Ks. Adam Skwarczyński: Do moich współbraci kapłanów!

Oto jedno z tych proroctw, wygłoszone przez Jana Pawła II w ramach jego rozmowy z dziennikarzami w Fuldzie w 1980 roku: «Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może już być odwrócone, ponieważ tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła. Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego świętej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec».

Ks. Adam Skwarczyński

DO MOICH WSPÓŁBRACI KAPŁANÓW!

       Tak, do wyświęconych przez biskupów Kapłanów katolickich, których ostatnio próbuje się nazywać „prezbiterami”. Pozdrawiam Was, Bracia, w Panu naszym Jezusie Chrystusie!

    Mimo iż moje nazwisko budzi w Was różne skojarzenia – głównie ze względu na głoszenie przeze mnie Paruzji jako wydarzenia z naszych dni, a nie z końca świata – ponaglony dzisiaj o 15.00 wewnętrznym nakazem, odważam się do Was pisać. Co do Paruzji – tu w nią nie wnikamy, jednak pragnę Was uspokoić: mój Biskup Ordynariusz wysłuchał mnie cierpliwie i otrzymał moje pisma, lecz niczego nie zakwestionował, działam więc za jego wiedzą. Powiedziałem mu: „Nie mogę nie mówić tego, co widziałem i słyszałem”.

       Nie jestem od tego, by Was sądzić, Bracia! Wszyscy mamy to w swojej naturze, że chcielibyśmy na tej ziemi urządzić się jak najwygodniej, jak najweselej i jak najprzyjemniej, zaspokajając swoje zachcianki i pożądania, realizując własne plany co do przyszłości – i sytej, i bezpiecznej. Jednak wiemy, że nasze życie o tyle podoba się Bogu i bliźnim, o ile jest altruistyczną służbą. Ci „obsługiwani” różnie nas oceniają, nieraz niestety z bólem i goryczą, widząc w nas urzędników zza biurka, spoglądających niecierpliwie na zegarek i inkasujących niemałe pieniądze. Nie dziwmy się więc, jeśli mówią o nas coraz bardziej krytycznie, bo wielu z nas zasłużyło na to.

       Nadszedł moment, w którym „nie czas sadzić róże, gdy płoną lasy”: zajmować się błahostkami, marzyć np. o „bardziej wypasionej bryce”, podziwianej przez kolegów. Zaczynają się na naszych oczach wypełniać proroctwa, „siekiera do korzeni drzew jest już przyłożona”! Oto jedno z tych proroctw, wygłoszone przez Jana Pawła II w ramach jego rozmowy z dziennikarzami w Fuldzie w 1980 roku: «Będziemy się musieli wkrótce przygotować na wielkie doświadczenia, które mogą nawet domagać się narażenia naszego życia oraz poświęcenia się bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Może to być złagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie może już być odwrócone, ponieważ tylko w ten sposób może nastąpić prawdziwe odnowienie Kościoła. Jakże często Kościół odnawiał się przez krew. Nie inaczej dokona się to także tym razem. Obyśmy byli silni, przygotowani i pełni ufności pokładanej w Chrystusie i w Jego świętej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Różaniec».

       Drodzy Bracia, pisząc swego czasu artykuł „Windą do Nieba”, który można przeczytać pod zakładką z moim nazwiskiem na stronie miałem na myśli te właśnie czasy, które teraz nadeszły. Bóg nie krył ich przede mną. On jest mi świadkiem, że pokazał mi np. dni, które jako kapłan (jeszcze nim wtedy nie byłem) musiałem spędzać ukryty w lesie, a tylko w nocy mogłem przyjść do domu. A ta „winda” (do Nieba) to nic innego, jak nasze męczeństwo. Tak – nasze, polskie, także. Polska była do tej pory uznawana za bastion wiary, więc nie dziwmy się, że teraz staje się jakby „redutą Ordona”. A taki ostrzał duchownych polskiego Kościoła jak „Kler” Bóg dopuszcza w ściśle określonym celu: każdemu z nas daje okazję do opowiedzenia się, po czyjej jest stronie. Możesz być tylko Ablem albo tylko Kainem, nigdy pośrodku! Ja chcę być Ablem. A tym ostrzałem nie przejmuję się, gdyż wkrótce napełnią się nasze kościoły zgodnie z powiedzeniem: „Jak trwoga, to do Boga”.

