Nowenna do Dzieciątka Jezus

Nowennę odmawia się w dniach 16-24 grudnia
lub w okresie Bożego Narodzenia

A ja czekam na Ciebie mój Jezu!

Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny
Wszechmogący wiekuisty Boże, Panie nieba i ziemi, który objawiasz się maluczkim; spraw, prosimy, abyśmy z należną czcią uwielbiając święte tajemnice Dzieciątka Jezus, Twojego Syna, i wiernie wstępując w Jego ślady mogli dojść do królestwa niebieskiego obiecanego maluczkim. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. 

Dzień 1 (16 grudnia)
Uwielbiajmy Serce Dzieciątka Jezus i oddajmy cześć tej miłości, którą Ono płonęło ku Ojcu Przedwiecznemu i ku nam, biednym grzesznikom. Ofiarujmy nasze serca Boskiemu Dziecięciu, aby Ono je oczyściło i nauczyło świętej prostoty, by ofiara naszych serc była Mu przyjemna.

Modlitwa
Najsłodsze Dziecię Jezu, wielbimy Twe Boskie Serce, od pierwszej chwili Twego Wcielenia gorejące miłością i oddające najwyższą cześć Bogu Ojcu. Ty ofiarowałeś się na cierpienie i mękę dla naszego zbawienia. Bądź za to uwielbiony na wieki. 

Oddajemy Ci nasze biedne serca prosząc, abyś je raczył przyjąć i uczynić swoją własnością. Oczyść je ze wszystkich przewinień i zapal Twoją miłością. Naucz nas prostoty, pokory i cichości. Króluj w nas niepodzielnie i nie pozwól nam przywiązywać się do rzeczy doczesnych i zgubnych przyjemności. Niech nasze serca będą dla Ciebie miłym mieszkaniem tu na ziemi, a potem w niebie niech się Tobą radują na wieki. Amen.

Modlitwa na zakończenie każdego dnia nowenny
O Boże Dziecię, prosimy Cię, spraw, abyśmy coraz doskonalej należeli do Ciebie i służyli Ci coraz lepiej. Chcemy Cię miłować w naszych bliźnich i szerzyć Twoje Królestwo wszędzie, gdziekolwiek się znajdziemy. Amen.
Za: kliknij

Przyjdź, Panie Jezu

BOŻE NARODZENIE1Dzieciątko Boże, prawdziwy Synu Boga żywego,                       zmiłuj się nad nami!
Dzieciątko Boże, najmilszy Synu Maryi Panny
Dzieciątko Boże, najpiękniejszy spośród synów ludzkich
Dzieciątko Boże, największy miłośniku ludzi
Dzieciątko Boże, niepokalany Baranku za grzechy świata
Dzieciątko Boże, nauczycielu świętości
Dzieciątko Boże, oczekiwanie wszystkich narodów
Dzieciątko Boże, przyjacielu ubogich i maluczkich
Dzieciątko Boże, dawco wszelkiego błogosławieństwa

Aby wszystkie narody Ciebie poznały i w Ciebie uwierzyły,   spraw to, o Jezu, Dzieciątko Boże!
Aby Twój pokój z nieba cały świat napełnił
Abyśmy we wszystkim Twej chwały gorliwie szukali
Abyśmy z dziecięcą prostotą Tobie we wszystkim ufali
Abyśmy Ciebie wiernie naśladowali w pokorze i cichości
Abyśmy służyli Tobie w czystości serca
Abyśmy szli za Tobą z radością w doskonałym ubóstwie
Abyśmy przełożonych naszych z wiarą i ochotnie słuchali
Abyśmy Ciebie z całego serca miłowali teraz i na wieki

P. A Słowo stało się ciałem
W. I zamieszkało między nami!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Adwent i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Nowenna do Dzieciątka Jezus

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    • wobroniewiary pisze:

      Dzień 2 (17 grudnia)
      Patrząc na nóżki Bożego Dzieciątka zastanówmy się, ile kroków będą musiały uczynić dla naszego zbawienia. One nam wyznaczą drogę sprawiedliwości i prawdy, a wyznaczą ją krwawym śladem. Prośmy gorąco Boże Dzieciątko, abyśmy umieli chodzić Jego śladami.

      Modlitwa
      O maleńki Jezu, drżący z zimna na twardym sianie, jakże wielkie umęczenie Cię czeka! Jakże się utrudzisz, szukając po drogach tego świata zbłąkanej owieczki – biednej duszy grzesznika. Niech Twoje trudy nie będą dla nas daremne. Pozwól, o słodki Jezu, przytulić się całym sercem do Twoich świętych stóp. Daj, abyśmy, oblewając je łzami skruchy, wyprosili sobie łaskę naśladowania Ciebie, a idąc Twymi śladami doszli tam, gdzie Ty królujesz ze świętymi Twymi na wieki. Amen.

  2. Betula pisze:

    Dziś rozpoczyna się śpiewana przepiękna Nowenna do Dzieciątka Jezus w Cudownej Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze; około godziny 19-ej czyli po Mszy Świętej (początek Mszy Św. 18.30).

    Można słuchać na stronie http://www.radiojasnagora.pl i kliknąć „on-line”.

