Zanurzmy w Krwi Chrystusa wszystkie nasze troski i cierpienia oraz naszych żywych i zmarłych krewnych

Znajdźmy chwilę czasu i odmówmy wraz ze Służebnicą Bożą
Luisą Piccarretą tę modlitwę

Zanurzajmy we Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa wszystkie nasze sprawy, cierpienia, pragnienia, rodziny, współmałżonków, dzieci, wnuki, rodzeństwo a nawet nieprzyjaciół i tych, którzy nam źle życzą, pamiętajmy o duszach czyśćcowych, o konających i umierających!

Moja Matko, przybiegam do Ciebie, bo Jezus chce dusz, On potrzebuje pocieszenia. Dlatego daj mi Twoją Matczyną dłoń i razem pójdźmy naokoło całego świata w poszukiwaniu dusz. Zamknijmy w Jego Krwi: uczucia, pragnienia, myśli, czyny i kroki wszystkich stworzeń. I wrzućmy w ich dusze płomienie Jego Serca, aby mogły Mu się poddać. I tak, zawarte w Jego Krwi i przekształcone wewnątrz Jego płomieni, zgromadzimy je wokół Jezusa, aby osłodzić ból Jego najbardziej gorzkiej agonii.

Mój Aniele Stróżu, pośpiesz przed nami, idź i przygotuj dusze na otrzymanie tej Krwi, aby ani jedna kropla nie została stracona bez przyniesienia pożądanego efektu. Pośpieszmy się Mamo, ruszajmy w drogę. Widzę spojrzenie Jezusa towarzyszące nam i słyszę Jego powtarzający się szloch, który zmusza nas do pośpieszenia naszego działania.

Popatrz Mamo, pierwsze kroki zaprowadziły nas przed drzwi domów, w których spoczywa niedołęstwo. Ileż umęczonych bólem kończyn! Jakże wielu, w obliczu ogromnego bólu wybucha przekleństwami i próbuje targnąć się na własne życie. Inni, opuszczeni przez wszystkich, nie mają nikogo, kto dałby im słowa otuchy lub najpotrzebniejszą pomoc. Złorzeczą więc jeszcze bardziej i rozpaczają. Och Matko, słyszę szlochanie Jezusa. Widzi On, jak jego najwspanialsze podarunki Miłości, które w postaci przynoszonego ludziom cierpienia, czynią je podobnymi do Niego, są odpłacane obelgami. Och, dajmy im Jego Krew, aby mogli otrzymać niezbędną pomoc i światło dla zrozumienia dobra, jakie płynie z cierpienia i z podobieństwa do Jezusa, jakie nabywają. A Ty, Moja Mamo, proszę podejdź do nich i jako czuła matka, dotknij ich bolących kończyn Swymi Matczynymi dłońmi. Uśmierz ich ból, weź ich w Twoje ramiona, i na ich boleści, wylej ze Swojego Serca, strumienie łask.

Bądź towarzyszką opuszczonych i pocieszeniem dla strapionych. Przysposób dusze chętne do dzielenia się z innymi dla pomocy tym, którym brakuje najniezbędniejszych rzeczy. Przynieś odpoczynek i wytchnienie tym, którzy znajdują się w okowach dręczącego bólu, aby odświeżeni, z większą cierpliwością mogli przyjąć to, co Jezus dla nich przygotował.

Udajmy się wspólnie do pomieszczeń, gdzie umierają ludzie. Moja Mamo, jakież to straszne! Jak wiele dusz jest bliskich upadku do piekła! Iluż z nich, po grzesznym życiu, chce zadać ostatni ból temu nieustannie przebijanemu Sercu, koronując swój ostatni oddech aktem szaleństwa. Rój demonów krąży wokół nich, wtłacza w ich serca strach i obawę przed Bożą Sprawiedliwością i po raz ostatni atakuje, aby móc ich porwać do piekła. Rozsnuwając piekielne płomienie, otaczają nimi dusze, nie pozostawiając miejsca na nadzieję. Inni, przykuci ziemskimi więzami, nie wiedzą jak się samemu podporządkować, aby uczynić ostatni krok. Ach Mamo, te chwile są tak niezwykle ważne. Oni tak bardzo potrzebują pomocy. Czy widzisz jak drżą, jak walczą w śmiertelnej agonii i jak proszą o pomoc i litość? Ziemia już dla nich nic nie znaczy! Święta Matko, połóż Swą Matczyną dłoń na ich zimnym czole i przyjmij ich ostatni oddech. Damy Krew Jezusa każdemu kto umiera, zmusi Ona demony do ucieczki i przygotuje dusze do otrzymania ostatnich Sakramentów i do zgaśnięcia dobrą i świętą śmiercią.