       Nie piszę jednak do Ablów, lecz do wszystkich moich Współbraci. Piszę o męczeństwie. Nie wszyscy przemyśleli jego istotę, a teraz warto, już najwyższy czas. Jest ono prostą konsekwencją podjęcia krzyża. Wielu z nas przez całe lata czytało słowa Jezusa o krzyżu, bez podjęcia i niesienia którego nie można uważać się za Jego ucznia. Czytający byli przy tym jednak jak Piotr, który przekonywał Jezusa o bezsensie tegoż: „Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie!”. Niech więc teraz odniosą do siebie słowa Jezusa: „Zejdź mi z oczu szatanie, bo nie rozumiesz tego co Boże, tylko to co ludzkie!”. „Celnicy i nierządnice”, „moherowe berety” swój krzyż rozumiały, podejmowały i niosły, a oni – nie! Wydawało im się, że święcenia kapłańskie wynoszą ich ponad prosty i grzeszny lud i upoważniają do tego, by zawsze widzieli siebie „po stronie prawej lub lewej” Króla i na „pierwszych krzesłach w synagogach”. O, jakże mali są wobec tamtych świeckich kapłanów, którzy mężnie potrafili samych siebie składać Bogu w ofierze w zjednoczeniu z Chrystusem! Tymczasem obdarzeni łaską święceń wpadali w przerażenie, gdy stawali wobec nawet niewielkiego cierpienia, rozsypania się ich planów, pozbawienia ich przyjemności…

       Piszę to w oparciu o własne doświadczenie, gdyż nieraz musiałem przemawiać do swoich współbraci. Podczas pewnych rekolekcji powiedziałem im, że ich kapłaństwo ze święceń nie będzie w pełni owocne, jeśli nie połączą go z tym z chrztu i z bierzmowania, powszechnym, składając samych siebie w ofierze Bogu za Kościół. Księża podnieśli bunt i kilku z nich natychmiast wyjechało wołając, że same święcenia działają „ex opere operato” (swoją własną mocą) i że żadne ich osobiste ofiary nie są potrzebne! Takich uciekinierów spod krzyża jest dzisiaj wśród nich ogromna większość. Ale tę lukę czymś muszą w życiu zapełnić. Czym – o tym wie i piekło, i oni sami. Dlatego współcześni „synowie Lewiego” muszą być „przetopieni jak złoto i srebro”, a dopiero wtedy „będą składać Bogu ofiary sprawiedliwe”, w pełni owocujące. Inaczej nasz Kościół będzie jak próchno na wietrze.

       Gdy kapłani sami nie żyją tymi prawdami, jak mogą przekazać je innym? Błąkające się owce tych pasterzy nie mają nieraz pojęcia o tym, jak ogromną wartość ma codzienny krzyż ofiarowany za innych, jak dalece czyni on tych ofiarników duchowymi ojcami i matkami wielu grzeszników i pozwala im wypełnić ich powołanie apostolskie. Bo przecież wszyscy mamy nie tylko zasłużyć sobie na Niebo, lecz także zdobywać je dla innych, głównie za cenę własnej ofiary. Wydaje się to oczywiste, a jednak… Zapytałem obłożnie chorą, do której co miesiąc przychodzą księża z sakramentami (w samym sercu diecezji, gdzie służy śmietanka doktorów i magistrów), za kogo ofiarowała swój krzyż. Robi okrągłe oczy: nikt jej przez lata o tym nie powiedział ani o to nie pytał… Kto jest temu winien, że ogromny kapitał wieloletniego cierpienia został zmarnowany?

