Ks. Piotr Glas: w czasach głębokiego kryzysu Kościoła, tylko Matka Boża stanowi dla nas Arkę, prowadzącą do Chrystusa

„Ostatnie wołanie Maryi”

W czasach głębokiego kryzysu Kościoła, tylko Matka Boża stanowi dla nas Arkę, prowadzącą do Chrystusa

Wydawnictwo Esprit napisało:
Szczęść Boże! Miło mi poinformować, że niedawno, nakładem naszego Wydawnictwa, ukazała się nowa książka ks. Piotra Glasa „Ostatnie wołanie Maryi”. Ks. Piotr wskazuje, że w czasach głębokiego kryzysu Kościoła, tylko Matka Boża stanowi dla nas Arkę, prowadzącą do Chrystusa. Ta, Która przez ostatnie dekady ostrzegała nas przed wieloma straszliwymi wydarzeniami, które dzisiaj dzieją się na naszych oczach.

Fragment książki:
Ks. Glas: Maryja ratuje nas z bagna nieczystości!

Najpoważniejszym grzech współczesności jest nieczystość. Pod nią podczepione są inne grzechy. Maryja pozwala nam się z tego bagna wyzwolić pisze ks. Piotr Glas w książce Ostatnie wołanie Maryi, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

Mimo głębokiego kryzysu współczesnego Kościoła, nie powinniśmy popadać w pesymizm, patrząc na ten czarny obraz. Nie wolno nam również poddać się rozpaczy, która zawsze pochodzi od Złego. Nie musimy się zamartwiać, ponieważ Matka Boża przypomina nam, że wszystko, co się dzieje, jest elementem całej historii zbawienia.

Wszystko, o czym Ona mówi, faktycznie może się wypełnić, jeżeli nie zmienimy naszego życia. Każde proroctwo jest warunkowe i to w głównej mierze od nas samych zależy, czy się ono wypełni, czy też nie. Maryja także w tych trudnych dla nas wszystkich czasach oferuje nam środki do obrony, ale i do ataku. Bez wątpliwości nadchodzą czasy oczyszczenia, każdy będzie musiał dokonać wyboru i opowiedzieć się za Bogiem lub przeciw Niemu. Walka duchowa wkracza w decydującą fazę, potrzebujemy więc radykalnych metod, by walczyć ze złem.

Jedną z takich metod, pozwalającą zmierzać prostą drogą, bez ryzyka pobłądzenia, jest z pewnością akt całkowitego oddania się Jezusowi przez Matkę Bożą. Ona jest potężna, to Królowa Nieba i Ziemi. To nie tylko słodziutka matuchna, do której modlimy się gdzieś tam pod figurką, kiedy mamy problem, ale to rzeczywiście osoba dana nam przez Boga – osoba najpiękniejsza, najczystsza, Niepokalanie Poczęta. Ona jest największym postrachem mocy piekielnych. I właśnie dlatego w tak trudnych czasach zwracanie się do Niej nie jest dla nas tylko jakąś tam opcją, jednym z wielu możliwych wyborów, ale jedynym wyborem – drogą, która poprowadzi nas bezpiecznie prosto do Jezusa.

Maryja ratunkiem!

W czasach apostazji, dziwnych teorii, herezji, schizm chrześcijańskich, rozdarcia wewnątrz Kościoła i w wielu ludzkich sercach, Maryja zawsze była i nadal pozostaje najpewniejszą ścieżką prowadzącą nas do Jezusa Chrystusa. Jeśli Ją wybierzemy, jeśli podążanie za Nią stanie się naszą zasadą postępowania, nowym stylem życia, to będziemy potrzebowali wielkiej odwagi, by całkowicie się przemienić. Tam bowiem, gdzie jest Maryja, tam nie ma nieczystości.

Oczywiście nie oznacza, że nigdy nie zgrzeszymy, że nie upadniemy – natura ludzka jest przecież słaba. Znaczy to jednak, iż dzięki Maryi nie będziemy żyć stale w „kloace” nieczystości. Nie sposób połączyć światłości z ciemnością czy ognia z wodą, więc tam, gdzie przebywa Maryja, tam nie ma Szatana. Choć są pokusy, pojedyncze upadki, walka duchowa, ale dzięki Niej nie wpadamy w totalne bagno nieczystości, które dzisiaj najbardziej niszczy chrześcijan.

Zerwać z grzechem

Pierwszym krokiem na drodze do ofiarowania się Matce Bożej jest zerwanie z grzechami. Trzeba skończyć z przemilczaniem, „zagłaskiwaniem”, tolerowaniem, usprawiedliwianiem ich. Często tłumaczymy się, że to taka nasza wrodzona słabość albo problem pokoleniowy w rodzinie. Mimo wszystko grzech zawsze jest grzechem i sami odpowiadamy za nasze wybory i decyzje. Ewangelia mówi jasno i prosto: trzeba podjąć decyzję o radykalnym cięciu ich, zerwaniu, skończeniu z nimi. Nie ma innej opcji.

Oczywiście w wielu wypadkach sami – bez Matki Bożej – nie damy rady tego zrobić, jesteśmy na to za słabi. Kiedy podejmiemy już tę decyzję, musimy być świadomi, iż wchodzimy na teren wroga, z pewnością do- świadczymy więc walki duchowej. Musimy być na nią gotowi. Inaczej być nie może. Jeśli nie podejmiemy radykalnych kroków, nie skończymy z tym, co stanowi w naszym życiu problem, co rujnuje nasze życie wewnętrzne – a więc zarówno to wieczne, jak i doczesne – to żaden akt konsekracji nie będzie miał sensu. Będzie on wówczas wielkim oszustwem, okłamywaniem siebie samego oraz Pana Boga.

Aby powierzyć się Jezusowi przez Maryję, musimy natychmiast zerwać z grzechem. I to radykalnie. Jeśli na przykład ktoś jest uzależniony od pornografii i nic mu nie pomaga, nawet bardzo częsta spowiedź, to być może powinien on pozbyć się komputera, który go do tego grzechu prowadzi, albo odciąć się od smartfona. Jeżeli ktoś ma romans, to pierwszą decyzją musi być całkowite zerwanie z grzesznym układem, z tą relacją. Trzeba powiedzieć kochance czy kochankowi: „Bardzo cię lubię, kocham, nie chcę cię skrzywdzić, ale od dzisiaj już mnie więcej nie zobaczysz. Nie wystarczy, że będziemy się rzadziej spotykać, że będziemy się kontaktować tylko telefonicznie. To jest diabelska pokusa”.

Z pewnością będzie to bardzo bolesne, natychmiast też w naszych myślach pojawią się dziesiątki wytłumaczeń, usprawiedliwień dla grzechu, fałszywe wyrzuty sumienia, lecz trzeba podjąć decyzję i odciąć się. Oczywiście trzeba to zrobić z miłością, ale radykalnie. Inaczej doprowadzi nas to, jak wielu przed nami i wielu po nas, do życiowej katastrofy. Dlaczego zerwanie z grzechami przeciwko czystości okazuje się tak istotne? Bo Maryja jest Niepokalanym Poczęciem, jest najczystsza i najdoskonalsza.

Główny grzech: nieczystość

Duża część problemów osób zarówno świeckich, jak i duchownych związana jest z nieczystością, z brudem moralnym i seksualnym. Inne grzechy są niejako do nich „podczepione”. Jeżeli ktoś pije alkohol i nie potrafi już tego kontrolować, wpada w nałóg, to zazwyczaj wiąże się z tym nieczystość, również seksualna. Ona stanowi źródło wielu tragedii, bo to ulubiony obszar działania Szatana. Na tym polu nie musi się on wysilać, nie musi nic nowego wymyślać.

Dawniej nieczystość łączyła się z relacjami, dziś do popełnienia tego grzechu często dochodzi w samotności – przed ekranem komputera czy telefonu – druga osoba jest zbędna. Oddajemy się tylko własnej egoistycznej przyjemności i sami całkowicie pozbawiamy się ludzkich uczuć.

Stąd też zerwanie z przewinieniami, słabościami jest tak istotne. Powierzenie się Maryi niezwykle ułatwia owo drastyczne cięcie. Wielu świeckich i duchownych, w tym kapłanów, opowiadało mi, iż właśnie oddanie się w niewolę Matce Bożej – a więc w tym przypadku w tak dobrą niewolę – umożliwiło im zerwanie z grzechem, czyli – paradoksalnie – ta niewola uczyniła ich wolnymi. Ten łańcuszek, który założyli na rękę czy szyję, przypomina im, że nie są niewolnikami własnych popędów czy innych ludzi, tylko właśnie Maryi. Ona jest naszym lekarstwem w trudnych sytuacjach. Jeśli chcemy się ratować, musimy wybrać właśnie Ją.
Ks. Piotr Glas

Powyższy fragment pochodzi z najnowszej książki ks. Piotra Glasa „Ostatnie wołanie Maryi”www.esprit.com.pl/669/Ostatnie-wolanie-Maryi.html

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

104 odpowiedzi na „Ks. Piotr Glas: w czasach głębokiego kryzysu Kościoła, tylko Matka Boża stanowi dla nas Arkę, prowadzącą do Chrystusa

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Rita pisze:

    Ksiądz Piotr Glas, to kapłan prowadzony przez Maryję i Ducha Świętego. Jego słowa są tak trafne, wyważone, prawdziwe, ale jednocześnie pełne nadziei dla wszystkich, którzy kochają Boga. Dla Boga nie ma nic niemożliwego, a wytrwała, ufna modlitwa czyni cuda. Pamiętajmy o tym zawsze, kiedy jest nam ciężko. W obliczu czasu zamieszania, w którym niewątpliwie żyjemy, nie śpijmy, ale módlmy się i dawajmy świadectwo, a resztą zajmie się Maryja. Od Boga płynie spokój, a Maryja codziennie nas przytula. Nie pobłaża nam, jest wymagająca, ale nie straszy i nie karze.Wyznacza kierunek, w którym powinniśmy iść.Z ufnością, aby ocalić ciało i duszę.