  3. Betula pisze:

    Nowenna Bożego Narodzenia, zaczerpnięta z pierwszego tomu pamiętnika
    Sługi Bożej LUIZY PICCARRETY, „Małej Córeczki Woli Bożej”

    Nowennę Bożego Narodzenia zaczęłam odmawiać w wieku około 17 lat w
    przygotowaniu do święta Bożego Narodzenia, ćwicząc się w różnego rodzaju aktach
    cnót i umartwień. Szczególną uwagę przykładałam do uhonorowania dziewięciu
    miesięcy, jakie Jezus spędził w matczynym łonie (należących do tajemnicy Wcielenia) i
    poświęcałam na medytacje dziewięć godzin każdego dnia.
    Pierwsza godzina
    I tak na przykład, przez jedną godzinę przenosiłam się myślą do Raju i wyobrażałam
    sobie Trójcę Przenajświętszą: Ojca, jak wysyłał Syna na ziemię, Syna, jak z gotowością
    podporządkowywał się Woli Ojca, Ducha Świętego, jak wyrażał aprobatę.
    Mój umysł był zmieszany, podziwiając tajemnicę tak wielką, miłość tak wzajemną, tak
    jednakową, tak silną pomiędzy Nimi i w stosunku do ludzi, a potem niewdzięczność ze
    strony ludzi, a zwłaszcza moją, iż mogłabym tak rozważać nie tylko jedną godzinę, ale
    cały dzień. Jednak głos wewnętrzny mówił do mnie: „Dosyć, przyjdź i zobacz inne
    eksplozje mojej Miłości, jeszcze większe.”
    Druga godzina
    Potem w myślach przenosiłam się do matczynego łona i byłam zdumiona na myśl o
    Bogu, tak potężnym w Niebie, a teraz tak zredukowanym, pomniejszonym,
    ograniczonym, że niezdolnym do poruszenia i nieomalże nawet do oddychania. Głos
    wewnętrzny mówił do mnie: „Czy widzisz jak bardzo cię kochałem? Och proszę,
    zrób dla Mnie trochę miejsca w twoim sercu. Usuń wszystko, co nie jest moim,
    wtedy dasz Mi więcej swobody do poruszania się i do oddychania.”
    Moje serce rozpływało się. Błagałam o przebaczenie, obiecując być całkowicie Jego,
    tonęłam we łzach, ale muszę przyznać ze wstydem, że później znowu wracałam do
    moich starych błędów. O Jezu, jaki byłeś dobry dla tego nędznego stworzenia!
    Trzecia godzina
    Głos wewnętrzny mówił do mnie: „Córko moja, przyłóż swoją głowę do łona
    mojej Mamy i popatrz w głąb na moje maleńkie Człowieczeństwo. Moja Miłość
    pochłaniała Mnie. Płomienie, oceany i bezkresne morza Miłości mojej Boskości
    zatapiały Mnie, paliły doszczętnie, wznosząc swoje płomienie tak daleko, że
    unosiły się i dosięgały wszędzie, wszystkie pokolenia, od pierwszego do
    ostatniego człowieka. A moje maleńkie Człowieczeństwo było pochłonięte
    pośród tych płomieni. A czy ty wiesz, czego moja Odwieczna Miłość wymagała
    ode Mnie, żebym sobą pochłonął? Ach, dusze! I dopiero wtedy byłem
    zadowolony, gdy pochłonąłem je wszystkie, gdy zostały we Mnie poczęte. Byłem
    Bogiem, musiałem działać jak Bóg, musiałem ogarnąć je wszystkie. Moja Miłość
    nie pozostawiłaby Mnie w spokoju, gdybym wyłączył jakąkolwiek z nich… Ach,
    córko moja, spójrz uważnie w głąb łona mojej Mamy. Skieruj wnikliwie swoje
    oczy na moje poczęte Człowieczeństwo, a znajdziesz swoją duszę poczętą we
    Mnie i płomienie mojej Miłości, które cię pochłaniały. Och, jakże Ja cię kochałem i
    jak cię kocham!”
    Rozpływałam się pośród tak wielkiej miłości, niezdolna od niej uciec, ale głos
    przywoływał mnie głośno, mówiąc do mnie: „Córko moja, to jeszcze nic, przytul się
    mocniej do Mnie i daj ręce mojej kochanej Mamie, aby mogła trzymać cię mocno
    na swoim matczynym łonie. A ty spójrz ponownie na moje maleńkie i poczęte
    Człowieczeństwo i przypatrz się czwartej eksplozji mojej Miłości.”
    Czwarta godzina
    „Córko moja, przerzuć swój wzrok z Miłości pochłaniającej na moją Miłość
    operującą. Każda poczęta dusza przyniosła Mi brzemię swoich grzechów, swoich
    słabości i namiętności, i moja Miłość rozkazała Mi przyjąć to brzemię każdej z
    nich i począłem nie tylko dusze, ale i cierpienia każdej z nich, jak również
    wynagrodzenie, jakie każda z nich powinna była oddać mojemu Niebieskiemu
    Ojcu. Tak więc moja Męka została poczęta razem ze Mną.
    Popatrz uważnie w głąb łona mojej Niebieskiej Mamy. Och, jakże moje
    maleńkie Człowieczeństwo było umęczone! Przypatrz się dobrze, jak moja
    maleńka główka otoczona jest koroną z cierni, które wciskając się mocno w moje
    skronie wywołują potoki łez płynących z moich oczu, a Ja nawet nie mogłem się
    poruszyć, żeby je otrzeć. Och, okaż Mi współczucie! Otrzyj łzy z moich oczu,
    płynące z nieustannego płaczu, ty, która masz swobodne ramiona, aby móc to
    zrobić! Te ciernie to korona tak wielu złych myśli, jakie zalewają ludzkie umysły.
    Och, jak one Mnie kłują, o wiele silniej niż ciernie, które wyrastają z ziemi!
    Ale przypatrz się znowu, jakież to długie ukrzyżowanie, przez dziewięć
    miesięcy. Nie mogłem poruszyć ani palcem, ani ręką, ani stopą. Pozostawałem
    tutaj bez ruchu. Nie było miejsca, żebym mógł się poruszyć, nawet odrobinę.
    Jakież długie i ciężkie ukrzyżowanie. Na dodatek tego, wszystkie złe czyny
    przyjmowały kształt gwoździ, nieustannie przebijając moje ręce i stopy.”
    I tak kontynuował, mówiąc mi o Swoich cierpieniach jedno po drugim, o wszystkich
    męczeństwach swojego maleńkiego Człowieczeństwa, tak że gdybym chciała o tym
    wszystkim opowiedzieć, to za długo by to trwało. Tak więc tonęłam we łzach i
    słyszałam w moim wnętrzu: „Córko moja, chciałbym cię objąć, ale nie mogę, nie ma
