w ogóle w zwyczaju rozmawianie w kościele z szacunku do Najświętszego Sakra- mentu.

        Ksiądz z ministrantem zbliżył się do miejsca w pobliżu ołtarza – wewnęt rznej balustrady , miejsca pokrytego białym obrusem. Następnie kapłan padł na kolana, podniósł zasłonę, wziął święte postaci i spożył je z godno ścią i dobrymi obyczajami. Powoli, z szacunkiem, wciąż na kolanach, po tem oczyścił miejsce gdzie Hostia leżała.

        Nie spieszył się. Nie było pośpiechu. Duch powagi, świętości i Jego adora cji panowały nad każdym ruchem.

        Byłem zafascynowany i zbudowany. Pamiętam, że pomyślałem sobie:

        „dobrze, Najświętszy Sakrament jest Ciałem Pana naszego Jezusa Chrystusa, bo ksiądz traktuje Go z majestatyczną starannością i szacunkiem dla Niego”.

        To była najlepsza lekcja katechizmu o rzeczywistej obecności, jaką kiedykol wiek mieliśmy.

        Co siedmiolatek może teraz zobaczyć?

        W nowoczesnych parafiach, w ramach liberalnych przepisów z Nowej Mszy, kapłan po prostu podnosi spadłą Hostię i przechodzi, jakby się nic nie stało.

        Cząsteczki są pozostawione i zbezczeszczone. Przed i po mszy ludzie rozma wiają w kościele, jak gdyby w sali parafialnej w towarzyskich spotkaniach.. Wielu nowoczesnych kapłanów i świeckich lekceważy obowiązek zachowania ciszy przed Najświętszym Sakramentem.

        Zapominają o surowym ostrzeżeniu małej Hiacynty z Fatimy, – „Matka Boża nie chce rozmów w kościele.”

        Gdzie jest ta staranność i szacunek dla Najświętszego Sakramentu w poso borowym Kościele na czele z wprowadzeniem Komunii na rękę i „posługą świeckich”. A postawa?

        Jak młodzi ludzie mają zrozumieć rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie widząc nonszalancję duchownych?
        Jak może być wpajana katolikom cześć dla Eucharystii biorąc pod uwagę to, jak widzą rozdawanie Hostii przez ludzi świeckich – którzy przede wszystkim nigdy nie powinni zajmować się rozdawaniem Najświętszego Sakramentu – jak produktu spożywczego?
        Nie jest tajemnicą, dlaczego tak wielu katolików straciło wiarę w święte misteria.

        Zbyt wielu z naszych księży porzuciło potrzebę zewnętrznego nabożeństwa :

        1) okazując odpowiednią cześć dla Chrystusa w Najświętszym Sakramencie,

        2) i, aby uczyć ludzi poprzez przykład, że najwyższy szacunek musi być okazany Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi prawdziwie obecnemu w Najświętszym Sakramencie.

        Jednak posoborowa katastrofa nie będzie trwać wiecznie.

        Przyjdzie czas, że Kościół będzie ponownie pobłogosławiony hierarchią, która odda Naszemu Panu w Najświętszym Sakramencie cześć – należną dla Króla królów.

        W międzyczasie, musimy opierać się innowacjom: jak

        świętokradcza Komunia na rękę rozdawana przez „szafarzy eucharystycz nych”,
        zachęcić innych do opierania się im
        i przylgnąć do łacińskiej Mszy trydenckiej, w której zapewniona jest cześć dla Najświętszego Sakramentu i starannie zachowana.
        Konieczność naprawienia wyrządzonej szkody

        W 1916 roku, na rok przed Objawieniem Matki Bożej w Fatimie, ” Anioł Eucharystii” pojawił się z Kielichem i Hostią przed trójką dzieci mówiąc:

        „Przyjmijcie Ciało i Krew naszego Pana, strasznie obrażanego przez niewdzięcznych ludzi. Zadośćuczyńcie za te zbrodnie i pocieszcie Boga waszego. „

        Anioł opuścił kielich i Hostię zawieszone w powietrzu i upadł na twarz przed Nim. Anioł modlił się wielokrotnie i nakazał dzieciom naśladować go w tym akcie zadośćuczynienia:

        „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, ofiaruję Tobie najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, jako wynagrodzenie za zniewagi, święto-kradztwa i obojętność, którymi jest On obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników. ” .

        Czujmy się zobowiązani się do pamięci o tej modlitwie i odmawiania jej w ciągu dnia tak często, jak to tylko możliwe.

        „Skandale, świętokradztwa i obojętność” wobec Najświętszego Sakramentu spowodowane przez rewolucję Vaticanum II są bezprecedensowe, chyba naj gorsze w historii.

        Świętokradztwo to jest tak powszechne, że nie jest już uznawane za świętokradztwo.