       Mało tego: błędy Lutra do tego stopnia zakorzeniają się w Kościele, że głosi się „miłosierdzie dla wszystkich bez wyjątku” (a więc „piekła nie ma”, nawrócenie nie jest konieczne), a do tego zbawienie w oparciu o wiarę bez uczynków („sola fides”)! Czy tak trudno zrozumieć, że taka wiara jest martwa, a nie zbawcza? A jeśli apostołowie odrzucali ideę zbawienia w oparciu o uczynki, to nie chodziło im o czyny miłości bliźniego, lecz o faryzejskie trzymanie się przepisów Prawa, co miało rzekomo zapewnić zbawienie. Dla mnie to był szok: niedawno słyszałem na Placu Świętego Piotra zgryźliwe pytanie: „To co, myślicie, że przez dobre uczynki będziecie zbawieni…?”

       Ale wróćmy do naszego tematu. Otóż męczennikiem nie jest tak naprawdę ten, kto uciekał lub bronił się, a wrogowie wiary dopadli go i zabili. Bóg patrzy w serce i za męczennika krwi uzna wyłącznie tego, kto nie tylko postradał życie, ale Mu je świadomie i dobrowolnie ofiarował. W ten sposób upodobnił się on do Mistrza, który rzekł, iż nikt Mu życia nie odbiera, lecz On sam dobrowolnie je oddaje.Ten zaś, kto złożył siebie Bogu w ofierze, lecz nie miał okazji przelać krwi za wiarę, będzie w wiecznej chwale o wiele wyżej od zabitego w czasie ucieczki (chodzi tu o ucieczkę podwójną: fizyczną, ale głównie o duchową – od męczeństwa). Chociaż ten ofiarnik nie znajdzie się w gronie męczenników krwi, jednak będzie w bardzo bliskim mu chórze męczenników w pragnieniu.

       Drodzy Bracia, czy ma teraz sens publiczne użalanie się na ataki wymierzane w Kościół? W duchownych – w czyste baranki, niewinnie prześladowane? Na to już za późno! Oto zbliża się dzień Waszej fizycznej ucieczki, ukrywania się, pozostawienia kościołów na pastwę wrogów. Jednak czy i Waszej ucieczki duchowej? Ta nie może trwać bez końca! Czas się zatrzymać i wyciągnąć z tego rozważania prosty wniosek. Wasz Mistrz i Odkupiciel, Nieskończona Miłość, czeka na Was w cichym jeszcze wnętrzu Waszej świątyni. Czeka na to, że tym razem Jego wybrani Go nie zawiodą i dojdą na Golgotę. Że złączą ofiarę swojego życia z Jego Ofiarą, składaną Ojcu.

       W świątyni pogrążcie się więc najpierw w głębokim i szczerym żalu, zwanym skruchą serca. Tylko Odkupiciel wie, ile Go kosztowaliście przez swoje grzechy i zaniedbania. Niektórzy z Was szli do Jego ołtarza w grzechu ciężkim, trwając latami w świętokradztwie, a sakrament Pokuty traktując powierzchownie – jako formalność. Mogło się to zacząć pozornie niewinnie: nie mogli natychmiast dotrzeć do odpowiedniego spowiednika, a potem przyzwyczaili się do trwania w grzechu i uśpili swoje sumienie. A iluż to pasterzy ma na sumieniu także grzechy cudze, o wiele cięższe niż własne… I tych biednych wspólników grzechu muszą przynieść Jezusowi na swych ramionach w duchu pokuty. Niech gorszyciele dziękują Bogu za to, że ominął ich kamień młyński i morze!

       Dla wielu z Was oprócz samej skruchy konieczna jest spowiedź generalna – z całego życia. Dobrze wiemy, że jeśli nawet nigdy nie zatailiśmy grzechów ani ich istotnych okoliczności, to jednak mogliśmy nie mieć dostatecznie szczerego żalu, jak też naprawdę mocnego postanowienia i woli poprawy. Iluż to ludzi traktuje spowiedź jak miskę z wodą, do której idą co jakiś czas „obmywać” sumienie jak ręce, które się przybrudziły, bo źle się z tym brudem czują. Idą do księdza (na rozmowę) a nie na Golgotę do Jezusa przeprosić za zadane Mu rany. Wcale nie postanawiają, że nigdy już do tego brudu nie chcą wrócić! Oczywiście nikt nie może dać gwarancji ani Bogu, ani sobie, ani innym ludziom, że nie wróci – byłaby to pycha – ale musi zagwarantować, że nie chce wrócić! Bez takiej gwarancji i bez szczerego żalu spowiedź może być świętokradzka, a po niej wszystkie następne, i to całymi latami. Może tu chodzić i o nas, i o naszych penitentów, których seryjnie „odpukiwaliśmy” bez zwracania uwagi na to, czy wszystkie warunki sakramentu dobrze wypełniają.