    miejsca, jestem bez ruchu, nie jestem w stanie tego zrobić. Chciałbym przyjść do
    Ciebie, ale nie mogę chodzić. A więc teraz ty Mnie obejmij i przyjdź do Mnie, a
    potem, gdy wyjdę z matczynego łona, to Ja przyjdę do ciebie.”
    A gdy Go obejmowałam w mojej wyobraźni i mocno przyciskałam do serca, głos
    wewnętrzny mówił do mnie: „Dosyć na teraz córko moja, przejdź do rozważania
    piątej eksplozji mojej Miłości.”
    Piąta godzina
    I głos wewnętrzny kontynuował: „Córko moja, nie oddalaj się ode Mnie, nie
    pozostawiaj Mnie samego, moja Miłość potrzebuje towarzystwa. To jest następna
    eksplozja mojej Miłości, która nie chce pozostawać sama. A czy ty wiesz czyjej
    obecności ona potrzebuje? Obecności stworzenia! Spójrz, w łonie mojej Mamy
    wszystkie stworzenia są razem ze Mną, poczęte razem ze Mną. Jestem z nimi
    samą Miłością. Chcę im powiedzieć jak bardzo ich kocham, chcę rozmawiać z
    nimi, żeby im opowiedzieć o moich radościach i bólach, że przyszedłem pośród
    nich, żeby ich uczynić szczęśliwymi, żeby ich pocieszyć, że pozostanę pośród
    nich jako ich mały braciszek, dając każdemu z nich wszystkie moje dobra i moje
    Królestwo za cenę mojej śmierci. Chcę im dać moje pocałunki, moje uściski,
    chcę się radować razem z nimi. Ale och, jakże wiele cierpień Mi zadają! Jedni ode
    Mnie uciekają, inni udają głuchych i zmuszają Mnie do milczenia, jeszcze inni
    gardzą moimi dobrami i nie dbają o moje Królestwo. Odwzajemniają moje
    pocałunki i uściski lekceważeniem i zapomnieniem o Mnie, a moją radość
    przemieniają w gorzki płacz… Och, jakiż jestem samotny nawet pośród tak wielu!
    Och, jakże ciąży Mi moja samotność! Nie mam nikogo, z kim mógłbym zamienić
    choćby słowo, z kim mógłbym dać upust swojej Miłości. Jestem stale smutny i
    milczący, ponieważ gdy mówię, to nikt Mnie nie słucha. Ach, córko moja, proszę
    cię, błagam cię, nie pozostawiaj Mnie samego w tak wielkim osamotnieniu,
    odwzajemnij Mi się dobrem i posłuchaj Mnie, gdy mówię do ciebie, przychyl ucho
    do moich nauk. Ja jestem Mistrzem nad mistrzami, jakże wielu rzeczy chcę cię
    nauczyć! Jeśli będziesz Mnie słuchała, to powstrzymasz mój płacz, a Ja będę się
    radować razem z tobą. Czy chcesz się radować razem ze Mną?”
    I gdy Mu się oddawałam, okazując Mu współczucie w Jego samotności, głos
    wewnętrzny kontynuował: „Dosyć, dosyć, przejdź do rozważania szóstej eksplozji
    mojej Miłości.”
    Szósta godzina
    „Córko moja, przyjdź i pomódl się do mojej drogiej Mamy, żeby ci zrobiła
    odrobinę miejsca w swoim matczynym łonie, abyś mogła sama zobaczyć pełen
    boleści stan, w jakim się znajduję.”
    I w moich myślach zdawało mi się, że Nasza Królowa Mama, żeby sprawić radość
    Jezusowi, zrobiła mi trochę miejsca i umieściła mnie wewnątrz, ale ciemności były tak
    głębokie, że nie mogłam Go zobaczyć. Mogłam tylko słyszeć Jego oddech, gdy mówił
    w moim wnętrzu: „Córko moja, spójrz na inną eksplozję mojej Miłości. Ja jestem
    odwiecznym Światłem. Słońce jest cieniem mojego Światła, a widzisz, gdzie
    zaprowadziła Mnie moja Miłość, w jakim ciemnym więzieniu przebywam? Nie ma
    tu promienia światła, jest tu dla Mnie wieczna noc, ale noc bez gwiazd, bez
    spoczynku! Nigdy nie zasypiam, cóż to za ból! Ciasnota tego więzienia nie daje
    Mi możliwości wykonania najmniejszego ruchu. Głęboka ciemność, nawet mój
    oddech, gdy oddycham przez oddech mojej Mamy, och jakże jest ciężki! Do tego
    dodaj ciemność grzechów stworzeń. Każdy grzech był dla Mnie nocą, a wszystkie
    połączone razem tworzyły bezdenną otchłań ciemności. Cóż za ból! Och,
    eksplozja mojej Miłości przeniosła Mnie z bezmiaru światła i przestrzeni do
    przepaści w głębokich ciemnościach, ciasnej aż do stracenia możliwości
    oddychania, a wszystko to z miłości do stworzeń!”
    I gdy to mówił, szlochał, a szlochając niemal się dusił z braku miejsca, i płakał. A ja
    tonęłam we łzach, dziękując Mu i współczując. Chciałam dać Mu trochę światła moją
    miłością, jak Mi to powiedział… Ale kto to wszystko może opowiedzieć?
    A ten sam głos wewnętrzny dodawał: „Dosyć na teraz, przejdź do siódmej
    eksplozji mojej Miłości.”
    Siódma godzina
    Wewnętrzny głos kontynuował: „Córko moja, nie pozostawiaj Mnie samego w
    takim odosobnieniu i w takich ciemnościach. Nie opuszczaj łona mojej Mamy, a
    będziesz mogła zobaczyć siódmą eksplozję mojej Miłości.
    Posłuchaj Mnie, w łonie mojego Niebieskiego Ojca byłem bezgranicznie
    szczęśliwy. Nie było żadnego dobra, którego bym nie posiadał: radość,
    szczęście, wszystko było do mojej dyspozycji. Aniołowie z uwielbieniem
    oddawali Mi cześć, gotowi na każde moje skinienie. Ach, mogę powiedzieć, że
    obfitość mojej Miłości spowodowała, że całkowicie zmieniłem swój los, zamknęła
    Mnie w tym ciemnym więzieniu, ogołociła ze wszystkich radości, szczęścia i
    dóbr, przyoblekając Mnie we wszystkie nieszczęścia stworzeń, a wszystko po to,
    żeby dokonać zamiany, żeby dać im mój los, moje radości i moje odwieczne
    szczęście.
    Ale to byłoby niczym, gdybym nie znalazł w nich niewdzięczności w
    najwyższym stopniu i upartej perfidii. Och, jakże moja odwieczna Miłość była
    zaskoczona, widząc tak ogromną niewdzięczność i jak płakała nad uporem i
    perfidią człowieka! Niewdzięczność była najostrzejszym cierniem, jaki przebił