        • Kaśka pisze:

          Jestem prawdziwie poruszona Pani szacunkiem do Eucharystii. Nie chcę tutaj odnosić się do kwestii nadzwyczajnych szafarzy, tylko chciałam odnieść się do jednego zdania wypowiedzianego przez Panią: ,,Nie ma Pana Jezusa jesli szafarz rozdaje komunie Swieta”. To jest absolutnie nieprawda!! Pan Jezus nie opuszcza konsekrowanej Hostii w żadnym przypadku, nawet gdy człowiek tę Hostię profanuje, depcze czy w inny sposób bezcześci!!!

        • wobroniewiary pisze:

          ,,Nie ma Pana Jezusa jesli szafarz rozdaje komunie Swieta”. To jest absolutnie nieprawda!! Pan Jezus nie opuszcza konsekrowanej Hostii w żadnym przypadku, nawet gdy człowiek tę Hostię profanuje, depcze czy w inny sposób bezcześci!!!

          DOKŁADNIE NAPISAŁAM TO SAMO, jak wiemy, Pan Jezus niesamowicie cierpi profanowany przez wszelkiej maści satanistów, nie jest gazem i się nie ulatnia z tej Hostii!

    • BePe pisze:

      W mojej rodzinnej parafii posługiwało i nadal posługuje 4 księży, parafia duża, ale nie słyszałam, żeby komuś przeszkadzał czas udzielnia Najświętszego Sakramentu, zawsze też jest stosowna pieśń na uwielbienie, brak pośpiechu, a i tak Msza trwa ok. 1 godz. W mojej obecnej parafii posługuje 3 księży, osób przystępujących do Komunii jest 3-4 razy mniej, Msza trwa ok. 45 min (gdy kazanie mówi ksiądz, który nie jest proboszczem) lub 1 godz. (gdy kazanie mówi proboszcz), a i tak czasami/często pomaga świecki szafarz. Zupełnie tego nie rozumiem.
      Kilka lat temu podczas Mszy na wałach Jasnogórskich widziałam kobietę, która mówiła innym, że Komunii od szafarza ona nigdy nie przyjmuje, a później ta kobieta nieudolnie udawała spoczynek w Duchu Świętym. Od tamtej pory podchodziłam sceptycznie do osób krytykujących szafarzy. Teraz myślę, że jednak coś w tym jest, ale nie odważyłabym się nie przyjąć Najświętszego Sakramentu tylko dlatego, że udziela go szafarz – to nie ode mnie zależy, kto podejdzie.

  6. Ehmm pisze:

    Ks. Dominik Chmielewski poleca: REWELACYJNY DOKUMENT Z PERSPEKTYWY ROZEZNAWANIA CZASÓW OSTATECZNYCH!…

    • wobroniewiary pisze:

      Po niedzieli dam na główną.
      A tymczasem Słowa z 28 minuty filmu dedykuję wyznawcom fałszywych proroków:
      „Ci wizjonerzy nie biegną do sklepów wykupywać żywności, broni i amunicji, nie robią bunkrów, aby się schronić”
      My mamy ratować swoje dusze a nie ciała!

    • Jacek pisze:

      Módlmy sie za kapłanów co dzień , a nie tylko raz w miesiącu.
      https://ddak.wordpress.com/ddak/
      Pozdrawiam z Panem Bogiem i Nipokalaną

    • kasiaJa pisze:

      „Objawienia trwają do dnia dzisiejszego. Cała szóstka otrzymała od Matki Bożej tajemnice dotyczące wydarzeń, które będą następowały na świecie w kulminacji czasów ostatecznych. I właśnie te tajemnice mają zostać przez nich ujawnione tuż przed ich wypełnieniem się.
      Pięcioro z nich otrzymało do tej pory po 9 z 10 tajemnic. Jedynie Mirjana otrzymała wszystkie 10 tajemnic i to właśnie ona ma za zadanie objawić je światu. Matka Boża kazała jej wybrać kapłana któremu przekaże te tajemnice na 10 dni przed ich wypełnieniem się, z kolei ten kapłan (Petar Ljubicić) ma je ogłosić światu 3 dni przed wypełnieniem się.
      Matka Boża w jednym z objawień powiedziała Mirjanie, że to co rozpoczęła w Fatimie, dokończy w Medjugorie. Patrząc na kondycję dzisiejszego świata trudno nie odnieść wrażenia, że żyjemy w wyjątkowych czasach i świat potrzebuje interwencji Boga jak nigdy dotąd”. (fragm.)

  7. tu MariaPietrzak pisze:

    Przeslanie sprzed dziesięciu laty , na 150 – lecie – ciągle obowiązuje , nie ma innego . Starcie sil ciemności z dziećmi światłości jak to już księga Wyjścia zapowiada . Choćbyśmy nie wiem jak sobie dobrego życzyli , z tamtej strony ku nam zagłada !