       Nie ma doskonalszej pokuty, niż pełne posłuszeństwo Bogu. Przez nie Jezus nas wszystkich odkupił, takiego też posłuszeństwa od Was oczekuje. Co może być jego najdoskonalszym wyrazem? Wasz osobisty krzyż! Podejmując go w takim kształcie, w jakim Bóg zechce Wam go dać, nie tylko wynagrodzicie Mu na ziemi za swoje grzechy (może Was ominąć Czyściec), lecz staniecie się w pełni Jego apostołami.

       Tak więc świątyni z pokorą, ale i śmiało, rozkrzyżujcie swoje ręce przed Bogiem i powiedzcie Mu słowa zdecydowania się na ofiarę, które od lat wypowiadają wraz ze mną („Iskra z Polski”) tysiące ludzi świeckich: OTO JESTEM!!! Wstępując rano na codzienny krzyż nie obawiajcie się niczego, nawet męczeństwa krwi. Nasz Kochany Ojciec Niebieski nigdy nie obciąży swojego dziecka ciężarem, którego by nie uniosło. Niech On sam Was błogosławi. Niech Was wspiera Maryja Matka Kapłanów, kapłan w pełni ukrzyżowany święty Ojciec Pio, patron kończącego się miesiąca, oraz patronka rozpoczynającego się nowego, Teresa. „Wstępuję do Karmelu, by modlić się za kapłanów” – to słowa Świętej, uśmiechającej się do końca wśród najsroższych cierpień.

       Do spotkania w Bramie Nieba, Bracia – z Wami i z prowadzoną przez Was wielką trzodą wiernych owieczek!

ks. Adam Skwarczyński
R., 30 września 2018

Do pobrania w pdf-ie: list do współbraci kapłanów

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 odpowiedzi na „Ks. Adam Skwarczyński: Do moich współbraci kapłanów!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    • Maria Kurowska pisze:

      Ten główny obrazek nie jest czytelny, zmień. Co to ma być?.Groch z kapustą szczerze !Tak nie można.Nieoczytany nic nie zrozumie! Znam to wszystko i wszystkich. Sluchaj mogę Ci pomoc ale weź mnie do waszego składu założycielskiego. Iskra z Polski! To dobry temat,chciałam podesłać piękna Maryję z Dzieciątkiem czyli Wspomożycielka Wiernych ale na razie mi nie poszło Ona ściśle łączy się z wizją SW.Jana Bosko o dwóch kolumnach i okręcie przykotwiczonym do dwóch kolumn 1-Maryja Wspomożenie Wiernych 2- to SW Jan Bosko. zauważyłam statek na morzu to jest właśnie to! Zrobisz jak zechcesz z serca Ci radzę.Szukaj mnie na Facebooku i Mesendzerze. Moja strona to ,, TylkoTy Panie”
      Masz wielki chalos . służę pomocą.
      Maria Kurowska.

  2. wobroniewiary pisze:

    † Przebywanie ze Mną wymaga też jednoczenia się w cierpieniu.

    Wiedz, że cokolwiek dzieje się z tobą, jest ode Mnie. Szukaj oparcia i pomocy tylko we Mnie. Tylko Ja jestem w stanie umocnić cię i poratować. Tylko do Mnie zwracaj się, gdy powala cię niemoc. I trwaj w ufności jak Moja Matka. Nawet gdyby cały świat był przeciw tobie.
    Coraz bardziej będzie przeciw tobie, bo go porzucasz. Jego oferty, jego złudne szczęście, jego tandetną błyskotliwość i pustą wesołość. On będzie mścił się na każdym, kto go odrzuca i idzie za Moim światłem, które nie jest z tego świata, które jest mu obce.

