23 września: Św. Ojca Pio. Zostań duchowym dzieckiem Padre Pio i oddaj się Mu w opiekę

Święty o. Pio z Pietrelciny

O. Pio urodził się w Petrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 5 lat objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Służbę przerwał ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany – znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji – znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie – na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie – zwłaszcza w momencie Przeistoczenia – w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. „Dom Ulgi w Cierpieniu” otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu.

Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.

W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później – dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Beatyfikacji o. Pio dokonał Jan Paweł II 2 maja 1999 r. 16 czerwca 2002 r. Ojciec Święty dokonał jego kanonizacji.

Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój

Jeden z licznych cudów św. Ojca Pio – cud wskrzeszenia

Był maj 1925. roku. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? 

Wypowiedź brata Modestino, zm. 23.08.2011 r., („Skromniutki”),
który
osobiście znał Ojca Pio.

Każdy katolik, któremu bliska jest duchowość Ojca Pio marzył o tym, żeby stać się jego duchowym synem (córką). Zasłużenie sobie na ten tytuł nie było wcale takie łatwe, ponieważ O. Pio zanim przyjął kogoś pod swoją duchową opiekę, od samego początku wymagał nawrócenia, zmiany dotychczasowego życia oraz wkroczenia na drogę ascezy, którą  zresztą on sam kroczył.

W 1956 roku, przebywając w klasztorze w Agnone, rozmyślałem o pożytkach duchowych jakimi cieszyli się synowie i córki mojego współbrata, a zarazem o tych, którzy nie mogli się udać do San Giovanni Rotondo, aby poprosić go o adopcję duchową. Z jeszcze większą intensywnością i zatroskaniem myślałem także o tych, którzy po śmierci O. Pio chcieli by cieszyć się z tego tak zacnego miana jakim jest bycie jego „duchowym dzieckiem”.

Pragnienie to łączyło się z innym, które tkwiło we mnie od czasu kiedy zacząłem myśleć o kapłaństwie: “Być krzewicielem pobożności Maryjnej poprzez codzienne odmawianie Różańca.” Tego to roku, z wymienionymi pragnieniami w sercu, przyjechałem na wakacje do San Giovanni Rotondo, aby spędzić kilka dni blisko Ojca.

Podczas spowiedzi w zakrystii, po wyznaniu grzechów, za poruszeniem wewnętrznym i po zdobyciu się na odwagę zapytałem: „Ojcze, chciałbym założyć w Agnone grupę twoich duchowych dzieci.” Ojciec Pio, z wyrazem zrozumienia w swoich wielkich, błyszczących oczach, odpowiedział z niewymowną słodyczą: „Na czym miałoby polegać to o co prosisz?” Zachęcony tym wyrazem oczu, dodałem: „Ojcze, chciałbym przyjąć do twoich duchowych dzieci tych wszystkich, którzy podejmą się odmawiania każdego dnia, jednej części różańca oraz zamówią od czasu do czasu jedną Mszę św. w twoich intencjach. Mogę to zrobić czy nie?” Ojciec Pio, wyciągając ramiona, podniósł oczy ku niebu i wykrzyknął: „Czyżbym mógł bracie Modestino zrezygnować z tak wielkiego dobrodziejstwa? Rób to o co mnie prosisz, a ja będę cię wspierał.” Po powrocie do Agnone rozpocząłem z entuzjazmem nową misję. Różaniec święty rozprzestrzeniał się, a duchowa rodzina O. Pio powiększała się także dzięki mojej skromnej osobie.

Pewnego dnia zbliżyłem się do O. Pio, zagłębionego w modlitwie, z zapytaniem: „Ojcze, co mam powiedzieć twoim duchowym dzieciom?” Odpowiedział mi głosem przepełnionym miłością: „Powiedz, że jestem z nimi całym sercem, byleby tylko pozostawali wytrwali w modlitwie i dobru.”

Innego znowu dnia towarzysząc mu w drodze z chóru do celi i zadałem pytanie: „Ojcze, liczba twoich dzieci duchowych jest już bardzo duża! Co mam robić, przyjmować innych, czy już nie?” A O. Pio rozkładając ręce, głosem, który wprawił w drżenie moje serce odpowiedział: „Synu mój, powiększaj grupę jak tylko możesz, ponieważ oni otrzymują więcej dobrodziejstw od Boga niż ja.”

Muszę się przyznać, że czasie rozlicznych spotkań, jakie odbyłem z O. Pio, zawsze prosiłem go o jakąś pamiątkę w darze, ale nigdy nie byłem wysłuchany, aż do 1968, kiedy przebywałem w Isernia. Przybył wtedy do mnie pewien współbrat z następującą wiadomością od O. Pio: „Powiedz bratu Modestino, że kiedy przyjedzie do San Giovanni Rotondo, otrzyma ode mnie piękną rzecz.”