    „Ta fundamentalna nienawiść nie zmniejszyła się w naszych dniach, przeciwnie jest jeszcze bardziej zaciekła, niż za czasów Bernadety – mówił kardynał. Jest to prawdziwa batalia – kontynuował purpurat – która, spowoduje niezliczone ofiary w naszych rodzinach i pośród naszej młodzieży. W konsekwencji tej wojny prowadzonej przez szatana i jego popleczników świat jest straszliwie wciągany w wir otchłani laicyzmu, który pragnie tworzyć świat bez Boga.” *

    Na naszych oczach anty – Ewangelia przeciw Ewangelii , anty – Dekalog przeciw Dekalogowi postępuje …
    Ktoś Fundamenty demontuje .
    Walka sie w szybkim tempie rozwija , a cytowane słowa Jana Pawła II nabierają ciała . Śmierć w oczy zagląda . Stąd mobilizacja….
    ” Jak mówi kardynał Dias, potrzeba nam codziennego odmawiania różańca, czci dla Najświętszego Sakramentu, przyjęcia i ofiarowania własnego cierpienia dla zbawienia świata.” *

    *
    http://www.przymierzezmaryja.pl/Lourdes-przed-decydujaca-bitwa,1934,a.html?nor=

    Jakże tej Wody nam potrzeba , źródełka z Nieba , co by nas obmyła , wiarę umocniła , sił dodała , wroga świętością serc i życia …. zniechęciła , zwyciężyła i przegnała !

  8. tu MariaPietrzak pisze:

    Przez przypadek zajrzałam i pomyślałam , ze warto wkleić i przypomnieć naszego Świętego , wymagającego , a zarazem tak dobrego , jak chleb dobrego , Brata Alberta w tym przypominającego . Jest to bowiem Miłość , która „zza grobu” nie ustaje , Życie wskazuje , ku Życiu kieruje , ciągle ewangelizuje !
    Jan Pawel II /1989
    – Karmi i mobilizuje !

    💦 – Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Drogą?
     
      Tak, Jezus jest dla nas drogą, jedyną drogą, która prowadzi do Ojca. Tą drogą musi pójść każdy, kto chce osiągnąć zbawienie. Wy, ludzie młodzi, czesto stoicie na skrzyżowaniu dróg i nie wiecie, która z nich wybrać, gdzie iść. Istnieje wiele błędnych dróg, wiele łatwych rozwiązań, a takze wiele niejasności. W takich chwilach nie zapominajcie, ze tylko Chrystus, tylko Jego Ewangelia, Jego przyklad, Jego przykazania sa droga pewna, wiodącą do pełnego i trwałego szczęścia.
     
      – Czy juz odkryłeś Chrystusa, który jest Prawda?
     
      Prawda stanowi najgłębszy wymóg ludzkiego rozumu. Przede wszystkim młodzież złakniona jest prawdy o Bogu, o czlowieku, o życiu i o świecie. W mojej pierwszej encyklice Redemptor hominis napisałem: „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a takze słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią przybliżyć sie do Chrystusa” (10). Chrystus jest Słowem prawdy, wypowiedzianym przez samego Boga jako odpowiedz na wszystkie pytania ludzkiego serca. To On w pełni odsłania przed nami tajemnice człowieka i świata.
     
      – Czy juz odkryłeś Chrystusa, który jest życiem?
     
      Kazdy z was pragnie żyć pełnią zycia. Ożywiają was wielkie nadzieje, piękne plany na przyszłość. Nie zapominajcie jednak, ze prawdziwą pełnie życia mozna znaleźć tylko w Chrystusie, który dla nas umarł i zmartwychwstał. Tylko Chrystus moze zaspokoić serce człowieka. Tylko On daje sile i radość zycia, bez wzgledu na jakiekolwiek zewnętrzne ograniczenia i przeszkody.
     
      Tak, odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego zycia. Ale nie wystarczy odkryć Go tylko raz jeden. Każde bowiem odkrycie Go staje sie zachęta do tego, by jeszcze bardziej Go szukać i coraz lepiej poznawać poprzez modlitwę, sakramenty, rozważanie Jego słowa, katechezę i wsłuchiwanie sie w naukę Kościoła. Takie jest nasze najważniejsze zadanie. Jak dobrze rozumiał to sw. Pawel, gdy pisał:
    Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus (Flp 1,21).(…)
    Byc chrześcijaninem znaczy byc misjonarzem – apostołem (por. Apostolicam actuositatem, 2). Nie wystarczy odkryć Chrystusa, trzeba Go nieść innym!
    (…)
    Nie wolno wam zatem zachowywać milczenia i obojętności! Musicie byc odważni i mówić o Chrystusie, dawać świadectwo swojej wiary poprzez zycie zgodne z duchem Ewangelii. Swiety Pawel mówi: Biada mi, gdybym nie glosil Ewangelii! (1 Kor 9, 16). Zaprawdę, ewangeliczne żniwo jest wielkie i potrzeba wielu robotników
    (…)
    Przy grobie sw. Jakuba pragniemy sie uczyć, ze nasza wiara opiera sie na podstawach historycznych, nie jest wiec zjawiskiem bliżej nieokreślonym i efemerycznym.
    We współczesnym świecie naznaczonym przez niebezpieczny relatywizm i duży zamet w dziedzinie wartości, musimy zawsze pamiętać, ze jako chrześcijanie jesteśmy zbudowani na mocnym fundamencie Apostołów i naszym kamieniem węgielnym jest Chrystus (por. Ef 2,20).
     (…)
    💦Postępujcie droga miłości (…); postępujcie jak dzieci światłości💦
    (Ef 5,2.8)