  3. AnnaSawa pisze:

    Dziękuję Wydawnictwu Ojców Franciszkanów za ten list.

  4. Hala pisze:

    Myślę, że wielu modli się za Panią każdego dnia, bo jednorazowa modlitwa to byłoby za mało.

  5. wobroniewiary pisze:

    Zmarł ks. Michał Łos – chory na raka orionista, który przyjął święcenia na szpitalnym łóżku. Odszedł dziś przed południem – informuje „Gość Niedzielny

    Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…

  6. wobroniewiary pisze:

    OBJAWIENIA W QUITO – ks. dr Robert Skrzypczak

    W 1610 roku Maryja mówiła, co będzie się działo z Kościołem 400 lat później, czyli na przełomie XX- XXI wieku (…) Na początku XXI wieku. – Maryja mówi: Kościół będzie poddany potwornej próbie.

    – 1. będzie poddany nieustannemu bluźnierstwu i świętokradztwu. Będzie nieustannie znosił ewidentne, wulgarne, zamanifestowane publicznie przejawy bluźnierstwa. (…)

    – 2. punkt, o którym mówiła Maryja w Quito. – Najbardziej ten czas próby, będą cierpiały dzieci. (…) Dzieci dzisiaj najbardziej cierpią z tego powodu, że nie mają wzorów. (…)

    – 3. Matka Boża mówi: – W tym całym zamęcie, diabeł zrobi wszystko żeby zniszczyć konfesjonał. (…) (Na zachodzie) nikt się nie spowiada, a wszyscy przystępują do Komunii. (…)

    Maryja powiedziała w Quito: – Ta próba, którą przejdzie Kościół, będzie straszna, będzie bolesna, ale nie zniechęcajcie się, nie pozwalajcie się zniechęcić, bo ona minie. I przyjdzie łaska. Przyjdzie zmartwychwstanie.

    • Maggie pisze:

      Ewo, a co myślisz abyśmy odmówili wszyscy, tj WOWIT’owie poniższy akt oddania naszej Rodziny Wowitowej oraz Iskry w hetmańskie ręce Maryji? – Ona wie i ma Moc daną przez Pana Boga aby: zetrzeć głowę nadal grasującego po świecie szatana Każdy, kiedy może w cichości serca, z osobna, a może jutro razem (np w czasie Apelu Jasnogórskiego, choćby tylko myśl z tą intencją, skierować). W środę, zaś, bo to dzień Matki Bożej Nieustającej Pomocy, o dowolnym czasie ale jak najliczniej. Wszyscy się modlimy ale niech Iskra będzie w ręku Królowej Polski i Świata.

    • Robert pisze:

      W intencji ks. Roberta Skrzypczaka: +++. On też jest wielkim kaznodzieją. Dobrze, że go tu przypomniano.

  7. Quis ut Deus pisze:

    To jak jesteśmy przy tej książce, to nie górnolotnie i „ochy – achy” – ale konkretnie, do sedna. Ta książka wcale nie jest zaproszeniem pod płaszcz Maryi „bo tu nic się nie stanie”. Ta książka wyraźnie wskazuje, że jesteśmy na drodze czasów ostatecznych i wezwaniem do walki i ofiary!

    Słowa z 4 str. okładki (tył): „Aby świat poznał, jak straszny jest gniew Ojca Niebieskiego wobec współczesnego świata, Bóg przygotowuje wielkie OCZYSZCZENIE CAŁEJ ludzkości” – szczęście, że ta książka wyszła, bo już niektórym nie pasują objawienia z Akita i orędzia do ks. Gobbiego oraz inne, na które autor się powołuje. Bo za trudne, bo za straszne.

    Wstęp napisał o. Pelanowski. Pyta wprost – „Żyjemy w czasach Antychrysta”? Nieco dalej: „Ludzie pogrążają się w ZŁUDNYM STANIE BEZPIECZEŃSTWA, który daje im rozrywka, zabawa, pozorna komunikacja z innymi”. I jeszcze dalej: „Trzeba więc tylko przetrwać i nie dać się zwieść; przetrwać nie bez walki. Żaden walczący nie może sądzić, że uniknie ran, jak to powiedział Abba Arnis. Maryja mówi do nas w tej chwili >>Walczcie, jesteście wybrani. Jestem po Waszej stronie. (…) <<.

    To jak to jest NIEWOLNICY MARYI, bo ostatnio czytam tu na WOWiT coraz częściej, że jak się pojawia jakikolwiek temat o oczyszczeniu, zagrożeniu, wojnie, głodzie, kiedy w duszy gości niepokój i strach, to jest od razu złe i nieprawdziwe!? Nic tylko "Arka, pokój, nic się nie stanie…"
    To Męczenników w Kościele Świętym nie było? Czy to nie Maryja dodawała im wtedy otuchy? Czy to nie Maryja osobiście wspierała św. Filomenę podczas zamęczania i kaźni? Sama św. Filomena mówiła później w objawieniach, że bez Niej nie dałaby rady!

    A obecnie, czy osoby oddane bezgranicznie Maryi nie ciepią? Czy nie powinno nam być wstyd?
    https://www.pch24.pl/nigeria-zalana-krwia-chrzescijan–islamscy-terrorysci-morduja-kobiety-i-dzieci-a-swiat-milczy-,68954,i.html
    A rzeź Katolików na Bliskim Wschodzie, prześladowania w Chinach? Tam nie ma osób oddanych Maryi?

    Str. 184 książki „Ostatnie Wołanie Maryi” nosi tytuł „Wyzwoleni z lęku”. Fragment: „Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych lęków, naszego ego, opinii innych, a Maryja proponuje nam, byśmy przed oddaniem się Jej w niewolę ZERWALI ze zniewoleniami i lękami (…) DIABEŁ JEST MISTRZEM W WYOLBRZYMIANIU STRACHU(…)”.

    POKÓJ W DUSZY WYNIKA NIE Z BRAKU ZAGROŻENIA, TYLKO Z PEWNOŚCI, ŻE MARYJA WIE CO DLA NAS NAJLEPSZE I ZAWSZE DOPROWADZI NAS DO CHRYSTUSA!

    Czy przypadkiem nie zostaliśmy na pierwszym poziomie Niewolnictwa, czy nie udało nam się wejść na wyższe poziomy? Św. Ludwik M.G. de Montfort pisze, że takich Niewolników jest najwięcej. Czy to stąd jest strach, wynikający… z braku zaufania?

    Ks. Glas nadał rozdziałowi 3 wymagający tytuł: „Nie ma już osoby, która byłaby godna ofiarować Przedwiecznemu za świat żertwę bez skazy?”. Pytanie do Niewolników: co by było, gdyby wzorem Męczenników Maryja wobec któregoś z nas miała plan oddania życia, przelania krwi? Popatrzmy w kierunku Nigerii…

    • babula pisze:

      @Quis ut Deus -bardzo mądre i słuszne uwagi. Pozostaje tylko pytanie: czy droga, którą idę jest tą wybraną dla mnie osobiście przez Boga. Bo jeśli jest to jestem spokojna i chociaż boli to nią idę. Ale jeśli nie jest to Nie Wolno mi być spokojną!

    • Longin pisze:

      Dzięki za wpis jest bardzo ważny bo być może niektórych obudzi z letargu

      • Monika pisze:

        „POKÓJ W DUSZY WYNIKA NIE Z BRAKU ZAGROŻENIA, TYLKO Z PEWNOŚCI, ŻE MARYJA WIE CO DLA NAS NAJLEPSZE I ZAWSZE DOPROWADZI NAS DO CHRYSTUSA!” – to właśnie sedno a nie sedno: zapasy… – i sedno sianie grozy, co to będzie, co to będzie, jak nie zbierzecie zapasów itd. Bóg was pokarze i nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. Do brania kredytów (które w żaden sposób dobre nie są) zachęta już była – dobrze, że nie było zachęty do oszukiwania innych lub czynienia gorszych rzeczy do zdobycia tychże „świętych” zapasów, byle by je zdobyć.
        I nie bójcie się wszyscy tej „smutnej resztki w kieszeni”. Nie mieliście całe życie, to i zapewne nawet za te 10 czy więcej lat też nie będziecie mieli fortuny w kieszeni czy na kontach – większość jej nie ma. Może 1% bogaczy ma większość pieniędzy, jeśli ktoś nie jest zorientowany.

