Manna św. Mikołaja – na pewno o niej jeszcze nie słyszałeś…

„Po śmierci z ciała Mikołaja zaczęła wypływać manna – pięknie pachnąca substancja o leczniczych właściwościach. Legendy głoszą, że urna z ciałem św. Mikołaja w Myrze była pełna tej manny. Po przeniesieniu relikwii do Bari zjawisko nie ustało. To trudny do wytłumaczenia fenomen, nad którym przeprowadzono wiele badań, w wyniku których m.in. wykluczono możliwość przedostawania się wody z zewnątrz. Perłowy płyn wydobywający się z kości świętego jest relikwią.  

Od 1980 r. podczas dorocznej uroczystej Mszy św. w święto przeniesienia relikwii, 9 maja, rektor bazyliki w obecności arcybiskupa Bari przez otwór w sarkofagu specjalną chochlą pobiera ok. 3 szklanek tej manny. Następnie biskup błogosławi zebranych wiernych ampułką, która zawiera drogocenny płyn. Pielgrzymi przybywający do Bari mogą zabrać relikwię w małej ampułce – stanowi ją niewielka ilość cudownej substancji rozpuszczona w wodzie święconej. Jest ona stosowana z wiarą jako napój lub do pokropienia chorych części ciała. Nie brak chętnych do zabrania relikwii. W długiej kolejce przykościelnego sklepiku zgodnie stoją katoliccy księża i brodaci wschodni duchowni, pątniczki z Zachodu i skromne prawosławne babuszki w chustkach na głowie – wszyscy po mannę Mikołaja, świętego i cudotwórcy.

Bari – stolica Apulii, duże, liczące ponad 400 tys. mieszkańców portowe i uniwersyteckie miasto południowych Włoch, zostało założone przez Greków. Po przejściu w ręce Rzymian zostało jeszcze znacznie rozbudowane. W IV wieku miasto zwane Barium, będące już siedzibą biskupstwa, znalazło się pod panowaniem Bizancjum. W okresie między XI a XIII wiekiem stanowiło punkt zborny rycerzy chrześcijańskich, biorących udział w krucjatach. Od sprowadzenia w XI wieku szczątków św. Mikołaja Bari stało się celem licznych pielgrzymek.

Wykupiony święty

Według jednego z podań, św. Mikołaj sam wybrał Bari na miejsce swojego wiecznego spoczynku, gdy przybył do miasta podczas którejś z podróży. Jego szczątki trafiły jednak do Bari dopiero 700 lat po śmierci. Święty biskup zmarł w Myrze, dzisiejszym Demre w Turcji, 6 grudnia między 345 a 352 r. Gdy w 1087 r. Myra wpadła w ręce Turków, przebywający tam wówczas kupcy z Bari postanowili wywieźć ciało, aby uchronić je przed zbezczeszczeniem przez muzułmanów. Uzyskawszy zgodę zarządcy Myry, 20 kwietnia 1087 r. załadowali ciało świętego na statek, by po kilkunastu dniach morskiej podróży 9 maja znieść je z pokładu do portu w Bari. Mieszkańcy miasta z entuzjazmem rozpoczęli budowę świątyni. Na ruinach pałacu gubernatora bizantyjskiego wybudowana została krypta, nad którą wzniesiono potem bazylikę ku czci świętego.

Twierdza św. Mikołaja

Dziś bazylika di San Nicola jest jedną z nielicznych budowli średniowiecznych, jakie przetrwały do naszych czasów w niemal niezmienionym stanie. Jej budowę ukończono w 1089 r.  Konsekracji pierwotnej świątyni i poświęcenia grobowca dokonał papież bł. Urban II. 
– Bazylika znajduje się w samym centrum starego miasta. Pielgrzym zmierzający do niej od strony nadmorskiej – Lungomare Imperatore Augusto – niemalże nieświadomie podąża wzdłuż murów jej nawy. Przed sobą spostrzega najpierw kamienny posąg św. Mikołaja na placu i znajdujący się opodal kościół San di Gregorio. Dopiero podążając za wzrokiem figury świętego, spostrzega w pełnej okazałości dedykowaną mu bazylikę. Potężna i surowa, z masywnymi wieżami po obu stronach fasady, przypomina bardziej twierdzę niż świątynię. Trzynawowe wnętrze kryje wiele osobliwości. Jedną z nich jest umieszczone nad bocznymi nawami tzw. matroneum – specjalne galerie, z których kobiety słuchały nabożeństw. Najważniejszymi zabytkami bazyliki są: XII-wieczny baldachim nad ołtarzem – jeden z najpiękniejszych we Włoszech, XI-wieczny tron biskupa Eliasza – z misternymi ażurowymi podłokietnikami oraz ołtarz św. Mikołaja – w całości wykuty w srebrze. Wzrok przyciąga także figura świętego, przed którą stale widać modlących się mieszkańców Bari. Grobowiec ze szczątkami św. Mikołaja kryje podzielona 26 kolumnami na trzy nawy krypta.