    http://www.xacobeo.fr/ZF2.03.Egl.JPaul_1989_pl.htm

  9. Paweł pisze:

    Cytat z najnowszej edycji „Wykazu odpustów”, wydanej w roku 1999 w związku z Wielkim Jubileuszem Roku 2000:

    „5
    Dies ad aliquem religiosum finem celebrandum universaliter dicatae

    Plenaria indulgentia conceditur christifideli qui, quaque die universaliter destinata ad aliquem religiosum finem assequendum (e.g. ad fovendas vocationes sacerdotales et religiosas, ad peculiarem pastoralem curam dicandam aegrotis et infirmis, ad iuvenes in fidei professione roborandos et in vita sancte ducenda adiuvandos etc.), huiusmodi celebrationibus pie interfuerit; qui autem ad supradictas intentiones oraverit, partialem consequetur indulgentiam.”

    Czyli po polsku:
    „[Nadanie odpustu nr] 5
    Dni powszechnie poświęcone celebracji jakiegoś celu religijnego

    Udziela się odpustu zupełnego [pod trzema zwykłymi warunkami] wiernemu, który w jakikolwiek dzień powszechnie przeznaczony dla osiągnięcia [wymodlenia] jakiegoś celu religijnego (np. [dzień w intencji] pielęgnowania powołań kapłańskich i zakonnych, [dzień] szczególnej troski duszpasterskiej poświęconej cierpiącym i chorym, [dzień w intencji] umocnienia ludzi młodych w wyznawaniu wiary i prowadzeniu świętego życia itd.) uczestniczy pobożnie w tego rodzaju celebracjach; wierny zaś, który w wyżej wymienionych intencjach się pomodli, dostępuje odpustu cząstkowego.”
    http://www.vatican.va/roman_curia/tribunals/apost_penit/documents/rc_trib_appen_doc_20020826_enchiridion-indulgentiarum_lt.html

  10. pielgrzym Mariusz pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus wczoraj byłem pierwszy raz na spotkaniu modlitewnym grupy Padre Matteo da Agnone w Zamościu w kościele Redemptorystów, było świetnie. Oczywiście pamiętałem o Was i zaniosłem wszystko za pośrednictwem S.B. Padre Matteo da Agnone przed tron Pana Jezusa. Westchnąłem też do Św. Matki Teresy z Kalkuty w kościółku są jej relikwie.

    • MariaPietrzak pisze:

      – Na wieki wiekow , amen .
      Dziekuje !
      W ten sposob sie wzajemnie wspieramy ;
      Dzisiaj mi tego szczegplnie potrzeba … Parkinson nie pyta , po jakims … zastoju , rusza naprzod , sciaga miesnie i paralizuje , przy tym dziwnie boli … drzy … Najlepiej wlozyc w dyby !
      wiec za modlitwe serdecznie dziekuje !

      • Paweł pisze:

        Na chorobę Parkinsona – oprócz oczywiście naszego papieża św. Jana Pawła II – cierpiał również bł. Faustyn Oteiza Segura – hiszpański ksiądz z zakonu pijarów, zamordowany w czasie hiszpańskiej wojny domowej w 1936 roku, a beatyfikowany przez papieża Polaka w 1995 roku w Rzymie.
        Poniżej skompilowałem jego uzupełniony żywot, wplatając między zdania skopiowane z polskiej Wikipedii informacje przetłumaczone z poniższej angielskiej strony (bo w polskiej Wikipedii nic nie piszą o jego chorobie Parkinsona):