    Nie bój się tego i nie lękaj. Moja moc jest z tobą i Moja Miłość jest wokół ciebie, jak tarcza ochronna, jak pancerz.

    ( ” Świadectwo” 204,cz. II, sb. 6 IX 86, g. 10:45)

  3. wobroniewiary pisze:

    Ludzie będą wyli z pragnienia jak wilki i będą błagać Boga o kapłanów, o spowiedź, o ostatnie namaszczenie i o otwarte kościoły! Już niedługo! Głód ciała jest niczym wobec głodu Boga. Śmierć z braku pokarmu, to śmierć ciała, ale śmierć bez Boga to wieczne piekło. Wielu z nas doczeka takich czasów. Przyjdzie palący głód Boga, głód za kapłanami, głód za kościołem. Ludzie będą jęczeć za tym wszystkim, co teraz tak z lekkim sercem niszczą. Ogień pragnienia będzie palił ich serca i będą płakać, bo zobaczą piekło zgotowane na ziemi, przez nich samych, przez ich decyzje.

    brat J.H.

  4. wobroniewiary pisze:

    Dla chorych, którzy muszą zostać w domu – teraz on-line Msza św. ku czci św. Jana Pawła II ❤
    Wtorek, 2 października, godz. 20.00

  5. Wojtek pisze:

    Co można robić aby polepszyć własną relację z Niebem.
    Podstawową rzeczą jest nauczyć się modlić
    (…. edycja)

  6. wobroniewiary pisze:

    8 dzień nowenny do św. Faustyny – Spotkanie z Jezusem w sakramentach świętych

    P.J. „Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii świętej. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham je tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym, a przecież mam serce pełne miłości i miłosierdzia. Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która kocha bardzo swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki; rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłości” (Dz. 1447).

    S.F. „Jezu, jest jeszcze jedna tajemnica w mym życiu – najgłębsza, ale i najserdeczniejsza – to Ty sam pod postacią chleba, kiedy przychodzisz do mojego serca. Tu jest cała tajemnica mojej świętości. Tu serce moje złączone z Twoim staje się jedno, tu już nie istnieją żadne tajemnice, bo wszystko Twoje – moim jest, a moje – Twoim. Oto wszechmoc i cud Twojego miłosierdzia (Dz. 1489). Wszystko, co we mnie dobrego jest – sprawiła to Komunia święta, jej wszystko zawdzięczam. Czuję, że ten święty ogień przemienił mnie całkowicie. O, jak się cieszę, że jestem mieszkaniem dla Ciebie, Panie; serce moje jest świątynią, w której ustawicznie przebywasz” (Dz. 1392).

    Święta Faustyno, uproś mi łaskę żywej wiary, aby każdy sakrament był uprzywilejowanym miejscem spotkania z Panem Jezusem, a Eucharystia była centrum całego życia, przemieniającym je w miłość.

  7. wobroniewiary pisze:

    3-ci dzień Nowenny do Sługi Bożego Wenantego 🙂

    Boże w Trójcy Jedyny, bądź uwielbiony za wszelkie dobra, którymi napełniłeś sługę Twego Wenantego; on przez życie według rad ewangelicznych i gorliwą posługę kapłańską w Kościele stał się przykładem dla Twoich wiernych. Wynieś, Panie, tego sługę Twego na ołtarze, abyśmy lepiej mogli Tobie służyć, mnie zaś udziel łaski, o którą pokornie proszę za jego wstawiennictwem. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

  8. babula pisze:

    Dziękuję ks. Skwarczyńskiemu za list do kapłanów. Napisał do kapłanów ale po przeczytaniu poczułam się tak jak by to było również do mnie, do Każdego. Przypomniało mi się, ze mówię „oto jestem” i tonę w ciągu dnia w zmęczeniu, bólu towarzyszącym poruszaniu się i zapadam się w smutek z powodu własnej nieprzydatności. A przecież Ofiarowałam się Dobrowolnie, Zgodziłam się na to co przychodzi. Nie potrafię tego przyjąć radosnym sercem chociaż bardzo chcę. Dlatego ten list jest taki ważny dla mnie. Dziękuję!