Dla pokrzepienia dajmy im konanie Jezusa, Jego pocałunki, Jego łzy i Jego rany. Rozerwijmy więzy, którymi są spętani, niechaj wszyscy usłyszą słowa przebaczenia a posiana w ich sercach ufność, niechaj ich rzuci prosto w ramiona Jezusa. Gdy Jezus będzie ich sądził, znajdzie ich okrytych własną Krwią i zagubionych w jego ramionach a wówczas udzieli Swojego przebaczenia każdemu.

Pójdźmy dalej Matko. Spójrz Swymi Matczynymi oczami z miłością na ziemię i miej współczucie dla tak wielu biednych stworzeń potrzebujących tej Krwi. Moja Mamo, czuję, że poszukujący wzrok Jezusa popędza mnie, ponieważ On chce dusz. Słyszę jego lament w głębi mojego serca, powtarzający mi: „Moje dziecko, pomóż Mi, daj Mi dusze!” Ale popatrz, O Mamo, jak bardzo ziemia wypełniona jest duszami, które są bliskie popadnięcia w grzech, a Jezus zalewa się łzami, widząc Swoją Krew narażoną na nowe profanacje. Potrzeba cudu, aby powstrzymać je przed upadkiem. Dajmy im Krew Jezusa, aby znalazły w Niej siłę i łaskę dla powstrzymania się od grzechu.

Następny krok, O Mamo i popatrz, dusze, które popadły w grzech potrzebują pomocy aby znowu się podnieść. Jezus je kocha, ale spogląda na nie z lękiem, ponieważ zgrzeszyły i wzmagają tym Jego konanie. Dajmy im Krew Jezusa, aby mogły znaleźć pomocną dłoń, która je podniesie. Popatrz Mamo, tam są dusze, które potrzebują tej Krwi, dusze, które umarły dla łaski. Och, jakże żałosny jest ich stan! Niebo spogląda na nie i szlocha z żalu, a ziemia patrzy na nie z niesmakiem. Wszystkie żywioły są przeciwko nim i chcą je zniszczyć, ponieważ są one wrogami Stworzyciela. Ach Matko, Krew Jezusa zawiera Życie. Dajmy im Ją, a w kontakcie z Nią dusze te ponownie powstaną, a powstaną jeszcze piękniejsze, przywołując uśmiech całego Nieba i ziemi.

Idźmy dalej, O Mamo. Spójrz, tu są dusze, które noszą znamię wiecznego potępienia. Dusze, które zgrzeszyły i uciekły od Jezusa, które przewiniły wobec Niego i straciły nadzieję na przebaczenie. To są nowi Judasze, rozproszeni po ziemi, którzy ranią to tak rozgoryczone Serce. Dajmy im Krew Jezusa, ta Krew zmyje znamię wiecznego zatracenia i przywróci nadzieję na zbawienie. Niechaj napełni ich serca taką nadzieją i miłością, że po grzesznym życiu, pobiegną do stóp Jezusa i przytulą, i nigdy się już od nich nie dadzą oderwać. Popatrz, O Mamo, tam są dusze, które opętańczo biegną ku wiecznemu zatraceniu i nie ma nikogo, kto by powstrzymał ich bieg. Ach, rozścielmy tę Krew pod ich stopami, aby pod dotknięciem Jej światła, oraz słysząc Jej błagalne głosy nawołujące do uratowania się, mogli zawrócić i wejść na drogę zbawienia.

Kontynuujmy Mamo naszą podróż wokół. Spójrz, tutaj są dobre dusze, dusze niewinne, w których Jezus znajduje Swoje upodobanie i odpoczynek w Stworzeniu. Ale wokół nich krążą stworzenia wypełnione jadem i chęcią wywołania skandalu, aby pozbawić je niewinności, i przemienić radość i odpoczynek Jezusa we łzy i gorycz, jak gdyby nie miały innego celu, jak tylko nieustanne sprawianie bólu temu Boskiemu Sercu. Tak więc otoczmy i zapieczętujmy ich niewinność we Krwi Jezusa, aby stanowiła jak gdyby mur obronny i aby grzech nie miał do nich dostępu. Krew ta zmusi do ucieczki kogokolwiek, kto chciałby być przyczyną ich skażenia, a ich samych zachowa od skazy i pozostawi czystych. Wówczas Jezus, poprzez nich, znajdzie Swój odpoczynek w Stworzeniu i całe Swoje zadowolenie, a dla ich miłości może będzie poruszony do litości dla wielu innych biednych stworzeń.