Grób Królowej Bony Sforzy, żony Zygmunta I Starego

Pielgrzymi z Polski przybywający do grobu św. Mikołaja nie zawsze pamiętają, że bazylika dedykowana świętemu kryje również marmurowy grobowiec królowej Bony Sforzy, żony Zygmunta I Starego. Miasto wszak w XV i XVI wieku było stolicą księstwa Bari, należącego do rodu Sforzów. Gdy w 1556 r. 
Bona wyjechała z Polski, pozostawiając w niej włoszczyznę, jej marzeniem było dożyć swoich dni w ukochanym Bari. Zaledwie rok cieszyła się pobytem w rodzinnym mieście. Umarła otruta przez jednego ze swoich dworzan w 1557 r. Jej grobowiec, usytuowany tuż za tronem biskupa Eliasza, stanowi dziś jedną z osobliwości bazyliki di San Nicola, a jednocześnie polsko-włoski ślad historii Europy. Niejedyny zresztą w Bari, bowiem tutejsze odnowione lotnisko nazwane zostało ku czci Jana Pawła II – Karol Wojtyła Airport.

Ekumeniczne szlaki

Św. Mikołaj, będący patronem m.in. dzieci, dziewic, pielgrzymów i podróżników, sędziów, kupców, żeglarzy, rybaków, marynarzy, więźniów, wzywany w modlitwie o szczęśliwe małżeństwo, odzyskanie skradzionej rzeczy i uchronienie od kradzieży, patronuje również od wieków Rosji. Rosjanie pielgrzymowali tu niezwykle licznie przed rewolucją październikową 1917 r. Pielgrzymów z Rosji nie brak tu jednak i dziś. Przy grobie świętego, nazywanego przez prawosławnych Mikołajem Cudotwórcą, często można spotkać grupy rosyjskich pątników. W 1098 r. w bazylice w Bari odbył się synod biskupów Zachodu i Wschodu, w którym wzięło udział ponad 180 hierarchów obu obrządków. Jego celem było połączenie Kościoła rzymskiego z Kościołem bizantyjskim, ale, niestety, celu nie udało się osiągnąć. Namiastką tego zjednoczenia pozostał wspólny kult św. Mikołaja, m.in. świętowanie przez oba obrządki translacji relikwii.

Morskie wycieczki św. Mikołaja

Mieszkańcy Bari w sposób szczególny świętują 9 maja – dzień przywiezienia ciała św. Mikołaja do ich miasta. Uroczystości trwają niemalże miesiąc. Rozpoczynają się pod koniec kwietnia. W dni poprzedzające właściwe święto odbywają się nabożeństwa i procesje. Liczne rzesze pielgrzymów przybywają do Bari 7 maja. Po uroczystej Mszy św. ulicami miasta przechodzi barwny korowód uczestników poprzebieranych w historyczne stroje. 8 maja w procesji figura św. Mikołaja niesiona jest na ramionach wiernych do portu. Tam, po udzieleniu przez kapłanów błogosławieństwa morzu, figurę umieszcza się na specjalnie przygotowanym ołtarzu między dwiema łodziami. 
Rybacy płyną nimi na wcześniej umówione miejsce, zostawiają je wraz z figurą, a wierni, często podpływając do figury na łodziach i kutrach, przez cały dzień modlą się do św. Mikołaja. Wieczorem figura wraca do portu, a stamtąd wśród wybuchów sztucznych ogni – do bazyliki. Trzeciego dnia obchodów, 9 maja, zostaje odprawiona niezwykle uroczysta Msza św., która kończy świętowanie łacinników. Uroczystości trwają jednak nadal – do 22 maja (9 maja według kalendarza prawosławnego), kiedy to Bari przeżywa kolejny napływ pielgrzymów – tym razem obrządku wschodniego.

Trzy razy wokół kolumny

Majowe świętowanie translacji – przenosin – relikwii świętego jest niezwykle uroczyste, nie oznacza to jednak, że mieszkańcy Bari nie mają ochoty na obchody jego narodzin dla Nieba. 6 grudnia w bazylice przez cały dzień odprawiane są uroczyste nabożeństwa ku czci św. Mikołaja. Tego dnia od wczesnego ranka pod bazyliką di San Nicola gromadzą się młode kobiety, niecierpliwie czekając na jej otwarcie. Według starego zwyczaju, ta panna, która 6 grudnia trzy razy okrąży jedną z kolumn w krypcie bazyliki, w ciągu roku wyjdzie za mąż. Być może liczba okrążeń wokół kolumny przypomina legendę, jak to święty pomógł trzem siostrom, z których ich własny ojciec, nie mając pieniędzy na posag, chciał uczynić prostytutki. Św. Mikołaj potajemnie przekazał każdej z kobiet worek złota, ratując je od hańby i umożliwiając zamążpójście.

