Takiej wiary dziś nam trzeba – „Nie lyj dyscu, nie lyj, bo cie tu nie trzeba” czyli św. Jan Paweł II we Lwowie …

Deszcz tak niemiłosiernie uderzał w blaszany dach podium, na którym siedział i przemawiał Papież, że chyba Ojciec Święty sam siebie nie słyszał (…) Nagle Jan Paweł II odłożył kartki przesunął mikrofon bliżej i zaczął śpiewać: ‘Nie lij deszczu, nie lij, bo cię tu nie trzeba…’ … i  przestało padać

‘Nie lij deszczu, nie lij, bo cię tu nie trzeba…’ – jak wielką wiarę miał św. Jan Paweł II

Fragment homilii ks. abpa Konrada Krajewskiego 

Podczas pielgrzymki na Ukrainę w 2001 roku byliśmy z Ojcem Świętym Janem Pawłem II we Lwowie. W godzinach popołudniowych odbywało się spotkanie z wiernymi, przede wszystkim młodymi, tak, jak wczoraj na Lednicy. Plac był wypełniony ludźmi wierzącymi. Tańce, śpiewy, lwowskie przyśpiewki, Ukrainki prawie tak piękne jak nasze łodzianki, i przemówienie Papieża. A tu nagle zerwał się wiatr i nastąpiło oberwanie chmury. Dokładnie tak, jak w minionych dniach, w niektórych zakątkach Polski. Deszcz tak niemiłosiernie uderzał w blaszany dach podium, na którym siedział i przemawiał Papież, że chyba Ojciec Święty sam siebie nie słyszał. Ludzie skuleni, przemoczeni, z wielkim strachem patrzyli na to co się dzieje. Koniec świata. Nagle Jan Paweł II odłożył kartki przesunął mikrofon bliżej i zaczął śpiewać: ‘Nie lij deszczu, nie lij, bo cię tu nie trzeba…’ Wszyscy byli tak zdziwieni, jak wy teraz, że ja śpiewam. Arcybiskup Marini spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Nie rozumiał co śpiewał Papież, bo on Włoch, a Papież śpiewał po polsku. I był przekonany, że Ojcu Świętemu coś się stało. Wiek, choroba, zmęczenie, bezradność, może nie te tabletki. Nagle przestało padać. Zaczynało wychodzić piękne słońce. Papież jak gdyby nigdy nic wrócił do przygotowanego tekstu. Widziałem wiarę ‘niedowiary’!
Staliśmy osłupieni. Zapomnieliśmy, że wiara, jak uczył ks. Twardowski ‘jest cudem ufności po ciemku’. Zapomnieliśmy o słowach Jezusa ‘zaprawdę, zaprawdę powiadam wam – wam – kto we mnie wierzy będzie także dokonywał tych dzieł, których ja dokonuję. A nawet większe od tych uczyni. Będzie czynił cuda.

Za: kliknij

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „Takiej wiary dziś nam trzeba – „Nie lyj dyscu, nie lyj, bo cie tu nie trzeba” czyli św. Jan Paweł II we Lwowie …

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino
    opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

  2. wobroniewiary pisze:

    Opowieść o Lwowie od 4:22

  3. Betula pisze:

    W Tradycji Kościoła Rzymsko-Katolickiego miesiąc styczeń poświęcony jest na oddawanie czci Najświętszemu Imieniu Jezus.

    Niech będzie uwielbione Przenajświętsze, Przenajdroższe i Najsłodsze Imię Boga-Syna -Pana Naszego Jezusa Chrystusa – Jedynego Odkupiciela i Zbawiciela świata.

    Do odsłuchania audycja – ks.prof.Marek Chmielewski z KUL
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/duc-in-altum-imie-jezus/

  4. Betula pisze:

    Dzisiaj jest Niedziela Chrztu Pańskiego.