    moje Serce, od mojego Poczęcia aż do ostatniego momentu mojego Życia.
    Spójrz, moje maleńkie Serce jest zranione i płynie z niego Krew. Jaki ból, jakie
    tortury przeżywam! Córko moja, nie bądź niewdzięczną dla Mnie. Niewdzięczność
    jest najcięższym bólem dla twojego Jezusa, jest to zatrzaśnięcie drzwi tuż przed
    moją twarzą, pozostawiając Mnie na zewnątrz skostniałym z zimna. Ale moja
    Miłość nie ustała z powodu takiego ogromu niewdzięczności i przeobraziła się w
    Miłość upraszającą, błagającą, łkającą i żebrzącą. To jest ósma eksplozja mojej
    Miłości.”
    Ósma godzina
    „Córko moja, nie pozostawiaj Mnie samego. Połóż swoją głowę na łonie mojej
    drogiej Mamy, a wtedy nawet z zewnątrz usłyszysz moje łkania i moje prośby. I
    widząc, że ani moje łkania ani moje prośby nie wywołują współczucia stworzenia
    dla mojej Miłości, przyjąłem postawę najbiedniejszego spośród wszystkich
    żebraków i wyciągam moją maleńką rączkę, prosząc o litość, aby Mi przynajmniej
    jako jałmużnę dali swoje dusze, swoje uczucia i swoje serca. Moja Miłość za
    wszelką cenę chciała zdobyć serce człowieka, a widząc, że po siedmiu
    eksplozjach mojej Miłości był oporny, udawał głuchego, nie dbał o Mnie i nie
    chciał Mi się oddać, moja Miłość chciała posunąć się jeszcze dalej. Powinna była
    się zatrzymać, ale nie, chciała wyjść dalej poza swoje granice, i sprawiała, że z
    łona mojej Mamy głos mój docierał do każdego serca, w najbardziej ujmujący
    sposób, najżarliwszą modlitwą, najbardziej przenikliwymi słowami… Czy wiesz co
    do nich mówiłem? «Dziecko moje, daj Mi swoje serce. Ja dam ci wszystko, co
    tylko chcesz, pod warunkiem, że dasz Mi w zamian swoje serce. Zstąpiłem z
    Nieba, aby je zdobyć. Och, nie odmawiaj Mi tego! Nie czyń złudnymi moich
    oczekiwań!» A widząc go opornym, a niektórzy nawet odwracali się do Mnie
    plecami, przechodziłem do łkania, składałem moje maleńkie rączki i głosem
    łamiącym się od płaczu dodawałem: «Ojej, ojej, jestem maleńkim żebrakiem, czy
    nie chcesz dać Mi swojego serca nawet jako jałmużny?» Czyż nie jest to
    największą eksplozją mojej Miłości, że Stwórca, aby zbliżyć się do stworzenia,
    przybiera postać maleńkiej dzieciny, żeby nie wzbudzić w nim strachu, że prosi
    stworzenie o serce, przynajmniej jako jałmużnę, a widząc, że nie chce Mu go dać,
    błaga, łka i płacze?”
    A potem słyszałam, jak mówił do mnie: „A ty, czy nie chcesz dać Mi swojego
    serca? A może i ty chcesz żebym łkał, błagał i prosił o to, żebyś Mi dała swoje
    serce? Czy chcesz odmówić Mi jałmużny, o którą cię proszę?”
    I gdy to mówił, słyszałam, jak łkał, a ja: „Jezu mój, nie płacz, oddaję Ci moje serce i
    całą siebie.”
    Wtedy głos wewnętrzny kontynuował: „Przejdź dalej, przejdź do dziewiątej
    eksplozji mojej Miłości.”
    Dziewiąta godzina
    „Córko moja, mój stan jest coraz bardziej bolesny. Jeśli Mnie kochasz, miej
    wzrok utkwiony we Mnie i zobacz, czy nie mogłabyś ofiarować swojemu
    maleńkiemu Jezusowi jakiejś ulgi. Jedno czułe słówko, jeden uścisk, jeden
    pocałunek, przyniesie ulgę mojemu szlochaniu i moim cierpieniom.
    Posłuchaj moja córko, po tym jak dałem z siebie osiem eksplozji mojej Miłości,
    które człowiek tak źle Mi odwzajemnił, moja Miłość nie dała za wygraną i chciała
    dodać dziewiątą eksplozję do ósmej. A były to moje troski, palące westchnienia,
    płomienne pragnienia, żeby wyjść poza matczyne łono, aby objąć człowieka. I to
    redukowało
    moje
    maleńkie
    Człowieczeństwo
    jeszcze
    nienarodzone,
    doprowadzając do takiej agonii, że dochodziłem do chwili oddania z siebie
    ostatniego oddechu. Ale gdy miałem oddać ostatni oddech, moja Boskość, która
    Mi była nieodłączną, dawała Mi łyki życia i w ten sposób odzyskiwałem życie,
    żeby kontynuować moją agonię, i ponownie powrócić do punktu śmierci.
    Była to dziewiąta eksplozja mojej Miłości: nieustanna agonia i śmierć z Miłości
    do stworzenia. Och, cóż za długa agonia przez dziewięć miesięcy! Och, jakże
    Miłość dusiła Mnie i doprowadzała do śmierci! I gdybym nie posiadał w sobie
    Boskości, która za każdym razem odnawiała we Mnie życie, gdy zbliżałem się do
    mojego końca, to Miłość byłaby Mnie wyniszczyła, zanim bym doszedł do
    momentu wyjścia na światło dnia.”
    Potem dodał: „Spójrz na Mnie, posłuchaj, w jakiej jestem agonii, jak moje
    maleńkie Serce uderza, dyszy i płonie! Spójrz na Mnie, Ja teraz umieram!”
    I zapanowała głęboka cisza. Ja czułam jakbym umierała, krew krzepła mi w żyłach i
    drżąc, mówiłam do Niego: „Miłości moja, Życie moje, nie umieraj, nie pozostawiaj mnie
    samej! Ty chcesz miłości, a ja Cię będę kochała, już więcej Cię nie opuszczę. Daj mi
    Twoje płomienie, żebym Cię mogła kochać jeszcze bardziej i zostać całkowicie
    wyniszczoną dla Ciebie.”
    Zakończenie Nowenny
    W ten oto sposób spędzałam dni nowenny. Gdy nadszedł dzień wigilii i gdy byłam
    sama w pokoju, bardziej niż kiedykolwiek czułam w sobie nietypowy zapał. A oto
    ukazało się przede mną Małe Dzieciątko Jezus, całe piękne, tak, ale drżące i pragnące
    mnie objąć. Wstałam i pobiegłam, aby Je objąć, ale gdy Je tuliłam, zniknęło mi.
    Powtórzyło się to trzy razy. Byłam tak wzruszona i rozpalona, że nie potrafię tego
    wyrazić.