Z chochlą na świętego

Żywe są w obu tradycjach – wschodniej i zachodniej – opowieści o dobroci św. Mikołaja, która nie skończyła się wraz z jego życiem. Po śmierci z ciała Mikołaja zaczęła wypływać manna – pięknie pachnąca substancja o leczniczych właściwościach. Legendy głoszą, że urna z ciałem św. Mikołaja w Myrze była pełna tej manny. Po przeniesieniu relikwii do Bari zjawisko nie ustało. To trudny do wytłumaczenia fenomen, nad którym przeprowadzono wiele badań, w wyniku których m.in. wykluczono możliwość przedostawania się wody z zewnątrz. Perłowy płyn wydobywający się z kości świętego jest relikwią. Od 1980 r. podczas dorocznej uroczystej Mszy św. w święto przeniesienia relikwii, 9 maja, rektor bazyliki w obecności arcybiskupa Bari przez otwór w sarkofagu specjalną chochlą pobiera ok. 3 szklanek tej manny. Następnie biskup błogosławi zebranych wiernych ampułką, która zawiera drogocenny płyn. Pielgrzymi przybywający do Bari mogą zabrać relikwię w małej ampułce – stanowi ją niewielka ilość cudownej substancji rozpuszczona w wodzie święconej. Jest ona stosowana z wiarą jako napój lub do pokropienia chorych części ciała. Nie brak chętnych do zabrania relikwii. W długiej kolejce przykościelnego sklepiku zgodnie stoją katoliccy księża i brodaci wschodni duchowni, pątniczki z Zachodu i skromne prawosławne babuszki w chustkach na głowie – wszyscy po mannę Mikołaja, świętego i cudotwórcy.

Ginący turyści i portfele

Stare miasto Bari – La Citta Vecchia – tak różne od nowej części miasta, z plątaniną średniowiecznych wąskich uliczek słynie jako to, w którym najłatwiej się zgubić w całych południowych Włoszech. Ta plątanina ulic miała w przeszłości chronić mieszkańców przed wichurami nadciągającymi od morza, a jeszcze bardziej – utrudniać orientację ewentualnym najeźdźcom. Miasto zdaje się do dziś w ten sposób bronić przed najazdami obcych przybyszów. Turyści powszechnie gubią drogę wśród białych domów i pełnych uroku podwórek, obserwowani z pobłażliwością przez siedzących przed swymi domostwami starych mieszkańców miasta. Mieszkańcy Bari, choć bardzo kochają swoje miasto, z lubością przedstawiają La Citta Vecchia jako jaskinię złodziei – lepiej zatem, wędrując jego zaułkami, nie tracić czujności, łatwiej bowiem mimo wszystko odnaleźć się w plątaninie uliczek, niż odzyskać skradziony portfel. Gdyby jednak doszło do tego najgorszego, np. w drodze do katedry di San Sabino – pierwotnego patrona miasta „zdetronizowanego” przez św. Mikołaja, warto westchnąć do tego ostatniego o odzyskanie skradzionej rzeczy. A kiedy pobyt w Bari dobiegnie końca – zwrócić się do niego, jako patrona pielgrzymów i podróżujących, o szczęśliwy powrót do domu; niezależnie od kierunku – na Wschód czy też Zachód.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ja osobiście jestem zakochana w Bari – zarówno w Starym Mieście jak i w nowej części, w której znajdują się wspaniałe plaże i cudownie ciepłe wody Adriatyku.  Bari to miasto moich marzeń – Stare Miasto z jego wąskimi, krętymi uliczkami i tą naturalną włoską zabudową skradły moje serce. I nie zapomnę tej atmosfery z przyklasztornego sklepiku, w którym wyraźnie widać ekumenię Wschodu i Zachodu. Można tam spotkać zarówno popów prawosławnych jak i naszych katolickich zakonników (mogłam porozmawiać po rosyjsku, po ukraińsku oraz po polsku).
Jeśli miałabym jeszcze kiedykolwiek zawitać do Włoch, to właśnie na dłużej do Bari a potem do św. O. Pio, O. Matteo, św. Michała Archanioła, Loreto i w okolice Padwy. 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

102 odpowiedzi na „Manna św. Mikołaja – na pewno o niej jeszcze nie słyszałeś…

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Z Turcji do Bari
    Na początku XI wieku Myra wpadła w ręce muzułmanów, a Święty Mikołaj stał się celem przetargów między wpływowymi osobistościami Bari i Wenecji, które konkurowały handlowo z Orientem. Dlaczego kupcom zależało na relikwiach świętych? Oczywiście z powodu pieniędzy 🙂 Obecność świętego w mieście miała wzmocnić jego pozycję w trudnej sytuacji politycznej i ekonomicznej. Nie tylko duchowo i wizerunkowo, ale jako meta pielgrzymek, miała przynieść dochód i rozwój ekonomiczny.