Kiedy zatem 20 września odbywało się tam międzynarodowe spotkanie grup modlitewnych, pobiegłem do niego. Po odprawieniu uroczystej Mszy św. zaprowadzono O. Pio na taras. Byli obecni z nim O. Honorat Marcucci i Tarcisio da Cervinara. O. Pio był bardzo wzruszony, mówił z trudem i często popłakiwał. Było to skutkiem wielu emocji przeżytych w czasie tego pracowitego dnia. W pewnym momencie dał mi znak, abym zbliżył się do niego. Zdjął swój nieodłączny różaniec z nadgarstka i złożył go w moich rękach, ze wzrokiem którym zdawał się mówić: „Oto powierzam ci święty różaniec. Rozprzestrzeniaj go wśród moich dzieci”. Było to potwierdzenie misji, tego przepięknego zadania.

Dzisiaj, po jego śmierci liczba dzieci duchowych O. Pio jest nie do policzenia. Cała ta wielka rodzina gromadzi się duchowo, każdego wieczoru o 20.30, dookoła grobu O. Pio. Jestem tam także i ja, brat Modestino aby przewodniczyć modlitwie różańcowej. Wszyscy ci, którzy mimo że pozostają we własnych domach będą się z nami łączyć duchowo, w tej wybranej przez Ojca godzinie różańcowej (20.30-21.00), oraz co jakiś czas zamówią Mszę św. według intencji O. Pio, będą mogli stać się jego dziećmi. Zaświadczam to na moją własną odpowiedzialność. Będą się cieszyć nieustannym wsparciem Ojca oraz naszej modlitwy przy jego grobie.

Kto podejmie obowiązek odmawiania różańca, powinien oczywiście  odrzucić grzech i o ile to możliwe naśladować O. Pio. Po tym będą mogli być rozpoznawani jego duchowi synowie i córki: będą kochać, modlić się i cierpieć tak jak to robił O. Pio, dla dobra własnego oraz dla zbawienia grzeszników.

Niezliczone telefony zaświadczające o łaskach otrzymanych, są dowodem wierności O. Pio złożonym obietnicom, który w sposób szczególny chroni tych, którzy nie zaniedbują wieczornego spotkania z Dziewicą podczas odmawianego różańca o 20.30-21.00.

Na podstawie książki: “Io, testimone del Padre”, Fra Modestino da Pietrelcina.
Za: kliknij

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie – kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : „Zawsze odmawiaj różaniec”.

„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Ojciec Pio powiedział:

„Przyjmuję cię chętnie za mego syna duchowego, ale pod warunkiem, że będziesz zawsze szlachetnie postępował i dawał dobry przykład życia chrześcijańskiego”.

Definicja świętego według o. Pio:
„Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: „pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia” 

Na kilka dni przed śmiercią Ojciec Pio powiedział swoim współbraciom:

,,Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą. Odrodziłem ich dla Jezusa w bólu i miłości. Mogę zapomnieć samego siebie, ale nie moje dzieci duchowe. Jestem pewien, że kiedy Pan mnie zawoła do Siebie, to Mu powiem: Panie, ja zaczekam u niebieskich drzwi, wejdę, gdy zobaczę, że weszło do nieba ostatnie z moich duchowych dzieci”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

74 odpowiedzi na „23 września: Św. Ojca Pio. Zostań duchowym dzieckiem Padre Pio i oddaj się Mu w opiekę

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    • wobroniewiary pisze:

      Dzień 4. nowenny do Michała Archanioła

      Najświetniejszy Archaniele, św. Michale, który stoisz przy ołtarzach, by zanosić przed Wieczny Majestat nasze modlitwy i ofiary, proszę Cię, wspomóż synów naszej ziemi i mnie we wszystkich próbach wierności chrześcijaństwu, byśmy w Ojczyźnie zachowali wytrwałość, pamięć i wiarę, które za Twoim pośrednictwem ofiarowane zostaną Najwyższemu i by przyjęte były przez Niego jako słodkie kadzidło.

      Panie Jezu, za wstawiennictwem Świętego Michała Archanioła pobłogosław i udziel nam potrzebnych Łask, według Woli Twojej, Amen.

      Ojcze nasz…
      Zdrowaś, Maryjo…
      Chwała Ojcu…

    • wobroniewiary pisze:

      Nowenna do św. Archaniołów – Dzień 4
      Dzień czwarty – do Świętego Gabriela

      Módlmy się o łaskę poznania Boga.
      Święty Gabrielu Archaniele, prosimy Cię o łaskę rozumienia woli Bożej w naszym życiu i oczekiwań jakie Pan ma wobec nas. Ukaż nam Boga, który jest Nieskończonym Dobrem i Pięknem, abyśmy wpatrzeni w Niego, dobrze przeżywali każdą chwilą naszego życia.
      Święty Gabrielu, który stoisz przed Majestatem Bożym, naucz nas miłować Pana bez lęku, w pełnej ufności w Jego dobroć i miłosierdzie. Prowadź nas drogą szukania Boga w jego dziełach, w świecie i w drugim człowieku, abyśmy mogli przez łaskę poznania Pana stać się w pełni dziećmi Bożymi.