        Ważne, by oprócz Pisma Świętego, które jest przecież Słowem Bożym do nas, czytać „Traktat” Św. Ludwika ze zrozumieniem – a nie tylko przeczytać – i po przeczytaniu docelowo stosować nieustannie i doskonalić się w świętym niewolnictwie. Odkryć czym naprawdę jest oddanie Maryi – prawdziwe a nie fałszywe czy udawane. W „Traktacie” są najlepsze „instrukcje” dla każdego z nas. Kim mamy się stać. Nie znajdziecie tam instrukcji o robieniu zapasów materialnych – to rozmija się z sednem, z prawdą, bo sednem jest święte Niewolnictwo. Gromadźcie sobie skarb w Niebie. Tam skarb twój, gdzie serce twoje. Maryja odniesie Zwycięstwo a każdy z nas ma stać się Jej narzędziem. To szkoła Maryi.
        Jak powiedział Św. Maksymilian: mamy samemu jeszcze bardziej oddać się Niepokalanej i samemu się poprawić, aby być coraz to doskonalszym narzędziem w Jej ręku. Czy ktoś słyszał, że jest tam może choćby wzmianka, że bądźmy narzędziem w ręku jakiegoś niepewnego proroka? Raczej wiemy, że ma przyjść wielu fałszywych proroków, że to będzie znak, jak i wiele innych znaków – i już są. Czy może ich brakuje? Mamy badać co dobre i odrzucać wszystko to co budzi lęk, co jest od złego, co ma choćby pozór zła.

        Owce postępują za swym pasterzem, bo głos jego znają. Dobry pasterz zna swoje owce a one Go znają. Ma też inne owce nie z tej owczarni. I te musi przyprowadzić i będą słuchać jego głosu i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.

        NOWY TESTAMENT
        Ewangelia wg św. Jana

        Dobry Pasterz1

        10
        1 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. 2 Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. 3 Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. 4 A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. 5 Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». 6 Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.
        7 Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. 8 Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami2, a nie posłuchały ich owce. 9 Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. 10 Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości.
        11 Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. 12 Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; 13 dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. 14 Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, 15 podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. 16 Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz3. 17 Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je [potem] znów odzyskać. 18 Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca». – 19 I znów nastąpiło rozdwojenie między Żydami z powodu tych słów. 20 Wielu spośród nich mówiło: «On jest opętany przez złego ducha i odchodzi od zmysłów. Czemu Go słuchacie?» 21 Inni mówili: «To nie są słowa opętanego. Czyż zły duch może otworzyć oczy niewidomym?»
        – Oto Słowo Boże.

        Dodam – powtórzę za księdzem (z homilii w Święto Trójcy Przenajświętszej) – że wszyscy mamy mówić i robić, dosłownie wszystko, tylko i wyłącznie zawsze w Imię Trójcy Przenajświętszej – czyli w Imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego, nie inaczej – jako Katolicy!
        Pamiętajmy, zakodujmy to sobie – wszystko co czynimy tak właśnie czyńmy. Wszystko!
        A nie, że ktoś pyta nas, choćby i prorok, czy to od siebie mówisz czy od Boga?

        Któż jak Bóg! Do Jezusa przez Maryję, bo Maryja jest pośredniczką wszystkich Łask a nie tylko niektórych czy wybranych Łask. Wszystkich Łask.

        • Quis ut Deus pisze:

          Pani Moniko, ma Pani prawo nie wierzyć w orędzia Tomasza, natomiast jest spore grono tych, którzy wierzą.
          Uczciwie rzecz biorąc, większość przeczytała wpis „Mostek Kapitański” bez zrozumienia.
          Wpis, który wywołał tak ogromną burzę nie był do wszystkich. Był adresowany wyłącznie do kapitanów – budowniczych Arki, czyli do lokalnych Noe. Kiedyś tam kiedyś znalazł się tylko jeden Noe, teraz też wielu ich nie będzie. Stąd jest tam wyraźnie napisane:
          https://www.paruzja-iskraz.pl/mostek-kapitanski
          Czy…. i tu następuje aż 10 pytań, które należy sobie zadać (jednym z nich są środki finansowe) i dopiero jeśli na wszystkie odpowie się TAK, to jest to adresowane dla Ciebie. Jeśli choć na jedno z pytań odpowiadam nie, to po co się denerwować za innych?

          Proszę wpisać w wyszukiwarkę: Niemcy apelują o robienie zapasów. Wyskoczy masa linków, że już od 2016 rząd apeluje o robienie zapasów jedzenia i picia na 2 tygodnie, na wypadek kryzysu. I jakoś larum nie było.

          Niewolników Maryi powinno cechować pełne zaufanie. Żadne informacje (wojna, głód, kryzys, zapasy) nie powinny nas wytrącać z równowagi. Powinniśmy zachowywać spokój również w komentarzach i ocenie sytuacji. Za dużo tu gardłujemy, za dużo emocji. Jak się robi od emocji gorąco, jedna tajemnica Różańca i pokój w duszy powraca.

          To są sprawy ogromnej wagi i decyzja w jedną bądź drugą stronę może mieć kolosalne konsekwencje.
          Mam ogromną prośbę, żeby dać Pani Ewie czas na post, modlitwę i ciszę (nie pamiętam, bo wpisu nie ma – miało to trwać 2 tygodnie?) wspierając ją w tym czasie również myślą, postem i modlitwą.
          Czy da się to zrobić, czy możemy się tak umówić?

        • Kasia pisze:

          Brawo!

        • Kasia pisze:

          Moje Brawo bylo do p. Moniki.

        • Ann pisze:

          Quis ut Deus: „Mam ogromną prośbę, żeby dać Pani Ewie czas na post, modlitwę i ciszę (nie pamiętam, bo wpisu nie ma – miało to trwać 2 tygodnie?) wspierając ją w tym czasie również myślą, postem i modlitwą.
          Czy da się to zrobić, czy możemy się tak umówić?”

          tak. to najlepsze na ten czas.
          Matko Niepokalana pomóż mi milczeć. Pomóż mi modlić się milczeniem.

    • Elżbieta pisze:

      @Quis it Deus
      (…)”Pytanie do Niewolników: co by było, gdyby wzorem Męczenników Maryja wobec któregoś z nas miała plan oddania życia, przelania krwi? Popatrzmy w kierunku Nigerii…”(…)
      Tak sobie myślę, że jak na razie, Nigeria sama w sobie jest trochę (ale tylko trochę) daleko, i nie mam na myśli odległości geograficznej . Póki co, bliżej jest codzienność, a z nią takie zwyczajne, siermiężne wręcz oddawanie życia,o którym wspomnialeś. Bo ta codzienność jest tak na naprawdę poligonem; tu trwa nauka, jak walczyć. Mało tego; tu trwa nauka, gdzie z czasem dowiadujemy się, że nie każda bitwa musi być tą wygraną, że zdarzy się, że Bóg się „spóźni”, że nie odpowie tak, jak sobie to wymysliliśmy…że ma inny plan…to się tak ładnie pisze, ale w praktyce, właśnie w tej codzienności to już tak ładnie nie wygląda, i nagle człowiek zdaje sobie sprawę, że jest w najprawdziwszym Ogrójcu.
      Droga Krzyżowa może owszem skończyć się w Nigerii, ale zaczyna się w domu .

  8. Ania7 pisze:

    Jak to jest z grzechami cudzymi a dokładniej z napominaniem grzeszących? W rodzinie jest dość dziwna sprawa , a mianowicie małżeństwo z Hindusem, ślub kościelny, dziecko, przyrzeczenie że wychowają potomstwo w wierze katolickiej a tu co…..,.dziewczyna ta składa ofiary bożkom hinduskim sa to owoce, mleko , mają specjalny pokój do modlitw tam ona zapala świece i modli się razem z dzieckiem a co najgorsze w tym tłumie różnych posągów jest i Maryja żeby dziecko miało poznanie drugiej Religi. Na szyi dziecko nosi jakiś medalik z nieznanymi tekstami i na rękach bransoletki mające symbol religijny. Dziś rozmawiałam z nią dając delikatnie znać że to co robi Bogu się nie podoba. Z natury ma bardzo płaczliwy charakter więc trudno mi do niej dotrzeć. Moj narzeczony jako jej brat nie za bardzo ma ochotę rozmawiać o tym. Zresztą dziś zauważyłam że sama próbuje sobie wytłumaczyć że nic zlego nie robi. Jej wiadomości dotyczące Religi są znikome więc nie idzie porozmawiać. Dziś zaproponowałam że podeślę jej jakis filmik dotyczący Religi jej męża na co stanowczo powiedziała nie. Wyglądało to na strach że wtedy miała by inna świadomość a ona nie chce zmieniać tego swojego życia takie moje odczucie.
    Ksiądz Dominik mówił że należy napominać grzeszących ale czy to oznacza że skoro mnie odrzuciła, mają pomóc to ma teraz spróbować przemówić jej brat a mój narzeczony? A co jesli on nie będzie chciał rozmawiać ze siostrą, bo nie każdy ma odwagę napominać grzeszących. To nie może wówczas chodzić do Komuni Sw?
    Ma się z tego spowiadać? Czy ja też mam na siłę pakować jej swoje rację. Tak myślę że ta decyzja tej dziewczyny gdyby podjęła że faktycznie chce wychować swoje dzieci po katolicku mogła by spotkać się z brakiem akceptacji ze strony jej męża który przecież składał takie przyzeczenie a co za tym może iść rozpad małżeństwa, kłótnie. Ale przecież Bóg jest najważniejszy i powinien być na pierwszym miejscu.