    http://apulianaobcasie.pl/swiety-mikolaj-z-bari/

  3. wobroniewiary pisze:

    Mikołaj z Miry, znany także jako Mikołaj z Bari, to jeden z najpopularniejszych świętych na świecie. To od niego wywodzi się postać Świętego Mikołaja (Babbo Natale). Jest także patronem Rosji, Grecji, Loreny i wielu europejskich miejscowości – w samych Włoszech znajdziemy ich 271. Uważa się go również za protektora dzieci, panien, pielgrzymów, handlowców, farmaceutów, rybaków, marynarzy, sędziów czy adwokatów.

    TURECKIE POCHODZENIE MIKOŁAJA
    Kult św. Mikołaja sięga czasów średniowiecza i przetrwał nietknięty do czasów dzisiejszych, choć tak naprawdę niewiele wiadomo o życiu tej postaci. Dostępne materiały hagiograficzne składają się z luźnych wzmianek, cytatów i opisów o niepewnym pochodzeniu. Wiadomo, że urodził się w Patarze (starożytnym mieście portowym znajdującym się niegdyś w Imperium Bizantyjskim, dziś w Turcji) w drugiej połowie III wieku w zamożnej rodzinie chrześcijan. Szybko stracił rodziców i został sam z ogromnym majątkiem, który przeznaczył na pomoc biednym i potrzebującym, szczególnie dzieciom. Dzięki swoim działaniom filantropijnym już za życia był uważany za świętego, co pomogło mu obrać funkcję biskupa Myry (obecnie: Demre).

    Do roku 1087, czyli przez 700 lat, grób św. Mikołaja znajdował się w katedrze w Myrze. Ściągali do niego liczni pielgrzymi, nie tylko z powodów duchowych. Z relikwiami św. Mikołaja jest związany cud tzw. „manny” (myron). Podobno z kości świętego wydobywa się oleisty płyn o leczniczych właściwościach, który po dziś dzień jest zbierany i przekazywany wiernym oraz parafiom pod patronatem św. Mikołaja na całym świecie jako relikwie

    http://italofilia.pl/szczatki-swietego-mikolaja/

  4. Małgorzata pisze:

    Na gorąco, tuż po powrocie z pielgrzymki, pragnę gorąco podziękować Bogu, świętym (szczególnie św. Antoniemu, który od ponad roku zapraszał mnie do „współpracy” i św. Mikołajowi, którego prosiłam o szczęśliwy powrót pielgrzymów do domów) i prowadzącym tę stronę za uczestnictwo we wspólnym pielgrzymowaniu i za rozmodlonego, o duchowej głębi kapłana, który jak ojciec prowadził nas łagodnie, a gdy trzeba było-z miłością ale stanowczo nas pouczał. W moim odczuciu ten wyjazd to była nie tylko pielgrzymka, ale rekolekcje w drodze.
    Serdecznie dziękuję za wspaniałych pilotów: p. Dominikę (z którą miałam częsty kontakt a która wprowadziła rodzinną atmosferę) i za p. Alicję, od której uczyłam się serdeczności i spokoju (może przypomnimy sobie gdzie i kiedy żeśmy się wcześniej spotkały), za doświadczonych kierowców i za wszystkich współpielgrzymów.
    Mimo, że jeszcze nie odespałam „zaległości”, to już marzę o wspólnym wyjeździe za rok.
    Pomódlcie się, proszę, o pracę dla mojej siostry Urszuli, bo jeśli będę musiała ją wspomóc, to z wyjazdu nici. A teraz na poważnie: siostra jest załamana, ma depresję… kończą się pieniądze a pomocy finansowej nie chce przyjąć. Dodam, że w sprawach wiary jest na etapie „ty się za mnie pomódl”. To już coś…Z góry dziękuję za Wasze wsparcie, bo wiem, że będzie. Niech Wam Bóg błogosławi!