      Ojcze Nasz…
      Zdrowaś Mario…
      Chwała Ojcu…

  2. wobroniewiary pisze:

    Największe uroczystości odbywają się już dzisiaj
    Oglądajcie i oddawajcie się w opiekę św. Ojcu Pio ❤

    Andrea Bocelli świętuje swoje urodziny śpiewając u i dla św. O. Pio

    • AnnaSawa pisze:

      23 września

      Św. O. Pio z Pietrelciny, prezbitera; św. Linusa, papieża męczennika; bł Józefa Stanka, prezbitera i męczennika.

      Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. (Iz 53,4-5)

      Kiedy otwierasz się na Ducha Świętego, na Boga, to ten Bóg rzeczywiście może wejść i może cię boleśnie zranić. Ojciec Pio, kiedy otrzymywał stygmaty, miał wizję, że Anioł przebija go włócznią. Anioł nie poszedł i nie ucałował go, tylko go przebił! To go bolało! Tak, wielki święty i cudotwórca! Ale jak on wyglądał?! Jaki pobity i poraniony był ten człowiek! I on pokazywał światu, że jego rany są uzdrowieniem, właśnie dlatego, że jego rany są uzdrowieniem, właśnie dlatego, że sam był zraniony, a dawał uzdrowienie innym. Świat nie odczytał tego stygmatu do końca, świat nie odczytał tego, co w Ojcu Pio widać.

      O. Augustyn Pelanowski OSPPE – „365 dni przetrwania” (str. 271)

  3. wobroniewiary pisze:

    „Czy boisz się śmierci?” – zapytał niespodziewanie Ojca Pio jego współbrat o. Romolo. „Nie!” – padła zdecydowana, spokojna odpowiedź. Faktycznie, Padre Pio nie bał się śmierci, był na nią zawsze przygotowany. Kilka lat przed śmiercią przepowiedział (w rozmowie ze swym przyjacielem Pietruccio), że umrze w wieku 81 lat. Jak wyglądały ostatnie chwile błogosławionego kapłana-stygmatyka? Oto wspomnienia ojca Pellegrino, który czuwał przy Zakonniku z Pietrelciny do końca.

    Ostatnia Msza św. w życiu Ojca Pio. 22 września 1968 r. po odprawieniu Mszy św. wyczerpany Ojciec Pio osunął się w ramiona współbraci.

    Do północy Ojciec Pio wzywał mnie pięć lub sześć razy. O północy jak zalęknione dziecko błagał: „Mój synu, pozostań ze mną!” i wiele razy pytał o godzinę. Patrzył na mnie z błaganiem w oczach i ściskał mi ręce.

    Później, jakby zapomniał o tym, która jest godzina, pytał: „Czy dzisiaj odprawiałeś Mszę świętą?” Uśmiechając się, odpowiedziałem: „Ojcze duchowny, to jeszcze za wcześnie, by odprawić Mszę świętą”. A on odpowiedział: „Dzisiaj rano ty za mnie odpraw Mszę świętą”. A ja: „Każdego ranka odprawiam ją w Ojca intencji”.

    Następnie poprosił o spowiedź i po wyznaniu grzechów powiedział: „Synu mój, jeśli dzisiaj Pan wezwie mnie do siebie, to proszę wszystkich moich współbraci o przebaczenie wszelkich przykrości, które im sprawiłem. Proś także współbraci i moich duchowych synów o modlitwę za moją duszę”.

    Odrzekłem: „Ojcze duchowny, jestem pewien, że Pan pozwoli ci jeszcze długo żyć, ale gdybyś miał rację, to czy mogę cię prosić o ostatnie błogosławieństwo dla współbraci, dla duchowych synów i dla chorych?” A on: „Tak, błogosławię wszystkich, ty natomiast poproś także przełożonego, aby mi udzielił swojego ostatniego błogosławieństwa”.

    Była godzina pierwsza w nocy, gdy powiedział: „Słuchaj, synu mój, leżąc w łóżku nie mogę dobrze oddychać. Pomóż mi wstać. Na krześle będę mógł lepiej oddychać”. Tej nocy ze zdziwieniem zauważyłem, że chodził prosto i szybko jak młodzieniec i nie trzeba go było podtrzymywać. Wychodząc ze swojej celi, powiedział: „Chodźmy na chwilę na taras”. Po pięciu minutach zapragnął wrócić do celi. Gdy chciałem go podnieść, powiedział: „Nie mogę tego zrobić”. „Ojcze duchowny, nie martw się” – powiedziałem dodając mu otuchy i podsunąłem wózek, aby usiadł. Wziąłem go za rękę i chciałem posadzić na krześle, jednak on podniósł się sam.

    W celi usiadł na fotelu, a wskazując ręką i wzrokiem na wózek, powiedział: „Odstaw go poza celę”. Kiedy wróciłem do celi, zauważyłem, że zaczął blednąć. Na jego czole pojawił się zimny pot. Przeraziłem się widząc, że jego wargi sinieją. Ciągle tylko powtarzał coraz bardziej słabnącym głosem: „O Jezu, o Maryjo”.