    „Mistyczne Miasto Boże czyli Żywot Najświętszej Maryi Panny” – Maria z Agredy,
    „Chrzest Jezusa.” w rozdziale XXXIII
    Do odsłuchania:
    http://www.youtube.com/watch?v=6QMW3V1xEmg

  5. Betula pisze:

    Z pism bł. Anny Katarzyny Emmerich

    „Wyspa chrztu Jezusa wyłania się z wód Jordanu”

    Po niejakim czasie miał Jan do uczniów mowę nad Jordanem o rychło mającym nastąpić chrzcie Mesjasza, którego nigdy nie widział. Odezwał się do nich w te słowa: „Na świadectwo prawdziwości mych słów, pokażę wam miejsce, gdzie Mesjasz będzie chrzczony. Patrzcie, oto wody Jordanu rozstąpią się, a z głębi ich ukaże się wyspa!” — W tej samej chwili rozstąpiły się rzeczywiście fale wody, a zdziwionym uczniom ukazała się mała, okrągła wysepka, utworzona z jakiejś białawej ziemi. Stało się to w tym samym miejscu, kędy niegdyś przechodzili Izraelici z arką przymierza i którędy przechodził Eliasz, rozdzieliwszy wody
    płaszczem. Wielkie wzruszenie opanowało na ten widok obecnych. Padli na kolana, wznosząc ku niebu modły dziękczynne. Tymczasem pokładł Jan w wodę z pomocą uczniów wielkie kamienie od brzegu ku wysepce, położył na nie drzewa i gałęzie i wysypał z wierzchu drobnymi kamykami. Tak powstał mostek, po którym można było przejść na wysepkę, a pod którym woda swobodnie przepływała. Dokoła wysepki zasadzili dwanaście drzewek, połączywszy je razem, tak, że tworzyły jakby altanę, u góry otwartą. Między drzewkami posadzili krzewy, o kwiatach białych i czerwonych z owocami żółtymi, zakończonymi ładną szypułką. Krzaków tych była nad brzegiem wielka obfitość. Całość wyglądała bardzo pięknie, gdyż jedne krzewy dopiero kwitły, podczas gdy drugie uginały się już pod ciężarem owoców. Nowa wysepka, utworzona na miejscu, którędy przechodzili Izraelici, wydawała się skalistą, a łożysko rzeki bardziej pogłębione, jak za czasów Jozuego. Stan wody jednak był o wiele niższy, niż dawniej, i gdy na słowa Jana wysepka wyłoniła się z wody, nie wiedziałam właściwie, czy dno rzeki się podnosi, czy tylko woda się cofa. Na kraju wysepki na lewo od mostu wykopano dół, który zaraz napełnił się czyściutką wodą. Kilka stopni prowadziło w dół, a tuż ponad wodą leżał gładki, czerwony trójkątny kamień, na którym miał Jezus stać podczas chrztu. Na prawo od tego kamienia było piękne, pełne owoców drzewo palmowe, którego trzymał się Jezus podczas obrzędu chrztu. Brzeg studni wyłożony był ładnymi kamieniami, a w ogóle we wszystkim znać było staranne, skrzętne opracowanie. Kiedyś dawniej widziałam przejście Izraelitów tędy. Było to w czasie, gdy wody Jordanu wezbrały. Na samym przedzie, w dość wielkiej odległości przed resztą, ludu niesiono arkę przymierza. Pomiędzy dwunastu mężami, którzy nieśli i towarzyszyli arce przymierza, był także Jozue, Kaleb i zdaje mi się, Enoi. Gdy przyszli nad Jordan, jeden tylko niósł arkę z przodu, a inni z tyłu. Zaledwie spód arki dotknął się powierzchni wody, w tej chwili woda wstrzymała się, skrzepła i spiętrzyła w górę ogromnie wysoko, tak że aż z miasta Zartan można ją było widzieć. Skutkiem tego osuszyło się łożysko rzeki od miejsca gdzie arka stała, w stronę Morza martwego. Tymczasem nadeszli