    • Betula pisze:

      Dziewięć eksplozji miłości Jezusa podczas swego Wcielenia

      Byłam pogrążona w kontemplacji, a ponieważ dzisiaj był czas rozpoczęcia Nowenny do Dzieciątka Jezus, rozmyślałam o dziewięciu eksplozjach Jego Poczęcia, o których Jezus opowiedział mi tak czule i które zapisane są w pierwszym Tomie pamiętnika.
      Odczuwałam głęboką niechęć na myśl, że mam przypomnieć o tym Spowiednikowi, ponieważ czytając ten tekst, powiedział mi, że chciałby przeczytać go publicznie w naszej kaplicy.
      Teraz, gdy o tym myślałam, moje maleńkie Dzieciątko Jezus, takie malusieńkie
      pojawiło się na moich ramionach i głaszcząc mnie Swoimi rączkami, powiedziało do mnie: „Jakże piękna jest moja mała córeczka! Jakże piękna! Jak bardzo powinienem ci dziękować za to, że Mnie posłuchałaś!”
      A ja: „Miłości moja, co też Ty mówisz? To ja jestem tą, która powinna Ci dziękować za to, że ze mną rozmawiałeś i za to, że będąc moim nauczycielem, z tak wielką miłością, dałeś mi tak wiele lekcji, których nie byłam godna.”
      A Jezus: „Ach, córko moja! Do jak wielu chcę mówić, a oni Mnie nie słuchają,
      zmuszają Mnie do milczenia i gaszą moje płomienie. Tak więc powinniśmy
      dziękować sobie nawzajem, ty powinnaś dziękować Mi, a Ja tobie. A właściwie, to dlaczego chcesz się sprzeciwiać czytaniu dziewięciu eksplozji? Ach, ty nie wiesz ile życia, ile miłości i ile łask one w sobie zawierają! Musisz wiedzieć, że moje Słowo jest twórcze i opisując ci dziewięć eksplozji Miłości mojego Wcielenia, nie tylko wznawiałem moją Miłość, jaką zawarłem podczas mojego Wcielenia, ale tworzyłem również nową Miłość, po to, aby zalać stworzenia i je zdobyć, ażeby chciały Mi się oddać. Tymi dziewięcioma eksplozjami mojej Miłości, które z tak czułą miłością i prostotą ci ukazałem, dałem wstęp do wielu lekcji, jakich miałem ci udzielić o moim Bożym Fiat, w celu uformowania Jego Królestwa. A teraz, gdy są czytane, moja Miłość jest wznawiana i zwielokrotniana. Czy nie chcesz, żeby moja Miłość była zwielokrotniona i wypłynęła na zewnątrz, przepełniając inne serca? Czy nie chcesz, żeby moja Miłość przygotowała serca, aby mogły przysposobić się do lekcji o mojej Woli i tym samym dały Ją poznać i pozwoliły Jej królować?”
      A ja: „Moje drogie Dziecko, myślę, że wielu mówiło już o Twoim Wcieleniu.”
      A Jezus: „Tak, tak, mówili, ale nie były to słowa zaczerpnięte z wybrzeża morza
      mojej Miłości. Tak więc były to słowa, które nie posiadały ani czułości, ani pełni
      życia. Natomiast tych kilka słów, jakie powiedziałem tobie, wypowiedziałem z
      wnętrza życia źródła mojej Miłości. Zawierają taką żywotność, nieodpartą siłę i
      czułość, że tylko umarli nie poczują litości do Mnie, małej Dzieciny, która
      cierpiała tyle bólu już w samym w łonie Niebieskiej Mamy.” (16 grudnia 1928)