        Urodzony 14 lutego 1890, był synem Isidoro Oteiza i Angeli Segury, ochrzczony w dzień po narodzeniu. Pochodził z Archidiecezji Pampeluny. Uczył się w Kolegium Pijarów w Estelli (Hiszpania). W wieku lat 14 został zaatakowany zapaleniem płuc tak dotkliwie, że udzielono mu ostatnich sakramentów, ale zdołał wyzdrowieć.
        Nowicjat pijarów w Peralta de la Sal rozpoczął 9 listopada 1905 roku. Proste śluby zakonne złożył 15 sierpnia 1907 roku, uroczystą profesję zaś 15 lipca 1912 roku. Przyjął imię zakonne Faustyn od Matki Boskiej Bolesnej. 14 września 1913 roku w Terrassa otrzymał sakrament święceń kapłańskich. Pełnił obowiązki mistrza nowicjuszy, a w 1936 roku asystenta mistrza. Był też nauczycielem w szkole podstawowej przez kilka lat. Miał wielkie nabożeństwo do Jezusa Eucharystycznego i do Najświętszej Maryi Panny. Cierpiał na chorobę Parkinsona, ale nigdy nie pozwolił jej zakłócać jego pracy.
        23 lipca 1936 roku do miasta wkroczyli komunistyczni bojówkarze z Binéfar próbując zająć szkołę pijarów, a następnie spalili kościół i zniszczyli posąg św. Józefa Kalasantego. Wraz z innymi zakonnikami został aresztowany w ramach antykatolickich prześladowań hiszpańskiej wojny domowej, a swój czas w więzieniu spędził pisząc listy, które wszystkie były świadectwem, że on i jego współbracia nigdy nie utracili wiary.
        9 sierpnia rozstrzelany razem z Florentynem Felipe Nayą. Przygotowując się na śmierć powiedział: „Jeśli zajdzie konieczność przelania krwi za Chrystusa, z Jego łask, zrobię to z przyjemnością”. Zginął mimo tego, że nie był zaangażowany w konflikt i nie prowadził działalności politycznej.
        Relikwie męczenników znajdują się w kościele pijarów w Peralta de la Sal.
        1 października 1995 roku na rzymskim Placu świętego Piotra papież Jan Paweł II dokonał beatyfikacji czterdziestu pięciu ofiar prześladowań antykatolickich wśród których był Faustyn Oteiza Segura w grupie trzynastu pijarskich męczenników.
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Faustyn_Oteiza_Segura
        http://catholicsaints.info/blessed-faustino-oteiza-segura/

    • Aleksandra pisze:

      Bóg zapłać! – pielgrzymie Mariuszu.

  11. Pingback: 11 lutego: Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, Światowy Dzień Chorego | Biały, bardzo biały

  12. MariaPietrzak pisze:

    https://www.lourdes-france.org/tv-lourdes
    o 18/00 tej , Rozaniec po wlosku

  13. Katarzyna pisze:

    Dziękuję z całego serca! Bóg zapłać.

  14. tu MariaPietrzak pisze:

    Dowiedziałam się o rozpoczynającym się jutro na Jasnej Górze corocznym …
    /
    Już w najbliższą środę, 14 lutego, przypada Środa Popielcowa, która rozpocznie 40-dniowy czas pokuty przygotowujący do przeżycia największych świąt dla chrześcijan – Wielkanocy.

    Przygotowaniem do zbliżającego się czasu Wielkiego Postu jest na Jasnej Górze doroczne 40-godzinne nabożeństwo Adoracji Najświętszego Sakramentu.

    Modlitwa rozpocznie się w niedzielę, 11 lutego. W czasie trwania nabożeństwa w jasnogórskiej bazylice wystawiony jest Najświętszy Sakrament – w niedzielę od Sumy (godz. 11.00) do godz. 21.00, w poniedziałek od godz. 5.00 do 21.00 i we wtorek od godz. 5.00 do 18.00. W tym czasie pielgrzymi i mieszkańcy Częstochowy mogą włączać się w modlitwę przed Najświętszym Sakramentem.
    (…)
    Każdego roku 40-godzinnemu nabożeństwu towarzyszą specjalne intencje adoracji i modlitw. W tym roku są to intencje:
    – wynagradzające: za zniewagi Najświętszego Sakramentu; za wszystkie grzechy przeciwko życiu; za rozlew krwi na świecie, wojny i terroryzm; za grzechy w rodzinach, wspólnotach i osobiste;
    – dziękczynne: za dar Eucharystii dla Kościoła; za dar Sakramentu kapłaństwa i kapłanów; w 100-lecie odzyskania niepodległości Polski;
    – błagalne: o pogłębienie wiary w obecność Chrystusa w Najświętszej Eucharystii; w intencjach Kościoła i Ojczyzny; w intencjach Ojca Świętego Franciszka; o trzeźwość Narodu; o beatyfikację Sługi Bożego Kard. Stefana Wyszyńskiego; o miłosierdzie i pokój dla świata; za prześladowanych chrześcijan; o powołania kapłańskie, zakonne i powołania do Zakonu Paulinów.

    Więcej tutaj
    http://www.m.jasnagora.com/wydarzenie-11691


    Lata temu , o dziele ekspiacyjnym na Węgrzech /
    Pan Jezus do Siostry Marii Natalii /
    Jezus jedna ręką wskazał na swoje Boskie Serce , a druga dzielo ekspiacyjne mówiąc :
    ” Oto dzielo mojego Serca przepełnionego miłością do ludzi !
    To wielka łaska i ogromne błogosławieństwo dla ziemskiego Jeruzalem . Jego spełnienie pozwoli mi przypatrywać sie całej ludzkości z radością, a moje Serce znajdzie swoje odpocznienie .”
    ….
    „Widzisz te dusze ? Jedna siła , jeden duch , jedno serce , to Ja ❤ w nich pracuję !!”