Moja Mamo, zanurzmy te dusze we Krwi Jezusa. Złączmy je na zawsze ze Świętą Wolą Boga. Włóżmy je w Jego ramiona i przywiążmy do Jego Serca słodkimi łańcuchami Miłości, aby osłodzić gorycz Jego śmiertelnego konania.

Ale posłuchaj, O Mamo, ta Krew żąda i pragnie jeszcze więcej dusz. Pobiegnijmy razem i wejdźmy w te rejony, gdzie są heretycy i niewierzący. Jakiż ból zadawany jest Jezusowi w tych rejonach! On, który jest Życiem wszystkich, nie otrzymuje w zamian nawet najmniejszego aktu miłości. Nie jest znany pośród Swoich własnych stworzeń. Proszę, O Mamo, dajmy im tę Krew, aby usunęła ciemności ignorancji i herezji; pomogła zrozumieć, że posiadają duszę, oraz aby otworzyła dla nich Niebo. Potem, zanurzymy ich wszystkich we Krwi Jezusa; przyprowadzimy ich naokoło Niego jak wiele sierot i zagubionych dzieci, które znalazły swojego Ojca, a wtedy Jezus znajdzie pocieszenie w Swojej najbardziej gorzkiej agonii.

Ale Jezus wydaje się być stale niepocieszony, bo żąda jeszcze więcej dusz. W tych rejonach czuje On jak dusze umierających wyrywane są z Jego ramion, aby spaść do piekła. Te dusze wydają nieomalże swoje ostatnie tchnienie i z pewnością wpadną do otchłani. Nie ma przy nich nikogo, aby ich uratować. Czasu jest niewiele, są to dla nich niezwykle ważne chwile, dusze te na pewno zostaną stracone! Nie, Mamo, ta Krew nie będzie na próżno za nich przelana. Dlatego też, szybko pofruńmy do nich i wylejmy Krew Jezusa na ich głowy, co będzie dla nich chrztem i wtłoczy w nich Wiarę, Nadzieję i Miłość. Przybliż się do nich, O Mamo, spraw, aby zostało odrobione wszelkie dobro, jakiego im brakuje. Nawet więcej, spraw abyś mogła być przez nich widzianą. Twoja Twarzy jaśnieje pięknem Jezusa, Twój sposób zachowania jest taki sam jak Jego, tak więc, widząc Ciebie, będą w stanie poznać Jezusa. Potem przyciśnij ich do Swojego matczynego Serca i wtłocz w nich Życie Jezusa, które jest również i Twoim; powiedz im, że jako ich Matka, chcesz, aby na wieki byli szczęśliwi z Tobą w Niebie, i gdy wydają swoje ostatnie tchnienie, przyjmij ich w Swoje ramiona i spraw, że z Twoich ramion przejdą w ramiona Jezusa. A gdy Jezus, zgodnie z prawem Sprawiedliwości, będzie sprawiał wrażenie, że nie chce ich przyjąć, przypomnij Mu o Miłości, z jaką oddał Ci ich pod Krzyżem. Powołaj się na Swoje prawa Matki, aby nie był w stanie odrzucić Twojej Miłości i Twoich modlitw. A sprawiając zadowolenie Twojemu Sercu, spełni On również i Swoje najskrytsze pragnienia.

A teraz, O Mamo, weźmy tę Krew i dajmy Ją każdemu: strapionym, aby mogli otrzymać pocieszenie; biednym, aby mogli zaakceptować swoją biedę; tym, którzy są kuszeni, aby mogli wywalczyć zwycięstwo; niewierzącym, aby zatriumfowała w nich cnota wiary; oszczercom, aby zmienili swoje oszczerstwa w błogosławieństwa; kapłanom, aby zrozumieli swoją misję i byli godnymi ministrami Jezusa. Tą Krwią dotknij ich warg, aby nie wypowiadali ani jednego słowa, które nie byłoby na chwałę Boga; dotknij ich stóp, aby sprawiła, że pobiegną w poszukiwaniu dusz dla przyprowadzenia ich Jezusowi.