  5. Martyna pisze:

    Proszę Was o modlitwę za Karolinę, choruje na boreliozę. Jest z Nią bardzo źle, teraz jest w szpitalu, ma ataki padaczki, nie można Jej zbić gorączki, ma zostać wprowadzona w śpiączkę…

  6. Aleksandra pisze:

    +++ – we wszystkich intencjach

    • Katarzyna pisze:

      +++

    • Quis ut Deus pisze:

      Pamiętam opowiadanie, jak to Mikołaj brał udział w Soborze w Nicei.
      Jak usłyszał herezje głoszone przez Ariusza (arianizm) tak mu przyłożył, że tamten nakrył się nogami…
      Stracił w efekcie urząd, który odzyskał po interwencki Niebiańskiej, o czym z łatwością można przeczytać w internecie.
      Bycie więc katolikiem nie musi oznaczać bycia ciapą.
      Temperament to On miał…

  7. wobroniewiary pisze:

    Dostałam sms od Marii Pietrzak,
    która jest z mężem w szpitalu i zaraz ma być operacja.
    Maria prosi o modlitwę

  8. Maria pisze:

    Należę do róży Różańca Rodziców za dzieci pw. św. Mikołaja z Myry.

  9. małgorzata pisze:

    W Polsce św. Mikołaj jest niedoceniany przeciwieństwie np Grecji .Tam obrazy św.Mikołaja i innych świętych wiszą w supermarketach i małych sklepach. Przykładem takiego supermarketu gdzie wisiał obrazek świętego był Carrefour w mieście Parga. I właśnie z wizyty w tym mieście parę lat temu chcę złożyć świadectwo. Pojechaliśmy z mężem na wakacje do Pargi. Na drugi dzień wybieraliśmy się z rana na plaże więc zaczęłam przymierzać strój kąpielowy. W domu tego nie robiłam, po wyjęciu z szafy wylądował w torbie podróżnej i tyle . Spojrzałam w lustro( w hotelach są takie duże obejmują całą sylwetkę ,) panika.W okolicach pachwiny(w okolicach nogi) zauważyłam czarne znamię ok 1 cm.Wcześniej go nie widziałam.
    Oblał mnie zimny pot, strach i panika by iść do lekarza. Odechciało mi się wakacji.Ale to musiało jeszcze trwać bo to był wyjazd zorganizowany przez bp i wyjazd był za 10 dni.. Codziennie przy myciu oglądałam to znamię i liczyłam dni do wyjazdu by udać się do dermatologa.W centrum miasta jest kościół pod wezwaniem św Mikołaja , wewn. obraz świętego gdzie ludzie przynosili polne kwiaty i wisiały tam małe srebrne wota (noga, oko i inne części ciała)Modliłam się do świętego by coś z tym zrobił.Gdzieś cztery dni przez wyjazdem coś mnie natchnęło bym sama poszła do kościoła.Zawsze chodzimy wszędzie razem z mężem ..Trafiła się okazja bo rano zaczął padać deszcz i zaoferowałam się że sama pójdę do sklepu na zakupy.Facet jak facet wolał siedzieć przed telewizorem niż wyjść na dwór z parasolką.Ubrałam się też w sukienkę.Kościół był otwarty i pusty, zapaliłam świeczkę , podeszłam do obrazu świętego (są na wysokości ręki człowieka) przyłożyłam całą dłonią do obrazu a potem ukradkiem tą dłoń przyłożyłam do chorego miejsca.Wróciłam do hotelu .Przyszedł potem jakiś spokój bo do końca wyjazdu zapomniałam że mam jakiś problem na skórze.Nie myślałam po prostu o tym. Wróciłam do domu też był spokój, dopiero po dwóch dniach przypomniało mi się że muszę wybrać do lekarza.Spojrzałam na skórę czy czasem znamię się nie powiększa,– spojrzałam i w tym miejscu zobaczyłam biały, naturalny odcień ciała.Skóra jak u niemowlaka bez skazy.
    Św Mikołaj jest Cudotwórcą.Chwała Jezusowi teraz i na wieki.

  10. Małgonia pisze:

    +++

  11. Ania pisze:

    We Włoszech doszło do serii podpaleń i profanacji kościołów

    W ostatnich tygodniach we włoskich świątyniach doszło do kilku podpaleń. Ogień, który pojawił się koło kościoła San Pio da Pietralcina we Frascati nieopodal Rzymu zniszczył m.in. cenną figurę z brązu przedstawiającą świętego. Figura znajdowała się tuż przed wejściem do kościoła. We Włoszech dochodziło także do profanacji i celowego niszczenia miejsc sakralnych.

    Kilka dni wcześniej w tym samym regionie doszło do dwóch profanacji. W pobliskim Marino nieznany sprawca podłożył ogień pod figurą Najświętszej Maryi Panny, a w Castel Gandolfo próbowano podpalić wejście do kościoła. Ogień nie rozprzestrzenił się, ale powalony został stojący tam duży, drewniany krzyż. Na szczęście w porę interweniowały służby nie dopuszczając do większych strat.