    Zachwycają takie dzieła , Bogu chwałę dają ! Jemu wynagradzają , Jemu cześć oddają . Wiarę umacniają , miejsce właściwe człowiekowi przywracają .
    Niektórzy z dalekich stron przyjeżdżają … kto może , a kto nie może łączy się u siebie . W Parafii lub indywidualnie . Co daj Boże !

  15. Betula pisze:

    Piątek przed środą popielcową jest poswięcony Przenajswiętszemu Obliczu Pana Jezusa. Znajdzmy czas na odmówienie modlitw, wielkie są obietnice dla czcicieli Przenajswiętszego Oblicza.

    http://www.duchprawdy.com/modlitwy_i_obietnice_pana_jezusa_najswietsze_oblicze_jezusa.htm

  16. Maria pisze:

    Witam, wczoraj miałam okazje oglądać film pana Brauna o rewolucji protestanckiej, jestem w wielkim szoku, ten film powinien obejrzeć każdy katolik, a zwłaszcza ten co przychylnie spogląda na protestantyzm i mówi ze modlimy się do jednego Boga, pan Braun zapowiada kolejny film, już się nie mogę doczekać. Z Panem Bogiem.

  17. wobroniewiary pisze:

    VII dzień Nowenny do św. Walentego:
    W siódmym dniu nowenny polecamy Ci św. Walenty szczególnej opiece ciężko chorych, umierających i ich śmierć szczęśliwą. Ulituj się nad cierpiącymi, którzy pełni ufności i nadziei o pomoc i ulgę do Ciebie wzdychają. Wielka Twa moc i wielkie Twe zasługi są u Boga, skoro sam Bóg w Kościele swym świętym Ciebie za patrona na pociechę cierpiącym podaje.

    Jak wiele łask spłynęło już na ziemię za Twą przyczyną i jak wiele uzdrowień proszącym Cię wyjednałeś! Słusznie więc w pieśni, którą ku czci Twej śpiewamy, powiedziane jest, że „komu życia świeca dogoruje, niech Ci z ufnością, siebie ofiaruje. Wtenczas usta pić muszą śmierci mroki i zajaśnieją rozkoszne widoki”. I my więc skruszeni, w pokorze i ufności, ofiarujemy Ci chorobę złożonych, w ciężkiej niemocy będących (lub chorego, za którego się modlisz) w opiekę, prosząc o uzdrowienie dla nich (niego lub niej) pewni, że Jezus przez Ciebie nas wysłucha i pocieszenie ześle. Jeśli zaś Bóg w nieograniczonej mądrości Swej, przeznacza już kres życia tym, za których się modlimy, to i w tym razie polecamy Ci o Święty, ten kres żywota pod opiekę, by był spokojny i szczęśliwy, w łasce i pojednaniu z Bogiem.

    Niech wszyscy, którzy jeszcze dziś umrzeć mają, wszyscy zatwardziali grzesznicy, w ostatniej chwili życia swego ukorzą się przed Bogiem i w żalu za występki swe, w łasce Bożej zejdą z tego świata. Módl się za nimi o Święty i wielki cudotwórco, aby dusze te biedne potępione nie były. Niech śmierć Twa męczeńska, którą poniosłeś dla zjednania dusz Jezusowi, wyjedna chorym, umierającym pojednanie z Bogiem i szczęśliwe przejście do wieczności. Nam zaś żyjącym uproś, gdy nadejdzie ta chwila, szczęśliwe w łasce Bożej skonanie i oglądanie Boga i radości Jego, wspólnie z Tobą w niebie.

    Święty Walenty, opiece Twej Polecam nieprzerwanie prośbę moją. Nie opuszczaj mnie, lecz wysłuchaj pokornie proszącego. Amen.

    http://www.parafiapawlowice.waw.pl/aktualnosci/archiwum,Nowenna+do+%C5%9Bw+Walentego,rid,132.html

  18. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa chorego:

    Panie, prosiłem Cię o siłę, aby mi się dobrze wiodło,
    a Ty pozwoliłeś mi stać się słabym,
    abym nauczył się posłuszeństwa.
    Prosiłem o zdrowie, abym mógł dokonywać wielkich rzeczy,
    a otrzymałem chorobę, by czynić, co lepsze.
    Prosiłem o bogactwa, aby być szczęśliwym,
    a stałem się biednym, by być nędzarzem.
    Prosiłem o władzę, aby ludzie mnie podziwiali,
    a jestem bezsilny, aby zatęsknić za Tobą.
    Prosiłem o przyjaźń, abym nie musiał żyć samotnie,
    a Ty dałeś mi serce, abym kochał wszystkich moich braci.
    Nie otrzymałem nic z tego, czego się spodziewałem.
    Nie otrzymałem nic z tego, o co Cię prosiłem.
    Prawie że wbrew mojej woli
    zostały wysłuchane moje niewypowiedziane modlitwy,
    i jestem obdarowany najbardziej ze wszystkich.
    Dzięki Ci, Panie.