Dajmy tę Krew przywódcom narodów, aby mogli wzajemnie się zjednoczyć i wykazywać się uprzejmością i miłością wobec swoich poddanych.

Udajmy się do Czyśćca i podajmy tę Krew duszom cierpiącym, bo tak bardzo szlochają, błagając o Nią dla swojego oswobodzenia. Czy słyszysz, O Mamo, ich lamenty, majaczenia miłości, tortury, i jak odczuwają, że są nieustannie pociągane ku Najwyższemu Dobru? Czy widzisz, jak Sam Jezus pragnie ich jak najszybszego oczyszczenia, aby ich mieć z Sobą? Przyciąga ich On Swoją Miłością, a oni odwzajemniają się Mu, nieustannie podążając w Jego kierunku. Ale gdy znajdują się w Jego obecności, niezdolni do zniesienia czystości Jego Boskiego spojrzenia, zmuszeni są do wycofania się i do ponownego rzucenia się w płomienie!

Moja Mamo, zejdźmy do tego głębokiego więzienia i wylewając na nich tę Krew, przynieśmy im światło, dajmy ukojenie ich niezaspokojonej miłości; zagaśmy ogień, który ich pali, zmyjmy ich brud. W ten sposób, uwolnieni od wszelkiego bólu, pofruną w ramiona Najwyższego Dobra. Dajmy tę Krew najbardziej opuszczonym duszom, aby znalazły w Niej wszystkie modlitwy, jakich stworzenia im odmawiają. Wszystkim, O Mamo, dajmy tę Krew, i nie pozbawiajmy Jej nikogo, aby dla Jej zasług, wszyscy mogli znaleźć pocieszenie i uwolnienie. Bądź Królową w tych rejonach łez i lamentów; wyciągnij do nich Swoje matczyne dłonie, i jednego po drugim wyciągaj z tych trawiących płomieni, oraz spraw, aby wszyscy pofrunęli w kierunku Nieba. A teraz, my także, pofruńmy w kierunku Nieba, stańmy przed wrotami wieczności i pozwól mi, O Mamo, Tobie również dać tę Krew, dla Twojej większej chwały. Niechaj ta Krew zaleje Cię nowym światłem i nowymi radościami. I niechaj to światło zstąpi dla dobra wszystkich stworzeń, przynosząc dla wszystkich łaski zbawienia.

Moja Mamo, daj tę Krew również i mnie. Ty wiesz jak bardzo Jej potrzebuję. Swoimi własnymi matczynymi dłońmi dotknij tą Krwią całej mojej istoty i dotykając, oczyść mój brud, ulecz moje rany, wzbogać moje ubóstwo. Spraw, aby ta Krew popłynęła w moich żyłach i dała mi ponownie całe życie Jezusa. Niechaj dotrze do mojego serca i przemieni je w Jego własne Serce; niechaj upiększy mnie tak bardzo, aby Jezus mógł znaleźć we mnie całe Swe upodobanie. Na koniec, O Mamo, wejdźmy do niebieskich regionów i dajmy tę Krew wszystkim Świętym i wszystkim Aniołom, aby po otrzymaniu większej chwały, głosy ich rozbrzmiewały doskonalszym dziękczynieniem dla Jezusa, i aby się za nas modlili, a wtedy, w imię zasług tej Krwi staniemy się godnymi do nich dołączyć.

(fragment Siódmej Godziny Męki Pana Jezusa Chrystusa) – kliknij

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

60 odpowiedzi na „Zanurzmy w Krwi Chrystusa wszystkie nasze troski i cierpienia oraz naszych żywych i zmarłych krewnych

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    (…) A teraz, O Mamo, weźmy tę Krew i dajmy Ją każdemu: strapionym, aby mogli otrzymać pocieszenie; biednym, aby mogli zaakceptować swoją biedę; tym, którzy są kuszeni, aby mogli wywalczyć zwycięstwo; niewierzącym, aby zatriumfowała w nich cnota wiary; oszczercom, aby zmienili swoje oszczerstwa w błogosławieństwa; kapłanom, aby zrozumieli swoją misję i byli godnymi ministrami Jezusa. Tą Krwią dotknij ich warg, aby nie wypowiadali ani jednego słowa, które nie byłoby na chwałę Boga; dotknij ich stóp, aby sprawiła, że pobiegną w poszukiwaniu dusz dla przyprowadzenia ich Jezusowi