    Chciałem zawołać kogoś ze współbraci, ale zatrzymał mnie mówiąc: „Nie budź nikogo”. Odbiegłem kilka kroków od jego celi, ale zawołał mnie powtarzając: „Nie budź nikogo!” Odpowiedziałem błagalnie: „Ojcze duchowny, pozwól mi tym razem zrobić, co chcę”. Pobiegłem do celi o. Mariana, lecz widząc otwarte drzwi o. Guglielma wszedłem, zaświeciłem światło, obudziłem go, wołając: „Ojciec źle się czuje!” O. Guglielmo szybko wstał i błyskawicznie dopadł celi Ojca Pio, ja zaś wezwałem telefonicznie doktora Salę. Po 10 minutach zjawił się lekarz, a widząc stan chorego, zrobił mu zastrzyk.

    Ojciec coraz słabszym głosem, coraz wolniej poruszając ustami, coraz ciszej powtarzał: „O Jezu, o Maryjo”.

    Przybyli lekarze wezwani ze szpitala przez dra Salę, Mario Pennelli, siostrzeniec Ojca Pio; wezwałem także gwardiana i innych zakonników. W czasie zakładania przez lekarzy maski tlenowej, o. Paolo udzielił Ojcu Pio Sakramentu Namaszczenia Chorych. Wokół klęczeli modlący się zakonnicy.

    Około 2.30 Ojciec Pio słodko skłonił głowę i wydał ostatnie tchnienie.

    (z: Arch. P. Pio, San Giovanni Rotondo, przełożyła K. Kolbusz)

  4. pozdrawiam pisze:

    Moi Drodzy, mam pytanie z kategorii zagrożeń duchowych. Czy kupowanie jedzenia w barach chińskich/azjatyckich jest zagrożeniem duchowym? Ogólnie rozumiem, że potencjalnie niebezpieczne w takich miejscach są: 1) kadzidełka palone na cześć demonów, 2) „modły” odprawiane nad jedzeniem/poświęcenie pokarmu bożkom, jednak skoro w lokalu widocznych kadzidełek brak, a co ktoś robi z jedzeniem, to ja nie wiem, to czy w takim razie trzeba unikać takich miejsc czy można tam jeść spokojnie?

    • cure pisze:

      moim zdaniem lepiej unikac takich miejsc. Pytanie brzmi po co ryzykowac? w imie czego ? Wszystko wolno – ale nie wszystko przynosi korzysc. To pytanie to jest troche takie pytanie w stylu: Czy jak wybierzesz sie w nocy do lasu na spacer to czy cos Ci sie stanie ? czy mozesz isc spokojnie? Moim zdaniem spokojnie isc nie mozesz 😛 A jak ktos lubi adrenaline to sa sporty ekstremalne od tego.

  5. Mzz pisze:

    Proszę o modlitwę za 2 kobiety które prawdopodobnie są w ciąży. Martwię się, że będą chciały spuścić te dzieci w toaletach.Bog zapłać.

    • Joan pisze:

      Jak je znasz to powiedz im, znasz miejsce gdzie beda mogly zalatwic „problem” a potem daj im tylko numer do Fundacji Malych Stopek, tam juz Ksiadz poprowadzi odpowiednio rozmowe. Takie triki sie teraz robi i to dziala!!!

  6. wobroniewiary pisze:

    Święty ojcze Pio,
    naznaczony świętymi znakami męki naszego Zbawiciela,
    Ciebie wybrał Bóg,
    abyś w naszych czasach na nowo ukazał potęgę
    i cuda Bożej miłości.

    Bądź w niebie naszym patronem,
    a gdy wzywamy Twojego potężnego
    wstawiennictwa u tronu Bożego Miłosierdzia,
    uproś nam przebaczenie grzechów,
    łaskę zjednoczenia z Jezusem Chrystusem w Eucharystii
    i radość trwania w Kościele świętym.

    Broń nas przed złym duchem,
    kieruj nasze kroki na drogę pokoju
    i naucz nas żyć w prawdzie i wolności dzieci Bożych.

    Amen

  7. wobroniewiary pisze:

    Jestem w szoku 😦 😦 😦
    Przeczytajcie:

    • Joa pisze:

      To nie jest moda.to tylko reklama.na potrzeby Satanistow i „naukowcow”. Przyklad lekarza z Indiany w USA, ktory trzymal szczatki dzieci w domu mowi za siebie.

  8. Betula pisze:

    23 września św.Ojca Pio i 4-ty dzień nowenny do św.Michała Archanioła.
    Św.Ojciec Pio był wielkim czcicielem św.Michała Archanioła, otrzymał stygmaty w pierwszy dzień nowenny (20 września) do św.Michała Archanioła.
    „Idzcie pozdrowić świętego Michała” – tak mówił św.Ojciec Pio do tych, którzy przychodzili do niego w San Giovanni Rotondo a nawet wyznaczał spowiadającym się pieszą pielgrzymkę (ścieżką stromą i górską) do groty św.Michała Archanioła na górę Gargano, odległą 25 km od San Giovanni Rotondo.
    Św.Ojciec Pio często odmawiał modlitwę papieża Leona XIII do św.Michała Archanioła.
    Film o Bazylice św.Michała Archanioła w Gargano:


  9. Ania pisze:

    Módl się za papieża

    Módl się za ludzi przewrotnych, módl się za ludzi gorliwych, módl się za papieża, w intencji wszystkich potrzeb duchowych i materialnych świętego Kościoła, naszej najczulszej Matki. W sposób szczególny zanoś modlitwę w intencji tych wszystkich, którzy pracują nad zbawieniem dusz i na chwałę naszego Ojca w niebie (Epist.II, s. 70).

    https://www.gosc.pl/doc/5868002.6-rad-od-Ojca-Pio/4

  10. wobroniewiary pisze:

    Dziś jak nigdy potrzebuję Waszych modlitw….