    (Modlitwa chorego z jednego z nowojorskich szpitali wyryta na tablicy z brązu i umieszczona przy wejściu do szpitala)

  19. Elżbieta pisze:

    Proszę pomóżcie mi udzielić odpowiedzi.Moj syn zapytał mnie co sądzę o mnemotechnice i tzw.palacu pamięci,a także o świadomym śnieniu.Powolal się przy tym na sw. Tomasza zAkwinu, który ponoć pisał o mnemotechmikach,a jezuitom przypisał pałac pamięci.Moja wiedza jest żadna w tych tematach, czuję tylko, że to mogą być furtki, którymi zły wciąga go w świat new age.Syn jednak domaga się argumentów i pyta w którym miejscu kościół się wypowiada na ten temat.Mam nadzieję,że ktoś pomoże mi w tej rozmowie z synem. Bóg zapłać.

  20. Indonezja: niemiecki jezuita raniony w czasie odprawiania Mszy
    Niemiecki jezuita Karl-Edmund Prier został zaatakowany i ciężko ranny w czasie odprawiania Mszy w jednej z parafii w Yogyakarcie, mieście położonym w środkowej części indonezyjskiej wyspy Jawa.
    Jak podaje agencja Asia News dziś rano napastnik uzbrojony w maczetę, wykrzykując hasła pełne nienawiści wszedł do kościoła i w chwili, gdy kapłan rozpoczął recytację hymnu „Chwała na wysokości Bogu” uderzył go. O. Prier został raniony w plecy, głowę i ręce. Przebywa w szpitalu, gdzie przeszedł operację hirurgiczną. Na razie brak oficjalnych komunikatów na ten temat.
    http://pl.radiovaticana.va/news/2018/02/11/indonezja_niemiecki_jezuita_raniony_w_czasie_odprawiania_ms/1362742

  21. mała pisze:

    Po spowiedzi i wyrzuceniu wszystkich materiałów ( książek, dvd, mp3) wyładowania „elektryczne” i wstrząsy w różnych miejscach ciała nie ustąpiły, poprosiłam wtedy ks. Dominika Chmielewskiego o modlitwę. Już na samym początku modlitwy uwolnienia poczułam jak z mojej głowy zostaje coś ściągnięte, coś co bardzo mocno do niej przylegało. To „specjalne namaszczenie ducha Bethel i Toronto” wychodziło ze mnie w trakcie modlitwy wyrzeczenia się wszelkich wpływów duchowych z liderami Bethel Church i Toronto Blessing.

    https://walczymyozyciewieczne.blogspot.com/2018/02/toronto-blessing-dokad-prowadzi-ta-droga.html

  22. Maria pisze:

    Nowenna przed 100. rocznicą odzyskania niepodległości. Abp Jędraszewski: „Niech Duch Prawdy i Miłości przemienia wszystkie sfery naszego życia”
    „W przeżyciu jubileuszu odzyskania niepodległości będziemy się starać przenikać duchem Ewangelii wszystkie sfery naszego życia osobistego, rodzinnego i narodowego” – pisze abp Marek Jędraszewski w liście na temat Jubileuszowej Nowenny, która będzie duchowym przygotowaniem do obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości Polski.

    Modlitwy rozpoczną się w lutym i będą odbywać się w katedrze na Wawelu oraz wszystkich świątyniach parafialnych i rektoralnych.

    Abp Jędraszewski zaznacza w swoim słowie, że choć główne uroczystości związane z jubileuszem odzyskania niepodległości odbywać się będą w listopadzie, to „modlitwa dziękczynna za dar wolnej ojczyzny oraz prośba o błogosławieństwo Boże dla niej” powinna być obecna we wszystkich miesiącach jubileuszowego roku, a nowenna ma być jej szczególną formą.

    Publikujemy Słowo metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego na temat „Jubileuszowej Nowenny”.

    W roku 2018 przypada setna rocznica odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. Główne uroczystości, związane z tym jubileuszem, będziemy przeżywać w listopadzie, ale modlitwa dziękczynna za dar wolnej Ojczyzny oraz prośba o błogosławieństwo Boże dla niej, powinna być obecna we wszystkich miesiącach roku. Jej szczególnym wyrazem będzie „Jubileuszowa Nowenna”. Rozpocznie się ona w lutym, a zakończy w październiku.