    W tym samym czasie, kilkaset kilometrów na północ, podpalono sale sportowe znajdujące się przy kościele parafialnym w Casazza koło Brescii. Kompletnie zniszczono wnętrza i znajdujący się tam sprzęt. Na ścianach pojawiły się napisy i graffiti. Ich autorzy – używając najmocniejszych włoskich przekleństw – grozili miejscowemu proboszczowi. – Nigdy wcześniej ani ja, ani nasza społeczność nie spotkała się takim aktem agresji. Nie mam pojęcia, kto może za tym wszystkim stać – nie kryje zaskoczenia Don Massimo, proboszcz kościoła w Casazza.

    https://www.m.pch24.pl/we-wloszech-doszlo-do-serii-podpalen–profanacji-kosciolow-i-miejsc-sakralnych,61869,i.html

  12. wobroniewiary pisze:

    Przez 15 dni pielgrzymki przyjmowaliśmy Komunię św. w postawie klęczącej – bez najmniejszych problemów ❤

    • Sylwek pisze:

      W wekend byłem we wrocławiu na chrzcinach u siostry w kościele zatkało mnie gdy komuni udzielała Siostra zakonna no nie wiem, może źle robie albo tak mnie wychowano tak było u mnie w parafii i tych do których uczeszczam teraz komunia-udziala kapłan ewentualnie szafarz ale i tych unikam no ale jak zobaczyłem zakonnicę nie wiedziałem czy przyjmować czy nie zaraz taka myśc pewno jeszcze z rok i ktoś z ławek wstanie dzis ja udzielam no nie wiem.

      • beat pisze:

        Zakonnica to rece konsekrowane a u nas w Niemczech sa ludzie ktorzy z lawek wstaja i podaja Eucharystie Raz nawet przyszla kobieta do chorej i dawala Pana Jezusa

        • wobroniewiary pisze:

          „Zakonnica to rece konsekrowane”
          Czy Ty wiesz co piszesz?

          Zakonnica jest osobą konsekrowaną Bogu ale jej ręce nie powinny dotykać Ciała Pana Jezusa!!!

        • AnnaSawa pisze:

          …..”z ławek wstają i podają Eucharystię”….w tych Niemczech… to ja już się nie dziwię, pewnie i prosto z ulicy jakby ktoś wskoczył to i by problemu nie było.

        • Maggie pisze:

          To „normalka kraju klonowego liścia” 😢
          Konsekrowana osoba, a konsekrowane palce to co innego.
          Mówiła mi znajoma, o popalonych palcach pewnej zakonnicy, cierpiącej w czyśćcu.

      • kasiaJa pisze:

        Również byłam świadkiem tego, jak siostra zakrystianka wystartowała do tabernakulum , wzięła kielich z Panem Jezusem i z uśmiechem zaczęła rozdawać Komunię, byłam tak bardzo (jestem nadal) zbulwersowana, zgorszona, zrozpaczona… podeszłam do komunii do kapłana, który stał obok. Czasem przyjeżdżałam do tego kościoła na Msze święte, ale od tamtej pory już nie.

  13. wobroniewiary pisze:

    Ponieważ mnie nie było, to będę teraz słuchać – może ktoś jeszcze dołączy?

  14. Robert pisze:

    Słuchać głośno:

  15. gość pisze:

    Ja też dołączam

  16. Ewa pisze:

    Bóg zapłać ❤

  17. Quis ut Deus pisze:

    A teraz pytanie za 100 punktów:
    „Pielgrzymi przybywający do Bari mogą zabrać relikwię w małej ampułce – stanowi ją niewielka ilość cudownej substancji rozpuszczona w wodzie święconej. Jest ona stosowana z wiarą jako napój lub do pokropienia chorych części ciała. Nie brak chętnych do zabrania relikwii.”
    -> Jak zdobyć wspomnianą relikwię? Potrzebuję pilnie dla mamy.

    • Ania pisze:

      Obawiam się, że w Polsce nie sprzedają 😦

    • Ania pisze:

      Sama szukam i mam coś takiego: Ampułka z „Manną Św. Mikołaja”
      Dar Ojców Dominikanów z Bari dla naszego kościoła (styczeń 2004).

      http://www.inofara.pl/?%E2%80%9Esw-mikolaj%E2%80%9D,18

      Może trzeba by, żeby p. Ewa jeszcze jeden taki wyjazd zorganizowała?

    • Maggie pisze:

      W Poznaniu przy ul.Żydowskiej w malutkim kościółku z kamieniczki, tuż przy Starym Rynku, jest studzienka znana z Trzech Hostii w Średniowieczu tam sprofanowanych. Kiedy, wiele lat temu, moja mama ciężko zachorowała na ostre i galopujące zapalenie WSZYSTKICH (!) stawów, mój brat (najstarszy z naszej tróki) przywiózł weń wodę. Mama leżała, jak Łazarz nie mogąc się ruszać, cierpiąc i zwlekając się z łóżka – została kompletnie sama z dziećmi. Babcia wyjechała zaś do drugiej córki, a telefon stacjonarny był rzadkością. Mama piła tą wodę i wszyscy gorąco się modliliśmy.