    • Monika pisze:

      Nawrócenie to zmiana myślenia. Konieczność przemiany ludzkiego myślenia stanowi istotę nawrócenia. Dlatego właśnie nie zalecane są śluby z przedstawicielami różnych innych wyznań, bo nie ma innych religii, jedna jest tylko – ta w Duchu Św. i Prawdzie. Dopóki się osoba przed ślubem nie nawróci, to ta druga postępuje głupio, naiwnie, lekkomyślnie, nieroztropnie, nie zważając na to co najważniejsze, czyli w co wierzy przyszły współmałżonek przed ślubem. Inna sprawa, jeśli jest to już nawrócona osoba a wtedy to jest już katolikiem we wspólnocie Kościoła (raczkującym ale katolikiem) a nie wyznawcą innej „religii”, ale to trzeba wiedzieć a nie się domyślać czy wierzyć na słowo. Roztropnością byłoby obserwować, bo po owocach to zobaczymy, czy rzeczywiście się ta osoba nawróciła – a i tak pewności przecież nie ma, bo diabeł zawsze nie odpuszcza i będzie ciągnął do końca w swoją stronę. Jak bardzo trzeba być zdesperowanym, beztroskim na wszystko, by nie brać tego wszystkiego pod uwagę i tak mocno ryzykować swoją wieczność, jak i swoich dzieci też.

    • Monika pisze:

      Skoro ten człowiek, o którym piszesz Aniu, jest niewierzący, bo nie wierzy teraz ani w przeszłości w Boga, Jedynego w Trójcy Boga, to przed jakim bogiem = wobec jakiego boga on tak naprawdę składał swoją przysięgę małżeńską żonie? Czy to jeszcze może budzić wątpliwości, skoro z Twych słów wynika, że on w Boga nie wierzy i chyba nigdy nie wierzył? I nie zamierza się nawracać? Skoro nawet boicie się jemu zwrócić uwagę, kto jest jego panem. Wiara w Boga odrzuca wiarę w istnienie innych różnych bożków, nawiasem mówiąc, które zawsze są pochodzenia demonicznego, który to diabeł (oskarżyciel, oszczerca) tylko uzurpuje sobie iście boską władzę. Nawracanie jest procesem w czasie i dotyczy całego naszego życia ale trzeba chcieć się nawracać, do tego potrzebna jest wola człowieka, która wobec Boga jest wolna. Jego żona domyślam się składała mężowi przysięgę wobec swojego Boga, jako katoliczka.
      A wobec tego, skoro on nie wierzył ani obecnie nie wierzy w prawdziwego Boga, w Trójcy Jedynego, to czy można powiedzieć, że sam nie składał wobec prawdziwego Boga przysięgi ale wobec swojego bożka złożył swą przysięgę żonie? Dla niego, z tego co mówisz, to obcy Bóg, bo ma już swojego bożka i jak widać nadal w niego wierzy.
      Naszym obowiązkiem jest upominać i modlić się. Czasem gdy wiemy, że upominanie nic nie da, bo już próbowaliśmy, to pozostaje modlitwa. Najlepszą formą modlitwy jest Msza Święta. Także i Różaniec Święty i inne formy modlitwy, post ale też może być np. sakrament pokuty w tej intencji złożony Bogu i inne ofiary, zawsze przez Maryję, której Pan Bóg niczego nie odmawia.
      Nasza religia opiera się na Słowie Bożym i w Słowie znajdziesz prawdziwą odpowiedź, którą możesz i powinnaś przekazać im, że jest Jeden Bóg, który jest Bogiem zazdrosnym, i nie ma innych bożków, bo to obrażanie Boga. Czy oni będąc w wierze katolickiej chcą Boga obrażać?
      Tu masz Słowo Boże z Biblii Tysiąclecia: http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=70

  9. Robert pisze:

    W intencji ks. Piotra: +++.

  10. Rita pisze:

    Nasz codzienny krzyż, mały lub duży, modlitwa, wypełnianie obowiązków stanowych, obrona wiary, dawanie przykładu to bardzo dużo. Białe męczeństwo nie ma mniejszej wagi w oczach Boga. Nikt z nas ludzi, nie może powiedzieć,że będzie tak a nie inaczej. Każde proroctwo ma charakter warunkowy. I na tym powinniśmy się skupić. Na modlitwie, za Kościół, za cały świat. Gdyby Jan Paweł II nie zawierzył świata Maryi, już by nas nie było. Miała w latach 80-tych XX wieku wybuchnąć III wojna światowa. A tak się nie stało. Problem w tym,że modli się garstka a reszta śpi. Trzeba obudzić tę resztę. Pomyślmy o naszych sąsiadach. Zaprośmy ich do Jezusa. Swoim przykładem i miłością. Nie krytyką. Grzech nazwany po imieniu i jego dezaprobata, nie powinny izolować nas od ludzi, którzy czynią zło. Módlmy się za księży. Protestujmy, gdy łamane jest Boże Prawo. Niech to robi każdy, codziennie. A wtedy zrealizuje się proroctwo, które Pan Jezus przekazał Św .Faustynie. Pomimo brutalnego realizmu tego świata, zło czyni człowiek, który nie zna Boga i go nie kocha. A żeby zaczął kochać, musi zacząć inaczej myśleć. Mamy wszyscy na to wpływ co się wydarzy. Nie bądźmy bierni.

    • Witek pisze:

      Odpowiedź do Quis ut Deus
      Ciekawy wywód, aczkolwiek ujął bym to bardziej delikatnie, szczególnie do: Niewolników Maryi.
      Trzeba pamiętać, że główne znaczenie ma akt woli osób zawierzających się. Jakbyśmy mieli być jak dęby to Bóg by nas takimi stworzył. Ale rozwijając ten wątek to w ostatniej książce (Testament….) o Augustyn pisze, iż św Florian w swojej męce był umacniany przez Maryję. Wręcz stwierdza – bez Maryi by nie dał rady.
      Spójrz na to trochę inaczej. Kogokolwiek byś nie zapytał to wszyscy ludzie mają jakiś krzyż, nikt nie uniknie krzyża, ostatni etap który odróżnia katolika i osobę która zawierzyła się Maryi to jest: Pokochanie własnego krzyża.
      Tak pokochanie.
      A czy te tysiące, które każdego dnia żyją w trudzie, niedostatku, ucisku moralnym, psychicznym, mając chore dzieci, przeżywając rozwody, różnyne dramaty życiowe, uwiązanych w swoich cierpieniach i UWAGA nieustannie się modlący, zawierzający, poszczą… czyli robią tyle ile mogą, a przy okazji sumiennie wykonują swoje obowiązki…
      Czyż ci ludzie nie pełnią Woli Bożej?
      Czy ci ludzie za mało się ofiarowali Maryi i Bogu?
      Czy ci ludzie za mało cierpią?

      Odpowiem – NIE – to jest właśnie piękne i wielkie, i pragnę okazać tym ludziom szacunek i podziw, że zanurzeni w nieustanym cierpieniu trwają przy Bogu, ufają MU i nieustanie się modlą z nadzieją, iż los ich się odmieni.

      o. Augustyn pisze w staniej książce, iż człowiek doświadcza Miłosierdzia Boga w momencie uświadomienia sobie ogromu swoje nędzy. św Piotr nigdy by nie ofiarował się Bogu tak bardzo, gdyby nie zaparł się Jezusa. św Piotr, gdy uświadomił sobie ogrom nędzy i wyparcia się Pana Jezusa wolałby być potępiony, ale w tym momencie przyszło Boże Miłosierdzie.

      Kochani róbmy tyle ile możemy. Nie myślmy, że święty i katolik to tylko człowiek, który zginie za wiarę. Święci to też ludzie którzy robią wszystko tam gdzie są, w swoich trudach, cierpieniach, modlitwach w każdej sekundzie….

      Błogosławie Was wszystkich i… kochajmy wszystkich, naszych nieprzyjaciół też, choć po ludzku to niemożliwe, to oddajmy i zawierzy ich Panu Jezusowi niech kocha wszystkich przez nas.

      • Quis ut Deus pisze:

        do: Witek
        Nigdzie nie pisałem, że Niewolnicy pełnią lub nie pełnią Wolę Bożą, nie mnie oceniać ich cierpienie czy ofiarowanie.
        Odniosłem się do jednej konkretnej cechy, którą coraz częściej tu obserwuję: „Oddałem/oddałam się w Niewolę, nic mi nie grozi”. Albo: „Nie piszczcie o wojnie, głodzie, zapasach, bo tu wzbudza mój niepokój i lęk, a więc na pewno to nie może być prawdziwe”.
        To nie tak działa.
        Udowodniłem to na przykładzie Wielu, którzy oprócz codziennego krzyża i ciężkiej pracy, dostali jeszcze brzemię wojny/prześladowań/terroryzmu i wielu z nich przyszło z wiarą i Maryją na ustach umrzeć.

        • Longin pisze:

          do: Quis ut Deus
          „To nie tak działa”… Maryja, która jest Arką idzie do św.Elżbiety do Ain Karim ponad 100km, Ona nie wątpi w objawienie Anioła, Jej odpowiedzią jest działanie wynikające z głębokiej modlitwy czyli zjednoczenia z Bogiem.
          A my, gdy tylko usłyszeliśmy o budowie arki od razu na pierwszy plan wysunęliśmy zapasy..,, które są zupełnie marginalne po czym zaczęliśmy dyskredytować a nawet ośmieszać proroków mówiąc, że nie o taką arkę chodzi. A może to jest nasza jedyna szansa ocalenia zjednoczyć się w wieczernikach przy Maryi, ci którzy mogą niech zabezpieczają innych, którzy nie mogą niech wspomagają modlitwą. Na drodze rozumu i wiary tu nie ma żadnych sprzeczności jeśli tylko ktoś ma dobrą wolę.