ciągnący Izraelici i przeprawili się oddaleni od arki suchą nogą na drugi brzeg. Ludzie niosący arkę stanęli mniej więcej w środku rzeki, gdzie leżały cztery wielkie, jak krew czerwone, graniaste kamienie; z obu ich stron leżało w dwóch rzędach po sześć trój graniastych gładko ciosanych kamieni, czyli po dwanaście z każdej strony. Każdy z nich był ostrym końcem zagłębiony w ziemię. Niosący arkę lewici postawili ją na czterech środkowych kamieniach, a sami stanęli, po sześciu z każdej strony, między rzędami kamieni trój graniastych. Kamienie na zewnątrz leżące, były różnokolorowe, ozdobione odciskami rozmaitych figur i kwiatów. Jozue wybrał dwunastu mężów, po jednym z każdego pokolenia, i kazał te kamienie wynieść na brzeg i tam w pewnym oddaleniu ustawić w dwóch rzędach, na pamiątkę przejścia przez Jordan. Wyryto na nich imiona dwunastu pokoleń i tych, którzy je przenosili. Za czasów Jana nie było ich już w tym miejscu. Nie wiem, czy przysypane są ziemia, czy też uległy zniszczeniu podczas licznych wojen. To jednak pewne, że w tym miejscu stał namiot Jana. W późniejszych czasach wybudowano tu kościół, zdaje mi się za staraniem cesarzowej Heleny. Kamienie, na których stali lewici obok arki, były o wiele większe; po odejściu lewitów obrócono je ostrymi końcami do góry. Wody, spiętrzone do góry, opadły po przejściu Izraelitów i przeniesieniu arki, i znowu płynął Jordan jak zwyczajnie. W tym właśnie miejscu, na którym stała arka, wykopał Jan na nowo powstałej wyspie studnię, w której Jezus miał przyjąć chrzest.
    Poziom studni położony był niżej, niż powierzchnia wysepki tak, iż ten, który w niej stał, mógł być z brzegu widziany tylko po piersi. Studnia zbudowana była w ośmiokąt, mający około pięć stóp średnicy i była otoczona w pięciu miejscach przerwaną, krawędzią, na tyle dość szeroką, że sporo ludzi mogło na niej stanąć. Owych dwanaście trój graniastych kamieni, na których lewici stali, wystawało z ziemi po obu stronach studni. W samej zaś studni leżały pod wodą owe graniaste kamienie, na których spoczywała arka. Kamienie te można było i dawniej czasem widzieć przy niskim stanie wody w Jordanie. Tuż przy brzegu leżał wbity ostrym końcem w ziemię trój graniasty piramidalny kamień, na którym stał Jezus podczas chrztu, gdy Duch św. zstąpił na Niego. Po prawej ręce stało wspomniane wyżej drzewo palmowe, którego się trzymał podczas chrztu, po lewej stał Jan Chrzciciel. Kamień, na którym stał Jezus, nie należał do owych dwunastu kamieni; zdaje mi się, że Jan przyniósł go umyślnie z brzegu. Znać było na nim odciski rozmaitych kwiatów. Tamte kamienie były również ozdobione odciskami, a przy tym różnobarwne. Większe, były o wiele od tych, które Jozue kazał wynieść na brzeg. Zdaje mi się, że były to drogie kamienie, i że umieścił je tu Melchizedek, zupełnie małe, w czasach, gdy Jordan nie płynął jeszcze tędy. Podobnie zaznaczał Melchizedek wiele innych miejsc, które później miały być widownią ważnych zdarzeń dziejowych. Zdaje mi się także, że z tych, lub z wyniesionych na brzeg kamieni, wyrobione były drogie kamienie na napierśniku Jana, który miał na sobie podczas teraźniejszej uroczystości.