    Nowenna będzie najpierw dziękczynieniem za to, że Bóg dał naszemu narodowi licznych świętych i błogosławionych, którzy przyczyniali się do zachowania wiary w rodzinach i nieustannej odnowy ładu moralnego w życiu Polaków. Będziemy przywoływać wielkie postaci naszej historii umacniając się ich odwagą w dawaniu świadectwa Bogu i gorliwością w służbie ludziom. Odzyskanie niepodległości w 1918 roku było owocem wielorakich działań. Ważne były inicjatywy polityczne i militarne, ale nie mniej istotne znaczenie miała formacja duchowa, prowadzona przez Kościół w parafiach, sanktuariach i licznych wspólnotach apostolskich, które w tym czasie powstały.

    Przeżywając nowennę będziemy również prosić Pana, aby zesłał na nas swego Ducha i odnowił oblicze ziemi. Pragniemy, aby Duch Prawdy i Miłości przemieniał wszystkie sfery naszego życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Modlitwa do Ducha Świętego będzie również nawiązaniem do programu duszpasterskiego Konferencji Episkopatu Polski na rok 2018, który jest określony słowami: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

    „Jubileuszową Nowennę” będziemy przeżywać w bazylice katedralnej na Wawelu, a także w kościołach parafialnych i rektoralnych. Duszpasterze wraz z powierzoną im wspólnotą niech wybiorą stały termin tych miesięcznych spotkań. Bardzo proszę, aby w każdej parafii i w kościołach rektoralnych odprawić w wybranym dniu miesiąca „Mszę za Ojczyznę”. Przed Mszą lub po niej zaleca się odprawienie nabożeństw, a szczególnie modlitwy różańcowej i modlitwy do naszych Świętych Patronów. Z tymi modlitewnymi wydarzeniami będą się łączyć inne spotkania o charakterze kulturalnym, naukowym i społecznym, podejmowane przez wspólnotę.

    Przeżycia te będą pielęgnowaniem i rozwojem duchowym darów, jakimi hojnie zostaliśmy ubogaceni w minionym roku. Był to rok jubileuszu objawień fatimskich i gietrzwałdzkich, rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i innych pięknych wydarzeń. Niech więc nie słabnie modlitwa różańcowa, do której zostaliśmy wezwani i której szczególnym wyrazem był „Różaniec do Granic”. Nie zapominajmy o tym, że na nowo zawierzyliśmy swoje życie Niepokalanemu Sercu Maryi i że odnowiliśmy akt przyjęcia Chrystusa jako naszego Króla i Pana. W przeżyciu jubileuszu odzyskania niepodległości, będziemy się starać przenikać duchem Ewangelii wszystkie sfery naszego życia osobistego, rodzinnego i narodowego. W kolejnych miesiącach nowenny będziemy się modlić o postawę miłosierdzia wobec potrzebujących, o łaskę chrześcijańskiego świętowania niedzieli, o błogosławieństwo dla małżeństw i rodzin, o solidne wykonywanie pracy i godny odpoczynek, o szacunek dla życia i jego obronę, o wolność od nałogów i uzależnień, o jedność i solidarność w naszej Ojczyźnie i w innych intencjach ważnych dla życia Kościoła i narodu. Niech „Jubileuszowa Nowenna” stanie się wspólną narodową modlitwą, przygotowującą nas do godnego przeżycia setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę.

    Szczególnym wydarzeniem tego czasu będzie beatyfikacja Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej w dniu 28 kwietnia br. Jej mocna wiara, niezachwiana nadzieja i gorąca miłość do Boga oraz do ludzi, szczególnie chorych i samotnych, zachęca nas, abyśmy gorliwie dążyli do świętości. Wydawnictwo św. Stanisława, biskupa i męczennika, prześle do parafii pomoce do przeżycia „Jubileuszowej Nowenny” oraz przygotowania do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej. Bardzo proszę o podjęcie tych tematów we wszystkich parafiach i kościołach rektoralnych naszej archidiecezji.

    ks. Marek Jędraszewski Arcybiskup Metropolita Krakowski
    https://wpolityce.pl/kosciol/377115-nowenna-przed-100-rocznica-odzyskania-niepodleglosci-abp-jedraszewski-niech-duch-prawdy-i-milosci-przemienia-wszystkie-sfery-naszego-zycia

  23. Damian pisze:

    W dniu dzisiejszym zatwierdzony został 70 cud uzdrowienia w Lourdes. Francuski biskup Jacque Benoit-Gonin z diecezji Beauvais ogłosił uzdrowienie rzymskokatolickiej zakonnicy, Bernardette Moriau (79 lat), cudem. Była niepełnosprawna przez prawie 40 lat swojego życia.
    https://oise.catholique.fr/eveque-et-ses-collaborateurs/notre-eveque-et-ses-conseillers/soeur-bernadette-declaree-ce-jour-miraculee-de-lourdes

    https://aleteia.org/2018/02/11/french-bishop-proclaims-70th-healing-in-lourdes-a-miracle/?utm_campaign=english_page&utm_medium=aleteia_en&utm_source=Facebook

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s