      Później lekarz powiedział, że to cud, że mama z tego wyszła, bo powinna być kompletnie sparaliżowana.

      P.S.
      Moja druga babcia=teściowa mamy, w czasie IIWŚ, też tak gwałtownie została ugodzona tą chorobą …. miała to samo, a „progres choroby” szedł błyskawicznie, tak, że potem przez 18 lat siedziała sparaliżowa na łóżku (nawet łyżki nie mogła utrzymać w powykręcanych rękach). Jedynie długim zaostrzonym patyczkiem ,wsadzonym w te palce, „wywijała” aby nadziać malutkie, pokrojone na tyci-kąski, kawałeczki chleba – resztą trzeba było ją karmić i myć, nosić/przenosić.

      Mama losu swej teściowej nie doświadczyła, choć ta nieuleczalna (wówczas? nie wiem jak dzisiaj) choroba wpakowała ją do łóżka. Jak zawyrokował zaskoczony lekarz .. chyba (!) TYLKO to, że mama w boleściach starała się zwlekać by „prowadzić dom” dyrygując nami, było jedynym lekarstwem/kuracją uzdrawiającą – nie wiedział o tej wodzie.

      Jeszcze dodam, że nie chciałyśmy być z młodszą siostrą gorsze od brata (twierdzącego, że raz wystarczy zaczerpnąć i będzie działać), a że nie było mowy, abyśmy same, tramwajem jechały „na Żydowską” … biegałyśmy do naszego parafialnego kościola i … z kropielnicy czerpały wodę, by prosić „pij mamo”. Mama, z tej burej(!) wody, w której znalazł się kawalek czyjegoś pazura(wtedy, w komunie, 25 tysięcy zarejestrowanych, praktykujących parafian). Mama w naszej obecności roniła jedną kropelkę na szklankę wody i łyczek wypijała i jak po latach się przyznała, resztą cichaczem podlewała kwiat … który zaczął przybierać niesamowitych(!) rozmiarów.

      Wiara, Nadzieja i Miłość połączone z gorącą modlitwą są przyczynkiem do uzyskania Łaski Bożej.
      💕 Za wszystkich chorych ❣️🙏🏻❣️
      Jezus jest Panem❣️

      • Maggie pisze:

        „Poprawiło”: zeń na weń. Było: … zeń wodę..

        • Katarzyna pisze:

          W Poznaniu tradycja korzystania z tej wody jest bardzo popularna, szczególnie w czasie Świąt Wielkanocnych. Teraz istnieje również możliwość poproszenia o wysyłkę. Woda jest w plastikowej butelce pojemności około 330ml. Zamówienia wysyłki cudownej wody
          pod numerem telefonu: 505 012 193

        • Maggie pisze:

          @Katarzyna … jeśli (?) znasz tych co wysyłają, to przypuszczam, że ufasz i jest to uczciwe, bo taką wodą się nie handluje, jedynie za butelkę i przesyłkę można wystawić rachunek.
          Z tego, co słyszałam, obecnie, można nabierać samemu, w określony dzień i godziny.

        • Katarzyna pisze:

          Maggie, to jest kontakt do samego Sanktuarium i osób odpowiedzialnych za wodę. Rozwiązanie jest dla potrzebujących spoza Poznania.

        • Maggie pisze:

          @Katarzyna 🙂: a więc zaufane źródło, które bezpiecznie polecać 🙂 – masz rację, że taka informacja może więcej osobom się przydać.

        • Quis ut Deus pisze:

          Zamówię, dziękuję.
          Czasem się zastanawiam, gdzie jest granica ufności vs. naprzykrzania się i natręctwa.
          Przecież poprosiłem, powinienem ufać. A człowiek ponawia prośby, na Msze Święte daje, cudowna woda z Nowej Osuchowej, z Poznania druga, olej św. Charbela…
          Wiem, że jest nawet w Piśmie o tym natręctwie, z powodu którego gospodarz wstanie mimo, że już z dziećmi w łóżku leży, ale czy tak powinienem?

        • wobroniewiary pisze:

          Ja mam tylko jedną buteleczkę (przy moich finansach nie myślałam o zakupie kilku):
          1) mogę podzielić się połową
          2) mam już odpowiedź od jednej pani, która wczoraj wyjechała na taką samą pielgrzymkę (pilotka) i wraca 13 sierpnia, kupi mi 2-3 buteleczki więcej)

          Ps. Proszę o maila, tam resztę szczegółów

  18. Ania pisze:

    czy dziś rozpoczyna się Nowennę do Boga Ojca? https://www.youtube.com/watch?v=3Jwdqmrlvdo

  19. Małgorzata pisze:

    Ja też 😊

  20. Jola pisze:

    Codziennie Was czytam i jesteście dla mnie ogromnym wsparciem duchowym i nie raz modlilam się w Waszych intencjach. Dziś to ja proszę pokornie o wspomnienie o mnie Panu i Matce Bożej. Mój mąż po raz kolejny dręczy mnie psychicznie obrażając się i pewnie znów będzie straszył rozwodem tak naprawde bez żadnej przyczyny. Ma takie zagrywki. Nie muszę mówić jak wykańcza mnie to psychicznie a muszę opiekować się dziecmi. Bóg zaplac za modlitwe.