  6. klasv pisze:

    I przestało padać..

  7. Daga pisze:

    Niedawno pisałam z prośbą o modlitwe za synka który miał gradówke, juz kilka miesięcy. Z tego co widzę pekla wczoraj i wszystko wraca do normy. Bogu niech będą dzięki. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy sie za niego modlili. Bóg zapłać!

  8. AnnaSawa pisze:

    …..a moja mama płacze i dalej śpiewa……….

    „…nie lij deszcu nie lij, bo cie tu nie trzeba,
    obejdź lasy, góry,
    …zawróć sie do nieba…” 🙂

    • wobroniewiary pisze:

      Ja też śpiewam, obejrzałyśmy to z Anią. Ona mówi „tak, ja wiem, w którym roku umarł papież, bo ja się rok potem urodziłam”.
      A potem zobaczyłam jak ona płacze i ukradkiem wyciera łzy. Nigdy nie widziała żywego Jana Pawła, a takie na niej zrobił wrażenie ❤
      A teraz razem śpiewamy sobie "nie lyj dyscu, nie lyj…" 🙂

  9. Edyta pisze:

    Pani Ewo mój synek też urodził się już po śmierci Jana Pawła II.Ma 7 lat, a jak ogląda jakiś film z naszym papieżem to bardzo się wzrusza, za każdym razem.Też płacze.Bardzo kocha Jana Pawła II co często mówi.To naprawdę był i jest święty człowiek ❤

  10. tu MariaPietrzak pisze:

    Jaka miłość musiała stać za tą wiarą Papieża , skoro znalazła takie wsparcie Nieba ! Przeszła prosto w czyn ! Słońcem zaświeciła , ludzi rozczuliła …
    /
    Wierzę /ks. Jan Twardowski
    /
    Wierzę w Boga 
    z miłości do 15 milionów trędowatych 
    do silnych jak koń dźwigających paki od rana do nocy 
    do 30 milionów obłąkanych 
    do ciotek, którym włosy wybielały od długiej dobroci 
    do wpatrujących się tak zawzięcie w krzywdę, żeby nie widzieć sensu 
    do przemilczanych – śpiących z trąbą archanioła pod poduszką 
    do dziewczynki bez piątej klepki 
    do wymyślających krople na serce 
    do pomordowanych przez białego chrześcijanina 
    do wyczekującego spowiednika z uszami na obie strony 
    do oczu schizofrenika 
    do radujących się z tego powodu, że stale otrzymują i stale muszą oddawać 
    bo gdybym nie wierzył 
    osunęliby się w nicość

  11. kropka pisze:

    Herezja rodzi herezję. Jak można usprawiedliwiać heretyczną działalność Heidi Becker okazanym milosierdziem dzieciom z Afryki. Jak można tłumaczyć po katolicku zasadność kladzenia się na grobach w celu przejmowania sil od zmarłych i jeszcze wiele innych herezji. Głupota albo mistrzostwo manipulacji. To nie przystoi zwyklemu katolikowi a tym bardziej dr księdzu KK. Wstyd i hańba.

    https://www.facebook.com/groups/592750044195966/permalink/1451820908288871/

  12. michał pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Przepraszam,że nie odnośnie wpisu ale czy oddanie się w Niewolę Matce Bożej musi być w jakieś Święto Maryjne? Chciałbym już zacząć 33 dni przygotowania jednak ukończył bym Nabożeństwo w lutym. Natomiast najbliższe większe Święto Maryjne to Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie które jest dopiero 25 marca. Z góry Bóg zapłać za odpowiedź.

    • Ola pisze:

      Jeżeli czujesz natchnienie do rozpoczęcia teraz 33 dniowego przygotowania ,to myślę ,że warto iść za tym 😉 ,zawsze możesz w święto Maryjne odnowić zawierzenie😊 niech Najświętsza Maryja Panna Cię prowadzi.

    • wobroniewiary pisze:

      Jak zaczniesz jutro albo pojutrze to zakończysz 17 lutego a to dzień, w którym wspominamy:
      Siedmiu Świętych Założycieli Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny

      (…) Z czasem przeniosła się ona na Monte Senario, gdzie powstał skromny dom i kaplica Matki Bożej. Członkowie konfraterni rozważali Mękę Pańską i mieli żywą cześć do Matki Bożej Bolesnej. Tak powstał nowy zakon, tzw. serwitów, czyli sług Maryi.
      https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-17.php3

  13. ona pisze:

    Nie na temat ale mam pytanie do wszystkich albo co najmniej do 90% tutaj piszących.
    Czy jak piszecie długopisem w zeszycie, to przecinki, kropki, znaki zapytania i wykrzyknik stawiacie po iluś tam spacjach czy od razu po wyrazie, tak jak się powinno stawiać?
    To czemu tu w komentarzach nie postawicie przecinka czy kropki od razu po wyrazie, tylko jakieś dziwne przerwy albo w ogóle bez przerwy, że się nie da tego czytać.
    Nieraz komicznie to wygląda jak przecinek jest na początku nowej linijki. Przecież zasady są proste. Zdanie zaczynamy nowa literą, wszelkie kropki i przecinki stawiamy zaraz przy wyrazie i dopiero robimy przerwę. Trzymajmy się tego, bo niektórych komentarzy nie idzie czytać 😦

    • Monika pisze:

