Czy wiesz, że Matka Boża Fatimska uzdrowiła św. Ojca Pio z raka płuc?

(…) W liście z 13 sierpnia tegoż roku, pisanym do jednego ze swych synów duchowych, Ojciec Pio potwierdził, iż zawdzięcza swe nagłe, cudowne wyzdrowienie Matce Bożej Fatimskiej. «Podziękuj w moim imieniu Przenajświętszej Dziewicy – pisał – gdyż akurat w dzień Jej wyjazdu od nas poczułem się dobrze»”

RAK PŁUC

W 1959 roku Matka Boska uzdrowiła go 25 kwietnia tego roku. Ojciec Pio ciężko zaniemógł i choroba przykuła go do łóżka. Lekarze byli ogromnie zaniepokojeni stanem zdrowia zakonnika. Zwołano konsylium złożone z trzech wybitnych specjalistów, profesorów Valdoniego, Mazzoniego i Gasbarriniego. Ich diagnoza brzmiała: złośliwy nowotwór płuc. Zawyrokowali, że Ojcu Pio pozostało tylko parę miesięcy życia.

Stan chorego pogarszał się z dnia na dzień. Ojciec Pio nie wstawał z łóżka już od czterech miesięcy, kiedy to, w sierpniu owego roku, przydarzył mu się fakt niezwykły.

„W tym czasie – wspomina o. Mario Mason, jezuita, założyciel Maryjnego Ruchu Eucharystycznego – podróżowałem po całych Włoszech, wożąc od miasta do miasta posąg Matki Bożej Fatimskiej, który znał już cały świat.

Przybyliśmy do Włoch dokładnie 25 kwietnia, czyli w dniu, kiedy Ojciec Pio nagle zachorował. W Foggii zjawiliśmy się 5 sierpnia. Stamtąd mieliśmy pojechać na dwa dni do Benewentu, lecz tamtejszy biskup z zakłopotaniem poinformował nas, że miasto opustoszało na czas urlopów i że na uroczystość przyjdzie mało ludzi. Z tejże przyczyny postanowiliśmy opóźnić nasz przyjazd do Benewentu i zatrzymać się dzień w San Giovanni Rotondo.

Wiedziałem, że 9 sierpnia przypadała rocznica święceń kapłańskich Ojca Pio. Do San Giovanni Rotondo zjeżdżali się z tej okazji liczni pielgrzymi. Przywitałyby nas, zatem rzesze wiernych. Tak też stało się. Przybyliśmy do miasteczka Ojca Pio 5 sierpnia wieczorem. Przez całą noc tłumy wiernych gromadziły się przed posągiem Matki Bożej Fatimskiej prosząc ją w modlitwie o zdrowie dla zakonnika ze stygmatami.

Następnego dnia, około godziny 10 rano, wraz z pilotem helikoptera, którym podróżowaliśmy, mechanikiem i kilkoma misjonarzami udaliśmy się do celi Ojca Pio. Opiekujący się nim bracia poprosili nas, by nie męczyć go zanadto rozmowami.

Weszliśmy do celi. Zobaczyliśmy Ojca Pio w łóżku, mokrego od potu, głośno i ciężko oddychającego. «Ojcze – rzekłem – pobłogosław nas i powiedz, choć kilka słów, bym mógł je przekazać pielgrzymom, którzy przybyli tu z modlitwami do Matki Bożej».

Z wielkim trudem i ledwie słyszalnym głosem odpowiedział: «Niechaj was Bóg błogosławi za dobro, jakie czynicie Kościołowi i Italii. Powiedzcie, więc ludziom, by posłuchali wszystkich zbawiennych rad, jakimi Maryja ich obdarza».

Około południa, kiedy w kościele było niewiele osób, przyniesiono go na noszach przed oblicze Matki Bożej Fatimskiej, by mógł Ją zobaczyć. Przez kilka minut pogrążył się w modlitwie, po czym odniesiony został do swej celi.

Z San Giovanni Rotondo wyruszyliśmy o godzinie 14. Ledwo helikopter uniósł się w powietrze, poprosiłem pilota, by zatoczył dwa koła nad klasztorem, w którym mieszkał Ojciec Pio, po czym skierowaliśmy się na Foggię”.

UZDROWIŁA MNIE NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA”

„Kiedy byliśmy już daleko – wspomina o. Masone – poczułem, jak coś nieodparcie ciągnie mnie z powrotem do Ojca Pio, jakby to on sam przywoływał mnie do siebie. Powiedziałem do pilota: «Zawróć i zatrzymaj się przez chwilę nad klasztorem». Kapitan posłuchał.

Zawróciliśmy i przez kilka sekund wisieliśmy nieruchomo w powietrzu nad tą częścią klasztoru, w której – jak dobrze byłem zorientowany – znajdowała się cela Ojca Pio. Dowiedziałem się później, iż jak tylko usłyszał on warkot helikoptera, zaczął się modlić w te słowa: «Przenajświętsza Matko, kiedy przybyłaś do Włoch, wysłałaś mnie do łóżka, a teraz odjeżdżasz i zostawiasz mnie w tym stanie?».