  4. Betula pisze:

    Z Pism Sługi Bożej Luizy Piccarrety:

    Maryja przygotowała w swoim dziewiczym łonie boską przestrzeń, w której Odwieczne Słowo mogło przybrać ludzkie ciało

    „Moja ukochana córko, jeśli Poczęcie mojej Niebieskiej Mamy było cudowne i została poczęta w morzu, które wyszło z Trzech Osób Boskich, moje Poczęcie nie nastąpiło w morzu, które z Nas wyszło, ale w wielkim morzu, które w Nas przebywało, w naszej Boskości, która zstąpiła do dziewiczego łona tej Dziewicy, i tak zostałem poczęty. Prawdą jest, że ​​się mówi, że Słowo zostało poczęte, ale mój Ojciec Niebieski i Duch Święty byli nierozłączni ze Mną. Prawdą jest, że Ja ​​miałem aktywny udział, ale Oni współdziałali ze Mną.

    Wyobraź sobie dwa reflektory, z których jeden odzwierciedla w drugim ten sam przedmiot. Przedmioty są trzy: ten w środku zajmuje aktywny, cierpiący i błagający udział. Dwa pozostałe są razem, współuczestniczą i są widzami. Mogę więc powiedzieć, że jednym z dwóch reflektorów jest Trójca Święta, a drugim moja droga Mama[1].

    Ona, w krótkim czasie swojego życia, żyjąc ciągle w mojej Woli, przygotowała Mi w swoim dziewiczym łonie małą boską przestrzeń, w której Ja, Odwieczne Słowo, miałem przybrać ludzkie ciało, gdyż nigdy bym nie zstąpił do ludzkiej przestrzeni. Trójca odzwierciedliła się w Niej, a Ja zostałem poczęty. Tak więc podczas gdy ta sama Trójca pozostawała w Niebie, Ja zostałem poczęty w łonie tej szlachetnej Królowej. Wszystkie inne rzeczy, nawet jeśli są wielkie, szlachetne, wzniosłe, cudowne, nawet samo Poczęcie Królowej Dziewicy, wszystkie pozostają w tyle. Nie ma rzeczy ani miłości, ani wielkości, ani mocy, które mogłyby dorównać mojemu Poczęciu. Tu nie chodzi o ukształtowanie życia, ale o zawarcie Życia[2], które daje życie wszystkim, nie chodzi o to, żebym się powiększył, ale żebym się pomniejszył, aby być poczętym, nie po to, żeby otrzymywać, ale żeby dawać… Ten, Który stworzył wszystko, zamyka się w stworzonym i malutkim Człowieczeństwie! Są to dzieła jedynie Boga, Boga, który kocha i który za wszelką cenę pragnie powiązać stworzenie ze swoją Miłością, by być kochanym.

    Ale to jeszcze nic. Czy ty wiesz, gdzie zajaśniała cała moja Miłość, cała moja Moc i Mądrość? Jak tylko Boska Moc utworzyła to malutkie Człowieczeństwo, tak małe, że może być porównywalne do wielkości orzeszka[3], ale posiadające wszystkie członki proporcjonalne i ukształtowane[4], Słowo zostało w Nim poczęte. Ogrom mojej Woli, obejmując wszystkie stworzenia przeszłe, teraźniejsze i przyszłe, począł w Nim wszystkie życia stworzeń, i jak moje życie wzrastało, tak one wzrastały we Mnie. Tak więc, choć pozornie wydawałem się być sam, patrząc pod mikroskopem mojej Woli, widać było poczęte wszystkie stworzenia. To tak, jak patrzy się na krystaliczne wody, które wydają się być przezroczyste, ale gdy ogląda się je pod mikroskopem, widać w nich wiele mikrobów. Moja Poczęcie było tak ogromne, że wielkie koło Wieczności zostało poruszone i zachwycone, widząc ogromny nadmiar mojej Miłości i wszystkie cuda zjednoczone razem. Cały ogrom Wszechświata został wstrząśnięty, widząc jak Ten, który daje życie wszystkiemu, zamyka się, zacieśnia się, pomniejsza i zamyka w Sobie wszystko… Po co to czyni? Po to, aby przyjąć życie wszystkich i sprawić, by wszyscy się na nowo odrodzili.” (Tom 15, 16.12.1922)

  5. wobroniewiary pisze:

    Dzień 1. nowenny do Świętej Rodziny
    Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął te myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak Mu polecił anioł Pański. Wziął swoją małżonkę do siebie.

    Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu,
    Panie, pospiesz ku ratunkowi memu.
    Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu.
    Jak była na początku, teraz i zawsze,
    i na wiek wieków. Amen.

    Najświętsza Rodzino, której Głowa jest wzorem miłości ojcowskiej, wspieraj nas. Od wszystkiego, co mogłoby zakłócać spokój i jedność serc, zachowaj nas. Przez najdoskonalsze złączenie Waszych serc, wysłuchaj nas.
    Módlmy się za ojców rodzin, aby odważnie, odpowiedzialnie i z miłością podejmowali trud ojcostwa.
    Najświętsza Rodzino, błogosław i strzeż wszystkie rodziny świata, zachowaj je złączone nierozerwalnym węzłem miłości, wierne otrzymanym łaskom i obowiązkom swego powołania, spraw, aby żyły według przykazań Bożych, by ich życie było odbiciem Twego życia na ziemi i pozwoliło im cieszyć się Twoim szczęściem w niebie. Amen.

    Modlitwa o. Berthier (założyciela Misjonarzy Świętej Rodziny)
    Mój Odkupicielu! Ty nam otworzyłeś dom swojego Ojca. Sam nas pouczałeś, że przez Ciebie możemy u Twego Ojca wszystko uzyskać. Wlej w nasze serca łaskę ducha modlitwy, dzięki któremu możemy sobie wszystko wyprosić, podobnie jak niegdyś obdarowałeś swoich Apostołów. Pragniemy przede wszystkim miłować Ciebie tutaj na ziemi, a w przyszłości, w domu naszego Ojca, stać się uczestnikami Twojej szczęśliwości i chwały.

    Maryjo, nasza Matko i Orędowniczko u Boga! Ciebie nazywamy Bramą Niebieską. Przez Ciebie mogą tam wejść wszyscy, którzy z ufnością Ciebie wzywają. W La Salette powiedziałaś: „Muszę nieustannie błagać za was mojego Syna”. Uproś nam łaskę nieustannej modlitwy wraz z Tobą, a wówczas na pewno zostaniemy ocaleni.

    Święty Józefie, wybrana Głowo Bożej Rodziny, którego życie było bogate w ducha modlitwy. Nikt nie jest tak bliski Jezusowi i Maryi, jak Ty. Roztocz swoją opiekę nad wszystkimi dziećmi Kościoła, którego jesteś patronem, byśmy wszyscy mogli otrzymać ducha modlitwy.

    Niech nas Bóg błogosławi, broni od wszelkiego zła i doprowadzi do życia wiecznego. Amen.

  6. wobroniewiary pisze:

    Nowenna do św. Charbela – dzień II

    Święty Szarbelu, Męczenniku życia monastycznego, który doświadczyłeś cierpienia, Ciebie Pan Jezus uczynił jasną lampą na drodze życia wielu ludzi. Uciekam się do Ciebie i proszę przez Twoje wstawiennictwo o łaskę (…). Ufam Tobie. Amen.

    Święty Szarbelu, wazo wypełniona przyjemną wonią, proszę Cię, wstaw się za mną.

    Boże, pełnio łaskawości, który zaszczyciłeś Św. Charbela łaską czynienia cudów, ulituj się nade mną i wysłuchaj prośby, którą za jego pośrednictwem przynoszę. Tobie chwała na wieki. Amen.

    Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu…

  7. III Niedziela Adwentu, czyli Niedziela „Gaudete”

    Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian
    Bracia: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. a pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.
    Oto słowo Boże.

    Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza
    Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. on będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.
    Oto słowo Pańskie.

    Dziś Niedziela Radości
    III Niedziela Adwentu, czyli Niedziela „Gaudete” jest jednym z dwóch dni w roku, kiedy kapłan może sprawować liturgię w szatach koloru różowego.

    Radosny charakter III Niedzieli Adwentu bardzo wyraźnie pokazują teksty liturgiczne. Radość płynie z zapowiadanego przyjścia Chrystusa i z odkupienia, jakie przynosi. W kolekcie czytamy: „Boże, Ty widzisz, z jaką wiarą oczekujemy świat Narodzenia Pańskiego, spraw, abyśmy przygotowali nasze serca i z radością mogli obchodzić wielką tajemnicę naszego zbawienia.” Ten dzień to takie obwieszczenie przez Kościół bliskości Zbawiciela.

    Tradycja świętowania Niedzieli „Gaudete” wyrosła w czasach, gdy Adwent miał typowo postny charakter. Wtedy miała charakter przerwy w poście, była jedynym radosnym akcentem Adwentu. W Adwencie nie grano wówczas na organach i nie przyozdabiano prezbiterium kwiatami. Wolno było to robić jedynie w niedzielę “Gaudete”. Ponadto w niedzielę tę śpiewano hymn “Chwała na wysokości Bogu”. Teraz, gdy Adwent obchodzony jest jako czas radosnego, pełnego tęsknoty oczekiwania stanowi ona raczej kulminacyjny punkt tego okresu. Trafnie wyraża jego prawdziwą tożsamość. Oprócz tego dnia, liturgię w różowych szatach kapłani mogą sprawować jeszcze tylko w niedzielę laetare – IV niedzielę Wielkiego Postu.
    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/

  8. wobroniewiary pisze:

    W wigilię Bożego Narodzenia będzie można dostrzec na niebie kometę. Pojawi się w tym samym miejscu, w którym tradycyjnie świeci „pierwsza gwiazdka”.