      Dziękuję za Twe uwagi, które są także potrzebne. Przy okazji przepraszam za swoje błędy, które jak każdemu się zdarzają. Kochamy przecież nasz język, tak jak kochamy i Ojczyznę. Sama często chciałam tutaj z takim apelem się zwrócić, byśmy szanowali swój język ojczysty.
      A jeśli jest tak, że nie znamy własnego języka, bo się nie nauczyliśmy, to uczmy się, poznawajmy go, ubogacajmy się w tym względzie. Niektóre osoby z pewnością to mocno razi. Przyłączam się więc do Twoich uwag.
      Tym bardziej, że są też osoby nie stosujące w pisowni przecinków a pisanie w ogóle bez przecinków i innych znaków interpunkcyjnych skutkuje wręcz całkowitym niezrozumieniem co naprawdę dana osoba chciała nam powiedzieć, bo zmienia się cały sens wypowiedzi. Były też takie wypowiedzi, gdzie nawet dużych i małych liter ktoś nie stosował w ogóle, nie tylko znaków przestankowych.
      Czasem piszemy szybko, śpieszymy się i wtedy to jest zrozumiale, że przecież każdemu może się to zdarzyć ale czasem ma się wrażenie, jakby osoby nie ukończyły czwartej klasy szkoły podstawowej, bo tak rażące błędy popełniają. A przecież II wojna światowa dawno się skończyła i nie mamy racjonalnego wytłumaczenia, tak jak nasze babcie czy prababcie miały, które przez wojnę nie ukończyły podstawówki, bo takie były czasy.
      Nie chodzi też przecież o to, by tu brylować ale o to, by to dla każdego z nas było jakoś czytelne i nie raziło w sposób nadmiernie ostry.
      Szanujmy się nawzajem. Może komuś wydaje się, że nie na miejscu są tego typu uwagi, bo to przecież nie jest w sumie najważniejsze jak piszemy. Jednak są osoby, dla których jest to ważne. Ale to jak człowiek szanuje swój język też świadczy o konkretnym człowieku, jest pewnego rodzaju świadectwem, jakie daje o sobie, o nauczycielach, o swoich rodzicach, nawet tego ile kto wyniósł ze szkoły. A myślę, że chyba każdy z nas ją ukończył.

      • Ola pisze:

        Osobiście mnie takie uwagi ,jak również inne dotyczące tego ,co nie wnosi nic do zbawienia- smucą . Po to zaglądam tutaj ,ponieważ uważam ,że jest to jedyna strona poświęcona w jak największej mierze prawdziwej duchowości katolickuej i dlatego czytając takie komentarze jestem zniesmaczona.

        • Kasia pisze:

          Wykonywanie swoich obowiazkow rzetelnie i najlepiej jak sie potrafi (a takze kazdej czynnosci) jest droga do Nieba, np. ugotowanie dobrej zupy dla swoich dzieci itd.
          (przepraszam ale nie mam polskich znakow 😉)

        • wobroniewiary pisze:

          Nic nie szkodzi 🙂

        • Ola pisze:

          Zgadza się. Jednak zakladam , że może ktoś ,kto pisze z błędami ,bez znaków interpunkcyjnych itp.moze robić to niechcący ,po prostu może być np.dyslektykiem . Ważne ,co dana osoba chce przekazać . Czy np.ktoś ,kto ma wadę wymowy i nie wymawia poprawnie wyrazów również będzie z tego powodu upomniany ? Czy ktoś zadałby taki cios takiemu człowiekowi mówiąc mu wprost ,że nieprzyjemne słucha się tego ,co on mówi?
          Uważam ,że takie komentarze są po prostu nie na miejscu na takiej stronie.