  3. eska pisze:

    „Och Matko, słyszę szlochanie Jezusa. Widzi On, jak jego najwspanialsze podarunki Miłości, które w postaci przynoszonego ludziom cierpienia, czynią je podobnymi do Niego, są odpłacane obelgami. Och, dajmy im Jego Krew, aby mogli otrzymać niezbędną pomoc i światło dla zrozumienia dobra, jakie płynie z cierpienia i z podobieństwa do Jezusa, jakie nabywają.”

    Dedykuję powyższe wielbicielom ewangelii bez krzyża.

    *****************
    Panie, szukając ratunku zanurzam w Twojej Krwi nawrócenie moich bliskich, zdrowie moich dzieci i własne, problemy codziennej egzystencji oraz wiele innych spraw, które znasz.
    Dodaj mi sił, Panie ❤

    *****************
    +++ we wszystkich intencjach

  4. wobroniewiary pisze:

    PAMIĘTAJMY O ZMARŁYCH!
    Jeszcze dziś i jutro przez pobożne nawiedzenie cmentarza, możemy uzyskać odpust zupełny dla zmarłych. Jakie jeszcze warunki trzeba spełnić, by podarować niebo?

  5. Quis ut Deus pisze:

    Pamiętajmy o comiesięcznym wsparciu na prowadzenie strony.
    Oczywiście zupełnie dobrowolnie.
    Osoba prowadząca nie ma z moim wpisem nic wspólnego.

  6. Jaka pisze:

    To piękna modlitwa.

  7. Ania pisze:

    ❤ ❤ ❤

  8. Ola pisze:

    Chciałam Was Drodzy zapytać ,czy też macie takie trudności z zapieraniem się siebie samych ,w walce z własnymi słabościami ? Czuję w głębi serca,że jestem zaproszona do bycia jedną z tych ,którzy ofiarowują się każdego dnia ,przyjmując wszelkie krzyże za nawrócenie grzeszników na całym świecie. Jednak jestem tak słabym człowiekiem ,nie umiem pościć i chlebie i wodzie,jest mi za ciężko… ,a o post prosi Matka Boża, w ogóle moja walka ze słabościami (np piciem po 4 kawy dziennie) zazwyczaj kończy się fiaskiem… Wiem ,że sama zawsze polegnę,że we wszystkim trzeba wołać o pomoc Maryję ,swojego Anioła Stróża. Pokusa zazwyczaj zwycięża … Jak Wy, Kochani ,dajecie sobie radę na polu bitwy ? Ja nie mam możliwości umacniać się codzienną Eucharystią, jestem mamą dwójki absorbujących maluchów i żoną człowieka interesującego się okultyzmem …nie mam po prostu siły ani chęci walczyć, aby np w piątek podjąć i prztrwac post o chlebie i wodzie ,poza modlitwami i ofiarowaniem Bogu codziennych trudności za nawrócenie grzeszników ,nie jestem w stanie podjąć większego krzyża…

    • beat pisze:

      Olu ja tez nie mam sily poscic a pare lat temu potrafilam
      pokusa jedzenia jest silniejsza
      mimo iz nie jem w srody i piatki miesa to nie potrafie poscic o chlebie i wodzie
      jak wczesniej poscilam to bylo ciezko bol glowy sennosc zimno nawet mialam problem z modlitwa czyli zly duch poprzez pokuse nie chce abysmy sie ofiarowali przez post ale sa inne mozliwosci postu
      od telewizji od wyrzeczenia sie czegos jakies postanowienie
      bede probowala poscic w ten piatek
      z Bogiem

      • wobroniewiary pisze:

        Może coś podpowiem?
        Ja ze względów zdrowotnych nie mogę pościć całego dnia o chlebie i wodzie, ale mogę dodać soki i warzywa (surowe czy gotowane) to dzielę dzień postu na dwie osoby z Kazimierzem (ja poszczę do 15.00 lub 16.00) a on od 15.00.
        Ale dopowiem też, że rano to mnie nie można zmusić do jedzenia, ale w dniu postu to już o 6.05 czuję głód, podczas gdy normalnie to zjadam jabłko i wypijam wodę z sokiem z cytryny około godz. 11.00 😀