  11. neta pisze:

    Ja również proszę o modlitwę za mnie, bo tracę wiarę w Boga, tracę ufność i nadzieję, że Bóg mnie kiedykolwiek wysłucha i pomoże 😦

    • EwaT. pisze:

      +++ we wszystkich intencjach

    • Beata pisze:

      Polecam Ci z całego serca: Jezu Ty się tym zajmij. Znajdź na YT i spokojnie posłuchaj kilka razy. Wiem jak się czujesz, też tak mam. Wtedy słucham tak długo, aż moje serce zaczyna samo z zaufaniem odmawiać tę modlitwę. Zawsze przychodzą pokój serca i konkretna pomoc.

    • bea pisze:

      Ekumena jak powinna wygladac wszystkie religie Swiata lacza sie w Prawdziwym Zyciu w Bogu Tego Chce Chrystus piekne Swiadectwo

      mozna przetlumaczyc automatycznie

  12. m-gosia pisze:

    Juliusz Słowacki pisał „niech żywi nie tracą nadziei”.

    Z Bożą pomocą i opieką naszej Matki Przenajświętszej damy radę.Ojciec Pio cierpiał 50 lat.

    Testament mój
    Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
    Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
    Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –
    A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny.

    Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
    Ani dla mojej lutni – ani dla imienia; –
    Imię moje tak przeszło jako błyskawica
    I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

    Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
    Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
    A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie,
    A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę…

    Ale kiedyś – o smętnych losach zadumany
    Mojej biednej ojczyzny – przyzna, kto szlachetny,
    Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
    Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

    Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
    I biedne moje serce spalą w aloesie,
    I tej, która mi dała to serce, oddadzą –
    Tak się matkom wypłaca świat – gdy proch odniesie…

    Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
    I zapiją mój pogrzeb – oraz własną biedę;
    Jeżeli będę duchem – to się im pokaże,
    Jeśli mię Bóg uwolni od męki – nie przyjdę…

    Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
    I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
    A kiedy trzeba – na śmierć idą po kolei,
    Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!…

    Co do mnie – ja zostawiam maleńką tu drużbę
    Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
    Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
    I zgodziłem się mieć tu – niepłakaną trumnę.

    Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
    Iść… taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
    Być sternikiem duchami napełnionej łodzi,
    I tak cicho odlecieć – jak duch, gdy odlata?

    Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
    Co mnie żywemu na nic… tylko czoło zdobi;
    Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
    Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi.

    Za potrzebujących modlitwy †††

  13. Edyta pisze:

    We wszystkich intencjach +++

  14. kasiaJa pisze:

    We wszystkich intencjach +++ ❤

  15. Aleksandra pisze:

    +++ We wszystkich intencjach

  16. pozdrawiam pisze:

    Moi Drodzy, Podczas Mszy Świętej byłam dzisiaj świadkiem pewnej sytuacji, która mną wstrząsnęła i nie mogę jakoś przejść nad tym do porządku.
    Na Mszy Świętej było ok. 45 wiernych oraz 4 szafarzy (tak mi się przynajmniej wydaje patrząc na nich) oraz kapłan sprawujący Eucharystię i … Komunia Święta była rozdawana tylko przez 4 szafarzy? a kapłan został przy ołtarzu.
    Czy to jest w ogóle dopuszczalne? Pierwszy raz byłam świadkiem takiej sytuacji, zupełnie mnie zamroziło i cały czas o tym myślę. Czy kapłan może w ogóle nie rozdawać Komunii Świętej podczas Mszy Świętej? Czy są w tej sprawie jakieś instrukcje, przepisy prawa kanonicznego itd?

    • pozdrawiam pisze:

      To znaczy sprecyzuję, że kapłan rozdał Komunię Świętą tym szafarzom? i ministrantowi, ale nie wiernym.

      • Paweł pisze:

        Praktyka jest WYRAŹNIE POTĘPIONA w punkcie 157 Instrukcji „REDEMPTIONIS SACRAMENTUM” mającej podtytuł „O tym, co należy zachowywać, a czego unikać w związku z Najświętszą Eucharystią” (wydanej w roku 2004 jako niejako „przepisy wykonawcze” do ostatniej encykliki św. Jana Pawła II „Ecclesia de Eucharistia”):
        „157. Jeśli w sytuacji zwyczajnej obecna jest wystarczająca liczba wyświęconych szafarzy, również do rozdawania Komunii świętej, nie należy wyznaczać nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej. W takich okolicznościach ci, którzy byliby wyznaczeni do tego rodzaju posługi, nie powinni jej wykonywać. Należy potępić postępowanie tych kapłanów, którzy, choć sami uczestniczą w celebracji, powstrzymują się jednak od udzielania Komunii, powierzając to zadanie świeckim.”