        • Quis ut Deus pisze:

          Longin, dokładnie.
          Zapasy były jednym z wielu wpisów, do tego niewłaściwie zinterpretowanym.
          Niewielu zauważyło, jaki nacisk był kładziony na Wieczerniki, włącznie z broszurą na ten temat.

        • Joanna pisze:

          dziękuję za ten wpis i także wcześniejszy o wspieraniu p. Ewy modlitwą i postem.

      • Monika pisze:

        Przez długie lata obserwowałam (u nas w Polsce), że to nie kto inny jak Niewolnicy Maryi tworzyli i tworzą nadal Wieczerniki wg książki ks. Stefano Gobbiego „Do kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej”. Akurat to wiem, bo i ja przez wiele lat brałam w Nich udział.
        Wiemy, że Noe był postacią Starego Testamentu a w Nowym Testamencie mamy Maryję i Ona jest ratunkiem, pomocą i Matką każdego z nas.
        Jest Stary i Nowy Testament – Nowy, który uzupełnił ten Stary i wypełnił. Stary Testament to Noe a w nowym Maryja jest Nową Arką, jest dla wszystkich, jest ratunkiem, ostatnią deską ratunku, portem, przystanią i Arką, pośredniczką wszystkich Łask itd.

        (Przypomnienie: Noe był jedynym spośród ówczesnych zepsutych ludzi, który znalazł łaskę w oczach Boga. Gdy Arka została ukończona, Bóg zesłał na Ziemię wielki potop. Po 40 dniach deszczu, wody opadły a Bóg obiecał nie sprowadzać więcej potopu z powodu człowieka i na znak przymierza rozciągnął na niebie łuk – tęczę.)

    • Janek pisze:

      Gdy latem 1920r. parły na Polskę wojska bolszewickie biskupi polscy zebrani w dniach od 27 do 29 lipca 1920 r. w klasztorze jasnogórskim dokonali poświęcenia kraju Najświętszemu Sercu Jezusa i opiece Maryi. Od dnia 7 sierpnia rozpoczęła się na Jasnej Górze nowenna błagalno-pokutna, która zakończyła się 15 sierpnia. Na Jasnej Górze i w kościołach Warszawy ludzie leżeli krzyżem, by uprosić zwycięstwo i udało się.
      Drugiej wojny światowej też można było uniknąć (objawienia w Fatimie) ale się nie udało.
      Można było uniknąć krwawej rzezi Warszawy i zrównania miasta z ziemią po Powstaniu Warszawskim (objawienia w Siekierkach w 1943r) ale też się nie udało.
      Dzięki poświęceniu świata Niepokalanemu Sercu Maryi udało się uniknąć III wojny światowej (siostra Łucja twierdziła że miała się rozpocząć w 1985r.).
      19 listopada 2016 r na zakończenie Roku Miłosierdzia miało miejsce uroczyste Przyjęcie Jezusa za Króla i Pana w obecności prezydenta Polski i władz państwowych w bazylice w Łagiewnikach.
      Mając Maryję za Królową i Jezusa za Króla trwajmy na modlitwie i wyrzekajmy się wszelkiego zła a wtedy wielkie nieszczęścia nas ominą.

  11. Krystyna pisze:

    A oddany rycerz Maryi św. Maksymilian Kolbe, męczennik xx wieku czyż nie zawierzył się Maryi. Właśnie dlatego że się zawierzył był gotowy na męczeństwo.

  12. Krystyna pisze:

    Usłyszałam kiedyś takie opowiadanie . Była powódż. Ludzie wyszli na drzewa i czekali na ratunek. W końcu podpłynęły lodzie ratunkowe aby zabrać zagrożonych . Tylko jeden człowiek nie wszedł do łodzi. Powiedział, że jego uratuje Bóg. Niestety człowiek ten utonął. Gdy stanął przed obliczem Boga rzekł; Boże, błagałem Cię o ratunek a TY mnie nie uratowałeś. Bóg mu odpowiedział ;ależ wysłałem ci swoich aniołów

  13. Ania pisze:

    „Im mniej maryjny staje się Kościół, im mniej modlitwy do Matki Bożej, tam jest gorzej z moralnością czy wewnętrzną PRACĄ NAD ŚWIĘTOŚCIĄ. Tam, gdzie nie ma Matki Bożej, Najczystszej Dziewicy, tam rozlał się straszliwy brud i grzech”.
    ks. #PiotrGlas – „Ostatnie wołanie Maryi”, Wydawnictwo Esprit

  14. Gabi2x2 pisze:

    Witam czy ta książka jest odpowiednia na prezent dla Taty z okazji Dnia Ojca czy może coś innego polecacie. Mój Tata jest już w podeszłym wieku i myślę że na właściwej drodze do zbawienia od kilkunastu lat jest też kościelnym…

  15. Jm pisze:

    Przeczytalam najnowszy wpis na http://www.paruzja itp
    Czasy antychrysta juz sa. To nie te Arki spowoduja, ze zly nie odniesie pelnego zwyciestwa…To JUZ JEST. To JUZ sie dzieje. Czas laski dobiega konca.
    Mam zapasy, pewnie jako jedna z nielicznych, ale dlatego, bo wiem , ze to nastapi….wojna , przerazajace rzeczy. Ale jestem spokojna, bo wiem,ze Maryja zwyciezy. Z zapasami bedzie mi latwiej. OWSZEM ja moge zginac, umrzec, moje dzieci tez…ale wiem ze to wszystko co ma byc, ta niepojeta groza, bedzie ale tez ,ze sie skonczy , tryiumfem NMP.
    Z godziny na godzine beda ginac miliony. Po co im zapasy? Najwazniejsze jest nawrocenie. Teraz jest walka o nawracanie i nie tracenie Dusz. W czasie tego czasu ,musimy sie modlic …aby Ci co gina nie poszli na wieczne potepienie. My w Polsce byc moze mamy nieco inna sytuacje. Liczymy na Boze Milosierdzie i ze u nas nie bedzie az tyle SMIERCI. Moze dlatego tez przydarza sie nam zapasy. Ale tym bedziemy silni jako narod. Tym objawi sie nasza iskra narodu. Bedziemy sobie pomagac i jednoczyc sie. Jak zawsze w zagrozeniu. To tylko moje przemyslenia.
    Inna sprawa, ze po oswietleniu sumien ….zycie diametralnie sie zmieni.

  16. wobroniewiary pisze:

    SZYMON NIE ŻYJE.. [*] został odłączony od aparatury wbrew woli rodziców!

  17. wobroniewiary pisze:

    Bóg przygotowuje Wielkie Oczyszczenie całej ludzkości!

  18. ja pisze:

    Łączy nas jedna intencja, by Maryja była bardziej znana i miłowana; by Jej wezwanie z Fatimy poznał i wypełnił świat.
    Dowiedz się, dlaczego Maryja pragnie zaprosić Ciebie do tego dzieła?

    http://www.jednaintencja.pl
    https://www.facebook.com/jednaintencja

  19. Ania7 pisze:

    Jestem w szoku że Jezuici mogą mieć takie podejście do medytacji ZEN. Dzięki egzorcystom wiemy jak niebezpieczne jest każda medytacja a tu proszę wklejam .
    „Jakie jest tak naprawdę stanowisko Kościoła i Jezuitów wobec buddyzmu Zen czy wobec praktyki medytacji Zen? Jak powinien się na to zapatrywać katolik?

    Wiadomo, że jest sporo księży ćwiczących się w medytacji Zen. Nie brakuje też jezuitów zajmujących się tym rodzajem medytacji. Z drugiej strony inni duchowni potępiają, jak się zdaje, wszystko co pochodzi ze Wschodu. Wiem, że sam przełożony zakonu jezuitów, Jego Ekscelencja generał Peter Hans Konvelbach pisał i wysyłał listy gratulacyjne do tych zakonników, którzy trening Zen ukończyli.

    Jak powinien rozumieć lub odnosić się do Zen katolik? Jak dużo jezuitów przeszło trening Zen? Czy istnieją o tym jakieś oficjalne informacje?
    ODPOWIEDZ
    Nie znam żadnego oficjalnego stanowiska Kościoła w sprawie zen i zdaje się, że takiego nie ma. Jeśli chodzi o założenia generalne stosunku katolików do religii wschodu punktem najistotniejszym jest soborowa konstytucja Lumen Gentium (np. paragraf 16) oraz deklaracja Nostra Aetate. Zasadniczo chodzi o to, że w innych religiach są elementy święte i prawdziwe i ich w żadnej mierze Kościół nie chce odrzucać, a nawet zachęca by takowe dobra uznawać, chronić i wspierać.

    W przypadku medytacji zen istnieje pewna trudność z ustaleniem czy należy traktować ją jako doktrynę, czy też jako metodę. Najprawdopodobniej oba te elementy można tam znaleźć. W tym momencie jednak stajemy wobec pytania czy można je oddzielić i korzystając z metody nie stać się wyznawcą doktryny (choć, nawiązując do tego co napisałem na początku, pewne elementy doktryny buddyjskiej można z pewnością nazwać świętymi i prawdziwymi).