        • Kaśka pisze:

          Ja mam niemały problem z postem. Mam pracę umysłową, czasem siedzę w pracy do 20.00 i nie jestem w stanie pościć (próbowałam wielokrotnie). Niestety ostatnio słodycze (które uwielbiam) zaczęły mi szkodzić (wysypki, egzemy itd – jak nie odstawię ich definitywnie może byc coraz gorzej…). Czuję, że Pan Bóg wzywa mnie do takiego umartwienia, łatwo nie będzie :). Ale niech się dzieje Wola Boża. Jak ktoś przeczyta, to proszę o westchnięcie o wspomożenie w słabości 🙂

        • Ola pisze:

          Ja mam jeszcze większą pokusę, żeby nie pościć o chlebie i wodzie, bo gotuje dzieciom i mężowi, zapach jedzenia zawsze mnie skusi. To wszystko jest takie trudne. Niesamowicie trudne… Postaram się spróbować pościć o chlebie i wodzie w piątek, chociaż do godziny 15.
          Pamiętam o wszystkich Wowitach w modlitwie i sama prosze o modlitwę.

        • the_cure pisze:

          wobroniewiary to ze dzis wpis o Picareccie to mam nadzieje moja zasluga, ze Ci o niej przypomnialem. :p Anyway jakis tydzien temu pisalem w jednym z komentarzy o rzekomej niemieckiej mistyczce Justynie Klotz i wrzucilem link do jej dzienikow duchowych, zebys sie przyjrzala jak bedziesz miala czas.

        • wobroniewiary pisze:

          Ja nie muszę wszystkiego znać, wszystkiego czytać – jestem tylko jedna, a doba ma tylko 24 godz.
          Co do Luisy Piccaretty dostawałam tez wczoraj maile, stąd gdy kilka osób pisało o Luisie to ją „wyciągnęłam”, choć teraz w listopadzie to wolę, by ludzie posłuchali nagrań o Natuzzie Evolo!
          Polecam – tu cz. 1

        • Damian pisze:

          Kurs „Post – Moc uzdrowienia” cz.1 – ks. Piotr Skiba

    • Kaśka pisze:

      Polecam Małą Drogę św. Teresy od Dzieciątka Jezus – stanąć przed Panem Jezusem z tym co mamy (ja też tylko tyle mam): naszą niemocą, słabością, ale też naszym pragnieniem i powierzyć Mu to z ufnością. My oddajemy Panu Jezusowi naszą nędzę, a On w zamian daje nam wszystko co potrzebujemy do świętości. Św Teresa nazywała to ,,windą” do świętości – w odróżnieniu od pełnego trudu ,,wchodzenia po schodach” – walki z własnymi słabościami. Ufność, ufność i jeszcze raz ufność. I zgoda na Wolę Bożą, nawet jeśli Pan Bóg dopuści upadki, pokusy, że będziemy dźwigać z trudem swoje człowieczeństwo. Pytać Pana Jezusa czego sobie od nas życzy, bo większą wartość będzie miał czas poświęcony dzieciom i rezygnacja z modlitwy czy umartwienia, jeśli Pan Jezus tak sobie życzy – czyli rezygnacja z własnej wizji świętości dla Woli Bożej. Przecież nie każdy musi jechać na misje, zamieszkać wśród ubogich, czy udać się na pustelnię. Dla większości największą świętością jest rezygnacja z własnej wielkości, z wielkich dzieł nawet czynionych w Imię Pana – na rzecz życia w cichości i ukryciu, którego być może nikt nie doceni.
      Cieszyć się ze swojej słabości, bo jej świadomość trochę chroni przed pychą. Jaki byłby pożytek z twardych postów i umartwień, jeśli w środku, w ukryciu wykiełkowałoby samozadowolenie i przekonanie o własnej zasłudze. Jeden akt poddania własnej woli Panu Jezusowi więcej jest wart niż cały dzień ścisłego postu!