        • Ola pisze:

          Każdy kto nie radzi sobie w czymś ,nie jest w niczym gorszy od tego, kto jest we wszystkim super ,bo jest tak samo ukochanym ,upragnionym dzieckiem Bożym . Każdy z nas daje tyle ile może w danej chwili dać ,ważne jest serce,a nie otoczka zewnętrzna. Dobrej nocy wszystkim. Z Bogiem ❤️

        • Monika pisze:

          Olu na szczęście Ewa upominała już nie raz osoby odnośnie tego jak piszemy (a nie tylko co piszemy) – przede wszystkim głównie te osoby, które piszą np. Pan Bóg małą literą ale nie tylko o ten przykład chodzi. Przykładów można mnożyć. A z tym przecinkiem wiem, że niejednego bardzo to razi, wręcz drażni. Wiem od Ewy, że Ją również to raziło, bo mi kiedyś o tym powiedziała. Także i mnie, choć nie aż tak bardzo. Wg mnie gorzej jest w odbiorze, gdy zupełnie przecinków osoba nie stawia, bo wtedy niejednokrotnie w ogóle trudno dojść sensu wypowiedzi i zgadnąć o co w ogóle chodziło w wypowiedzi.
          A dlaczego razi? Są powody, które nie każdy musi znać i nie wszystko od razu trzeba wyjaśniać. Po prostu stosujmy się do ogólnie przyjętych zasad pisowni i nie będzie problemu.
          Czy może jest to w porządku, że ktoś pisze z małej litery słowo Jezus? Chyba Ewa dobrze zrobiła, że zwracała na to uwagę i to nie raz. A czy nauczyciele w szkole poprawiając nas dziesiątki razy też źle czynili? A przecież nie obrażaliśmy się wtedy ale raczej próbowaliśmy się prawidłowo nauczyć i dostosować do przyjętych zasad (także dla dobra innych). Szkoła do czegoś w końcu była nam potrzebna, także do nauki poprawnej pisowni języka ojczystego. Kiedyś był przedmiot kaligrafia a dziś chyba mało kto wie co to było. Dziś wiemy, że niejednemu bardzo by się ten przedmiot przydał.
          Ileż to razy wracałam z receptą, bo lekarz napisał receptę nie do odczytania przez żadnego farmaceutę? Chyba to znamy?
          Dla kogoś może to są małe błędy a dla kogoś może nie są małe. Różnimy się bardzo i dobrze, że tak jest. Gdyby Pan Bóg chciał nas dokładnie takich samych, to chyba takich by nas stworzył, czyli jednakowych albo jako identyczne klony.
          A jeśli kogoś upominamy a w dodatku jest ważny powód, to czy robimy temu komuś krzywdę?

        • Monika pisze:

          Pan Bóg każdego z nas, chociaż jesteśmy tak różni, kocha miłością nieskończoną, bezwarunkową, miłością, której nasz rozum nie potrafi nawet sobie wyobrazić. Nawet największe błędy nam wybacza i nawet kary daruje, co przecież nie znaczy, że mamy nad sobą nie pracować, nie starać się nawet w drobnych rzeczach wypełnić Jego Woli, tak jak umiemy na daną chwilę. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy, choćbyśmy nie wiem jak się starali. Z wieloma rzeczami musimy się pogodzić, zaakceptować. A jednak staramy się, choć tak bardzo niedoskonali jesteśmy i tak często upadamy.
          Mam ciotecznego brata, który większość życia strasznie się jąkał, miał przez to wielkie kłopoty w szkole ale nie tylko. Walczył z tym przez wiele lat, chodził do różnych specjalistów, lekarzy i próbował wielu metod, nic nie skutkowało – mimo wszystko nie poddawał się latami, bo zależało Mu, żeby wreszcie bez problemów porozumiewać się z innymi i nie zwracać na siebie uwagi, nie być wszędzie wyśmiewanym.
          Ileż On traum musiał przeżywać zwłaszcza jako dziecko, bawiąc się wśród rówieśników? Ile razy był odrzucany, wyśmiewany, wyzywany? Co przeżywała Jego matka gdy widziała jak dzieci pastwią się nad Nim? Ta Jego wytrwałość w końcu przyniosła owoce dopiero po wielu latach walki – teraz mówi tak, że nikt nie domyśliłby się, że On się kiedyś tak bardzo jąkał. Kontakt z nim był naprawdę bardzo utrudniony. On chciał bardzo być jak inni, nie chciał się wyróżniać i zwracać na siebie uwagę tym okropnym dla innych mówieniem, ale jak było to zrobić, gdy właśnie to natychmiast przyciągało uwagę innych?
          Ale czy Jego mama przez to nie kochała Go? Albo czy kochała Go przez to mniej, bo się jąkał? Absolutnie nie. Teraz ma już swoje dzieci, które są zdrowe i nie jąkają się. A On sam, jak bardzo był szczęśliwy wtedy gdy przestał się jąkać i zaczął mówić normalnie czyli płynnie.