    Jeśli chodzi o praktykę. Przynajmniej czterech jezuitów jest mistrzami zen. Setki jezuitów na całym świecie zen praktykują. Jest też wiele ośrodków jezuickich (domów duchowości), w których proponuje się praktykę zen. Ważne jest jednak, że nie uważają oni (przynajmniej znakomita ich większość) medytacji zen za modlitwę ale za środek, za technikę koncentracji. Owoce tej praktyki wykorzystuje się w czasie modlitwy.

    Nie znam szerszych opracowań tematu „jezuici a zen”, ale zainteresowanych odsyłam do poszukiwań w Internecie. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce nazwisko któregoś ze znanych jezuitów-propagatorów zen (np. Hugo Enomiya Lassalle SJ, Robert Kennedy SJ).

    W tym wypadku, podobnie jak w wielu innych, najsensowniejsze wydaje się wybierać to, co pomaga w relacji z Bogiem, a odrzucać to, co przeszkadza. Zen z pewnością nie jest właściwą metodą dla wszystkich katolików, podobnie jak taką metodą nie są rekolekcje ignacjańskie… Warto korzystać z rozumu i sumienia.

    Pozdrawiam,

    Czesław Wasilewski SJ
    http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/forum/47/n/2724

  20. AgnieszkaAnna pisze:

    „W godzinach umierania Kościoła, na krzyżu świata, stańmy jak najbliżej Maryi, bo tylko przy Niej przetrwamy zgorszenie i agonię Mistycznego Ciała Jezusa, zanim podniesie się z gnilnego procesu dechrystianizacji. Iluż z nas słyszy o śmierci Boga, o kryzysie w Kościele, o agonii chrześcijaństwa.
    Maryja była przy krzyżu do końca i tylko Jan przy Niej wytrwał, i tylko on usłyszał, jak Jezus daje Mu swoją Matkę i jego, jako ukochanego ucznia, oddaje swej Matce.
    Chcę usłyszeć te same słowa właśnie w tej godzinie, właśnie teraz, kiedy Ciało Chrystusa jest krzyżowane, począwszy od aborcji aż po świętokradcze komunie. To ostatnia godzina świata, nie zwlekaj więc i obudź się, Samuelu. Otwórz drzwi Przybytku, zanim zamkną się bramy Nieba.”

    Augustyn Pelanowski „Przebudzenie małych Samuelów”

  21. wobroniewiary pisze:

    Monika, a może to wszystko jednak ma sens…Ja potrzebuję ciszy i modlitwy. Proponuję nic nie pisać na ten temat, a 2-3 tyg. a nawet miesiąc – omadlając i „przepościć” ten temat.

    Punkt 9 mówi wyraźnie, że dotyczy to tych, którzy mieszkają na wsi lub pod miastem ale w domu wolnostojącym, no i nikt nie namawia do rozłamu w rodzinach, musi być jednomyślność.

    Czy mieszkasz na wsi lub pod miastem, ale w domu wolno stojącym, i możesz w nim swobodnie gospodarować? Chodzi m.in. o to, czy przy robieniu zapasów żywności nie napotkasz na opór, a nawet wrogość ze strony najbliższych? Gdyby tak miało być – wiedz, że chociaż Pan Jezus zapowiedział „rozłam” w rodzinach, i on nadchodzi, jednak w kwestii przygotowań do Paruzji powinna być jednomyślność, zwłaszcza wśród małżonków. W przeciwnym razie dołącz do kogoś innego, kto „buduje arkę ocalenia”, i z nim współpracuj

    • Quis ut Deus pisze:

      Nikt nikomu w nic nie każe wierzyć, każdy ma swoje sumienie. Ale drażni mnie emocjonalne podchodzenie do arcyważnego tematu, pochopne wyciąganie wniosków i błędna interpretacja dość konkretnego przecież tekstu.

      Wszystko jest napisane, trzeba tylko czytać ze spokojem i zrozumieniem. A spokój da tylko pełne zaufanie Maryi i modlitwa.
      Poniżej „Mostka Kapitańskiego jest „Pokład duchowy” niestety nieskończony, bo strona w tworzeniu. Według mnie każdy znajdzie miejsce dla siebie – jeden będzie się za innych modlił, drugi będzie robił zapasy bo ma warunki i możliwości lokalowe i materialne. Dlatego jesteśmy wszyscy inaczej prowadzeni.
      Czy to będzie za tydzień, za rok, za 5 – jakie to ma znaczenie? Będziemy gotowi duchowo. A materialnie – zapasy mniejsze czy większe można spożywać na bieżąco – piszę o tych, którzy się zdecydują.

      Nade wszystko nie wolno nam się podzielić, nie wolno się skłócić, bo zły tylko na to czeka!

      Ludzi denerwowało, że poproszono o wsparcie i niektóre „cegiełki” były po 1000zł.
      Ale były też po 10. Zmusza ktoś kogoś kupować te po 1000? Nie zmusza nawet po 10zł. Tylko prosi.
      Sam w parafii staram się rozpowszechniać różne „idee”. Rozpowszechniać określoną prasę, broszurki, książeczki. Wszystko wystawiam za darmo opłacając z własnej kieszeni, bo damo od Boga otrzymałem i darmo daję. Dzięki temu, że nieodpłatnie – ludzie biorą. I wiem jak to czasem boli po kieszeni.
      Dlatego nie dziwię się, że środki się skończyły, skoro opierają się na własnych pensjach.
      I jaki problem – jeden daje na Misje, drugi wesprze Iskrę, byle w zgodzie!

      Jeszcze jedno na koniec – ktoś zarzucał ks. Adamowi, że nie wypełnia obowiązków związanych z parafią. Ks. Adam jest od dawna na emeryturze i mimo kruchego zdrowia pracuje bez wytchnienia.

      Pamiętajmy o zgodzie. Nie wskakujmy jeden na drugiego, nie dajmy się podzielić – to jedna z naszych narodowych przywar – łatwo nas złemu skłócić.

      • Longin pisze:

        Jesteśmy trochę jak uczniowie z Emaus tzn nie rozpoznajemy od razu, choć zapewne idea wieczerników, lokalnych arek jest czymś niesamowitym jeżeli tylko ludzie się przyłączą, choć zapewne będzie to biblijna Reszta. Pamiętajmy jednak, że jeśli jest to Dzieło Boże a za takie je uważam to biada tym, którzy walczą z tym dziełem. Prośmy zatem Ducha Św. o dary rozeznania i mądrości

      • Hania pisze:

        Bardzo rozsądny męski głos. Mężczyźni patrzą inaczej na wiele spraw ( i tak ma być). Gdy powiedziałam mojemu mężowi, o tym co przeczytałam na stronie Iskry, powiedział, że nie musi tego czytać, bo to widać gołym okiem. Uważa, że każda rodzina powinna mieć zapasów na 2-4 tygodni w razie gdyby np. wyłączyli prąd. Zobaczcie, co się teraz dzieje w Ameryce Pd, 50 mln ludzi bez prądu. Mój mąż uważa, że to eksperymet, że to są próby.
        Nie ma nic ważniejszego od ratowania duszy i wszyscy wiemy, że Arką jest Maryja i ks. Adam temu nie zaprzecza, tworzy Wieczerniki Maryjne. Od niego pierwszego usłyszałam o spowiedzi generalnej i dzięki niemu obydwoje z mężem taką spowiedź odbyliśmy.
        I tak jak pisze pan powyżej nie kłóćmy się, to dopiero pasuje rogatemu. Każdy niech robi wedle swoich możliwości. Jedni będą się modlić, inni prócz modlitwy zrobią zapasy,( tutaj znowu jedni mniejsze, drudzy większe).A we wszystkich naszych sprawach i pracach oddawajmy się pod opiekę Maryi, zanurzajmy się we Krwi Chrystusa, ukryjmy się w Najświętszej Ranie Jego Ramienia, bo jak wiemy tam nie ma dostępu zło, ani demony.
        Może wybuchnie wojna, może nie. Dzieci Maryi zachowują spokój, bo pokładają ufność w Panu i się nie kłócą.