      • Ola pisze:

        Właśnie moje dzieci wymagają ode mnie ciągłej uwagi , półtoraroczny syn jest bardzo energiczny ,wszędzie wchodzi ,na minutę nie mogę spuścić go z oczu ,natomiast córka 4,5 letnia ciągle chciałaby ,abym z nią się bawiła,oczywiście to nie jest możliwe,ponieważ są tez inne obowiązki,których nie mogę zaniedbać. Często ogląda bajki ,gdy jestem zajęta np.robieniem obiadu,a ja mam wyrzuty sumienia za to,że pozwalam jej je oglądać , często córka również powtarza mi ,że nie mam dla niej czasu,a to prawda ,bo tyle jest obowiązków . To wszystko jest takie trudne. Dodam jeszcze ,że mam dużo książek ,w tym
        „Drogę doskonałości” sw. Teresy od Jezusa , a od dłuższego czasu nie mam możliwości nic przeczytać..nie mam czasu ,w ciągu roku przeczytałam może tylko z 3 książki,bo czasu nie mogę znaleźć . Słowo Boże czytam w biegu.

        • Kaśka pisze:

          Ogołocenie z własnego pragnienia i woli… Oddaj się Panu Jezusowi poprzez całkowite oddanie własnym dzieciom i mężowi, wypełnianie obowiązków. Cały czas Mu to powtarzaj, że oddajesz to co robisz, choć to takie niedoskonałe. Jeśli masz wyrzuty sumienia, że coś robisz nie tak, też to oddaj, On może nawet to co zaniedbasz obrócić w dobro. Wszelki niepokój pochodzi od złego, staraj się raczej ufać.
          Z drugiej strony, musisz rozeznać, czy właściwie gospodarujesz czasem, który masz. Czasem my, kobiety wpadamy w pułapkę perfekcjonizmu związanego z porządkiem – przecież mając dzieci w mieszkaniu nie zawsze musisz mieć suoperczysto, podłogi nie trzeba umyć codziennie (chyba że dzieci są alergikami). No i jest jeszcze kwestia odpoczynku – w każdej szkole duchowości jest miejsce na odpoczynek, bo bez tego niedaleko zajdziesz. Wspieram modlitwą!

      • Ola pisze:

        Dziękuję, potrzebowałam takiej odpowiedzi. Faktycznie powinnam rozeznawać, czy odpowiednio gospodaruję czasem… I właśnie to, aby wszystko, całkowicie wszystko oddawać Jezusowi przez ręce Maryi. Dziękuję jeszcze raz i pamiętam w modlitwie.

    • the_cure pisze:

      hej, w dzisiejszych czasach rzadko kto ma sily by poscic o chlebie i wodzie caly dzien, szczegolnie jezeli do tego np trzeba jeszcze ciezko pracowac. Przedewszystkim zacznij od drobnych postow: np rezygnacja z cukru do kawy albo mleka, albo w ogole rezygnacja ze slodyczy cukru , mozesz zrezygnowac np na tydzien z jedzenia soli, mozesz rowniez poscic o chlebie i wodzie ale np od godziny 18.00 do snu. Mozesz rowniez posisc postem dawida czyli jesc przez tydzien same warzywa (plus kawa oczywiscie 😛 ) Njawazniejsze w poscie to chyba to zeby ten post ofiarowac z milosci za innych no i chleb tylko zytni na zakwasie albo orkiszowy 🙂

    • the_cure pisze:

      taki wpis zrobilem o poscie, tak sie nawymadrzalem i go nie ma…

    • Kazimierz Michał pisze:

      »
      (Mt 17, 21)

      Ps
      „A tego, który jest słaby w wierze, przygarniajcie życzliwie, bez spierania się o poglądy. Jeden jest zdania, że można jeść wszystko, drugi, słaby, jada tylko jarzyny. Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia tego, który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest rzeczą jego Pana. Ostoi się zresztą, bo jego Pan ma moc utrzymać go na nogach. 
      Jeden czyni różnicę między poszczególnymi dniami, drugi zaś uważa wszystkie za równe: niech się każdy trzyma swego przekonania! Kto przestrzega pewnych dni, przestrzega ich dla Pana, a kto jada wszystko – jada dla Pana. Bogu przecież składa dzięki. A kto nie jada wszystkiego – nie jada ze względu na Pana, i on również dzięki składa Bogu.”
      (Rz 14, 1-6)

    • Renata Anna pisze:

      Ja mam stale mnóstwo problemów ze sobą!!! +++

    • Kate pisze:

      4 kawy dziennie to chyba za dużo… zielona herbata albo ziółka (rozmaryn czy miłorząb) też dodają energii. W kryzysowych chwilach puszczam sobie z YouTube muzykę religijną albo czytane modlitwy, np. różaniec albo jakąś koronkę. Wybór jest ogromny. Są też dostępne fragmenty Poematu Boga-Człowieka. Nawet, jeśli nie mam czasu albo siły wysłuchać tych nagrań uważnie i się z nimi modlić, przynajmniej trochę mnie one uspokoją.