        A oto jeszcze inne ciekawe stwierdzenia tejże Instrukcji w tym temacie:
        88. (…) Zgodnie z przepisami prawa nadzwyczajni szafarze mogą wspomagać kapłana celebrującego jedynie w przypadku konieczności.
        151. Przy sprawowaniu liturgii do pomocy nadzwyczajnych szafarzy należy się uciekać jedynie w sytuacji prawdziwej konieczności. Pomoc ta bowiem nie jest przewidziana w celu zapewnienia pełniejszego uczestnictwa świeckich, lecz z natury swojej jest dodatkowa i tymczasowa. (…)
        155. (…) Jeśli przemawiają za tym motywy prawdziwej konieczności, biskup diecezjalny zgodnie z przepisami prawa może do tej posługi wyznaczyć (…) wiernego świeckiego jako szafarza nadzwyczajnego albo jednorazowo (ad actum), albo na czas określony, wykorzystując w tym celu stosowną formułę błogosławieństwa.
        156. Funkcja ta winna być pojmowana zgodnie z jej nazwą, która brzmi „nadzwyczajny szafarz Komunii świętej”, nie zaś „specjalny szafarz Komunii świętej” ani „nadzwyczajny szafarz Eucharystii”, ani też „specjalny szafarz Eucharystii”. Te ostatnie nazwy rozszerzają znaczenie tej funkcji w sposób nieodpowiedni i niewłaściwy.
        158. Nadzwyczajny szafarz Komunii świętej będzie bowiem mógł udzielać Komunii jedynie w przypadku braku kapłana lub diakona, albo kiedy kapłan napotyka trudności z powodu choroby lub podeszłego wieku lub innej ważnej przyczyny albo gdy jest tak wielka liczba wiernych przystępujących do Komunii, że sama celebracja Mszy zbytnio by się przeciągnęła. Należy to jednak rozumieć w ten sposób, że w żadnym przypadku wystarczającą przyczyną nie będzie nieznaczne przedłużenie, oceniane w świetle zwyczajów i kulturowego kontekstu miejsca.
        159. Nadzwyczajnemu szafarzowi Komunii świętej nie wolno nigdy wyznaczać nikogo innego do udzielania Eucharystii, jak na przykład rodzica albo współmałżonka, albo dziecka tego chorego, który ma przyjąć Komunię.
        160. Biskup diecezjalny powinien ponownie ocenić praktykę ostatnich lat w tej dziedzinie i w miarę potrzeby skorygować ją lub ściślej określić. Gdzie z racji prawdziwej konieczności tego rodzaju nadzwyczajni szafarze są liczniej wyznaczani, biskup diecezjalny powinien wydać szczegółowe normy, w których, uwzględniając tradycję Kościoła, zgodnie z przepisami prawa winien ustalić sposób wykonywania tej funkcji.
        https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/redemptionis_sacramentum_25032004.html

        • Paweł pisze:

          Odnośnie do encykliki „Ecclesia de Eucharistia” powiem Wam zabawny szczegół o tym, jak to św. Jan Paweł II faworyzował Polaków. Otóż encyklika ta była oficjalnie ogłoszona w Wielki Czwartek, 17 kwietnia 2003 r., co było zresztą z góry zapowiedziane. Jednak ja – jako stały czytelnik encyklik – w tamtym czasie odkryłem z niemałym zaskoczeniem, że encyklika ta była już na kilka dni PRZED TĄ DATĄ w sprzedaży w kioskach przykościelnych w Polsce (czyli ZANIM papież ją oficjalnie ogłosił w Rzymie). To chyba oznaczało, że papież Polak, zanim sam encyklikę oficjalnie ogłosił na prezentacji w Watykanie, to jej tekst polski „pocztą pantoflową” udostępnił wcześniej polskim wydawcom, tak że w dniu ogłoszenia polska wersja była już wydrukowana i od paru dni dostępna w sprzedaży przy polskich kościołach. Pamiętam natomiast, że potem, za pontyfikatu Benedykta XVI na polskie OFICJALNE tłumaczenie jego encyklik trzeba było czasem trochę poczekać, bo ten papież oczywiście sam nie pisał po polsku. Dzisiaj zaś, w dobie rozwiniętego i wszechobecnego Internetu, ten problem raczej już w ogóle nie istnieje.

      • pozdrawiam pisze:

        Dziękuję za odpowiedź!