    • wobroniewiary pisze:

      Nie zliczę komentarzy, które poprawiam, ale teraz nie będę poprawiać przez miesiąc. Może wtedy inni to zauważą 🙂

  14. M. pisze:

    Niesamowite! 🙂 A kilka miesięcy temu czytałam „Kwiatki Jana Pawła II” – w tej książeczce były opisane różne, mile zaskakujące, sytuacje z życia św. Jana Pawła II, ale nie mogę sobie przypomnieć, czy akurat te wydarzenie z Lwowa było tam ujęte.

  15. wobroniewiary pisze:

    Ja modlę się za wszystkich – za wszystkich wczoraj i dziś zmarłych. Ale demencji starczej nie mam. Komentarzy nie chcę na ten temat, ale życzę owocnej lektury – w ramach ćwiczeń z demencją

    1) Środowiska skupione wokół #POKO i Gazeta Wyborcza organizują w całej Polsce marsze przeciwko nienawiści? Najpierw pokonajcie nienawiść we własnych szeregach, sam mam kilkaset screenów z komentarzami obrażającymi mnie, życzącymi mi śmierci. A co było po śmierci posłanki Szczypińskiej?

    2) Skandal na manifestacji w Gdańsku! Przez mikrofon padło „j***ć Kaczyńskiego” – tłum w euforii, Adamowicz – zero reakcji

    https://m.niezalezna.pl/223221-skandal-na-manifestacji-w-gdansku-przez-mikrofon-padlo-jc-kaczynskiego-tlum-w-euforii-adamowicz-zero-reakcji

  16. wobroniewiary pisze:

    Niektórzy na tragedii prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zaczynają rozgrywać swoje interesy polityczne, co jest bardzo nieludzkie. Jeżeli chcemy znaleźć jakikolwiek symbol, jakikolwiek znak, który może nas zjednoczyć w sytuacji śmierci, cierpienia – to tym znakiem jest jedynie krzyż. Nie mamy innej przestrzeni, w której moglibyśmy się spotkać – podkreślił ks. prof. Paweł Bortkiewicz

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-ks-prof-p-bortkiewicz-krzyz-to-jedyna-przestrzen-w-ktorej-mozemy-sie-spotkac-w-obliczu-smierci-rozgrywanie-interesow-politycznych-na-tragedii-jest-nieludzkie/

  17. kasiaJa pisze:

    Profanacja!
    W łonie Matki Bożej… – dzik? Czy tym ludziom kompletnie odbiło?
    Czarna aureola? „Sztuka” iście z piekła rodem! I jeszcze napis: „Błogosławiony kaban”???? Świnia błogosławiona???? O mój Boże… 😥

    • wobroniewiary pisze:

      napis mówi „odłączony kaban’ i ta sama „artystka” ma też ikony z Matką Bożą trzymającą na ręach rudego lisa…..

      • Maggi pisze:

        To jakieś wyjątkowo … chore … a chyba jedyna sztuka, jaką można tu zauważyć .. to sztuka: jak profanować, chałturząc i ciągle być zaliczanym do grona artystów.

      • kasiaJa pisze:

        I jeszcze jak opis podaje, Matka Boża ma „magiczne moce”, podobnie jak zwierzęta, np. niedźwiedź. To iście szatańskie dzieło – czarna aureola, w łonie dzik ugodzony siedmioma strzałami (szyderstwo z siedmiu mieczy boleści Najświętszej Maryi Panny), po lewej i prawej stronie symbole alchemiczne/magiczne (?) … a w komentarzach ilu zachwyconych klientów wręcz „bije się” o te pożal się Boże „ikony”… tragedia 😦 To pracownia ikon diabelskich!

        • Maggie pisze:

          @KasiaJa:
          Patrząc nań odczuwa się grozę bo wizerunek przypomina raczej jakiegoś szejka, parającego się alchemią czy innymi „sztukami tajemnymi” – tak pisałam ale anulowałam tą końcówkę, sądząc, że to tylko moje odczucie. Teraz widzę, że moje pierwsze wrażenie było słusznym. ☹️ – nawet „e” zjadło mi w nick’u.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s