  9. Robert pisze:

    Jak (święci) pustelnicy wypełniali III. przykazanie?

  10. wobroniewiary pisze:

    KOSTARYKA – Wczorajsza tęcza nad Bazyliką Matki Bożej Anielskiej ❤

    • Robert pisze:

      A pamiętacie ten piorun, co poraził Bazylikę św. Piotra, gdy papież się poddał…? Zresztą czy my lepsi jesteśmy…? Kto z nas kocha bliźniego (tego dzisiaj, za drzwiami, w sklepie, na ulicy!) jak siebie samego – siebie samego…!?! Tymczasem wiemy, że to jest jednak możliwe…! Albo: kto kocha Pana Boga swego z całej swojej mocy (o umyśle, sercu, duszy już przemilczę) przez godzinę lub dwie, albo trzy dni z rzędu? Takiego nie poznałem przez 51 lat. Wiem jednak, że jest to możliwe. Gdzieś tacy są…

  11. wobroniewiary pisze:

    Żywy Różaniec podjął duchową inicjatywę z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Wieczorem, 10 listopada w kościołach odmawiany będzie różaniec połączony z adoracją Najświętszego Sakramentu.

    Ks. Szymon Mucha, Krajowy Moderator Żywego Różańca powiedział, że modlitwa różańcowa 10 listopada będzie stanowić dziękczynienie za to, że przed stu laty Polska odzyskała niepodległość. – Będzie to nasz duchowy dar dla Polski i Polaków. Dlatego bardzo proszę duszpasterzy o umożliwienie członkom Żywego Różańca podjęcia tej inicjatywy. Czuwanie będzie trwać od godz. 18.00 do 21.00. Jeśli jest to możliwe powinno się rozpocząć Mszą św. za Ojczyznę, a po liturgii wystawienie Najświętszego Sakramentu, Różaniec i adoracja zakończona w Godzinie Apelu Jasnogórskiego. Taka okazja zdarza się raz na 100 lat – mówi ks. Mucha.

    http://m.niedziela.pl/artykul/38937/W-sobote-Zywy-Rozaniec-obejmie-cala?fbclid=IwAR3bpFvHBtY_Qydp7FmgY4SjLD5ZkGPM4bug4-qwdG6dN-cg8dbT2WMYQ7Y

  12. Robert pisze:

    To jak święci pustelnicy wypełniali III. przykazanie Boże? Nie chcemy wiedzieć, czy chcemy dla pouczenia, dla Prawdy samej? Może jakoś niekanonicznie albo nietypowo – poza pojęciem może?

    • wobroniewiary pisze:

      Robert, piszesz jakąś pracę magisterską a nas traktujesz jak króliki doświadczalne? Ciągłe zagadki i to z pozycji „wszechwiedzącego, sprawdzającego i lepszego” – sorry, ale tak to wygląda!
      A potem się dziwisz, że nikt Ci nie odpowiada?

  13. Barbara pisze:

    Dziękuję za możliwość pogłębiania wiary.

  14. wobroniewiary pisze:

    Z Ewangelii wg. Św. Mateusza 5, 38-48
    Prawo odwetu
    38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.
    Miłość nieprzyjaciół
    43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 45 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/11/08/4-dzien-z-33-dniowego-okresu-cwiczen-duchowych-do-aktu-ofiarowania-sie-jezusowi-chrystusowi-przez-maryje/

  15. asia pisze:

    Czy mogę prosić wszystkich czytelników tej strony o modlitwę za mnie: poszukuję pracy, bardzo bym chciała aby była to praca blisko domu związana ze studiami które ukończyłam. Bóg zapłać.

  16. wobroniewiary pisze:

    Zdrowaś Maryjo odmawiane dobrze, czyli uważnie, z nabożeństwem i pokorą, jest według świadectwa świętych nieprzyjacielem szatana, którego zmusza do ucieczki; jest młotem, który go miażdży!
    św. Ludwik Grignion de Montfort

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s