Zaledwie wyrzekł te słowa, całym jego ciałem wstrząsnęły silne dreszcze. Stojący obok zakonnicy zdrętwieli z przerażenia, myśląc, że nadeszła już jego ostatnia chwila. Ale to dziwne zjawisko trwało kilka sekund, po czym Ojciec Pio poczuł się dużo lepiej. Jego twarz nabrała zdrowego koloru, a oddech stał się spokojny i regularny. Chory oświadczył, że nic go już nie boli i że wróciły mu siły; chciał wstać z łóżka.

Zawołano natychmiast po lekarzy. Ojca Pio poddano dokładnym badaniom. Okazało się, iż po jego straszliwej chorobie nie zostało ani śladu. Dwa dni później Ojciec Pio zaczął znów odprawiać Mszę świętą, spowiadać i spotykać się z wiernymi.

W liście z 13 sierpnia tegoż roku, pisanym do jednego ze swych synów duchowych, Ojciec Pio potwierdził, iż zawdzięcza swe nagłe, cudowne wyzdrowienie Matce Bożej Fatimskiej. «Podziękuj w moim imieniu Przenajświętszej Dziewicy – pisał – gdyż akurat w dzień Jej wyjazdu od nas poczułem się dobrze»”.

W kwietniu 1967 roku miałem sposobność przeprowadzenia wywiadu z Ojcem Pio w klasztorze Matki Boskiej łaskawej w San Giovanni Rotondo. Napomknąłem wtedy o tym cudownym wydarzeniu i spytałem go, czy jest prawdą, iż uzdrowiła go Matka Boska. Wybuchnął płaczem: „Tak, tak – uzdrowiła mnie Przenajświętsza Dziewica”.

Ojciec przełożony odprowadzając mnie do drzwi powiedział: „Zawsze, kiedy porusza się ten temat, Ojciec Pio wybucha płaczem. Wiele razy chciał nam o tym opowiedzieć, lecz za każdym razem, kiedy zaczyna swą opowieść, rozpłakuje się ze wzruszenia”.

WIDZĘ DWIE MAMY”

Matka Boska była przy Ojcu Pio również w momencie jego śmierci. Potwierdził to czuwający przy nim po nocach o. Pellegrino z Sant’ Elia a Pianisi. W razie potrzeby służył mu pomocą. To on towarzyszył mu również w ostatnich godzinach jego życia.

Oto, co opowiedział mi o. Pellegrino: „W pewnej chwili zauważyłem, że Ojciec Pio uporczywie wpatruje się w ścianę. Jego blada i cierpiąca twarz nagle rozpromieniła się. Podszedłem bliżej jego łóżka. Spostrzegłszy mnie, zapytał pokazując na ścianę: «A tam, kto to jest?». «Zdjęcia najbliższych Ojca – mamy, taty oraz niektórych z naszych chorych» – odrzekłem.

A on na to: «Widzę dwie mamy». Pomyślałem, że źle widzi. Podszedłem, więc do ściany i wskazując na zdjęcie powiedziałem: «To jest mama Ojca». Ojciec Pio spojrzał na mnie i rzekł: «Nie martw się, ja doskonale widzę. Ale tam są dwie mamy». Wtedy zrozumiałem, że tą «drugą mamą» jest Maryja.

Z książki Renzo Allegri „Cuda Ojca Pio”

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Czy wiesz, że Matka Boża Fatimska uzdrowiła św. Ojca Pio z raka płuc?

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

  2. Ania pisze:

    Profanacja wizerunku Matki Boskiej. Ojciec Leon: Ci bluźniercy są tylko narzędziami w rękach szatana, który manipuluje nimi jak pajacami.

  3. wobroniewiary pisze:

    Najważniejszym warunkiem godnego przyjęcia Jezusa Eucharystycznego jest stan łaski uświęcającej, to nie ulega wątpliwości. Oprócz tego bardzo ważna jest postawa wewnętrzna, na którą jednak ogromny wpływ ma postawa zewnętrzna podczas przyjmowania Komunii Świętej. A postawą najwłaściwszą jest postawa klęcząca i do ust. Dlatego powinno się odejść od rozdawania Komunii na stojąco i na rękę. Przekonuje nas o tym Maria Simma, austriacka mistyczka, mająca łaskę kontaktu z duszami czyśćcowymi, które przekazywały jej różne pouczenia na temat samego czyśćca, spraw Kościoła, wiary i życia duchowego

    • MJ pisze:

      Pani Ewo,proszę o przydzielenie mi dziesiątki RŚ. Nie mam czasu wszystkiego czytać i nie mogę się połapać…od kiedy rozpoczynamy,jakie modlitwy jeszcze trzeba odmówić i dokładnie jak brzmi intencja?
      Dodam, że odmawiam NP za Ojczyznę
      (Dziękuję Bogu że Pani jest)

      • wobroniewiary pisze:

        Modlimy się za Polskę, Kościół do końca roku, o świętość rodzin, kapłanów…
        1 dziesiątek wybrany,
        dodatkowo, kto zechce: Litania do św. Józefa, Pod Twoją obronę 1 x post o chlebie i wodzie

        Czy może być 2 radosna „Nawiedzenie św. Elżbiety”?