    To może być astronomiczna atrakcja końca roku – 16 grudnia jasna kometa 46P/Wirtanen znajdzie się w odległości zaledwie 11,7 mln km od Ziemi. Wedle przypuszczeń niektórych badaczy może poza miastami być widoczna nawet gołym okiem.

    W niedzielę 16 grudnia, wieczorem, powinniśmy wypatrywać komety obok otwartej gromady gwiazd – Plejad, znajdującej się w gwiazdozbiorze Byka. W wigilijny wieczór kometę będzie można dostrzec w pobliżu Kapelli w gwiazdozbiorze Woźnicy, która tradycyjnie jest jedną z pierwszych gwiazdek wigilijnych – mówi PAP astronom dr Tomasz Banyś z Planetarium EC1 w Łodzi.

    Zdjęcie za:

  9. Ania pisze:

    Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr – Jednoznaczność

    Jadąc pociągiem, czytam teksty dotyczące krytycznego stanu jednego z polskich ginekologów. Stan profesora jest bardzo poważny, tak dalece, że wszechwiedząca gazeta podała już przedwcześnie informację o jego śmierci. W każdym razie, gdy piszę te słowa, dramatyczny bohater całego zajścia żyje. Jest jednak w stanie krytycznym.

    Portal, który poświęca profesorowi wiele uwagi, nie zalicza się w moim przekonaniu do szczególnie religijnych. Słowo „szczególnie” dodaję przez grzeczność. Tym bardziej zdumiewa mnie w tym portalu przywoływanie takich słów i sformułowań, jak „pacjentki modlą się o cud”. Jeszcze bardziej zdumiewa mnie w tekście artykułu taki oto fragment: „Narodziny dziecka to cud. Wielki dar od Boga. I to właśnie profesor D. jest moim Bogiem. Każdego dnia, gdy modlę się i dziękuję za dzieci, proszę Boga też o zdrowie dla niego”.

    Oczywiście, jestem jak najbardziej za tym, by prosić Boga w każdej sytuacji o cud. Dla każdego człowieka. To wymóg przyzwoitości każdego katolika. Z satysfakcją przyłączę się do tej modlitwy. Także całkowicie zgadzam się z tym, by uznać dziecko za dar od Boga. Każde dziecko. Powtarzam to wielokrotnie. Z całą powagą. A ta powaga i dosłowność wskazują, że skoro jest to dar, to człowiek nie jest dawcą życia. Nie jest też jego dysponentem, nie jest panem życia. Życie jest darem. A dar ma w sobie to, że jest wolny, darmowy, bezinteresowny i nieodwołalny. Skoro Bóg daje życie i jest ono darem, to znaczy, że nie godzi się, nie wolno tego daru odwoływać, odmawiać, odrzucać. Nie godzi się takiego daru niszczyć.

    I w tym miejscu moje zadziwienie rośnie, bo… Bo profesor dość dowolnie obchodził się z darem życia. W całym artykule nie pada ani słowo o odniesieniu profesora do pamiętnych poczynań prof. Bogdana Chazana niegodzącego się na aborcję dziecka głęboko upośledzonego. To bodaj umierający profesor szydził z tej dramatycznej historii, okazując zdjęcia głęboko zdefektowanego noworodka jako „sukces profesora Chazana”. To także ten sam profesor kierował kliniką, w której – wedle informacji medialnych – dokonywano rocznie około 100 aborcji.

    Bardzo wyraźnie chcę zaznaczyć – nie zamierzam analizować postawy ani osądzać profesora D. Modlę się za niego i wiem, że zarówno on, jak i profesor Chazan i ja zostaniemy kiedyś osądzeni w sposób najbardziej kompetentny.

    Jeśli przywołuję całą tę historię, to po to, by zauważyć ogrom niekonsekwencji w naszym myśleniu i działaniu. Portret człowieka, który jest kreślony przy pomocy słów o narodzinach dziecka jako cudzie i darze od Boga, to zarazem portret człowieka, który bywał zwolennikiem i sprawcą aborcji. A w sprawach życia nie można być za, a nawet przeciw.

    Bóg i tylko Bóg jest Panem i Dawcą życia. A człowiek nie powinien zabawiać się w Boga, ani rodzic, ani lekarz. Warto tę prawdę przywołać w obecnym kontekście. Nie tylko ze względu na historię życia profesora. Także, a może zwłaszcza ze względu na tlący się spór o wartość życia poczętego. Nie godzi się bawić w Boga ani rodzicowi, ani lekarzowi, ani politykowi.

    Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/polska-kraj/204005,jednoznacznosc.html

  10. magda pisze:

    Kochani jak co roku tak i w tym zamówiłam w Pompejach Mszę Świętą, która odbędzie się 25 grudnia o godzinie 6,30, przed cudownym Obrazem Królowej Różańca Świętego. Msza Święta będzie w intencji naszej Wspólnoty, za Księdza Adama, Ewę, Kazimierza i wszystkich czytelników, we wszystkich naszych intencjach. Serdecznie wszystkich pozdrawiam, bo rzadziej tu zaglądam z powodu pracy, a duchem jestem cały czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s