    • Ania pisze:

      Chodzę do angielskiego kościoła i zawsze tak jest, że są szafarze co rozdają Komunię, chociaż jest mało osób, ale ksiądz tez, wiec ja zawsze idę do niego. A panie szafarki stoją z Winem – Krwią Pana Jezusa i rozdają, ale ja nie podchodzę. Po rozdaniu wszystkim kilka osób podchodzi do księdza i ksiądz daje im Pana Jezusa w małe pudełeczka, żeby zanieśli do domu tym którzy nie mogli przyjść na mszę. A prawie wszyscy przyjmują Pana Jezusa na stojąco i do ręki. Tylko ja klękam, na początku bardzo się stresowałam tym że się tak wychylam i aż się trzęsłam z tego stresu jak wracałam do ławki, że to było widoczne, bo ja w ogóle się często stresuje i mi było głupio. Ale po kilku razach już przestałam się tak stresować, i już się nie trzęsę. Staram się skupić nie na sobie tylko na Panu Jezusie i modlę się za tych wszystkich w kościele i księdza i ten mój stres oddaję Panu Bogu za nich.

      • pozdrawiam pisze:

        Opisana przeze mnie sytuacja akurat odnosi się do Mszy Świętej w Polsce, bo jak w Anglii wygląda rozdawanie Komunii Świętej to akurat niestety wiem, bo wiele razy widziałam osobiście i nawet pisałam o tym kiedyś tutaj, że oprócz kapłana jest jeszcze jeden świecki szafarz/szafarka rozdający Komunię Świętą oraz 2 szafarzy/szafarki świeckie z Winem 😦 I również w tym angielskim kościele Tabernakulum jest w bocznej kaplicy i szafarz/szafarka świecka otwiera Tabernakulum i przynosi celebransowi cyborium z Komunią Świętą 😦 Choć w Anglii nie byłam nigdy świadkiem sytuacji, że sami szafarze? rozdawali Komunię Świętą podczas Mszy Świętej.

        Jednak szczerze mówiąc jestem w szoku, że Komunia Święta jest u Ciebie Aniu rozdawana w … pudełeczka by zanieść ją innym. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, czegoś takiego nie widziałam nawet w Anglii.

        • Ania pisze:

          Chodzę do kilku kościołów i wszędzie tak samo dają w te pudełeczka. Chociaż kiedyś też tego nie widziałam, ale nie wiem czy tego nie było czy poprostu nie zwróciłam uwagi. Tylko jak jestem w polskim kościele w Anglii to jest normalnie. I nawet ksiądz mimo że ma 3 parafie i w ciągu jednej niedzieli jest w 3 różnych miastach na mszy, każde miasto godzina drogi samochodem, to zawsze spowiada przed mszą i nieraz msza jest z półgodzinnym opóźnieniem przez to. I ten polski ksiądz, chociaż ma dużo pracy, sam rozdaje Komunię, nie ma szafarzy. A jak jest czas chodzenia po kolędzie, to kto chętny może wypełnić kartkę podając adres i godziny które pasują, on potem dzwoni i umawia z każdym kiedy przyjedzie i o której, albo ktoś mu w tym dzwonieniu pomaga, i jeździ wiele dni od rana do nocy, i zawsze posiedzi z godzinę. A angielscy księża to nie wiem czy chodzą po kolędzie, bo nigdy nie słyszałam.
          W jednym angielskim kościele byl taki ksiądz, który jak przyszedł to postawił taki klęcznik do spowiedzi w kościele, i przed mszą można się było wyspowiadać, siedział w nim zawsze z różańcem. Ale od jakiegoś czasu tego księdza już nie widziałam, tylko inny ksiądz jest, i klęcznik znikł. Ale nie wiem dlaczego.

        • pozdrawiam pisze:

          Niepojęte są dla mnie te pudełeczka, bo jak można tak po prostu spakować Komunię Świętą w pudełeczko i dać Ją osobie niebędącej nawet nadzwyczajnym szafarzem Komunii Świętej???? A sami szafarze świeccy to już odrębny temat. Jednak pierwsze słyszę coś takiego o pudełeczkach, kolejnym razem zwrócę na to uwagę, jak to wygląda w angielskim kościele, o którym piszę. Być może zależy to od diecezji, akurat widzę, że piszę o innej diecezji, choć leżącej obok Twojej. A co do kolędy, to w angielskich parafiach kolędy nie ma z tego, co wiem.

        • Ania pisze:

          Postaram się dowiedzieć, czy te osoby z pudełeczkami są szafarzami, czy nie, bo nie jestem pewna. Chociaż ostatnio tych osób z pudełeczkami było chyba 5, a na tej mszy było chyba z 10 osób, albo mniej.

      • pozdrawiam pisze:

        *zanieść Ją innym

    • Ania pisze:


      Chodzę czasem do tego kościoła i ołtarz jest na środku kościoła, ławki są w półkolu, i tam nie ma tabernakulum na ołtarzu, tylko na końcu kościoła, tak że niektórzy na mszy siedzą tyłem do Pana Jezusa. I zastanawiam się czy to jest w porządku.