    • Krzysztof pisze:

      Właśnie przeczytałem ciekawy artykuł na temat godnego przyjmowania Komunii Św. i że
      błędem jest twierdzenie postępowych katolików i księży jakoby Komunia Św. na rękę należała do pierwotnej praktyki Kościoła. W rzeczywistości jest to tzw. archeologizm potępiony przez papieży. To właśnie Komunia Św. udzielana przez kapłana wiernym do ust jest najstarszą formą przyjmowania tego sakramentu, Komunia na rękę była stosowana tylko wyjątkowo w czasach wielkich prześladowań lub przez pustelników, gdy nie możliwy był kontakt z kapłanem. Bardzo szybko praktyka ta została jednak uregulowana przez sobory oraz synody i stopniowo praktycznie wyrugowana, a nawet zagrożona ekskomuniką, gdyż nie zapewniała należytej czci Panu Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Warto też zaznaczyć, że nawet kapłani w tradycji Kościoła nie mogli, kiedy tylko chcieli, dotykać konsekrowanych Hostii, mimo że ich ręce są przecież uświęcone. Ksiądz mógł udzielić sobie samemu Komunii Św. za pomocą rąk tylko w wypadku, gdy sam odprawiał Mszę Św, inaczej przyjmował ją do ust z rąk innego kapłana. Nawet papieże na łożu śmierci nie otrzymywali wiatyku do rąk, aby udzielić go sobie sami, tylko przyjmowali Komunię Św. pokornie do ust. Warto podkreślić, że praktyka i zachętą do przyjmowania Komunii Św. na rękę zyskiwała na popularności w chwilach, gdy Kościół przeżywał kryzys związany m.in. z herezją ariańską w pierwszych wiekach chrześcijaństwa czy rewolucją protestancką z XVI w. To heretycy byli głównymi propagatorami takich zmian, ale oni przecież nie wierzyli w realną obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Całość artykułu pod tym linkiem
      http://sanctus.pl/index.php?grupa=66&podgrupa=625&doc=568

  4. ja pisze:

    jeszcze o polityce.
    Wojciech Sumliński

  5. Ola pisze:

    Wzruszająca historia ❤️

  6. AnnaSawa pisze:

    Trzymajcie mnie bo nie wytrzymam……….!!!! zobaczcie w jaki sposób ks Kramer odpowiedział ojcu Leonowi Knabitowi na post o filmie Sekielskiego.
    Ja sama muszę się poskładać, bo tak mnie ciska……proszę was tylko o pomoc w komentarzach pod postem ojca Leona Knabita. Ja też zaraz się dołączę.
    Tam jest tyle pomyj, że człowieka trafia.
    Stara „dobra” paczka wilków w owczej skórze zarzuca to samo ojcu Leonowi.
    Chyba czas na wyjście OWIECZEK !!!…bo już nie można dalej owijać w bawełnę.

    cytat: ks Kramer: „Nie Ojcze Leonie, tak nie można mówić, tak nie można nawet myśleć. W przeciwnym razie staje się po stronie morderców…”

    • Monika pisze:

      Czy ks. Kramer został już oficjalnie osobistym cenzorem Ojca Leona?
      Czy to osobiste powołanie do roli cenzora Ojca?

      • AnnaSawa pisze:

        …on i jego poplecznicy z jego kanału jak i z kanału ks Lemańskiego, któremu tak licznie „łapki w górę” daje ks Kramer.

        • Grażyna K pisze:

          Szkoda słów ks Kramer Lemański teraz O Gorzynski atakuje Arcybiskupa Głodzia ale się czasów doczekaliśmy tak musimy o tym mówić bo tacy kapłani mieszaja wiernym w głowach

  7. kropka pisze:

    Kochani, nowy „uzdrowiciel i egzorcysta” nam rośnie 😀
    Cyprian Polak przechwala się:

    „Przez Twe ręce, dziecko, nigdy nie będę przychodził na ten świat choć będziesz wyganiał demony i uzdrawiał gdy przyjdzie czas i gdy przyjdzie Twój czas moje dziecko.
    – Chwała Tobie, Panie Jezu najmilszy.

    – Panie Jezu mam wrażenie, że Maria Magdalena nie bardzo mnie lubi czy też ceni.
    – Zapewniam Cię dziecko, że każdy w Niebie ceni tego komu daję Łaski jak Tobie. Nikt Cię jednak nie zrozumie jak Chrystus. Któż jak Bóg.
    No cóż dziecko gdybyś był bawidamkiem na dworze Heroda to byś jej się mógł podobać nim się nawróciła, ale nie o to przecież ci chodzi…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s