  22. Sylwia pisze:

    Kochani proszę o modlitwę. Wiem że dawno mnie tu nie było. . Ale nie mam siły na nic. Pogobiłam się totalnie a zły mnie niszczy tak jak kiedyś usłyszałam. Niszczy mnie przez emocje złość a nawet agresję, przez relacje rodzinne. Wstyd mi się przyznać bo czuję się wrakiem człowieka który ni jak nie umie się pozbierać.. Wróciłam do punktu wyjścia choć myślałam że to już za mną. Upadłam mocno i nawet nie potrafię się podnieść moralnie. Czuję się śmieciem. Nie mam siły ani odwagi iść do konfesjonału czuję lęk i blokadę.. bardzo dziwi mnie moje własne zachowanie nie podobne do mnie samej. Dopiero po fakcie dociera do mnie to co uczyniłam. Nie umem się pozbierać. Nie ma też nikogo obok mnie kto podał by mi rękę. Nie ma kapłana który by mnie wysłuchał. Nie ma nikogo.. jest tylko Bóg i błagam go by zabrał ten ciężar ze mnie..bo nie daję rady. Moje zdrowie psychiczne jest u kresu. Mam depresję i agresję i nie umem już walczyć. Nie wiem skąd te odczucia .. nie wiem.. Długo myślałam czy to pisać ale wiem że Wy jako moja internetowa rodzina mi pomożecie. Nie chce by tak było chce być wolna. Spokojna i lagodna. Chcę żyć.. żyć Bożą siłą. Czuję się pokonana.. i opuszczona.Czuję się jak grzeznik i nim jestem ale nie umiem powiedzieć stop temu który mnie niszczy. Nie mam siły na modlitwę ostatkiem się trzymam dzięki cichym westhnieniom.. Jezu Ufam Tobie. Gdy jestem w Kościele czuję się nie potrzebna. Do momentu Przemieniena wtedy czuję tylko łzy pod powiekami i czuję się pusta. Czuję puste serce ale to tylko wtedy. Potem znów to samo. Przepraszam was że się nie odzywam, ale ja już nie mam ani odrobiny siły.
    Gdzieś uleciała ta radość i bycie dzieckiem Boga.

    • Robert pisze:

      +++

      Przetrwasz – bo w tym wszystkim trwasz – przy Bogu samym, chociaż wydaje Ci się, że może słabiutko. Ty (jakoś) widzisz swoje zmagania, które są dramatyczne, ale przecież sensowne, wielkie, mimo że nie widoczne jak (jakaś) korona. Bóg zaś widzi całość, głębię, odmęty jaźni i woli oraz potencjał jeszcze nie pochwycony przez cierpiącego. Uwierz i mi, że wydobywam się coraz chyba szybciej z takich stanów, w których mogłem tylko stękać bez końca pod kołdrą pojedyncze frazy modlitewne aż do sennego odurzenia. To dobra asekuracja na najgorsze chwile czy całe bolesne godziny. Potem, potem… rzeczywistość okazuje się inna, do zniesienia, a nawet pociągająca. Nadzieja to wspaniała tajemnica! : ) I cierpliwość boląca też. : I

      • Sylwia pisze:

        Robert dziękuję .została mi nadzieja choć bardzo mała.

        • Robert pisze:

          Mi pomogło wydatnie (przy drugim „potem”) czytanie książki, którą już tu polecałem. Nie jest to instrukcja techniczna na pozbycie się depresji lub innej niemocy, nie jest to też nowoczesny poradnik psychologiczny. Dość szybko jednak okazuje się, że autor naprawdę jest blisko (!) biednego czytelnika, chociaż napisał te słowa już wiele lat temu. Nie trzeba się spieszyć z lekturą; ja na początku sięgałem po nią, gdy było mi bardzo źle (tragicznie) i nic innego nie było wartego uwagi czy wysiłku (zaufania). Zresztą jeszcze nie skończyłem tej książki (od zeszłej jesieni), bo w miarę czytania przybywa w niej odsyłaczy biblijnych, które należy potraktować poważnie, czyli również przerobić (z zaangażowaniem). Przy okazji może się okazać, że czytanie samego Pisma św. stanie się codzienną potrzebną, tak jak papu i piciu, bo zauważy się oto Jakąś Obecność Bożą przy tej (kojącej) czynności. Warto zatem zamówić ową pracę współczucia o. Augustyna Pelanowskiego oraz wyczekiwać na przesyłkę z księgarni, ponieważ już tylko to samo jest kolejnym krokiem w dobrym kierunku. Powodzenia! Będzie dobrze… : )

          https://wydawnictwowam.pl/prod.wolni-od-niemocy.7776.htm?sku=29424

          PS. Błędy redakcyjne w książce potraktowałem… jako wyzwanie. ; )

    • Edyta pisze:

      +++❤

      • Sylwia pisze:

        Bóg zapłać za modlitwę i wszystkie ciepłe słowa i chęć wsparcia.

        Robert co do książki jestem akurat na takim etapie że czytanie sprawia mi trud. Ale być może właśnie tak ma być, bym dostała tą właściwą książkę. I myślę ze w najbliższym czasie ją zamówię. I będę oczekiwać na nią. A potem będę czytać kawałek po kawałku.
        Nie wiem jak to się stało że nie czytam w ogóle, wcześniej zaś pochłaniałam książki, a teraz wszystko sprawia mi trudność. Dziękuję.

    • Jm pisze:

      Ja tez czasami mam takie okresy. Jakbys pisala o mnie. Minie. Wytrzymasz i przeminie, potem bedziesz silniejsza i jak cos takiego przyjdzie znowu….bedziesz wiedziala , ze to znowu minie. Dobijajacy jest fakt , ze nie ma sie sily do modlitwy….ale to tak jest. Isc do spowiedzi i znowu Ksiedzu mowic te same grzechy….
      Czlowiek czuje sie jak grzeszny, slaby smiec. Do tego samotnosc i brak pomocy….i poczucie winny od czarnego.
      Ale ja teraz widze po co to jest. To jest umacnianie wiary. Ja jestem osoba nawrocona i to tak na zasadzie BARDZO DYNAMICZNEJ od 2 lat. Moim zdaniem, nie jestem nikim specjalnym ani uczonym, ale odczulam to tak, ze musze przez to przejsc, bo musze umocnic wiare przed Oczyszczeniem, tymi czasami trwogi…a to jest takie przyspieszone nauczanie. Jezeli bym tego nie przeszla teraz po nawroceniu, we wzglednych czasach jeszcze spokojnych, to gdybym znalazla sie w trwodze i zamecie co nadchodzi, to bym polegla.
      Takie jest moje odczucie.
      Nie wiem jak u Ciebie sytuacja wyglada, ale u mnie sa male, rozdarte dzieci, ja sama, obsolutnie sama. Psychika mi siada. Maz , obcy czlowiek.
      Jak potrzebujesz pogadac, to napisz do Ewy o mojego maila.
      Sciskam mocno

      • Sylwia pisze:

        Jm, dziękuję za to co napisałaś. Być może tak ma być. Choć zdaje sobie sprawę z własnej słabości i grzeszności to nie potrafię się podnieść. Tu nie chodzi o te same „grzechy” tu doszło coś nowego. Nie chcę o tym pisać bo to jest dla mnie ciężkie i jest mi ciężarem. Czuję się przygnieciona tym tak mocno że to co uczyniłam jest dla mnie trudne i nie potrafię stanąć przed konfesjonałem. Coś powoduje we mnie blokadę. I to jest dla mnie najgorsze. Ja również jako osoba nawrócona funkcjonuje od 4lat. Ale niestety poległam po całości nie zdałam testu. Znów potrzebuje nawrócenia na nowo.
        Dokładnie tak, niegdyś sama starałam się pomagać innym, teraz sama potrzebuje pomocy. Depresja, złość i agresja rozszarpują mnie od środka. Niestety już korzystam z terapii by uniknąć leków. Ale wiem że terapia jest mi potrzebna, by poukładać sobie moje życie.Ale czuję nadal pustkę, wiem dlaczego i zdaję sobie sprawę z tego. Wiem że to ogromna próba dla mnie, a ją wciąż zawalam. Właśnie sytuacji nie poprawia to że rodzina jest rozłamana na pół.ciągle kłótnie i oskarżenia, alkoholizm, nie zrozumienie drugiej osoby. Chcesz pomóc temu wszystkiemu a nie możesz nic bo i tak nikt nie posłucha.. A sama muszę uporządkować moje życie. Ja wciąż od dziewięciu lat sama w domu, mąż pracuje na okrągło mało go widzę i jest mi żal tego że jestem obarczona wszystkim na około. Nie mam już siły ogarniać bo czuję się jak zepsuty robot. Rozumiem że on musi pracować ale niestety nie możemy się dogadać w wielu kwestiach na przykład związanych z wychowaniem dziecka. Nie ma jedności głosu. I przez to córka nie widzi granic żadnych by mnie wyzywać, a mnie już nerwy puszczają i już moje hamulce są na dotarciu.Także czuję się nie potrzebna bo po co skoro jedyne dziecko które mam nie chce mnie słuchać. Choć przebywa ze mną stale i to ja zawsze na wszystko pozwalam. Czuję totalną beznadzieje bo na wszystkich sferach zawalam. Chciała bym podjąć pracę lecz nie mogę. Jestem na utrzymaniu męża i źle się z tym czuję. Jak pasożyt..
        On nie widzi problemu tak jak we wszystkim, nie mam wsparcia u niego gdy ktoś mnie atakuje . Nigdy mnie nie obronił przed atakiem innych, szczególnie rodziny i to z obu stron. To boli i robi ranę. Ech dużo by pisać tylko nie tu nie w tym miejscu.

    • Małgorzata pisze:

      Pancerz św. PATRYKA ..polecam.

    • wobroniewiary pisze:

      Sylwia – znasz mnie. Wiesz, że potrafię być ostra. I tu będę.
      Nie oceniam grzeszności, każdy grzesznik ma prawo do Miłosierdzia, ale musi podejść do tego trybunału miłosierdzia- czyli do konfesjonału
      Ja ci wprost nakazuję lecieć do konfesjonału, a dopiero po spowiedzi św. będziesz mogła czerpać z owoców naszych modlitw. Dopóki nie wrócisz do stanu łaski – nic ci nasze wsparcie i modlitwy nie pomogą.
      Tak więc – konfesjonał, jutro Msza św. procesja a potem strona Wowit
      Jeszcze dziś do kościoła!