  21. m-gosia pisze:

    We wszystkich intencjach †††

  22. Helena pisze:

    We wszystkich intencjach †††

  23. kasiaJa pisze:

    Różaniec bez granic

  24. Aleksandra pisze:

    +++ – we wszystkich intencjach

  25. Katarzyna pisze:

    +++

  26. Ania N pisze:

    ➕➕➕

  27. kropka pisze:

    Jakie to smutne 😦

    • Quis ut Deus pisze:

      Cierpliwość naszego Ojca Przedwiecznego się kończy lub już skończyła.
      Poniższe było pisane 31 lat temu… proszę sobie wyobrazić ile od tego czasu zła się zdarzyło. Nie, nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, bo nawet teraz dociera do nas może promil informacji na temat tego zła na świecie, które ma miejsce:

      Alicja Lenczewska „Świadectwo”
      nr 397 pt. 20 II 87, g. 23:30
      + Każde odczucie, każdego z was odczuwam w zwiększony sposób. Raduję się waszą radością, boli Mnie wasz ból. Zadaję wam minimum cierpienia, jakie jest potrzebne do waszego wzrostu we Mnie i wypełnienia powołania.
      Boli Mnie to, co jest teraz, i to, co będzie w czasie, jaki jest przed każdym z was.

      – Czytałam dziś proroctwa wo czasach ostatecznych,

      + Są prawdziwe. I ostatnie ziarnko piasku przesuwa się w klepsydrze
      wyroku.
      I krwawi Moje serce, i płyną łzy Mojej Matki – waszej Matki, bo jest przed Moimi oczyma i przed Jej oczyma wszystko: wszelki ból, wszelka rozpacz Moich dzieci w czasie, gdy będzie płonął ogień oczyszczenia.
      – Cz ważne są te różne wskazania praktyczne rady, jak się zachować?
      + Ważna jest bezgraniczna wiara. Wszystko inne ma służyć umocnieniu wiary.

      • Renata Anna pisze:

        Musimy pamiętać, że dużo dobrego też się dzieje w dzisiejszych czasach i to dobro, jak i zło, również od nas zależy.

        • Quis ut Deus pisze:

          Tak, masz rację, że jedno i drugie od nas też zależy. Ale ilu nas jest?
          A odnośnie kary, to jest już pytanie KIEDY, nie CZY.
          W wielu miejscach można o tym wyczytać -> sekwencja zdarzeń już ruszyła i nie da się jej powstrzymać, jak dobrze pamiętam było to choćby w objawieniach Matki Bożej ks. Gobbi.
          Jedyne co można, to modlitwą i pokutą zmniejszyć jej rozmiar.

    • Monika pisze:

      „Gorliwość o dom Twój pożera mnie.”
      ks. Arkadiusz Nocoń
      Tu można odsłuchać lub przeczytać:
      https://liturgia.wiara.pl/doc/1101639.Gorliwosc-o-dom-Twoj

  28. AnnaSawa pisze:

    Módlmy się również za Greków i Grecję aby Pan zesłał łaskę i skończyły się już te pożary 😦

  29. wobroniewiary pisze:

    31 lipca to w polskim kalendarzu liturgicznym dzień obowiązkowego wspomnienia świętego Ignacego Loyoli. Możesz go uczcić, odmawiając znaną modlitwę Anima Christi… – Duszo Chrystusowa, do której święty często się odwoływał.

    Duszo Chrystusowa, uświęć mnie.
    Ciało Chrystusowe, zbaw mnie.
    Krwi Chrystusowa, napój mnie.
    Wodo z boku Chrystusowego, obmyj mnie.
    Męko Chrystusowa, wzmocnij mnie.
    O dobry Jezu, wysłuchaj mnie.
    W ranach swoich ukryj mnie.
    Nie dozwól mi oddalić się od Ciebie.
    Od nieprzyjaciela złośliwego obroń mnie.
    W godzinie śmierci mojej wezwij mnie.
    I każ mi przyjść do siebie,
    abym ze świętymi Twoimi chwalił Cię
    na wieki wieków. Amen.

  30. Pingback: Zbliżają się Mikołajki i Gwiazdka – zachowajmy roztropność i rozum! | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s