      • Paweł pisze:

        Cytat z Kodeksu Prawa Kanonicznego:
        Kan. 938 –
        § 1. Najświętsza Eucharystia na stałe powinna być przechowywana tylko w jednym tabernakulum kościoła lub kaplicy.
        § 2. Tabernakulum, w którym przechowuje się Najświętszą Eucharystię, winno być umieszczone w odznaczającej się, widocznej, stosownie przyozdobionej i odpowiedniej dla modlitwy części kościoła lub kaplicy.
        § 3. Tabernakulum, w którym na stałe przechowuje się Najświętszą Eucharystię, ma być nieusuwalne, wykonane z materiału trwałego, nieprzeźroczystego i tak zamknięte, ażeby możliwie całkowicie wykluczyć niebezpieczeństwo profanacji.
        § 4. Dla poważnej przyczyny, wolno przechowywać Najświętszą Eucharystię, zwłaszcza w porze nocnej, w innym, bezpieczniejszym i stosownym miejscu.
        § 5. Kto ma opiekę nad kościołem lub kaplicą, powinien zadbać o to, by klucz od tabernakulum, w którym przechowuje się Najświętszą Eucharystię, był najstaranniej strzeżony.
        Kan. 939 – Hostie konsekrowane, w ilości odpowiedniej do potrzeb wiernych, winny być przechowywane w puszce lub naczyniu, i często po spożyciu starych odnawiane.
        Kan. 940 – Przed tabernakulum, w którym jest przechowywana Najświętsza Eucharystia, powinna stale świecić się specjalna lampa, oznaczająca i wyrażająca cześć dla obecności Chrystusa.
        http://www.intratext.com/IXT/POL0025/_P2I.HTM
        https://www.katolicki.net/ftp/kodeks_prawa_kanonicznego.pdf

        Cytat w wyżej wspomnianej Instrukcji „Redemptionis Sacramentum”:
        130. „Najświętszą Eucharystię należy przechowywać w tabernakulum trwałym i nienaruszalnym, umieszczonym na środku ołtarza wielkiego lub bocznego, ale naprawdę okazałego”; jak również w miejscu, ze względu na spokój, przestrzeń przed tabernakulum oraz liczbę ławek lub krzeseł i klęczników, „odpowiednim do modlitwy”. Ponadto należy pilnie zwracać uwagę na wszystkie przepisy ksiąg liturgicznych i normy prawne, szczególnie w celu wykluczenia niebezpieczeństwa profanacji.
        https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/redemptionis_sacramentum_25032004.html

    • Joanna pisze:

      też byłam świadkiem takiej sytuacji gdy ksiądz zaczął już czyścić kielich (nie rozdawał Komunii) a szafarza posłał by rozdawał Hostie. Był to ksiądz emeryt.Stało się to już 2 razy. A ostatnio byłam świadkiem sytuacji gdy kapłan zapomniał słów Mszy gdy był już przy ołtarzu i zorientował się że nie ma „właściwej” Księgi, którą po chwili przyniósł mu inny kapłan.
      Kochani módlmy się za Kapłanów polskich, bo jest już źle
      .
      A jeśli chodzi o nazwijmy to „nadużywanie szafarzy”, gdy np. przy 20stu osobach Komunię rozdaje 2 szafarzy i ksiądz, to jest to na porządku dziennym. Byłam świadkiem, gdy ktoś próbował zwrócić uwagę na to Kapłanowi, ale on uciął temat powołując się na II Sobór Watykański.

  17. neta pisze:

    +++we wszystkich intencjach

  18. tylka pisze:

    Błagam o modlitwe za mojego męża o powrót do zdrowia, żeby nie musiał mieć kolejnej operacji.
    Bóg zapłać.

  19. Betula pisze:

    W 5-tym dniu nowenny do św.Michała Archanioła (24 września).

    „Św. Michał Archanioł – recepta na lepsze jutro” – ks.Rafał Szwajca:
    http://www.youtube.com/watch?v=IVE2xjD0-vs

  20. Ania G. pisze:

    Będzie dziś może piaty dzień nowenny do św Michała Archanioła? Bóg zapłać. Błogosławieństwa Bożego na dziś wszystkim.

  21. Helena pisze:

    +++ we wszystkich intencjach.

  22. Dorota pisze:

    Chętnie bym została duchowym dzieckiem Ojca Pio. Bardzo mi się podoba, że nie wypuszczał różańca z ręki, też staram się podobnie, by w każdej chwili móc go odmawiać. 7 IX o coś poprosiłam Ojca Pio, potem o tym komuś opowiedziałam, 23 IX byłam na Jego dniu w kościele z Jego relikwiami. Czułam i tam, i w kościele Św. Zbawiciela wielkie Jego promieniowanie. Trochę się boję tego cierpienia, które ma być udziałem Jego duchowych dzieci, ale bardziej mnie przyciąga niż się boję.
    Dorota H. Kutyła
    PS Poprosiłam o to, by powstał Polski Dom Ulgi w Cierpieniu.

  23. Wierna do końca Lucyna pisze:

    Św. Ojcze Pio niech przez Twoje oredownictwo będzie Uwielbiony Majestat Boga Stwórcy! Dziekuje Ci za wszystkie łaski!Czuwaj nade mną i moimi dziećmi. Od 20 lat nie przestajesz nam pomagać!!!

Odpowiedz na Edyta Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s