      • Monika pisze:

        A na razie pomódlmy się teraz by nasza Sylwia miała siłę dotrzeć do konfesjonału i by się nie ociągała. Będzie dobrze. +++
        Ja zaraz idę na Mszę Św., to się pomodlę w Twojej intencji.
        Pan Bóg wyciągnie Cię z tego wszystkiego i da Ci siły ale Ty też musisz zrobić ze swojej strony krok do przodu. Ja bardzo dobrze Cię rozumiem.
        U nas teraz deszcz i burza, ale burza nie burza, to i tak idę.

        • wobroniewiary pisze:

          Tak, i niech modlą się tylko osoby w stanie łaski uświęcającej.
          Sylwia nie za bardzo chce iść do spowiedzi św., a bez zrzucenia tego balastu i wyrwania chwastów grzechowych w konfesjonale – niewiele możemy zrobić. Sami się przy tym narażając…

        • Monika pisze:

          Gorąco polecam Tobie, Sylwio i nam wszystkim. Sama już też zaczęłam słuchać tych kazań – warto, bo warto słuchać starszych i sprawdzonych kapłanów:
          Ks. Piotr Pawlukiewicz – Jeśli masz grzech to pozbądź się go natychmiast! To jest najważniejsze!

          ks. Piotr Pawlukiewicz : ” Jak bronić się przed lękiem? ” – kazanie. https://www.youtube.com/watch?v=Yf6S9vR1Ohg
          Ks. Piotr Pawlukiewicz – Ogromnym grzechem jest wstydzić się siebie prawdziwego https://www.youtube.com/watch?v=Pu8ijbYlecs

  23. Rafał pisze:

    Ktoś pod loginem Quis ut Deus mądrze napisał.Mysle że każdy z nas ma swoją rolę do wypełnienia na ziemi.Wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami w wierze więc wspieramy się i umacniajmy na wzajem.

  24. wobroniewiary pisze:

    Kochani, jestem po długiej i arcyważnej rozmowie z Tomaszem!
    Było wiele nieporozumień, który trzeba i należy wyjaśniać!

    Np. ostatni wpis (allah i Bóg) Zabrakło jednego zdania, że muzułmanin podziękował swego bogu a Jedyny Prawdziwy Bóg w Trójcy św. Jedyny – otrzymuje od nas tak mało podziękowań. Nigdy Tomasz ani ks. Adam nie utożsamiali allaha z naszym Bogiem.

    Wokół księdza Adama zawsze kręcili się fałszywi prorocy. Dlatego i ja podchodziłam do Tomasza też z rezerwą, sama wątpiłam i szukałam, modliłam się i prosiłam was o modlitwę.Tomasz jest pod opieką ks. biskupa (wiem jakiego, miałam możliwość sprawdzić), ma swojego kierownika i spowiednika (i wcale nie ks. Adama). Zajmuje się budową domu pomocy dla matek, które myślały o aborcji (wszystko za wiedzą i zgodą właściwej kurii). Wyżej pisałam, że pkt. 9 jest ważniejszy niż 10 o zapasach.

    Ale teraz sprawy ważniejsze. Oprócz zapasów – KTO CHCE NIECH JE ROBI – są sprawy duchowe. I tymi zajmujemy się na I-szym miejscu: Spowiedź św. generalna, Msze św., Różaniec św., Wieczerniki Maryjne – nie dajmy się skłócić czarnemu, Tomasz (znam jego prawdziwe dane) jest w Kościele, pod opieką Kościoła, trwa w posłuszeństwie. Założył stronę Paruzja, kto chce – niech czyta i korzysta. Kto nie chce – nie musi!

    I najważniejsze – jak mamy jakieś wątpliwości, to zadajemy pytania czy tu w komentarzach czy na maila na jutrzenka2012@gmail.com a Tomasz będzie je otrzymywać ode mnie w sobotę wieczorem i następnie będzie udzielać odpowiedzi – tu na wobroniewiary. Tamta strona służy do informacji o Paruzji.

    „Zważajcie też, aby was kto nie zwaśnił, szatan już swe legiony podźwignął i swe sługi posyła aby wam ręce utrącić i aby wam głos odebrać, albowiem wie on i inni wiedzą, że tam gdzie dwóch się modli razem Ja jestem pośród nich, gdzie dwóch mówi jednym głosem Ja mówię, albowiem gdzie dwóch świadków Ja Jestem. Odstępstwem i błędami się nie zajmujcie nie czas na to, Ja sam odstępstwo naprawię kiedy przyjdę. Wy prostujcie ścieżki, wy wołajcie w Imię Moje, a czas jest bliski i godzina krótka!”

    • Monika pisze:

      Bogu niech będą dzięki. +++
      Idę na adorację a potem na Mszę Św. pod przewodnictwem biskupa (u nas dziś bierzmowanie około 50-60 osób) i zaniosę te wszystkie sprawy przed Tabernakulum.

    • Sylwia pisze:

      Chwała Panu że się wyjaśniło. ❤

    • Longin pisze:

      Bogu dzięki, jakby powiało tchnieniem Ducha Świętego. Mogę tylko Ewo domyślać się ile to Cie kosztowało, choć czasem geniusz kobiety jest nieprzenikniony😉

    • babula pisze:

      Ewo – my nie znamy wszystkich szczegółów, które budziły Twoje wątpliwości. Ale przez lata prowadzenia tej strony dałaś nam świadectwo swojej wierności Bogu i przykład, że gdy nie jesteś pewna jak postąpić to modlisz się i pytasz o radę spowiednika lub czasem egzorcysty. Więc ja np. obdarzyłam Cię zaufaniem.
      Teraz mogę napisać:
      – Allah (piszę przez A przez szacunek dla wierzeń innych ludzi) i nasz Bóg – potraktowani na stronie Iskry tak, że wydaje się, że to jeden i Ten Sam Bóg -wzbudzili moje wątpliwości
      -muzułmanin dziękuje za deszcz a polskie Boże dzieci nie dziękują -to na pewno moja pycha -ale zrobiło mi się przykro, bo choćby samych WOWITÓW jest tysiące i oni dziękują, że o innych nie wspomnę, chociaż Zawsze powinniśmy dziękować Więcej
      -robienie zapasów łącznie z zachętą brania na nie kredytów -w sytuacji gdy wiadomo (na podst. wizji ks. Adama) , ze pieniądz straci na wartości tak dalece, że przejdzie się na wymianę towarową -też wzbudziło mój niepokój i nie tylko mój.. mogłabym jeszcze co nieco powymieniać ale na początek wystarczy.
      To co napisałam to Wątpliwości, które Powstają Po Przeczytaniu Wpisów Tomasza i ks. Skwarczyńskiego.
      Jestem daleka od tego by podejrzewać któregokolwiek z nich o nieuczciwość. Wprost przeciwnie! Rozumiem, że gdy bazuje się Tylko na informacji przekazanej na piśmie bez możliwości sprawdzenia czy zrozumiał ją właściwie odbiorca to mogą rodzić się nieporozumienia. Z tego powodu ja nie miałam odwagi wypisać wyraźnie na stronie wszystkiego co nie bardzo mi się podoba.
      I cieszę się ogromnie, ze Tomasz wyjaśni wszystko to co wydaje nam się nie bardzo po Bożemu 🙂

      Panie Boże nie pozwól byśmy stali się wieżą Babel+

    • Anna pisze:

      Bogu niech będą dzięki wielkie dzięki, kamień z serca spadł i na to czekaliśmy na te wyjaśnienia, powiem więcej to zamieszanie dużo teraz dobrego nam wyjaśniło i odrazu przystępuje do wszystkich wskazówek, na ile damy radę.

  25. Aleksandra pisze:

    Bardzo proszę Rodzinko Wowitowa o modlitwę za mnie, mam audyt w pracy, który trochę potrwa. Starałam się być zawsze sumienna ale jestem tylko człowiekiem, który może się też nieświadomie pomylić, dlatego wolę przez niego przejść z Waszym wsparciem.
    Bóg zapłać za każde Zdrowaś Mario.

  26. jacex pisze:

    Jeszcze raz powtórzę. Dla dobra Polski,Polaków bardzo ważne jest,aby nie zapominać o orędownictwie św Andrzeja Boboli ! „Teraz naród polski jest zbyt słaby.To nie ten sam naród co 50 lat temu”(jak powiedział św Andrzej Bobola w 1987 r w Strachociniu). Teraz jest to naród w znacznym stopniu „zdeformowany” przez: prl, liberalizm. Sam nie da rady bez wstawiennictwa św Andrzeja Boboli (do Pana Jezusa,Matki Bożej). Przecież nawet tutaj (na WOWIT) można było zauważyć dopiero co próbkę tego,jak łatwo można zbałamucić,skłócić grupę Polaków (nawet takich ,którzy uchodzą za będących przedtawicielami grupy posiadającej twardszy kręgosłup moralny)

  27. Katarzyna pisze:

    +++ Jezu, Ty się tym zajmij!

  28. Ania pisze:

    20 stycznia 1610 roku Matka Boża powiedziała między innymi:
    „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! (…)”

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/04/05/ks-piotr-glas-ostrzezenia-maryi-dla-kosciola-konca-czasow-objawienia-w-quito/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s