  9. babula pisze:

    Kochani! jutro we wszystkich naszych intencjach będę się modlić przed cudownym obrazem Matki Bożej Pocieszenia i ofiaruję za nas Komunię Św. i Koronkę do Miłosierdzia Bożego.
    A Wy pomódlcie się za mnie bym pokonała ból i dotarła do kościoła.

    Proszę też o MODLITWĘ ZA MOJĄ SĄSIADKĘ, KTÓRA UMIERA NA RAKA TRZUSTKI.
    Już nic lekarze nie mogą dla niej zrobić. Dosłownie czeka na śmierć.

  10. Wojtek pisze:

    Myśl samodzielnie i rób swoje czyli, skrypt jak dojść do Świętości.

    (…edycja)

  11. Quis ut Deus pisze:

    Wojtek,
    Nie wiem czym kielich miałby być wypełniony zamiast winem, bo na szczęście przerwałem.
    Jeśli czymś obraźliwym to poproś o moderację i wycięcie, bo pewnych rzeczy się nie da wymazać z pamięci, można narobić sporo szkody. Wielu osobom będzie to przychodziło podczas Mszy Św. do głowy.

    • Monika pisze:

      Jak można mieć takie skojarzenia i jeszcze chcieć się nimi z każdym dzielić, jakby zależało Wojtkowi, by inni też sobie to wyobrazili. Straszne!
      A o Eucharystii Wojtek pisze „opłatek”- po konsekracji ten „opłatek” to sam Jezus – nasz Bóg.

      • Monika pisze:

        Słusznie zwróciłeś Wojtkowi uwagę, co On wypisuje, tego nie da się czytać. Przeczytałam i żałuję, że przeczytałam. Te okropności, skąd On je bierze, bo pisze tylko od siebie te obrzydliwości. Jak ma takie skojarzenia to niech to wyzna w konfesjonale a nie na stronie, bo też czytają i wrażliwi a nawet i niewrażliwego by to ruszyło, te jego straszne wynurzenia z czym jemu kojarzy się kielich zbawienia.

    • wobroniewiary pisze:

      Wywaliłam to po I zdaniu: ” trzymać uczuciowy fason w stanie obojętnym”
      Obyś był gorący lub zimny – nigdy obojętny! Apokalipsy św. Jana nie czytał nasz Wojtek?

      „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
      Obyś był zimny albo gorący!
      A tak, skoro jesteś letni
      i ani gorący, ani zimny,
      chcę cię wyrzucić z mych ust”.

      Co za farmazony, owoce lektury Żywego Płomienia i innych fałszywych pseudoproroków. Więcej Pisma Świętego a mniej dziwactw pseudoproroczych!

      Przepraszam Czytelników z całego serca – zwłaszcza za ten „odór i syf” z kielicha, który każdy kapłan podnosi nad ołtarzem 😦

      • Monika pisze:

        Nasz obecny wójt i kandydat na wójta w jednym, też ma zasadę nr jeden w swym życiu – wiem, bo wprost powiedział mi o tym osobiście i bez ogródek i bez wstydu, i radząc mi także przyjąć tę samą zasadę w życiu: „niczym się nie przejmować” – innymi słowy można to ująć jeszcze tak: być zupełnie obojętnym, wyluzowanym, nie wychylać się, nie sprzeciwiać, nie angażować, olewać, być bezuczuciowym, bez emocji, nieczułym, nie stresować się, zasada „róbta co chceta i się nie przejmujta” itd. itd.
        Ponoć jest katolikiem – i takie dał osobiste świadectwo przed wyborami.
        Świetne hasło przedwyborcze. Prawda? Tylko czy katolikowi przystoi?

        Doszło do tego, że Ksiądz Proboszcz zmuszony był nawet prostować plotki chodzące po parafii, raczej wiadomo przez kogo puszczane przed wyborami, jakoby to Gmina dawała pieniądze na inwestycje czynione akurat teraz przez Kościół, przez Parafię.
        Prawda jest zgoła inna: odkąd Ks. Proboszcz jest tu Proboszczem, czyli 4 lata, to Gmina nie dała na Kościół choćby złotówki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s